Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Gabinet Emmy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 296
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Gabinet Emmy   Nie Lip 03, 2016 7:45 pm

First topic message reminder :


Wyposażony we wszystko to, co gabinet posiadać powinien, pokój ten położony jest w tej bardziej cichej części budynku, przynajmniej jak na możliwości Instytutu, a do tego oferuje piękny widok na ogrody za oknem.


_________________


"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Shadowcat

avatar

Liczba postów : 117
Data dołączenia : 27/02/2013

PisanieTemat: Re: Gabinet Emmy   Sro Cze 28, 2017 11:38 am

W przypadku Kitty słowa podejrzeń nie wywołały. Raczej zadowolenie, że kobieta dokładnie rozumie obecną sytuację. Może i nie przepadała za Emmą, ale to wcale nie znaczy, że ją lekceważyła. Doskonale zdawała sobie sprawę z jej inteligencji. Spodziewała się więc, że będą zgodne co do tego tematu. Chyba wszyscy tutaj myśli o tym żeby Instytut był bezpieczny. Ujawnienie go, w chwili obecnej, mogłoby się źle skończyć. A kto wie co mogłoby się stać przez takiego Santo, który nie chciał chyba przemyśleć tego co robił.
- Nie wiem, czy w Santo ktokolwiek budzi respekt. Poza Loganem oczywiście. Jego na pewno uczniowie i reszta szanują. Jednak przekażę mu wszystkie informacje, a po powrocie Wolverine'a i z nim porozmawiam na temat Rockslide'a. Powinien wiedzieć o jego wybrykach. - skinęła lekko głową. Średnio jej się widziało pouczanie Kamyczka, ale ktoś musiał to zrobić, a w chwili obecnej chyba tylko ona była na miejscu i w dodatku bez żadnego zajęcia. Powinna się więc jak najszybciej tym zająć żeby załatwić sprawę i mieć ją z głowy.
Informacja o tym, że dziewczyny były już z Santo była według niej sporym plusem. Może jeśli da mu naganę przy kimś to bardziej się tym przejmie. Jakby nie patrzeć narobi mu wstydu przy dwóch młodych uczennicach. Wiedziała też, że Sooraya przyjaźni się z nim i na pewno jako dobra przyjaciółka również będzie go ostrzegać przed brawurowym działaniem. Nie licząc drobnego szczegółu, jakim było bezwarunkowe słuchanie się przywódcy, Dust była całkiem rozsądna.
- Być może Wiccan postanowił, że czas wracać do reszty grupy. Wspominał, że ma swoją drużynę choć nie on jest przywódcą. Jest też chętny na współpracę z nami. Mam wrażenie, że jest naszym fanem - tu się lekko uśmiechnęła, wspominając entuzjazm nastolatka na ich widok i rozmowę. Uśmiech zaraz został odgoniony przez kolejne dzisiaj kichnięcie. Pociągnęła lekko nosem.
- O ile sama nie masz do mnie żadnej sprawy to pozwolisz, że pójdę już złapać Santo - nie ruszyła się jeszcze z miejsca, czekając na jakikolwiek znak ze strony White Queen.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 296
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Gabinet Emmy   Sro Cze 28, 2017 6:52 pm

Emma nie miała ochoty powtarzać swojego wcześniejszego wyjaśnienia z dyskusji z Kurtem, w związku z czym tym razem zachowała dla siebie przemyślenie, iż równie dobrze Wolverine mógł nie wrócić do nich w ogóle... A nawet jeśli by to zrobił, to w dalszym ciągu nie udało im się przecież ustalić niczego w sprawie zbliżającego się najnowszego końca świata. Oby Avengers i S.H.I.E.L.D. lepiej sobie z tym radzili, bo jeżeli nie sprawdzi się ich pierwsza linia obrony, ta działająca na miejscu, to będą mieli na głowie poważny problem. White Queen odnotowała w pamięci, aby w najbliższym czasie skontaktować się z Carol i ustalić jak wyglądała w tej chwili ich sytuacja.
Najpierw jednak panna Frost musiała zakończyć tę dyskusję, bezpośrednio po niej zaś... Czekało ją jeszcze jedno istotne spotkanie. Instytut powinien dalej jak najlepiej funkcjonować. Większe i mniejsze zagrożenia przychodziły i odchodziły, niebezpieczeństwo zniszczenia Ziemi pojawiało się niemalże regularnie, ale szkoła i drużyny nie mogły przez to spoczywać na laurach i tak po prostu czekać na koniec. To właśnie dlatego już teraz Emma wystosowała telepatyczne wezwanie do jednego ze swoich podopiecznych, na podstawie jego położenia wyliczając, że prawdopodobnie powinien do niej dotrzeć na krótko po wyjściu Shadowcat.
W tym czasie jednak kobieta w dalszym ciągu słuchała swojej rozmówczyni, po prostu dzieląc uwagę pomiędzy kilka zadań i wątków myślowych. Skinieniem głowy skwitowała informacje na temat ich niedawnego gościa, choć prawdę mówiąc były dla panny Frost zbędne. Wcześniej wyciągnęła już z jego umysłu wiedzę o Young Avengers, wliczając w to ich cele oraz dotychczasowe działania. Tę kwestię również zamierzała wkrótce skonsultować z Carol.
- Powodzenia. Upewnij się, że dobrze cię zrozumie, potem zaś znajdź jednego z tych uzdrowicieli, którzy nie są obecnie zajęci zabawą w bohatera. X-Men mogą być potrzebni w każdej chwili, a kichanie w trakcie misji byłoby... Co najmniej kłopotliwe - poleciła, po czym skierowała się w stronę swojego krzesła. Obróciwszy je lekko w swoją stronę, zajęła w nim miejsce, a następnie znów ustawiła je przodem do biurka, równocześnie zakładając nogę na nogę.
- Będziemy w kontakcie - dodała, mając przez to głównie na myśli swoje regularne, mentalne skanowanie całego terenu Instytutu. To powiedziawszy, blondynka otworzyła już i uruchomiła swojego laptopa, wyraźnie ukazując, że z jej strony był to koniec rozmowy, a Kitty mogła się oddalić.

_________________


"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadowcat

avatar

Liczba postów : 117
Data dołączenia : 27/02/2013

PisanieTemat: Re: Gabinet Emmy   Pią Cze 30, 2017 1:40 pm

Kitty skinęła lekko głową, nie mając wiele więcej do powiedzenia i podeszła do drzwi.
- Ciężko to przyznać, ale mogłabyś zostać przywódczynią. Potrzebujemy oficjalnego lidera, a nie wiem kto poza tobą byłby dobry na tym stanowisku. Logan ma chyba wystarczająco dużo na głowie. Chociaż pewnie ty też. Ale trzeba się zastanowić nad tym. - po tych słowach wyszła już z gabinetu, kierując się w stronę hangaru i przenikając przez podłogę oraz kolejne ściany. Miała chwilę czas na dokładne przemyślenie, co powiedzieć Santo, by go nie urazić, a jednocześnie dać mu do zrozumienia co robi źle i co musi poprawić w swoim zachowaniu.
Później poszuka jakiegoś uzdrowiciela i poprosi o wyleczenie kataru. Sama wiedziała, że nie powinna być chora. Emma nie musiała jej o tym przypominać. Kitty nawet nie lubiła być chora choć to byłaby dobra wymówka żeby poleniuchować trochę.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wither

avatar

Liczba postów : 6
Data dołączenia : 13/01/2017

PisanieTemat: Re: Gabinet Emmy   Wto Lip 11, 2017 4:50 pm

Kevin wciąż nie był tak naprawdę przekonany do powrotu do Instytutu. Był tutaj już jakiś czas, sporo przeżył i nawet zdążył nawiązać kilka znajomości, liczył, że nieco głębszych niż wcześniej ale mimo to... Wciąż czuł, że tutaj nie pasuje, nie tak naprawdę. Wielu młodych mutantów miało destrukcyjne moce, ale mogły się nauczyć je kontrolować i często nie szkodziły w relacjach z innymi, a on... On się bał, że nigdy tego nie osiągnie, nie ograniczy tej mocy, nie skieruje w odpowiednią stronę - w końcu co dobrego może wyjść z niszczenia tego co organiczne? A często wątpił w to by mógł nad tym zapanować tak jak chciał - kiedyś jeszcze miał nadzieję, że uda mu się żyć normalnie ale przecież nie było szans by wpłynął na swoją skórę, by przestała być mordercza.... Prawda? Westchnął cicho, wracając spojrzeniem do rzeźby nad którą właśnie pracował; sięgnął po palnik, ostrożnie przykładając niewielki kawałek metalu by przyspawać go do pozostałych. Na pierwszy rzut oka owe kawałki nie tworzyły nic konkretnego, jeśli jednak uważnie się spojrzało, zwłaszcza z perspektywy Kevina w tych chłodnych i na swój sposób sztywnych fragmentach można było dostrzec kobiece oblicze; nie żadne konkretne, przynajmniej nie dla innych, sam Kevin doskonale widział podobieństwo do pewnej blondynki. Metal zawsze był postrzegany jako chłodny, twardy i nieprzyjemny materiał, a mimo to gdy teraz patrzył na swoje dzieło, miał wrażenie jakby było żywe. Daleko mu było do realizmu, nie na tym to polegało, ale on sam miał wrażenie jakby ją ożywił. Zdjął rękawice ochronne i przesunął palcami po obliczu rzeźby; za każdym razem poniekąd bolało gdy nie czuł pod skórą ciepła drugiego ciała i nie zapowiadało się by prędko poczuł.
Właśnie był w trakcie szlifowania stopionych fragmentów na łączeniach gdy odebrał od Panny Frost przekaz telepatyczny. Odmyślał proste "Oczywiście, zaraz będę, Panno Frost." Ułożył narzędzia na biurku, założył swoje rękawiczki i wyszedł z szopy, w której tymczasowo pozwolono mu mieć swoją pracownię. W pierwszej chwili po wyjściu przysłonił lekko oczy przed słońcem, a kiedy te przywykły do jasnego otoczenia, rozejrzał się po drodze dookoła. Zazdrościł rówieśnikom krótkich spodni czy rękawów, on sam w golfie, nawet jeśli stosunkowo cienkim, nie czuł się zbyt komfortowo przy tej pogodzie, syntetyczny materiał również nie pomagał; przyspieszył nieco kroku by po chwili znaleźć się w nieco chłodniejszych murach Instytutu. Od razu skierował swoje kroki w stronę gabinetu Pani Dyrektor, odetchnął cicho pod drzwiami po czym w nie lekko zapukał; wiedział, że Emma pewnie już dawno go wyczuła, ale stare nawyki zostają. Dlatego też dopiero po chwili otworzył je i wszedł do środka, tak by stanąć blisko biurka.
- Wzywała mnie Pani, coś się stało? - Spytał nieco niepewnie, w głowie wciąż mając nieprzyjemne wspomnienia całej sytuacji z FBI. Miał nadzieję, że inny agent albo co gorsza agencja sobie o nim nie przypomniał i cały cyrk nie zacznie się na nowo. Chciał w końcu odetchnąć i przez chwilę poudawać, że jest normalny, skupić się na swojej sztuce. Spojrzał uważnie na piękne oblicze blondynki, czekając na jakieś złe wieści, bo te w jego życiu ostatnimi czasy były na porządku dziennym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 296
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Gabinet Emmy   Wto Lip 11, 2017 8:22 pm

Choć spojrzenie Emmy utrzymywało się już na ekranie włączającego się laptopa, to jednak kobieta słuchała kroków Kitty... I uniosła ku niej wzrok, gdy te na moment ucichły. Choć blondynka zadbała o to, aby wyraz jej twarzy się nie zmienił, to jednak musiała przyznać, że poczuła się lekko zaskoczona słowami Shadowcat. Zabrzmiały prawie jak, kto by pomyślał, komplement... Cóż za niedopatrzenie ze strony panny Pryde.
- Jestem pewna, że X-Men wprost nie mogą się doczekać chwili, gdy przejmę rządy nie tylko nad szkołą, ale i nad samą drużyną - oznajmiła, a gdy druga kobieta zniknęła już za drzwiami, White Queen ponownie opuściła spojrzenie ku ekranowi. Miała jeszcze parę rzeczy do zrobienia, aby dobrze przygotować się na przybycie swojego podopiecznego.
Przede wszystkim panna Frost znów odpaliła bazę danych z uczniami Instytutu, a następnie wybrała zapisaną wcześniej selekcję. Już jakiś czas temu podzieliła młodzież na członków nowej drużyny, kandydatów do niej, a także osoby, które mogłyby się przydać w przyszłości... Oraz, oczywiście, na tych, którzy nie pasowali do żadnej z tych kategorii. Tych ostatnich było najwięcej. Emma przeskanowała wzrokiem trzy pierwsze listy, delikatnie marszcząc czoło i rozważając wprowadzenie do nich drobnych zmian.
Blondynka nie była pewna jak długo zajmowała się kwestią New X-Men, lecz w pewnym momencie zdecydowała się wykonać kolejny telepatyczny skan okolicy. Jakież było jej zdziwienie, gdy odnotowała na terenie szkoły obecność nie tylko składu, który wybrał się do Houston, ale także Rogue, Logana i Summersa... Wszyscy musieli powrócić w niewielkim odstępie czasu od siebie. Panna Frost podejrzewała, że powinna rozmówić się z obiema grupami, a przynajmniej z ich przedstawicielami, lecz wyczuwała, że jej następny gość już się zbliżał, więc póki co ograniczyła się tylko do zassania informacji z kilku wybranych umysłów.
Kobieta zaczęła od zapoznania się ze wspomnieniami dotyczącymi Houston, w mgnieniu oka uzupełniając swoją wiedzę o informacje na temat demonicznych oraz smokopodobnych istot, jak również pozaziemskich pojazdów. Szczegółom zamierzała przyjrzeć się później, lecz ogólny wgląd w sytuację uspokoił ją, że uczniowie wrócili w jednym kawałku, a na miejscu poradzili sobie zaskakująco dobrze, zważywszy na okoliczności. Zaraz potem White Queen skupiła się na obrazach z kosmicznej wycieczki X-Men, a w tym czasie jej czoło zmarszczyło się jeszcze bardziej. Wyglądało na to, że niebezpieczeństwo zostało zażegnane, a to było najważniejsze... Lecz Emma domyślała się, że będą mieć teraz do czynienia z obniżonym morale. Bajecznie.
Dźwięk pukania szybko wyrwał kobietę z jej rozmyślań i przyciągnął jej spojrzenie ku drzwiom. Krótkim "proszę" zaprosiła swojego podopiecznego do środka, a gdy już się jej ukazał, przeniosła swój wzrok właśnie na niego, wygładzając rysy twarzy, aby nie zdradzać zaniepokojenia. W swoim białym, lekkim stroju blondynka i tak odczuwała wysoką temperaturę otoczenia... Nie chciała nawet myśleć o tym, jak bardzo taka pogoda naprzykrzała się Kevinowi.
- Obawiam się, iż dzieje się aż nazbyt wiele, zapewniam jednak, że osobiście nie wpadłeś w żadne kłopoty. Usiądziesz? - krótkim ruchem dłoni Emma wskazała chłopakowi fotel po drugiej stronie swojego biurka. Wbrew pozorom nie czytała jego myśli, a jedynie oparła się na tonie jego głosu. Pewnie mało kto kojarzył wezwanie do dyrektorki z czymś pozytywnym, dlatego chciała od razu go uspokoić. Młodzież, a szczególnie swoich uczniów traktowała inaczej od dorosłych. W ich przypadku nie zależało jej na wprowadzaniu napięcia, które dawałoby jej przewagę w rozmowie.

_________________


"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wither

avatar

Liczba postów : 6
Data dołączenia : 13/01/2017

PisanieTemat: Re: Gabinet Emmy   Sro Lip 12, 2017 9:28 am

Trochę mu ulżyło gdy Emma powiedziała, że nie wpakował się w żadne kłopoty, tak wyjątkowo. Widział jednak, kiedy wszedł, że coś trapiło kobietę... Kwestia ostatniego ataku na Instytut? Czyżby był poważniejszy niż na początku myślał? Niewiele z niego wyniósł, postanowił się nie angażować, wspomnienia "morderstwa" Laurie wciąż świeże w jego głowie, nawiedzające nocami w koszmarach sennych... Dlatego uznał, że lepiej będzie posłusznie się ewakuować niż sprawdzać co się dzieje, a co gorsze, bawić w bohatera. Jego marzenie o zostaniu X-Manem, każdego dnia po trochu obumierało, przy każdej nieudanej próbie opanowania i zrozumienia własnej mocy, póki co jedyne co rozumiał to to jak go wzywa, jak wymusza na nim potrzebę odebrania życia. Czasem gdy już nie mógł tego znieść, próbował zagłuszyć to sztuką, ale nie pomagało, nie na długo a każdego dnia było coraz gorzej. Czuł to coraz wyraźniej.
Zajął wskazany fotel i spojrzał wyczekująco na kobietę, skoro nie wpakował się w problemy, nie był pewien czemu kobieta go wezwała. Wątpił by chciała z nim porozmawiać o ataku, a wszystko inne wydawało się w tej chwili odległe i nieważne patrząc przez pryzmat tego ile działo się w i dookoła Instytutu jak i samych X-Manów. Odkąd mutanci wyszli na jaw, ciągle coś się działo, telewizja praktycznie nie milczała; domyślał się, że Panna Frost była na bieżąco i angażowała się w wiele spraw, tym bardziej nie mógł znaleźć powodu, co było tak istotnego by go wzywać...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 296
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Gabinet Emmy   Sro Lip 12, 2017 2:22 pm

Emma obserwowała swojego gościa, podczas gdy ten podchodził bliżej i zajmował miejsce we wskazanym fotelu, lecz nie odzywała się przez ten czas, pozwalając mu najpierw usadowić się wygodnie. Dobrze wiedziała, że po tej rozmowie czekało ją jeszcze wiele innych zajęć, w tym kilka pilnych, ale nie chciała z tego powodu przyspieszać dyskusji z Kevinem... Bo choć pierwszy z tematów, które zamierzała poruszyć, był po prostu oficjalny, to drugi już bardzo osobisty i delikatny.
- Być może słyszałeś o tym, że jesteśmy w trakcie wprowadzania w szkole poważnych zmian. W obliczu ostatnich wydarzeń zmuszeni byliśmy przemyśleć naszą sytuację i zdecydowaliśmy się zlikwidować dotychczasowe składy... Wliczając w to Hellions - poinformowała chłopaka na początek. Zdawała sobie sprawę z faktu, że ta informacja krążyła już po Instytucie, ale Kevin zwykle trzymał się na uboczu, więc White Queen wcale by to nie zaskoczyło, gdyby do niego ta nowina jeszcze nie dotarła.
- Na ich miejsce założyliśmy nową drużynę, można powiedzieć, że młodych X-Men. Ich treningi będą intensywniejsze, przejdą dodatkowe szkolenia, których nie przewidywaliśmy dla poprzednich składów, będą także brać udział w misjach, choć oczywiście nie tak niebezpiecznych, jak w przypadku głównej grupy... A kiedy szkoła znów znajdzie się w obliczu zagrożeniu, staną do jej obrony - wyjaśniła najważniejsze kwestie, przez większość czasu utrzymując spojrzenie na swoim podopiecznym, pomijając jedno krótkie zerknięcie w dół, na ekran laptopa. W ostatnim zdaniu kobieta umyślnie użyła słowa "kiedy", a nie "jeżeli", choć nie podkreśliła go zmianą tonu głosu. Nie planowała okłamywać uczniów, a prawda była taka, że w przyszłości spodziewała się kolejnych aktów agresji... Choć niekoniecznie ze strony kosmitów.
- W tej chwili do New X-Men należy pięć osób, w tym jedna przydzielona z samego X-Men. To oczywiście niewiele, dlatego wciąż dobieramy kolejnych kandydatów. Wezwałam cię właśnie po to, aby osobiście zaproponować ci miejsce w nowej drużynie - to powiedziawszy, Emma wreszcie zamilkła, przyglądając się swojemu uczniowi i w żaden sposób go nie popędzając. Rozumiała, że opuściła kilka istotnych kwestii, o które Kevin mógłby chcieć ją najpierw zapytać, ale wynikało to z faktu, że wolała nie zasypywać go od razu zbyt wieloma informacjami, w których by się pogubił.

_________________


"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rogue

avatar

Liczba postów : 114
Data dołączenia : 06/07/2013

PisanieTemat: Re: Gabinet Emmy   Nie Lip 16, 2017 3:58 pm

Zupełnie nie zważała na to, że ktoś może już przebywać w środku i prowadzić z kobietą jakąś ważną dyskusję. Prawdę mówiąc, przemierzając szkolne korytarze nawet się nad tym faktem nie zastanawiała. Miała wiele na głowie, i w główniej mierze były to rzeczy, które chciała bezpośrednio omówić z Emmą. Choć i tak była przekonana o tym, że ta o wszystkim już doskonale wie. Znała metody White Queen, która regularnie przeczesywała teren Instytutu i telepatycznie wyciągała od ludzi co ciekawsze informacje. Często bez ich wiedzy. Gdy dotarła pod gabinet Frost, bez chwili zawahania po prostu wtargnęła do środka.
- Musimy porozmawiać. – rzekła zatrzaskując za sobą drzwi. Pobrudzony, mocno poszarpany strój, zaschnięta krew, pokryta cienką warstwą pyłu skóra… Ogólny wygląd Anny i nienajlepszy stan jej ubioru dość dobitnie świadczyły o tym, że jeszcze przed momentem wspólnie z innymi X-Men i przedstawicielami odległego kosmicznego imperium walczyła nie tylko o swoje życie, lecz także o życia milionów istot, które mogłyby zginąć, gdyby razem z Phoenix nie powstrzymali potęgi starożytnego kryształu i szalonego cesarza. To prawdopodobnie jest ich największy wyczyn. Historia, którą niektórzy z nich będą wspominać bardzo długo. W tym ona. Nawet jeśli ostatecznie nie przyłożyła się do zwycięstwa w takim stopniu jak pozostali, to i tak czuła ogromną dumę. Dumę wymieszaną ze smutkiem i żalem spowodowanymi ostateczną utratą Jean. W dodatku cały czas miała w pamięci słowa Phoenix, wypowiedziane w chwili, gdy istota przekazała Rogue cząstkę siebie. W przypadku porażki tej potężnej istoty miała oddać ją odpowiedniej osobie, wśród nich wymienione zostało właśnie nazwisko White Queen. Nie miała pojęcia co stało się z Jean/Phoenix po tym jak powstrzymały destrukcyjną moc kryształu. Umarły? Przeżyły? Umysł podpowiadał jej to pierwsze, tego też trzymała się od samego początku, dlatego też w taki sposób udzielały jej się smutek i w pewnym stopniu cierpienie związane z utratą bliskiej osoby.
Dopiero, gdy zbliżyła się do biurka, przy którym siedziała blondynka Anna Marie zdała sobie sprawę z tego, że poza ich dwójką w pomieszczeniu znajduje się ktoś jeszcze. Pustym wzrokiem spojrzała na nastolatka siedzącego w fotelu tuż obok. Nie miała problemu z rozpoznaniem chłopaka. Nie odezwała się do niego jednak ani słowem. Oczekując na reakcję kobiety, z powrotem przeniosła na nią swój wzrok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 296
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Gabinet Emmy   Sro Lip 19, 2017 8:28 pm

Emma zdawała sobie sprawę z tego, że jej propozycja dotyczyła poważnej sprawy i w dodatku wiązała się z realnym niebezpieczeństwem. Tego ostatniego niestety nie była w stanie całkowicie wyeliminować, nawet jeżeli zamierzała w miarę swoich możliwości pilnować New X-Men. To między innymi dlatego przydzieliła im do opieki X-23, o której wiedziała, że na pewno postawi się pomiędzy nimi i zagrożeniem... Lecz żadna z nich nie mogła zadbać o wszystko.
To właśnie z tego powodu blondynka nie naciskała swojego podopiecznego i nie zaprzątała jeszcze jego myśli tą drugą sprawą, dla której go wezwała. Obawiała się zresztą, że ich dalsza rozmowa będzie musiała poczekać, gdyż wyczuwała zbliżającą się Rogue... I nie miała żadnych złudzeń odnośnie celu jej wyprawy. Uniosła jedynie brew na tak nagłe wkroczenie drugiej kobiety do środka, lecz nie skomentowała braku pukania. Nie przy uczniu.
- Tak, najwyraźniej musimy - zgodziła się za to, przenosząc spojrzenie z Rogue na Kevina. Prawdę mówiąc nie miałaby nic przeciwko temu, aby był obecny podczas tej dyskusji, gdyby nie to, że wolała nie obarczać go kolejnymi problemami. Chłopak i tak posiadał już dość na głowie, a powinien mieć szansę w spokoju zastanowić się nad jej ofertą, bez uczucia presji, które mogłoby wyniknąć z ostatnich wydarzeń.
- Dokończymy naszą rozmowę później. Odezwę się do ciebie - zarządziła, po czym odprowadziła nastolatka wzrokiem aż do drzwi... I prawdę mówiąc nawet kawałek dalej, choć już nie spojrzeniem, a samymi myślami. W końcu on był jej - jako członek jej dawnego składu, jej podopieczny, niemalże syn, choć jeszcze formalnie go nie adoptowała - musiała go więc pilnować. Dopiero po tym wszystkim White Queen ponownie zwróciła się do Rogue, jednocześnie subtelnym ruchem dłoni wskazują jej zwolniony przez Kevina fotel.
- Sprawdziłam już wasze wspomnienia i w tej chwili darujmy sobie dyskusję na temat poszanowania waszej prywatności. Pod waszą nieobecność Instytut został zaatakowany i uszkodzony, ale szybko udało nam się naprawić większość szkód. Nikt poważnie nie ucierpiał, jedyni ranni posiadali czynnik regenerujący lub mogli w inny sposób dojść do siebie. Co istotniejsze, w trakcie ataku na terenie szkoły przebywało jedynie kilku X-Men, przez co do walki z konieczności stanęli niektórzy uczniowie... Więc wraz ze Storm uznałyśmy za stosowne to wykorzystać. Formujemy drugą drużynę, między innymi na takie okoliczności - wyjaśniła, pomijając szczegóły, aby na początek naświetlić tylko ich ogólną sytuację.

Z/t dla Withera.

_________________


"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rogue

avatar

Liczba postów : 114
Data dołączenia : 06/07/2013

PisanieTemat: Re: Gabinet Emmy   Yesterday at 9:07 am

- Mam nadzieję, że to nic poważnego? – spytała przez grzeczność, gdy Wither zniknął za drzwiami. Jakoś nie czuła się źle z tym, że wymusiła na nich zakończenie ich rozmowy.
- Postoję. – odmówiła propozycji zajęcia wskazanego miejsca, zamiast tego obeszła biurko przy którym siedziała Frost i zatrzymała się tuż przed oknem, zza którego roztaczał się widok na ogród. Stała tak przez dłuższą chwilę, nie podejmując tematów rozpoczętych przez Emmę. Dopiero, gdy nacieszyła oczy i duszę, zdecydowała się na rozmowę, wciąż wyglądając na zewnątrz. – Nie żebym była tym faktem zaskoczona. – czyli jednak potwierdziły się jej wcześniejsze przypuszczenia o tym, że White Queen doskonale zdaje już sobie sprawę z przebiegu ich kosmicznych wojaży. Tak czy siak pewne zdarzenia, które miały tam miejsce, z pewnością zasługują na krótkie omówienie.
- Czyli wiesz, że znów straciliśmy Jean. Tym razem na zawsze, tak myślę. – nie miała co do tego pewności, ale jak inaczej mogło się to wszystko skończyć? Phoenix ostrzegała ich przecież, że istnieje duże prawdopodobieństwo, iż nawet w przypadku jej zwycięstwa mogą już nigdy ich nie zobaczyć. Nie w tej postaci. Kosmiczny byt ma się odrodzić w nowej osobie, z tej cząstki, którą Anna wciąż miała w sobie. Powinna się zastanowić co z tym fantem zrobić. Nie teraz. Wpierw musi się otrząsnąć. – Wydaje się też, że ze strony Shi’ar nie będzie nam już grozić niebezpieczeństwo. Wręcz przeciwnie. Być może uda nam się zbudować trwały sojusz. – posiadanie tak potężnych przyjaciół z pewnością wiązałoby się z ogromnymi korzyściami dla nich wszystkich. Muszą tę szansę wykorzystać.
- Spodziewaliśmy się, że do tego mogło dojść. – odparła na wiadomość o ataku na szkołę. Biorąc pod uwagę wszelkie okoliczności, dojście do takiego wniosku nie było przecież specjalnie trudne. W końcu, gdy na odległej obcej planecie natykasz się na osobę, która jeszcze przed niespodziewaną podróżą była gościem w waszym domu, a teraz pełni rolę więźnia, wytłumaczenie może być tylko jedno. Na szczęście nikomu nie stało się nic poważnego. To dobra wiadomość. Część uczniów miała już pewne doświadczenie, może nie ściśle w takich wydarzeniach, lecz przeszła jakieś szkolenia, odbywała treningi razem z innymi grupami, których członkowie w przyszłości mieli dołączyć do X-Men lub zastąpić jej obecnych członków. Nie zmienia to jednak faktu, że nie byli przygotowani na starcie z przybyszami z kosmosu. Niezwykle silnymi przybyszami, jak ich trójka zdołała się przekonać na własnego skórze. – Dobry pomysł. Kogo już do niej przydzieliłyście? – na świecie pojawia się coraz więcej różnego typu zagrożeń, z czasem zapewne i sam Instytut będzie coraz bardziej narażony na tego typu wydarzenia, a nie wszyscy X-Meni zawsze są w stanie w odpowiednim czasie zareagować. Albo wykonują już inne zadanie, leczą rany po poprzednim starciu, lub z różnych innych powodów nie znajdują się na terenie szkoły czy w jej pobliżu i nie odpowiadają na wszelkie próby kontaktu. Tych kilka lub więcej dodatkowych osób, które będą przygotowane do poważniejszych zadań z pewnością zaprocentuje w przyszłości. Świat się zmienia, oni też muszą to zrobić.
W ostatnim czasie zaniedbaliśmy kwestie bezpieczeństwa. – to nie podlegało żadnej dyskusji. Mieli inne problemy na głowie, lecz to w żaden sposób ich nie usprawiedliwiało. Byli odpowiedzialni za wszystkich przebywających na terenie Instytutu, a już szczególnie za najmłodszych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 296
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Gabinet Emmy   Yesterday at 9:55 pm

Emma nie potrzebowała telepatii, aby być w stanie ocenić, że jej rozmówczyni nie była tak naprawdę szczerze zainteresowana jej dyskusją z Kevinem, w związku z czym skwitowała jej pytanie jedynie przeczącym pokręceniem głową. Potem powiodła już wzrokiem za Rogue, obracając lekko swój fotel w jej kierunku. Nie kłopotała się zamykaniem laptopa, którego ekran być może druga kobieta byłaby teraz w stanie dojrzeć, o ile światło nie odbijało się pod takim kątem, aby zasłonić obraz. Urządzenie wyświetlało bazę danych z informacjami o uczniach, a więc nic takiego, do czego nauczyciele i tak nie mieliby dostępu.
Choć blondynka odniosła jasne wrażenie, że wcześniej Rogue się spieszyło, to nie próbowała jej poganiać, tylko pozwalała jej do woli kontemplować widok za oknem. Sama w tym czasie po prostu jej się spokojnie przyglądała, z jedną brwią uniesioną w geście subtelnego zapytania. Milczała tak długo, jak było to konieczne, aby jej gość w końcu zaczął mówić, kiedy to zaś nastąpiło, skupiła się na padających słowach.
Panna Frost oddychała miarowo, mrugała regularnie oraz nie za szybko i przede wszystkim doskonale panowała nad wyrazem swojej twarzy. Nie zdradzała niczego więcej, niż chciała, choć oczywiście to samo w sobie również czegoś już o niej dowodziło. Nie udawała smutku na wspomnienie utraty Jean, bo w końcu pomiędzy nimi nigdy nie było żadnych ciepłych uczuć, lecz kiwnęła głową przy sugestii sojuszu z kosmicznym imperium. Pod tym ostatnim względem X-Men dobrze się spisali. Potrzebowali zbierać sojuszników wszędzie tam, gdzie było to możliwe.
- Na początek wybrałyśmy czwórkę uczniów, a mianowicie Surge, Helliona, Elixira oraz Icarusa, których umieściłyśmy pod opieką X-23. Zamierzamy przyłączyć do nich jeszcze kilka osób, sugerując się między innymi różnorodnością ich mutacji. O tym rozmawiałam z panem Fordem, lecz nie zapadła jeszcze żadna decyzja - wyjaśniła, po czym w końcu przerwała kontakt wzrokowy i znów obróciła swoje krzesło bardziej przodem do biurka. Wówczas telepatka przesunęła spojrzeniem po liście podopiecznych, której fragment miała przed sobą na ekranie laptopa.
- Nie zrozum mnie źle, ta drużyna ma przede wszystkim odpowiadać właśnie za bezpieczeństwo szkoły... Lecz zgadzam się, że to wciąż będzie za mało. Mam kilka pomysłów, które powinniśmy wcielić w życie, lecz z przyjemnością wysłucham także twoich propozycji - zaoferowała następnie, kątem oka zerkając na Rogue.

_________________


"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Gabinet Emmy   

Powrót do góry Go down
 
Gabinet Emmy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
 Similar topics
-
» Gabinet Pielęgniarski
» Gabinet Ministra Magii
» Gabinet Śmiechu
» Gabinet Dyrektora
» Gabinet burmistrza (najwyższe piętro)

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: North Salem :: X-Mansion :: Parter-
Skocz do: