Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Cadman Plaza

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3474
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Cadman Plaza   Sob Sty 07, 2017 9:12 pm


Cadman Plaza to park znajdujący się na Brooklynie, w pobliżu Brooklyn Bridge - czyli mostu prowadzącego na Manhattan. Na jego terenie umieszczono między innymi wysoki na ponad siedem metrów memoriał poświęcony II Wojnie Światowej oraz mieszkańcom Brooklynu, którzy brali w niej udział.


_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3474
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Cadman Plaza   Sob Sty 07, 2017 11:04 pm

Podróż do Nowego Jorku odbyła się bez większych niespodzianek. Maszyna, w której znajdowali się Nelly, Lisbeth oraz Coulson leciała jako druga, zaś po drodze Lebiediewa dorzucała od czasu do czasu krótkie komunikaty, między innymi informując grupę o tym, iż latarnie uliczne zostały już włączone, co powinno ułatwić im przemieszczanie się po wylądowaniu. Wyjaśniła również gdzie dokładnie powinny zostać odpalone urządzenia; w przypadku Nellie i Lisbeth oraz mającego towarzyszyć im agenta lokacja znajdowała się tuż przy Barclays Center na Atlantic Avenue - możliwie jak najbliżej, choć z założeniem kilkudziesięciu metrów różnicy w praktycznie dowolnym kierunku.
Problemy zaczęły się wkrótce po tym, jak śmigłowce przekroczyły umowne granice Brooklynu, nad rzeką mijając zresztą jeszcze jeden - należący do jednej ze stacji telewizyjnych. O tym również uprzedzała Lebiediewa: maszyneria będzie szaleć, bo chmury wpływają na elektronikę - i tak dalej. Kobieta zapewniła jednak, że najprawdopodobniej będą w stanie bezpiecznie wylądować i początkowo wszystko na to wskazywało... A potem ze swojego helikoptera agenci ujrzeli wznoszącą się z poziomu ulic... Śnieżycę? Na to wyglądało. Zjawisko posiadało wyraźny cel i skierowało się prosto ku pierwszej z maszyn, którą dosłownie zaatakowało - i to w bardzo nienaturalny sposób, gdyż dość szybko zamroziło śmigła oraz pokryło powierzchnię helikoptera warstwą lodu, kiepsko widoczną z odległości i w ciemnościach. Śmigłowiec zaczął się osuwać - ale nie spadać, więc najwyraźniej jego śmigła mogły się jeszcze poruszać. Czekało go awaryjne lądowanie.
Gorzej, że śnieżyca skierowała się teraz ku drugiej maszynie, a choć Lebiediewa odbiła nią na bok, to raczej dla wszystkich pozostawało jasne, że nie uda im się tak po prostu uciec od tego zjawiska. W związku z tym agentka zaczęła już powoli obniżać śmigłowiec.
-Jetpacki są bardziej zwrotne. Łapcie urządzenia i wyskakujcie zanim nas też zamrozi- przykazała pozostałym, podczas gdy śnieżyca prędko się do nich zbliżała. Kobieta sprawiała wrażenie skoncentrowanej i opanowanej, ale sytuacja wcale nie wyglądała najlepiej.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Agent Coulson

avatar

Liczba postów : 94
Data dołączenia : 04/07/2013

PisanieTemat: Re: Cadman Plaza   Sro Sty 18, 2017 10:02 pm

Phil ostatecznie był bardzo skupiony na nowej misji dlatego od razu gdy znaleźli się na miejscu i usłyszał, że kieruje się w ich stronę śnieżyca wiedział że nie będzie z tego nic dobrego.

Zdążył zauważyć tylko jak pierwszy śmigłowiec został "zamrożony" choć trochę głupio to brzmi, ale zaraz jak agentka Lebiediewa zaczęła wydawać polecenia o opuszczeniu statku nie trzeba było dwa razy mu tego powtarzać.
Założył swój jetpack i jako pierwszy otworzył właz i wyleciał z samolotu.

W powietrzu można było czuć przeszywający chłód dlatego starał się wypatrzyć najbliższą strukturę i udał się w tamtym kierunku.

Jeśli tylko udało mu się dotrzeć na miejsce automatycznie wyciągnął broń oraz rozejrzał się po najbliższej okolicy po czym zaczął wypatrywać jakiś agentów, którzy zmierzali w jego kierunku.

- Tutaj Coulson. Czy ktoś mnie słyszy? - zapytał przez komunikator.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lisbeth Vagner

avatar

Liczba postów : 10
Data dołączenia : 19/11/2016

PisanieTemat: Re: Cadman Plaza   Czw Sty 19, 2017 12:07 pm

Lisbeth ze zmarszczonymi brwiami wciąż obserwowała rozwój wydarzeń. Była gotowa do działania wiedząc z doświadczenia, że podczas tak specyficznej misji trzeba stale zachowywać czujność. Nawet gdy jeszcze nie dotarli do celu, Vagner spodziewała się niespodziewanego zwłaszcza podczas podróży. Gdy tylko wydany został rozkaz o wcześniejszej niż oczekiwano wysiadce ze śmigłowca, dziewczyna sprawnie ubrała jetpack i bez zawahania wyskoczyła tuż za Coulsonem. Zmrużyła oczy gdy pęd zimnego i mroźnego powietrza owiał jej twarz. Próbowała wypatrzeć miejsce w którym mogłaby w miarę bezpiecznie wylądować i które byłoby w miarę blisko celu. Obrała odpowiedni kierunek i już po chwili zbliżała się do ziemi w zawrotnym tempie. Wylądowała wykonując przewrót i równocześnie dobywając broni. Płynnie rozejrzała się mierząc z pistoletu w niemal wszystkich kierunkach. Pusto. Wokół zasięgu jej wzroku nikogo nie było. Lisbeth opuściła broń oczekując na resztę zespołu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3474
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Cadman Plaza   Pią Sty 20, 2017 5:04 pm

Za Coulsonem i Vagner ze śmigłowca wyskoczyło jeszcze parę osób, lecz w ciemnościach - i w takim tempie - ciężko byłoby stwierdzić kto dokładnie... I czy wszyscy. Wyglądało na to, że Lebiediewa została w środku, by spróbować wylądować, ale jakie miała na to szanse w tych warunkach? Kiepskie, to na pewno. Maszyna w dalszym ciągu kierowała się na bok, przez co wszystko wskazywało na to, że agenci zostaną rozdzieleni, ale za to przynajmniej śnieżyca pomknęła za największym celem, czyli helikopterem. Silne i zimne podmuchy wiatru okazały się wystarczająco potężne, aby odepchnąć w różne strony te osoby, które zdążyły wyskoczyć... Ale Lisbeth i Phil znaleźli się ostatecznie dość blisko siebie - oboje na terenie parku Cadman Plaza, początkowo może z pięć czy sześć metrów od siebie.
Park pogrążony był w ciemnościach. Najbliższe źródło światła stanowiły znajdujące się w oddali lampy uliczne, którym to na drodze stały jeszcze zasadzone rzędami drzewa. Chmury zasłaniały niebo na tyle skutecznie, że pomimo dość wczesnej godziny Brooklyn zdawał się być okryty nocą... Z tą różnicą, że w górze nie dało się dostrzec nawet gwiazd czy księżyca. Warunki nie należały do sprzyjających, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, iż ani Vagner, ani Coulson nie zdążyli w śmigłowcu pobrać noktowizorów.
W okolicy słychać było różne dźwięki, lecz większość z nich musiała mieć swoje źródła raczej daleko - zapewne na innych ulicach. Tu czy tam rozbrzmiewał jakiś alarm samochodowy, gdzieś indziej syrena... Policyjna? Straży pożarnej? A może jednak karetki? Chyba wszystko jedno. W pobliżu nie dało się za to ani dojrzeć, ani usłyszeć ludzi... Więc być może obywatele zdecydowali się jednak zrobić coś mądrego i zostać póki co w budynkach.
Problemów było w tej chwili kilka. Po pierwsze, przydałoby się przenośne źródło światła. Przez jakiś czas nadawałaby się nawet komórka. Po drugie, misji nie można było wykonać bez dostępu do urządzeń, które zostały w helikopterach - chyba że ktoś przytomnie myślący zdążył je ze sobą zabrać. Istniała szansa, że odpalenie nawet jednego z nich zmniejszyłoby zasięg chmury... Przynajmniej na jakiś czas. Po trzecie, agenci zostali rozdzieleni, a przez komunikator Coulsonowi odpowiedział tylko głośny szum... Zapewne wina zapowiadanych zakłóceń. Co się stało z pozostałymi?
W takich warunkach ludzkie zmysły potrafiły nieźle się wyczulić. Człowiek wręcz spodziewał się zagrożenia, tak już działał jego instynkt, odziedziczony po przodkach strach przed niebezpieczeństwem kryjącym się w ciemnościach... I to pewnie tylko dlatego agenci mogli dosłyszeć ruch trawy wokół siebie. Wiatr? Czy może coś innego... Żywego?

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Nellie

avatar

Liczba postów : 26
Data dołączenia : 22/11/2016

PisanieTemat: Re: Cadman Plaza   Sob Sty 21, 2017 5:46 pm

Nellie powoli odzyskiwała świadomość. W przeciwieństwie do pozostałych, technik wylądowała na  ziemi z gracją dojrzałego owocu. Tuż obok niej rozbił się sekretny sprzęt, którym miała posłużyć się drużyna agentów. Być może ktoś uznał że ładunki lepiej wyrzucić, niż pozwolić im pozostać w spadającej maszynie. Mimo dobrych intencji, efekt tych starań był taki iż urządzenie rozpadło się w drobny mak, a przy tym brakowało kilka metrów by ciążka konstrukcja roztrzaskała również głowę dziewczyny.
- I tak był żałosny. – Podsumowała Nellie, z wysiłkiem podnosząc się z ziemi. Otaczała ją gęsta mgła. Gdzieś w oddali dał się słyszeć odgłos eksplozji. Do tego było przeraźliwie zimno jak na obecna porę roku. „Dlaczego nikt nie wspomniał że grozi nam tu zamarznięcie na sopel?” – Zastanawiała się technik.
Meredith  doszła do wnioski iż najlepiej zrobi jeśli uczyni to samo co większość populacji miasta, to znaczy usunie się z publicznego widoku. W poczuciu obowiązku zdecydowała się zabrać z resztki zniszczonego urządzenia. Na szczęście same ładunki pozostały nienaruszone, jednak z konstrukcji która miała wynieść je w powietrze pozostały tylko strzępy. Praktycznie nie było czego zbierać. Nellie uznała że jest to sygnał od losu, by zacząć prace nad własną konstrukcją.
Miała nadzieję znaleźć jakiś warsztat lub sklep z elektroniką. Cos co mogłoby jej posłużyć za magazyn części, a co jakimś cudem nie zostało do tej pory splądrowane w całym tym chaosie. Żałowała że nie znała lepiej topografii Nowego Jorku. Może gdyby nie fakt iż dowiedziała się o misji w ostatnim momencie, zdołałaby się lepiej przygotować. Widoczność sięgała ledwie kilku metrów, przez co Meredith przemieszczała się praktycznie po omacku.  
W pewnym momencie usłyszała jakieś rozmowy i dźwięk tłuczonego szkła. Nie zastanawiając się długo, zdecydowała się ukryć w najbliższym sklepie. Jak się okazało trafiła na pawilon z zabawkami.
- Cudownie. – Na głos podsumowała technik. Oczyma wyobraźni widziała reakcję Coulsona w chwili, w której uświadomi mu, iż zaawansowane technologicznie broń Tarczy napędzana jest przy pomocy dziecięcego drona. Nellie zaczęła przeglądać towar na półkach, nie przestając rozmyślać o starszym agencie. Cóż niektórzy po prostu rodzili się sztywni i takimi pozostawali na wieki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Agent Coulson

avatar

Liczba postów : 94
Data dołączenia : 04/07/2013

PisanieTemat: Re: Cadman Plaza   Wto Sty 24, 2017 3:14 pm

Niestety kontakt z innymi nie dał żadnego skutku, dlatego Phil nie mógł dłużej czekać szczególnie że było dosyć ciemno a stanie tutaj nie osłonięty mogło się skończyć źle dlatego postanowił wyciągnąć broń odbezpieczyć i czujnie lecz dosyć żwawym krokiem ruszył w stronę najbliższej budowli i jakiegoś sklepu czy czegoś takiego.

Wiedział, że musiał znaleźć coś co pozwoli mu oświetlić drogę ale może uda się też znaleźć coś innego co może mu się przydać.

Jeśli oczywiście Coulsona nic po drodze nie odwróci jego uwagi wchodzi do najbliższego budynku i stara się znaleźć coś pożytecznego jednocześnie rozglądając się za jakimiś cywilami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lisbeth Vagner

avatar

Liczba postów : 10
Data dołączenia : 19/11/2016

PisanieTemat: Re: Cadman Plaza   Pią Sty 27, 2017 4:23 pm

Lisbeth stała pogrążona w ciemności. Jej oczy przyzwyczaiły się do mroku, nie chciała póki co zapalać latarki by nie zdradzać swojego położenia, w razie gdyby miało jej to przysporzyć problemów. Stała więc wciąż trzymając broń w pogotowiu i wsłuchiwała się w otoczenie usiłując wychwycić znak czyjejś obecności w pobliżu. Po chwili do jej uszu dobiegł cichy, ciężki do zidentyfikowania trzask. Natychmiast odwróciła się w kierunku z którego dobiegł dźwięk i wytężając wzrok, zauważyła w oddali jakiś ruch. To mógł być członek którejś z ekip, zagubiony cywil lub równie dobrze jeden z tych, którzy wykorzystywali obecne warunki do własnych celów. Albo dziki kot czy opos. Nie mniej jednak, należało to sprawdzić. Vagner starając się poruszać szybko ale i bezszelestnie ruszyła w stronę skąd dał się słyszeć dziwny dźwięk.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3474
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Cadman Plaza   Pią Sty 27, 2017 5:52 pm

Tak więc oboje agentów - z wyciągniętą na wszelki wypadek bronią - ruszyło w podobnym kierunku, z tą tylko różnicą, że pierwszy z nich kierował się umyślnie ku budynkom, drugi zaś, a raczej druga - ku pierwszemu, zaalarmowana odgłosem pękającej pod butem Coulsona gałązki. Jako że żadne z nich w ciemnościach nie zwracało na siebie uwagi, dopiero z bliska byliby w stanie tak naprawdę się rozpoznać... A to oznaczało, że w pewnym sensie stanowili dla siebie zagrożenie - gdyby na przykład któreś z nich wykonało teraz ruch, który zostałby źle zrozumiany i zinterpretowany jako atak.
Nim jednak do tego doszło, coś nieprzyjemnie ciepłego i ruchomego wpadło Lisbeth pod nogi. Rozmiarami przypominało kota, sylwetką trochę mniej, a przy kontakcie wydało z siebie pisk... Na który niemalże od razu zareagowały kolejne stworzenia, jeżeli sądzić po ich głośnych odpowiedziach, dobiegających praktycznie z każdej strony. Ten dźwięk trudno byłoby pomylić z jakimkolwiek innymi... Szczury? A raczej: cała masa szczurów w środku - pochmurnego czy nie - dnia na zewnątrz? Coś nietypowego.
Piski poniosły się po całym trawniku, jak gdyby ten pierwszy wywołał ich istną falę - w związku z czym Coulson również mógł je dosłyszeć, zarówno w oddali, jak i tuż obok siebie. Na nich się jednak nie skończyło... Gdyż zaraz potem rozległo się również głośne warczenie, niskie, ostrzegawcze, a do tego - sądząc po tonie - wskazujące na dużego, masywnego psa. Zwierz znajdował się bliżej Coulsona, niż Lisbeth, a dokładniej musiał stać gdzieś na jego drodze do zabudowań... Choć wciąż jeszcze na tyle głęboko w parku, że nie padało na niego światło z lamp ulicznych. Najprawdopodobniej miał ciemną sierść, w innym wypadku - przy odrobinie szczęścia - przyzwyczajone do mroku oczy wychwyciłyby przynajmniej jaśniejszą plamę tam, gdzie by się znajdował... A tu nic.

Nellie miała to szczęście, że ta atrakcja póki co ją omijała. Nie musiała przejmować się psem, choć z drugiej strony miała za to świadomość, że gdzieś niedaleko niej kręcili się - najpewniej - złodzieje... Oby tacy z okazji, czyli nieuzbrojeni i przede wszystkim niezorganizowani. W innym wypadku mogliby już stanowić jakieś zagrożenie.
Technik miała chwilę, aby rozejrzeć się po półkach, tyle że już po kilku sekundach za opakowaniami z zabawkami, które właśnie przeglądała, przemknął szczur - i to nie byle jaki, bo ohydnie wielki, prawie nienaturalnie, choć akurat w Nowym Jorku gryzonie rosły naprawdę ogromne. Zwierzak nie wydawał się być zainteresowany Nellie, zapewne szukał po prostu pożywienia albo schronienia, nie mniej jednak jego widok mógł stanowić niezłe zaskoczenie.
Prędko okazało się, że szczurów w sklepie było chyba więcej niż tylko ten jeden. Z okolic paru półek dobiegały odgłosy truchtania czy popiskiwania, a w dodatku w pewnym momencie na podłogę coś nawet zleciało - tyle że w takim miejscu, że Meredith nie mogła tego dojrzeć, a jedynie usłyszeć, gdyż akurat tam regał z zabawkami ograniczał jej pole widzenia. Wszystko to oznaczało, że na słuchu nie można było do końca polegać... Bo pojawienie się prawdziwego niebezpieczeństwa mogło zostać zamaskowane przez dźwięki wywoływane przez gryzonie.
Przynajmniej w rozmieszczeniu tutejszego towaru dość łatwo można się było połapać. Pluszaki obok siebie, lalki osobno, dalej zestawy z lego, bardziej skomplikowane zabawki elektroniczne - też w jednym miejscu... To właśnie wśród nich znajdowały się takie na zdalne sterowanie, w tym drony. Ich stanowisko wypadało blisko szyby sklepowej, a ułożone zostały na półkach trochę niższej szafki - mającej mniej więcej sto dwadzieścia centymetrów wysokości.
-Pełno tu dziś oportunistów- rozległ się czyjś głos, dobiegający zza pleców Nellie, ale nie bezpośrednio za nią, tylko wyraźnie parę metrów dalej. Głos ten był kobiecy, miękki, można by wręcz otrzeć się o tandetę i stwierdzić, że aksamitny... A do tego spokojny i opanowany. Choć w samym pomieszczeniu świeciło się światło, to w pobliżu przejścia na zaplecze było ciemniej i to właśnie tam stała jego właścicielka, opierając się o ścianę i spoglądając na technik.
Kobieta była całkiem ładna, choć w bardzo chłodny sposób - z jasną cerą, platynowymi włosami, niebieskimi oczami, bladymi ustami... I chyba bez makijażu, albo przynajmniej z takim, który dobrze spełniał rolę i nie zwracał na siebie uwagi. Do tego wysoka, smukła, odziana w lekką, błękitną sukienkę, w której musiała tutaj nieźle marznąć... A nie wyglądało na to, aby trzęsła się z zimna.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Nellie

avatar

Liczba postów : 26
Data dołączenia : 22/11/2016

PisanieTemat: Re: Cadman Plaza   Sob Sty 28, 2017 9:38 pm

- Bleee… - Nellie skrzywiła się na widok szczura. Nie raz miała już do czynienia z tymi gryzoniami, gustującymi w podjadaniu światłowodów i izolacji elektrycznej ale w życiu nie spodziewałaby się ich w miejscu takim jak sklep z zabawkami. Technik trudno było wyobrazić sobie jakie to rarytasy szkodniki mogły znajdować w takim miejscu.
Uznała iż najlepiej zrobi jeśli zignoruje stworzenie i skupi się na swojej pracy.  Szybki przegląd zawartości półek, uświadomił dziewczynie iż będzie musiała porzucić pierwotna koncepcję. Żadna z tych azjatyckich zabawek nie nadawała się do tego by poszybować w górę z ładunkami wybuchowymi na pokładzie. Meredith cały czas miała w pamięci to co stało się z helikopterem. Jeśli chmura, a dokładniej to wywoływane przez nią impulsy elektromagnetyczne, potrafiła zniszczyć zaawansowaną elektronikę, na której opierała się technologia śmigłowca, to plastikowa tandeta z sklepu nie miała z nią żadnych szans. „Nawet nie wzniesie się w powietrze”.
Nellie potrzebowała czegoś prostego, co dzięki budowie opartej na czystej mechanice, mogło okazać się niezniszczalne. Innymi słowy potrzebowała latawca. Im większy tym lepszy. Oczywiście latawce miały też swoje wady. Trudno było nimi sterować, tak by trafić precyzyjnie  w cel, jednak cel jaki miała technik był tak ogromny, iż nie sposób było spudłować. Latawce miały tez w zwyczaju to, iż czasem się zrywały i odlatywały ku niebu, co w tym konkretnym przypadku również niczemu nie przeszkadzało. Jedyną niedogodnością była konieczność znalezienia wysokiego budynku jako punkt startowy, tak aby nie zawadzić o inne konstrukcję. Na szczęście byli w Nowym Jorku. W drapaczach chmur można tu przebierać do woli.
Meredith odnalazła interesującą ją zabawkę w dziale wyprzedaży. Najwyraźniej współczesne dzieciaki wolały bawić się elektroniką. Technik wzięła jeszcze nakręcany zegar z stykiem sterowniczym, który zamierzała wykorzystać do modernizacji zapalnika. Razem wyszło towaru za niecałe dwa dolce. Nellie zamierzała właśnie wyjść z sklepu gdy nieoczekiwanie usłyszała za sobą kobiecy głos.
- Tylko się rozglądam. Chyba wezmę to. Reszta dla pani. – Oświadczyła Meredith kładąc na półce pieniądze i od razu kierując się do wyjścia. Przez chwile zastanawiała się czy Coulson zwróci jej forsę za poniesione wydatki.  – A co do szczurów, radziłabym darować sobie te wszystkie ultradźwiękowe odstraszacze. Najskuteczniejsze są kostki do toalet. Gryzonie nie znoszą tego zapachu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3474
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Cadman Plaza   Sob Lut 04, 2017 8:26 am

Nellie zdążyła bez jakiegokolwiek problemu dotrzeć aż pod same drzwi, nim kobieta przemówiła ponownie - lecz tym razem jej głos wyraźnie dobiegł z innego punktu w pomieszczeniu. Było to o tyle dziwne, że wcześniej nie dało się dosłyszeć odgłosu jej kroków... A przecież inne dźwięki niosły się tutaj całkiem nieźle - jak na przykład te wydawane przez szczury. Grunt jednak, że blondynka przeniosła się bliżej półek, choć nie pomiędzy nie; zatrzymała się po przeciwnej do technik stronie regałów, z dłonią opartą na jednym z nich i lekko przechyloną głową.
-One tylko odpowiadają na zew- skomentowała mianowicie i może nawet nie byłoby to aż tak dziwne, bo w końcu w Nowym Jorku trafiało się na bardzo różne osoby, a i psycholodzy od dawna twierdzili, że nie ma ludzi normalnych, tylko nieprzebadani, ale...
... Ale przeszklone drzwi oraz okna pokrywały się właśnie szronem. Prawda, na zewnątrz już wcześniej było zimno, więc łatwo można by pomyśleć, że temperatura spadła jeszcze bardziej, lecz problem polegał na tym, że mróz osadzał się od wewnątrz... I musiał przetaczać się falami, gdyż Nellie poczuła go dopiero parę sekund później. Jej oddech stał się widoczny, zimno aż zakuło w drogi oddechowe i oczy, jednakże najgorsze było chyba to, że warstwa lodu musiała pokryć również zamek - lub przynajmniej przymroziła drzwi na brzegach, gdyż nie dało się ich teraz otworzyć.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Nellie

avatar

Liczba postów : 26
Data dołączenia : 22/11/2016

PisanieTemat: Re: Cadman Plaza   Pon Lut 06, 2017 9:22 pm

Nagłe uderzenie zimna sprawiło iż Nellie z trudem łapała oddech, czując jak powietrze drażni jej nozdrza. Technik od razu naciągnęła na głowę czapkę, którą zwykła nosić po to, by jej gęste włosy nie wkręciły się w ruchome podzespoły maszyn. Miała wrażenie jakby została uwieziona w lodówce. Przez chwilę rozmyślała o agentce Lebiediewej. Rosjanka najprawdopodobniej pochodziła z północnych rejonów Syberii, przez co nie uznała za stosowne ostrzec swoich towarzyszy przed ekstremalnie niskimi temperaturami.
„Niech sobie nie myśli że my w Winnipeg nie wiemy co to jest zima” – zawzięła się technik, starając się ignorować panujące chłody.
Meredith zaczęła analizować sytuację. Zdawała sobie sprawę że tak gwałtowne spadki temperatury nie są czymś normalnym. Zwłaszcza w pomieszczeniach. Podejrzenia Nellie padły na awarię klimatyzacji. Wyciek freonu lub innego chłodziwa. Jednak obecnie miała na głowie zbyt dużo problemów, by  zabierać się za realizację kolejnego zadania.
- Fascynujące – Podsumowała technik, nawet nie starając się ukryć ironii. Dziewczyna nie wiedziała co gorsze. Mróz czy konieczność wysłuchiwania wywodów szalonej szczurołapki, o zwyczajach jakimi kierują się gryzonie. Kobieta która początkowo technik wzięła za właścicielkę sklepu, musiała znaleźć się tu w celu pacyfikacji szkodników. Blondyna zapewne uważała swoja pracę za niezwykle interesującą, na tyle, iż gotowa była podzielić się z innymi sekretami swojego zawodu.
- Żałuję że nie zdołam wysłuchać do końca tego fascynującego wywodu, ale czas mnie goni. Jeśli nawalę, Coulson mi tego nie wybaczy. A wtedy „żegnaj Tony”. – Starała się wyjaśnić Meredith, żegnając się z nieznajomą.
Dziewczyna szarpnęła za klamkę. Ku swojemu zaskoczeniu stwierdziła że drzwi musiały się zablokować. Nie zastanawiając się wiele, technik naparła na nie ramieniem i pchnęła na zewnątrz. Nellie zbyt późno przypomniała sobie doświadczenie z fizyki, mówiące o tym jak bardzo maleje wytrzymałość termiczna szkła pod wpływem gwałtownych zmian temperatury.
Zanim zdążyła zrobić cokolwiek by wyhamować swój pęd, wybiła szybę witrażową, wylatując przez framugę, prosto na chodnik.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3474
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Cadman Plaza   Sro Lut 08, 2017 6:06 pm

Z pewnością nie było to dla technik miłe doświadczenie, lecz jej kombinezon stanowił przynajmniej jakieś zabezpieczenie przed odłamkami szkła - nawet jeżeli nie idealne. Bez niego fragmenty szyby najprawdopodobniej pocięłyby ją o wiele dotkliwiej. Nie uniknęła ich kompletnie, więc w paru miejscach z płytkich ranek zaczęła się sączyć krew... Ale mogło być dużo gorzej.
Tyle że... Na zewnątrz kręciło się zdecydowanie więcej szczurów - i Nellie przekonała się o tym bardzo szybko i osobiście, gdy tylko gryzonie się nią zainteresowały. Być może tym prędzej przyciągnęła je właśnie krew? Ważne, że zaczęły wspinać się na ciało kobiety, węsząc i zakręcając, badając, szukając pyszczkami rozcięć... A była ich cała chmara, bo przynajmniej siedem osobników w najbliższym otoczeniu, nie wspominając już nawet o tych wszystkich przemykających dalej.
Chodnik był w tym miejscu szeroki, sama droga również, zaś po jej drugiej stronie znajdowały się już tereny zielone - Cadman Plaza. Park odcinały od ulicy drzewa, które dość skutecznie blokowały dopływ światła, lecz akurat to nie powinno teraz robić Nellie żadnej różnicy - bo lampy w wystarczającym stopniu rozjaśniały jej otoczenie. A że nie widziała tego, co działo się w parku...? Zawsze mogła spróbować pobawić się - na przykład - noktowizją, ale po co?
Minęło może parę sekund od chwili, gdy kobieta przebiła się na zewnątrz - kiedy temperatura wokół niej znów zaczęła spadać. Przez dziurę w drzwiach ze środka sklepu wyleciał podmuch lodowatego powietrza i kłębiącego się śniegu, który zaraz potem zakręcił się wokół technik na kształt miniaturowego tornado, nim zwiększył swój promień do około dwóch metrów. Szczury zaczęły umykać przed zimnem, lecz część z nich tak czy siak została odcięta wraz z Nellie. Jak szkodliwa okazałaby się próba przejścia przez tę barierę?

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Nellie

avatar

Liczba postów : 26
Data dołączenia : 22/11/2016

PisanieTemat: Re: Cadman Plaza   Czw Lut 09, 2017 9:15 am

Stękając głośno, Nellie z wysiłkiem podniosła się z ziemi. Odnosiła nieprzyjemne wrażenie, że ilość łapanych przez nią kontuzji, jest niewspółmierna do dokonań jakimi mogła pochwalić się w czasie tej misji. Najpierw obiła sobie żebra w czasie upadku z helikoptera, a teraz zarobiła dziesiątki obtarć i skaleczeń po kontakcie z sklepową szybą.
- Zjeżdżaj stad śmietnikowa paskudo! – Meredith kopniakiem odtrąciła najbardziej zuchwałego szczura. Świat wokół niej oszalał. Anomalia pogodowe goniły jedno za drugim, a w centrum wielkiego miasta więcej było gryzoni niż ludzi.
Technik szybko zlustrowała stan swojej torby. Na szczęście ładunki wybuchowe, latawiec i pozostałe zabawki, wyglądały na nieuszkodzone. Dalsze oględziny pozwoliły dziewczynie stwierdzić, że jedyną rzeczą jaka ucierpiała w upadku, była jej duma. I rzecz jasna kombinezon.
- Dwieście dolców – ciężko westchnęła Nellie – a ten łajdak Coulson żałuje mi kilku cyfr, które mogłyby być moja przepustką do Starka.
Meredith zbierała się właśnie do dalszej drogi, gdy nieoczekiwanie wokół niej zaczęło krążyć coś na kształt prywatnego tornada, którego epicentrum zdawała się tworzyć sama Nellie. Tego już było dziewczynie zdecydowanie za dużo. Technik zaczęła wygrażać unoszącej się w powietrzu chmurze.  
- No bez takich! Co jeszcze dla mnie masz, dupku! Wysil się! Może grad wielkości kokosów?
Nie zamierzając czekać na jakąkolwiek odpowiedź, Nellie przystąpiła do działania. Nie obawiała się siły wiatru, która przy tego rozmiaru wirach raczej nie była groźna. Musiała jednak uważać na przenoszone przez podmuch odłamki potłuczonej szyby. Dziewczyna założyła gogle i chustę na twarz, by chronić jedyne nieosłonięte części ciała.
Mając w głowie naukę o skali Torro, mówiącej o tym że siła wiatru na dole leja jest znacznie słabsza niż ta w jego górnych partiach, Mereditch zdecydowała się pokonać tornado na czworakach. Poza tym praktyka podpowiadała jej że jeśli ma się przewrócić, to lepiej od razu się położyć. Miedzy innymi z tego samego powodu, technik swoją ucieczkę prowadziła opierając się o ściany budynku.
Będąc już poza zasięgiem silnego wiatru, Nellie zastanawiała się dlaczego cały czas jest sama. Jak to w ogóle możliwe że do tej pory żaden z agentów czy też bohaterów, nie przybył jej z pomocą? Nawet jeśli Tarcza gotowa była poświęcić szeregowego pracownika, to same ładunki powinny być tyle wartę iż opłacało się je ratować. Chyba że…
- Gratulację geniuszu! – technik nagle zorientowała się że jej nadajnik jest wyłączony. Wciskając całą sekwencję przycisków, Meredith wysłała w eter prośbę o pomoc, uruchamiając jednocześnie lokalizator w urządzeniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dio

avatar

Liczba postów : 6
Data dołączenia : 08/02/2017

PisanieTemat: Re: Cadman Plaza   Czw Lut 09, 2017 5:31 pm

Katalin strzelała się z plastikowych kulek z kolegami, ze wielonarodowego klubu airsoft, którzy chcieli pobawić się w żołnierzyka na amerykańskiej arenie. Nie chcieli przerywać zabawy z powodu temperatury. Kiedy zrobiło się naprawdę zimno, a telefony przestały działać, pojawiło się ziarno paniki. Każdy chciał do domu, a Katalin do hotelu. O taksówce nie było mowy, tak samo, jak o własnym samochodzie przy braku prawa jazdy. Na szczęście “polak, węgier dwa bratanki”, więc kolega znad Wisły zaproponował, że ją odwiezie. Niestety amerykanie w swym systemie samozachowawczym doprowadzają do paraliżu dróg, strzelają do siebie i napadają na sklepy, a policja nie potrafi się zorganizować. Musieli wysiąść z samochodu. Kolega Polak miał rodzinę w przeciwnym kierunku niż hotel, w którym znajdował się służbowy laptop Węgierki.
Rozdzielili się.
Gogle, maska - cały strój do airsoft przypominał wojskowy, nawet hełm i kamizelka była prawdziwa, a replika broni, choć niemieckiej, była wiernie odwzorowana. Brak stopnia i węgierska naszywka zamiast amerykańskiej flagi nie dla każdego była oczywista jak napis “airsoft” na ramieniu. W przypadku ludzi szukających pomocy jest to zrozumiałe:
- Gdzie jest wojsko, gdzie jest reszta, kiedy przyjdzie pomoc?
Odpowiadanie im nie miało sensu.

To nie mróz, to nie bestie, a ludzie stali się największym zagrożeniem. Rozległy się strzały. Najprawdopodobniej ktoś obrabował sklep z bronią i bezkarnie postanowił zemścić się na wszystkich za ich wszystkie grzechy. Chęć życia krzyczała Katalin jedno “uciekaj, uciekaj jak najdalej”.
Biegła aż do Cadman Plaza, gdzie z bezpiecznej (bezpiecznej?) odległości przyglądała się “prywatnemu tornado”.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3474
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Cadman Plaza   Pią Lut 10, 2017 1:05 pm

Katalin również nie była bezpieczna - wszechobecne szczury zainteresowały się nią bardzo szybko i od razu zaczęły się wokół niej tłoczyć, popiskując i starając się wspinać po jej spodniach. Gryzonie były zwinne, ale przede wszystkim liczne, w związku z czym pozbycie się wszystkich z nich nie należało do najłatwiejszych zadań. Określenie ich liczby graniczyłoby w tym momencie z cudem, a strącenie kilku i tak wiązało się z jednoczesnym pojawieniem się paru następnych...
W tym czasie jednak Nellie miała gorsze problemy - bo tornado co prawda pozwoliło jej się wymknąć, lecz zaraz samo zmieniło swój kierunek, rozluźniło sploty, aby zamiast tego po prostu pomknąć za kobietą i silnym podmuchem przycisnąć ją do ściany, przy której się przemieszczała. Napór był stały; wiatr i śnieg skupiały się na Meredith, smagały jej skórę, rozchodziły się na boki... I najwyraźniej zakręcały, aby móc ciągle powtarzać ten zabieg.
Już samo w sobie było to niezwykle dziwne - bo przecież pogoda nie powinna się tak zachowywać - lecz smaczku całości dodawało coś jeszcze. Otóż w momencie, gdy Nellie trwała już przy ścianie, co prawda mogąc się ruszać, lecz powoli i z trudem, w jej pobliżu rozległ się... Śmiech. Dźwięk nie był zbyt głośny, ale jednak nie do pomylenia z czymkolwiek innym, kobiecy, ale raczej niski i nawet przyjemny dla ucha - można by wręcz rzec, że w pewnym sensie rozbawiony. Jego źródło zdawało się znajdować gdzieś wśród tego wiatru, ale oczywiście nie dało się go dostrzec.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Dio

avatar

Liczba postów : 6
Data dołączenia : 08/02/2017

PisanieTemat: Re: Cadman Plaza   Sob Lut 11, 2017 7:29 pm

Krzyk, oderwanie nóg od ziemi, pisk i ściśnięcie jednego szczura w ręce nim poszybował w budynek. Każdemu zdarza się chwila paniki. Katalin w miarę szybko ogarnęła myśli. Wziąwszy w dłoń pistolet na gaz, wystrzelała cały magazynek w szpetne istoty pod jej nogami. Biały jak kreda pył osiadł na jej spodniach i na szczurach, które mimo swej odporności miały mniejszy układ oddechowy niż kobieta. Chcąc nie chcąc, cel, jakim były jej spodnie, znajdował się wystarczająco blisko jej twarzy, by przy wdechu poczuła ostry i duszący zapach, a podrażnione oczy naszły łzami.

Prawie dławiąc się oddechem, ruszyła do pierwszego budynku, jaki udało się zobaczyć przez zaczerwienione oczy. Priorytetem było oddzielenie się w jakikolwiek sposób od obrzydliwych szczurów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3474
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Cadman Plaza   Nie Lut 12, 2017 4:19 pm

Strzelanie okazało się być bardzo dobrym pomysłem, nawet jeżeli Katalin sama wystawiła się na działanie gazu - bo przynajmniej na chwilę odstraszyła od siebie chmarę zdezorientowanych szczurów, które prędko rozpierzchły się na boki, głośno przy tym piszcząc. Trudno przewidzieć na jak długo odpuściły - a przecież wszędzie w okolicy gryzoni było pełno - ale każda chwila dawała szansę na ucieczkę.
W najbliższym szeregu budynków pierwsze drzwi prowadziły do sklepu z zabawkami, z którego przed chwilą wydostała się Nellie - tyle że były przymarznięte do framugi, co dało się poznać po obecności grubej warstwy szronu. Co prawda szyba w nich została rozbita przez technik, więc w akcie desperacji Katalin mogłaby z tego skorzystać, ale ostre krawędzi szkła zdecydowanie nie zachęcały do wkroczenia do środka. Następny lokal, sklep spożywczy, posiadał swoje wejście jakieś pięć, sześć metrów dalej i wymagał wyminięcia kłębów śniegu, które póki co skupiały się na Meredith...
... Tyle że nagle wiatr jakby się rozproszył, po czym ponownie uformował trąbę powietrzną, początkowo słabszą, ale za to o sporym promieniu. Zarówno Nellie, jak i Katalin znajdowały się w jej zasięgu. Przeszywający chłód już sam w sobie nie był wcale przyjemny, płatki śniegu pchały się do oczu, ust, nosa, zlepiały włosy, a podmuchy popychały obie kobiety i szybko wzbierały na sile. Minęło może kilka sekund, nim tornado dało radę unieść obie panie - i pociągnąć je ze sobą, wyżej i dalej, przynajmniej oddzielając je od stada szczurów.

***

Drobna zmiana planów, bo Nellie jednak wykruszyła się z tej misji - ale mam pomysł co z tym zrobić, w związku z czym ona i Dio dostają ode mnie z/t. Dio - wprowadzę Cię od razu w mg na Quincy Street, możesz tam pisać zaraz po mnie. Wybacz, że tak wyszło.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Agent Coulson

avatar

Liczba postów : 94
Data dołączenia : 04/07/2013

PisanieTemat: Re: Cadman Plaza   Pon Lut 20, 2017 1:53 pm

Coulson zaczął poruszać się w stronę najbliższych zabudowań, ale liczył że spotka kogoś ze swojej drużyny.
Niestety było tak ciemno, że ciężko było zobaczyć koniec swojego nosa, a co dopiero jakaś osobę która była kilka metrów od niego.
W pewnym momencie agent Tarczy usłyszał pisk, ape nie jeden a kilkadziesiąt albo nawet kilkaset.
Od razu rozpoznał w tym dźwięku odgłos wydawany przez szczury.
Znał historię o tym jak te gryzonie potrafiły w obronie własnej zagryźć człowieka, dlatego Phil postanowił przyśpieszyć kroku i oddalić się od tych zwierzątek.
Na dodatek jego szanse były jeszcze mniejsze przez ograniczoną widoczność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3474
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Cadman Plaza   Pon Lut 20, 2017 6:00 pm

Ciężko było przemieszczać się między szczurami, które nie stały przecież w miejscu, tylko kręciły się po trawniku, włażąc pod nogi - i okazując się być bardzo duże, przynajmniej jak na gryzonie. Stworzenia piszczały głośno, przez co częściowo zagłuszały inne dźwięki w okolicy, jednakże Coulson z pewnością dobrze usłyszał niskie szczeknięcie, ostrzegawcze i groźne, które wydało w końcu z siebie stojące mu na drodze zwierzę. Pies w dalszym ciągu warczał, ale nie omieszkał raz i drugi znów dać głos - przy czym w dalszym ciągu w ciemnościach pozostawał praktycznie niezauważalny. Wiadomo było tylko tyle, że znajdował się gdzieś przed Coulsonem, a że mężczyzna się poruszał i to przyspieszonym krokiem - to dystans między nimi prędko się zmniejszał. Brytan najwyraźniej nie miał najmniejszego zamiaru ustąpić.
Zanim jednak doszło do konfrontacji, w okolicy zaczęły się rozlegać kolejne odgłosy... A dokładniej wręcz mrożące krew w żyłach wycie i piski, dochodzące z wielu miejsc, lecz wyraźnie się przesuwające... Koncentrujące się szczególnie w jednym kierunku - na zachód od obecnego położenia agenta. Nawet warczenie psa trochę przycichło, choć nie ustało zupełnie. Centrum zjawiska nie mogło się znajdować dalej, niż pięćset metrów od Coulsona, ale pobliskie budynki skutecznie je zasłaniały, nie wspominając już o tym mroku.
Gdyby mężczyzna chciał udać się w stronę tego wycia oraz piszczenia, musiałby opuścić park, do którego granic miał już blisko, a następnie przekroczyć - na szczęście pustą i wyludnioną - ulicę Cadman Plaza W. Po jej drugiej stronie przemknąłby ścieżkami między kilkoma blokami aż na Cranberry Street - które ciągnęło się niemalże aż do rzeki, po drodze mijając inne drogi. Najprawdopodobniej prędzej czy później natknąłby się tutaj na źródło dźwięków - lub chociaż zobaczyłby je w oddali.
Co ważne, w takim wypadku Coulson nie musiałby wymijać stojącego przed nim zwierza, gdyż udałby się po skosie na bok... Nie mniej jednak wciąż istniała opcja, że ponownie zwróci na siebie jego uwagę, jeżeli nie będzie działał wystarczająco szybko i ostrożnie.

***

Lisbeth zniknęła, Nellie zrezygnowała z misji, więc zostałeś tutaj sam. Zamiast tego dołączę Cię do wydarzeń na Willow Street, więc tu w swoim poście możesz już spróbować dać z/t.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Agent Coulson

avatar

Liczba postów : 94
Data dołączenia : 04/07/2013

PisanieTemat: Re: Cadman Plaza   Wto Lut 21, 2017 9:32 am

Phil zaczął lawirować między gryzoniami co niestety nie było łatwe przy tej ilości szczurów.
Nie obeszło się bez kilku nadepnięć, ale pisków było i tak tyle co nie miara.
W pewnym momencie usłyszał powarkiwanie i choć nie widział na pewno nie był to jakiś york, bądź jamnik.
Na dodatek jakby tego było mało kolejne przeraźliwe hałasy pojawiały się nie daleko.
Coulson raczej nie był zbyt nadgorliwy i chciał raczej uniknąć zagrożenia.
Szczególnie, że sytuacja nie była zbyt komfortowa dla agenta dlatego ruszył po skosie żeby minąć psa i wydostać się z parku.
Po jakimś czasie dostał się na ulice oświetloną przez blade światła latarni.
Nie które nawet przygasały i wszystko do okoła wyglądało jak jakieś opuszczone miasto.
Na pobliskim słupie zobaczył nazwy kilku ulic, a że musiał wybrać to zdecydował się na Willow Street.
Postarał się zapamiętać trasę, ale starał się wybierać boczne drogi i po kilku powtórzeniach w pamięci trasy ruszył w stronę wyżej wspomnianej ulicy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3474
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Cadman Plaza   Wto Lut 21, 2017 4:29 pm

Po opuszczeniu parku Coulsonowi już trochę łatwiej było się poruszać - co prawda szczurów wciąż było sporo, ale i tak mniej niż na trawniku, a lampy uliczne zapewniały jako takie oświetlenie. Niestety ich obecność miała też swoje minusy - między innymi ten, iż odzwyczajały wzrok od ciemności, przez co mrok wydawał się być teraz jeszcze bardziej głęboki i nieprzyjazny.
Agent mógł mieć wrażenie, że nie jest w okolicy sam. Oczywiście dało się to zwalić na obecność gryzoni, ale jednak były to tylko zwierzęta - więc być może chodziło o coś więcej? Uczucie bycia obserwowanym z pewnością nie nastawiało pozytywnie, a dochodzące z wszystkich kierunków porykiwania, warknięcia czy piski również nie pocieszały... W ciemności chyba coś się poruszało - ale może było to jedynie zwykłe złudzenie?
Zbliżając się już do Willow Street mężczyzna natknął się na coś bardzo nietypowego o tej porze roku, a jednak dziwnie znajomego. Już z daleka mógł dojrzeć, iż ulicę tę pokrywała warstwa śniegu i to gruba na przynajmniej kilka centymetrów... Jak gdyby właśnie tą drogą przemknęła przed chwilą śnieżyca. Coulson mógł to łatwo skojarzyć z atakiem na śmigłowce S.H.I.E.L.D.

***

Masz już tutaj ode mnie z/t, przenieś się na Willow Street, tylko najpierw poczytaj mniej więcej co się tam dzieje - w jakiej sytuacji są Jessica i Raza i tak dalej. Całości oczywiście nie musisz, ale chociaż parę ostatnich postów.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Cadman Plaza   

Powrót do góry Go down
 
Cadman Plaza
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Dzika plaża.
» Hotel La Plaza
» Dzika plaża

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: