Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Kopalnia Roxxon Energy Corporation w stanie Kolorado

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Fenris
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 336
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Kopalnia Roxxon Energy Corporation w stanie Kolorado   Sob Kwi 22, 2017 10:31 am


Niewielka placówka wydobywcza światowego koncernu Roxxon Energy Corporation. Jest stosunkowo nowa, bo prace wydobywcze trwają tam od niecałego roku. Usytuowanie kopalni w bliskim sąsiedztwie Gór Skalistych czyni z niej odosobnione miejsce z niełatwym dostępem z zewnątrz. Wszelacy goście biznesowi i pracownicy muszą pokonać długą, krętą i wąską drogę marnej jakości, wijącą się między górami. Stali pracownicy oczywiście nie muszą robić tego często, bo kompleks zawiera wszystkie udogodnienia niezbędne do życia na miejscu.
Oczywiście osoby niepowołane nie mają wstępu na teren, a dostępu na obszar kompleksu broni grupa dobrze uzbrojonych strażników.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fenris
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 336
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Re: Kopalnia Roxxon Energy Corporation w stanie Kolorado   Sob Kwi 22, 2017 11:35 am

Mimo że Wiccan był już przyzwyczajony do efektów własnej teleportacji, to dla obydwu jego pasażerek wciąż była to nowość. Zwłaszcza dla Alice, której dwa skoki pod rząd, w tym na większą odległość, mogły przypominać podróż roller casterem, lub beczkę śmiechu z wesołego miasteczka. Każdy oczywiście znosił podróż po swojemu.
Od razu po wylądowaniu czuć było różnicę w otoczeniu. W młodych mścicieli uderzył lejący się z nieba żar, jakby właśnie weszli do sauny. Było raczej duszno i ubrania szybko zaczęły na nich ciążyć. Do tego zewsząd słychać było zwielokrotnione wycie syren strażackich, które skutecznie stłumiło zwyczajowe efekty świetlno-dzwiękowe Wiccanowej teleportacji. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności cała trójka wylądowała na poboczu drogi, między zaparkowanym, wyjącym ambulansem, a stromą skalną ścianą. Wszystko wskazywało na to że nikt jeszcze nie zauważył ich przybycia, jednak z tego położenia niewiele było wiadome o miejscu w jakie się przenieśli.
-Chyba przez pana dostanę zawału! - słychać było głosy kilku kłócących się ludzi, starających się przekrzyczeć syreny pojazdów. - Nie może nam pan tak po prostu zabronić wstępu na teren!
- To wy nie możecie "Tak po prostu" wstąpić na teren prywatny. Jak już mówiłem nic się nie stało. Informacja o incydencie, która wyszła z naszej placówki była tylko i wyłącznie marnym dowcipem jednego z naszych pracowników. Oczywiście zostanie on pociągnięty do odpowiedzialności, a z naszej strony pokryjemy wszystkie koszty jakie ponieśliście, oczywiście po otrzymaniu odpowiedniego rachunku. Nie ma mowy o wstępie na teren.
Rozmowa toczyła się dalej, coraz bardziej eskalując. Pojawiały się w niej takie tematy jak konieczność sporządzenia raportów, wejście siłą na teren, wzajemna nieufność i straszenie się prawnikami. Zanosiło się na to że dyskusja prędko się nie zakończy.
Krótkie zerknięcie zza ratunkowego samochodu pozwoliło bardziej zorientować się w sytuacji. Wzdłuż krętej, idącej w dół zbocza drogi rozstawiony był spory konwój samochodów ratunkowych, strażackich, ambulansów, oraz policji. Kręciło się przy nich jednak niewiele osób, bo większość zebrała się przy sporej bramie wiazdowej do ośrodka. Sam wjazd zdawał się odrobinę zbyt dobrze strzeżony jak na placówkę wydobywczą. wzmocniona brama, szlabany i automatyczne kolczatki broniły dostępu do środka. W tę część muru wbudowana była nawet wieża obserwacyjna z dwójką strażników. kilkoro ludzi z karabinami broniła służbom ratunkowym wstępu na teren kopalni, widocznie nic sobie nie robiąc z powagi sytuacji.
Nikt do tej pory nie zwrócił uwagi na mścicieli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wiccan

avatar

Liczba postów : 398
Data dołączenia : 15/06/2013

PisanieTemat: Re: Kopalnia Roxxon Energy Corporation w stanie Kolorado   Sob Kwi 22, 2017 1:38 pm

Teleportacja przy akompaniamencie błysków, wyładowań elektrycznych oraz błękitnej poświaty doprowadziła Wiccana oraz jego dwie pasażerki w pobliże zejścia pod ziemię. Chłopak z rozmysłem skupił się na tym, aby nie wylądować już w samej kopalni. Nie był pewien jak stabilne były ściany tuneli, więc nie chciał przypadkiem ich naruszyć... Nawet jeżeli zamiast tego musiał zaryzykować zwabieniem pracowników jasnymi i nienaturalnymi światłami. Miał nadzieję, że w razie czego dziewczyny jakoś z tym sobie poradzą i wyjaśnią sytuację... Albo przed nią umkną. On z kolei nie planował zostawać w okolicy wystarczająco długo, aby ktokolwiek miał zdążyć go zaczepić.
W związku z powyższym postanowieniem, nastolatek nawet nie wypuścił swojej energii spod kontroli, nie pozwolił jej się rozejść i zaniknąć - tylko w dalszym ciągu utrzymywał ją wokół siebie. Alice i Sammy ostrożnie odstawił na ziemię, lecz sam pozostawał w powietrzu, niewysoko, bo jego stopy znajdowały się może pół metra nad podłożem. Chociaż z jego oczu wydobywał się niebieski blask, to jednak nie wpływało to w negatywny sposób na jego wzrok i chłopak nie miał problemów z przyglądaniem się otoczeniu. Nie byłoby dobrze, gdyby ktoś lub coś zaatakowało ich w momencie, kiedy jeszcze rozmawiali... A chciał coś powiedzieć.
- Wiem, że pod ziemią pewnie nie będzie zasięgu, ale odzywajcie się, gdy tylko będziecie mogły... Najlepiej do Kate albo do mnie. No i dajcie znać, kiedy będzie już po wszystkim, to wpadnę was odebrać... Tylko znajdźcie wtedy takie miejsce, żebym mógł się teleportować bez zniszczenia czegoś w okolicy - poinstruował dziewczęta, a choć przesunął pomiędzy nimi spojrzeniem, to one i tak nie mogły tego dostrzec, bo nie poruszał przy tym głową.
Kaplan był prawie pewien, że wszystko zostało już wyjaśnione i ustalone, lecz na wszelki wypadek jeszcze raz odtworzył sobie w głowie wszystkie wymienione informacje, zarówno teraz, jak i wcześniej - w parku czy w apartamencie Kate. Może za bardzo się denerwował i przesadzał z ostrożnością, ale z dwojga złego chyba lepiej było w tę stronę... A przecież obie dziewczyny po raz pierwszy wybierały się na taką akcję, prawda? Przynajmniej tak podejrzewał. Miał powody do niepokoju... Nie znalazłszy jednak niczego więcej, co wymagałoby przedyskutowania przed misją, Kaplan kiwnął głową do własnych myśli, po czym ponownie zwrócił się do koleżanek.
- Uważajcie na siebie i do zobaczenia wkrótce - pożegnał się, a następnie odczekał jeszcze kilka sekund, aby Alice i Sammy mogły mu odpowiedzieć... Lecz równocześnie zaczął już myśleć nad swoimi następnymi poczynaniami. Tak naprawdę miał do wyboru kilka możliwości, między innymi powrót do domu, aby wreszcie odpocząć albo kolejną wizytę w schronie, do którego niezaprzeczalnie bardzo go ciągnęło... Tyle że przecież dopiero co obiecał Kate, że sprawdzi sytuację Eugene'a, a musiał przyznać, że sam również był jej ciekawy. Wyglądało na to, że przed swoim czasem wolnym musiał zrealizować jeszcze jeden punkt programu.
- Do Eugene'a, do Eugene'a, doEugene'adoEugene'a... - zaczął, a jego aura prędko przybrała na intensywności i jasności. Tym razem nastolatek starał się skupić tylko i wyłącznie na przeniesieniu samego siebie, aby przypadkiem nie porwać ze sobą którejś z dziewcząt. Koncentrował się też oczywiście na rówieśniku, do którego się wybierał... I szczerze liczył na to, że chłopak nie przebywał teraz w jakimś niewielkim, zamkniętym pomieszczeniu, bo to mogłoby się skończyć trochę nieprzyjemnie. Kiedyś będzie musiał nauczyć się nad tym panować.
Zapach ozonu przybrał na sile, a wyładowania elektryczne na moment przysłoniły Alice i Sammy widok. Już po chwili jednak błękitna poświata zaczęła wyraźnie zanikać i jeszcze zanim ustąpiła całkowicie dziewczyny mogły się zorientować, że Billy zniknął, pozostawiając je same... Lub w towarzystwie pracowników, których przez ten czas mógł zwabić ten nietypowy pokaz świateł.

Z/t.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alice Carter

avatar

Liczba postów : 41
Data dołączenia : 15/03/2017

PisanieTemat: Re: Kopalnia Roxxon Energy Corporation w stanie Kolorado   Pon Kwi 24, 2017 8:48 am

Znowu błysnęło i byli na miejscu. Za dużo bodźców jednak w nich uderzyło by AC mogła zacząć się śmiać nawet przez łaskotanie wywołane teleportacją. Chłopak opuścił dziewczęta na ziemię, a ruda zaczęła się rozglądać. Wszędzie błyski i wycie syren, gwar rozmów, biegający wszędzie ludzie, straż z bronią. Do tego upał! Dziewczyna widząc to wszystko zrobiła tylko nieme "ułaaa". Nieźle wpadli, na szczęście znajdowali się za wozami strażackimi i nikt ich jeszcze nie zobaczył.
-Damy znać jak się czegoś dowiemy i jak będziemy w stanie. - Obiecała ruda. Na życzenia powodzenia kiwnęła głową. Będą na siebie uważać. Na pewno. Z resztą sprawa już na wstępie zaczynała wydawać się podejrzana. Strażnicy z bronią, niewpuszczone służby ratunkowe... coś tu śmierdziało.
-Dzięki. Do zobaczenia. - Pożegnała się z delikatnym uśmiechem, a chwilę później zostały same.
-U. No to co, trzeba zbadać tą sprawę. Ja jestem Alice. AC jak wolisz. - Zwróciła się do koleżanki z szerokim, przyjacielskim uśmiechem i wyciągnęła do niej rękę.
-Musimy dostać się do środka. - Westchnęła podchodząc do wozu i wypuszczając "żurawia" na to co dzieje się bliżej bramy. Jak wyglądała sytuacja? Czy strażnicy pilnowali całej długości siatki czy płotu, nie tylko samej bramy. Czy byli jacyś gapie, telewizja, czy póki co tylko służby ratunkowe i policja.
-Miej oczy otwarte, znajdziemy jakąś lukę i się wślizgniemy. Są zajęci odganianiem służb i mediów, może nie będziemy tak rzucać się w oczy. No zobaczymy. - Mruknęła przygryzając wargę. Nie potrafiły latać, ani stać się nie widzialne, musiały pokombinować. Carter zwracała też uwagę czy nie nadjeżdża może jakieś auto wewnętrznych służb kopalni, albo jakieś cywilne... jakiekolwiek, które zostałby wpuszczone na teren, a do którego mogłyby się wślizgnąć.
Póki co mogły tylko planować i rozglądać się w sytuacji wychwytując słabe punkty w tym zamieszaniu, które obrócą na swoją korzyść.
-Tak po prawdzie miałam nadzieję, że Billy da radę teleportować nas już za bramą. Byłoby łatwiej. - Zaśmiała się delikatnie. Cóż... miały pierwsze wyzwanie... oby nie poległy na bramie, bo wstyd!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sammy

avatar

Liczba postów : 50
Data dołączenia : 21/12/2016

PisanieTemat: Re: Kopalnia Roxxon Energy Corporation w stanie Kolorado   Pon Kwi 24, 2017 8:35 pm

To chyba... Jej drugi raz, gdy tak została przeniesiona... Dlatego też odczuła krótkotrwały zawrót głowy, gdy przemieścili się, a ona zarazem cieszyła się, że nie jadła niczego wcześniej, bo przez moment miała wrażenie, że niekoniecznie skończyłoby się to dla niej dobrze, lecz na szczęście nic poważniejszego się nie stało! Wylądowała cała i zdrowa.
- Dzięki za podrzucenie - zwróciła się jeszcze do Wiccana.
Odczuła niemalże momentalnie, jak bardzo tutaj ciepło było. Aż kusiło ją, by wykorzystać własną moc do ochłodzenia się, ale z drugiej strony miała wrażenie, że to byłoby aktualnie głupie zagranie. Zdecydowała w duchu, że zrobi to, jeśli nie będzie miała innego wyjścia.
Na dodatek było tutaj... Bardzo głośno i jasno. Przynajmniej nasze przybycie nie rzuca się zbytnio teraz - tyle dobrze. Niewielkie, lecz zawsze jakieś istniejące ułatwienie...
- Jasne. Postaramy się - dodała jeszcze, gdy była mowa o dzwonieniu. W sumie, czy tutaj właściwie był zasięg? Aż wyciągnęła komórkę, by to sprawdzić, a potem wyciszyła ją na wszelaki wypadek i schowała z powrotem. - Okej. Do zobaczenia - również się pożegnała.
Po tym wszystkim, spojrzała na jasnowłosą dziewczynę, po czym lekko skinęła głową.
- Samantha. Ale wystarczy Sammy - odpowiedziała jej, po czym sama wyciągnęła dłoń i uścisnęła jej. Wow. Wygląda na starszą ode mnie. Przynajmniej przyjacielskie formalności zostały załatwione, można śmiało uznać, że się znają.
To teraz tylko pozostawała kwestia przedostania się we właściwe miejsce.
Również starała się wychylić nieco, by móc ujrzeć cokolwiek więcej. Również spróbuje zobaczyć, czy coś dałoby się dojrzeć z drugiej strony - szybkie zerknięcie i ponowne schowanie się, by nie rzucić się nikomu w oczy.
No i szybko powróciłaby do Alice.
- Um... Z tego co powiedział tu wcześniej, wnioskuję, że nie mógłby - odpowiedziała jej Samantha, nieco zastanawiając się nad tym. - Wspominał coś, by potem odnaleźć miejsce, gdzie mógłby się teleportować bez niszczenia okolicy... Czy coś takiego - mówiła cichym tonem głosu, ale wystarczająco głośnym, by i towarzyszka ją usłyszała.
Potarła również policzek, zastanawiając się.
- Może spróbować wmieszać się w tłum? - zaproponowała jej. - Albo... Albo poszukać jakiegoś "bocznego" wejścia. Może coś znajdzie się mniej pilnowanego... - w ostatnie słowa wkradła się w nutka zawahania. Potrzebowały teraz jakiegoś pomysłu... By potem móc przystąpić do realizacji. Tak jej się wydawało teraz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fenris
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 336
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Re: Kopalnia Roxxon Energy Corporation w stanie Kolorado   Pon Kwi 24, 2017 10:28 pm

-----------Wstęp Avy Harris------------------


Szybkie przebiegnięcie przez dom, spakowanie najważniejszych rzeczy, obiecanie matce i ciotce, że zrobi co w jej mocy, aby wrócić cało razem z wujkiem i już po kilku godzinach Ava siedziała w samolocie klasy ekonomicznej w drodze do Kolorado z biletem last minute w ręku. Lot nie był długi, zaledwie kilka godzin, ale dziewczynie mógł dłużyć się w nieskończoność. Każda minuta w której siedziała bezczynnie w fotelu była minutą w której nie pomagała swojemu krewnemu.
Na miejscu szybko zdzwoniła się z kuzynem. Niestety nie czekał na nią na lotnisku, tylko w tajemniczy sposób kazał jej wziąć taksówkę i czekać na wskazanym miejscu, o dokładnie wskazanej godzinie co do minuty.
Ava była tam dużo wcześniej, co przełożyło się na kolejne minuty czekania. W końcu zadzwonił telefon kuzyna, a po krótkich wskazówkach, pod dziewczynę podjechał samochód ciężarowy. Zaparkował na światłach awaryjnych a ze środka wyszedł Rick, kuzyn Avy, i dwoje innych ludzi. Kobieta i mężczyzna.  Wszyscy troje mieli na sobie robocze uniformy ochronne z wielkim logo firmy Roxxon na plecach. Za powitanie dawno nie widzianego krewnego musiał wystarczyć szybki uścisk. Nie było czasu na wiele więcej.
- Czy to ta? - zapytał nieznajomy mężczyzna.
- A jak myślisz? - odparła mu kobieta widząc powitanie krewnych. - Rick wiele nam o tobie mówił. Dla dobra wszystkich w kopalni mam nadzieję że nie zmyślał. Roxane. - przedstawiła się kobieta i wyciągnęła do Avy rękę.
Resztę historii musiała poznać po drodze. W ciężarowym samochodzie, również obdarzonym logiem firmy, nie było już miejsca w szoferce, więc Ava musiała wskoczyć na pakę. Znajdowała się tam cała masa sprzętu górniczego i nie tylko. Wszystko wyglądało na drogie. Po chwili ktoś rzucił dziewczynie na tył wozu również robocze ubranie, zupełnie identyczne do tego, które miała na sobie reszta.
- Zakładaj, a ja gadam. - zaczął kuzyn, który szybko odwrócił wzrok, gdy Ava zaczęła przeciągać bluzę przez głowę. - Coś złego wydarzyło się w zakładzie. Straciliśmy dosłownie cały kontakt z ludźmi pod ziemią. W tym z tatą. - widać że się zawahał. - Najdziwniejsze, że nie było żadnego tąpnięcia, eksplozji, niczego. Roxxon..oni...oni chcą zamieść wszystko pod dywan. Wysłali do szybu już dwie ekipy ratunkowe, ale nikt nie wrócił. Teraz chcą wpuścić na dno gaz dławiący przez szyby wentylacyjne i zejść po kilu godzinach gdy się wywietrzy. W oczywisty sposób nie wszyscy się z tym zgadzamy... Wszyscy się jednak boją. Dlatego postaramy się podstawić cię jak najbliżej szybu. Jeśli jesteś taka twarda jak pisała ciotka, może uda ci się rozejrzeć.
Słuchając tego dziwnego raportu i Ava ruszyła w dalszą drogę wraz z kuzynem i jego przyjaciółmi.


---------GM dla wszystkich ---------

Obie dziewczyny powoli i ostrożnie badały teren. O dziwo nikt nie zwracał na nie szczególnej uwagi. Być może służby ratunkowe zakładały że należą one do personelu kopalni. Ochrona kopalni zaś miała ważniejsze rzeczy na głowie żeby zwracać na nie jakąkolwiek uwagę. Chwilę po pojawieniu się dziewczyn, na scenę przytoczył się również van lokalnej telewizji, który momentalnie zgarnął na siebie uwagę ochrony. Człowiek w garniturze, stojący przed wrotami i nie pozwalający strażakom wstąpić na teren wskazał na ekipę telewizyjną palcem i skinął na jednego z oficerów ochrony. Ten rozumiejąc bez słowa zabrał ze sobą kilku ze strażników i podszedł do ekipy telewizyjnej, brutalnie wytrącając kamerę z rąk jednego z operatorów.
- To teren prywatny! Nie możecie tu kręcić bez pozwolenia! - zaczął agresywnie jeden z gwardzistów. To subtelne postępowanie spotkało się oczywiście z masą protestów ekipy. Widocznie cała sytuacja wymykała się ekipie spod kontroli.
Intuicja Alice potwierdziła się, bo z oddali nadjeżdżała właśnie ciężarówka z dobrze widocznym z oddali logiem firmy Roxxon. Była jeszcze dość daleko, nie dojechała nawet do krętego odcinku drogi wspinającego się pod górę.
Jeśli dziewczyny planowały złapać stopa, to kręta górska droga w wielu miejscach oferowała dobre ukrycie przed wścibskimi oczami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava Harris

avatar

Liczba postów : 38
Data dołączenia : 01/04/2017

PisanieTemat: Re: Kopalnia Roxxon Energy Corporation w stanie Kolorado   Wto Kwi 25, 2017 10:00 am

W domu uwinęła się dosyć szybko. Przebrała się zestaw czarnych ubrań, które do kopalni idealnie się nadawały, spakowała plecak i zaraz jej nie było. Najgorszym momentem całej tej wycieczki zdecydowanie była podróż samolotem. Niby niecałe cztery godzinki, a Ava miała wrażenie jakby leciała tam pół dnia. Oczywiście wszystko, że martwiła się o wujka, który utknął w kopalni. Jeszcze raz przemyślała, czy na pewno wszystko wzięła ze sobą. Miała tylko plecak, niewiele, ale i więcej nie było sensu brać ze sobą. Zero ciuchów na zmianę czy innych pierdół. Trochę kanapek, woda, latarka. Do tego bandaże i parę innych rzeczy z apteczki, gdyby trzeba było kogoś opatrzyć. Więcej rzeczy raczej nie potrzebowała.
Po wyjściu z samolotu i rozejrzeniu się po lotnisku wykonała szybki telefon, zaraz też łapiąc taksówkę i jadąc na wskazane miejsce. Miała nadzieję, że jej drogi kuzynek miał już jakiś plan i nie będą musieli kombinować na bieżąco. W końcu sam tam pracował i zapewne doskonale znał to miejsce. Na ciężarówkę czekała kolejne kilka minut. W końcu jednak mogła uściskać kuzyna. Jej wzrok padł na dwójkę pozostałych osób. Nie sądziła, że ktoś jeszcze tu będzie. Rick to taka gaduła. Wolałaby, gdyby sami załatwili wszystko we dwójkę, ale nie będzie teraz marudzić.
- Ava - odparła, łapiąc dłoń kobiety w swoją i ściskając ją lekko - A Rick to straszna gaduła, pewnie wszystko wyolbrzymił - zerknęła na kuzyna kątem oka. Miała nadzieję, że za dużo nie wygadał. Nie przedłużając już pogaduszek, dziewczyna wskoczyła na pakę i usiadła blisko szoferki, rozglądając się przy okazji i przyglądając sprzętowi. Kiedy na jej nogach wylądował komplet roboczych ubrań, spojrzała na nie krzywo. Niechętnie zaczęła je ubierać, słuchając przy okazji relacji kuzyna z tego co się wydarzyło.
- Niczego? Po prostu nagle zerwało połączenie i cisza? - skierowała spojrzenie na kuzyna. Już to samo w sobie brzmiało podejrzanie. Ale USA przecież słynęło z dziwnych wydarzeń. Kosmici, mutanci, Avengersi. Czy istniało coś co mogło zaskoczyć mieszkańców tego kraju? Wątpiła w to. Może trafili na źródło jakiegoś gazu? Oby nie, to by oznaczało, że wszyscy są już martwi. Potwory żyjące pod ziemią? To jej podrzuciło kilka horrorów na myśl. Bardzo nieprzyjemnych horrorów. Potrząsnęła lekko głową. Nie ma co snuć teorii, bo tylko jeszcze bardziej będzie się martwić. Na miejscu przekona się jak wygląda sytuacja.
- Taaa... Jestem twarda - nie bardzo wiedziała jak odpowiedzieć na te ostatnie słowa. Jej rodzina nie o wszystkim wiedziała tak naprawdę. Nie będzie się przecież chwalić, że podnosi autobusy. Albo, że jej rany szybciej się goją. Pewnie przy złamaniu dopiero wyszłoby to na jaw. Zadrapań to raczej nikt nawet nie miał okazji zobaczyć u niej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alice Carter

avatar

Liczba postów : 41
Data dołączenia : 15/03/2017

PisanieTemat: Re: Kopalnia Roxxon Energy Corporation w stanie Kolorado   Wto Kwi 25, 2017 11:19 am

Tak jak obstawiała Carter. Nikt nie zwracał uwagi na dwie nastolatki. Nie powinno ich tu być, to fakt, ale strażnicy mięli dość urwania głowy z telewizją i innymi mediami oraz z całą masą służb ratunkowych i porządkowych, która przyjechała na miejsce. Jedni mogli wziąć je za dzieci pracowników, inni za pracowników, jeszcze inni za jakąś pomoc medyczną czy stażystów reportera. Tak czy siak, to wychodziło na korzyść dziewczyn.
-Zobacz jaką uwagę przyciągnęła telewizja. Przy siatce zrobiło się nieco luźniej. Mogłybyśmy spróbować się przemknąć, ale chyba mam inny pomysł. - Zaczęła ruda, ale dostrzegła w oddali auto z logiem firmy jadące w tą stronę. Przy odrobinie szczęścia...
-Jak się pospieszymy, to damy radę dotrzeć do drogi i kryć się między skałami i władować się niepostrzeżenie na pakę, nim samochód wjedzie w ten rozszalały tłumek tutaj. Ma logo firmy, więc pewnie wjedzie na teren, a przez to zamieszanie raczej nie będą go rewidować ani nic. - Podrzuciła i z zadziornym uśmiechem spojrzała na Sammy. Ten plan nie był doskonały. Było dużo zmiennych i w każdej chwili mogło się coś sypnąć, ale co... miały tak siedzieć między wozami i się gapić na to co się dzieje? Tam byli ludzie! Uwięzieni pod ziemią!
-Chodź! - Rzuciła, kiwnęła głową w stronę krętej drogi po czym ruszyła.
Nie znały terenu, AC nigdy nie była w tych górach, a na pewno nie tu, musiała improwizować. Starała się przemykać za samochodami i skałami póki nie oddalą się od tłumku przy bramie i nie znajdą się między skałami na krętej drodze. Carter była wysportowana i wygimnastykowana, nie miała prawdopodobnie najmniejszego problemu z przeciskaniem się między kamieniami, albo przeskakiwaniem po nich, nawet ewentualny spacer na krawędzi nie będzie wyzwaniem. Nie zostawiała jednak samej Sam. Nie znały się, nie wiedziała jaką sprawność fizyczną i kondycję ma rówieśniczka, więc starała się jej pomagać i asekurować jeśli była taka potrzeba.
Plan był prosty, znaleźć dobrą kryjówkę przy drodze, przyczaić się i władować cicho na pakę, gdy samochód będzie toczył się obok. Toczył, bo raczej krętą, górską dróżką ciężarówka szybko jechać nie mogła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sammy

avatar

Liczba postów : 50
Data dołączenia : 21/12/2016

PisanieTemat: Re: Kopalnia Roxxon Energy Corporation w stanie Kolorado   Czw Kwi 27, 2017 6:04 am

Fakt, że nie zwracano na nie aż taką uwagę, był korzystny, lecz Samantha miała wrażenie, że jeśli pozostaną tutaj dłużej, ktoś w końcu bardziej się nimi zainteresuje. I co wtedy? Czy zdążyłyby wymyślić jakąś wymówkę? Potarła policzek, międzyczasie wsłuchując się w słowa Alice.
Inny pomysł? - Sammy, przez moment, nie bardzo wiedziała, o co mogło chodzić. Po prostu nie przychodziło jej na myśl alternatywne rozwiązanie, dlatego też skinęła niepewnie głową, postanawiając zaufać koleżance. Wysłuchała również jej planu i zastanowiła się krótko na tym, starając się rozważyć za i przeciw.
- Mhm. To może się udać - warto było zaryzykować, zwłaszcza, gdy nic lepszego nie przychodziło na myśl. - Okej. Zaryzykujmy - uśmiechnęła się łagodnie i nastawiła się pozytywnie na to. W końcu, pesymizm teraz się nie przyda... Raczej. Wychodziła na ten moment z takiego założenia, że jeśli uznałaby, że ów plan do niczego się nie nada, nie będzie starała się wystarczająco.
Poszła za nią, starając się również naśladować jej ruchy w tym miejscu. Inaczej? Po prostu starała się poruszać tak między skałami, jak i po samym terenie, by nie wywrócić się, ani nie zostać zauważoną. Kondycja tej dziewczyny była całkiem niezła, patrząc na to, że pływała, czy biegała, ale w miarę potrzeby, korzystała z pomocy towarzyszki. Oby nikt nas nie przyuważył. Nie wiem, co bym zrobiła, gdyby do czegoś takiego doszło.
Co dalej?
Cóż, o ile mogły się oddalić bez żadnego zauważenia, jak i nic nie stało się podczas tej wędrówki, zapewne będą próbowały "władować się" do samego pojazdu, wykonując tym samym plan Alice.
Tylko, że... Teraz kwestia tego, czy zostaną zauważone... Jeśli tak, to ciemnowłosą na moment zamurowałoby. A, no i też tego, ile rzeczy tam właściwie jest i jakiej wielkości - bo mimo wszystko, mogłyby się ukryć... Jakoś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fenris
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 336
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Re: Kopalnia Roxxon Energy Corporation w stanie Kolorado   Sro Maj 03, 2017 7:18 pm

Gdy dziewczyny zdecydowały się już oddalić spod bramy terenu kopalni widocznie zwrócił na nie uwagę jeden ze strażaków i ruszył w ich stronę. Gdy jednak zauważył że i bez jego interwencji odchodzą z miejsca zdarzenia dał im spokój. Prawdopodobnie przez sąsiedztwo parku narodowego uznał je za turystki, nawet pomimo braku plecaków, czy odzienia dalece odbiegającego od typowych strojów trekingowych.
Spacer pomiędzy skałami nie był taki trudny jak mógł się wydawać. Kilka metrów nad asfaltową drogą ktoś wydeptał wąską ścieżkę służącą za pobocze, którego w drodze zwyczajnie nie było. Owszem, ścieżka miejscami miała szerokość jednej stopy i nie zawsze szło się nią komfortowo, jednak nie była to żadna wymagająca wspinaczka.
Obie dziewczyny przyczaiły się w miejscu gdzie ścieżka była zaledwie półtora metra nad drogą, a asfalt zakręcał pod takim kątem, że ciężarówka musiałaby niemal wyhamować żeby nie spaść ze skarpy po drugiej stronie. Wystarczyło tylko poczekać na transport.
Gdy pojazd ich mijał, rzeczywiście zwolnił do jakichś dziesięciu kilometrów na godzinę. Dziewczyny z łatwością zsunęły się ze skarpy i wylądowały za ciężarówką. Tu niestety pojawił się pierwszy szkopuł w planie, bo drzwi do przyczepy okazały się zamknięte ryglem i kluczem. Zatrzymanie, lub wdarcie się niepostrzeżenie do środka wymagałoby zapewne jakiegoś pomysłu lub użycia mocy, i to szybko, bo za chwilę ciężarówka minie zakręt i znajdzie się na w miarę prostym odcinku drogi, gdzie może być trudno ją dogonić.
Tymczasem mężczyzna wewnątrz szoferki, który do tej pory nie zdążył (lub nie chciał) się Avie przedstawić wyraźnie zauważył coś w lusterku.
- Widzieliście to? - zaczął - Ktoś chyba próbuje dostać się do nas od tyłu.
- A jeśli oni mają coś wspólnego z blackoutem? - odpowiedziała nie kryjąc przerażenia Roxane.
Nikt z ciężarówki nie kwapił się szczególnie zatrzymywać i dowiadywać czemu właściwie dwie przypadkowe osoby chcą zabordażować ich pojazd. Na razie jednak nie mogli dać po garach i po prostu uciec.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava Harris

avatar

Liczba postów : 38
Data dołączenia : 01/04/2017

PisanieTemat: Re: Kopalnia Roxxon Energy Corporation w stanie Kolorado   Pią Maj 05, 2017 4:50 pm

Podróż mijała spokojnie. Samochód trochę rzucało na niezbyt równej drodze jednak Avie to nie przeszkadzało. Nawet jeśli któryś podskok nabije jej siniaka to ten zaraz zniknie. Przyglądała się przez pewien czas sprzętowi, który leżał w ciężarówce, ale w końcu przeniosła wzeok do przodu, by obejrzeć nieco okolicę. Totalne zadupie, brzydko mówiąc. Nic w pobliżu, tylko skarpy. No i pewnie las. Może to i lepiej. Cały czas zastanawiała się co mogło się stać w kopalni i czy wszyscy żyją. Czy to może tylko połączenie zostało zerwane. Z drugiej strony, ekipa ratunkowa ponoć również nie wróciła.
Z rozmyślań wyrwały ją słowa mężczyzny z szoferki. Uniosła się nieco i wychyliła, próbując zerknąć w lusterko boczne choć nie było to łatwe. Ktoś ich śledził? Próbował zatrzymać samochód lub, co gorsza, porwać go? Nie, na pewno nie z nią na pokładzie. Wybrali nie ten pojazd co trzeba.
- Spokojnie, jeśli to oni to wyciągniemy z nich informacje. Jeśli nie... To pojazdu na pewno nie dostaną - odezwała się, poprawiając na sobie strój roboczy i kierując spojrzenie na drzwi ciężarówki. Wiedziała, że były porządnie zamknięte, więc o ile nie mieli super siły to raczej nie wejdą do niej. Z drugiej strony. Jeśli to mutanci to kto wie jakie moce mogli mieć. Ava wiedziała, że nie jest jedyna z dziwnymi mocami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alice Carter

avatar

Liczba postów : 41
Data dołączenia : 15/03/2017

PisanieTemat: Re: Kopalnia Roxxon Energy Corporation w stanie Kolorado   Pią Maj 05, 2017 6:50 pm

HA! Jedna część planu wykonana. Droga nie była aż tak uciążliwa jak AC się obawiała. Wąska dróżka dawała wystarczające sposobności do poruszania się i dziewczyny bez większych problemów znalazły sobie odpowiednie miejsce do abordażu.
Jak Carter oceniała, ciężarówka musiała niemal całkiem wyhamować by wejść w ostry zakręt. To był ten moment. Dziewczyny szybko podziałały i znalazły się na tyle ciężarówki.
Problem się jednak pojawił i to dość poważny. AC szarpnęła drzwi, ale jej obawy się potwierdziły. Zamknięte. Rzuciła pod nosem krótkie "fak" i poprawiając uchwyt by nie spaść, gdy ciężarówka ruszyła dalej, szybko przemyślała możliwość.
Przyklejone do tylnych drzwi nie mogły jechać... jeśli nie spadną, to zostaną zauważone przed bramą i po planie. Próby otwierania zamka spinką do włosów były w tej sytuacji zbyt karkołomne i czasochłonne, sceny z filmów normalnie.
-Sammy! Jesteś w stanie szybko zamrozić zamek? Cały mechanizm, żeby zrobił się kruchutki? wtedy otworzymy drzwi. - Zawołała, nie darła się, ale mówiła na tyle głośno by w obecnych warunkach, towarzyszka ją usłyszała i zrozumiała. To był plan! Co prawda, nie wiedziała dokładnie jak władza nad lodem nastolatki może wyglądać, ale była dość kreatywna i widziała już dość dużo. Zamrożenie zamka powinno być skuteczne. Jest gorąco, metal jest rozgrzany, nagła zmiana, drastyczna zmiana temperatury wcale nie pomoże jego trwałości, a to działało na stronę nastolatek. O to chodziło, no nie? O wykorzystywanie możliwości!
-Dawaj śmiało, podtrzymam Cię! - Dodała i wyszczerzyła się pewnie i zachęcająco do partnerki. Jeśli będzie taka potrzeba, sama poprawi swój chwyt by móc jedną ręką podtrzymać za ramię Sammy by mogła skupić się na swoim zadaniu i nie zlecieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sammy

avatar

Liczba postów : 50
Data dołączenia : 21/12/2016

PisanieTemat: Re: Kopalnia Roxxon Energy Corporation w stanie Kolorado   Pią Maj 05, 2017 8:28 pm

Rzeczywiście, trasa nie była aż tak zła, jak można było się wcześniej spodziewać... No i do tego dochodzi fakt, że rzeczywiście nie zostały przez nikogo zaczepione. Aż warto się cieszyć, że do tej pory szło dość gładko. Później sprawy mogły wyglądać inaczej...
No i pojawił się problem w dość prostej postaci - zamkniętego dostępu do przyczepy. Sammy miała krótki moment, by zaznajomić się z samym problemem, po czym wymyślić rozwiązanie... Ale... Czasu nie było za wiele! Dlatego też zdecydowała się działać jakoś szybko.
Wyciągnęła dłoń w stronę rygla i miejsca, gdzie dawało się klucz - i skupiła swoją moc. Będzie starała się zamrozić zamek, by móc osłabić jego wytrzymałość, a potem móc go zniszczyć całkowicie za pomocą lodu. Ciemnowłosa nie zastanawiała się nad bardziej skomplikowanym rozwiązaniem ze względu na to, że nie było na tyle czasu - wkrótce pojazd mógł na tyle przyspieszyć, że problemem byłoby się dostać na niego.
- Mam nadzieję, że to wystarczy - mruknęła. Jeśli nie zadziałałoby to, próbowałaby również i zamrozić rygiel, by potem przeciąć go za pomocą lodu, chociaż nawet nie wiedziała, czy by coś to dało i czy to właściwie możliwe. Jeśli nie, to spróbuje zamrozić to wystarczająco, by osłabło i było bardziej podatne na wpływy z ich strony.
Jeśli się uda, to chyba... Wejdą do środka... By znaleźć jakieś miejsce do ukrycia się... By móc dostać się dalej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fenris
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 336
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Re: Kopalnia Roxxon Energy Corporation w stanie Kolorado   Sob Maj 06, 2017 6:01 pm

Zaaferowany całym zamieszaniem w szoferce, Rick otworzył schowek po stronie pasażera i wyciągnął z niego niewielki pistolet. Prawdopodobnie broń w pogotowiu służyła właśnie ochronie ładunku. Widać jednak że jej celem nie było odpieranie żadnych zmasowanych ataków, bo poza nią w szufladzie leżał tylko jeden zastępczy magazynek. Tak czy siak kuzyn Avy dobył broni i wymierzył ją w tylne drzwi na pace samochodu.
W tym czasie obie dziewczyny starające dostać się do środka jako tako usadowiły się w wyżłobieniach zderzaka i wystających elementach oprzyrządowania do tego stopnia, że teraz z minimalnym tylko wysiłkiem dawały radę utrzymać się na poruszającym pojeździe. Oczywiście gdy ciężarówka przyśpieszy, może już nie być tak różowo, na tę chwilę zdawało jednak egzamin.
Moce Sammy działały dużo lepiej, gdy miała ona kontakt z mrożonym przedmiotem, jednak aby ostudzić, a właściwie wymrozić, gorący metal do dostatecznie niskiej temperatury żeby miało to na niego jakiś wpływ, a do tego zrobić to szybko, potrzebowała obydwu rąk. Nie obyło się więc bez pomocy Alice, która teraz musiała jedną ręką trzymać siebie, drugą zaś koleżankę.
Sytuacja dla dziewczyn nie zapowiadała się komfortowo, szczęśliwie zdolności regeneracyjne Alice odwlekły w czasie produkcję kwasu mięśniowego i udało się jej utrzymać je obie w tej niewygodnej pozycji, aż wreszcie usłyszały trzask kruszącego się mechanizmu zapadkowego.
Ciężarówka do tego czasu wyszła już na prostą i zaczęła przyśpieszać. Po puszczeniu zamka drzwi rozwarły się więc na oścież, co niemal nie pozrzucało młodych mścicielek. O ile jednak nikt im w tym aktywnie nie przeszkodził, to dzięki swojej zwinności udało im się jako tako wpakować na pakę wozu.
Mimo że do tej pory Rick cały czas mierzył w drzwi z pistoletu, widok dwóch dziewczyn w jego wieku widocznie go zaskoczył, przez co nie oddał ani jednego strzału, gapił się tylko na mozolne próby dostania się do jadącego pojazdu. Może spodziewał się ludzi w maskach? Gangu motocyklowego? Nie wiadomo, jednak widocznie nie kwapił się zbytnio do oddania strzału, zwłaszcza ze dziewczyny wyglądały na nieuzbrojone. Co ciekawe nie miały przy sobie nawet obcęg do metalu, a jak bez nich otworzyły sobie drzwi?
- Strzelaj do nich! - odezwał się mężczyzna? - Na co czekasz? A jak mają coś wspólnego z blackoutem?
- Czy wtedy nie próbowałyby raczej uciec, zamiast wracać na miejsce zbrodni? - spytał Rick, nie rzucając pytania do nikogo konkretnego.
- Może potrzebują do tego naszej ciężarówki! - kłócił się wciąż człowiek za kierownicą gestykulując przy tym obficie i wyglądając na dziewczyny. To jedno, minimalnie zbyt długie, zerknięcie sprawiło że o mały włos nie wypadli z drogi na kolejnym zakręcie i tylko szybka reakcja kierowcy ich przed tym uratowała. Cały samochód szarpnął jednak przeraźliwie i stanął w poprzek drogi. Wszyscy którzy nie byli zapięci pasami stracili grunt pod stopami, łącznie z Rickiem trzymającym broń. Kuzyn przeleciał przez szoferkę przez co na moment stracił dziewczyny z celownika. Nikomu jednak nic się nie stało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava Harris

avatar

Liczba postów : 38
Data dołączenia : 01/04/2017

PisanieTemat: Re: Kopalnia Roxxon Energy Corporation w stanie Kolorado   Nie Maj 07, 2017 9:51 pm

Ava wpatrywała się w drzwi od ciężarówki, czekając nie wiadomo na co. Nie była w stanie zauważyć w lusterku kto próbował dostać się do ich pojazdu. Nie wiedziała więc kogo mogła się spodziewać. Po słowach ludzi z szoferki wiedziała tylko, że to więcej niż jedna osoba. Dwie, a może trzy. Ciekawe jak dostaną się do środka. Musieli mieć jakiś sposób, bo bez pomysłu raczej by się na to nie porywali. NA broń w ręku kuzyna nic nie powiedziała. Nie miała zamiaru tego komentować. Miała tylko nadzieję, że chłopak nie miał zamiaru zacząć strzelać pod wpływem paniki czy zaskoczenia.
W końcu drzwi się otworzyły na oścież, nie była pewna w jaki sposób zostały otwarte. W końcu były porządnie zamknięte. To jednak nie było teraz ważne. Widok dwójki dzieciaków są zaskoczył. Tego kompletnie się nie spodziewała. Dwie dziewczyny, w dodatku wyraźnie młodsze od niej. Czego one tu chciały?
- Nie strzelaj, Rick. To dzieciaki - odezwała się do kuzyna, nie zgadzając się zupełnie ze słowami drugiego mężczyzny. Poza tym, strzały mogły zwrócić na nich uwagę. Kto wie jak bardzo niósł się tutaj dźwięk. Nie powinni ryzykować. No i nie chciała żeby krzywdzili te dziewczyny. Obejdzie się bez używania broni. Dadzą sobie bez niej radę. Ona tu przyleciała być może uratować czyjeś życie, a nie odbierać je komuś.
- A ty patrz na drogę! - krzyknęła do kierowcy, ale niestety trochę za późno. Zaraz też zarzuciło pojazdem, A Ava poleciała do przodu, przewracając się na stertę narzędzi. Na szczęście samochód szybko się zatrzymał i byli bezpieczni choć trochę poobijani. Zerknęła w stronę ich niespodziewanych gości.
- Nie wiem co tu robicie, ale lepiej się zbierajcie, dziewczyny. To nie miejsce dla dzieciaków - odezwała się, patrząc na nie poważnym wzrokiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alice Carter

avatar

Liczba postów : 41
Data dołączenia : 15/03/2017

PisanieTemat: Re: Kopalnia Roxxon Energy Corporation w stanie Kolorado   Nie Maj 07, 2017 10:37 pm

Pozycja nie była zbyt wygodna. AC zacisnęła zęby trzymając Sammy by ta mogła skupić się na mocy. Miała tylko nadzieję, że auto nie przyspieszy za bardzo. Na szczęście po kilku chwilach posunęły się naprzód w swoim planie i dostały się do środka.
-HA! Świetna robo.. ta... - Zawołała kończąc z zająknięciem, bo na pace była jakaś laska, a z szoferki witała ich lufa pistoletu. Pistoletu?! Carter momentalnie stanęła przed brunetką by ją zasłonić.
Nie zdążyły obmyślić planu na wypadek towarzystwa wewnątrz. W sumie dziewczynie przeszło to przez myśl, ale i tak nie była w stanie nic wymyślić wcześniej. Musiały działać na gorąco.
-Nie strzelać! - Zawołała zgodnie z obcą kobietą. Nie zdążyła jednak nic dodać, bo autem zarzuciło i ruda wylądowała na bocznej ścianie ciężarówki, odbiła się od niej czołem i padła na zadek.
-Ulala... co to jest blackout? - Zapytała, przyciskając dłoń do czoła, w miejscu gdzie się huknęła. Zaraz też wstała i wolną ręką pomogła wstać Sam.
Skrzywiła się widząc krew na dłoni. Nie z bólu wielkiego czy obrzydzenia, a dlatego, że ranka niemal od razu się zasklepiła. Carter teraz dopiero popatrzała po wszystkich w aucie. Ciężarówka z oznaczeniami Roxxon, ale ci ludzie... jakoś nie wyglądali na pracowników... do tego ta broń. Zmarszczyła brwi po słowach kobiety na pace.
Starała się złożyć do kupy to co widziała, ale mogła tylko zgadywać. Szybko oceniła, że musi postawić wszystko na jedną kartę. Jeśli nic nie zrobią, to wyrzucą je na drogę i zostawią, nie ważne kim byli. Jeśli powie to co zamierza, a są z korporacji, to wykopią ich z ciężarówki. AC liczyła na trzecią opcję. Strzał z 1/3 szans na sukces.
-Nie wiemy co to jest ten Blackout, albo kto to. Nie chcemy porwać ciężarówki, ani nic takiego, więc nie musicie strzelać. - Zrobiła chwilę przerwy i przygryzła wargę. Wóz albo przewóz! -Chcemy dostać się do kopalni. Tam są uwięzieni i pewnie ranni. My możemy pomóc. Pod bramą roi się od uzbrojonych po zęby strażników. Nikogo nie wpuszczają, w ogóle wielka tajemnicę z tego robią. ta ciężarówka była niezłą opcją na wjechanie do środka, ale nie spodziewałam się, że ktoś będzie chciał do nas strzelać. I co to jest ten blackout? - Wyrzuciła z siebie do bólu szczerze i zacisnęła zęby czekając na reakcję. Wodziła wzrokiem po wszystkich i była gotowa. W razie jakiejkolwiek agresji, priorytetem będzie obrona jej partnerki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sammy

avatar

Liczba postów : 50
Data dołączenia : 21/12/2016

PisanieTemat: Re: Kopalnia Roxxon Energy Corporation w stanie Kolorado   Pon Maj 08, 2017 11:38 pm

Zdecydowanie próba dostania się do środka nie należała do najprostszych rzeczy. Musiała zaufać dopiero co poznanej koleżance i jednocześnie skupić swoją uwagę, jak i moc na tym jednym zadaniu, by dało się dojrzeć pozytywne skutki. Do tego jeszcze dochodziła presja czasu, jak i tego, że wcale nie musiało się to udać. Albo po prostu by spadły.
Szczęście dopisało jednak im i niedługo potem drzwi otworzyły się... I prawie pewnie Sammy spadłaby z pojazdu... Lecz, skoro nic więcej złego się nie stało, udało się jej ogarnąć wewnętrznie, zewnętrznie i "wślizgnąć" się do środka.
Szkoda, że jednak przywitał ich widok skierowanego w ich stronę pistoletu.
Ciemnowłosą nieco zamurowało... Po prostu nie wiedziała, co powinna zrobić z tym oto fantem. Próbować rozbroić? Nie zdążę. Na dodatek fakt, że została najwyraźniej zasłonięta, sprawił, że tym bardziej miała pustkę w głowie, jeśli chodzi o dalsze działanie.
Po czym szarpnęło tak mocno pojazdem, że Sammy zaliczyła bliższe spotkanie z podłożem i ścianą pojazdu. Syknęła cicho, czując, jak na moment ją zamroczyło. Gdy już zaczęła odzyskiwać w miarę możliwość kontaktowania, ujrzała Alice... Po czym skorzystała z tej niewielkiej pomocy.
- Dzięki - zaskoczyło ją to... Nie, nie tylko to, że prawie by coś sobie połamała przez gwałtowne zahamowanie, ale również fakt, że jasnowłosa reagowała tak, a nie inaczej. Nastolatka posłała jej lekki uśmiech, po czym zaczęła masować swoje nieco obolałe ramię. Ittaj... Zdecydowanie to nie było zbyt miękkie lądowanie.
Przestała jednak myśleć na temat odczuwalnego bólu, gdy usłyszała słowa nieznajomej. Jej oczy skupiły się na tej osobie... No i sytuacja zaczęła się komplikować. Nie odezwała się jednak przez ten czas, dając pełną swobodę wypowiedzi dla Alice. Do tego również dochodził fakt, że sama musiała się zastanowić czy było coś, co mogłaby zrobić... Powiedzieć... Po prostu, by wyszło na to, że ich starania i próby nie poszłyby na marne.
- Wiemy, że to nie jest miejsce dla dzieciaków, a my nie przybyłyśmy tutaj, by pobawić się - odezwała się w końcu. Aktualnie nie była nawet pewna czy jej słowa będą coś tutaj znaczyły. Z tego co zauważyła, najwyraźniej nie było nikogo młodszego od niej... Czyli sami "dorośli". A oni zaś mieli inne spojrzenie na daną sprawę. - Moja towarzyszka mówi prawdę. Chciałyśmy się dostać do środka, by móc pomóc znajdującym się tam ludziom. Nie uważam, żeby dobrym pomysłem było wykłócanie się i zastanawianie nad tym, co robimy. Uważam za to, że każda minuta w tym przypadku jest na wagę złota - dodała jeszcze od siebie, chcąc jakby też w ten sposób powiedzieć, że zależy im na tym, jak i nie zamierzają odpuścić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fenris
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 336
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Re: Kopalnia Roxxon Energy Corporation w stanie Kolorado   Wto Maj 09, 2017 9:32 am

Gwałtowne hamowanie ostudziło chyba jakimś cudem atmosferę wewnątrz pojazdu. Przynajmniej do tego stopnia w którym nikt nie miał ochoty do nikogo strzelać, a to już pewien plus. Całe szczęście wciąż byli zasłonięci skałami od strony kopalni, tak więc z góry nikt jeszcze nie zauważył opóźnienia transportu. Do tego w ciszy która zapadła wszyscy dokładnie mogli wysłuchać słów Alice i Sammy. To co mówiły dziewczyny brzmiało rozsądnie, zwłaszcza że sami mieli już podobny plan. Szkoda tylko że wizerunek dwóch nastolatek wyraźnie nie pasował do zadania, jakie zarzekały się że sobie postawiły. Ale kto wie? W czasach Avengers, Houston, mutantów i innych nadnaturalnych istot równie dobrze mogły okazać się zaprawionymi w bojach komandoskami z innej planety.
- One...one też są inne? - przełamał w końcu ciszę Rick, odzywając się do Avy – Możesz to jakoś wyczuć Av?
Pytanie było skrajnie głupie, ale czego można było się spodziewać. Chłopak nie miał zbyt wiele do czynienia z mutantami, a teraz widocznie stąpał po kruchym lodzie.
-One mają rację. - zgodziła się w końcu na słowa Sammy Roxane – Im dłużej zwlekamy, tym mniej wiarygodnie będziemy wyglądać przy bramie. I tak chcieliśmy przerzucić twoją kuzynkę, Rick, więc możemy równie dobrze przerzucić tam cały oddział przyjaznych mutantów – zasłoniła dłonią usta – Najmocniej przepraszam. Można tak o was mówić? Nie rozmawiałam jeszcze z żadnym mutantem. - dziewczyna wyglądała na podekscytowaną
-Nawet jeśli – zauważył mężczyzna – To nie mamy więcej dodatkowych uniformów, a w skrzyniach nie ma na nic miejsca. Zerkną na pakę i wszystko się sypnie.
-Tak, nie mamy zapasowych. - zgodziła się podejrzanie szybko i zaczęła rozsuwać zamek błyskawiczny od swojego kombinezonu. - Zresztą i tak ekipy transportowe nie liczą więcej niż cztery osoby w Roxon.
-Co? Nie, ja nie mam zamiaru... - zaczął protestować mężczyzna, ale w końcu został przekonany do rozstania się ze swym strojem. W międzyczasie dziewczyny zostały jako-tako zapoznane z tym co się do tego czasu wydarzyło w kopalni. Jako-tako, bo wszyscy śpieszyli się z wymianą strojów, a poza tym samemu niewiele wiedzieli o wydarzeniach pod ziemią. Po krótkim czasie Roxane i człowiek który do tej pory nie zdążył się nawet przedstawić zostali wysadzeni wraz z resztkami prowiantu opodal dróżki, którą przyszły tu Sam z Alice. Rick zajął miejsce przy kierownicy i ciężarówka wraz z nową załogą potoczyła się dalej w stronę kopalni.
-Roxxon zawsze bardzo cenił sobie prywatność. Jeśli zapytasz o to mnie, to to dość dziwne jak na firmę energetyczną. Nie ukrywamy przecież żadnych tajemnic państwowych prawda? A najgorsze jest to że wielu pracowników jest im fanatycznie wiernych, mimo sposobu w jaki większość z nas traktują. Zupełnie jakby mieli wyprane mózgi. Lepiej nikomu się nie przyznawajcie co tu robicie jeśli to nie będzie konieczne.
Coś co miało być szybką akcją wcale się taką nie okazało. Samo zmuszenie strażaków do porozsuwania się tak by ciężarówka mogła przejechać trwało chwilę. Po Ricku widać było że pierwszy raz robi coś takiego i strasznie się denerwuje za każdym razem gdy podchodził do niego któryś ze strażników. Gdy w końcu znaleźli się pod bramą zostali wszyscy poproszeni o identyfikatory przez strażnika, który podszedł pod drzwi ciężarówki. Z przestraszoną miną Rick podał mu swoją przepustkę, niemrawo tłumacząc coś o tym że zaraz podadzą resztę, tylko ich poszukają.
Całe szczęście z niezamierzoną pomocą przyszła im ekipa filmowa, która ten właśnie moment wybrała na zakradnięcie się do nich z kamerą.
Rzekomo fałszywe wezwanie alarmowe przemienia się w precedens gdy władze firmy Roxxon Energy Corporation utrudniają służbom ratowniczym...
-Niech ktoś ją zatrzyma! Nie zabraliście im jeszcze sprzętu? - krzyknął ktoś z oddali.
-Dobra, jedźcie już. - odpowiedział strażnik wrzucając niedbale identyfikator Ricka przez okno pojazdu i biegnąc zająć się sprawą.
Szlabany uniosły się w górę i w chórze okrzyków dezaprobaty ludzi zebranych pod bramą, samochód wtoczył się na teren zakładu.
Jakiś czas jeszcze jechali między skałami zanim wjechali na teren zakładu. Kręciło się tu sporo ludzi. Zarówno w strojach roboczych jak i bez. O dziwo na miejscu było bardzo niewielu strażników, widocznie większość została oddelegowana do pilnowania bramy. Rick podjechał do jednego z większych magazynów, znowu mignął identyfikatorem przed wejściem i wjechał do środka.
Na miejscu upewnił się że grupa osób, które widocznie znał z imion poradzi sobie sama z wyładunkiem, po czym pośpiesznie wyprowadził dziewczyny z pomieszczenia.
Poprowadził je za sobą do budynków kopalni. Z daleka widać było czemu tak mało strażników kręci się po terenie. Główne wejście zostało otoczone barykadą, a na podjeździe przed nim stały nawet dwa opancerzone pojazdy z wieżyczkami na dachach.
Dalszy labirynt korytarzy zaprowadził wszystkich w końcu do jednego z pomieszczeń technicznych. Po drodze Rick odburkiwał wszystkim napotkanym osobom powitania pocąc się przy tym jak beduin na pustyni. W ostatnim pomieszczeniu przywitał ich mężczyzna, który uścisnął kuzynowi dłoń na powitanie.
- Masz trzy kuzynki? - wyraźnie się strapił - zabrałem tylko jeden kask... - wręczył dziewczynom kask ze światełkiem na dachu. - Jeśli chcecie iść wszystkie będziecie musiały sobie poradzić. - Po namyśle przewertował zawartość pobliskich szuflad i znalazł jeszcze zwykłą latarkę którą też wręczył dziewczynom, wraz z jakimś skomplikowanym schematem, na którym coś było pozaznaczane flamastrem.
- Wszystkie wejścia są zabezpieczone. Musicie dostać się tam szybami serwisowymi. Zaznaczyłem trasę na schematach połączeń. Jesteśmy tutaj. - wskazał palcem miejsce na "mapie" oraz właz w podłodze. - Zaznaczyłem trasę na której powyłączałem wentylatory. Macie godzinę, zanim znowu staną na nogi. No. To ten. Mnie tu nie było. - w drzwiach jeszcze się odwrócił - Powodzenia.


Ostatnio zmieniony przez Fenris dnia Wto Maj 09, 2017 2:57 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava Harris

avatar

Liczba postów : 38
Data dołączenia : 01/04/2017

PisanieTemat: Re: Kopalnia Roxxon Energy Corporation w stanie Kolorado   Wto Maj 09, 2017 2:02 pm

- To, że jest tu masa strażników uzbrojonych po zęby to już od dawna wiemy - odezwała się kiedy już wszyscy ogarnęli sytuację i nieco się uspokoiło. W jednym to hamowanie było dobre, nikt już nie chciał strzelać i wszyscy się uspokoili. Ava nie wiedziała czy może ufać tym dziewczynom, nie znała ich, a nie należała też do specjalnie ufnych osób. Zwłaszcza nie w tej sytuacji, gdzie musiała uratować wujka. Może i brzmiały sensownie, ale kto wie czy mówiły prawdę. Z drugiej strony, nie mieli chyba nic do stracenia.
- Tak, mam moc wyczuwania innych mutantów - odparła sarkastycznie na pytanie kuzyna i pacnęła go w głowę. Oczywiście delikatnie. Gdyby to tak działało. Że jeden mutant mógł wyczuć drugiego. Pewnie znalazłyby się plusy i minusy czegoś takiego. Trzymanie się w ukryciu przed innymi byłoby już niemożliwe.
- Oddział przyjaznych mutantów - parsknęła na to stwierdzenie. Brzmiało zabawnie - Równie dobrze możesz mi mówić po imieniu, nie pogniewam się. Poza tym, gdyby nie Rock to czy wiedziałabyś, że nim jestem? Założę się, że rozmawiałeś już z mutantami i nawet o tym nie wiesz - dodała jeszcze na pytanie kobiety. Właściwie to było jej wszystko jedno choć wolała żeby nie używać określenia "mutant". Przecież nadal byli ludźmi. Tylko z dziwacznymi zdolnościami. No, ale na wszystko zawsze trzeba sobie wymyślić jakieś określenie. Nawet jeśli to słowo było oklepane.
Tematu kombinezonów nie skomentowała, tu akurat nie miała nic do gadania. I tak na początku myślała, że po prostu jakoś się tam dostaną. Nie spodziewała się planu z kombinezonami ekipy. Widać kobieta z tej trójki była najbardziej rozgarnięta, bo szybko wpadła na pomysł skąd wziąć dla dziewczyn kombinezony. Kiedy wysiadła razem z mężczyzną, Ava im pomachała na pożegnanie.
- Nie zdziwiłabym się, gdyby na jakimś wyższym stanowisku był mutant, który umie namotać ludziom w głowie. Człowiek czy mutant. Tu i tu są źli i dobrzy - W ciszy wysłuchała kolejnych słów kuzyna, jednocześnie dając czas dziewczynom na przebranie się. I ten fragment brzmiał całkiem ciekawie. Nie miała jednak dużo czasu na rozmyślania, gdyż zaraz ich zatrzymano. Robiło się nieciekawie. Na szczęście z tarapatów wybawiła ich ekipa telewizyjna. Odetchnęła z ulgą kiedy w pośpiechu ich puszczono dalej i w końcu dotarli na miejsce, wysiadając z samochodu i idąc dalej. Rozglądała się z niemałym zaciekawieniem po korytarzach, kiedy wędrowali dalej. W końcu zatrzymali się w jednym z pomieszczeń.
- Ja nie znam tej dwójki - machnęła ręką na dziewczyny kiedy nieznajomy zapytał Ricka o trzy kuzynki. Fakt, tak to mogło wyglądać, bo były niespodziewanym dodatkiem. Na kask machnęła ręką, natomiast szybko sięgnęła po latarkę. Ta była o wiele ważniejsza. Poruszanie się w ciemnościach nie byłoby łatwe. Niby miała telefon, ale latarka jednak świeciła mocniej. Przyjrzała się mapie, którą miał mężczyzna.
- Czyli co? Za godzinę wentylatory się włączą i nas wywieje? - chyba o to bardziej się martwiła niż o to, że ich pociacha. W razie co można było rozwalić pojedynczy wentylator. Przecież Roxxon stać na nowe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alice Carter

avatar

Liczba postów : 41
Data dołączenia : 15/03/2017

PisanieTemat: Re: Kopalnia Roxxon Energy Corporation w stanie Kolorado   Wto Maj 09, 2017 7:02 pm

"Mutant" - wciąż nie wiedziała jak powinna reagować na to słowo. Niby zwykłe, bardzo ogólne czy dosadne, ale miało różne brzmienie w różnych ustach. Raz brzmiało jak ciężka obelga, paskudne wyzwisko czy kpina, inny razem było zwyczajnym, niegroźnym określeniem faktycznego stanu rzeczy. Bo przecież ci ludzie, w tym AC byli mutantami. Ich DNA zmutowało. Wkradł się w nie gen X.
-Mam zdolności leczenia siebie i innych. - Odpowiedziała krótko i by zyskać choć trochę zaufania podniosła włosy z czoła, ukazując niewielkie już rozcięcie po uderzeniu w bok przyczepy, rozcięcie, które właśnie całkowicie się zamknęło nie zostawiając nawet blizny, tylko trochę rozmazanej krwi.
-I mam na imię Alice. A to Sammy. - Przedstawiła też siebie i partnerkę. W końcu zanosiło się na to, że będą współpracować.
Kombinezon przyjęła trochę zaskoczona, ale szybko skinęła głową i wślizgnęła się w niego zgrabnie. Telefon i czekoladę przełożyła do którejś z kieszeni skafandra. Carter była bystra, wiele jej tłumaczyć nie trzeba było. Niektóre rzeczy jakby nosem wyczuwała.

Przez resztę drogi siedziała cicho, od czasu do czasu przygryzając wargę i starając się nie rzucać w oczy. Myślała nad tym co się tutaj stało. Co mogło się stać. Sprawa śmierdziała coraz bardziej im głębiej w cały kompleks wchodzili.
Jeśli chodzi zaś o dziewczynę, która najwyraźniej też była mutantką i która szła z nimi. AC miała ciężki orzech do zgryzienia. Niby jakaś chłodna i zdystansowana - "Ja nie znam tej dwójki", a jednak przybyła do kopalni, w której nie pracowała, by narażając siebie, ratować ludzi pod ziemią, albo kogoś sobie bliskiego. Do tego nie wyglądała na wcale wiele starszą od nich. Tak czy siak, ruda nie oceniała po pozorach, za często one zwodziły na manowce, zwłaszcza w kontaktach z osobami obdarzonymi mocą.

Słów mężczyzny słuchała uważnie. Kask przekazała Sam, skoro tamta nawet na niego nie spojrzała. To teraz miały dwie latarki, może do tego awaryjnie telefony, jakby latarki szlag trafił, do tego "mapę". Co więcej potrzebowały? Szczęścia.
Gdy facet pochylał się nad ów mapą i pokazywał kolejno różne miejsca na niej tłumacząc co i jak, AC przyglądała się pilnie. Może nie miała pamięci fotograficznej, ale z urodzenia była kujonem. Miała chłonny umysł, szybko się uczyła, nie miała problemów z czytaniem map. Nawet tak zawiłych i mało czytelnych jak ta prezentująca korytarze, przejścia, tunele serwisowe, wentylacyjne i inne takie. Mając ją, znając miejsce startu i mety, Alice się nie zgubi.
-Będzie potrzebne. - Odpowiedziała wdzięcznie zwijając mapę i wciskając ją bezpiecznie do wewnętrznej kieszeni kombinezonu (jeśli jakaś była).
-Dobra, to nie traćmy czasu. Mogę iść pierwsza, nie mam problemów z ciasnymi pomieszczeniami i będę w stanie konfrontować to co jest na mapie ze stanem faktycznym. - Powiedziała spokojnym, stanowczym, ale nie władczym tonem. To chyba był plan. Czas gonił, więc powinny się sprężać. Jeśli więc nikt, nie będzie miał żadnego ale, AC wystartuje jako pierwsza wślizgując się przez właz w podłodze i zaczynając ich podróż.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sammy

avatar

Liczba postów : 50
Data dołączenia : 21/12/2016

PisanieTemat: Re: Kopalnia Roxxon Energy Corporation w stanie Kolorado   Sob Maj 13, 2017 7:18 pm

Bycie nazwaną "inną"... Cóż, Samantha po prostu nie odezwała się przez ten czas, natomiast przeskakiwała wzrokiem na daną osobę, która wypowiadała się. Za to westchnęła cicho, słysząc słowo mutant.
- Rany. Brzmi to, jakby to była jakaś inna rasa - mruknęła, lekko kręcąc głową. - To aż tak niezwykłe? - przecież żadna z nich nie wyglądała jakoś inaczej. Po prostu... Urodziły się z takimi, a nie innymi zdolnościami. I tyle. Albo... Aż tyle. - Może być, ale skoro mam imię, to wolę z niego korzystać - dodała natomiast. Również, gdy Alice przedstawiła i ją, skinęła lekko głową. - Miło poznać.
Nie powiedziała jednak, co potrafiła... Kwestia zaufania? Być może i to, ale bardziej nie widziała po prostu powodu.
Zamrugała oczami, wymamrotała podziękowanie, po czym zdecydowała się skorzystać z tego, co dawali - w tym przypadku z samego kombinezonu. Oby nie był za duży. Również słuchała informacji od nich, by mieć jako-tako nakreślony zarys sytuacji, z którą przyjdzie im się niedługo zmierzyć.
Upewniła się, że jej telefon był całkowicie wyciszony, po czym schowała go do kieszeni nowego stroju - tak, by mogła mieć go pod ręką w razie czego. Co dalej?
Cóż, nie licząc samej jazdy, można by wspomnieć o tym, że mieli teraz dość sporo szczęścia i nie zostali zatrzymani przy samej bramie. Cieszyła się w tym momencie, że uwaga strażników została przyciągnięta przez inne osoby, zanim lepiej skupili się na nich... Więc dostały się dalej!
No i... Najwyraźniej jej przyszło na to, by ponosić kask. Skinęła niepewnie głową, po czym zdecydowała się go ubrać na głowę - no i oczywiście zapiąć go tak, by nie zleciał nagle. Również spojrzała na mapę, starając się zapamiętać jak najwięcej potrzebnych szczegółów... W razie czego, zawsze mogłaby próbować ją odtworzyć, gdyby tą jedną straciłyby.
- Mi to obojętne, która pójdę - powiedziała natomiast ciemnowłosa... By potem, gdy przyjdzie jej kolej - w końcu mogła wejść w jakiejkolwiek kolejności - weszłaby przez właz do środka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fenris
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 336
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Re: Kopalnia Roxxon Energy Corporation w stanie Kolorado   Nie Maj 14, 2017 10:53 am

Kobieta z ciężarówki widocznie poczuła się speszona, gdy okazało się że jej próba przełamania lodów o mało nie przyniosła skutku odwrotnego do zamierzonego.
- Roxane - przedstawiła się w odpowiedzi na słowa dziewczyn. - A to Rick i Brian - przedstawiła towarzyszy podróży. - Nie chciałam was urazić. Doceniamy to co dla nas wszystkich robicie.
Wkrótce jednak trzeba się było pożegnać i kobieta zostająca na poboczu pożegnała odjeżdżających gestem dłoni.
W końcu wszyscy dostali się do pomieszczenia technicznego, skąd mieli ruszać wgłąb kopalni i odebrali swój, z braku lepszego słowa, sprzęt. Rick został jeszcze chwilę, żeby zamknąć właz za dziewczynami, gdy już znikną wewnątrz tuneli serwisowych.
- Te wentylatory nie generują aż takiego ciśnienia - odpowiedział kuzynce. - Służą po prostu do cyrkulacji powietrza pod ziemią. Za godzinę po prostu skończy się czas przerwy serwisowej i korytarze zostaną z powrotem zapieczętowane, a wentylacja ruszy. Zostaniecie uwięzione, aż ktoś nie zauważy że tam jesteście i was nie wyciągnie. W międzyczasie mogłybyście co najwyżej nabawić się przeziębienia. Co innego że wszyscy wolelibyśmy żeby nikt was nie nakrył, więc lepiej się pośpieszcie. Powiedzieli mi że godzina to aż nadto żeby przejść.
Pokrzepione tymi słowami dziewczyny mogły nareszcie wejść do szybu. Schodzenie do niego przypominało trochę schodzenie do kanałów miejskich, gdzie schodziło się najpierw wąskim, pionowym tunelem z metalową drabinką, żeby trafić do większego, poziomego już tunelu. Niestety, korytarz był widocznie szerszy niż wyższy. Mimo że dziewczyny spokojnie mogłyby się wymijać, to nie mogły w pełni się wyprostować. Na dłuższą metę takie poruszanie się mogłoby okazać się bardzo męczące. Dobrze że według mapy nie miały wiele do przejścia.
- Powodzenia - usłyszały jeszcze z góry kuzyna Avy, kiedy zamykał nad nimi właz.
Wokoło zapanowały egipskie ciemności, dopóki dziewczyny nie uruchomiły swoich latarek. Dwa źródła światła musiały jakoś wystarczyć na trzy osoby. Idąc wzdłuż tuneli okazało się że same kierunki są dość dobrze oznaczone, tak więc strzałki typu "B-11-MAC =>" pozwalały łatwo podążać wyznaczonym na mapie szlakiem. Po drodze dwa czy trzy razy musiały przeciskać się między nieaktywnymi łopatkami wyłączonych wentylatorów.
Idąc jednak dalej mogły poczuć na twarzach subtelny powiew, który zapowiadał pierwszą komplikację. Kiedy podeszły bliżej, słychać już było to, co potwierdziło ich oczekiwania. Jeden z wentylatorów na trasie pracował, mimo że na ich mapie zaznaczony był jako nieaktywny. Na pewno nie minęła jeszcze godzina, a dziewczyny były na dobrym szlaku. Z mapy wynikałoby, że przed nimi została bardzo niewielka część trasy. Pytanie czy przyjaciel Ricka przez pomyłkę go nie wyłączył, czy była to jakaś dziwna pułapka?
Wentylator nie poruszał się szybko, jednak odstępy między jego łopatkami były dość małe. Gdy dziewczyny mijały stojące wirniki musiały się między nimi przeciskać, więc nie było raczej mowy o wyminięciu tego jednego dopóki się ruszał. Pytanie czy obierając okrężną trasę z mapy dziewczyny zmieszczą się we wspomnianej godzinie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava Harris

avatar

Liczba postów : 38
Data dołączenia : 01/04/2017

PisanieTemat: Re: Kopalnia Roxxon Energy Corporation w stanie Kolorado   Wto Maj 16, 2017 12:11 pm

Słuchała reszty wyjaśnień kuzyna na temat wentylacji. Jej osobiście akurat pewnie duży by nie zrobiło gdyby wirniki chodziły, ale nie mogła mieć takiej samej pewności co do pozostałych dziewczyn. Dowiedziała się już, że obie też są mutantkami, ale kompletnie nic nie wiedziała o ich mocy. Lepiej więc żeby udało im się przejść całą trasę jak najszybciej, by nie ryzykować. Poza tym, w innym przypadku trzeba by rozwalić wiatrak, w najlżejszym przypadku uszkodzić go, a to mogłoby przyciągnąć czyjąś uwagę.
- Nie dziękuję - odparła kuzynowi, patrząc na niego do góry, nim zamknął za nimi właz. Mozolna droga w dół, a potem przed siebie, szybami wentylacyjnymi. Jak dobrze, że wszystko było wyraźnie oznaczone. Mogli szybko i bez problemu dotrzeć do celu. Tylko, że pod koniec sam nagle się okazało, że jeden wentylator chodzi. Ava zatrzymała się przed nim i przechyliła lekko głowę. Kręcił się dosyć powoli. Była mała i drobna, więc powinno się jej udać. Ryzyk fizyk pomyślała krótko, aktywując swoją moc, by przypadkiem skrzydło wiatraka nie zrobiło jej większej krzywdy. Chwilę się wpatrywała w wirniki, kręcąca się powoli. To będzie prawie jak ponowne ćwiczenia gimnastyczne. W końcu wybrała odpowiedni moment i skoczyła przed siebie, wyciągając ciało do przodu. Jeśli jej się uda to wyląduje na brzuchu. Wtedy spróbuje przytrzymać wirniki kolejno dla jednej i drugiej dziewczyny, zatrzymując je dwa razy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alice Carter

avatar

Liczba postów : 41
Data dołączenia : 15/03/2017

PisanieTemat: Re: Kopalnia Roxxon Energy Corporation w stanie Kolorado   Wto Maj 16, 2017 5:28 pm

To, że była na takiej akcji po raz pierwszy wcale jej nie peszył ani nie odbierał jej pewności siebie. AC czuła się dobrze, czuła, że jej głowa zajęta jest w końcu czymś innym niż osobista trauma. Że jej umysł pracuje sprawnie, analizuje, jest jasny i sprawny, a nie zasnuty mgłą rozpaczy i cierpienia. To było jej potrzebne, nawet bardzo.
Korytarzami szła skupiona i milcząca. Mimo, że było trochę nisko, wszystkie przejścia, skrzyżowania i zakręty były ładnie oznaczone, czytelnie i zgodnie z mapą, którą dostały. Posuwały się na przód sprawnie. Carter nie miała pojęcia co zastaną na końcu ich drogi, ale była dobrej myśli. Cokolwiek by to nie było, muszą sobie poradzić i nie zawieść!
Przy pierwszej przeszkodzie cmoknęła opierając ręce na biodrach. Szybka ocena sytuacji i własnych możliwości.
Przerwy między łopatkami wirnika były wąskie, a ten wiatrak się obracał. Przejście było bardzo ryzykowne. O ile, gdyby AC była sama, bez wahania podjęłaby wyzwanie, teraz było inaczej. Ruda była wysportowana i wygimnastykowana, jak kot potrafiła prześlizgiwać się przez takie przeszkody, nie potrafiła jednak sprawić, że ktoś inny zrobi tak samo. Westchnęła. Nie mogła zostawić Sammy, a nie była w stanie zatrzymać wirnika. Sammy... no własnie mogłaby zmrozić turbinę i zatrzymać wiatrak na kilka chwil, wystarczających by we trzy mogły bezpiecznie przejść i ruszyć dalej. Nie znała mocy... ani nawet wciąż imienia ich towarzyszki, więc ciężko było planować.
-Czekaj co Ty robisz, te łopaty Cię zgniotą! - Zawołała, gdy Ava dała susa do przodu. Od razu podbiegła bliżej by obadać jak ten karkołomny skok się zakończył.
Jeśli brunetka była na drugiej stronie i podtrzymywała wirnik by mogły one przejść. To super.
-Dobra robota. - Powie z uśmiechem gdy sama przejdzie.
Jeśli poszłoby nie tak postara się ocenić ewentualne obrażenia towarzyszki i ogólnie sytuację, czy utknęła, czy i jak mocno jest ranna, czy wiatrak się nie zblokował. taki tam rekonesans.

-Może zacznijmy współpracować, bo później może być gorąco. Jak mówiłam w ciężarówce. Jestem AC, potrafię leczyć siebie i innych. Prócz tego automatycznie uczę się wykonywać rzeczy, które zobaczę. Taka pamięć fotograficzna tylko tycząca się ciała. - Powiedziała gdy było już po wszystkim (jeśli w ogóle). Zaczęła od przedstawienia siebie i swoich możliwości, przynajmniej w teorii. Miała nadzieję, że to zachęci dziewczyny i też powiedzą coś o sobie, by mogły skutecznie zareagować, gdy stanie przed nimi kolejne wyzwanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sammy

avatar

Liczba postów : 50
Data dołączenia : 21/12/2016

PisanieTemat: Re: Kopalnia Roxxon Energy Corporation w stanie Kolorado   Sro Maj 17, 2017 8:39 pm

No to... Czas na wędrówkę! Nawet jeśli to niekoniecznie można było porównać do miłej, szkolnej wycieczki... Ale cóż, nie ma co się przecież przejmować... Raczej. Sammy przynajmniej takie miała teraz myśli, gdy przemieszczała się. Przy okazji trochę pomagała też sobie nikłym światłem z komórki, by czasem nie uderzyć w coś przez przypadek. Chyba póki co nie zapowiada się to najgorzej... Mimo wszystko. Nie odzywała się przez ten czas... Po prostu szła wraz z nimi i tyle.
Cóż... Jednakże wychodziło na to, że nie do końca miało być dobrze. Dotarło do niej to w momencie, gdy poczuła delikatny powiew. Chwila. Nie miały być na naszej trasie wyłączone? Tak coś jej teraz świtało w głowie. Wychodziło na to, że jeden jednak nie do końca... Ale dlaczego? Coś tam nie wyszło. Kwestia przypadku czy niekoniecznie? Równie dobrze ktoś mógł iść przed nami i to naruszyć - naburmuszyła się nieco na samą myśl. Również schowała na moment komórkę, by nie przeszkadzała jej.
Co dalej?
To już chyba zależy od biegu wydarzeń. Jeśli dziewczynom się udałoby, to po prostu grzecznie poszłaby, korzystając z tej pomocy, by potem podziękować. Lecz, jeśli jednak nastąpiłyby jakieś komplikacje, starałby się jak najszybciej, by użyć własnej mocy i unieruchomić wentylator.
- Alice, nie musisz się tak bardzo o mnie obawiać - powiedziała jeszcze Sam, poprawiając również swój kask. - I co do tego... Kwestia jest taka, w jakim i czy właściwie nam ufasz? - zwróciła się do Avy tym razem. - Bez zaufania będzie ciężko o współpracę... Raczej.
I to chyba też sprawiło, że nie wspomniała teraz o własnych umiejętnościach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kopalnia Roxxon Energy Corporation w stanie Kolorado   

Powrót do góry Go down
 
Kopalnia Roxxon Energy Corporation w stanie Kolorado
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 5Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Kopalnia Roxxon Energy Corporation w stanie Kolorado
» Finnick Odair
» Zaklęcia i uroki
» Opuszczona kopalnia
» Walder Frey

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Tereny dzikie-
Skocz do: