Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Lvelias Thro'Ame

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Lvelias

avatar

Liczba postów : 58
Data dołączenia : 14/07/2016

PisanieTemat: Lvelias Thro'Ame   Czw Lip 14, 2016 8:45 pm



Imię i nazwisko: Lvelias Thro'Ame.

Pseudonim: Opiekun Natury, Rogaty Elf, Strażnik Życia, Szalony Druid

Rasa: Mieszanka krwi Sidhe (elfów) i Fomorów (trolli). Rasy te w jego ojczyźnie się nienawidzą, on jednak nie ukrywa swego pochodzenia, a wręcz je eksponuje.

Miejsce Pochodzenia: Avalon, wyspa Tir na Nog.

Wiek: Elf liczy sobie już niemal millenium. Nikt nie wie czy przy mieszanej krwi będzie żyć tak długo, jak inne elfy, jednak na wyspie Tir na Nog istoty się nie starzeją. Lvelias pełniąc swe obowiązki strażnika przetrwał na wyspie kilka wieków nie wyzbywając się wyglądu młodzieńca. Po dłuższym pobycie w Midgardzie czas jednak zdawał się go doganiać i po zaledwie kilku latach elf wyraźnie się postarzał.

Frakcja: Inni bohaterowie

Wygląd: Swój prawdziwy wygląd Lvelias zawdzięcza zbrukanej krwi. W jego sylwetce dominują aspekty Sidhe. Jest humanoidalnej budowy, o szlachetnych rysach twarzy i długich, niemal idealnych włosach. Jego szpiczaste uszy sterczą z kosmyków dumnie, jak u reszty jego rasy. Spuścizną krwi Fomorów jest natomiast para okazałych rogów zdobiących jego czoło. Jest też widocznie wyższy i masywniejszy od innych Sidhe, a jego skóra ma lekko ciemnawy odcień. Między swoimi nosi ceremonialne szaty, symbol jego statusu i pozycji. Między ludźmi nosi się jednak na Midgardzką modłę, aby uniknąć nieporozumień na tle kulturowym.

Charakter: Przez większość życia Lvelias był oazą spokoju i zrozumienia, jak na strażnika życia przystało. Zawsze wierzył, że każdy konflikt da się rozwiązać pokojowo i wszystko można osiągnąć za pomocą dialogu. Rozumowanie to uzasadniał właśnie swoją pozycją: skoro potomek Fomorów mógł pełnić tak ważną funkcję wśród Sidhe, to co może być niemożliwe? Jednak podczas walki z Królem Chaosu, kiedy to zjednoczyły się wszystkie rasy Avalonu, okazało się jak bardzo się mylił. Opatrywanie rannych i zapewnianie pożywienia nie wygrałoby wojny. Lvelias musiał nauczyć się walczyć i zabijać w razie potrzeby. W pewnym momencie bitewnej wrzawy druid miał okazję zmierzyć się z samym Królem Chaosu, z którego to spotkania cudem uszedł z życiem. Od tamtego czasu zmienił się jeszcze bardziej, co medycy jego rasy uzasadnili zbyt silnym wystawieniem się na chaos. Lvelias ma teraz poważne problemy z koncentracją na jednej rzeczy, a jego zachowanie na pierwszy rzut oka może wydawać się irracjonalne dla nie znających go osób. Potrafi jednak snuć plany, których zawiłości nawet jemu czasami się wymykają, zdają się jednak dążyć do określonego celu. Mówi, co myśli bez zastanowienia i trudno mu uszanować dowolną etykietę czy prawa. Ma problemy z poszanowaniem autorytetów i często wtrąca się w nie swoje sprawy. Wciąż jednak na uwadze ma dobro życia i natury na świecie.

Umiejętności: Lvelias spędził większość życia z nosem w magicznych księgach swego ludu. Był też jednak oficerem na wojnie z Królem Chaosu i posiadł wiele umiejętności, jakimi powinien dysponować żołnierz.
–znajomość magii – Lvelias mistrzowsko opanował magię życia i natury, jednak ma też pojęcie o jej pozostałych aspektach.
–znajomość alchemii – Lvelias potrafi wykorzystywać zioła i inne składniki, aby tworzyć z ich pomocą leki, napary, czy nawet trucizny i inne efekty.
-Szeroka wiedza o gatunkach i medycynie - inne leki podziałają na konia, inne na jesion, a jeszcze inne na smoka. Poznanie zawiłości działania i medycyny wielu gatunków jest podstawą pracy druida.
–walka mieczem – druid od zawsze nosił przy sobie miecz, będący oznaką jego przynależności klanowej. Nauczył się nim władać jednak dopiero na wojnie.
–jazda konna – konie jak i inne zwierzęta Avalonu są przyjaciółmi elfa, a zarazem najbardziej popularnym środkiem transportu tych wysp.
–dowodzenie – Lvelias potrafi bardzo dobrze kierować grupą, koordynując działania jej członków ku lepszemu rezultatowi. Niestety podążanie za jego rozkazami często wydaje się po prostu głupie, więc tylko najbardziej oddani są w stanie mu stuprocentowo zaufać.
-umiejętność prowadzenia motocykla - Nie ma chyba rzeczy, którą w Mitgardzie elf pokochał bardziej niż uczucie wiatru we włosach i wolności z pędzenia amerykańskimi drogami. Mimo że dysponuje wieloma innymi sposobami poruszania się, ten przypadł mu wyjątkowo do gustu. Z niemałym trudem nauczył się prowadzić te maszyny, co przydaje się czasem, gdy chce się gdzieś pojawić nie zwracając na siebie uwagi.

Moce:
- Krew Avalonu - Lvelias zabrał to co najlepsze od swoich rodziców. Jest zwinny i szybki, ale dobrze zbudowany i silny. Może uchodzić za niesłychanie sprawnego fizycznie w ziemskich standardach. Dodatkowo krew Fomorów wspiera jego układ odpornościowy.
Magia Życia:
–świadomość Życia: moc ta daje Lveliasowi nadnaturalną więź z wszystkimi żywymi istotami w okolicy. Zna ich położenie ilość, rodzaj, a nawet stan zdrowia, jak choroby, czy rany. Potrafi, dostatecznie się koncentrując, określić siłę i słabości konkretnego przypadku. Moc działa tylko na istoty zbliżone do naturalnie występujących w Avalonie i na ziemi. Nie da się w ten sposób wykrywać demonów, nieumarłych, czy innych dalece odbiegających od natury stworzeń.
–Uzdrawianie: moc ta pozwalała strażnikowi pełnić jego funkcję w czasach pokoju. Za jej pomocą druid może potężnie ingerować w żywy organizm, aby ten poradził sobie z przeciwnościami. Moc ma zastosowanie od infekcji, po złamane kończyny, a także bardziej skomplikowane urazy. Działa nie tylko na ludzi, ale też na rośliny i zwierzęta. Wiele razy zdarzało się, że druida wzywano, aby odgonił chorobę z pola czy stada. Moc ta jednak wymaga absolutnie świadomego działania i druid musi być pewien, co robi i czy to pomoże. Uleczenie skomplikowanego przypadku często poparte jest latami zdobywania wiedzy na temat schorzeń i gatunków, lub wnikliwym użyciem poprzedniej mocy.
–Pomost życia: Lvelias jest w stanie nawiązać kontakt empatyczny z każdą żywą istotą, w tym zwierzętami i roślinami, w celu komunikacji. Istoty świadome odbierają go zawsze tak, jakby mówił w ich ojczystym języku. Zwierzęta i rośliny są w stanie empatycznie rozumieć jego polecenia i przesyłać mu swoje powierzchowne myśli. Moc ta działa na odległość pięćdziesięciu metrów i działa przez przeszkody.
–Wezwanie strażnika: Najpotężniejsza moc z arsenału druidzkich zdolności. Strażnik nie jest w stanie się jej nauczyć, ale odkrywa ją w miarę swojej posługi. Lvelias stale podpięty jest pod mistyczną sieć opinającą wiele światów. Odbiera z niej intuicyjne „wezwania” wszędzie tam gdzie potrzebny jest strażnik. Nikt nie jest do końca pewien czym jest ta sieć, ani kto właściwie wzywa strażnika. W ten sposób Lvelias jest w stanie szybko reagować na epidemie, klęski żywiołowe, lub jakiekolwiek zagrożenie dla natury i życia planety. (Moc głównie dla użytku MG)

Magia Natury:
–Kontrolowanie roślin: Druid swą wolą może kontrolować wzrost i liczebność roślin. Efekty tej mocy wahają się od oczywistych, jak przyśpieszenie zasiewu pola, lub zmuszenie jabłoni do wydania owoców, po bardzo widowiskowe, jak kruszenie kamieni za pomocą korzeni, lub tworzenie mostu pomiędzy dwoma urwiskami za pomocą rosnących szybko w ich ścianach roślin. Może też spowodować pojawienie się roślin w niespodziewanych miejscach, jak kwiaty wyrastające ze ściany budynku.
Moc działa do stu metrów i tylko w zasięgu wzroku.
–Kształt natury: Druid poprzez więź z naturą jest w stanie przybrać jedną z trzech form związanych z ziemią, wodą i powietrzem (Niedźwiedź - wydra - jastrząb)
–Kontrolowanie żywiołów – Lvelias po chwili koncentracji jest w stanie w wpływać na żywioły w miejscu, w którym się znajduje. Jest w stanie stworzyć podmuch wiatru, czy sprawić by coś stanęło w zwykłym ogniu (lub ten ogień ugasić). Jest to jednak poważna ingerencja w porządek świata i druid nie może przeprowadzić tego bez koncentracji, która jest tym trudniejsza im bardziej oddalony od naturalnego jest efekt.
–Krok przez świat: Druid potrafi przenosić się pomiędzy „ogniskami” natury w Midgardzie czy Avalonie. Są to na ogół charakterystyczne miejsca pełne życia. Przykładami są gęste zagajniki, rezerwaty przyrody, czy wieloletnie drzewa pośrodku mistycznych polan. Takie „ognisko” można wytworzyć przy użyciu magii i jedno z nich znajduje się w jego miejscu zamieszkania w Tir na Nog.
-Przebudzenie: Ostatnia moc pojawiła się w repertuarze druida po spotkaniu z Królem Chaosu. Za jej pomocą Lvelias jest w stanie wywołać cechy jednego gatunku w drugim, na przykład dać człowiekowi zmysł powonienia psa gończego, zmniejszyć go do rozmiarów myszy, czy zamienić jego dłonie w szpony. Z początku Lvelias bał się używać tej mocy jako spaczenia chaosu, ale zauważył, że można jej używać na wiele sposobów, jak na przykład „cofając” niedoskonałości niedorozwiniętych. Nauczył się więc używać jej tak, by była na pożytek naturze, nigdy nie pozwalając, aby nienaturalne zmiany pozostawały na obiekcie dłużej niż to konieczne. Cel musi być do tego chętny, a zmiany nie mogą być permanentne. Na ogół przebudzenie trwa do kilku godzin. Poza tym moc ta ma te same ograniczenia co kontrolowanie żywiołów.

Broń: na zmianę rodzinny miecz i boczna broń palna, w zależności od okoliczności. Czasem jedno i drugie.

Ekwipunek: Kostur Arcydruida, który jest symbolem jego urzędu, oraz ułatwia koncentrację na magii. Kluczyki do motocykla. Motocykl ze specjalną nastawką na kostur. Zestaw podzwaniających amuletów na każdą okazję. Telefon komórkowy. Dwie czy trzy mikstury alchemiczne, o właściwościach, które Lvelias uznał za przydatne w konkretnej podróży.

Historia:
Lvelias przyszedł na świat w trakcie ostatniej wielkiej wojny między Sidhe, a Fomorami z Avalonu. Gdy jego matka będąca oficerem elfiej armii trafiła do niewoli, spotkała Fomorskiego księcia, Mod'a Throne. Uroda elfki oczarowała Fomora, który po trzy razy obiecywał jej skarby w zamian za małżeństwo. Elfka zgodziła się dopiero, gdy ofiarował jej w zamian wolność i powrót do krain elfów. Warunkiem miała być jednak noc poślubna, po której elfka wyruszyłaby w swoją stronę i nie zobaczyliby się więcej. Gdy elfka wróciła w rodzinne strony, okazało się, że jest w ciąży. Jej lud chciał ją zlinczować za splugawienie swego imienia i łona fomorską krwią. Na szczęście w porę pojawił się obecny strażnik życia, już wtedy mocno posunięty w latach, nawet jak na standardy Sidhe. Obwieścił, że każde życie jest święte i że elfy, nie znające wyroków natury, nie mają prawa za nią decydować. Wstawił się za oficer u jej króla, obiecując nietykalność. Gdy nadszedł czas, sam odebrał poród dziecka. Na sali rozległ się jęk obrzydzenia, gdy druid zaprezentował zebranym rogate, ciemnoskóre niemowlę. Druid jednak nie przejął się i czym prędzej udał się z dzieckiem, do Mod'a. Stary król trolli zmarł na wojnie i teraz książę przewodził rasie. Gdy zobaczył swojego syna zapłakał i obiecał zakończyć wojnę z rasą matki swojego dziecka. Król elfów przystał na tę ugodę, zważywszy, że elfia oficer była z wysokiego rodu, a mariaż polityczny został już nawet zawarty. Zgodnie z warunkami umowy dziecko miało przejść trening strażnika, aby nie było politycznie związane z żadnym z rodów.

Tak Lvelias trafił do Tir na Nog, gdzie mieścił się dwór strażnika. Nad wielkim jeziorem rósł wielki dąb. Przy dębie stał krąg menhirów, a przy kręgu stała niewielka warownia z drewna i kamieni. Siedziba strażnika nie była duża. Za zewnętrznymi murami mieściła się jego siedziba, stajnia, spichlerz z magazynem oraz kilka chat dla służby. Lvelias przybrał nazwisko Thro'Ame, będące połączeniem nazwy rodu matki - „Meliame”, oraz ojca - „Throne”. Kiedy dorastał, nie udało się uchronić go przed pogardliwym wzrokiem innych, ale autorytet strażnika na ogół wystarczał, by na spojrzeniach poprzestano. Gdy Lvelias stał się na tyle potężny, by samemu ruszyć w świat, uzyskał święcenia druidzkie i opuścił warownię. Przemierzając Avalon leczył i pomagał komu się dało wypełniając swoje powołanie. Mimo że dopiero zaczynał karierę druida, jego sława wędrowała na długo przed nim i mieszkańcy Avalonu z daleka pokazywali sobie jego rogi. Jednak im dalej wędrował, tym więcej zostawiał po sobie przyjaciół, a mniej wrogów. Z racji na swe pochodzenie często bywał na ziemiach swego ojca, a z czasem stał się emisariuszem między rasami.

Potem jednak nadeszła straszliwa wojna z Królem Chaosu. Wróg, przemierzał światy w celu ich zniszczenia, a Avalon miał stać się kolejnym. Naprzeciw temu zagrożeniu stanęły wszystkie ludy Avalonu. Ludzie, elfy, gobliny, wróżki, trolle i ogry. Z początku elf miał stać się łącznikiem między Sidhe a Fomorami, jednak z czasem okazało się, że na froncie potrzebna jest każda para rąk, a zwłaszcza rąk potrafiących posługiwać się magią. Choć był temu niechętny, został wcielony w szeregi armii swego rodu pod komendę swojej matki. Pierwszy raz miał okazję poznać tak wielu swoich krewnych. Wśród nich była młoda oficer, Edana. Została ona obarczona przygotowaniem Lveliasa do walki i funkcją jego osobistego adiutanta. Z początku dziewczyna była wściekła, że wyznaczono ją na służkę mieszańca, jednak w miarę upływu ich wspólnych dni pogarda szybko zamieniła się w neutralność, neutralność w przyjaźń, a przyjaźń w coś więcej. Nie dane im było jednak długo cieszyć się uczuciem, gdyż działania wojenne nasiliły się. Lvelias wraz z Edaną zostali wezwani przed oblicze króla. Okazało się, że Merlin miał plan pokonania Króla Chaosu. Należało zastawić na niego pułapkę. Skoro demon pałał żądzą niszczenia życia, przynętą miało być właśnie ono. Lvelias wraz ze swoim niegdysiejszym mistrzem mieli sprowadzić go, a następnie zająć tak długo, jak to konieczne. Pan chaosu przybył osobiście, tak jak zaplanowano, jednak nie był łatwym przeciwnikiem. Po chwili walki wyprowadził atak, mający na celu całkowite zniszczenie esencji obu druidów. Niestety podczas walki była obecna także Edana. Rzuciła się do przodu zasłaniając ukochanego własnym ciałem.

Gdy Lvelias się ocknął, leżał pośrodku krateru doglądany przez królewskich medyków. Okazało się, że Merlin zdążył rzucić zaklęcie, które pomogło pokonać potwora, jednak po byłym mistrzu i ukochanej Lveliasa nie zostało śladu. Z rykiem gniewu okaleczony elf przemienił się w wielkiego orła, chwycił w szpony leżący niedaleko kostur arcydruida i odleciał. Różne raporty donosiły o gigantycznych zwierzętach atakujących siły wroga lub o potężnych burzach z piorunami to tu, to tam zadających straty przeciwnikowi. Po Lveliasie zniknął ślad. Dopiero gdy wojna się skończyła, powrócił do warowni strażnika i bez słowa wyjaśnienia podjął rolę swojego mistrza.

Lata mijały a strach przed Lveliasem ustąpił potrzebie pomocy. Ludzie nauczyli się go tolerować, bardziej jako źródło wiedzy, niż głos rozsądku, bo druid bardzo się zmienił na wojnie. Wszyscy zgodnie twierdzili, że oszalał na wskutek ataku chaosu, ale natura pozwoliła mu przetrwać. Nikt nie wiedział o poświęceniu Edany, a Lvelias nie miał sił rozdrapywać starych ran. Większość jego klanu, w tym matka, zginęła na wojnie. Jednym z ocalałych był jego nowo poznany starszy brat, Fahrahin, który po wojnie pomagał mu zajmować się warownią.

Pewnego razu, gdy badał gwiazdy w swojej pracowni, Lvelias trafił na przesłanie tajemniczej przepowiedni. Mówiła ona, że ta, która poświęciła życie za strażnika życia, do życia powróci, ale w innym świecie i w innym ciele. Zaintrygowany Lvelias od tamtej chwili nie mógł myśleć o niczym innym. Cały swój wysiłek poświęcił na odnalezienie świata, o którym mowa w przepowiedni. Po wielu latach pracy otworzył swój pierwszy portal do Midgardu. Zostawił twierdzę w rękach brata, któremu podarował magiczny przedmiot, pozwalający mu się z nim kontaktować i przeszedł przez próg portalu. Świat, w którym się znalazł, zaskoczył go swoim ogromem. Jego życie było mniej liczne, niż na Avalonie, za to tryskające energią. Od tamtego czasu tuła się po dwóch wymiarach, pełniąc samozwańczą rolę strażnika obydwu. Wiele lat upłynęło odkąd trafił do Midgardu. Nauczył się jego praw i technologii, ale nigdy nie zapomniał, o przepowiedni, którą przed laty zobaczył między gwiazdami Avalonu.


Ostatnio zmieniony przez Lvelias dnia Pią Lip 15, 2016 5:15 pm, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3511
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Lvelias Thro'Ame   Czw Lip 14, 2016 10:36 pm

Cytat :
Może uchodzić za niesłychanie sprawnego fizycznie w ziemskich standardach.

Po tym wnoszę, że postać nie posiada nadludzkich atrybutów fizycznych, tylko raczej takie charakterystyczne dla ludzkich sportowców; w porządku.

Jeżeli chodzi o magię, to będzie sporo zmian.
Świadomość życia - ograniczyłbym do naturalnych istot ziemskich, czyli odpadają wszelkie demony, kosmici, twory magiczne pokroju wampirów i tak dalej.
Uzdrawianie jest okej, choć oczywiście nie zawrócisz z drogi do grobu kogoś, kto w nim już jest jedną nogą.
Pomost życia - empatia się opiera na uczuciach, nie myślach, więc informacji od zwierzęcia czy rośliny nie wyciągniesz, ale Twoje intencje mogłyby już wyczuć, aby może coś dla Ciebie zrobić. No, zwierzęta, bo rośliny same z siebie nie bardzo mogłyby zadziałać.
Z magii natury trzeba trochę wywalić. Przede wszystkim kontrolę żywiołów - całkiem, skoro już na wpływanie na roślinność Ci pozwolę. Przy okazji, to będzie działało w zasięgu Twojego wzroku i maksimum stu metrów od Ciebie.
Kształt natury - albo odpada albo wybierz sobie jedną, dwie, góra trzy postaci zwierzęce, w które będziesz się zmieniać.
Krok przez świat też mi się w takiej formie nie podoba. Na dobrą sprawę możesz się tym pojawić gdzie chcesz, byle żyło tam sporo stworzeń... Na przykład owadów. Albo ludzi w wielkim mieście. Powiedziałbym, że najlepiej będzie to ograniczyć ogółem tylko do lasopodobnych, dzikich miejsc. No i tego stworzonego magią w Tir na Nog, o którym wspominasz.
Przebudzenie albo bym wywalił całkiem - albo ograniczył. Przede wszystkim... Niech te zmiany nie będą na stałe, mogą się utrzymywać od paru sekund do kilku godzin w zależności od tego, jak bardzo się postarasz oraz od czynników zewnętrznych. Czynnik regeneracyjny danej istoty będzie mógł je zwalczyć, zdolności lecznicze - naprawić i tak dalej. No i polepszenie komuś zmysłu potrwa krótko, ale gdybyś chciał wpłynąć na czyjś wzrost... Na to już potrzeba sporo czasu.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.


Ostatnio zmieniony przez Loki dnia Pią Lip 15, 2016 12:28 pm, w całości zmieniany 1 raz (Reason for editing : Literówka.)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Lvelias

avatar

Liczba postów : 58
Data dołączenia : 14/07/2016

PisanieTemat: Re: Lvelias Thro'Ame   Pią Lip 15, 2016 6:28 am

a) Co do sprawności fizycznej, to właśnie miałem na myśli. Zastanawiałem się czy w ogóle to dopisywać, ale nie chciałbym, żeby jakis dresu skroił mojego druida na miescie. :)

b) Jeśli chodzi o wykrycie życia to taki miałem plan, żeby ograniczyć to do żyjących, objętych "ochroną" natury. Tu chodzi bardziej o dostawanie się do potrzebujących niż lokalizację wroga. Demony, nieumarli i tym podobne oczywiście wywalam, ale poruszyłeś moja wyobraźnię. Co z żyjącymi z innych światów np. Asgardczykami, albo z mutacjami ziemskich gatunków?

c) Jestem świadom ograniczeń uzdrawiania

d) A propos empatii, zgadzam się co do roślin, (Co nawet pasuje do mocy z magi natury), to czy zwierzęta nie mogłyby dzielić się empatycznie jakimiś informacjami? Zapytać psa policyjnego o zapach z niedawnego śledztwa, aby samemu za nim podążyć?

e) Naprawdę całą magie żywiołów? Nie mógłbym jej tak bardzo, baaaardzo ograniczyć? Chciałbym czasem wywołać wiaterek, czy zapalić fajkę magią. Albo stworzyć trochę pitnej wody na pustyni. Nie zamierzałem tutaj żadnych fajerwerków robić. No i pioruny są faktycznie bez sensu, bo nie są jako tako żywiołem. No i muszę się do tego koncentrować, więc niemal w żadnym stopniu nie przyda mi się w walce.

f) Jastrząb, *Coś wodnego co mogłoby żyć w Avalonie, jeszcze sprawdzę*, i wilk/niedźwiedź? Jako reprezentacje powietrza, wody i ziemi? (Na zwierzę ognia chyba nie wpadnę)

g) Krok natury właśnie taki miałem na wstępie na myśli, trochę zaszalałem z tym festiwalem masowym, ale sam nie wiedziałem jak określić "teren leśny", więc wybrałem kryterium intensywnej energii życiowej. Przerobię na same lasy.

h) Co do przebudzenia, to myślałem że albo ono, albo żywioły mi zostaną (lub oba w mocno osłabionej wersji) Chciałbym być jednak jakąś większą pomocą dla kompanów w możliwej walce. Miałem to na uwadze przy projektowaniu, ale chyba zapomniałem dodać, że cel musi być chętny zmianom i zgadzać się z nimi. Więc czynnik regeneracyjny chyba nie ma sensu (no chyba ze zakładamy że wola swoja droga, a ciało swoją). Bardzo liczyłem na klimat gdzie tą mocą będę mógł pomagać mutantom i innym z bardziej skrajnymi wyglądem mocami. No i w miarę możliwości "chować" moje rogi.

Ogólnie zakładałem że będę jednostką interwencyjną natury i z rzadka będę korzystał z potężniejszych mocy bez jej zgody (interwencji GM związanej z mocą sieci), dlatego pozwoliłem sobie na nieco ciekawsze moce, przy tym warunku. Zwłaszcza że zaznaczam że wymagają sporej koncentracji, która bez kostura poprzedniego arcydruida zajęłaby nawet dzień, może i dłużej. Rozbrojenie Lveliasa praktycznie pozbawia go tych dwóch ciekawszych mocy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3511
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Lvelias Thro'Ame   Pią Lip 15, 2016 12:51 pm

Asgardczycy to kosmici, więc nie byliby wykrywalni. Mutacje ziemskich gatunków - myślę, że zależałoby to od konkretnych jednostek. Większość raczej by się na tę moc łapała.

Co do empatii - ona się opiera na uczuciach. Może takie najbardziej podstawowe rzeczy dałoby się ze zwierząt wyciągać, ale naprawdę na najniższym poziomie komunikacji.

Magia żywiołów: tworzenie wody i tak by odpadało. Mogę się ewentualnie zgodzić na takie proste sztuczki typu zapalenie fajki czy wywołanie podmuchu wiatru, ale znowu - słabe to będzie.

Przemyśl sobie jeszcze to wodne zwierzę. Z tych w karcie - osobiście bym chyba postawił na wydrę, nie suma, ale jak uważasz.

Czynnik regeneracyjny działa tak czy siak, stara się doprowadzić organizm do stanu, który uważa za właściwy, więc broniłby się przed takimi zmianami. Pasuje mi ograniczenie pod tytułem "zgoda obiektu czaru", ale i tak byłbym za tym, żeby to nie były zmiany na stałe, tylko utrzymywały się właśnie przez kilka godzin maksimum - aby trzeba było odnowić zaklęcie.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Lvelias

avatar

Liczba postów : 58
Data dołączenia : 14/07/2016

PisanieTemat: Re: Lvelias Thro'Ame   Pią Lip 15, 2016 1:19 pm

Reasumując, zostaje wydra, proste sztuczki żywiołów i "zgoda obiektu czaru"

Mam tylko pytanie, czy koncentrując się na magii mógłbym aktywnie podtrzymywać efekt? Pytam głównie o możliwość ukrywania Avalońskiego pochodzenia między ludźmi.

I jest jeszcze kwestia zasięgu empati. Muszę widzieć cel, czy na przykład być świadom jego obecności, za dajmy na to ściana? Czy mógłbym stanąć po środku lasu i wezwać do siebie jakieś zwierzę, które tylko wiem że znajduje się niedaleko?

Dorzucam poprawki na kartę.

Dodatkowo, Lvelias byłby w Mitgardzie od pewnego czasu, pewnie nawet kilku lat. Pewnie interesował się ostatnimi kataklizmami i wybuchami wulkanów. Czy udało mu się coś odkryć? Byłby to wstęp do działań postaci na forum.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3511
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Lvelias Thro'Ame   Pią Lip 15, 2016 1:57 pm

Koncentrując się i będąc obok - tak. Czyli na sobie możesz ten efekt podtrzymywać, choć jeśli Cię ktoś wytrąci z równowagi i zajmiesz się czymś innym, to zmiany w wyglądzie się zaczną w końcu cofać.

Myślę, że empatia mogłaby działać przez ściany i powiedzmy, że w zasięgu pięćdziesięciu metrów od Ciebie.

Co do wulkanów i innych kataklizmów, to powstawały naturalnie, tylko niezwykle szybko - zbyt szybko.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Lvelias

avatar

Liczba postów : 58
Data dołączenia : 14/07/2016

PisanieTemat: Re: Lvelias Thro'Ame   Pią Lip 15, 2016 5:20 pm

Naniosłem poprawki.

Ostatnia sprawa to krok przez świat. Druid będzie przenosił się na zasadzie teleportacji, czy otwierał portale? Kwestia głównie tego, czy podróżuje sam, czy może przeprowadzać inne istoty? Miło było by zabrać kilku ziemskich śmiałków, żeby pomogli kiedyś z problemami Avalonu.

Cały czas znajduję kolejne rzeczy, które można sprostować, ale ta jest chyba ostatnia...

Czekam na twoją decyzję, a po tym strażnik jest gotowy na pierwsze "wezwania"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3511
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Lvelias Thro'Ame   Pią Lip 15, 2016 5:48 pm

Mogą być i portale. Przy okazji, jeszcze co do żywiołów uściślę: to podpalanie czegoś na odległość jest z wyłączeniem istot żywych albo na przykład ubrań na nich i tak dalej.

Poza tym akcept.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Lvelias Thro'Ame   

Powrót do góry Go down
 
Lvelias Thro'Ame
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Sprawy organizacyjne :: Karty postaci-
Skocz do: