Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Luni Tessa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Luni Tessa

avatar

Liczba postów : 9
Data dołączenia : 13/03/2017

PisanieTemat: Luni Tessa   Sob Mar 18, 2017 8:41 pm

Imię i nazwisko:
Luni Tessa
(czytane przez n-i, proszę o nie zmiękczanie tego w wymowie)

Pseudonim:
Miała kilka różnych pseudonimów, w zależności od tego, z kim akurat się trzymała i gdzie przebywała
Luna - pseudonim przedszkolny i wczesnoszkolny, używane za czasów jej mieszkania w Lisbonie oraz w kilku innych okolicznościach
Shady - pseudonim używany podczas czasów podróżowania z ojcem, przez krótki czas, od momentu kiedy odkryła swoją moc, dla żartu nadany przez tatusia
Tiana - dość często przedstawiała się tak przypadkowym ludziom, którym akurat trzeba było się jakoś przedstawić, ale nie miała ochoty zdradzać swojego prawdziwego imienia
Pomijając wszystkie te pseudonimy, większość poznanych osób, zwraca się do niej po prostu Luni, lub Tessa. Pomimo że Tessa to jej nazwisko, traktuje je niemal jak zastępcze imię.

Rasa:
Mutantka

Miejsce pochodzenia:
Urodziła się w Lizbonie, w Portugalii, jednak jako siedmiolatka, wyjechała wraz z ojcem i od tego czasu, prawie nieustannie podróżowała po różnych krajach.

Wiek:
17

Frakcja:
~Przeważnie neutralna
~Na razie cywilka, w niedalekiej przyszłości uczennica Instytutu Xaviera

Wygląd:
Szczupła dziewczyna, o opalonej cerze, średniego wzrostu. Ciemnobrązowe włosy, zwykle pozostawia rozpuszczone. Jej oczy również mają kolor ciemnobrązowy. Jeśli chodzi o makijaż, preferuje raczej delikatny. Ubiera się bardzo różnie, w zależności od tego gdzie aktualnie się znajduje - stara się zazwyczaj dopasować do otoczenia, nie wyróżniać z tłumu. To dla niej priorytet, ponieważ zazwyczaj gdy zwracała na siebie w przeszłości większą uwagę, źle się to kończyło. Jednakowoż, jej strój musi być dla niej przede wszystkim wygodny. Nie toleruje czegoś, co będzie ograniczało poruszanie się. Oczywiście ubiera się stosownie do pogody.
W swojej postaci, którą przybiera chwilowo, podczas używania mocy, to nieregularna sylwetka, zbudowana z czegoś na kształt czarnego dymu.

Charakter:
Przede wszystkim spokój. Nawet jeśli się denerwuje, dokłada wszelkich starań, aby tego zdenerwowania nie pokazać innym. Na ogół po prostu chowa swoje przemyślenia dla siebie, uważając że inni po prostu zwyczajnie nie muszą tego wiedzieć.
Po drugie, wolność. Luni bardzo ceni sobie to, że może sama o sobie decydować i nawet jeśli jest gdzieś, gdzie ma nad sobą wyżej postawione w hierarchii osoby, zachowuje własne zdanie (co nie znaczy że zawsze musi być ono odmienne od otaczającego ją świata). Nie znosi wręcz sytuacji, kiedy jest przymuszana do wykonania czegoś bezsensownego.
No i oczywiście, relacja. Dobra relacja - nie dąży do zwady. Jeśli kogoś nie lubi, to oczywiście nie będzie się starała na siłę tego zmienić, ale nie będzie też tego uparcie manifestowała. Na ogół jednak, jest nastawiona pozytywnie na nowe znajomości. A więc, jeśli brakuje ci znajomej, to ona chętnie nią zostanie.
Prócz tego, można śmiało o niej powiedzieć, że jest pomocna. Do pewnych granic oczywiście, bo nie rzuci się pod rozpędzoną ciężarówkę, żeby ratować swojego wroga.
Kolejną cechą o której warto wspomnieć, choć może niekoniecznie cecha pozytywna: dawno już uległa dosyć popularnej "znieczulicy". Owszem, bardzo przykro jej będzie jeśli ktoś zginie, ale sama nie będzie płakać i rozpaczać. Przyjmie to raczej jako naturalną kolei rzeczy. Wyjątkiem od tej znieczulicy jest fakt zagrożenia swojego życia, wtedy potrafi naprawdę bardzo spanikować. Cóż.. Każdemu się zdarza.

Umiejętności:
Uchodzi za osobę, która potrafi prowadzić niemal każdy samochód, ciężarówkę, motocykl itd. - wszystko co ma koła, jeździ po ziemi i nie jest technologią z kosmosu), a jeśli akurat czymś jeszcze nie jeździła, to bardzo szybko jest się w stanie nauczyć. Ta umiejętność ma źródło w tym, że podróżując z ojcem bardzo często zmieniali środki transportu i równie często zmieniali kierowcę, no a przecież była ich tylko dwójka, więc Luni również prowadziła (tak, jako nastolatka, bez uprawnień). W razie czego, obsłuży też łódź motorową, czy skuter wodny, aczkolwiek nie łudźcie się, że będzie potrafić sterować promem. Tylko jeśli coś jest małe i możliwe do poprowadzenia w jedną osobę, to raczej sobie poradzi. I nie - nie lata śmigłowcami, ani samolotami.
Prócz zdolności prowadzenia pojazdów, zna podstawy (albo raczej fundamenty podstaw) kilku języków, z kilku krajów, które wraz z ojcem odwiedziła. Potrafi się przedstawić, zapytać o kilka podstawowych rzeczy np. jak dojechać do sklepu itp. Zalicza się w to francuski, włoski, grecki, a także turecki. Również hiszpański, aczkolwiek z nim radzi sobie nieco lepiej - powiedzmy że niedaleko jej do stopnia komunikatywnego. No i oczywistym jest, że angielski (jakoś się wszędzie musiała dogadać, nie?). Swój ojczysty język portugalski pamięta w małym stopniu, zapewne niewiele wykraczającym poza fundamenty podstaw - od prawie dziesięciu lat go nie używała, a nieużywany język jest zapominany.
Potrafi posłużyć się najprostszą bronią palną oraz nożem (teraz mówimy o samoobronie, nie kuchni, choć w kuchni z nożem też nie ma problemu), oraz zna podstawy walki wręcz.
Reszta jak zwykła nastolatka - trochę sportu, trochę tańca. Umie zrobić sobie posiłek, choć to nie jest oczywiście poziom szefa kuchni.

Moce:
Jej mocą jest coś, co prawdopodobnie jest formą fazowania. Luni w trakcie używania mocy zmienia się (w całości, lub tylko jakąś część ciała) w ciemną postać, zbudowaną z czegoś, co strukturą przypomina dym, lub cień. Postać ta przybiera rozmiar oraz kształt oryginalnej wersji Luni, chociaż jest to kształt nieregularny - zupełnie jakby był trochę rozwiewany.
Potrafi przenikać przez niektóre przedmioty i przeszkody. One również przenikają przez nią. Przykładowo, jeśli coś leci ku jej ciału, przechodząc w ciemną postać, to coś po prostu poleci sobie dalej, nie czyniąc żadnych szkód w jej ciele. Mówimy tu o wszystkich rzeczach materialnych. Nieważne, czy ktoś w nią strzela, czy zrzuca na nią doniczkę. W takich przypadkach, to po prostu działa jakby była dymem - spróbuj przerzucić piłkę przez chmurę dymu. Da się? Da. No to tak samo przez nią się da. To samo dotyczy się sytuacji, kiedy to ona zamierza przez coś przelecieć. Tutaj dużo zależy od tego, jak bardzo niedziurawa jest to struktura. Luni nie ma problemów z przedostawaniem się w swojej ciemnej postaci przez jakieś metalowe kraty, czy siatki. Jeśli coś ma sporo dziur, to jest w porządku. Normalnie by nie przeszła, ale korzystając z ciemnej postaci przejdzie.
W niektórych przypadkach, jest to jednak nieco bardziej skomplikowane. Na przykład w przypadku przenikania przez ściany. Tutaj zasada dymu już nie zadziała - przeniknięcie przez stałą niedziurawą przeszkodę jest trudniejsze. Oczywiście nie jest to niemożliwe, ale Luni musi wiedzieć, czego się spodziewać po drugiej stronie. Powinno wystarczyć okno, lub monitoring, a będzie to wykonalne. W tym przypadku musi wejść najpierw w przeszkodę - wniknąć w jej strukturę, aby potem wyjść po drugiej stronie.
Przybierając tę postać, przestaje odczuwać potrzeby związane z fizycznymi aspektami życia - może na przykład nie oddychać. Zupełnie jej to nie szkodzi, ponieważ, jej ciało nie jest już w pewnym sensie materialne.To daje pewne możliwości - przykładowo zmieniając się w ciemną postać, brak powietrza zdatnego do oddychania nie robi jej problemu, tak samo nie zaszkodzą jej wtedy gazy bojowe, trujące opary, czy też zwykły czad. Nie spali się, nie zamrozi, ani nie utopi (o ile oczywiście przed powrotną przemianą się wynurzy - zawsze po wyjściu z ciemnej postaci musi wziąć oddech). Zapewne jest to wszystko to rzeczy niezwykle korzystne. Ale.. No właśnie.
Zawsze jest jakieś ale. Luni nie potrafi wytrzymać w tej postaci zbyt długiego czasu. Jej rekord wynosił godzinę, ale to niemal ją wykończyło. Ogólnie rzecz biorąc, nie ma żadnych problemów, żeby na krótką chwilę, kilku sekund się przemienić. Ale jeśli chce utrzymać się w ciemnej postaci na dłużej, to sytuacja wygląda następująco: im dłuższy czas utrzymania, tym więcej energii ją to kosztuje, a co za tym idzie, tym bardziej jest zmęczona (tak, ciemna postać która nie musi oddychać i przenika przez różne rzeczy się męczy). Poziom zmęczenia, który zaczyna bardzo silnie przeszkadzać w używaniu mocy pojawia się gdzieś pomiędzy piętnastą a trzydziestą minutą, w zależności od różnych okoliczności. Istotną zmienną, którą należy wziąć pod uwagę to to, że im więcej emocji jej towarzyszy podczas przemiany, oraz im silniejsze one są, tym dłużej może trwać używanie ciemnej postaci i tym łatwiejsze jest to dla Luni. A punkt kulminacyjny zmęczenia może się przesunąć o wiele dalej. Fajnie, nie? Fajnie i niebezpiecznie, bo po takim wydłużeniu aktywności mimo zmęczenia, o wiele szybciej traci pozostałą jej energię, co może zaszkodzić nawet jej zdrowiu. W przypadku skrajności (mega wielkie przerażenie na przykład), lub silnego zaskoczenia (na przykład odgłosem wystrzału) może dojść do tego, że samorzutnie (nieświadomie) przejdzie w ciemną postać, aby siebie chronić. I czasem się zorientuje że jej użyła, a czasem nie.

Broń:
Cóż.. Z bronią bywa różnie, jeśli akurat ma pod ręką jakiś nóż, albo najprostszą wersję pistoletu, to zapewne tego użyje. Na codzień jednak do samoobrony służy jej moc.

Ekwipunek:
Plecak z najpotrzebniejszymi rzeczami: nóż (do obrony, nie krojenia pomidorków), trochę gotówki, słuchawki, zeszyt z ogromną ilością zapisków gdzie popadnie (głównie słówka oraz proste zdania przetłumaczone na kilka języków), kilka długopisów i ołówków, czasem mapa miasta w którym aktualnie przebywa, butelka z wodą i zazwyczaj jakieś jedzenie.
W kieszeni: telefon, kluczyki do pojazdu, którym aktualnie jeździ.

Historia:
Jej historia na samym początku, to historia normalnego dziecka, z dobrego domu. Była kochaną córeczką mamusi, jedynaczką (a nawet nadal jest jedynaczką), wesołą, szczęśliwą, uwielbianą przez rówieśników. Dosłownie. Na podwórku, jako Luna, była jedną z tych najbardziej "fajnych", trudno powiedzieć, czy za sprawą charakteru.. Czy też może mamusi. Jej mamusia, pomijając fakt że była kochającą, naprawdę dobrą kobietą, pracowała w jakimś laboratorium. Kilka razy nawet Luni tam była - to były jakieś dni otwarte, tyle pamięta. To dzieciństwo skończyło się gwałtownie, za sprawą wypadku. Można by wiele tu wymyślić, ale tak naprawdę to nie był jakiś bardzo głośny wypadek. Po prostu, zwyczajny - samochodowy. Za bardzo się śpieszyły, ona siedziała na tylnym siedzeniu, mama prowadziła, w dodatku padał deszcz. Wpadły w poślizg i uderzyły w jakieś inne auto. I koniec. Potem przez dłuższy czas ma wyrwę w pamięci - dokumentacja szpitalna twierdzi, że przez miesiąc była w śpiączce. W tym czasie, pojawiła się postać, której wcześniej w jej życiu nie było. Tatuś. Ale moment.. Miała wcześniej normalne życie, prawda? Ano miała. Za normalne przyjmowała też to, że mieszka sama z mamą, bo tatuś przez prawie cały czas pracował za granicą. Ale gdy ona zginęła, on przyjechał, aby zająć się córeczką. Przez pewien czas było źle, do momentu, kiedy wyjechali z Lisbony, aby mogła odciąć się od tragicznych wydarzeń. Zaczęli podróżować - podróżowali przez następne kilka lat. Żyjąc w drodze, niejako "poza prawem", nie mieli ani ubezpieczenia, ani stałego miejsca zamieszkania. Mieli samochód campinowy i to wystarczało. Potem, kiedy samochód się zepsuł, mieli małą ciężarówkę i kilka różnych aut. Na przestrzeni lat trochę się tego uzbierało. Jeżdżąc codziennie od miejsca do miejsca i po różnych miastach, oraz krajach, Luni nauczyła się podstaw kilku języków, oraz, spośród niech, o wiele lepiej Hiszpańskiego, za sprawą pewnego przystojnego Hiszpana. Cóż... Był taki epizod w jej życiu. Jeśli chodzi o prowadzenie jazdę, to ojciec nauczył ją prowadzić. Ćwiczyli na początku oczywiście na pustym placu, a kiedy umiała się nie rozbijać po poboczu, zaczęła wymieniać tatę za kierownicą, na prostych i pustych drogach, po których nie jeździło dużo aut. A potem z czasem stawała się coraz lepsza i prowadziła coraz to inne pojazdy. I tak to wyszło.
I pewnie nadal by razem podróżowali, to jej się naprawdę podobało, ale w pewnym momencie, zaczęła ujawniać się jej moc. Na początku nieświadomie. To była pierwsza manifestacja mocy. Zdarzyło się tak, że wraz z tatkiem wpadli w kłopoty i pewna uliczna banda chciała im.. Dokopać. Rzucili w nią czymś, teraz już nawet nie pamięta, ale było to groźne. I stało się. Czymkolwiek owa rzecz była, zamiast trafić w dziewczynę, po prostu przeniknęła. Na chwilę, Luni częściowo przemieniła się w cień. Oni, przestraszeni zwiali, a ona z ojcem pojechała dalej. Zaczęli żartować, że niby "Shady", że ma nadludzkie moce i takie tam. No i cóż.. Niedługo później miało się okazać że żarty są prawdą. Zaledwie tydzień, może dwa po tym zdarzeniu, jechała autem na stację benzynową. Sama - przecież chodziło wyłącznie o paliwo i powrót. Z naprzeciwka jechało drugie auto, było gorąco, upalnie. Jej zrobiło się słabo, kierowca znaprzeciwka chyba był pijany. Zatrzymała się, wyszła z auta, stanęła na poboczu. I to był błąd, tamten, jadąc zygzaczkiem w pewnym momencie skręcił ku niej, kiedy nie patrzyła. Kiedy odwróciła się i to zobaczyła, było już za późno. Wtedy ponownie nieświadomie użyła swoich zdolności. Zmieniła się, auto przeniknęło przez nią, a ona pod lekkim wstrząsem, stała i patrzyła. Minęła godzina, druga.. Nie ruszyła się dalej z miejsca wypadku. Pojazd pijanego kierowcy wrócił na drogę i pojechało dalej, razem z nim, a ona została, rozmyślając nad tym ,co się stało. Zaniepokojony ojciec wrócił po nią i przez następne dni, milczeli. W końcu, nie będąc pewna co do tego, czy nie zrobi się niebezpieczna zdecydowała się wyjechać.
Od tamtego zdarzenia minęło sporo czasu. Co jakiś czas się ze sobą kontaktują, ale obecnie Luni podróżuje sama, korzystając (jak zawsze wcześniej) z fałszywych papierów i starając się nie wyróżniać. Pozostając bez opieki ojca, poznawała swoje moce, ucząc się kontrolować przemiany, zarówno częściowe, jak i w całości. Jeszcze nie zawsze jest w stanie to opanować, ale idzie jej coraz lepiej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3403
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Luni Tessa   Sob Mar 18, 2017 9:35 pm

Co do mocy... Skoro ta postać przypomina dym, to jest podatna na wiatr, telekinezę i tym podobne moce, które mogą ją rozwiać - a powrót po tym do humanoidalnego kształtu męczy i może wywołać obrażenia, jeżeli część formy przepadnie. Na postać w dalszym ciągu działa magia (oczywiście mam na myśli bardziej uroki czy czystą energię magiczną, niż ataki polegające na przyzwaniu, na przykład, lodowych pocisków albo czegoś podobnego), a także niektóre rodzaje energii i zdolności psychiczne, choć może nie w przypadku tych słabszych telepatów. Do tego mogą się zdarzyć materiały, przez które przenikać będzie ciężko - lub nie będzie to możliwe w ogóle. Znów: magiczne, wyjątkowo gęste i tym podobne.

Poza tym akcept.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
 
Luni Tessa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Sprawy organizacyjne :: Karty postaci-
Skocz do: