Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Chinatown, Manhattan

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Vision
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 143
Data dołączenia : 24/09/2015

PisanieTemat: Chinatown, Manhattan   Pon Lut 06, 2017 6:38 pm

First topic message reminder :


Jedna z kilku Chińskich Dzielnic znajdujących się na terenie Nowego Jorku. Umiejscowiona na Manhattanie, co sprawia, że jest tą najbardziej znaną i najchętniej odwiedzaną przez turystów. Miejsce tętniące życiem, pełne restauracji, targów i sklepów z pamiątkami. Większość ponad stuletnich domów w tej dzielnicy to kamienice czynszowe, co przyczynia się do tłoku i hałasu. Leżące w centrum Chinatown obsługiwane jest przez wiele linii metra.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Flash Thompson

avatar

Liczba postów : 132
Data dołączenia : 20/07/2012

PisanieTemat: Re: Chinatown, Manhattan   Czw Sie 09, 2018 5:19 pm

Flash rozeznał się w sytuacji panującej na polu bitwy. Pająk wraz z czarną panterą gdzieś się oddalali, więc pojawienie się go w tym samym czasie, co taktyczny odwrót tej dwójki, zbiegł się w czasie i parze z fantastycznej czwórki poszczęściło się, że Venom przybył na miejsce wydarzeń. Wyglądało to wszystko na proste do załatwienia, więc nie powinno być problemu z szybkim uporaniem się z problemem, powrotem do Harrego, którego zostawił na polecenie ptaszynki. Odbezpieczył granatnik na mg4, włożył nabój do komory, przeładował i był gotowy do strzału. Odezwała się do niego niewidzialna kobieta, poprosiła o wkroczenie do akcji. Nie odpowiedział, uznał że milczenie odbierze jako odpowiedź, a dalsze poczynania za jeszcze kolejne potwierdzenie. Skierował swój wzrok na prawo od jego pozycji, broń także. Kucnął i wycelował karabinem w gromadkę robotów. Cztery jednostki, które kierowały się w centrum akcji. Nie czekał dłużej, wycelował w najbardziej wysuniętego. Strzelił z granatnika. Powinno go to powalić. Przeładował granatnik. Wycelował w drugiego. Strzelił. Jeżeli mu się poszczęści, to pozbędzie się dwóch pionków z szachownicy. Nie zmieniając pozycji z kucającej, chroniony przez krawędź, murek dachu budynku, odbezpieczył maszynkę i zaczął naparzać w gromadkę, tym razem nie z granatnika, tylko z zwykłej amunicji, mając na celu dobicie uszkodzonych i spowodowanie uszkodzeń u pozostałych. Mg4 potrafiło wyrządzić szkody, a jego pozycja z góry wzmacniała efekt, który chciał uzyskać. Stanowisko ogniowe Flasha nie było zbyt mocno umocnione, więc był gotowy, że wróg po ogarnięciu się z ataku granatnikiem, odnajdzie szybko jego pozycję. Jeżeli otworzy ogień w jego kierunku, przekoziołkuje do tyłu, chroniąc się budynkiem przed ostrzałem. Chciał jak najdłużej naparzać ostrą amunicją w wroga, uszkodzić jego obwody. Dopiero jak ich uszkodzi miał w planie skok z powietrza na jednego z wrogów, zniszczenie go i doskoczenie do kolejnego, tym samym robiąc zamęt wśród ich szeregów, choć raczej zamętu nie zrobi, bo nie były ludźmi, jedynie przełamie ich formację, co chciał uczynić później.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Invisible Woman

avatar

Liczba postów : 173
Data dołączenia : 03/07/2012

PisanieTemat: Re: Chinatown, Manhattan   Pią Sie 10, 2018 3:01 pm

Odziany na czarno przybysz, kimkolwiek był, nie uznał za stosowne odpowiedzieć na polecenie Sue czy chociażby skinąć jej na nie głową, przez co kobieta zmarszczyła lekko czoło, jeszcze przez sekundę czy dwie obserwując jego dalsze poczynania. Przynajmniej spojrzał we wskazanym przez nią kierunku... I nie okazał agresji ani wobec niej, ani Johnny'ego, więc chyba nie do końca myliła się w ocenie. Trudno, uznała. Mężczyzna albo wkroczy do akcji albo nie, a ona nie miała czasu, aby się mu dłużej przyglądać.
Blondynka skierowała więc swoją uwagę z powrotem na brata - akurat na czas, aby ujrzeć, a przede wszystkim poczuć zniszczenie kolejnego Sentinela. Nagły zastrzyk mentalnego bólu sprawił, że kobieta zacisnęła zęby i zmrużyła oczy, dbając jednak o to, aby zachować w istnieniu oba swoje pola siłowe, czyli zarówno to, którym otaczała walczących, jak i to służące jej do utrzymywania się w powietrzu. Zaraz potem Invisible Woman zadbała już o to, aby zmniejszyć to pierwsze, bo tak naprawdę Johnny nie potrzebował aż tyle przestrzeni, by wykończyć ostatniego robota. Wcześniej musiała rozciągać barierę wokół kilku maszyn i to przede wszystkim z tego względu nadała jej spore rozmiary - by sięgnąć każdej z nich i jeszcze zostawić wokół nich trochę ulicy, by w razie czego dało się je okrążać. Teraz Johnny i tak powinien mieć dość miejsca na działanie, szczególnie w powietrzu, gdyż pionowego wymiaru Sue nie zmieniła. Tak naprawdę na tak - relatywnie - małym obszarze dla kobiety również nie robiło to dużej różnicy, ale zawsze to lepiej nie marnować energii na trochę większe pole.
Susan szybko zorientowała się co jej brat tym razem planował. Rozumiała też dlaczego, a choć zmartwiła ją nagła bliskość Johnny'ego i Sentinela, to z drugiej strony wiedziała już, że robot tak naprawdę nie mógł mu wiele zrobić. W końcu chłopak już wcześniej był trafiany i łatwo dochodził do siebie. To odrobinę Sue uspokajało, ale i tak obserwowała rozwój wydarzeń, gotowa dopomóc bratu przynajmniej przez strącenie uderzeniem bezkształtnego pola siłowego ewentualnych siatek, gdyby maszyna zdecydowała się ich użyć. Tak jak poprzednio, kobieta celowałaby z góry, aby przypadkiem nie zepchnąć siatki gdzieś, gdzie chciałby się przemieścić Johnny.
Wszystko byłoby pewnie dobrze, gdyby kawałek dalej Sue nie usłyszała nagłego wybuchu. W pierwszej chwili jej to nie zaalarmowało, bo w końcu doskonale rozumiała, że Sentinele przy niektórych atakach eksplodowały. Przeciwnie, ucieszyła się, że najwyraźniej ktoś, najpewniej ten nowy, ruszył do akcji... Ale zaraz potem zerknęła już w jego kierunku, aby przekonać się czy to rzeczywiście on - i zdążyła zobaczyć kolejny wystrzał. Oczy kobiety rozszerzyły się, gdy dotarło do niej, że ten człowiek używał granatów na terenie, na którym mogli się jeszcze znajdować bezbronni ludzie i najwyraźniej w żaden sposób nie zabezpieczał pola walki, jak robiła to ona dla Johnny'ego.
To jej niedowierzanie sprawiło, że nie zareagowała od razu, ale kiedy tylko się z niego wybiła, natychmiast znów skupiła się na bracie, aby asystować mu do końca. Dopiero po zniszczeniu czy wyłączeniu tego ostatniego Sentinela Invisible Woman zdematerializowała to jedno pole siłowe i pozwoliła Torchowi znów poruszać się swobodnie po okolicy. Do tego czasu mężczyzna w czerni zapewne kontynuował swój atak, z daleka czy już z bliska, ale przynajmniej zrezygnował z dalszego korzystania z granatów...
-Nie wiem kto to, ale z zachowania zakrawa na kolegę Punishera- zwróciła się do Johnny'ego, a z jej głosu łatwo dało się wyczytać niezadowolenie i dezaprobatę. Ten tutaj w jej opinii naprawdę zdawał się dzielić z Frankiem kompletne skupienie na chęci zniszczenia celu, bez poszanowania dla otoczenia... Nie wspominając już o podobnych, jeżeli nie gorszych zdolnościach interpersonalnych. Teraz unieszkodliwienie robotów było ważniejsze, ale po fakcie Sue zamierzała zwrócić mu uwagę na jego poczynania.
-Leć do nich, postawię barierę- dodała następnie, choć domyślała się, że brat tak czy siak będzie się takiego planu spodziewał. Blondynka była gotowa w każdej chwili otoczyć maszyny - ile by ich do tej pory nie przetrwało - lekko zabarwionym polem siłowym i czekała tylko na to, aby Johnny zajął swoją pozycję. Zamierzała działać praktycznie tak samo, jak poprzednim razem, odprowadzając te silniejsze ataki w górę, a słabsze blokując. Jeżeli musiała, sama również trochę się do wrogów zbliżyła, ale tak naprawdę najważniejsze, że miała ich w zasięgu wzroku.

_________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Chinatown, Manhattan   

Powrót do góry Go down
 
Chinatown, Manhattan
Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: