Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Fort Tryon Park

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość
Loki
Administrator


Liczba postów : 3045
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Fort Tryon Park   Wto Lip 24, 2012 3:17 pm

First topic message reminder :







Park publiczny w Washington Heights na Manhattanie, mogący poszczycić się wspaniałym widokiem na rzekę Hudson. Poświęcony został tematyce średniowiecza; znajduje się tutaj The Cloisters, oddział Metropolitan Museum of Art. Więcej na temat muzeum TUTAJ.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com

AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Wto Lis 06, 2012 8:41 pm

Pięknie. Cudownie po prostu. Nie można się przejechać po jeziorku. Nieee! Gdzieżby tak po prostu pojechać nad wodę! Ach, uroki Nowego Jorku. Tutaj nigdy nie może być nudno. Tym razem jednak postanowiły nawiedzić ich trzy statki kosmiczne nieznanego pochodzenia. Tak dla odmiany, nieprawdaż? Rider pochylił się widząc jak maszyna sunie w jego kierunku.
- No teraz to się zdenerwowałem.
- Nie słyszę!
- Doskonale wiesz o co mi chodzi Zarathosie!
Ogień zasyczał i zaczął pochłaniać jeźdźca motocyklu. Woda pod kołami zaczęła się gotować, a mężczyzna po chwili był jedną wielką pochodnią, którą po chwili była już Jeźdźcem. Tkanki miękkie zniknęły z jego ciała, a płomień stał się prawdziwy, a nie tak jak wcześniej jego obrazem.
Czaszka widząc, że maszyna leży na ziemi nieruchoma ruszył w jej kierunku. Przyśpieszył, gdy zobaczył biały kształt lądujący w ziemi koło niej.
- Proszę, proszę. Kogo my tu mamy!
- Zostaw ją!
- Mamy jeszcze towarzystwo.
- Statek?
- Nie, on jest pusty.
To było naprawdę dziwne. Rider przyśpieszył znacznie. Woda zabulgotała, a para wodna wzbiła się w powietrze. Jeździec wypruł przed siebie i wybił się wjeżdżając na brzeg. Wylądował przy Chloe i natychmiast zeskoczył z maszyny. Czaszka zasyczał i otworzył minimalnie paszczę.
- Witaj, skarbie. Postaraj się nie wpakować w żadne błoto, dobrze? - chłodny, demoniczny głos przeszył jej ciało. Jego puste, czarne oczodoły przeszywały jej duszę. Nie miły widok. Stwór zaraz powoli obrócił łeb w kierunku Sama. Doskonale czuł jego strach. Wbił w niego spojrzenie. Przez krótką chwilkę zastanawiał się czy nie zająć się nim, ale stwierdził, że nie ma to większego sensu. Tym bardziej jeżeli Johnny protestował. No tak, chciał chronić Chloe.
- Widzę Cię... - wysyczał i spojrzał w kierunku kanonierki obok. Obrócił się ku maszynie. Podszedł powoli do niej. Jego ręka przesunęła się po materiale.
- Coś Ci nie poszło, słodziutki... Może pomóc? - zapytał demon przekrzywiając głowę na bok. Pytanie tylko jak. W tym czasie kreślił symbole na materiale, które próbował wypalić. Ogień podążał za palcem Rider próbując rozgrzać blachę do jak największej temperatury. Nieszkodliwe. Ot, musiał zostawić po sobie znak. W końcu maszyna nie posiadała duszy.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC


Liczba postów : 1143
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Sro Lis 07, 2012 3:29 pm

Skanery odebrały informacje o dziwnie zwiększonej aktywności w okolicy. Ludzie uciekali, po za trzema osobnikami. Jednego nie zarejestrował wzrokowo, pomiar termiczny oraz skan okolicy dostarczył dostatecznych danych na temat położenia tegoż osobnika - oraz zdradził, że Dur ma do czynienia z człowiekiem. W pierwszym przypadku. W drugim - istota która przypominała Iron Mana oraz Black Iron. Ludzie widać kradli wielokrotnie własne pomysły, najwięcej jak tylko się dało. No i o ile Black Iron wystarczyło uderzyć, o tyle wytrzymałość tego była jeszcze mniejsza, gdyż obrażenia zostały odnotowane w wyniku uderzenia o ziemię. Poziom zagrożenia w tym wypadku był zerowy. Maszyna jednak nie wydawała z siebie żadnych, nawet najmniejszych dźwięków, panowała cisza, zupełnie jakby rozbitej kanonierki tutaj nie było.
Trzeci jednak postąpił najmniej rozsądnie, najmniej logicznie. Nie tylko podszedł do nieznanego lecz spróbował przypalić pancerz. System natychmiast odebrał to jako próbę uszkodzenia jednostki, uruchamiając awaryjne systemy obronne, co spowodowało mobilizację mikro-organicznych-nanitów, które w przyśpieszonym tempie zszyły pokrywę zewnętrznego pancerza oraz uruchomiły kontrolowane przeciążenie tarcz kanonierki, czego efektem był nagły wybuch czystej energii dookoła leżącej jednostki - zasięg promienia fali uderzeniowej sięgnął kilkunastu metrów, odrzucając i uszkadzając wszystko co znajdowało się w jego zasięgu. W normalnych warunkach, system ten nie był używany przeciwko jednemu - lecz wielu celom. Jednak niezależnie od sytuacji - sprawdzał się. Leżąca kanonierka uruchomiła dodatkowe tarcze, przekierowując więcej mocy z uzbrojenia - do tarcz oraz nanitów, co spowodowało, że uszkodzony statek zaczął naprawiać się w ekstremalnie szybkim tempie, a dookoła całej jednostki utworzyło się pole ochronne w odległości jednego metra od statku, niepozwalające nikomu ani niczemu przejść na drugą stronę.
W powietrzu tymczasem trwała nieprzerwanie zacięta walka dwóch pojazdów latających. Niebieski-energetyczny kosmita, został jednak w pewnym momencie trafiony, a stało się tak w momencie w którym kanonierka zapikowała ku ziemi, prosto na odrzuconego od towarzysza (drugiej jednostki) Ghost Ridera, któremu na poprawę samopoczucia został posłany z ponaddźwiękową prędkością - pocisk plazmowy, który wbił się idealnie w cel i niezależnie od tego ile poczynił samemu Ghostowi - zdołał wybić w ziemi ogromny krater po uderzeniu.
Kanonierka spadła dosłownie dwadzieścia metrów nad ziemię, wtedy to obróciła się w miejscu, obcy chciał wyminąć cel, jednak nie zdążył gdyż natychmiast został trafiony torpedą, która spowodowała w powietrzu ogromną, białą eksplozję, całkowicie dezintegrując wrogi cel. Po "zwycięstwie" kanonierka obróciła się w powietrzu do standardowej, poziomej pozycji i przestała się poruszać. Obie jednostki chwilowo zamilkły, chodź w rzeczywistości ta w powietrzu wyczekiwała na tą leżącą na ziemi, aż dojdzie ona do pełnej sprawności po uszkodzeniu - w celu rozpoczęcia dalszego patrolu. Jednostki Dur-Shurrikuna nie były łatwe do uszkodzenia. Najpotężniejsze rasy galaktyki miały problem z zarysowaniem jego pancerza. Jednak jeśli "swój trafiał na swego", ciężko było mówić o równowadze w walce. Planeta będzie wymagała skanu ze strony pancernika w celu skontrolowania aktywności ze strony wroga, chodź nie była ona tu już w żadnej większej liczbie spodziewana.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sam



Liczba postów : 20
Data dołączenia : 30/10/2012

PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Sro Lis 07, 2012 4:46 pm

Cały czas obserwował sytuację z maską założoną na wpół. Nie mógł uwierzyć w to co widzi. W sumie, mimo krótkiego stażu w Tarczy, słyszał o podobnych sytuacjach ale pierwszy raz widzi coś takiego na oczy. W pewnym momencie znowu coś mocno uderzyło o ziemię, dzięki czemu trochę się otrząsł i szybko założył maskę na twarz przybliżając widok na obiekt który zarył w ziemię. Tym czymś okazał się człowiek w jakiejś "puszce". Dodatkowo uaktywnił widzenie rys kształtów obiektów by mieć lepszy wgląd w sprawy. Jednak nikt wokół nie był schowany, wszyscy raczej zdążyli uciec. Widział tylko dziwnego motocyklistę i owego osobnika w zbroi. Chwilę później aktywował zbieranie informacji by zebrać ogólne dane na temat tam obecnych oraz sprawdzić stan zdrowia powalonego człowieka. Okazał się on kobietą z niegroźnymi obrażeniami. Co do motocyklisty to w pewnym momencie przybrał postać palącego się kościotrupa w skórzanym stroju który w dodatku chwilę później spojrzał w stronę Sama bełkocząc coś w stylu "widzę cię". Olał go niespecjalnie się przejmując bowiem na ogół jest człowiekiem z tego co zauważył, a jak mawiał jego nauczyciel z czasów klasztornych "wszystkie ludzkie czynniki da się zniszczyć" czy coś takiego... Zauważył, że ów kościotrup zrobił podszedł do dziwnej maszyny będącej na ziemi która chwilę później wywołała wybuch odrzucając i niszcząc wszystko wokół dzięki fali uderzeniowej. Dodatkowo "przyjął" na siebie jakiś pocisk od drugiej, podobnej do tej leżącej na ziemi, jednostki.
-Pf, cwaniak...
Powiedział pod nosem do siebie. To wyglądało na akcję obronną, jakby druga jednostka chroniła tą słabszą, "ranną". Dość zaawansowana technologia jak na obecne czasy, nawet mimo takim zwykłym bodźcom. Oczywiście zaawansowana jak na możliwości ludzkie. Dzięki temu strach zamieniał się powoli w ciekawość. Chwilę po ataku na jeźdźca dwie jednostki chyba odniosły zwycięstwo dzięki czemu sytuacja się uspokoiła. I nie wydawało się, że te dwa dziwne, kosmiczne obiekty mają jakieś złowrogie plany wobec kobiety w zbroi i jeźdźca. Sam postanowił więc wychylić się by sprawdzić sytuację ale też by zaspokoić swoją ciekawość (a należał do bardzo ciekawskich ludzi. Dzięki Bogu... czy komuś tam należał również do ludzi rozważnych). Powoli więc wyłonił się zza drzew z ramionami lekko uniesionymi do góry na znak nieagresywności. Szybko rozejrzał się po parku zapamiętując widok by na wszelki wypadek uciec. Zrobił parę kroków bliżej całego zbiorowiska... tych dziwnych rzeczy (no bo cholera co tam było normalnego?). W pewnym momencie jednak zatrzymał się na bezpieczną odległość obserwując latający obiekt który na coś wyczekiwał, być może na swojego towarzysza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Czw Lis 08, 2012 1:45 pm

Im dłużej przyglądała się walce, tym bardziej podziwiała walczące maszyny. Niesamowita zwrotność, jak na coś tak dużego. Jednak coś oderwało ją od walki - ryk silnika. Spojrzała w stronę jeziora, z którego wyjechał Johny. Nie zaraz... to nie Johny. To jakiś palący się szkielet. Ale przecież miał jego motor i kurtkę...
Jego głos był nieprzyjemny. Jakby przemawiał do niej ktoś zza światów. I wtedy skojarzyła wszystko. To był Johny. Albo raczej Ghost Rider. Tak, tak właśnie go nazwał, kiedy w jej mieszkaniu powymieniali się sekretami.
Postać płonącego szkieletu budziła niepokój, zupełnie, jak jego głos. Za to w jego ruchach było coś... no, powiedzmy, ze atrakcyjnego. Kanciaste, nienaturalne. Trochę jak u maszyny.
Szkielet spojrzał gdzieś w bok i odezwał się do kogoś między drzewami. Przynajmniej tak się domyślała, bo sama nikogo tam nie widziała. Potem ruszył w stronę rozbitego statku. Chloe wolała się jednak nie zbliżać. Ostrożności nigdy za wiele. Jak się zresztą okazało słusznie. Kiedy tylko Johny dotknął powierzchni kadłuba, jakaś fala energii odrzuciła go od statku. Chloe w odruchu wystartowała i odleciała do tyłu. I tak poczuła falę, ale uderzenie nie było tak mocne, jak poprzednie i udało jej się ustabilizować lot.
Już chciała podlecieć do Ghosta, ażeby sprawdzić, czy nic mu nie jest, uprzedził ja jednak kolejny wybuch.
Wzdrygnęła się i zasłoniła usta dłonią. A raczej przyłożyła je do hełmu. Chmura kurzu zasłaniała krater i Ghosta, widoczna była tylko świetlista poświata z płomienia czaszki. Nie wiedziała na pewno, ale czuła, że nic mu nie jest. Był tak fantastyczną istotą... No i przecież się regenerował.
Wróciła do walki na górze akurat by zobaczyć, jak niebieski statek eksploduje. Po wygranej walce, latająca machina skierowała się ku ziemi i zawisła nad swoim towarzyszem. Chloe nie mogła się powstrzymać i podleciała bliżej unoszącej się w powietrzu kanonierki. Zatrzymała się jakieś pięć metrów od niej i zaczęła się jej przyglądać. Zdecydowanie nie była to ziemska konstrukcja. Postanowiła zerknąć jeszcze na tą leżącą na ziemi. Wiedziała, ile ryzykuje i jak to się może skończyć, ale nie miała złych zamiarów. Zawisła kilka metrów nad naprawiającą się kanonierką i przyglądała się postępowi prac. Statek, który sam się naprawia. Niesamowite...
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Czw Lis 08, 2012 3:02 pm

Nie było to stworzenie, które myślało logicznie. Jego działania czasami nie miały kompletnie sensu. Demon już w pierwszych sekundach wybuchu zaczął działać. Gdy w jednej chwili był odpychany przez wyrzut w następnej stał się płomieniem, który był tylko zarysem jego sylwetki. W ciągu sekundy zniknął. Płomień wciąż kierując się niczym jego ciało powoli gasł. Pocisk wysłany w jego kierunku nie miał tak naprawdę sensu, ponieważ celu tam dawno nie było. Ogień zgasł zanim zbliżył się do ziemi. Motocykl natychmiast się odmienił. Ot, zwykła maszyna, na którą nie miały wpływu żadne czynniki nienaturalne. Najwyraźniej jej właściciela nie było w pobliżu. Nawet w kraterze po strzale nie było po nim śladu. Wyparował? Otóż nie. Pod wpływem Blaze'a przeniósł się do innego wymiaru. Wprawdzie na kilka chwil, ale jednak. Był to bardziej impuls niż przemyślana decyzja. Z resztą, która taka była?
Płomień znów pojawił się w powietrzu w pobliżu krateru. Uformował się w wiszącą czaszkę, która obserwowała go pustymi oczodołami. Płomień uformował resztę ciała i powoli zaczął się zmniejszać. Gdy płonęła tylko czaszka, demon wbił spojrzenie w statek.
- Jesteś strasznie nerwowy, mój drogi. Nie masz się czego bać, skoro nie masz duszy... - syk wydobył się z paszczy Czaszki. Przekrzywił głowę w jedną stronę i poruszył niespokojnie palcami. Motocykl dalej stał w swojej normalnej formie. Najwyraźniej Jeździec stracił nim chwilowo zainteresowanie. Podobnie było z Samem, aczkolwiek ten powinien mieć się na baczności.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Pią Lis 09, 2012 11:31 am

Interesujące rzeczy działy się w obrębie tej okolicy i najwyraźniej nie umknęły one uwadze innych. Nic w tym w zasadzie dziwnego, choć Xen nie był świadkiem wcześniejszych tu wydarzeń. Przebywał daleko od tego miejscu, a konkretnie w swojej kryjówce, której lokalizacja była znana tylko jemu, lecz było pewne, iż znajdowała się poza miastem. Kiedy tu zmierzał nie był pewien co zastanie. W grocie posiadał sprzęt wydobyty z wraku statku na którym przybył na tą planetę jego żywiciel, a skoro jemu z oczywistych powodów nie było to potrzebne to on postanowił to powtórnie wykorzystać. No i jak widać opłaciło się to po tygodniach zbierania tego wszystkiego jego prowizoryczna siedziba była gotowa. Dzięki urządzeniom, które udało mu się z tych części skonstruować wykrył dziwne anomalie, które zlokalizował właśnie w tych okolicach. Był nimi zaciekawiony, więc z tego powodu postanowił to sprawdzić, choć dobrze wiedział, że może zostać odkryty. Z tego też powodu używając sił umysłu spróbował użyć pewnej sztuczki. Mianowicie otoczył się polem energii, które samo w sobie tworzyło iluzję bycia kimś innym niż w rzeczywistości. W ten sposób przybrał postać powszechnej istoty na Ziemi -człowieka. Zwykłego, niczym się nie wyróżniającego, lecz była jedna wada. Zazwyczaj Yuskarowie nie używali tej umiejętności. Nie była im potrzebna. Aż do teraz. Pobyt na Ziemi jak widać zmusza do innych działań. Z tego powodu iluzja była tak niestabilna, że czasami zaczynała mieć pewne zakłócenia, które normalny człowiek uzna za przywidzenia, a kto inny za wskazówkę. Kiedy pojawił się na miejscu ujrzał niezwykły widok. Yuskarowie od zawsze mieli naturę badawczą. Poznawali coś i szybko się o tym uczyli. W tym przypadku było podobnie. Xen niestety utracił w tym momencie swą powłokę iluzji. Mogli ją mieć na krótki czas, dlatego nawet w drodze tu czasami musiał przystawać i odrobinę poczekać, aż znowu będzie mógł ruszać dalej. Przykucnął gdzieś za jednym z kamieni i począł po prostu obserwować to co się działo. W razie gdyby został zauważony i poczułby się jednocześnie zagrożony to musiałby się jakoś bronić. Był na to w razie czego gotów.


Ostatnio zmieniony przez Xen dnia Sob Lis 10, 2012 11:58 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC


Liczba postów : 1143
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Pią Lis 09, 2012 4:16 pm

Niestety, kurz nie wzniósł się w powietrze, a eksplozji nie było, gdyż pocisk rozproszył się w powietrzu, jak tylko zniknął z zasięgu jego cel. Leżąca na ziemi kanonierka przywróciła pełną sprawność działania wszystkich systemów. Czujniki tymczasem zarejestrowały wzmożenie się aktywności w powietrzu. Do kanonierki znajdującej się w powietrzu - dziesięć metrów od tej leżącej na ziemi - zbliżył się nieznany obiekt - no nie do końca. Była to gorsza wersja Black Irona. Ćwierć sekundy skanu pozwoliło mu znaleźć wszelkie potrzebne informacje na temat aktywności "Miss White". Kolejny samozwańczy bohater? Ta planeta nie była poważna. Większość ras skazywała takich samozwańców na śmierć. Na tej planecie każdy mógł robić co chciał. Może dlatego tak ich tu ciągnęło - tych wszystkich szaleńców, zbirów. Podjęcie działań bojowych względem obiektu - która dla Dur-Shurrikuna nie był nawet uzbrojony, a przejawiał jedynie objawy skrajnie niskiego poziomu inteligencji - nie było w żaden sposób wymagane. Tą zbroję można było przepalić od wewnątrz, gorzej, złamać "zabezpieczenia" systemów operacyjnych i przejąć nad nią kontrolę, rzucając fałszywe odczyty. Ta wersja była gorszym Black Ironem, który był z kolei gorszym Iron Manem. A... Nie zapominajmy o War Machine. Ale ten ostatni przynajmniej służył legalnie swemu rządowi, wykonując jego rozkazy.
No i odezwał się demon. Ludzkie religie na prawdę były ubogie. Rzeczywiście - warto było ten system odciąć lub podbić. Nic dziwnego więc, że tylu próbowało. Wszędzie była religia. Ta planeta równie dobrze mogłaby zostać rozerwana przez czarną dziurę. A może lepiej byłoby wrzucić tam tego sztucznego demonka? Dane o nim mówiły jak o kolejnym niby-bohaterze. Tego nie potrafiły nawet rządy przyporządkować do żadnej ze stron konfliktu. Zabić? Nie, ten się przyda, będzie robił zamieszanie na tej planecie - jaki tysiące podobnych mu pokrak. Dur-Shurrikun zrealizuje w tym czasie swój cel i po prostu odleci.
Odczyty wykryły jednak w bliskiej odległości kolejną żywą istotę. Sygnatura pokazywała Yuskara. Planeta więc był zagrożona, tego typu zagrożenie powinno się natychmiast usunąć. Jednak dom tej istoty znajdował się daleko stąd. Bardzo daleko, skąd się tu wzięło? No tak, obiekt który wleciał trochę ponad miesiąc temu w atmosferę ziemską. Czyżby warto było w przyszłości brać poprawkę na eliminację wszystkiego co spróbuje się tu dostać z zewnątrz? Nie, ten osobnik był jedynym na planecie. Przynajmniej na razie. Schował się za kamieniem. Mało prawdopodobne by nie został zaraz wyśledzony przez innych. AI go nie ujawni, jednak ten osobnik był młody. Bardzo młody. Miesiąc, może trochę ponad. Może okazać się interesującym nabytkiem. O ile nie zostanie zaraz zabity.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Sob Lis 10, 2012 12:33 pm

Rider spoglądał na kanonierki jeszcze chwilkę. Zaraz stracił nimi zainteresowanie. Dużo bardziej interesowała go Chloe. Kobieta podleciała do tej kupy żelastwa i zaczęła ją oglądać. Pfff! Jakby było co oglądać. Jedyną interesującą rzeczą w tej maszynie była technologia. Po za tym wątpił, aby było czym się zachwycać. Z czystej ciekawości, można poświęcić mi trochę swojego czasu, ale wątpił, aby było to tego warte. Dla Ridera i Blaze nie był niczym interesującym. W obecnej chwili tym bardziej odpychał. Może miał swój cel. Może nie. Czaszce było to obojętne.
- Chloe
- Co Chloe? Jestem dziś bardzo niedomyślny.
- Właśnie widzę. Zabierz ją zanim to g*wno postanowi w nią strzelić.
Rider odpiął z pasa łańcuch. Zamachnął się i posłał w kierunku nogi zbroi. Ten oplótł się wokół jej nogi i silnym szarpnięciem sprowadził na ziemię. Złapał ją w ręce i zasyczał groźnie patrząc w jej maskę.
- Może na razie zostawmy zabawki? Dzisiaj biedactwo wstało lewą nóżką. - powiedział przesłodzonym głosikiem, który doprawdy dziwnie brzmiał. Opuścił zaraz WT i spojrzał po towarzystwie. Miał nadzieję, że maszyny nie będą sprawiały mu przeszkadzały. Wyczuł kolejne stworzenie w pobliżu. Kamień, za którym się krył stanął w ogniu, sztucznym ogniu. Czaszka zaczął cicho się śmiać. Ot, tak. Bez powodu. Jak to miał w zwyczaju. Mimo wszystko Zarathos był szaleńcem. Był demonem, prawdziwym demonem. Może i różnił się od klasycznych, ale był. Istniał, żył. Nie była to żadna podróbka, nic sztucznego. Lekceważenie go było największym błędem jaki mógł zrobić przeciwnik. Chociaż lekceważenie wroga od zawsze było błędem, który niektórzy bardzo lubili powtarzać. W końcu na każdego znajdzie się sposób. Nawet na największego twardziela. Każdy popełni błąd, który go zgubi. W końcu nie ma systemu doskonałego.
Powrót do góry Go down
Sam



Liczba postów : 20
Data dołączenia : 30/10/2012

PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Sob Lis 10, 2012 5:22 pm

Wszyscy z parku już uciekli. Poza jednym osobnikiem... Sam zauważył za skałą rysy jakiegoś innego człowieka. Po krótkiej chwili wiedział o nim wystarczająco żeby zebrać informacje. I raczej ten "ktoś" nie wyglądał na człowieka. Bowiem co w takiej sytuacji normalny cywil miałby robić? Proste, że uciekać. Nie wydawało mu się też, że to obrońca uciśnionych bo pewnie miałby już wariacki kostium jak ta kobieta która widocznie jest albo bardzo głupia, albo bardzo odważna podlatując tak blisko nieznanego obiektu. W pewnym momencie płonący szkielet szarpnął łańcuchem człowieka w puszce i sprowadził prosto w swoje ramiona.... jakie to słodkie. Co on może chcieć od niej? Jednak to nie oni są najbardziej interesujący. To po prostu zwykli (i następni) którzy chcą zmienić świat na lepsze, unicestwić całe zło i zostać najbardziej dobrym i lubianym człowiekiem na ziemi. To trochę żałosne... w końcu dobro to pojęcie względne, czyż nie? Można to samo zarzucić Samuelowi jednak on swoją karierę w Tarczy traktuje bardziej jako pracę, niż jako spełnienie, powołanie i chęć ulepszenia wszystkiego dookoła. Chociaż też prawdą jest, że były, zły epizod go zaczął męczyć psychicznie i przestawał być maszyną do zabijania, a stawał się zwykłym człowiekiem z uczuciami i emocjami. Ale jeszcze długa droga przed nim.
Zręcznym ruchem wyciągnął coś w stylu telefonu i jednym przyciskiem wybrał numer przykładając do boku maski, do ucha. Po chwili odezwał się normalnie, chociaż może trochę ciszej bo wyszedł z założenia, że jeśli ktoś będzie miał to usłyszeć to i tak usłyszy
-centrala S.H.I.E.L.D, tu agent Brooks, Nowy Jork, park Fort Tryon. Dwa niezidentyfikowane obiekty latające, palący się szkielet z motorem, kobieca wersja Iron Mana i podejrzany cywil. Powtarzam, dwa niezidentyfikowane obiekty latające i podejrzany cywil. Możliwe, że jest on iluzją, pułapką czy ukradzionym ciałem. Nie przysyłać więcej ludzi, powtarzam, nie przysyłać więcej ludzi. Poradzę sobie sam. Bez odbioru.
Schował telefon za płaszczem do schowka stojąc w tym samym miejscu tylko opuścił ręce. Nadal czekał na ewentualny unik lub atak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Sob Lis 10, 2012 5:36 pm

Już chciała podlecieć bliżej, żeby mieć lepszy wgląd w regenerację pozaziemskiego pojazdu, jednak coś owinęło się wokół jej nogi. W normalnej sytuacji pewnie byłaby w stanie oprzeć się sile ciągnącej ją w dół, jednak tym razem była nieprzygotowana i skupiona na czymś zupełnie innym, toteż bez większych oporów wpadła prosto w ramiona Ghosta.
-Mówisz o mnie? -rzuciła jakby z urażą, że odciągnął ją od tego niezwykłego widowiska, jakie miało miejsce kilkanaście metrów dalej, ale nie odleciała, gdy Czaszka postawił ją na ziem. Rzuciła jednak okiem na oba statki. Ostatecznie jej uwaga od nich została oderwana przez śmiech demona i płonący kamień. Pokręciła głową ze zrezygnowaniem. To był ktoś zupełnie inny, niż Johny, którego poznała wczoraj.
Obejrzała miejsce, wokół którego owinął się łańcuch. Było trochę okopcone, ale poza tym nic poważnego. Odmaluje się i ''bedzie git''. I tak już musi wyklepać zbroję... Cholera, chyb nigdy nie doznała tak poważnych obrażeń jednego dnia. Coraz bardziej bolało ją, że nie starczyło na lepszy pancerz. Cóż, przynajmniej dzięki temu jest szybsza i zwrotniejsza. Nawet od tej Tony'ego, przynajmniej opierając się na danych dostępnych w internecie - czytaj filmiki na youtubie, w których ktoś uchwycił Iron Mana w locie. Coś za coś.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Sob Lis 10, 2012 7:29 pm

Natomiast w międzyczasie całemu zajściu dalej w dalszym ciągu przyglądała się pewna niska, ciemnoskóra istota, która w żadnym stopniu nie przypominała człowieka, ani niczego innego spotykanego na Ziemi. Yuskar wyglądając zza kamienia dotykał go jedną z rąk. Kiedy przyjrzał się tym dziwnym mechanicznym jednostkom coś zaczęło mu świtać w głowie. Nie rozpoznawał technologii, lecz... wyglądały one znajomo. Skądś Xen je kojarzył. Wprawdzie jako miesięczny przedstawiciel swojej rasy osobiście nie miał prawa czegoś takiego spotkać, jednak jego przodkowie owszem. Tak, rasa ta dysponowała pamięcią przodków, albo inaczej genetyczną przez co wraz z narodzinami posiadali całą wiedzę tych, którzy żyli przed nimi. Ich wspomnienia były wspomnieniami kolejnego pokolenia i tak przechodziło dalej. Był to dodatkowy powód ich szybkiego rozwoju technologicznego. Xen wciąż badał wzrokiem konstrukcje ów jednostek. Rozpoznawał ich wygląd, ale... czy to możliwe? Czy aby się nie mylił? Wiedział do kogo mogą one należeć, lecz czemu ten ktoś interesował się tą planetą. Musiał przyznać, ze było to intrygujące, a zarazem ciekawe w swej istocie. Nagle kamień za którym się chował stanął w ogniu. Początkowo odruchowo Yuskar odskoczył upadając na plecy, lecz po chwili gdy ochłonął zauważył, że nie czuje żadnego gorąca. Wprawdzie rasa ta ze względu na kapryśne warunki Yuskaranu - ich rodzinnej planety - była bardzo wytrzymała na skrajne warunki środowiskowe. Jednak wciąż dziwiło go, że nie poczuł nic. Raczej by od tego nie umarł, ale powinien poczuć chociaż ciepło. Ale nie poczuł nic. Czyżby to była jakaś iluzja? A może ogień nie był prawdziwy? Teraz jednak wiedział jedno. Został odkryty! Spojrzał się na towarzystwo i szybko zaczął się zbierać z ziemi. Nie zamierzał nikogo atakować. Nie takie były jego intencje. Mimo to poczuł się zagrożony przez to co się stało, więc skupił się na kamieniu ważącym ok. 250-300 kilogramów unosząc go w powietrze i rzucił nim w dziwną istotę z czaszką zamiast głowy. Moment ten wykorzystał, by następnie oddalić się na bezpieczniejszą odległość. W końcu znalazł kolejne bezpieczne miejsce. znajdowało się dalej, lecz w dalszym ciągu miał dobry widok na to co się działo. Był lekkomyślny, zbliżył się za bardzo. Powinien na przyszłość mocniej uważać.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC


Liczba postów : 1143
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Nie Lis 11, 2012 11:54 am

Maszyna przechwyciła sygnał radiowy, łączący ludzkiego osobnika znajdującego się w najbliższej okolicy - z jego bazą. SHIELD - obrońcy ziemi. Dwóch ostatnich również było tak pewnych swego, a kosztem mógł być Manhattan i te tysiące żyć które go zamieszkują.
Dur-Shurrikun podłączył się do częstotliwości SHIELD, by mieć pełen wgląd w aktualną sytuację. Panna Biała została ściągnięta na ziemię przez swego nie-do-końca-żywego towarzysza - lepiej dla niej. Na dole się jednak porobiło ciekawie. Sztucznie wytworzony niematerialny ogień "podpalił" kamień, niewykonalne zjawisko, nawet mając organiczne ślepia tudzież inne receptory. Niemniej jednak istoty organiczne postrzegały świat inaczej niż on sam.
Jeszcze niedawno uszkodzona kanonierka - teraz już w pełni sprawna - wzbiła się w powietrze, a mimo to w powietrze nie wzniósł się nawet kurz, zupełnie jakby jednostka w żaden sposób nie oddziaływała na otoczenie. Pomijając też fakt, że obie zachowywały się bardzo cicho - bez toczenia walki, można by stwierdzić, że są jedynie złudzeniem.
Oba pojazdy ustawiły się w szyku patrolowym, jeden z przodu, a drugi z tylu po prawej stronie pierwszego. Nie opuszczały jednak tego miejsca. Yuskar zrobił coś... Mało inteligentnego. Rzucił kamieniem w stronę rzekomego Demona i zaczął uciekać. To... Bardzo bohaterski czyn, godny pochwały. Zwłaszcza próba ukrycia się w nowym miejscu, kiedy to już zostało się wykrytym. Sytuacja tutaj zaczynała się robić ciekawa. Dur-Shurrikun zostanie i zaczeka. Może uda mu się wyłowić nowego osobnika który pomoże mu zrealizować zadanie które pozostaje tutaj - na ziemi - nadal do zrealizowania?
Należało wpierw zadbać tylko o brak ciekawskich. Crathygtańska S.I. włamała się do systemów kontroli lotów cywilnych oraz rządowych, przekierowując wszystko z dala od tego miejsca. Teraz nikt im nie będzie przeszkadzał, a uruchomione skanery pozwolą stwierdzić, kiedy nieproszony gość spróbuje zbliżyć się do tego miejsca, niezależnie od tego, czy użyje portalu, pojazdu naziemnego, podziemnego, latającego czy pływającego. Dur-Shurrikuna takie ograniczenia nie dotyczyły.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sam



Liczba postów : 20
Data dołączenia : 30/10/2012

PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Wto Lis 13, 2012 12:04 pm

*Wybaczcie, wcześniej Ghost napisał przede mną więc pomyślałem, że jakaś zmiana kolejki czy coś... Jeszcze raz przepraszam*

Już od dłuższego czasu nie działo się nic ciekawego. Sam cały czas stał w jednym i tym samym miejscu obserwując sytuację. Nie należał do osób cierpliwych więc już powoli zaczął się tutaj nudzić. Dwa latające obiekty skończyły walkę i chyba już nie zapowiada się nic groźnego ani ciekawego. Co prawda jest jeszcze kosmita rzucający kamieniami w płonący szkielet ale to nie jego sprawa i nie zapowiada się by zrobili coś groźnego dla tego miasta. Sam postanowił więc po prostu wycofać się ignorując całą tą sytuację i wszystkich jej uczestników. Wyciągnął swój telefon i znowu skontaktował się z tarczą
-Wycofuję się z Fort Tryon Park, powtarzam, wycofuję się z Fort Tryon Park.
Nie czekając na odpowiedź odrzucił połączenie. Ahh, te jego posłuszeństwo w pracy... Zrobił parę kroków do tyłu i zniknął teleportując się do poszczególnych miejsc w parku by dosłownie w parę sekund opuścić jego teren i znów ruszyć ulicami Nowego Jorku w pogoni za swoim celem.

[z/t]


Ostatnio zmieniony przez Sam dnia Wto Lis 13, 2012 7:08 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Wto Lis 13, 2012 4:53 pm

//Sorka ludu, Alicja jak zawsze ma problem.//

Rider zasyczał złowrogo w kierunku Xena. Genialne posunięcie. Doprawdy. Ghost zaśmiał się i zaraz chwycił pewniej w rękę łańcuch. Przesunął po nim palcami, a ten zapłonął sporym ogniem. Zamachnął się nim mocno wydając z siebie warkot. Łańcuch oplótł się wokół kamienia. Mężczyzna szarpnął nim i rozpędził kamień w powietrzu. Gdy osiągnął już odpowiednią prędkość cisnął głazem w kosmitę śmiejąc się przy tym. Zatrzymał łańcuch i ruszył w kierunku swojej ofiary ciekaw jak jej się uda uniknąć jego pocisku.
Jeździec czuł, że powoli Sam znika z okolicy. Nie interesował go w tej chwili, więc mógł czuć się bezpieczny. Najwyżej później się nim zajmie. Czaszka rozchylił ząbki i wydał z siebie kolejny złowrogi syk. Było mu obojętne co zrobi Chloe. Jego celem w tej chwili był Xen i zamierzał go dopaść. Nie chciał jego duszy, jeszcze nie. Lubił bawić się swoimi ofiarami. Ciekaw był co zrobi kosmita. Jak na razie nie pochwalił się swoją inteligencją. Nie wszyscy jednak wiedzieli, że nie należy zaczepiać Ridera.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Czw Lis 15, 2012 7:17 pm

Kamień podpalony przez Ridera nagle poderwał się i poleciał w jego stronę. Ten jednak złapał go łańcuchem i odrzucił z powrotem miedzy drzewa. Co tu się wyprawiało...UFO, statki, płonące głazy, pociski, wybuchy, pola energetyczne, latające płonące głazy... Ech, ciekawy dzień nie ma co.
To, co rzuciło skała na pewno nie było człowiekiem. Chloe włączyła noktowizję, jednak nic między drzewami nie dostrzegła. Coś się co prawda tu i ówdzie ruszało, ale równie dobrze mogła to być wiewiórka lub kot. Tak czy siak postanowiła się w to nie wtrącać, przynajmniej na razie. A swoją drogą Johny strasznie dziwnie się zachowywał. Przynajmniej przez chwile jej się tak zdawało, potem przypomniała sobie, że to przecież nie do końca on. To demon z piekieł. Ale czy to coś zmieniało?
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Czw Lis 15, 2012 7:43 pm

No tak schował się znowu, ale nic to nie dało. W sumie nie spodziewał się, że te istoty będą na tyle głupie, by nie zwracać już na niego uwagi. Widać jego domysły były słuszne. Ten dziwny stwór z płonącą czaszką rozwalił kamień rzucony w niego. Imponujące. No i widać, że nie żartował. Xen bynajmniej nie miał ochoty mieszać się w czyjeś sprawy bez wyraźnego powodu. Teraz takowego nie miał poza własną ciekawością. To jednak było za mało. Kiedy więc nieznajomy począł zbliżać się do niego Yuskar miał mało czasu na przemyślenie swojego następnego kroku. Zostać tu było ryzykownym posunięciem. Z kimś takim na głowie lepiej było nie zadzierać. Tym bardziej, że nie szukał żadnej walki tym bardziej bezsensownej w swej naturze. Nie mógł jednak tak po prostu zwiać. Tu trzeba było pomyśleć. Raczej nie zamierzał tu zostać, jak wspomniał wcześniej. Było już za niebezpiecznie. Wycofał się trochę do tyłu, aż jego oczom ukazało się wejście do kanałów. Na otwartej przestrzeni ucieczka była ryzykowna. Trzeba było skorzystać z podziemi. Szybkim ruchem skierował jedną rękę ku włazowi, który uniósł i rzucił nim nie tyle w Ridera co obok niego. Nie miał zamiaru go krzywdzić. Zresztą pewno nic by to nie dało. Miał zamiar chwilowo go zająć. Wystarczyło kilka sekund. Następnie nie czekając na nic Xen od razu wskoczył przez otwarty właz do kanałów. Lądowanie bynajmniej nie było łatwe, a zapachy niezbyt przyjemne. Jemu to nie przeszkadzało. Żyło się w gorszych warunkach. Wybrał pierwszy lepszy kierunek i ruszył nim najszybciej jak potrafił. Tych tuneli nie znał, więc musiał polegać na instynkcie.

z/t
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Sob Lis 24, 2012 1:24 pm

Rider wydał z siebie złowieszczy syk. Kosmita rozbawił jeźdźca swoim zachowaniem. Biedactwo widocznie nie było przyszykowane na walkę z Czaszką i musiało się zmyć. Może po prostu się bało? Taka wersja byłaby miłym zaskoczeniem dla Blaze'a. Chociaż, on powinien się spodziewać tego. Miło było wiedzieć, że szerzy się strach w sercach obcych istot, nie tylko ziemian. Czaszka zatrzymał się i spojrzał badawczym wzrokiem po parku. Dwa, nieinteresujące go statki i Chloe. Stwór przekrzywił głowę na bok i machnął łańcuchem. Ten szybciutko owinął się wokół pasa jeźdźca. Płomień z broni szybko zniknął.
- Spodziewałem się po nim czegoś więcej.
- Widzisz, jednak ktoś się Ciebie boi.
- Ty też powinieneś.
- Tak, drżę ze strachu...
Rider znów stał spokojnie. Przekrzywił powolnym, dokładnym ruchem głowę w bok. Płomień zaraz dostosował się do jego zmiany. Ciemne, puste ślepia patrzyły się w Chloe. Ciekawe co bestia zamierzała zrobić teraz.
- Na pewno Cię pokocha!
- Prędzej zastanawiałbym się czy Ciebie.
- Riderowi odmówi? Wątpię.
- Dobrowolnie?
- Małe, niewarte mojej uwagi szczegóły.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Sob Lis 24, 2012 1:44 pm

Obok Ridera przeleciała nagle pokrywa od kanalizacji. Musiała się uchylić, żeby przypadkiem nie zarobić nią w twarz. Ghost jednak nawet nie drgnął. Chwilę później tylko założył łańcuch i odwrócił się do Chloe. Wlepił swoje puste oczodołu w jej maskę, przekrzywił głowę. Wyglądał... upiornie.
Podeszła do niego, ale nie za bardzo wiedziała, co powinna zrobić lub powiedzieć.
-Więc to jest Ghost Rider... -wymamrotała w końcu. Cóż, jednorożec to to nie był, ale po demonie spodziewała się... czegoś innego. No wiecie, taki standardowy obraz - rogi, ogon, ostre zęby, wężowe ślepia, kopyta zamiast stóp, nietoperze skrzydła. Zdecydowanie jednak było od niego czuć piekło. Trochę jakby krzyczał "Przysłał mnie szatan!"
-Niezbyt wiem, jak się teraz do Ciebie zwracać. Jesteście jedną osobą, czy dwiema różnymi? -chodziło jej oczywiście o coś w stylu dwóch bytów zamieszkujących jedno ciało.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC


Liczba postów : 1143
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Czw Lis 29, 2012 7:21 pm

Wrogi cel całkowicie zniknął z zasięgu sonarów, nie było więcej zagrożenia. Okręt podjął więc decyzję o wzmocnieniu przyczółka, tak więc obie kanonierki obróciły się idealnie w stronę Waszyngtonu, a następnie powoli zaczęły się rozpędzać, uruchamiając po przebyciu 50m urządzenie maskujące, które usunęło je z pola widzenia - cóż, dla radarów były i tak niedostępne. Obie maszyny zniknęły, kierując się ku Białemu Domowi. [zt]

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Nie Gru 09, 2012 12:03 pm

Demon przekrzywił łeb nieznacznie i wydał z siebie złowieszczy syk. Wykonał spory krok w kierunku Chloe drastycznie zmniejszając dzielącą ich odległość. Puste ślepia spoglądały na kobietę. Dłonie nieznacznie się poruszały. W pewnym momencie uniósł swoją dłoń i przesunął palcem po mostku zbroi. Za nim został płonący szlaczek. Co ciekawe ogień nie był prawdziwy. Nie chciał jej przecież skrzywdzić. W każdym razie Blaze, nie.
Palce zawędrował po szyi i podniósł jej twarz za brodę. Czaszka wpatrywał się w pustą maskę przed sobą.
- Ja jestem Zatharos, a to marne ciało zwie się Johnny Blaze. Nie pomyl nas ze sobą, dobrze Ci radzę. - wysyczał stwór. W pewnej chwili chwycił kobietę za szyję i z łatwością podniósł do góry.
- Nie szarp się. Jestem silniejszy, uwierz. - zasyczał.
Blaze spoglądał na to w ciszy. Nie zamierzał się jeszcze wtrącać. Dlatego nic się nie działo z demonem. Za to z zbroją tak. Ogień ruszył powolnym, delikatnym ruchem po powierzchni. Czaszka zasyczał. Płomień ogarniał całą postać kobiety.
- Zobaczymy na ile starczy Ci mocy. - zaśmiał się Blaze.
- O to się nie bój. - zasyczał.


Ostatnio zmieniony przez Ghost Rider dnia Wto Sty 01, 2013 5:05 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Nie Gru 09, 2012 6:12 pm

Po plecach przebiegł jej dreszcz, gdy Ghost się do niej zbliżył.
-Byłoby to raczej trudne. -rzuciła ironicznie. Chyba już nie lubiła tego całego Zatharosa. Sprawiał wrażenie takiego cwaniaczka. Nie lubiła takich ludzi.
W pewnym momencie Czaszka ja zaatakował. Nie spodziewała się tego. Uścisk nie był na tyle mocny, żeby zmiażdżyć czy chociaż wgiąć zbroję, Chloe jednak mimowolnie złapała go za nadgarstek. Po zbroi rozpłynął się płomień, trochę jakby była oblana benzyną. Co ciekawe, płomień nie grzał.
-Może i jesteś silniejszy, ale Ziemia nie przyciąga Cię przez to mocniej. -odpaliła silniki na pełną moc i oboje wznieśli się w powietrze. -Puścisz? -spytała, gdy byli już dobre sto metrów nad ziemią. Nie chciała zrobić mu krzywdy. To samo jednak chyba nie tyczyło się jego. Co prawda ogień nie dawał nawet stopnia ciepła, ale widziała już moc Zatharosa. Kto go tam wie...
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Sob Gru 22, 2012 4:40 pm

Rider zasyczał złowrogo. Myślała, że mu tym zaszkodzi, że może stawiać mu warunki? Błąd! To nie ona miała tu przewagę! Mógł stopić jej tą zbroję bez większego problemu! Czy ona myślała, że przestraszy się wysokości? Paru metrów? Demon, który spadł z wieżowca miał się przestraszyć 100 metrów? Litości..
Druga ręka poleciała zaraz na jej dłoń i zacisnęła się w żelaznym uścisku.
- Czy naprawdę myślisz, że parę metrów to dla mnie problem? - zasyczał w jej kierunku. Rider próbował przejąć kontrolę nad zbroją. Płonąca pochodnia stała się jego celem. Widział w tym wyzwanie. Coś nowego, coś tak bliskiego. Jak można się tym nie pobawić? Kto mu zabroni? Ona? Nie jest wstanie mu zaszkodzić na dłuższą metę. Po za tym, dla niej lepiej, aby nie próbowała walczyć.
Rider starał się przejąć kontrolę nad nogami. Wpierw zmniejszyć chociaż minimalnie działanie odrzutowców. Na ziemi będzie im wygodniej, a nie, żeby musiał ją ciągnąć.
- Zrobisz jej krzywdę!
- Oj tam, nic jej się nie stanie.
- Mam nadzieję!


Ostatnio zmieniony przez Ghost Rider dnia Wto Sty 01, 2013 5:24 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Wto Gru 25, 2012 10:18 am

-Czy naprawdę myślisz, że wznieść się na paręnaście kilometrów to dla mnie problem? -spytała i zwiększyła moc silników. A raczej próbowała, bo zbroja przestała się słuchać. Co więcej zamiast się wznosić zaczęła tracić wysokość. "Co jest do jasnej ciasnej?" Potem skojarzyła. Przecież Johny potrafił zmieniać przedmioty w ich demoniczne karykatury. Dlaczego miałby nie móc ich też kontrolować? Cóż, w takim wypadku była w kiepskiej sytuacji. Oczywiście o ile Ghost chciał ją skrzywdzić. Nawet na piechotę mu nie ucieknie, jeśli odetnie zasilanie. Jogging w kilkunastokilogramowej zbroi to niezbyt przyjemna sprawa. Zwłaszcza dla takiego chuderlaka jak Chloe.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Wto Sty 01, 2013 5:24 pm

Och, czyżby się udało? Bardzo miła niespodzianka. Spodziewał się, że będzie trudniej, ale widocznie jej zbroja była na tyle słaba, że mógł ją kontrolować całkowicie. Rider uśmiechnął się złowrogo. Przejmował kontrolę dalej. Opór White Thunder słabł z każdą chwilą. Najtrudniej jest zrobić ten pierwszy krok, potem to już bułka z masłem. Wygląd zbroi zaczął sie zmieniać. Najpierw powoli, jakby się rozkręcając. W pierwszej kolejności stal zaczęła pękać, zupełnie tak jakby nie wytrzymywała tego ciepła. Pod spodem było widać inny materiał. Żarzył się niczym prawdziwy ogień. Nieprzyjemny widok. Zbroja z Riderem dalej powoli opadali ku ziemi.
- Coś taka smutna, kochanie? - zasyczał z złośliwym "uśmiechem". W końcu ciężko powiedzieć czy płonąca czaszka może się uśmiechnąć. W końcu ząbki to, to miało na wierzchu non stop. Mógłby występować w reklamie pasty do zębów. Z pewnością zyskałaby ona taką popularność. Ach, pomyślmy tylko! Ten olśniewający uśmiech! Pomińmy tylko płomień go pokrywający, puste oczodoły, brak tkanek miękkich i fakt, że jest demonem. Idealny kandydat. Co on tu jeszcze robi? Marnuje się chłopina. Nic tylko zazdrościć mu talentów.
Rider spoglądał jeszcze dłuższą chwilę na swoją ofiarę. Było miło. Naprawdę miło. Tyle, że wyczuł coś. Może nie coś, a kogoś. Duszę, która wręcz prosiła się o upomnienie. Raczej mało delikatne upomnienie w dodatku. Rider przekrzywił głowę i wysyczał coś w bok. Po kilku chwilach ogień zniknął z zbroi Chloe równie szybko co się pojawił. Ot, tak. Sam Rider stał się jedną wielką pochodnią, która po prostu wyparowała.Chloe została sama. Nawet motor Jeźdźca zniknął. Nie został po nim żaden ślad. Zupełnie tak jakby nigdy go tutaj nie było... [zt]
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Czw Sty 17, 2013 7:07 pm

W pewnym momencie Ghost przestał. Od tak, po prostu. Ogień zniknął, zniknął również sam demon. Chloe padła na kolana, chociaż w sumie sama nie wiedziała, czemu. Nic jej nie bolało, nie było jej słabo. Rozejrzała się w poszukiwaniu Czaszki, ale nigdzie go nie było. Ciekawe... Co go tak nagle spławiło? Miała nadzieję, że jeszcze go spotka. Tak czy siak wstała i wystartowała, po czym udała się w stronę domu. Trzeba naprawić zbroję.

zt
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Fort Tryon Park   Today at 4:59 am

Powrót do góry Go down
 
Fort Tryon Park
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
 Similar topics
-
» Pomnik Piotrusia Pana
» Miejski park
» Park Promnitz
» Planten un Blomen
» Bryant Park

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: