Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

 

 Riverside Park

Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 6, 7, 8 ... 11 ... 15  Next
AutorWiadomość
Morgana le Fay

Morgana le Fay

Liczba postów : 111
Data dołączenia : 08/06/2012

Riverside Park - Page 7 Empty
PisanieTemat: Riverside Park   Riverside Park - Page 7 Icon_minitime1Sob Sie 04, 2012 4:09 pm

First topic message reminder :

Riverside Park - Page 7 736px-Riverside_Park_walkway
Riverside Park - Page 7 800px-Riverside_Park_03
Riverside Park - Page 7 800px-Passive_lawn_at_Riverside_Park%2C_NYC_IMG_3978
Riverside Park - Page 7 800px-Riverside_Park_01

Jeden z wielu parków na Manhattanie, leżący tuż przy rzece Hudson. Popularny wśród tych, którzy chcą pojeździć na rowerze, skuterze, rolkach czy po prostu przejść się w urokliwej okolicy. Posiada kilka boisk, wypożyczalnię kajaków, a do tego jest miejscem wielu imprez, takich jak chociażby koncerty i festiwale.
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Macklemore

Macklemore

Liczba postów : 21
Data dołączenia : 31/10/2014

Riverside Park - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Riverside Park   Riverside Park - Page 7 Icon_minitime1Sob Lut 07, 2015 6:48 pm

- Mógłbym być superbohaterem, jednak moje umiejętności postanowiłem... Używać w trochę innym celu.

Czasami myślał sobie co by było gdyby został takim latającym w lateksowym stroju superbohaterem, a nie agentem czy też naukowcem w SHIELD. Z drugiej strony nie umiałby wieść podwójnego życia i na pewno byłoby to dla niego zbyt skomplikowane, a z drugiej lateksowy strój dobra rzecz, prawda? Tani, wytrzymały i dodaje ci plus pięćdziesiąt punktów na dzielni.

- Cóż widocznie jesteśmy zbyt tajni aby zapamiętała nas historia. Taką mamy w końcu pracę.

Wzrok jakim zaszczyciła go Skye był w pełni rozumiany. Macklemore też nie wierzył w każde słowo Spider-mana? Pseudo spidermana? Spidermana z przyszłości? Może uznajmy, że Miguel będzie zwyczajnie Spidermanem numer dwa. Cóż, a nawet gdyby mu wierzył to istnieje wiele solidnych argumentów zaprzeczających możliwej podróży w czasie, a ile negatywnych skutków dla świata by to wywołało, a co dopiero dla samego podróżnika.

- SHIELD, tak jak to powiedziała Skye, zajmuję się ratowaniem świata tyle, że incognito co moim zdaniem jest o wiele skuteczniejszym rozwiązaniem niż bieganie w kolorowych strojach tłukąc kryminalistów. No, ale ja się nie znam.

Nie ma to jak wyrażanie swojego zdania uzbrojonemu kolesiowi z przyszłości. Jednak, Macklemore, ma już taki charakter. Skoro kłamać zbytnio nie potrafi co mu broni mówić własnych myśli? Spojrzał nieufnie na Miguela, a potem znów na Skye.


Powrót do góry Go down
Miguel O'Hara

Miguel O'Hara

Liczba postów : 141
Data dołączenia : 29/12/2014

Riverside Park - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Riverside Park   Riverside Park - Page 7 Icon_minitime1Czw Lut 12, 2015 5:46 pm

- Hm, nie powinnaś w takim razie nosić za dnia okularów? - Miguel odparł, widząc super-bohaterską pozę agentki. Odwzajemnił też z grzeczności posłany mu przez kobietę uśmiech, zapominając na moment o tym, że jego twarz oraz mimikę skrywa przecież maska. Niezauważalny uśmiech szybko jednak został zastąpiony przez grymas zaintrygowania, gdy O'Hara wyłapał słowa Macklemore'a o możliwości bycia super-bohaterem. Posiadanie jakichś nadludzkich mocy? Więc z tej trójki, nie tylko on był tutaj dziwolągiem.

- Dobra, dotarło do mnie, nie potrzebna wam sława i rozgłos. I w sumie się wam nie dziwię. - Skye oraz Mack, jak jeden mąż, wytłumaczyli się tajnością swojej organizacji. Rozumiał to, bo przecież nie każdy jest tak szalony, jak on, by ganiać w obcisłych rajtuzach za czarnymi charakterami. Rozumiał też ich zwątpienie w prawdomówność gościa z przyszłości, bo - jak już było chyba wspominane - takowy, z misją ratowania ludzkości przed zagładą, która ma się dopiero wydarzyć, był raczej oklepanym motywem. W tym momencie powieki Miga rozchyliły się szerzej, a z ust Spider-Mana przyszłości wydostało się ciche "shock". Był jeszcze jeden powód, dlaczego jego rozmówcy mieli prawo mu nie wierzyć. Daleka przeszłość była dla ludzi 2099 roku nieco zamglona, prawda, nie istniał też żaden oficjalny spis technologii, jakie w tym czasie istniały, a potem zaginęły w trakcie końca Heroic Age. Ale nie zmienia to faktu, że nasz genetyk nie słyszał o dostępności w roku 2013 urządzeń umożliwiających podróże w czasie, ba, nie słyszał by taka technologia była w tamtym roku rozpatrywana chociaż jako "w najbliższym czasie możliwa". A to stawia powrót do jego teraźniejszości, do domu, pod sporym znakiem zapytania.

Miguel przeklął, tym razem się i w duchu. Nie czas był na zamartwianie się nad tym, że prawdopodobnie utknął w przeszłości na dłużej. Jeśli chciał w ogóle myśleć o powrocie do przyszłości, to potrzebował wpierw tę przyszłość uratować.
- Um, tak, słyszałem jak mówiła ona przed chwilą o ratowaniu świata incognito. Nic dziwnego, że nie zdecydowałeś się na karierę super-bohatera. Człowiek-Papuga brzmi raczej kiepsko. - Mig przerwał Jonathanowi jego wypowiedź, uniemożliwiając mu przypadkowo komentarz na temat tego, jaki sposób ratowania świata jest według agenta skuteczniejszy. Dorzucił jeszcze na koniec ciche, szydercze "bitmózgu", po czym ponownie rozłożył szeroko ręce.
- ... Za to wy chyba nie słyszeliście, jak mówiłem, że jeśli "zajmujecie się ratowaniem świata, to jestem cały wasz"? Za dużo sylab w jednym zdaniu?
Powrót do góry Go down
Macklemore

Macklemore

Liczba postów : 21
Data dołączenia : 31/10/2014

Riverside Park - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Riverside Park   Riverside Park - Page 7 Icon_minitime1Pią Lut 13, 2015 4:27 pm

- Sławą pewnie nikt by nie pogardził. - Odpowiedział po chwili namysłu.
Oj Mack to chętnie zostałby gwiazdą. Wiecie, zarabiasz za nic wystarczy, że będziesz świecić twarzą, a ludzie zapłacą aby cię zobaczyć. Możesz mieć willę, dwa helikoptery, baseny, całe centra handlowe dla siebie. Wymarzone życie, nieprawdaż? Jest tylko jeden warunek; trzeba mieć jakiś talent czy to wokalny czy aktorski, a Jonathan tylko myśleć dobrze potrafi, tak, jak to było dosłownie przed chwilą. Zastanawiało go, a raczej zastanawiał się nad możliwością, że ten spider-man z przyszłości, spider-man 2 nieważne może mówić prawdę odnośnie tej wielkiej katastrofy. W końcu jeśli przybył z przyszłości to bardzo prawdopodobne iż w tamtych czasach przenoszenie się w zupełnie inne daty w historii jest całkiem łatwą rzeczą. Ludzkość naprawdę rozwija się bardzo szybko, dlatego nie powinniśmy cały czas myśleć negatywnie odnośnie nowych ''zjawisk". Prędzej czy później i tak dowiedzą się czy nie wygaduje głupot choć Mack gdzieś tam w głowie już odpowiadał sobie na to pytanie.
- Taa, raczej taki pseudonim zbyt chwytliwy by nie był, ale cenię kreatywność. - Odparł prze zęby bo nie ukrywał zirytowania. Bywa, jak to mówią, mężczyzna lubi dodatkowo podkreślać odpowiedzi swoich znajomych jeśli było to coś ważnego. Tyle ile on swojej cierpliwości w życiu stracił... Jemu coś takiego nie przeszkadza jedynie niszczy jego kruche ego.
- Ach tak na marginesie, jak na Ciebie wołają w Twojej rzeczywistości? Wolałbym nie krzyczeć do ciebie "Ej, Ty". - Dodał zaraz kierując słowa do swojego rozmówcy przestępując przy okazji z nogi na nogę. Macki (czyt. Maki co by dwu znaczeń nie było) to bardzo ruchliwa osoba i nie usiedzi w jednym miejscu zbyt długo w dodatku bez konkretnego celu.
Zaraz potem skierował swój wzrok na agentkę Skye. Oczywiście był ciekaw jak go zabiorą do siedziby SHIELD. Dadzą Miguel'owi tak po prostu wejść na helicarrier, czy potraktują ciosem karate i zabiorą na statek nieprzytomnego co by przypadkiem położenia nie znał? W sumie Macki mógłby spróbować teleportować go do siedziby wraz z nim, jednak nigdy tego nie robił więc nie gwarantuję, że O'Hara znajdzie się na miejscu w całości.


Powrót do góry Go down
Skye

Skye

Liczba postów : 147
Data dołączenia : 23/02/2014

Riverside Park - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Riverside Park   Riverside Park - Page 7 Icon_minitime1Sob Lut 21, 2015 6:55 pm

Parsknęła śmiechem, bo szczerze ją rozbawił. Coulson zapewne by ją skarcił za ten przypływ emocji, ale jakoś nie potrafiła się oprzeć. Zresztą stwierdziła, że dzięki temu ich przyjazne nastawienie stało się bardziej autentyczne.

- Hmmm, wiedziałam, że o czymś zapomniałam! No nic. Dobre przypomnienie na przyszłość. Skoro mamy już jasność i umówiliśmy nasze priorytety w życiu, choć sama przyznaje, że mówię o tym dopiero na trzeciej randce. - Rzuciła spokojnym tonem. Nie chciała się wdawać w dyskusję, a przynajmniej nie w miejscu publicznym. Cel był jeden. Mieli odtransportować Miguela do siedziby SHIELD, ale kto powiedział, że tej stacjonującej na ziemi? Nie bez kozery przyleciała właśnie tym śmigłowcem, który cały czas na nich czekał. Dlatego też nie było co zwlekać.

- Zabierzemy Cię do siedziby kogoś kto bardzo chce się z Tobą zobaczyć. Wierz mi, nasza organizacja nie zajmuję się niczym innym, tylko ratowaniem świata, więc pozwól z nami. - Miała nadzieje, że przekonała Miguela. Dlatego też ruszyła w kierunku helikoptera, wraz z całą ekipą.

/zt
Powrót do góry Go down
Miguel O'Hara

Miguel O'Hara

Liczba postów : 141
Data dołączenia : 29/12/2014

Riverside Park - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Riverside Park   Riverside Park - Page 7 Icon_minitime1Nie Lut 22, 2015 4:50 pm

Krótko po swoich ostatnich słowach, Miguel znów założył ręce na piersi. A że autor przypadkowo czytał ostatnio o tej postawie ciała, to i wypadałoby uwzględnić w końcu kilka dodatkowych, bardzo istotnych szczegółów. Może i skrzyżowane na klatce piersiowej ręce mogą być uważane za barierę, objaw nieśmiałości, zamknięcia się w sobie przed zewnętrznym światem, a nawet strachu... To po spełnieniu odpowiednich warunków, zamiast tego, ów pozycja może emanować agresją lub - tak jak w przypadku tego mężczyzny - arogancją, poczuciem wyższości nad rozmówcami. Rozstawione szeroko nogi, palce trzymane pod pachami, za wyjątkiem kciuków, które wystawione są na zewnątrz i kierują się ku górze - w taki właśnie sposób O'Hara ustawiał się do tej pory, gdy zakładał ręce na piersi. I tak też ustawił się teraz, po czym zaczął wyczekiwać ewentualnej odpowiedzi ze strony któregoś z agentów.

- Huh? - Mig spojrzał znów na Macklemore'a, zdziwiony jego pytaniem.
- Scarlet Witch wam nie przekazała? Spider-Man z roku 2099. Człowiek-Pająk "jutra", chcący uratować "dziś". Shock, jeśli w tych czasach ratowanie świata za każdym razem było tak świetnie zorganizowane, to nic dziwnego, że Heroic Age upadło. - Odpowiedział, po czym pokręcił w duchu głową na niekompetencję swoich rozmówców.
Mniej więcej w tym samym czasie, Skye skończyła akurat się śmiać, a zaczęła znów mówić, więc Pająk skierował teraz swoje spojrzenie na nią. I może w normalnych okolicznościach zwróciłby większą uwagę na takie informacje jak ta, co dana kobieta mówi, tudzież robi, na której randce, ale teraz czekał on tylko z coraz bardziej narastającą niecierpliwością na inne słowa. Z tego względu, aż dziw, jak bardzo spokojnie - wydawałoby się, bez ekscytacji - O'Hara zareagował na ostatnie dwa zdania kobiety.
- Czekałem na tę propozycję cały dzień - rzucił w odpowiedzi, po czym opuścił ręce w dół i ruszył za agentką.

- Ach, wspominaliście, że SHIELD to tajna organizacja, więc i wasza baza zapewne na taką aspiruje. Jeśli z tego względu planujecie założyć mi worek na głowę, żebym nie poznał drogi, to nic to nie da, bo widzę przez ściany, a tym bardziej przez materiał. I odradzam prób pozbawienia mnie przytomności. Mój zmysł pająka ostrzeże mnie w porę i zmusi do instynktownego rozszarpania wam gardeł - odezwał się nagle, gdy zmierzali już w stronę helikoptera. Ostatnie słowa wypowiedział szczególnie beznamiętnie, ale dla ich ubarwienia, podniósł rękę i lekko, acz wymownie zamachał szponami na opuszkach swoich palców. Ten Spider-Man ani nie widzi przez ściany, ani nie posiada zmysłu pająka - ale oni o tym nie wiedzieli, a Miguel nie chciałby siedzieć z zasłoniętymi oczami, albo leżeć nieprzytomny, gdy zdarzy się jakiś bajzel. Nie miał co do tego żadnych wątpliwości, że prędzej czy później coś złego się stanie. Wpadanie w sam środek katastrof to przecież jedna z podstawowych, pajęczych mocy.

[z/t, pod warunkiem, że Macklemore nie postanowi zignorować ostrzeżeń Miguela]
Powrót do góry Go down
Macklemore

Macklemore

Liczba postów : 21
Data dołączenia : 31/10/2014

Riverside Park - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Riverside Park   Riverside Park - Page 7 Icon_minitime1Sob Lut 28, 2015 8:05 pm

- Nie, raczej mało dostaliśmy informacji o psychopacie z "przyszłości", a przynajmniej ja.
Szczerze mówiąc to irytował go ten mężczyzna. Na ogół Macklemore był człowiekiem cierpliwym, spokojnym, nie ulegał łatwo na wredne zaczepki czy ostre słowa rozmówców, jednak Miguel po prostu go wkurzał.  Już zignorował jakoś jego  gadaninę, ale poczucie wyższości nad Jonathan'em jedynie dolało oliwy do ognia. Przylazł typek z wariatkowa i sugeruje, że jest od niego lepszy pod każdym względem. Zabawne, doprawdy. Nie czyta mu w myślach, a szkoda, wtedy przynajmniej wiedziałby o nim wszystko i oszczędził swoje uszy na słuchaniu tych bezsensownych odzywek. Skoro nie wie o jego pseudonimie to znaczy, że nie widział się ze Scarlet. Proste?
- Rozszarpania na gardeł? - Parsknął cichym, szyderczym śmiechem, a to swoją drogą było rzadkim zjawiskiem. - Przeceniasz siebie i to ostro. Poza tym twoje zasady "moralne" by ci nie pozwalały. W końcu jesteś superbohaterem, nie mścicielem czy coś takiego. - Dodał zaraz, nie przestając szarmancko się uśmiechać. Jonny'ego przepełniała pewność siebie co słychać było w chociażby jego głosie. Fakt faktem, czasem takie impulsy  potrafią wprowadzić człowieka w kłopoty, ale nie Macka. Mack to chodzący człowiek farciarz, szczęściarz  jak kto woli. Jemu rzadko zdarza się mieć niefart nawet w prostych czynnościach domowych. Nie ma pojęcia od czego to zależy, ale póki nie sprawa mu to problemów nie narzeka. No, prawdopodobnie w sprawach sercowych chciałby aby mu się bardziej wiodło...
Miguel także powinien posiadać coś takiego, bo tym razem los nie obdarował go spokojem.
- Wybacz, stary, ale coś mi się przejadłeś. - Mówiąc to spojrzał na  najbliższą latarnię. Była stara jeszcze z tych rodzaju ''pustakowych", idealnie. Uniósł dłoń, a kawałek lampy (niedużo, na oko 40-60 centymetrowy) uniósł się wraz z dłonią. Dziękujemy budowlańcom którzy umieścili w słupie metalowe pręty. Nim ktokolwiek trzeci zdążył zareagować 60 centymetrowy kawałek latarni poszybował w stronę Miguela i prawdopodobnie z impetem walnął O'Hara w głowę. Sam mały słup wyrwał się z uścisku Macka po czym runął na ziemię. Nie powinien zrobić mu tym coś poważniejszego, a jedynie dać mu lekcję, że Macki (czyt. Maki) nie lubi aroganckich dupków co się za lepszych od innych uważają, najwyżej straci przytomność czy wejdzie na helikopter z bólem głowy. Jako iż posiada moce powinien mieć tą odporność na ból/urazy nieco zwiększoną, no właśnie powinien.
- Szach mat, Spidey. - Ta nuta kpiny w jego głosie, naprawdę łatwo ją było posmakować. Jonny promieniał aż satysfakcją. Z tego wszystkiego zapomniał nawet, iż na terenie parku jest też Skye. O niej nie pomyślał, tak samo o konsekwencjach. No, ale wytrzyma jeden długi monolog Fury'ego jak to nie wolno bić wkurzających ludzi i wróci do swoich zajęć. Przynajmniej tak to sobie wyobraża. W sumie, nie wielka cena za taki ogrom uciechy jaką tym sobie sprawił.


//Panie dzieju, proszę zostawić mi gardło <3
Powrót do góry Go down
Miguel O'Hara

Miguel O'Hara

Liczba postów : 141
Data dołączenia : 29/12/2014

Riverside Park - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Riverside Park   Riverside Park - Page 7 Icon_minitime1Nie Mar 01, 2015 6:36 pm

O'Harze najwidoczniej nie dane było spokojnie udać się z agentką do helikoptera. Ledwie ruszył i już przystanął, gdy do jego uszu dobiegły pierwsze z kolejnych słów Jonathana. Miguel uniósł lekko brwi i obrócił się z powrotem w stronę agenta.
- Psychopacie? - Spider-Man przyszłości parsknął chwilowym śmiechem, po części szczerym, po części sarkastycznym.
- Czy to nie ten rok, gdy coraz częściej można spotkać ludzi w kolorowych rajtuzach, czasami dosłownie latających po Nowym Jorku i zwalczających innych, podobnie ubranych szaleńców, chcących zawładnąć nad światem? I chyba niedawno miało miejsce coś tak nieprawdopodobnego, jak inwazja kosmitów, jeśli dobrze pamiętam lekcje historii? Którą powstrzymał między innymi nordycki bóg piorunów? SHIELD jest aż tak tajne, że każe ci siedzieć większość czasu w zamknięciu, kompletnie odizolowanym od cywilizacji, skoro jeden facet w obcisłym wdzianku, twierdzący że pochodzi z przyszłości, to dla ciebie psychopata? - Jeśli Macklemore sądził, że ma jakiekolwiek szanse w słownym starciu z Miguelem - to bardzo poważnie się mylił.
- I nie wiesz, na co mnie stać. Nie znasz moich zasad moralnych. I nie masz pojęcia jak wygląda i jakich ludzi kształtuje koniec XXI wieku. Ludzi oraz superbohaterów. - Może i Spider-Man przyszłości blefował, mówiąc o rozszarpywaniu gardeł czy ogólnie zabijaniu, ale gdy już to robił, to ze swoim tonem głosu, stanowczością, pewnością siebie oraz gestykulacją brzmiał zdecydowanie wiarygodnie. Ten Człowiek-Pająk nie posiada pajęczego zmysłu, nie widzi przez ściany i nie morduje na porządku dziennym. Ale ponownie - oni o tym nie wiedzieli. I nie zamierzał ich szybko o tej niewiedzy uświadamiać.

Szybko przyszła pora na to, by Jonathan popełnił jeszcze jeden błąd. Wykazał kolejny dowód swojej niekompetencji i powód, by O'Hara trafnie mógł kolejne razy nazywać go "bitmózgiem". I nie mówię tu nawet o tym, że zaatakował inną osobę tylko z powodu jej irytującego charakteru. Jeśli atakować kogoś, kto prawdopodobnie jest szybszy, silniejszy oraz zwinniejszy(I żeby tylko to!) od jakiegokolwiek, przeciętnego człowieka, to tylko z zaskoczenia oraz gdy ten  n i e  patrzy.
Wyostrzony wzrok Spider-Mana z przyszłości podążył za spojrzeniem agenta, a przez to ujrzał on, jak przedstawiciel SHIELD unosi kawałek lampy.
- Telekineza? - pomyślał, ale nie dane mu było długo zastanawiać się nad tym, dzięki jakiej nadnaturalnej zdolności Macklemore potrafi unieść lampę uliczną, bo ta niemal od razu z imponującą szybkością wystrzeliła ku Miguelowi. Jednak O'Hara miał do dyspozycji własną, oszałamiają szybkość oraz Accelerated Vision - dzięki któremu pajęczy mężczyzna mógł, między innymi, widzieć z pełną ostrością obiekty poruszające się nawet z prędkością kilkuset kilometrów na godzinę. Te dwie cechy wystarczyły, by S-Man mógł z powodzeniem uniknąć aktualnego ataku.
- What the shock... ?! - krzyknął, gwałtownie odchylając się do tyłu i spoglądając na przelatujący nad nim kawałek lampy. Przyznając jednocześnie w duchu, że atak minął go o przysłowiowy "włos", Mig wylądował na lewej dłoni. Niedługo jednak stał na niej, bo od razu zarzucił nogami i tułowiem w odpowiednim kierunku, a wspomnianą rękę zgiął i szybko wyprostował - ostatecznie odbijając się nią od ziemi, obracając w powietrzu i zgrabnie, a przy tym także widowiskowo, lądując z powrotem na nogach, jeszcze zanim agenci mogli zorientować się w obecnej sytuacji - wspominałem, że O'Hara jest szybki? Naprawdę szybki.

Spider-Man przyszłości postanowił wykorzystać tę przewagę i nie czekać, aż Jonathan użyje ponownie lampy - teraz atakując Miguela od tyłu - lub jakiegokolwiek innego obiektu. Na początek, Mig zwrócił się spojrzeniem ku stojącej obok Skye - swoją drogą, że też Mack przed chwilą nie trafił przypadkowo brunetki. Brawo, bitmózgu. - i natychmiast po tym, posłał ku niej pajęczynę, zalepiając oczy. Nie miał zamiaru robić jej krzywdy - dlatego ograniczył się do tymczasowego oślepienia - jednak Skye była agentką Tarczy, tak jak i Macklemore. A logicznym, może nawet instynktownym działaniem człowieka, jest obrona "swoich". Chyba. Miguel nie zamierzał tracić teraz czasu na zastanawianie się, czy Skye wesprze Jonathana, ignorując, że to on zaczął bójkę, czy może stanie po stronie zaatakowanego O'Hary - zważywszy na to, co Spider-Man planował zrobić zaraz jej koledze po fachu, stanowiła potencjalne zagrożenie. A oślepienie pajęczyną powinno na chwilę to zagrożenie zniwelować.
Wracając do akcji. Zaraz po tym, jak Pająk w prosty sposób zajął się Skye, wyrzucił ręce do przodu, w kierunku agenta, po czym napiął odpowiednie mięśnie przedramion. Wystrzelił z nich po nici lepkiej pajęczyny, a te trafiły w piszczele Macka. Miggy nie pozwolił przeciwnikowi jakkolwiek na to zareagować, bo od razu złapał za swoją sieć i pociągnął ku sobie, za siebie - szybko, mocno, ogółem tak, by Jonathan nie tylko stracił równowagę, ale brutalnie wylądował plecami na ziemi. I och, Macklemore był farciarzem tak? Widać, każdemu kończy się kiedyś szczęście, bo choć byli teraz w parku, a miękka, zielona trawka ledwie parę metrów od nich, agent uderzył tyłem tułowia nie o nią, a o twardy beton jednej z prowadzących przez Riverside Park ścieżek. No cóż, nawet jeśli to para agentów Tarczy oraz super-bohater z przyszłości, to w drodze do śmigłowca raczej nie wypada deptać pięknych trawników, prawda? I jeśli Jonathan myślał, że to wszystko, co spotka go za atak na Miguela, to grubo się mylił. Człowiek-Farciarz zdecydowanie zadarł dziś z niewłaściwym Pająkiem.

O'Hara, tuż po powaleniu obecnego oponenta, wyskoczył na kilka metrów w górę - na tyle wysoko, by zdążyć z wszystkim co spontanicznie dla Macklemore'a zaplanował. Na początek, Spider-Man ponownie wystrzelił z rąk pajęczynę - tym razem jednak, tworząc z lepkiej przędzy coś na kształt grubej kołderki, która przykryła prawie całego, leżącego na ziemi agenta, zostawiając odsłonięte tylko głowę i buty. Przykryła, a zarazem unieruchomiła, przylepiając do podłoża. Mniej więcej w tym momencie, Miggy powinien był zacząć opadać w dół - jak się okazało, wycelował skok oraz ułożenie nóg dokładnie tak, by wylądować na brzuchu przeciwnika. Może i nie był to pełnoprawny atak, bo O'Hara schował na ten czas szpony u swoich stóp, a całe nogi zgiął w kolanach przy lądowaniu, by je dla siebie zamortyzować - ale mimo wszystko, było to 77 kilogramów, spadające z kilku metrów na sam brzuch. Musiało zaboleć.
I to nie było najboleśniejsze, co czekało Jonathana. Jeszcze zanim S-Man na dobre wylądował na nim, zamachnął się prawą ręką i wykorzystując przy tym pęd, jaki nadał mu upadek, wbił pięść w twarz przeciwnika. Nie z całą siłą, oczywiście. Nie wiedział, czy oprócz "telekinezy", Macklemore posiada inne zdolności, w tym przypadku - nadludzką wytrzymałość, nieśmiertelność, cokolwiek w tym stylu. Gdyby Miguel się nie wstrzymał, mogłoby się to dla agenta skończyć tragicznie, a Pająk nie potrzebował mieć na sumieniu niekompetentnego agenta Tarczy, któremu po prostu puściły nerwy. Aczkolwiek nawet jeśli O'Hara momentami przesadzał, to - shock! - czy to był powód, by czymkolwiek w niego rzucać?
Wracając ponownie do akcji. Ostatni cios Spider-Mana zdecydowanie musiał złamać Jonathanowi nos - a wnętrze tej części jego twarzy zalać krew, bo w aktualnej pozycji raczej ciężko było o to, by szkarłatna ciecz wypłynęła na zewnątrz. I jakby tego było mało, pod Macklemorem znajdował się beton. Od silnego uderzenia pięścią, głowa agenta z pewnością musiała odskoczyć do tyłu - prosto w twarde podłoże. Nie zdziwiłbym się, jeśli impet ataku zostawił w tym miejscu kilka wyraźnych rys na betonie, albo nawet go w pewnym stopniu skruszył. Ostatecznie, kontratak Miguela powinien był co najmniej poważnie zamroczyć Jonathana na parę minut.

Wtedy to O'Hara obejrzał się przez ramię - a jeśli zaszła taka potrzeba, to i szybko przez drugie - by odszukać wzrokiem agentkę Skye. Po takim czasie, brunetka pewnie uporała się już z siecią zalepiającą oczy i S-Man szczerze by się zdziwił, gdyby po tym wszystkim nie chciała ruszyć Macklemare'owi z odsieczą. Dlatego też wystrzelił białą nić w jedną z nóg kobiety i - w podobny sposób, jak wcześniej agenta - powalił ją na ziemię. Aczkolwiek w przypadku Skye, zdecydowanie mniej brutalnie. Nie zasłużyła, w odróżnieniu od Jonathana, na robienie jej krzywdy. Przynajmniej na razie.
- Shock, czy cię popieprzyło do reszty?! - warknął, wracając spojrzeniem i uwagą do mężczyzny pod nim. Szpony na opuszkach palców lewej ręki przysunął niebezpiecznie blisko jego twarzy, a na tej, należącej do Miguela, pojawił się grymas istnej furii. Gdyby nie maska, widoczne byłoby - charakterystyczne w takich momentach dla O'Hary - drżenie jego nozdrzy oraz - nawet nie tyle teraz nieukrywane, co wręcz prezentowane - kły.
- Jeśli myślisz, że blefowałem... - syknął złowrogo, przysuwając dłoń jeszcze bliżej obezwładnionego przeciwnika. Na tyle, że ten powinien był zdecydowanie zacząć uważać - jeden niewłaściwy ruch głową, szczególnie gwałtowny i sam nadziałby się na piekielnie ostre szpony Pająka przyszłości, od których dzieliły go w tym momencie dosłownie milimetry.
- Jeśli myślisz, że przybyłem tutaj, by ratować ciebie i wasz świat, to jesteś w ogromnym błędzie. Upadek Heroic Age jest już przesądzony. Jednak zagrożona jest teraz nie tylko przyszłość super-bohaterów czy SHIELD, ale los  c a ł e j  ludzkości. Moja teraźniejszość. Moja rodzina, bliscy i ludzie, za których, jako Spider-Man, i nie tylko Spider-Man, jestem odpowiedzialny. I jeśli cokolwiek lub ktokolwiek stanie mi na drodze, by ich uratować - jeśli będę musiał nawet tego kogoś zabić... Nie gwarantuję ci, że się do tego nie posunę. - Szczerze? Sam O'Hara nie był w tej chwili pewien, czy nadal blefuje czy już nie. A nawet jeśli to pierwsze, to o ile wcześniej był w tym naprawdę przekonujący, tak teraz... Teraz chyba brakło już przymiotnika, na określenie jak bardzo wiarygodnie musiały brzmieć jego groźby.

Choć serce Miguela nadal łomotało jak szalone, to Człowiek-Pająk powoli się uspokajał. I wtedy... Wtedy rozchylił szerzej oczy. Kiedy niedawny przypływ adrenaliny zaczął pozwalać o sobie zapomnieć, O'Hara zdał sobie sprawę, że powiedział za dużo. Trzy słowa: "Upadek Heroic Age". Miał teraz głęboką nadzieję, że agenci nie zaczną drążyć tego tematu.
- Miggy, shock, ty geniuszu... - przeklął w duchu sam siebie, a w następnej chwili zeskoczył z Macklemore'a. Szponami rozciął unieruchamiającą go pajęczynę, ale nie pomógł mu już wstać. Nawet jeśli krew ze złamanego nosa zdążyła już spłynął do gardła Jonathana i zacząć go dusić - bitmózg musiał poradzić sobie z tym sam.
Zamiast tego, gdy Człowiek-Pająk stanął na równe nogi, spojrzał na agentkę Skye - i po dłuższej chwili znów na agenta. Oddech Miguela nadał był nierówny, ale gdy po chwili się odezwał, jego głos brzmiał już spokojniej.
- Będziemy kontynuować tę jednostronną, bezcelową walkę czy zabierzecie mnie w końcu do kogoś, kto będzie w stanie mi pomóc? - Na wszelki wypadek, S-Man cały czas był przygotowany na ewentualny kontratak.
Powrót do góry Go down
Skye

Skye

Liczba postów : 147
Data dołączenia : 23/02/2014

Riverside Park - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Riverside Park   Riverside Park - Page 7 Icon_minitime1Nie Mar 08, 2015 5:17 pm

Może nie dogadywali się jakoś super i zapewne nigdy nie zostaną ze Nowoczesnym Pajonkiem dobrymi kumplami, ale Skye była całkiem zadowolona z obrotu sprawy. Powymieniali się z postrzeżeniami, prztyczki w nos też poleciały, okaaay, ale to co miało zaraz się wydarzyć zupełnie zbije ją z pantałyku. Dlaczego? No cóż, może z Mackiem nie znali się jakoś dobrze. Mijali się czasami gdzieś tam na korytarzu, kiedy akurat przebywała w głównej siedzibie SHIELD. Może raz czy z dwa przy ekspresie do kawy wymienili sobie jakieś uprzejmości. I cały czas, nasza biedna, mała Skye żyła w przeświadczeniu, że Mackie to całkiem miły gość. BA! Miała go nawet za nieśmiałego nerda, zakopanego w tych tam … przyrządach czy innych dziwnych pokrętnych i niezrozumiałych dla laika takiego jakim była Skye aparaturach. A tu takie coooś? Zanim zdążyła jakkolwiek zareagować była już musztarda po obiedzie.
Oto pół słupa poszybowało prosto w stronę Miguela. Z ust dziewczyny wyrwało się ciche 'wtf', ponieważ nie tylko była zaskoczona obrotem sprawy, ale również mocami, najwyraźniej jej kolegi po fachu. Zrobiła krok w tył w ostatniej chwili uciekając od słupa, a potem wyciągnęła broń. Nie wiedziała w kogo ma w rezultacie celować. Czy w Miga, czy w Macka, czy w spanikowanych ludzi, którzy zaczęli się niepokoić całą tą sytuacją, wszak najwyraźniej byli świadkiem walki Pajonka z jakimiś nieznajomym facetem, który nie panuję nad nerwami. Zanim zdążyła podjąć tą decyzję Miggy strzelił jej czymś w oczy. Zrobiła parę kroków w tył, a potem zatoczyła się i upadła na dupsko. Syknęła, chowając pośpiesznie pistolet do kabury, robiąc to po omacku, a potem zajęła się zdzieraniem tego cholerstwa z oczu. Darmowa depilacja brwi? Czemu nie? Ale może nie dzisiaj. Dlatego biedna starała się zdzierać pajęczynę jak najmniej boleśnie zaciskają mocno powieki. Nie uszły jej oczywiście dźwięki walki z zewnętrznego świata na który teraz nie mogła sobie popatrzeć. Gdy już uporała się z tym cholerstwem, jej oczom ukazał się Miggy, który stał na mumii Macku. Dziewczyna dźwignęła się na nogi i chwyciła za broń. Szczęście w nieszczęściu, że Pajonk przytwierdził jej stopy, a nie ręce, dlatego też na spokojnie mogła w niego celować.
- Zejdź z niego. - Krzyknęła, ale ten zdawał się ją ignorować, ponieważ zaczął wygłaszać swoją przemowę. Im więcej słyszała przejęcia oraz emocji mężczyzny, tym bardziej zaczęła mu wierzyć, dlatego powoli opuszczała dłonie utrzymujące pistolet. Co prawda troszkę się przestraszyła słysząc tą determinację w glosie Miguela oraz groźby, ale wiedziała, że walka jest bez sensowna. Priorytetem dla niej było odeskortowanie Miga do siedziby, aby tam mogli się nim zająć. No i odholowanie Macka. Dlatego też schowała broń i starała się uwolnić nogi, najlepiej tak by nie zwrócił na nią uwagi.
- Upadek Heroic Age? - Od razu się zaciekawiła. Ahhh, ta kobieca intuicja.
- Brzmi jak jakiś rpg. Co to? - Odparła podchodząc bliżej do mężczyzn, zerkając na kolegę oraz jego rozwalony nos, krzywiąc się pod swoim.
- Zabierajmy się stąd i to jak najszybciej. Zabieramy Cię do siedziby. - Potwierdziła Miguelowi i wyciągnęła dłoń do Macka, aby pomóc mu wstać.
Powrót do góry Go down
Macklemore

Macklemore

Liczba postów : 21
Data dołączenia : 31/10/2014

Riverside Park - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Riverside Park   Riverside Park - Page 7 Icon_minitime1Pon Mar 23, 2015 3:35 pm

- Być może. - Czy sądził, iż jest pop*eprzony? Nie, albo zwyczajnie jeszcze tego u niego nie stwierdzili. Maki to chyba bardziej nieogarnięty człowiek niż od razu dziwny. No,  robi czasem nieokreślone bliżej rzeczy, na przykład zaatakowanie Spidermena z przyszłości, ale żeby było z nim aż tak niepokojąco źle? W końcu to w imię nauki! Rozumiem, przydałby mu się psychiatra.
Macklemore splunął krwią kiedy wreszcie udało mu się przewrócić na brzuch. Fakt faktem, był poobijany, nawet bardzo, ale nie na tyle, aby jego wojenny uśmieszek zniknął z twarzy. Ba, jakby miał dobry powód po prostu by się zaśmiał. Lepiej. Gdyby krew nie spływała mu tak obficie  do gardła zacząłby jednocześnie się śmiać i przeklinać, pomimo  tego nie zaczął. Dlaczego? Wspominałam, że Jonathan to z natury  bardzo spokojny człowiek, jednak wyjątkowo mściwy? Miguel dał mu nauczkę, aby niekiedy emocje trzymać na wodzy, ale nie da za wygraną dopóki on nie wyjdzie z tej walki na zwycięskiej pozycji. Miał pomysł i aż go korciło, żeby spróbować go zrealizować. Może to będzie głupie, jedynie bardziej sobie zaszkodzi, aczkolwiek woli cierpieć na łóżku szpitalnym aniżeli żałować, że nie spróbował. Odsapnął chwilę i z niewielką pomocą Skye wstał na własne nogi. Jonny dotknął złamanego nosa, cóż mogło być gorzej, ale doprawdy cholernie bolał. Walnął soczyste przekleństwo pod nosem i spojrzał na rozmówców.
Dopiero teraz ogarnął, iż tak walka nie ma sensu.  Zemści się na nim kiedy indziej, bez widoku wścibskich gapiów. Poza tym ze złamaniem to tak kiepsko się bić. Nerwy mu puściły, świetne wytłumaczenie, nieprawdaż?
Heroic Age? Nigdy o czymś takim nie słyszał, jednak sądzi, że to o co zapytała kobieta będzie mieć znaczący wpływ na późniejsze wydarzenia. Tak, Jonathan mu wierzył, od początku, ale z powodu arogancji waćpana nie dopuszczał do siebie tych myśli. Niestety, Miggy wygrał, wielka szkoda.
- Popieram. - Odparł krótko i znowu splunął. Trochę mu się spieszyło, dlatego  machnął lekko dłonią na pożegnanie teleportował się do siedziby. Od tak, co by szybciej było i Miguś zniknął mu z oczu, niech Skye się z nim męczy on nie ma na to krzty ochoty.  Oby tylko  nikt nie zabiegał o przyczynę krwotoku z nosa byłoby niemiło...

z/t
Powrót do góry Go down
Miguel O'Hara

Miguel O'Hara

Liczba postów : 141
Data dołączenia : 29/12/2014

Riverside Park - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Riverside Park   Riverside Park - Page 7 Icon_minitime1Pią Kwi 03, 2015 6:43 pm

Miguel obserwował uważnie, jak Skye podchodzi do Jonathana i pomaga mu wstać, a jeszcze uważniej to, co w następnych kilku chwilach postanowi zrobić ten drugi. Jak wspomniałem na koniec ostatniego postu, O'Hara cały czas trwał w pozycji bojowej, przygotowany na każdą ewentualność - włącznie z kolejnymi, latającymi lampami. Widząc jednak, że para agentów odpuściła sobie dalszą ofensywę, także sam O'Hara powoli się rozluźnił, a jego szpony ukryły się z powrotem w opuszkach palców. Wziął głębszy oddech, po części ulgi(bo mimo wszystko, nie przybył tutaj na bezcelowe pojedynki z cholerykami), gdy serce - jeszcze do niedawna szalejące z emocji - w pełni się uspokoiło, a chcąc coś zrobić z niepotrzebnymi już rękoma, ponownie założył je na piersi, znów w sposób sygnalizujący tak charakterystyczną dla niego arogancję - kciuki skierowane ku górze czy rozstawione szeroko nogi. Arogancję, spotęgowaną teraz jeszcze bardziej, po bezproblemowym poradzeniu sobie z wrogo nastawionym Macklemorem.

Pająk nie był jednak zadowolony z całego obrotu sprawy. Znalazł się tutaj, w przeszłości, by uratować przyszłość, a jedyne, co go do tej pory spotkało, to spławienie przez jedną z Mścicielek - super-bohaterek tej ery - oraz dwóch, mało profesjonalnych w swoim fachu agentów. Tę cechę, Mack oraz Skye potwierdzali z każdą chwilą coraz bardziej i bardziej... O'Hara miał tylko nadzieję, że reszta przedstawicieli S.H.I.E.L.D. okaże się bardziej kompetentna, bo od tego zależał przecież, shock, los całej ludzkości.

Człowiek-Pająk rozchylił szerzej powieki i usta, nie tyle w zdziwieniu, co wręcz w oszołomieniu, gdy brunetka skomentowała jego słowa o upadku Heroic Age.
- "Brzmi jak jakiś rpg. Co to?" - zacytował w myślach. Kontekst ostatniej wypowiedzi Miguela, shock, kontekst! Jeśli nie był on wystarczająco czytelny dla agentki jednej z pewnie najpotężniejszych tajnych organizacji w historii, która byle kogo - wydawać by się mogło - nie powinna w swoje szeregi przyjmować - zarówno pod względem fizycznym, jak i w kwestii inteligencji - to... To świetnie. Genialnie! O'Harze się upiekło, aczkolwiek musi od tej pory zacząć uważać na to, co mówi. Bądź co bądź, zbyt duża wiedza na temat niedokonanych jeszcze czasów może mieć dla owych katastrofalne skutki.

Miggy już miał zacząć zastanawiać się, w jaki sposób zbyć Skye albo czy nie zdecydować się po prostu na zignorowanie jej idiotycznego pytania - aby już całkowicie oddalić ryzyko drążenia przez agentów niewygodnego dla O'Hary tematu o jednym z najbardziej istotnych wydarzeń pierwszej połowy dwudziestego pierwszego wieku - kiedy ku(kolejnemu) zaskoczeniu S-Mana brunetka sama zmieniła motyw przewodni aktualnej rozmowy, czy raczej wróciła do najistotniejszej od paru godzin dla tego Człowieka-Pająka kwestii. "Zbierajmy się stąd, i to jak najszybciej" oraz "Zabieramy Cię do siedziby" to zdania, których oczekiwał od samego początku rozmowy z... Wandą. Cóż, cierpliwość widać popłaciła.

Tuż po ostatnich słowach agentki Skye, odezwał się też jej partner. O'Hara spojrzał na Macklemore'a. No tak, był jeszcze on. To, że upiekło się Spider-Manowi w kwestii "upadku Heroic Age" z brunetką nie znaczy, że tak samo będzie z Jonathanem. Ale z drugiej strony, ten nadal miał złamany nos, a także obolały brzuch - i na pewno też tył głowy. Racjonalne myślenie nie było jego mocną stroną nawet bez takich utrudnień, a co dopiero z nimi. Mężczyznę w obcisłym, niebiesko-czerwonym kostiumie ciekawiło też, czy po szybkiej przegranej agent znajdzie jeszcze chęci na jakąś ostatnią, szybką próbę docinki. Jak się okazało, nie nadeszła ani owa, ani jakikolwiek komentarz na temat Epoki Bohaterów. Ba, Macklemore tylko rzucił jednym słowem, po czym... Rozpłynął się w powietrzu.

- Teleportacja? - przyszło na myśl genetykowi. Uniósł on lekko brwi, po czym wskazał palcem na miejsce obok siebie, gdzie jeszcze chwilę temu znajdował się Mack.
- On tak zawsze, po przegranej ucieka z podkulonym ogonem? - zapytał drwiąco, kierując wzrok ku Skye, ale niekoniecznie oczekując odpowiedzi. Co poniekąd zasygnalizował, niemal od razu obracając się całym ciałem w inną stronę, aby przenieść uwagę na śmigłowiec. Jeszcze trochę drogi dzieliło ich od helikoptera, ale dla O'Hary nie było problemem dostrzec go wyraźnie, mimo tej odległości, a także otulającej miasto nocy - błogosławmy wypadki podczas genetycznych eksperymentów.
- Też popieram - rzucił po chwili namysłu i ruszył w dalszą, a wcześniej przerwaną przez atak Macklemore'a, drogę do pojazdu, by ostatecznie wsiąść do niego razem z ciemnowłosą agentką, po czym rozpocząć długo wyczekiwaną podróż do Helicarriera - latającej siedziby S.H.I.E.L.D.

[Zgodnie z ustaleniami na gadu - w tym momencie wspólna z/t, moja oraz Skye]
Powrót do góry Go down
X-23

X-23

Liczba postów : 270
Data dołączenia : 09/05/2013

Riverside Park - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Riverside Park   Riverside Park - Page 7 Icon_minitime1Pią Lip 17, 2015 10:10 pm

Ciężko dyszała stojąc nad ciałem człowieka, któremu nawet nie drgnęła powieka, gdy wciągał młodą Laurę w  kręgi prostytucji. Wpatrując się zakrwawioną twarz czuła niedosyt.  Pomimo odebrania życia w najbardziej bolesny i brutalny sposób na jaki  akurat pozwoliła jej ta chwila, nie odnalazła tak kojącego spokoju jak  myślała. Co prawda pocieszał ją fakt, że ten oto mężczyzna nie skrzywdzi  już żadnej, innej, młodej dziewczyny, z drugiej jednak strony, cały  czas czuła złość i zawód, że nie potrafiła się powstrzymać. Tak, kolejny  raz odebrała komuś życie, na dodatek świadomie. Tym razem nie mogła się  schować za 'triggerem' i jego wyzwoleńczą mocą. Tym razem nie mogła się  wytłumaczyć, że nie zapanowała nad swoimi ciągotami, tylko dlatego, bo  ktoś ją do czegoś zmusił. Zabiła go sama. Zupełnie sama.

Schowała  pazury i ruszyła do wyjścia. Umysł, a przede wszystkim zmysły Laury,  wcześniej otumanione furią, teraz natomiast troszeczkę przytłumione,  nawet nie zarejestrowały obecności niechcianego obserwatora, dlatego nie  zastanawiając się długo wyszła przez okno i korzystając ze schodów  pożarowych w mig znalazła się przy swoim motorze. Siedząc już na  maszynie zadarła głowę do góry i ostatni raz rzuciła okiem na okno  budynku. Po chwili mknęła już przed siebie. 

Zatrzymała się  nieopodal wesołego miasteczka, jednego z większych w NY. Korzystając z  tego, że owe znajdowało się obok parku z fontanną, podeszła do niej i  przysiadając na czymś w rodzaju gzymsu opłukała zakrwawione ręce, robiąc  to troszeczkę niedbale, ponieważ wzrok dziewczyny padał na ogromny  Diabelski Młyn górujący nad prawie wszystkimi, innymi rollercoasterami.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



Riverside Park - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Riverside Park   Riverside Park - Page 7 Icon_minitime1Sob Lip 18, 2015 7:13 am

Od przyjazdu chłopaka do tego olbrzymiego miasta minęło zaledwie kilka tygodni. Nie wiele więcej odkąd opuścił Klasztor, nie licząc tego tragicznego pierwszego tygodnia. Krótki odcinek czasu, ale się bardzo zmienił. Nadal był ułomny pod wieloma względami, chociaż na szczęście nieco zdążył się nauczyć o tym, jak zachowują się ludzie w normalnym świecie i co robią. Nie to jednak się w nim zmieniło. Raczej podejście do nich, do tego po co tu przybył. Wydarzyły się też różne sytuacje, które były dla niego pouczające i jego głód poznawania został jeszcze bardziej pobudzony.
Nadal jednak wolne chwile spędzał na przeczesywaniu miasta i obserwacji jak ludzie w nim się zachowują.

Podczas swoich wędrówek poznawał różne osoby, zachowania, widział wiele dziwnych sytuacji, o których kiedyś by nawet nie pomyślał. Jak się okazało, dzisiejsza wycieczka również była owocna w nowe doświadczenia.
Siedział na dachu jednego z budynków i przyglądał się ludziom na ulicy, w oknach, gdy usłyszał krzyk jakiejś kobiety. Szybko obrócił głowę w tę stronę i przez okno widział scenę, gdy jakiś mężczyzna krzyczał na dziewczynę. Dziewczynę, którą wcześniej Herbi widział na ulicy, zaczepiającą potencjalnych klientów. Prostytutka. Ten etap ułomności chłopak miał już za sobą, więc obecnie wiedział kim ona była i z czym się to wiązało. A teraz przyglądał się jak mężczyzna uderza dziewczynę w twarz i coś do niej ostro mówi a ona wybiega. W takich chwilach chłopak żałował, że nie ma super słuchu..

Przez kilka minut obserwował jeszcze zarówno mężczyznę, który najwyraźniej zadowolony z siebie rozwalił się na kanapie z piwem w ręku i gdy już chciał ruszyć dalej, dostrzegł, że mężczyzna nie jest już sam.
Pojawiła się kolejna dziewczyna, dość młoda i wywiązała się naprawdę interesująca scena. Mężczyzna najwyraźniej o coś błagał, co nie poskutkowało, bo zaraz dziewczyna rozszarpała go. Czy też bardziej pocięła czymś, co wyglądało jak noże wychodzące z rąk. Od razu nasunęło się skojarzenie z Wolverinem, o którym Strange mu niegdyś opowiadał.
Herbi przy tym odkrył coś szokującego. Domyślał się, że ofiara zasłużyła na to co ją spotkało, ale według wychowania jakie odebrał, powinien i tak jej lecieć na pomoc. A tymczasem nie miał takiej ochoty. Wolał obserwować, czując jak wzbudza się w nim ciekawość. Kim była ta dziewczyna i jakie miała powody.


Dlatego, kiedy ona wskoczyła na motor, chłopak, przemieszczając się po dachach, dla lepszego zasięgu widzenia i w niektórych momentach dopomagając sobie telekinezą, ruszył w pogoń za nią.
No.. Niestety ona jechała motorem, więc nawet na zatłoczonych uliczkach była od niego szybsza a on niestety nie był w pełni sprawny, więc zgubił ją. I pewnie by się tak to wszystko skończyło, gdyby nie to, że udało mu się z oddali dostrzec jak ona zsiadła z motoru, zatrzymując się w pobliżu wesołego miasteczka. Okazja..

- Strasznie jestem ciekaw jakie to uczucie przejechać się na czymś takim. - Powiedział, stając za dziewczyną. A gdy ta się obróciła, mogła zobaczyć zwykłego nastolatka. W krótkich spodenkach, sportowym, lekkim obuwiu, czarnej koszuli z wściekłym wilkołakiem i w rozpinanej, czarno-żółtej bluzie dresowej z kapturem. Wygląd miłego, w miarę przystojnego nastolatka i takie też podobno zazwyczaj sprawiał wrażenie.
- Może się przejedziemy? - Spytał, uśmiechając się niewinnie do dziewczyny i wpatrując się w nią przyjaznym wzrokiem.
Powrót do góry Go down
X-23

X-23

Liczba postów : 270
Data dołączenia : 09/05/2013

Riverside Park - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Riverside Park   Riverside Park - Page 7 Icon_minitime1Sob Lip 18, 2015 7:15 am

Nawet nie drgnęła słysząc głos chłopaka za swoimi plecami. Nie żeby na co dzień należała do tych strachliwych, jednak pierwsza lepsza osoba po prostu by się odwróciła. Każda oprócz Laury. Dziewczyna, choć słyszała go wyraźnie, w pierwszym momencie nie skojarzyła, że słowa są skierowane do niej, dlatego po prostu nie odpowiedziała. Dopiero cisza jaka towarzyszyła im obojga dała Laurze do myślenia. Spojrzała na niego przez ramię zupełnie niespodziewanie, wręcz gwałtownie, wbijając swoje wrogie spojrzenie idealnie w twarz chłopaka, tak jakby przez te parę sekund oszacowała mniej więcej ile może mierzyć. Przesunęła wzrokiem po ciele Herbiego oceniając czy jest dla niej jakimkolwiek zagrożeniem. Na dłużej zatrzymała spojrzenie na koszulce, a dokładnie obrazku wściekłego wilkołaka. Mina Laury minimalnie się rozpogodziła, przestając być tak srogą jak przy pierwszym spojrzeniu. Cóż, najwyraźniej malunek wywołał w niej pozytywne emocje. Może nawet przypomniał o kimś bliskim? Ci którzy znali mutantkę od razu mogli odpowiedzieć na to pytanie. Herbi póki co nie wiedział kto jest bliski jej sercu. Kto jest dla niej jak ojciec.  

Odwróciła wzrok i znowu spojrzała na Diabelski Młyn, a potem koncertowo udając NIE zainteresowanie tematem przejażdżki tą jakże pociągającą kolejką odparła:

- Nie dzięki. - Wzruszyła ramionami i starała się nie patrzeć w stronę wesołego miasteczka. Skupiła się po prostu na szorowaniu dłoni, które były już praktycznie czyste. Laura wcale się go nie bała. Wręcz przeciwnie. Uważała, że to on powinien się trzymać od niej z daleka i zmienić obiekt podrywów. Zresztą do cholery, nie trzeba było daleko szukać, przed chwilą zabiła człowieka. Złego, okrutnego, brutalnego człowieka, ale … to nie zmienia faktu, że z dozą satysfakcji odebrała mu życie i chyba wcale tego nie żałowała. Uśmiechnęła się pod nosem, ale na samą myśl o tym co by powiedziała reszta Xmenów na twarzy Laury pojawił się zbolały grymas. Dziewczyna skuliła się nieznacznie niczym ugodzony strzałą zwierz i choć z tyłu mogło to wyglądać na ból organu wewnętrznego, X była zwarta i gotowa do ataku. Ignorując Herbiego wyciągnęła dłonie z wody i wytarła je w obcisły czarny top, na wpół skryty pod skórzaną kurtką.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



Riverside Park - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Riverside Park   Riverside Park - Page 7 Icon_minitime1Sob Lip 18, 2015 7:21 am

Przez te jej szpony Herbi się nią tak zaciekawił. Bo wiedział, że takie ma ktoś, o kim wiele słyszał. Nie bardzo jednak wiedział, że ten ktoś był w pewnym sensie dawcą genów. Miał jednak wielką nadzieję na to, że się dowie skąd te dość charakterystyczne ostrza w łapkach, no i ogólnie o co chodziło z tym alfonsem.

Gdy ona mu odmówiła, przybrał dość rozczarowany wyraz twarzy, przez co wyglądał jak dziecko, któremu mama odmówiła lizaka. Przynajmniej taką właśnie minę starał się przybrać. Inna sprawa, że nie spodziewał się, iż ona będzie chciała z nim od tak iść na tę karuzelę. Mimo, że miała ochotę. On w sumie również, bo chociaż wiedział już co wesołe miasteczka oferują, to jeszcze nie miał tej okazji, ani przyjemności, żeby w jakimś się bawić.
- Oj.. Nie bądź taka.. - Powiedział markotnie, patrząc na to jak przybiera zbolałą minę i jak się kuli. Znów zaciekawienie się w nim pojawiło. Co się stało? O czym ona pomyślała?
Trzeba przyznać, że Herbi najwyraźniej był ciekawszy od przeciętnej osoby. Dużo ciekawszy, co zapewne nie raz go wpakuje w jakieś problemy.
- Bo z tego co widzę, to odrobina rozrywki by Ci nie zaszkodziła.. Poza tym.. - Rozejrzał się nagle, ściszając głos do konspiracyjnego szeptu.
- Wychowałem się na takim zadupiu, że do niedawna nawet nie wiedziałem, iż takie miejsce w ogóle istnieje i strasznie, ale to strasznie, bym chciał tam iść. Tyle, że nie wiem co tam się robi.. A Ty ewidentnie też masz na tę zabawę ochotę, więc może byś uratowała mnie z opresji i poszła tam jako mój przewodnik..? - Uśmiechnął się po tych słowach szeroko, dalej jednak nie wierząc w to, aby podziałały i aby ona się zdecydowała z nim iść.

Zdecydował się troszkę inaczej rozbudzić w niej jakąś ciekawość, więc usiadł sobie na murku przy fontannie i wesoło machając nogami wskazał na jakieś miejsce tuż pod swoim podbródkiem.
- Dłonie masz już czyste, ale trochę krwi Ci tutaj kapnęło. - Powiedział usłużnie, obserwując ją uważnie. Jeśli ona by uznała, że najlepszą opcją jest zaatakowanie go, w co niespecjalnie wierzył, z racji tego, iż za dużo ludzi się tu kręciło, to był gotów użyć telekinezy, aby ją zatrzymać w miejscu. Jak to się mówi, przezorny zawsze ubezpieczony.

- Też powinnaś umyć, bo jest zbyt widoczne i za bardzo rzuca się w oczy. A w to, że zacięłaś się przy goleniu, to chyba nikt Ci nie uwierzy, prawda? - Dalej beztrosko mówił, zaraz jednak zmrużył oczy i przyjrzał się jej podejrzliwie.
- Chociaż w dzisiejszych czasach po wyglądzie ciężko pewne rzeczy ocenić.. - Przesunął badawczym spojrzeniem po jej ciele i zaraz zapytał ostrożnie.
- Nie jesteś z tych osób, które stylizują się na dziewczynę, chociaż mają.. No wiesz.. Są chłopakami? - Odrobina nieśmiałości, szczerej, się pojawiła w jego wypowiedzi. Mimo iż swoją niewinność już stracił i to nie raz, to jednak nie upłynęło od tego momentu zbyt dużo czasu a wcześniej by to temat tabu, więc nie czuł się w nim tak w stu procentach pewnie. Chociaż może bardziej dlatego, że nie wiedział jeszcze dokładnie na co może a na co nie może sobie pozwolić w rozmowach z innymi.
Powrót do góry Go down
X-23

X-23

Liczba postów : 270
Data dołączenia : 09/05/2013

Riverside Park - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Riverside Park   Riverside Park - Page 7 Icon_minitime1Sob Lip 18, 2015 7:23 am

Laura nie miała problemu by zignorować tą dziecinną minę. Zawód Herbiego ni ziębił ją, ni parzył. Zresztą to nie pierwszy raz, gdy ktoś poczuł się nią rozczarowany. Co prawda chłopak zrobił to raczej żartobliwie, wręcz karykaturalnie, dlatego nie potrafiła odnieść się do tego 'na poważnie', ale jednak czuł jakiś tam zawód. No nic. Trudno. 
Myśląc, że chłopak zaraz pójdzie, ponownie zwróciła się w kierunku wesołego miasteczka. Niestety, nic bardziej mylnego. Delikwent okazał się bardziej uparty niż myślała. A przynajmniej na pierwszy, czy drugi rzut oka wcale na takiego nie wyglądał. Znaczy ok, emanował jakąś młodzieńczą pewnością siebie, która zaskakiwała, ale to wszystko. Zmarszczyła delikatnie brwi słysząc kolejne słowa chłopaka. I już chciała zapytać jaka ma nie być, gdyby nie tekst o tym, że odrobina rozrywki wcale by jej nie zaszkodziła. Cień złości przesunął się po twarzy dziewczyny. Kolejna osoba, która lepiej uważała co jej się przyda, a co jest jej zbędne? Pfi. Co prawda w tym momencie oszukiwała sama siebie, ponieważ zaciekawione spojrzenia rzucane w kierunku Diabelskiego Młyna mówiły same przez się... no ale to była Laura. U niej nigdy nic prosto nie przychodziło.  

Rozglądanie się Herbiego odwróciło jej uwagę od złoszczenia się, dlatego ponownie z tą swoją powagą wymalowaną na twarzy słuchała z uwagą jak opowiada o miejscu wcześniejszego zamieszkania. Laura coś na ten temat wiedziała, więziona przez dobre 12 lat swojego życia pierwszy raz jakichkolwiek rozrywek doznała mieszkając, dość krótko niestety, ze swoją kuzynką, czy nadrabiając pewne zaległości z Loganem. To on jako pierwszy zabrał ją do wesołego miasteczka, chcąc pokazać jak spędzają czas jej rówieśnicy. Choć nie przyznała tego na głos, coś zaczęło się w niej łamać. Może Herbi miał w jakimś sensie podobną historię? Zmierzyła go jeszcze raz z góry na dół, cały czas racząc go swoją beznamiętną miną. Na dodatek te sprzeczne emocje, które nią targały gdy patrzyła na chłopaka... były wręcz irytujące. Irytujące, bo nie do końca znane.  

Póki co jednak postanowiła zignorować zachęty Herbiego, skłamałaby jednak mówiąc, że nie zaczęła pozytywnie rozpatrywać propozycji, no ale chłopak póki co nie musiał o tym wiedzieć.  

Gdy zwrócił jej uwagę na zabrudzenie od krwi, pochyliła się nad taflą wody przyglądając bliżej swojemu odbiciu. Olała to, że kosmyki jej długich, czarnych włosów podążyły za nią zatapiając się prawie do połowy długości. Dostrzegłszy czerwone plamy na brodzie, namoczyła dłoń i przetarła zabrudzoną skórę. Sama nie wiedziała co ma o tym myśleć.  

- Dlaczego założyłeś, że to krew? Może sok... malinowy. - Zapytała udając spokojny ton, wewnętrznie czując się co najmniej zaniepokojona. Uniosła powoli swoje beznamiętne spojrzenie, które teraz stało się o wiele bardziej wnikliwe, wręcz przykuwające do ściany.

Gdy dość subtelnie i zabawnie poruszył temat trans seksualności, Laura otworzyła szerzej oczy. Troszeczkę zbił ją z pantałyku powagi i nieufności, a znając jej brak poczucia humoru, zawędrowała na guzik swoich jeansowych, podartych na kolanach spodni. Gdy powróciła wzrokiem do niebieskich oczu Herbiego, na jej twarzy malowało się pytanie: 'o co ci chodzi?', a przede wszystkim 'czy mam teraz ściągnąć spodnie i ci to udowodnić?' Zaskoczona tym wszystkim przechyliła głowę delikatnie w bok i zmrużyła oczy. Co lepsze, spojrzenie wcale nie było jakieś prowokujące, czy mające na celu wywołanie bójki. Laura najzwyczajniej w świecie była... skonsternowana.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



Riverside Park - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Riverside Park   Riverside Park - Page 7 Icon_minitime1Sob Lip 18, 2015 7:29 am

Musiał przyznać, że obserwowanie tej dziewczyny było całkiem zabawne. Szczególnie jej reakcji i emocji. Na przykład urocze było to, jak zerkała na wesołe miasteczko, ewidentnie chcąc się do niego wybrać, ale równocześnie udawała, że ją to wcale nie interesuje.
Albo jej reakcja na tę krew i na to, że zwrócił jej uwagę. Gdyby to był sok malinowy, to by to po prostu stwierdziła. A tak zaczęła się tłumaczyć.
No i te włosy w wodzie.
- Widzę, że nie masz za dużego doświadczenia w myciu się.. - Parsknął z lekką nutką przyjaznej złośliwości w głosie.
- Ale nie martw się, dasz radę się nauczyć! - Dodał, starając się, aby jego głos brzmiał krzepiąco i pocieszająco.

Gdy spojrzenie dziewczyny padło na jeansy, prychnął tłumiąc wybuch śmiechu. Z jego punktu widzienia wyglądało to tak, jakby sama sprawdzała jaką ma płeć a to było dość zabawne.
- Ej.. - Zaczął, rozkładając ręce na boki i przybierając minę niewiniątka, gdy zaczął się "tłumaczyć" przed nią.
- Na mnie nie patrz. To nie przeze mnie świat jest taki, że wychodząc z klubu z "dziewczyną" budzisz się w łóżku z chłopakiem. - Skrzywił się przy tym. Niekoniecznie dlatego, że interesowało go to z kim kto się w łóżku budził, ale z faktu jak świat ogólnie wyglądał. Za bardzo się różnił od opowieści jakimi raczono go, urabiano w Klasztorze. Ludzie się za bardzo różnili i to go bolało praktycznie cały czas. Szczególnie, że nie wiedział dokładnie co dalej ma ze sobą zrobić w takiej sytuacji.

Ale wracając do niej. Patrząc na jej minę faktycznie przez moment miał wrażenie, że ona zaraz zdejmie te spodnie i mu udowodni, że jest dziewczyną. Albo, że nią nie jest. Jeśli brać pod uwagę pierwszą opcję, to nie miałby nic przeciwko temu, żeby zobaczyć ją nagą, ale może jednak nie tu..
To chyba by nie wypadało.
- Czyli sama nie wiesz jakiej jesteś płci.. - Stwierdził, starając się brzmieć obojętnie i kryjąc swoją wesołość.
- Jak się dowiesz, to dasz mi znać? - Spytał prosząco, uśmiechając się już przy tym z rozbawieniem. Ewidentnie pod względem poczucia humoru różnili się i to bardzo. On miał go w nadmiarze, u niej chyba zanikł.

- A! Co do tej krwi. To.. - Znów ściszył ton głosu i rozejrzał się uważnie. Zrobił minę, jakby to była największa tajemnica na świecie i jej zdradzenie groziło śmiercią w męczarniach, albo co gorsza zjedzeniem szpinaku.
Gdy się już upewnił, że nikt ich nie podsłuchuje, powiedział cicho coś, co mu pierwsze przyszło do głowy.
- Jestem jasnowidzem. Mam wizje, które mi mówią czasami co się dzieje, albo, najczęściej, co się stanie. - Spojrzał na nią porozumiewawczo, z całkowicie poważną miną.

I chwilę się jej tak przyglądał, gdy nagle oczy mu się rozszerzyły, jakby zobaczył coś zdumiewającego.
- Czekaj.. - Wyciągnął jedną dłoń przed siebie, w jej stronę, jakby chciał, żeby się zatrzymała, drugą przyłożył sobie do czoła i zamknął oczy.
- Mam jedną teraz! - Rzucił i przybrał skupiony wyraz twarz.
- Widzę.. Widzę Ciebie.. Coś się dzieje.. - Skrzywił się, jakby go coś zabolało.
- Nie jesteś sama. Obok Ciebie jest.. Nie widzę dokładnie.. Obok Ciebie jest jakiś młody przystojny mężczyzna.. Ale nie jesteście sami. - Przez moment się spinął i skupiał na czymś, zanim wrócił do swojej opowieści.
- Są ludzie. Krzyczą! Ktoś jęczy, że chce, aby się to skończyło. Wszystko tak strasznie wiruje.. O! - Nagle przybrał zaskoczony wyraz twarzy.
- Tym mężczyzną jestem ja! I jesteśmy.. - Przekrzywił głowę, marszcząc przy tym czoło, jakby próbował coś dostrzec i nagle otworzył oczy, odrywając rękę od czoła.
- Tam! - Niemal zakrzyknął, wskazując nią Diabelski Młyn w wesołym miasteczku.
I opuścił ręce, oddychając ciężko, jakby właśnie przebiegł kilkadziesiąt kilometrów, albo jakby udawał astmatycznego murzynka z trailerów nowych Gwiezdnych Wojen.

Przyglądał się przy tym przez moment dziewczynie, zanim wreszcie zeskoczył z murka i powiedział, starając się mówić poważnie.
- Musimy tam razem iść. Tak chce przeznaczenie. Jeśli spróbujemy się sprzeciwić, to coś złego się stanie.. - Ostatnie słowa powiedział jakby z lekkim strachem, po czym powoli zaczął iść w stronę wejścia do wesołego miasteczka.
Zatrzymał się jednak zaraz i odwrócił głowę w bok, patrząc na nią kątem oka, już z wesołym wyrazem twarzy.
- Byłbym zapomniał. Jestem Herbert. I miło mi Cię poznać!
Powrót do góry Go down
X-23

X-23

Liczba postów : 270
Data dołączenia : 09/05/2013

Riverside Park - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Riverside Park   Riverside Park - Page 7 Icon_minitime1Sob Lip 18, 2015 7:39 am

Laura przed nikim się nie tłumaczyła, po prostu zadała konkretnie pytanie, mające za zadanie zbicie z pantałyku pewności siebie młodego chłopaka. Niestety mutantka nie miała pojęcia, że Herbi był świadkiem tej... małej egzekucji, którą poczyniła, zabijając alfonsa z zimną krwią.

Spojrzała na niego z dezaprobatą, gdy zasugerował, że ma problem z myciem. Zmrużyła groźnie oczy, zaraz jednak nimi całkiem zabawnie przewróciła. Miała ochotę na niego warknąć niczym poddenerwowany zwierz, który daje znać drugiemu o cienkiej linii jaka zostaje właśnie przekroczona, ale chwilowo się poddała. Nie była w nastroju do kłótni, na dodatek posmak wyrzutów sumienia stawał się coraz bardziej trudny do zniesienia.

Wyraźnie się skrzywiła słysząc zarzuty, że nie wie jakiej jest płci. Spojrzała na niego nie kryjąc swojego oburzenia. No ok troszeczkę miał racji, ponieważ z natury była raczej chłopczycą, ale nikt nigdy nie śmiał wątpić w to co ma w spodniach. Wątpili raczej w to, że tam gdzieś pod tą kopułką kryją się ludzkie emocje. Podważali to, że w tej, dość, ekhm, rozbudowanej klatce piersiowej bije serce, które nie służy tylko i wyłącznie do pompowania krwi, ale jest zdolne również do miłości. Ale to, że jest kobietą? No tego jeszcze nie było...  

- Masz dziwne doświadczenia. - Mruknęła równie złośliwie, sugerując, że historia o pójściu do domu z dziewczyną, a obudzeniu się z facetem dotyczy właśnie jego. Z jednej strony irytowała ją jego obecność, a z drugiej, nie potrafiła się oprzeć wrażeniu, że to jego biadolenie sprawiało, że non stop nie myślała o swoich  problemach.

- I wiem jakiej jestem płci. Żeby była jasność. - Dodała burkliwym tonem cały czas wpatrując się w oczy Herbiego. Zignorowała tekst o dawaniu znać, po prostu pokiwała z niedowierzaniem głową i zwróciła wzrok patrząc gdzieś przed siebie.

Czy kupiła to, że Herbert jest jasnowidzem? Jasne, że tak, w końcu rozmawiał z wychowanką Instytutu Xaviera. Miejsca, gdzie przechodzenie przez ściany, emanowanie niszczycielską energią, czy znikanie w oparach niebieskiego pyłku i głośnego bamf nie było niczym dziwnym i zaskakującym, dlatego gdy zniżył głos, pochyliła się w jego kierunku. Oczywiście nie musiała tego robić, ponieważ słyszała nawet z większej odległości, jednak ton głosu oraz mina Herbiego bardzo ją zaciekawiła, stąd to minimalne zbliżenie. Odpowiedziała również porozumiewawczym spojrzeniem, gdy i on ją takim uraczył. Gdy zaczął mieć 'wizję' rozejrzała się dookoła, czy czasem nikt na nich nie patrzy, albo ewentualnie nie ma z czymś problemu. Zaraz jednak powróciła wzrokiem do twarzy chłopaka,  nawet troszeczkę przejęta tą sytuacją, w pełni skupiła się na jego 'przepowiedniach'. Ożywiła się słysząc, że sama również występuję w tych wizjach. Przeszedł ją niemiły dreszcz na myśl o tym, co Herbi może tam zobaczyć. Coś masakrycznego? Krwistego? Latające wnętrzności? Taaak, to całkiem w jej stylu. I w pierwszym momencie stwierdziła, że wcale aż tak się nie pomyliła. Jęki? Krzyki? Błagania? Ok. Ale wirowanie? Zmarszczyła brwi zdziwiona tym ostatnim słowem i powoli zaczynając się domyślać, że Herbert wymyślił to na poczet jakiejś pokrętnej potrzeby, wyprostowała w plecy i od tej chwili wpatrywała się w niego pełna powątpiewania. Nie pomknęła wzrokiem za jego dłonią, ponieważ bardzo dobrze wiedziała co wskazuję palec. Nadal obserwowała ten pokaz aktorskich umiejętności Herbiego, a gdy wstał, odprowadziła go kawałek wzrokiem. Cały czas zastanawiała się nad jego propozycją. Wstała i otrzepała spodnie na pośladkach, a potem ruszyła w jego kierunku. Laura stwierdziła, że troszeczkę się wysilił z tym pokazem i z historyjką, dlatego postanowiła udać się z nim do wesołego miasteczka.  

- Laura. - Rzuciła wymijając go nieśpiesznie.

- A. I wcale nie jesteś przystojny. - Mruknęła kłamiąc koncertowo, a gdy nie widział to nawet uśmiechnęła się pod nosem. Wcisnęła dłonie w kieszenie kurtki i szła w kierunku wejścia do wesołego miasteczka.

//zt x2
Powrót do góry Go down
Black Widow

Black Widow

Liczba postów : 182
Data dołączenia : 25/05/2012

Riverside Park - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Riverside Park   Riverside Park - Page 7 Icon_minitime1Pią Mar 11, 2016 9:02 pm

Pogoda dopisywała więc i rudowłosa kobieta postanowiła nie co się przewietrzyć miała trochę dosyć siedzenia w wieży, więc wybrała się do parku, by tam trochę pospacerować i ewentualnie popatrzeć na przyrodę, która niedawno znów zrodziła się do życia. Natasha uwielbiała, gdy robiło się ciepło, ale też lubiła srogą zimę, która przypomniała jej o rodzinnym kraju. Gdy tak chodziła sobie powolnym krokiem po alejkach czuła, jak teraz bardzo jej tego było trzeba w końcu mogła się odprężyć i nie myśleć o żadnych złych rzeczach, które mogą lub nie koniecznie się mogą wydarzyć. W końcu zielonooka wypatrzyła ławkę, do której doszła i zaraz na niej usiadła wsuwając się w śpiew ptaków.
Powrót do góry Go down
She-Hulk

She-Hulk

Liczba postów : 105
Data dołączenia : 17/04/2013

Riverside Park - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Riverside Park   Riverside Park - Page 7 Icon_minitime1Sob Mar 12, 2016 6:07 pm

She Hulk, wypoczęta po ostatnim zdarzeniu w pustyni, postanowiła sama skorzystać z zaskakująco pięknego dnia o tej porze roku. Jako, że nie za bardzo po prostu chciało jej się przestać być zieloną maszkarą (color=green] Sama jesteś maszkara[/color]) dlatego też wzbudzała ogólną sensację.
W tym parku również, choć szczęśliwie nikt jej się nie narzucał... po za dwójką całkiem odważnych chłopców, którzy nieśmiało spytali, czy Jennifer nie zrobiłaby sobie z nimi zdjęcia. Jako, że dobry humor kobiecie dopisywał, to na propozycję chłopaczków się zgodziła i po chwili radosne selfie już poleciało do internetu. Pomachała im na pożegnanie maszerując dalej. Nagle zauważyła znajomą postać na ławce w parku.
Najpierw zdziwiona i niepewna, co ta dokładnie tu robi, po chwili podeszła bliżej niej, by upewnić się, że to wciąż ta sama ruda co dawniej. Uśmiechnęła się pod nosem podkradając najciszej jak potrafiła.
- Pobudka Pajączku! Bo cię ktoś zgniecie!- krzyknęła siadając obok niej rozbawiona- Co tam u ciebie droga Tasiu?- że ona się narzuca? No gdzie! Ona po prostu chce zaszczycić ją swą zaje***ścią! To przecież żadna zbrodnia. Uśmiechnęła się do niej szeroko.
- Co tam hym?- zerknęła na nią posyłając firmowy uśmiech. Pewnie i ten obrazek powędruje do sieci, ale raczej Wdowa już przywykła, że jej prywatność tak naprawdę nie istnieje. Co najwyżej jak jest sama.
Powrót do góry Go down
Black Widow

Black Widow

Liczba postów : 182
Data dołączenia : 25/05/2012

Riverside Park - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Riverside Park   Riverside Park - Page 7 Icon_minitime1Sob Mar 12, 2016 9:31 pm

Wdowa jak to Wdowa nie lubiła w sumie być w centrum uwagi dlatego też starała się unikać zatłoczonych miejsc, choć wiedziała, że bycie bohaterką jednak jej to nie umożliwia, ale jako była agentka tarczy umiała się doskonale kamuflować. Dlatego i tym razem postanowiła, że trochę zmieni swój wizerunek by serio jakiś paparazzi nie zakłócił jej samotności w końcu chciała złapać chwilę oddechu od ratowania świata, co często się nie zdarza. Uwielbia ratować świat, ale jak każdy potrzebuje naładować baterie przed kolejną akcją. Rudo włosa też doskonale umiała usłyszeć najmniejszy szmer, który zdradzał położenie przeciwnika, więc nim zielono skóra kobieta dotarła do niej, to Natasha zdążyła usłyszeć jej "skradanie się" Ale nie zareagowała. Dopiero gdy Shulkie wypowiedziała słowa by nie spała, to niechętnie otworzyła oczy i zwróciła oczy na twarz zadowolonej kobiety.
-Było wręcz fajnie dopóki nie naruszyłaś mojej przestrzeni osobistej...-
Nie wiadomo czy była agentka mówi, te słowa z lekką nutą żartu czy jednak całkiem poważnie. Westchnęła zaraz na ponowienie zapytania kobiety.
- Tak na serio, to bez żadnych szaleństw. Czyli ratowanie świata, wywiady...-
Mogłaby tak to wszystko wymieniać, ale tak jak Wdowa, tak i siedząca przy jej boku kobieta ma podobne życie więc jednak postanowiła nie zanudzać jej. Dalej się nie uśmiecha, ale też jest zadowolona z tego, że jednak może sobie ot, tak z kimś porozmawiać, choć z jednej strony Shulkie zdradziła, że rozmawia z Natashą... Więc i kamuflaż poszedł się pie*****ić za przeproszeniem. By nie było tak smętnie była agentka bardziej usiadła, tak by skupić uwagę na koleżance po "fachu".
-A u Ciebie, co tam?-
W końcu jakieś zainteresowanie musi być.
Powrót do góry Go down
She-Hulk

She-Hulk

Liczba postów : 105
Data dołączenia : 17/04/2013

Riverside Park - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Riverside Park   Riverside Park - Page 7 Icon_minitime1Pon Mar 14, 2016 8:14 pm

Choć mimo wszystko nikt nie powinien zapominać o niebezpieczeństwach otaczającego nas świata. She Hulk jednak napełniona pewnością siebie, dzięki swej dużej formie tylko uśmiechnęła się szeroko do rudowłosej.
- Och, wiem że mnie kochasz i ubóstwiasz. Nie oszukasz mnie Nat.- najdelikatniej jak umiała dała kukasańca Wdowie pod żebra. Choć ta i tak dość solidnie go odczuła.
Niemniej, Shulkie naprawdę starała się być delikatna. A Natasza mogła się cieszyć, że nie dała jej go tak jak swemu ukochanemu kuzynowi. Bo wtedy na ławce długo by nie posiedziała, a na pewno odwiedziłaby OIOM. To było chyba najstraszniejsze w byciu Hulkiem. Jeśli nie chciałeś czegoś zniszczyć, to cały świat stawał się dla ciebie jajkiem.
- Z gwiazdami?- żarty są zawsze dobrym pomysłem na rozluźnienie atmosfery!
- A wiesz, standardy. Lodowe Olbrzymy, Mroczne Elfy, Kosmiczne Statki, roboty Dooma, walki w świątyni i epickie wybuchy oraz pojedynki. Czyli moja środa w dużym skrócie.- to był chyba najulubieńszy temat żartów wszystkich bohaterów. Pomagało walczyć z nagromadzonym w ciele stresie.
Powrót do góry Go down
Black Widow

Black Widow

Liczba postów : 182
Data dołączenia : 25/05/2012

Riverside Park - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Riverside Park   Riverside Park - Page 7 Icon_minitime1Wto Mar 15, 2016 5:02 pm

Miała już odpowiedzieć na jej słowa czymś, ale gdy ta uderzyła ją w żebra, to rudowłosa syknęła cicho z bólu. Zaczęła masować owe miejsce i zaraz popatrzyła na kobietę mniej przychylnym spojrzeniem. Które też mówiło " Masz szczęście, że masz siłę Hulka" Jak by jej nie miała, to by Była agentka odwdzięczyłaby się jej tym samym uderzeniem, a może jeszcze gorszym? Całe szczęście jednak, że zielona kobieta ma jeszcze jakieś tam wyczucie, że serio nie wysłał Nat na OIOM, bo zapewne musiałaby opłacić koszt rekonwalescencji Czarnej Wdowy w szpitalu, mimo iż ta jest bohaterką. Na kolejne słowa koleżanki tylko westchnęła, bo w sumie takie żarty Wdowę nie bawią. Ale żeby nie być wredną, to jakieś zainteresowanie w końcu poszło.
- To widzę jak dzień co dzień...-
Mogła się tego spodziewać po niej w końcu też ma jak wyładować swój gniew, o ile go też odziedziczyła po groszku.
- Na długo zawitałaś do Ny?-
Takie zainteresowanie, bo zapewne będzie teraz okazja, by gdzieś z nią iść.
Powrót do góry Go down
She-Hulk

She-Hulk

Liczba postów : 105
Data dołączenia : 17/04/2013

Riverside Park - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Riverside Park   Riverside Park - Page 7 Icon_minitime1Sro Mar 16, 2016 7:01 pm

Zerknęła na tajną agentkę.
- Oj, delikatna się zrobiła Tasieńko! Jeden cios, a ty już zwijasz się w konwulsjach!- zacmokała kręcąc głową z udawanym oburzeniem. Choć po części przestraszyła się, że naprawdę uderzyła kobietę zbyt mocno, co nie było wcale takie trudne przy jej zdolnościach. Na jej pierwsze słowa zachichotała.
- Lingwistką nie jestem, ale to zdanie naprawdę dziwnie ci wyszło. Choć rozumiem co chcesz przekazać. I coś w tym jest, ale szczerze najsmutniejsze jest to, że załapałam się na końcówkę. A wiesz jakie to jest okropne. To jak oglądać film, gdy 2/3 już minęło. Miałam kompletną pustkę w głowie, co się dokładnie wydarzyło.- westchnęła cicho unosząc głowę.
- Sama nie wiem. Może. Choć trochę tęsknię za Kalifornią. Niemniej, na razie przyleciałam odwiedzać starych znajomych. Na przykład ciebie. Wciąż masz jakiś romansik na zbyciu? Albo uroczą plotkę. Nie pogardziłabym jakąś dotyczącą mego kuzyna.- plotki, czyli to co dojrzałe kobiety lubią najbardziej! A któż byłby lepszym źródłem informacji, niż dawny radziecki szpieg i jakby nie patrzeć przyjaciółka? Wystarczy parę mało ważnych pierdół, a Shulkie poczuje się jakby nadrobiła swoje zaległości.
Powrót do góry Go down
Black Widow

Black Widow

Liczba postów : 182
Data dołączenia : 25/05/2012

Riverside Park - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Riverside Park   Riverside Park - Page 7 Icon_minitime1Czw Mar 17, 2016 5:57 pm

Uderzyła na tyle mocno, że agentkę mogło zaboleć w końcu zielona kobieta mogła jej serio zrobić krzywdę skoro ma siłę podobną do jednego z członków mścicieli. Pomasowała miejsce, w które dostała i zaraz jednak przybrała normalną pozę i nabrała powietrze w płuca, by jednak pokazać Shulkie, że wszystko jest ok.
- Jednak silę masz po Hulku więc nie dziw się, że takie Twoje „delikatne” uderzenie mnie jednak zabolało. Nie przejmuj się masz jednak wyczucie i moje żebra są całe i zdrowe.-
Oznajmiła, to by kobieta się nie martwiła, że serio krzywdę mogła jej zrobić. Słysząc jak kobieta się śmieje na jej pierwsze słowa sama jakoś tak uniosła kącik ust do góry i wsłuchała się w jej słowa. Gdy doszła do sedna, z tym że załapała się na końcówkę wiedziała, że dla Shulkie to jednak było przykre.
- Przykre, że jednak trafiłaś na końcówkę walki, ale też komuś spuściłaś lanie, więc tu powinnaś była się niezmiernie ucieszyć, a jak Ci jest mało to zawsze możesz powalczyć z równym sobie.-
Wcześniej czy później i tak Hulk z zieloną kobietą zrobi sobie sparing, gdzieś na pustyni. W końcu tym tez mogła kobieta się pocieszyć po tej jak że końcowej walce. Westchnęła zaraz na zapytanie się czy ma jakiś romański.
- Może i mam, ale Ci nie powiem...-
Stanowczy głos. Dalsze słowa wypowiedziane przez Shulkie wywołały u rudowłosej uśmiech nie, że przyleciała odwiedzić starych znajomych i wśród nich znajdywała się właśnie była agentka.
- Miło to słyszeć z twoich ust. Zapewne tak jak ja się cieszę, to zapewne inni tez się ucieszą na twój widok, w końcu jak mówisz jesteś tu przelotem.-
Wstała zaraz z ławki i popatrzyła się na kobietę.
- Skoro już zdradziłaś moją tożsamość , to może jednak pójdziemy gdzieś do jakieś kawiarenki. Co ty na to?-
W końcu dawno się nie widziały i skoro kobieta nazywa Natashę " przyjaciółką" to na kawę i ciastko jak najbardziej muszą iść i poplotkować.
Powrót do góry Go down
She-Hulk

She-Hulk

Liczba postów : 105
Data dołączenia : 17/04/2013

Riverside Park - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Riverside Park   Riverside Park - Page 7 Icon_minitime1Sob Mar 19, 2016 6:06 pm

Jak zwykle Czarna Wdowa pozbawiona była wszelkiego zrozumienia dla jej dowcipu. Ale czego się było spodziewać po agentce, której mózg zmienił się w żywy dokument tego co wolno a czego nie.
- Nie przeżywaj aż tak.- przeciągnęła się, rozglądając po otoczeniu. Chyba park zaakceptował jej zieloną obecność, choć ciekawskie spojrzenia ludzi nie raz padały w jej stronę.
-Ta... robotom Dooma, co gorsza one nawet nie próbowały się stawiać.- ale przynajmniej nie na tyle, by mogła to nazwać choćby rozgrzewką. Doprawdy w sali treningowej miała groźniejsze manekiny.
- No weź Taśka! Ja tu do ciebie z uśmiechem, a ty mi tu się odgryzasz. Aż tak bardzo przeżywasz ten cios?- pokręciła głową zdegustowana- I sama nie wiem ile mi ten "przelot" zajmie. Ostatnio zaczęłam pracować z Fantastycznymi. Potrzebują gościa do noszenia pudeł, odkąd Thing musi załatwiać swoje własne problemy. Swoją drogą, cholernie szkoda mi tego gościa.- westchnęła po raz kolejny patrząc w górę. Dopiero jak Natasza się podniosła spojrzała na nią lekko znużonym wzrokiem-Odmawiam. Tam to nie będziemy miały nawet chwili spokoju. Z resztą, jako szpieg powinnaś wiedzieć, że nam taki wypad nie jest wskazany.- to było lekko ironiczne, ale też przyjemne złapać ją na błędzie.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




Riverside Park - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Riverside Park   Riverside Park - Page 7 Icon_minitime1

Powrót do góry Go down
 
Riverside Park
Powrót do góry 
Strona 7 z 15Idź do strony : Previous  1 ... 6, 7, 8 ... 11 ... 15  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: