Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Restauracja

Go down 
AutorWiadomość
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1582
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Restauracja   Czw Sty 12, 2017 9:29 pm

Okrętowy lokal gastronomiczny, zbudowany na planie prostokąta. W restauracji dania przygotowywane są na indywidualne zamówienie, produkowane z surowców pochodzących z różnych stron wszechświata. Stoliki rozmieszczone są grupowo z zazwyczaj kilkunastoma przypadającymi na jeden. Miejsce to obsługują drony, zamówienie składa się z użyciem holograficznego menu wyświetlanego nad stołem.

_________________


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher Varcer

avatar

Liczba postów : 207
Data dołączenia : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: Restauracja   Pią Lip 27, 2018 7:19 am

Młodzik nie tylko zasypał Daalkiina masą pytań, ale i bezustannie się rozglądał, podczas pieszej przechadzki do restauracji. Nie była ona położona gdzieś strasznie daleko, więc i nie było potrzeby przenoszenia się tam drogą teleportacji - zresztą dzięki takiemu spacerowi mieli okazję się lepiej poznać. Uwaga Christophera raz skupiała się na generale, a raz na przechodzących korytarzem nieorganicznych jednostkach. Prawda, młode widmo nie było na okręcie po raz pierwszy, jednakże nie zabraniało mu to interesowaniem się na temat tego, co się dzieje dookoła. Jaszczur od samego początku wykazywał się ogromną ciekawością i chęcią poznawania. Pewnie gdyby przemierzał korytarze sam to nie obeszłoby się bez interakcji z innymi istotami. Teraz mimo wszystko pozostawał względnie spokojny. Nigdzie nie uciekał, nie łaził, nie zagadywał, trzymając się boku czarnofutrego, który również bardzo go interesował. Jego wiedza, doświadczenie, umiejętności a nawet sam tajemniczy i dość nietypowy wygląd, którego nie potrafił przypisać do żadnej rasy widzianej wcześniej.
Gad zaśmiał się nieśmiało, słysząc odpowiedzi Daalkiina. Czuł się dokładnie tak, jakby rozmawiał z dobrym znajomym, a nie z wysokim rangą oficerem. Oczywiście mu to odpowiadało, choć nie okazywał jeszcze przesadnej śmiałości wobec niego.
- Na pewno znajdziemy coś dla siebie. - zielonołuski pokiwał łbem z zadowoleniem. Bycie wszystkożernym miało swoje zalety i nie ograniczało organizmu do spożywania wyłącznie mięsa lub wyłącznie roślin. Była to bardzo przydatna cecha, szczególnie gdy w grę wchodziło przetrwanie w dziczy.
Jaszczur zamarł w bezruchu, gdy do jego receptorów słuchowych ni stąd ni zowąd dotarł śmiech małej dziewczynki. Młodzik szybko zwrócił ślepia w stronę czarnofutrego, aby upewnić, że nie tylko on to słyszał. Nie musieli długo czekać, by ujrzeć dwie postacie - smoka-cyborga oraz dziecko wyglądające na człowieka. Początkowe zaskoczenie młodego widma przerodziło się w przyjazny uśmiech na pysku, z którym wcale się nie krył. Ich wspólna zabawa była dla Chrisa wręcz przeurocza, lecz została ona natychmiastowo przerwana, gdy nieznajomy gad dostrzegł Daalkiina. Cyborg najwyraźniej nie spodziewał się spotkać generała, sądząc po jego zaskoczonym tonie, a to tylko powiększyło uśmiech Chrisa. W momencie gdy czarnofutry ich sobie wzajemnie przedstawiał, młodzik w nieznacznym stopniu ukrył swe białe kły i skinął łbem, natomiast dziewczynce podał swoją o wiele większą rękę w jakże ziemskim geście.
- Christopher. Widmo z Ziemi. Dla przyjaciół po prostu Chris. - przedstawił się z charakterystyczną nutką rozbawienia w głosie. Jego słowa były potwierdzeniem tego, że gest dziewczynki nie był mu w żaden sposób obcy i na pewno miał z nim do czynienia już wcześniej. Wypowiedź Ariona przypominająca reklamę nie została negatywnie odebrana - przeciwnie, w duchu rozbawiła młodzika jeszcze bardziej, a to pomogło przełamać pierwsze lody i młodzik czuł się już dużo pewniej w nowym towarzystwie. Starał się jednak ukrywać swoje zainteresowanie wyglądem Ariona i zachowywał się dokładnie tak samo, jakby miał do czynienia z istotą w pełni organiczną. Oczywistym było, że zielonołuski nie wiedział, że w tym metalowym ciele wciąż znajdowało się prawdziwe serce oraz mózg. Nie znał jego przeszłości, nie wiedział czym on dokładnie był. Było zdecydowanie za wcześnie na takie pytania.
Jaszczur nie miał nic przeciwko, by dwójka przyjaciół poszła razem z nimi. Chris uwielbiał towarzystwo, a dziewczynka oraz cyborg zrobili na nim bardzo pozytywne wrażenie, więc nic nie stało na przeszkodzie, by spędzili ze sobą trochę więcej czasu. Wkrótce cała czwórka skierowała się do restauracji nieopodal. Do przejścia został im tylko kawałek drogi. Chris co prawda nie spoglądał na dziewczynę obok, ale wyczuwał na sobie jej ciekawskie spojrzenie. A więc to tak czują się inni, gdy on sam się na nich patrzy w identyczny sposób... Dziwne.
Gdy dotarli do restauracji, młode widmo udało się we wskazane przez dziewczynkę miejsce. Miejsc było akurat cztery, a ze stolika był idealny widok na holograficzny obraz przestrzeni kosmicznej znajdujący się na ścianie. Chris usiadł na swoim miejscu, pierw odgarniając dłonią swój długi ogon, czasem aż problematyczny w takich codziennych czynnościach. Siedzenia były bardzo miękkie i wygodne, już nie wspominając o niebywałej sterylności tego pomieszczenia, mimo że i to nie powinno być dla nikogo zaskoczeniem.
Młodzik przechylił głowę i spoglądał na holograficzne menu przed sobą, co jakiś czas przesuwając po nim palcem i poszukując dla siebie czegoś bardziej znanego od... Kimerglusa z dermelikiem... i czegoś tam z mackami. Na szczęście bywał tutaj już wcześniej, więc wiedział gdzie znajduje się znajdzie spis ziemskich dań. Z rozmyślań na temat tego, czy powinien wybrać sobie kurczaka czy coś bardziej luskusowego, oderwał go głos Ariona. Jaszczur uniósł wzrok znad menu i spojrzał na niego.
- Jasne, tylko um... od czego zacząć... - młodzik zamyślił się przez chwilę. - Tak jak już wcześniej wspominałem, pochodzę z Ziemi, lecz moim prawdziwym domem jest Aedroth. Początkowo wychowywali mnie ludzie, jednak potem zaopiekowały się mną widma i dzięki nim zaakceptowałem to, kim naprawdę jestem. Pokazały mi świat z zupełnie innej strony niż tej, której nauczył mnie człowiek. Tam też poznałem swojego opiekuna, będącego zarówno moim mentorem jak i ojcem i jak będę dorosły chcę być taki sam jak on! To moje największe marzenie! - powiedział jaszczur z delikatnym uśmiechem wymalowanym na pysku. Młode widmo nie podało imienia swego widmowego ojca, ponieważ Chris często bywał skromny i nie opowiadał o tym, że jest synem samego Starożytnego - Kaartarna. Nie traktował tego jako przywilej, ponieważ Kaartarn był dla niego po prostu ojcem, którego szczerze kochał. Łączyła ich bardzo silna, nierozerwalna więź. Czarnołuski wraz z braćmi i siostrami wspólnie pokazali Chrisowi jak być widmem. Uczynili go nim i od tamtej pory Chris był sercem bliżej Urkyn'Vareis niż jakichkolwiek innych istot.
- O, i na pewno jeszcze trochę urosnę! - powiedział na sam koniec, wskazując palcami na siebie i unosząc wysoko swoją kolczastą grzywę, aby dodać sobie te parę centymetrów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1582
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Restauracja   Sob Sie 04, 2018 9:06 pm

NPC Storyline – Alexandra Yokas|Arion|Daalkiin|Jinkusu

Okręt przyjął zamówienia i bardzo szybko wziął się za ich realizację. Na tyle, by w momencie gdy Chris skończył mówić, mogły pojawić się trzy drony wielozadaniowe, transportujące każdemu wybrany przez niego posiłek. Z oczywistych względów, Arion niczego nie zamówił. Drony podleciały się stolika, wzniosły się do góry i na wiązce opuściły każdemu talerz oraz sztućce, w razie gdyby ktoś postanowił ich użyć. W tym wypadku na pewno zrobi to Alex. Jeden dron pozostał, a dwa oddaliły się. Drony ustawił się równolegle do stołu i czekał w gotowości, gdyby komuś należało wytrzeć rączki. Zabawne, aczkolwiek nie trzeba było bawić się w mycie. Wystarczyło poprosić drona, nawet prostym gestem. Wiązką, maszyna czyściła delikwenta z brudu po jedzeniu, przez co ten nie był w stanie zabrudzić otoczenia.
W tym samym czasie jego rozmówcy wysłuchali krótkiej opowieści. Najbardziej zainteresowany był Arion, nie szukający sobie innego zajęcia. Młoda inżynier zwróciła na Chrisa uwagę, gdy tylko wybrała sobie danie. Zwłaszcza na jego gestykulację, mimikę oraz... grzywę. Tylko Daalkiin siedział obok, skupiony bardziej na menu. Gdy już wybrał, a hologram zniknął, jego wzrok pozostał wbity w blat. Nie ignorował ich, po prostu milczał i słuchał.
-Aedroth? Masz na myśli Aedroth-Et'Ada? Niesamowite. Legendarny dom Urkyn'Vareis, świat pomiędzy światami, niedotknięty technologią oraz zniszczeniem. Piękny i naturalny, starożytny kiedyś mi o nim opowiadał. Moim marzeniem jest się tam dostać. Postawić łapę na trawie, chociaż na chwilę. Jakim sposobem cię nie zabili?
-Arion!
-Przepraszam! Po prostu... nikt tam nie ma wstęp. Nikt poza Urkyn'Vareis, nawet najbliżsi i najbardziej zaufani sojusznicy nie mają prawa postawić tam swej łapy. Jestem ciekaw...
-Nahlot (zamilcz)! Goraan Urkyn'Vareis fen ni fun ok tey fah stin (młode widmo nie opowie ci swej historii za darmo).
Arion spuścił na chwilę łeb, przyjmując bardziej uległą postawę. Został właśnie sprowadzony do porządku przez swojego oficera dowodzącego. Rzeczywiście, poniosła go ekscytacja. Jednak nie zamierzał rezygnować. Postanowił wpierw podzielić się swoją historią.
-Szlachetny Zielonołuski. Wybacz prostemu smokowi nachalność. Temu, co ze mnie zostało. Dusza, serce oraz umysł. Jeszcze dwa lata temu byłem organicznym smokiem, młodym zwiadowcą oraz lojalnym żołnierzem Crathygtan, z polecenia Korony Densorinu. Niestety w walce raniła mnie bestia, a obecna tutaj Alex - ocaliła me życie w jedyny możliwy sposób. Dając mi nowe życie.
Smok objął dziewczynkę ramieniem i delikatnie przytulił ją do swego boku. Yokas zaśmiała się rozbawiona i objęła małym ramieniem grzbiet metalowego smoka, odsuwając się zaraz, wracając do jedzenia. Tylko na chwilę, bo przerwała by opowiedzieć swoją część historii.
-Moja część historii jest taka. Byłam sierotą, a Arion odnalazł mnie i przygarnął. W samym sercu swojej tajnej operacji, przy wsparciu Ainuari oraz dronów. Siedziałam z nim dwa miesiące, potem został ranny. Nie miałam jak mu pomóc, nie jestem lekarzem. Ale od zawsze dobrze radziłam sobie z technologią. Wszyscy mówią, że jestem strasznie odpowiedzialna, jak na mój wiek. To może moja moc. Jestem technopatką, komunikuję się z maszynami, rozumiem je. Dlatego zbudowałam mu to ciało. Miałam przy sobie Ainuari, po prostu stworzyłam je na ich wzór, dbając, by z wyglądu pozostał taki sam. Dron medyczny i androidy zajęły się kwestią przeniesienia dwóch kluczowych organów. Nie powtórzę tego więcej, długo nie mogłam zasnąć. Teraz Ty, Daalkiin!
Czarnofutry podniósł swe uszy, a następnie zerknął na dziewczynę spode łba. Nie podobało mu się to, wyraźnie nie chciał o sobie opowiadać. Ale skoro już zaczęli, to nie zamierzał się kryć. Skupił się jednak na czymś, co młodego zielonołuskiego mogło zainteresować.
-Moją historię znasz, Christopherze. Czego możesz nie wiedzieć, to fakt, że byłem szkolony przez Nodina Czarnołuskiego. Nuz (ale), nie odpowiem na pytania dotyczące tego momentu w moim życiu.
Źródło poziomu umiejętności oficera. Oczywiście nie zapewniło mu tego wyłącznie pojedyncze widmo. Poza tym szkolony był w CORE, jak Chris. Jednak sam fakt, że widmo zgodziło się wziąć pod opiekę taką istotę - o czymś świadczył. W tym wypadku o prośbie ze strony czerwonołuskiego starożytnego, któremu Nodin nie chciał odmówić. Czarnołuski znany był ze swego temperamentu, również wśród widm. Praktycznie nie pojawiał się w Aedroth, jednak każde widmo o nim słyszało. Ten, który odmówił zostania egzekutorem. Czarnołuski, strażnik Densorinu.

_________________


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher Varcer

avatar

Liczba postów : 207
Data dołączenia : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: Restauracja   Nie Sie 05, 2018 11:34 am

Młodzik spoglądał na pozostałych przy stole, mając już przed sobą lekko przypieczony stek oraz sztućce, z których dla odmiany zamierzał skorzystać. Nie były one jakieś nieproporcjonalnie małe, a idealnie dostosowane do dłoni i palców młodego widma. Może na Ziemi w swojej jaszczurzej formie miałby problem z korzystaniem ze sztućców, ale nie tutaj na okręcie, gdzie dbano o wygodę każdego, bez względu na rozmiary czy nawet obecność ogona.
Odkroił kawałek mięsa i nadział go na widelec, a przynajmniej na coś, co podobnie wyglądało i pełniło taką samą funkcję. Włożył go do pyska i od razu połknął, czując bardzo przyjemny i znajomy smak. Pusty żołądek jaszczura od razu żądał więcej, jednakże jaszczur zamiast skupiać się na jedzeniu, wolał skupiać się na towarzyszach przy stole, którzy mieli mu dużo do powiedzenia.
Młodzik spojrzał na Ariona, słuchając go z lekkim zdziwieniem widocznym na pysku. Chris opowiedział o sobie bardzo ogólnie, nawet nie zdając sobie sprawy z tego, że kogoś to jakoś bardziej zainteresuje, dlatego też zamrugał, słysząc wypowiedź cyborga.
- Ja... Heh... W sumie sam nie wiem jak to się stało. T-to trochę skomplikowane i... - powiedział zakłopotany, lecz na tyle cicho, że przy tym chwilowym zamieszaniu mającym na celu powstrzymanie fali pytań Ariona, zielonołuski był praktycznie niesłyszany. Na pysku Chrisa pojawiło się zamieszanie, jakby pytania smoka go nieco przerosły i poruszały te tematy, których Chris sam nie był do końca pewien. Jak powstał portal? Dlaczego akurat go oszczędzono? Czy trafił tam przypadkiem czy ktoś chciał, by pisklę w ciele chłopaka się tam znalazło?
 Nie miał jednak Arionowi za złe jego ciekawości i gdy Daalkiin uniósł głos, Chris położył dłoń na jego ramieniu i skinął mu łbem na znak, że "to nic takiego", po czym umieścił rękę znowu na stole. Smok nie chciał zrobić nic złego i Chris go rozumiał. Przecież młode widmo samo często zadawało mnóstwo pytań i inni mu wybaczali, więc i on będzie wybaczać takie zachowanie.
Słuchał z zainteresowaniem opowieści Ariona i Alex, a wcześniejszy zanik humoru szybko zastąpiła ciekawość. Ta dwójka pochodziła z dwóch różnych "światów". Żołnierz na służbie i mała, niewinna sierota... Brzmiało jak motyw z jakiegoś filmu, jednak ich historia była dla Chrisa dużo bardziej wzruszająca, ponieważ była prawdziwa i miał dowód tuż przed sobą, w postaci cyborga z organicznym sercem, mózgiem i duszą żywej istoty. Na pysku młodzika zagościł ciepły uśmiech, kiedy się przytulili.
- Aż trudno nazwać przypadkiem to, że się poznaliście. Normalnie przeznaczenie. - powiedziało młode widmo, nie przestając się uśmiechać. Nie chciał się za długo wypowiadać, ponieważ właśnie nadeszła pora Daalkina, który nie wyglądał na chętnego do dzielenia się swoją historią, co Chrisa nie bardzo dziwiło. Oficer już na początku sprawiał wrażenie osoby raczej małomównej, ale niekoniecznie chłodnej i zimnej, jakby mogło się wydawać. Nic nie zmuszało go to odpowiedzi, lecz czarnofutry postanowił podzielić się cząstką swych wspomnień, jednak ta "cząstka" omal nie zwaliła młodzika z siedzenia.
- Znasz Nodina? On cię szkolił? - młodzik od razu wyskoczył z pytaniem, lekko unosząc swój głos z ekscytacji.
- To prawda, że jego łuski są tak czarne, że nie odbija się od nich światło? - zapytał, wstając i opierając dłonie na stole, wpatrując się jednocześnie prosto w białe ślepia Daalkina. Jaszczur jednak szybko się opanował i powoli usiadł na swoim miejscu. Nawet nie patrząc na swój stek na stole, sięgnął pokrojony kawałek widelcem i zajął swój pysk jedzeniem, wciąż siedząc odwrócony przodem do generała, co musiało wyglądać dość zabawnie. Przełknął kawałek mięsa i gdy już miał pewność, że emocje w jego głowie opadły, odłożył widelec.
- Znaczy... Bo ja go właściwie nigdy nie widziałem z bliska. Ponoć bywał w Aedroth-Et'Ada. Bardzo rzadko, jednak wtedy mnie nie było, bo przebywałem na szkoleniach CORE. W ciągu pięciu lat poznałem wiele widm, ale nie jego... - rzucił z żalem w głosie, lekko kładąc swoją grzywę na głowie.
- W sumie jest on podobno trochę straszny i nie wiem czy miałbym odwagę do niego podejść. Niby też widmo, ale... Nodin Czarnołuski to żywa legenda. To niesamowite, że cię szkolił. Pewnie wiele dzięki niemu zawdzieczasz. - rzekł ze szczerością młodzik, patrząc na czarnofutrego. Chris nie ukrywał tego, że potrafił czuć strach i niepewność jak inni. To, że był widmem nie czyniło z niego nieustraszonego wojownika. Wciąż przypominał dziecko, choć wielu widziało w nim rosnący potencjał. Zielonołuski zastanawiał się jak mogło przebiegać szkolenie z Nodinem, jednak nie poruszał tego tematu, ponieważ szanował decyzję oficera, który nie chciał o tym rozmawiać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1582
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Restauracja   Czw Sie 09, 2018 5:53 pm

NPC Storyline – Alexandra Yokas|Arion|Daalkiin|Jinkusu

-Podobno nie wierzycie w przeznaczenie!
Zażartowała dziewczynka, zerkając na Chrisa z wyraźnym rozbawieniem. Arion z klei nie komentował. Jak długo dla samego Christophera, takie traktowanie go mogło być czymś "nienaturalnym" dla jego codzienności, tak smok po prostu okazywał mu wielki szacunek - jako po prostu widmu. Urkyn'Vareis byli w ten sposób postrzegani w wielu społecznościach, istoty nie tylko nie chciały wchodzić im w drogę, lecz po prostu ich szanowały. Cyborg nie był tu wyjątkiem.
Nagłe emocje u Chrisa spowodowały rozbawienie u Alex, delikatny uśmiech na pysku Ariona oraz nie wpłynęły w żaden sposób na minę Daalkiina. Oficer o czarnym futrze spokojnie pochłaniał zawartość swojego talerza, nabierając widelcem jeden kęs mięsa, za drugim. Skinął tylko łbem na pierwsze pytanie. To nie tak, że przed chwilą to powiedział, a z rozmowy to po prostu wynikało. Druga sprawa była taka, że w CORE nie rzadko widywało się czarnołuskiego. Stąd na to pytanie odpowiedział... cyborg.
-Dokładnie tak, jak w opowieściach. Czarne niczym noc łuski, zero odbicia światła.
Skomentował dumnie Arion. Cyborg nie raz miał kontakt z czarnołuskim, z resztą nie tylko on. W CORE osobnik ten - oraz jego obecność - nie były niczym nadzwyczajnym. Nie raz bywał na okręcie, odwiedzał starożytnego, czy po prostu wypoczywał w biosferze. W końcu i Daalkiin odwrócił łeb ku zielonołuskiemu, który jasno oczekiwał od niego rozmowy oraz pochwalenia się znajomością. Daalkiin przełknął kawałek mięsa, który akurat miał w pysku, zerknął jeszcze na dwójkę naprzeciwko nich, po czym wziął się za udzielanie odpowiedzi.
-Jest świetnym mentorem oraz doskonałym opiekunem. Uczył się od twego ojca. Zawdzięczam mu wiele zwycięskich walk oraz życie moje, jak również mych podkomendnych.
I w sumie tyle można by się spodziewać po Daalkiinie. Krótko, zwięźle, na temat. Bez rozczulania się nad głębszą odpowiedzią, Odrodzony po prostu powiedział co sądził. Dla najlepszego dobrania słów, przytoczył, że czarnołuski uczył się od Wiecznego Suwerena. Fakt, że Chris nie powiedział na głos, kto był jego ojcem - nie oznaczał, że obecny tu admirał tego nie wiedział. Jednak nie podał wprost imienia, skoro i jaszczur tego nie zrobił. To pewnie zrodzi dodatkowe pytania, skoro czarnołuski uczył się od tego starożytnego. Arion milczał, natomiast Alex skupiła się na grzywie zielonołuskiego. Obserwowała, jak ta unosiła się oraz opadała, oddając nastrój młodego widma. Oczami wyobraźni widziała już wielki potencjał kolczastych "włosów", jakie porastały łeb oraz kark samca. Poza tym, kierowała nią spora dawka ciekawości. Może i była inżynierem, nie oznaczało to jednak, że zgłębiła już całą wiedzę. Praktycznie każdy nowy dzień przynosił doświadczenia oraz wyzwania. W tym wypadku był nim kontakt z młodym widmem, które odwiedziło okręt.
-Christopher, jesteś wzywany do do Biosfery I, gdy tylko dokończysz posiłek.
Wtrącił głos, który nagle rozszedł się po pomieszczeniu. Należał do samego okrętu. Arion i Alex spojrzeli wymownie na Chrisa, wyraźnie chcąc usłyszeć jakieś wytłumaczenie. Kto i po co mógł wzywać młode widmo do jednego z pokładów wypoczynkowych, zwłaszcza za pośrednictwem komunikacji od okrętu.
-Kruziik gein. Starożytny Kattal. To raczej nic poważnego, jednak nie powinieneś kazać mu czekać.
Skomentował oficer, mając świadomość, że Christopher na pewno to wiedział. Jako widmo spędził ze starożytnymi więcej czasu, znając lepiej swoją własną kulturę. Aczkolwiek nie trzeba było traktować tego, jako czegoś super-poważnego i ultra-priorytetowego. Jeśli by tak było, zielonołuski dowiedziałby się o tym za pośrednictwem telepatii. Decyzją młodego pozostawało, czy wyruszy natychmiast, czy też wpierw zje. Daalkiin zamierzał wstać i zrobić mu miejsce, by ten mógł swobodnie przejść. Chyba, że młode widmo postanowi przeskoczyć przez oparcie do drugiego stoliku, gdzie nikogo nie było - i wyjdzie z tamtej strony. Młode widma potrafiły być nad aktywne, czarny zdążył się już o tym przekonać.

_________________


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christopher Varcer

avatar

Liczba postów : 207
Data dołączenia : 19/03/2017

PisanieTemat: Re: Restauracja   Pią Sie 10, 2018 5:11 pm

Odpowiedź Daalkiina mimo że była krótka, zdecydowanie usatysfakcjonowała młodzika. Szczególnie zaciekawiła go wzmianka o tym, że jego ojciec miał swój udział w szkoleniu Nodina, a co za tym idzie, mogli się bardzo dobrze znać. Lepiej, niż zielonołuski do tej pory przypuszczał. Czemu Chris o tym nie wiedział? Może dlatego, że zwyczajnie o to nie zapytał. Na pewno Kaartarn nie robił z tego wielkiej tajemnicy i gdyby młodzik poruszył ten temat, otrzymałby odpowiedź. Wiedząc to, jaką mocą i wiedzą dysponuje Kaartarn, jaszczur mógł się domyślać jak godnym przeciwnikiem był Nodin Czarnołuski. Strach stanąć z nim do walki, ale gdyby nie była ona prawdziwa i stanowiła część treningu? Nodin był widmem, być może znalazłby czas na nauczenie czegoś młodszego widma? Chris zyskałby niezbędne doświadczenie i umiejętności, które przydadzą mu się w przyszłości. To mogłoby być naprawdę ciekawe przeżycie.
Chris odpędził te myśli ręką. Nie, nie da namówić samego siebie na trening z Nodinem. To samobójstwo. Nodin na pewno jest wymagającym nauczycielem i Chris jest jeszcze zbyt młody, by temu podołać. Kiedyś podjąłby się tego zadania bez mrugnięcia okiem, lecz teraz myślał dwa razy, zanim się do czegoś posunie. Przez tamte myślenie cały czas pakował się w kłopoty. "Odpuść sobie Nodina, Chris. To nie twoja liga" - powtarzał w głowie.
Młodzik nie dręczył Daalkiina kolejnymi pytaniami i zamiast tego skupił się na jedzeniu, dla którego tutaj przyszli. Czas upływał w przyjemnej, ciepłej atmosferze.
 Usłyszawszy komunikat, uniósł swój pysk znad talerza. Biosfera? Dawno go tam nie było, ale nie to było ważne. Czekał na niego Kattal, co było dla młodego nie małym zaskoczeniem.
Jaszczur skinął łbem na podpowiedź czarnofutrego. Racja, pomimo tego, że jego przybycie we wskazane miejsce nie było czymś, co musi wykonać natychmiast, Chris uznał, że nie warto z tym zwlekać. Zresztą prawie skończył swój posiłek i na chwilę obecną czuł się już nasycony.
Młodzik poszedł na skróty i przeskoczył przez oparcie do drugiego stolika, by zaraz postawić łapy na posadzce.
- Pewnie wkrótce zobaczymy się ponownie. - stwierdził Chris, spoglądając na towarzyszącą mu trójkę. Młodzik po chwili namysłu podszedł do siedzącej Alex i uklęknął przed nią na lewym kolanie, pochylając nisko pysk i pokazując jej pazurem swoją brązową grzywę. Chris już wcześniej zorientował się, że dziewczynka często spoglądała na jego kolce, więc uznał, że na pożegnanie pozwoli jej ich dotknąć, bo nie wiadomo było, kiedy taka świetna okazja się powtórzy.
- Śmiało, możesz poczochrać. Nie kłuje, gdy nie jest postawiona. - rzucił z rozbawieniem, a następnie wstał. Daalkiina oraz Ariona pożegnał poprzez skinienie łbem każdemu z osobna.
- Dzięki, że mi towarzyszyliście. Miło było móc was wszystkich poznać. - powiedział na koniec. Chris dzięki nim zdążył nawet zapomnieć o tym, że jeszcze nie tak dawno leżał na łóżku w centrum medycznym. Taka rozmowa na pewno bardzo mu pomogła wrócić do normalności. Gdyby nie Daalkiin i reszta, pewnie przebywałby samotnie gdzieś w biosferze i odpoczywał, rozmyślając o misji na wyspie, a tak to poznał nowe postacie, osoby i spędził czas w miłym gronie.
Jaszczur odwrócił się i powoli udał się w kierunku wyjścia z uśmiechem na pysku i uniesionym nad ziemią ogonem. Ciekawe w jakiej sprawie idzie do Kattala. Skoro to nic poważnego, nie obawiał się. Wręcz przeciwnie. Nie mógł doczekać się spotkania z widmem.

// z.t //
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Restauracja   

Powrót do góry Go down
 
Restauracja
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Restauracja „Pod skrzydłami”
» Aleksander Rogoziński
» Restauracja ,, Pod krzywym ryjem"
» Restauracja

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Inne światy :: Przestrzeń kosmiczna :: Tytan Dur-Shurrikun-
Skocz do: