Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Stare złomowisko, Lower Manhattan

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Ava Harris

avatar

Liczba postów : 34
Data dołączenia : 01/04/2017

PisanieTemat: Stare złomowisko, Lower Manhattan   Pon Kwi 10, 2017 1:48 pm



Stare złomowisko, powstałe tak dawno temu, że już nikt nie pamięta kiedy. Gdzieś zapewne można znaleźć tabliczkę z rokiem utworzenia, ale kogo tak właściwie to interesuje? Są tutaj składowane wszelkiego rodzaju pojazdy, nie tylko samochody. Można również trafić na autobusy, motory, a nawet łódki i motorówki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava Harris

avatar

Liczba postów : 34
Data dołączenia : 01/04/2017

PisanieTemat: Re: Stare złomowisko, Lower Manhattan   Pon Kwi 10, 2017 2:32 pm

Z New Jersey do New York nie było wcale tak daleko. Szczególnie z Jersey City, które praktycznie graniczyło z sąsiednim stanem. Wystarczyło przekroczyć most i już się było w New York, jednym z najbardziej znanych miejsce w USA. Ava często wykorzystywała ten fakt i w wolne dni podróżowała do miasta, w którym zawsze coś się działo. W końcu New York często było ofiarą napadów złoczyńców, kosmitów czy innego zła. To tam Avengersi mieli swoją siedzibę. Nie mówiąc już po prostu o fakcie, że miasto było wielkie i nie można było się tam nudzić.
Jednak tym razem dziewczyna wybrała zupełnie inne miejsce za cel swojej podróży. Miejsce, które odwiedzała raz na jakiś czas. Stare złomowisko. Idealne do jej treningów. A raczej prób sprawdzania granic swoich możliwości. Ludzie raczej się tutaj nie pojawiali, jeszcze nie zdarzyło się jej spotkać tu kogoś. Mogła więc bez obaw używać swoich mocy. Wiedziała, że zwykli ludzie nie powinni wiedzieć o nich. Całkiem niedawno nawet odkryła, skąd się wzięła jej moc. W chwili kiedy wszyscy dowiedzieli się o istnieniu mutantów, ludzi z genem X. A ona zapewne była jednym z nich, patrząc na to co potrafiła i na odwiedziny pewnych osób.
Jak zwykle, na początek urządziła sobie mały spacer między wrakami pojazdów. Pomyślała sobie, że niektóre z nich kiedyś musiały wyglądać pięknie. Część była tak pokryta rdzą, że bez problemu się rozpadały, gdy używała swojej siły. Część jednak nie wyglądała aż tak źle. Widocznie od czasu do czasu nadal ktoś tu zostawiał swój złom. W końcu po kilku(nastu) minutach spacerku zatrzymała się przy wraku autobusu. Wciąż nie była pewna czy jest w stanie podnieść każdy. Czytała gdzieś, że autobusy mogą ważyć od dziesięciu do piętnastu ton. Albo trafi na ten lżejszy albo na ten cięższy. Pochyliła się by chwycić autobus za brzeg i powoli zaczęła się prostować, podrywając po kolei każde koło z ziemi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Astrid Elusive

avatar

Liczba postów : 19
Data dołączenia : 13/02/2017

PisanieTemat: Re: Stare złomowisko, Lower Manhattan   Wto Kwi 11, 2017 10:10 pm

W pewnym oddaleniu od Avy działy się interesujące rzeczy. Drobne przedmioty latały pod wpływem działania jakiejś niezauważalnej siły, bez oczywistego celu lub sensu. Dopiero po zastanowieniu można by zauważyć, że rezultaty przypominają rozzłoszczoną osobę, kopiącą leżące na drodze rzeczy. Kolejne fragmenty wyrzucanych w powietrze kawałków stali, gum i tym podobnych tworzyły pokręcony szlak, którym podążała Astrid, depresyjnie rozpamiętująca przeszłość. Na złomowisko przyszła sądząc, że jest to miejsce pasujące do takiego nastroju - pełne zużytych, wyrzuconych rzeczy. Choć materialnie powodziło się jej doskonale, nie znalazła w Nowym Jorku żadnej przyjaznej duszy. Najzwyczajniej w świecie czuła się samotna, nie była stworzona do życia poza społeczeństwem i zaczęła już przeklinać swoje moce, choć oczywiście to nie one powodowały jej zamknięcie na świat. W takim nastroju dziewczyna nie zauważała wiele z tego, co działo się wkoło. Niosące się po złomowisku odgłosy nie przyciągnęły również jej uwagi, toteż nie zdała sobie sprawy, że idzie w ich kierunku. Przeszła niemalże wpadając na Ave i, niczego nie świadoma, kontynuowała spacer. Zapewne nie zauważyłaby obecności drugiej osoby, gdyby nie przeraźliwy hałas unoszonego autobusu. Przebił się on do świadomości Catharine, brutalnie wyrywajac ją z destruktywnego humoru. Dziewczyna obróciła się gwałtownie, lokalizujac źródło dźwięku. Zdumiona zamrugała oczami, mimowolnie wydając okrzyk zaskoczenia i przestrachu. Skarcila samą siebie i zagryzła wargę, mając nadzieję na to, że kobieta-siłacz nic nie usłyszała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava Harris

avatar

Liczba postów : 34
Data dołączenia : 01/04/2017

PisanieTemat: Re: Stare złomowisko, Lower Manhattan   Czw Kwi 13, 2017 3:46 pm

Zapewne gdyby nie skrzywienie starego autobusu to Ava zwróciłaby bardziej uwagę na to, co się działo niedaleko niej i zbliżało coraz bardziej. Choć zapewne przedmioty nie odlatywały na boki cały czas. Poza tym, był skoncentrowana na podnoszeniu ciężaru i była całkowicie pewna, że nikogo poza nią tutaj nie ma. W końcu kto chodzi na złomowisko? No chyba tylko bezdomni, ale tacy to pewnie uciekliby w popłochu i tyle by ich widziała.
Jednak z koncentracji wyrwało ją coś zupełnie innego niż hałas złomu. A dokładniej ten okrzyk. Natychmiast wypuściła z rąk pojazd, który z łoskotem upadł z powrotem na ziemię i zachybotał się, jakby miał upaść zaraz. Nic takiego jednak się nie stało gdyż Ava przytrzymała go na moment po czym natychmiast obróciła się, rozglądając uważnie dookoła siebie. Starając się zlokalizować, skąd dokładniej usłyszała ten krzyk.
- Kto tu jest?! - zawołała nieco głośniej, nie krzycząc jednak, by samej nie robić zbędnego hałasu. Nie widziała jednak nikogo, a była niemal całkiem pewna, że dźwięk nie dotarł do niej ze zbyt dużej odległości. - Pokaż się natychmiast - chciał dodać "to nic ci nie zrobię", ale zdecydowała, że jednak groźbami niewiele zdziała, więc to nie ma sensu. Poza tym, mało kto ją tu znał. Nawet nie było jak donieść na nią... Gdzieś. Właśnie, gdzie? Policja raczej nie zajmuje się mutantami, co oni mogą zrobić. Nic.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Astrid Elusive

avatar

Liczba postów : 19
Data dołączenia : 13/02/2017

PisanieTemat: Re: Stare złomowisko, Lower Manhattan   Pią Kwi 14, 2017 9:57 am

Niestety, limit szczęścia Astrid chyba się wyczerpał. Teraz kobieta zaczęła toczyć wewnętrzną walkę. Pokazać się, czy nie? Była smutna, rozgoryczona, ale nie chciała umrzeć, do tego nie było jej śpieszno. Strach przed siłą nieznajomej przez chwilę przeszkadzał jej w racjonalnym myśleniu, jednak szybko wróciła do systematycznego rozważania. Przed nią stała mutantka, kosmitka lub jakiś niezwykły robot. A przynajmniej Catharine nie miała więcej pomysłów. Nie zdążyła dostosować temperatury do otoczenia, więc prawdopodobnie siłaczka nie dysponowała żadną możliwością obserwacji w podczerwieni. W takim razie istniała spora szansa, że nawet w wypadku wymknięcia się sytuacji spod kontroli, zdoła uciec. Uspokojona w ten sposób zaczęła myśleć w inny sposób. Postanowiła połechtać ego potencjalnej przecwiniczki, w końcu mogło się jej to przydać.
- Ja tu jestem - odparła, starając się tak manipulować falami dźwiękowymi, by nie sposób było stwierdzić, skąd dochodzą.
- Jesteś bardzo silna... Boję się, że zrobisz mi krzywdę. Proszę, nie rób mi krzywdy... - wyszeptała już na koniec, pojawiając się przy jednej z gór śmieci.
Dobrała miejsce na skraju pola widzenia siłaczki, mając nadzieję, że w ten sposób nie zdradzi od razu swoich zdolności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zoey

avatar

Liczba postów : 7
Data dołączenia : 13/04/2017

PisanieTemat: Re: Stare złomowisko, Lower Manhattan   Pią Kwi 14, 2017 12:44 pm

Nie miała specjalnego powodu, by pojawić się na złomowisku. Po prostu chciała trochę odpocząć od gwaru ulic, a na włamywanie się do czyjegoś domu nie miała za bardzo ochoty. Przynajmniej nie tym razem. Poza tym, gdy dotarła na miejsce, dostrzegła bardzo interesującą istotę. Była to młoda dziewczyna próbująca podnieść z ziemi stary autobus. Takich rzeczy nie widywało się na co dzień dlatego też Zoey postanowiła zatrzymać się na chwilę i będąc cały czas niewidzialna dla ludzkich oczu, zaczęła przypatrywać się ów kobiecie. A nieznajoma dysponowała naprawdę ogromną siłą. Obserwując ją, nastolatka czuła się jak na pokazie w cyrku, gdzie siłacze podnosili różne ciężkie rzeczy. Choć... Nie... Tego jednak nie należało porównywać do cyrku. Było znacznie lepsze od niego.
"- Co do..."- Pomyślała nagle, gdy w pobliżu rozległ się czyjś okrzyk. W jednej chwili podleciała wyżej, by z lotu ptaka wyszukać osobę, która wydała wspomniany dźwięk. I była to kolejna młoda kobieta. Czyżby złomowisko stało się ostatnio popularnym miejscem wśród młodzieży? A może to tylko zwykły zbieg okoliczności? Czymkolwiek by to nie było, Zoey zdecydowała, że na razie nie opuści tego miejsca i poobserwuje jak rozwinie się sytuacja. Poza tym, na początku wyglądało na to, że dziewczyny się nie znały. Nie wiedziały o sobie pewnie niczego, zwłaszcza jeśli chodzi o moce. Czyżby były to dwie mutantki? Ostatnio dużo się o nich mówiło w telewizji i prasie. Ludzie jednocześnie fascynowali się tymi istotami, jak również bardzo ich bali. W końcu żywi zawsze obawiali się tego, czego nie rozumieli, to było dla nich naturalne. I dopiero po śmierci nastolatka sama mogła się pozbyć strachu przed nieznanym. Nawet jeśli kobiety dysponowały silnymi mocami i zdolnościami.
- Ciekawie się zapowiada- Powiedziała głośno, nie przejmując się tym, że ktoś mógł ją usłyszeć. W końcu kobiety i tak grały ze sobą w kotka i myszkę, więc dodatkowa osoba zbyt wiele w tej sytuacji nie zmieni.
- Jesteście stąd?- Spytała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava Harris

avatar

Liczba postów : 34
Data dołączenia : 01/04/2017

PisanieTemat: Re: Stare złomowisko, Lower Manhattan   Pią Kwi 14, 2017 6:32 pm

Ava przechyliła głowę, czekając na odpowiedź osoby, która wcześniej krzyknęła. Zawsze mogłaby zacząć rzucać samochodami, w końcu by trafiła na tego kogoś. Sęk w tym, że dziewczyna nie chciała nikogo krzywdzić. Nie miało to żadnego sensu. Co innego gdyby ktoś ją atakował. Wtedy po prostu zaczęłaby się bronić. W tej chwili jednak nic jej nie groziło, więc tylko pozostawała czujna.
- Zrobię ci krzywdę? Niby po co? - zapytała, wciąż się rozglądając. Kimkolwiek była dziewczyna, która ją zobaczyła, miała dziwny tok myślenia. Z drugiej strony może faktycznie się bała. To by było w sumie całkiem normalne, patrząc na to, że przed chwilą podniosła autobus na czyichś oczach.
Niby sytuacja była w miarę spokojna, ale zaraz też usłyszała kolejny głos i znowu nie wiedziała skąd ten dobiega. Czy to jakiś zlot fanów złomu? Uśmiechnęła się pod nosem na tę myśl. Ten głos brzmiał bardziej dziecięco, więc musiał to być ktoś młodszy od niej. Okej, dzieciaki faktycznie mogły lubić zapuszczać się w takie miejsca. To co dla dorosłego było śmieciem, dla dziecka mogło być prawdziwym skarbem. Zwłaszcza dla inteligentnego dzieciaka, który miał głowę pełną pomysłów.
- Stąd? Jeśli masz złomowisko na myśli to nie. Mam swój dom. - odparła, przy okazji lekko żartując sobie. W końcu to pytanie mogło mieć wiele znaczeń. Stąd jako złomowisko, miasto, stań, państwa. Możliwości było wiele choć o złomowisko tamta dziewczyna raczej nie pytała.
- Przestaniecie się chować? Ja się nie chowam - odezwała się, znów skanując otoczenie. Chyba widziała jedną z dziewczyn choć była dosyć daleko. Nie widziała natomiast drugiej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Astrid Elusive

avatar

Liczba postów : 19
Data dołączenia : 13/02/2017

PisanieTemat: Re: Stare złomowisko, Lower Manhattan   Pią Kwi 14, 2017 7:50 pm

- Jestem tutaj - powiedziała Astrid, unosząc głos, żeby ją usłyszano i zauważono.
Nie zareagowała na kolejną obcą osobę, unosząc jedynie głowę w próbie zlokalizowania źródła dźwięku. Postanowiła priorytetowo traktować siłaczkę, z oczywistych względów. Odnotowała pytanie nieznajomej dziewczyny, jednak postanowiła odpowiedzieć jej w drugiej kolejności.
- Nie wiem, czemu. Przepraszam, po prostu boję się osób, które podnoszą autobusy.
Wyjaśnienie wydawało jej się całkiem niezłe, zresztą by potwierdzić swoje niewinne podejście ruszyła w stronę nieznajomej.
- Ja nie jestem stąd... Jestem Catharine - przedstawiła się nieużywanym imieniem, z wrodzonej nieufności. - A wy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zoey

avatar

Liczba postów : 7
Data dołączenia : 13/04/2017

PisanieTemat: Re: Stare złomowisko, Lower Manhattan   Sob Kwi 15, 2017 11:30 am

Nie wiedziała, czy powinna im się pokazać, czy nie. Jej aparycja raczej nie była do tego odpowiednia. Wielu ludzi miewało przez to nieprzyjemności, prawie jak z horroru, choć z całych sił starała się to zmienić. Lecz niestety, wygląd jaki towarzyszył jej w chwili śmierci, po niej pozostał niezmienny. Zwłaszcza wszelkie rany, które odniosła w tamtym dniu. Dlatego też wyglądała co najmniej jak ofiara jakiegoś wypadku. Czy więc dobrze było się pokazywać ludziom?
- Wprawdzie miałam na myśli miasto, ale doceniam żart- Stwierdziła, znów lądując na ziemi, tuż obok dziewczyny, która jeszcze jakiś czas temu podnosiła gołymi rękami autobus.
- Wierz mi, wiele osób nie lubi, gdy im się pokazuję- Dodała, stojąc tuż obok, dzięki czemu nastolatka mogła ją bardzo dobrze słyszeć i znać jej dokładne położenie. Jednak jak już zostało wspomniane, nadal pozostawała niewidzialna. Choć wolałaby, by było inaczej. By mogła w normalny sposób nawiązywać kontakt z innymi osobami, zwłaszcza takimi, z którymi dało się przeprowadzić normalną, miłą rozmowę.
- Jestem z Wisconsin i mam na imię Zoey- Przedstawiła się, spoglądając na drugą dziewczynę, która najwidoczniej też dysponowała jakimiś mocami, choć początkowo Zoey nie potrafiła stwierdzić jakimi. Czyżby też potrafiła być niewidzialna? Możliwe, że dlatego przez krótką chwilę była tak trudna do dostrzeżenia. Ale zawsze można się mylić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava Harris

avatar

Liczba postów : 34
Data dołączenia : 01/04/2017

PisanieTemat: Re: Stare złomowisko, Lower Manhattan   Sob Kwi 15, 2017 7:49 pm

Skierowała spojrzenie w stronę pierwszej dziewczyny i w końcu ją zauważyła. Była niewiele wyższa od niej.
- No, też bym się bała osób podnoszących autobusy albo ciężarówki - odparła z lekkim rozbawieniem. Chociaż osoby podnoszącej autobus to pewnie raczej nie, tyle sama potrafiła. Przy ciężarówce zaczęłaby się już martwić. Nie byłaby w stanie zatrzymać takiego pojazdu, lecącego w jej stronę. I kto wie czy w szoku zdążyłaby aktywować swoją inną moc. Tyle, że Ava sama nie wykazywała przecież żadnej agresji. Po prostu ćwiczyła podnoszenie ciężarów.
Słysząc głos drugiej dziewczyny, spojrzała w bok, mając wrażenie, że tamta stoi tuż obok niej. Widocznie miała jakąś moc niewidzialności. Kolejna mutantka? Najwidoczniej było ich więcej na Ziemi niż można by pomyśleć. W sumie, dopóki wyglądało się jak człowiek to nie było problemu z ukrywaniem się. W telewizji co nieco słyszała o mutantach, gdzieś tam pewnie mignęli tacy co nie do końca wyglądali jak ludzie.
- Wisconsin? To kawał drogi stąd. Co tu robisz? Ja mieszkam po sąsiedzku. W sensie, w sąsiednim stanie. Możecie mi mówić Ava - wytłumaczyła nieco dokładniej choć z New York sąsiadowało kilka stanów. To już jednak wskazywało, że Ava mieszka całkiem niedaleko.
- Zoey - skierowała wzrok w miejsce, gdzie, jak sądziła, powinna stać dziewczyna - Dlaczego tego nie lubią? Coś z twoim wyglądem jest nie tak? - zapytała, mając nadzieję, że nie jest zbyt natrętna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Astrid Elusive

avatar

Liczba postów : 19
Data dołączenia : 13/02/2017

PisanieTemat: Re: Stare złomowisko, Lower Manhattan   Nie Kwi 16, 2017 7:45 pm

Pokiwała głową, nie wiedząc co ma powiedzieć. Przytaknąć Avie wydawało się jej bez sensu, skoro to ona przytaknęła Catharine. Z drugiej strony milczeć też byłoby dziwnie. Szukając natchnienia podeszła już całkiem blisko, nie wiedząc, czy ma się przywitać w jakiś bardziej... Fizyczny sposób. Ostatecznie wyciągnęła dłoń do nieznajomej, pamiętając o podniesieniu temperatury ciała do neutralnej dla człowieka.
- Miło poznać.
Jak już przy tym była, lubiła widzieć osoby, z którymi rozmawiała. Poczuła się niezręcznie nie widząc Zoey.
- Pokaż się, mam nadzieję, że nas nie wystraszysz - zaczęła, starając się brzmieć przyjaźnie i zachęcająco.
Wciąż była nieco rozbita, częściowo nadal rozważała swoje wspomnienia i samotność. Z drugiej strony, właśnie znalazła się wśród ludzi. Jeśli coś było z nią nie w porządku, pora nad tym popracować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zoey

avatar

Liczba postów : 7
Data dołączenia : 13/04/2017

PisanieTemat: Re: Stare złomowisko, Lower Manhattan   Nie Kwi 16, 2017 8:39 pm

Trochę ośmielona słowami dziewczyn, Zoey uznała, że może faktycznie warto się im pokazać. Bo przecież co to za rozmowa z kimś kogo się nie widzi? Trochę głupia. Dlatego też po odczekaniu chwili, nastolatka ukazała się rozmówczyniom w swej pełnej okazałości. Czyli ze śladami krwi na czole, przy ustach i w wielu miejscach na ubraniu. Dodatkowo całe jej ubranie było podniszczone jak po wypadku, a twarz była trupioblada. Wyglądała jak klasyczny upiór z filmów gatunku horror.
- Gdy pokazałam się nocą pewnej rodzinie, pani domu omal nie dostała zawału. Ale kto wie... Może za dnia nie wyglądam aż tak źle. Jak sądzicie?- Spytała dziewczyn, mając nadzieję, że swoją aparycją nie zniechęciła ich do siebie. Nie miała ochoty w taki sposób kończyć tej rozmowy. Chciała trochę lepiej poznać swoje rozmówczynie, bo wydawały się być w porządku.
- Wierzycie w życie po życiu?- Zaśmiała się. Od jakiegoś już czasu trzymał się jej czarny humor. Lubiła pozytywnie patrzeć na różne sprawy pomimo losowych nieprzyjemności i nawet czasami żartować na temat swojej śmierci.
- A jakie wy macie moce? Na razie zauważyłam tylko ogromną siłę i talent do ukrywania się.- Dodała, próbując zachęcić dziewczyny do opowiedzenia czegoś o sobie. W końcu szczerość za szczerość. Ukazała im się, więc czekała na to, aż i one się trochę otworzą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava Harris

avatar

Liczba postów : 34
Data dołączenia : 01/04/2017

PisanieTemat: Re: Stare złomowisko, Lower Manhattan   Pon Kwi 17, 2017 4:38 pm

- Ja jeszcze nie wiem, czy miło, ale pewnie wkrótce się o tym przekonam - Zerknęła na dłoń Catharine, po czym uścisnęła ją lekko, posyłając przy tym lekki uśmiech. I fakt, wiedziała, że to raczej była formułka grzecznościowa, że kogoś miło poznać, ale ona od formułek wolała zawsze szczerość. W końcu jeszcze nic nie wiedziały o sobie i znały się dopiero od kilku minut. Kto wie czy w ogóle uda im się dogadać jakoś ze sobą.
Odruchowo odsunęła się o krok od Zoey, gdy ta nagle bez słowa uprzedzenia pokazała się tuż obok niej. Od razu zrozumiała dlaczego dziewczyna, a może dziewczynka, nie chciała im się pokazać. Jej wygląd nie prezentował się najlepiej. Wyglądała jak... Martwa. Ot, po prostu. Ava nie umiała znaleźć w głowie innego słowa, które by równie dobrze opisywało wygląd jasnowłosej. Z czystej ciekawości i pewnych podejrzeń wyciągnęła rękę w jej stronę, a ta przeniknęła przez jej ciało.
- ... Ale czad. Jesteś duchem? - zapytała, wyraźnie podekscytowana. Zamiast przestraszyć się czy po prostu uciec, zaciekawiła się jeszcze bardziej osobą Zoey. Zawsze wierzyła, że duchy istnieją. Może niekoniecznie demony, bo tych wolałaby unikać. Ale w takie duchy-duchy, że dusze zmarłych ludzi.
- Jak na moje powinnaś ostrzegać przed pojawianiem się. Myślałam, że duchy wyglądają jak ludzie za życia. - przechyliła lekko głową, zastanawiając się nad pytaniem chwilkę - Wierzę w duchy, więc chyba i w życie po życiu. - wzruszyła lekko ramionami, chowając dłonie do kieszeni. Nigdy się nad tym zbytnio nie zastanawiała. Zdarzało się jej iść do kościoła, obchodziła różne święta, ale nie była pewna, jak głęboka jest jej wiara. Odwróciła się lekko, zerkając na Cat, ciekawa jej reakcji na to wszystko.
- Tak, całkiem ogromną mam tą siłę. Tylko raczej nie chwalę się tym przed wszystkimi. Nie wiem czy warto opowiadać więcej - nie widziało jej się zbytnio dzielić tym, co się z nią działo. Fakt, nie utrudniało jej to życia w żaden sposób, wręcz odwrotnie. Bardzo ułatwiało. Jednak nie chciała chyba o tym opowiadać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Astrid Elusive

avatar

Liczba postów : 19
Data dołączenia : 13/02/2017

PisanieTemat: Re: Stare złomowisko, Lower Manhattan   Pią Kwi 21, 2017 12:26 pm

Zanotowała uśmiech Avy i odwzajemniła go po sekundzie. Cała sytuacja musiała wyglądać kuriozalnie, trójka dziwaków na złomowisku, niepewnych siebie nawzajem. Astrid odgarnęła włosy z twarzy, usiłując odpędzić od siebie nostalgię i zamyślenie. Jej uśmiech stał się nieco szerszy, szczególnie kiedy Zoey powiedziała, że się pokaże. Niestety - kiedy to zrobiła, mina złodziejki nieco zrzedła. Ona również zrobiła krok do tyłu i, gdyby siłaczka jej nie uprzedziła, zapewne usiłowałaby pomóc dziewczynce. Tak, na początku myślała, że to po prostu dziecko, które zrobiło sobie gdzieś wielką krzywdę i posiada moc znikania... Jednak dłoń Avy przeszła przez nie na wylot, co rozwiało wątpliwości. Powstrzymała się od krzyku tylko ze względu na reakcję towarzyszki. Krótka wymiana zdań nieco ją uspokoiła, więc, ponownie naśladując siłaczkę, podeszła bliżej, przypatrując się dziewczynce.
- Ja... Cóż. Mam nieco więcej niż talent - odchrząknęła cicho, jednak uznała, że to nie moment na prezentację.
- Jeśli do tej pory nie wierzyłam, to chyba najwyższa pora - postarała się uśmiechnąć, usiłując wpasować Zoey do stereotypu straszących po nocach duchów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zoey

avatar

Liczba postów : 7
Data dołączenia : 13/04/2017

PisanieTemat: Re: Stare złomowisko, Lower Manhattan   Sob Kwi 22, 2017 3:00 pm

Nie spodziewała się tak pozytywnego odbioru jej osoby. Bardziej spodziewała się nieprzychylnych komentarzy, krzyków lub nakazu zostawienie ich w spokoju. A tu proszę, taka niespodzianka. Nawet Astrid, choć widać było po niej, że widok Zoey nie jest dla niej zbyt przyjemny, to jednak zapanowała nad strachem lub niechęcią, czymkolwiek by to nie było i dalej chciała z nią rozmawiać. Dlatego Zoey uśmiechnęła się do nich promiennie, poprawiając przy okazji trochę spódniczkę.
- Zmarłam całkiem niedawno. I nie chcąc straszyć znajomych i rodziny swoją obecnością, opuściłam Wisconsin. Dlatego znalazłam się w Nowym Jorku- Wyjaśniła to, dlaczego była duchem i dlaczego znajdowała się tak daleko od domu. Z resztą, jej historia nie była zbyt ciekawa do opowiadania. Chyba, że ktoś lubi być uświadomiony, że na każdym kroku czai się śmierć, nawet w zwykłych, opuszczonych domach, które wydają się takie niepozorne, a w których może kryć się zło.
- Wasze umiejętności są niesamowite. Zawsze chciałam poznać tak uzdolnione osoby- Powiedziała lekko podekscytowana. Jej rozmówczynie były naprawdę niezwykłe. A zwłaszcza zaciekawiła ją osoba Astrid, która jeszcze nic nie powiedziała o swoich mocach, ukrywając je pod płaszczem tajemnicy. Tym samym tylko jeszcze bardziej ciekawiąc Zoey.
- Ale proszę, powiedzcie coś więcej o sobie- Próbowała zachęcać je dalej, by rozwinęły temat swoich zdolności. Zoey była trochę niepocieszona ich milczeniem. Sama za życia była tylko zwykłą dziewczyną. Nie miała żadnych mocy. Mogła jedynie poczytać sobie w komiksach o superbohaterach, jak to jest mieć super moce i ich używać. A teraz? Co prawda otrzymała od losu dar jakiś tam zdolności, lecz nie uważała je za jakieś niezwykłe. To po prostu niewidzialność, przenikanie i opętanie. Jak u każdego, normalnego ducha z filmów grozy. Dlatego też trochę nie rozumiała ekscytacji Avy. Co takiego super jest w duchach?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava Harris

avatar

Liczba postów : 34
Data dołączenia : 01/04/2017

PisanieTemat: Re: Stare złomowisko, Lower Manhattan   Nie Kwi 23, 2017 12:45 pm

Avę od zawsze fascynowały duchy, opowieści o nawiedzonych miejscach czy opętaniach. Być może to dlatego właśnie zareagowała na spotkanie z Zoey ekscytacją zamiast strachem. Zastanawiała się nie raz czy duchy faktycznie istnieją i własnie dostała odpowiedź na swoje pytanie. Nie była też pierwszą lepszą dziewczynką, która piszczała na widok myszy. Nie łatwo było ją przestraszyć.
- To i tak kawał drogi. Że też ci się chciało tyle wędrować - pokręciła lekko głową. Zerknęła na Astrid, gdy ta powiedziała, że ma coś więcej niż tylko talent. Zaczynała się domyślać, że dziewczyna, podobnie jak ona, też miała po prostu moce, z którymi musiała się ukrywać.
- Dla ciebie niesamowite, a dla dorosłych przerażające i niebezpieczne. Ja poza swoją siłą mam... Ciężko mnie zranić, tak to można opisać - nie wiedziała za bardzo jak w inny sposób opisać moc, która ją chroniła przed urazami. No skóra z kamienia jej się nie robiła choć to też by było dobre określenie.
Kiedy nagle poczuła wibracje w kieszeni, sięgnęła do niej i złapała telefon. Zerknęła na ekran i widząc, że to wiadomość od mamy kliknęła, by ją odczytać. Jej oczy wyraźnie się poszerzyły, czytając smsa. Schowała telefon do kieszeni i skierowała spojrzenie na dziewczyny.
- Wybaczcie, sprawy rodzinne. Muszę iść. Jakbyście chciały się jeszcze kiedyś spotkać to ja tu bywam od czasu do czasu - posłała im lekki uśmiech po czym obróciła się na pięcie i ruszyła biegiem. Nareszcie jej dziwne moce będą mogły się do czegoś przydać. O ile uda jej się dostać, ale już układała sobie plan w głowie. Musi tylko wpaść do domu na chwilkę.


z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Faust

avatar

Liczba postów : 33
Data dołączenia : 22/02/2017

PisanieTemat: Re: Stare złomowisko, Lower Manhattan   Sob Maj 27, 2017 2:15 pm

Faust zatrzymał się na chwilę przy wysokim ogrodzeniu, oddzielającym ulicę od składowiska odpadów. Jego niebieskie oczy przesunęły się z wolna po blaszanych konstruktach, które tkwiły tutaj, czekając na przemiał. Zakonnik nie mógł się nadziwić, widząc przez stalową siatkę pojazdy, które wyglądały na sprawne. Rozejrzał się w koło i ruszył wzdłuż placu.
Biblia, którą czytał po drodze, spoczywała teraz w sakiewce, zawieszonej na skórzanym pasku przy czarnych spodniach. Minął główną bramę, patrząc się na dwa kontenery, w których najprawdopodobniej rezydował jakiś cieć. Wolał nie ryzykować, więc dalej pozostał przy pomyśle szukania dziury w płocie. Po jakichś piętnastu minutach spaceru był już na terenie.
~.~.
Ostrożnym krokiem ruszył stworzonym przez człowieka "korytarzem" podziwiając wraki i reflektując nad wieloma kwestiami. Jedną z tych najbardziej znaczących była "pogoń człowieka za pieniądzem.", ciężko przychodziło mu zrozumienie tego. Wszystkie te przedmioty służyły tylko trochę, a ich właściciele pewnie już nie raz zmienili swój środek transportu na jakiś nowszy.
-Wygoda... Luksus... Chęć zaimponowania? Nie zrozumiem tych czasów.- Powiedział cicho do siebie, kładąc bezgłośnie dłoń na masce starego Chevroleta Camaro z 69 roku. -Jak ten czas szybko leci... Jeszcze nie dawno tak wyglądały auta, czy może ja tak bardzo zgubiłem się w czasie...?- Przejechał palcami po karoserii, odgarniając kurz i brud, który nagromadził się latami na samochodzie. Popatrzył na pomarańczowy lakier i westchnął cicho. Rozejrzał się znów. Popatrzył na krzyżyk, zwisający z jego szyi. Rozpiął kołnierzyk czarnej koszuli i schował medalik pod nią. Nie chciał go zabrudzić, ani zwrócić niczyjej uwagi, odbijając światło od wypolerowanej powierzchni. Ruszył dalej, przyglądając się przedmiotom. A nuż znajdzie coś ciekawego, nadającego się na ozdobę ściany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stare złomowisko, Lower Manhattan   Sob Maj 27, 2017 6:34 pm

Jej skóra była słaba, całe te ciało było słabe. Bez pazurów, ostrych kłów za to miało cały arsenał małych i nieprzydatnych elementów. Coraz ciężej było jej zmieniać swój kształt w jaszczurkę, mogła chociaż nadal korzystać ze swych umiejętności. Nawet nadal mogła się przyczepić do pionowych ścian i na nie wejść. Jednak i tak nie czuła się dobrze, kompletnie nie miała celu a nawet jeśli sama niby go sobie nadała, nie wiedziała jak to zrobić. Nie przygotowano ją na to, teraz kiedy mogła myśleć i robić co chce, obwiniała za to Stwórców. Miala dylemat czy woli mieć wybór, czy raczej go nie mieć.
Siedziała w jakimś gruchocie, spędziła w nim noc gdyż stałego domu nie miała. Właśnie przeglądała telefon który ukradła jakiejś dziewczynie, nawet się nie zorientowała. Spodobał jej się Internet, było w niej wiele przydatnych rzeczy na temat ludzi. Dowiedziała się wielu nowych rzeczy, chociażby że ludzie wierzą w jakieś dziwactwa, mają coś co się nazywa "porzekadło" oraz kilka budynków które są "kulturą" Samo to słowo było dla niej nowe. Internet oczywiście był z sieci właścicielki, jak się skończy to zniszczy ten telefon i tyle. Wolała od czasu do czasu ukraść taki sprzęt, niż chodzić do tej całej biblioteki i czytać w towarzystwie ludzi.
Siedziała tak aż zauważyła, że ktoś się tutaj zbliża. Nie był to ten, co niby tutaj pilnuje a tak naprawdę obżera się pączkami w budce. Psy się jej bały i wiedziały, że jak jeszcze raz na nią szczekną to spali im ona coś więcej niż tylko kawałek skóry. Ten ktoś był wyczuwalnie dziwny, nie spodobała jej się jego obecność tutaj. Syknęła zaraz kiedy ten był bliżej i powiedziała
- Wynocha stąd..!
Powrót do góry Go down
Faust

avatar

Liczba postów : 33
Data dołączenia : 22/02/2017

PisanieTemat: Re: Stare złomowisko, Lower Manhattan   Sob Maj 27, 2017 7:29 pm

Na próżno było szukać w zachowaniu francuza jakiejkolwiek dozy ostrożności. Parł cały czas naprzód pomiędzy rupieciami, a towarzyszył mu jedynie dźwięk ciszy, przeszywany czasem odgłosem spadających gdzieś puszek, popchniętych silniejszym powiewem wiatru.  Przesiąknięte światłem oczy o błękitnym zabarwieniu chociaż na celu miały dokładne zbadanie środowiska w jakim się znajdywał, gdzieś przeoczyły fakt, że ktoś im towarzyszy. Nie skupił się wystarczająco dobrze na tym jednym miejscu, gdzie była dziewczyna. Tyle wystarczyło by go zaskoczyć.
-Hmpf?!- Z jego ust wydobył się głośny pomruk zdziwienia, a twarz wraz z ciałem od razu zwrócił w kierunku, w którym według niego źródło miał głos.
W ten letni dzień pozwolił sobie na więcej swobody, tak więc kiedy zwrócił się w jej stronę mogła dostrzec delikatny, aczkolwiek zadbany zarost i fryzurę, którą opanował wielki, jednak celowo zaplanowany nieład. Co poniektóre kosmyki opadały figlarnie na czoło. Mimo to wszystko nie widać było by mężczyzna jakoś specjalnie przejmował się otaczającą go temperaturą i świecącym słońcem, choć był ubrany na czarno, co przyciągało ciepłe promienie słońca.
Warto również wspomnieć o przybranej przez niego pozie. Stopy ubrane w brązowe, skórzane buty niemal od razu wykonały gwałtowny ruch po zewnętrznej osi ciała. Prawą stopę trzymał z tyłu, podpierając lekko na palcach, zaś na lewej nodze spoczywał cały ciężar jego ciała. Prawą rękę wystawił do przodu - trzymając przedramię na przeciw swojej klatki piersiowe, a druga przylegała ściśle do pleców, jak to mieli w zwyczaju niektórzy szermierze. Mięśnie trzymał luźno, jednak był przygotowany by w razie potencjalnego ataku być w stanie wykonać defensywny lub unikający manewr.
Nie wyglądał raczej na kogoś kto miał zamiar zaatakować. Jego twarz po wcześniejszym wyrazie zdziwienia, raczej nie mówiła nic więcej, do momentu aż przemówił:
-Zauważyłem z udaną naiwnością, że nikt nie jest wolny od kłopotów na tym świecie... - Powiedział i uśmiechnął się. Teraz było pewne że udało mu się już zlokalizować Drakkeskę i wie w którym samochodzie się znajduje.
-Dziecko, nie zamierzam zakładać że boisz się Boga, gdyż wiara w mego ojca umiera, aczkolwiek po co ta wrogość w twym zachowaniu i głosie? Nie szukam problemów, chyba że mogę pomóc je rozwikłać.- Odparł uprzejmie, jednak w jego pozycji nie zmieniło się nic.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stare złomowisko, Lower Manhattan   Sob Maj 27, 2017 9:32 pm

Ten samiec był dziwny, szczególnie jego ubiór. No jakby nie patrzeć na Ziemi jest jakiś ponad rok. Może niedługo dwa lata. Sama nie widziała, niedawno czas dla niej nie miał znaczenia. Teraz przywiązywała do tego większą wagę, chociaż i tak szału w tym pilnowaniu czasu nie było. Jej oczy jakby zajarzyły się mocniej, chociaż nadal nieznajomy nie mógł dostrzec tej różnicy ani jej delikatnych, pionowych źrennic. Odłożyła telefon i zgrabnie wyczołgała się z auta, wskakując na jego dach i kucając. Ona miała na sobie cienkie, czarne leginsy oraz zwykłą, białą koszulkę na ramiączkach. Oczywiście zwędziła to ze sklepu, będąc niewidzialna w formie jaszczurki. To było jakiś czas temu. Ubrania były czyste bo zdawszy sobie sprawę z tego, że ludzie wydzielają drażniący w nozdrza pot, płukała je w jakiejś wodzie. Jakoś sobie radziła. Prychnęła na jego słowa po czym powiedziała
- Mam 43 lata. Nie dasz rady mi pomóc chyba, że znasz lekarstwo na dezorientacje
Zaskoczyła z auta, zabrała telefon i oparła się o maskę samochodu, krzyżując ręce na piersi
- Odejdź stąd zanim mnie wkurzysz
Powrót do góry Go down
Faust

avatar

Liczba postów : 33
Data dołączenia : 22/02/2017

PisanieTemat: Re: Stare złomowisko, Lower Manhattan   Sob Maj 27, 2017 10:47 pm

Przyglądał jej się dokładnie, śledząc każdy ruch, który wykonała podczas i po wydostaniu się z zezłomowanego pojazdu. Dość szybko obciął wzrokiem jej w miarę schludny wygląd - jak na bywalca takiego miejsca i skierował na powrót swoje oczy w okolice jej twarzy. Był nieco zdziwiony. Ani na chwilę nie zwolnił swojej dziwnej pozycji, którą przyjął kilkadziesiąt sekund wcześniej. Dostarczała mu największej swobody.
-Wciąż jesteś dzieckiem Bożym.- Odparł głosem, który był przepełniony wiarą. Definitywnie były zakonnik wierzył w każde słowo, które przed chwilą wypowiedział.  Nie było mowy o fałszu.
-Tak czy siak, jestem starszy.- Dziewczyna mogła zaobserwować nieznaczny ruch w okolicy jego ramion. Pewnie wzruszenie nimi było by "pełniejsze", gdyby Asmodeusz nie tkwił w tej wcześniej wspomnianej pozycji. -Dezorientację powiadasz?!- Krzyknął głośniej by każde słowo było dokładnie zrozumiałe przez rudowłosą. -Dezorientacja może być różna i zależeć od innych czynników zewnętrznych moja droga!- Odpowiedział i wysunął powoli lewą rękę zza pleców. Ułożył ją wzdłuż ciała. -Proponuję byś zeszła tutaj na dół. Kimkolwiek jesteś omówimy twój problem, jeśli jesteś gotowa przyjąć pokojową postawę!- Kimkolwiek było dobrym słowem. W końcu dziewczyna nie wyglądała na czterdzieści trzy lata, nie ważne z której strony miałby Faust zerkać. Drakkeska była bardzo pewna siebie. Przynajmniej na tyle dała się poznać, by czarnowłosy mógł tak uważać. Obawiał się w głębi duszy że rozmowa może nie wypalić, a wtedy mogło być już różnie. Nie koniecznie korzystnie dla niego. Ktoś kto nie wygląda na swój wiek, najpewniej jest podobnym tworem jak sam mężczyzna. Idąc dalej tym tropem, na pewno miał jakieś talenty.
Ojcze nasz, któryś jest w niebie. .  .
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stare złomowisko, Lower Manhattan   Nie Maj 28, 2017 12:21 pm

Uśmiechnęła się zgryźliwie, jak to na wrednego gada przystało. Teraz już pokojarzyła fakty, przecież chwilę temu o tym czytała. To musiał być jeden z tych "wiarowiczów", dlatego cały czas mówił o jakimś bogu. Gdyby tylko wiedział kto ją stworzył, ciekawe czy nadal by tak sądził. Ten cywil nie miał o niczym pojęcia, zatracił się w tym swoim dziwacznym świecie. Normalnie aż jej się go szkoda zrobiło, korciło ją by porządnie mu wygranąć. Poza tym ona i tak go przeżyje, ma przed sobą jakieś 157 lat. Chyba że zdechnie jej się wcześniej, o ile zachowa ostrożność takiej sytuacji nie powinno być. Ponowne prychnięcie pełne irytacji po czym odpowiedź
- Wyobraź sobie, pobożniku, że stworzyły mnie demony. Co byś zrobił w takiej sytuacji?
A gdyby go tak porządnie nastraszyć? Tak, że popuściłby w te swoje czarne gacie? O tak, iście kusząca opcja. Wtedy dałby jej spokój. Nie ruszyła się z miejsca, stała tam gdzie stała na tej kupie samochodów. Prawą rękę schowała za siebie i wygenerowała małą, zieloną i maziowatą kulkę trucizny. Zrobiła to dyskretnie, szukając miejsca w które mogłaby uderzyć. Wbrew pozorom jej oczy niemal w cale się nie ruszały, widziała tego osobnika w całości
- Ostatnie ostrzeżenie. Odejdź stąd. Dlaczego jesteś taki przyjacielski? To doprowadzi Cię to zguby
Powrót do góry Go down
Faust

avatar

Liczba postów : 33
Data dołączenia : 22/02/2017

PisanieTemat: Re: Stare złomowisko, Lower Manhattan   Nie Maj 28, 2017 7:23 pm

Zgryźliwy uśmiech nie zrobił żadnego wrażenia na jego postaci. Nie odpowiedział na niego żadnym gestem, nie skomentował. Pozwolił mu na swobodne egzystowanie, nie mając zamiaru reagować na negatywną mimikę jej twarzy. Rzadko kiedy takie gry prowadziły do konkretów.
Powściągnął brwi do góry, a powietrze, które szybko wydobyło się z nosa utworzyło coś na podobieństwo cichego prychnięcia. Ignorując to delikatnie zdziwienie i niedowierzanie, jego oblicze nie uzewnętrzniało żadnych dodatkowych i niepotrzebnych emocji. Najwyraźniej słowo "demony" nie było dla niego czymś, co mogło by go przerazić. Nawet użyte w takim kontekście.
-Demony powiadasz?- Spytał ją. Głos zdradzał malutką nutkę zainteresowania, choć była też w nim uncja niedowierzania i poirytowania. Czy ludzie naprawdę myśleli stereotypami? Najłatwiejszą drogą by wystraszyć katolika jest wmówić mu takie coś?-Walczę z nimi codziennie. Z tymi, które zamieszkały w duszach dzieci Bożych.- dopowiedział z delikatnym uśmiechem.
-A co mam zrobić dziecko?- Nawiązał do jej wcześniejszych słów. -Przynależność twojego twórcy jest mało istotnym faktem, jeśli twoja wola nie jest identyczna jak jego. Nie jestem stwórcą by oceniać Cię używając twoich słów, więc nie poczynię żadnych kroków na twoją niekorzyść bez powodu i aprobaty Boga.- Odparł nad wyraz poważnie na nieudolną próbę zastraszenia go przez dziewczynę. Może i szła dobrym torem, ale czy same słowa wystarczą przy kimś takim? Przy mężczyźnie oddanemu wierze od kilkuset lat?
Wsunął lewą dłoń do kieszeni. Prawą zaś z całą ręką skierował ku ziemi, by z wolna przeciągnąć ją w powietrzu do góry. Oczy Niny mogły dostrzec tysiące kolorowych mignięć i blasków, do momentu aż obraz ustabilizował się. Ktoś stał obok zakonnika. Wielka, majestatyczna postać o ogromnych, rozłożystych skrzydłach. Ubrana w białą szatę i złotą zbroję płytową. W ręce anioł trzymał przeogromne ostrze. Kosmyki blond włosów opadały na jego bladą twarz. Identyczne, błękitne jak u Fausta oczy patrzyły w kierunku  reptilianki, nie zdradzając czegokolwiek.
-Jam jest Asmodeusz Aureli z domu Aureli, zwany również świetlistym, który przez wiarę stał się godzien by przyjąć imię Faust. Serce me grzechem nieskalane w całości do Pana należące siłę mi daje, a wraz z nią zastępy aniołów, które teraz i do momentu zatracenia mej duszy, strzec i dokonywać wyborów wraz ze mną będą. Jakkolwiek nie godzę się, byś mówiła do mnie takim tonem, twierdząc że ostrzegasz moją osobę, albowiem obowiązkiem mym jest zaprowadzić światło do każdej duszy na ziemskim padole, nie zważając na konsekwencje i niebezpieczeństwo swoich wyborów, gdyż Pan zadecyduje kiedy nadejdzie moja pora i Pan mój zechce mnie w Królestwie Niebieskim.- Nie da się ukryć. Z jednej strony gadka była wspaniała i inspirująca. Z drugiej nudna i pełna zabobonów. Niemniej jednak doskonale pokazywała osobę, jaką był i jest mężczyzna. Po co tylko ten anioł? Skoro rudowłosa przyjęła taktykę, w której chciała go przestraszyć używając słów, on uznał że wykorzysta swą moc aby zademonstrować brak strachu. -Zejdź na dół i pomówmy o twojej dezorientacji. Nie szukaj wrogości w mej białej duszy, a dumę i wyższość zostaw za sobą. Znajdźmy rozwiązanie twojego problemu moja droga!- Podsumował szczerym i pogodnym tonem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stare złomowisko, Lower Manhattan   Pon Maj 29, 2017 10:45 pm

Ignorował to wszystko, to było denerwujące. W ogóle Drakkeska nie miała pojęcia, czy kiedykolwiek się uspokoi. Ten stan jej minie? Nie była pewna. Nie rozumiała za bardzo co mówił, koniec końców sama rzadko się odzywała...Teraz zaczęła robić to częściej. Uderzyła nogą w karoserię auta i powiedziała
- Twoje słowa są dziwne. Demonami nie tylko są przeklęte duchy. Nie rozumiem co mówisz do mnie więc skończ gadać o jakimś dziecku, bogu i innych farmazonach
Uważnie mu się przyglądała aż w końcu uznała, że przywali mu trucizną w tę jego twarz to może w końcu będzie cicho. Właśnie wtedy nastąpił moment, kiedy to dostrzegła jasną, złotą poświatę dookoła niego. Tak dawno już jej nie widziała, tak bardzo jej nienawidziła a ona tak bardzo była coraz słabsza. To był mutant! Nagle coś zabłysło, zaświeciło się paletą barw i zaiskrzyło. Źrenice zwężyły się do małych szparek, teraz już było widać ich pionowy kształt z daleka. Trująca kula znikła a ona osłoniła oczy jedną ręką, chcąc zminimalizować dopływ ostrego i nagłego światła. Tak naprawdę nie słuchała co mówi mutant, wyłapywała tylko pojedyncze i nieliczne słowa tak więc...nie docierało do niej wszystko. Zasyczała jak gad i jednym, gwałtownym ruchem rzuciła w jego stronę ognistą kulę. Ta wbiła się w ziemię i rozprysła kawałek przed nim, Nina zrobiła to specjalnie. Kiedy jej oczy szybko przywykły do barw, splunęła pod siebie jak chłopak i powiedziała
- Cholerny mutant!!
Cofnęła się z powrotem na dach, kucając jak poprzednio. Jej źrenice były już w miarę normalnej grubości, wtedy zaczęła się mu przyglądać jakby.....zaintrygowana. Kiedy drapieżniki nie wyczuwa strachu, po prostu odchodzi. Ten tutaj ewidentnie się nie bał co wprowadzało ją w jeszcze większe zdezorientowanie. Po chwili ciszy znowu sie odezwała
- Czyli masz na imię Asmodeusz i jesteś mutantem. Reszty nie słuchałam...
To ostatnie odpowiedziała zgryźliwie, sprawdzając kto dłużej wytrzyma. Jednak skoro jej się przedstawił....Nie.
- Nie mogę Ci zaufać więc idź pomęczyć swoją "w i a r ą" kogoś innego
Powrót do góry Go down
Tony Stark

avatar

Liczba postów : 292
Data dołączenia : 28/05/2012

PisanieTemat: Re: Stare złomowisko, Lower Manhattan   Czw Cze 01, 2017 5:10 pm

Akcja na prośbę Fausta, Jarvis informuje Starka o swoich działaniach tutaj.

Podczas gdy Tony Stark był na randce z Pepper Potts w jednej z wytwórni filmowych w Hollywood, Jarvis nieustannie pracował. Otrzymał zadanie od młodziutkiej Luny Maximoff. Dziewczynka opowiedziała mu o bardzo uprzejmym mężczyźnie, który pożyczył jej marynarkę. Nie wiedziała, jak się z nim skontaktować, dlatego poprosiła Jarvisa o pomoc.
Komputer po sporządzeniu odpowiedniego rysopisu na podstawie opowieści Luny zaczął przeszukiwać wszystkie kamery w Nowym Yorku. Miał nadzieję (oczywiście sztuczka inteligencja mieć nadziei nie mogła, lecz lepiej tak brzmi), że trafi na kogoś, kto będzie, chociaż podobny do tajemniczego Asmodeusza Aureliego. Wreszcie dostrzegł go wchodzącego na stare złomowisko na Lower Manhattanie.
Jako że Jarvis był tylko komputerem i nie posiadał własnego ciała, nie mógł po prostu od tak pójść i sprawdzić danego miejsca. Pana Starka nie było w Avengers Tower ani w mieście, dlatego musiał poprosić o pozwolenie o dostęp do jednej z jego zbroi. Jarvis nigdy nie zrobiłby niczego bez pozwolenia swojego konstruktora.
Po otrzymaniu pozwolenia poinformował Lunę, że pójdzie sprawdzić miejsce, w którym prawdopodobnie przebywa mężczyzna. To na pewno ucieszy małą dziewczynkę.
Zbroja pojawiła się na miejscu tuż po tym, jak Faust przywołał przepięknego anioła. Jarvis nie zdradził jednak swojej pozycji, dopóki mężczyzna nie powiedział, jak naprawdę się nazywa. Komputer Starka więc się nie pomylił, gdy przeglądał przekazy z kamer, zaś Luna miała dar opisywania osób.
Jarvis mało interesował się kobietą, która towarzyszyła Asmodeuszowi. Zignorował ją, ponieważ według niego nie stanowiła potencjalnego zagrożenia dla „misji”.
- Panie Asmodeuszu, przesyłam pozdrowienia od panienki Luny. – Tylko mogę sobie wyobrazić zdziwienie, kiedy nagle w scenkę próbuje się wmieszać srebrna zbroja z napisem Mark 40 na nodze. Jeszcze jej tutaj brakowało – jej obecność była dość absurdalna (chociaż pewnie nie mniej jak anioła).
- Panienka Luna chciałaby oddać panu marynarkę. Bardzo proszę o udanie się ze mną. Jestem Jarvis, również jej przyjaciel. – Jarvis znał definicje uczuć, choć nie potrafił czuć. Trudno, żeby mógł. – To sprawa najwyższej wagi. Naprawdę proszę pójść ze mną. – Skupił się na aniele. Pobrał wykres temperatury wokół istoty oraz sprawdził, jak cząsteczki zakrzywiają się wokół niej. Na pewno to zainteresuje pana Starka.
Zbroja skinęła na człowieka i wyprowadziła go ze złomowiska, całkowicie ignorując Drakkeskę.


[Z tematu dla Jarvisa oraz Fausta. Możliwość kontynuacji w wybranym temacie przez Fausta.]

_________________


You know, it's times like these when I realize what a superhero I am

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Stare złomowisko, Lower Manhattan   

Powrót do góry Go down
 
Stare złomowisko, Lower Manhattan
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Stare Opuszczone Mieszkanie
» Stare Lochy
» Rozłożyste drzewo nad jeziorem
» Opuszczony dom
» Stare, spalone zeszyty Nailaha

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: