Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Riverside Park

Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 13, 14, 15
AutorWiadomość
Morgana le Fay

avatar

Liczba postów : 111
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Riverside Park   Sob Sie 04, 2012 4:09 pm

First topic message reminder :






Jeden z wielu parków na Manhattanie, leżący tuż przy rzece Hudson. Popularny wśród tych, którzy chcą pojeździć na rowerze, skuterze, rolkach czy po prostu przejść się w urokliwej okolicy. Posiada kilka boisk, wypożyczalnię kajaków, a do tego jest miejscem wielu imprez, takich jak chociażby koncerty i festiwale.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Sigma

avatar

Liczba postów : 218
Data dołączenia : 19/05/2014

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Sro Wrz 06, 2017 11:29 pm

Sigma właśnie oceniała jak może pójść mutantce aklimatyzacja w nowym środowisku. Jeszcze nie uciekła od cyborga rodem z filmów science fiction, w którym maszyny z przyszłości chciały zgładzić ludzkość. Och tak, spotkała już na swej drodze jedno takie SI, które uważało się znacznie lepsze od człowieka. Wyglądało to na ludzką pychę, która była zaszczepiona również tamtej maszynie. W końcu człowiek również uważał się za istotę mogącą rywalizować z bogiem w dziele stworzenia. Poczynał sobie bardzo zuchwale i dokładnie taka sama analogia była zastosowana wobec tamtego SI. Sigma natomiast do swego stwórcy miała równie wiele pytań, aczkolwiek wiedziała że skończy się to najpewniej jej śmiercią. Ktoś wtedy próbował zatrzeć ślady swoich błędów. Ludzie pod wpływem chwili działali irracjonalnie, a to maszynie mogło zasugerować pewne wnioski. Jej twórca mógł się jej bać. Nie mógł wiedzieć, że ta maszyna nie zabija tak długo jak nie będzie to konieczne. Już dawno przestała być cyberzabójczynią, które eliminowała cele z listy.
- Nawet wydarzenie mające 1% szansy powodzenia może zaistnieć, chociaż ludzie mianem cudu określają niskie szanse prawdopodobieństwa zdarzenia – skomentowała słowa Gloriany. Ludzie nazywali to cudem, a inni poszukiwali w tym tego czegoś co określano mianem nadziei. Wszakże maszyna tego nie odczuwała, ale jeśli z opcji pozostanie tylko liczyć na ten 1% to wybierze ją bez wahania. W końcu może okazać się, że jeden procent będzie najwyższą wartością pośród pozostałych.
SI również widziało propagandowe graffiti jak również posty w internecie nawołujące do pozbycia się tych „wynaturzeń”. Ludzie to jednak ciekawe stworzonka. Wystarczy, że z tłumu wyłamie się jedna osoba, która ma odmienne zdanie a stanie się celem ataku. Całkowicie ignorując wcześniejszą tezę, pozostali rzucą się na odmieńca. Osobę o innym poglądzie. Czasami z braku lepszych rzeczy do roboty Sigma bawiła się w zamieszczanie takich postów. Nie była jak głupi google bot, którego dało się nauczyć faszyzmu. Przeanalizowała historię tej rasy i dostrzegła, które wzorce zachowania nie są pochwalane i których należy unikać.
Szkoda, że nie chciała się teraz podzielić swoją historią. Mogłaby skonstruować jej profil psychologiczny oraz wysłać odpowiednie zalecenia do instytutu, by unikać drażniących kwestii. Umożliwiłoby to o wiele prostszy początek, gdyby wiadomo było skąd pochodzi oraz co przeżyła.
- Mam dużo czasu. Jest to też znaczny dystans do pokonania, najlepiej pociągiem lub innym środkiem komunikacji miejskiej. Jeśli jest to dla Ciebie wygodne to możesz zamienić się w gryzonia i przewiozę Cię pod ubraniem – zaproponowała maszyna wstając z ławki i wyciągając rękę w stronę Gloriany, by zwyczajnie pomóc jej wstać. Tak jak zwykle to robili ludzie, gdy próbowali nawiązać bliski kontakt z kimś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gloriana

avatar

Liczba postów : 15
Data dołączenia : 11/08/2017

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Pią Wrz 08, 2017 7:14 pm

Dzień zapowiadał się niezwykle ciekawie. Poza poznaniem Sigmy, która okazała się być cyborgiem, Gloriana pozna miejsce w którym mutanci znajdują schronienie. Oby jednak nie okazało się to jakimś przytułkiem dla bezdomnych i porzuconych. Jeżeli będzie trzeba to Meggan pieniądze po prostu ukradnie i jakoś by wyżyła na tym świecie. W końcu z jej zdolnościami przetrwanie nie stanowi dla niej problemu. Z drugiej strony wizja posiadania dachu nad głową i otoczenia które w stu procentach Cię akceptuje było bardzo kuszące. Podała zatem rękę Sigmie i wstała z ławeczki.
- Gdzie się zatem musimy udać? - spytała po czym rozejrzała się dookoła. Po ostatnim wybryku ludzie stąd pouciekali więc w okolicy nie było zbędnych gapiów. Zamieniła się zatem w małego, kolorowego ptaszka i usiadła cyborgowi na ramieniu. Była teraz w pełni gotowa do podróży. Wiedziała że widok dziewczyny z egzotycznym ptakiem na ramieniu zwróci uwagę innych ale nie zważała na to. Chciała jak najszybciej trafić do tego zachwalanego miejsca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sigma

avatar

Liczba postów : 218
Data dołączenia : 19/05/2014

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Pią Wrz 08, 2017 11:06 pm

Do instytutu trafiały bardzo różne osoby. Właśnie to było jednym z powodów, dla których Sigma preferowała współpracować z nimi, a nie z SHIELD czy inną organizacją. Tak wiele różnych osób pozwalało zebrać bardziej obiektywne dane o zachowaniu młodych ludzi lub po prostu niewielkiej społeczności, która rządzi się swoimi prawami. Jak na razie zebrała sporo danych na temat asymilacji poprzez zajęcia dydaktyczne, które zostały każdemu narzucone jako jeden z obowiązków. Pedagodzy dzięki swoim umiejętnościom trzymali całą grupę uczniów w ryzach, a czasami wystarczyli po prostu starsi uczniowie. Hierarchia w takiej społeczności opierała się na różnicy wieku. Im większa była, tym łatwiej było nakłonić uczniów do współpracy. Zwłaszcza jeśli do tego osoba cechowała się pewnymi atrybutami, które przez młodzież uznawane były za „fajne”. Najczęściej pod tę kategorię podchodziły osoby dające łatwiejsze pytania na testach oraz te otwarte i potrafiące przywołać interesujące anegdoty ze swej młodości. W gruncie rzeczy trudno było też stwierdzić maszynie jak wiele osób ją lubiło, a ile po prostu wykorzystywało jako podręczną bazę danych oraz zbiór rozwiązań do zadań. Podobno to było coś co się czuło, jednak dla niej było to pojęcie abstrakcyjne, którego cybermózg nie mógł sobie od tak przyswoić. Istniało jednak duże prawdopodobieństwo, że znajdzie się trochę osób darzących sympatią Sigmę. Być może Gloriana, do której została wyciągnięta pomocna dłoń dołączy do tego grona, jednak czas pokaże. Cyborg na samym wstępie przeanalizowała potencjalne możliwości dziewczyny. Była w stanie niepostrzeżenie kraść oraz po prostu przetrwać w ciągłym ukryciu, jednak typowa dla ludzi chęć ustatkowania się i odnalezienia własnego stada była silniejsza niż indywidualizm. Podkreślało to tylko tezę, że człowiek był istotą społeczną. Niezależnie od bycia mutantem. W gruncie rzeczy maszyna badała ich jak normalnych ludzi, gdyż niewiele różnili się od Afroamerykanów przed wprowadzeniem pewnych praw. Rasizm dotykał ich dokładnie tak samo.
Fioletowowłosa obróciła lekko głowę w stronę ptaszka i by wyglądało to naturalnie, pogłaskała go palcem po łebku. Chwilę później ruszyła w kierunku postoju taksówek.
- Udamy się najpierw na postój taksówek, by obrać trasę na dworzec. Potem udamy się pociągiem do North Salem. Obliczyłam jak najlepszą trasę biorąc pod uwagę dane satelitarne oraz aktualny ruch na ulicach. Powinnyśmy przed wieczorem dotrzeć na miejsce – powiedziała szybkim krokiem poruszając się w stronę wyjścia z parku. Wystarczyło jej pieniędzy, ale czemu miała ich używać skoro mogła zhackować terminal taksówkarza? Miała nawet przy sobie nieaktywną kartę, która może zadziałać jako niewzbudzająca podejrzeń atrapa.
Po wyjściu z parku na postoju czekało kilka charakterystycznych nowojorskich taksówek. Do jednej wsiadła Sigma z ptakiem na ramieniu. Taksówkarzem okazał się mężczyzna. Prawdopodobnie hindus sądząc po nakryciu głowy oraz obecnych w taksówce elementach kultowych. Był bardzo gadatliwy, a SI dzięki mapom i wyszukiwarkom mogła podawać dosyć dokładne dane na temat nowojorskich atrakcji. Gdy padło zapytanie o siedzącego na jej ramieniu ptaka cyborg odpowiedziała tylko „to moja towarzyszka”. Już mniej chętniej mężczyzna prowadził rozmowę, gdy Sigma korygowała jego jazdę by nie nabijał zbyt wielu punktów na liczniku. Niebawem dotarły na dworzec, z którego nic tylko kupić bilet w automacie i wsiąść w najbliższy pociąg do North Salem, gdzie czeka je kolejna przesiadka. Ostatnia, która miała dostarczyć je bezpośrednio pod instytut.
>ZT tutaj
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Liu

avatar

Liczba postów : 36
Data dołączenia : 14/10/2017

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Pią Gru 15, 2017 12:21 pm

Park okazał się dość ładnym, jak na warunki tego miasta miejscem - to Liu musiała ziemniakom przyznać. Kobieta z powrotem z przyjemnością "ubrała" swój ziemski strój, do którego zdążyła się już przyzwyczaić - było w tej fryzurze, coś takiego... "wow", aż emanowała energią! W każdym razie, kosmitka stanęła niedaleko umówionego z nieznanym mutantem miejsca i grzecznie czekała. Dla przechodniów musiała wyglądać jak jakaś dziwna paranoiczka, gdyż cały czas nerwowo rozglądała się po okolicy, nie mogła przestać myśleć, iż wspomniany mężczyzna starał się ją jakoś wykiwać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mirage

avatar

Liczba postów : 22
Data dołączenia : 31/10/2017

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Pią Gru 15, 2017 3:16 pm

Poinformowana o sytuacji, a dokładniej o czekającej w parku kosmitce, zgarnęła samochód z garażu i wyjechała do parku. Miała nadzieję, że odnalezienie wskazanej osoby nie będzie takie trudne, ale z drugiej strony ile osób mogłoby czekać pod tablicą z nazwą parku punktualnie o 12? Zaparkowała kawałek dalej i wysiadła z samochodu, zamykając go i dziarskim krokiem skierowała się w stronę wejścia. Od razu też zaczęła się rozglądać wokół w poszukiwaniu kosmitki. Nie powinno to chyba być zbyt trudne?
Sama Danielle nie wyróżniała się zbytnio z tłumu. Ot zwyczajna kobieta, jakich wiele, tyle, że Indianka. Nikt z boku nie powiedziałby, że jest mutantką. I dlatego właśnie to Dani została wysłana po Liu, zwłaszcza, że za bardzo innych osób możliwych do oddelegowania i tak nie było. Dostrzegła niedaleko tablicy jakąś kobietę, zachowywała się bardzo nerwowo, jakby na kogoś czekała. Przypuszczalnie to musiała być ta kosmitka. Przynajmniej nie wyróżniała się, choć była trochę wychudzona, według Dani. Podeszła do niej swobodnym krokiem.
- Ty jesteś Liu? Jestem Dani Moonstar. - przedstawiła się, wyciągając rękę na przywitanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Liu

avatar

Liczba postów : 36
Data dołączenia : 14/10/2017

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Nie Gru 17, 2017 4:37 am

Kosmitka obserwowała zbliżającą się do niej kobietę z drobną podejrzliwością, wolała nie grzebać jej w głowie - przynajmniej póki co, gdyż sądząc po reakcji mutanta z którym ostatnio rozmawiała, ludzie niezbyt za tym przepadają. W głowie Liu gotowało się jedno pytanie - czy to mogła być ona? Przedstawicielka X-men? Zielono-skóra miała się na baczności, gdy jednak usłyszała swe imię poczuła wyraźną ulgę, którą z łatwością można było odczytać z jej twarzy.
- Ah! Witaj! Liu'zean, tak, tak - to ja.
Odpowiedziała a na jej twarzy ukazał się lekko desperacki uśmiech, zrobiła krok na przód, już wyciągała rękę aby ją uścisnąć, kiedy to nagle uświadomiła sobie jeden ważny fakt i natychmiast cofnęła się dwa kroki do tyłu.
- ...Dani? Pozwolisz, że... wejdę do twej głowy? Wybacz, ale muszę mieć pewność, że nie jesteś agentką Skrulli.
Liu pierwszy raz w życiu zapytała o pozwolenie na użycie swej mocy, było to dość dziwne uczucie, jednak musiała się pilnować by nie zrazić do siebie prawdopodobnie jedynej szansy na ratunek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mirage

avatar

Liczba postów : 22
Data dołączenia : 31/10/2017

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Nie Gru 17, 2017 5:26 pm

A któż przepadałby za naruszaniem swojej własnej prywatności poprzez grzebanie w umyśle? Mój umysł moja twierdza, czy jak to tam brzmiało.Tak czy siak Dani nie była wyjątkiem i grzebanie w głowie nigdy nie było przez nią mile widziane. Ulga na twarzy kobiety jasno wskazywała, że dobrze się domyśliła, że to o niej mówił Hijack. Desperacja za to mówiła, że Liu musi mieć jakieś problemy i z jakichś powodów uznała, że dołączenie do X-men będzie najlepszą opcją. Potem ją o to zapyta, w samochodzie, gdy będą jechać do Instytutu, choć najwyraźniej Liu najpierw postanowiła być nieufna i upewnić się, czy aby na pewno Mirage jest przedstawicielką mutantów. Uśmiechnęła się lekko.
- Liu'zean, zapewniam, że nie jestem żadną agentką, ale jeśli potrzebujesz się upewnić, to oczywiście, możesz. - odpowiedziała spokojnie, przygotowując się mentalnie na wtargnięcie do swojego umysłu.
W zasadzie chyba pierwszy raz spotykała się z telepatą, który pytał, czy może użyć swoich zdolności na kimś. Ci, których obecnie kojarzyła, po prostu wchodzili i sprawdzali sobie, co tam aktualnie chcieli. I chyba był to główny powód, dla którego się zgodziła. No, oczywiście, że należało jakoś upewnić kobietę, że jest tym, za kogo się podaje, ale zdecydowanie zarobiła sobie u Dani plusa, najpierw upewniając się, że może pogrzebać jej w głowie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Liu

avatar

Liczba postów : 36
Data dołączenia : 14/10/2017

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Pon Gru 18, 2017 2:47 pm

Słysząc pozwolenie, Liu wgłębiła się w umysł mutantki - niezbyt mocno, wystarczyło, iż mogła z całą pewnością stwierdzić, iż osoba z którą rozmawia pochodzi z ziemi, nie zamierzała ograbić jej z prywatności, przynajmniej nie tym razem, przecież chciała pokazać się z jak najlepszej strony. Nie zajęło to długo i już po chwili kosmitka była pewna, że kobieta stojąca przed nią nie była Skrullem. Zielona odetchnęła z ulgą i wreszcie zbliżyła się bliżej Dani.
-" Dziękuję."
Odparła telepatycznie, chyba ponownie zapominając o tym, iż może mówić normalnie.
- Pewnie masz wiele pytań, na przykład czym... kim jestem, dlaczego szukam pomocy, ale może wpierw...przeniesiemy się w bardziej ustronne miejsce, nie sprawdzałam wszystkich ludzi w parku, nie mam pojęcia kto może tu być.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mirage

avatar

Liczba postów : 22
Data dołączenia : 31/10/2017

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Pon Gru 18, 2017 4:50 pm

Udzielając pozwolenia Dani liczyła się w zasadzie z wszystkim. Nawet z tym, że Liu przegrzebie jej połowę wspomnień, tak na wszelki wypadek. Spokojnie przeczekała chwilę "sprawdzania" jej, po czym uśmiechnęła się ciepło do dziewczyny, nie chcąc jej wystraszyć. Była wystarczająco zdenerwowana, dlatego Mirage nie zareagowała negatywnie na telepatyczne podziękowanie.
- Wszystko już wiesz, co potrzebowałaś? - spytała tylko, w żaden sposób nie nacechowując swojego tonu w negatywny sposób. Bardziej była zaciekawiona, czy dziewczyna chciałaby dowiedzieć się czegoś jeszcze.
- Z tego co wiem, chciałabyś się dostać do naszej siedziby. Możemy więc spokojnie porozmawiać w drodze, w końcu przyjechałam po to, żeby Cię do nas zabrać. - powiedziała uspokajająco. - Wprawdzie nie sądzę, żeby ktokolwiek tutaj zamierzał Cię skrzywdzić, ale masz rację. O pewnych sprawach należy rozmawiać w bezpiecznym miejscu.
Kiwnęła na Liu, żeby ruszyła za nią do samochodu. Zastanowiła się też przez chwilę, po czym zdecydowała się ją jednak uprzedzić.
- Dyrektorka Instytutu też jest telepatką. - powiedziała krótko i oszczędnie. Nie przepadała w końcu za Emmą, choć mogło to być całkiem duże niedopowiedzenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Liu

avatar

Liczba postów : 36
Data dołączenia : 14/10/2017

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Pią Gru 22, 2017 9:05 am

Liu musiała przyznać, iż jej obecna rozmówczyni była dużo bardziej ugodowa od mężczyzny z którym rozmawiała ostatnio. Wieści, iż mogą już teraz udać się do siedziby x-men była niezwykle ekscytująca, toteż kosmitka była od razu gotowa do drogi, bez słowa ruszyła za Dani w stronę jej samochodu, wtedy też dostała wieść o dyrektorce instytutu.
- ...jest telepatką? Świetnie, to powinno ułatwić całe spotkanie.
Odpowiedziała szczerze, choć w sumie jeszcze nigdy nie spotkała drugiej telepatki, ciekawiło ją jak bardzo mutantka może okazać się potężna, no i jak sama zielona wypada przy innych użytkownikach tej samej mocy.
- Czeka nas długa droga?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mirage

avatar

Liczba postów : 22
Data dołączenia : 31/10/2017

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Pią Gru 22, 2017 2:20 pm

Czy Dani była taka ugodowa, można się było kłócić. Po prostu teraz miała po prostu przywieźć dziewczynę do Instytutu, a już Emma wyciągnie z niej wszystkie potrzebne informacje. Z jednej strony Liu miała rację, że telepatia Emmy powinna ułatwić sprawę, ale z drugiej ona sama wciąż nie mogła polubić tego sposobu komunikacji czy wyciągania informacji. I przypuszczalnie ten stan się nigdy nie zmieni.
- Nie, nie czeka. Nie jest to aż tak daleko, zwłaszcza samochodem. - uspokoiła dziewczynę i zaprowadziła ją do samochodu. Po drodze delikatnie podpytywała ją, skąd znalazła się na Ziemi i w Nowym Jorku, ale starała się nie być przy tym, zbyt nachalna.

//zt x2, tutaj
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Captain America

avatar

Liczba postów : 237
Data dołączenia : 27/05/2012

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Czw Sty 25, 2018 11:53 pm

Riverside Park, miejsce tętniące życiem niemal o każdej porze dnia, często odwiedzane przez nie tylko mieszkańców miasta ale także i turystów. Sporo można było tu spotkać ludzi jeżdżących na rowerach, korzystających z dostępnych boisk, spacerujących i podziwiających piękno przyrody. Jednak na pewno istną wisienką na torcie była rzeka Hudson, przy której właśnie znajdował się ten park. Te wszystkie elementy tworzyły idealne miejsce na wypoczynek, spędzanie wolnego czasu i właśnie z takim założeniem przyszedł tutaj Steve. Akurat miał wolną chwilkę i zdecydował się odwiedzić Riverside Park, minęło już nieco czasu od momentu gdy był tutaj ostatnim razem.
Uznał, że krótki bieg po parku dobrze mu zrobi a przy okazji rzuci  okiem na to co się zmieniło od poprzedniej wizyty. Ale na początek przeszedł się po ścieżce, szukając dogodnego miejsca do rozpoczęcia rozgrzewki. Gdy już takowe znalazł zaczął od prostych ćwiczeń rozciągających, pajacyków, wymachów ramion i tak dalej. W końcu będąc gotowym przystąpił już do właściwej części, a mianowicie do biegu. W tym celu wszedł ponownie na ścieżkę i zaczął powoli truchtać. Jak zwykle w takich momentach fala myśli zalała nagle jego głowę. Rozmyślał głównie o przeszłości, ale również o ostatnich wydarzeniach w Nowym Jorku.
Jeśli natomiast chodzi o innych użytkowników parku to reagowali oni różnie na obecność Kapitana. Większość się tylko patrzyła, najwidoczniej zdziwiona takim widokiem. Jakieś małe dziecko pokazało na Rogersa palcem i coś powiedziało do mamy. To wszystko w jakimś stopniu wybijało Steve'a z myśli. Bohater jednak reagował na przechodniów jedynie uśmiechając się, a bynajmniej do pewnego momentu. Garstka z pewnością tych odważniejszych próbowała zagadywać do Kapitana, na co ten oczywiście reagował bardzo pozytywnie. Chętnie poświęcał chwilę na pogawędkę, zdjęcie a nawet sam starał się jakoś bardziej nakręcić i ożywiać rozmowę. To dla Rogersa także w pewnym sensie był obowiązek wobec obywateli. Nie widział sensu by być bohaterem tylko na papierze, uważał że powinno się wychodzić do zwykłych ludzi i próbować nawiązywać z nimi kontakt.
Po mimo paru przystanków na rozmowy bieg dalej był kontynuowany. Z upływem kolejnych minut coraz mniej ludzi go zaczepiało. Mógł się więc bardziej skupić na swoim malutkim treningu. W końcu minęło więcej czasu i Steve przystanął na moment przy jakimś drzewie, opierając się jedną ręką l nie. Zerknął na zegarek, trochę już tutaj był. Przyszła pora by zrobić sobie krótką przerwę. Skierował się do ławki, która znajdowała się nieopodal. Była wolna także nic nie stało na przeszkodzie więc Kapitan usiadł na niej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kera

avatar

Liczba postów : 58
Data dołączenia : 05/06/2017

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Pią Sty 26, 2018 10:51 pm

W zasadzie to było stosunkowo wcześnie. I jakoś tak nie chciało jej się jeszcze jechać do biura, głównie ze względu na to, że nie wiedziała, o której tam skończą i co będzie robiła dalej. Chwila spaceru dla pozbierania myśli zawsze się przyda. Ale co to za myślenie bez porannej kawy, kolejnej już zresztą i do tego czegoś słodkiego? Zaparkowała motocykl niedaleko parku i w pobliskiej kawiarni zaopatrzyła się w kawę na wynos i całkiem apetycznie wyglądającą drożdżówkę.
Wolnym krokiem maszerując alejkami unicestwiła bułkę i mogła całkiem zająć się kawą. Przysiadła nawet na brzegu jednej z ławek, odkładając kawę obok siebie i jeszcze raz na spokojnie wyjmując papiery z plecaka, aby je przejrzeć. Tak na wszelki wypadek i przede wszystkim, żeby pozbierać sobie i ułożyć w głowie jakieś streszczenie tego czy cokolwiek innego. Zajęło jej to nieco czasu, więc wypadałoby się już zbierać. Zgarnęła papierzyska i ruszyła w stronę wyjścia z parku, w miejsce, gdzie zaparkowała swój pojazd. Pokonawszy jakieś 2/3 odległości zamarła lekko. Telefon jest. Papiery są. Plecak jest.
- Kawa. Zapomniałam o kawie. - westchnęła na głos i odwróciła się na pięcie, wracając do ławki, na której wcześniej siedziała. Była pewna, że to właśnie tam został drogocenny napój, choć pewnie już zimny.
Problem niestety w tym, że na ławce ktoś już siedział. I to nie byle jaki ktoś, bo sam Captain America, od którego w ogóle zaczął się cały ten bałagan z serum superżołnierza. Zatrzymała się w pewnej odległości, zastanawiając się, co powinna właściwie zrobić. Facet sobie spokojnie odpoczywał czy tam kontemplował widoczki, to miała mu podejść i zawracać tyłek? Choć z drugiej strony... Pewnie mógł mieć dosyć piszczących fanek błagających o autograf, więc kto wie, może ewentualnie nie pogardzi normalną rozmową. Wyjątkowo jakoś tak miała ochotę na jakąkolwiek luźną gadkę. W końcu bohater też człowiek, jakby nie patrzeć.
Swobodnym krokiem podeszła więc do ławki i sięgnęła po kubek z kawą, który o dziwo wciąż tam stał. Prędzej spodziewałaby się, że ktoś się zaopiekuje jego zawartością, albo zwyczajnie wyrzuci.
- Mam nadzieję, że nie wpadło Ci do głowy zaopiekować się moją kawą. - stwierdziła z humorem, żeby broń boże nie wziął tego za atak albo oskarżenie. Od taki luźny żart. - Znajomi twierdzą, że tego świństwa się pić nie da. Naprawdę nie rozumiem, czemu. - o dziwo wokół było luźno i prawie nie było ludzi, więc na wszelki wypadek rozejrzała się wokół ławki, czy czasem nie zostawiła czegoś jeszcze. Kawa to nic wielkiego, ale jakby został jakiś papier z tego, co miała teraz przy sobie... Mogłoby nie być ciekawie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Captain America

avatar

Liczba postów : 237
Data dołączenia : 27/05/2012

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Sob Sty 27, 2018 11:42 am

Steve podziwiał widoki i przy okazji nieco odpoczywał. Dopiero po chwili zauważył, że na ławce coś leżało. Była to kawa, którą zapewne ktoś zostawił pewnie dlatego że właścicielowi nie chciało się ruszać do najbliższego śmietnika. Tak na początku bynajmniej myślał. Gdy jednak już podnosił kubek by posprzątać okazało się, że nie był on pusty. Odłożył więc go na miejsce, tak samo jak stał wcześniej.
To wydawało się dosyć dziwne, a nawet wręcz nieco intrygujące. Rogers nie pamiętał kiedy ostatni raz spotkał się z tym, że ktoś zostawił kawę do połowy pełną. Niestety płyn był już chłodny czyli minęło już trochę czasu, co mogło zwiastować że właściciel już się nie zjawi po swoją zgubę, pewnie kompletnie o niej zapomniał. A ludzi w tej części parku zaczęło ubywać. Kapitan zauważył jeszcze tylko dwóch przechodniów, którzy za chwile zniknęli z pola widzenia. Wróżyło to ciszę i spokój, która zdawała się że potrwa dosyć długo.
Jednak w rzeczywistości co do tego bardzo się pomylił. Wówczas zauważył jakąś młodą kobietę, która zmierzała w stronę ławki. Czyżby właśnie odnalazł się właściciel? Chyba właśnie tak było ponieważ nieznajoma sięgnęła po kubek, a nawet zdecydowała się podkreślić to w żartobliwy sposób.
- Dobrze, że się pani pojawiła. Już miałem dzwonić do biura rzeczy znalezionych - odpowiedział, również pozwalając sobie na żart i uśmiechnął się delikatnie do kobiety. Zdaniem Kapitana miała dziwnych znajomych, kawa to nic złego a najlepiej i tak smakowała o poranku. Wystarczyło tylko zacząć dzień od filiżanki a wszystko stawało się lepsze. - Twoi znajomi chyba mało wypili kawy w życiu - stwierdził. Uwadze Steve'a nie umknęło także, że jego rozmówczyni w pewnym momencie rozejrzała się po ławce, jakby coś jeszcze zgubiła. Może tak właśnie było. - Szuka pani czegoś? - spytał uprzejmie, nie chciał jakoś jej się narzucać a tylko zwyczajnie pomóc.
A skoro już rozmawiali to wypadałoby przy okazji wiedzieć z kim. Właściwie mógł wcześniej pomyśleć o tym, gdyby nie te lekkie zamieszanie z kawą. Chociaż raczej podejrzewał, że w jego przypadku to kobieta doskonale wiedziała z kim rozmawia. Rogers odchrząknął.
- Tak właściwie to jestem Steve Rogers, chociaż to pewnie nie jest żadną tajemnicą - przedstawił się. Liczył na to, że rozmówczyni również postanowi pójść w jego ślady i zrobi to samo. Tak nakazywały dobre maniery ale i rozmowa wtedy byłaby o wiele lepsza. Dobrze przecież było wiedzieć z kim ma się do czynienia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kera

avatar

Liczba postów : 58
Data dołączenia : 05/06/2017

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Sob Lut 03, 2018 12:23 pm

Roześmiała się lekko słysząc o biurze rzeczy znalezionych. No, mogła być pewna, że mieliby bardzo ciekawe miny, gdyby ktoś im zgłosił porzuconą kawę.
- Nie, że za mało wypili, tylko że twierdzą, że za dużo cukru do niej sypię. - wyjaśniła z humorem w głosie, po krótkim namyśle opadając swobodnie na ławkę. Dopijanie kawy w biegu i na stojąco nie należało do najprzyjemniejszych, a skoro już miała pić zimną, to przynajmniej w miłym towarzystwie. Mogłaby ją sobie podgrzać w sumie, ale jak to mówią, nie przy świadkach. No i za duże ryzyko spalenia papierowego kubeczka. Cóż, zostawało dopicie zimnej. Jak słodka, to nawet można wybaczyć za niską temperaturę.
- Uznałam, że skoro dzisiaj jestem na tyle roztrzepana, żeby zostawić kawę, to mogłam i zostawić jakieś papierzyska, ale widzę, że to akurat ze sobą zabrałam. - stwierdziła spokojnie, nie widząc żadnych papierów ani innych pozostałości swojego pobytu na ławce.
Uśmiechnęła się delikatnie, kiedy się jej przedstawił. Owszem, doskonale wiedziała, z kim rozmawia, co nie zmieniało faktu, że zabrzmiało to bardzo po dżentelmeńsku. Ale czego innego mogłaby się spodziewać, w końcu facet się wychowywał w zupełnie innych czasach, niż na przykład ona sama. Miało to pewnego rodzaju sens.
- No nie jest, zgadza się. Tak czy siak miło mi poznać, Kera Crane. - wyciągnęła dłoń w jego stronę do zwykłego uścisku. Czyli tak, jak się teraz normalnie witało, bez żadnych udziwnień czy czegokolwiek innego.
W sumie fakt faktem wypadało się przedstawić, chociażby z tego prostego faktu, że doskonale wiedziała, z kim rozmawia. No i mało kulturalne byłoby nie odwzajemnić się rozmówcy tym samym, skoro ich rozmowa nie polegała na standardowym "dzień dobry" i "do widzenia". Upiła kolejny łyk kawy, obserwując park i brak ludzi.
- Pusto się zrobiło. - odezwała się tonem luźnej pogawędki, głównie chyba po to, żeby uniknąć niezręcznej ciszy. Nie była jakoś specjalnie dobra w luźnych pogawędkach, co nie znaczyło rzecz jasna, że teraz próbowała to zmienić na siłę. Ot po prostu czasem każdy ma ochotę się trochę bardziej uspołecznić i oderwać myśli od ogólnych problemów własnego i nie tylko życia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Captain America

avatar

Liczba postów : 237
Data dołączenia : 27/05/2012

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Pon Lut 05, 2018 8:35 pm

Mina pracownika biura rzeczy znalezionych na pewno byłaby bezcenna, chociaż pewnie znalazłby się nawet i lepszy ewenement niż zwykła, zimna kawa. Ale bardzo dobrze, że żart Steve'a okazał się trafiony. Wracając jednak do tematu znajomych Kery, może rzeczywiście akurat mieli taki gust, który widocznie nie za bardzo pasował do smaku napoju. Albo za dużo cukru po prostu wsypywali. A to w opinii Rogersa była dosyć ważna kwestia w sztuce zaparzania kawy. Jakiś smak musiał być, picie samego lukru to nic dobrego, a zwykle marnotractwo składników.
- Gusta są różne. Wiele zależy od sposobu zaparzenia, czy właśnie ilości cukru. Ale to i tak słaby pretekst by od razu nazywać kawę świństwem - stwierdził.
Tym razem to Kapitan lekko się roześmiał, słuchając odpowiedzi kobiety na swoje wcześniejsze pytanie. Nie był to jakiś złośliwy gest z jego strony, po prostu cała sytuacja wydawała się być nieco komiczna. Raczej przecież często Kerze nie zdarzało się gubić rzeczy.
Gdy natomiast rozmówczyni również się przedstawiła Steve oczywiście lekko uścisnął jej rękę. Chociaż zastanawiał się czy raczej nie powinien ucałować jej dłoni, jednak nie był do końca pewien jak mogłaby to odebrać także odpuścił to sobie.
- Miło mi Cię poznać, Kero - odparł do niej. I w tym momencie na chwilę można by powiedzieć, że rozmowa zatrzymała się w martwym punkcie. Rogers chciał już podsunąć jakiś temat, lecz ubiegła go Kera. - To chyba mniej odwiedzana część parku. Nawet i lepiej, można spokojnie usiąść i porozmawiać - powiedział. Zaraz jednak dodał coś jeszcze. - Wspominałaś coś o papierzyskach. Pracujesz w jakimś biurze? - spytał z ciekawości. Kto wie, może to był właśnie dobry temat do rozmowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kera

avatar

Liczba postów : 58
Data dołączenia : 05/06/2017

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Czw Lut 08, 2018 10:01 pm

Tak, prawdopodobnie pracowników takich miejsc nic już nie zdziwi. Tak samo jak czyścicieli magazynów czy na przykład lekarzy ostrego dyżuru. Kawa natomiast nie na darmo miała nazwę napoju bogów, czy jak kto wolał - "kawa to trucizna, którą Majowie podsunęli Konkwistadorom, by ich wytruć". Kera była raczej zwolennikiem pierwszej nazwy, choć wszystko też zależało od tego, co się w tej kawie dodatkowo znalazło. Kaleczeniu kawy jakimiś syropami mówimy stanowcze nie.
- No widzisz. Niestety nie jestem aż tak dobra w wyłuszczaniu własnej argumentacji, więc utarło się wśród znajomych, że mojej kawy się nie tyka, bo za słodka. - roześmiała się lekko.
W normalnej sytuacji użyłaby standardowego stwierdzenia "im to wytłumacz", ale wolała się jednak powstrzymać. Po pierwsze, to nie była normalna sytuacja, po drugie licho wie, jak Rogers zareagowałby na coś takiego, a po trzecie jeszcze musiałaby rozwinąć temat dawnej pracy, a to było ostatnie, o czym chciała rozmawiać. Dlatego zmiana tematu była całkiem przyjemna i bardzo dobrze odebrana przez kobietę.
- Mnie także miło. - zawsze w końcu to całkiem ciekawe przeżycie poznać żyjącą legendę, choć w niczym nie przypominała zachwyconej, piszczącej fanki. Zdecydowanie nie ten charakter. - Porozmawiać też... Ale przede wszystkim zebrać do kupy własne myśli. W końcu na świeżym powietrzu zawsze jest łatwiej. - uśmiechnęła się delikatnie i wewnętrznie skrzywiła na pytanie o papiery. Na całe szczęście niczego po sobie nie pokazała. - W biurze? Skądże. Mam je do biura podrzucić. Jestem mechanikiem, technicznie rzecz biorąc. - stwierdziła z humorem. O samochodach czy innych maszynach mogła rozmawiać, o ile facet zechce na taki temat rozmawiać z kobietą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Captain America

avatar

Liczba postów : 237
Data dołączenia : 27/05/2012

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Sob Lut 10, 2018 11:33 am

Steve raczej nie nazwałby kawy "napojem bogów". Z kolei określenie tego jako truciznę też niezbyt pasowało. Kawa to zwykły płyn, który szczególnie rano potrafił niesamowicie postawić na nogi. W jednym natomiast mogli się zgodzić, dodawanie jakiś syropów tylko pogarszało cały smak. Rogers po prostu był zwolennikiem zwykłej, tak zwanej "małej czarnej" kawy.
- Rozumiem. No cóż ich strata - odparł krótko. Następnie nastąpiła zmiana tematu. Czyli jak na razie krótka pogawędka o kawie została zamknięta.
Kapitan niesamowicie cieszył się, że Kera rozmawia z nim normalnie jak człowiek z człowiekiem i nie zachowuje się jak taka piszcząca fanka. Oczywiście to nie tak że ma dosyć fanów, dla każdego przecież zawsze starał się znaleźć chwilę czasu. Jednak niekiedy potrzeba było odrobinę lekkiej odmiany, zmiany. Tego mu najbardziej brakowało normalnej rozmowy z kimś nieznajomym, nie pamiętał nawet kiedy ostatnio takową odbył.
- Chyba właśnie czytasz mi w myślach, Kero - powiedział uśmiechając się. Między innymi  po to aż tyle biegał na świeżym powietrzu, by zebrać myśli. Coraz częściej mu się to zdarzało. - Właśnie dlatego lubię w takie miejsca przychodzić. Czasem trzeba odrobiny spokoju, by móc trochę pomyśleć - podsumował.
Kolejne słowa kobiety nieco zaskoczyły Steve'a. Na pewno jedną z ostatnich rzeczy jakich się spodziewał było to, że rozmawia z mechanikiem. Niemniej jednak w pełni to uszanował, ludzie mieli prawo mieć różne zainteresowania i płeć nie grała tutaj zbytnio roli.
- Zaskoczyłaś mnie trochę, ale oczywiście w tym pozytywnym sensie. To może opowiesz mi co nieco o jakiś nowinkach technologicznych ze świata motoryzacji? - spytał. Rzucił dość ogólny i obszerny temat, w którym nie mógł się pochwalić większą wiedzą. Ale może coś ciekawego z tego właśnie wyniknie. Warto było próbować różnych tematów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kera

avatar

Liczba postów : 58
Data dołączenia : 05/06/2017

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Sob Lut 17, 2018 2:03 pm

Każdy miał własne zdanie. Ale takie określenie na kawę pojawiało się bardzo często, zwłaszcza wśród osób, które przy niedoborach czarnej substancji potrafiły wpaść w histerię, mdleć, a nawet urządzać dzikie awantury w celu załatania braków. Na ile to odnosiło zamierzony skutek, ciężko powiedzieć, aczkolwiek widoczki potrafiły być zabawne, a przeważnie niestety przodowały w tym kobiety. Hasło "kawowe zombie" czasem potrafiło nabrać zupełnie nowego znaczenia.
- Czytać w myślach? Ja? Skądże. - ja tylko potrafię stworzyć pożar na zawołanie pomyślała sobie z humorem, lekko się uśmiechając w myślach. - Zresztą nawet jeśli to uważam czytanie w myślach za skończone chamstwo. W końcu myśli są nasze, są prywatne i pakowanie się w nie komuś byłoby zdecydowanie dość paskudne. Nooo może czasem przydatne, ale i tak. Na całe szczęście takie umiejętności to jednak wciąż tylko i wyłącznie obszar zainteresowań filmów science-fiction. - uśmiechnęła się lekko, trochę ciekawa, co sam Rogers o tym sądził. Chociaż jakby się tak zastanowić, skoro ona sama potrafiła stworzyć ogień siłą woli, to dlaczego mieliby nie istnieć ludzie zdolni przetrzepać myśli innych. Miała jednak ogromną nadzieję, że się z kimś takim nigdy w życiu nie spotka. Już nawet nie chodziło o ukrywanie czegokolwiek, ale ogólnie. To byłoby po prostu naruszenie cudzej prywatności. Tak samo jak nie czytało się cudzej korespondencji czy smsów, tak czytanie cudzych myśli było niszczeniem jakiegokolwiek zaufania, a tutaj nawet było gorzej, bo teoretycznie przed telepatą niczego nie dałoby się ukryć. Od najbardziej skrytych wspomnień i uczyć aż po te powierzchowne myśli dotyczące tego co się w danej chwili z kimś działo.
Zaskoczenie Steve'a nie było niczym dziwnym, przeważnie była przyzwyczajona do takich reakcji. Przynajmniej nie próbował twierdzić, że to nie jest zajęcie dla kobiety, jak co poniektórzy.
- Zdaje się, że przebywasz w towarzystwie Starka. Sądzę, że pod względem nowinek technologicznych bije moją wiedzę na głowę. - roześmiała się wesoło, po czym wyciągnęła z kieszeni kurtki jeden z nowszych modeli telefonów dotykowych, choć nie ten z najwyższej półki. - Ale za to mogę Ci pokazać coś, co bardzo chciałabym sobie zbudować, aczkolwiek przypuszczalnie będzie to trudniejsze, niż myślę. - znalazła na telefonie filmik z serialu "Nieustraszony" pokazujący samochód z własną osobowością i innymi bajerami. - Chociaż myślę, że sztuczna inteligencja może być niezłym wrzodem na pewnej części ciała, to jednak taki wóz to byłoby coś. Niestety AI to nie moja działka, ja mogłabym zrobić tylko samochód, do oprogramowania musiałabym kogoś znaleźć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3840
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Riverside Park   Czw Mar 15, 2018 1:06 pm

Wątek najwyraźniej umarł, więc wyprowadzam postaci z tematu.

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Riverside Park   

Powrót do góry Go down
 
Riverside Park
Powrót do góry 
Strona 15 z 15Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 13, 14, 15
 Similar topics
-
» Miejski park
» Park Promnitz
» Planten un Blomen
» Bryant Park
» Park Tiergarten

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: