Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Pokój Surge i Dust

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Surge

avatar

Liczba postów : 258
Data dołączenia : 04/05/2013

PisanieTemat: Pokój Surge i Dust   Pon Gru 26, 2016 7:15 pm

First topic message reminder :

Zwykły, dwuosobowy pokój ze ścianami w kolorze kremowym jakich w instytucie wiele. Podłoga, wyłożona drewnianymi panelami, częściowo jest przykryta małym, niebieskim dywanem.

Na połówce Noriko stoi zwykłe, jednoosobowe łóżko, przykryte pościelą w kolorze wyblakłego różu, a na nim siedzi pluszowy psiak. Przez okno miało się całkiem ładny widok na boisko instytutu. Jedna z mieszkanek pokoju wyraźnie nie dba przesadnie o jego czystość. Pościel jest nieco wymiętolona, a na krześle przy jej biurku wisi krzywo bluza z kapturem. Jedyną osobistą rzeczą w tym pomieszczaniu jest zdjęcie Noriko z jej bratem sprzed kilku lat. Dziewczyna kupiła sobie radio, na którym słucha głośnej muzyki. Obok niego leżą sporej wielkości słuchawki, których używa teraz częściej niż kiedyś, by chociaż częściowo uszanować współlokatorkę. Półki w dużej części są jeszcze puste, nie ma w nich jeszcze zbyt wielu ubrań gdyż Surge powoli zarabia na wszystko. Głównie można na nich znaleźć spodnie i różnego rodzaju bluzki z krótkim rękawem, do tego trochę bluz z kapturem.

Połowa pokoju należąca do Soorayi jest starannie uprzątnięta i ascetyczna. Nie ma tu ani jednego zbędnego przedmiotu, po części dlatego, że dziewczyna niewiele posiada na własność, a większość znajdujących się tu przedmiotów zapewniła jej szkoła. Na biurku stoi komputer służący do nauki, a na półce kilka książek wypożyczonych z biblioteki, w tym egzemplarz Koranu. Zeszyty i przybory do pisania, gdy nie są przez Dust używane, leżą w szufladach biurka. Łóżko jest równo posłane, a na ścianach w jej części pokoju brakuje ozdobników w postaci fotografii czy plakatów. W jej szafie wisi kilka niemal identycznych czarnych sukni i zasłon twarzy, dopasowanych rodzajem tkaniny do różnych warunków pogodowych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online

AutorWiadomość
Surge

avatar

Liczba postów : 258
Data dołączenia : 04/05/2013

PisanieTemat: Re: Pokój Surge i Dust   Pon Sty 08, 2018 8:27 pm

Kto by pomyślał, że kosmiczny smok zechce dołączyć do nich. Ludzie nienawidzili mutantów i bali się ich, a Onuris chciał mimo to być jednym z nich. W ich drużynie. Nori nie była pewna jak ludzie są nastawieni do samych X-Menów. Grupka była znana, nieraz pokazywano ich w mediach. Pokazywano, ile dobrego robią. Tyle, że niektórzy mogli się doszukiwać w tym podstępu. Myśleć, że ta drużyna próbuje uśpić czujność ludzi i zaatakować w najmniej spodziewanym momencie. Strasznie... Płytkie i jednotorowe myślenie, ludzie potrafili być naprawdę płytcy.
Nie zdziwiła się, że opcja z klejeniem nie podeszła białemu pod gust, niemniej z takim znaczkiem nic innego nie wymyśli. Chyba, że umiałaby czarować to by go magią przytwierdziła. Szkoda, że sam Onu stracił swoją moc, wtedy by nie było problemów z Xem. Sam by go sobie przymocował jakoś na ramieniu i tyle.
Po zapytaniu o namalowanie znaczka, przyglądała się w ciszy widmu i czekała na jego odpowiedź, nie poganiając go ani trochę. Widziała, że się namyśla i zastanawia nad tym. Wykonując przy tym tak charakterystyczny gest jak gładzenie brody, co wyglądało nieco zabawnie. Dlatego Azjatka się uśmiechnęła, patrząc na ten ruch. Malowanie musiało być dosyć dziwnym rozwiązaniem, pewnie dlatego tyle czasu się zastanawiał nad tym. Koniec końców jednak Onuris skinął łbem na znak zgody.
- Okej, namalujemy ci ładne, duże X. - sama również skinęła lekko głową i podniosła się z Onurisa. W połowie drogi jednak się zatrzymała, podnosząc jeszcze rękawicę z podłogi i odkładając ją na biurko. Do pierwszej rękawicy zaraz dołączyła druga. Przy malowaniu potrzebowała gołych dłoni, tak było jej dużo wygodniej i łatwiej.
Wysunęła do przodu jedną z półek w biurku i zaczęła w niej grzebać. Po kolei wyciągała to co uważała za potrzebne. Ołówek, czarny cienkopis, dłuższa linijka. Następnie złapała swoje pudełko wodoodpornych mazaków. Wszystko to ułożyła obok smoka na podłodze i rozejrzała się po pokoju. Potrzebowała jeszcze czegoś... Zaraz podeszła do swojej szafki nocnej i z niej wyciągnęła jedną z płyt. Powinno się nadać do narysowania kółka. Lepiej byłoby mieć coś większego, ale nie będzie leciała przecież specjalnie do kuchni po jakiś talerz. Onuris będzie musiał się zadowolić taką wielkością.
- Połóż się z powrotem płasko na plecach. - poprosił białołuskiego, wracając do niego i siadając na swoim poprzednim miejscu. Tym razem jednak usiadła całkiem przodem do niego, z nogami po obu jego stronach. Otworzyło pudełko z mazakami choć chwilowo nie miała zamiaru ich użyć.
- To teraz staraj się za bardzo nie ruszać, inaczej mogę coś narysować krzywo. - ostrzegła go, łapiąc płytę i ołówek. Chwilę układała płytę na klatce piersiowej smoka, starając się znaleźć środek. W końcu wybrała miejsce i przytrzymała krążek mocniej, powoli obrysowując go ołówkiem dwa razy. Odłożyła płytę na bok i jeszcze wolniej narysowała drugie kółko, większe. To było nieco trudniejsze, bo nie miała kształtu do obrysowania. Udało się jednak. Teraz mogła sięgnąć po linijkę i wziąć się za rysowanie iksa. Najpierw jedna linia, potem druga, dokładnie po środku, by móc następnie po bokach dorysować właściwe kreski, tak by znak był dosyć szeroki i rozdzielał mniejsze kółko na równe trójkąty.
Wyprostowała plecy i przechyliła głowę, patrząc na dotychczasowe postępy krytycznie. Wyglądało raczej dobrze, więc odłożyła na bok ołówek i sięgnęła po cienkopis. Oparł lewa dłoń na podłodze po prawej stronie stwora i zaczęła powoli poprawiać na nim właściwe linie. Cofała szybko długopis przy każdym ruchu smoka, nie chcąc niczego zepsuć. I tak nie było najgorzej, oddychał naprawdę powoli, więc ruchy klatki nie były zbyt częste.
W końcu przyszedł czas na ostatnią rzecz. Mazaki. Na początek wyjęła czarny i powoli wzięła się za malowanie "trójkątów". Same kółko i X w środku miała zamiar pomalować na złoto.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1610
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Pokój Surge i Dust   Sob Sty 13, 2018 9:23 pm

NPC Storyline - Onuris

A więc postanowione, białołuski dostanie malunek na łuskach. Mutantka wstała i ruszyła w stronę biurka, zabierając ze sobą rękawiczki, które znów wzbudziły szczególne zainteresowanie samca. Skoro zeszła, on podniósł się do pozycji siedzącej, wodząc za nią spojrzeniem. A dokładniej, za wspomnianymi wcześniej rękawiczkami, gdzie wzrok następnie padł na jej dłonie. Smok wyraźnie miał wrażenie, że są one w jakiś sposób potrzebne, w celu utrzymania kontroli nad jej mocą. Być może było inaczej, o czym chętnie - w przyszłości - się przekona. Dźwięk przekładanych i przesuwanych przedmiotów został wyłapany przez jego czuły słuch, gdy kobieta zaczęła szperać za mazakami. Biały cały czas bacznie ją obserwował, nieco przekrzywiając swój łeb oraz poszukując wzrokiem odpowiedzi na możliwy dalszy rozwój wydarzeń. Wzrok wychwycił ołówek, cienkopis, linijkę, do tego mazaki oraz przedmioty mające ułatwić zadanie. Jednym była jakaś płyta, a drugim linijka. Zawsze łatwiej odrysować, anieli bawić się odręcznie. Chwyciwszy wszystko, Surge powróciła do niego, od razu wydając przy tym polecenie. Miał ponownie położyć się na grzbiecie, co bez oporów uczynił. Ręce ponownie ułożył wzdłuż ciała, tym razem rozprostował całkowicie nogi, a ogon ułożył wzdłuż nich, by nic go nie kusiło do przeszkadzania. Oczywiście leżał płasko, wedle zalecenia. Nawet łeb oparł na podłodze, kierując wzrok w sufit by w żaden sposób nie przeszkadzać ani nie utrudniać działania. Poczuł tylko, jak młoda mutantka rozsiadła się na jego korpusie, tym razem okrakiem, a wszystkie "narzędzia' wylądowały dookoła. Białe łuski równo przylegały do jego ciała, żadna nie odstawała, żadna nie była wyszczerbiona. Tak na prawdę podobnie, jak Elixir wcześniej go naprawił, tak teraz wyglądał już tylko lepiej. Wszelakie zadrapania i pozostałości po walce całkowicie z niego zniknęły, a sam stwór zadbał o swoją czystość, stąd nie trzeba było martwić się ewentualnym piaskiem lub kurzem, który w tym wypadku utrudniłby kobiecie życie.
W tym momencie zaczęła się ta ciekawsza część. Poczuł "nacisk" - jeśli tak to można nazwać w jego wypadku - na swój mostek, kiedy Noriko szukała idealnie wyśrodkowanego miejsca na znak, poprawiając je co jakiś czas. Biały zaczął oddychać bardzo płytko oraz spokojne, a korzystając z możliwości swego organizmu - znacznie rzadziej. Pomimo wytrzymałości łusek, stwór był w stanie wyczuć, jak ołówek sunie po jego ciele, oznaczając obszar roboczy w którym za chwilę powstanie znak. Przez myśl znów przeszło mu czy to aby na pewno dobry pomysł. W końcu reakcja braci i sióstr mogła być... nie do końca pozytywna. Niemniej, nie uważał by stosownym było się teraz wycofać. Płytka zniknęła, a drugie koło odrysowane zostało ręcznie. To rzeczywiście wymagało talentu. Potem już tylko proste linie, co znowu wyczuwał. Etap cienkopisu doprowadził go do prostej konkluzji. Dobrze, że miał łuski. Krótkie, szybkie, a jednocześnie delikatne ruchy sprawiały, że mógłby dostać łaskotek. Gdyby w tym momencie miał całkowicie odsłoniętą klatkę piersiową, co wiązałoby się z brakiem naturalnego opancerzenia. Szczęśliwie, było inaczej. A on nie musiał sprawdzać czy byłaby go w stanie łaskotać. Ostatnie co było tu potrzebne to wielki, chichrający się stwór. Wraz z postępami, coraz dalej odchodziły chęci zrobienia jej jakiegoś psikusa. I choć byłoby to bardzo w jego stylu, to mógłby przypadkowo sabotować jej pracę, czego czynić nie chciał. Już nie wspominając o możliwości pojawienia się długiej linii na jego klatce piersiowej. Na śnieżnobiałych łuskach wszystko byłoby zaraz widoczne.
Praca powoli postępowała, przynosząc coraz bardziej widoczne efekty. Onuris był bardzo posłuszny, współpracując i nie przeszkadzając artystce w tworzeniu dzieła, jak również oznaczenia. Ciekawe, jak zareagują na to członkowie instytutu. Zawsze mógł wyjść się pochwalić. Niemniej w tym momencie, białołuski miał zamknięte ślepia. Dalej oddychał bardzo powoli, spokojnie. Klatka piersiowa ledwo się poruszała, raz na kilkadziesiąt sekund. Jeśli dobrze oparła dłoń, mogła poczuć pod nią silne serce stwora, które uderzało raz po raz, powoli i miarowo. Samiec nie poruszał się, nawet nie drżał. Wyciszał się, zaczął drzemać lub wszedł w stan lekkiej medytacji, nie przeszkadzając jej ani sobie. Pysk był zamknięty, podobnie ślepia. Do tego nie specjalnie reagował na ewentualne bodźce.

_________________


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elixir

avatar

Liczba postów : 278
Data dołączenia : 03/01/2017

PisanieTemat: Re: Pokój Surge i Dust   Czw Sty 18, 2018 9:19 pm

Po wycofaniu się sprzed pokoju Jay'a, Josh ruszył prosto ku przeciwnemu skrzydłu budynku, czyli w stronę dormitorium dziewcząt. Wiedział, że teoretycznie miał jeszcze chwilę, żeby w nim przebywać, bo do ciszy nocnej trochę brakowało... Ale na tyle niewiele, że ktoś mimo wszystko mógłby się chcieć go przyczepić. W związku z tym chłopak cały czas pilnował otoczenia, biokinetycznie sprawdzając czy ktoś się do niego nie zbliżał. Większość mijanych przez niego osób znajdowała się już w sypialniach, więc nimi się nie przejmował. Interesował go jedynie korytarz.
Szczęśliwie udało mu się uniknąć spotkania kogokolwiek i już po chwili zatrzymał się przed drzwiami do pokoju Noriko... No i Soorayi, której jednak w środku nie wyczuwał - i bardzo dobrze, bo na swój sposób go niepokoiła, nawet jeżeli wiedział, że była miła. Nastolatek odbierał za to kogoś innego i dlatego jeszcze przed wejściem do pomieszczenia odchylił głowę na bok w wyrazie namysłu i zarazem zdezorientowania. Tego się nie spodziewał... A ufał swojej mutacji.
Chęć pochwalenia się przyjaciółce swoim najnowszym podbojem zeszła na moment na dalszy plan, a jej miejsce zajęła zwykła ciekawość. Uzdrowiciel uniósł rękę i na drodze wyjątku zdecydował się najpierw krótko zapukać, nim otworzył drzwi. Szczerze mówiąc w praktyce i tak nie dawało to czasu na reakcję, bo czynności te wykonał jedną po drugiej, od razu, ale we własnym odczuciu miał czyste sumienie... Bo przecież zasygnalizował swoje nadejście, prawda? Tylko po prostu trochę za późno.
Jako że Elixir nie czekał na odpowiedź, to i z wkroczeniem do środka również się nie krępował, a gdy zamykał za sobą drzwi, jego spojrzenie omiatało już całe wnętrze. Zgodnie z jego wcześniejszymi ustaleniami, Soorayi tutaj nie było, za to Noriko znajdowała się w bardzo interesującej pozycji na podłodze - a dokładniej na Onurisie i dopiero dalej na podłodze.
- Nawet nie chcę wiedzieć - skomentował chłopak na początek, umyślnie unosząc jedną brew dla podkreślenia, że sytuacja wyglądała dość dwuznacznie. Najchętniej zwróciłby Noriko uwagę na to, że za bardzo wzięła sobie do serca to bycie smoczycą, o którym niedawno rozmawiali, ale uznał, że łaskawie zrobi to później, gdy będą sami. Onuris i tak nie zrozumiałby takiego odniesienia, a tłumaczenie go zepsułoby efekt. Żarty trzeba było po prostu łapać.
Blondyn wykonał kilka kroków przed siebie, teraz koncentrując wzrok na tej podłogowej parce... Aż wreszcie jego spojrzenie padło na akcesoria, którymi operowała jego przyjaciółka. Zaraz potem zjechało na klatkę piersiową Onurisa i tym razem w górę powędrowały już obie jego brwi. W głębi ducha zastanawiał się czy na ten temat chciał coś wiedzieć - czy również nie... I chwilowo skłaniał się ku ostatniemu. Sam miewał dziwne pomysły, więc nie oceniał, a przynajmniej nie na poważnie. Czasem tylko w żartach, podtekstach lub po to, aby kogoś zirytować, a w tym momencie nie miał ochoty na żaden z tych punktów.
- Coś się stało czy to tylko wizyta towarzyska? - spytał za to, bo prawdę powiedziawszy obie te opcje wydawały mu się równie możliwe... No, może nie równie, bo podczas pobytu w Instytucie nauczył się już oczekiwać tego pierwszego, ale prawie. Rzecz jasna osobiście preferowałby niezobowiązujące spotkanie, szczególnie o tej godzinie i po aktywnie spędzonym dniu... Ale na szczęście zachowanie Noriko i Onurisa nie wskazywało na pospiech czy niepokój, więc raczej nie szykowało się nic większego.
Jeszcze w trakcie mówienia nastolatek nie zatrzymywał się i wreszcie powoli dotarł aż do łóżka przyjaciółki, na którym zajął miejsce, równocześnie zsuwając plecak na podłogę tuż obok siebie. Pochylił się lekko, żeby przedramiona móc oprzeć na rozsuniętych udach, a w tym czasie jego spojrzenie nie opuszczało dziewczyny i smoka, na których reakcję oczekiwał. Teraz, gdy zaskoczenie mu mijało, jego myśli zaczęły powracać ku tematowi, z którym tutaj przybył. Tyle że... Chyba o tym też wolał pogadać z Nori w chwili, gdy będą już sam na sam. Nie to, żeby się krępował, ale jakoś wątpił, aby Onuris był zainteresowany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Surge

avatar

Liczba postów : 258
Data dołączenia : 04/05/2013

PisanieTemat: Re: Pokój Surge i Dust   Pią Sty 19, 2018 1:44 pm

Rysowanie kształtów, najpierw od talerza, potem od linijki, było najprostszym elementem. Zdecydowanie malowanie było tu najważniejsze. Było być bardzo dokładna, by nigdzie nie prześwitywały białe łuski Onurisa, co na czarnym kształcie było bardzo widoczne. Dlatego też to jej zabierało najwięcej czasu. Po kilka razy przesuwała mazakiem w jednym miejscu, poprawiając pociągnięcia i uważnie się przyglądając, by nic nie prześwitywało i nie psuło efektu. O ile z czarnym było dosyć łatwo, bo czarny z białym mocno się różniły, o tyle gorzej było, gdy kolorowała złote trójkąty. Na złotym biały był nieco słabiej widoczny. W dzień byłoby chyba łatwiej jej z tym. Teraz musiała polegać na sztucznym świetle lampy. W dodatku czuła, że jest coraz bardziej zmęczona. Niedobór snu poprzedniej nocy dawał się jej we znaki. Chętnie by się już położyła.
Pukanie do drzwi rozległo się kiedy Noriko malowała trzeci trójkąt na złoto. Niestety nie zdążyła się nawet odezwać słowem, gdy te się uchyliły. Jedynie się obróciła w ich stronę, by z lekkim przerażeniem spojrzeć na wchodzącą osobę... I odetchnąć z ulgą. Na całe szczęście to tylko Josh, ktoś, kto już znał Onurisa. Nie musiała się martwić. Rozluźniła się i zaraz zmarszczyła lekko brwi na jego słowo. Tak, oczywiście. Podteksty zawsze i wszędzie. Dobrze, że nie musiała chociaż zwrócić mu uwagi, by zamknął drzwi za sobą. Ktoś przechodzący korytarzem mógłby przypadkiem dojrzeć smoka w jej pokoju.
- Mogłabym ci zadać dokładnie to samo pytanie. Chyba zbliża się godzina policyjna, nie? - odwdzięczyła się przyjacielowi podobnymi słowami. Chwilowo przerwała kolorowanie, niewiele jej już zostało. Wyprostowała plecy, kierując spojrzenie na złotego, który zaraz też się rozsiadł na jej łóżku.
- Ja nie wiem o niczym poza tym, że Onuris chce być jednym z nas. A raczej nie mamy kostiumu w rozmiarze XXXXL. Więc dostanie samego iksa na klacie. - odpowiedziała w końcu na wcześniej zadane pytanie, zaraz też wracając do kolorowania ostatniego elementu znaczka. Powinno jej to zająć góra pięć minut. Wtedy białołuski będzie mógł wrócić do siebie czy co tam planował dalej. Najgorsze, że nie mając możliwości mówienia, nie mógł im nic powiedzieć. Jedynie porozumiewać się na migi, a to mocno ograniczało porozumiewanie się.
Liczyła na to, że Elixir również odpowie jej tym samym, mówiąc, co go tutaj sprowadza. Nie wierzyła, by mógł przyjść o tej godzinie bez powodu. Musiał mieć do niej jakąś sprawę i strasznie ją ciekawiło, co to za sprawa. Niby wiedziała, że złoty po prostu lubił się przechwalać. Nie raz i nie dwa opowiadał jej o swoich sukcesach. Czy to w podbojach miłosnych czy grach komputerowych. A Nori, będąc dobrą przyjaciółką, zawsze mu gratulowała choć podrywanie w ogóle jej nie interesowało. Co innego gry, wtedy mogła próbować go podbić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1610
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Pokój Surge i Dust   Pią Sty 19, 2018 3:59 pm

NPC Storyline – Ankylon|Jinkusu|Onuris



Pukanie do drzwi. Niby mógł zignorować. Do momentu, aż jego umysł przypomniał sobie, że znajdował się w posiadłości będącej szkołą dla "uzdolnionej młodzieży". Ślepia otworzyły się, wzrok pomknął ku drzwiom. Klamka powoli osunęła się w dół, przybysz wpierw pukał, a potem wchodził. Widać nie należało pytać o pozwolenie. Więc poczynił prawidłowo, robiąc wcześniej to samo. Tylko bez pytania.
Finalnie, do środka wszedł "tylko" Elixir. Stwór wyłapał jego zapach, zanim jeszcze zdążył go dostrzec. Zmysły uspokoiły się, spięte mięśnie rozluźniły. Ręce swobodnie opadły na podłogę, a wzrok zawisnął na młodym mutancie. Niby ostra reakcja, jednak będąc tu ze świadomością, jak uzdolnieni byli niektórzy młodzi i starsi mieszkańcy... lepiej mieć się na baczności. Niemniej złoty został powitany przez Onurisa w sposób najprostszy, czyli uniesionymi wargami odsłaniającymi wielgachne kły, jak również uniesionymi kącikami pyska. Coś nawet zamruczał lub zawarczał, trzeba było to jakoś połączyć, a prawda kryła się po środku. Niemniej przybysz doskonale wiedział, iż Onuris stracił moc. Ciężko mu było powiedzieć "witaj, cześć", natomiast przed skoczeniem na Josha powstrzymywała go Nori, siedząca mu na korpusie. Niemniej ogon zaczął się ruszać nerwowo, lewo - prawo, lewo - prawo. Niczym kot szykujący się do ataku, od którego był powstrzymywany przez siłę wyższą. Siłą wyższą była Noriko.
Białołuski śledził Joshue wzrokiem, podążając za nim łbem, gdy ten wpierw podszedł do nich, a następnie przeszedł dalej. Gad wziął sobie obserwowanie go do serca. Na tyle, by po prostu wygiąć łeb do góry nogami, byle nie stracić młodego mutanta z oczu. Prawdziwy NPCek ze Skyrima. W każdym razie nie było to spowodowane jakimś brakiem zaufania czy podejrzeniami. Przede wszystkim, ciekawością. Wzrok pozostawał tak zawieszony na mutancie, nawet gdy ten już spoczął na łóżku tuż obok nich. Być może się pobrudził, a być może biały miał więcej z kota, niż można by się spodziewać. Cóż, na szczęście wgapianie się przeszło mu po kilku minutach, kiedy to Surge kończyła już kolorowanie ostatniego znaczka na złocisty kolor.
Wtedy światło mrugnęło. Żarówka zaczęła się przepalać? Nie specjalnie. Niemniej taki był efekt. Jednak Onuris i Josh mogli wychwycić, że podobny efekt widzieli na zewnątrz. Do tego podczas "przygaszenia", które trwało ćwierć sekundy oraz powtórzyło się kilkukrotnie - przez okno nie wpadało żadne światło. To już kiedyś się wydarzyło. Onuris spiął mięśnie, chwycił Noriko za ramiona i szarpnął ją na bok, bez ostrzeżenia zrzucając ją z siebie. Sam zaraz wyskoczył za nią, ustawiając się na czworaka nad kobietą. Nie zamierzał jej bohatersko osłaniać ani nic. Nogi rozstawił szeroko, lewą rękę ugiął w łokciu i oparł na podłodze. Prawą miał lekko uniesioną, niczym kot gotowy do ataku. Ugiętą i przyklejoną łokciem do własnego korpusu. Ogon zamarł w bezruchu, a białe ślepia obserwowały otoczenie. Na pysku smoka rysowało się skupienie, powaga, zupełnie niepodobna do istoty, która przed chwilą robiła za materac oraz kartkę papieru do rysowania. Mrugnęło ponownie. Gadzie ślepia przesunęły się po otoczeniu. Nie było żadnego dźwięku, żadnego odgłosu. Zrobiło się cicho, zbyt cicho. Nie mogli niczego usłyszeć. Elixir był w stanie wyczuć tętno smoka, a może jego brak. Serce jeszcze pracowało, choć obroty zwolniły praktycznie do zera. Jakby organizm zaczął się ukrywać przed zagrożeniem. Znów świat pociemniał, zamrugał niczym żarówka kończąca swój żywot. Ciśnienie skoczyło nagle, adrenalina skoczyła, a Onuris wystrzelił niczym z katapulty. Prawa łapa przestawiła się, opierając o ziemię tuż przy głowie Nori. Czy nie trafił w nią dzięki wyuczonej precyzji czy czystemu przypadkowi - ciężko było ocenić. Mięśnie spięły się, popuściły, smok wyskoczył przed siebie. Dwie czarne sylwetki uformowały się w rogu pokoju. Biały dopadł do nich, zanim ciała zdążyły się na dobre uformować. Minęła może sekunda, prawa dłoń wystrzeliła, pazury prawie sięgnęły szyi większego osobnika. Prawie, bo ten przechwycił lewą dłonią nadgarstek Onurisa, wygiął go w bolesnej dźwigni i chwycił pazurami drugiej dłoni za krtań smoka, zaciskając na niej palce. Po pomieszczeniu rozległ się krótki jęk jednego oraz głęboki warkot drugiego osobnika. Światła przestały szaleć.
/Życie ci nie miłe!?/
W umysłach zebranych odezwał się głos. Wszyscy dobrze go już znali, zarówno Christopher, jak i dwójka młodych mutantów. Szarołuski egzekutor Ankylon powrócił. Przez jego głos przemawiała kpina, prześmiewczość, a przy tym nuta gniewu. Ten dureń śmiał go zaatakować? Dureń nic nie powiedział. Białe ślepia spotkały czarne oczy egzekutora, po czym stwór odwrócił swój łeb w inną stronę, nie chcąc patrzeć. Szarołuski puścił krtań gada i przesunął dłoń w dół, na środek klatki piersiowej. Wzrok wychwycił świeżo namalowany znaczek. Pazur palca wskazującego przesunął się po łuskach, końcówką ścierając część świeżego jeszcze malunku. Łeb obrócił się w stronę Noriko, a ta poczuła dreszcze, które przeszły jej ciało pod samym wpływem wzroku egzekutora.
/To żart...?/
Zapytał retorycznie. O tym świadczył ton jego głosu. Niski, zażenowany. Nie chciał słyszeć żadnej odpowiedzi. Lepiej, by żadnej nie było. Puścił nadgarstek Onurisa, wręcz go od siebie odepchnął. Białołuski ledwo złapał równowagę, prawie wpadając na drzwi do łazienki. Oj źle by to się skończyło. Światło powróciło, więc teraz dwójka mutantów mogła przyjrzeć się przybyszom. Jednym był oczywiście Ankylon. Dwa metry i sześćdziesiąt centymetrów zrostu, szare łuski z wypustkami w ciele. Bardzo tajemniczy i niebezpieczny, szczupły lecz o atletycznej budowie ciała. Ogon powoli sunął po ziemi, kiedy stwór zbliżył się do dwójki młodych.
/Dobrze, że tu jesteście./ Tak, usłyszeli to. Nie mieli zwidów, to działo się na prawdę. Egzekutor uznał, że dobrze ich widzieć. Bo... /Mam dla was zadanie./ Które wykonacie, a mej woli się nie sprzeciwicie, jeśli wam życia miłe. Mniej więcej taki był ton jego głosu.
Oczywiście był tu również drugi osobnik. Nieco niższy, bo tylko dwa metry i dziesięć centymetrów wzrostu. Również dobrze zbudowany, z idealnie wyprofilowanymi mięśniami. Widmo, przynajmniej tak wyglądał. Pysk, zielne łuski oraz ciemniejsze pręgi na grzbiecie, ogon, pazury na czteropalczastych łapach oraz dłoniach. Tylko dość ciekawy efekt kolczastych brwi, brody oraz grzywy przypominającej włosy, zrobionej z kolców. Widmo... o ile Elixir dałby się oszukać, a zapewne nie da. Ta istota była bardzo podobna, wypełniona niemalże identyczną energią, niemniej na pewno nie był widmem. Choć nie dało się ukryć, że musiał mieć z nimi wiele wspólnego.
Po pomieszczeniu rozszedł się syk. Ostrzegawczy, wrogi, ostrożny... a potem coś białego przeskoczyło przez pomieszczenie, wpadając na Chrisa i dobijając go do ziemi. Przy upadku nie było żadnego huku. Lądowanie nie było zbyt miękkie, choć mięśnie i łuski skutecznie chroniły młodzika. Gorzej, że Onuris postanowił od razu próbować przechwycić jego ręce, przysiadając się na jego nogach oraz starając się złapać nadgarstki. Niemniej... to nie było wrogie. Nie próbował go zranić. Był ostrożny, szybki, jakby... witał się? Na swój durny sposób. Dodatkowo, przy upadku po pokoju rozeszła się czarna energia, imitująca fale dźwiękowe. Głos był, jednak bardzo wytłumiony i nie wydostał się na zewnątrz. Egzekutor nawet się nie odwrócił. Jedynie końcówka jego ogona drżała lekko. On sam nie chciał się odwracać. Nie chciał oglądać, jak dorosły Urkyn'Vareis zachowuje się niczym smarkacz, którego trzeba wychować.
Szarołuski stał wyprostowany, zerkając na Josha i Nori. Ręce pozostawały opuszczone wzdłuż ciała, ogon nie poruszał się, poza wspomnianą końcówką. Wyraźnie był spokojny, opanowany oraz przyzwyczajony. Miał dla nich misję do wykonania. I przekaże im wszystkie informacje, jak tylko tamta dwójka skończy lub ta dwójka tutaj - zapyta. A może powstrzymają tamtych?

_________________


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher Varcer

avatar

Liczba postów : 219
Data dołączenia : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: Pokój Surge i Dust   Nie Sty 21, 2018 11:16 am

To była pierwsza prawdziwa misja młodzika. Christopher czekał na nią od wielu miesięcy, szykując się do niej zarówno  fizycznie, jak i psychicznie. Nie spodziewał się jednak, że wraz z nim na Ziemię uda się również egzekutor. Ankylon nie wzbudzał w nim takiego silnego strachu jak u innych, ale wolałby jakieś bardziej... dopasowane towarzystwo, nawet jeśli szarołuski miał mu towarzyszyć tylko przez krótki okres czasu. Musiał się jednak dostosować do woli starszych widm, kierując się dobrem misji, która wkrótce miała się oficjalnie rozpocząć.
Chris uwielbiał się teleportować, choć oczywiście nie potrafił tego dokonać samodzielnie. Dzięki pomocy egzekutora obaj opuścili wymiar widm - Aedroth-Et'Ada i przenieśli się tutaj. Reptilianin odczuwał lekki stres oraz dyskomfort przed misją, co było czymś zupełnie naturalnym. W końcu miał poznać tego, który nawiedział go w wizjach sprzed kilku lat. Stanąć oko w oko z potężnym białołuskim. Jaki on mógł być? Mięśnie jaszczura były spięte, mina pełna powagi, ukazująca jego pełną gotowość do walki na obcym terenie. Nie wiedział dokąd zostanie przeniesiony. Mógł trafić w sam środek jakiejś wielkiej bitwy, znaleźć się wśród płomieni sięgających aż po sam nieboskłon czy wśród setek ciał poległych żołnierzy. W jego młodym umyśle rodziły się najczarniejsze scenariusze. Dłonie miał zaciśnięte w pięści, korpus miał pochylony, a nogi ułożone w lekkim rozkroku. To będzie jego wielka chwila.
I wtedy nagle jego oczom ukazał się... pokój? I jakieś dzieciaki. Jaszczur uniósł brwi i wyprostował się, wyglądając na wyraźnie zaskoczonego sytuacją. To była jedyna czynność, jaką zdążył wykonać, zanim jakaś masywna białołuska istota nie rzuciła się na sprzymierzonego egzekutora, stojącego tuż obok Chrisa. Reptilianin odruchowo odskoczył na bok, aby znaleźć się poza zasięgiem ataku. Gdy niebezpieczna istota w mgnieniu oka została chwycona i unieruchomiona, zielonołuski odsunął się od obu widm jeszcze o kilka kroków. Sytuacja została opanowana i wtedy Christopher miał okazję lepiej się przyjrzeć osobnikowi, który się na nich rzucił.
"Białołuski... " - to było pierwsze słowo, jakie pojawiło się w jego głowie, kiedy zorientował się, kto znajdował się tuż obok niego. Spojrzenie młodzika nie sugerowało, że był zły za czyn Onurisa. Wyglądał bardziej na... zachwyconego? Na pewno na zdziwionego. Zielonołuski stał w bezruchu, zwrócony przodem do dwójki nastolatków, lecz z łbem skierowanym na gady. Stał z zaciśniętymi pięściami, aczkolwiek ułożonymi wzdłuż ciała. Zupełnie jak żołnierz, który dostał polecenie nie ingerowania w sprawy, które go nie dotyczą.
 Po chwili jego złote ślepia zwróciły się ku młodym mutantom, doszukując się w nich jakiegokolwiek zagrożenia albo próby uwolnienia Onurisa z rąk Ankylona. Jeżeli nie chcieli mieć problemów to powinni zostać na swoich miejscach. Reptilianin jednak nie wyglądał na kogoś, kto miał wobec nich złe zamiary. Nie skupił wzroku na ich twarzach, lecz na ich ubraniach, dłoniach, włosach... a czasem po prostu na pomieszczeniu, w którym wszyscy teraz przebywali.
Młodzik wyraźnie różnił się od większości widm. Posiadał krótki, nieco zwężony pysk, aczkolwiek odpowiednio proporcjonalny do kształtów czaszki. Nie posiadał żadnych rogów ani wyrostków na plecach, a jego ogon nie był wyposażony w żadne kolce lub ostrze. Przypominał bardziej dwunożną jaszczurkę niż smoka, natomiast sam brak rogów nadawał mu wyjątkowo młodego wyglądu, co właściwie było adekwatne do jego prawdziwego wieku. Zupełnie tak, jakby te rogi miały młodzikowi dopiero wyrosnąć.
Zielonołuski reptilianin przechylił lekko głowę, a przód jego grzywy delikatnie się uniósł. Tak, uniósł się. Kolce, które idealnie imitowały włosy na łbie, nadając im elastyczności i połysku, potrafiły się unosić lub opadać w zależności od nastroju jaszczura, który niekoniecznie musiał być widoczny na jego pysku. Christopher był ciekaw mutantów, lecz nie ośmielił się odezwać, wracając spojrzeniem na postać Ankylona, gdy tylko ten przemówił, uprzednio odrzucając od siebie białołuskie widmo. Reptilianin nie ruszył się z miejsca, choć początkowo chciał interweniować. Mimo że Onuris był jednym z nich - był wygnańcem. Tyle wiedział. Młodzik był zdezorientowany. Trzymał się z boku, nie chcąc sprzeciwiać się poczynaniom egzekutora.
 Kolce prawie niewidocznie przyległy do głowy, ale niespodziewany warkot szybko postawił je do pionu. Zielonołuski gwałtownie odwrócił głowę w stronę źródła dźwięku i nagle został powalony na podłogę. Ogon dwukrotnie uderzył o podłogę w górę i w dół, a potem... zaczął ją zamiatać na boki, przeczesując jednocześnie niebieski dywan nieopodal. Chris otworzył pysk, chwaląc się przeciwnikowi swoim uzębieniem. Towarzyszył temu mało dojrzały warkot o zmiennej tonacji. Reptilianin nie dał się złapać za nadgarstki, zaskakując Onurisa przylegającymi kolcami na przedramionach, które nagle wyprostowały się i zbliżyły niebezpiecznie do białych łusek, "zmuszając" go do przewrócenia się na grzbiet. Również niepilnowany ogon miał szansę się wykazać, owijając się wokół korpusu rywala. Kiedy widmo spełniło oczekiwania młodzika, Chris wskoczył na niego, zamieniając się pozycjami. Teraz on był na górze. Kolce na przedramionach były już niepotrzebne, więc zielonołuski skupił się na swoich kłach oraz pazurach. Pierw objął Onurisa i obrócił go na bok wraz ze sobą, aby leżeli pyskami naprzeciw siebie. Potem umieścił swoją prawą dłoń na jego lewym ramieniu i zaczął go podgryzać w okolicach owego ramienia. Nogi wygięły się, przylegając udami do podbrzusza Chrisa, a łapami do brzucha Onurisa, trzymając go w bezpiecznej od siebie odległości. Reptilianin wgryzł się w łuski widma, starając się zaczepić na nich jak największą ilość kłów, po czym zamarł, oczekując niecierpliwie na ruch przeciwnika, o czym świadczył nieustannie poruszający się ogon. Przypominało to walkę kotów, choć to Chris był tym, który tylko się bronił. Czekał aż Onuris odważy się na kolejny atak lub postanowi go zostawić. Oczywiście reptilianin świetnie się przy tym bawił, a cały wcześniejszy stres go opuścił. Co prawda nie wiedział, że białołuski go zaatakuje, ale od razu instynktownie zrozumiał, iż to tylko zaproszenie do zabawy. Więź z Urkyn'Vareis pozwalała jaszczurowi na odczytywanie intencji widm, a intencje Onurisa to nic innego jak młodzikowe głupoty. Chris nie przejmował się obecnością pozostałych, skupiając się na swoim przeciwniku. Wszystko początkowo wyglądało na walkę, lecz w rzeczywistości wcale nią nie było. Aż trudno było stwierdzić, który z nich się lepiej bawił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elixir

avatar

Liczba postów : 278
Data dołączenia : 03/01/2017

PisanieTemat: Re: Pokój Surge i Dust   Nie Sty 21, 2018 6:26 pm

Josh miał ogromną ochotę automatycznie odciąć się Noriko tym, że zapytał jako pierwszy, ale jakoś zdusił w sobie ten odruch i jedynie nonszalancko wzruszył ramionami na wspomnienie godziny policyjnej. Jak gdyby kiedykolwiek się nią przejmował... I akurat jego przyjaciółka powinna o tym doskonale wiedzieć, bo w końcu dopiero co spędzili praktycznie całą noc poza swoimi pokojami - na rozmowach i grach. Potrafił nie dać się złapać, a jak do tej pory żaden telepata nie robił mu z tym jeszcze problemów.
Prędko okazało się zresztą, że nie musiał dodatkowo namawiać Nori do wyjaśnienia sytuacji, gdyż sama od razu do tego przystąpiła, a brwi chłopaka w końcu opadły do naturalnej pozycji. W porządku, to... Coś już tłumaczyło. Brzmiało zwariowanie, ale nie bardziej od niektórych rzeczy, z którymi nastolatek miał już do czynienia w Instytucie, więc nie widział problemu. No, może poza tym jednym, że pewnie powinni zawiadomić kogoś z dorosłych, czego i tak nie zamierzał robić - po prostu rozpoznawał taką konieczność. Znał zasady. To, że się do nich nie stosował, było już jego świadomym wyborem.
- Mogliście pożyczyć bojowe gatki od Santo. Zresztą Thing też się tak nosi i jest w porządku... Jak na standardy bohaterów przynajmniej - skomentował pomysł dziewczyny, wzruszając przy tym lekko ramionami i przesuwając wzrokiem pomiędzy nią i Onurisem. Rockslide nawet by nie zauważył, że ubyła mu jedna para, a na pewno byłoby to wygodniejsze i trwalsze od markerów. No i szybsze, pomijając konieczność wycięcia dziury na ogon. Chyba że w pokoju Santo spotkaliby też jego współlokatora, czyli Kellera, ale obecnie raczej by do tego nie doszło... Elixir zdążył zwrócić uwagę na jego podejrzaną i przeciągającą się nieobecność. Tylko czekał na okazję, aby wywęszyć w tym temacie coś więcej.
Na krótką chwilę spojrzenie uzdrowiciela przeniosło się na powstający symbol. Obserwował ten proces w milczeniu, równocześnie w duchu rozważając czy w tych okolicznościach powinien szczerze wyjaśnić powody swojego przybycia czy rzucić jakimś ogólnikiem... Też prawdziwym, tylko po prostu pozbawionym szczegółów. Chyba to właśnie wydawało mu się być najlepszym rozwiązaniem... I to nie tylko dlatego, że chciał oszczędzić Onurisowi historii o swoich sprawach sercowych, ale i przez to, że nie czuł się z nimi do końca komfortowo w jego towarzystwie. Ciężko byłoby mu to wyjaśnić na głos, lecz do tej pory brali razem udział w trudnych i poważnych sytuacjach, więc taka zmiana atmosfery na lekką i przyjemną... W pewnym sensie sprawiała wrażenie niewłaściwej. Nienaturalnej? Musiał najpierw zbadać teren i się z tym oswoić.
Jak się okazało, teraz nie miał na to jednak czasu. Już pierwsze mrugnięcie światła sprawiło, że nastolatek odruchowo spojrzał w górę, ku lampie, ale prędko dotarło do niego, że to nie ona stanowiła problem. Czoło chłopaka się zmarszczyło, gdy jego umysł przeszedł w szybszy, intensywniejszy tryb działania, a jego nogi wyprostowały się i podniosły go z łóżka zanim jeszcze o tym świadomie pomyślał. Widział kilka możliwości, zaczynając od tej, że któryś z mutantów - w takim wypadku nowych, bo Josh całkiem nieźle znał mieszkańców Instytutu - używał zdolności opierających się na świetle czy mroku... Ale obecność Onurisa mogła też świadczyć o czymś zupełnie innym. I potencjalnie gorszym.
Jedno zerknięcie na smoka potwierdziło przypuszczenia Elixira... Choć nie, to nie była do końca prawda. Jego widok rzeczywiście pomógł, lecz już wcześniej Josh wyczuł zmiany zachodzące w jego organizmie, z napięciem mięśni na czele, bez patrzenia wiedział jak dokładnie Onuris się przemieścił, Noriko zresztą również... Więc wzrok dostarczył chłopakowi jedynie informację, że jego mutacja poprawnie wyłapała te wszystkie sygnały, a on właściwie je zinterpretował. Zbliżało się coś niebezpiecznego. Możliwe zagrożenie. Być może takie, z którym mieli już do czynienia, a może tylko podobne.
Blondyn nawet nie do końca zdawał sobie z tego sprawę, ale jego ciało również zaczęło przygotowywać się na okoliczność starcia. Z jednej strony biokineza uspokoiła niektóre reakcje związane ze stresem, aby w razie czego w niczym nie przeszkadzały, z drugiej jednak utrzymywała go w stanie ciągłej gotowości, aby mógł zareagować natychmiast - szybciej niż w normalnych okolicznościach.
Problem polegał na tym, że nie wiedział jeszcze z której strony nadciągało zagrożenie, nie wyczuwał go biokinetycznie, a w stosunkowo małym pomieszczeniu możliwości ruchu były poważnie ograniczone. To oznaczało, że w tej chwili nie widział nawet sensu w przemieszczaniu się, bo niby dokąd? W stronę drzwi wydawało się najlepszą opcją, ale do nich miał dość daleko, a w dodatku musiałby minąć Onurisa, któremu nie chciał zachodzić teraz drogi. Już bliżej znajdowały się okna, a w ostateczności nawet zeskoczenie z tej wysokości nie byłoby takie złe... Dla niego, bo i tak by się zregenerował. Tyle że w takim wypadku mimo wszystko nie bardzo mógłby zabrać ze sobą Nori, a okrążanie budynku w celu zaalarmowania reszty jego mieszkańców zajęłoby mu chwilę... Poza tym, jeżeli tylko dobrze rozpoznawał oznaki, to coś, co nadciągało, interesowało się najpewniej głównie Onurisem.
W końcu jednak nastąpiło kolejne mruganie i zmiana ciśnienia, którą Josh wyłapał przede wszystkim w oparciu o własny organizm, a potem Onuris wystrzelił przed siebie - i to był dla nastolatka idealny sygnał, aby natychmiast wycofać się wzdłuż łóżka bliżej ściany, choć nie aż pod nią. W ten sposób zrobił miejsce do walki, żeby przypadkowo nie oberwać, a równocześnie przesunął się w stronę Noriko, by w razie czego albo ją powstrzymać albo poinstruować, jeżeli na coś wpadnie. Nie musiał spoglądać na dziewczynę, bo i tak czuł jej organizm... I nie tylko jej, bo teraz odbierał też nowe bodźce. Pojawiły się i zmieniały szybko, chłopak miał wrażenie, że wypełniały się i uzupełniały, ale nie był w stanie dokładnie prześledzić tego procesu, bo niestety rozegrał się zbyt prędko. Póki co wystarczyło mu jednak, że wiedział.
Ze względu na to, że jeszcze przed chwilą chłopak biokinetycznie podkręcił swój organizm - w granicy ludzkich możliwości, bo mimo wszystko nie chciał się przecież uszkodzić, nawet jeżeli wkrótce potem by się zregenerował - łatwiej mu było śledzić następne wydarzenia. Nieudany atak, reakcję istoty, w której zaraz potem rozpoznał Ankylona... Wyraźnie niezadowolonego, czemu Elixir nie mógł się tak naprawdę dziwić. Na jego miejscu pewnie też by nie był zachwycony, gdyby na dzień dobry po teleportacji został tak potraktowany. Drugie stworzenie działało inaczej, jak podpowiadała chłopakowi jego mutacja. Nie do końca jak jeden ze smoków, ale też nie jak zwyczajny człowiek. Temu ostatniemu przeczyła już sama masa, nie wspominając o innych gadzich cechach, które Josh wyczuwał zanim jeszcze je zobaczył... Czyli ktoś nowy. A w dodatku coś nowego. Nie mutant, a przynajmniej nie taki jak oni, bo blondyn najpewniej wyczułby w nim gen X. Ciekawe. Jego zachowanie również, oczywiście, ale zainteresowanie nastolatka i tak skupiało się na kwestiach biologicznych i chemicznych.
Dla uzdrowiciela powrót światła zmienił tak naprawdę niewiele. Wszystkie informacje i tak zdążył już wyciągnąć biokinetycznie, nie licząc może takich, do których tak czy siak nie miałby dostępu nawet przy idealnym oświetleniu. Z drugiej strony rzeczywiście był przyzwyczajony do funkcjonowania w jasności, nawet jeżeli potrafił przekształcić swoje oczy w taki sposób, aby widzieć w ciemnościach. W tym wypadku tego nie próbował, bo przeczuwał, że mrok nie utrzyma się długo. Modyfikacja by się nie opłacała.
W międzyczasie - wciąż uważnie obserwując sytuację i skupiając się na Ankylonie - Elixir przyklęknął na moment, aby pomóc Noriko wstać. Po fakcie ułożył jedną dłoń na jej ramieniu, tak na wszelki wypadek, żeby jej pilnować... I już wiedział, że dobrze zrobił, gdyż smok zwrócił się do Surge. Na szczęście blondyn trzymał rękę w taki sposób, że dwoma palcami dotykał jej skóry, więc bez problemu mógł wpływać na dziewczynę i w razie czego uspokajać ją przez subtelne manipulowanie substancjami chemicznymi w jej organizmie, aktywnością poszczególnych obszarów mózgu i rytmem pracy serca czy przez wymuszanie głębszych oddechów. Zachowanie Ankylona nie świadczyło o agresji, więc oni też nie powinni jej okazywać... A Josh wiedział, że jego przyjaciółkę mogłoby ponieść.
Szczęśliwie smok sam szybko zmienił temat, a nastolatkowi bardzo to odpowiadało. Wyjaśnienie sytuacji było mile widziane, nawet jeżeli wizja otrzymania jakiegoś zadania o tej godzinie nie napawała chłopaka zachwytem. Co prawda mógł się rozbudzać i tak naprawdę nie musiał martwić się ani fizycznym, ani psychicznym zmęczeniem, ale do niektórych rzeczy był po prostu przyzwyczajony.
- I... O co dokładnie chodzi? Co mamy zrobić? - spytał kontrolowanym i zrównoważonym tonem, prędko dochodząc do wniosku, że lepiej się odezwać zanim zrobi to Noriko. Nawet sztucznie uspokojona mogła się okazać... Niezbyt miła. Choć szczerze powiedziawszy Josh liczył trochę na to, że perspektywa jakiejś misji ją zainteresuje i pocieszy. Nawet jeżeli nie podobała jej się cała reszta - a wiedział, czuł, że tak właśnie było. To dlatego tak szybko zaczął gasić jej złość już w zarodku.
Nim jednak Elixir zdążył otrzymać odpowiedź, jego uwagę przykuł syk Onurisa i uzdrowiciel od razu zerknął ku niemu kątem oka, przy okazji lekko marszcząc czoło. Nie wyczuwał od niego prawdziwej agresji, a w jej rozpoznawaniu był akurat świetny, więc w pierwszej chwili nie do końca rozumiał co się działo... Ale wystarczyło mu kilka sekund obserwowania z uniesionymi brwiami tej walki smoka z pseudo-smokiem, by nagle dotarło do niego, że przypominała mu starcie między młodymi kotami, uczącymi się przez zabawę.
Kiedy tylko zdał sobie z tego sprawę, Josh westchnął cicho, po czym pokręcił głową ze zrezygnowaniem. Wyglądało na to, że nimi nie musiał się przejmować. Co więcej, chłopak odnosił wrażenie, że Ankylon nie tylko w pewnym stopniu podzielał jego reakcję i opinię, ale i zadbał o to, aby nikt nie zwrócił uwagi na te wygłupy. Dźwięki nie wytłumiły się przecież same, a to właśnie ten smok wydawał się najbardziej prawdopodobnym źródłem tego zjawiska.
Wciąż trzymając dłoń na ramieniu Noriko i subtelnie jej pilnując, blondyn ponownie skupił większość swojego zainteresowania na egzekutorze. Dowiedzenie się czegoś więcej na temat tego jego zadania wydawało się mieć w tej chwili największy priorytet... Ale chłopak już teraz posiadał kilka kolejnych pytań.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Surge

avatar

Liczba postów : 258
Data dołączenia : 04/05/2013

PisanieTemat: Re: Pokój Surge i Dust   Pon Sty 22, 2018 1:17 pm

Nori czuła jak Onuris również lekko się spina, gdy ktoś zapukał do drzwi. Na szczęście nic poza tym nie robił. Poza tym miał nieco ograniczoną możliwość ruchów przez to, że na nim siedziała. Przynajmniej smok nie wykonał żadnego gwałtownego ruchu. Na szczęście okazało się, że nie musieli reagować w żaden specjalny sposób. Dziewczyna obserwowała jak białołuski obraca głowę wraz z każdym krokiem Josha, jak wygina szyję, by móc na niego patrzeć nawet, gdy ten już usiadł na jej łóżku.
Domyślała się, że w przeciwieństwie do niej, Elixir rzadko się stosował do jakichkolwiek przepisów. Ba, wręcz wiedziała o tym. I nie żeby specjalnie się faktycznie przejmowała tym, że zbliżała się godzina, o której każdy powinien być już u siebie w pokoju. Ot tak po prostu wspomniała o tym, bo blondyn nie miał w zwyczaju wpadać do niej tak późno. Musiało się więc coś wydarzyć. Coś, co sprawiło, że postanowił tu przyjść.
- Wyobrażasz sobie Onurisa w gatkach? Bo ja nie. Smok w spodenkach wyglądałby śmiesznie. To już lepszy byłby pełen kombinezon. Wyciąć dziurę na ogon i tyle. A używam wodoodpornych mazaków, więc znak trochę się utrzyma. - odpowiedziała przyjacielowi, dokańczając malowanie znaku. Może i nie było to idealne rozwiązanie, ale jak mazaki na łuskach gada przeschną to znak będzie się ładnie trzymał i nie zejdzie zbyt łatwo. Miała nadzieję, że utrzyma się przez dłuższy czas. Dopóki nie zrobi opaski na ramię. Można było też ewentualnie wykombinować coś z paskiem, ale nie była pewna czy znajdzie gdzieś wystarczająco długi, by pasował na białego.
Dokańczała znak w ciszy, której nikt z nich nie przerywał. Co troszkę ją dziwiło, bo blondyn zazwyczaj był dużo bardziej gadatliwy. Zaczynała podejrzewać, że po prostu nie chciał mówić przy Onurisie o tym, po co tu przyszedł. Jej by to nie przeszkadzało, ale to nie jej decyzja. A cisza też była przyjemna i pomagała w skupieniu się. Ostatnie ruchy mazakiem i piękny iks na smoczej klacie był gotowy.
Dziwne rzeczy zaczęły się dziać akurat kiedy Azjatka miała zamiar się wyprostować i przyjrzeć znakowi, czy nie wymaga żadnych poprawek. Nawet nie zauważyła kiedy wylądowała na podłodze pod Onurisem. Ruch był błyskawiczny. W jednej sekundzie siedziała na jego korpusie, prostując się, a w następnej już leżała, mając nad sobą idealny widok na łeb białołuskiego. Zerknęła na boki na jego przednie łapy. Widziała jak spina mięśnie. A więc żarówka nie zamigała przez to, że zaczynała się przepalać. O ile to migała żarówka, a chyba nie do końca o to chodziło. Coś się działo, a gad to wyczuł. Czym akurat nie mogła być zaskoczona. Wiedziała już, na co go stać. Starała się wypatrzeć, co w tym momencie robił Elixir, ale spod ciała smoka miała kiepski widok na łóżko, które się znajdowało za nimi.
Jedyne, gdzie mogła spojrzeć w tej chwili dobrze to miejsce, w które się wpatrywał jej gadzi przyjaciel. Do tego musiała jednak odchylić głowę w tył, co też zrobiła zaraz. Ona nic tam nie widziała, ale domyślała się, że Onu wyczuwał coś. Lub kogoś. Wyraźnie czekał na odpowiedni moment. Kolejne mrugnięcie sprawiło, że Surge coś sobie przypomniała. Już raz miała do czynienia z takim zjawiskiem. W Houston. Czy to oznaczało, że zaraz się pojawi u niej w pokoju kolejne widmo? Na odpowiedź na swoje pytanie nie musiała długo czekać, gdyż niemal w tym samym momencie biały skoczył do przodu, zostawiając dziewczynę za sobą na podłodze.
Zaczęła się podnosić z podłogi, gdy usłyszała w głowie znajomy głos. Głos, którego miała nadzieję nigdy więcej nie usłyszeć. Noriko bardzo łatwo było zrazić do siebie i tak się składało, że Ankylon już znajdował się na liście osób nielubianych. A to coś znaczyło, skoro na większość populacji niebieskowłosa miała po prostu wywalone. Przyjęła pomoc złotego przy wstawaniu i już po chwili stała obok niego z ramionami skrzyżowanymi na piersi i wzrokiem utkwionym w stworze. Nie trzeba było być specjalnie bystrym, by zauważyć, że nie była zadowolona z obecnej sytuacji. Szary gad był ostatnim, którego chciałaby zobaczyć.
Widziała, że nie był sam. Towarzyszył mu ktoś niższy, bardziej jaszczurkowaty niż smokowaty. Nie tak wielki i groźnie wyglądający jak pozostałe dwa widma. O ile sam też był widmem. Ten jednak mało ją obchodził, dopóki nie próbował niczego podejrzanego, a póki co tylko stał.
Na jego pytanie odnośnie znaku na piersi Onurisa zmarszczyła brwi. Nie, to nie żart i niech tylko spróbuje zetrzeć go z białych łusek... To ona go namaluje na nowo. A jego zdanie najmniej ją tutaj obchodziło. Onu chciał znak i to było najważniejsze. Nic więcej w tej sprawie się nie liczyło.
Kolejne słowa widma wywołały u niej prychnięcie. Josh mógł się poczuć jakby dotknął naelektryzowanego przedmiotu. Delikatne kopnięcie prądem. Oczywiście nie specjalnie. Azjatka miała ściągnięte rękawice, więc nie panowała nad tym, a nerwy sprzyjały wypuszczaniu z siebie ładunków. Na szczęście jego uspokajanie minimalizowało jej negatywne emocje. W innym przypadku kopnięcie byłoby silniejsze.
- Idealna godzina na misję. - burknęła sarkastycznie tuż po pytaniach Elixira skierowanych w stronę egzekutora. Czyżby złoty zapomniał, że nie śpią od drugiej w nocy? Okej, on nie potrzebował snu. Mógł swoją mocą zlikwidować sobie tą potrzebę. Tylko, że ona nie miała tak dobrze. Musiała spać, a w ciągu ostatniej doby przespała zaledwie cztery godziny. Wybranie się na misję, będąc półprzytomnym to kiepski pomysł.
Syk Onurisa odwrócił jej uwagę od Ankylona. Skierowała swoje spojrzenie na białego akurat, by zobaczyć jak ten skacze na niższego gada, towarzysza egzekutora. Kątem oka wychwyciła reakcję Josha na to zjawisko, westchnięcie. Raczej by tak nie reagował, gdyby miała się właśnie zacząć walka. Może smok testował nieznajomego? Albo to był jakiś jego znajomy i w ten sposób się witał z nim.
- Onu, uważaj na znak. Mazaki muszą wyschnąć. - zwróciła się jedynie krótko do białołuskiego, by o tym pamiętał. Raczej nie chciał mieć rozmazanej plamy na swoich łuskach. Powinien uważać przynajmniej przez dwie-trzy minuty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1610
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Pokój Surge i Dust   Pon Sty 22, 2018 4:57 pm

NPC Storyline – Ankylon|Jinkusu|Onuris

Białołuski nie mógł powiedzieć, że nie spodziewał się oporu. Wprost przeciwnie, strasznie na to liczył. I stanowczo się przeliczył. Szczerze zaskoczyły go ruchomo kolce na przedramionach młodzika, co wpierw zmusiło go do ucieczki rękoma, zatrzymania się, wygięcia, a potem lądowania grzbietem na ziemi. Pierwszą myślą było "dobrze, że brat nie widział". Gdyby widział, to musiałby się tłumaczyć. A biały już nie pamiętał, kiedy ostatnio spotkał istotę z ruchomymi kolcami przyczepionymi do przedramion. Jako jednak, że miał do czynienia z młodym widmem, wolał nie ryzykować konfrontacji i sprawdzania możliwości swojego opancerzenia. Rywal padł nad niego, a następnie przewalił go na bok zablokował nogami, utrzymując dystans, a jednocześnie wgryzając się w jego łuski. Stworzenie było na tyle silne, by rzeczywiście "wbić" kły w łuski. Może nie bezpośrednio, niemniej ślad będzie. Przez krótką chwilę, bo potem regeneracja zrobi swoje. Niemnie Onuris leżał teraz bokiem, związany ogonem, zablokowany nogami, a do tego z kłami w ramieniu.
Onuris zaśmiał się, cicho i przyzwoicie. Sięgnął lewą ręką do pyska młodzika i poklepał go po nim, uznając porażkę w tej jakże zajadłej "walce". Tutaj młodzik mógł go już puścić. Na zabawę przyjdzie czas, gdy będzie po wszystkim. Widmo nie czekało, od razu przesunął ręce, podniósł się na nogi, a nawet chwycił młodego brata oraz szarpnął go za sobą. Jasne, ten wstałby sam, niemniej zwycięzcy należała się jakaś nagroda. Symboliczna i bezwartościowa. Na nogach, biały stanął ramię w ramię obok Christophera, lustrując go spojrzeniem. Dokładniej przyjrzał się jego ciału, ułożeniu łusek, rozłożeniu kolców, budowie stawów - identycznej, jak u widm. Wiedział już kim był młody osobnik, wiedział, że żył wśród braci i sióstr. Potrafił zaskoczyć prostym ruchem, a jednocześnie kontrolował swe zachowanie. Nie był byle jakim młodzikiem, przydzielonym im losowo. To była ostatnia rzecz, jaką Onuris już teraz wiedział, zanim zostało powiedziane na głos. Białe ślepia obróciły się i skupiły na szarołuskim egzekutorze. Stał do nich chwilowo plecami, kolce zdobiły jego grzbiet usiany wypustkami, z których emanowała mroczna energia. Egzekutor był samotnikiem, on tylko szkolił widma, bronił ich oraz zabijał. Nigdy się nie integrował, może sporadycznie. Gdy na prawdę było to "wymagane". Tak więc stojący obok młodzik został przysłany do pomocy. Wzrok przesunął się na Josha, widmo zerknęło na niego łagodnie, skinął nawet łbem. Bez konkretnego celu.
W tym momencie Ankylon wykonał krok naprzód, zbliżając się do Noriko. Ugiął korpus, opuszczając łeb na wysokość twarzy dziewczyny. Czarne ślepia gada zmierzyły się z jej własnymi, niemniej nie miała możliwości niczego poczuć. On nie próbował, a Elixir mógł to kontrolować. No i wyczuć. Szarołuski nie chwalił się kłami, nie wydawał żadnego dźwięku. Nawet nie buchnął jej w twarz płomieniem ani powietrzem z nozdrzy. Ot z kamienną miną zniżył się do jej poziomu.
/Możemy poczekać, aż się wyśpisz. Zło poczeka, Onuris również. Lub poślę go samego, tylko nie zapomnijcie się pożegnać. Nie wróci./
Przez głos stworzenia wręcz przesiąkała irytacja krótkim narzekaniem. Niemniej bardziej tego nie dał poznać. Przynajmniej nie w czynach. Cofnął swój łeb, a nawet samego siebie. Krok w tył, obrócił się bokiem i zerknął jeszcze na Chrisa i Onu, stojących obok. Ci dwaj mieli okazję teraz podejść, co oczywiście uczynili. W ten sposób utworzyli swoisty "okrąg" o dość nienaturalnych kształtach, pozwalający im kontynuować rozmowę w grupie. Białołuski spoglądał na Noriko oraz Josha, wydając się przepraszać ich wzrokiem. I może nawet błagając, by nie dawali egzekutorowi powodu do czegokolwiek, co nie było konieczne.
/Pomóc mu się odkupić./
Zaczął egzekutor, przenosząc wzrok na Elixir. W końcu to ten zadał pytanie. Stwór schował dłonie za plecami, chwytając się nimi nad ogonem. Stał wyprostowany, rozluźniony. Josh był w stanie wykorzystać swą moc, by odczytać reakcje Onurisa czy Christophera. Niemniej egzekutor był większą tajemnicą. Moc jakby nie działała. Na pewno nie była to jego wada, ten stwór po prostu się ukrywał. Nie zamierzał odsłaniać przed mutantem.
/Wstawiliście się za nim, więc pomożecie mu przejść próbę./
Tutaj spojrzenie czarnych ślepi powędrowało na Chrisa. Młodzik został już poinformowany, o co dokładnie chodziło. Niemniej nie jemu było dane objaśnić to dwójce mutantów. Ankylon kontynuował, wracając do nich wzrokiem. Onuris stał tylko pomiędzy egzekutorem, a reptilianinem, przysłuchując się. Nie miał nic do powiedzenia. Nawet, jakby chciał. Odpowiedzialność była tutaj rozdzielona na grupę. Udzielona pomoc odbiła się rykoszetem, a to nie był koniec. Działali w słusznej sprawie, teraz również będą.
/Udacie się na Afet'Xiser Ait Island./ Trochę dziwnie mogło brzmieć to słowo wypowiedziane przez egzekutora. Niemniej, kontynuował. /Waszym celem jest aberracja bytu. Najczystszych podstaw istnienia Urkyn'Vareis. Skrócicie cierpienie tego czegoś. Nic więcej was nie interesuje. Zrozumiałeś?/
Ankylon obrócił łeb w stronę Onurisa, spoglądając na niego dość ostro oraz wymownie. Białołuski skinął łbem niepewnie, wydobywając z siebie cichy, gardłowy warkot. Niby to potwierdzenie, niemniej dłonie zacisnęły się lekko, chowając pazury wewnątrz nich. Nie zgodził się, nie zamierzał się godzić. Ogon powoli przesunął się po dywanie, drgnął nerwowo. Egzekutor nie zareagował. Kontynuował.
/Najmłodszy z mych braci nosi imię Christopher./ Znów zaczął, tym razem zerkając w stronę istoty, o której była mowa. Tylko na chwilę, chcąc go przedstawić. Oraz wyjaśnić jego udział w tym zadaniu. Przy okazji zdradzając, że osobnik ten musiał mieć jakieś ziemskie koneksje. Ewentualnie widma zaczęły nazywać swoich ziemskimi imionami. /Wieczny Suweren życzył sobie obecności swego najmłodszego. Jego odpowiedzialnością jest Onuris. Ma nasze szkolenie, może sięgać do naszych mocy i korzystać z nich./ Tutaj szary znowu obrócił łeb w kierunku białołuskiego. Powoli zbliżył pysk do Onurisa, który odruchowo odchylił swój łeb w tył, spoglądając na egzekutora z niezrozumieniem. /Wiem o mocy, którą dał tobie Kaartarn, białołuski./
Ostrzeżenie poskutkowało. Biały cofnął się o krok, prawie wpadając na reptilanina. Niemniej zatrzymał się, gdy tylko poczuł młodego za sobą. Nie zamierzał serwować mu drugiego lądowania na ziemi. A Ankylon nie zrobił nic więcej. Ot stanął we wcześniejszej pozycji, powrócił do wyjaśnień. Trochę się go nasłuchają.
/Możesz się z nim połączyć, Chris./
Wtrącił jeszcze, zerkając na młodego. Onuris sięgnął lewą dłonią do ramienia szarołuskiego, przesuwając pazurami po szarych łuskach. Znów warknął cicho, wyraźnie domagając się czegoś. I Ankylon wiedział czego, gdyż natychmiast przeszedł do wyjaśnień.
/Aberracja to coś, co zwiemy plugastwem. Nienaturalne widmo, niewyszkolone, dzikie, niebezpieczne. Macie to zlikwidować. Nie spodziewajcie się pokazu kontroli nad mocą. Istoty te są bardzo chaotyczne, ogarnięte przez szaleństwo i gniew. Ból. Jego ciało z pewnością będzie nienaturalnie zbudowane, uszkodzone, przerośnięte. Plugastwa to cel egzekutorów. Tym razem Onurisa - oraz wasz. Oczekujcie zdolności dalece przekraczających możliwości fizyczne białołuskiego./ Onuris uniósł lekko łeb, unosząc się dumą. Ktoś przekraczający go możliwościami? Chce go spotkać, przekonać się. /Crathygtanie zapewnili wam transport. Stoi pod garażami. Mają zadbać również o ewentualną pomoc ze strony tutejszych władz. Niemniej, Afet'Xiser Ait to wyspa szaleństwa oraz chaosu. Wasze moce mogą wam nie służyć, technologia zawodzić, a magia być wrogiem. Uważajcie na wszystko co zamierzacie tam czynić./
Ankylon spuścił łeb i zamilkł na chwilę. Wziął wdech, zerknął na Christophera. Następnie na Onurisa, po czym wrócił wzrokiem do dwójki młodych mutantów. Nie miał im nic więcej do powiedzenia. Mieli wykonać przydzielone zadanie, sposób realizacji pozostawał w ich granicach wyboru. Choć oczywistym było, że wyruszyć miała tylko ta czwórka i nikt więcej. Stąd raczej nie było co liczyć na pomoc kogoś z instytutu. Pomijając już fakt, że w życiu by ich na coś takiego nie puścili. Światło znowu błysnęło trzykrotnie, a przy trzecim mrugnięciu - szarołuski zniknął. Pozostawił ich samym sobie. Białołuski podniósł lewą rękę i machnął nią, przeczesując powietrze w miejscu, w którym niedawno stał egzekutor. Tak dla pewności.
Skoro zostali sami, biały zwrócił łeb w stronę Elixira oraz Nori, robiąc przy tym krok w bok, "zatykając" dziurę pozostawioną przez szare widmo. Ugiął następnie swe kolana i kucnął przed nimi, opierając następnie prawe kolano na ziemi. Odetchnął spokojnie i... czekał. Zapewne będą mieli coś do powiedzenia. Nie mówiąc już o Christopherze, który miał się z nim połączyć. Młodzik na pewno wyczuwał moc drzemiącą w widmie, choć nie tyle jego własną, co energię należącą do Kaartarna. Stąd bardzo znajomą oraz łatwiejszą w odnalezieniu. Kontakt pozwoli mu nawiązać więź telepatyczną z widmem, a nawet wykorzystać samą moc by rozciągnąć połączenie na Nori oraz Josha. Dokładnie tak, jak podczas wcześniejszej nauki.

_________________


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elixir

avatar

Liczba postów : 278
Data dołączenia : 03/01/2017

PisanieTemat: Re: Pokój Surge i Dust   Wto Sty 23, 2018 12:44 am

Josh praktycznie ignorował starcie toczące się za Ankylonem. Nie spoglądał na nie, nie obserwował go, choć rejestrował je kątem oka oraz rzecz jasna biokinetycznie... I właśnie to ostatnie dostarczyło mu ciekawej informacji, nawet jeżeli w tej chwili jedynie odnotował ją w pamięci i nie interesował się nią głębiej. Wyczuł mianowicie, że łuski Onurisa zostały lekko uszkodzone i w ruch musiała pójść jego regeneracja. Wiedział z wcześniejszych doświadczeń jak wytrzymała powinna być ta tkanka, w końcu sam miał okazję z nią pracować, a dokładniej ją odtwarzać, więc trochę go to zaskoczyło.
Spojrzenie chłopaka na moment przeskoczyło na Nori, nim znów skierowało się ku egzekutorowi. W pewnym sensie był dumny z przyjaciółki. Zachowywała się... Cóż, znacznie lepiej, niż się tego po niej spodziewał, nawet biorąc pod uwagę to, że przez cały czas ją uspokajał - za co zresztą przed chwilą oberwał drobnym ładunkiem. Nie wykłócała się, a to już coś. Ograniczyła narzekanie do minimum. Wspomniała o czymś, co tak naprawdę było faktem, bo pora rzeczywiście nie sprzyjała rozpoczynaniu misji... Nawet jeżeli Josh mógł oszukać i zregenerować jej organizm w taki sposób, w jaki robił to ze swoim, aby nie odczuwać zmęczenia.
Z drugiej strony Ankylon nie znał jej skłonności do agresji, więc najpewniej nie zdawał sobie sprawy z tego, że to i tak była łagodna, okrojona wersja Nori. No, chyba że wyczytał to z ich umysłów, jednak blondyn szczerze wątpił, aby chciało mu się sprawdzać takie informacje. Nie miałby ku temu żadnych powodów. Kiedy więc smok zbliżył się do dziewczyny i pochylił do wysokości jej twarzy, Elixir domyślał się już, że jego podejrzenia były słuszne... A słowa egzekutora tak czy siak prędko to potwierdziły.  
Nastolatek ponownie przesunął wzrokiem pomiędzy przyjaciółką i gadem, osobiście nie reagując na tę reprymendę, lecz w dalszym ciągu pilnując Noriko. Panował nad jej emocjami w takim stopniu, w jakim było to możliwe z punktu widzenia biokinetyka, a nie empaty czy telepaty... Czyli na poziomie reakcji chemicznych, naturalnych substancji i hormonów, aktywności mózgu oraz dostarczanych do niego sygnałów. Uspokajanie kogoś w ten sposób nie należało do najtrudniejszych rzeczy, jakie chłopak miał okazję wykonywać. Po prostu sprowadzał wszystko do normy. Zadziałanie w przeciwną stronę byłoby pewnie bardziej skomplikowane - nad wywoływaniem konkretnych uczuć musiałby się głębiej zastanowić.
Zajęty tą kwestią, czyli upewnianiem się, że Nori przypadkiem nie przesadzi, uzdrowiciel nawet nie zwrócił uwagi na to, że Onuris wraz z bezimienną jaszczurką skończyli już swoją zabawę. Co prawda czuł to, jak się przemieszczali, ale nie interesował się tym świadomie. Dopiero teraz, gdy Ankylon się cofnął i przywołał ich spojrzeniem, Josh również na nich zerknął. Nie odstępował przyjaciółki ani na krok, aby w dalszym ciągu móc trzymać dłoń na jej ramieniu, lecz jego wzrok przemykał po wszystkich zebranych... Przynajmniej aż do momentu, kiedy szary przemówił po raz kolejny, gdyż wówczas ponownie skupił się na nim.
- Logiczne - zgodził się na informację o przechodzeniu próby. W końcu w Houston sami zaoferowali swoją pomoc, więc nic dziwnego, że zostali pociągnięci do odpowiedzialności... Choć szkoda, że w okrojonym składzie. I dziwne, że aż tak szybko. Z drugiej strony chłopak chyba wolał załatwić to jak najprędzej, żeby nie wisiał nad nimi - i nad Onurisem - taki problem... Co nie zmieniało faktu, że najchętniej zawołałby też do pomocy Laurę. Tyle że wcześniej dotarła do niego informacja, że ich opiekunka gdzieś wybyła, więc nie mogli po nią skoczyć. A co do Jay'a... Nie, on powinien sobie odpocząć. Należało mu się.
Wolna dłoń nastolatka wylądowała teraz na jego własnym biodrze, gdy w milczeniu słuchał dokładniejszych wyjaśnień smoka, wciąż nie spuszczając go z oczu - nawet kiedy gad przenosił spojrzenie na kogoś innego. Nazwa wyspy nic mu nie powiedziała, lecz wywnioskował tyle, że nie brzmiała zbyt... Ziemsko. A przynajmniej nie jak miejsce ze Stanów Zjednoczonych, choć blondyn nie wykluczał jakiejś bardziej egzotycznej krainy. Może na przykład gdzieś w Azji? Jego wiedza geograficzna była dość ograniczona.
Lokacja i tak nie miała ogromnego znaczenia. Skoro smoki mogły się teleportować, to pewnie po prostu przetransportują ich na miejsce. Istotniejszy wydawał się cel wyprawy i to on od razu najbardziej zainteresował Elixira... A także sprawił, że zmarszczył czoło. Choć Ankylon zwrócił się jedynie do Onurisa, to uzdrowiciel miał ochotę zgłosić, że w tym wypadku to on tu czegoś nie rozumiał - nawet jeżeli inni tak. Domyślał się, że chodziło o... O zabicie jakiejś istoty, która zboczyła z właściwej ścieżki? To nie wydawało się zbyt właściwe, skoro jeszcze niedawno argumentowali, że Onuris powinien dostać drugą szansę. Ich zaprzyjaźniony smok chyba również nie był zachwycony tą wizją, choć z oczywistych powodów nie mógł się na ten temat wypowiedzieć.
Josh jeszcze przez kilka sekund utrzymywał pełne namysłu spojrzenie na Onurisie, starając się wyłapać z jego zachowania jak najwięcej, choć Ankylon przeszedł już do przedstawiania im kieszonkowego wydania smoka. Mimo to słuchał jego tłumaczenia i to bardzo uważnie, nie chcąc niczego przegapić. Christopher... Ludzkie imię. Nie bardzo pasowało do reszty gadów, choć egzekutor wypowiadał się o nim w taki sposób, jak gdyby do nich należał. Ciekawe. W głowie blondyna mimowolnie zaczęły powstawać teorie tłumaczące taki stan rzeczy, lecz nie chciał się na nich teraz skupiać...
Szczególnie w momencie, gdy Ankylon wspomniał o wymianie mocy, którą zaobserwowali jeszcze w Houston. To wystarczyło, aby uzdrowiciel znów na niego zerknął, tym razem ostrożniej, lecz wciąż w zastanowieniu. Nie czuł się zaniepokojony, między innymi dlatego, że szary nie okazywał agresji - nawet jeżeli Elixir nie mógł go czytać tak, jak pozostałych obecnych. Poza tym... Gdyby chciał coś z tym zrobić, to od tego by pewnie zaczął, prawda? Skoro zaś jedynie napomknął o tej kwestii, to najwyraźniej nie musieli się nią aż tak przejmować - przynajmniej nie w tym momencie.
Wszystko wskazywało na to, że miał rację, bo egzekutor zmienił temat i już po chwili wrócił do wyjaśniania szczegółów misji. Im więcej opowiadał, tym bardziej Josh robił się sceptyczny. Och, nie podobało mu się to wszystko i to bynajmniej nie dlatego, że ich przeciwnik został opisany jako potężny... Albo raczej silny, bo przecież mowa była o zdolnościach fizycznych. Nie, szczególnie przeszkadzał mu fakt, że po prostu nie widział sensu w natychmiastowym usuwaniu takiej istoty. Żadnego. Nie chwaląc się, potrafił zapanować nad czyimiś emocjami - czasem lepiej od telepatów, gdyż często okazywało się, że przed jego mutacją trudniej się było bronić, podczas gdy na moce psychiczne sporo istot posiadało jakieś bariery. Umiał przysposobić sobie coś dzikiego. Wiedział jak ukoić ból, nie tylko ten fizyczny, bo w końcu manipulował energią i domyślał się już, że musiał mieć jakiś wpływ na same dusze, skoro był w stanie zwracać je do martwych ciał... Słowem, a właściwie kilkoma słowami, najchętniej po prostu pomógłby temu bytowi się ogarnąć. Może i najlepiej znał się na ludziach, ale leczył już kiedyś widmo i posiadał informacje na temat ich organizmów, więc co mogłoby pójść nie tak?
Przynajmniej okazało się, że miał rację odnośnie transportu, nawet jeżeli pomylił się w kwestii teleportacji. Było to marne pocieszenie, nie mniej jednak nastolatek i tak zorientował się, że pokiwał na tę informację głową. Nie bał się ani szaleństwa, ani chaosu. Bez technologii potrafił się obejść, magii tak czy siak nie używał... A swoim mocom ufał. Czuł je w sobie przez cały czas. Co prawda zapamiętał radę Ankylona, lecz nie zamierzał z jej powodu nastawiać się negatywnie. Jeszcze wywołałby efekt placebo.
- Dzięki za informacje. W ten czy inny sposób sobie poradzimy - podsumował słowa smoka, gdy ten już zamilkł. Ton jego głosu nie wskazywał wcale na przesadną pewność siebie, lecz był silny i pozbawiony wątpliwości. Kiedy światło zaczęło migać, blondyn w dalszym ciągu skupiał spojrzenie na szarym, domyślając się, iż ten zaraz zniknie... I nie przeliczył się. Jego głowa odchyliła się lekko na bok w zastanowieniu i odczekał chwilę, obserwując tę próbę Onurisa. Dopiero w tym momencie cofnął rękę z ramienia Nori i tę dłoń również oparł na swoim biodrze. Już nie musiał pilnować przyjaciółki.
- Zgaduję, że wyruszamy od razu, więc my dwoje musimy przebrać się w kostiumy. Dajcie nam kilka minut i nie pozwólcie, żeby przez ten czas ktoś was zobaczył. Będziemy musieli porozmawiać o paru sprawach i ustalić plan działania, ale to możemy zrobić przy garażach... Albo już po drodze. To połączenie, o którym wspomniał Ankylon... Chodziło o telepatię, tak? - domyślał się, że owszem, ale wolał uzyskać potwierdzenie. W takim wypadku będą mogli dyskutować w każdej chwili, bez względu na otaczające ich warunki. Co prawda nastolatek w dalszym ciągu nie lubił naruszania prywatności jego umysłu, ale w trakcie misji musiał z tym jakoś żyć... Jak długo nikt nie pchał mu się zbyt wścibsko do głowy. Jak wtedy w Houston.
Elixir poczekał na reakcje członków towarzystwa, a także na nawiązanie telepatycznej więzi, jeżeli rzeczywiście do tego doszło, lecz nie chciał zwlekać zbyt długo. Jeśli tylko nadarzyła się ku temu okazja, a jego uwaga nie była nikomu dłużej potrzebna, przypomniał zebranym o konieczności wskoczenia w kostium, sięgnął po swój plecak i wraz z nim wymknął się z pokoju. Miał tylko nadzieję, że nie będzie miał problemów z Davidem, ani nie natknie się po drodze na nikogo innego... Szczególnie wracając, bo wtedy będzie musiał wytłumaczyć się ze stroju.

Z/t, chyba że zrobi je za wszystkich MG albo z innego powodu będę musiał jeszcze zostać w temacie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Surge

avatar

Liczba postów : 258
Data dołączenia : 04/05/2013

PisanieTemat: Re: Pokój Surge i Dust   Czw Sty 25, 2018 4:11 pm

Walka o dziwo nie była jakoś specjalnie słyszalna. Pewnie Ankylon użył jednej ze swoich sztuczek i wyciszył jakoś pokój. Ostatnie, czego chciała to ludzie przychodzący to z powodu hałasu i znajdujący ją i Josha w towarzystwie trzech gadów. Już ona sama z Joshem byłaby czymś nieodpowiednim, zwłaszcza o tej godzinie. Tak, tylko się przyjaźnili. Elixir był jedynym przyjacielem, jakiego miała Noriko. Choć niektórzy próbowali im wciskać, że to coś więcej. Na co dziewczyna zazwyczaj reagowała śmiechem.
Kiedy szare widmo zbliżyło się do niej i Josha, Azjatka uniosła głowę nieco wyżej, wciąż krzyżując ramiona na piersi i patrząc butnie gadowi prosto w oczy. Jeśli myślał, że ona się przejmie jego irytacją to grubo się mylił. Cóż, nie znał jej, miał prawo nie wiedzieć jaka jest. Nawet jeśli złoty uspokajał ją swoją mocą - a wiedziała, że to robi - to nie był w stanie wpłynąć na jej osobowość. Nawet spokojna i cicha, potrafiła być niemiła i zbuntowana. Powstrzymywała się jedynie przed zgryźliwościami i większymi wyładowaniami. Nikt natomiast nie mógł jej zabronić patrzeć na egzekutora spojrzeniem mówiącym tyle, co "Nie boję się ciebie".
Kiedy gad się odsuwał, Surge nawet nie drgnęła. Nie dawała po sobie nic poznać, a ten widocznie lekceważył ich sobie skoro nawet nie zaglądał im do głów. W innym przypadku wiedziałby co Noriko sobie o nim myśli i jakoś pewnie na to by zareagował. Nie wyglądał na kogoś zbyt cierpliwego. Choć tutaj ona mogła się mylić. Jej spojrzenie również powędrowało w bok i zobaczyła, że Onuris i ten drugi już nie walczą. Podeszli do nich spokojnie i teraz cała ich piątka stała w kręgu. Znak na piersi białego wyglądał całkiem dobrze. Trzeba będzie go tylko poprawić w jednym miejscu, ale to zdąży zrobić za chwilę.
Jej nastawienie diametralnie się zmieniło kiedy w końcu szary powiedział, o co chodzi z tą całą misją. Mieli pomóc Onurisowi się odkupić. Miał udowodnić, że zasługuje na to, aby odzyskał swoją moc? Jej to zdecydowanie pasowało. Rozluźniła się, a wyraz jej twarzy złagodniał kiedy przeniosła swoje spojrzenie na białołuskiego i posłała mu ciepły uśmiech. Ledwie widoczny na jej ustach, ale ktoś z tak bystrym wzrokiem był w stanie go wyłapać. U Azjatki bardzo łatwo można było się zorientować, gdy kogoś lubiła lub nie. Ewentualnie miała na kogoś wywalone. W tym przypadku tym kimś był trzeci gad, na którego niebieskowłosa nie zwracała prawie w ogóle uwagi. Jedynie rejestrowała fakt, że tu jest. Nie miał dla niej żadnego znaczenia choć rozumiała, że został wyznaczony jak dodatkowy członek ich grupy. W końcu nie zostałby tu zabrany dla zabawy.
Nie miała nic przeciwko udzieleniu pomocy smokowatemu przyjacielowi. Wręcz przeciwnie, bardzo chętnie to zrobi. Tylko, że niewyspana i półprzytomna była równie przydatna co dziurawy plecak. To dlatego wcześniej burknęła coś na temat idealnej pory na misję.
Afetcośtam. Wyspa o dziwnej, długiej nazwie, na która mieli się wybrać. Brzmiało azjatycko, ale była niemal pewna, że nigdy wcześniej nie słyszała o tym miejscu. Więc albo to jakieś ukryte miejsce, albo po prostu nazwa używana przez rasę Onurisa. I mieli tam komuś skrócić cierpienia. Chodziło o zabicie? Dziwny sposób na odkupywanie win. Słuchając Ankylona, opuściła ręce w dół luźno wzdłuż swojego ciała, nie krzyżując już ich na wysokości piersi.
Temat został chwilowo zmieniony kiedy egzekutor postanowił w końcu przedstawić im nieznajomego jaszczura. Christopher. Śmieszne imię jak na kogoś z nich. Chyba, że nie był jednym z nich, tylko go po prostu przygarnęli. Właściwie to niezbyt ją interesowało skąd takie imię. Ważne, że został przedstawiony i nie będzie musiała do niego mówić "Ej, ty". Resztę informacji na jego temat olała.
Jej uwagę przykuło dopiero warknięcie białego, po czym usłyszała kolejny monolog Ankylona. Tym razem na temat aberracji. Wcześniej odniosła wrażenie, że to jakiś przymiotnik. Określenie na jakąś czynność. Okazało się jednak, że to rzeczownik. Określenie na kogoś dzikiego od nich. Czy nie lepiej po prostu tego kogoś spróbować opanować? Uspokoić? To jakby stwierdzić, że dzikiego zwierza trzeba koniecznie zabić. A przecież widma było niesamowicie inteligentne. Wiadomość o transporcie nie była dla niej zaskoczeniem. W końcu skoro nawet nie słyszeli nigdy o tej wyspie, to tym bardziej nie byli w stanie sami się tam dostać. Potrzebowali pomocy za strony widm. Tuż po tym wytłumaczeniu i paru ostrzeżeniach, gad w końcu zniknął, a dłoń Elixira opuściła jej ramię.
- Widma nie sypiają, że z Ankylona taka mądrala? Ktoś powinien mu udzielić lekcji na temat ludzi. - to były pierwsze słowa, jakie wypowiedziała, kierując je do białego i zawieszając na nim na chwilę swoje spojrzenie. Akurat, by zobaczyć jak ten przed nimi kuca, po czym klęka na jednym kolanie. A ona odruchowo zrobiła krok w przód i oparła dłoń na łbie smoka.
- Pomożemy ci, o to się nie martw. - zwróciła się do niego, po czym zerknęła na złotego. - Josh ma rację, musimy się przebrać w nasze stroje. Po prostu poczekajcie tutaj. - dodała do jego słów. Podniosła swoje metalowe rękawice i założyła je, zaraz idąc w stronę szafy i wyciągając z niej swój nowy, czarny kostium. Obecność samego Onurisa by jej nie przeszkadzała w przebraniu się w pokoju. Nie miała zamiaru jednak robić tego przy kimś obcym. Blondyn poszedł do swojego pokoju, przebrać się, po tym jak zapytał o telepatię, a ta zapewne została nawiązana. W końcu Azjatka zwróciła nieco większą uwagę na Chrisa. Trzymając strój w jednej ręce, podeszła do niego i dźgnęła go palcem w mostek,
- Ty. Nie ruszasz się stąd nawet o krok. Niech chociaż jedna rzecz w tym pokoju zmieni swoje położenie, a dowiesz się dlaczego mówią na mnie Surge. - dźgnęła go drugi raz w klatkę, po czym poszła szybkim krokiem do łazienki, gdzie raz dwa się przebrała. Nie przepadała za czarnym kolorem, ale strój wyglądał całkiem dobrze. Zwłaszcza w połączeniu ze złotymi elementami. No i góra nie zasłaniała za dużo, to też jej się podobało.
Po wyjściu z łazienki musieli już tylko poczekać na powrót blondyna, po czym mogli się wybrać pod garaże, a stamtąd dalej na misję.

z/t I guess
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Christopher Varcer

avatar

Liczba postów : 219
Data dołączenia : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: Pokój Surge i Dust   Sob Sty 27, 2018 9:16 pm

Powalenie białołuskiego nie było dla walecznego młodzika żadnym wyzwaniem. Mimo że to wciąż była tylko zabawa, reptilianin czuł ekscytację równie wielką, jak gdyby toczył prawdziwą i zawziętą walkę, w której to on zyskiwał przewagę. Chris potrzebował odrobiny rozluźnienia, a taki mały sparing nadawał się do tego idealnie. Oczywiście wszystko, co dobre, musi się kiedyś skończyć i Onuris uznał, że czas zająć się tym czym trzeba - czyli dokładnie tym zadaniem, dla którego Chris tutaj w ogóle przybył.
 Reptilianin podniósł się z podłogi z małą pomocą białołuskiego, po czym stanął w kręgu razem z pozostałymi. Zachowanie Ankylona nie było dla Christophera niczym nowym. Egzekutor nieraz zdawał się mieć serce z kamienia i sprawiał wrażenie kogoś pozbawionego wszelkich pozytywnych emocji. To właśnie ta powaga, stanowczy ton i przerażające spojrzenie budziło strach w wielu istotach, które miały z nim do czynienia. Był zupełnie inny od Onurisa. Stanowił wręcz jego przeciwieństwo, o czym przed chwilą przekonał się młody jaszczur. Chris dyskretnie zacisnął palce, formując je w pięści, kiedy egzekutor pochylił się przed niebieskowłosą dziewczyną i prawdopodobnie usiłował ją nastraszyć, jednak nic więcej nie zrobił. Chrisa uczono powstrzymywać negatywne emocje i ograniczać gesty im odpowiadające do absolutnego minimum. Uniesienie tonu, a co dopiero uniesienie ręki na egzekutora było bardzo ryzykowne. Wręcz niebezpieczne.
 Ankylon nie przybył tutaj jednak po to, aby wykłócać się ze sprzymierzeńcami Onurisa i sprowadzonego przez siebie młodzika. Christopher słuchał jego wyjaśnień dotyczących celu misji z poważnym wyrazem pyska, choć uniósł brwi i wyszczerzył kły w grymasie obawy, kiedy to szarołuski wspomniał o plugastwie. Młodzik nawet nie potrafił sprawiać pozorów opanowanego i spokojnego, gdy usłyszał o dzikim, niebezpiecznym bycie. O tak, Christopher wiedział z czym przyjdzie im się zmierzyć. Istota powstała z wszystkiego, co złe. Istna bestia, która jest zdolna zabić w mgnieniu oka. Reptilianin zacisnął kły, zapewne jako jedyny zgadzając się ze zdaniem Ankylona. Trzeba było to uśmiercić. Kto wie, ile ten byt odebrał istnień i jak wiele ma na sumieniu. Nawet jeśli ten byt niegdyś był widmem, Chris był zdania, że istota musiała zginąć. Dopiero potem reptilianin spojrzał kątem oka na stojącego obok Onurisa i nagle w jego głowie zrodziło się pytanie - "Dlaczego Onuris jest inny? Czemu nie jest bestią?". Wzrok jaszczura znacząco złagodniał, ukazując jego niepewność oraz dezorientację. Onuris nie był zły... Wyglądał jak każde inne, normalne widmo. Był przyjazny i skory do zabaw. Christopher dyskretnie obejrzał jego sylwetkę od góry do dołu, a następnie... odsunął się od niego prawie niezauważalnie, wracając spojrzeniem na Ankylona. Zrobił to z trudem, lecz coś go do tego zmusiło.
Wkrótce szarołuski doszedł do punktu, w którym przedstawił młodego członka drużyny. Reptilianin pochylił łeb, nagle się wtrącając:
- Wystarczy Chris... - rzucił cicho spod pochylonego łba. Chris nie przepadał za tym, jak mówiono do niego pełnym imieniem. Z każdym wolał być od razu na "ty", bez względu na to, czy miał do czynienia z widmem, czy ze zwykłym człowiekiem. Taki nawyk...
 Jaszczur resztę monologu przemilczał, gdyż miała ona na celu głównie uświadomić młodych mutantów. O Plugastwach słuchał z trudem i tylko czekał, aż szarołuski zakończy ten nieprzyjemny i mroczny temat. Na jego szczęście egzekutor zaczął wzmiankę o transporcie i dzięki temu wiedzieli, dokąd teraz mają się udać. Chris odetchnął z ulgą i obejrzał twarze pozostałych. Wiedział, że teraz nadejdzie moment, w którym Ankylon zniknie. Egzekutor nie brał udziału w misji przeznaczonej dla Onurisa i jego młodych towarzyszy. Zniknął, lecz gdzie się teraz udał? Tego nie wie nikt.
Chris nie mógł się powstrzymać od uśmiechu rozbawienia, kiedy Nori wypowiedziała się na temat szarołuskiego. Być może reptilianin powinien zareagować inaczej, ale sam nie miał najlepszego zdania o egzekutorze, mimo ogromnego szacunku do niego. Treningi u Ankylona były jednymi z najbardziej wymagających i bolesnych, z jakimi Christopher miał styczność. Trudno się dziwić, że Chrisowi nawet podobały się takie śmiałe, czasem prześmiewcze opinie na jego temat.
Zielonołuski wywrócił oczami, gdy nastoletnia mutantka wspomniała o konieczności przebrania się. Chris odebrał to tak, jakby Nori była typową dziewczyną, dla której najważniejsze jest to, aby ładnie wyglądać. Oczywiście znał prawdę i nie widział ich na wyprawie w ich obecnych strojach, ale i tak tamta wizja go wewnętrznie rozbawiła. "Księżniczka" - tak teraz będzie nazywać niebieskowłosą, skoro do tej pory nie poznał jej imienia. Musiał jeszcze poznać tożsamość tego złotego chłopaka, z którym tamta najwyraźniej się przyjaźniła. Miał dziwny kolor skóry, ale Chris nie oceniał, aby nie wyjść na rasistę. Z drugiej strony jego skóra wyglądała dość... nienaturalnie. Czy aby na pewno był to człowiek, a nie jakiś obcy? Nie przypominał jednak żadnego, którego Chris miał dotąd okazję spotkać.
- Można to nazwać telepatią, jednak my, Widma, wolimy to nazywać więzią. Telepatia to dość ogólne pojęcie, nie oddające w pełni tego, czym tak naprawdę jest to połączenie... Wkrótce sami się o tym przekonacie. - odparł jaszczur na pytanie nastoletniego mutanta. Więź faktycznie była czymś więcej niż zwykłą telepatią (a raczej jej najpowszechniejszą formą). Nie tylko umożliwiała komunikację za pomocą myśli, ale i pozwalała odczytywać emocje oraz miejsce pobytu tych, których ona sięgała. Dodatkowo dzięki niej Christopher mógł pozyskiwać moc oraz energię od samego Onurisa. Reptilianin skinął łbem w kierunku Josha oraz Nori, prosząc ich o chwilowe pozostanie na swoich miejscach, zanim udadzą się do innych pomieszczeń w celu założenia na siebie specjalnych kostiumów.
Chris odwrócił łeb w stronę Onurisa, unosząc rekę na wysokości jego ramienia i zatrzymując ją w chwilowym zawahaniu. To, co zrobił wcześniej było głupie, ale wtedy naprawdę poczuł lęk przed białołuskim. Brak zaufania nie sprzyjał w nawiązywaniu połączenia, stąd Chris chwilę odczekał, ostatecznie umieszczając dłoń na ramieniu widma. Onuris mógł poczuć przyjemne mrowienie i narastające ciepło w miejscu dotknięcia. U Chrisa natomiast mrowienie pierw objęło dłoń, a potem całe ramię. Nie minęła chwila, aż energia białołuskiego objęła cały organizm jaszczura, wypełniając go zarówno energią Onurisa, jak i energią Kaartarna - opiekuna reptilianina. Dzięki znanej Chrisowi energii starożytnego, połączenie z widmem nie sprawiło mu trudności. Zielonołuskiego zdziwił fakt obecności złotej mocy suwerena w ciele białej istoty, lecz nie zapytał o to. Zamiast tego pozostawał w skupieniu i skierował swój wzrok prosto w ślepia białołuskiego.
/W końcu będziesz mógł do nas przemówić, bracie. Połóż dłoń na ramieniu dziewczyny i przekaż jej moc, która teraz przez Ciebie przepływa. Uwolnij ją./
Odezwał się w umyśle białołuskiego, samemu umieszczając dłoń na ramieniu Josha, który znajdował się obok niego. Teraz wystarczyło, aby Josh dotknął ramienia Nori, a Nori ramienia Josha. Gdy tak się stało, uwolniona energia Onurisa zatoczyła koło, każdej osobie przekazując swą niewielką cząstkę. Dzięki temu połączenie zostało nawiązane z każdym, a towarzyszyło temu uczucie bezpieczeństwa, spokoju i ciepła. Jakże ulotnego, ponieważ kiedy proces dobiegł końca i każdy zabrał dłoń, wszystko przeminęło. Niemniej jednak - udało się. Teraz wszyscy mogli usłyszeć białołuskie widmo.
 Jaszczur cofnął się, przeczesując palcami swoją grzywę i rozglądając się po pomieszczeniu. Wiedział, że dziewczyna i jej chłopak zaraz wyjdą z pokoju, więc jego wzrok już szukał czegoś wartego uwagi i obejrzenia. Niestety niebieskowłosa jakby przewidziała jego plany, ponieważ nagle stanęła przed nim i dźgnęła go groźnie palcem. Chris spojrzał w dół i uniósł brwi, zdziwiony tak śmiałą postawą. Oczywiście nie potrafił wydusić z siebie żadnego słowa, będąc kompletnie zakłopotany. Kiwnął głową na znak, że zrozumiał, a Surge udała się w stronę łazienki. "Surge"... czyli tak jej było na imię? Wolał Księżniczkę. Kiedy tylko ta zniknęła z jego pola widzenia, jaszczur uśmiechnął się do siebie i zerknął na Onurisa, wciąż mając na pysku ten dumny uśmiech.
/Ona na mnie leci./
Rzucił do białołuskiego, nagle otwierając szerzej oczy i zaciskając wargi. Niech to, przecież teraz mogła go usłyszeć. Jaszczur wyprostował się, udając, że cała sytuacja nie miała miejsca, a kiedy wszyscy byli już gotowi, reptilianin udał się za nimi. Nie znając architektury budynku, Chris trzymał się z tyłu, pozwalając reszcie iść przodem.

// z.t //
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Surge

avatar

Liczba postów : 258
Data dołączenia : 04/05/2013

PisanieTemat: Re: Pokój Surge i Dust   Sob Cze 30, 2018 10:16 am

Noriko czekała na jakiekolwiek efekty swoich działań, nie wiedząc, czy one w ogóle cokolwiek dadzą. Czy dobrze robiła. Czy to co mówiła pomoże Onurisowi się opanować. Z każdą chwilą jednak mogła być coraz pewniejsza, że nie myliła się. Biały się uspokajał, a ten drugi chyba nie używał już tyle energii do tego, by go przytrzymywać, gdy widział, jak ten coraz mniej się szamota i nie próbuje już się wyrwać. Aura już nie szalała, a smok uspokoił się. Jego łeb padł na piach. I w końcu przemówił. Azjatka się uśmiechnęła na jego słowa.
- Nie wiem, jak inni, ale ja nie mam nic przeciwko. Musiałbyś tylko poznać resztę drużyny. Na pewno cię polubią. - odpowiedziała na jego pytanie. Nie mogła mu powiedzieć tak lub nie, bo nie wiedziała po prostu. Nie wiedziała, czy inni zaakceptują Onurisa. Poza tym, nawet jeśli by nie był w ich drużynie to po prostu byłby ich nieoficjalnym członkiem. Asem w rękawie. Będą musieli wymyślić jakiś sposób na kontaktowanie się. Telepatia raczej nie działa na setki kilometrów. Przynajmniej nie od ich strony, gdzie mogli tylko odpowiadać Onurisowi, gdy mieli połączenie.
Dziewczyna westchnęła lekko kiedy Nodin kazał jej "uwolnić" Onurisa. Szkoda. Podobało jej się to połączenie. Emocje, moc. A teraz musiała się tego pozbyć. Niezbyt ciekawa wizja. Nie zamierzała jednak się sprzeciwiać.Tym bardziej, że dla białego to było utracenie własnej wolnej woli, a tego nie chciała. Zwolniła go z przysięgi, dokładnie tymi słowami. W końcu podniosła się z klęczków i stanęła prosto.
- Mam nadzieję, że więcej ci nie odbije. - dodała z uśmiechem, nieco żartobliwym tonem. Spojrzenie smoka z niej przeniosło się na czarnego i nastąpiła scenka jak z filmu. Lub bajki. Dwie osoby, które nie widziały się wieli. Wreszcie się spotykają. Surge odsunęła się o krok, nie przeszkadzając im w uściskach i przytuleniach. Tym samym przesunęła się nieco w stronę Josha i ostatniego widma, które im towarzyszyło.
W końcu jednak uwaga skoncentrowała się na niej i na Joshu kiedy Nodin zechciał się dowiedzieć czegoś o ich dwójce. Kiedy Onuris kucnął za nią, a jego łeb znalazł się nad jej ramieniem, Nori odruchowo sięgnęła do niego, by go lekko poklepać. Następnie uniosła lekko rękę i rzuciła krótkie "Hej" w stronę czarnego widma. Następnie przedstawienie Josha i pożegnanie. Brat Onurisa i drugie widmo zniknęli, zostawiając ich trójkę samą na wyspie.
- Czuję nadchodzący szlaban i długą, nudną rozmowę na temat odpowiedzialności. - stwierdziła, gdy Onu powiedział, że musi uregulować ich nieobecność. Gdy smok otworzył portal do jej pokoju, bez wahania przez niego przeszła i usiadła na swoim łóżku. Już czekała na telepatyczny kontakt ze strony Emmy. Przetarła twarz dłonią i odetchnęła. Rozmowa na temat ich samowolki na pewno nie będzie przyjemna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Elixir

avatar

Liczba postów : 278
Data dołączenia : 03/01/2017

PisanieTemat: Re: Pokój Surge i Dust   Sob Cze 30, 2018 4:12 pm

Josh kiwnął głową na zapewnienia jaszczura, w takim wypadku decydując się pozostać na swoim miejscu i tylko obserwować dalszy rozwój wydarzeń. Ponownie rzucił okiem na telepatycznie przemawiającego gada, gdy ten wspomniał o ich przeciwniku, lecz tę kwestię również skwitował kolejnym skinieniem na znak, że to rozumiał - że i tak się tego domyślał - ale nie odezwał się, ani nawet nie skoncentrował na żadnej konkretnej myśli, którą smok mógłby odebrać jako umyślnie wysłaną mentalną wypowiedź. Chyba po prostu nie miał już teraz siły się nad tym wszystkim zastanawiać. Chciał jedynie bezpiecznie dotrzeć do domu i odpocząć.
Głowa blondyna odchyliła się lekko na bok, gdy na jego oczach łańcuchy zaczęły zanikać. Skoro nikt na to nie reagował, to zakładał, że tak właśnie powinno się stać... Więc, co za tym idzie, on także nie podejmował żadnych działań, ani się tym nie przejmował. Czuł zresztą i widział, że z Onurisem było coraz lepiej. Wyraźnie dochodził do siebie. W porządku, bo to najprawdopodobniej oznaczało, że wizja łóżka zbliżała się wielkimi krokami, a Elixir co prawda starał się tego po sobie nie okazywać, nie w sposób zbyt oczywisty, ale pilnie potrzebował czasu, żeby się zregenerować. Ciekawe czy mógłby zrzucić na Nori dopełnianie wszelkich formalności i rozmów... Chociaż nie, to pewnie źle by się skończyło. Jeszcze chwilę wytrzyma. Dobra motywacja czyniła cuda.
Powieki nastolatka opadły do połowy, a jego głowa lekko się uniosła, kiedy tak obserwował całe to zwalnianie z przysięgi, z którego jego przyjaciółka wyczuwalnie nie była zadowolona. Być może zapyta ją o to później... Ale prawdopodobnie nie. Co jakiś czas przypominał sobie, aby przejmować się takimi sprawami i okazywać wsparcie, ale i tak częściej wylatywało mu to z głowy. Przynajmniej był na tyle samoświadomy, że to przed sobą przyznawał.
Zaraz potem dwa z gadów rzuciły się już na siebie z powitaniami - zgoda, jeden z nich robił więcej rzucania, ale witanie się zdecydowanie nastąpiło już z obu stron - a Noriko wycofała się bliżej niego. Spoglądając na jej twarz, Josh uniósł pytająco brew, lecz o nic nie zagadnął... Bo tak naprawdę nie był nawet pewien od czego by mógł zacząć. Zapewne większość jego wątpliwości sprowadzała się do prostego wszystko w porządku...? Fizycznie wiedział, że tak, ale psychika i emocje bywały niestety o wiele bardziej skomplikowane, nawet jeżeli biokinetycznie posiadał o nich pewne pojęcie.
Chłopak uprzejmie milczał, gdy smoki dyskutowały, równocześnie nie utrzymując nawet na nich spojrzenia. Och, od czasu do czasu zerkał w ich stronę, ale to nie był jego moment, więc nie czuł potrzeby gapienia się. Głębiej zainteresował się dopiero w chwili, gdy uwaga znów przeniosła się na niego i Nori. Wówczas rzeczywiście skierował już ku gadom wzrok, najpierw rzucając okiem na Nodina, a dopiero później na przemieszczającego się Onurisa. Nawet rozluźnił ramiona i opuścił je w końcu wzdłuż ciała.
Mutant instynktownie drgnął lekko, gdy Onuris się za niego teleportował. Nie wynikało to rzecz jasna ze strachu i prawdę mówiąc nie całkiem z zaskoczenia... Po prostu zareagował na gwałtowną zmianę, której się w danym momencie nie spodziewał. Jego głowa obróciła się na bok, aby mógł w dalszym ciągu śledzić spojrzeniem jaszczura po swojej lewej i tym razem uniósł już obie brwi, obserwując jego poczynania - aż do momentu, gdy musiał zmienić stronę. Słowa gada sprawiły, że w pierwszym odruchu przewrócił oczami, nawet jeżeli jeden kącik jego ust lekko się uniósł.
- Na ogół nie głaskam przyjaciół. Chyba że w specjalnych okolicznościach - to ostatnie zdanie dodał po krótkim namyśle, bo faktycznie przychodziło mu do głowy kilka takich okazji... Ale może nie o nich teraz. Elixir nie widział jednak powodu, aby nie spełnić żądania Onurisa, skoro on sam sobie tego życzył, w związku z czym ostrożnie pogłaskał go po łbie, pozwalając mu się odsunąć wówczas, gdy miał już dość.
Wówczas odezwał się Urtagar, a że zaczął od razu od jego imienia, Josh prędko się ku niemu obrócił, zerkając na niego pytająco... Zaś słysząc jego słowa zamrugał szybko z zaskoczeniem. Właściwie pewnie nie powinien się dziwić, bo zdążył się już nauczyć, że te istoty wydawały się być bardzo honorowe, a mimo to... Chyba jak do tej pory po prostu nie przyszło mu do głowy, że zyskiwał czyjąś wdzięczność. Nie do końca po to tutaj przybył. Nie zastanawiał się nad konsekwencjami, po części dlatego, że nawet nie było na to czasu. Skupiał się na instynkcie i kompasie moralnym, ale... Miło było usłyszeć podziękowania i pochwałę. Temu nie przeczył. Lubił uznanie, jak chyba prawie każdy.
- Zapamiętam. Dzięki. I wzajemnie, gdybyś potrzebował pomocy, a my będziemy w stanie jej udzielić... - zawiesił wymownie głos, bo w tym wypadku jego intencje były chyba jasne. Co prawda podejrzewał, że w konfliktach i problemach widm ich wsparcie wyglądałoby zazwyczaj jak mrówki pomagające słoniowi, ale - jak widać - czasem bywali przydatni, więc nie zakładał z góry, że do takiej sytuacji nigdy nie dojdzie.
W tym czasie Nodin i Onuris zdążyli zamienić kilka słów, na które Elixir zwrócił niewielką uwagę. Zainteresował go dopiero gest złączenia ramion, a następnie posłane jemu i Nori spojrzenia... Oraz kiwnięcie głową, na które odpowiedział podobnie. Kiedy dwa smoki zniknęły, jego wzrok powrócił ku ostatniemu pozostającemu z nimi jaszczurowi i chłopak znów na moment skrzyżował ręce na klatce piersiowej. Jego brwi uniosły się lekko na słowa Onurisa, ale zdecydował się jeszcze ich nie komentować, gdyż wyczuwał w powietrzu zbliżający się powrót do Instytutu. Zgodnie z jego oczekiwaniami, gad otworzył dla nich portal i Josh niemalże westchnął z ulgą, gdy w końcu postawił stopę w pokoju Noriko i jej współlokatorki.
- To było męczące - skomentował lekkim tonem, jak gdyby rozmawiał o pogodzie, równocześnie podchodząc do łóżka przyjaciółki i bez pytania na nim zasiadając, z rękami opartymi na udach. Nie planował zostać na długo, bo naprawdę spieszyło mu się do siebie, ale skoro już była okazja przycupnąć... To na pewno nie zamierzał pozwolić, aby tak po prostu przeszła mu koło nosa. Spojrzenie uzdrowiciela znów padło na Onurisa, który w końcu wspomniał coś o jakiejś nagrodzie. Trochę go zaciekawiła. Na tyle, by jeszcze nie zmył się spać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1610
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Pokój Surge i Dust   Nie Lip 08, 2018 9:54 pm

NPC Storyline – Onuris

Przeszli przez portal, cała trójka. Ogromny białołuski wszedł do pokoju ostatni. Znajoma woń zaraz dotarła do jego nozdrzy, spokój, ciepło i bezpieczeństwo. A przynajmniej tak być powinno. Jego umysł mógł teraz pochwycić wszystkie istoty, które znajdowały się w instytucie. Rozpoznać każdą poszczególną jednostkę, odnaleźć się w tym labiryncie pokoi znacznie łatwiej, niż przedtem. Teraz nie będzie musiał kombinować, próbując przekraść się po korytarzach instytutu. Pozostanie prawdziwie niewidzialny, jak na widmo przystało. Jedynie nie będzie nikogo straszył. Za bardzo.
/To będzie moja rozmowa. W końcu to o mnie chodziło, od samego początku./
Białołuski skwitował krótko "narzekanie" Noriko. Oczywistym było, że nie zamierzał dać im oberwać za to, że mu pomogli. W końcu nie był byle kim, należało się z nim liczyć! Wzrok białego padł na dwójkę mutantów. Smok ugiął lekko kolana i pochylił korpus, zbliżając się do nich mozolnym, ostrożnym krokiem. Szykował mięśnie nóg do skoku, podszedł jeszcze bliżej, spiął nogi... i zatrzymał się nagle. Opuścił swój łeb i spojrzał w dół, badając uważnie swe ciało, za pomocą wzroku. Piasek, piasek, więcej piasku i dodatkowy piasek. Łeb smoka podniósł się do góry, gdzie ten spojrzał wpierw na Elixira, a następnie na Surge. Na jego pysku zagościł lekki, niewinny uśmiech, sugerujący, że on wcale nic nie planował. Fakt, że ogon zaczął mu się poruszać dopiero teraz, a w trasie od portalu (którego już nie było) do łóżka, nawet nie drgnął - na pewno o niczym nie świadczył.
/Trzy minuty, moi drodzy. Zrobię coś ze sobą i porozmawiamy o nagrodach./
Oczywiście wyczytał to ostatnie z umysłu Josha. Nie, żeby wchodził jakoś głęboko i musiał szukać, myśl mutanta została mu po prostu podsunięta, a spojrzenie jasno dało mu do zrozumienia, że powinien sprawdzić, czego się od niego oczekuje. Białołuski wyprostował się, a następnie odwrócił i marszem odszedł w kierunku łazienki. Dokładnie tak, jak widzieli. Wszedł do środka i zamknął za sobą drzwi, nie bawiąc się w korzystanie z zamka. Raczej nie miał czego więcej kryć. Wykorzystanie tutejszych sprzętów wymagało względnego zmniejszenia własnego rozmiaru, co uczynił, schodząc do około dwóch metrów. Biały błysk zza drzwi dał im o tym znać. Potem dało się już tylko usłyszeć plusk wody, kiedy to wielki smok dorwał się do prysznica. Bynajmniej nie miał jednak zamiaru brać tutaj wielkiej kąpieli. Po prostu wszedł do kabiny, odkręcił wodę, a następnie sięgnął po swą moc. Nie gestykulując ciałem, zaczął w prosty sposób manipulować wodą, zmuszając ją do przemieszczania się po białych i ciemnych łuskach, zgodnie z jego żądaniem oraz wolą. W ten oto prosty sposób, bardzo szybko oraz skutecznie pozbył się nadmiaru piasku i ziemi, który osiadł na nim podczas tej przygody. Nie spodziewał się wzbudzić pod tym względem zainteresowania. A nawet jeśli, to po prostu by to zignorował.
Trzy minuty, z zegarkiem w ręku. Tyle zajęło mu ogarnięcie się, od momentu wejścia przez drzwi łazienki, do momentu wyjścia przez nie. Jego łuski wręcz lśniły czystością, Onuris zadbał o własny komfort oraz nie pozostawił po sobie śladu użytkowania sprzętów. Nie ociekał również wodą, osuszając się za pomocą swej mocy. Musiał zadbać, by nie było złego wrażenia. Może to i dziwne, że taka istota dbała o swą czystość, jednak dla widma było to dość naturalne. Brudny nikomu by nie imponował. Co najwyżej wzbudzałby uśmiech politowania. Jedynie o czym zapomniał, to jego rozmiary. Wszedł mierząc ponad dwieście sześćdziesiąt centymetrów, wyszedł już mając około dwóch metrów. Cudowna kuracja odchudzająca, woda wypłukała mu zbędne kilogramy. Tak więc gdy wyszedł, jego wzrok padł na przyjaciół i smok zamarł na chwilę. Powoli rozejrzał się po pomieszczeniu, nie kryjąc zdziwienia. Wszystko tylko po to, by uświadomić samego siebie, że to nie świat urósł - a on się zmniejszył. Choć nadal sylwetka i budowa ciała pozostały takie same, jedynie proporcjonalnie zmniejszone względem wzrostu. Nie chcąc więc dalej kombinować, białołuski podszedł do Noriko i Josha, zatrzymał się naprzeciwko nich, po czym pochylił się, zgiął kolana i usiadł na ziemi - w siadzie skrzyżnym. Owinął ogon dookoła siebie, podparł dłonie na kolanach, uniósł łeb nieco wyżej i przyjrzał się im uważniej. Gdyby pozostał w naturalnych rozmiarach, to zapewne jego łeb byłby teraz na wysokości ich głów. W tym wypadku jednak, nie uważał tego za konieczne. Dla odmiany mógł pozostawać przez jakiś czas nieco mniejszy.
/Nori dostanie mnie. Ja chcę mój znaczek i tatuaż oraz honorowe członkostwo./
Biały od razu przeszedł do rzeczy. Noriko dostanie najlepszą nagrodę, białołuskiego smoka. To przecież oczywiste. On chciał dla siebie obiecany znaczek, którego odpuścić nie zamierzał. A i członkostwo się przyda, dla samej zasady. Choćby i miało być fikcyjne. Białołuski wyciągnął obie dłonie przed siebie, wewnętrzną ich stronę kierując ku górze. W prawej zapalił się biały, niewielki płomień. Nad lewą pojawiła się mapa, wyglądająca, jak hologram. Przedstawiała jakieś fikcyjne ziemie. Albo coś, co nie pochodziło z ziemi, co Onu wziął sobie na wzór. Jego wzrok padł na Joshue, a obie ręce zostały wyciągnięte w jego kierunku.
/Ty dostaniesz własne państwo, tytuł szlachecki oraz wielką, potężną moc./
Podsumował krótko, szczerząc dumnie kły do złocistego mutanta. Nie trudno było się domyślić, że Onuris nie mówił poważnie. Na jego pysku widniał ten rozbawiony, aczkolwiek przyjemny uśmiech. Ton głosu również jasno sugerował, że nie mówił tego wszystkiego na poważnie. Może poza pierwszym zdaniem. Planował przeczekać ich początkową reakcję, a następnie zamknąć obie dłonie, przerywając tym działanie swej mocy.
/A poważniej, przyjaciele. Czego sobie życzycie? Dwukrotnie uratowaliście mi życie, pomogliście mi powrócić na drogę pradawnego kodeksu. Nadal macie w posiadaniu me łuski - dar pierwszego spotkania. Onuris Białołuski, Widmo i Protektor Ziemi, Biały Ogień Aedroth - spełni wasze życzenia./
Bardzo delikatna, biała aura zaczęła otaczać ciało smoka. Siedział w miejscu, jego ogon pozostawał nieruchomy. Mięśnie były rozluźnione, a wyraz pyska spoważniał nieco. Czekał na ich decyzje, odpowiedź. Mogli prosić go o co tylko będą chcieli. Był im to winien. W najgorszym wypadku zmuszony będzie odmówić. Nie chciał bawić się w przestrogi oraz bezsensowne gadanie o konsekwencjach albo o tym, że nie może wpłynąć na całą rzeczywistość, w jakiej żyją. Ale chciał się im odwdzięczyć, był na to gotów. Tylko decyzję, co do nagrody, pozostawił im.

_________________


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Surge

avatar

Liczba postów : 258
Data dołączenia : 04/05/2013

PisanieTemat: Re: Pokój Surge i Dust   Czw Lip 12, 2018 4:38 pm

- Co najwyżej nasza wspólna rozmowa, Onuris. Całej trójki. Chodzi o nas wszystkich. Choć znając Josha, on na pewno się wymiga od tego jakoś. - zerknęła na przyjaciela krótko. Doskonale wiedziała, że był mistrzem unikania szlabanów i kar. Ona zapewne jeszcze rok temu również miałaby gdzieś szlaban, ale teraz było nieco bardziej odpowiedzialna. Nawet jeśli nadal niezbyt.
- Jesteśmy podopiecznymi szkoły, są za nas odpowiedzialni, martwią się o nas. Zupełnie jak ten czarny o ciebie, z którym się przytulałeś. - dodała, chcąc choć trochę zobrazować sytuację smokowi. Nie była pewna czy to dobre porównanie, ale biały i czarny wyraźnie byli sobie bliscy i na pewno się o siebie martwili. Nie było to więc najgorsze porównanie. Sens był podobny. A nie chciała narobić sobie kłopotów. Dla Onurisa to zapewne nic by nie znaczyło, nie przejmował się pewnie niczym co ziemskie. Ale ona mieszała tutaj i powinna się dostosować do panujących reguł. Tylko, że zostawienie przyjaciela w potrzebie nie było w jej stylu. Martwiłaby się i sumienie by ją gryzło.
Kiedy już siedziała na łóżku, a obok niej, lub niedaleko, również przycupnął Josh, Noriko spojrzała na białołuskiego, który podchodził do nich na czterech łapach. Powoli. Nagle jednak się zatrzymał i zaczął się sobie przyglądać. W końcu się odezwał. No tak, był trochę brudny od zabawy na plaży. Azjatka podążyła za nim wzrokiem, zastanawiając się, jak miał zamiar skorzystać z łazienki skoro był taki wielki. Pewnie zajmie mu to trochę więcej niż trzy minuty.
- On chciał na nas skoczyć, prawda? - odezwała się do złotego, gdy kosmita zniknął za drzwiami. Musiał w ostatniej chwili się ogarnąć, że nabrudziłby. Co ją uświadomiło, że i ona i Josh pewnie też powinni się wykąpać, albo przynajmniej przebrać, bo ubrania były brudne. Ale to mogło poczekać. Później wytrzepie pościel.
W końcu Onuris wyszedł z łazienki. Dziwnie skurczony. Surge uniosła brew, patrząc na smoka, który teraz był bardziej ludzkich rozmiarów. Najwidoczniej to była kolejna z jego mocy. Usiadł przed nimi i w końcu przeszedł do rzeczy.
- Własny smok, co? Mi tam pasuje. Zawsze chciałam mieć egzotyczne zwierzątko. - odparła z uśmiechem. Znaczek na pewno białołuski dostanie. Poprzedni został poważnie zmazany i trzeba będzie go robić na nowo. Albo po prostu właśnie uszyje mu jakąś opaskę czy coś podobnego. Może taką przepaską na ramię. To by pasowało do niego.
Przyglądała się temu, co biały miał zamiar zaoferować Joshowi i... Od razu było wiadomo, że sobie żartuje. Własne państwo, co? Ciekawe jakby blondyn sobie z tym poradził. W końcu jednak Onuris na poważnie ich zapytał, co by chcieli w nagrodę.
- Ja tam bym przyjęła cokolwiek. Trochę słabo, że sam nie zdecydujesz. Nie po to ratuje się przyjaciela żeby czegoś od niego wymagać w zamian. - odparła. Ciężko jej było tak na szybkiego wymyślić, czy było coś, co by chciała dostać. Musiałaby się nad tym trochę zastanowić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Elixir

avatar

Liczba postów : 278
Data dołączenia : 03/01/2017

PisanieTemat: Re: Pokój Surge i Dust   Pon Lip 16, 2018 8:49 pm

Prawdę mówiąc Josh żadnymi rozmowami czy kazaniami się nie przejmował. Upomnienia na ogół spływały po nim jak woda po kaczce, z czasem nauczył się nawet całkowicie na nie wyciszać - miał w tym większą praktykę, niż w ignorowaniu kar, choć na przykład z łamaniem zasad w dalszym ciągu radził sobie lepiej. Jasne, pewnie później będzie miał jakieś kłopoty z Dani, ale naprawdę, kto by się jej bał? Nie on. Trochę się pokłócą i wrócą do statusu quo, jak zawsze w takich sytuacjach.
W związku z powyższym chłopak był całkowicie rozluźniony. Nie chciało mu się nawet reagować na poczynania Onurisa, gdy ten chyba próbował się do nich... Skradać? Tak to wyglądało. Jedna z brwi nastolatka lekko się uniosła, ale na tym poprzestał - a kiedy smok zadecydował, że zaraz do nich wróci, Elixir w ramach odpowiedzi tylko wzruszył ramionami, po czym odchylił się już do tyłu i opadł na łóżko. Jego wzrok wbił się w sufit, lecz po kilku leniwych mrugnięciach zamknął jednak oczy.
Rzecz jasna w dalszym ciągu słyszał i czuł to, co się wokół niego działo, wliczając w to oddalającego się gdzieś w pobliżu Onurisa - a następnie słowa Noriko. Zamruczał na nie w sposób graniczący między potakującym i neutralnym, co w jego zamyśle miało oznaczać, że może, ale tak naprawdę nie miał pojęcia i nie zamierzał się nad tym teraz zastanawiać. Owszem, liczył na to, że ten jeden odgłos przekaże całkiem sporo informacji. I nie, nie planował tego sprostować na głos.
Jego przyjaciółka nie zaczynała już żadnego innego tematu i blondynowi to w pełni odpowiadało. Mógł trochę pomilczeć. Wiedział, że nie zaśnie, bo po prostu sobie na to nie pozwalał, jeszcze nie teraz - ale odpoczynek był przyjemny, nawet w takiej formie. Sekundy mijały, ale nie liczył dokładnie upływu czasu, aż wyłapał powrót gada do pomieszczenia. Dopiero wtedy ponownie rozchylił powieki, ale nie od razu podniósł się z materaca. Początkowo jedynie zerknął na Onurisa ze swojej pozycji leżącej. Jego zmniejszonej formy ani nie komentował, ani zbyt szczegółowo się jej nie przyglądał. W końcu wiedział, że dla jego gatunku takie zmiany były możliwe i chyba wręcz normalne, więc po co się nimi przejmować? Zwyczajnie zaakceptował tę nową informację.
Kiedy jaszczur w końcu się zbliżył i przed nimi usiadł, Josh mimo wszystko zmuszony był niechętnie zrobić to samo, aby móc w spokoju kontynuować spoglądanie na niego. Inaczej kąt zrobiłby się już zbyt niewygodny i nieprzyjemny. Tym razem jednak chłopak oparł dłonie na łóżku po swoich bokach i nieco z tyłu, przez co w dalszym ciągu był lekko odchylony za siebie.
Już pierwsze słowa Onurisa wystarczyły, aby Elixir uznał, że wrócili do żartów - przynajmniej częściowo, bo akurat w jego chęć odzyskania symbolu X-Men był skłonny uwierzyć. Tak czy siak świadomość ta sprawiła, że nastolatek natychmiast poczuł ochotę, aby z powrotem się położyć, ale jakoś się przed tym powstrzymał. Mógł chwilę poczekać... A Nori wydawała się zadowolona z takiej luźniejszej atmosfery, więc tym bardziej mu to nie przeszkadzało. Mimo wszystko nie było z nim jeszcze aż tak źle. Chciał się wyspać, ale teraz, gdy nie korzystał już ze swoich zdolności, nie potrzebował tego bardzo pilnie. To znaczy, przynajmniej nie groziła mu utrata przytomności, bo i tak regenerował siły.
Zaraz potem została zresztą wymieniona - oraz holograficznie ukazana - nagroda przeznaczona dla niego samego, która natychmiast sprawiła, że jeden z kącików ust chłopaka lekko się uniósł. Zaraz potem jego głowa przetoczyła się na bok, twarzą w stronę Noriko, której uzdrowiciel posłał wymowne spojrzenie. Zamierzał nawiązać do ich niedawnej rozmowy i zastanawiał się czy dziewczyna ją w ogóle pamiętała... Lepiej, żeby tak, bo inaczej wyjdzie dziwnie.
- Widzisz? Mówiłem, że jestem księciem - stwierdził mianowicie z całym przekonaniem, na jakie tylko było go stać... Czyli, zgoda, z naprawdę ogromnym. Milczeniem pominął z kolei fakt, że w ich dyskusji został właściwie określony tytułem księżniczki, a nie księcia, bo w tym momencie nie było to istotne. Za to Nori wykazywała wystarczający związek ze smokami, by porównanie w dalszym ciągu pasowało.
Wreszcie jednak przeszli do konkretów, a podczas gdy Nori odezwała się jako pierwsza, Elixir w trakcie jej wypowiedzi wzruszył ramionami. To w końcu nie tak, że wcześniej zastanawiał się nad tym, co chciałby dostać. Przede wszystkim w ogóle nie spodziewał się nagrody, a poza tym w trakcie akcji nie bardzo miał czas na takie rozważania. No i... Czego on mógłby pragnąć? Moce posiadał potężne, nawet na tle innych mutantów - i nic dziwnego, w końcu był omegą. Pewnie, że mógłby poprosić o jakiegoś do nich bonusa, ale szczerze mówiąc podejrzewał, że prędzej czy później i tak wzrosną, bo przecież to z grubsza na tym polegały zdolności omeg. Nie miały granic, przez co rozwijały się i rozwijały. Równie dobrze mógł im pozwolić robić to w naturalnym tempie. Albo osobiście im dopomóc, gdy nauczy się to robić bez ryzyka wyrządzenia sobie krzywdy.
Z drugiej strony... Może właśnie na tym powinien się skupić. Przeprowadzone przez ludzi badania były mimo wszystko dość ograniczone, a choć on sam biokinetycznie czuł o wiele więcej, to jednak często nie chciał manipulować niczyim mózgiem czy kodem genetycznym, aby nie doprowadzić do jakichś problemów. Wiedział, że mógł to zrobić. Zdarzało mu się już wywoływać różnego rodzaju zmiany, ale na ogół takie prostsze - pomijając usuwanie nieprawidłowości, manipulował substancjami chemicznymi, impulsami nerwowymi i podobnymi mechanizmami. Ale przecież możliwości było o wiele więcej. Przy odrobinie szczęścia być może mógłby nawet blokować w ten sposób próby czytania w jego myślach czy wprowadzania zmian w jego głowie przez telepatów. To by mu się przydało. Większość omeg tak czy siak potrafiła się przed tym bronić, bo sama posiadała moce psychiczne, ale on nie - więc ktoś teoretycznie mógłby przejąć nad nim kontrolę i wykorzystać jego zdolności wbrew jego woli... Na przykład przeciwko osobom, z którymi trzymał. A t0 by się skończyło źle.
- Ja wiem czego chcę. Wiedzy. Biologicznej, chemicznej, pokrewnej, szczegółowej, żebym mógł ją wykorzystywać z moją mutacją w praktyce. Jestem pewien, że wiesz sporo o tym, jak działają organizmy - albo możesz się dowiedzieć, prawda? W większości to proste, ale są rzeczy, w których nie chciałem sam grzebać metodą prób i błędów, żeby nie zepsuć sobie czy komuś czegoś ważnego w mózgu albo genach - oznajmił, choć podejrzewał, że Onuris pewnie tak czy siak mógł doczytać sobie resztę z jego umysłu. Właściwie to wyjątkowo nawet na to liczył, bo długo by opowiadać o szczegółach tego, na czym mu zależało i dlaczego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1610
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Pokój Surge i Dust   Sro Sie 01, 2018 9:34 pm

NPC Storyline – Onuris

Dłonie smoka oparły się na jego kolanach, choć kręgosłup pozostawał wyprostowany, nie przenosząc ciężaru ciała na ramiona oraz nie obciążając niepotrzebnie stawów. Słuchał. Wpierw jego łeb skierował się ku Noriko. To ona zaczęła, na początku aprobując jego żart, a następnie komentując nieco samą ofertę. Łeb białołuskiego delikatnie przechylił się na bok, kiedy zastanawiał się nad jej słowami. Jego ślepia powędrowały wzdłuż sylwetki dziewczyny, prosto ku jej dłoniom. Zdążył ją poznać na tyle, by orientować się w mocy dziewczyny. Nie umknął mu więc fakt, że brakowało jej pewnego szczegółu. Bezpieczników, pozwalających jej swobodnie kontrolować swoją moc. Już znał odpowiedź na brak jej wymagań. Nie mógł tylko przejść natychmiast do rzeczy, ponieważ potrzebował nadal opinii Joshuy. Wzrok gadzich ślepi powędrował na chłopaka, a łeb przechylił się delikatnie na drugą stronę, stwór znowu z zainteresowaniem słuchał odpowiedzi. Tym razem dostał delikatną sugestię, coś bardzo skromnego, choć o ukrytym potencjale. Na jego pysku od razu zagościł delikatny uśmiech, kiedy białołuski składał sobie w całość zarówno "życzenie" złotego chłopaka, jak również jego aktualne moce oraz umiejętności.
/Dobrze, przyjaciele. Zgodnie ze starożytnym prawem Urkyn'Vareis, mego gatunku - spełnię wasze życzenia./
Onuris skierował spojrzenie ku swym dłoniom, podnosząc je z kolan. Zbliżył je do siebie i splótł palce wzajemnie, a następnie uwolnił delikatną, białą poświatę widoczną przez szpary pomiędzy splecionymi palcami. Trwało to kilkanaście sekund, podczas których smok skupił pełnię swej uwagi na własnych dłoniach. Jego ogon zaczął sunąć po podłożu, niczym wąż - wijąc się w tę i z powrotem. Sam stwór wyglądał na dość zaintrygowanego oraz pochłoniętego własnym działaniem. Na szczęście nie dłużyło się, bardziej, niż powinno. Gdy skończył - a oznajmił to poprzez podniesienie łba i skierowanie spojrzenia na Josha - jego dłonie powoli rozsunęły się, prawa skierowana została wewnętrzną stroną w górę. W środku znajdowała się dziwna, kula wielkości trzech piłeczek do tenisa. Po kuli krążyły białe oraz czarne "chmury", co nadawało jej wyglądu bardzo zmniejszonej w skali planety. Smok wyciągnął prawą dłoń w kierunku Josha, podsuwając mu podarunek mniej więcej na wysokość mostka, kilka centymetrów od chłopaka. Kula zadrżała delikatnie, wypuszczając ze wszystkich stron nieco pyłu, który opadł na białe łuski dłoni widma.
/Mógłbym po prostu pstryknąć palcami i wgrać ci wiedzę do głowy. Ale to byłoby nudne, a ja nie jestem nudny. Na dodatek jestem istotą magii. Oto więc mój dar. Wiedza. Dotknij i nie broń się przed tym, co zobaczysz./
Kuli wystarczyło dotknąć, nawet opuszkami palców. Efekt był natychmiastowy. Przedmiot zaczął się rozsypywać w pył, który następnie unosił się do góry, zaczynać krążyć dookoła złotego, opadać na niego oraz przenikać przez skórę i materiał ubrań do wnętrza ciała młodego mutanta. Dla jego mocy nie było to w żadnym stopniu odczuwalne. Nic nie krążyło po jego układzie krwionośnym, nic nie mieszało mu w głowie. Po prostu pojawiała się nowa wiedza, choć był w tym jeden haczyk. Onuris nie podał młodemu mutantowi żadnych gotowych rozwiązań. Przekazał mu natomiast wiedzę o "standardowych" metodach działania "naturalnej telepatii" - jak w przypadku mutantów - oraz psioniki. Pominął aspekty dotyczące artefaktów oraz magii, ponieważ na te zwyczajnie nie był go w stanie przygotować. Nie za pomocą prostego daru. Jednak w wielu przypadkach, powinien dać sobie radę "omijając" magię logiką oraz prawami fizyki. Josh uzyskał więc wiedzę na temat mocy psionicznych, wpływających na umysły, jak również telepatii szeroko opierającej się na falach mózgowych oraz wielu innych czynnikach z zakresu biologii, którymi mogli posługiwać się potencjalni nieprzyjaciele.
/Reszta to już twoja praktyka. Nie ma dwóch takich samych przypadków, tak samo, jak nie ma jednej zasady działania takich mocy. Im lepiej opanujesz swe zdolności, tym odporniejszy się staniesz. Co będzie wiązało się z lepszymi możliwościami ochrony przyjaciół, sojuszników./
Onuris nie doświadczył tego nigdy na sobie, lecz jego brat zdążył mu już nie raz pokazać, jak potężna oraz niebezpieczna jest telepatia. Zwłaszcza, gdy można kazać komuś zacząć zabijać swoich, zmusić go do skrzywdzenia samego siebie lub uczynić to - co zrobił Onuris, gdy wyruszali. Chłopak z instytutu stał przed nimi i po prostu ich nie widział. Zupełnie, jakby nie spotkał wtedy dwóch smoków w towarzystwie dwójki uczniów.
Białołuski obrócił łeb w stronę Noriko. Oparł swe dłonie o podłogę, po bokach swych bioder, następnie wspomógł się nimi w przesunięciu swego ciała oraz usadowieniu się centralnie przed dziewczyną. Łeb gada skierował się wyżej, a jego ślepia spotkały jej wzrok. Surge odmówiła samodzielnego wskazania podarunku, jaki mogłaby od niego otrzymać. Decyzja spadła więc na jego barki, a obmyślenie czegoś przydatnego nie zajęło mu dużo czasu. Smok podniósł ręce, ustawiając dłonie złączone brzegami, wewnętrzną stroną w górę, na wysokości swojego pyska. Tuż przed dziewczyną, oczywiście.
/Dłonie w łódkę, odwróconą - połóż na moich. Zakryj i nie oszukuj./
Wyjaśnił, uśmiechając się ciepło i czekając, aż przyjaciółka wykona polecenie. Prosty gest, jakby chciała zakryć coś, co miało znajdować się pomiędzy jej dłońmi, a łuskami Onurisa. Gdy ułożyła swe dłonie na jego, zgodnie z instrukcją, samiec przeszedł do działania. Noriko poczuła, jak z jej dłoni wypływa niewielka dawka elektryczności, natomiast spomiędzy szczelin między ich palcami, zaczęło wydobywać się delikatnie, białe światło. Działanie mocy stworzenia nie trwało długo. Coś formowało się pomiędzy dłońmi dwójki przyjaciół, a raczej było formowane przez smoka. W tym wypadku, Onuris nie patrzył na swe dłonie - jak wcześniej w przypadku tworzenia małej kuli dla Josha - lecz cały czas spoglądał na dziewczynę. Po około minucie, energia zniknęła - wraz z wydobywającym się światłem.
/Już. Skończyłem./
Odezwał się, dając do zrozumienia, że Nori mogła już podnieść dłonie i zobaczyć prosty podarunek, który dla niej przygotował. Kula wielkości piłeczki tenisowej. Gładka powierzchnia w dotyku przypominała szlachetny kamień, jak szafir, choć twór wyraźnie nie był żadnym drogocennym towarem. Przezroczysty, choć w środku kotłowała się energia elektryczna, przybierające dziwne kształty - smug oraz chmur, krążących wewnątrz kuli oraz zbijających się do środka.
/Nie zaburzy twojego naturalnego rozwoju, a jednocześnie odciąży cię, gdy będziesz tego potrzebowała. W kulce możesz składować swoją energię, jak również pobierać ją wedle uznania. Określiłem dla niej pojemność na poziomie połowy możliwości twojej mocy. Nie przeładujesz się, a w razie potrzeby - rozładujesz. Powinna być użyteczna, gdy akurat nie będziesz chciała brać rękawic.../
Smok podniósł prawą rękę i schował dłoń za głowę, drapiąc się pazurami z tyłu łba. Wyszczerzył kły w niewinnym uśmiechu, zmieniając nieco swoje nastawienie.
/Co do rękawic, to... zorganizuję nowe. Obiecuję./
Białołuski opuścił swe ręce, opierając dłonie na kolanach. Jego łeb powędrował w bok, wzrok skupił się na Joshu, a następnie wrócił do Noriko. I tak kilka razy, zanim w końcu postanowił się ponownie odezwać.
/Zgodnie z kodeksem, powinienem odebrać wam teraz moje łuski. Pozbyłem się jednak ich mocy, możecie zatrzymać je na pamiątkę. Bardzo mało istot może się pochwalić moim pancerzem. Ja tymczasem... potrzebuję czasu, by ponownie opanować me naturalne zdolności. Jako widmo Ziemi, mam wobec naszej planety obowiązki, ale bez posłusznej mi mocy nie będą to przyjemne momenty. Mógłbym zająć sobie jakiś skrawek pokoju i oddać się kontemplacji?/
Oczywistym było, że Onuris miał tutaj jeszcze trochę do wyjaśnienia. Jak również nadal nie otrzymał tego, czego tak "domagał się" od Noriko. Jednak zarówno ona, jak i Josh będą potrzebowali chwili dla siebie, chociażby po to, by odświeżyć się oraz odpocząć. Smok nie zamierzał zabierać im całości wolnego czasu, jednak nie bardzo widział siebie siedzącego gdzieś w ogrodzie. Zapewne wzbudziłby sporą sensację - nawet tutaj, w Instytucie. Zakładał jednak, że Noriko nie będzie przeciwna, gdy trochę pobędzie u niej w charakterze gościa lub egzotycznego zwierzątka, jak to przed chwilą go określiła.

_________________


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Surge

avatar

Liczba postów : 258
Data dołączenia : 04/05/2013

PisanieTemat: Re: Pokój Surge i Dust   Nie Sie 05, 2018 1:22 pm

- Księżniczką, złotko. - poprawiła przyjaciela, doskonale pamiętając ich rozmowę o księżniczkach i smokach. Ona była smokiem, a on księżniczką. Nie chciała być księżniczką, bo w życiu nie dałaby się nikomu uwięzić. W dodatku księżniczki często były przedstawiane jako słabe. Rola smoka bardziej jej pasowała.
Życzenie Josha zaskoczyło ją w pierwszej chwili, ale bardzo szybko zrozumiała skąd się wzięło. W końcu jego moce polegały na biokinezie, ingerowaniu w ludzki organizm. A nie wiedząc co robi, mógł komuś przypadkiem wyrządzić krzywdę. Na pewno mu się przyda taka wiedza. W takim przypadku, nawiązując do mocy, ona mogłaby chyba tylko poprosić o zablokowanie swoich. Żeby przestała ciągle pobierać prąd. To było strasznie denerwujące. Nie lubiła nosić tych metalowych rękawic, były niewygodne. Już teraz czuła, że niedługo będzie musiała iść do Forge'a i wytłumaczyć się z ich utraty, prosząc o nowe. Dawała sobie kilka godzin, nie więcej. I jak tu się cieszyć życiem kiedy ciągle się martwisz, że możesz kogoś niechcący porazić? No nie da radę.
Przyglądała się Onurisowi i przysłuchiwała kiedy ten w pierwszej kolejności postanowił przekazać Elixirowi swój prezent. Energia smokowatego jej zdaniem była piękna. Biała. Coś tworzył między łapami i wkrótce mogli zobaczyć co. Blondyn dostał w prezencie jakąś kulę. Przypominająca jej trochę miniaturkę jakiejś piaszczystej planety. Wyglądała całkiem ciekawie. Chętnie też by się przyjrzała, jak Josh z niej korzysta, ale wtedy przyszła jej kolej na prezent. Białołuski odezwał się do niej, wyciągając w jej stronę swoje ręce.
Zgodnie z poleceniem ułożyła swoje dłonie nad jego i czekała co się stanie. Znowu przebłysk białej energii, poprzedzony ukradnięciem odrobiny jej elektryczności, co zupełnie jej nie przeszkadzało. Tworzenie prezentu nie trwało długo i wkrótce Noriko mogła podnieść ręce, by spojrzeć na to, co stworzył dla niej Onuris. Wzięła kulkę do ręki i przyjrzała się jej, obracając ją na różne strony, jednocześnie słuchając wyjaśnień odnośnie tego, czym była.
- Czyli po części działa podobnie do rękawice. Ale wygodniejsza w użyciu. Super. Dzięki, Onu. - przeniosła swoje spojrzenie na smoka i uśmiechnęła się do niego. Kiedy wspomniał o rękawicach pokręciła lekko głową.
- O to się nie martw, dostanę kolejne. Co jakiś czas i tak dostaję ulepszony model. Forge do geniusz. - odezwała się do niego, odkładając kulkę na łóżko obok siebie. Na kolejne słowa dziewczyna przechyliła lekko głowę, myśląc chwilę. - Co prawda nie powinno cię tu być, bo to żeńskie dormitorium, ale skoro Lockheed może siedzieć u Shadowcat to myślę, że ty możesz siedzieć u mnie. Może te zasady nie obowiązują kosmiczne smoki. - skinęła lekko głową. Ona osobiście nie miała nic przeciwko, by białołuski został u niej w pokoju. Sama potrzebowała teraz chwili odpoczynku. Kąpieli i snu. Tylko o tym teraz myślała. By porządnie odpocząć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Elixir

avatar

Liczba postów : 278
Data dołączenia : 03/01/2017

PisanieTemat: Re: Pokój Surge i Dust   Pon Sie 06, 2018 11:08 pm

Josh tylko przewrócił oczami, kiedy Noriko wtrąciła mu się z poprawieniem księcia na księżniczkę, lecz zdecydował się już tego na głos nie komentować. Aż tak mu na tym temacie nie zależało, a dziewczyna trochę racji miała, więc sobie odpuścił. Zaraz potem jego uwaga tak czy siak skupiła się już niemalże wyłącznie na Onurisie, w związku z czym prywatne rozmowy - i ewentualne dogryzanie sobie wzajemnie - musiały poczekać na później.
Nastolatek obserwował jaszczura, gdy ten obiecał im spełnienie ich życzeń - choć tak naprawdę Nori nie wyraziła żadnego konkretnego, ale mniejsza o to - i od razu przystąpił do dzieła. Jego spojrzenie zsunęło się z gadziego pyska na dłonie, pomiędzy którymi zaczęła formować się energia. Głowa Elixira przechyliła się lekko na lewo w wyrazie nieskrywanego zainteresowania, lecz chłopak w dalszym ciągu zachowywał milczenie. Czekał na efekt końcowy... I nie zawiódł się, gdy między pazurzastymi palcami wyłoniła się wreszcie skondensowana kula, nie za duża, ale i w gruncie rzeczy nie mała... I niemalże złota. Blisko. Właściwie wyglądała całkiem ciekawie, głównie ze względu na przesuwające się po jej powierzchni nieregularne wzory.
Dłoń ze sferą została ku niemu wysunięta, więc mutant wyprostował głowę i oderwał prawą rękę od materaca, aby po nią sięgnąć - lecz zanim jeszcze zdążył to uczynić, Onuris przemówił ponownie, przez co Josh znów przeniósł wzrok na jego oblicze i zastopował swój ruch. Wysłuchawszy smoka uważnie, uzdrowiciel skinął mu na potwierdzenie, że zrozumiał te wyjaśnienia i polecenie, po czym - nie zwlekając już dłużej - ułożył dłoń na kuli.
Efekt tego działania w pierwszej chwili odrobinę Elixira zaalarmował. Chociaż nie, właściwie nie w pierwszej chwili, tylko w momencie, gdy pył z wytworzonego przez Onurisa obiektu zaczął osiadać na jego skórze i przez nią przenikać... To było dziwne z tego względu, że nie wyczuwał zmian, a przyzwyczaił się do tego, że jego moce informowały go o wszystkim. Jasne, nie każdą materię mógł wyczuć na zewnątrz, ale kiedy już wkraczała do jego ciała, to się o niej dowiadywał - w tym o takiej syntetycznej czy magicznej. A więc ta kula nie zaliczała się do żadnej z tych kategorii, no i organiczna - z oczywistych powodów - również nie była. Intrygujące. I trochę niepokojące.
Przeglądając swoją nową wiedzę, Josh prędko się zorientował, że otrzymał tak naprawdę więcej, niż o to prosił... I dobrze. W końcu dzięki tym informacjom mógł się nie tylko bronić, ale w gruncie rzeczy także naśladować część zdolności psychicznych... Może bez sztuczek pokroju przekazywania komuś swoich myśli, bo to wymagało już nawiązania jakiejś więzi, ale prostsze efekty powinien być w stanie osiągnąć. Będzie musiał to sobie przećwiczyć. Ciekawe czy Kukułki zgodziłyby się udzielić mu paru lekcji... I pomóc mu przetestować chronienie się przed cudzą telepatią.
- Jasne. Dzięki - skomentował krótko dalsze wytłumaczenia Onurisa, prawdę mówiąc nie do końca się na nich skupiając, a zamiast tego pogrążając się w szczegółach świeżo pozyskanych wiadomości. Dłoń już wcześniej zdążył cofnąć i teraz opierał ją luźno na swoim udzie, głowę z kolei lekko opuścił i znów odchylił na lewo. Jego spojrzenie zjechało na bok, na podłogę - i utrzymywało się na niej przez dłuższy czas, przez co początkowo nie obserwował dalszych poczynań smoka, a już tym bardziej swojej przyjaciółki. Jedynie kątem oka wyłapywał nieco odmienioną powtórkę z poprzedniego procesu, tym razem wykonywaną z drobnym udziałem Nori - i dającą trochę inny skutek.
Jego zainteresowanie wzrosło jednak dopiero w trakcie dyskusji tej dwójki i to właśnie wówczas zerknął na trafiającą do Noriko kulę. Nawet nachylił się lekko w stronę dziewczyny, żeby lepiej widzieć. Nie wtrącał się, gdy przyjaciółka wspomniała, że nie potrzebuje pomocy z rękawicami, ani wtedy, gdy Onuris wyjaśnił im sytuację z łuskami i poprosił o miejsce na odpoczynek. To znaczy, na kontemplację, jak to ujął. Pozwolił Nori mówić pierwszej, bo to w końcu o jej pokój tutaj chodziło, a Elixir i tak planował się zaraz zmyć. Prawdę mówiąc to było dla niego wręcz trochę dziwne - zostawianie dyskusji w rękach Noriko. Zazwyczaj sytuacja wyglądała dokładnie odwrotnie. No, ale zawsze musiał być ten pierwszy raz.
- Technicznie rzecz biorąc, tak czy siak nie jesteśmy już tylko zwykłymi uczniami, więc możemy pewnie dyskutować w kwestii większych praw - zauważył tylko po wypowiedzi przyjaciółki, równocześnie wzruszając nieznacznie ramionami, ale więcej do dodania tak naprawdę nie posiadał. Blondyn zsunął dłoń z uda z powrotem na materac, lecz tym razem tuż przy jego krawędzi, po czym podniósł się z miejsca, a następnie powoli się przeciągnął, na moment przenosząc ręce ponad głowę. Wyglądało na to, że to już była na niego pora. Nie czuł się tutaj dłużej do niczego potrzebny, a wszyscy powinni trochę odsapnąć.
- Będę się zbierał. Czas spać. Długo spać. Więc... Widzimy się jutro? - rzucił, w tym czasie przesuwając wzrokiem pomiędzy Nori i Onurisem, nim skierował się ku drzwiom. O tej porze nie musiał martwić się, że ktoś przyłapie go na przemykaniu po korytarzach, bo po prostu było jeszcze wcześnie i nikt nie mógł się go przyczepić. To znaczy, nie o to, bo na pewno znalazłaby się cała masa innych powodów, wliczając w to ostatnie zniknięcie ze szkoły... Ale grunt, że - oddalając się - nastolatek zrezygnował z biokinetycznego sprawdzania trasy.

Z/t.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1610
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Pokój Surge i Dust   Sro Sie 15, 2018 6:59 pm

NPC Storyline – Onuris

Białołuski pokiwał łbem ze zrozumieniem, przyjmując, że nie ma podejmować żadnych działań. Bardziej spodobał mu się komentarz dotyczący zasad panujących w tym miejscu. Biały uniósł ręce i skrzyżował ramiona na klatce piersiowej, spoglądając na dziewczynę z rozbawieniem.
/Zasady obowiązują wyłącznie tych, wobec których można je egzekwować./
Ułożył dłonie w taki sposób, by opierać je na własnych bicepsach, które lepiej wyeksponował przez ułożenie rąk w ten sposób. Uniósł lekko wargi, odsłaniający białe kły w uśmiechu. Zadbał również o wyprostowany korpus, przyjmując dzięki temu stanowczą, pewną siebie postawę. Kto spróbuje wydać mu polecenie lub zabronić czegoś? No kto? Pewny siebie Onuris, białołuskie widmo Ziemi, Biały Ogień Aedroth-Et'Ada, brat czarnołuskiego Nodina. Kto śmie? No kto?
Onuris potrząsnął łbem i przybrał bardziej "normalny" dla siebie wyraz pyska. Oczywiście, że żartował z nagłą zmianą postawy, choć na pewno nie pozwoliłby nikomu sobą tak po prostu rozporządzać. Od tego byli egzekutorzy lub ci, którym zaufał. A zaufani nie wydawali mu poleceń. Wzrok padł na Joshue. Oni nie byli uczniami, jak to ich określił. Biały do końca się z tym nie zgadzał, w końcu sam był nadal uczniem. Ale rozumiał przekaz. Z resztą to przy nim zdobyli doświadczenie, dodatkowo takie, jakim mało kto może się pochwalić. Zwłaszcza, że widma bywały pamiętliwie, a ochotnicze lub przymusowe babranie się w ich problemach zazwyczaj skutkowało przymusowym, dłuższym wymogiem wtrącania się w sprawy Urkyn'Vareis. Czego efekty odczuli, gdy trafili z Onurisem na wyspę. Złocisty mutant przypomniał mu nagle, że nadeszła pora odpoczynku. Bardzo mu to odpowiadało, więc pomachał człowiekowi na dobranoc, odprowadzając go przy tym wzrokiem. Zupełnie, jakby Elixir znalazł się kilkanaście metrów dalej, a on nie mógł mu po prostu powiedzieć "do jutra". Gdy drzwi się zamknęły, smok zajął się sobą. Podniósł się lekko, oparł dłonie na podłodze, a następnie na czworaka podpełzł do ściany, zaraz obok okna. Rozsiadł się tam, plecami do ściany. Przyjął pozycję w siadzie skrzyżnym. Oparł dłonie na kolanach, odetchnął głębiej i skupił się na opanowaniu własnego organizmu. Czas oddać się kontemplacji. Ogon gada owinął się dookoła jego nóg, dłonie opadły na kolana. Plecy były wyprostowane, łeb skierowany prosto - choć ślepia zamknął. Wyłączył się i wyciszył. Wyglądał, niczym medytujący mnich, gdyby tylko miał na sobie takie szaty i był bardziej człowiekiem, aniżeli gadem. Nie dotykał plecami ściany, a przy tym znajdował się w takiej pozycji względem okna, że jego dwumetrowe cielsko nie było widoczne z zewnątrz. Nikt więc przypadkiem nie wypatrzy "intruza" w pokoju jednej z uczennic, nie wpadnie tu z mieczem w ręku, krzycząc coś o niewiastach i smokach. To mu się kiedyś naprawdę przytrafiło.
Białołuski nie wyłączył się całkowicie. Noriko mogła do niego przemówić lub wykonać jakiś inny gest. Jeśli trzeba, smok otworzy ślepia i spojrzy na nią. Jego odpowiedzi będą się ograniczały do prosto skinięcia łbem na tak albo przeczącego pokiwania nim na boki - w przypadku negacji. Stwór założył, że dziewczyna po prostu przygotuje swoje rzeczy i pójdzie wziąć kąpiel lub prysznic, a on będzie w tym czasie spokojnie medytował. Tym razem nie będą temu towarzyszyły żadne efekty specjalne. Tak więc wchodząc do łazienki, młoda mutantka zostawiła za sobą medytującego, siedzącego w wyprostowanej pozycji Onurisa. Gdy jednak wyszła po jakimś czasie, obraz ten się zmienił. Biały nadal siedział, choć teraz już zgarbiony. Jego ramiona opierały się na kolanach, również bardziej ugięte w stawach. Łeb opadł w dół, ślepia dalej były zamknięte. Sylwetka uległa wyraźnemu rozluźnieniu, ogon nie przywierał już do nóg, a swobodnie opadł na podłogę, zataczając lekkie półkole z lewej strony smoka. Klatka piersiowa powoli, miarowo unosiła się, a następnie opadała. Oddech był spokojny. Spał. Smok poddał się zmęczeniu po tych wszystkich wydarzeniach i nawet nie zauważył, kiedy zasnął. Na wyspie to on pełnił straż podczas nocy, wszystkie te wydarzenia - które miały miejsce zarówno przed, jak i po - bardzo go obciążyły. Zapomniał już, że dawno nie odpoczywał. I gdy oddał się wyciszeniu, jego organizm wykorzystał okazję i przełączył go w stan snu. Tak więc białołuski spał, na siedząco ze skrzyżowanymi nogami. Zapewne gdyby ktoś tu nagle wpadł, smok błyskawicznie by się obudził. Przy tym czuł się jednak na tyle bezpiecznie, by spokojnie tu zasnąć.

_________________


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Surge

avatar

Liczba postów : 258
Data dołączenia : 04/05/2013

PisanieTemat: Re: Pokój Surge i Dust   Wto Sie 21, 2018 5:05 pm

Noriko raczej nie miała nic więcej do powiedzenia w tym temacie kiedy Josh powiedział, że technicznie nie są już tylko uczniami. Nadal tu mieszkali, więc regulamin ich obowiązywał. Nic tego nie zmieni.
- Jasne. Do jutra. I dobranoc. - pożegnała przyjaciela i zerknęła za nim kiedy ten się ulatniał z jej pokoju, chwilę jeszcze patrząc na zamknięte drzwi. Odetchnęła głęboko i przymknęła na chwilę oczy. Czas na odpoczynek. Ale jeszcze nie teraz. Coś jeszcze miała do zrobienia.
- Przyjaciele zwracają uwagę na zasady swoich przyjaciół i szanują je. - zwróciła się jeszcze do Onurisa. Bez względu na to, czy żartował czy nie, powinien choć trochę nauczyć się życia wśród ludzi. Ich sposobu życia. Co z tego, że był potężnym smokiem, którego ciężko byłoby ukarać? Ona też mogłaby mieć w czterech literach przepisy drogowe i razić elektrycznością policjantów, którzy chcieliby jej wystawić mandat. Ale nie na tym to polegało. Żyjąc pośród innych trzeba chociaż częściowo się do nich dostosować. To, że miała moce i była silniejsza od zwykłych ludzi, nie znaczyło, że może robić co tylko jej się żywnie podoba. Miała nadzieję, że uda jej się choć trochę przystosować białego do życia pośród nich. Jeśli chciał być częścią drużyny to również powinien zwracać uwagę na zasady jej dotyczące.
Patrzała chwilę w milczeniu jak smok siada sobie pod ścianą, po czym wstała z łóżka i podeszła do półki z ubraniami. Zdecydowanie powinna się przebrać. I wykąpać. To brzmiało jak plan idealny. Zgarnęła również ze sobą prezent od kosmity i skierowała się do łazienki, zamykając za sobą drzwi. By móc wejść pod wodę, Nori rozładowała energię do kulki. Zdecydowanie przyda się jej ona teraz, gdy nie miała swoich rękawic. Bardzo potrzebowała prysznicu. Jak bardzo to zdała sobie dopiero sprawę kiedy weszła pod strumień gorącej wody. Od razu poczuła, jak całe napięcie z niej schodzi i rozluźnia się. W łazience spędziła dobre pół godziny, myjąc się dokładnie i chwilę stojąc po prostu pod gorącą wodą. Potem musiała już tylko ubrać świeże ubrania, rozczesać włosy po wytarciu ich i wreszcie mogła wrócić do pokoju.
- Jestem. - odezwała się jak tylko otworzyła drzwi od łazienki. Od razu skierowała spojrzenie na kosmicznego przyjaciela i szybko się zorientowała, że ten zasnął na siedząco. Nie miała zamiaru go budzić ani mu przeszkadzać. W odruchu jedynie wyciągnęła z szafy koc i zarzuciła mu go na ramiona, zaraz idąc na swoje łóżko i kładąc się na nim z westchnieniem. Zamknęła oczy. Sen pewnie nie przyjdzie od razu, ale wystarczyła jej nawet krótka drzemka. W jaskini spało się jej całkiem dobrze, więc nie była na pewno niewyspana. Bardziej po prostu zmęczona. Krótki sen był wskazany. Oby tylko nikomu z Instytutu nie przyszło do głowy budzić ją.
Oczywiście z jej zmęczonym ciałem nie zgadzał się jej brzuch, który szybko zaczął się buntować. Nori mruknęła coś pod nosem i podniosła się niechętnie z łóżka. Zerknęła na Onurisa krótko, po czym skierowała się do drzwi i wyszła z pokoju, kierując się do kuchni. Ona miała o tyle dobrze, że rzadko kiedy ktoś ją zaczepiał. A jeśli już to zrobił to ona albo ignorowała albo mruknęła coś w odpowiedzi. Miała zamiar pójść do kuchni, zrobić trochę kanapek i wrócić do pokoju. Trochę dużo kanapek na wypadek, gdyby smok miał ochotę na przekąskę. Wszystko jej zajęło kilkanaście minut. Wróciła z pełnym talerzem i kubkiem herbaty. Jeśli biały nadal spał to zjadła w ciszy i poszła spać, zostawiając dla niego trochę kanapek. W innym przypadku od razu podeszła do niego poczęstować go swoim jedzeniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1610
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Pokój Surge i Dust   Nie Wrz 16, 2018 9:42 pm

NPC Storyline – Onuris

Noriko nie ma humoru do żartów. Onuris to zapamięta. Inaczej nie mógł zinterpretować jej słów, co najwyżej się obrazić, że próbowała mu zarzucić złe intencje. Zwłaszcza, że z dwojga to on mógłby uczyć ją żyć wśród ludzi. Przynajmniej kiedyś wiedział, jakie to było uczucie. Jakie prawa rządziły tą relacją.
Białołuski zasnął, zmęczenie wygrało ponad chęcią "posiedzenia w nocy". Nie było to planowane, ot tylko na chwilę postanowił poddać się zmęczeniu. Przecież tak wielkie i potężne widmo nie zaśnie, tak o. Przeliczył się i efekt Nori zastała po powrocie z łazienki. Tak, jak usiadł w siadzie skrzyżnym, tak zasnął. Zarzucenie mu koca na ramiona było miłym gestem, jednak nie wybudziło go ze snu. Stwór nawet nie drgnął, czując się tu na tyle swobodnie i bezpiecznie, by pogrążyć się w spokojnym śnie. Nawet jej wyjście nie przerwało odpoczynku białołuskiego. Zmiana nastąpiła dopiero po powrocie młodej mutantki. Wchodząc z talerzem pełnym jedzenia, zobaczyła, że Onuris co prawda nie zmienił miejsca, jednak zmienił położenie. Z pozycji siedzącej, położył się na prawym boku, podwijając niego nogi i wsuwając sobie prawą dłoń pod łeb. Kocem okrył bardziej swój korpus, na tyle, na ile materiału starczyło by go w ogóle przykryć. I spał dalej. Oddychał spokojnie, miarowo, ale wyraźnie wzięło go na mocny sen i po krótkim przebudzeniu zwyczajnie kontynuował, tylko w wygodniejszej pozycji. Pozostał przy tym na tyle miły, by nie zawłaszczyć sobie łóżka jej albo jej współlokatorki. Choć może wynikało to z braku takiej potrzeby i przyzwyczajenia. Można było zakładać, że dla Onurisa, sen na ziemi nie był niczym niezwyczajnym.
Poszedł spać pierwszy, a rankiem obudził się pierwszy. Wczesnym rankiem, kiedy młoda mutantka jeszcze spała. Otworzył powoli ślepia, rozejrzał się, zaraz przeciągnął z cichym pomrukiem, za który skarcił się w myślach. Bezszelestnie podniósł się do siadu, oparł dłonie na kolanach i wziął się za to, czego nie rozpoczął wieczorem. Wpierw uspokoił oddech, następnie zamknął oczy. Zaczęło się spokojnie, delikatna aura otoczyła ciało smoka. Potem jego białe łuski zaczęły emanować lekkim, aczkolwiek nieprowokującym światłem. Na tyle, nie przeszkadzać dziewczynie podczas snu. Na sam koniec, powtórzyła się sytuacja z wyspy i energia zaczęła rozchodzić się wzdłuż żył i tętnic smoka, lecz tym razem zaznaczane były one na biało, a nie czarno. Efekt nadal mógł być... dziwny, aczkolwiek na pewno bardziej przyjemny, aniżeli ostatnio. Onuris oddał się medytacji, przepuszczając energię przez własne ciało oraz manipulując nią. Wszystkie efekty świetlne maksymalnie ograniczał, by jednak nie obudzić Noriko zbyt wcześnie. Dodatkowo nie potrzebował, by przez szparę pod drzwiami lub okno - było widać jakąś grę świateł z jej pokoju. To mogłoby sprowokować kogoś do sprawdzenia, co się dzieje. Stwór nie zmieniał swojego rozmiaru, więc trzymał się tej pomniejszonej, dwumetrowej wersji samego siebie. Jednocześnie, gdy tylko młoda mutantka przebudzi się ze snu i skieruje na smoka spojrzenie, ten zaraz odezwie się w jej umyśle. Tym samym da jej znać, że "medytacja" nie wyłączyła jego świadomości oraz że jest chętny do rozmowy.
/Dzień dobry! Ten będzie wspaniały. Planeta odzyskała protektora./
Jego Onurisa był... przyjemny, miły. Smok wyraźnie miał dobry humor. Jego ciało nadal pokrywały wcześniej wymienione efekty świetlne, choć aura już zniknęła, a świecące żyły były raczej lekko zakreślone. Najmocniej - choć niezbyt przesadnie - rozświeciły się białe łuski stwora, rzucając nawet poświatę na otoczenie, choć ledwo do kilku centymetrów od niego. Latarki z tego nie będzie. Dodatkowo, nie patrzył na nią. Cały czas miał zamknięte ślepia i pozostawał w jednej pozycji. Koc znajdował się na jego ramionach, podobnie, jak w nocy go na niego zarzuciła. Choć tym razem sam go sobie ubrał, trochę niczym płaszcz, który gadowi przypasował. Kojarzył mu się z tym ludzkim ciepłem, domem. Pozytywnymi cechami, które cenił w tym gatunku.

_________________


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Surge

avatar

Liczba postów : 258
Data dołączenia : 04/05/2013

PisanieTemat: Re: Pokój Surge i Dust   Czw Wrz 27, 2018 6:57 pm

Noriko na pewno się nie spodziewała, że Onuris aż tyle będzie spał. Sama nie wiedziała dlaczego. Może myślała, że kosmiczne smoki nie śpią wcale tak dużo. Najwyraźniej jednak się myliła.
Po zjedzeniu kanapek i wypiciu herbaty postanowiła się zdrzemnąć trochę. Nie było jakoś specjalnie późno, więc do następnego dnia raczej nie miała zamiaru spać. Wiadomo jednak, że czasem człowiek jedno chce, a jego organizm robi drugie. Nie była świadoma tego, jak bardzo jest zmęczona. Jak bardzo jej organizm potrzebował odpoczynku.
Przebudziła się raz. Kiedy było już ciemno. Nie do końca przytomna zerknęła jedynie na godzinę, po czym zamknęła oczy i szybko zapadła ponownie w stan uśpienia. Nawet nie pomyślała o tym, by sprawdzić co z Onurisem. Być może balansując na krawędzi snu nie pamiętała po prostu, że smok był u niej w pokoju i też spał. Nie myślała też o tym, że jej współlokato0kri nie ma w pokoju, co również było dziwne. Być może coś się stało. Coś ważnego. Noriko jednak to nie interesowało.
Tym razem spała do samego rana. Kiedy się obudziła, przeciągnęła się i ziewnęła. Powoli podniosła się do siadu i rozejrzała po pokoju, przecierając jedno oko. Uśmiechnęła się na widok białołuskiego, siedzącego tam, gdzie wczoraj zasnął. Z kocem zarzuconym na plecy jak peleryna. Ten też zaraz się do niej odezwał. Usłyszała jego ciepły głos w swojej głowie.
- Dzień dobry. A czy taki dobry to jeszcze zobaczymy. - Azjatka przeciągnęła się i zerknęła na zegarek. Było dosyć wcześnie. Zdecydowanie za wcześnie, by się obudzić, ale mogła to zwalić na wczorajsze wczesne zaśnięcie. - Jak to mówią - Nie chwal dnia przed zachodem słońca. - przeniosła spojrzenie na talerz, który tu wczoraj przyniosła i złapała jedną kanapkę. Dobrze, że nie musiała się wybierać po jedzenie do kuchni. Co prawda o tej godzinie pewnie kuchnia będzie albo niemal pusta, ale martwiła się, że może wpaść na któregoś nauczyciela, a wtedy pytaniom nie będzie końca. Wolała odwlekać ten moment jak najdłużej.
Jedząc kanapkę, przyglądała się medytującemu smokowi w ciszy. Cisza ta jednak nie trwała zbyt długo. - Jak długo możesz tu zostać? Powiedziałeś, że jesteś protektorem. Musisz pewnie cały czas pilnować Ziemi? - zagadnęła białego, dojadając kanapkę. Choć Onuris odpowiadał jej telepatycznie to Noro osobiście wolała po prostu do niego mówić. Tutaj nie musiała być cicho. Nie musiała przed nikim ukrywać tego, co mówiła do swojego kosmicznego przyjaciela. - Przy okazji, możesz się częstować. Chyba, że widma nie jedzą kanapek. - to mówiąc, podniosła się z łóżka, by podejść do jednej ze swoich szafek i otworzyć ją. Wypadało się przebrać w coś czystego. I wytrzepać pościel z piachu. Parę drobnych rzeczy do zrobienia. Po wyjęciu ubrań z szafki skierowała się do łazienki, by tam się przebrać jak najszybciej i wrócić do pokoju ze szczotką do włosów. Och, szkoda, że Onuris miał łuski, a nie futro. Fajnie by było poczesać takiego wielkoluda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1610
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Pokój Surge i Dust   Nie Wrz 30, 2018 1:41 pm

NPC Storyline – Onuris

Białołuski "wygasił" własne oświetlenie, przywracając łuski do naturalnego stanu. Energia przestała przebijać się spod naturalnego pancerza i skóry stworzenia, co odbiło się na tym, że pomieszczenie nie było już pokrywane delikatnym światłem. Chwilę później stwór otworzył swe ślepia i skierował spojrzenie na młodą mutantkę. Akurat po jej przywołaniu hasła, o nie chwaleniu dnia przed zachodem. Biały przekrzywił łeb lekko na bok, nie do końca rozumiejąc. Co takiego strasznego mogłoby się wydarzyć teraz, kiedy odzyskał własną wolność, wrócił do swoich oraz ponownie sprawuje swą funkcję? Nie był zaślepiony. Wiedział, że wcześniej czy później, wydarzy się coś złego. Ale teraz... teraz nastał nowy dzień, nowy etap jego własnej historii.
/Więcej pozytywnej energii. Mogę zostać tyle, ile zechcę. Lub przynajmniej do momentu, w którym nie pojawi się coś wymagającego mojej interwencji. Z resztą pomimo mojej wcześniejszej kondycji, po cichu spełniałem swoją funkcję./
Odpowiedział, dodając do odpowiedzi nieco swojego komentarza. Skoro ledwo co "wrócił" to uznał, iż przysługiwało mu prawo do chwili urlopu. Zwłaszcza, jeśli nie miało miejsce nic z zakresu wymagającego jego osobistej interwencji. Planeta potrafiła zadbać o siebie sama, natomiast jej mieszkańcy zazwyczaj samodzielnie powstrzymywali swych rodaków przed doprowadzeniem do większej zagłady. Białołuski przesunął ogonem po ziemi, oplatając się nim od drugiej strony. Spojrzenie skierował na kanapki, znajdujące się kawałek dalej. Poza zasięgiem jego ramienia, jednak na to szybko znalazł rozwiązanie. Chwycił dwie kanapki swoją mocą, choć bez żadnych specjalnych efektów świetlnych. Kanapki po prostu uniosły się, a następnie wraz z całą zawartością powędrowały w kierunku białołuskiego. Widmo wyciągnęło lewe ramię w kierunku nadlatującego jedzenia, które powoli opadło na otwartą dłoń. Mimo zmniejszenia swej postury, nadal był dość duży. A skoro już o tym mowa, Onuris poświęcił kilka sekund, okrył się białą energią i przywrócił swemu ciału normalne rozmiary - ponad dwa i pół metra wzrostu oraz odpowiedni wraz z tym stosunek masy. Koc na jego ramionach nieco się "skurczył", względem całej postury gada, jednak w żaden sposób nie wydawało mu się to przeszkadzać. Dopiero przy naturalnych rozmiarach, biały otworzył pysk i wrzucił obie kanapki do środka, połykając je w całości.
/Preferujemy mięso, jednak kanapki nam nie szkodzą./
Odparł, a następnie odprowadził przyjaciółkę wzrokiem w stronę drzwi do łazienki. Wyczytał od niej intencje dotyczące ogarnięcia pokoju i... postanowił wziąć ten problem na siebie. Wstał więc, a raczej wyskoczył na nogi - wpierw kładąc się na grzbiecie, prostując nogi, wyrzucając je w górę i wybijając za nimi całe biodra. Stanął pewnie na łapach zwieńczonych ostrymi pazurami, potrząsnął łbem i "otrzepał" całe ciało, pobudzając organizm do pracy. Jako, że wcześniej rozgościł się w pokoju Nori, niczym u siebie - w tym wykorzystał jej prysznic - to niczym nie nabrudził. Piasku, ziemi ani innego brudu już na sobie nie miał. Bardzo przyjemne uczucie.
Onuris przeszedł na środek pokoju i rozejrzał się dookoła. Dziewczyna akurat wyszła z łazienki, jednak on skupiony był już na swoim zadaniu. Mocą pochwycił pościel na łóżku Noriko, unosząc ją do góry - każdy element osobno - i strzepując z niej cały piasek. Kończąc proces, pościel została należycie złożona i powróciła na swoje miejsce. Dość powoli i ostrożnie. W tym samym czasie, biały wyłapał swą mocą piasek, który znajdował się na podłodze pokoju. Spod swych łap wypuścił impuls energetyczny, który pochwycił poszczególne kamyki i ziarenka, a następnie teleportował je poza pokój - na zewnątrz. Wszystko na poziom ziemi, by nie zwrócić niepotrzebnej uwagi opadającym z powietrza pyłem, kurzem czy piaskiem. Gdy skończył swój krótki manewr, jego spojrzenie padło na Noriko. Mierząc te swoje dwa metry dodatkowe ponad sześćdziesiąty centymetrów, ponownie patrzył na świat "z góry". Prawie sięgając łbem sufitu.
/Myślałem, że ktoś nas odwiedzi. Czuję zawód... Macie w okolicy las, prawda? Miejsce, gdzie mógłbym pobiegać.../
Zapytał, rzucając pewną propozycję. Wraz z propozycją, smok wykonał dwa korki w stronę mutantki, klękając przed nią na lewym kolanie. Oprał prawe przedramię na prawym kolanie, lewą dłonią objął własny nadgarstek i spojrzał w oczy mutantki, a na jego pysku zawitał znów ten ciepły, Onurisowy uśmiech. Pozytywny smok był bardzo pozytywny.
/Nie widziałaś jeszcze mojej... "naturalnej" formy, prawda? Jeszcze bardziej "smoczej"?/
W jego głosie dało się usłyszeć lekką ekscytację oraz prowokację, w tym wypadku do zabawy oraz zapoznania dziewczyny z czymś, co być może się jej spodoba. Albo i nie, różnie na to reagowali. Choć skoro młoda mutantka tak lubiła smoki, to nie powinna narzekać, jeśli będzie miała okazję się z takim wyszaleć. Skoro i tak nikt "dorosły" nie wykazywał specjalnego zainteresowania. Bardziej sugestywnie nie mógł już dać znać, że wrócili. Może poza wysadzeniem czegoś w okolicy albo utworzeniem strumienia energetycznego, sięgającego nieba.
//Edit zg. z ustaleniami:
Noriko nie dane było odpowiedzieć Onurisowi. Białołuski uniósł łeb w górę i wziął głębszy wdech. Zastanowił się przez chwilę, po czym przeprosił przyjaciółkę, a następnie telepatycznie wyjaśnił jej, że jest wzywany. Nie pozostało mu nic, jak tylko zagwarantować, że postara się wrócić przy możliwej okazji, by mogli jeszcze zrealizować jego szalony plan. A do tego czasu, będzie miała z nim kontakt. Stwór mrugnął w białym świetle i zniknął [zt]

_________________


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pokój Surge i Dust   

Powrót do góry Go down
 
Pokój Surge i Dust
Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Pokój wizytowy
» Pokój Chemika
» Pokój Gościnny (-) - Piętro
» Pokój Wspólny
» Czerwony pokój zabaw

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: North Salem :: X-Mansion :: Piętro-
Skocz do: