Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Biosfera III

Go down 
AutorWiadomość
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1564
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Biosfera III   Pią Sty 13, 2017 10:33 am


Podobna rozmiarami do pozostałych, biosfera III reprezentuje bardziej zimowe klimaty. Wszystko spowite jest tutaj śniegiem, panuje ujemna temperatura. Miejsce to powstało z myślą o istotach ceniących sobie takie warunki klimatyczne. Poza drzewami czy łąkami pokrytymi śniegiem, znajduje się tutaj również niewielkie jezioro z lodowatą, miejscami zamarznięta wodą. Temperatura pomieszczenia zawsze jest ujemna, lecz może być regulowana na potrzeby przebywających w nim istot.

_________________


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eulalia

avatar

Liczba postów : 41
Data dołączenia : 25/06/2017

PisanieTemat: Re: Biosfera III   Pon Lip 24, 2017 2:47 pm

W zasadzie mogła wykonać typowy dla Densorinów gest chwytania za przedramię, ale... Bała się, że mogłaby zrobić małej krzywdę. Wydawała się jej taka krucha i delikatna.
- Wystarczająco trochę dużo, by tu trafić, a to jednak coś znaczy, prawda? - odparła młodej na jej słowa. Bycie skromnym było dużym plusem według niej. Zadufanie i pewność siebie mogły być zgubne. Już teraz mogła stwierdzić, że Sunny jest w porządku i na pewno chętnie z nią pogada. Choćby odnośnie tego czym dokładnie się zajmuje na okręcie.
Czując chwyt na ramionach, gepardzica obróciła lekko głowę w bok, by zerknąć na Khardesha, który przybliżył swoją twarz do jej. Potrząsnęła lekko głową. Owszem, wiedziała, że okręt jest żywy. Że ma avatara, spacerującego po pokładzie. Tylko, że... Raczej myślała, że Dur ma na głowie ważniejsze rzeczy od witania kogoś zupełnie nowego. Raczej spodziewała się go spotkać na teście czy oficjalnym przyjęciu do CORE. Nie natychmiast. Więc tak, mimo wszystko była lekko zaskoczona. I na pewno częściowo zamotana skoro miała do czynienia z trzema Durami na raz.
Na kolejne słowa avatara skinęła lekko głową, zapamiętując, by załatwić tą sprawę jak najszybciej. Zaraz też spojrzała na Khardesha, słysząc jego imię od androida. Wychodziło na to, że teraz znowu tygrys będzie się nią zajmował, a Dura pewnie spotka później lub innego dnia. Ciekawa była co było następne w kolejce. Nagłe poderwanie z ziemi kompletnie ją zaskoczyło. Odruchowo objęła samca za szyję, by nie spaść i spojrzała na niego, nic nie rozumiejąc.
- Ej, co ty... - nim zdążyła dokończyć wypowiedź, nagły błysk jeszcze bardziej ją wprawił w osłupienie. Chwilę nie rozumiała co się dzieje. Dopiero po kilku sekundach poczuła chłód, a przed jej oczami pojawił się piękny, biały krajobraz. W tej chwili już nie zwracała uwagi na to, że tygrys trzyma ją na rękach, nie miało to dla niej żadnego znaczenia. Rozglądając się dookoła z zachwytem podziwiała każdy element otoczenia. Na chwilę również jej wzrok powędrował do góry, na niebo pełne gwiazd. Wszystko to trwało dosłownie kilka sekund, może kilkanaście. Zapewne krócej niż pół minuty. Kiedy pierwszy zachwyt minął, samica spojrzała na Khardesha.
- Gdzie my... - wzdrygnęła się lekko. Teraz, kiedy już się uspokoiła, odbierała więcej bodźców z otoczenia niż tylko otaczające ich zimno. Pierwszym na co zwróciła uwagę było uczucie jakby wsadziła co najmniej pół ogona w lód. Do jej uszu dotarł szum wody i kiedy spojrzała w dół, zauważyła, że wisi tuż nad wodą, z ogonem zamoczonym w niej. Nie dane było jej powiedzieć cokolwiek więcej, przynajmniej nie teraz. Ledwo zdążyła otworzyć pyszczek, gdy nagle całe jej ciało zanurzyło się w lodowatej wodzie. Futro częściowo ją chroniło przed zimnem, ale samica nie lubiła wody w nadmiarze. A już tym bardziej zimnej wody.
Nastąpiła seria prychania, parskania, kilka syków, gwałtowny wyskok z wody... I zapadły ciemności. A przynajmniej dla operatora, który stał niedaleko. Eulalia wylądowała prosto na jego głowie. Z nogami oplatającymi go na wysokości łokci i klatką piersiową niemal na jego twarzy. Przednie łapy trzymała zaciśnięte lekko na futrze jego pleców. Sierść miała nastroszoną i prychnęła z irytacją.
- Co to miało być?! Tak się wita u was nowych?! Szokiem termicznym?! - zaczęła na niego fukać, przy okazji zapewne trochę przesadzając z tym szokiem. Z jej futrem to akurat jej nie groziło, ale to nie znaczy, że nie mogła wspomnieć o takiej możliwości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1564
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Biosfera III   Czw Sie 03, 2017 5:20 pm

NPC Storyline - Dur-Shurrikun|Itza|Jinkusu|Khardesh

Momentem w którym tygrys cofnął swą prawą łapę do tyłu, był decyzją, która pozwoliła mu się zaprzeć, a co za tym idzie - nie stracić równowagi. Kolejną decyzją było podniesienie rąk do góry i chwycenie Eulalii, dłońmi, za boki, na wysokości żeber. Na wypadek, gdyby planowała spróbować czegoś mniej przemyślanego. Na zacisnął swych dłoni, jednak zawsze mógł ją zrzucić. Siłą.
-To jest dla ciebie szok?
Odezwał się, a może trafniej określając - zaśmiał się, spod niej. Khardesh skupił się na tym, by utrzymać równowagę i nie wepchnąć samicy oraz siebie do wody, na powrót. On również tu już kiedyś wylądował i choć zdążył się przyzwyczaić, to nagła zmiana temperatury nie należała do najprzyjemniejszych.
Khardesh stał plecami do drzwi, tak więc nie zauważył, kiedy te się otworzyły. Oczom Eulalii ukazał się, na krótką chwilę, korytarz, kiedy ściana rozeszła się na boki, ujawniając, że to miejsce to nie jest do końca prawdziwe. Przynajmniej jego granice, bo wcześniej czy później, dotrze się do ściany. Drzwi otworzyły się, a do środka wszedł kolejny samiec. Nie był znanym osobnikiem, przynajmniej gepardzica nie powinna go znać, może poza zobaczeniem go raz czy dwa, podczas służby. Mierzył dwieście osiemnaście centymetrów, był lwem pokrytym w całości niebieskim futrem. Jego grzywa była tego samego koloru, tylko nieco ciemniejsza. Ślepia - niebieskie, nowość. Z czubka głowy wystawały dwa, spore rogi. W tym momencie powinna już wiedzieć, że stwór pochodził z Densorinu i był Niroinem. "Wersją" densorina, o niebieskim zabarwieniu. Niroini posiadali moce biotyczne, pozwalające im manipulować energią oraz korzystać z uproszczonej wersji telekinezy. Mieli również dar odczuwania emocji, jakie panowały w otoczeniu. Skutkiem ubocznym było przenoszenie się tych emocji na samych niebieskich, tak więc musieli oni być od małego uczeni kontroli. Stanowili ledwo jeden, może dwa procent populacji, więc nie byli częstym widokiem na ulicach. Stwór był dobrze zbudowany, choć niezbyt masywny. Dbał o siebie, posiadał zarysowane mięśnie, aczkolwiek bez przesady. Niebieskie futro było bardzo zadbane, a samiec kroczył dość spokojnie, może nieco szlachetnie. Po wejściu do biosfery, natychmiast skierował się ku dwójce kotowatych, zatrzymując się niedaleko nich, jednak na brzegu. Nie miał na sobie dodatkowego okrycia, aczkolwiek pogoda wydawała się nie robić na nim wrażenia.
-Khardesh! Jesteś potrzebny na Densorinie. Ponownie.
Rzucił stwór, a Eulalia usłyszała cichy, gardłowy warkot, wydobywający się z krtani tygrysa, który trzymał ją na swojej głowie. Niespecjalnie podobało mu się, że musiał tam wracać już teraz. Niemniej, wiedział nieco więcej, niż Eulalia. Jeśli do tego momentu sama z niego nie zeskoczyła, to tygrys po prostu chwycił ją mocniej i ściągnął z siebie, odstawiając ją spokojnie na nogi, do wody. Jemu sięgała do pasa, więc u niej będzie niewiele gorzej.
-Obowiązki. - Odezwał się krótko, skinął jej łbem, a następnie odwrócił i ruszył w kierunku brzegu, dość szybkim tempem. Mijając niebieskiego, przekazał mu krótkie polecenie. W końcu ktoś musiał zająć się nową. -Przejmij Eulalię.
Po tej wypowiedzi, Khardesh odszedł w kierunku wyjścia, gdzie drzwi znów się dla niego otworzyły, wypuszczając go na zewnątrz. Lew spojrzał za nim, by zaraz powrócić swym wzrokiem do samicy. Na jego pysku zagościł ciepły uśmiech, a on sam wykonał kilka kroków ku samicy, wchodząc do wody, lecz tylko do po same łapy.
-Itza. Mówią mi "Doc". Jeśli będzie ciebie trzeba poskładać na polu walki, to prawdopodobnie na mnie trafisz. Masz już pokój?
Odezwał się jako pierwszy, lekko schylając łeb w oznace powitania oraz szacunku. Itza od razu przeszedł do rzeczy. Eulalia nadal miała przy sobie ISACa, przyczepionego do jej futra. A na pewno nikt nie powiedział jej o pokoju oraz możliwości jego personalizacji. Jako, że była to jedna z przyjemniejszych rzeczy tutaj, stwór od razu przeszedł do tematu.

_________________


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eulalia

avatar

Liczba postów : 41
Data dołączenia : 25/06/2017

PisanieTemat: Re: Biosfera III   Nie Sie 06, 2017 1:47 pm

Prychnęła na śmiech tygrysa. Może trochę przesadziła, ale gwałtowna zmiana temperatury była czymś bardzo nieprzyjemnym i pewnie gdyby nie futro to faktycznie mogłaby takiego szoku doznać. Domyślała się, że biorą pod uwagę ten szczegół, witając nowych z różnych ras. Przez głowę przemknęła jej myśl, że może Rho też został tu tak powitany lata temu. A może co jakiś czas zmieniają formę powitania. Nie było to jednak istotne, więc raczej nie będzie nikogo o takie rzeczy pytać.
Gepardzica zamrugała kiedy przed jej oczami krajobraz się rozsunął. Właściwie to okazało się, że to drzwi. Więc trafili do pomieszczenia, które zostało zaprojektowane na ładne zimowe środowisko. Powinna była się tego spodziewać. Nawet nie pomyślała o tym, by ruszyć się z miejsce i zejść z Khardesha. Wpatrywała się w wejście, którym wszedł niebieski lew. Niroin. W całym swoim życiu widziała ich może ze dwa czy trzy razy. Wiedziała, że są wyjątkowi i jest ich bardzo mało. I nie dziwiła się, że jeden z nich, a może i więcej kto wie, przebywał na okręcie. W końcu wyjątkowe jednostki mogły tu znaleźć swoje miejsce. Niebieskie futro na pewno robiło wrażenie choć jej uwagę zdecydowanie bardziej przykuły niebieskie oczy samca. Wyglądały po prostu pięknie. No i pasowały do całej niebieskiej reszty.
Jej wzrok skierował się w dół kiedy usłyszała cichy warkot. Zupełnie zapomniała, że ciągle siedzi tygrysowi na głowie. Na szczęście ten ją po prostu zaczął zdejmować, więc Eulalia rozluźniła uścisk na jego ciele i dała się postawić w wodzie, zaraz też unosząc ogon do góry, by choć jego część nie miała do czynienia z zimnem. Miała nadzieję, że Khar pokaże jej więcej miejsc na okręcie, ale obowiązki zawsze był ważniejsze i doskonale to rozumiała.
- Do zobaczenia - zawołała za odchodzącym samcem, machając lekko ręką na pożegnanie. Jak tylko ten zniknął za drzwiami, jej wzrok skierował się ponownie na niebieskiego lwa. Szybko ruszyła w stronę brzegu, nie chcąc już dłużej przebywać w wodzie. Na dziś miała jej dość. Niespodziewana kąpiel jej wystarczyła do jutra.
- Eulalia, ale to już wiesz. Można dowolnie skracać moje imię - odpowiedziała z uśmiechem na przywitanie, w końcu stając na brzegu i otrząsając się z wody. - Pokój. Dur-Shurrikun wspominał, że mam podać ISACowi jaką chcę kwaterę, a on ją zaprojektuje. Tylko nie wytłumaczył jak się mam za to wziąć. - zastanawiała się ile jeszcze niezrozumiałych rzeczy ją tutaj spotka. I ile razy się ośmieszy. Tylko, że na Densorinie nie miała do czynienia z ISACiem i zapewne jeszcze wieloma innymi rzeczami, które tutaj zdarzy się jej zobaczyć. Pozostawało jej cierpliwie się uczyć wszystkiego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1564
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Biosfera III   Sob Sie 12, 2017 5:40 am

NPC Storyline - Dur-Shurrikun|Itza|Jinkusu

Niroin zaczekał, aż samica do niego dołączy, by skinąć łbem, na jej uwagę, odnośnie skracania imienia. Wysłuchał jej wypowiedzi do końca, by zaraz obrócić się bokiem i wskazać gestem w kierunku horyzontu - lub raczej - miejsca w którym znajdowały się drzwi. Niebieski uznał, że przed kontynuowaniem rozmowy, powinna nieco wyschnąć, a dokładniej jej futro. Co jak co ale naturalna odporność ich rasy to jedno, jednak bycie mokrym i stanie pośrodku zaśnieżonej krainy nie będzie mogło skończyć się dobrze. Jak tylko samica ruszyła, Itza poszedł za nią, wskazując jej gestem łba, by po prostu szła przed siebie, jeśli jakimś sposobem zgubi drogę do drzwi. Samo wyjście otworzyło się odpowiednio wcześniej, pozwalając Eulalii spokojnie trafić na korytarz. Wychodząc przez drzwi, przez ciało samicy przeszła delikatna, biała smuga energetyczna, połączona z przyjemną falą ciepła, które uderzyło w jej ciało, a przy tym całkowicie wysuszyło jej futro. Za drzwiami, gepardzicy ukazał się szeroki, wielki korytarz - jeden z bardzo wielu na okręcie. Ściany oraz podłoga miały jasny, metaliczno-biały kolor, a co jakiś czas dało się dostrzec panele dotykowe, rozmieszczone w najbardziej pożądanych miejscach. Umożliwiało to zdalne przywołanie konkretnych funkcji ze strony okrętu, jeśli ktoś nie chciał podejmować rozmowy, a po prostu uczynić to gestem.
-Dur-Shurrikun cały czas tu jest. To jedna z rzeczy, do których należy się przyzwyczaić. Niezależnie od miejsca pobytu, jest się monitorowanym, tak na, jaki i poza okrętem.
Wyjaśnił na początek, zatrzymując się zaraz po wyjściu z biosfery III na korytarz. Niebieski uśmiechnął się lekko, obserwując reakcję samicy na przedstawioną informację. Zazwyczaj, nowi potrzebowali chwili by zrozumieć, jaką informację im przekazano. Że tak na okręcie, jak i czasami poza nim, skończyła się prywatność. Densorinom zazwyczaj to nie przeszkadzało, choć i tu zdarzały się wyjątki. Każdy potrafił mieć chwilę słabości lub chęć zostania całkowicie samym. Tutaj nie wchodziło to w rachubę. Dodatkowo, operatorzy nosili przy sobie ISACi, jak ten, który gepardzica miała przyklejony do ramienia. Urządzenie pozwalało spokojnie monitorować status operatora oraz jego otoczenia. A poruszanie się bez nich, nie było zbyt mile widziane, nawet w czasie wolnym. Choć wyjątkiem od reguły, było zazwyczaj przyjazne terytorium, na którym CORE posiadało pełen monitoring, pozwalający pomijać ISACa w działaniach.
-ISAC to skrót od Intelligent System Analytic Computer. Khardesh na pewno zadbał, byś miała z nim kontakt. Obsługa jest bardzo prosta. Tak długo, jak ISAC ma z tobą kontakt bezpośredni, za pomocą dotyku - możesz wydawać mu polecenia za pomocą swych myśli. Urządzenie możesz trzymać w dłoni lub na ramieniu, informując o preferowanym trybie wyświetlania informacji. Czy ma być na ekranie albo rzucona przed tobą w wersji holograficznej. A może chcesz, by obraz widoczny był wyłącznie dla ciebie? Wtedy urządzenie pokaże tobie informacje za pomocą połączenia się z układem nerwowym, niejako "wgrywając" obraz do twoich oczu. Trochę jak telepatia. Możesz mieć przed sobą coś, co tylko ty widzisz.
Wyjaśni jednym, dłuższym ciągiem, chcąc jak najszybciej przejść do konkretnej, najważniejszej teraz rzeczy, czyli stworzenia dla niej pokoju. A raczej przygotowania go.
-Pomyśl o tym, że chcesz przygotować swój pokój. Twoje emocje i myśli muszą być na to nakierowane, by ISAC rozpoznał polecenie jako kierunkowe,
a nie przypadkową informację. W razie braku pomysłów, urządzenie podpowie, co powinno znaleźć się w środku. Ja również mogę, choć on zna się na tym lepiej. Kwaterę możesz dowolnie modyfikować, umeblować, zmienić kolory czy narzucić konkretne obrazy na poszczególne elementy pomieszczenia.

Po tej informacji, Eulalia powinna być w stanie się za to wziąć. ISAC przy okazji, będzie w stanie pokazać inne informację, jak mapa wnętrza okrętu z zaznaczonymi strefami, do których samica dostępu nie posiada - jak chociażby rdzeń reaktora czy kwatery prymarchy crathygtanskiego. Pomieszczeń takich było stosunkowo niewiele, bo ledwie kilka na całym, gigantycznym okręcie.
-Jak skończysz, Jinkusu może przenieść nas przed drzwi twej kwatery. Zobaczysz efekty na własne oczy. Jeśli na densorinie jest coś, co chcesz umieścić w kwaterze, a jest to twoja własność - możesz te przedmioty przywołać. Okręt ma możliwość przeniesienia obiektów nawet na tak wielkie odległości, zachowując pełną precyzję.
Odezwał się po raz ostatni, na ten krótki moment. Za dużo gadał, a w międzyczasie densorinka zapewne zajęta była tymi wszystkimi bajerami, dzieląc swą uwagę pomiędzy jego osobę, a stworzenie swojej kwatery. Tak na prawdę, jedyną rzeczą, jakiej nie mogła tam zmodyfikować, był rozmiar kwatery. Wszyscy dostawali odgórnie przydzielone miejsca, gdzie na brak przestrzeni nie można było narzekać. Spokojnie dałoby się zmieścić tam kilka do kilkunastu istot, w jednej kwaterze, z łóżkiem dla każdego. W warunkach koszarowych. W tych, każdy miał po prostu swój, spory pokój z łazienką. Po przygotowaniu pomieszczenia oraz wyrażeniu chęci, okręt przeniesie Itzę oraz Eulalię przed drzwi jej kwatery. Początkowo, wejście będzie zamknięte, a niebieski nie będzie niczego komentował. Przy rozsuwanych, metalowych drzwiach o kolorze identycznym, do ściany (choć wyraźnie wyróżniających się), znajdował się panel dotykowy. Drzwi można było otworzyć poprzez położenie na nim dłoni i wydanie tego samego polecenia, co ISACowi. Sam komputer również był w stanie otworzyć drzwi. Istniała jeszcze opcja poproszenia o to okrętu lub po prostu - zbliżenia się do drzwi, by maszyna mogła otworzyć je samodzielnie. Kiedy Eulalia wejdzie do środka, Itza pozwoli sobie na jeszcze jeden komentarz, tym razem odnośnie ścian.
-W kwaterach obowiązują te same zasady monitoringu, co w pozostałej części okrętu. Ale jest również plus. - W tym momencie, lew zbliżył pazury do ściany i stuknął nimi kilka razy o jej powierzchnię, by oboje mogli usłyszeć specyficzny, metaliczny dźwięk. -Crathygtanski metal wojskowy, zwany crathygtem. Nie ma istoty, która byłaby w stanie przejść przez taką ścianę, bez specjalistycznego sprzętu.

[zt oboje]

_________________


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Akira

avatar

Liczba postów : 91
Data dołączenia : 02/03/2016

PisanieTemat: Re: Biosfera III   Pon Cze 18, 2018 10:13 pm

No i kolejne zaskoczenie... W postaci szybkości pojawienia się urządzenia. Może nawet i zbyt szybko... Ale dziewczyna momentalnie odłożyła na bok myśli o takiej tematyce, przypominając sobie zarazem, że powinna się przyzwyczajać do tego i nie patrzyć przez pryzmat tego, co znała do tej pory z Ziemi.
Sięgnęła ręką po przedmiot i trzymając go w jednej dłoni, obróciła go, by zapoznać się zarazem z jego wyglądem. Zamrugała oczami, zarazem odczuwając nagły przypływ informacji w umyśle. Początkowo poczuła zagubienie i zarazem niepewność przez gwałtowność - w jej mniemaniu - związaną z rzeczami, które nagle zaczęła się dowiadywać. Przełknęła ślinę. Wolniej, muszę się do tego przyzwyczaić najpierw - pomyślała. Zaczęła przeanalizować otrzymane wiadomości, by zrozumieć, co właściwie mogła zobaczyć i dowiedzieć się.
Na kolejne słowa Naxmy, skinęła głową. Informacja o pojawieniu się Ancalagona zaskoczyła ją, ale zarazem i ucieszyła.
- Rozumiem. Dziękuję za współpracę - powiedziała niemalże odruchowo. Odprowadziła go wzrokiem, po czym skupiła swoją uwagę na ISAC-u, by zrozumieć lepiej, jak mogłaby z niego korzystać i co oferował jej na starcie. Przez moment śledziła to, co pokazywało jej o Naxmie, jak i również trasę. Jednakże znalezienie zapowiedzianego osobnika nie powiodło się. Nie wiedziała czemu, dlatego też podsumowała to bezradnym wzruszeniem ramionami i próbą stworzenia dla siebie miejsca. Wykorzystywała również to "zadanie" do nauczenia się obsługiwania ISAC-iem. Wybieranie przedmiotów, jak i określanie kształtu czy rozmiaru kojarzyło się jej niczym z grą. Dała się pochłonąć temu zadaniu i poświęciła na niego kilka kolejnych minut.
W pewnym momencie, gdzieś kątem oka dostrzegła czerwony błysk. Nim zdążyła jednak odwrócić się i zobaczyć jego źródło, poczuła, jak coś lub ktoś chwyta ją i pociągnęło ku sobie. Nim cokolwiek więcej zarejestrowała, pojawił się kolejny błysk, a otoczenie gwałtownie się zmieniło. Reszta działa się bardzo szybko. Najpierw usłyszała dźwięk i poczuła chłód, zanim do niej dotarło, że znajdowała się pod wodą. Zaczęła machać rękami, by próbować się ustabilizować. Nie wiedziała coś się dzieje i dlaczego nagle znalazła się w takim miejscu. W końcu udało się jej podnieść i zrozumieć, że nie było tutaj zbyt głęboko. Jej spojrzenie powędrowało ku brzegowi, a tam... Dostrzegła sprawcę tego, dlaczego nagle znalazła się w innym miejscu i była całkowicie mokra. Na moment miała naprawdę zaskoczony wyraz twarzy. Odgarnęła mokre włosy za plecy, nachmurzając się nieco, po czym ruszyła. Nie, nie płynęła, po prostu stawiała kroki, skoro nie było tutaj głęboko. Tak, tak, domyślam się sama o tym - pomyślała jeszcze, po otrzymaniu informacji od urządzenia. Przy tej krótkiej wędrówce zauważyła, że miejsce całkowicie się różniło od Biosfery, do której została jeszcze nie tak dawno zabrała. Było tutaj całkiem spokojnie i przyjemnie... Jak również i zimno.
W końcu udało się jej wyjść z wody. Naburmuszona i przemoczona dziewczyna zbliżyła się do Ancalagona. Skoro ten nadal leżał na śniegu, to bezceremonialnie usiadała na jego brzuchu.
- Złośliwiec - dźgnęła palcem jego klatkę piersiową, ręką, w której nie trzymała urządzenia. - Zaskoczyłeś mnie. Wyszło ci to - międzyczasie czuła, że ponownie było jej ciepło. Ubrania stały się suche bardzo szybko, zupełnie jakby tamto wydarzenie nie miało miejsca. Pokręciła głową. Nadal była naburmuszona, że dała się tak łatwo złapać i wrzucić - nawet jeśli uniknięcie tego nie było możliwe, to... - Jeszcze ci się odwdzięczę - powiedziała, po czym wytknęła język i uniosła głowę. - Czemu akurat tutaj? - spytała się go.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1564
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Biosfera III   Sro Cze 20, 2018 6:47 pm

NPC Storyline - Ainuari|Ancalagon|Jinkusu

Czerwnołuski mógł się tego spodziewać. Nie oponował, a początkowo nawet nie ruszył się, kiedy kobieta zbliżyła się do niego, a następnie rozsiadła na jego brzuchu, jak gdyby nigdy nic. An zlustrował ją tylko spojrzeniem, utrzymując przy tym delikatną, czerwoną aurę dookoła jej osoby. Ciepło jego ciała było dla niej wyraźnie wyczuwalne, bo choć samiec utrzymywał temperaturę jej organizmu w naturalnym stanie, to jednak otoczenie w porównaniu z nim samym wykazywało dość sporą różnicę. Powoli ugiął swe nogi w kolanach, opierając spód swych łap na pokrytej śniegiem ziemi. Ręce rozsunął delikatnie na boki, trzymając je jednak nadal w miarę blisko swego korpusu.
/Wcale nie jestem złośliwy! Tylko się droczę.../
Skomentował telepatycznie, pozwalając swojej lewej dłoni pochwycić jej dłoń, którą dziewczyna dźgnęła jego klatkę piersiową. Ancalagon ujął jej dłoń, a następnie nacisnął na nią, przytwierdzając wewnętrzną stronę jej dłoni do swych łusek na klatce piersiowej. Trochę ją poprowadził, a trochę uniemożliwił jej zabranie dłoni. Zwłaszcza to drugie. Jego druga dłoń złapała za ISACa, którego Akira trzymała w swojej drugie ręce. Łuskowaty powoli wyciągnął urządzenie z jej dłoni, a następnie bez pytania przytwierdził je do jej ramienia. Sprzęt "przyssał się" do jej skóry - albo, jak w tym wypadku - materiału, pozostając dalej aktywnym i wyświetlając wszystkie informacje. Na odpowiedź, że "jakoś mu się odwdzięczy", Ancalagon zamruczał zaczepnie i wyszczerzył swe kły w delikatnym, zadziornym uśmiechu. Odwdzięczy mu się? Oj, nie może się doczekać.
Zanim udzielił jej rzeczowej odpowiedzi na pytanie, prawa dłoń samca znalazła się na boku Akiry, wsuwając się zaraz za jej plecy. Nie chcąc dać jej za dużo czasu na domyślenie się i reakcję na to, co zamierza - choć trudne do przewidzenia to nie było - Ancalagon pchnął kobietę na siebie, zmuszając ją, by się położyła. Oczywiście, mogła się zapierać dłonią, choć jego siła przeciwko jej własnej, raczej nie pozwalały na porównanie. A An był w wyjątkowo dobrym humorze. Na tyle, że aż nieco się zapomniał, jak to widma nie powinny podchodzić do innych, choć tej relacji powinno to wyjść na dobre. Gdy już wylądowała na jego korpusie, a miejsca - przez różnic wzrostu i masy miała sporo - czerwonołuski egzekutor uśmiechnął się do niej ciepło, od razu biorąc się na odpowiadanie na jej pytanie.
/Bo to ładne miejsce. Śnieg, niebiesko... poza tym, chcę się pochwalić!/
Zaczął swoją odpowiedź, opierając się łokciami o podłoże. Wgniótł nieco śnieg, zaraz unosząc swój korpus delikatnie do góry - choć niezbyt wysoko, by nie usadzić jej w niekomfortowej pozycji. Uniósł się jedynie na tyle, by jego łeb mógł spokojnie zgiąć się w dół w karku, pozwalając mu utrzymywać z nią swobodny kontakt wzrokowy.
/Starożytny Kattal poddał mnie osądowi. Zadecydował, że utrzymam funkcję egzekutora./
An wydawał się bardzo podekscytowany, gdy przekazywał jej tą informację. Co prawda porozumiewał się telepatycznie, jednak w jego głosie dało się wyczuć tą iskrę szczęścia, zadowolenia.
/Nie mówi to tobie dużo, ale to oznacza, że pozostanę w hierarchii widm dość wysoko. Na zaufanie braci i sióstr muszę jeszcze zapracować. Ale mogę wykorzystać moją wiedzę, doświadczenia z poprzedniego świata! Zapobiegnę niektórym wydarzeniom... lub przynajmniej spróbuję, zmienię bieg wydarzeń./
Czerwonołuski zorientował się nagle, co dokładnie zaczął wygadywać. Mruknął coś pod nosem, po czym potrząsnął łbem, zsunął swe łokcie i padł korpusem na ziemię, układając na nim również swój łeb, ramiona prostując wzdłuż torsu.
/A ty...? Jak wrażenia? Jak się czujesz? Masz już kwaterę?/
Egzekutor zamilkł po tej szybkiej serii pytań. Oczywiście, miał ich w zanadrzu znacznie więcej. Zarówno tych bardziej otwartych, jak również takich, które można by uznać za dość prywatne. Może i nie na miejscu. Ale na to jeszcze miał czas. Z resztą, był ciekawski, a Akira była na ten moment najbliższą mu osobą na tym świecie. Spotkał ją praktycznie zaraz po tym, gdy się tu znalazł. Nawet nie zdążył otrząsnąć się z własnej tragedii, a szybko trafił w wir wydarzeń. Najpierw Nowy Jork, następnie Houston, a teraz byli już na okręcie.

_________________


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Akira

avatar

Liczba postów : 91
Data dołączenia : 02/03/2016

PisanieTemat: Re: Biosfera III   Sob Cze 23, 2018 11:10 pm

- Tak, tak, jasne - odparła na jego słowa, unosząc nieco kąciki ust do góry. - Niech ci będzie - chociaż wrzucenie do lodowatej wody... Sprawiało, że można było zastanawiać się, jak to nazwać. Chociaż sama Akira nie zamierzała się rozwodzić nad tym. - Powiedzmy, że ci wierzę - dodała. Ale nikt nie powiedział, że sama nie mogła się podroczyć, wykorzystując zaistniałą sytuację.
Dodatkowo wyszło na to, że nie mogła go dłużej dźgać. Chcąc nie chcąc, musiała zareagować tak, jak chciał Czerwonołuski. Nie była jednak zła, jednakże... Bardziej nie rozumiała, do czego właściwie chciał doprowadzić. No i na dodatek zabrał jej ISAC-a, zarazem... W sumie, to nie wiedziała co się stało, ale nagle jakby urządzenie przykleiło się do jej górnego ubrania. Uniosła wolną dłoń i palcem szturchnęła ostrożnie sprzęt, ewidentnie czując się dziwnie z tym. Zwłaszcza, że nadal działał, nie mając bezpośredniego kontaktu z jej ciałem.
Nie było jej dane dłużej zastanawiać się nad tym wszystkim. Została przyciągnięta do niego, nie mogąc nawet specjalnie sprzeciwić się temu. Nie. żeby miała jeszcze na to czas lub coś. Jedynie tyle co zdążyła, to tak ułożyć rękę, by nie było jej niewygodnie. Zamrugała oczami, próbując zrozumieć, dlaczego nagle leżała na nim. Ale skoro było teraz jeszcze cieplej jej, to zdecydowała się nie marudzić na ten stan rzeczy. Zwłaszcza, że temperatura otoczenia była niska.
Ułożyła ręce tak, by móc oprzeć na nich brodę i samej móc utrzymywać kontakt wzrokowy. Zarazem słuchała go, co chciał jej przekazać, zarazem nie przerywając mu przez ten cały czas.
- Um... Nie rozumiem, ale gratuluję - odezwała się po tym, gdy skończył "mówić". - To dla ciebie bardzo istotne, prawda? - przekazane terminy specjalnie jej teraz nic nie mówiły, ale wychwytując nastrój, jak i emocje w jego głosie, mogła dojść do swoich wniosków. Uśmiechnęła się do niego nieco. - Chociaż brzmi i tak to dość tajemniczo - zwłaszcza końcówka. Inny świat? Równoległe światy? Zrobiła nieco zdziwioną minkę, ale nie zapytała o to. Nie sądziła, by ta wiedza była jej potrzebna aktualnie. Chociaż nie można było zaprzeczyć, że czuła ciekawość.
Przytknęła swój policzek do prawej dłoni, przymykając nieco oczy.
- Nieco zagubiona. To wszystko dla mnie jest nowe i zupełnie odmienne od tego, z czym miałam do czynienia na Ziemi. Ale trudno się przyzwyczaić od razu - wzruszyła ramionami. - Chociaż czuję się, jakbym mogła zatrzymać się przed dowolną rzeczą lub miejscem i podziwiać - dodała jeszcze. Westchnęła cicho. - O, a co do kwatery - uniosła ponownie głowę, by oprzeć brodę na dłoniach. - Tworzyłam ją za pomocą ISAC-a... Dopóki mnie nie zabrałeś - odparła. - Więc tak, teoretycznie mam. Chcesz ją zobaczyć? - spytała się go natomiast. - Jak już skończymy tak leżeć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1564
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Biosfera III   Nie Lip 01, 2018 7:14 pm

NPC Storyline - Ancalagon|Jinkusu

Ancalagon uśmiechnął się ciepło, szczerząc do kobiety swe wielkie, smocze kły. Miał ochotę złapać ją ramionami i uściskać, choć był w stanie nad sobą zapanować. Powstrzymywał go brak zgody z jej strony, którego nie do końca przestrzegał - oraz fakt, że przy tych emocjach, mógłby przypadkiem wyrządzić jej jakąś krzywdę. A tego wolał uniknąć. Dlatego nadal leżał na śniegu, robiąc za ogrzewanie dla Akiry. Spod płytowych łusek na klatce piersiowej, brzuchu oraz szyi stwora wydobywały się delikatne, ogniste poświaty. A efekt był taki, że ciało samca robiło za bardzo dobre ogrzewanie. Nie można było powiedzieć, że sobie tego nie zaplanował. Bo zrobił to bardzo dokładnie. A kobieta szybko wpadła w jego "pułapkę".
/Tak, to bardzo istotne. Dzięki temu możesz sobie teraz na mnie leżeć./
Skomentował żartobliwie, w dalszym ciągu szczerząc swe kły do kobiety. Niedługo, bo w końcu schował je pod wargami, choć przyjemny uśmiech nie schodził z jego pyska. Powoli zacisnął palce swych dłoni, ugniatając między nimi wszechobecny śnieg. Ogon wolnym, leniwym ruchem przesunął się za jego łapami, a stwór delikatnie obrócił łeb na bok. Słuchał uważnie jej wyjaśnień, ciekaw, jak dziewczyna odnajdywała się w tym nowym środowisku. W końcu padło pytanie o możliwość zwiedzenia jej pokoju. Stwór podniósł spojrzenie do góry, na sztucznie wygenerowane niebo, udając, że się zastanawia. W końcu wrócił spojrzeniem do niej, a chwilę potem szarpnął rękoma, chwycił dziewczynę i wyskoczył w górę, łapiąc kobietę w swe ramiona. Prawą rękę wsunął pod jej łopatki, natomiast lewą pod kolana, opierając ją przy tym o swój tors, dla własnej wygody oraz dalszego dzielenia się ciepłem. Gdy stał już na ziemi, spojrzał na nią tylko z niewinnym uśmiechem na pysku.
/Oczywiście, że chcę! Poleżymy sobie w twojej kwaterze./
Wyjaśnił jej i zaraz obrócił się, ruszając w stronę wyjścia z biosfery. Marsz zajął mu dobrą minutę, aż w końcu - tuż przed nimi - otworzyły się drzwi, rozchylając hologram. Ancalagon wyszedł z biosfery z przyjaciółką w ramionach i już oboje znaleźli się na korytarzu okrętu, na który wcześniej przybyli. Bez zastanowienia, gad ruszyłem korytarzem w kierunku kwatery dziewczyny. Lub tak mogło się wydawać, bo wydawał się wiedzieć, dokąd zmierza.
/Teraz jest to dla ciebie nowe. A jakiś czas temu spotkaliśmy się w Nowym Jorku, pamiętasz? Myślałaś o tym, że tak to się może skończyć?/
Zapytał, kierując swe spojrzenie na przyjaciółkę. Przy pytaniu, delikatnie poprawił uchwyt - choć nie było to wymagane - bo dalej podtrzymywał ją i opierał o swój tors. Ruch ten był bardziej dodatkiem do jego słów, sugerujący, że pytanie dotyczyło "czy myślałaś wtedy, że będę cię nosił na rękach"? Oczywistym było, że w ten sposób nie myślała. Ale Ancalagon zapewne dał się jej już poznać, jako bardzo pozytywna istota
W końcu dotarli do drzwi, za którymi krył się pokój kobiety - w całości przez nią zaprojektowany. Ancalagon zatrzymał się centralnie przed drzwiami, a następnie powolnym ruchem odstawił Akirę na ziemię, uginając przy tym swój korpus i pochylając się.
/Ty pierwsza. W końcu to twoje miejsce./
Zaproponował jej, ustawiając się zaraz za kobietą. Drzwi otworzyły się, jak tylko Akira podeszła bliżej. Zaraz ukazało się wnętrze. Czerwonołuski cierpliwie zaczekał, aż jego przyjaciółka wejdzie przodem. Sam wszedł zaraz za nią, niczym cień, rozglądając się z ciekawością na boki. Wykonywał powolne, ostrożne ruchy. Zajrzał tylko do łazienki, do której drzwi pozostawały chwilowo otwarte. Wyjście zamknęło się za nimi, a stwór minął dziewczynę i rozejrzał się uważniej po pokoju. Jego szczególną uwagę zwróciło większe łóżko. Zatrzymał się więc przy nim i uśmiechnął, mrucząc pod nosem.
/Zbyt duże na ciebie, zbyt małe na mnie. Co miałaś na myśli, moja przyjaciółko?/
Zapytał, spoglądając na nią z lekkim rozbawieniem. Po tym pytaniu, ciało Ancalagona mrugnęło w czerwonej poświacie, a sam gad zmniejszył się o prawie metr w dół, schodząc wzrostem do metra osiemdziesięciu pięciu, a budowę ciała pozostawiając taką samą, proporcjonalnie zmniejszając tylko swoją masę. Przy błyśnięciu, Ancalagon ściągnął ze swego ciała wszelakie możliwe zabrudzenia po kontakcie z podłożem, nie chcąc narobić jej syfu. Gdy uznał, że jest gotowy - nie dał się jej nadziwić, tylko po prostu wgramolił się do łóżka Akiry, rozkładając się w nim wygodnie na grzbiecie. Przesunął się w kąt, zostawiając oczywiście miejsca - przy tej wielkości i jego zmniejszonych rozmiarach, było tego dość sporo. Smok położył się na grzbiecie, łeb oparł na poduszce, a ręce ułożył wzdłuż ciała, jak to uczynił wcześniej.
/Bardzo wygodne. Możesz o siebie zadbać, zapoznać się z mundurami... a ja poleżę i zobaczę, czy twoje łóżko spełnia odpowiednie standardy wypoczynkowe./
Wyjaśnił jej, przymykając przy tym swe ślepia. Zasnąć, raczej nie zasnął i nie zamierzał zasypiać. Tylko przymknął swe oczy, dając sobie odpocząć. Akira miała co robić, poza oczywiście możliwością wytykania mu, że ledwo weszli, a on już czuje się, jak u siebie.
[zt oboje]

_________________


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Biosfera III   

Powrót do góry Go down
 
Biosfera III
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Biosfera I

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Inne światy :: Przestrzeń kosmiczna :: Tytan Dur-Shurrikun-
Skocz do: