Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Angelo "Smokescreen" Morata

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Angelo Morata

avatar

Liczba postów : 9
Data dołączenia : 05/04/2017

PisanieTemat: Angelo "Smokescreen" Morata   Nie Kwi 16, 2017 11:51 am

Imię i nazwisko: Angelo Morata
Pseudonim: Smokescreen
Rasa: Człowiek / Mutant
Miejsce pochodzenia: La Paz, Meksyk
Wiek: 24
Frakcja: Czarny Charakter
Wygląd: Szczupły chłopak, z pociągłą, szczurkowatą twarzą i długim nosem. Jasna karnacja, jasne, średniej długości włosy, które od czasu wypadku trochę nie bardzo chcą rosnąć (stąd lekkie zakola w tak młodym wieku). Te które ma, stara się traktować z jak największą troskliwością. Zielone oczy, wyjątkowo proste, białe zęby, oraz spiczasta broda. Co do ubioru, jest to zazwyczaj skórzana kurtka, jakiś podkoszulek, dżinsy, czasem jakaś bluza z kapturem. Rzecz jasna "stój bojowy", to zazwyczaj ten sam komplet czarnej skórzanej kurtki, wojskowych spodni moro, z wieloma kieszeniami, gruby pas oraz szelki. Wszystko przystosowane do transportowania podręcznego arsenału chłopaka.
Charakter: Bombowy człowiek, bombowy fach i równie bombowy charakter. Angelo w zasadzie nie zawsze był aż tak temperamentny, gdy jeszcze mieszkał na wsi, był bardziej stonowany, lecz zawsze ciekawy świata i entuzjastyczny. Za dzieciaka złoty chłopak, uczynny i pomocny. Uniwerek i wielkie miasto go trochę zmieniły. Stał się rozpustny, ponad wszystko cenił zabawę, alkohol i żarcie. O tak, szybki metabolizm i dużo ruchu, były w jego wypadku błogosławieństwem. Uwielbiał jeść i robił to z wielką przyjemnością. Co do jego usposobienia i stosunków międzyludzkich - cóż, był duszą towarzystwa. Zawsze w centrum uwagi, zawsze pierwszy do wszystkiego. Poza tym też i wścibski plotkarz. Zawsze lubił sypnąć żartem - nie rzadko sprośnym - i wychodziło mu to całkiem nieźle. Był otwarty i z pozoru bardzo ufny. Nie zawsze miał wszystko pod kontrolą, nie raz natłok spraw, sprawiał że jakiś aspekt przeoczył i obudził się później z ręką w nocniku. Zawsze jednak potrafił poradzić sobie w trudnej sytuacji i jakoś z niej wybrnąć. Zaradność akurat wyniósł z domu. Miał luźny stosunek do prawa, jak większość mieszkańców Meksyku. Szanował ludzi, których się bał, a całą resztę traktował z lekkim dystansem. Było to problematyczne zwłaszcza z dziewczynami. Miał ich kilka w życiu, ale jego wredota, nieodpowiedzialność i czasem olewactwo szybko kończyło wszystkie te związki. A może to po prostu te 14cm tak je rozczarowywało...? Cholera wie...
Umiejętności:
Student pirotechniki: Znajomość chemii i fizyki pod kątem materiałów wybuchowych oraz balistyki. Ponadto umiejętność samodzielnego konstruowania ładunków wybuchowych, z nie koniecznie profesjonalnych materiałów (śmieciowe bomby to jest to, oł jea!)
Zmotoryzowany: Prawko na samochód i motocykl
Tancerz pierwsza klasa: Umiejętność tańca - m. in. Walca, Tango, ale i również breakedance'u. Kiedyś próbował też swoich sił w Capoeira, lecz nie posiedział w tym długo. To wszystko rzecz jasna, przekłada się też na jego zręczność i gibkość.
Dar "przekonywania": Sztuka perswazji to w tym wypadku akurat rzecz wyuczona. Angelo nie zawsze był taki, ale towarzystwo w jakim się obracał wymagało umiejętności załatwiania swoich interesów. A nie każdy sprzyjał. Niektórym trzeba było troszkę przypomnieć pewne rzeczy, inni potrzebowali zachęty pana Benjamina Frankilna, bądź Miguela Hidalgo (w zależności od waluty na której operował). Tak czy siak, sztuka szantażu, zastraszania, przekupstwa i wszelkiego rodzaju pozyskiwania informacji od ludzi musiała zagościć w arsenale Angelo.
Niedzielny boxer: Bestią ringu to on nigdy nie był, ale sytuacja nie raz wymagała od niego użycia pięści. Taki fach. Siły mu może trochę brakuje, ale proste techniki samoobrony - głównie te wschodnie - pozwalające obrócić siłę rywala przeciwko niemu, nie są mu obce.
Moce:
Izolacja: Skóra Angelo jest efektem wysokiej biotechnologii, odporna w duży stopniu na ogień (ogień normalnie powodujący oparzenia trzeciego stopnia, dla Angelo jest jak zwykłe, lekkie poparzenie pierwszego stopnia), Ponadto znacznie wytrzymalsza niż u zwykłego człowieka. Nie jest ona w stanie zatrzymać pocisk wystrzelony z broni palnej, ale jest w stanie znacznie zmniejszyć jego impet, a przez to penetracje. Strzały w mało ważne miejsca nie będą dla niego groźne, ale postrzał w punkty newralgiczne, jak na przykład szyja, głowa, czy brzuch mogą być nawet śmiertelne. Podobna rzecz tyczy się też broni białej. Znacznie ciężej jest skaleczyć Angelo, ale cios, bądź odłamki napierające z bardzo dużą siłą czy impetem, są w stanie przebić się przez powłokę. Podobnie jak w przypadku postrzału, uszkodzenia w newralgicznych punktach mogą być śmiertelne.
Broń:
Szelki:
- 3 granaty odłamkowe
- 2 granaty dymne
Kurtka:
- Od wewnętrznej strony kabura z Coltem Peacemakerem
Pas:
- 2 granaty hukowe
- 2 granaty błyskowe
- Z tyłu kilkogramowa paczka C4, z zapalnikiem czasowym, z możliwością przeprogramowania na aktywacje detonatorem
- Detonator
Ekwipunek:
Kurtka:
- Piersiówka z wódką
- Grzebień
Spodnie:
- zapalniczka
- zapałki
- rolka lontu 5m
- paczka czarnego prochu
- 2 zapasowe bębenki do rewolweru
- Smartfon
- Paczka Chesterfieldów (papierosy)

Rękawica z wbudowanym na grzbiecie dłoni paralizatorem zasięgowym

Historia: Któż by się spodziewał, że tak temperamentny i wybuchowy chłopak jak Angelo wychowywał miał spokojne dzieciństwo na łonie natury, we wsi pod meksykańskim La Paz, na półwyspie californijskim. Chłopak nosił za dzieciaka mleko, przerzucał siano, zbierał jajka, uczył się od dziadka jeździć traktorem i kombajnem. W zasadzie nikt nie przypuszczał, że gdy mały Aniołek wyruszy do szkoły, do dużego miasta, obudzi się w nim taki demon.
W wieku szesnastu lat wyjechał w końcu z rodzinnej wioseczki i zamieszkał w bursie w La Paz, gdzie chodził najpierw do szkoły średniej, a później zaczął studia. Ciężko stwierdzić skąd Angie wymyślił sobie ten kierunek, ale zaczął uczyć się pirotechniki.
W zasadzie, chłopak był typowym studentem. Imprezy, chlanie, zgon, kac i od początku. Rozpusta w czystej postaci. Nie trudno się domyślić, że szybko wyleciał z uczelni. Jeden wybryk za daleko, sie wie. A miał chłopak zapędy i materiały. Mimo tego że nie uczył się wyjątkowo pilnie, wiedzę o ładunkach wybuchowych łapał w lot. Trochę z wykładów, ale trochę też i z innych źródeł, ma się rozumieć. Szlajał się po klubach, różnych ludzi spotykał, z różnymi ludźmi pił. Znaleźli się i tacy co znali się trochę na tym i tamtym, tacy co mieli trochę tego i owego. Ale oprócz tego i tacy, co tu i ówdzie sypnęli nieco grosza, za pewną czarną robótkę.
Angelo bardzo szybko stanął na nogi, po wywaleniu z uniwerka. Od tamtego czasu przestał utrzymywać kontakt z rodziną. Bawił się, wysadzał, jadł na potęgę i żył jak król. Wsiąknął cały, w podziemną grupę, która zapewniała mu to wszystko. Chłopak myślał że jest już w siódmym niebie i że lepiej być już nie może. A tu zonk...
Zasłynął w swej ekipie chłopak, nie ma co! Na tyle, że został wtajemniczony w plan ostrej rozróby w samej stolicy kraju. Tak zachłysnął się obietnicami nieprzyzwoitego bogactwa, że rzucił się na głęboką wodę. Pojechał do Mexico City i razem z ekipą zrobił tam istne piekło. A plan był ambitny, bo o ile w mieście i tak panował naturalny dla niego chaos, o skoku Fielsta del Fuego mówiło się jeszcze naprawdę długo. Angelo był tam w swoim żywiole. Zabawa ze służbami porządkowymi, policją, fajerwerki jakich jeszcze Meksyk nie widział, to było to! Do czasu pewnej wpadki.
Podjarany na maksa Angelo przeliczył się w pewnym momencie i nie zdążył na czas oddalić się odpowiednio... Wybuch gazu, który miał być w zasadzie tylko dużym, pięknym fajerwerkiem, manifestacją mocy, posłał chłopaka na deski. Morata był w stanie krytycznym. Miał rozległe poparzenia ciała, na tyle poważne, że lekarze nie dawali mu szansy na przeżycie. Interwencja jednak okazała się zaskakująco natychmiastowa.
Okazało się bowiem, że pewien tajemniczy bogacz, zza północnej granicy zafundował Angelo eksperymentalną operacje... Przeszczepu skóry. Nietypowej, bo skóra ta byłą efektem zaawansowanej bioinżynierii. Niemal w pełni ognioodporna, wytrzymalsza i redukująca nieco odczuwany ból. Co niezwykłe, operacja przebiegła pomyślnie. Angelo otrzymał nowe życie, lecz nigdy nie dowiedział się, komu je zawdzięcza. Krótko po tym, otrzymał tajemniczą wiadomość, od tajemniczego typa. Gość bardzo chciał go poznać i zaprosił go na "imprezę", na której Angelo miał być odpowiedzialny za "fajerwerki". Morata jednak wiedział już o jaki rodzaj imprezy chodzi. Domyślał się tego. Okazało się, że został wcielony do uber-tajnej organizacji, o wdzięcznej nazwie - ƧЄ|/ƩΠ ĐΞɅ|)Ꮭϔ Ş¡Ոɀ. Razem z sześcioma innymi szczęśliwcami, robił to co kochał - totalny rozpierdol! Teraz została ich tylko trójka. Trochę bieda. Ale cóż - póki piłka w grze, dopóty diversión continúa!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3403
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Angelo "Smokescreen" Morata   Nie Kwi 16, 2017 2:50 pm

Sama karta jest w porządku, ale podpisz jeszcze regulamin.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
 
Angelo "Smokescreen" Morata
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Sprawy organizacyjne :: Karty postaci-
Skocz do: