Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Chinatown, Manhattan

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Vision
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 95
Data dołączenia : 24/09/2015

PisanieTemat: Chinatown, Manhattan   Pon Lut 06, 2017 6:38 pm


Jedna z kilku Chińskich Dzielnic znajdujących się na terenie Nowego Jorku. Umiejscowiona na Manhattanie, co sprawia, że jest tą najbardziej znaną i najchętniej odwiedzaną przez turystów. Miejsce tętniące życiem, pełne restauracji, targów i sklepów z pamiątkami. Większość ponad stuletnich domów w tej dzielnicy to kamienice czynszowe, co przyczynia się do tłoku i hałasu. Leżące w centrum Chinatown obsługiwane jest przez wiele linii metra.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vision
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 95
Data dołączenia : 24/09/2015

PisanieTemat: Re: Chinatown, Manhattan   Wto Lut 21, 2017 10:09 pm


Podróż przez Dark Dimension nie trwała długo, ale i tak mogła nieprzyzwyczajonych do tego wymiaru Black Cat i Spider-Mana wprowadzić w lekki niepokój. Pajęczy zmysł Petera cały czas odzywał się informując go o czającym się wszędzie wokół zagrożeniu. Jeśli ktoś uważał, że Cloak i Dagger przesadzali mówiąc o niebezpieczeństwach związanych z tym miejsce, to teraz chyba miał dowód co do prawdziwości słów tej dwójki. Felicia cały ten czas trzymała się blisko Parkera i chyba z ogromnym trudem powstrzymywała się od tego, by złapać go za ramię i nie puszczać, aż wyjdą u celu podróży.
Portal otworzył się w wąskiej uliczce pomiędzy kamienicami, niedaleko ulicy East Broadway, jednej z głównych dróg przechodzących przez Chinatown. Z tego poziomu ciężko stwierdzić, w którym miejscu dokładnie, ani po jednej, ani po drugiej stronie uliczki nie widać było żadnych szyldów, które mogłyby udzielić jakiejś podpowiedzi. Informacje przyszły na szczęście dość szybko przyszły ze strony Cloaka.
- Jesteśmy niedaleko stacji metra Wschodni Broadway. Teoretycznie Chinatown, ale dzielnica rzeczywiście zaczyna się kilka przecznic dalej. – powiedział, jako ostatni wychodząc z portalu, pilnując by nie doszło do wypadku. – Dalej wolę nie ryzykować. Coś zakłóca działanie mocy i nie wiem, gdzie byśmy wyszli, ani czy wszystkim by się to udało. Zresztą już teraz widzicie, że lekko rozminąłem się z wcześniejszymi zamiarami. – cóż, mieli pojawić się na dachu jednego z budynków, znaleźli się na poziomie ulicy. Mogło skończyć się o wiele gorzej, gdyby portal otwarł się na odpowiedniej wysokości, ale niekoniecznie nad jakimś podłożem. Było gorzej niż wcześniej, trudniej o dokładność. Nie wspomniał o tym, ale to co blokowało jego zdolności najwidoczniej przybierało na sile.
- Kojarzycie kościół przy Hester Street? To tylko fasada. Negative i jego ludzie wykorzystują go do swoich działań. Myślę, że tam go znajdziemy. – odezwała się spokojna do tego czasu Dagger. – Całkiem niedaleko znajduje się jedna z siedzib Bank of America.
- Wiem gdzie to jest. – odpowiedziała Black Cat po chwili namysłu. Dagger skinęła głową na słowa złodziejki.
- Spotkajmy się na dachu budynku naprzeciwko świątyni. To dobry punkt obserwacyjny i tam obmyślimy dokładny plan działania. Rozejrzyjcie się po okolicy jeśli chcecie, ale zróbcie to raczej dyskretnie. Większe zainteresowanie tamtym miejscem zwróci uwagę wroga, a tego chcielibyśmy chyba uniknąć. – spojrzała na Pająka, Felicię i swojego przyjaciela, czekając na pytania z ich strony lub jakieś potwierdzenie tego, że zrozumieli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Spider-Man

avatar

Liczba postów : 256
Data dołączenia : 20/07/2012

PisanieTemat: Re: Chinatown, Manhattan   Pią Lut 24, 2017 10:50 pm

Podczas podróży przypomniały mu się jego spotkania z doktorkiem i wszelkie dziwaczne przejścia przez które z nim przechodził. Zawsze miał zasady co do tego co należy zrobić by demony nie pożarły twojego serca podczas przechadzki po piekle. Fun times. Tym razem było jednak nieco inaczej. Wszystko było otoczone jedynie ciemnością. Spidey sense też wariował mocniej niż zwykle, jakby każdy milimetr przestrzeni z dala od Dagger sam w sobie był śmiertelnym niebezpieczeństwem. Uh, ten cały Cloak aktywuje jego szósty zmysł tak często, że już czuje ból głowy który będzie odczuwał kiedy będzie po wszystkim. Ich współpraca może być cięższa niż myślał...
Anyways, Spidey i spółka (to tylko nazwa robocza tego team upu...) wylądowali na ulicach Chinatown. Chwila, ulicach? Właśnie miał wyskoczyć z tekstem o tym, iż nie wygląda mu to na dachy, gdy Cloack wszystko wyjaśnił. Huh, całkiem poręczny koleś z niego, wie co się dzieje i co robić, ma łeb na karku. Szybko ustalili cel. Spider-Man kojarzył drogę do kościoła, w końcu te 11 lat patrolu nie mogło pójść na marne. Peter rozejrzał się dookoła obmyślając na szybko trasę i trajektorię swoich potencjalnych akrobacji. Kiedy Black Cat wspomniała o tym, że wie gdzie jest bank, Parker westchnął  i pokręcił delikatnie głową.
-'Course you do- powiedział sam sobie pod nosem.
Bohater spojrzał się na Cloak & Dagger, drapiąc się po brodzie.
-Skoro twoja teleportacja nie działa...jak planujecie wejść na dach? Mogę zaoferować podwózkę panience, ale co z tobą Cloak? Cat może być ciężko zanieść Cię "na barana"...- dodał pod koniec żartobliwie. Jeżeli Dagger zgodzi się na to by ją zabrał na dach, to tak zrobi. Jeżeli nie chce, bo zna inny sposób to nie. Ciekawe co z jej kolegą.
[...]
Tak czy owak, jakoś znaleźli się w końcu na dach naprzeciwko kościoła. Webhead podszedł do krawędzi, schylił się i delikatnie położył stopy na ścianie budynku. Potem puścił ręce, tak by siedzieć tyłkiem na swoich piętach. Nie miało to żadnego konkretnego zastosowania, czasami po prostu lubił szpanować.
-Więc to tutaj, huh? Jest coś po czym można rozpoznać ludzi Negative'a bądź samego Negative'a? Jak wchodzimy? Mogę iść pierwszy, Spidey-sense wskaże wszystkie niebezpieczeństwa poza tym mogę was zapewnić, że nikt nigdy nie patrzy na sufit
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Black Cat

avatar

Liczba postów : 213
Data dołączenia : 16/10/2012

PisanieTemat: Re: Chinatown, Manhattan   Pią Mar 03, 2017 12:02 am

Po nieoczekiwanej wycieczce oczom Panny Hardy pojawił się facet, o czerwonej twarzy. Później swym bacznym spojrzeniem filowała jego całą posturę. Jegomość prezentował się nad wyraz dobrze. Nie mniej jednak to nie było najważniejsze, albowiem kluczem był powód ich spotkania i zapewne rychłej konwersacji. Pierwszy do głosu doszedł jak się opisany przed chwileczką prowodyr spotkania. Wyjaśnił dwójce, gdzie się znajdują i co przed chwilą zaszło. Prawił o jakiś wymiarach i innych farmazonach. Kobieta Kot oparła się o pobliską ścianę i poczęła bawić się swoimi włosami. Kręciła typowe dla płci żeńskiej loczki na palcach, albowiem jak zwykle pozycja kobiety w typowym, męskim gronie ograniczana jest przez samców alfa do minimum. Felicja nigdy nie potrafiła zrozumieć tego jakże fascynującego zjawiska społecznego. Jednakże, gdy usłyszała Hester Street odruchowo poderwała się do stójki i oznajmiła chłodnym tonem swego głosu, iż wie gdzie to jest. Była gotów do ruszenia w drogę, lecz Pajączek musiał wtrącić uszczypliwe zdanie względem Felicji. Ta przestąpiła z nogi na nogę i zrobiła wymowną twarz w kierunku rozmówcy. Następnie cudem w spokoju wysłuchała tego, co miał do powiedzenia Spiderman. Gdy przerwał on przemówienie, ta natychmiastowo doszła do głosu.
- Oj Pajączku nie schlebiaj tak sobie. Może to ja wniosę cię na „baranach”, bo coś ostatnio twoje stare kości nie są w stanie sprostać najprostszym czynnościom. - musiała ogryźć mu się. Niech wie, że kobieta nie da sobie w kaszę dmuchać. Nie mniej jednak później poczekała na proponowane rozwiązania i czym prędzej ruszyła wraz z nimi.

[.....]
- I co Pajączku? Jakoś mi się udało wejść tam, gdzie i tobie. Powinieneś bardziej doceniać płeć piękną, no chyba, że chcesz aby te pazurki zanurkowały w twojej skórze. - wyszeptała do prawego ucha mężczyźnie.


Ostatnio zmieniony przez Black Cat dnia Pią Kwi 07, 2017 7:47 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vision
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 95
Data dołączenia : 24/09/2015

PisanieTemat: Re: Chinatown, Manhattan   Sro Mar 22, 2017 7:46 pm


Dwójka młodocianych bohaterów najwidoczniej nie zamierzała się rozdzielać. Dagger złapała Cloaka za rękę, uśmiechnęła się słysząc niezbyt udany żart Spider-Mana, po czym obydwoje odwrócili się do Pająka i Kotki plecami, i ruszyli w swoją stronę. Pozornie wybiegając na ulicę, ale gdyby któreś z dwójki podjęło próbę ich dogonienia lub prześledzenia drogi, którą chcieli pokonać, mogłoby odkryć, że ci jakby rozpłynęli się w powietrzu. Ale czy któreś z nich miało na to czas i chęci? Mało prawdopodobne. Mieli przecież inne zmartwienia.
Młodzieńcy dotarli na miejsce jakiś czas po Parkerze i Felicii. Nie zajęło im to długo, nie wyglądali też na specjalnie zmęczonych, a mieli przecież do pokonania spory kawałek drogi. Ale prowadząc obserwację groźnego przestępcy jakim bez wątpienia jest Negative i nie mogąc polegać na mocach Cloaka musieli znaleźć jakiś sposób na w miarę szybkie i bezproblemowe przemieszczanie się pod dzielnicy, więc pewnie było tego jakieś wytłumaczenie. A może gadka o zablokowanych umiejętnościach była tylko jakimś wykrętem? Ale co mieliby w ten sposób zyskać? Pajęczy zmysł Petera w żaden sposób nie sugerował przecież, by duet bohaterów miał stanowić zagrożenie. Nie było łatwo ten zmysł obejść, zdolni do tego byli tylko nieliczni i taka opcja teraz chyba nie wchodziła w grę. Ale czy aby na pewno?    
- Rozpoznasz go, zdecydowanie wyróżnia się z tłumu. Jeśli go zobaczysz zrozumiesz skąd wziął się jego pseudonim. – zaczął Cloak odpowiadając na pytanie Spider-Mana. Nie mówił o szczegółach, może licząc, że o tych wypowie się Dagger? – Tak samo jak jego straż, gdy już dostaniemy się do środka. Natomiast tutaj, w tłumie? Ciężko powiedzieć. Ci na najniższym szczeblu raczej nie wyróżniają się niczym szczególnym pośród zwykłych ludzi. – zbliżył się do Parkera i przykucnął. Spojrzał na Dagger i wrócił do obserwacji okolicy. Nie odzywał się w tym czasie, całkowicie skupiając się na odnalezieniu czegoś co pozwoliłoby mu odkryć szpiegów złoczyńcy. Po chwili pokiwał głową z wyraźnym rozczarowaniem. – To może być każdy. Ale nie oni są naszym celem. Musimy wejść do środka i rozprawić się z prawdziwym zagrożeniem.
- Możemy wejść od frontu, ale nie wiemy jaki opór zastaniemy w środku. To zbyt ryzykowne. Z tyłu, od strony wąskiej uliczki jest drugie wejście. Domyślam się, że w jakiś sposób można też dostać się do środka od góry, ale nie miałem do tej pory możliwości, by to sprawdzić. Patrząc na wiek budynku, a także jego przeznaczenie, stwierdziłbym, że to nie jedyne sposoby wtargnięcia między mury świątyni. – kościoły, zwłaszcza te starsze, kryły czasami różne tajemnice. Różnie toczyły się dzieje kapłanów i samego kościoła, więc czasami decydowano się na umieszczenie w świątyniach znanych tylko nielicznym tajnych przejść, o których wraz z upływem lat i śmiercią wtajemniczonych zapominano. – Nie wiem. Twój zmysł może się przydać. Ale może powinniśmy zaatakować z dwóch stron? – rzucił do wszystkich, chcąc poznać ich opinie, może wysłuchać ich pomysłów. Po raz pierwszy w jego głosie można było usłyszeć niepewność. Czy to przez bliskość rywala, czy jeszcze mimo wszystko brak doświadczenia?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dagger

avatar

Liczba postów : 4
Data dołączenia : 09/03/2017

PisanieTemat: Re: Chinatown, Manhattan   Nie Mar 26, 2017 6:38 pm

Cloak i Dagger dołączyli do reszty bohaterów trochę spóźnieni. Droga dłużyła się, ponieważ obaj przywykli do znacznie szybszej teleportacji. Na szczęście podróż odbyła się dostatecznie dyskretnie i nie wymęczyła ich tak bardzo, jak można byłoby sądzić. Dagger obawiała się o swego przyjaciela. Bez swoich zdolności, był niemal bezbronny i wahała się, czy powinien zabrać udział w tej akcji. Przecież zawsze mógłby do nich dołączyć, gdy już znajdą i zlikwidują źródło zakłóceń. Jednak znała go dość długo i wątpiła, aby pościł ją samą, Negative był niebezpieczny. W grę wchodziła również jego siostra i wszelakie próby perswazji były tylko grochem rzucanym o ścianę.
- Biały garnitur, jakbyś widział biznesmena przez błonę fotograficzną. - wtrąciła swoje trzy grosze do słów Tyrone.
Blondyna patrzyła w architekturę, która przypominała jej Holy Ghost Church. Starała się jak najlepiej zapamiętać budowę budynku.
- Chyba nie ma sensu pchać się tam drzwiami frontowymi?! - jej pytanie było retoryczne. Kobieca intuicja zalecała podzielić się na dwie grupy. Pająk i Black Cat potrafili się wspinać, więc szukanie wejścia od góry było skazę na nich. Od biedy para mogła zawsze znaleźć jakieś okno lub zdewastować jakiś witraż, aby dostać się do środka.  Tandy wolała jednak pozostawić kwestie strategii i plan bardziej doświadczonym superbohaterom.  
W stosunku do większości współczesnych herosów była jedynie smarkiem. Symbol Nowego Yorku miał zdecydowanie większe doświadczenie w podobnych potyczkach. Obserwowała kościół, który miał już swoje lata. Była pewna, że w następnym wydaniu Daily Bugle będzie wzmianka o człowieku-pająku, dewastującym zabytki i relikty kultury.
- Proponuję uderzyć od bocznej uliczki, poprzez drugie wejście. Chyba, że znajdziecie jakąś dziurę w ścianie i sposób na podrzucenie nas do środka. Może tak uda nam się częściowo uniknąć zbędnej walki. - zaproponowała, choć sama czuła wady tego pomysłu. Gdyby doszło do strzelaniny, cześć gangsterów pozostałaby za ich plecami. Każda decyzja niosła ze sobą ryzyko, a nie mieli wielkiego wyboru. Tandy zaczęła rozmieniać zalety i wady planu, przeciągnęła się lekko i oparła o jedną z barierek. W odpowiedzi na ostatnie pytanie Cloaka, wzruszyła bezradnie ramionami i uśmiechnęła się, przysłuchując się temu co miała do powiedzenia reszta. Zmaterializowała światło, a następnie zaczęła bawić się nowo-utworzonym sztyletem, przekładając go z jednej dłoni do drugiej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Spider-Man

avatar

Liczba postów : 256
Data dołączenia : 20/07/2012

PisanieTemat: Re: Chinatown, Manhattan   Pon Mar 27, 2017 3:43 pm

Kiedy Spidey tak sobie siedział, jedna myśl nie mogła opuścić jego głowy- "Jak oni właściwie zniknęli?" Nic nie powiedzieli, nie ukrywali tego w żaden sposób i podobno teleportacja była tutaj niedokładna. Przy rozmyślaniu, muskał kciukiem brodę, delikatnie marszcząc maskę. Nie miał wrażenia, że było to coś co chcieli wykorzystać by zrobić mu krzywdę, ale czuł się nieco oszukany. Urgh, kocha pracować z ludźmi, do których ma podejrzenia.

Chwilę po sobie usłyszał jak ktoś inny wylądował na dachu. Obrócił głowę w kierunku głosu. To tylko Black Cat. Otworzył szeroko oczy słysząc jej komentarz o pazurkach.
-Kinky- skwitował krótko i przechylił głowę na bok. Eh te kobiety i ich humorki. Miał właśnie coś powiedzieć w sprawie ich znikających współpracowników, gdy nagle zauważył owe osoby na dachu. Przeniósł wzrok z kocicy na nich.

Kiedy usłyszał niezbyt szczegółowy opis mężczyzny, wyobraził sobie typowego podstarzałego chińczyka, który jest wiecznie smutny, stąd ksywka "negative". Nieco więcej światła rzuciła na sprawę Dagger. Więc miał biały garnitur. Ciężko mu było zrozumieć o co jej chodziło z błoną fotograficzną, może to jakaś przenośnia? Patrzenie na błonę fotograficzną zazwyczaj odwraca kolory... A może jednak jest przystojny i bardzo fotogeniczny? Raczej nie mówiłaby, że dosłownie to osoba z odwróconymi kolorami, nie? Nie żeby nie widział dziwniejszych rzeczy w życiu.

Przytaknął na słowa pary bohaterów. Zazwyczaj wchodził wszędzie sam, a jak już był w drużynie, to ktoś inny był od planowania i chciał by tak było i tym razem. Ich słowa brzmiały rozsądnie, ale nie podobało mu się jak bardzo to brzmiało jak spekulacja, brakowało im informacji. Oparł się o krawędź dachu i po jednym sprawnym manewrze, stanął na równe nogi.
-Nie ma sensu zgadywać i iść ślepo w paszczę lwa. Sprawdzę boczną alejkę i wtedy pójdziemy. Cat, dopracuj z resztą plan, pewnie znasz się na włamywaniu lepiej niż ktokolwiek z nas- zwrócił się na chwilę ku grupie. Chwilę później wykonał kilka kroków do tyłu i wyskoczył z rozbiegu w stronę kościoła. Starał się wylądować na ścianie nad oknami i z dala od wzroku gapiów. Najpierw szybko wpełznął na dach by sprawdzić czy znajdzie tam potencjalne wejścia by mogli wejść z dwóch stron, o ile złodziejka uzna "pracę w parach" za dobry pomysł. Obrócił się na chwilę do tyłu by sprawdzić czy reszta grupy nie uciekła. Podszedł do krawędzi i kucając, patrzył w dół na boczną uliczkę by sprawdzić czy jest chroniona. Następnie pozostało wejść ponownie na ścianę i zajrzeć do środka przez okna, o ile cokolwiek przez nie widać. Starał się pokazywać jak najmniej ciała przy patrzeniu. Nikt nigdy nie patrzy do góry i Spidey-sense pewnie by go ostrzegł w razie kłopotów, ale lepiej dmuchać na zimne. Po chwili wrócił do reszty by przekazać informacje i dowiedzieć się czy plan został zmieniony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Black Cat

avatar

Liczba postów : 213
Data dołączenia : 16/10/2012

PisanieTemat: Re: Chinatown, Manhattan   Pią Kwi 07, 2017 7:14 pm

Black Cat na tą chwilę nie miała za wiele do powiedzenia – co niektórym może wydawać się nieco dziwne, ponieważ zazwyczaj nie chowa języka za zębami (czy też ma o czymś pojęcie, czy też nie). W tej główce, pokrytej białymi, powiewającymi na wietrze włosami rodził się plan bezszelestnego wtargnięcia do budynku jak i zwędzenia kilku wartościowych fantów do kolekcji. Może uda jej się upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Kto to wie? Dopiero po chwili zaczęła skupiać uwagę na tym, co mówi reszta. Niechętnie odwróciła wzrok od kościoła i spojrzała na swoich towarzyszy, opierając przy tym jedną z dłoni o biodro.
Zupełnie inaczej wyobrażała sobie kogoś o pseudonimie Negative.  Podobnie jak Spider-Man widziała go jako osobę starszą, wiecznie niezadowoloną i po prostu smutną. Dopiero, gdy Dagger dorzuciła swoje trzy grosze na temat złoczyńcy, zaczęła postrzegać go zupełnie inaczej. Czyli głównym celem jest mężczyzna wyróżniający się z tłumu poprzez kolor garnituru, który nosi. Jakoś nie wzbudzał w niej strachu… Może to przez tą biel? Zobaczymy, czy będzie taka odważna, gdy przyjdzie jej stanąć z nim twarzą w twarz.
W rzeczy samej. – skomentowała słowa Pająka z rozbrajającym uśmiechem na ustach, gdyż tego rodzaju komplement naprawdę przypadł jej do gustu. Jak mało kto znała się na włamaniach, niemniej jednak praca w grupie trochę utrudniała zdanie. Zwykle działała sama – czasem nawet wchodząc na żywioł bez zbędnego planowania – brała, co chciała i tyle ją widzieli.  
Niebieskimi oczami zaczęła śledzić poczynania Spider-Mana, który chwilę po tym znalazł się na dachu budynku. Została sam na sam z mężczyzną, uważającym ją za pospolitą złodziejkę (oczywiście miał po części rację, ale Felicia nigdy mu jej nie przyzna) oraz z kobietą, do której pałała większą sympatią.
Proponuję się rozdzielić. Wy możecie uderzyć od bocznego wejścia, a ja – zważywszy na moje… Mhm… umiejętności, bez problemu dostanę się do środka przez okno. Spider-Man może mi… potowarzyszyć. – dodała nie kryjąc przy tym cwanego uśmiechu, gdy Pająk znalazł się tuż obok niej po swoim obchodzie na ścianach oraz dachu kościoła. Tak… Planowanie nie było jej najmocniejszą stroną, za to liderowaniem (choć możliwe, że nieudolnym) mogła zająć się na poważnie
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vision
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 95
Data dołączenia : 24/09/2015

PisanieTemat: Re: Chinatown, Manhattan   Czw Kwi 13, 2017 9:05 pm


Każdy kto choć raz widział Spider-Mana w akcji nie mógł mieć żadnych wątpliwości co do tego, że dzięki jego niezwykłym zdolnościom dostanie się na ścianę kościoła i to w taki sposób, by nikt postronny nie zwrócił na niego uwagi nie będzie stanowiło dla bohatera najmniejszego problemu. Wspiął się na dach i w tym momencie pojawiło się pierwsze rozczarowanie. Choćby starał się z całych sił znalezienie tam wejścia do środka budynku graniczyło, nomen omen, z cudem. Wprawdzie było coś, konkretnie wyróżniający się kolorem i nie zniszczony przez czas fragment podłoża mniej więcej w centralnej części budynku, co wskazywało na to, że w przeszłości, i to nie tak odległej, rzeczywiście było tu jakieś zejście na poddasze, ale prawdopodobnie po tym jak Negative ustanowił tu jedną ze swoich baz musiało zostać zamurowane. Wyglądało to dość nieumiejętnie i wyraźnie rzucało się w oczy. W każdym bądź razie nie było szans, by stąd bezszelestnie wejść do środka. Innych możliwości również nie było tu widać.
Krótki rzut oka na czekających na jego powrót towarzyszy pozwolił dostrzec, że podczas jego krótkiej nieobecności właściwie nic się tam nie zmieniło. Jakby ze wszystkimi ustaleniami czekali aż Pająk zda im relację ze swojego zwiadu.
Boczna uliczka… Każdy kto sądził, że nikogo między tymi budynkami nie znajdzie będzie musiał uznać, że był w błędzie. Ale czego można było się spodziewać? Wprawne oko Spider-Mana mogło dostrzec przynajmniej pięć osób rozlokowanych wzdłuż całej alejki. Dwie z nich leżały na ziemi w podartych ubraniach może kilka metrów dalej, jedna chwiejnym krokiem z trudem przemieszczała się ku wyjścia z uliczki. W Nowym Jorku miejsca takie jak to zajmowane były przez tych, którzy nie mieli gdzie się podziać i pomieszkując w wąskich uliczkach starali się przeżyć z dnia na dzień. Poniżej, spod niewielkiego daszku pod którym musiało znajdować się wejście, o którym wspomniał Cloak, w regularnych odstępach czasu unosiły się kłębki dymu. Nie było jednak pewności, czy za jego powstanie odpowiedzialne były jedna czy dwie osoby. W każdym razie uzyskali potwierdzenie, że wejście jest strzeżone. Na szczęście nikt nie zwrócił uwagi na obserwującego wszystko z góry Pajączka. Mieli szansę na to, że być może uda im się do rozpoczęcia akcji zachować pewien element zaskoczenia.
Kolorowe witraże niestety utrudniały dostrzeżenie czegokolwiek co działo się we wnętrzu świątyni. To bez wątpienia nie jest dobra wiadomość dla gromadki bohaterów. Nie mogą oszacować liczby przeciwników, z którymi przyjdzie im się zmierzyć, ani czy nie czekają tam na nich żadne niespodzianki. Jakąkolwiek decyzję podejmą, będą działać po omacku. Chyba, że wymyślą coś na co nikt inny by nie wpadł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dagger

avatar

Liczba postów : 4
Data dołączenia : 09/03/2017

PisanieTemat: Re: Chinatown, Manhattan   Wto Kwi 18, 2017 10:15 am

Akrobatyczne sztuczki Człowieka Pająka były jeszcze bardziej spektakularne niż na nagraniach. Niestety, reszta musiała ze niecierpliwieniem czekać na wyniki rekonesansu. Bezczynne sterczenie na dachu nie należało do najciekawszych rzeczy jakie bohaterowie przywykli czynić podczas swoich przygód. Jednak z każdą spędzoną chwilą mogli lepiej przyjrzeć się okolicy.
Niestety działania Spider-Mana nie przyniosły żadnego większego pożytku. Skoro gangster zatroszczył się o to, aby zamurować dach to najprawdopodobniej zabezpieczył również boczną uliczkę. Wszelkie szanse, aby dostać się do środka incognito wydawały się blondynce zerowe.
Bez teleportacji, ubrani we wrzucające się wrzucających się w oczy kostiumach mogli zapomnieć o zachowaniu anonimowości. Dagger była przygotowana mentalnie na to, iż jawna konfrontacja z mafią jest nieunikniona.
Była ciekawa, czy Black Cat ma jakiś plan B. Możliwe, iż gdyby Cloak podrzucił ją po jakiś profesjonalny sprzęt, nie byłoby problemu z cichym włamaniem.
Wydawało się to bardziej rozsądne, niż wpychanie się na siłę w bazę wroga.
- Macie jakieś alternatywne pomysły? - dodała, tak jakby wyczuwała pułapkę w bocznej uliczce. Nie wiedziała, czy gorszym pomysłem było wchodzenie w ciemną uliczkę, czy pchanie się drzwiami frontowymi. Skoro nie mogli sobie pozwolić na pełną dyskrecje, nie wiedziała co będzie najlepszym ruchem.
Postanowiła pozostawić analizę sytuacji bardziej doświadczonym. Nie była zawodową włamywaczką i nie sądziła, że wymyśli lepszy plan wtargnięcia do budynku, niż Felicia. Zwróciła się bezpośrednio do włamywaczki.
- Nie masz żadnego asa w rękawie? - powiedziała, wzruszając lekko ramionami. Przekonana, iż gdyby to ona dokonała rekonesansu, dałoby się znaleźć lukę w zabezpieczeniach tego starego kościoła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Spider-Man

avatar

Liczba postów : 256
Data dołączenia : 20/07/2012

PisanieTemat: Re: Chinatown, Manhattan   Nie Cze 18, 2017 7:33 pm

Zwiady, o ile ekscytujące, nie przyniosły pająkowi ani jego towarzyszom zbyt wielu informacji. Wyglądało też na to, że poza Black Cat był chyba najbardziej spokojny w obliczu potencjalnego niebezpieczeństwa. Nic dziwnego, pewnie ta dekada pracy jako superbohater mocno przyzwyczaiła go do takich sytuacji, ba, regularnie znajdował się w nawet gorszych. Cloak, a zwłaszcza Dagger przypominali mu go sprzed 10 lat, co było dla niego bardzo dziwne. Zawsze uważał siebie za świeżaka wśród superbohaterów, a teraz przyszło mu pracować z dosłownie nowym pokoleniem superludzi. Na swój sposób poczuł się staro. Wyobraził sobie jak za parędziesiąt lat będzie mógł wygodnie siedzieć w swoim fotelu, odpoczywając od burzliwej kariery ochotniczego stróża prawa, bo Nowy York będzie miał zastępy nowych nadludzi do obrony. Z drugiej strony pewnie teraz stał się swojego rodzaju wzorcem do naśladowania. Zaczął powoli rozumieć co czuli Cap, Reed i Pan Stark, kiedy Peter brał z nich przykład. Właściwie pewnie dalej tak się czują.
Miło, że musiał mieć tę refleksję akurat w tym momencie, wcale się teraz nie stresuje... Z przemyśleń wyciągnęła go blondynka, pytając o jakiś plan działania. Spidey usiadł na krawędzi budynku, wpatrując się w boczną alejkę i odpowiedział jej:
-Idziemy bokiem, to chyba najbezpieczniejsza opcja. Tylko martw się o gangsterów. W końcu zaraz przyjdzie po nich czwórka bohaterów, nie mają szans- skończył żartobliwie, mając nadzieję, że jakoś podniesie morale grupy- Spróbuję załatwić kolesia przy wejściu, w razie czego mnie ubezpieczajcie. Czekajcie gdzieś na górze, aż stanę na rękach, to będzie nasz sygnał... Na serio, w praktyce to będzie miało więcej sensu
Przyczepił się stopami do ściany budynku, na którym siedział, a następnie naprężył mięśnie nóg, by odeprzeć się od powierzchni, z którą stykają się jego podeszwy. Chciał w ten sposób przeskoczyć ulicę i wylądować na suficie kościoła. Przeszedł się nad miejsce, w którym był daszek, z którego wydobywały się kłęby dymu. Przykucnął i spojrzał w dół. Wziął głęboki wdech i wydech, zostawiając odrobinę wilgoci na swojej masce. Spojrzał jeszcze raz w innym kierunku, by upewnić się, że reszta grupy jest w okolicy i przystąpił do akcji. Ułożył pewnie ręce na ścianie, a po chwili przyczepił się do niej także stopami, powoli schodząc w dół, ukrywając się przed wzrokiem gangsterów dzięki dachowi nad ich głowami. Żałował, że nie może być bardziej romantyczny w tym momencie. Jakoś ładnie ująć ironię w tym, że dach ma za zadanie chronić, a teraz ich skrzywdzi. Niestety ugryzł go radioaktywny pająk, nie radioaktywny poeta.
Moze jednak powinien się skupić na czymś poważniejszym. Na przykład na bezdomnych, których wcześniej zobaczył. Co jeżeli go zobaczą i zareagują żywiołowo albo-nie daj Thorze- wprost krzykną "It'z spahdah mehn!". Wtedy strażnicy będą przygotowani na niego, z wyciągniętymi broniami. Co prawda poradziłby sobie z uzbrojonym przeciwnikiem, ale jeżeli wystrzeli choć raz, zaalarmuje całą okolice. Wtedy cały element zaskczenia poszedłby się kopać. Pozostało mu jedynie liczyć, że do czegoś takiego nie dojdzie. Spojrzał nawet na najbliższego bezdomnego, mając nadzieję, że zawiąże w ten sposób jakąś niemą umowę między nimi. Z każdym kolejnym ruchem czuł narastającą presję. Pojedyncza kropelka potu spłynęła mu po twarzy, w końcu wsiąkając w maskę.
W końcu mógł stanąć na daszku pod którym znajdował się jego cel(e?). Wciąż trzymał niski profil, poruszając się na czworaka po powierzchni. W ten sosób dotarł na samą krawędź. Stanął do niej tyłem i położył dłonie płasko na ziemi. Wtedy właśnie stanął na rękach. Gasp. To był ten sygnał!~
Następnie specjalnie przewrócił się do przodu, zakręcając się naokoło daszku, by kopnąć obunóż gangstera(ów?) z nadzieją, że znokautuje ich obu stosunkowo cicho.
__________
Pozwoliłem sobie odrobinę przyśpieszyć i get shit done. Cat zgodziła się na pominięcie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vision
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 95
Data dołączenia : 24/09/2015

PisanieTemat: Re: Chinatown, Manhattan   Czw Lip 06, 2017 9:08 pm


Plan Spider-Mana zdawał się sprawdzać. Bezpiecznie i przede wszystkim względnie szybko udało mu się dostać na wspomniany daszek, a wszystko wskazywało na to, że udało mu się tego dokonać pozostając nie zauważonym, ani przez grupkę bezdomnych, ani przez niczego nie spodziewającego się przeciwnika. Zdawało się, że uda mu się zachować element zaskoczenia. Być może tak ważny podczas tej eskapady. Należy jednak pamiętać, że w świecie bohaterów wiele rzeczy rzadko kiedy jest takie jakie się wydaje na pierwszy rzut oka. Mimo nieraz naprawdę genialnych i dopracowanych do ostatnich szczegółów planów, bardzo często coś idzie nie tak i potrzebna jest wtedy spora ilość improwizacji.
Pozostali nie posiadali podobnych zdolności co Pajączek. Więc wyszukanie odpowiedniego miejsca, w którym mogliby oczekiwać na znak Petera i dotarcie tam może zająć tej grupie nieco więcej czasu. Gdyby tylko Cloak mógł korzystać ze swoich mocy, sprawa prezentowałaby się zupełnie inaczej i być może byłoby już po wszystkim. Tak jednak nie było, musieli działać staromodnie, a w każdym razie musiał to robić właśnie Tyrone, gdyż zdolności akrobatyczne przedstawicielek płci pięknej nieco ułatwiały im to zadanie. Tak czy siak mieli do pokonania kawałek drogi, do tego trzeba było jeszcze zająć względnie bezpieczne i gwarantujące możliwość szybkiego dołączenia do akcji pozycje. Co powinno nieco ograniczyć ich możliwości. Z praktycznego punktu widzenia najkorzystniej dla nich być może byłoby zaczekać przy obu końcach uliczki, lub w jakiś sposób bezszelestnie dostać na któreś ze schodów przeciwpożarowych. W obu przypadkach groziło im wykrycie, ale chyba muszą zaryzykować. A może uda im się jednak znaleźć lepsze rozwiązanie? Tego także nie należy przekreślać.
Gdy wszyscy byli gotowi, Spider-Man przystąpił do realizacji kolejnego punktu planu. Odepchnął się od ściany, zgodnie z zamysłem okręcając się wokół daszku i… Miał szczęście. Częściowo. Udało mu się trafić przeciwnika, z dużym impetem posyłając go wprost na pilnowane przed niego drzwi. Azjata odbił się od drzwi i nieprzytomny upadł na ziemie. Hałas spowodowany tym zdarzeniem wzbudził zainteresowanie pozostałych znajdujących się w uliczce osobników. Samo wejście do budynku wciąż pozostawało na swoim miejscu, nawet jeśli widoczne było lekkie wgniecenie.
W tym momencie dał o sobie znać pajęczy zmysł Człowieka Pająka. Najpierw delikatnie, z każdą sekundą coraz intensywniej ostrzegając przed zbliżającym się niebezpieczeństwem. Mocne uderzenie w drzwi musiało zaalarmować część znajdujących się w środku strażników. Pewnie wysłali kogoś, by sprawdził co się wydarzyło. Parker nie miał dużo czasu, z zza wejścia dało się już słyszeć co najmniej dwa nieco przytłumione głosy. Co teraz zrobią współpracujący ze sobą bohaterowie? Upłynęło kilka sekund, gdy rozległ się dźwięk odsuwania zasuw zamykających drzwi. Te wtedy się otworzyły, a w progu stanęli ubrani w czarne garnitury i maski przypominające głowy demonów mężczyźni. Raczej masywnej postury, wyżsi od Petera o jakieś kilkanaście centymetrów. Widząc Spider-Mana jeden z nich natychmiast rzucił się na Spider-Mana posyłając w jego stronę szybki prawy sierpowy. Drugi zaczął nawoływać swoich towarzyszy, co nie było trudne do odgadnięcia nawet pomimo tego, że robił to w języku chińskim. Nie obejdzie się więc bez walki, element zaskoczenia również został utracony. Powinni się pospieszyć, jeśli chcą dorwać Negative’a. A nie będzie to łatwe, gdyż poziom trudności całego zajścia z pewnością wzrośnie i najpierw będą musieli uporać się z grupą strażników.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Spider-Man

avatar

Liczba postów : 256
Data dołączenia : 20/07/2012

PisanieTemat: Re: Chinatown, Manhattan   Czw Wrz 21, 2017 10:24 pm

Spider syknął cicho gdy zobaczył jak bandzior rozbija się o drzwi. Może i są przeciwnikami, ale to zdecydowanie wyglądało boleśnie. Nie żeby miał czas przepraszać kolesia, że zbyt się podekscytował przy pukaniu do drzwi, w końcu już teraz ktoś zbliżał się do niego. Kiedy posiłki bad guyów zjawiły się w drzwiach rzucił szybko:
-Um, macie chwilę pogadać o Bogu?
Mili panowie postanowili grzecznie odpowiedzieć na pytanie prawym sierpowym skierowanym w webheada. Człowiek pająk postarał się złapać jego prawą rękę, a następnie przyłożył otwartą dłoń do jego brzucha. Obie przyczepiły się do jego ubrania, zupełnie jak do ściany. Spidey ostrożnie go podniósł, obracając swoją ofiarę w lewo, tak by trzymać go prostopadle do swojego ciała, a następnie rzucił nim o drugiego zbira. Możliwe, że znokautował, albo chociaż ostro ich poturbował tą akcją. Obrócił dłonie nadgarstkami do góry i wykonując swój klasyczny gest, przymocował ich siecią do ziemi.
-Uznam to za nie
Machnął ręką w stronę swoich towarzyszy, by pokazać, że mają szybko iść za nim i wbiegł do budynku, kierując się przypadkowym korytarzem. Jeżeli jego Spidey sense wskazywał duże zagrożenie w jakimś kierunku, właśnie w tę stronę pobiegnie, w końcu jego cel chciałby mieć przy sobie tylu ochroniarzy ile się da, racja?

***
Skończmy to relatywnie szybko, kay? :D
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vision
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 95
Data dołączenia : 24/09/2015

PisanieTemat: Re: Chinatown, Manhattan   Sob Paź 07, 2017 7:31 pm


Wbiegając do nawy głównej Spider-Man mógł usłyszeć dźwięk zatrzaskujących się frontowych drzwi świątyni, a kilka sekund później doszedł do tego pisk opon świadczący o tym, że ktoś w pośpiechu uciekał przed grupą bohaterów. Negative’a można było posądzać o wiele, lecz do tego na pewno nie zaliczały się głupota i brak woli przetrwania. Przecież nikt bez przyczyny nie wyrasta na jedną z najgroźniejszych osób w nowojorskim półświatku, a z całą pewnością nie robi tego równie szybko co mężczyzna rządzący obecnie dużą i sprawnie działającą organizacją przestępczą. Do tej pory nie popełniał błędów. Nie zwracał na siebie uwagi. Wszystko zaczęło się sypać niedawno, od napadu na laboratoria Horizon Labs, gdzie pomagać mu musiał ktoś trzeci. To właśnie wtedy bohaterowie wpadli na jego trop, lecz mogli być oni pewni, że podobna sytuacja nie zdarzy się prędko.
Nie było szans, by Człowiek Pająk lub któryś z jego towarzyszy mógł szybko przedostać się na drugą stronę budynku, by spróbować podążyć za uciekającym przestępcą. Na drodze ku temu stała pokaźna ilość złoczyńców, z którymi trzeba byłoby wpierw się zmierzyć. Nawet zdolności Petera nie wie, by w tej sytuacji dały, jako że na prawie na każdym kroku czaił się ktoś kto mógłby sprowadzić go na ziemię, a przynajmniej skutecznie zatrzymać na kilka chwil, by zapewnić swojego szefowi odpowiednią ilość czasu. Oprócz zwykłych ludzi, których jedyną bronią były ich pięści, było też wielu takich, którzy posługiwali się pałkami, czy też nożami. Na szczególną uwagę zasługiwali kolejni mężczyźni w maskach. Tym razem o wiele lepiej uzbrojeni. Miecze oraz elektryczne nunczako, a u niektórych można było też dostrzec broń palną. To nie byłaby łatwa przeprawa nawet dla zaprawionych w boju herosów, a tu dwójka towarzyszy miała pod tym względem skromne doświadczenie.
Chwilę po Pająku dołączyła także pozostała część grupy. Black Cat, Cloak i Dagger spojrzeli po sobie, cała trójka na moment zatrzymała wzrok na Peterze, by ostatecznie zgodnie kiwnąć głowami i stanąć w pozycjach świadczących o ich gotowości do zmierzenia się z całym zastępem wrogów.  
Następnie wszystko wydarzyło się dość szybko. Pierwszy ruszył Cloak. Dosłownie rzucił się na najbliższego przestępcę, a za moment do akcji wkroczyły także obie przedstawicielki płci pięknej. Dagger trzymała się raczej z tyłu, skupiając się na tym co potrafiła najlepiej, czyli walce dystansowej.
Gdzieś w oddali słychać było policyjne syreny, które wraz z upływającym czasem rozbrzmiewały coraz wyraźniej.
- Na mnie już czas. – rzekła Felicia odnajdując Petera na placu boju, by po tym w ułamku sekundy zniknąć mu z oczu. Starcie, choć zaciekłe, powoli zbliżało się ku końcowi. Wiele czarnych charakterów leżało nieprzytomnych na ziemi, inni wciąż zaciekle starali się pokonać któregoś z bohaterów, a jeszcze inni, ci nie znajdujący się pod wpływem mocy Negative’a, uciekli słysząc zbliżającą się policję.
Minęło kilka kolejnych minut i było po wszystkim. Bandyci zostali przekazani w ręce władz, a współpraca Spider-Mana i młodocianego duetu powoli dobiegała końca. Żadne z nich nie dostało tego czego chciało. Mr. Negative uciekł, zabierając ze sobą łup z napadu na Horizon, nie było też niczego co pomogłoby im ustalić co to mogło być, lub dokąd mężczyzna mógł się udać. Cloak podziękowała Peterowi za współpracę i cenne doświadczenie, które dzięki niemu zdobyli, wyraziła też nadzieję na to, że ich drogi w przyszłości jeszcze się skrzyżują. Młodzieńcy zaraz zniknęli, pozostawiając Spider-Mana sam na sam ze swoimi myślami.


////// zt dla wszystkich
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Chinatown, Manhattan   

Powrót do góry Go down
 
Chinatown, Manhattan
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: