Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Quincy St (i okolice)

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
Hawkeye

avatar

Liczba postów : 222
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Quincy St (i okolice)   Sob Paź 29, 2016 10:50 pm

First topic message reminder :


1, 2
Ulica mieszcząca się we wschodniej dzielnicy Brooklynu - Bedford-Stuyvesant, która graniczy z Williamsburgiem, Clinton Hill, Brushwick i Brownsville.
Quincy Street jest równoległa względem Lexington Ave, Gates Ave czy Monroe St, a krzyżuje się z Tompkins Ave, Marcy St i innymi ulicami. Nieopodal znajduje się Herbert Von King Park, komisariat policji, kościół czy też szkoła średnia. Zaczyna się na Broadwayu, kończy na Gates Ave (lub odwrotnie).
Przy tej ulicy znajdują się głównie budynki mieszkalne, kamienice, a także sklepy spożywcze i lokale usługowe. Wszystkie zaopatrzone w schody przeciwpożarowe, które są w zaułkach, na tyłach lub - co rzadsze - na froncie budynków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Angel

avatar

Liczba postów : 49
Data dołączenia : 01/11/2013

PisanieTemat: Re: Quincy St (i okolice)   Sob Maj 27, 2017 11:08 pm

Angel posłusznie odwrócił twarz ku nieznajomej. Gdy spojrzał w jej oczy, zamrugał szybko kilka razy.
Gdzieś już kiedyś widział podobne. Może nie tak zielone, ale zdecydowanie piękniejsze.
Słysząc pytanie kobiety, milczał przez chwilę. Rozejrzał się niepewnie dookoła obserwując Lockheeda. Skinął głową, ponownie wykonując posłusznie niewypowiedziane polecenie rudowłosej.
-Oczywiście, że tak. - potwierdził, chcąc jeszcze bardziej podkreślić chęć niesienia jej pomocy. O tak. Dokładnie czuł, jak bardzo go potrzebuje. Nie mógł jej teraz zostawić samej. To było zbyt niebezpieczne. Te stwory na dole na pewno w dalszym ciągu na nią czyhały. A Warren nie mógł dopuścić do tego, by stało jej się coś złego, prawda?
Rozmyślania Angela przerwał pokaz umiejętności Lockheeda, który postanowił przysmażyć jednego z napastników.
Mężczyzna utkwił wzrok w smoku, i bezpiecznie wylądował na dachu budynku, wypuszczając nieznajomą z objęć.
-Tu jesteś bezpieczna. Przynajmniej na razie.
Mówiąc to nie patrzył jej w oczy, tylko zerkał w stronę czających się potworów.
Na szczęście nie musiał mówić nic więcej, gdyż wiadomość od Emmy uratowała go z opresji. Przymknął oczy na chwilę, starając się wyłapać cały sens przekazu. Gdy kobieta skończyła mówić westchnął cicho, i starając się ignorować kobietę, a jednocześnie nie wyjść na chama, zwrócił się do swojego X-menowego towarzysza.
-Odstawmy panią w bezpieczne miejsce i ruszajmy. Mamy kolejne zadanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3531
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Quincy St (i okolice)   Wto Maj 30, 2017 8:48 pm

Ognista kula Lockheeda prędko odwróciła uwagę tego krążącego po budynkach stwora; zaskoczona nią bestia szybko i sprawnie umknęła na dach, na którym póki co się zatrzymała, z większej odległości obserwując podejrzliwie smoka, lecz najwyraźniej nie chcąc się narażać na jego płomienie. Wszystko wskazywało na to, że przynajmniej na część tych potworów ogień działał bardzo dobrze, a może nawet stanowił ich główną słabość.
Mimo to Lockheed miał też własne problemy na głowie, gdyż poprzez ten atak skupił na sobie zainteresowanie sporej chmary nietoperzy. Nie były one tak naprawdę niebezpieczne, ale latały bardzo blisko siebie i zdawały się jakoś ze sobą koordynować, przez co na siebie nie wpadały - niby mógł to być efekt działania echolokacji, ale w takim wypadku musiała być zaskakująco skuteczna. Stworzenia nie okazywały agresji, ale ograniczały widoczność niemalże do zera i bardzo utrudniały poruszanie się w powietrzu... A na niebie zbierało się ich chyba coraz więcej.
Ze swojego miejsca na dachu Angel nie mógł dokładnie śledzić tego, co działo się z jego sojusznikiem, bo w końcu tej wysokości nie sięgały już światła latarni ulicznych, ale widział ciemniejsze czy jaśniejsze plamy, ruch, a do tego rzecz jasna docierały do niego piski wydawane przez nietoperze. Na tej podstawie mógł już wyciągać pewne wnioski.
Rudowłosa kobieta natomiast wytrzymała stosunkowo cierpliwie do momentu, gdy Warren wspomniał o kolejnym zadaniu - przez ten czas zajmując się obserwowaniem otoczenia - i dopiero wówczas zdecydowała się już wtrącić. Obie dłonie oparła na ramieniu Angela, jedną od przodu, drugą od tyłu, w ten sposób starając się ponownie zwrócić na siebie jego uwagę.
-Wiem gdzie na pewno będę bezpieczna. Wskażę drogę i możemy od razu tam polecieć- oznajmiła i choć próbowała złapać kontakt wzrokowy, to nawet bez niego jej słowa i tak zabrzmiałby niezwykle przekonująco... Niczym plan idealny, z którym nic nie mogłoby pójść nie tak.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Shadowcat

avatar

Liczba postów : 137
Data dołączenia : 27/02/2013

PisanieTemat: Re: Quincy St (i okolice)   Czw Cze 01, 2017 9:52 am

Wyglądało na to, że Lockheed się nie mylił co do słabości stworów. Wyraźnie bały się jego ognia, o czym świadczył fakt, że osobnik oddalił się od niego na bezpieczną odległość. Będzie musiał pamiętać, by przekazać tą informację Frost. Co prawda nie lubił kobiety, bo Kitty jej nie lubiła, ale to nie sprawiało, że miał zamiar zachowywać się lekkomyślnie. Jako telepatka mogła się z nim porozumiewać bez słów, więc smok nie będzie musiał się odzywać by przekazać jej informacje. Informacje, które jego zdaniem, były dosyć istotne. W razie większych problemów z nimi będą wiedzieć, którzy mutanci są najodpowiedniejsi do walki.
Teraz jednak miał kolejny kłopot, nieco mniejszy, ale jednak. Nietoperzy było coraz więcej, co mu się nie podobało choć nie wydawały mu się w ogóle groźne. Prychnął na nie ogniem, niewielkim kłębem, który szybko zniknął w powietrzu. Czuł, że coś jest z nimi nie tak. Jeśli ktoś nimi sterował to nie ich winą było to co robiły. Nie chciał krzywdzić niewinnych zwierząt. Kolejno wypuścił dym z pyska, którym również mógł ziać i wzleciał nieco wyżej, mając nadzieję jak najszybciej ominąć nietoperze. Miał wrażenie, że Angel sobie już radził. Był blisko X-coptera, stwory się na razie nie zbliżały. Zwinnie omijał niewielkie nietoperze i w końcu udało mu się dostać na dach, gdzie siedział wcześniej. W locie pochwycił swoją wcześniejszą zdobycz w łapy i jak najszybciej się oddalił. W razie problemów Angel na pewno wezwie wsparcie.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Angel

avatar

Liczba postów : 49
Data dołączenia : 01/11/2013

PisanieTemat: Re: Quincy St (i okolice)   Pon Cze 19, 2017 9:35 pm

Angel, całkowicie mimowolnie uśmiechnął się szeroko. Zdecydowanie podobało mu się działanie Lockheeda. Dobrze było mieć obok znajomą... mordkę.
I mimo że nie widział go, to sama obecność smoka, dodawała mężczyźnie otuchy. Zwłaszcza, że miał wrażenie, że Lockheed radził sobie całkiem nieźle.
Oderwał wreszcie wzrok od ciemnych plam na niebie i spojrzał na wtulającą się w niego kobietę. Czuł na ramieniu uścisk jej dłoni i ciepło bijące od jej ciała. Jeśli chciała zwrócić na siebie jego uwagę, to zdecydowanie jej się to udało.
Angel nie wiedział jakich sztuczek używała rudowłosa, jednak zmrużył oczy i stwierdził, że podoba mu się spojrzenie jakim go obrzucała. Delikatnie, nie chcąc jej urazić wyswobodził się z jej, uśmiechając się nieznacznie.
- Dobrze. Jeśli znasz takie miejsce, to z przyjemnością Cię tam zabiorę.
Nie wiedzieć czemu, ale Angel mimo wszystkich misji, jakie przeżył z X-menami, to nigdy wcześniej nie czuł się tak... Bohatersko? Niemalże jak Superman broniący swojej Lois. Bardzo podobało mu się to uczucie.
Wyciągnął obie dłonie, po czym wziął ją na ręce. Kątem oka zobaczył jak Lockheed oddala się od nich. Poczuł ulgę. Teraz nic już nie przeszkodzi mu w uratowaniu pięknej niewiasty.
-Prowadź więc. - wyszeptał jedynie, po czym rozłożył skrzydła i wzbił się w powietrze na kilka metrów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3531
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Quincy St (i okolice)   Sro Cze 21, 2017 9:37 pm

Kobieta również się uśmiechnęła - bardzo słodko i z pewnością z zadowoleniem. Najwyraźniej Angel podjął odpowiednią w jej opinii decyzję, bo ruda bez oporów się w niego wtuliła, gdy tylko wziął ją na ręce, a następnie pozwoliła mu zabrać się w powietrze.
-Na południe, właściwie południowy wschód, prawie do samej zatoki... Dam znać gdzie powinieneś lądować- wyjaśniła. Teraz brzmiała już i wyglądała na o wiele mniej zdenerwowaną niż jeszcze przed chwilą, gdy miała do czynienia z dwoma potworami... Niby nic dziwnego, ale jednak bardzo szybko przystosowała się do nowej sytuacji.
-Przy okazji, na imię mi Regan- dodała jeszcze, ale potem ciężko już było rozmawiać, bo szum powietrza w trakcie lotu utrudniał słuchanie się wzajemnie.

***

Tutaj następuje z/t i dziś lub jutro zacznę mg w kolejnym temacie.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Quincy St (i okolice)   

Powrót do góry Go down
 
Quincy St (i okolice)
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
 Similar topics
-
» Okolice wybiegu pandy wielkiej

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: