Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Zoo na Bronksie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Fenris
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 344
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Zoo na Bronksie   Czw Cze 23, 2016 8:05 am

First topic message reminder :




Zoo na Bronksie jest największym miejskim zoo Stanów Zjednoczonych, oraz jednym z największych na świecie. Mieści na swoim terenie ponad 107 hektarów dostosowanych do warunków mieszkających w nim zwierząt. Niegdyś wszystkie te tereny należały do Fordham University, ale uczelnia zgodziła się odsprzedać je miastu za symboliczną kwotę 1,000 dolarów, pod warunkiem że zostaną zagospodarowane na zoo i tereny parkowe. Na tle innych ogrodów wyróżnia się prestiżem i wieloma nagrodami, od organizacji zajmujących się ochroną przyrody. Było to jedno z niewielu ogrodów zoologicznych na świecie, gdzie starano się zachować, dziś już wymarłe, tygrysy tasmańskie, oraz lwy górskie.
Tutaj powstał też pierwszy na świecie szpital dla zwierząt.

Obecnie zoo utrzymuje swoje dobre tradycje i prestiż. Promuje ochronę środowiska, oraz świadomość o zagrożonych gatunkach. Jest jedynym z zoo Stanów Zjednoczonych, w którym trzyma się gatunki ściśle zagrożone wyginięciem. Zoo cieszy się nieprzerwaną popularnością zwiedzających. Szacuje się że rocznie odwiedza je ponad dwa miliony ludzi. Poszło również z duchem czasu. Na jego terenie mieszczą się prestiżowe ekologiczne restauracje, kino 3D, park dinozaurów, oraz kolej gondolowa, zataczająca koło nad całym obiektem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Sly

avatar

Liczba postów : 213
Data dołączenia : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Zoo na Bronksie   Pon Sty 09, 2017 6:22 pm

-Phil, mamy tam chyba jakiegoś szaleńca. Zajmij się nim.-Rozległ się zupełnie inny głos. Ciekawe zjawisko, gdyż z informacji które miał Oliver wynikało, że jest w środku tylko technik. No i oczywiście łysol, który przed chwilą wsiadł. Jednak z całą pewnością można było powiedzieć że nie należy on ani do technika, ani do elegancika. Po chwili wspomniany elegancik wysiadł, a widząc Olivera nieźle musiał się zdziwić. Zapewne spodziewał się jakiegoś pijanego, ewentualnie pod wpływem narkotyków- a na takiego Oliver nie wyglądał.
-Co, popiło się troszeczkę, eleganciku?-Wydawał się mówić na zwłokę. Jak mawiają przysłowia, wykręcał się sianem. Trzymał teraz ręce w kieszeni, jednak miał je zaciśnięte, co widać. Tymczasem twarz, którą teraz mógł zobaczyć Oliver, wyglądała jak u typowego mięśniaka. Wyraźna kwadratowa szczęka, niebieskie oczy, wygolone brwi. To już widział, ale tylko z profilu, natomiast teraz mógł zobaczyć twarz w pełnej okazałości. Co ciekawe, miał bliznę w kształcie koła na czole, po lewej stronie. Twarz nie wyrażała żadnych emocji, poza spojrzeniem "Trafiłeś do złej dzielnicy"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zoo na Bronksie   Wto Sty 10, 2017 5:48 pm

- Wiesz co jest zabawne?

Odpowiedział pytaniem na pytanie, samemu nieustannie opierając się plecami o bok pojazdu i lustrując łysego swym pozbawionym jakiejkolwiek empatii spojrzeniem. W zasadzie w postawie Olivera nie zmieniło się nic, prócz mimiki, którą wykonał w trakcie tej krótkiej wypowiedzi. Zwyczajnie uniósł prawą dłoń z zaczętym papierosem nieco wyżej ponad czoło, pozwalając sobie nawet na delikatny uśmiech. Mężczyzna aktywował tym sposobem swoją zdolność.

- Dałem Ci szansę, a Ty nie załapałeś. Po raz kolejny stereotypy okazały się nieomylne.

Dokończył z wyraźnym niezadowoleniem na twarzy, powoli wypuszczając z ust dym z papierosa. Po chwili wzrok Blauvelt'a stał się na moment nieobecny, zupełnie, jakby zaczął rozmyślać teraz nad czymś ważnym. Cholera, czy tylko mu się zdawało, czy w furgonetce usłyszał kogoś jeszcze? Jeśli tak, to kogo? Gość zwrócił się do łysego po imieniu, a to oznaczałoby ich wspólną znajomość. Pozostaje więc proste pytanie. Nieznajomy siedział w aucie przez cały ten czas, zanim młody technik zamknął się od środka? Czy też wszedł do niego pod nieuwagą Olivera? Najbardziej prawdopodobna była opcja pierwsza, która tłumaczyła między innymi dlaczego ten chłopak zamknął się od środka. To proste... Nie on to zrobił, acz facet siedzący w środku.
Powrót do góry Go down
Sly

avatar

Liczba postów : 213
Data dołączenia : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Zoo na Bronksie   Sro Sty 11, 2017 8:22 pm

Łysol dał się złapać na sztuczkę z uniesieniem papierosa. Zdolność Olivera zadziałała, i łysy znalazł się pod halucynacją. Był całkowicie we władzy mężczyzny, nie zdając sobie z tego sprawy. Wydobył rękę z kieszeni. Faktycznie, była zaciśnięta w pięść. Miał na dłoni kastet z ćwiekami. Uderzenie takim czymś by zabolało.
-Wiesz co to jest? Kastet. Jak nim uderzę, dwa miesiące nie zapalisz przez druty. Więc radzę ci, odejdź stąd i zapomnij co widziałeś-Widać nie przejął się wypowiedzią Olivera. Może nie zrozumiał? Wydawał się być typowym mafijnym "cynglem", którego nie można wysyłać poza miasto. Chociaż... Wydawał się mieć jednak trochę intelektu. Wystrzał z broni i padające ciało mogłoby wywołać panikę, a ten nie chciał żadnej zbędnej uwagi. Widać miał wykonać zlecenie i się ulotnić po cichu, a tu nagle taki "pijak" przychodzi i mu przeszkadza. No, niefajnie. Co ciekawe, można było zauważyć, że facet ciężej oddychał. Nozdrza szerzej mu się rozchylały, jakby powoli wpadał w jakiś pierwotny szał.
A co z Monkeyem i Shadowem? Ano po chwili odeszli od wozu, zapewne chcąc wprowadzić plan w życie. Nieważne jaki, Oliver raczej się tego nie dowie. Odwróceni plecami do Blauveut'a, nie widzieli całej sytuacji. Po chwili znikli w uliczce.
Monkey i Shadow otrzymują ZT
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zoo na Bronksie   Czw Sty 12, 2017 1:09 pm

Phil wyraźnie podirytowany zaistniałą sytuacją odpowiedział groźbami w kierunku Olivera, tym samym wymachując przed jego nosem pewnym żelastwem. Jak to powiedział, był to kastet, który przyczynić miał się głównie do pozbawienia mężczyzny przyjemności z palenia fajek przez dobre dwa miesiące. Trzeba było przyznać, że mimo pozorów, łysy posiadał pewne poczucie humoru. Blauvelt nawet uśmiechnął się delikatnie, wypuszczając z ust pozytywne westchnięcie, lecz wkrótce odrzucił dopalonego papierosa, przybierając już bardziej obojętną minę. Wtedy też leniwie odepchnął się plecami od furgonetki, po czym stanął teraz naprzeciwko łysego - mniej więcej w odległości półtora metra od niego.

- Wiesz co to jest?

Również zapytał, pozwalając sobie odchylić palcem wskazującym u lewej ręki kawałek marynarki z okolic paska, ukazując najprawdziwszy miecz samurajski spoczywający w czarnej, pozłacanej say'i.

- Katana. Jak jej użyję, do końca życia nie będziesz w stanie utrzymać w dłoni swojego kastetu.

I nie czekając nawet na jakąkolwiek reakcję mięśniaka, Oliver spokojnie oparł wcześniej wspomnianą dłoń na broni, gdzie to delikatnie uderzając kciukiem o tsubę miecza, wypchnął ją w taki sposób, by światło dzienne ujrzało tylko malutki skrawek błyszczącego się ostrza. To wystarczyło, żeby w akcie tej krótkiej kombinacji, z dziwnej przyczyny Phil stracił cztery palce u dłoni, w wyniku czego sam kastet siłą rzeczy spadł na ziemię, finalnie lądując gdzieś w trawie. Krew trysnęła obficie, a łysy wrzasnął z bólu, ale czy sytuacja ta powinna wzbudzić zainteresowanie przechadzających się ludzi z dziećmi? Niezupełnie. Każdy, kto nie poddany był absolutnej hipnozie, zarejestrować mógł jedynie stojącego przy furgonetce Phil'a, bez powodów wydobywającego z siebie okrzyki rozpaczy. Z resztą po pewnym czasie mięśniak i tak zamilkł, kiedy Blauvelt zdecydował się przywalić mocno z pięści w jego przeponę, z automatu zmuszając go do uklęknięcia.

- Nie marudź, zawsze mogło być gorzej. A teraz chciałbym, byś wsiadł do furgonetki i przekazał swojemu koledze, by wyrzucił wszelką broń przez okno pasażera, bo inaczej tam wejdę i pokroję każdego z osobna na drobne kawałeczki.
Powrót do góry Go down
Sly

avatar

Liczba postów : 213
Data dołączenia : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Zoo na Bronksie   Pią Sty 13, 2017 8:30 pm

Efekt "cięcia" kataną przeszedł zaskoczył Phila. Patrzył na rękę. Dopiero lekkie brzęknięcie wydane przez kastet, obudziło go. Wydał z siebie wrzask, patrząc z niedowierzaniem na rękę. O dziwo, wrzask był dziwnie cichy. Dalej był to wrzask, ale taki na totalnej granicy. Nie zablokował nijak uderzenia w przeponę. Padł na kolana, automatycznie przestając krzyczeć. Nikt nie zainteresował się wrzeszczącym mężczyzną- bo nikt go też nie usłyszał. Wrzask spłoszył tylko kilka ptaków. Kruków, dokładniej, które kracząc, odleciały w niebo. To zaskakujące, dlaczego zawsze w takich scenach zawsze wzlatują kruki. Tradycja? Kto wie. A może to były wrony? Nie wiadomo, Oliver nie patrzył, ale na pewno krakały.
A Phil? Phil spojrzał przerażony na Olivera.
-W-w-w aucie nikogo nie m-m-ma...-Wyjąkał. Zdał sobie sprawę, w co się wpakował.-P-p-p-potrafię i-i-i-imitować głosy-Dodał szybko, tłumacząc się. Modyfikacja strun głosowych u człowieka? Możliwe. Wyjaśniałoby to czemu porywane są małpy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zoo na Bronksie   Sob Sty 14, 2017 10:58 pm

- Mutant?

Zapytał krótko, zachowując w swym głosie pełen spokój i opanowanie. Faktem było, że rzeczywiście rzadko spotkał na swej drodze kogoś o nadprzyrodzonych zdolnościach, jednak w tym krótkim pytaniu nie wyczuć można było nawet iskierki jakiejkolwiek ekscytacji. Oliver stał wyprostowany i pogardliwie patrzył prosto w oczy łysego, starając się zrozumieć po swojemu sens jego działań. Oczywiście wiadomym było, iż przyszedł on do zoo w celu wytarcia śladów, oraz jego stanowisko w hierarchii prawdopodobnie nie wykraczało poza "pionka", ale po jaką cholerę będąc w środku furgonetki postanowił naśladować głos kogoś zupełnie innego? To nie miało sensu.

- Czy może efekt eksperymentów na dzikich zwierzętach? Do tego były Wam potrzebne?

Rozwinął dalej, tym samym zerkając już kątem oka w kierunku auta. W środku rzekomo nikogo nie było, a to oznaczałoby, że Phill zdążył zabić młodego technika. Dzieciak wyjątkowo miał pecha. W końcu to on znalazł pocisk usypiający, którego nie powinno być w tej klatce. Mimo wszystko warto było sprawdzić tą furgonetkę i upewnić się, czy łysy faktycznie wyjąkał prawdę.

- Chodź ze mną.

Oznajmił, po czym podszedł do Phill'a i gwałtownie chwycił go za kołnierz przy karku, by to jak gdyby nigdy nic zacząć ciągnąć go za sobą po ziemi. Blauvelt udał się najpierw w stronę drzwi kierowcy, w środku poszukując przycisku odpowiadającego za odblokowanie wszystkich zamków w pojeździe, dopiero później - jak już się udało - obszedł auto z drugiej strony, kierując kroki na tyły furgonetki.

- Upewnijmy się co takiego narobiłeś, Phill.

I otworzył główne wejście do pomieszczenia, w którym pracował technik.
Powrót do góry Go down
Sly

avatar

Liczba postów : 213
Data dołączenia : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Zoo na Bronksie   Wto Sty 17, 2017 5:09 pm

Phil przerażony spoglądał na Olivera. Stracił właśnie całą rękę, coś co zazwyczaj robiono jako karę w kartelach. A i to za wyjątkowo mocne przewinienia. Częściej obcinano palce stóp. Wiedział, że teraz najlepszym dla niego wyjściem to słuchać Blaveulta... Albo zacząć coś kombinować. Kto wie jak powoli trybiki w jego głowie się obracały?
-Tak, mieliśmy eksperymenty. Ostatnio postanowili przejść na ludzi...-Widać dochodził już do siebie, bo przestał się jąkać. Jednak nadal się bał, co widać było po drżeniu całego ciała. Nie z zimna, ale ze strachu.
Chwycenie na karku chyba skutecznie wytrąciło mu wszystkie plany z głowy. Ciągnięty po ziemi, próbował się jakoś wyrwać, jednak generalnie znajdował się w niekorzystnym położeniu.
Otwarte wejście ujawniło Blaveultowi białe, niemalże wręcz sterylne pomieszczenie laboratoryjne. Biel kuła w oczy, dopóki nie spojrzało się na ziemię. Leżało na niej ciało technika, wokół była kałuża krwi. O dziwo, klatka piersiowa młodego unosiła się i opadała, acz z widocznym trudem. Spojrzenie na twarz Phila ujawniłoby ogromne zdziwienie. Obok ciała leżał przewrócony taboret na kółkach. Rekonstrukcja zdarzeń mogła być prosta. Phil wszedł do środka, i strzelił technikowi w pierś. Czemu nie w głowę? Może wyrzuty sumienia, może przy upadku głową coś by uszkodził upadając. Nie mniej, strzał musiał minąć o centymetry serce, przez co technik dzięki szczęściu ledwo żył. Teraz leżał na podłodze, umierając.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zoo na Bronksie   Nie Sty 22, 2017 1:09 pm

- Pathetic.

Rzucił w eter, pogardliwie mrużąc swoje oczy, które Oliver skierowane miał w ledwie dychającego jeszcze technika. Ten żałosny nieudacznik wycelował prosto w klatkę piersiową celu, w wyniku czego leżąca ofiara wciąż żyła. Blauvelt przeleciał także szybko wzrokiem w poszukiwaniu środka usypiającego, jednak istniało duże prawdopodobieństwo, że zabrał go właśnie łysy. W końcu po to tu był, czyż nie?

- Nie potrafisz nawet porządnie dokończyć roboty, Phill.

Spokojnie dodał, by to po chwili mocno szarpnąć za kołnierz mięśniaka i z siłą okolic tony rzucić nim prosto do środka, by przy okazji łupnął plecami o pierwszą lepszą przeszkodę. Sam Oliver natomiast wszedł do laboratorium, po czym wsunął swoje dłonie do kieszeni, dość elegancko uginając przy tym łokcie.

- A teraz sięgnij po broń i dokończ to, co zacząłeś. - Złośliwie się uśmiechnął, dodając - Wtedy utniemy sobie pogawędkę, jak na prawdziwych dżentelmenów przystało.
Powrót do góry Go down
Nicol Jeanson

avatar

Liczba postów : 14
Data dołączenia : 28/01/2017

PisanieTemat: Re: Zoo na Bronksie   Wto Sty 31, 2017 6:15 pm

Poprawiając skórzany pasek przy dżinsach Nicol patrzyła w małe, popękane lusterko, które miała na kwaterze. Zarzucona na ramiona zwiewna, biała bluzeczka zasłaniała jej brzuch, przy czym równocześnie nie pozwalała postronnym dojrzeć długo i żmudnie przyczepianej do pleców kabury z rewolwerem. Spędziła naprawdę wiele czasu dobierając swój ubiór tak, by pasował do kamuflażu i równocześnie by nie było widać wystającej z nikąd kolby od pistoletu.
Z domu wyszła uzbrojona w torebkę i kilkudolarowy banknot. Zgarnęła najbliższą taksówkę, a kierowcy rzuciła tylko:
- Zoo na Bronksie.
Gdy już znalazła się na miejscu od razu poszła z falą zwiedzających. Pewien czas krążyła z nimi, oglądała zwierzęta i czytała o nich ciekawostki na tablicach stojących przed wybiegami. Zajęło jej kilkanaście minut nim finalnie dotarła do klatek z małpami i gorylami. Tutaj ruch był mniejszy, ale widać było sporą ilość policji. Wiedząc, że lepiej przepraszać niż pytać o pozwolenie ruszyła dziarskim krokiem w kierunku mundurowych. Z torebki wyciągnęła plakietkę, przypięła ją sobie do bluzki na wysokości piersi. Napis na niej mówił: "Emilly Oprah, Zielone Miasto". Zaraz po tym wyciągnęła  też niewielki notatnik z jakimś niewielkim logotypem, a także długopis.
Podchodząc do policjantów zaczęła robić notatki, pisząc jak zaczarowana i co i rusz spoglądając to na wybieg, to na jednego z policjantów, który wydawał polecenia kilku innym niższym rangą funkcjonariuszom. Cały ten cyrk miał ściągnąć na nią jego uwagę, liczyła, że uda się jej chwilę z nim poflirtować, poudawać reporterkę i wydobyć co nieco na temat tego, co tu się wydarzyło. Gdyby to nie zadziałało udawałaby spłoszoną i przejętą sytuacją blogerkę, która kocha do nieprzytomności wręcz zwierzęta i w jakiś sposób zagrać na uczuciach mundurowych w celu uzyskania tego, co chce wiedzieć.

Usuwam postać z tematu, żeby tu nie zalegała.
~ Loki
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sly

avatar

Liczba postów : 213
Data dołączenia : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Zoo na Bronksie   Pią Lut 03, 2017 7:20 pm


Nasz drogi cyngiel porywaczy małp spojrzał na Olivera zaskoczonym spojrzeniem. Mówiło ono bardzo wymowne "Że co?". Widać nie przykładał się do nauki języków obcych. W sumie, angielskim to porozumie się wszędzie, poza Francją. Tam to by otrzymał twardą męską przyjaźń. Najpewniej wycelowaną w twarz.
-Przecież...-Nie dokończył, pochwycony przez Blavuelta, Phil wleciał do środka. Nie bronił się, zaskoczony siłą rzutu. Chyba dopiero teraz sobie uświadomił, że trafił na złego gościa, któremu się nie grozi- bo on pogrozi tobie. Obcinając paluchy, samym podwinięciem rękawów. Strach pomyśleć, co będzie gdy zdejmie koszulę! Boleśnie uderzył o ścianę wozu, chrupnęła kość. Złamane żebro najpewniej pod wpływem siły uderzenia. Spojrzał na Olivera, ściskając swoją rękę z uciętymi palcami.
Na polecenie Olivera spojrzał zaskoczony na niego. Zastanawiał się czy to co usłyszał to na pewno to. Wszak przed chwilą stracił palce, a teraz każą mu zabić kogoś? Jednak nagle doznał objawienia, jakby wiedział już co zrobić, jak wybrnąć z tej sytuacji.
Wsunął zdrową rękę w kieszeń płaszcza. Dobył broni na razie celując nią w stronę technika. Spojrzał na Olivera.
-Jesteś tego pew-Nie dokończył, nagle przerywając. W tej samej chwili wycelował w swojego "ciemiężyciela" pistolet typu Five-Seven z tłumikiem. Wykorzystał starą jak świat sztuczkę z natarciem w pół słowa, by wystrzelić w mutanta. Pocisk pomknął w stronę Blaveulta, wraz ze stuknięciem broni.
A co z naszą nowo przybyłą, nieświadomą wydarzeń w furgonetce Nicol? Ano, jej działania odniosły tylko połowiczny skutek. Owszem, udało jej się zwrócić na siebie uwagę policjanta- acz nie tego o którego jej chodziło.
-Proszę pani, proszę się odsunąć-Powiedział jeden z funkcjonariuszy, podchodząc. Mężczyzna już po czterdziestce, z dosyć sporymi wąsami. Stanął przed Nicole, oddzielając ją od wybiegu.-Jeżeli jest pani z prasy, oficjalne oświadczenie jest w trakcie przygotowań. Proszę nie utrudniać pracy funkcjonariuszom.- Dodał, z nadzieją, że to wystarczy. Chociaż kto tam tych dziennikarzy wie... Nieustannie nic, tylko włażą gdzie popadnie i tworzą problemy. No co za czasy, kiedyś to można było pomachać szabelką, a teraz to by był skandal.

//Doom, ponieważ nie pytałeś o możliwość dołączenia do sesji, a nawet mnie nie uprzedziłeś, uznaję twój post za nieważny, do czasu wyjaśnienia spraw na GG. Proszę resztę o dostosowanie się do tego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zoo na Bronksie   Nie Lut 05, 2017 9:37 pm

- Chwalebne.

Rzucił spokojnie Oliver, kiedy Phill w pierwszej kolejności postanowił wycelować w jego kierunku. Nawet delikatnie uśmiechnął się, a swój podbródek uniósł nieco wyżej, mimo wszystko nie zmieniając wcześniej postawy. W zasadzie było to do przewidzenia. Ludzki instynkt samozachowawczy postanowił wybrać najbardziej korzystną stronę.

- Wiedz jednak, że nic nie wskórasz. Twój los jest już przesądzony, Phill.

Dokończył, ale sekundę po tym pocisk został uwolniony. Łysy pociągnął za spust, a kula pomyślnie przeszyła czoło Blauvelt'a, w wyniku czego sama głowa mężczyzny gwałtownie odbiła w tył, przy okazji wyłamując kilka kręgów szyjnych. Całość prezentowała się iście drastycznie, lecz co pozostało ciekawostką? Oliver wciąż stał na nogach z rękoma w kieszeni, mimo, iż jego zmasakrowana górna część czaszki skierowana była w kierunku drzwi wyjściowych za nim.

- Doprawdy upierdliwy z Ciebie gość.

Odezwał się, by chwilę potem odbić głowę z powrotem na swoje miejsce, z tą różnicą, że już z pokaźną dziurą wyrytą w czole. Nawet ten wcześniejszy uśmiech pozostał bez zmian. No... i ręka nie spoczywała już dłużej w kieszeni. Teraz mężczyzna trzymał w niej pistolet, którym od razu się posłużył. Blauvelt oddał pocisk w zamian, przestrzeliwując prawe kolano Philla.

- Może jak powiesz coś więcej na temat eksperymentów, a także osoby, która przyczyniała się do uprowadzenia zwierząt z klatek, to daruję Ci drugie kolano? Z resztą... kto potrzebuje kolan, by oddychać.

Wzruszył ramionami.
Powrót do góry Go down
Sly

avatar

Liczba postów : 213
Data dołączenia : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Zoo na Bronksie   Czw Lut 16, 2017 7:22 pm

Phil z uśmiechem patrzył na Blaveulta, gdy pocisk wybił mu głowę w tył. Na jego twarzy widniał uśmiech "Nareszcie. Chciałeś mnie przechytrzyć? Ha, ja tu jestem górą". Jednak widok Blaveulta który nadal żył (No co za wredna osoba, nie chce nawet po kulce w głowę umrzeć), sprawił że na jego twarzy wykwitło przerażenie. Jak to możliwe? Gdy się odezwał, wycofał się przerażony do tyłu.
-Jak? Przecież...- Powiedział przerażony, celując do Olivera. Posłał kilka kolejnych pocisków w jego ciało, które przeszły przez klatkę piersiową. Nawet gdy oberwał w kolano, starał się odsunąć, wciąż strzelając w "zombiaka". Jego serce biło szybko, był czysto przerażony. Jego strach był esencją tego uczucia. A jednak, magazynek się skończył. Niestety, takie prawa tego świata, więc Phil odrzucił pistolet. Oparł się plecami o ścianę, drżąc ze strachu.
-Wszystko powiem! Tylko stój gdzie stoisz-Wydawał się taki twardy, a tu z niego taka beksa. W sumie, to każdy ma jakiś punkt przełomu, miejsce, w które jak uderzymy, osobnik pęknie. Oliver chyba trafił w taki punkt u Phila.-Zawsze po sprzęt kazali mi się zgłaszać do losowo wybranego miejsca. Zawsze przyjeżdżali samochodem, który wyglądał na drogi. Nie znam się na markach, ale był on definitywnie bardziej luksusowy niż praktyczny. Zapłatę za dzisiejsze zlecenie mam odebrać w umówionym miejscu.-Mówił, drżąc. Na każdy ruch Olivera reagował dreszczami na całym ciele. Był całkowicie złamany. Zaraz... Nie, już zaczął płakać. Po policzku spłynęła łza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zoo na Bronksie   Nie Lut 19, 2017 11:27 am

- O jakim miejscu mowa?

Chłodno odrzekł, pozwalając sobie na postawienie jeszcze kilku kroków w kierunku mężczyzny. Na chwile obecną Oliver krwawił obficie nie tylko z górnych okolic czoła, ale i również z klatki piersiowej, w którą Phill postanowił wystrzelić swój cały magazynek. Było to w zasadzie do przewidzenia, gdyż instynkt przeżycia pod naciskiem sporego uderzenia szoku zdolny jest do jeszcze ciekawszych możliwości. Ofiara niby świadoma jest sytuacji bez wyjścia, ale mimo wszystko próbuje aż do skutku. Było to naprawdę interesujące w oglądaniu.
Koszula Blauvelt'a zdążyła już zmienić swój kolor z białej na czerwoną, a mimika twarzy mężczyzny skryta była pod cieknącymi ciurkiem strumieniami krwi, jednak samo zachowanie Olivera kompletnie nie uległo zmianie. Faktycznie wyglądało to strasznie. Ktoś normalny już dawno leżałby martwy, lecz ten tutaj podstępnie się uśmiechał, najwidoczniej dopiero się rozkręcając.

- Powiedz, a dotrzymam wcześniejszego słowa.

Dopowiedział, by w tym samym momencie przydeptać prawym butem postrzelone kolano łysego. Zrobił to, aby sprawić mu jeszcze większy ból, a swą siłę nacisku zwiększał do momentu, kiedy przesłuchiwany planował coś wymamrotać. Przestawał, gdy Phill rzeczywiście udzielał pożytecznych informacji, ale z kolei wracał w przypadku typowego "owijania w bawełnę".
Ten robak i tak nie zasługiwał na ocalenie. Gnojek prowadzi pewnie podwójne życie, a może i nawet jest głową kochającej go - nie świadomej niczego - rodzony. Dzięki forsie zbijanej na lewych akcjach dzieciaki kończą jedną z najlepszych szkół w stanach, a żona zrobiona na lalkę opala się na tarasie porządnej willi z basenem, myśląc, że małżonek zapierdala teraz jako ceniony biznesmen. Żałosne.
Powrót do góry Go down
Sly

avatar

Liczba postów : 213
Data dołączenia : 04/10/2015

PisanieTemat: Re: Zoo na Bronksie   Nie Mar 19, 2017 10:44 am

Phil spojrzał na Olivera. Jakieś resztki lojalności jeszcze go powstrzymywały... które zaraz uciekły, gdy Oliver się ruszył.
-Szósta zachodnia! Szósta zachodnia-Zawołał Phil przerażony. Faktycznie, sam wygląd Olivera mógł przyprawić o zawał. Może Phil zejdzie dzięki temu ze złej drogi, i nakręci horror akcji? Takiej hybrydy gatunków to jeszcze nie było...
-Przyjadą czarnym wozeAUUUUUUUU-Wrzasnął łysy, gdy Blauvelt nadepnął na kolano. Prawdopodobnie po tym wszystkim wizyta w takim fajnym domku bez klamek będzie Philowi zalecana... Z bardzo wygodnym, białym fartuchem. Takim z fikuśnymi rękawami. Kto go tam z resztą wie. -Nie wiem o której godzinie. Zwykle otrzymuję telefon, że mam za ileś tam czasu być na ustalonym miejscu-Niezbyt ciekawa wieść dla Olivera, oznaczało to bowiem, że trzeba będzie mieć Phila cały czas na oku. Albo założyć mu podsłuch w telefonie.
-T-t-t-o już wszystko, co wiem.-
Powiedział Phil, a łzy spływały po jego policzkach. Tak, lepiej go umówić potem do psychologa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zoo na Bronksie   Pią Mar 24, 2017 10:52 pm

- Wierzę Ci.

Oznajmił z typowym dla siebie spokojem w tonie, tym samym zdejmując but z pokiereszowanej nogi Phill'a i zgodnie z umową oszczędzając jego drugie kolano. W tej chwili zapadła również krótka cisza, po której Oliver łagodnie obrócił się na pięcie i postawił kilka kroków przed siebie, wyraźnie sięgając po coś do kieszeni. Co prawda mężczyzna pozbawiony wszelkich włosów na głowie dostrzegł okiem, iż był to telefon, lecz nim w ogóle został on przystawiony do ucha, Phill za sprawą woli Blauvelt'a stracił przytomność, przenosząc się do krainy snów.

- Przyślij do mnie kilku ludzi, będziemy mieli gościa.

Powiedział do telefonu, w międzyczasie otwierając szeroko tylne drzwi furgonetki, by to kolejno z niej wyjść i już na świeżym powietrzu wsunąć papierosa do swych ust.

- Na miejscu jest ktoś jeszcze. Pewien młodzieniec, który lada moment wyzionie ducha. Dopilnujcie, by trafił do szpitala.    

Można by orzec, że czar prysnął, a Oliver właśnie zakończył swój repertuar. Mężczyzna, którego przed chwilą tak katował, teraz smacznie śpał jak niczym dziecko, nie będąc nawet świadomym tego, iż tak naprawdę nic mu się nie stało. Obcięte palce miał na miejscu, a przestrzelone wcześniej kolano zostało nienaruszone. W zasadzie Blauvelt bez problemu mógłby sprawić, by faktycznie było to prawdą, podejmując się tych działań w trakcie trwania hipnozy, ale ten śmieć był mu jeszcze do czegoś potrzebny.
Tak czy owak, wypadałoby udać się do wskazanego miejsca. Robiło się przecież całkiem interesująco.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Zoo na Bronksie   

Powrót do góry Go down
 
Zoo na Bronksie
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: