Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Anglikański Kościół im. Św. Jakuba

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Rockslide

avatar

Liczba postów : 97
Data dołączenia : 29/05/2016

PisanieTemat: Anglikański Kościół im. Św. Jakuba   Pią Lut 10, 2017 1:56 pm



Kościół pełni rolę centrum kulturalnego dla wielu mieszkańców North Salem. Zajmuje się też działalnością charytatywną, między innymi sponsoruje miejscowe przedszkole.

W ramach kościoła działa również forum dla dorosłych. Jest to grupa dyskusjna, otwarta dla wszystkich i spotyka się 9.30 w niedzielne poranki, aby dyskutować na różne tematy dotyczące pisma świętego i wszystkich religii. Jest to wspaniała okazja, aby zbadać głębiej mistyczne i historyczne aspekty wiary.

Kościół prowadzi także Studium Biblijne. Ta grupa dyskusyjna spotyka się co drugą sobotę o godzinie 9:00 i bada Pismo Święte, oraz jego wpływ w naszym życiu codziennym.

Co niedzielę o godzinie 10.30 ma miejsce tak zwana „szkółka niedzielna”. Gdzie dla młodzieży organizowana jest chociażby nauka śpiewu (gospel), czy wykłady na tematy religijny i społeczne. Dzieci w wieku od 7 do 12 lat, przyjmowane są również na ministrantów.

Dla starszej młodzieży stworzona została „Grupa Młodzieżowa”.
Grupa istnieje, aby zachęcić młodzież z North Salem do dobrych uczynków w obrębie i wokół ich społeczności. Konkretne cele obejmują:
- Wzmocnienie poczucia odpowiedzialności i zaangażowania na rzecz społeczności lokalnej;
- Zapewnienie możliwości młodzieży  z North Salem do podjęcia aktywnej roli w tworzeniu ich lepsze i silniejszej społeczności;
-Aby ułatwić zrozumienie znaczenia indywidualnych i zbiorowych wysiłków w dokonywaniu zmian;
Działania obejmują organizowanie rozmaitych „eventów” kulturalnych i okolicznościowych, spotkania dyskusyjne, wspólne przyrządzanie, oraz spożywanie posiłków, piesze wycieczki, spływy kajakowe, oraz nocne wyjazdy do Nowego Jorku, gdzie młodzież pomaga bezdomnym na Manhattanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Matthew

avatar

Liczba postów : 8
Data dołączenia : 25/07/2017

PisanieTemat: Re: Anglikański Kościół im. Św. Jakuba   Wto Sie 01, 2017 7:12 pm

Matthew nie miał co się oszukiwać. Pomimo upływu kolejnych dni, wciąż nie czuł się częścią instytutu. Placówka aktualnie wyglądała dla niego jak zwyczajna szkoła, tylko przepełniona nastolatkami podobnymi do niego. Nie był jeszcze częścią społeczności, w jego świadomości nie wytworzyło się uczucie przynależności ido grupy. Większość dni młody dorosły spędzał na odbijaniu się od ściany do ściany korytarzy, przemieszczając się z zajęć na kolejne. Jeden fakt miło go zaskoczył, mianowicie twórczość mutantów, postrzegana jako odrębna nauka. To chyba ulubione zajęcia młodzieńca.
Pobyt w przytułku Xaviera miał jednak też swoje plusy. Młody Malloy nie używał za bardzo swoich zdolności. Nie używał, bo bał się. Cały czas musiał trzymać swój dar na wodzy. Nie chodziło tutaj nawet o czyjąś prywatność, tylko o własny komfort. Mógłby mimochodem wyłapać myśli, którym mógłby nie sprostać. Dlatego teraz wziął się za książki i przemyślenia fikcyjnych bohaterów.

Wycieczka do North Salem była czymś co chodziło mu po głowie przynajmniej od tygodnia, a jednak nie mógł się zebrać w sobie. Musiał coś z sobą zrobić. Wyjść. Uciec od tych spojrzeń innych wychowanków. Instytut był miejscem dla mutantów, jednak jego zachowanie po prostu uciekało poza normy społeczne. Stąd też u wielu uczniów pojawił się nawyk dziwnego spoglądania w jego kierunku czy dogadywania za plecami. UZNAJMY że wcale o tym nie wie.
W taką pogodę musiał pozbyć się jednego z elementów swojego ubioru jakim był golf. Nie chciał wyglądać jak mokry pies podczas spaceru, a spod długiej fryzury już można było dostrzec kilka kropelek potu, płynących od skroni wzdłuż twarzy. Wracając do ubioru, miał na sobie prosty biały t-shirt, sztruksowe spodenki nad kolano i mocno starte, czarne conversy za kostkę. W ręku trzymał przezroczystą reklamówkę, a w niej książkę i butelkę wody mineralnej by lepiej poradzić sobie z doskwierającym upałem.
Stawiał kroki spokojnie, idąc chodnikiem wzdłuż różnorakich domostw. Czasami z ciekawości zaglądał przez różnokolorowe płotki i podziwiał podwórka. Tutaj też pozwolił sobie na popuszczenie narzuconych przez siebie blokad. Słuchał tych przypadkowo wyłapanych myśli, zwyczajnych mieszkańców. Uśmiechał się pod nosem, a jako że nie "słyszał" nic niepokojącego po prostu brnął dalej przed siebie. Ciesząc się promykami słońca, delikatnymi powiewami wiatru i świeżym powietrzem. Pierwszy raz od swojego przybycia wyszedł za bramę instytutu i nie żałował. Krajobraz tak zwyczajnej wsi trochę budził tęsknotę za rodzinnymi stronami. Z jednej strony źle, z drugiej dobrze.

Zatrzymał się tuż przed kościołem. Zarzucił głową do tyłu, by przydługa, mokra już grzywka nie wpadała mu w oczy. Przeszedł się po prostej linii w tą i w tamtą oglądając budynek. Nie był to jakiś cud architektury. Warto jednak chociaż trochę omieść go wzrokiem i przebadać.
Usiadł na małej ławce nieopodal, kryjąc się w cieniu drzewa. Reklamówkę położył na ziemi, obok siebie. Rękoma złapał się krawędzi desek i okręcił na pośladkach, tak by ciało móc ułożyć wzdłuż ławki. Sięgnął wodę, wziął łyka, a później położył się na ławce tak że głowa zwisała mu w dół. Dobył z torebki "Jądro Ciemności" i w tej wyglądającej na niewygodną pozycję zaczął czytać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jimmy Hudson

avatar

Liczba postów : 11
Data dołączenia : 19/06/2017

PisanieTemat: Re: Anglikański Kościół im. Św. Jakuba   Pią Sie 04, 2017 8:35 pm

Od kilkunastu minut Jimmy podążał zwęszonym tropem i wszystko szło po jego myśli. Jednak kiedy już zbliżył się do miasta doszedł do wniosku, że chyba ma dziś pechowy dzień. Jakby tego było mało, że wcześniej wdepnął w psie gówno, to jeszcze teraz zmienił się wiatr, a on stracił trop, tak samo jak go pochwycił. Przez kilka minut czekał, z nadzieją, że znowu coś wyczuje, ale masy powietrza uparcie poruszały się w niewłaściwą stronę, jakby pogoda chciała mu pokazać środkowy palec. Chłopak westchnął i ruszył dalej. Może i nie był w stanie znaleźć celu bezpośrednio, ale przynajmniej kierunek w którym podążał pozostawał właściwy.
Matthew mógł z daleka zauważyć jak od strony lasu, idąc poboczem zbliżała się obca postać. Z daleka James wyglądał na żula, a w miarę jak się zbliżał, wyglądał na żula jeszcze bardziej. Miał na sobie znoszoną, brązową kurtkę przeciwdeszczową. Na jego jeans'ach można było zauważyć kilka dziur, i nie wyglądało to na dziury robione celowo, czy dla szpanu. Jakby tego było mało jeden z jego butów nadal lekko śmierdział gównem. O jego twarzy raczej ciężko było coś powiedzieć. Zasłaniała ją bujna, nieco zlepiona, złota broda, która sprawiała, że z gęby wyglądał trochę jak lew. Jego blond włosy nie wyglądały lepiej, postrzępione, tak, że wyglądały jak sterczące z jego łba rogi. Całość wizerunku dopełniały aryjsko błękitne oczy. Generalnie wygladał jak SS'man wracający z tygodniowego tyrolskiego wesela. Zawiesił wzrok na mężczyźnie leżącym na ławce i zatrzymał się kilka metrów przed nią.
Popatrzył na niego przez chwilę, potem zerknął na kościół, a na końcu na butelkę wody.
- Będziesz to pił? -
Zapytał wskazując na butelkę. Matthew mógł wtedy zauważyć czarny brud pod jego paznokciami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Matthew

avatar

Liczba postów : 8
Data dołączenia : 25/07/2017

PisanieTemat: Re: Anglikański Kościół im. Św. Jakuba   Sob Sie 05, 2017 3:38 pm

Umysł Matthewa ogarniała "pustka". Dość prosty trick, który opanował na samym początku nauk z profesorem. Polegał on na skierowaniu całej swojej uwagi w jednym miejscu. Odcięciu się od wielu rozpraszających bodźców. Z początku miało to bronić przed atakami takich, jak on sam. Dopiero później chłopak znalazł dla tej umiejętności alternatywę. O wiele łatwiej się czytało, gdy miało się wrażenie że biała kartka i słowa na niej napisane to jedyny element świata jaki istnieje. Nic nie przeszkadzało, dzięki czemu mógł czytać blisko sześciuset słów na minutę.
Oczywiście w takim miejscu jak to nie pozwoliłby sobie na uczynienie siebie bezbronnym. W równych odstępach czasu wysyłał delikatny impuls w promieniu mili, by mieć świadomość że ktoś się zbliża. Cały czas wyłapywał cztery osoby. Jedna z nich wydawała się być dziwnie znajoma. Może jakiś uczeń instytut był niedaleko?
Wracając. Po jakimś czasie czytania telepatyczny obraz się zmienił. Ktoś się zbliżał. Stosunkowo nie prędko, ale definitywnie kroki tej osoby były skierowane w jego stronę. Nie ruszał głową. Rozejrzał się tylko po okolicy samymi oczami. Wrócił do świata i musiał dać sobie chwilkę by przyzwyczaić się do "bycia". Bycia poza emocjonującą lekturą.
Głowy jakoś specjalnie nie śpieszyło mu się wciągnąć na górę. Zwisała więc tak na szyi, tuż przy końcu drewnianych deseczek, a przydługie, brązowe włosy ocierały się o ziemię. Właśnie z tej pozycji mógł dostrzec kroczącego Hudsona. Zamknął jedno oko, by lepiej obserwować. Otworzył. Zamrugał.
Pierwszy spacer i już ktoś się przyczepi? To miała być spokojna okolica...
Z daleka jego wygląd budził pewien dyskomfort w Matt'cie, a nim był bliżej, tym było jeszcze gorzej. Jeśli chciał mieć z kimkolwiek jakiś bliższy kontakt, to na pewno nie z amatorem tanich win, spod pobliskiego sklepu w Salem.
Młody położył kciuka na jednej z pożółkłych kartek książki i zamknął ją jednym ruchem. Następnie podpierając się jedną ręką przeniósł swoje ciało do pozycji siedzącej.
Uznał że wzrok więcej mu nie przyniesie, więc spokojnie i nieinwazyjnie spróbował dotrzeć do umysłu Jimmiego. Musiał się dowiedzieć cóż to za tajemniczy osobnik, jakie ma plany i dlaczego tak wygląda. Nic nie zdradzało tego że chłopak korzysta z swoich mocy. W takich sytuacjach to jak oddychanie, w szczególności gdy nie czuł żadnego oporu.  Co do oddychania? Oddychał spokojnie, serce biło zwyczajnie, miarowo, tak jak przed chwilą, a na twarzy pojawił się jedynie delikatny - pełen życzliwości uśmiech. Powściągnął brew słysząc pytanie, a spojrzenie ciemnych oczu chwilowo wylądowało na przeźroczystej butelce.
-Ludzie noszą ubrania by było im ciepło. Żołnierz nosi karabin by z niego strzelać... Wiec jak myślisz? Po co przyniosłem wodę?- Żadnych drwin, ironii, sarkazmu. Mówił spokojnie, wolno. Zaraz później westchnął, patrząc na przybrudzonego buta. Przybysz definitywnie miał problem z higieną. -Częstuj się, weź całą.- Zachował postawę samarytanina. W końcu byli przed domem bożym.
-Zabłądziłeś? Szukasz kogoś? Pomóc jakoś?- Zadawał pytanie za pytaniem, mimo że odpowiedzi już znał. Nie specjalnie zresztą miał zamiar mu pomóc w takich rzeczach, rozmówca nie musi tego jednak wiedzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jimmy Hudson

avatar

Liczba postów : 11
Data dołączenia : 19/06/2017

PisanieTemat: Re: Anglikański Kościół im. Św. Jakuba   Pon Sie 07, 2017 7:46 pm

Kiedy Matthew odpowiedział na jego pytanie kilkoma własnymi, Jimmy zacisnął lekko wargi. Telepata pewnie mógłby odczytać jego myśli, ale nawet nie musiał tego robić, bowiem myśli Hudsona wybrzmiały wprost przez jego usta.
- k***a, filozof się znalazł. - Chłopak parsknął w dość opryskliwy sposób, ale po chwili wykazał się znajomością podstaw etykiety i dodał krótko.
- Dzięki. - Podszedł bliżej, tak, żeby móc sięgnąć do butelki i podniósł ją, od razu rozkręcając. Potem przytknął otwór do ust i zaczął pić odchylając głowę do tyłu. Pod gęstą brodą widać było łapczywą pracę jego przełyku. Pij zachłannymi łykami, jakby był lekko odwodniony i nie odessał się od butelki dopóki nie wypił całej zawartości. W tej chwili chyba tylko tego potrzeba mu było do szczęścia. Uśmiechnął się szeroko i zaczął zgniatać plastik w dłoniach, towarzyszył temu charakterystyczny irytujący dźwięk. Kolejne pytania wprawiły go w lekkie zakłopotanie. Nie były krępujące, ani nietypowe, ale w tym przypadku trudno było mu znaleźć prostą i logiczną odpowiedź.
- Sam nie wiem. Liczyłem na to, że kogoś tu spotkam, ale... chyba wyjechał i po prostu się minęliśmy. -
Przeszedł dwa kroki w bok i wyrzucił zgniecioną prawie, że w kształt kulki butelkę do małego śmietnika znajdującego się obok ławki. Przypomniał sobie zapach młodego mężczyzny którego śledził, a później dwa kolejne zapachy które zwietrzył. Do tej pory wciąż dziwiła go ta umiejętność, to jak wyraźnie był w stanie pobudzać swoją wyobraźnię i odtwarzać w niej nieobecne zapachy, które rejestrował w swej pamięci.
- Pomogłeś mi już wodą, zawsze tak wszystkim pomagasz? - Hudson popatrzył na chłopaka nieufnie, spode łba. Gość budził w nim mieszane uczucia. Nie wyglądał na gościa z prowincji. W wolnym czasie czytał pod kościołem zamiast pędzić bimber z kolegami. Albo był przyjezdny, albo był miejscowym ministrantem. Chociaż bycie ministrantem nie wykluczało pędzenia bimbru, musiał być turystom. Turyści nie byli groźni, o ile nie spotkało się ich w knajpie i nie byli naćpani, ani pijani, przychodzili i odchodzili. Ale nie znaczyli terenu, nie walczyli o niego, i bywali mili dla obcych. Jego nieufność dość szybko zmalała.
- Może uda mi się jeszcze znaleźć kogoś innego, ale wątpię, żebyś mi w tym pomógł. Nigdy ich nawet nie widziałem... Po prostu, kiedy ich spotkam, będę wiedział, że to oni. Nie wiem jak ci to wyjaśnić, to tak jak rozpoznać swojego psa, chociaż wszystkie dajmy na to, dalmatyńczyki wyglądają tak samo. Rozumiesz?
W trakcie rozmowy popatrzył na kościół. Przeszło mu przez myśl, że można by tam znaleźć pieniądze z datków. Obiekt nie wyglądał na monitorowany, a on był spłukany, przydałaby mu się gotówka. Ale co powiedziałby na to Jezus? Poza tym, w tych czasach nawet kościoły miały konta bankowe. Jimmy westchnął zdając sobie sprawę, że ma zbyt miękkie serce i zbyt mizerne pojęcie o tym zawodzie, żeby zrobić karierę jako włamywacz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Matthew

avatar

Liczba postów : 8
Data dołączenia : 25/07/2017

PisanieTemat: Re: Anglikański Kościół im. Św. Jakuba   Pon Sie 28, 2017 8:20 pm

-Nie ma za co.- Odparł uprzejmie, obserwując jak Jimmy zaspokaja swoje zapotrzebowanie na płyny. W międzyczasie siedział i machał nogami przy ławce. Nie chciał wyjść na kogoś nazbyt nachalnego, chociaż pewnie i tak mu się to nie uda, więc zamiast patrzeć na polepioną od brudu brodę, zwyczajnie przyglądał się unoszącym obłokom kurzu, powstałym na skutek działania jego podeszwy.
-Nic dziwnego że się minąłeś. North Salem to dziura. Ludzie nas odwiedzają jak chcą spokoju. Taak... Większość z nich jest dziwniejsza niż ja. Pisarze, artyści, wytchnienia szukają. Nowy York taki groźny, hałaśliwy! Nie ma tam inspiracji... Gdyby tutaj jakaś była.- Westchnął przeciągle. -Przykro mi że się minęliście.- Uśmiechnął się współczująco, okazując szereg białych ząbków.
-Skoro już znalazłeś się obok mnie i spytałeś o wodę, uznałem że możesz potrzebować pomocy... Nie wyglądasz na tutejszego. Wyglądasz jak byś zabłądził.- Podniósł prawą rękę i pokazał jakiś kierunek.
-Tam jest autobus do Nowego Yorku. Chyba że dalej szukasz tego kogoś.- Przyłożył palec do ust i z głośnym, nietypowym syknięciem wciągnął powietrze. -Eureka!- Zakrzyknął naglę, aż poderwały się ptaki, które siedziały na drzewie tuż obok. -Wiesz może chociaż czym się wyróżniają Ci ludzie? Znaczy... Miałem kiedyś psa, ale wyglądał wyjątkowo... Co ja to to... - Popatrzył na książkę, potem na Hudsona, książkę i znów na niego.-Tam jest "Jądro Ciemności"! Znaczy tutaj też, bo taki tytuł ma ta książka. Chodzi mi o bar. Jest taki bar dla motocyklistów. Nie chodzą do kościoła, są denerwujący i nie mili, ale podobno dużo wiedzą. O ile da się im na piwo albo coś tam jeszcze... Nie bywam tam. Jestem z tych grzecznych. No i nie mam motocyklu...- Zamyślił się na chwilę. -Znaczy nie wiem czy trzeba mieć motocykl by tam wejść. Może trzeba. Spróbuj. Jak ktoś ma wiedzieć, to na pewno oni tam, Ci, no... Recydywiści. Ta, tak mówi ojciec z tej parafii. - Mruknął kilka razy, ale ogólnikowo to patrzył cały czas na mężczyznę, uśmiechał się między słowami. Mówił szybko, chaotycznie, no ale zrozumiale.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jimmy Hudson

avatar

Liczba postów : 11
Data dołączenia : 19/06/2017

PisanieTemat: Re: Anglikański Kościół im. Św. Jakuba   Pon Paź 09, 2017 8:42 am

Jimmy powiódł wzrokiem za palcem swojego nowego znajomego. Zmarszczył brwi spodziewając się, że zobaczy przystanek o, którym była mowa, ale nic takiego nie dostrzegł, pewnie trzeba było jeszcze kawałek podejść. Zresztą sam nie był pewien, czy chce wracać do Nowego Jorku, nie miał jakiegoś wielofazowego planu. Kiedy Matthew wykrzyknął "Eureka", Hudson prawie przez to podskoczył. Nagłe oświecenie chłopaka zdziwiło go i teraz przyglądał mu się oczami wybałuszonymi ze zdziwienia. Co on wygadywał? Motocykliści w jądrze ciemności? W sumie wielu harleyowców też nosiło brody, więc może od biedy wzięliby go za jednego ze swoich, przynajmniej przez kilka sekund, zanim dokładniej mu się nie przyjrzą...
- Dobrze kojarzę, że ta książka źle się kończy? Nie czytałem, ale oglądałem Czas Apokalipsy, który nakręcili na jej podstawie. Cała ta ich wyprawa okazała się stratą czasu i zdrowia. A w barze pewnie dostanę po łbie... Z drugiej strony i tak nie mam innego planu, ani niczego do roboty. Hmm. -
Jimmy zagryzł sobie dolną wargę, tak, że ta całkowicie zniknęła pod górną, ssał ją intensywnie patrząc w stronę gdzie miał znajdować się bar i intensywnie myśląc.
- Zaprowadź mnie tam, bo przyrośniesz do tej ławki. -
Poprosił kiedy przypomniał sobie, że bohater Czasu Apokalipsy, nie podróżował sam, może i on potrzebował jakiegoś regionalnego przeciwnika, jakiegoś towarzystwa w niedoli, która czego, go u celu podróży.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Matthew

avatar

Liczba postów : 8
Data dołączenia : 25/07/2017

PisanieTemat: Re: Anglikański Kościół im. Św. Jakuba   Sob Paź 14, 2017 12:14 pm

Z ławki poderwał się tuż przed słowami Jimmiego, które miały właśnie dotyczyć tej czynności. Zakręcił pirutet, przytupnął prawą piętą o miękki grunt i uniósł ręce do góry, w jednej wciąż trzymając książkę. Przechylił głowę na bok i przyłożył palec wskazujący do ust, a oczy kierując do góry.
-W filmie może tak. Ale to badziew. Badziew jak sałatki z Macdonalda... Po co w fastfoodzie zdrowe jedzenie? Z jego ust wydobył się krótki pomruk zastanowienia. Uniósł palec do góry, wracając do poprzedniego tematu. -No książka jest lepsza. Serio! Główny bohater się zmienia i umiera tylko ten skurczybyk Kurtz. . .- zatrzymał się na chwilę w ciszy i bezruchu. -Znaczy giną jeszcze inni, ale oni są nie ważni. Szef murzynów biały Kurtz jest ważny! I sam na końcu wie że był beznadziejny... Ale podtrzymują kłamstwo że nie był! Że był cool kolesiem! W sumie... był cool kolesiem. Bo jak się ma miliony to się jest cool kolesiem, nie? Co o tym sądzisz?  No ale zabijał murzynów... Może nie był Cool... CO?! - Popatrzył badawczo na Jimmiego przerywając swój potok słów. Nie uśmiechało mu się wybieranie do baru. Co mógł teraz zrobić? Kulturalnie odmówić. Wyłączyć mózg mutanta... Albo pójść.
-Nie chcę tam chodzić. Tam śmierdzi. Jest alkohol. Więc śmierdzi jeszcze bardziej. I papierosy... Czyli jeszcze bardziej. A CI CO ŻUJĄ TYTOŃ?! - Zapowietrzył się. -To jest dopiero jakaś ohyda. Ble. Paskudztwo. Chyba... Nigdy nie żułem tytoniu... Może ty pójdź, ja tutaj zaczekam, przeczytam tą książkę czternasty raz. Wrócisz, opowiesz czy się czegoś dowiedziałeś, a ja opowiem Ci o tej książce. Mógłbym to zrobić teraz, bo już ją czytałem, ale będę mieć świeższą wiedzę! A nóż mój brat może mi dopisał nowy rozdział! - Brat? Jaki brat? Mniejsza...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jimmy Hudson

avatar

Liczba postów : 11
Data dołączenia : 19/06/2017

PisanieTemat: Re: Anglikański Kościół im. Św. Jakuba   Czw Lis 09, 2017 10:17 am

Ekspresja z jaką Matthew wypowiadał kolejne kwestie wprawiła Jimma w lekkie zakłopotanie. Gość był bez wątpienia ekscentryczny. Hudson nie spodziewał się, że znikąd, nagle przejdą do poważnej dyskusji na tematy literatury. Chłopak zaśmiał się cicho.
- Wiesz... W tamtych czasach wszyscy zabijali murzynów. Niezależnie od tego, czy mieli miliony, czy nie. Myślę, że to nie było głównym problemem tej historii. -
Jimmy zastanowił się nad tym wszystkim, nigdy nie był typem szkolnego filozofa.
- Wydaje mi się, że w filmie morałem tego wszystkiego było to, że niektóre sytuacje po prostu nas przerastają. Niezależnie od tego kim jesteśmy. -
Wzruszył lekko ramionami, co on tam wiedział. Zwłaszcza o wojnie, albo o osamotnieniu w środku wrogiej dżungli. Trochę zmartwiło go to, że chłopak miał tak wrogie nastawienie do knajpy o której opowiadał. Wyglądało na to, że będzie musiał zapuścić się na obce tereny jednak bez przewodnika.
- Jak chcesz. Tak czy siak, pewnie pokręcę się tutaj ze dwa, albo trzy dni. Więc, gdybym zaraz nie wrócił... W każdym razie dzięki za pomoc, trzym się.  -
Uniósł lekko rękę w geście pożegnania i poszedł wgłąb miasta. Kiedy oddalał się od kościoła zaśmiał się w duszy. Miło było wiedzieć, że na świecie są ludzie jeszcze dziwniejsi niż on, a do takich ludzi zaliczał się Matthew.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Matthew

avatar

Liczba postów : 8
Data dołączenia : 25/07/2017

PisanieTemat: Re: Anglikański Kościół im. Św. Jakuba   Wto Lis 14, 2017 9:43 pm

Matthew chyba zdążył wyłączyć się w połowie pogadanki. Jego myśli skupiły się na jednym punkcie, jak by przywołane by rozwikłać niesamowitą zagadkę, postawioną na tle moralności ludzkiej:
Czy określenie murzyn jest dobre? Złe... Oni wołają się murzyny, a ja ich nie mogę zawołać murzyn bo spiorą mi twarz. Znaczy nie spiorą, ale będą chcieli. Ale po co jak są czarni... są murzynami. Bo nie są biali, nie? Zapomniałem. Nie mam alter ego. Po co te pytania. Cholercia.
Takie myśli rzadko go szargały. Umiał postawić sobie tezę i ją udowodnić, ale jeśli przed kimś zachowywał tak jak teraz, to mózg od niechcenia wkręcał się co raz bardziej w taką grę.
I nagle to wszystko zakończył Hudson, zwierzając się z swoich planów brunetowi. Ten tylko zamrugał szybko kilka razy, uśmiechnął wzorując na dziewczynkach z japońskich seriali animowanych i odpowiedział szybko, by pazurzasty nie czekał.
-Dobra?- Wzruszył ramionami. -To cześć. Powodzenia. Memento Mori. Chwytaj rybę. Psa. Cokolwiek czego szukasz, omnimu... Nie ważne ! Z Boooogiem! Którym chcesz! - Pokiwał się na boki, czekając aż mutant wyruszy w swoją drogę. Pomachał mu jeszcze na odchodne. Nie interesowało go czy Jimmy był odwrócony w jego kierunku czy też nie. Po prostu pomachał i kropka. Westchnął ciężko. Klepnął dłońmi o uda i okręcił się na pięcie, lustrując otoczenie.
-Jestem głupi.- Skarcił się po cichu. Podszedł do białej ściany świątyni i oparł o nią plecami, chroniąc oczy przed rozpraszającymi promieniami słońca. Przesunął palec serdeczny i wskazujący do czoła. Nasłuchiwał przez chwilę każdej myśli, która mu się napatoczyła by wiedzieć jak bardzo jest "sam". Nie chciał by ktoś przez przypadek odnotował jakieś dziwne zdarzenie w okolicy - takie jak znikający nastolatek.
Przebłyski z głowy Jimmiego też przyczyniły się do tego że musiał powziąć kilka środków ostrożności. Pochodził przez pół godziny, markując ruchy tak jak by wybierał się w każdym z możliwych kierunków. Jeśli osobie, która spotkała go przed chwilą przyjdzie na myśl go szukać przy pomocy węchu, po prostu zgubi trop - bo Matt poszedł wszędzie i nigdzie. Po raz kolejny upewnił się że nikt go nie obserwuje i patrząc przez okno kościoła przeniósł swoje ciało do środka, by następnie móc przygotować się i odbyć szybką podróż do instytut - miał jedno takie miejsce, w którym lubił się pojawiać.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Anglikański Kościół im. Św. Jakuba   

Powrót do góry Go down
 
Anglikański Kościół im. Św. Jakuba
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: North Salem-
Skocz do: