Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Boczna uliczka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Boczna uliczka   Czw Sie 09, 2012 2:04 pm


***
Jedna z licznych, bocznych uliczek w Waszyngtonie. Nie wyróżnia się niczym specjalnym na tle swoich odpowiedniczek w innych większych miastach. Brudna, obskurna, mało uczęszczana i trochę niebezpieczna po zmroku. Ale znając takie przejścia można zmniejszyć czas podróży przez miasto co najmniej o połowę.

Nareszcie skończyła się jej zmiana. Nie dość, że przedłużyła się o godzinę to jeszcze klientów w barze szybkiej obsługi było zaskakująco wielu jak na środek tygodnia. Dopięła bluzę, gdyż nagle przeszył ją dość chłodny powiew wiatru. Daleko jej było do strachu gdy po dwudziestej pierwszej przemykała tą niezbyt reprezentatywną uliczką w stronę mieszkania. To w końcu nie pierwszy raz, wracała tędy co najmniej dwa razy tygodniowo i nawet jeśli przydarzyłoby się jej coś nieprzyjemnego - wiedziała jak dać sobie radę. Przycisnęła do siebie torbę zarzuconą na ramię. Odruchowo i bez wyraźnego powodu.
Obok niej w milczeniu szedł wyższy od niej o jakieś dwadzieścia centymetrów mężczyzna, ubrany w skrojony na miarę garnitur, białą koszulę i bordowy krawat. Nikt nie był w stanie zobaczyć go, poza Alicią. Był w końcu jej 'pasożytem', 'wytworem wyobraźni' czy jak to jeszcze zwano. Osobiście wolał określenie 'opiekun', choć do demona pozbawionego cielesnej powłoki wcale a wcale to nie pasowało. Tymczasem błękitnooka poprawiła okulary zerówki na nosie i wyjęła z kieszeni spodni paczkę papierosów. Po chwili już zaciągała się głęboko szarawym obłokiem, co na głównej ulicy miasta zapewne spotkałoby się ze zniesmaczonymi spojrzeniami. Nie jej wina, że wyglądała niczym dziecko, na nie więcej niż szesnaście lat.
Droga do domu jeszcze nigdy nie była tak cicha i nudna.
Powrót do góry Go down
Deadpool
Troll Forumowy | Boski Posłaniec
avatar

Liczba postów : 186
Data dołączenia : 08/08/2012

PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Czw Sie 09, 2012 4:45 pm

Nagle, nie wiadomo z jakiego powodu, skąd i jak(Teleportowałem się.) przed Alicią pojawił się Deadpool i krzyknął głośno:
- Bu! - postanowił ją wystraszyć, wykorzystując do tego sprzyjające okoliczności, czyli ciemną, boczną uliczkę, która zapewne widziała nie jedno pobicie, gwałt czy zabójstwo. Ubrany w kolorowy, obcisły strój(Jak przystało na superdziwoląga.), z maską podciągniętą na wysokość czoła(Niech wszyscy podziwiają moją urodę!) i...butelką piwa w dłoni(Czemu robisz ze mnie pijaka?)(Niech ci będzie, butelką coca-coli)(Wolę Pepsi...) (No to butelką pepsi)(...Chociaż pomysł z tym piwem nie był taki zły...)(Więc wracamy do butelki z piwem?)(Po co właściwie mi napój? Nie chcę mi się pić. Daj mi do łapy gnata, będę wyglądał poważniej.)(Poważniej? W obcisłym, czerwonym kostiumie?)(Też racja, punkt dla ciebie.). A więc, ubrany w w swój czerwono-czarny kostium, ponoć podrobiony od Spider-Mana(Hej, to o n podrobił m ó j kostium!))(Komiksy ze Spider-Manem były wcześniej.)(...Mocny argument, niech ci będzie. Ale sam wymyśliłem swój kostium, nie jest podrobiony, nie, ani trochę! Jestem niewinny! Co złego to nie ja!)...Ubrany w swój czerwono-czarny kostium(Oryginalnie zaprojektowany przeze mnie, Wade'a Wilsona, bez wzorowania się na kostiumie Spider-Mana), z nieodłącznymi katanami na plecach i maską założoną w taki sposób, żeby odkrywała większość oszpeconej twarzy Wade'a, co by mógł straszyć nią biedne dziewczyny(Laski lecą na dziwolągów.).
- Wiesz, że nieładnie jest palić w tak młodym wieku? Plus, podobno jest to niezdrowe, ale nie ma co wierzyć w wymysły tych wszystkich jajogłowych. No i zatruwasz środowisko, przez co pewnego dnia, gdy już dziura ozonowa będzie wystarczająco wielka Słońce spali nas wszystkich żywcem. Tylko Wolverine pozostanie żywy, bo on się zregeneruję. Zresztą ja może też. Ale to pewnie wymysł wielkich korporacji, które w ten sposób chcą wyciągnąć od nas więcej mamony... Ale mi to nie przeszkadza, możesz nawet być narkomanką, o ile masz odpowiedni ekwipunek... - Tu Deadpool zerknął niżej(Czyli tam, gdzie powinno patrzeć się kobiecie, zamiast w oczy.)(Chyba na odwrót)(Ja kieruję się własną filozofią.), by po chwili znów spojrzeć na twarz dziewczyny.
- ...A nie masz, więc nie masz co liczyć na to żebym dał ci swój numer, musisz obejść się smakiem. Tak w ogóle ładne okularki, jak dużą miałaś zniżkę w Vision Express? - Wszystkie te słowa, Deadpool powiedział na tyle szybko, by stojąca przed nim Alicia nie mogła się z powodzeniem wtrącić i mu przerwać(Prawie zapomniałem oddychać...).

(Ha, mój pierwszy fabularny występ na tym forum. Byłem szybszy od Logana! Suck It, Wolverine!)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Czw Sie 09, 2012 5:41 pm

Aż cofnęła się o krok, gdy ni z tego ni z owego jak spod ziemi wyrósł przed nią nieznajomy mężczyzna. Nie wystraszyła się jednak tak, jak mógł się tego spodziewać, była bardziej zaskoczona i zbita z tropu. Przygryzła filtr papierosa zębami i spokojnie wysłuchała słowotoku, którego nijak nie szło przerwać.
- Trochę niespodziewane, nie uważasz Alicjo? - Zapytał Bailiff, poprawiając okulary połówki na nosie i okrążając uzbrojonego w miecze oraz oszpecone oblicze Deadpoola. Mimowolnie podążyła za nim wzrokiem.
- Mhm. - Mruknęła w odpowiedzi tak demonowi jak i przybyszowi. Temu ostatniemu po chwili spojrzała w oczy, delikatnie unosząc głowę z racji swojego mizernego wzrostu. Bardzo się postarała by wykrzesać z siebie choć odrobinę strachu i miała nadzieję, że się opłaciło. - Przepraszam bardzo, ale czy pan jest pijany?
Spytała z nutką wahania, w międzyczasie rzucając na ulicę zgaszonego już papierosa i przydeptując go, raczej z przyzwyczajenia niż realnej konieczności. Dziś nie miała akurat ani sił ani ochoty by wyprowadzać mężczyznę z błędu, tłumaczyć ile ma lat i takie tam. Już nawet nie ruszył kobiety przytyk o tym, że Matka Natura nie obdarzyła jej zbyt hojnie tam, gdzie powinna. Choć prosił się o ripostę i w innych okolicznościach przygadałaby mu. W końcu akurat on nie powinien nikogo oceniać po wyglądzie zewnętrznym.
- Spieszę się do domu, więc gdyby był pan tak uprzejmy i odsunął się delikatnie bym mogła przejść... - Uśmiechnęła się nerwowo. A gdyby tak wykorzystać niewiedzę Deadpoola? Brak pomysłu na konkrety, ale zamysł również się liczył. I wieczór od razu stałby się mniej schematyczny. Same plusy. - ...byłabym niezmiernie wdzięczna.
Wykonała dwa kroczki w przód, zbliżając się do nieznajomego z bliznami na twarzy, tak jakby spodziewała się iż ten usłucha jej naiwnej przemowy i od razu przepuści ją jak na dżentelmena przystało, z pocałowaniem ręki i resztą dobrych manier o jakich dwudziesty pierwszy wiek zapomniał. W duszy liczyła na zgoła odmienną reakcję.

Ale nie stało się nic i kobieta minęła Deadpoola. Zawiodła się, po kimś tak gadatliwym i charakternym naprawdę spodziewała się więcej problemów. Tymczasem wystarczyło spokojnie przygadać, co dziwiło tym bardziej iż została wzięta za nastolatkę.
- Nie rusz pana - Rzekła żartobliwie, gdy Bailiff został w tyle za nią, wciąż przyglądając się pooranej bliznami twarzy nieznajomego. Teraz już nic jej nie obchodziło, byle dojść do domu i zrobić sobie herbatkę.
- Zaje kurna śmieszne - Burknął oburzony demon.
[z/t]

*Wybacz mi wyjście, niecierpliwa bestyja ze mnie :x Liczę na to, że jeszcze kiedyś pogadamy bo zapowiadało się nader interesująco :D*
Powrót do góry Go down
Deadpool
Troll Forumowy | Boski Posłaniec
avatar

Liczba postów : 186
Data dołączenia : 08/08/2012

PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Wto Sie 21, 2012 12:28 pm

- Masz może kilka dolarów, dobry człowieku? Dawno nic nie jadłem... - Deadpool, od paru dni stojący w bezruchu w jednym i tym samym miejscu, w jednej i tej samej pozycji, stał się właśnie celem przypadkowego żebraka, który dostał akurat ochoty na piwo, czy inny alkohol, a którego nie odstraszył niecodzienny wygląd Wade'a(Niecodzienny. Nawet nieźle to ująłeś)(Dzięk...)(Wiesz, jak ciężko jest wytrzymać dwa tygodnie w bezruchu?)(Dwanaście dni to nie dwa tygodnie)(To i tak zbyt długo...Zwalniam cię!)(Nie możesz mnie zwolnić)(Niby czemu nie? To proste, zwalniam cię, a na twoje miejsce przychodzi inny scenarzysta)(Scenarzysta? To nie komiks)(A tak, zapomniałem, tutaj jestem zlepkiem literek w świecie zwanym The Avengers PBF. Tak w ogóle, beznadziejne te ich logo)(Właśnie: PBF, gra forumowa...)(Zdrętwiała chyba każda komórka w moim ciele)(Skoro tak ci to przeszkadza, czemu nadal się nie ruszasz?)(W sumie...Nie pomyślałem o tym. Mogę już?
- BA-BOONGA! - Deadpool po raz kolejny postanowił wystraszyć przypadkową osobę, która mu się akurat nawinęła. W tym przypadku był to ten sam bezdomny, który od kilku chwil żebrał o pieniądze, mając za cel najemnika z pyskiem. Biedak, zarówno w przenośni, jak i dosłownym znaczeniu tego słowa, krzyknął ze strachu, jednocześnie cofając się o kilka kroków, by ostatecznie potknąć się o własne nogi i wywalić na plecy.
- Hah, byś widział swoją minę... - Wade wyszczerzył się i stał tak przez pewien czas, z głupawym uśmiechem, starając się dać do zrozumienia bezdomnemu, że był to tylko "żart"(To nie koniec...Poczekaj tylko)(Ehhh). Nagle Wade, pamiętając, że nadal ma odsłoniętą twarz, postanowił wykorzystać swój przerażający wygląd: Wyprostował ręce, zgarbił się i przekrzywił głowę, po czym niskim tonem wypowiedział jedno słowo, przeciągając je w odpowiedni sposób:
- Móóóóóóóóóózg! Arghhh! - Parodiując zombie ruszył powolnym, charakterystycznym dla tych nieumarłych krokiem, w kierunku żebraka. Był przy tym na tyle przekonywujący, że ten zaczął ze strachu cofać się do tyłu, coraz szybciej, by po chwili nieporadnie wstać i uciec, nie oglądając się za siebie, przed potwornym mózgożercą ubranym w obcisły, czerwony kostium(I tak o to kończy się kolejna część Marvel Zombies!).
- Dobra, koniec tej zabawy. Gdzie to ja jestem? - Deadpool spojrzał w górę, jakby wypatrywał informacji o miejscu swojego pobytu w gwiazdach(Ja tylko patrzę na forum...Czekaj...The Avengers PBF, Midgard, Stany Zjednoczone Ameryki, Waszyngton...).
- Co ja, kurka, robię w Waszyngtonie? Wracam do siebie...Tylko jak? Zastanowię się przy zwiedzaniu Białego Domu - powiedział do siebie z uśmiechem na ustach, naciągnął maskę na twarz, po czym ruszył w kierunku ulicy, by nagle...Rozpłynąć się w powietrzu(Ha, znowu się teleportowałem!).

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Sro Sie 29, 2012 2:17 pm

W Ameryce jest przecież tylu bohaterów! Czemu ona nie potrafiła żadnego znaleźć? Błądziła po tym mieście już od kilku dni i nie natknęła się na nikogo nadzwyczajnego. To się nazywa pech. A przecież chciała tylko pomóc... Chciała uratować swoją Panią! Gdyby była chociaż trochę silniejsza... Weszła w boczną uliczkę, szurając nogami. W takich miejscach też można kogoś znaleźć. Niestety, zazwyczaj kogoś, kto przysporzy więcej kłopotu, niż pomoże, ale kto nie ryzykuje, ten nie zyskuje. Może, jeżeli wpadnie w kłopoty to przybędzie jakiś bohater, by ją uratować?
Powrót do góry Go down
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3341
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Sro Sie 29, 2012 2:33 pm

Uliczka była wąska i ciemna, a godzina późna - stąd też niewiele osób kręciło się obecnie w zasięgu wzroku. W zasadzie w tej chwili można byłoby spokojnie założyć, że dziewczyna pozostawała zupełnie sama... Chociaż nie; nie "sama". Raczej "samotna". Niezauważana przez żadnego z ewentualnych przechodniów, gdyż ci trzymali się o tej porze raczej głównych tras, a nie takich podejrzanych zakamarków. Któż może wiedzieć co czai się w mroku...? Ludzkość instynktownie nie lubiła tego sprawdzać. Od czasu do czasu okazywało się, że ma pod tym względem całkowitą rację.
Na jednej ze ścian tuż za plecami Emily bezgłośnie pojawiło się coś na kształt wiru - cegły rozmazały się tworząc ruchome smugi dające złudzenie trzech wymiarów, jak gdyby kształt ten był wklęsły. Mniej więcej z centrum owego tworu bez jakiejkolwiek zapowiedzi wystrzelił długi fragment bicza nabijanego ćwiekami, który bez trudu oplótł się wokół nogi bogini i pociągnął mocno, tym samym przewracając ją na podłoże.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Sro Sie 29, 2012 2:50 pm

Dziewczynka chciała postawić kolejny krok, jednak coś złapało ją za kostkę i spowodowało, że upadła. Ból nogi spowodował, że bogini zaskomlała nieludzko. Bardziej jak pies, niż jak człowiek. Zwróciła twarz w tamtą stronę, by zobaczyć co to i w jednej chwili ją zmroziło. Złapała rękoma za bicz, czego bardzo szybko pożałowała. Z jej ust wydarł się kolejny psi pisk, gdy ćwieki, którymi był najeżony wbiły jej się w dłonie, z których od razu zaczęła sączyć się boska krew. Myślała gorączkowo, jak się uwolnić. Nie mogła przecież zginąć! Co będzie z jej panią, kiedy teraz zginie? Zaszła już tak daleko, nieugięcie dążąc do celu. Zaczęła rozglądać się za rzeczą, która mogłaby jej pomóc. Jak to często w takich zaułkach było tam mnóstwo śmieci, ale raczej nic szczególnie przydatnego. Pomyślała więc, że zmieni się w wilka i spróbuje przegryźć bicz.
Powrót do góry Go down
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3341
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Sro Sie 29, 2012 3:00 pm

Przemiana nie dała wiele - bicz zacisnął się mocniej, aby wilk nie mógł wysunąć łapy z jego uchwytu, a gdy tylko przystąpił do gryzienia owej broni, ćwieki zaczęły ranić jego pysk do krwi. Na tym jednak nie miało się to skończyć - co to, to nie.
Wir na ścianie budynku na moment przyspieszył swe ruchy i już po chwili wystrzelił z niego kolejny identyczny bicz, który pochwycił drugą kończynę Emily, tym razem przednią. Jedno mocne szarpnięcie wystarczyło, aby znów ją przewrócić - na bok - a następnie to coś znajdujące się po drugiej stronie zaczęło ją ku sobie przyciągać. Nie był to płynny ruch, jak gdyby owa istota lub maszyna - cokolwiek to nie było - po prostu się cofała; to było raczej podobne do zwijania biczy w dłoniach.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Sro Sie 29, 2012 3:17 pm

Białe futro szybko straciło swój blask, splamione tak samo krwią, jak i kurzem. Ciche, żałosne piski powtarzały się za każdym razem, gdy bicze skracały się, przyciągając Emily ku sobie. Czerwone, błyszczące w ciemności oczy wilka błądziły wszędzie dookoła, szukając ratunku. Ale cóż mogła zrobić, gdy poduszki przednich łap, jedną przednią i jedną tylną łapę oraz pysk miała tak poraniony, że sącząca się z nich krew zostawiała smugi na ziemi? Spojrzała w górę, na swojego najlepszego przyjaciela, na księżyc, który delikatnie uśmiechał się do niej, nieśmiało wychylając się zza chmur, jakby chciał powiedzieć, że wszystko będzie dobrze. Wilk wziął wtedy najgłębszy wdech, na jaki pozwalały mu płuca i wydobył z siebie długie, głośne wycie, przepełnione bólem, smutkiem i rezygnacją. Wycie, które miała usłyszeć jej Pani, by przybyć jej z pomocą.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Sro Sie 29, 2012 5:35 pm

Jak wiadomo każdy kiedyś zgłodnieje. Jedni wybierają się do restauracji, inni szykują sobie coś z domowych zapasów, a Ghosty rusza na miasto. Jego "dieta" była dość specyficzna. Mianowicie opierała się ona na ludzkich duszach. W zupełności wystarczyły, aby mógł się kontrolować podczas przemiany. Jego motocykl cichutko "pykał" sobie gdy jechał ścieżką. Upolował dzisiaj wystarczająco dużo dusz, by mógł zapomnieć o sprawie na kilka dni. Zawsze na końcu szukał deseru, a ten nie mógł być byle jaki. Wtedy usłyszał wycie. Długie, przeciągliwe wzywanie o pomoc. Ghost zaraz zwróciła na nie uwagę. W pierwszej chwili mógł pomyśleć, że to pies. W związku z tym powinien być w pobliżu człowiek, który owe zwierzę katował. W końcu można było poznać kiedy pies wyje bez powodu, a kiedy z bólu. Rider zatrzymał się i zsiadł z motoru. Wszedł w ciemną uliczkę. Jego płonąca głowa oświetlała teren przed nim. Zawsze warto mieć przy sobie latarkę. Jego oczom ukazał się dziwny widok. Biały wilk, ciągnięty przez coś, co wyglądało jak wir. Rider, nie zastanawiając się dużo, wyciągnął łańcuch i chwycił go pewnie w dłoń. Ten, zaraz pokrył się ogniem. Zarzucił łańcuchem, tworząc barierę z ognia między zwierzęciem, a dziwnym zjawiskiem. Ghosty wydobył z siebie groźny pomruk, gdy płomienie wyskoczyły w górę. Próbowały one zniszczyć bicze. W tym czasie GR stał spokojnie, co chwila przechylając głowę na którąś stronę. Ciekawe zjawisko, doprawdy. Ogień na czaszce demona znacznie zmalał. W końcu nikt go nie atakował, a on kończył już łowy. Głód został zaspokojony. Wprawdzie na krótko, ale to lepsze niż głodzenie się, które sobie sprezentował jakiś czas temu.
Powrót do góry Go down
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3341
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Sro Sie 29, 2012 6:38 pm

Sprawy nie potoczyły się może dokładnie zgodnie z zamysłem Emily, bo żadna pani, a już na pewno nie jej własna, nie pojawiła się przy jej boku, aby ją uratować - lecz w gruncie rzeczy i tak osiągnęła pozytywny efekt, choć dość wytrącający z równowagi z powodów wizualnych. W pierwszej chwili można by wręcz było pomyśleć, że wilk wpadł z deszczu pod rynnę... Ale nie, szczęśliwie dla niego - nie.
Może.
Gdy płonący łańcuch wylądował między wirem i Emily, ta wciąż jeszcze była ciągnięta po podłożu i to w dość szybkim tempie. Ogień sam w sobie zdawał się nie wyrządzać biczom żadnej krzywdy - nie zajmowały się nim, choć jednak wyraźnie się nagrzewały, co mogła poczuć wilczyca. Broń została szarpnięta gwałtowniej przez rzecz lub osobę, która znajdowała się po drugiej stronie portalu; przyniosło to jednocześnie dwa skutki. Uchwyt biczy rozluźnił się, a te zostały cofnięte ku wirowi - lecz zdążyły zarazem pociągnąć Emily prosto w gorejącą ścianę wytworzoną przez Ghost Ridera.
Zaraz potem nabijane ćwiekami bronie skryły się we wnętrzu portalu, a ten zakręcił się szybko, w ciągu sekundy czy dwóch przywracając murowi zwykły wygląd.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Sro Sie 29, 2012 8:14 pm

Skomlała żałośnie, gdy bicze zaczęły się nagrzewać. Wiedziała jednak, że jeżeli z drugiej strony faktycznie jest człowiek, to czuje on to samo. W chwili, w której bicze po raz ostatni ją pociągnęły zawyła. Można było poczuć zapach palonego futra. Odczołgała się ledwie od ognia i gdy była już względnie bezpieczna, nie troszcząc się już o to, że jej wybawca się na nią patrzy, przemieniła się w człowieka. Twarz, dłonie, jedną kostkę i jeden nadgarstek miała pokaleczone, ale przynajmniej żyła.
- D-dziękuję za ratunek. - odezwała się słabo. Była jeszcze bledsza, niż zazwyczaj, a jej czerwone oczy straciły blask - straciła dużo krwi, której smuga ciągnęła się od miejsca, gdzie pierwotnie stała. Spróbowała podnieść się z ziemi, ale szybko tego pożałowała. Już któryś raz zaskomlała w psi sposób, mimo ludzkiej formy. Skaleczona noga bardzo bolała, a poprzebijane niemal na wylot dłonie nie pozwalały się podeprzeć, by ją odciążyć. Wylądowała twardo na pośladkach.
- Uh... - mruknęła do siebie. Będzie się musiała przez chwilę nie ruszać, żeby rany mogły się wyleczyć. Na szczęście była bogiem, więc powinno to potrwać tylko do rana.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Czw Sie 30, 2012 1:23 pm

Jeździec wciąż stał uważnie przyglądając się całemu zajściu. Ogień na łańcuchu powoli zaczął maleć. Ghosty raz jeszcze przekrzywił głowę. Broń zniknęła w dziwnym wirze, pociągając za sobą Emily i zniknął. Ogień na łańcuchu zgasł. Z resztą nie tylko on. Płomienie na czaszce ostatni raz ukazały swoje języki i stały się zaledwie wspomnieniem. Przed Emily stał zwykły człowiek. Pociągnął za łańcuch i zaczął zwijać go bez słowa. W ciągu tych kilku chwil stał się świadkiem czegoś dziwnego. Biały wilk, którego wcześniej brał za psa, przemienił się w kobietę. Na twarzy Blaze'a malowało się zdziwienie. Zamrugał parę razy nie będąc pewnym czy widzi dobrze. Tyle, że kobieta wciąż tam leżała i bynajmniej nie wyglądała na widmo. Takie nie zostawiłoby smugi krwi. Dziwne wiry również nie zaatakowałyby jej.
Johnny stał i spoglądał na nią, próbując zrozumieć co tak naprawdę się stało. Z zamysłu wyrwało go skomlenie. Wiedział, że pochodzi od kobiety, toteż podszedł do niej chcąc jej pomóc.
- Poczekaj pomogę Ci. - powiedział i wyciągnął dłonie pytając ją wzrokiem. Gdy tylko uzyska zgodę, nawet niemą, podniesie ją z ziemi.
- Mogę zawieźć Cię do Twojego domu lub szpitala. Twoje rany nie wyglądają dobrze.. - mruknął spoglądając na jej rany. Zaraz też obrócił się i ruszył do swojego motocyklu, który stał na progu uliczki. Podszedł do maszyny i usadowił Emily na siedzisku. Spojrzał raz jeszcze na nią w oczekiwaniu na odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3341
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Czw Sie 30, 2012 1:33 pm

Na ścianie pobliskiego budynku, kilka pięter wyżej, zupełnie niespodziewanie pojawił się kolejny wir, lecz tym razem o wiele mniejszy. Mógł mieć maksimum pół metra średnicy. Tworzące go smugi poruszały się powoli i spokojnie, lecz tym razem nie sprawiały wrażenia trzech wymiarów - wprost przeciwnie, portal pozostawał mniej więcej płaski.
Przez moment nic się nie działo. Żaden obiekt czy osoba nie wyłoniły się z przejścia, a i to samo w sobie nie uległo żadnej zmianie. Wreszcie względną ciszę przerwał odgłos przypominający trzask bicza - i zdecydowanie dobiegający z drugiej strony wiru. Zaraz potem portal po prostu się zamknął, przywracając murowi jego poprzedni wygląd.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Pon Wrz 03, 2012 6:22 pm

Kiwnęła głową na znak, że pozwala mężczyźnie się podnieść. Kiedy ten to zrobił i posadził ją na swoim motorze uśmiechnęła się do niego z wdzięcznością, a jednocześnie przepraszająco. No i znalazła bohatera! Tylko czy ten akurat bohater będzie zainteresowany jej problemem.
- Nie, do szpitala nie trzeba, bardzo szybko się regeneruję. A co... do domu... - posmutniała lekko. No tak, przecież ona nie miała tu domu! Z lekkim trudem, ale jednak zsunęła się z maszyny.
- Właściwie... To nie mam jakiegoś takiego stałego lokum. - opuściła wzrok. Wtedy do jej uszu doszedł trzask bicza. Pisnęła i zaczęła się rozglądać w poszukiwaniu zagrożenia. Nie dostrzegła jednak niczego. Spojrzała na Jeźdźca, by dowiedzieć się, czy on na pewno także to słyszał. Gdy jednak nie ujrzała na jego twarzy niczego na to wskazującego, zachichotała nerwowo.
- Przepraszam, zrobiłam się chyba przewrażliwiona... W ogóle, to mam na imię Achelois. Ale można mówić do mnie Emily. - wyciągnęła w stronę mężczyzny rękę, jakby zapominając, w jakim jest ona aktualnie stanie.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Pon Wrz 03, 2012 7:14 pm

Johnny uniósł brew wsłuchując się w jej słowa. Oprócz przemiany w wilka potrafiła się jeszcze szybko regenerować? Westchnął cicho i spojrzał ponownie po jej ranach. Wypadałoby je jednak przemyć. Jemu wprawdzie było to trochę obojętne, w końcu nie on został poharatany przez dziwny bicz. Jeździec przez cały czas obserwował dziewczynę, delikatnie przechylając głowę. Zdziwił go fakt, gdy okazało się, że ta nie ma aktualnie domu. Chyba każdy powinien mieć jakiś swój zaułek, nieprawdaż?
Gdy ta gwałtownie się poruszyła, przez co ten podniósł ręce jakby miał ją zaraz chwycić. Spojrzał na nią z zdziwieniem, ale ta na szczęście sama się zaraz zaczęła tłumaczyć i przy okazji się przedstawiła. Emily, nawet ładne imię.
- Mów mi Johnny. - powiedział i zdjął rękawicę. Zaraz też chwycił delikatnie jej rękę, pilnując aby nie stała jej się krzywda.
- Wiem, że to dziwnie zabrzmi, ze względu na porę i całą tą sytuację, ale jeżeli wyrazisz chęć to mógłbym Cię zabrać do mojego lokum. Oczywiście nic na siłę. - powiedział i schował łańcuch do plecaka przy motorze. Spoglądał na nią ciekawskim spojrzeniem. Spotkać faceta w środku nocy, a ten proponuje jej nocleg. To mogło wydawać się podejrzane niemal każdej istotce.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Nie Wrz 09, 2012 10:03 am

- Byłabym dozgonnie wdzięczna. - przyznała. W tej chwili trochę bawiła się w grę słowną. W końcu sama z siebie nie umrze nigdy, ktoś musiałby ją zabić, by jej żywot się skończył. Ale, jak przekonała się dzisiaj, nigdy niczego nie można być pewnym i nawet jako bogini mogła zginąć w każdej chwili.
- Już jestem. Za pomoc i w ogóle. Dziękuję, Johnny. Jesteś bohaterem, prawda? - uśmiechnęła się uroczo i radośnie niczym małe dziecko. Można było u niej dość często zaobserwować ten błąd, który zaistniał podczas dojrzewania. Raz zachowywała się jak odpowiedzialna, poważna dorosła, a już po chwili stawała się dzieckiem nachalnie zabiegającym o uwagę i pragnącym zabawy. To chyba zależało od jej nastroju. Teraz już się całkiem rozluźniła, a wręcz była szczęśliwa i pełna nadziei. Wreszcie zaczęło się jej układać i wszystko szło po jej myśli. Johnny pewnie jej wysłucha, ale czy zechce pomóc? To mogło być jej jedyne zmartwienie, które jednak odrzuciła gdzieś daleko. Skoro uratował jej życie, to znaczy, że jest pomocny! Więc kto wie, kto wie? Może nawet, jeżeli sam nie da rady spełnić jej prośby, to chociaż zaprowadzi ją do kogoś, kto będzie w stanie to zrobić? Była dobrej myśli. Już niedługo uratuje swoją panią.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Nie Wrz 09, 2012 12:03 pm

Jeździec podszedł do motocyklu i usadowił się na nim. Usiadł tak, że Emily spokojnie usiadłaby zarówno przed nim jak i za nim. Wyjął kask z drugiej torby i podał Emily. Ona go potrzebowała bardziej niż on. Była ranna, on był jeźdźcem. Poklepał miękkie siedzisko patrząc na nią. Kilka chwil temu została zaatakowana, a teraz cieszyła się jak małe dziecko. Dziewczyna zdecydowanie była dziwna. Na jej ostatnie pytanie skrzywił się lekko. Nigdy się nim nie nazywał. Sposoby jakimi wymierzał sprawiedliwość nie należały do najprzyjemniejszych. Nie, zdecydowanie nie.
- Nie uważam się za takiego. Chyba mnie z resztą widziałaś... Jedziemy? - zapytał i odpalił silnik, który zamruczał cichutko. Przejechał dłonią po siedzisku raz jeszcze. Tym razem jednak wywołał reakcję ze strony motocyklu. Maszyna zajęła się ogniem zmieniając nieco swój wygląd. Po kilku chwilach wyglądał jak maszyna rodem z piekła. O ile nią się właśnie nie stała.
- Zapraszam. - powiedział oczekując jej reakcji. Nie zamierzał się jeszcze przemieniać do końca. Nie, nie chciał jej zniechęcić. Już sam motor z resztą powinien zrobić na niej wrażenie. Patrząc po jej reakcji na sam ratunek zapewne tak będzie.


Ostatnio zmieniony przez Ghost Rider dnia Pią Wrz 14, 2012 6:48 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Pią Wrz 14, 2012 3:11 pm

I tak oto ciemny zaułek doprowadził Melchiora do jednej z bocznych uliczek. Tam natomiast już ktoś był, a nawet już są, gdyż znajdują się tam dwie osoby: Kobieta i Mężczyzna. Usta pod kapturem uformowały się w wdzięczny uśmiech do tego spotkania. Ściany spowite ciemnością skończyły się, wyprowadzając w końcu mężczyzne na uliczkę. Mężczyzna niechcący zahaczył płaszczem o bok nogi mężczyzna. Czarodziej odwrócił się na pięcie do mężczyzny i wy dudnił z jego ust głos:
- Proszę wybaczyć za moją nieuwagę, sir. - Po czym dosiadł pobliskiej ławki obserwując spod przyłbicy, ekhem... to znaczy kaptura, tę parkę. Może się coś stanie.. Może nie.. Deszcz kropił nadal po ubraniu mężczyzny.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Pią Wrz 14, 2012 7:21 pm

Ghost wpatrywał się w dziewczynę, która w obecnej chwili najwyraźniej przesiadywała w swoim świecie. Zapanowała cisza, które żadne z nich nie zamierzało przerwać. Blaze wpatrywał się w nią. Jego pokłady cierpliwości szybko się kończyły. Może jednak odstawi ją do hotelu? Tak, tam już sobie poradzi. Tylko, że wtedy będzie musiał zapłacić. Skrzywił się nieco na tę myśl. Fundowanie komuś pobytu w jakimś motelu na chociaż jeden dzień niezbyt mu się spodobało.
- Deserek? - cichy, syczący głos odezwał się w umyśle Blaze'a. No tak... Nie mógł siedzieć cicho dłużej niż kilka chwil.
- Już było polowanie. - odparł cicho Blaze i rozejrzał się po okolicy. Ktoś nadchodził. Tym kimś okazał się dziwny mężczyzna, który szedł w ich kierunku. Ogień na motocyklu zapłonął żywiej oświetlając stojącą parkę.
- Tylko jedną duszyczkę...Na przykład tą... - syk znów wypełnił umysł mężczyzny. Ten pokręcił głową, co w obecnej chwili wydawało się nieco dziwną reakcją. Było to skierowane do demona, który dość mocno naciskał na Johnny'ego.
- Nic nie szkodzi. - mruknął cicho Blaze uważnie obserwując poczynania mężczyzny. Nie należał do zwykłych ludzi. Z resztą, co taki robiłby o tak później porze na ulicy...
- Nie potrzebuję pozwolenia... - głos stawał się coraz mniej przyjemny. Nagle oczy Blaze zamieniły się w puste oczodoły, na których wciąż była skóra. Wysunęły się z jego czaszki, by po chwili znów zniknąć. Mężczyzna gwałtownie zasłonił oczy rękoma i syknął cicho.
- Powiedziałem nie! - ryknął w umyśle. Co ciekawe owy przybysz wcale nie należał do największych zbrodniarzy. Ba! Był czystszy od większości pałętających się w okolicy dusz. Ten fakt mógł wykorzystać przeciwko demonowi, więc nie powinien mieć problemów z kolejnymi atakami.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Pią Wrz 14, 2012 7:31 pm

Pactum cum Diabolo - wymruczał do samego siebie, choć bardziej to wyglądało na syk.. Przecież żaden pojazd nie pali się tak zbytnio długo. Do tego widać opony jak zioną wielkim, święcącym ogniem próbującym coś zgładzić. Pobliskie duchy tej dzielnicy syczały na wszystko. Wszystko wskazywało na przybycie czegoś....niezwykłego i nie z tego świata. Czy to by wskazywało na to, że stojący tu mężczyzna lub kobieta ma coś związanego z światem eterycznym i nie tylko.Nikt nie zauważył nawet, kiedy pod płaszczem pojawiła się kościana zbroja, która została aktywowana tylko na prośbę obrony osobnika. Melchior siedząc dalej na ławce patrzył na kolejne duchy, które to syczały obserwując nie tylko motor, ale parkę wokół niego, pragnąc zwrócić na siebie...uwagę? Kolejna dziwna rzecz. Pamiętał za czasów średniowiecza, kiedy to jeszcze tropił w lesie Sherwood ludzi z zachodniej części tego lasu.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Pią Wrz 14, 2012 7:48 pm

Rider stał jeszcze przez chwilę zasłaniając swoje oczy i ciężko oddychając.
- Jest inny...wspaniale... - zasyczał demon ponownie napierając na mężczyznę. Tym razem Blaze już nie czekał, aż znów zaatakuje. Najlepiej się stąd zabrać. Nie dać demonowi przebywać w pobliżu dusz zbyt długo. Myślał, że może sobie pozwolić... Rider chwycił za kas i natychmiast schował go do torby. W ciągu tych kilku chwil rękawice pokryły się ogniem.
- Ja jeszcze nie skończyłem! - ryk zagłuszył pozostałe myśli Blaze'a zatrzymując się na ścianie stworzonej przez Johnny'ego. Blaze znieruchomiał. Na jego twarzy pojawił się grymas. Poradzi sobie. Musi. Demon wcale słaby nie był. Johnny usiadł na motocyklu. Silnik zamruczał radośnie, a ogień zatańczył wyżej. Już miał ruszyć, kiedy nastąpił kolejny atak. Tym razem nie dał rady, nie był wstanie. Z głowy zniknęła wszelka miękka tkanka, zostawiając nagie kości. Zaraz pokryły się one jasnym, silnym ogniem. Ghost wpatrywał się w silnik motocyklu w ciszy. Powolutku przechylił głowę w jego stronę wydając z siebie groźny pomruk. Odchylił się do tyłu. Jego, skryta w rękawicy, ręka zanurzyła się w torbie i wyciągnęła łańcuch. Rider powoli wstał i wydał z siebie głośniejszy warkot. Stanął przy motocyklu i zmierzył wzrokiem mężczyznę. Trzymał w dłoniach łańcuch, który tylko czekał, aż ten wprawi go w ruch. Co ciekawe maszyna Ridera została odmieniona. Cała jego moc ponownie skupiła się w nim. Przyglądał się swojej ofierze. Ciekaw był jej reakcji...
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Pią Wrz 14, 2012 7:58 pm

Nic... Pustka... Pustka, która wyniszczała Melchiora od środka. Stęchlizna dawnej śmierci jeszcze nie zniknęła od przebudzenia Melchiora. Mężczyzna dalej siedział na ławce patrząc na Czaszkowego Jeźdźca, który zamiast tkanek miał teraz gołą czaszkę.
- Po co jeźdźcze to robisz, co pragniesz przez to czynić, jak twa dusza potem będzie postępowała. Przecież tacy jak TY stoją po stronie prawa.
Po czym mężczyzna odkrył kaptur i chusty. W końcu młoda twarz wyłoniła się spod kaptura, pierwszy raz od jego przebudzenia. Martwa twarz spotkała na czaszkę. Kilka kosmyków długich kasztanowo brązowych włosów opadło na twarz mężczyzny, który poprawił kierując je za ucho. Nawet nie zaczął wstawać z ławki, aktualnie nic go nie ruszało, był jak kłoda, martwa kłoda, która czekała na obrót akcji.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Pią Wrz 14, 2012 8:46 pm

Ciekawe... doprawdy ciekawe... Ghost przechylił głowę w jedną stronę. Właśnie spotkał pierwszego człowieka, który nie próbuje uciec na jego widok. Część z nich zapewne zaczęłaby się modlić, część próbowała walczyć. Nigdy to jednak nie miało znaczenia. Zwracał uwagę na strach ofiary. To on napędzał go do walki.
- Nic o nas nie wiesz... - szczęka Ghosta delikatnie poruszyła się, gdy ten zaczął mówić. Głos przypominający szept przyprawiał o dreszcze. Z pewnością nie był to głosik, który ktoś chciał usłyszeć w środku nocy. Ghost powoli ruszył w kierunku nieznajomego. Łańcuch wciąż spoczywał w jego dłoni. Ghost zatrzymał się przy nim. Ciemne oczodoły spogląały prosto w ślepia Melchiora. Większość śmiertelników od razu w nie patrzyła. Pozostali zamykali oczy. Ghost chwycił za fraki mężczyznę i podniósł go do góry. Przyparł go do muru i tam zatrzymał się.
- Spójrz mi w oczy... - wysyczał patrzą uporczywie Melchiorowi w oczy.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Pią Wrz 14, 2012 8:59 pm

- Nie chcę widzieć w twych ponurych oczach strachu innych, tych, którzy byli często niewinni.- Powiedział uporczywie do istoty Melchior. Gdy ta próbowała go ubezwładnić wzrokiem ten wręcz próbował z tym walczyć, choć wiadomo, że istota tego pragnęła, żeby zobaczył jej w oczy. On jednak przekręcił głowę w lewą stronę, ciężko oddychając w sobie, ale wciąż pragnąc nie myśleć o oczach. Czaszka chciał, żeby spojrzeć w jego oczy, natomiast Melchior pragnął nie patrzeć w nie. Powtarzał w swoim umyśle, sercu i ciele słowa: "Oczy nie są odzwierciedleniem duszy, dusza jest odzwierciedleniem oczu". Dlatego postanowił sobie wyobrazić duszę Ridera, nie jego oczy. Nie pragnął w nie patrzeć. Powoli wpływ oczu Czaszki mijał w oczach czarnoksiężnika. - Zrozum, nie walka jest rozwiązaniem, lecz co innego... Coś, czego ty napewno nie poznasz.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   

Powrót do góry Go down
 
Boczna uliczka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Boczna uliczka
» Boczna uliczka
» Boczna Głównej
» Nawa boczna

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Waszyngton-
Skocz do: