Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Lasy Latverii

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3435
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Lasy Latverii   Wto Cze 21, 2016 9:01 pm

Głównie mieszane lasy, w których żyje sobie co nieco zwierzyny - słowem, nic szczególnego. Ich największe skupisko występuje w centrum kraju, na południe od Doomstadtu, a na północ od Doombergu. Inne miasto, Doomwood, leży z kolei w samym środku lasu.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3435
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Lasy Latverii   Wto Cze 21, 2016 9:04 pm

Po drodze nie doszło na szczęście do żadnych nieprzewidzianych wypadków, w związku z czym - zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią robotów - podróż potrwała niecałą godzinę. Same maszyny zachowywały ciszę, zaś samochody rzeczywiście rozwinęły poza miastem całkiem niezłą prędkość, więc na nic lepszego nie można chyba było liczyć w tych okolicznościach. Leśna droga pozostawiała co prawda trochę do życzenia... Ale akurat tego przecież można się było spodziewać, biorąc pod uwagę ogólny stan - oraz wygląd - kraju.
W końcu jednak auta zwolniły, a następnie zatrzymały się jedno za drugim, nawet nie starając się zjechać na bok, by nie blokować drogi. Prawdę mówiąc nie zdawało się to być konieczne. Drzwi zostały odblokowane, aby grupa mogła opuścić pojazdy, lecz same roboty pozostały na swoich miejscach... Więc wyglądało na to, że nie zamierzały towarzyszyć drużynie w trakcie poszukiwań.
-Ślady znajdziecie udając się dokładnie na zachód od tego miejsca- poinformowały oba jednocześnie, nie będąc jednak na tyle uprzejme, aby wskazać odpowiednią stronę. Najwyraźniej liczyły na to, że członkowie grupy sami będą w stanie to stwierdzić.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Lasy Latverii   Wto Cze 21, 2016 9:28 pm

Czując pobudkę Liana charknął, a gdycten uniknął ciosu, to Cliff nie kontynuował. Jedynie jak wstał spojrzał na niego morderczym wzrokiem od którego ciarki chodziły po plecach. Normalnie wygryzłby mu ten jego uśmieszek, przerabiając na papkę jego czaszkę, ale mimo wszystko nie zamierzał atakować chłopaka za obudzenie, skoro Jarstein sam prosił. Ziewnął potężnie, przy tym zasłaniajac usta. To że był kanibalem, nie znaczyło że nie miał za grosz kultury. Gdy wyszedł z auta, ujął karabin w jedną ręke i słysząc paplaninę puszek przewrócił oczyma i rzekł znudzony
- To bądźcie tak łaskawe blaszaki i wskażcie zachód. Wątpie że ktoś tu ma kompas w głowie.
A on nie miał na pewno. Oparł się plecami o najbliższe drzewo patrząc na Taskmastera, Liama i Sin, miał wrażenie że najbardziej na rzeczy się tu zna Taskmaster. Przypatrywał się każdemu uważnie z bezczelnyn uśmieszkiem i wzrokiem drapieżcy. Jednak zachowywał samokontrolę, póki co przynajmniej. Zabiłbym za papierosa - Zaświtała mu myśl. No trudno, niestety raczej żadne z nich paczki mieć przy sobie nie będzie. Porzucił szybko tą myśl i czekał na odpowiedź blaszaków.
Powrót do góry Go down
Taskmaster

avatar

Liczba postów : 73
Data dołączenia : 21/10/2012

PisanieTemat: Re: Lasy Latverii   Sro Cze 22, 2016 1:35 pm

Gdy pojazd się zatrzymał, Tony go opuścił, przeciągając się jak stary, rozleniwiony kot, który dojrzał w kącie mysz i powoli szykuje się na łowy. Jeszcze raz poprawił całą dostępną broń, wysłuchując robota.
-Jakie ślady? Wiadomo już, co zostawili?- dopytał się zawczasu. Był najemnikiem bojowym, nie detektywem! Potem przeniósł swoją uwagę na resztę oddziału. Jego spojrzenie spotkało wzrok Gianta, który patrzył się na wszystkich jak, nie przymierzając, na jedzenie. Taskmastera nieco to zaniepokoiło, tym mocniej w świetle informacji nabytej w ambasadzie, jakoby młodo wyglądający złoczyńca był kanibalem. Nie dał jednak tego po sobie poznać, zachowując kamienną twarz. Musiał przyznać, że maska niesłychanie to ułatwiała. Może nieco wyolbrzymiała wyrazy gniewu i pogardy, ale pomagała chować niepokój. Pstryknął przełącznik za uchem.
-Centrala? Jestem w lesie, pośrodku Latverii. Tak tylko donoszę, żebyś nie miała pretensji- powiedział dość cicho, jednak bardzo słyszalnie dla drugiej strony. Ta najwyraźniej od jakiegoś czasu czekała na sygnał i w jej głosie pojawiła się nutka wesołości.
-Przyjęłam, Tasky. Pamiętaj o łuku i siatce, zasygnalizuj jeszcze jak rozwalicie cel. Bez odbioru- odrzekła luźno, zaś w tle słychać było różne szelesty, jednakże pochodzenia raczej naturalnego, niż technicznego. Pstryknął przełącznik ponownie, urywając kontakt.
Potem przeszedł kilka kroków w stronę linii drzew, zaciągając się przepełnionym jodem, zdrowym powietrzem. Podczas jazdy przypomniał sobie, że głębokie oddechy, szczególnie w takich miejscach, wspomagają koncentrację.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Liam de Avis

avatar

Liczba postów : 13
Data dołączenia : 14/05/2016

PisanieTemat: Re: Lasy Latverii   Sro Cze 22, 2016 7:40 pm

Wzrok Gianta był faktycznie przerażający, Liam nie wiedział, co może się zaraz stać więc był gotowy na wszystko. Na szczęście nie doszło do niczego. Wyszedł z samochodu i rozejrzał się dookoła nie widząc nic szczególnego, czy podejrzanego wskazujące na porwania. Gdyby nie komunikat robota, prawdopodobnie dalej rozglądałby się dookoła szukając czegoś szczególnego.
- Będą ślady to już odpowiednia wskazówka, dzięki której ruszymy z naszą misją. - Zdjął z pleców łuk i nałożył strzałę na cięciwie w razie niespodziewanego ataku. Zawsze warto być przygotowanym. Nie miał pojęcia, która strona to zachód, przez tą całą drogę stracił orientację w terenie. Czekał, więc aż jeden z robotów raczy wskazać odpowiedni kierunek, na polecenie Cliffa. Po chwili przestał bezsensownie krążyć wokół i stanął pod najbliższym drzewem, które rzucało duży cień.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sin

avatar

Liczba postów : 131
Data dołączenia : 02/03/2015

PisanieTemat: Re: Lasy Latverii   Czw Cze 23, 2016 2:52 pm

Na odpowiedź robotów mimo wszystko uśmiechnęła się. Nie ma to jak z góry zaprogramowana odpowiedź. Taka sama gdy strzelasz do demonstrantów, mówiąc że to tylko dla ich dobra. Jakże piękne są ustroje totalitarne.
Wysiadłszy z samochodu rozejrzała się szukając cech charakterystycznych otoczenia, gdyby przyszło jej ucie... znaczy serwować się odwrotem taktycznym. Jak tam było w tych wszystkich historyjkach: mech znajdował się na północy. Czy było cokolwiek co by wskazywało na to gdzie jest zachód? Mogłaby go z łatwością wskazać na mapie, ale tu trzeba było działać w terenie. Skrzywiła się, że przyjdzie jej pobrudzić nowe buty. Jasna cholera. Przysłoniła oczy patrząc w niebo. Powinno się dać to stwierdzić na podstawie ruchu słońca... niee, kogo ona oszukiwała. Dlatego też czekała, aż roboty odpowiedzą na pytanie, sama wróciła spojrzeniem na broń którą trzymała w rękach. Będzie wesoło, nie ma co.
Podeszła bliżej Taskmastera, zawsze ten wydawał się najbardziej zdolny niż kanibal i dzieciak z łukiem. No i nawet jeśli nosił gacie na spodniach, to w dalszym ciągu ten kombinezon dawał baardzo ciekawe spojrzenie na całą sylwetkę najemnika... chyba nie powinna była myśleć o takich rzeczach w takiej chwili. A kogo to obchodzi, na razie jest spokój.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3435
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Lasy Latverii   Czw Cze 23, 2016 3:37 pm

Głowy obu robotów jednocześnie obróciły się w prawo, kiedy tylko Giant "poprosił" je o wskazanie zachodniego kierunku. To samo w sobie mogłoby już pewnie wystarczyć, bo przecież było dość oczywiste, lecz mechaniczni kierowcy zdecydowali się dorzucić jeszcze jedną, być może przydatną na przyszłość, informację:
-Jechaliśmy z północy na południe. Droga przecina cały las. Nie zakręca. Posiada jedną odnogę na zachód. Możecie użyć jej jako charakterystycznego punktu- to powiedziawszy, roboty znów obróciły lekko głowy, tym razem w taki sposób, aby twarze mieć zwrócone ku Taskmasterowi.
-Servo-Guards patrolują lasy stałymi trasami. Zostawiają w podłożu ślady. Na trasie na zachód stąd straciliśmy z nimi kontakt. Będą tam ślady- wyjaśniły tym swoim beznamiętnym tonem.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Lasy Latverii   Czw Cze 23, 2016 4:46 pm

Słuchał uważnie blaszaków, a gdy ujrzał gdzie jest ten zachód, skinął jedynie głową słuchając dalszego wywodu tego złomu, bo tak o robotach myślał Cliff. W sumie on szanował mało co a także, mało kogo. Choć nawet posiadanie szacunku w oczach Giganta nic nie dawało, bo nawet jeśli do kogoś takowy odczuwał, to miał tylko o tyle lepiej że był w miarę bezboleśnie zabijany przed pożarciem. A zważając że ciężko było u niego choćby o szczątkowy szacunek, to tego "zaszczytu" dostąpili nie liczni. Jego morderczy wzrok psychopaty ciut zluzował, po czym odszedł od drzewa o które się opierał i rozejrzał się, patrząc dokładnie na wschód. Zmierzył dokładnie Taskmastera, Liama i Sin jednakże wyjątkowo nie jak jedzenie, tylko wyglądał jakby nad czymś się zastanawiał. Po chwili głośno pomyślał
- Zastanawiające po co jeszcze roboty porywali... Sabotaż...? Albo ewentualnie miejscowi menele nie mają co na złom sprzedawać.
Tu zrobił głęboki wdech ciesząc się czystym powietrzem, rozglądając się wokół. Zastanawiał się tylko, co dalej jak znajdą poszlaki. Dobrze, zostawiały ślady tak długo jak nie zostały złapane, ale potem? Chyba że były taszczone a nie niesione... W sumie wątpił że roboty strażnicze były na tyle lekkie. Potem zwrócił się do reszty uczestników tej wesołej wyprawki. Jego drapieżny wzrok, taki jakim patrzy wilk na owcę, był skalany nutką zadumy i zastanowienia.
- Dobra, więc teraz może ustalimy jakiś plan? Idziemy tam od tak licząc że coś znajdziemy czy ewentualnie ktoś na przynęte? I nie myślcie o mnie, jak chcecie działać w ten sposób, bo skończycie jako mielone a z waszych skór zrobię nową kurtkę. A tutaj widzę tylko jednego człowieka który stanowi jakieś zagrożenie... - Mówił to jak o porannych zakupach, i bynajmniej, widać było że nie żartował. Gdy mówił ostatnie zdanie, tu spojrzał na Taskmastera. No co? To, że kpił z jego stroju, to widać było po jego posturze, tonie i tak dalej, że raczej leszczem byle nie był. Zamyślił się jeszcze chwilę by dalej rzec- Problem w tym że być może będą bardziej ostrożni jak nas zobaczą. Co jak co, wszyscy wyglądamy jakbyśmy mieli wypisani na czołach że jesteśmy... Ekhem, "turystami". A to wiadomo ze coś jest nie tak, wątpię że ten kraj cierpi zbytnio na napór turystów.
Wiedząc, że tych co są odpowiedzialni za te zaginięcia i tak pożre jak zostaną pojmani, traktował to jako polowanie, toteż włączyła się iskierka o nazwie "myślenie". Tak, mimo że Cliff nie był ułomem, to myślał jedynie nad tym czy pójść na kebaba czy do McDonalda, i podczas polowań. Żadnych ambicji, żadnych pytań egzystencjalnych i prawie zero przemyśleń - Idealny opis młodego(Z wyglądu) Jarsteina. Swoją drogą, to zapewne wszyscy oni lub większość będzie współczuła pojmanym, zważając na to jak oni skończą. A mile nie skończą, zwłaszcza jak wcześniej go zdenerwują.
Powrót do góry Go down
Taskmaster

avatar

Liczba postów : 73
Data dołączenia : 21/10/2012

PisanieTemat: Re: Lasy Latverii   Czw Cze 23, 2016 10:07 pm

Aha. Czyli zachód jest na prawo, a roboty Dooma zostawiają po sobie trop jak amerykańscy turyści. Mniej więcej tyle Tony wyciągnął z informacji, które "szofer-boty" zaoferowały jemu i reszcie ekipy. Powoli przytaknął, łącząc wątki, a potem wysłuchał wypowiedzi Gianta. Gadał całkiem do rzeczy, ale nadal brzmiał jak ktoś skrajnie porywczy i niedoświadczony.
-Ja bym powiedział, że jacyś partyzanci. Ataki na patrole i ludność cywilną, po lasach... brzmi jak robota jakiejś guerilli- w tej właśnie chwili w jego pamięci pokazało się wspomnienie, jak trenował czeczeńskich terrorystów na terenie Federacji Rosyjskiej. Wolał zachować ten fakt dla siebie. -Tacy jak oni są zwykle łatwi do zaskoczenia, a pomysł z przynętą jest niegłupi. Moglibyśmy puścić przodem jakichś mniej uzbrojonych z nas, a oni ich zaatakują- mówiąc to spojrzał się przede wszystkim na Liama, który nie wyglądał zbyt dziwnie. Być może był szarą eminencją tego zespołu, ale to on przychodził Taskmasterowi na myśl, gdy szukał kogoś wyglądającego jak cywil. Tą myśl także zatrzymał dla siebie.
-Nie jest tak źle jak twierdzisz, Giant. Liam i Sin mogliby być zwykłymi pionkami Dooma, których aż miło obrać na cel. Ja się wyróżniam i wyglądam niebezpiecznie... powiedzmy, że ty też wyglądasz. Jakoś- uśmiechnął się podle w stronę rozmówcy, nie miał jednak złych intencji. Starał się ogarnąć jak największą część planu, który malował się roboczo jako podział na dwie grupy. Jedna przyjęłaby na siebie ogień, a druga dorwała strzelających. Tylko jak namówić tych pierwszych?!
-Ekhem, może skierujmy się na miejsce? Jeśli ma na nas ktoś czekać, to tam- powiedział, krzyżując ręce na piersi. Noszony przez niego ekwipunek zaszeleścił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Liam de Avis

avatar

Liczba postów : 13
Data dołączenia : 14/05/2016

PisanieTemat: Re: Lasy Latverii   Wto Cze 28, 2016 8:56 am

Czyli wszystko rozchodzi się o znikające roboty, w sumie przewidywalne, skoro w tym kraju to one wszystko załatwiają. Spojrzał w stronę zachodu, którą przed chwilą dopiero wskazały roboty.
- Masz rację Giant, musimy obrać plan. Najlepiej by było, gdybyśmy szli grupą, wtedy w razie ataku łatwiej się obronić. - Spojrzał, po pozostałych. Liczył, że ktoś poprze jego pomysł, nie uśmiechało mu się być przynętą, co przeczuwał ze względu na to, że jest najmłodszy. Wiedział, że bez wątpienia poradziłby sobie, jednak jakby miał być tam sam, to jest ta niepewność. Przeszedł kilka kroków i znów się odezwał:
- Chyba najwyższy czas ruszać. Nie ma sensu sterczeć tyle w jednym miejscu. - Spojrzał na Taskmastera, bo stwierdzili to obaj w tym samym czasie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sin

avatar

Liczba postów : 131
Data dołączenia : 02/03/2015

PisanieTemat: Re: Lasy Latverii   Wto Cze 28, 2016 11:23 am

Spojrzała w podanym kierunku. Przynajmniej będą mieli jakieś nadzieje, że zdołają zwiać do jakiejś dziury zabitej dechami. Wyciągnęła paczkę gum z torebki i wsunęła listek do ust. Żując go słuchała wymiany zdań. Doprawdy, czy powinna się odzywać?
- Osobiście stoję za tym, byśmy obczaili miejsce zbrodni. To nam może pomoże zweryfikować z czym konkretnie mamy do czynienia.- zauważyła najrozsądniej jak potrafiła i nie przejmując się resztą ruszyła w stronę, którą roboty wskazały jako miejsce, gdzie patrol zdecydował się przestać dawać znaków życia. W głowie starała się sobie przypomnieć co konkretnie mogłoby zgarnąć taką kupę robotów i nie być człowiekiem. Jakiś potwór, który lubi smar? Szaleni naukowcy? Potwory Gamma? Im dłużej dreptali w tamtą stronę, tym więcej ciekawych pomysłów przychodziło jej do głowy, niektóre były wręcz praktycznie absurdalne. Ale wiadomo, że przecież różne rzeczy się mogą zdarzyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3435
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Lasy Latverii   Sro Cze 29, 2016 6:41 pm

Kiedy Sin ruszyła na zachód, jej towarzyszom nie pozostawało właściwie już nic innego, jak tylko prędko pójść w jej ślady, aby uniknąć przedwczesnego i nieumyślnego rozdzielenia. Minus sytuacji? Tak naprawdę grupa nie ustaliła jednego, wspólnego planu, tylko każdy zaprezentował pozostałym swoje zdanie, w mniej lub bardziej uparty sposób.
Samochody z robotami pozostały w tyle i wyglądało na to, że te ostatnie zamierzały czekać w tym miejscu. W końcu dla nich trwanie w bezczynności nie stanowiło pewnie żadnego problemu - nie mogły się znudzić czy zmęczyć... Ale z drugiej strony nie miały też żadnej gwarancji, że drużyna do nich w ogóle wróci.
Brak wydeptanej ścieżki trochę utrudniał poruszanie się między drzewami. Trzeba było uważać na wystające korzenie, wyrastające nisko z konarów gałęzie i wszystko inne, co mogłoby przeszkodzić w spacerze. Korony drzew z kolei częściowo blokowały dostęp do światła, przez co grupa praktycznie stale przebywała w cieniu. Podłoże było wilgotne i uginało się pod butami, lecz na szczęście mieszanina gleby oraz roślinności nie utworzyła błota.
Las był wyraźnie pełen życia - prawdę mówiąc chyba nawet bardziej od miasta, które grupa niedawno opuściła. Wśród drzew od czasu do czasu przemykały ptaki, których odgłosy słychać było w oddali - nie tylko śpiewy kilku różnych gatunków, ale i stukotanie jakiegoś dzięcioła. Nic nie wskazywało na to, aby trzeba się było mieć na baczności.

***

Daję Wam jeszcze jedną kolejkę, żebyście spróbowali ustalić między sobą plan działania.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Lasy Latverii   Sro Cze 29, 2016 8:55 pm

Uśmiechnął się kpiąco na to, że niby Taskmaster wygląda groźnie. Serio? On? Ani trochę nie wyglądał na kogoś, kogo powinno się bać. Prędzej jego kostium Cliffa śmieszył, niż przerażał. Słysząc że on też wygląda "jakoś", jedynie przewrócił oczyma
- Wątpię. Gdybym wyglądał niepokojąco zapewne ofiary by do mnie nie podchodziły.
Teraz po prostu nie udawał kogoś kim nie jest. W razie potrzeby potrafił być kochanym, uroczym młodzieńcem który dobrym słowem cię omami, by w końcu pożreć. Szczerze, w zasadzie maski przybierał różne, w zależności od ofiary, takie by je przyciągnąć co czasem było bardziej niż proste. Słysząc Liama przewrócił oczami.
- Żaden "Giant". Przy obecnym rozmiarze nie jestem wiele wyższy od was, kochane mikruski.
Ziewnął lekko, mówiąc "kochane" strasznie sarkastycznym tonem. Choć wątpił że będzie się powiększał. Nie chciał latać z gołym tyłkiem, Wątpił że znajdzie coś, co by się nie rozerwało na nim gdy się powiększy toteż... Nie, żeby w ogóle odczuwał poczucie wstydu, ale mimo wszystko jak na razie nie widział sensu powiększania się. Wątpił też że będzie szczególnie walczyć, w razie czego zresztą chyba da radę, choć różnie to bywało. Gdy Sin ruszyła w swoim kierunku, jedynie przewrócił oczyma. Ruszył za nią spokojnie i po chwili spojrzał na Taskmastera i Liama.
- Dobra, idziemy.
Tu poszedł za Sin, patrząć na nią uważnie przez chwilę. Nie stało by się chyba nic jakbym teraz zaatakował i zaczął jeść... - Po chwili jednak wygonił te myśli, starając zachowywać samokontrolę. Być może Sin zinterpretuje inaczej jego spojrzenie na co pewnie sam Jarstein wybuchnie śmiechem. Nic już nie mówił, skupiał się bardziej na drodze i by w nic nie wleźć.
- Widać las bardziej tętni życiem jak "miasto"... Choć, czego spodziewać się po państwie totalitarnym...
Przewrócił oczyma idąc dalej. ignorował innych kompletnie by nie pogłębiać głodu, od czasu do czasu jedynie patrzył na Sin będąc pewnym że nie zboczył z kursu.
Powrót do góry Go down
Taskmaster

avatar

Liczba postów : 73
Data dołączenia : 21/10/2012

PisanieTemat: Re: Lasy Latverii   Sro Cze 29, 2016 10:14 pm

Bez specjalnego zastanowienia ruszył za Sin. Dziewczyna wyznaczyła kierunek, który uznał za rozsądny, oraz niezbyt wymagające tempo. Mieli więc moment na określenie planu. Tony dokładnie przeanalizował wszystkie wątki, które udało się wyciągnąć od robotów, oraz możliwości osób, z którymi trafił do grupy. Prezentowały się one raczej jako zdolności jakiejś wielozadaniowej bojówki niż oddziału sprecyzowanego pod jeden cel. Cóż, Doom powinien się tego spodziewać, nie typując nikogo, a szukając ochotników.
-Czyli możemy po prostu przespacerować się do miejsca zdarzenia i liczyć, że natrafimy na sprawcę- zgrabnie wyminął stojący na sztorc korzeń. Było ich na tej drodze nadzwyczaj wiele, jakby sam Stwórca zaprojektował Latverskie lasy jako nieprzyjazne człowiekowi. -Albo spróbować akcji z przynętą. Dlaczego nikt nie pomyślał o wywleczeniu robota z samochodu? Skoro nasz cel je porywa, to może skusiłby się też na kierowcę- zatrzymał się, doszedłszy do tych szokujących wniosków. Nie chciał zbytnio ganić swoich załogantów, powodowany między innymi pewnym wstydem. Sam też mógł na to wpaść.
-Także tak... możemy się jeszcze tam wrócić. Chyba Doom kazał im czekać, żeby nas odebrać po wykonanej robocie?- zadumał się. -A jak szkoda wam robotów, w co wątpię, to możemy puścić kogoś przodem. Cholera, jesteśmy w Latverii! Nawet jeśli trafimy na zorganizowany ruch oporu, to mogą nie mieć broni palnej. Wiecie, odebranie broni to pierwszy krok do zniewolenia ludności, a ten etap chyba nasz pracodawca ma już za sobą- pozwolił sobie na kilka słów w nurcie wszechobecnego szkalowania metod rządzenia owego kraju. Nie był to konformizm, po prostu miał ochotę trochę rozluźnić atmosferę.
-Jak chcecie to decydujcie, ja zastrzegam sobie tylko prawo do "a nie mówiłem?", jeśli coś zwalicie- powiedział, delikatnie cofając się od uwagi zgromadzonych. Może ktoś inny miał coś do dodania, mądrzejszego niż banały starego najemnika. Bo, w gruncie rzeczy, to słowo najlepiej oddawało, jak czuł się Taskmaster w "Masters of Evil". Stary. Być może dlatego właśnie zarzucił pewną dozę zaufania w stronę Dooma, który swoje pierwsze nikczemne plany zaliczył już w latach osiemdziesiątych? Albo Red Skulla, złoczyńcy tak pradawnego, że szkoda gadać. Może polubił ich, bo sam czuł się reliktem?

// Mamy jeszcze kolejkę na dogadywanie się, więc zostawiłem troszkę podatnego na sugestie Taska. Weź ktoś określ, co robimy, a ja się dostosuję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Liam de Avis

avatar

Liczba postów : 13
Data dołączenia : 14/05/2016

PisanieTemat: Re: Lasy Latverii   Czw Cze 30, 2016 1:17 pm

Wyglądało na to, że ruszył jako ostatni. Nie było w tym nic złego, chyba że ktoś zdołałby zaatakować po cuchu od tyłu. Toteż Liam co jakiś czas odwracał się i sprawdzał, czy nikt nie planuje ataku od tyłu.
- Wątpię, aby sprawca siedział na miejscu i czekał na nas z wywieszoną tabliczką "to byłem ja". Sam pomysł z robotem jako przynętą nie jest głupi, ale chyba nic z tego by nie wyszło. Blaszak słucha tylko Dooma, skoro on mu kazał czekać, pewnie by tylko tam siedział. - odwrócił się sprawdzając, czy nikt ich nie śledzi. - Co do ruchu oporu możesz mieć rację, mogą nie mieć broni palnej, lecz kto powiedział, że muszą pochodzić z Latverii? Grupą nie powinniśmy też iść, ze względu na to, że łatwo byłoby nas zaskoczyć. Zostaje jedna opcja chyba, że ktoś ma lepszą - na co zresztą liczył - musimy kogoś wystawić na przynętę.
Przerwał i czekał, aż ktoś zaproponuje coś lepszego lub zgłosi się na ochotnika.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sin

avatar

Liczba postów : 131
Data dołączenia : 02/03/2015

PisanieTemat: Re: Lasy Latverii   Pon Lip 04, 2016 10:13 am

Sin prowadziła przodem zastanawiając się wewnętrznie. Kroczenie po dość trudnej drodze, pomagało jej oczyścić umysł i od czasu do czasu oderwać się od smętnych myśli by nie wypieprzyć o jakiś korzeń.
-Byłby kompletnym idiotą, gdyby został na miejscu.- przyznała w końcu na słowa Liama. Spojrzenie Giganta uznała za szczeniacką prowokację, gdy ten chce przyłapać dziewczynę na jakimś nieprzyjemnym potknięciu. Nie zamierzała mu dać tej satysfakcji i zwolniła. Nie oglądała się, raz bo miała trzech rosłych chłopów za sobą, a dwa zwierzęta robiły swoją leśną kakofonię, więc nie czuły się w żaden sposób zagrożone. A raczej nie były to stworzenia przyzwyczajone do obecności człowieka.
- Coś sądzę, że Latverię najbardziej kochają ekolodzy.- trzeba przyznać, rozbudowana fauna i flora i domy jak z jakiegoś wygwizdowa były czymś, co przyciągało uwagę wszelkiej maści fanatyków terenów zielonych.
- Moim zdaniem najpierw powinniśmy obejrzeć to całe "miejsce zbrodni", a później zastanowimy się co powinniśmy dalej robić. Wątpię by nasi sprawcy czekali tam na nas z ciastem, bądź granatem, chyba że czują się tu na tyle pewnie, że nie boją się wracać po kilka razy na miejsce zbrodni.- wtedy będą w czarnej dupie- Z resztą, nie wiemy nawet z czym mamy się zmierzyć, a przygotowanie się do "prawdopodobnych" przeciwników jest bezsensowne.- ich przypuszczenia mogą się sprawdzić, ale może też się okazać, że będzie to kompletnie coś innego na co nie byli przygotowani. To nie TARCZA, gdzie wystarczyło zgrać na pendrive'a listę urządzeń. Tylko dziki, okropny las, w którym mogło czaić się wszystko: od gromady zbuntowanych ludzi, po mitycznego potwora z bagien.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3435
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Lasy Latverii   Wto Lip 05, 2016 2:21 pm

Spacerując tak sobie przez las grupa w pewnym momencie natknęła się na ścieżkę przecinającą obraną przez nią trasę mniej więcej prostopadle; jej dwa końce prowadziły odpowiednio na północ i południe, a sądząc po śladach na ziemi - musiała to być jedna z dróg przebywanych przez roboty stróżujące, cięższe od ludzi i zawsze posiadające taką samą "podeszwę". Pewnie warto byłoby zapamiętać to miejsce, aby w razie czego użyć go do orientacji w terenie - bo niestety nie dawało wiele poza tym. W końcu drużyna miała iść dalej na zachód, a nie odbijać na boki.
Atmosfera nie ulegała tak naprawdę żadnym zmianom. Ptactwo wciąż śpiewało, najwyraźniej nie przeczuwając w okolicy jakiegokolwiek niebezpieczeństwa - przynajmniej nie dla siebie... A gdzieś w pobliżu musiał płynąć jakiś strumień, gdyż słychać było szum wody - chyba z lewej, czyli południowej strony. Kolejny charakterystyczny punkt, który mógł, lecz nie musiał się w przyszłości przydać. Las zdawał się za to robić jeszcze bardziej gęsty...
... I to właśnie ta jego gęstość, w połączeniu z cieniem oraz bujną roślinnością pokrywającą podłoże, mogła oszukać drużynę, a konkretniej kroczącą na jej czele Sin. W pewnym momencie jej stopa trafiła na obniżenie terenu, świetnie ukryte między czymś w stylu sporych paproci. Przy mokrym gruncie łatwo się było poślizgnąć i osunąć przynajmniej metr niżej i dalej - jeżeli nie więcej.
Gałęzie, liście i krzewy skutecznie maskowały zbocze biegnące mniej więcej prostopadle do kierunku obranego przez grupę. Oczywiście po jego zauważeniu całkiem łatwo można już było odszukać granicę i spadek terenu, ale jeżeli się o nim nie wiedziało - to niespodzianka mogła być dość nieprzyjemna. Zbocze należało raczej do tych stromych lecz porastały je gęsto drzewa, dzięki którym bez większych problemów dałoby się zjechać na dół. Różnica wysokości między tymi dwoma poziomami gruntu wynosiła jakieś trzy, może cztery metry.
Z góry niestety nie dało się dojrzeć niczego ciekawego na dole - a właściwie nie dało się tam dojrzeć dosłownie niczego, kropka, z oczywistych powodów. Zejście niżej pozwoliłoby jednak zobaczyć teren o mniejszej zawartości drzew i krzewów, a także bardzo wąski strumyk płynący leniwie wzdłuż dolnej części skarpy. Przy nim znów biegły ślady robotów - a więc kolejna ścieżka. Siłą rzeczy w tym miejscu było trochę jaśniej, choć niewiele, gdyż ta niemalże-polana miała tak naprawdę może ze cztery metry średnicy, nie więcej. Co ciekawe, przy jej północnej granicy śladów robotów było więcej, jak gdyby kręciły się w tym miejscu... I chyba nawet wbijały się głębiej w ziemię. Tu czy tam odciśnięte zostało coś większego, bliżej niezidentyfikowanego, w innych miejscach ślady po prostu się rozmazały...

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Lasy Latverii   Wto Lip 05, 2016 4:57 pm

O. Widać były ślady robotów, podejrzewał że robotów bo ślady były głębsze niż ludzi. A oczywistym było że roboty... Cóż, że roboty były cięższe od ludzi. Choć myślenie o czym innym niż o jedzeniu było ciężkie dla Cliffa, choć poniekąd traktował to jak polowanie skoro będzie mógł pożreć zbrodniarzy. Las go uspokajał, jego w pewnej części zwierzęcy umysł. Mimo iż przywykł do chodzenia po galeriach(Jak na kanibala-mordercę Cliff miał małego kręćka na punkcie mody) i generalnie przyzwyczajonym do technologii las wydawał mu się bardziej znośny niż Nowy Jork. Gdy było obniżenie terenu, jeżeli Sin wleciała - Chwycił ją od razu za rękę. Nie był to przyjemny chwyt, ale przynajmniej nie wpadła. Odstawił ją bardziej do tyłu. Ile ona mogła ważyć? 60 kilogramów? Przy tym ile ważyły samochody, nie było to nic. Toteż jakby chciał mógłby ją odrzucić na wiele metrów, być może nawet zabić. Ale nie, zabawa być może potem. Jeżeli Sin faktycznie omal nie wleciała odrzekł
- Uważaj jak chodzisz, mała dziewczynko. - Tu spojrzał w prostopadły kierunek, pełen gęstwin. Nie widząc nic na prosto, westchnął jedynie cicho. Mając kompletnie wywalone na grupę, postanowił zboczyć z kursu i pomyślał - Co mi szkodzi.
I powoli zaczął schodzić, by po chwili już zjechać z zbocza mając kompletnie wywalone na to że przetrze "trochę" swoje spodnie. Nawet fajnie było - Pomyślał. I.. Tak, zerwał za sobą parę mniejszych drzewek co grupa mogła zauważyć. Dał mały popis swej może nie nieznacznie nadludzkiej, ale jednak, siły. Gdy wylądował podszedł do strumyku i przemył twarz i napił się wody. Woda w tak zacofanym kraju raczej powinna być czysta. Po chwili się otrzepał i widząc znacznie bardziej liczne ślady podbiegł do ich największego skupiska gdzie było ich najwięcej. Widząc dziwny odcisk w ziemi jakiegoś dziwnego przedmiotu spojrzał z uwagą
- Co to może być...?
Widząc zagęszczenie śladów cofnął się rozglądając się uważnie i zagryzł od środka wargi. Odgarnął włosy z czoła i po chwili krzyknął
- Chodźcie! Coś dziwnego znalazłem.
Po czym zaczął czekać aż reszta grupy przyjdzie, mając nadzieję że zaraz go coś nie porwie. Bo to też sympatyczne by nie było. Łowca porwany przez zwierzynę... Heh. Po tym zaraz krzyknął
- Naprościej zjechać! Chyba że chcecie jęczeć że wasze ubranka się pobrudzą.
Po czym zaczął uważniej badać ślady. Od czego mógł być ten dziwny odcisk...? Podrapał się po głowie. Zacisnął zęby chodząc wokół śladów tak by ich nie naruszyć choćby odrobinę.
Powrót do góry Go down
Taskmaster

avatar

Liczba postów : 73
Data dołączenia : 21/10/2012

PisanieTemat: Re: Lasy Latverii   Wto Lip 05, 2016 9:30 pm

Taskmaster szedł jeszcze parę chwil, nieco wyciszony po konkluzji, jaką otrzymał podczas "burzy mózgów" w ekipie. Jako, że była złożona ze złoczyńców, liczył na jakieś szybkie i gwałtowne rozwiązanie w ich stylu. A skończyło się na tym, że każdy dużo gadał, a w ostatecznym rozrachunku jedynie Sin miała na tyle bigla, by zdecydować, co zrobią. Nie była to może najbardziej przełomowa decyzja, ale zawsze jakaś.
Tony nie powiedział ani słowa, do momentu, w którym natknęli się na skarpę. Wtedy to cicho zaklął, spodziewając się co najmniej wilczych dołów. Potem jednak się uspokoił i... delikatnie rozczarował. Skarpa bowiem okazała się tylko skarpą, w którą opadały ciężkie ślady robotów.
Zadumany, obserwował jak dosyć nielubiany przez niego młodzik, określający się mianem Giganta, wpierw przytrzymuje Sin, by ta nie spadła, a potem rzuca się w dół. Zjeżdżając ułamał kilka młodych drzewek.
-Dobra, Task, pokaż, że jeszcze całkiem nie zdziadziałeś- mruknął po nosem najemnik, otrząsając się z amoku. Potem bez zbytniego przygotowania rzucił się na zjazd i wytężył zmysły, by zjechać jak najpoprawniej technicznie.
Udało mu się, był przecież Taskmasterem. Dzięki odpowiedniemu ułożeniu ciała i lawirowaniu po mniej błotnistej części spadku, wyszło mu to wcale nieźle. Nawet się zbytnio nie pobrudził. Stanął na ziemi, obok Gianta, po czym mimo wszystko się otrzepał.
-Moje ubranka się nie pobrudziły- rzucił, omiatając wzrokiem okolice. Kolejne ślady, jak miło. Skierował się w ich kierunku, szczególną uwagę zwracając na te większe, niezidentyfikowane dotychczas punkty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Liam de Avis

avatar

Liczba postów : 13
Data dołączenia : 14/05/2016

PisanieTemat: Re: Lasy Latverii   Czw Lip 07, 2016 8:52 am

Idąc przez las nie napotkali nic innego niż drzewa rzecz jasna. Droga się dłużyła. Jednym plusem było to, że mieli jako taki plan narzucony przez Sin. To ciekawe, że w takim gronie najbardziej męską decyzję podjęła kobieta.
Wreszcie oprócz zwykłej flory, można było dostrzec coś innego wyróżniającego to miejsce. Ślady robotów. Warto było je zapamiętać. Po chwili odezwał się chłopak, którego głos dochodził z dołu. Liam chwilę się zastanowił, zanim zjechał w dół jak Taskmaster. Po wcześniejszym zachowaniu Cliffa można się wszystkiego spodziewać, więc to mógł być nawet głupi żart. Ale postanowił zaryzykować i po chwili był na dole.
Okazało się, że na dole faktycznie są jakieś ślady, ku zaskoczeniu Liama.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sin

avatar

Liczba postów : 131
Data dołączenia : 02/03/2015

PisanieTemat: Re: Lasy Latverii   Pią Lip 08, 2016 9:26 am

Ech, cisza spokój, a Sin zabiła kolejnego komara. Ugh, czemu ta pogoda musi być aż tak okropna? Potarła policzek, na którym rozpaćkała kolejnego owada i wytarła go ze wstrętem. Niby była przyzwyczajona do ohydztw, ale w dalszym ciągu robale były obrzydliwe. Właśnie dlatego nie znosiła leśnych ostoi. Ale przynajmniej mogła karabinem obrywać wszelkie obrzydliwe pajęczyny. A potem o mało nie spadła. Obniżenie terenu wyczuła bowiem co prawda wcześniej, ale noga już jej trochę się z sunęła i mimo szarpnięcia do tyłu mogła z łatwością zlecieć, na szczęście Gigant przyszedł jej z pomocą. Zerknęła na dziwnego olbrzyma z zastanowieniem, ale ten okazał się standardowo nadętym dupkiem.
-Dziękuję, rycerzyku za troskę. Nie spadnij z białego rumaka.-odpowiedziała mu zanim zdecydował się zeskoczyć, aby ślizgiem znaleźć na dole. Przez chwilę zastanawiała się, czy coś go właśnie nie zdecyduje się zaatakować i miałaby widok na ciekawe starcie, ale jednak pozostał cały. Szkoda.
Po kolejnej prowokacji na dół zszedł Taskmaster w całkiem niezłym stylu, przez co zapunktował u Sin. Stary wyjadacz, ale wciąż na propsie. Potem na dół zjechał Liam i została ona. Nie czekając na żadne ponaglania zeskoczyła ze skarpy. Jej spodnie na bank wyglądały tak, że nie jeden modysta się zapłakał. Jedynym zmartwieniem rudowłosej był fakt, że będzie jej teraz zimno w cztery litery.
Podeszła do znaleziska Cliffa.
- Jak nic miejsce starcia, to tutaj nasz przeciwnik zgarniał blaszaki do siebie.- zerknęła po wszystkich i spojrzała na swoich towarzyszy- Czy któryś z panów ma opcję tropiciela, by móc niczym Aragorn odczytać pozostawione znaki?- nie zdziwiłaby się jakby taką opcję miał Taskmaster, albo dość cichy Liam. Byłoby wesoło i może wreszcie któryś z nich na coś by się przydał? Na Cliffa nawet nie próbowała liczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3435
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Lasy Latverii   Pią Lip 08, 2016 5:08 pm

To największe skupisko śladów wypadało akurat w miejscu, w którym roboty musiały przechodzić zawsze w trakcie swoich patroli. Między innymi dlatego ciężko byłoby z całą i niezachwianą pewnością rozróżnić kiedy powstały które tropy. Oczywiście jedne z nich były wyraźniejsze od innych, łatwiejsze do dostrzeżenia, niektóre z kolei rozmazane przez świeższe ślady, lecz nie mniej jednak przy takiej ich liczbie niedoświadczeni tropiciele mieliby poważny problem z wyczytaniem z nich czegoś konkretnego.
Jedno było pewne: tuż przy krawędzi drzew doszło do jakiegoś zamieszania. Teorii mnożyć można było do woli - być może ktoś czaił się w krzakach lub na drzewach, może znalazł sobie jeszcze jakąś inną kryjówkę, może roboty zostały jakoś zwabione... Albo zdezorientowane? Czy ktoś byłby w stanie przełamać się przez zabezpieczenia technologii Dooma, aby przejąć nad nimi kontrolę?
No i co stało się z nimi potem? Te większe odciski w ziemi mogłyby świadczyć o tym, że przynajmniej niektóre z nich upadły na podłoże - ale z drugiej strony być może ślady te zostały zostawione przez inne obiekty lub istoty... Czy Servo-guards potrafiły latać? Bo jeżeli nie... To albo przeniosło je ktoś lub coś innego - coś zdolnego do lotu, wystarczająco silnego, aby wciągnąć je na drzewa lub będącego w stanie skutecznie zakryć trop - albo roboty wróciły na swoją standardową trasę i przeszły gdzieś dalej. Tyle że łączność z nimi została utracona właśnie tutaj, więc czemu w takim wypadku miałyby kontynuować patrol? Czyżby ktoś je przeprogramował i nadał im inne zadania? Może nawet... Funkcję szpiegowską? Ale ta wersja wydarzeń również posiadała wady i nieścisłości.
Tak czy siak, wszystko wskazywało na to, że grupa przynajmniej bez problemów dotarła do miejsca, w którym miała rozpocząć śledztwo - a to już było chyba coś. Jak do tej pory nie zaatakowało jej też nic poza zdradzieckim obniżeniem terenu oraz komarami. Tyle że... Coś zdawało się być teraz inaczej. Śpiew ptaków dochodził jakby z dalszej odległości - a może po prostu miało to związek z tym, że drużyna znalazła się kilka metrów niżej? Była to niewielka różnica, którą pewnie nie każdy mógłby wyłapać, szczególnie wówczas, gdy skupiał się na czymś innym.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Taskmaster

avatar

Liczba postów : 73
Data dołączenia : 21/10/2012

PisanieTemat: Re: Lasy Latverii   Sob Lip 09, 2016 10:16 pm

Głębsze przyjrzenie się sytuacji pomogło w niewielkim stopniu. W umyśle Taskmastera wychynęło kilka hipotez dotyczących tego, co stało się z robotami, oraz, jak mogłoby przebiegać uprowadzenie. Nie było to jednak nic konkretnego, czym mógłby pochwalić się grupą.
Nie był tropicielem, a takie właśnie umiejętności przydałyby się w tym momencie drużynie. Czyżby ten "brutalnie przebiegły" Doktor Doom okazał się jedynie "przebiegle brutalnym" i nie przewidział opcji dorzucenia do ekipy tropiciela? A może właśnie przewidział... tylko kogo? Sin i Liam odpadali, oboje już na pierwszy rzut oka byli miejskimi bestiami, którym przebywanie w tej gęstwinie działało na nerwy. Gigant? Takie dziwolągi jak on często dysponują genami jakiegoś zwierzęcia z dobrym węchem. Ich stwórcy są przecież bardzo przewidującymi ludźmi, którym tylko czasem zdarza się nie domknąć drzwiczek do klatki.
Ale on także nie zdradzał żadnych zdolności odszukiwania celu w terenie zalesionym. Tony uznał więc, że pora wyciągnąć ciężkie działa. Przysiadł na leżącym nieopodal kamieniu i pstryknął przełącznik w tyle maski. Trochę zaszumiało, ale, całe szczęście, udało się złapać kontakt z Centralą. Wydawała się dosyć zaniepokojona, jakby czekała przy mikrofonie.
-Skończyliście już zadanie?- zapytała.
-Nie, ledwo doszliśmy na miejsce zdarzenia. Mamy ślady, jedne lżejsze, drugie takie trochę obszerniejsze. Teraz powiedz mi kochana...- mówił cicho, by nie wyglądać, jak gadający do siebie wariat. Przekrzywił też głowę, zastanawiając się, jak ubrać własną myśl w słowa. Wybrał najprostszą opcję. -...Byłem kiedyś tropicielem?
-Jeszcze jak! Kiedyś, gdy najął cię Red Skull, przez dwa tygodnie śledziłeś jakichś superbohaterów na Syberii, korzystając ze śladów na śniegu i kierunków, w które biegła zwierzyna- zaśmiała się.
-Poważnie?- sam nie dowierzał. Czyli jednak był tropicielem, tylko jak zwykle, nie pamiętał.
-Tak, jestem poważną operatorką taktyczną. Ta wiadomość jest poważna- ledwo powstrzymywała wybuch śmiechu.
-To weź mi przypomnij jakoś, co mogę wywnioskować z tych śladów. Jak wiesz, szukamy robotów Dooma- mruknął.
-Tutaj może być problem, bo ta umiejętność nie należy do sfery pamięci mięśniowej. Możesz mieć pewne problemy z przywołaniem jej po Blackout'cie- Centrala wróciła do normalnego trybu pracy, a po jej stronie mikrofonu zaszeleściły papiery. Po paru chwilach odezwała się ponownie. -Spokojnie. Mam to.
-Co?
-Książkę. Nazywa się, "Tropienie: Poradnik dla psów i niedorozwiniętych umysłowo superzłoczyńców"- odpowiedziała grobowym tonem.
-Bardzo śmieszne.
-To nie żart, księgarnie internetowe na bieżąco dopasowują swoją ofertę do zapotrzebowania. A teraz, słuchaj uważnie...- po tych słowach odchrząknęła i zaczęła recytować. Najemnikowi dobrze słuchało się jej głosu i powoli zaczynał rozumieć, o co chodzi. Wstał i zaalarmował swoich towarzyszy z oddziału, by mu nie przeszkadzali, gdyż wykonuje bardzo ważną operację mogącą zaważyć na losach misji.  
Potem zaczął obchodzić skupisko śladów dookoła, od czasu do czasu klękając, by ocenić jakieś szczegóły. Każdy jeden dokładnie zapamiętywał, a potem "dopisywał" do swojego projektu wydarzeń. Czynił to, aż do skutku, kierowany poradami z Centrali, jak marionetka. Ale w sumie, zadowolona marionetka. Dzięki temu przecież udowodnił swoją przydatność dla oddziału. A przez to nie czuł się już taką skamieliną.

// Pozwoliłem sobie przełamać ustaloną kolejkę na prośbę Gianta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Lasy Latverii   Wto Lip 12, 2016 11:28 am

Cliff był już znudzony, i to znacznie. Ziewnął delikatnie, patrząc jak Taskmaster uwija się przy śladach. Szczerze, było to dla niego tak nużące że ledwo był w stanie powstrzymywać się od zaatakowania towarzyszy. Oparł się o drzewo plecami patrząc znudzonym, a przy tym ciągle drapieżnym wzrokiem na resztę grupy. Szczerze nie obchodziło go jak na razie nic, póki co i tak gnieździli się tylko w jakiejś dziurze z dala od cywilizacji. Zamknął oczy próbując zgromadzić jak najwięcej możliwego opanowania, choć ciężko było mu przezwyciężać prymitywne instynkty. No ale, droga grupo, jesteście bezpieczni - Na razie.
Powrót do góry Go down
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3435
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Lasy Latverii   Czw Lip 14, 2016 10:33 am

Dość już czasu minęło, a Taskmaster pewnie by chciał pisać, więc wrzucam post. Ci, co nie zdążyli - postarajcie się załapać w następnej kolejce, to mg to i tak głównie wyjaśnienia dla Taska. A przy okazji... Przypominam, że u mnie kolejki nie ma.

***

Badając ślady już dość szybko Taskmaster mógł stwierdzić przede wszystkim jedną rzecz: roboty najwyraźniej nie odeszły z tego miejsca o własnych siłach, a jeżeli nawet, to nie stawiały kroków na podłożu. Najświeższy trop kończył się właśnie w punkcie zamieszania, a więc servo-guards tutaj dotarły i... I potem stało się z nimi coś w tej chwili bliżej nieokreślonego.
Na szczęście na tropienie nie składało się jedynie podążanie za śladami w ziemi czy ich ocenianie. Przyjrzenie się trawie nieco głębiej wśród drzew dowiodło, iż nie była ona zgnieciona; albo zdążyła się naprostować, nawet pod wpływem deszczu czy czegokolwiek innego, albo nikt jej po prostu ostatnio nie zdeptał. Krzaki przy granicy lasu i polany również były w niezłym zdanie, choć na podłożu spoczywało kilka ułamanych gałązek; mogło to mieć przyczyny naturalne, ale mogło też zostać wywołane gwałtowniej. Zbadanie ich oraz wspomnianych roślin dowiodłoby, iż zostały oderwane dość niedawno. Może ktoś na nie nadepnął albo zahaczył się o nie i pociągnął? Na jednym z krzaków spoczywało też kilka brązowych piór.
Na tym jednak nie koniec. Wzrok wędrował przecież stopniowo w górę - od śladów, przez trawę i krzewy... A więc ku samym drzewom. W tym miejscu większość z nich musiała być dość stara. Nic dziwnego; utrudniony dostęp do światła i spore zagęszczenie oznaczały, iż młode rośliny mogły jedynie liczyć na polegnięcie tych starszych, aby prędko zająć po nich lukę. W związku z tym pnie były w większości grube i solidne. Człowiek mógłby się po nich bezpiecznie wspinać, o ile tylko znalazłby punkty wsparcia... A z tym było raczej ciężko - bo sporo gałęzi zaczynało się jednak wysoko, nawet jeżeli nie wszystkie. Mimo to... Wśród kory niektórych drzew - szczególnie w tych położonych wyżej partiach - dało się dostrzec jakieś rysy, podłużne wgłębienia, zawsze pionowe. Większość z nich była dość krótka, może na kilkanaście centymetrów, a do tego nieszczególnie głęboka; w najwyraźniejszych miejscach sięgały maksymalnie centymetra. W ten sposób potraktowane zostało sześć, może siedem drzew... A przynajmniej tyle z nich było widać. Większość znajdowała się na granicy lasu i polany, parę rosło nieco głębiej, lecz wciąż w jej pobliżu.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Lasy Latverii   

Powrót do góry Go down
 
Lasy Latverii
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 5Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Las
» Lasy Cairngorms
» Lasy Cheshire

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Latveria-
Skocz do: