Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Upper West Side

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Lightningrod

avatar

Liczba postów : 50
Data dołączenia : 23/11/2016

PisanieTemat: Upper West Side   Nie Gru 11, 2016 11:00 pm


Upper West Side (czasem nazywane UWS) to jedna z dzielnic Nowego Jorku, zlokalizowana na wyspie Manhattan, pomiędzy rzeką Hudson a Central Parkiem (zachód-wschód) oraz od 59-tej Ulicy do 110-tej Ulicy (południe-północ, czyli na całą długość Central Parku). Niektórzy traktują Morningside Heights - osiedle na pólnoc od 110-tej ulicy - jako część Upper West Side.

Jest to dzielnica głównie mieszkalna, której rezydenci zazwyczaj znajdują zatrudnienie w innych, komercjalnych sąsiedztwach takich jak Midtown lub Lower Manhattan.
Ma reputację nowojorskiego ośrodka kultury: w jego północnej części znajduje się jeden z dwóch kampusów Empire State University, na południowej zaś wiele pracowni artystycznych oraz Lincoln Centrum - "dom" organizacji takich jak New York Philharmonic czy Metropolitan Opera.


Ostatnio zmieniony przez Rapid dnia Pon Gru 12, 2016 1:24 am, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lightningrod

avatar

Liczba postów : 50
Data dołączenia : 23/11/2016

PisanieTemat: Re: Upper West Side   Nie Gru 11, 2016 11:34 pm

Chłodny wiatr uderzał w twarz Rapida gdy późnym wieczorem biegł z ogromną prędkością lekko już opustoszałymi ulicami swojego nowego sąsiedztwa. Od czasu do czasu pomiędzy nim a jakimś przedmiotem przeskakiwała spora iskra - niemal błyskawica - efekt uboczny jego mocy. Inaczej niż w Pasadenie, z której pochodził, Upper West Side było dla niego jedną wielką baterią. Ciężko mu było pozbyć energii zgromadzonej przez cały dzień.
Dlatego też biegał wieczorami dość długo, starając się omijać szersze i bardziej ruchliwe ulice. 90th Street, 89th, 88th, 87th, 86th. Biegł zygzakiem przez te wszystkie ulice, co chwilę zahaczając na zmianę o Columbus Ave oraz Amsterdam Ave. Gdy przebiegał, latarnie na chwilę przygasały. Był już blisko domu. Jeszcze tylko jedna ulica.
W trakcie swoich wieczornych "przechadzek" zapuścił się już do Washington Heights - jednak zazwyczaj biegł jedynie w tę i z powrotem i dopiero na Upper West Side zaczynał kluczyć między uliczkami. Nie chciał się zgubić w jakimś nieznanym sąsiedztwie bez dostępu do GPS'u. Papierowa mapa nie wchodziła w grę, ponieważ w trakcie biegu nie byłby w stanie jej używać. Zatrzymywanie się przy ludziach w kostiumie - super bohaterskim oczywiście - jaki zazwyczaj ma na sobie podczas biegów jeszcze trochę go przerastało. Nie był gotów pokazać się światu.
Jeszcze jeden zakręt i będzie na miejscu. W domu. Długość 85th Street pokonuje już normalnym - nie-nadludzkim - tempem. Tutaj już nikt nie zwróci na niego uwagi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kate Bishop

avatar

Liczba postów : 98
Data dołączenia : 24/07/2013

PisanieTemat: Re: Upper West Side   Pon Gru 12, 2016 8:32 pm

Kate miała spędzić spokojne popołudnie z siostrą. Słuchając ględzenia na mało interesujące ją tematy żałowała, że nie bujała się gdzieś po mieście wraz z chłopakami albo nie poświęcała czasu na treningi sztuk walki, szermierki czy strzelania z łuku tylko po to, aby stać się jeszcze lepszym super bohaterem. Cały czas gdzieś tam z tyłu głowy czuła, że musi chłopakom coś udowadniać, ponieważ jako jedyna z grupy nie miała żadnych nadprzyrodzonych mocy. Ale to tylko chorobliwa ambicja Kate pchała ją do wyciągania tak daleko idących wniosków, ponieważ po pierwszych wspólnych zgrzytach dziewczyna została doceniona i póki co nikt nawet nie śmiał zasugerować, że do nich nie pasuje. Na dodatek nigdy nie dała po sobie poznać, że czuje się od nich gorsza. Pewność siebie oraz względne opanowanie nawet w kryzysowych sytuacjach nadało jej niepisane przywództwo w grupie, którego jeszcze na dobrą sprawę nie omówili. Zresztą miała z kim rywalizować, w końcu Eli jako młody Kapitan Ameryka również miał wiele do powiedzenia.
Niestety każdy z nich miał jakieś obowiązki, a przynajmniej Kate je miała. Co jakiś czas musiała wybrać się z Susan na zakupy i udawać, że jest najzwyklejszą, nie przysparzającą problemów nastolatką. Zresztą kiedyś tak było. To starsza panna Bishop zwykle charakteryzowała się niespokojnym duchem, rozbijając się po imprezach z bogatymi dzieciakami. Kate wolała spędzać czas w zupełnie inny sposób, np. pomagając innym. I teraz też to robiła, ale w ...troszkę inny sposób. Tak czy siak z trudem teraz szukać w niej przez niektórych już rozpoznawanej Hawkingbird. W idealnie skrojonym płaszczyku od znanego projektanta, praktycznie wypisz wymaluj taki sam jaki miała Susan, tylko inny kolor. Z grzecznie upiętymi włosami w wysoki kucyk oraz torbą przewieszona przez ramię, dość sporą jak na zwykłe wyjście zakupy, a skrywającą w sobie pewne niebezpieczne i dość ciężkie elementy. Oczy natomiast schowane za szkłami fioletowych okularów, które wraz zachodzącym słońcem przesunęła nad czoło.
Gdzieś w połowie 85th wsadziła siostrę w taksówkę. Pożegnały się krótkim pocałunkiem w policzek oraz komentarzem ze strony Susan, że musi ją koniecznie odwiedzić w nowym apartamencie w którym zamieszkała wraz ze swoim małżonkiem. Brunetka potwierdziła starając się zachować jak najcierpliwszą minę, a gdy siostra wsiadła zatrzasnęła drzwi i pomachała jej na do widzenia. Nie czekając zbyt długo zanurkowała ręką w kieszeni płaszcza i wyciągnęła telefon z zamiarem napisania do chłopaków smsa, czy coś planują na dzisiejszy wieczór. Pech chciał, że bardziej skupiła się na wbijaniu liter wiadomości, niż biegnącemu z naprzeciwka chłopakowi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lightningrod

avatar

Liczba postów : 50
Data dołączenia : 23/11/2016

PisanieTemat: Re: Upper West Side   Pon Gru 12, 2016 11:09 pm

Gdy tylko zauważył, że z naprzeciwka nadchodzi jakaś osoba, Rapid natychmiast schował się za schodami najbliższego domostwa. Nie chciał, żeby ktoś go widział w stroju do nurkowania późnym wieczorem. Chociaż podobał mu się jego kostium, to jednak wstydził się w nim pokazywać. Był pewien, że o tej godzinie już nikogo tutaj nie spotka. Cała ta pewność, łącznie z jego pewnością siebie, ulotniła się wraz z głośnym dźwiękiem pękającego szkła.
- Szlag! - Zaklął chłopak głośniej niż powinien, gdy jedna z lampek na klatce schodowej rozsypała się w drobny mak, a jasna iskra przeskoczyła z jej pozostałości na niego. Odruchowo skulił się, chroniąc głowę przed spadającym szkłem - Trzeci raz w tym tygodniu...
Drugie dodał już po cichu. Podejrzewał, że państwo Renner - starsze małżeństwo zamieszkujące pod tym adresem - mają jakieś dziwne przepięcie. Mogliby to naprawić. Jego kieszeń strasznie zabolał przymus zapłacenia za szkody, a to przecież nie do końca jego wina, że ta przeklęta lampka tak gwałtownie reaguje gdy jest w pobliżu.
Przez sekundę zapomniał czemu w ogóle postanowił się ukryć za murowanymi schodkami. Szybko jednak powód wrócił do niego, tym razem ze zdwojoną siłą. Teraz nie pomoże mu już nawet kryjówka. Zacisnął zęby. Jeśli zaraz tego jakoś nie wyjaśnię to pojawi się policja. Pomyślał. Zatrzymają go za wandalizm i... I za dziwne ubieranie się? Można aresztować za dziwny ubiór?
Niepewnie wychylił się ze swojej kryjówki i spróbował odszukać wzrokiem nieznaną postać.
- N-nie szukam kłopotów! - rzucił w stronę ulicy, dość głośno by było go słychać, ale nie dość, by zwrócić uwagę ludzi w domach - To był tylko wypadek... Proszę... Proszę nie wzywać policji!
W teorii mógłby spróbować uciec, ale za bardzo się bał spróbować. Zresztą, nie tylko do tego brakowało mu odwagi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kate Bishop

avatar

Liczba postów : 98
Data dołączenia : 24/07/2013

PisanieTemat: Re: Upper West Side   Sro Gru 14, 2016 8:41 pm

Początkowo nawet nie zauważyła biegnącego z naprzeciwka chłopaka. Mogłaby się zganić za brak uwagi, ale tak długo czekała na wyciągnięcie komórki, że wręcz nie mogła się powstrzymać i oderwać wzrok na chwile od wyświetlacza. Oczywiście mogła zacząć pisać do reszty grupy podczas spotkania z Susan, ale wolała oszczędzić wnikliwych pytań siostry. Kate nie lubiła za bardzo kłamać i choć zmysł dyplomaty i wybrnięcie z sytuacji inteligentnym żartem miała opanowany do perfekcji, to wolała nie ściągać na siebie, aż takiej uwagi. Ot, zwykła dziewczyna z dobrego domu. I nawet nie było jej ciężko utrzymywać taką otoczkę, w końcu na pierwszy rzut oka, a przynajmniej w tym outficie nie przypominała Młodej Mścicielki.
W pełni skupiona na wystukiwaniu smsa podskoczyła przestraszona dźwiękiem tłuczonego szkła. Zdezorientowane spojrzenie padło na odłamki, a potem z wręcz niezdrowym zaciekawieniem nie spoczęło. W poszukiwaniu autora tego drobnego przekleństwa i/lub nieco większego i bardziej widocznego wyrazu wandalizmu jakim było zniszczenie bogu ducha winnej lampy odsunęła się od krawężnika i podeszła odrobinę bliżej schodów. Zerknęła w górę patrząc na nagą żarówkę, a potem pobieżnie przesunęła wzorkiem po oknach, zastanawiając się czy czasem ktoś nie robi sobie z niej żartów. Trwało to może sekundę, bo rzuciła spojrzeniem w kierunku wnęki za schodami. Dziewczynie wydawało się, że właśnie stamtąd doszedł ją głos młodego chłopaka. Zrobiła krok w przód chowając telefon do kieszeni. Druga ręką powędrowała na pasek torby, który przysunęła bliżej do szyi. Palce zacisnęły się na skórzanym materiale i z wezbraną odwagą zrobiła kolejny krok. To właśnie wtedy dostrzegła kępę brązowych włosów oraz zerkające z nad ich czupryny zielone pełne niepewności i strachu oczy. I nie tylko ta mina sprawiła, że serce dziewczyny, aż się ścisnęło z przejęcia. Słowa, które padły z ust młodego jeszcze bardziej ją upewniły, że jest w tarapatach. Kate nie wiedziała, czy chodzi o zbicie lampy, czy może ukrywa się tu już od dłuższego czasu, ale jak to ona… nie zamierzała przejść obojętnie obok krzywdy drugiej osoby.
- Heej – Podeszła jeszcze bliżej, może aż nazbyt odważnie, ale chciała przyjrzeć się rozmówcy z bliska.
- Spokojnie, nie chce wzywać policji, przecież nic się nie stało. To tylko lampa… prawda? – Zapytała opanowanym i miękkim tonem wpatrując się w oczy chłopaka, zarazem mając nadzieje na potwierdzenie, że za uszami nie ma nic więcej, oprócz drobnej stłuczki. Pokusiła się nawet o delikatny uśmiech. Po jego słowach łatwo się domyśliła, że to przez niego szklana lampa potłukła się w drobny mak. Tylko jak to zrobił? Czy ten charakterystyczny dla zwarcia dźwięk to jego sprawka? W głowie Kate zagościło wiele pytań bez odpowiedzi.
- Przed kim się ukrywasz? …Przed nauczycielem nurkowania? – Zapytała odrobinę żartobliwie, zastanawiając się czy chłopaczek faktycznie nie zwinął się przed chwilą z basenu. Jakby nie patrzeć w tym stroju... w tym miejscu... wyglądał ...ekhm, delikatnie mówiąc - niecodziennie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Speed

avatar

Liczba postów : 108
Data dołączenia : 26/08/2013

PisanieTemat: Re: Upper West Side   Sro Gru 14, 2016 10:50 pm

Telefon w kieszeni Kate dał o sobie znać, wibracjami, bądź dzwonkiem zależnie od tego czy go wyciszyła. Nad częściowo napisaną przez nią wiadomością tekstową, pojawiła się inna, autorstwa Thomasa Shepherda. Jej treść brzmiała następująco: "Hej, co robisz?". Chwilę potem pojawiła się pod nią kolejna, ponownie jej autorem był białowłosy chłopak. "I co ważniejsze, mogę się przyłączyć? Sporo się wydarzyło, muszę ci opowiedzsieć" Potem poprawił się: "odpowiedzieć*" Następnie miejsce miało kilka krótkich wiadomości. "głupia autokorekta", "opowiedzieś*", "Damn it!", "Po prostu powiedz gdzie jesteś..."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lightningrod

avatar

Liczba postów : 50
Data dołączenia : 23/11/2016

PisanieTemat: Re: Upper West Side   Czw Gru 15, 2016 2:22 am

Nie wie jak stłukłem to światło. Chyba... Było pierwszym co sobie pomyślał chłopak i nawet się ucieszył, że przynajmniej z tego nie będzie musiał wyjaśniać. Dzięki Bogu.
- Tak... To tylko lampa...
No przecież nic innego. Żadne moce, z których trzeba by się spowiadać. Absolutnie nic podejrzanego. Billy wciąż jednak musiał wytłumaczyć swoje przebranie do nurkowania a.k.a. "superbohaterskiego stroju", z czego wynikłoby czemu się ukrywał, ale zupełnie nie wiedział jak się do tego zabrać. Udało mu się jedynie zacisnąć usta. Mocno zacisnąć usta. Nie wiedział też zupełnie gdzie podziać wzrok. Dziewczyna, prawdopodobnie niewiele starsza od niego, najwyraźniej nie miała problemu z byciem przytłaczającą poprzez ciągłe zbliżanie się, ciągle wpatrywała się w jego oczy. Odwracanie wzroku nie pomagało. Wiedział, że i tak mu się przygląda. Próbując zyskać trochę dystansu, dotychczas kucający Rapid, odchylił się do tyłu, co skończyło się lądowaniem plackiem na tyłku. Teraz dziewczyna wydawała się jeszcze wyższa niż wcześniej. Chłopak czuł, że zaczyna się pocić. Sytuacja zdecydowanie stresowa. Jej uśmiech i spokojny ton, choć zdecydowanie uspokajające, nie poprawiały chłopakowi nastroju. Serce biło mu coraz szybciej, jakby znów biegł.
- Przed tobą... Panią - Odpowiedział jej, szybko się poprawiając. Co prawda wyglądała młodo, jednak kto wie? Kobiety potrafią ukrywać swój prawdziwy wiek. Billy przekonał się o tym kilka miesięcy temu, gdy obecna szefowa jego matki złożyła im wizytę... Chociaż wyglądała na rówieśniczkę jego rodzicielki, po wygooglowaniu jej chłopak się dowiedział, że jest prawie dziesięć lat starsza. Nieznajoma więc mogła być nawet koło trzydziestki. Wypadało okazać jakiś szacunek.
- Nie chciałem się pokazać w... tym stroju.
Świetnie, główna myśl przekazana. Teraz Billy musi tylko udawać, że wszystko jest w porządku, wcisnąć kit w tylu "To próba przebrania na halloween" i nie dać po sobie poznać, że kłamie. Wszystko będzie w porządku, bez nerwów. To tylko pierwszy raz od niemal dwóch lat gdy ktoś był tak blisko przyłapania go.
Przełknął ślinę gotowy powiedzieć coś więcej, jednak resztki latarni, wciąż przecież podłączone do prądu, postanowiły go zaskoczyć, częstując kolejną iskrą prosto w głowę. Chociaż poczuł ją jak zwykły dreszcz przebiegający po kręgosłupie, spowodowała ona, że zamarł na chwilę w bezruchu z rozdziawionymi ustami. Po chwili uświadomił sobie, że mógłby wykorzystać ten moment i udać, że zemdlał... Ale było już trochę za późno, więc wydusił z siebie jedynie:
- Mogę to wyjaśnić...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kate Bishop

avatar

Liczba postów : 98
Data dołączenia : 24/07/2013

PisanieTemat: Re: Upper West Side   Czw Gru 15, 2016 9:26 pm

Właściwie Rapid troszkę źle ją zrozumiał, ale z tego nieporozumienia absurdalnie zawiązała się nić porozumienia. Kate oczywiście mówiąc, że ‘to tylko lampa’ miała na myśli, że nic się nie stało. Dziewczyna, jak zostało już wspomniane, pochodziła z bogatej rodziny, dlatego taka szkoda nie była tak mocno odczuwalna przez jej portfel, a swą spokojną postawą chciała dać mu do zrozumienia, że nie ma czym się przejmować. Zresztą, póki co nikt się nie awanturował, a sama może zostawić kilka dolców pod wycieraczką. Nie to było najbardziej istotne.
Czy była przytłaczająca? Pewnie tak. Jak już się zawzięła to ciężko było ją zwrócić z obranej ścieżki, stąd to perfekcyjne opanowanie sztuk walki, czy chociażby pokochanego łucznictwa. A… mimo to coś ją tknęło widząc tą cienką linie zamiast ust na twarzy Rapida oraz ucieczkę rozbieganych oczu. Zatrzymała się w tym samym momencie, gdy Billy odchylił się do tyłu i pacnął na pośladki. Kate, aż przygryzła dolną wargę, żeby czasem się nie roześmiać. Nie chciała go speszyć, ale zachowanie chłopaka bardzo ją rozbawiło i wprawiło w całkiem dobry nastrój. Huh. Na swój sposób wydawał się uroczy.
- Panią? – Skrzywiła się i tym razem nie powstrzymała rozbawionego spojrzenia.
- Aż tak staro wyglądam? …Może mów mi po prostu Kate, co?– Wyciągnęła dłoń w kierunku chłopaka w geście przywitania, zapoznania i… może nawet pomoże mu wstać. Jeżeli będzie tylko chciał, rzecz jasna. Nie musiała być jednak niesamowicie uzdolnionym mentalistą by odgadnąć, że pozycja horyzontalna nie należała do komfortowych, tym bardziej w sytuacji, gdy ktoś nad tobą stoi. Gest zapewne ryzykowny, ale … na daną chwilę chciała coś sprawdzić, wszak niechęć do uścisku dłoni też wiele mówił.
- I chyba nie jestem AŻ TAK straszna, żeby się przede mną chować ale …nie musisz odpowiadać od razu – Rzuciła żarcikiem nie spuszczając oka z chłopaka, chcąc rozładować napiętą atmosferę. W tym momencie poczuła wibrację telefonu w kieszeni, więc odruchowo do niej sięgnęła.
- Ahmmmm … Więc czemu go ubrałeś? – Zapytała skoro już rozmawiali o stroju. Nie zamierzała tak łatwo odpuścić. Była za bardzo uparta i ciekawa. Ale w tym momencie ciekawość zgubiła ją jeszcze bardziej, dlatego też zerknęła na ekran telefonu. Uśmiechnęła się pod nosem widząc treść kilku smsów. Zdziwiła się, ponieważ raptem kilka minut temu sama miała się do niego odezwać. Rapid przez chwile mógł pomyśleć, że dziewczyna się rozkojarzyła, ale nic bardziej mylnego. Odpisała Tommy’emu gdzie – biorąc pod uwagę jej orientacje – mniej więcej się znajduję i zaraz wróciła do swojego rozmówcy. Billy miał pecha, ponieważ Kate podniosła wzrok w momencie, gdy iskra postanowiła znaleźć uziemienie w czuprynie chłopaka. Brunetka spojrzała na niego przejęta, a w geście szoku rozchyliła odrobinę usta. Naprawdę myślała, że coś mu się stało, ale z tego co było jej wiadomo, nikt po takiej prądowej dawce nie stał na nogach, tak jakby nic właśnie przed chwilą nie zaszło. …No chyba, że był Thorem. Albo Electro. I pewnie Hulkiem. Iron Man w zbroi? Nieważne.
- Chyba będziesz musiał, ale wiesz co? Świetnie się składa, bo mam bardzo dużo czasu – Odrobinę spoważniała i nawet nie starała się ukryć zatroskanej miny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lightningrod

avatar

Liczba postów : 50
Data dołączenia : 23/11/2016

PisanieTemat: Re: Upper West Side   Pią Gru 16, 2016 3:24 am

- Dobrze... Kate. Ja... Jestem Billy - Odpowiedział, chwytając jej rękę. Dziewczyna podciągnęła go, pomagając mu wstać. Otrzepał się, wciąż starając się unikać kontaktu wzrokowego z dziewczyną. Nie mniej wydawał się trochę pewniejszy siebie. Magia stania na własnych nogach? Nah, Kate zwyczajnie była miła i wydawała się przejmować tym... Wszystkim. Chyba można było jej zaufać, przynajmniej częściowo - I nie wyglądasz staro.
Był pewien, że lepiej było jej to powiedzieć. Nie żeby wyglądała staro, ale... Lepiej zaprzeczyć na wszelki wypadek niż potem tego żałować. Jak to mówią? Kobiet nie pyta się o wiek, czy coś
- Byłaś kiedyś z czegoś bardzo, um, dumna? A potem nagle zaczęłaś się tego wstydzić, bo ktoś ci powiedział, że to idiotyczne? - Zapytał ją - To mniej więcej... To.
Wyjaśnianie rzeczy poprzez zadawanie kolejnych pytań nie jest może dobrym pomysłem, ale Quirke nie miał innego pomysłu na przekazanie emocji jakie nim kierowały (w sumie za każdym razem gdy zakładał swój kostium). Bardzo mu się on podobał i uważał, że pasuje do typu bohatera jakim chciałby być jednak... Bał się tego jak zostanie przyjęty, co w parze z brakiem pewności czy chce rozpocząć swoją "karierę" skumulowało się w postaci sporego kompleksu.
Dał jej chwilę na zastanowienie się. Coś klikała w telefonie. Nie wezwała policji, nie? Powiedziała, że tego nie zrobi...
- A co do tej iskry - Zaczął, przestępując z nogi na nogę - Wchłaniam elektryczność. Nie wiem dokładnie jak, ale to robię. I to pozwala mi robić inne... Rzeczy.
Nie wiedział ile powinien jej zdradzić, ani czy dziewczyna w ogóle w cokolwiek uwierzy. Niby widziała to na własne oczy, a po całej planecie biegają (i latają) ludzie o bardziej zadziwiających zdolnościach, ale jednak łatwiej zwalić to na jakiś cud, lub sztuczkę niż na jakąś moc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Speed

avatar

Liczba postów : 108
Data dołączenia : 26/08/2013

PisanieTemat: Re: Upper West Side   Pią Gru 16, 2016 8:38 pm

Po otrzymaniu SMSa z obecną lokacją dziewczyny, choć może w tym wieku nieco bardziej trafnym stwierdzeniem byłoby "kobiety", Tommy od razu ruszył w trasę. Ludzie, którzy mieli niefarta być na jego trasie mogli poczuć powiew powietrza chwilę po tym jak przebiegł koło nich. Tu warto wspomnieć o pewnych przyzwyczajeniach Toma, które dotyczyły przemieszczania się. Otóż mógłby zwyczajnie dobiec na miejsce, ale gdzie w tym zabawa? Nawet jeżeli zwykli ludzie cieszyli by się by biec tak szybko jak on, dla niego była tu nudna codzienność, więc zawsze wybierał najciekawszą drogę, a nie tą najszybszą. Stawiał sobie wyzwania. Jakiej natury wyzwania? Lubił robić slalomy między ludźmi na chodniku. Często przez to osoby mniejszej postury obok których przebiegał zwyczajnie się przewracały. Czasem było to powietrze które przez niego wymykało się spod kontroli, ale co jakiś czas zderzał się z kimś ramieniem, ze złośliwości, bo bez problemu mógłby ich ominąć. Jeszcze dziwniejsze musiały być odczucia kierowców, kiedy nagle coś, jakby ludzkie kroki przebiegało po ich samochodach, ale nikogo nie było na górze. Przechodzenie po samochodach go spowalniało, ale jak wspomniałem wyżej, go to nie obchodziło. Było w jakimś urozmaiceniem. Nim dotarł na miejsce przebiegł się po jednej ze ścian. W oddali zauważył dziewczynę i jakiegoś chłopaka. Zeskoczył na ziemię. Starał się wbiec między nich. Kiedy przebiegał przed dziewczyną, z ciekawości zerknął na jej twarz.
-Kate? Ok, w takim ubraniu jej jeszcze nie widziałem... Nie żebym narzekał- pomyślał sobie, wgapiony prosto w jej oczy. Pasowałoby się teraz jakoś zatrzymać. Nim wytraci cały pęd będzie już całkiem daleko, wyglądałoby to niezręcznie. Hm, miał pewną sztuczkę, którą chciał wypróbować i nadawała się na tę okazję. Hamował nogami najmocniej jak mógł, przykładając przy tym palce do ziemi i starając się obrócić o 180 stopni ku ludziom, których minął. Jak łatwo się domyślić, zarówno jego buty i ręce wyzwoliły sporo ciepła przy kontakcie z podłożem, na szczęście w końcu się zatrzymał.
-Jaaauć! Na następny raz założę rękawiczki- zanotował sobie w głowie. Może zdarł sobie nieco skóry z palców przy zatrzymywaniu się, ale musiało to być całkiem imponujące... Jeżeli Kate w ogóle zwróciła na to uwagę. Spojrzał na nią by upewnić się co do tego, a następnie przeniósł wzrok na ręce. Palce były całe czerwone, miejscami nawet krwawiły. Niezbyt apetyczny widok, na który naturalnie się skrzywił. Postanowił włożyć dłonie do kieszeni by oszczędzić innym tego widoku.
-Hej- rzucił w stronę towarzystwa, choć rzecz jasna nieco bardziej kierował to do znajomej, aniżeli do tego no name'a. Ten właśnie zwrócił jakimś cudem więcej uwagi białowłosego, niż kreacja Kate.
-Wiesz, że to jeszcze nie halloween?- skomentował odzienie czternastolatka, przechylając przy tym głowę na bok. W końcu zwrócił się do dziewczyny:
-Twój kolega? On wie, że na basenie jest przebieralnia, nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kate Bishop

avatar

Liczba postów : 98
Data dołączenia : 24/07/2013

PisanieTemat: Re: Upper West Side   Sob Gru 17, 2016 11:40 am

- Hej, Billy. Miło mi ciebie poznać – Posłała mu kolejny, delikatny uśmiech. Naprawdę ją zaciekawił, na dodatek najwyraźniej robili krok w przód ku swojej znajomości, skoro chociaż odrobine jej zaufał czego dał wyraz chwyceniem za dłoń. Kate natomiast nie musiała się bardzo starać by ostrożnie postawić go na nogi. Chłopak swoją posturą nie zdradzał atletycznej sylwetki, a brunetka dzięki regularnym ćwiczeniom na siłowni na spokojnie potrafiła sobie poradzić z takim ciężarem.
Gdy uraczył ją stwierdzeniem, że nie wygląda staro Kate parsknęła krótkim, niepohamowanym śmiechem. Ten brak ogłady jakoś ją rozbawił. Przesunęła ręką po czole w geście teatralnego starcia potu i zaraz dodała:
- Uf, kamień z serca! – Nie chciała już jednak do tego wracać, bo Rapid mógłby jeszcze bardziej ‘pogubić się w zeznaniach’ i mogło nie być jej aż tak do śmiechu. Na szczęście zaraz zapytała o strój, dlatego tor rozmowy zmienił się na ten bezpieczniejszy, …a przynajmniej dla Kate, bo Billy widać, że nad czymś głęboko rozmyślał.
- Hmmm, nieraz, zapewne  –Odpowiedziała na pytanie i próbowała sobie przypomnieć taką sytuacje oraz uczucia z nimi związane. Znając jej upór, takie słowa wywoływały w niej jeszcze większą determinacje w udowodnieniu swoich racji , aaale o tym nie zamierzała póki co wspominać. Zamiast tego zerknęła z jednej i z drugiej strony na chłopaka.
- Wiesz co? Nie jest wcale taki zły, tylko faktycznie trzeba by było zrobić coś co sprawi, że przestanie wyglądać jak strój do nurkowania –Poważnie zaczęła się zastanawiać nad pewnymi modyfikacjami.  
- Och… to bardzo, bardzo, bardzo interesujące – Odparła, gdy uchylił rąbka tajemnicy i opowiedział na czym polega moc. Spojrzała na niego wzrokiem, który wyraźnie dawał do zrozumienia, że coś tam w głowie czarnowłosej piękności zaczyna kiełkować.
- I co zamierzasz z tym zrobić? –W końcu wypaliła pytaniem. No co? Nie zamierzała bawić się w kotka i myszkę. Chciała widzieć czy będzie siedział w zamknięciu jak reszta, używając swoich mocy dla własnych korzyści, czy może wyjdzie na przód z pomocną dłonią. Z prądem.
W tym samym momencie poczuła znany jej już powiew dość mocnego wiatru, który pechowo zsunął okulary z głowy dziewczyny. Pchnięta chęcią uratowania bogu ducha winnych szkieł, na dodatek swoich ulubionych z niesamowitym refleksem przerzucała je z jednej do drugiej dłoni, ponieważ te nieporęcznie się otwierały i nie mogła ich schwytać.
- Uh-oh – westchnęła pod nosem podczas wygibasów. Nie pomagała również torba zsuwająca się w z ramienia, ale w końcu, troszkę nerwowym ruchem złapała raz, a dobrze. Brawo Kate.
Skierowała karcące spojrzenie na speedstera. Nie żeby wyjątkowo ją rozzłościł, ale w pierwszym momencie mogło tak wyglądać, w drugim zaraz obdarowała go uśmiechem.
Lubiła Tommy’ego. Chociaż początkowo nie potrafiła pozbyć się wrażenia, że najzwyczajniej w świecie ma do czynienia z Billy’m w nieco innej oprawie. Shepherd jednak swoją barwną osobowością bardzo dosadnie zaznaczał swoją odmienność od duchowego brata (Bo tak ich określała tylko i wyłącznie w swojej głowie.) Pomimo tego, że część ich pomniejszej ekipy bez mrugnięcia okiem mogła powiedzieć, że należy raczej do tych określanych mianem czarnych owiec, Kate dostrzegała w Tommym coś więcej. Był szczery, odważny i walił prosto z mostu mówiąc czego chce, często nie bawiąc się w konwenanse, a to trafiało do gustów panny Bishop, ponieważ sama stosowała takie zasady. I co najważniejsze potrafił ją rozbawić, wprawiając w wyjątkowy nastrój. Chociaż obydwoje pochodzili z dwóch zupełnie innych światów, od początku nawiązała się między nimi nić porozumienia. Porozumienia i może nawet odwzajemnionej fascynacji. Z kim jak z kim, ale z Tommy potrafiła zapomnieć o zmartwieniach. Przekraczał pewne granice, a i Kate lubiła na nich oscylować.
- Wszystko okay? – Zapytała widząc jak szybko chowa dłonie do kieszeni. Niestety przez nieszczęsne okulary nie zaobserwowała całego manewru… a szkoda, na pewno była by pod wrażaniem.
- Poznaj Billy’ego. Billy to Tommy. Tommy to Billy – A skoro już ich przedstawiła to postanowiła wybronić młodego kolegę, wiedząc, że ten po komentarzu Shephera będzie czuł się co najmniej mało komfortowo.
- To nie wiedziałeś, że to ostatni krzyk mody? – Odpowiedziała na zaczepkę Tommy’ego takim tonem, jakby sama bardzo wierzyła w to co mówi, dlatego mógł okazać się również mylącym i mieszającym w głowie białowłosego.
- …Na dodatek nie jest tylko właścicielem tego ciekawego stroju, ale również posiada dość nietypową moc – Posłała Rapidowi uspakajające spojrzenie. Najwyraźniej darzyła Tommy’ego zaufaniem. Swoją drogą młody mógł się zorientować, że Shepherd również nie jest zwykłym człowiekiem.


Ostatnio zmieniony przez Kate Bishop dnia Pon Gru 19, 2016 7:18 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lightningrod

avatar

Liczba postów : 50
Data dołączenia : 23/11/2016

PisanieTemat: Re: Upper West Side   Pon Gru 19, 2016 1:49 am

Co zamierzał zrobić ze swoimi zdolnościami? Oczywiście chciałby pomagać ludziom, ale... Czy w tym stanie w ogóle mógłby to robić? Nawet - oczywiście - nie kontrolował do końca swoich mocy.
- Myślałem... O bohaterowaniu. Ale prawdopodobnie to mnie trzeba by potem ratować... - Z kwaśną miną odpowiedział na pytanie Kate. Takie właśnie rządziło nim przekonanie. Dość racjonalne jak się nad nim zastanowić. W końcu był tylko dzieciakiem. Mógłby najwyżej... Łapać złodziei torebek, jak w tej grze z Mścicielami, czy coś. Jego odpowiedź przerwało jednak dziwne zjawisko. Podmuch, jakby coś przeleciało w pobliżu z wielką prędkością.
Gdy nieznajoma postać o siwych, lub może zwyczajnie białych włosach przebiegła pomiędzy nim a Kate, Billy nie mógł się powstrzymać od powiedzenia za nią wzrokiem. Chociaż sylwetka ta była lekko rozmazana przez szybkość z jaką się poruszała, chłopak (gdyby miał dość czasu na interpretowanie) zdecydowanie obstawiałby, że to nastolatek. Superszybki nastolatek. W dodatku jakiś znajomy Kate. Nie omieszkał on skomentować stroju Rapida, co trochę go speszyło, biorąc pod uwagę że właśnie takich reakcji na swoje przebranie się obawiał. Nie przygotował sobie też żadnej riposty i pewnie nawet gdyby jakąś teraz wymyślił, to i tak nie byłby w stanie jej dostarczyć. Na szczęście jego nowa znajoma, która nawiasem mówiąc coraz bardziej go do siebie przekonywała, przyszła mu z pomocą. Nawet przedstawiła go nieznajomemu, na co Rapid odpowiedział jedynie skinieniem głowy. Nie zdążył nawet posłać Kate dziękczynnego spojrzenia za te uprzejmości, bo ta zaraz wspomniała o jego mocy, co wywołało u chłopaka mini-zawał połączony z kolejną iskrą oraz zszokowaną miną. Prawda, nie powiedział jej, że to tajemnica, ale to jakby... No chyba oczywiste. Od tego są chyba kostiumy i w ogóle, nie? A on totalnie miał na sobie kostium! Ale mleko się rozlało, w dodatku z dowodami więc... Roll with it. Tamten chłopak też miał moce, na 100%. Inaczej Billy nie postrzegałby go jako smugi. Jeśli go wydadzą... On wyda ich. Więc obie grupy są względnie bezpieczne, nie?
Tak czy siak, Rapid ograniczył swoją obecność w rozmowie, by poobserwować interakcje  między przyjaciółmi (bo chyba Tommy i Kate się przyjaźnili).
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Speed

avatar

Liczba postów : 108
Data dołączenia : 26/08/2013

PisanieTemat: Re: Upper West Side   Czw Gru 22, 2016 7:13 pm

-Pewnie, wszystko w porządku- odpowiedział zapytany o swój stan, choć tak naprawdę miał na myśli "BOLI TAK BARDZO, ŻE ŻAŁUJĘ POSIADANIA SYSTEMU NERWOWEGO!". Okazywanie słabości i bólu nie było w jego stylu. Najwyżej subtelnie przygryzał wargę, by powstrzymać się od okazywania bólu w bardziej widoczny sposób. Stay cool...
[...]
Super, kolejny Billy. Tylko tego mu brakowało w życiu. Na dodatek ten był niezręczny w towarzystwie. Super, kolejny introwertyk. Tylko tego mu brakowało w życiu. Spoglądał na niego surowym wzrokiem. Podniósł głowę nieco do góry by uświadomić młodemu, że jest większy i straszniejszy. Póki co nie uformował sobie o nim żadnej konkretnej opinii, w końcu dla Tommy'ego neutralne nastawienie oznacza niechęć. Po wstępnych oględzinach chłopaka, ponownie spojrzał na dziewczynę. Trzeba przyznać, że to o wiele ładniejszy widok. Ta niespodziewanie broniła Billy'ego przed obelgą białowłosego. Wprawiło go to w lekkie zakłopotanie. Po krótkiej dyskusji z samym sobą, doszedł do wniosku, że lepiej jej niczym nie odpowiadać. Zamiast tego po chwili uśmiechnął się, obejrzał ją od góry do dołu z krótkim postojem na wysokości klatki piersiowej, po czym spojrzał jej w oczy i powiedział ciepłym jak na jego standardy głosem:
-Skoro mowa o najnowszym krzyku mody... Jest jakaś specjalna okazja dla której wyglądasz dziś tak spektakularnie?
Na wspomnienie o jego mocach złapała go ciekawość. Rzecz jasna dla swojego image'u ukrywał to najlepiej jak umiał. Rzecz jasna wlepił oczy w chłopaka, a nawet pozwolił sobie się delikatnie uśmiechnąć, oczekując jakiegoś pokazu mocy. Zauważył całe jedno wyładowanie elektryczne. Woah. Emocje jak na grzybobraniu. Jakoś spędzał tyle czasu z "ich" Williamem, że błyskawice zrobiły się mniej imponujące. Chyba, że od Thora, wtedy są spoko. Uśmiech przerodził się w grymas. Marnotrawstwo czasu. Podniósł głowę. Skupił całą uwagę na Kate i teraz wolał utrzymać to w ten sposób. Jego zainteresowanie chłopakiem oficjalnie trafiło na dno.
-Ah, właśnie, miałem Ci powiedzieć, że zrekrutowałem kolejnego członka do naszej grupy- powiedział, licząc, że osoba trzecia nie zainteresuje się szczególnie. Dodatkowo nieprzypadkowo użył słowa "zrekrutowałem", w końcu w tym uczestniczył, tak jakoś zapomniał wspomnieć o tym, że Kaplan też miał w tym swój udział. Może w ten sposób jakoś zapunktuje.
-Opowiedziałbym Ci o niej więcej, ale wiesz jak to bywa...- znacząco przeniósł wzrok ku chłopcu, wskazując go jako powód dla którego woli póki co nie mówić niczego o nowej.
-Jak chcesz to mogę Cię później do niej zabrać, jestem szybszy od każdego samochodu- wzruszył ramionami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kate Bishop

avatar

Liczba postów : 98
Data dołączenia : 24/07/2013

PisanieTemat: Re: Upper West Side   Pią Gru 23, 2016 2:07 pm

Noo, powiedzmy, że ją przekonał. Powiedzmy. Wystarczyło jedno spojrzenie na subtelnie przygryzaną wargę, by wyciągnąć odpowiednie wnioski. Nie chciała jednak ciągnąć go za język, a przynajmniej nie przy młodym Billym. Może nie znali się aż tak dobrze, ale detektywistyczny zmysł Kate podpowiadał, że Tommy należał do chłopaków, którzy nie lubili pokazywać swoich słabości. Jednak skłamałaby mówiąc, że w żaden sposób ją to nie obeszło. Wręcz przeciwnie. Nawet się zmartwiła, ale zamiast roztkliwiania posłała mu delikatny uśmiech. Może będzie miała okazję spojrzeć na to gdy będą sami.
- Okay – Odpowiedziała krótko i przeniosła swoje zainteresowanie na nowo poznanego chłopaka. Billy powiedział coś co według niej trafiało w dziesiątkę tego zaskakującego spotkania.
- Nic się nie martw, w naszej grupie jest ktoś kto również potrafi wytworzyć takie… hmm… wyładowania elektryczne. Może mógłby tobie pomóc zapanować nad mocą? – Wywnioskowała, że to jest przyczyną dla którego Rapid czuje potrzebę bycia ratowanym.
- Swoją drogą jestem ciekawa na co cię stać. Może znajdziemy jakieś odludne miejsce…  – Chłopak nie miał szans. Bez pytania o zgodę zaczęła się rozglądać rozmyślając, gdzie mogliby się udać, by Rapid mógł bez skrępowania pokazać im jaką mocą włada. Kto wie… może skrywa coś jeszcze?
Gdy z ust Tommy’ego padł ten niesamowicie miły komplement Kate zerknęła w dół by również oddać się krótkim oględzinom. Właściwie wyglądało to tak jakby zupełnie zapomniała jak ładnie wygląda lub/i nie przykładała do tego, aż tak wielkiej uwagi. Najwyraźniej w ferworze rekrutacji zupełnie zapominała o mało istotnych sprawach.
A co do komplementu to… Zawstydził ją. Bezczelnie ją zawstydził, dlatego na policzkach Kate wykwitły dwa delikatne rumieńce. Rozchyliła usta by coś odpowiedzieć, ale zaraz je zamknęła. Oczywiście nie na długo, bo zaraz odezwała się ze słowami:
- Wow, dzięki – Zaśmiała się krótko dając upust swoim kłębiącym się emocjom - …Właściwie to byłam z Susan na zakupach i tak jakoś… - Teraz sama przygryzła dolną wargę. Znała go na tyle by wiedzieć, że nie stanowiła wyjątku. Jak Tommy’emu ktoś wpadał w oko to zawsze zaznaczał to w odpowiedni sposób, ale jednak gdzieś tam w dołku ją ruszyło.
- Swoją drogą, nie sądzisz, że powinniśmy również opracować nasze stroje? Właściwie to już mam nawet pewien pomysł… – Zaraz jednak dodała, klasycznie zmieniając temat, ale nawet niespecjalnie. Naprawdę taka myśl właśnie wpadła jej do głowy.
- Czyli również nie próżnowałeś… a tak btw ‘do niej’? Mało tobie kobiet w zespole? – Zażartowała posyłając mu jedno ze swoich głębokich spojrzeń, a na twarzy pojawił się ładny uśmiech. W głowie natomiast zawył red alert z pytaniem… OMG czemu z nim flirtujesz???
- No chodźcie, chodźcie, nie ma co zwlekać. Opowiesz mi wszystko po drodze. Wiadomo co robi reszta? I chętnie ją poznam... zapewne ma jakieś imię? – Zwróciła się do Tommy’ego i ruszyła w kierunku Central Parku. Może tam znajdą odpowiednie miejsce… Chociaż od pewnego czasu nie lubiła chodzić tam na spacer, no ale cała Kate. Lepiej mierzyć się z lękami, niż przed nimi uciekać.[/b]


Ostatnio zmieniony przez Kate Bishop dnia Czw Gru 29, 2016 3:48 pm, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lightningrod

avatar

Liczba postów : 50
Data dołączenia : 23/11/2016

PisanieTemat: Re: Upper West Side   Nie Gru 25, 2016 12:27 am

- Nie wytwarzam ich - Poprawił Kate, wyciągając palec w górę. Natychmiast uderzyła w niego następna iskra - Ściągam je. Jak piorunochron.
Potrafił też uwalniać zgromadzony ładunek, ale starał się tego nie robić. Gdy spróbował tego za pierwszym razem, niechcący spowodował duże zniszczenia. Na szczęście na opuszczonym terenie. Nawet nie chciał myśleć co by się stało, gdyby tak zwyczajnie uwolnił całą tę energię na ulicy. Lub w tłumie ludzi. Wciąż nie do końca panował nad ilością wypuszczanego ładunku. Chociaż ćwiczenia z amperomierzem (a właściwie wieloma amperomierzami, ponieważ pierwsze dziesięć spalił) pozwoliły mu zejść do poziomu, który nie zabijał ludzi. Zazwyczaj. Nie zawsze mu się udawało...
Billy stał przez chwilę, przysłuchując się rozmowie Kate i Tommy'ego. Chociaż w ogóle się nie odzywał i nie rozumiał wszystkiego, zarejestrował całą tę wymianę. Wyglądało na to, że się zbierają... I że Kate chce zobaczyć co on potrafi. To jakaś dziwna nowojorska grupa młodocianych przestępców? A może coś innego. Był ciekaw co właściwie się dzieje.
Gdy Kate ruszyła na wschód wzdłuż 85th, chłopak przez chwilę nie wiedział właściwie co robić. Spojrzał trochę tęsknie w stronę schodów prowadzących do jego (co prawda nowego) domu. Jego matka nie wiedziała, że wyszedł. Co jeśli zauważy, że go nie ma? Z drugiej strony jeszcze nigdy nie czuł takiego zewu przygody. Po chwili dogonił dziewczynę i idąc trochę za nią dał się prowadzić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Speed

avatar

Liczba postów : 108
Data dołączenia : 26/08/2013

PisanieTemat: Re: Upper West Side   Czw Gru 29, 2016 9:48 am

-Innymi słowy jesteś bezużyteczny w obszarze bez urządzeń elektronicznych, łapię- Skomentował moce młodego. Mówił do chłodniejszym głosem, wskazując bardziej na analizę, aniżeli naśmiewanie się. Lewą nogą dotykał podłoża tylko palcami. Nie do końca tego oczekiwał po "Porozmawiaj z Kate". Teraz wychodziło bardziej na "Porozmawiaj z Kate i tym dzieciakiem". Na szczęście najmłodszy z rozmówców za dużo się nie odzywał, więc traktowanie go jak powietrze nie było zbyt trudne.
Za to czymś czego nie dało się ignorować była reakcja Kate na jego słowa. Niedopowiedzeniem byłoby stwierdzenie, że Tommy był zadowolony z rumieńców na jej policzkach, prędzej był tym uradowany. Urok Thomasa na nią zadziałał. Ha, a myślał, że Billy (Asgardian) to czarodziej... Jej śmiech, choć krótki, utwierdził go w przekonaniu, że ma szanse. Spore.
Pomysł nowych kostiumów bardzo mu przypadł do gustu. Mimo wszystko wolał nie przerywać ofensywy.
-Brzmi świetnie, zwłaszcza, jeżeli to ty będziesz je projektowała. W końcu na pierwszy rzut oka widać, że się na tym znasz- dotknął brody i przymknął oczy na krótką chwilę- Ta, masz moje zaufanie, tylko żadnych peleryn dla mnie- zaznaczył półżartem.
-Wiesz, ja w tym zespole potrzebuję tylko jednej, konkretnej kobiety, ale rąk do roboty nigdy za mało- udawał, że zwyczajnie rozglądał się po okolicy, jakby rzucał te teksty lekko, ale zwyczajnie ciężko było mu patrzeć jej prosto w oczy przy wypowiadaniu takich przesłodzonych słów.  Gdyby usłyszał, że wypowiada je ktoś inny, wyśmiałby go. Skąd on brał te teksty? Pewnie, miał więcej czasu na przemyślenie ich, bo jego umysł pracuje szybciej, ale asem interakcji społecznych to on nie był.
Kiedy Kate zaczęła się ruszać, zmienił pozycję, by iść przed nią, robiąc kroki do tyłu. Co jakiś czas odwracał głowę, by zobaczyć czy na coś, bądź na kogoś nie wpadnie. Kiedy zadała pytania, spojrzał ku górze by się zastanowić, po czym nawiązał kontakt wzrokowy i z uśmiechem rzekł:
-Nie wiem czym zajmuje się reszta. Billy był Billy'm, no wiesz "Hej, jestem William, powinniśmy trenować, lepiej się poznać, zaprzyjaźnić z innymi superbohaterami i w ogóle tulić drzewka"- parodiował głos jego "klona"- Tak się składa, że nowa ma imię. Klaudia. Do tego ma już nawet przezwisko "Succubus". Do tego jakiś dziwny europejski akcent. Może jest z Ukrainy czy coś- podrapał się po tyle głowy, nie przerywając ruchu ani na chwilę. Ze znudzenia wpadł na szatański pomysł.
-Nie sądzisz, że to za wolno? Gdybym tam pobiegł, bylibyśmy na miejscu w oka mgnieniu. Mogę Cię zabrać ze sobą bez problemu- powiedział w pewnym momencie, słowa rzecz jasna kierując do Kate. Nie dość, że nie będzie musiał się ślimaczyć tak jak teraz, będzie miał pretekst by wziąć ją na ręce... Był tam jeszcze młody? Co z tego?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kate Bishop

avatar

Liczba postów : 98
Data dołączenia : 24/07/2013

PisanieTemat: Re: Upper West Side   Czw Gru 29, 2016 4:07 pm

Czasami błędne określenie ciągnęło za sobą, krótkie wyjaśnienie. Znaczy bardziej efektownie wyglądało to w sytuacji, gdy oporny rozmówca nie chciał uchylić rąbka tajemnicy. W tym przypadku jednak Billy okazał się wzorem współpracownika. Co prawda widać, że miał pewne opory, ale wcale mu się nie dziwiła, w końcu byli dla niego zupełnie obcy. A w takim momencie musiała zadziałać silna osobowość Kate. Silna i całkiem pogodna. I otwarty umysł i odwaga również robiła swoje.
- Uuuu – 'Elokwentnie' zaznaczyła swój podziw, wodząc wzrokiem po wiązce ładunku, który uderzył w palec Billy’ego. Oczywiście 'wodziła' to dość mocne słowo, wszak to był tylko ułamek sekundy. Zresztą to raczej opis mocy wywarł na niej wrażenie.
- Właściwie to cię boli? Czy coś? – W tym momencie odrobinę się zawahała. Widziała, że Billy nie wygląda na kogoś kto w agonii przyjmuję na siebie cały ból od uderzenia pioruna, no ale musiała zapytać wprost. Jej wyraz twarzy nabrał odrobinę powagi oraz skupienia. Nawet nie zastanawiała się czy mogła przytłoczyć chłopaczka tą miną.
- A może masz jakieś pytania? – Zapytała Rapida by jakoś go zaktywizować i zachęcić do rozmowy. Jedno spojrzenie wystarczyło, żeby się przekonać. W głowie chłopaka wyraźnie kłębiło się multum wątpliwości.
- Niby tak, ale gdzie w dzisiejszych czasach znajdziesz miejsce bez urządzeń elektronicznych? – Odpowiedziała na słowa Tommy’ego i westchnęła tak jakby ubolewała nad tym faktem. I troszkę tak było. Kate fanka klasyki, zresztą na to mógł wskazywać chociażby wybór swojej ulubionej broni – łuku. Nigdy też nie ukrywała, że nie do końca lubi cuda nowoczesnej techniki, jak komputery czy komórki. Te ostatnie miały takie mini literki. Na serio, nie wiedziała jak można się nie wkurzać przy pisaniu smsa. Nie mówiąc już o wiecznie zwieszającym się komputerze. Uwielbiała też starą muzykę i filmy, której znajomością mogli się poszczycić rodzice Kate, a właściwie ojciec, a mama gdyby tylko żyła.
Kolejny tekst Tommy’ego wywołał uśmiech na jej twarzy. Doceniał ją. To miłe. Co prawda dziewczyna była bardzo pewna siebie, ale z tego co zdążyła zauważyć pochwała z ust Shepherda to jak widok białej tęczy czyli niesamowicie rzadkiego zjawiska o którym ostatnio czytała w jednym z pism naukowych.
- Właściwie to mam już dla ciebie projekt. Co powiesz na zielony kolor z białymi wstawkami? I obiecuję bez peleryny – Uniosła dłonie w teatralnym geście poddania oraz symbolicznym, że nie ma nic do ukrycia i mówi tylko prawdę!
- Ale jedna będzie. Billy’emu się przyda, zresztą unosząc się nad ziemią będzie wyglądał bardzo... no wiesz, spektakularnie – Posłała mu oczko i oddaliła się myślami w kierunku projektów ubrań i pracy, pracy, pracy. Oczywiście Tommy jej na to nie pozwolił, ponieważ kolejny komentarz ponownie przyciągnął jej uwagę.
- Tak? Będziesz mi musiał kiedyś o niej opowiedzieć – Roześmiała się cicho i delikatnie przygryzła dolną wargę. W głowie natomiast momentalne pojawił się kolejny red alert. Nie zapędzaj się tak, Bishop. To równie dobrze, może być Cassie. Wiesz jaki on jest. Wiesz jaki on jest. Wiesz jaki on jest. Słodki?
Nie skrywała również swojego rozbawienia mając przed sobą Tommy’ego który postanowił zaryzykować i iść tyłem. Rozbroił ją, ale nie na tyle by nie panować nad otoczeniem, więc jeżeli będzie trzeba to złapie go za dłonie, by ustrzec przed upadkiem na jakiś przedmiot bądź losowego przechodnia. Starała się nie roześmiać, jednak obraz Asgardiana tulącego drzewka, który wyświetlił się w głowie panny Bishop zupełnie jej na to nie pozwolił. Co innego jednak zaciekawiło młodą dziewczynę.
- Zaprzyjaźnić się z innymi bohaterami? Mówisz o Avengers? Swoją drogą jeżeli mowa o pseudonimach to też nad nimi myślałam… Skoro mamy działać incognito, bo jednak tak bym wolała. Nie wiem jak zareaguję mój ojciec jak się dowie… -Zrobiła zastanawiającą minę.
- …A może wiem? – Dodała już bardziej do siebie – No nieważne. Opowiedz coś więcej o Klaudii. I succubus? Jak te demonice z wielkimi rogami i… - Urwała posyłając chłopakowi wnikliwe spojrzenie - Skrzydłami?? Rzucające uroki na mężczyzn? – Dalej próbowała zgadywać.
Gdy z ust Tommy’ego padła propozycja, Kate poważnie zaczęła ją rozważać. W sumie nigdy wcześniej czegoś takiego nie przeżyła, a wbrew pozorom ta na pierwszy rzut oka spokojna dziewczyna lubiła doznawać nowych wrażeń. Zresztą na samą myśl o pozycji w jakiej byłaby ‘dostarczona’ do Central Parku wprawiła ją w całkiem dobry nastrój. …Ale, ale. Zaraz.
- Ale to… uniesiesz naszą dwójkę? – Wiedziała, że o kimś dosłownie na sekundę zapomniała. Ale milisekundę. W końcu bez Rapida się nigdzie nie wybiera.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lightningrod

avatar

Liczba postów : 50
Data dołączenia : 23/11/2016

PisanieTemat: Re: Upper West Side   Nie Sty 01, 2017 6:42 pm

- Nie - Odpowiedział, zapytany o negatywne skutki swojej mocy - Nie zdarzyło mi się jeszcze.
Co prawda zdarzało mu się jakoś niekontrolowanie iskrzyć, gdy absorbował dużo ładunku i czuł jak "porusza się" on w jego ciele, nigdy jednak go to nie bolało. Zastanowił się chwilę. Dłuższą chwilę. Wystarczającą, by Tommy i Kate mogli się powymieniać kolejnymi ciekawymi informacjami - z których między innymi Billy dowiedział się, że nie jest jedynym Billym jakiego znają i że ten inny Billy zdecydowanie jest zwolennikiem pracy zespołowej. Oprócz tego: Przyjaźń z Mścicielami? TYMI Mścicielami? A w ogóle... INNYMI BOHATERAMI? Po zobaczeniu mocy Tommy'ego i niezbyt zdziwionej jego własnymi zdolnościami Kate, Rapid miał swoje podejrzenia dotyczące tego czym są. Choć w sumie obawiał się, że to jakiegoś innego rodzaju... grupa. Super Jehowi, czy coś. Jednak wygląda na to, że chyba trafił na inne dzieciaki takie jak on!
- Znajdzie się kilka. Ale skoro mamy iść, to może odpowiecie mi na nie... Po drodze? Albo już na miejscu? - Odparł Kate, zerkając na Tommy'ego. Dziewczyna chciała, żeby niósł ich oboje. Chyba powinien powiedzieć, że... - To chyba nie będzie konieczne. Postaram się nadążyć.

Gdy Tommy zabierze Kate, Billy popędzi za nimi, trzymając się trochę z tyłu.
z/t


Ostatnio zmieniony przez Rapid dnia Pią Sty 06, 2017 10:57 am, w całości zmieniany 1 raz (Reason for editing : Ponieważ nie bardzo miałem możliwość napisania kolejnego posta (w końcu zostałem w temacie sam i jedyne co miałem do zrobienia to "Pobiegł za nimi") dodałem ostatnią linijkę by kontynuować fabułę gdzie indziej.)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Speed

avatar

Liczba postów : 108
Data dołączenia : 26/08/2013

PisanieTemat: Re: Upper West Side   Czw Sty 05, 2017 8:24 am

-Hmm... Chciałbym by kostium miał znaczenie. Co ty na metaliczne wstawki? No wiesz, tak, żeby ponabijać się z Quicksilvera? No wiesz, metal szybszy nawet od niego?- odpowiedział w temacie designu jego stroju. Zawsze się zastanawiał czy jest od niego szybszy. Niby Quicksilver jest w szczytowej formie jaką może osiagnąć w życiu, ale Tommy zbliża wiekiem do swojego szczytu. Jeżeli chce udowodnić, że jest lepszy, będzie musiał go wyzwać niedługo, w końcu nie chce się ścigać z emerytem.
-Masz rację, w końcu peleryna jest niezbyt subtelna, zupełnie jak on, pasuje do niego- skomentował pod nosem, nawet jeżeli Billy tego nie słyszy. Nie odpowiedział w żaden sposób na jej prośbę o przedstawienie tej kobiety, wiedział, że ona wiedziała o co chodzi, a uśmiechał się już od dawna więc niewiele się mogło zmienić na jego twarzy.
-Avengers? Nimi miała zając się Cassie. On wspominał coś o Fantastycznej Czwórce, albo X-menach- wzruszył ramionami. Kate wspomniała o pseudonimach. Ta, są całkiem fajne, jak kostium czy moce. Powinien pomyśleć nad swoim własnym. Przechylił jednak nieco głowę słysząc konsternację Kate w sprawie jej ojca. Sam dawno nie widział nawet swoich rodziców. Już od jakiegoś czasu nie martwi się co oni myślą o tym co robi. Ocknął się jak usłyszał o Klaudii.
-Oh, ta, ona... Cóż, potrafi się teleportować (co strasznie śmierdzi swoją drogą) i zamienić się w jakąś fioletową formę, którą tylko mamusia może kochać. Nie wiem czym się różni jej ludzka forma od tej "demonicznej". Ma skrzydła, więc możliwe, że lata. Ah i wyrasta jej czasami ogon. Jest całkiem dziwna, innymi słowy pasuje do nas. Podobno succubus wymyślił jej wujek co jest... niepokojące. Raczej mnie, ani Billy'ego nie oczarowała- dokończył żartobliwie. Kate niestety się skapnęła, że chciał zostawić chłopaka z tyłu. Damn it, więc będzie musiał ją zanieść i po niego wrócić. Zdziwił się kiedy usłyszał, że chłopak za nim nadąży. Podniósł brew, ale wolał o tym nie dyskutować. Pewnie ma jakieś wymysły.
Podbiegł nagle za Kate i szybko, choć możliwie delikatnie, podciął jej nogi ręką w zgięciu kolan, a drugą dłoń ustawił na jej plecach, więc wyląduje w jego objęciach. Zawsze chciał to zrobić, ale do tej pory niósł samych chłopaków. Dał jej chwilę by zapoznała się z nową pozycją.
-Ekspres Tommy zaraz odjeżdża, mam nadzieję, że siedzi pani wygodnie- powiedział żartobliwie, po czym ruszył w drogę. Nie była to jego pełna prędkość, bo nie chciał jej w żaden sposób uszkodzić, ale na pewno był szybszy od zwykłego biegu i to o wiele.
z/t z Kate (Rapid sam sobie załatwi)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sigyn

avatar

Liczba postów : 52
Data dołączenia : 05/07/2012

PisanieTemat: Re: Upper West Side   Pią Mar 17, 2017 9:46 pm

Nie wiedziała co ze sobą zrobić. Błądziła po mieście nie mogą znaleźć nigdzie śladów Lokiego. Bolało ją to i jej biedne serce. W końcu mu ufała i chciała trwać przy nim. Nieco zawiedziona swoim brakiem jakichkolwiek poszlak na temat ukochanego usiadła na ławce w małym parku i zerknęła w nocne niebo. Spędziła tu sporo czasu, a nie potrafiła znaleźć jednej osoby, magicznie uzdolnionej. Musiała trafiać do złej grupy ludzi.
Bijąc się z własnymi myślami opatuliła się mocniej swoim płaszczem i westchnęła ciężko. Brakowało jej rozmowy z kimś kto mógłby jej udzielić rady. Wiedziała o swojej zdolności nakłaniania innych, czasami używała jej nieumyślnie i przez to nikt nie potrafił ocenić tej sytuacji z boku. Może powinna się poddać? Nie chciała o tym nawet myśleć.
W końcu wstała i ruszyła powoli jakąś dróżką w parku rozglądając się uważnie po przechodzących tutaj ludziach. Nie było aż tak późno. Godzina 9:00 PM. To o tej porze zaczyna się życie w Nowym Yorku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rhoshan
Lisi Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 467
Data dołączenia : 15/06/2014

PisanieTemat: Re: Upper West Side   Pią Mar 17, 2017 10:08 pm

W parku było stosunkowo niewielu ludzi o tej porze dnia. Głównie to były pary, które wybrały się na nocny spacer, ale czasami zdarzył się jakiś biegacz. Raz na jakiś czas również gdzieś w oddali widać było ludzi z psami, którzy postanowili wyprowadzić swoje czworonogi na spacer. Wieczór był dosyć ciepły aczkolwiek wiał silny wiatr, który przyjemnie chłodził po całym ciepłym dniu.
Sigyn szła po parku, a mijający ją ludzie spoglądali na nią z zaciekawieniem. Niektórzy nawet robili zdjęcia z oddali i postowali na Twitterze lub innym portalu społecznościowym. Była w końcu dosyć nietypowym widokiem, gdyż wzbudzała pozytywne odczucia, a zarazem wygląda na młodą i piękną. Na ogół młodzi mężczyźni jeśli byli sami to przechodząc obok pogwizdywali, dając świadectwo tego, że niecodzienna uroda bogini wpisuje się w niektóre kanony piękna Midgardczyków. Dla większości jednak wyglądała jak cosplayerka z jakiegoś konwentu fantasy dlatego pierwszym co większość osób robiła było googlowanie pewnych fraz.
W miarę jak bogini przemierzała park, liczba osób malała. W końcu dotarła do skrzyżowania ścieżek, gdzie stała dosyć prosta fontanna. Tryskała z niej woda, a wokół ozdoby rozstawione były 4 drewniane ławki. Kiedy kobieta podeszła bliżej, mogła zauważyć że coś w wodzie się świeci. Poza drobniakami, które tam wrzucano, w wodzie leżał jakiś obiekt. Był okrągły, wielkości około dwóch złożonych ze sobą dłoni bogini, a grubością może gdzieś na 2 palce. Wyglądało to jak jakiś pozłacany zegarek lub taki przerośnięty wisiorek z klapką. Złoty obiekt miał nawet łańcuszek, zaś wokół tarczy wypisane były jakieś runy. Nieznane bogini, a świeciły się kolorem fioletowym.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sigyn

avatar

Liczba postów : 52
Data dołączenia : 05/07/2012

PisanieTemat: Re: Upper West Side   Pią Mar 17, 2017 10:23 pm

Widziała to jak na nią patrzyli. Jak robili zdjęcia i gwizdali. Znała swoją wartość i wpływ na innych ludzi. Była w końcu boginią, boginią dobra, ponoć... No raczej nie było to już aktualne określenie. Zamiast w końcu jak to bogini siedzieć w Asgardzie, zeszła na ziemie w poszukiwaniu boga kłamstwa. Westchnęła ciężko od czasu do czasu posyłając ludziom uśmiech czy głaszcząc ich czworonogi, które chętnie do niej lgnęły. Od razu poprawiła wszystkim humor, mimo, że mieli zły dzień. Nieważne.
Gdy doszła do fontanny usiadła na jej brzegu i zerknęła w taflę wody. Woda zawsze ją jakoś uspokajała. Bawiło ją jak ludzie wrzucali monety myśląc przy tym życzenie. Poznała już ten zwyczaj. Sama niejednokrotnie chciała w niego wierzyć, ale był to zwyczajny blef...
W pewnym momencie jednak zauważyła dziwny naszyjnik. Zmarszczyła brwi lekko i pochyliła się by przyjrzeć się przedmiotowi. Zanurza rękę w wodzie by ująć ów przedmiot i wyciągnąć go. Takie coś raczej nie powinno beztrosko leżeć w wodzie. W sumie odruchowo próbowała wyczuć od tego przedmiotu czy ma w sobie coś magicznego. Nie wyglądało to na jakiś tani badziew.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rhoshan
Lisi Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 467
Data dołączenia : 15/06/2014

PisanieTemat: Re: Upper West Side   Pią Mar 17, 2017 10:53 pm

Naszyjnik nie był specjalnie ciężki, a wewnątrz coś stukało. Może coś pękło i zrezygnowany właściciel wyrzucił przedmiot do wody? Oglądając go z bliska oraz mając go w dłoniach bogini mogła zauważyć parę rzeczy. Pierwszą z nich były rysy oraz głębienia na tarczy naszyjnika, przy czym jedna była dosyć głęboka i przechodziła przez środek. Nie na tyle, by przebić się na wylot ale najwyraźniej niewiele brakowało. Trzymając go w dłoni mogła wyczuć, że po bokach jest parę elementów ruchomych, które najpewniej wystarczy mocniej docisnąć coś zrobić. Pytanie tylko co? Może otwiera to pokrywkę lub jest odpowiedzialne za stukającą wewnątrz rzecz? Była jeszcze jedna cecha, którą bogini wyczuła poprzez samo trzymanie przedmiotu. Wydzielał on ciepło, a momentami lekko drgał zaś kiedy sprawdziła go pod względem magii to istotnie wyczuła coś. Na cały przedmiot była nałożona jakaś pieczęć, która była pęknięta i stopniowo ustępowała. Nie mogła wyczuć co dokładnie było zapieczętowane, ani w jakim celu jednak wiedziała, że coś tam było
Wyglądało jednak na to, że bogini dobra nie miała zbyt wiele czasu na reakcję lub próbę naprawy pieczęci, gdyż ostatnie jej elementy właśnie pękały, a klapka naszyjnika odskoczyła z charakterystycznym cyknięciem, które było typowe dla takich przedmiotów. Z wnętrza dosłownie wylewał się mrok, czarny niczym smoła, a zło jakie wydzielał oraz rządza krwi były odczuwalne nawet dla zwykłych śmiertelników. Kilka kropel tego skapnęło na obuwie Sigyn oraz na rękę, w której trzymała przedmiot. Substancja była chłodna, ale nie miała żadnych właściwości żrących. Była jakby cielesną formą wszystkich negatywów jakie tylko można było wyciągnąć z ludzkiej natury. Jednak po chwili smoła przestała się wylewać z naszyjnika, a z powstałej kałuży zaczęło się coś formować. Dało to Asgardiance czas na reakcję obronną, gdyż po chwili z kałuży wystrzeliło w nią ostrze uformowane z czarnej mazi. Cóż natomiast znajdowało się wewnątrz wisiorka? To mogła dostrzec bogini zanim nastąpił atak, a wewnątrz był kompas. Taki najprostszy, z tarczą oraz złamaną strzałką, aczkolwiek nie wskazywał Północy, a Południe. Wszystko było zrobione z dosyć nietypowych materiałów, gdyż strzałka wyglądała trochę jak zaostrzona kość zaś tarcza wyglądała jak wygarbowana skóra, na której wypalone są odpowiednie oznaczenia. Zamiast Wschodu i Zachodu była wymalowana czaszka oraz trójkątna tarcza z ostrymi krańcami.
Po odskoczeniu, bogini mogła zobaczyć cóż się formowało z kałuży. Powstała sfera wielkości dojrzałej dyni, która zaczęła pochłaniać wodę z fontanny, a pobliskie światła zaczęły powoli tracić zasilanie. Z każdą chwilą sfera rosła, aż w końcu pękła i wyłonił się z niej kształt.
Potwór, który wyłonił się ze sfery miał prawie dwa metry wysokości. Był szeroki w barkach i bardziej przypominał chodzącą zbroję z niebieskim ogniem, który wypełniał ją. Dłonie oraz nogi zakończone miał ostrymi szponami, zaś na karwaszach wyryte były dwie czaszki, z których oczodołów buchał płomień. Pośrodku można było dostrzec błękitny kamień, a nad nim coś co wyglądało w sumie na niewielką głowę skrytą w pancerzu oraz ozdobioną rogami. Zbroja wydała z siebie pomruk i ruszyła w stronę bogini, zamachując się w jej stronę prawą ręką. Tak od niechcenia, jakby chciała odgonić muchę, która latała w pobliżu aczkolwiek taki cios może okazać się bardzo bolesny.


_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sigyn

avatar

Liczba postów : 52
Data dołączenia : 05/07/2012

PisanieTemat: Re: Upper West Side   Pią Mar 17, 2017 11:10 pm

Sigyn na taka ilość negatywnej energii aż zadrżała. Nie podobało jej się to odczucie. Nie wróżyło nic złego, ale nie puściła naszyjnika mając nadzieje, że jakoś to powstrzyma. Próbowała zamknąć jakoś wieko naszyjnika ale słabo jej to szło. Skrzywiła się tylko wstając i przyglądając jak dziwna substancja sączy się z środka. Po co ktoś wrzucił taki piekielny przedmiot do fontanny? Do tego w parku?
Gdy jednak ów maź skończyła się sączyć odetchnęła na chwilę by normalnie milimetry przed jej nosem przeleciało ostrze. Od razu zmrużyła gniewnie oczy wyczuwając stanowcza wrogość istoty, która powoli zaczęła "powstawać". Nie wyglądało to dobrze. Odskoczyła nieco na bezpieczną odległość chcąc oszacować słabe punkty przeciwnika. Wątpiła, by chciał porozmawiać...
Gdy tylko ruszyła w jej stronę, Sigyn chciała uniknąć ciosu odskakując w tył zręcznie, bo mimo braku siły, szybkości przy takim kolosie jej nie brakowało, za to kolejnym ciosem chciała podnieść przeciwnika odrywając go od ziemi i przy pomocy też tej samej umiejętności, telekinezy, docisnąć go z impetem by gryzł ziemię. Starała się też mocą go przytrzymać mając nadzieje, że stwór może zrezygnuje ze swych niecnych zamiarów. Cały czas jednak trzymała naszyjnik mocno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rhoshan
Lisi Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 467
Data dołączenia : 15/06/2014

PisanieTemat: Re: Upper West Side   Pią Mar 17, 2017 11:50 pm

Sigyn uniknęła ciosu, który wyprowadził potwór. Jak zresztą słusznie założyła, to maszkara była od niej znacznie wolniejsza ze względu na swoje rozmiary. Nie wyglądało na to, że istota w jakikolwiek sposób reaguje na roztaczaną przez boginię aurę, ale może to była kwestia tego jak bardzo negatywną roztaczał sam rogaty. Dochodziło po prostu do starcia się tych dwóch aur przez co obie wzajemnie się niwelowały, a skoro dla Asgardianki taka ilość negatywnej energii była szokiem to stworzenie najpewniej również coś podobnego odczuło. Swymi białymi ślepiami, w których czaił się błękitny ognik łypnął na kobietę i wyszczerzył agresywnie kły swojej niewielkiej paszczy.
Unosił już drugą rękę do wyprowadzenia kolejnego ciosu, jednak kobieta zaczęła go unosić do góry. Trzeba było przyznać, że do najlżejszych potwór nie należał, ale przez element zaskoczenia udało się jej go wgnieść w ziemię. Nie oznaczało to, że nie stawi oporu. Wręcz przeciwnie, golem zaparł się łapami o ziemię i zaczął wgniatać kostkę brukową podczas opierania się telekinezie kobiety. Był zdecydowanie silniejszy niż jej się mogło wydawać i gdyby tamten cios doszedł do skutku to najpewniej skończyłoby się na połamanych kościach. Teraz jednak wbił łapę w ziemię, przebijając się przez kamienną kostkę. Stworzenie było obecnie w pozycji klęczącej, jednak dosyć szybko przeszło do lekkiego pochylenia się do przodu.
Pancerz rzucił rozeźlone spojrzenie, a ogień wydobywający się z wnęk zbroi przybrał na intensywności. Sigyn mogła odczuć, że temperatura wzrasta z tego powodu. Czarna zbroja po chwili wbiła drugą rękę w kostkę, by jeszcze bardziej ustabilizować swoją pozycję i mieć czego się trzymać tak, by bogini jeszcze raz go nie uniosła. Dwa razy najpewniej nie nabierze się na tę sztuczkę, a teraz Asgardianka zdobyła pełną uwagę stworzenia, które również miało w tym momencie mordercze intencje względem niej. Cóż natomiast było z busolo-naszyjnikiem? Otóż wszystkie runy, które wcześniej się świeciły aktualnie są czarne. Zgasły, jakby skończyła im się energia zasilająca je. Może również to była kwestia tego, że naszyjnik miał na klapce tą sporą rysę, która uszkodziła stabilność pieczęci? Opcji było wiele, jednak by dowiedzieć się prawdy Sigyn musiałaby porozmawiać z potężnym magiem lub samej przyjrzeć się dłuższy czas działaniu całego mechanizmu. Teraz jednak miała inne zmartwienie, gdyż golem szarpnął mocniej swoją prawą ręką i rzucił w kobietę kostką brukową, z której zbudowane były ścieżki parku, a na dodatek zaczął krótkimi susami zbliżać się do niej. Wbijał co skok pazury w kostkę i wybijał się w stronę Sigyn w ten sposób. Musiała teraz zająć się lecącymi fragmentami kostki oraz gleby, a na dodatek jeszcze uważać na potwora, który zbliżał się i za chwilę będzie miał ją w zasięgu łap. Sądząc po głuchym, rozeźlonym buczeniu chyba nie był zadowolony z obrotu spraw. Ciekawe jest to, że wszystkie odgłosy jakie wydawała zbroja były dosyć głuche. Jakby wydobywały się ze środka, który jest pusty.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Upper West Side   

Powrót do góry Go down
 
Upper West Side
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» West Market

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: