Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Riverside Park

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3 ... 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość
Morgana le Fay



Liczba postów : 111
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Riverside Park   Sob Sie 04, 2012 4:09 pm






Jeden z wielu parków na Manhattanie, leżący tuż przy rzece Hudson. Popularny wśród tych, którzy chcą pojeździć na rowerze, skuterze, rolkach czy po prostu przejść się w urokliwej okolicy. Posiada kilka boisk, wypożyczalnię kajaków, a do tego jest miejscem wielu imprez, takich jak chociażby koncerty i festiwale.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nicole



Liczba postów : 17
Data dołączenia : 04/08/2012

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Sob Sie 04, 2012 6:03 pm

Tup tup tup. Małą alejką tuptała sobie Nicole. Blade ręce trzymały się kurczowo łokci. Nieobecny wzrok wbity w ziemię. Jak tu pięknie jak tu bajecznie!...Muszę wrócić do Philipa...Te kwiaty wyglądają naprawdę genialnie. I tak dalej, i tak dalej. Ludzie mogliby tak ciągle. Wiatr ponownie podwinął jej białą spódniczkę do góry, a ona znów musiała ją poprawić. W pewnej chwili zatrzymała się i podniosła wzrok. Niewielu było tu ludzi, ale ona i tak wyraźnie słyszała ich myśli. Spojrzała w kierunku ducha, który stał przy drzewie. Szary cień w kształcie człowieka oraz kula w głowie. Miał niewiele ponad 7 lat. Stał i wpatrywał się w nią. Czuła to. Dziewczyna klęknęła powoli rozchylając wargi.
- Witaj. - szepnęła. Duszek jednak nie odpowiedział. Dalej wpatrywał się w nią. Zamachał rączkami, zaklaskał i zaczął się śmiać. Po chwili ruszył za niewidzialną piłką i zniknął jej z oczu. Nicole powoli wstała. Nie wiedziała czemu wybrała się w to miejsce. Było tyle ładnych parków, a on akurat wybrała ten. Mówi się trudno. Przynajmniej nie było tutaj tak tłoczno. Była wstanie znieść myśli innych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Morgana le Fay



Liczba postów : 111
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Sob Sie 04, 2012 8:59 pm

Po poznaniu swej nowej sąsiadki Morgana miała do załatwienia wiele spraw. Przede wszystkim dla pewności jeszcze raz przejrzała zapiski dotyczące świeżo uzyskanych przez nią składników. Musiała mieć zupełną i zarazem niepodważalną pewność, że prawidłowo się z nimi obchodzi - w końcu zdobycie ich kosztowało ją sporo czasu i jeszcze więcej wysiłku. Nie miała zamiaru w najbliższym okresie powtarzać takiej eskapady na pustynię. To stanowczo nie był odpowiedni dla niej klimat. Najchętniej wróciłaby do Anglii...
O tak. W pewnym sensie czarodziejka tęskniła za swym domem. Oczywiście nie miała tam tak naprawdę niemalże nikogo, na kim mogłoby jej prawdziwie zależeć, jedynie młodszą siostrę, Morgause - ale sam zamek, okolica, nawet pasująca jej pogoda, do której była tak przyzwyczajona... Sama myśl o tych rzeczach wywoływała w niej dziwne uczucie nostalgii. Prawdę mówiąc nie sądziła, że kiedykolwiek jeszcze będzie miała z nim do czynienia.
Faktem było, że nieomal w dowolnej chwili mogłaby powrócić do przeszłości, lecz tam nic więcej już jej przecież nie czekało. Tak wiele razy próbowała odzyskać to, co powinno słusznie jej się należeć... I prawie zawsze ponosiła porażkę. Rzecz jasna ostatecznie Camelot upadł, a Arthur zginął - czyli najwyższy cel został osiągnięty. Zemsta dokonała się w osobie jej siostrzeńca, Mordreda, a więc była wynikiem jej własnych działań... W końcu sama doprowadziła do jego poczęcia. Mimo to jednak nie była w pełni usatysfakcjonowana.
Działanie w tych czasach oczywiście opłacało jej się znacznie bardziej. Możliwości niesione przez współczesność były naprawdę spore, a magia - zapomniana przez większość świata. Cywilizacja sprawiła, że ludzkość stała się znacznie podatniejsza na wszelkie jej zabiegi... Między innymi dlatego, że po prostu się ich nie spodziewała. To dobrze - gdy przyjdzie właściwy moment, nie będą nawet wiedzieli co w nich uderzyło.
Do tej chwili jednak było jeszcze daleko. Najpierw czarodziejkę czekało dużo pracy. Niewielki jej procent udało jej się wykonać dzisiaj, ale tak wiele było przed nią... O dziwo jednak nie zniechęcała jej ta myśl. Wprost przeciwnie, dawała jej poczucie posiadania celu, to zaś pozwalało jej względnie normalnie funkcjonować. Była w swoim żywiole - działała, tworzyła, planowała. Tęskniła jedynie do możliwości snucia pięknej sieci intryg, lecz być może niedługo to się zmieni... I oczywiście wciąż nie mogła zapomnieć o swoim wcześniejszym pomyśle - ponownego zebrania wokół siebie uczniów. Wizja ta nie chciała opuścić jej głowy.
Po skończonej pracy Morgana wzięła długą kąpiel i przebrała się w inną sukienkę - granatową, ale schodzącą w ciemny fiolet, z wyraźnie zaznaczonym pasem, który przypominał wręcz część gorsetową. Liczne srebrne zdobienia przywodziły jej na myśl kreacje, które nosiła w dawnych czasach, co wywołało uśmiech na jej twarzy za każdym razem, gdy sobie o tym przypominała. Materiał nie sięgał dalej, niż do połowy jej ud, lecz nie przeszkadzało jej to - choć początkowo nie mogła przyzwyczaić się do panującej obecnie mody. Musiała jednak przyznać, że krótka sukienka w upały jest o wiele poręczniejsza od długiej, wielowarstwowej kreacji... Tak samo z powodu temperatury zresztą splotła swe długie włosy w gruby, luźny warkocz - zawsze to odrobinę chłodniej.
W ramach relaksu wybrała się do parku. Prawdę mówiąc o wiele chętniej przeniosłaby się do prawdziwego lasu, lecz nie miała jeszcze okazji zorientować się w tych terenach na tyle, aby móc to swobodnie i bezpiecznie uczynić... Dlatego też park był najlepszym dostępnym jej zamiennikiem. Umyślnie wybrała taki, o którym wiedziała, że będzie tam mniej osób. Właściwie nie szukała towarzystwa, choć nie miała zamiaru go odtrącać, jeśli takowe się pojawi.
Czarodziejka przechadzała się powoli, spacerowym tempem, nie mając żadnego powodu do pospiechu. W końcu nie przewidziała już na ten dzień żadnych innych zajęć - podejrzewała tylko, że wieczór spędzi z jakąś książką, najprawdopodobniej ani trochę nie magiczną - ot, dla odpoczynku. Zgodnie z założeniem nie napotykała na swej drodze zbyt wielu ludzi, a na tych mijanych i tak nie zwracała większej uwagi. Niczym się nie wyróżniali. Nie interesowali jej... Do czasu.
Pół-Faerie dotarła akurat do skrzyżowania dwóch alejek i planowała kontynuować prosto, lecz odruchowo obróciła głowę, aby zajrzeć w prostopadłą dróżkę. Była ona właściwie pusta, jeżeli nie liczyć jednej osoby - młodej dziewczyny stojącej pod drzewem. W normalnych okolicznościach Morgana z pewnością by tego nie uczyniła, ale... Ale wyjątkowo jednak się zatrzymała, spoglądając na ową śmiertelniczkę. Być może przyczyniła się do tego jej fryzura - jasne, falujące włosy, a do tego jeszcze odpowiedniej długości... Przywodziły czarodziejce na myśl Morgause. Tak, to było zdecydowanie miłe skojarzenie. Z tej odległości trudno było jej to ocenić, a w dodatku nieznajoma nie stała do niej przodem, ale Morgana miała wrażenie, że nawet w twarzy dziewczyny widzi pewne podobieństwo - może niewielkie, ale jednak - do swej siostry.
Nie mogła jednak długo stać tak i obserwować obcej sobie istoty. Kobieta zawahała się na moment, po czym ruszyła dalej, modyfikując jednak nieco swoje plany. Zeszła na trawnik i skierowała się w jego głąb, mając nadzieję przysiąść na trochę pod jednym z drzew. Szybko wybrała odpowiednie miejsce - nie tylko pod względem estetycznym, ale i energetycznym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nicole



Liczba postów : 17
Data dołączenia : 04/08/2012

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Nie Sie 05, 2012 11:47 am

Dziewczyna spoglądała po okolicy w poszukiwaniu kolejnych szarych kul, które należą do zmarłych. Jej wzrok błądził od krzaka do krzaka, ale jej wzrok nie napotkał żadnej. W pewnym momencie poczuła na sobie wzrok. Nie było to dziwne. Ludzie często przyglądali jej się, podczas gdy ta rozglądała się za czymś czego inni nie byli wstanie dostrzec. Tym razem jednak nieznajoma przyglądała się znacznie dłużej Nicole. Dziewczyna podniosła wzrok i spojrzała na tajemniczą obserwatorkę. Dziewczyna zamrugała oczyma wpatrując się uważnie w kulę nieznajomej. Nie była to dusza zwykłego człowieka. Mieniła się ona fioletową barwą, którą Nicole widziała po raz pierwszy w życiu. Do tego nie słyszała myśli owej kobiety. Dziewczyna spuściła wzrok i powoli wstała. Dziwna nieznajoma również jej się przyglądała, ale zaraz zaraz straciła zainteresowanie blondynką i ruszyła pod jedno z drzew. Nicole wyprostowała się i poprawiła spódniczkę. Zaraz też ruszyła na najbliższą ławkę i usiadła na niej. Wcale jednak nie zamierzała przyglądać się pięknu tego miejsca. Przytuliła torbę do siebie i znieruchomiała. Gdy była pewna, że może wytrzymać w tej pozycji przez najbliższe kilkanaście minut zamknęła oczy wzmacniając uścisk torby. Tym czasem niewidzialna myślowa macka badała mur myślowy wokół umysłu Morgany. Szukała jakiejś wnęki, przez którą mogłaby podsłuchać myśli owej dziwnej istoty. Było to dla Nicole zupełnie nowe doświadczenie z zupełnie nową istotą. Chciała ją zbadać, toteż próbowała dostać się do pierwszej warstwy umysłu nieznajomej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Morgana le Fay



Liczba postów : 111
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Nie Sie 05, 2012 3:10 pm

Zasiadając w cieniu dorodnej brzozy o dość rozłożystej koronie, Morgana starała się oczyścić swój umysł z wszelkich myśli - w głównej mierze dlatego, że zazwyczaj niezależnie od jej woli dryfowały one ku męczącym ją kwestiom, uniemożliwiając jej tym samym pełny i prawdziwy odpoczynek. Nie bez przyczyny zresztą wybrała właśnie to drzewo. Kojące właściwości brzozy były jej dobrze znane i liczyła na to, że w tym wypadku nieco jej się one udzielą. Naturalne leki były w końcu najlepsze.
Zasłużona chwila relaksu przerwana została w momencie, gdy czarodziejka odczuła lekkie wrażenie dyskomfortu, niczym serię ukłuć. Nie wynikało ono jednak z żadnego fizycznego czynnika, tego była najzupełniej pewna. Z wcześniejszych lat znała już to doznanie - i to bardzo dobrze. Ktoś starał się dostać do jej umysłu... Ostrożnie, powoli, co było ze strony tej osoby całkiem rozsądne, ale nie zmieniało faktu, że próba dokonywana była niezbyt umiejętnie - a przynajmniej nie w przypadku ataku na innego telepatę. Taka technika podziałałaby świetnie na nieświadomą niczego ofiarę, ale przy starciu równego z równym... Nie, w żadnym razie. Nie wspominając już nawet o podchodzeniu kogoś potężniejszego.
W pierwszej chwili pół-Faerie odruchowo miała ochotę odepchnąć od siebie intruza, a może nawet zafundować mu w ramach rewanżu drobną inwazję psychiczną - ot, taka nauczka na przyszłość. Szybko jednak wpadła na lepszy pomysł... I o wiele okrutniejszy zarazem. Wpuściła obcego telepatę do środka, jednocześnie dbając o to, aby nie miał szansy dobrać się do czegokolwiek istotniejszego od powierzchownych myśli - po czym zatrzasnęła za nim mentalne drzwi, tym samym zatrzymując go chwilowo w swym umyśle. Następnie zadziałała już szybko. Jeśli ktoś chciał zajrzeć do jej głowy, to musiał być przygotowany na przyjęcie wszelkich konsekwencji.
Nagłe szarpnięcie intruza głębiej, do specjalnie w tym celu wydzielonej strefy, nie stanowiło żadnego problemu. Tam natomiast Morgana zgotowała mu iście piekielną mieszankę zmieniających się szybko emocji i obrazów. Nie musiała nawet wysilać wyobraźni - czerpała inspirację ze swych własnych doświadczeń i wspomnień. Krwawe sceny z pól bitew, zarówno w trakcie walki, jak i tuż po niej; przerażające, a często i odrzucające stwory i demony; ujęcia tortur, dokonywanych zarówno fizycznie, jak i magicznie; krzyki ofiar - pełne bólu i strachu; szlochanie skrzywdzonych; swąd palonych ciał do pary z wizją niewinnych ginących na stosie... Tak, już to samo w sobie mogło złamać tych słabych psychicznie, ale na tym nie poprzestawała.
Każdemu obrazowi towarzyszyły bowiem uczucia - przerażenie, zwątpienie, beznadzieja, modlitwa o pomoc, której wiadomo, że nikt nie przyniesie, rozpacz, wola walki do końca w sytuacji, gdy wygrana jest niemożliwa, życzenie sobie śmierci w miejsce bólu, skarga na jawną niesprawiedliwość, agresja, wstyd, złość, wściekłość, paląca, gorąca do białości - i chęć zemsty...
Przypadkowo czarodziejka pozwoliła temu zajść za daleko. ujawniając przy tym swe własne emocje z przeszłości, lecz gdy tylko się w tym zorientowała, natychmiast przerwała swe zabiegi, jednocześnie na powrót otwierając intruzowi furtkę prowadzącą na zewnątrz. To powinno go nauczyć - kimkolwiek był, bo jakoś nie odczuwała potrzeby sprawdzenia tego szczegółu. Na odchodnym przemówiła jeszcze do owej osoby:
"Rada na przyszłość - nie wchodź, gdy nie masz pewności, że to bezpieczne. Ładna technika, jeśli poćwiczysz możesz zajść daleko. Mogłabym w tym pomóc."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nicole



Liczba postów : 17
Data dołączenia : 04/08/2012

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Pon Sie 06, 2012 8:40 am

Nicole delikatnie badała strukturę muru myśli jaki otaczał umysł nieznanej jej duszy. Była po prostu ciekawa z kim ma do czynienia. Trafiła na osobę, która również znała się na rzeczy. Wpuściła ją do środka, toteż ta zaraz próbowała dowiedzieć z kim miała do czynienia.Morgana zastawiła jednak na nią pułapkę, która była zupełną nowością dla Nicole. Umysł dziewczyny zaczęła zalewać obrazy oraz emocje, które mogły przerazić osobę, która nigdy nie widziała śmierci czy bólu. Okropieństwa jakie wyprawiali ludzie może nie były tak straszne jak te, które ukazywała Morgana, ale przygotowały nieco umysł młodej dziewczyny na straszne widoki. Najgorsze jednak okazały się emocje, które dekoncentrowały ją oraz znacznie potęgowały wpływ wizji. Wokół jej umysłu zaczął budować się mur złożony ze starannie wybieranych pozytywnych wspomnień, które przepuszczały tylko obrazy do środka. Nicole kosztowało to nieco wysiłku, jej obrona nie należała do najlepszych, ale starała się jak mogła. W pewnej chwili do uszu Morgany dotarło uderzenie bezwładnego ciała o ziemię. Dziewczyna cała dygotała i pod wpływem ataku spadła z ławki. Wciąż nerwowo ściskała torbę z zamkniętymi oczami. Tak to jest jak się zajmuje sprawami mentalnymi. Morgana zakończyła atak dając jej chwilkę odpoczynku. Nicole odparła szybciutko słysząc słowa:
Przepraszam za najście. Po prostu zaciekawiła mnie barwa Twojej duszy. To się więcej nie powtórzy.
Następnie, jeżeli Morgana nie wyraziła chęci na pozostanie dziewczyny w jej umyśle powoli zerwała kontakt wycofując się z umysłu kobiety. Nicole powoli otworzyła oczy. Nie było to zbyt miłe doświadczenie, ale z pewnością wystarczyło aby nauczyć ją, że nie należy wpychać się do czyjejś głowy. Dziewczyna powoli wstała z ziemi i otrzepała się. Znów usiadła na ławce i zaczęła rozmyślać nad tym co się przed chwilą wydarzyło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Morgana le Fay



Liczba postów : 111
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Sro Sie 08, 2012 8:45 pm

Morgana przechyliła głowę lekko na bok, a jej spojrzenie automatycznie odszukało źródło krótkotrwałego hałasu. Ten widok wyjawił jej właściwie wszystko, co musiała wiedzieć... Wniosek był prosty. Najwyraźniej to właśnie ta siedząca nieopodal na ławce dziewczyna pokusiła się ją zaatakować - szpiegować? - i zebrała za to odpowiednią karę. Sprawiedliwą względem winy. Czarodziejka bardzo nie lubiła intruzów, zarówno tych na swoich ziemiach, jak i w swym umyśle. I jednych i drugich potrafiła traktować okrutnie - choć w dużej mierze zależało to od jej aktualnego nastroju. Poza tym danie im nauczki stanowiło zarazem przestrogę dla innych osób, które mogłyby chcieć powtórzyć ich wyczyn... Dobra lekcja zaś zawsze była w cenie.
Dziewczę nie od razu podniosło się z podłoża. Z tej odległości Morganie nie było łatwo to ocenić z niezachwianą pewnością, ale mimo wszystko odniosła wrażenie, jak gdyby nieznajoma przechodziła coś na kształt ataku - z pełnym pakietem drgawek. Prawdę mówiąc pół-Faerie nie sądziła, że jej kontratak wywoła aż tak intensywne skutki... Dziewczyna musiała być dość wrażliwa. Podatna. Takie cechy zazwyczaj działały w obie strony - dlatego też jednocześnie powinna mieć dobre predyspozycje do dalszego rozwoju swych umiejętności... Brzmiało to zarazem zachęcająco, jak i - w bardzo drobnym stopniu - niepokojąco.
W dodatku słowa, które przesłała jej telepatycznie ta intruzka... Barwa duszy? Oczywiście, że istniało coś takiego, przy użyciu niektórych zaklęć można było ujrzeć esencję życiową niemalże dowolnej istoty. Istniała w końcu dziedzina magii poświęcona jedynie duchom - i zawierała w sobie całą masę mniej lub bardziej przydatnych czarów. Mimo to Morgana wątpiła, aby ktoś taki korzystał z uroków. Nie w tych czasach, niestety... Lub przynajmniej nie w sposób świadomy, jeśli już. To oznaczać więc mogło - choć oczywiście nie musiało - naturalne talenty. Tych natomiast lepiej byłoby nie pozostawiać samych sobie, o nie... Wypadałoby wręcz je wesprzeć. Może nawet odpowiednio je ukierunkować. Pilnować ich. Dla dobra tej dziewczyny rzecz jasna.
Morgana podejrzewała, że w tej chwili - biorąc pod uwagę różnicę poziomów i wciąż świeże przejścia nieznajomej - mogłaby bez najmniejszego problemu odwiedzić jej umysł, lecz zdecydowała się nie próbować. To by było przecież takie niegrzeczne. Zamiast tego postanowiła jedynie subtelnie podrzucić jej swoje myśli.
"Nie chowam urazy. Od dawna to potrafisz?"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nicole



Liczba postów : 17
Data dołączenia : 04/08/2012

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Czw Sie 09, 2012 2:39 pm

Nicole była podatna na wszelkie uczucia. Nie trudno było wzbudzić w niej współczucie, toteż zaraz pomagała wszystkim duchom, które ja poprosiły o pomoc. Z resztą nawet nie musiały tego czynić, wystarczyło, że zobaczyła co się dzieje. Szczególnie działały na nią duchy dzieci. Nic, więc dziwnego, że pod napływem dużej dawki emocji, do tego silnych, tak wpłynęły na nią. Próbowała bronić się psychicznie, ale na atak odpowiedziało również ciało. Nie było to dla niej coś niezwykłego. Będąc w umyśle obcej osoby mogło się tak stać. Nie była przecież skupiona wtedy na swoim ciele... Ach, przed nią wciąż wiele nauki.
Nicole powoli dochodziła do siebie. Próbowała zrozumieć co się przed chwilką stało. Nie zdążyła jednak uporządkować wszystkich swoich myśli gdy do drzwi jej umysłu zapukał mały pakunek, a w środku myśli. Nicole zastanawiała się nad odpowiedzią, chociaż wcale nie było to konieczne. Postanowiła odpowiedzieć nieznajomej. Do tego chciała uczynić to w ten sam sposób, aby jej nie rozdrażnić. Nie chciała przecież znów przeżywać tego wszystkiego od nowa.
Dusze widzę od małego. Telepatia przyszła jak miałam kilka miesięcy. Mój ojciec był chemikiem...Trzymał dużo dziwnych buteleczek w domu... - odparła. Podrzuciła jeszcze kilka obrazów z dzieciństwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Morgana le Fay



Liczba postów : 111
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Czw Sie 09, 2012 5:41 pm

Po odebraniu od dziewczyny myśli i towarzyszących im obrazów - wspomnień, jak szybko zrozumiała - Morgana pogrążyła się w rozważaniach. Wszystko wskazywało na to, że zdolności nieznajomej miały pierwotnie naturalne źródło, lecz zostały dodatkowo wzmocnione przez specyfiki z pracowni jej ojca... Chemika, tak? Czarodziejka nie znała się na tej całej obecnej "chemii", którą zdawali się tak uwielbiać współcześni, ale miała wielkie pojęcie o eliksirach, magicznych proszkach i innych tego typu substancjach. Alchemia - to pojęcie było jej już znacznie bliższe, choć również nie stanowiło jej ulubionej dziedziny. Grunt jednak, że kobieta wstępnie zrozumiała naturę umiejętności blondynki.
Prawdę mówiąc było to i tak więcej, niż niegdyś potrafiła większość z jej uczniów w momencie podejmowania u niej nauki. Praca od podstaw nie była jej obca, choć momentami nieco ją irytowała. Wymagała w końcu wiele poświęcenia i czasu, jej zaś zależało na szybkim zgromadzeniu wokół siebie zdolnych czarnoksiężników i czarownic. Z drugiej strony takie osoby można było ukształtować zgoła dowolnie przy użyciu odpowiedniej wiedzy i zdolności... Inaczej rozwijał się przecież ktoś, kogo nauczyło się leczyć, a w zupełnie odmienny sposób taki student, któremu wpojono magię ofensywną. Poza tym - słowa, historie, właściwie dobrane wyjaśnienia... Zapoznanie ze Starą Religią... Wszystko to nie tylko układało daną osobę, lecz i w pewien sposób wiązało ją z nauczycielem. Więzi zaś były podstawą.
"Twe umiejętności mogłyby jednak rosnąć w znacznie szybszym tempie - gdybyś tylko uzyskała pomoc z zewnątrz. Trudno jest zapewne uczyć się samemu... A nie istnieje zbyt wielu takich, którzy chętnie wsparliby młode talenty. To smutne. W tych czasach rozwój uzdolnionych hamowany jest na każdym kroku, nie sądzisz?"
Jeszcze nie oferowała jej otwarcie swej asysty, lecz powoli do tego właśnie zmierzała. Zazwyczaj lepiej było sprawić, aby ktoś sam doszedł do tego, co było i tak od początku twoim planem - i do tego uważał, iż jest to jego własny pomysł. Wówczas wyświadczałeś bowiem takiej osobie przysługę i miała ona wobec ciebie pewien dług wdzięczności... Lecz jeśli dziewczyna sama nie zrozumie w czym rzecz, to Morgana planowała sama wystąpić z ofertą nauczania jej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nicole



Liczba postów : 17
Data dołączenia : 04/08/2012

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Nie Sie 12, 2012 8:44 am

W czasie jak Moragana zastanawiała się nad całą tą, dziwną z resztą, sprawą Nicole powoli skierowała swoje spojrzenie na kobietę. Nie interesował ją wygląd zewnętrzny. Ba! Niemal nie zwracała na niego uwagi. Od, w sumie, całkiem niedawna zwracała uwagę w kontaktach z ludźmi na duszę. Mianowicie każdy był inny, inaczej wyglądał. Dla Nicole liczyło się wnętrze, toteż aby nie wystawiać od razu negatywnej oceny o rozmówcy patrzyła właśnie tam.
Nie długo mogła patrzeć, ponieważ Morgana zaraz odpowiedziała. Słowa nieznajomej dały do myślenia Nicole. Owszem pomoc zawsze mogła się przydać. Dzięki niej mogłaby zdobyć zupełnie nowe umiejętności, ale teraz nasuwa się pytanie. Czy Nicole tego chciała? Nigdy nie czuła się dziwadłem. Dobrze jej było z tymi darami. Oczywiście, wszystko było cacy jeżeli nikt nie wiedział/
Ciężko jest hamować coś, jeżeli nie wie się o istnieniu tego czegoś. Nie mogłabym normalnie żyć, gdyby wszyscy wiedzieli.
Nicole nie wiedziała, co o tym myśleć. W tej chwili nieznajoma mówiła o pomocy. Tylko, że dziewczyna nie wiedziała nawet czy jej chce. Ach, ten brak zdecydowania. Będzie musiała się zmienić jeżeli ma w życiu coś osiągnąć...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Morgana le Fay



Liczba postów : 111
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Pon Sie 13, 2012 5:02 pm

Morgana uśmiechnęła się delikatnie, nieomal niezauważalnie. To biedactwo zdawało się być takie nieświadome zagrożeń, które ją czekały na tym świecie... Oczywiście tym lepiej dla czarodziejki, gdyż dawało jej to świetny argument do przekonania dziewczyny do poddania się jej woli - ale jednocześnie było takie... Smutne. Współcześni byli tak zapatrzeni w siebie, tak w tym wszystkim zagubieni, że nie docierała do nich nawet połowa prawdziwie istotnych spraw. Ona sama natomiast świetnie dostrzegała te kwestie. Mogłaby być dla nich duchową przewodniczką, nauczycielką... Przywróciłaby im wiarę... I pokierowała ich postępowaniem. W końcu była urodzoną królową. To jej przeznaczenie.
"Nie chcę cię straszyć, lecz telepatię stosunkowo łatwo wykryć - łatwiej niż inne zdolności... Co oznacza, że twoja tajemnica wcale tajemnicą nie jest. Wystarczy tylko wiedzieć czego się szuka. Zaskakująco wiele istot ją posiada, w tym zwykłych śmiertelników - takich jak ty chociażby. W tej chwili stanowisz łatwy cel dla tych, którzy zawczasu zechcą wyeliminować możliwą przyszłą konkurencję... Nie jest to nazbyt bezpieczne. Na twoim miejscu starałabym się rozwinąć te moce, aby móc odpierać ewentualne ataki..."
Pół-Faerie miewała już w przeszłości do czynienia z osobami, które początkowo nie były wystarczająco pewne siebie, aby odpowiednio zadbać o swoje talenty. W ich przypadku zazwyczaj wystarczyło przełamać pierwszą barierę, a później szło już dość gładko. Strach, niska samoocena, niezdecydowanie - to wszystko stanowiło potężne ograniczenia, które jednak łatwo można było spożytkować, jeśli tylko wiedziało się jak zacząć... Ona zaś to potrafiła. Znała się na mechanizmach sterujących ludzkim postępowaniem. Właściwie to wyczuwała je instynktownie, co - jak podejrzewała - zawdzięczała swej mieszanej krwi. Kiedy natomiast wstrzymująca przed rozwojem blokada została już zerwana i uczeń zakosztował mocy - wówczas niezmiennie chciał więcej. Potęga już tak działała na ludzi. Zmieniała ich na dobre. Raz posmakowana - budziła w nich nienasycony głód.
"Jak masz na imię? Ja jestem lady Morgana. Publicznie wolę być nazywana Vivian."
Czarodziejka zdecydowała się podać dziewczynie swoje prawdziwe miano. W takiej sytuacji nie musiała się obawiać jakichkolwiek problemów, poza tym skoro planowała ją nauczać, to nie powinna raczej zaczynać od kłamstwa, nawet tak niegroźnego. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, to już niedługo wyjaśni jej dlaczego używa fałszywego nazwiska... A kto wie, być może młoda telepatka sama się tego nawet domyśli - na podstawie imienia? W końcu Morgana zdawała sobie sprawę z tego, że w tych czasach postrzegana jest przede wszystkim jako popularna postać fikcyjna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nicole



Liczba postów : 17
Data dołączenia : 04/08/2012

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Pon Sie 13, 2012 5:35 pm

Nicole zdawała się chłonąć słowa Morgany niczym gąbka wodę. Z jednej strony słowa nieznajomej napawały ją strachem, ale z drugiej dziewczyna nie chciała do końca wierzyć w jej słowa. Rozmawiały ze sobą dopiero kilka chwil. Zdecydowanie zbyt krótko by mogła powiedzieć cokolwiek o Morganie. Ponoć ostrożności nigdy za wiele, więc teoretycznie Nicole powinna zająć się swoimi darami. Tyle, że nikt nie uczył telepatii w tych czasach. Mało kto w ogóle wierzył, w jej istnienie. Jeżeli Morgana miała rację to inni telepaci mogli stanowić zagrożenie. W takiej sytuacji, sądziła, że powinna unikać kontaktu z nimi. Wówczas jednak nie mogła się niczego nauczyć. Ach! Błędne koło. Znalezienie przyjaznego telepaty mogło okazać się trudne. Owszem, mogła wziąć pod uwagę Morganę, ale nie ufała jej mimo wszystko. Jej dusza błyszczała na fioletowo, więc na pewno nie była zwykłym śmiertelnikiem. Nie była też takim samym bóstwem jak Thor. O ile była bogiem. Gdyby dłużej się zastanowić, można śmiało odrzucić ten pomysł. W każdym razie z punktu widzenia Nicole. Mianowicie, jej zdaniem bogowie nie ingerowali w życie śmiertelników od chwili zakończenia bitwy w Nowym Jorku.
Jestem Nicole. Nie jesteś stąd, prawda? Zwykli ludzie nie panują nad swoimi mocami w takim stopniu... - odparła. Dziewczyna delikatnie zmierzała w kierunku rasy Morgany. Nie chciała się jednak narzucać. W końcu nie miała ochoty na kolejny atak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Morgana le Fay



Liczba postów : 111
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Wto Sie 14, 2012 2:33 pm

Morgana niemalże była w stanie wyobrazić sobie trybiki poruszające się teraz w głowie dziewczyny - Nicole, jak się właśnie dowiedziała - i wizja ta sprawiała, że wręcz miała ochotę się uśmiechnąć. Nie uczyniła tego oczywiście, w końcu potrafiła zapanować nad reakcjami swego ciała, lecz mimo to pozwoliła odczuwanej satysfakcji odbić się w swych jasnych oczach.
Ach, Nicole - imię związane ze zwycięstwem... Wywodzące się od greckiej bogini Nike. Stanowiło miły akcent, jako że nadawane było także w czasach pół-Faerie. Zdecydowanie jej odpowiadało, a w dodatku wydawało się być adekwatnym mianem dla przyszłej czarodziejki. Słowa miały moc i prawdziwe znaczenie...
Choćby jej własne. Morgana - czyli móraigeanta, a więc magnanimous. Ta o wielkim umyśle i sercu. W dosłownym tłumaczeniu potężna królowa, a do tego bogini wojny - jak Morrigan. Wiele mówiło to o jej przeznaczeniu i zarazem losach. O tak, w przeszłości sprawdziła się już zarówno jako władczyni, jak i wojowniczka. Na polach bitewnych niosła śmierć swym przeciwnikom... I cóż z tego później miała? Jedynie nauczkę na przyszłość: że po wszystko należy sięgać samemu, bo nic nie będzie ci dane tylko dlatego, że na to słusznie zasługujesz.
"Pochodzę z daleka - i nie jestem człowiekiem, a już na pewno nie zwykłym. Urodziłam się w Gorre, wiele setek lat temu. Studiowałam magię w Avalonie, aby potem przekazywać mą wiedzę własnym uczniom... Mówiłaś, że zainteresowała cię barwa mej duszy. Niech to właśnie ona świadczy teraz na potwierdzenie moich słów."
Wszystko to stanowiło niesamowicie okrojoną wersję przeszłych wydarzeń, ale w tej chwili czarodziejka nie planowała rozwodzić się nad szczegółami swojego dawnego życia. Umyślnie nie przyznała się też dziewczynie konkretnie do swych mieszanych korzeni, mając nadzieję w ten sposób ją zaciekawić. Jeśli o to zapyta - Morgana nie miała zamiaru ich ukrywać. Była dumna z krwi Faerie, która dawała jej większą moc magiczną.
Kobieta musiała jednak przyznać, że w pewnym małym stopniu zawiodła się na Nicole. Miała cichą nadzieję, że blondynka skojarzy jej imię - podane przecież wraz z tytułem lady - z jej prawdziwą tożsamością. Jako wskazówkę otrzymała przecież wyróżniający się na ludzkim tle kolor duszy czarodziejki... W gruncie rzeczy jednak nie miało to praktycznie żadnego znaczenia. Najwyraźniej śmiertelnicy nie poświęcali już po prostu tyle uwagi historii i literaturze - a tam właśnie przewijała się postać Morgany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nicole



Liczba postów : 17
Data dołączenia : 04/08/2012

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Wto Sie 14, 2012 5:51 pm

Przybywało wiele informacji, ale wciąż były pytania, na które brak odpowiedzi. Część podanych nazw wydawała się przez krótką chwilę znajoma, ale ta nie był wstanie powiedzieć skąd mogłaby o nich wiedzieć. Owszem, teoretycznie w szkole powinna zdobyć wiedzę na ten temat. Tyle, że część powieści była olewana przez młodzież i nauczycieli. Nawet jeżeli przerabiała to na lekcjach, to te nie długo zagrzały miejsce w jej pamięci. Zapewne, Morgana i owe miejsca podzieliły los owych wspomnień. Ludzie w tych czasach mało przywiązywali uwagę do postaci. Tym bardziej jeżeli dana powieść była męcząca. Jak wiadomo, nie wszyscy przepadają za lekturą.
Nicole podniosła wzrok na Morganę.
Owszem, ponieważ jest fioletowa. Powiedziałabym, że jesteś bóstwem, ale najwyraźniej nie nordyckim. Ich dusze są złote. Może nim nie jesteś... Nie wiem. Nigdy nie widziałam kogoś z fioletową duszą... - odparła. W głowie dziewczyny wciąż zalegały myśli o nauczycielu. Tylko, że to wszystko wydawało jej się tak nierealne, że przypominało to jej sen. Przez chwilę nawet zastanawiała się czy przypadkiem wciąż nie jest w swoim łóżku i czy znów budzik nie zadzwonił. Nie wiedziała co o tym myśleć. Z jednej strony wszystko wydawało się takie realne, ale z drugiej cała ta Morgana...Ciężkie jest życie zwykłego śmiertelnika.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Morgana le Fay



Liczba postów : 111
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Wto Sie 14, 2012 10:53 pm

Oglądanie dusz poszczególnych istot nie należało do hobby Morgany. Skupiała się na innych aspektach magii, choć i o tym konkretnym posiadała wystarczające pojęcie, aby móc spokojnie założyć, że barwa czyjegoś ducha zależeć może od rasy. Zapewne nawet w zakresie jednego gatunku odcienie różniły się od siebie w dość znacznym stopniu, lecz nie była to dla niej zbyt istotna kwestia - ot, jedynie ciekawostka i nic więcej. W praktyce istniało wiele innych sposobów na ustalenie czyjejś tożsamości, często bardziej efektywnych, a więc przynoszących pełniejszy zestaw informacji.
"Nauczały mnie bóstwa, lecz nie nordyckie, a celtyckie. Nie przepadają za sobą wzajemnie, więc lepiej ich nie mylić. Przerosłam je pod względem magii. Można powiedzieć, że stałam się boginią już w trakcie mojego życia... Choć pełniłam funkcję najwyższej kapłanki Danu. Ona jest... Uosobieniem tej planety. W pewnym sensie jest Ziemią. Ja natomiast wywodzę się z Faerie. To rasa... Spokrewniona z elfami, tak chyba najłatwiej będzie ci to zrozumieć. Istoty magii."
Czarodziejka nie miała większych oporów przed zdradzaniem Nicole tych informacji. Jak bowiem dziewczyna mogłaby jej obecnie zaszkodzić? Komu by o tym niby powiedziała? Gdyby tylko spróbowała... Cóż, zapewne przez ogół społeczeństwa uznana zostałaby w takim wypadku za zwykłą wariatkę; ludzie w tych czasach byli pod wieloma względami bardziej otwarci, lecz z drugiej strony z byle powodu potrafili wykluczać ze swego kręgu. W większości bez problemu tolerowali wiele religii na jednym terenie, ale jednocześnie nie dawali wiary zaklęciom... W oczach pół-Faerie już to samo w sobie było zupełnie bez sensu. Przecież wierzenia i magia od zawsze szły w parze, nawet w przypadku Nowej Religii - jak bardzo jej przedstawiciele by się tego nie wypierali.
"Dziwi mnie jednak fakt, że najwyraźniej nie miałaś jak dotąd styczności z legendami arturiańskimi... Które nie są zresztą do końca zgodne z prawdą. Albion, król Artur, Merlin, rycerze okrągłego stołu, miecz w kamieniu, Excalibur... Naprawdę nic ci to wszystko nie mówi?"
Świadomie i celowo nie wymieniła po raz drugi siebie samej. Po przybyciu do współczesności i zorientowaniu się w panujących realiach poświęciła wiele swego cennego czasu na zapoznanie się ze spojrzeniem żyjących obecnie śmiertelników na jej własne losy. Długo zajęło jej przyzwyczajanie się do świadomości, że stała się właściwie tylko częścią legendy, a nawet nie historii. Zapewne miało to związek z magią - ludzie nie mogli zaakceptować jej istnienia, więc odrzucili prawdziwość tak silnie związanych z nią osób. Pocieszała ją nieco myśl, że mimo to stanowiła prawdopodobnie najlepiej znaną światu czarodziejkę... Nie mogła też zapomnieć o tym, że gdyby zbyt szybko ją rozpoznano, nie byłaby w stanie tu spokojnie żyć i snuć swych planów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nicole



Liczba postów : 17
Data dołączenia : 04/08/2012

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Pią Sie 17, 2012 7:51 pm

Czasami Nicole nie miała nic lepszego do roboty. Wtedy pozostawało jej patrzenie na innych. Czasami dostrzegała coś interesującego, ale nigdy nie mogła tego bliżej zbadać. Owszem, mogła zajrzeć komuś do umysłu, ale mało kto wiedział, że różni się od innych. W końcu mało kto widział skazy na samym sobie.
Kolejne słowa Morgany wywoływały sprzeczne uczucia u Nicole. O ile w wcześniejsze słowa była wstanie jeszcze uwierzyć, o tyle te wydawały jej się tak odległe, że aż nierealne. O ile bóstwa jeszcze mogła jakoś przeżyć o tyle wizja, stania się bóstwem już za życia była dla niej orzechem nie do zgryzienia. Sprawę bogini Nicole olała. Była świadoma, że na świecie jest wiele religii, więc to mogła być kolejna, tyle, że mnie znana.
Po krótkiej chwili Morgana powróciła do, bardziej znanego Nicole, tematu. Wspominała o postaciach znanych większości społeczeństwa.
Słabo pamiętam te legendy. Większość ludzi uznaje je za bajki i szybko o nich zapomina. Nigdy nie przykuwałam do nich większej uwagi... - odparła czarodziejce. Nawet teraz, gdy wytężała umysł nie była wstanie przypomnieć sobie dokładnie całej legendy. Owszem, ważniejsze momenty jeszcze kojarzyła, ale szczegóły i niektóre postacie odchodziły w zapomnienie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Morgana le Fay



Liczba postów : 111
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Wto Sie 21, 2012 1:40 pm

Morgana niemalże przewróciła oczami - lecz zamiast tego opuściła tylko powieki i westchnęła cicho. Prawdę mówiąc początkowo miała nieco wyższe mniemanie o współczesnych ludziach, lecz przy każdym spotkaniu z kolejnym przedstawicielem tej grupy doświadczała mniejszego lub większego zawodu. W swoich czasach przyzwyczaiła się do obcowania z osobami, które odebrały odpowiednie wykształcenie i miały pojęcie o świecie, teraz natomiast nikt już nie zdawał się przywiązywać do tego wystarczającej uwagi. Przyprawiało to czarodziejkę o uczucie lekkiego niesmaku. Co prawda słyszała, że to przede wszystkim Amerykanie pogrążeni są w tego typu niewiedzy, lecz myśl ta i tak nie napawała jej przesadnym optymizmem.
Ona sama natychmiast po przybyciu do tego świata zabrała się za pochłanianie książek oraz innych źródeł wiedzy. Niektóre informacje - prawdę mówiąc zdecydowana większość - były na pierwszy rzut oka zupełnie bezwartościowe, lecz i tak mnóstwo z nich zachowywała w pamięci. Nie mogła mieć pewności, że kiedyś nie staną się one użyteczne. Ceniła sobie to, jak szybko się uczyła - i jak wielu rzeczy. W dodatku zazwyczaj sprawiało jej to po prostu przyjemność. Osiągnięcia tych czasów były mimo wszystko ciekawe i w niektórych przypadkach wręcz imponujące. Nawet jeśli umiała osiągnąć to samo - i więcej - przy pomocy czarów, to jednak doceniała starania zwykłych śmiertelników. Byli z pewnością wytrwali w swych dążeniach.
"Zdaję sobie sprawę z ignorancji współczesnych i nie winię ich za nią. Domyślam się, że tak już was po prostu wychowano. Szczęśliwie nie wszystkich... Istnieją jeszcze tacy, którzy wiedzą - i pamiętają. Być może z czasem ich przybędzie."
Wbrew pozorom czarodziejka wcale nie próbowała w ten sposób nikogo obrazić. Sam ton jej myśli wskazywał na to, że zwyczajnie stwierdza niepodważalne fakty. Mimo wszystko rozumiała, iż jej przekaz odebrany może zostać jako ofensywny, dlatego stosunkowo szybko podjęła dalszą wypowiedź, powracając do istotniejszego tematu - tego, który od początku ją interesował.
"Zależy mi na tym, aby młode talenty odpowiednio się rozwijały. Mówiłam już, iż swego czasu - dawno temu - byłam nauczana i sama stałam się nauczycielką. Jeśli zadecydujesz, że potrzebujesz pomocy... Podejmę się jej udzielenia."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nicole



Liczba postów : 17
Data dołączenia : 04/08/2012

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Sro Sie 22, 2012 11:41 am

Legendy, baśnie i inne historyjki wciąż interesowały ludzi, ale w większości przypadków byli to fajni fantasy. Ludzie zajmowali się swoim życiem, gdzie zwykle nie było miejsca na tego typu rzeczy. Jedynie Ci, którzy chcieli oderwać się od szarej rzeczywistości po nie sięgali.
Nie było sensu jednak teraz narzekać na swoją niewiedzę. Nie miała przy sobie żadnej książki na ten temat, więc nie mogła nawet do niej zajrzeć. Z resztą w takiej sytuacji najbardziej przydałoby się streszczenie, ale z braku laku i kit dobry. Tylko, że aktualnie nie posiadała przy sobie niczego co mogłoby jej pomóc.
Kolejne słowa przemilczała. Zapewne gdyby była w skórze Morgany również nie byłaby zadowolona z takiego obrotu spraw. Gdyby czarodziejka poświęciła trochę czasu zapewne wiedziałaby już wcześniej, że ludzie nie interesują się legendami. Zabobony i przesądy również schodziły na bok. Teraz była nauka, na której się opierano.
Wizja nauki rozświetliła czarne myśli Nicole. W jej umyśle zaraz pojawiały się obrazy magii, którą propagowano w filmach, grach i książkach.
Naprawdę byłabyś wstanie to uczynić? Byłabym...zaszczycona mogąc uczyć się czegoś przydatnego. - powiedziała dość niepewnie. Mimo wszystko nie była pewna w co się pakuje. Aktualnie w jej umyśle stanęła scena rodem z Hogwartu. Dziewczyna wiedziała jednak, że wcale to tak nie będzie wyglądać. Ale mimo wszystko oddała się rozmyślaniom na temat owej szkoły...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Morgana le Fay



Liczba postów : 111
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Sro Sie 22, 2012 7:49 pm

Praktycznie natychmiast po otrzymaniu tej wiadomości w głowie Morgany układać się zaczęły szczegółowe plany nauczania - a właściwie to po prostu powróciła do nich myślami, odświeżając tkwiące w jej pamięci schematy, które niegdyś stosowała na swych podopiecznych. Musiała rzecz jasna nieco zmodernizować dawne metody, lecz oczywiście bez przesady; stare sposoby były jak najbardziej właściwe i skuteczne, choć zazwyczaj skierowane do grupy, a nie pojedynczej jednostki.
Dochodziła jeszcze do tego kwestia ukierunkowania - w końcu Nicole posiadała już pewne zdolności i to na nich przede wszystkim należało się skupić... Na początek. Potem zaś przejdą do prawdziwej magii. Manipulowanie energią rzeczywiście było trudne na samym wstępie, lecz kiedy ktoś zrozumiał już panujące w świecie zasady jej przepływu - wówczas kolejne zaklęcia przychodziły z łatwością. Ba, możliwe stawało się tworzenie nowych czarów lub wręcz korzystanie z magii bezpośrednio - bez nich. To właśnie było najpiękniejszą formą sztuki.
Problemem mogło się natomiast okazać to, w jaki sposób dziewczyna została wychowana. Myśl i wola to wielkie siły, ale i zarazem bariery. Mówi się, że wiara czyni cuda - i jest to prawdą. Nie osiągnie się niczego, jeżeli nie będzie się w to wierzyło, a przynajmniej nie w przypadku zaklęć. W praktyce oznaczało to tyle, że osobie od urodzenia przekonywanej przez cały świat, iż magia nie istnieje, trudniej będzie zaufać nauczycielowi i samemu sobie, aby chłonąć prawdziwą wiedzę. Otwarte umysły były o wiele potężniejsze od tych zamkniętych...
"Oczywiście."
W parku nie było wielu osób, lecz jednak kilku śmiertelników kręciło się bez wyraźnego celu po okolicy. Znajdowali się wystarczająco daleko, aby można ich było zignorować, lecz z drugiej strony podejmowanie niepotrzebnego ryzyka nigdy nie leżało w naturze Morgany. Z tego właśnie powodu przed podjęciem dalszych działań otoczyła zarówno siebie, jak i Nicole iluzją, która miała ukryć wszelkie dalsze gesty czy słowa. Zaraz potem użyła zaklęcia, aby przenieść się na ławkę obok dziewczyny, od razu składając dłonie na udach.
-Istnieje wiele rodzajów magii. Do niektórych przychodzi ona naturalnie, inni muszą studiować ją latami. Część ras posiada własne czary... Tak jest z Faerie. Mnie podobnym łatwiej jest wpływać na cudze umysły lub po prostu je odwiedzać. większość zaklęć opiera się na odpowiednim pokierowaniu energią mistyczną, własną lub zaczerpniętą z otoczenia- wyjaśniła głosem dość cichym, lecz jednak wyraźnym i melodyjnym. Patrzyła przy tym na Nicole, na jej twarz, momentami prosto w oczy - lecz nie bezustannie, gdyż to mogłoby zostać uznane za przytłaczające.
-Sądzę, że w twoim przypadku skupimy się na rozwijaniu twych talentów oraz na magii defensywnej... Na początek. Wcześnie spróbujemy też uzdrawiania. Potem zaś... Możemy pójść dalej- wymienione przez nią czary były zdecydowanie bezpieczniejsze od czysto ofensywnych, choć wcale nie prostsze. Nie istniało przy nich zagrożenie dla ducha - i to właśnie stanowiło główną różnicę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nicole



Liczba postów : 17
Data dołączenia : 04/08/2012

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Czw Sie 23, 2012 9:46 am

Cisza jaka nastała między nimi niepokoiła Nicole. Z jednej strony rozumiała, że Morgana, jako nauczyciel, będzie musiała zastanowić się nad kolejnością działania, ale z drugiej nachodziły ją czarne myśli. Dziewczyna powoli podniosła wzrok korzystając z chwili "wolnego". Obserwowała przemykające postacie po parku. Była wczesna pora. Część ludzi miała inne zajęcia. Do parku chodziło się popołudniami, a nie jak Nicole rano. Tylko, że im więcej ludzi tym gorzej dla dziewczyny. Momentami nie potrafiła się skupić. Zakrzykiwali ją.
Tuż koło niej pojawiła się Morgana. Dziewczyna zmierzyła ją wzrokiem. Nie spodziewała się, że kobieta się przeniesie do niej. W jej umysł nie był przyzwyczajony do tego typu zjawisk, więc każde kolejne wciąż wywoływało taką samą reakcję. Dziewczyna wsłuchiwała się w słowa Morgany.
- Kiedy zaczniemy? - zapytała nieśmiało gdy kobieta skończyła. Nicole była bardzo ciekawa, jak to całe szkolenie będzie wyglądać. Te wszystkie odczucia jakie ją czekały. O ile dziewczyna mogła zarwać kilka zajęć i poświęcić kilka dni, o tyle nie wiedziała jak z czasem stoi czarodziejka. Mogła mieć zgoła inne życie niż ona i nie mogła być pewna czy będzie jej to pasowało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Morgana le Fay



Liczba postów : 111
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Czw Sie 23, 2012 3:22 pm

Prawdę powiedziawszy Morgana najchętniej rozpoczęłaby edukację dziewczyny od razu - tak wiele czasu minęło już bowiem od chwili, gdy ostatnio dane jej było kogoś nauczać... Nie musiała nawet liczyć tych wszystkich wieków, które zgrabnie ominęła zaklęciem - także i bez nich okres jej bezczynności w tej dziedzinie był stanowczo zbyt długi. Najwyższa pora, aby go przerwać... Najpierw z jedną osobą, a potem - kto wie? Czarodziejka miała w końcu nadzieję ponownie zgromadzić wokół siebie sporą grupę studentów.
Z drugiej strony jednak Nicole dopiero co przeżyła bardzo nieprzyjemny atak telepatyczny, który wyraźnie nią wstrząsnął. W takim stanie nie byłoby mądrze i rozsądnie zaczynać zajęć praktycznych. Wypadałoby, aby blondynka najpierw odpowiednio wypoczęła, w pełni do siebie doszła - i dopiero wówczas zaczęłyby lekcje. Ta opcja sprawiała wrażenie najlogiczniejszej.
Oczywiście nic nie stało na przeszkodzie, aby Nicole już teraz zapoznała się z teorią magiczną. Część z niej Morgana będzie musiała wyłożyć osobiście, lecz sporo informacji znaleźć można było w księgach, które pół-Faerie szczęśliwie posiadała w swym mieszkaniu lub zamku. Po te ostatnie nie miała w tej chwili ochoty się udawać, podróże w czasie były na to zbyt męczące, lecz te tomy, które sprowadziła już do współczesnych czasów - to całkiem inna historia.
-Przed rozpoczęciem praktyki powinnaś być w pełni sił. Po tym telepatycznym zajściu musisz odpocząć. Jeśli się zgodzisz, zabiorę cię teraz do mojego mieszkania i wyposażę w odpowiednią lekturę... Kilka książek, których nie każę ci czytać od deski do deski, lecz na początek tylko przejrzeć. Staną się o wiele przydatniejsze w późniejszym czasie- Morgana już układała sobie w głowie spis dzieł wystarczająco bezpiecznych dla początkującego adepta magii. Zwoje na temat Starej Religii, przynajmniej jedna księga ze zbiorem podstawowych substancji i eliksirów... Może bestiariusz na wypadek, gdyby zdecydowała się kiedyś zabrać Nicole do Albionu - poza tym niespotykane w tych czasach zwierzęta mogłyby ją zapewne zainteresować. Wielu ludzi lubiło takie rzeczy, jak czarodziejka zdążyła się już przekonać.
-Na początek... Opowiem ci też o sprawach, które w tej chwili najbardziej cię dotyczą. O różnych rasach, o duszach, o telepatii. Odpowiada ci to?- kobieta uśmiechnęła się lekko, zachęcająco, można by wręcz rzec, że kojąco.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nicole



Liczba postów : 17
Data dołączenia : 04/08/2012

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Czw Sie 23, 2012 5:45 pm

Nicole nie była pewna czego się może spodziewać. Chęć poznania tego była jednak na tyle silna, że nie mogła się wręcz doczekać pierwszej lekcji. Była podekscytowana. Po raz pierwszy, od kiedy przybyła do Nowego Jorku. Wcześniej nic się tutaj nie działo. Nawet dusze się nią nie interesowały. Nie zdradzały jej swojej sekretów tak jak dawniej. W sumie nie powinna narzekać. Im mniej dziwnych rzeczy widziała tym bardziej czuła się normalna. O ile można się taką czuć z takimi darami. W końcu mimo wszystkich chęci nie mogła zablokować myśli wszystkich dookoła. Potok słów po prostu lał się do wnętrza jej umysłu i niewiele mogła poradzić.
Kobieta zaczęła mówić o książkach. To było bardzo na rękę Nicole. Uwielbiała spędzać czas w bibliotece, a mogąc zagłębić się w księgach, które nie są dostępne zwykłym ludziom, była wstanie poznać znacznie więcej. Nie sądziła aby nauka była łatwa, ale wiadomo, że może się to okazać wspaniałym doświadczeniem. Po za tym nowe umiejętności, które mogła nabyć dzięki niej... Czas przestać o nich rozmyślać. Powinna skupić się na rozmowie, a nie pogrążać się w myślach.
- Jak najbardziej. - powiedziała i posłała jej swój piękny, rodem z reklamy pasty do zębów, uśmiech.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Morgana le Fay



Liczba postów : 111
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Pią Sie 24, 2012 8:49 pm

Entuzjazm dziewczyny był dobrym znakiem. O ile tylko nie stanowił tak zwanego słomianego zapału, to prawdopodobnie Nicole będzie chłonęła informacje niczym gąbka. Morgana lubiła pilnych i szczerze zainteresowanych uczniów - tacy zawsze zachodzili najdalej, niezależnie od poziomu pierwotnie okazywanego talentu. Oczywiście czasami nie kończyło się to dla nich najlepiej... Lecz ta kwestia zależała już bardziej od indywidualnego rozwoju cech charakteru pod wpływem nowych i silniejszych mocy. Z własnych obserwacji czarodziejka wynosiła, że w większości przypadków kobiety zachowywały się pod tym względem o wiele rozsądniej i ostrożniej od mężczyzn.
-Najszybciej dostaniemy się na miejsce drogą teleportacji. Mogę przenosić wraz ze mną osoby i obiekty, których dotknę... Z czasem cię tego nauczę, lecz jeszcze nie teraz. Podejrzewam, że nigdy nie miałaś szansy podróżować w ten sposób, dlatego uprzedzam, że na początku możesz poczuć lekkie zdezorientowanie i zawroty głowy, ale w końcu organizm się przyzwyczaja, więc po kilku razach objawy ustąpią... O ile rzecz jasna w ogóle się pojawią, bo możesz być naturalnie odporna- w tym małym wykładzie nie chodziło jedynie o uspokojenie ewentualnych obaw blondynki i przygotowanie jej do teleportacji. Morgana w ten właśnie sposób zaczęła już przyszłe lekcje, choć póki co jeszcze w niewielkim zakresie. Można by rzec, że robiła sobie do nich wygodny wstęp.
-Dobrze jest w znacznym stopniu znać miejsce, do którego chcesz się dostać. Jeśli nie pamiętasz szczegółów, rośnie ryzyko wylądowania w ścianie lub jakimś innym przypadkowym obiekcie. Zawsze bierz to pod uwagę przy przenoszeniu się. W połączeniu z twoimi własnymi zdolnościami teleportacja daje większe możliwości. Gdy ujrzysz w czyimś umyśle lokację, której osobiście nigdy nie widziałaś na oczy, możesz spróbować się do niej udać. Najpewniej jest natomiast skorzystać bezpośrednio z obrazu aktualnie znajdującego się przed oczami osoby, z którą utrzymujesz kontakt. W takim wypadku zyskujesz pewność, że pojawisz się w bezpiecznym i niezajmowanym przez nic innego punkcie- czarodziejka naprawdę nie chciała straszyć Nicole, nie sprawiało jej to w żadnym razie przyjemności, lecz mimo to wolała z góry uprzedzić ją o możliwych konsekwencjach. W ten sposób najłatwiej było wtłoczyć uczniom do głowy ostrożność, do której to niektórzy i tak się nie stosowali, zazwyczaj na własną zgubę.
-Bez obaw, dokładnie pamiętam obiekty znajdujące się w moim mieszkaniu, więc ta podróż będzie zupełnie bezpieczna- zapewniła jeszcze, jednocześnie unosząc dłoń wierzchem ku dołowi i spoglądając na Nicole wyczekująco. Była gotowa przetransportować je od razu w momencie nawiązania kontaktu fizycznego.

[Mogłabyś od razu w swoim poście wstawić z/t za nas obie? Jutro zacznę pisać w jednym z tematów w moim mieszkaniu i zajmiemy się początkami Twojej edukacji...]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nicole



Liczba postów : 17
Data dołączenia : 04/08/2012

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Sob Sie 25, 2012 1:13 pm

//Oczywiście.

Magia od zawsze była czymś niezwykłym i cennym. Dziwne by było gdyby ktoś nie chciał jej badać. Naturalnie, inne rasy mogły, które miały z nią styczność nie uważały ją za nic szczególnego. Ba! Część nawet mogła ją zignorować. Nie mógł jednak tego uczynić zwykły śmiertelnik, który nigdy nie widział czegoś podobnego na oczy. Owszem, teraz ludzie sądzą, że widzieli już wszystko. W końcu nie tak dawno Nowy Jork nawiedziła armia przybyszów z kosmosu.
Dziewczyna wciąż obserwowała Morganę. Co ciekawe, tym razem spoglądała na twarz kobiety. Nie było to łatwe, ponieważ dusza emitowała dość dużo światła, które nie pozwalało jej w spokoju obserwować, więc zajęło to dziewczynie dłuższą chwilę. W międzyczasie usłyszała co nieco o teleportacji. Wizja stania się częścią czyjejś ściany nie była zbyt przyjemna, toteż dziewczyna trochę się zawahała. Nie było innego, bezpieczniejszego, ale równie szybkiego sposobu? Martwiło ją to nieco, ale mimo wszystko wyciągnęła niepewnie rękę. Rzuciła pełne niepokoju spojrzenie, ale zaraz dotknęła dłoni Morgany znikając z ławki. [zt oboje]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alex



Liczba postów : 12
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Wto Sie 28, 2012 7:46 am

Każdy czasem potrzebuje choć chwili, by spokojnie sobie odpocząć. Alex postanowiła skorzystać z tej krótkiej chwili, kiedy nie była w żaden sposób zajęta, by przejść się wieczorem po tym pięknym parku. Spacerowała już od dobrej godziny. Zerknęła na zegarek kieszonkowy. W tej chwili było już dobrze po siódmej i słońce kładło się spać, ale przecież największe imprezy i najwspanialsze, najbardziej niezwykłe zjawiska dzieją się w nocy.
Zasiadła w końcu gdzieś na ławce, tuż nad rzeką. W tym miejscu pachniało kwiatami, a nie śmierdziało ściekami wylewanymi z dużych fabryk do wody. Ah, w takich chwilach aż chciało się wspominać dzieciństwo, kiedy cały świat był tak niesamowicie piękny dzięki Cioteczce Demeter. Biedaczka musiała teraz ręce załamywać.
Chwila, co?
Nie, nie, nie! Zero myślenia o tych durniach - jej rodzinie. Już tyle lat jej się to udawało, a tu nagle bum i wszystko na nic. Nic jej przecież nie obchodziło, co teraz robi Demeter, czy którykolwiek z Bogów i jak się czuje. To przecież niedorzecznie śmieszne.
Po dłuższej chwili siedzenia postanowiła powrócić do swojego domu.

z/t


Ostatnio zmieniony przez Alex dnia Pon Wrz 03, 2012 6:56 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Riverside Park   Today at 4:54 am

Powrót do góry Go down
 
Riverside Park
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 11Idź do strony : 1, 2, 3 ... 9, 10, 11  Next
 Similar topics
-
» Pomnik Piotrusia Pana
» Miejski park
» Park Promnitz
» Planten un Blomen
» Bryant Park

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: