Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Kopalnia Roxxon Energy Corporation w stanie Kolorado

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Fenris
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 277
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Kopalnia Roxxon Energy Corporation w stanie Kolorado   Sob Kwi 22, 2017 10:31 am

First topic message reminder :


Niewielka placówka wydobywcza światowego koncernu Roxxon Energy Corporation. Jest stosunkowo nowa, bo prace wydobywcze trwają tam od niecałego roku. Usytuowanie kopalni w bliskim sąsiedztwie Gór Skalistych czyni z niej odosobnione miejsce z niełatwym dostępem z zewnątrz. Wszelacy goście biznesowi i pracownicy muszą pokonać długą, krętą i wąską drogę marnej jakości, wijącą się między górami. Stali pracownicy oczywiście nie muszą robić tego często, bo kompleks zawiera wszystkie udogodnienia niezbędne do życia na miejscu.
Oczywiście osoby niepowołane nie mają wstępu na teren, a dostępu na obszar kompleksu broni grupa dobrze uzbrojonych strażników.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Fenris
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 277
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Re: Kopalnia Roxxon Energy Corporation w stanie Kolorado   Czw Maj 18, 2017 8:12 am

Nie czekając na nikogo Ava podjęła próbę pokonania przeszkody na własną rękę. Będąc wyjątkowo szczupłą i wysportowaną miała nawet spore szanse na wyminięcie wiatraka o ile refleks, lub szczęście by jej dopisało.
Krótka rozgrzewka, wpatrzenie się w ruch wiatraka i skok do przodu. Dziewczynie udało się idealnie wyczuć moment i gdyby nie wydarzyło się nic nadzwyczajnego bezpiecznie wylądowałaby po drugiej stronie. Coś jednak poszło nie tak, bo w momencie gdy dziewczyna przelatywała między łopatkami coś w wentylatorze cyknęło i z całą siłą jaką miał w napędzie zwiększył swoje obroty. Całe szczęście nie stało się to momentalnie, bo wiatrak potrzebował sekundy na zmianę prędkości, a do tego Ava aktywowała przed wyczynem swoją moc. Uniknęła więc poważniejszych obrażeń, ale  wiatrak zakleszczył jej nogę w łydce. Moc urządzenia walczyła chwilę z mocą dziewczyny przyciskając jej nogę do metalu. Tego typu urządzenia nie były jednak przystosowane do zwalczania niechcianych mutantów i silnik w końcu ustąpił pola w kawalkadzie iskier. Niestety mimo tego że przestał naciskać i tak nie dało się bez specjalnego wysiłku odgiąć nieruchomych już łopatek. Na szczęście siła Avy, wspierana dodatkowo mocą Sammy, szybko rozkruszyła przeszkodę. Jeśli młoda mścicielka nadal planowała ukrywać się ze swoją mocą, Ava dałaby sobie radę też sama, jednak większym wysiłkiem odegnie metal.
Okazało się że nie obyło się bez obrażeń. Po dezaktywowaniu mocy,  mimo iż łopatki nie były ostre, a dziewczyna była wytrzymała, na łydce widniało krwawe rozcięcie, mniej więcej jak po draśnięciu nożem. Co innego że normalna osoba prawdopodobnie w bolesny sposób straciłaby całą nogę.
Ciężko było powiedzieć na tę chwilę co spowodowało takie nietypowe zachowanie maszyny. Rozglądając się dookoła nie widać było żadnych kamer ani czujników. Mogły oczywiście być odpowiednio małe, albo ukryte przed wzrokiem, ale dziewczyny nie mogły tego określić. Tak czy siak, po wyłamaniu jednej łopatki przejście dalej było już dziecinnie proste. Korytarz nie ciągnął się jeszcze długo. Po pewnym czasie dotarły do końca kanału wentylacyjnego. Ostatni odcinek, w który miały skręcić był już o wiele węższy i dziewczyny nie dość że musiały iść w szeregu, to jeszcze na czworaka. U wylotu zaś znajdowała się metalowa kratka, która jednak nie wykonana została z żadnych wytrzymałych materiałów. Pozostał tylko dość niewygodny zeskok ze skulonej pozycji prawie dwa metry w dół i dziewczyny znajdowały się już na terenie kopalni.
Przywitała je tutaj zupełna cisza, ale czego innego można się było spodziewać. Po klaustrofobicznych warunkach w szybach teraz można było poczuć się dość komfortowo. Oczy szybko przyzwyczaiły się do światła latarek. Majaczące w oddali z jednego końca tunelu światło sugerowałoby że wciąż są na poziomie gruntu przy jednym z wejść do kopalni. W około nie było jednak nikogo, więc blokada prawdopodobnie znajdowała się przy samym wyjściu. Nie pozostało więc nic innego jak tylko ruszyć w głąb tuneli. Podczas marszu wzdłuż torów jakiejś kolejki nie wydarzyło się nic nadzwyczajnego. Dziewczyny minęły pustą dyżurkę i sporą ilość sprzętu górniczego. Nigdzie żywej duszy. W końcu dotarły do wielkiej windy towarowej, która znajdowała się na końcu tunelu. Poza windą znajdowała się tam także klatka schodowa z oznaczeniami ewakuacyjnymi, jednak po schodach nie zostało tam dziwnym trafem ani śladu. Tylko długi i ciemny spadek w dół, tak jakby ktoś je po prostu wyciął ze ścian.
Chcąc nie chcąc pozostawała winda. Znajdowała się nawet na tym piętrze. Po otworzeniu jej jednak dziewczynom ukazał się makabryczny widok. Wewnątrz znajdowały się ludzkie ciała. Sześć osób w kamizelkach i z wyposażeniem godnym special weapons and tactics division. Wyglądało na to ze są to resztki jednej z ekip mających sprawdzić co się dzieje w kopalni. Najstraszniejszy był chyba sposób w jaki zwłoki leżały na dnie windy. Wszystkie ciała były powykrzywiane, kończyny sterczały pod makabrycznymi kątami. Wyglądało to jakby ktoś wyrzucił tutaj pudełko szmacianych lalek i teraz leżały tak jak je zostawiono. W świetle latarek wyglądało to jeszcze straszniej.
Gdy dziewczyny stały oglądając znalezisko z zewnątrz, nagle jeden z mężczyzn w rogu sali rozkaszlał się krwią, po czym znowu znieruchomiał.
Jeszcze żył.
Jeszcze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava Harris

avatar

Liczba postów : 26
Data dołączenia : 01/04/2017

PisanieTemat: Re: Kopalnia Roxxon Energy Corporation w stanie Kolorado   Pią Maj 19, 2017 11:51 am

Na szczęście Ava była na tyle mała i wygimnastykowana, że udało jej się skoczyć między łopatkami wentylatora. Po tym jak wylądowała na ziemi po drugiej stronie szybko się podniosła, by umożliwić pozostałym dziewczynom przejście. Nie było to łatwe zadanie, pomimo swojej całkiem sporej siły mutantka musiała się trochę wysilić, bo jednak wiatrak był ruchomy i trzeba było zmusić cały mechanizm do zatrzymania się.
Nie musiała chyba poganiać swoich towarzyszek, bo oczywistym było, że utrzymanie wiatraka wymagało wysiłku. W końcu mogła puścić łopatę wirnika i odsunąć się. Niestety, nie udało jej się wyjść z tego bez ran. Łopatka nieco zapiekła, a Ava syknęła. Na szczęście nie musiała się martwić za bardzo o tą ranę. Wiedziała, że niedługo nic po niej nie zostanie.
- Ava - odezwała się krótko czarnowłosa kiedy Alice do niej zagadała ponownie. Faktycznie wypadało wreszcie przedstawić się, chociażby tylko z imienia. No bo kogo interesowało jej nazwisko. Szła teraz nieco wolniej, spowalniana przez ranną nogę. Nie opóźniała jednak ich wędrówki zbytnio.
- Nie mamy chyba za bardzo wyboru. Musimy sobie choćby odrobinkę zaufać. Co do moich mocy to jedną już widziałyście. Jestem w stanie podnieść jakieś dziesięć do piętnastu ton - kiedyś specjalnie sprawdzała na internecie, ile mniej więcej ważą autobusy. Wiedziała, że jest w stanie taki podnieść. Dzięki temu mniej więcej mogła ocenić swoją siłę.
- Poza tym moje rany goją się dużo szybciej niż u człowieka choć i tak w zasadzie bardzo ciężko mnie zranić jeśli wiem, że ktoś ma taki zamiar. - zerknęła na swoją nogę. Cóż, to był przypadek. Po prostu trochę za szybko wyłączyła swoją moc. Zatrzymała się przy niewielkim spadku i zaraz skoczyła, by dalej pójść korytarzem. Wreszcie mieli nieco więcej miejsca. Świeciła dookoła latarką, patrząc na wszystko z niemałym zaciekawieniem. Kiedy mijali sprzęt górniczy, sprawdziła czy i tam nie ma jakichś działających latarek. Jeśli się trafiły to zgarnęła je, by i pozostałe mutantki miały światło dla siebie.
W końcu dotarły do klatki schodowej, a raczej tego co po niej zostało. Schody dosłownie wyparowało. Spojrzała w stronę windy. To był bardzo kiepski pomysł. Od razu przyszły jej do głowy wszystkie te filmy, gdzie ktoś z góry odcinał windę i człowiek spadał, zabijając się. Jej zapewne wiele by się nie stało, ale gorzej z jej towarzyszkami. Niestety otwarcie windy nie było najlepszym pomysłem. Zrobiła krok w tył, zasłaniając usta dłonią, by wydać z siebie żadnego dźwięku. Kolejne filmy przewijały jej się przez głowę. Odruchowo aktywowała moc, która ją chroniła przed atakami.
- Co tu się stało... - szepnęła, patrząc na ludzi, a raczej ich ciała, w windzie. Niemal podskoczyła, gdy nagle ktoś się rozkaszlał. Trudno nie przyznać, że po prostu się wystraszyła.
- AC, pomóż mu! - zawołała szybko do towarzyszki. Może ocalą mężczyznę. Może będzie w stanie im powiedzieć, co się stało tutaj.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alice Carter

avatar

Liczba postów : 38
Data dołączenia : 15/03/2017

PisanieTemat: Re: Kopalnia Roxxon Energy Corporation w stanie Kolorado   Pią Maj 19, 2017 12:29 pm

Na to co działo się przy wiatraku nastolatka patrzała ze strachem, ale w żaden sposób nie mogła pomóc Avie w walce z wirnikiem. Mimo, że ten zranił jej nogę i tak sobie z nim ładnie poradziła. Wyswobodziła się i zatrzymała to ustrojstwo by i one mogły bezpiecznie  przejść.
-Czekaj. Może się leczysz, ale jak zadziałają dwie moce to za sekundę po tym śladu nie będzie. - Powiedziała już po przedstawieniu się ich towarzyszki. Jeśli więc Ava pozwoliła sobie pomóc i się dotknąć, to AC wspomoże jej leczenie własnym by od ręki zagoić zranienie i móc iść dalej bez bólu i opóźnień.
-No ładnie. To mamy całe party. Jest tank, jest healer i jest DPS. - Zaśmiała się usiłując rozluźnić atmosferę. Ciekawe czy dziewczyny zrozumiały w ogóle co mówiła, nie każdy grywał przecież w MMORPG. W każdym razie, po tym mały żarciku na przełamanie lodów, ruda przygryzła wargę wyraźnie się nad czymś zastanawiając.
-Tylko mi to wyglądało na pułapkę? Jeden działający wiatrak na całej trasie. Do tego przyspieszył. Słyszeliście to kliknięcie. Tam musiała być jakaś fotokomórka. Gdybym to ja się pierwsza rzuciła przez tą szparę to miałabym już po nodze. Nie podoba mi się to. Musimy być bardziej ostrożne. - Zaczęła mówić, gdy opuściły wreszcie tunele. Cała sprawa śmierdziała i to poważnie.
-Nie zrozum mnie źle Samm. Tak już mam. Uczę się, żeby zostać chirurgiem, a odkąd przebudziły się moce, to tak jakoś nogi same mnie niosą, żeby na przykład wypchnąć kogoś spod nadjeżdżającej... ciężarówki... - Zagadała też do Sammy, ale zakończyła z zająknięciem gdy doszły do dziury będącej pewnie kiedyś schodami.
-Mam złe przeczucia... - Mruknęła i niemal natychmiast pożałowała, że się odezwała. Winda na tym piętrze otworzyła się ukazując dziewczynom makabryczną scenę. AC wmurowało. Rozdziawiła usta i wytrzeszczyła oczy. Niemal przestała oddychać. Widok krwi, flaków, połamanych kończyn, nie robił nigdy na niej wrażenia (skądś te chęci do zostania chirurgiem i krojenia ludzi no nie), ale to...
To wykraczało poza jakiekolwiek granice. Martwi ludzie, cała drużyna ratowników, wyszkolonych i dobrze wyposażonych mężczyzn. Wyglądali jak wyrzucone na śmietnik, powykręcane lalki. To nią wstrząsnęło. Przez mgłę usłyszała reakcje towarzyszek.
Władzę w ciele odzyskała dopiero, gdy jedno z ciał drgnęło i rozkaszlało się posoką. To było mgnienie oka. Przez głowę rudzielca przeleciały wszystkie horrory o zombiakach jakie w życiu widziała. Zachowała jednak zdrowy rozsądek (chyba). Ava nawet nie musiała jej zachęcać.
-Spokojnie. - Powiedziała stanowczym, ale nie wrogim tonem, padając na kolana przy mężczyźnie, od razu kładąc mu prawą dłoń na klatce piersiowej a lewą łapiąc go za ramie. Taki krzepiąco, ubezpieczający gest. Od razu też pozwoliła swojej mocy płynąć.
Nie miała czasu na diagnozę i badanie. Wiadome było, że facet jest połamany, ma zapewne rozległe urazy i krwotoki wewnętrzne i ledwo żyje. Ukierunkowała więc przepływ mocy tak, by powstrzymać dalszy krwotok i podtrzymać akcję jego serca. Nic jej nie powie jeśli się do szczętu wykrwawi. AC głupia nie była, byli w koszmarnych warunkach i pod presją, a facet był w stanie agonalnym. Gdyby miała jakiś sprzęt medyczny do wsparcia, jakiegoś fachowca, albo choć czas i warunki, może udałoby się jej go uratować... teraz... w windzie... w tym stanie... w duchu modliła się by zdołała utrzymać go przytomnego i przy życiu na tyle długo by powiedział jej co się stało.
-CO TU SIĘ STAŁO? - Zaczęła mówić do poszkodowanego wielkimi literami. Głośno, wyraźnie, pewnym głosem. Tak jak ją matka zawsze uczyła. Ranny musi poczuć otuchę i bezpieczeństwo. Nigdy nie można dać po sobie poznać własnego strachu bądź niewiedzy. Nie ważne jak źle by było.
-KTO TO ZROBIŁ?     GDZIE JEST RESZTA EKIP?    GDZIE PRACOWNICY?    BYŁ ZAWAŁ? - Zadała kilka kolejnych pytań. W tej chwili takich, które wydały jej się najważniejsze i kluczowe. Odpowiedzi na nie mogą zaważyć na tym, czy żeńska ekipa ratownicza ma w ogóle szanse działać dalej na własną rękę i czy nie trzeba tu będzie sprowadzić Dorosłych Mścicieli by pomogli tym Młodym. Oby nie... oby nie...
Ale co mogło tak załatwić całą ekipę ratowniczą?!!??!


Ostatnio zmieniony przez Alice Carter dnia Wto Maj 23, 2017 7:29 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sammy

avatar

Liczba postów : 38
Data dołączenia : 21/12/2016

PisanieTemat: Re: Kopalnia Roxxon Energy Corporation w stanie Kolorado   Pon Maj 22, 2017 10:31 pm

Nie, nie planowała się ukrywać dalej, jeśli chodziło o jej własne umiejętności, dlatego też jeśli miała możliwość, pomogłaby chociaż w taki sposób. Więcej i tak teraz nie mogłaby zrobić, a chyba nawet minimalne działanie ma znaczenie, prawda?
Po tym wszystkim westchnęła cicho. Zdecydowanie nie było to za przyjemne... - pomyślała jeszcze, zerkając w stronę wentylatora. Podmuch wiatru? Możliwe, a może i nie. Ale jednak ciemnowłosa nie chciała myśleć teraz nad różnymi teoriami spiskowymi... Czy też może zadręczać się teraz, czemu to się stało... Gdybym to była ja, straciłabym właśnie nogę.
Wywróciła nieco oczami, słysząc słowa Alice.
- Mniej więcej tak - odpowiedziała na jej słowa. - Gdyby spojrzeć na to z takiego punktu widzenia.
Przekierowała tym razem spojrzenia na Avę.
- Rozumiem. Więc dobrze, również zaufam - odparła natomiast. - Ale tak w skrócie... Jestem Sammy i moją mocą jest lód... - bardzo skrótowe przedstawienie się, ale chyba wystarczające... Przynajmniej według Samanthy. Nie bardzo lubiła o sobie opowiadać.
Pozostawało iście dalej... Zdecydowanie to nie była wymarzona wycieczka, a iście na czworaka w wąskiej części wentylacji nie poprawiało nastroju. Ani tym bardziej zeskok... Chociaż sama dziewczyna starała się wylądować tak, by nie zrobić sobie większej krzywdy, ani nie odczuć niepotrzebnego bólu. Wyprostowała się, nieco przeciągnęła i poszła za towarzyszkami dalej, w głąb tego miejsca... Tunele...
- Albo to, albo może chodzić o coś jeszcze innego - stwierdziła natomiast na słowa AC, jeśli chodziło o wcześniejszą sytuację. - Nie wiemy... Pozostają domysły - dodała jeszcze, próbując sobie przypomnieć czy ujrzała coś tam podejrzanego. Niestety, lecz nie przychodziło jej nic teraz na myśl.
- Ah. Rozumiem... - bąknęła jeszcze na jej kolejne słowa. - Chociaż dla mnie to i tak nietypowe.
Chwilę potem dotarły do windy towarowej... No i schodów. Samantha prawdę mówiąc chciała skorzystać z drugiej opcji... Dopóki nie zapoznała się z... Jej brakiem. I to dosłownym. Zamrugała nieco oczami i przełknęła ślinę. Cholera. Ciekawe czy mogłabym stworzyć alternatywne zejście... Ale będzie ryzykownie, skoro nie widzę tego, co jest na dole. Pokręciła nieco głową, by skupić swoją uwagę na windzie... By móc ujrzeć widok, który nie powinien być raczej pokazywany osobom w jej wieku.
Zasłoniła usta i odwróciła na moment głowę, krzywiąc się. Cholera. Cholera. Cholera. Co się z nimi stało? Krótka chwila poświęcona na opanowanie się i powstrzymanie żołądka od zwrócenia zawartości, by potem skupić się i wrócić ponownie do tej sytuacji. Muszę się do tego przyzwyczaić. Mogą mnie czekać takie widoki również i dalej.
- Dziewczyny, nie reagujcie gwałtownie. Nie wiemy, w jakim stanie jest ta winda i w ogóle - nie miała mocy leczniczych, więc nie leciała uratować... Właściwie kogo? Rozejrzała się ostrożnie, nie wchodząc jednak do środka samej windy. Słyszałam kaszel... Ktoś żyje... Tylko czy one same dowiedzą się cokolwiek? I... Co właściwie mogły zrobić...?
Za to uwaga Sam skupiła się na samej windzie. Jeśli będzie mogła, przez ten moment próbowałaby "zamrozić" ją od zewnątrz - czyli po jej bokach, tak, by lód stykał się z tutejszym podłożem jak i ścianami. Nieco skrzywiła się.
- Jakby co, to usunę to potem, po prostu nie chcę, by coś nas teraz nagle zaskoczyło - powiedziała natomiast. Tylko czy to właściwie zadziała?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fenris
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 277
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Re: Kopalnia Roxxon Energy Corporation w stanie Kolorado   Wto Maj 23, 2017 8:04 am

Przemierzając opustoszały tunel dziewczyny znajdowały porozrzucane masy porzuconego sprzętu. Zwłaszcza w dyżurce gdzie oczywiście znalazło się parę dodatkowych latarek, a także wiele sprzętu związanego z BHP i pierwszą pomocą. Także jakieś części zamienne, pudło z długim łańcuchem oraz całą masą narzędzi mających pomóc w doraźnym utrzymaniu ruchu. Dziewczyny mogły więc zabrać stąd co chciały. Nie było tu zresztą nikogo, kto mógłby im czegokolwiek zabronić.
Makabryczna sytuacja w windzie bardzo kontrastowała z pustymi tunelami kopalni. Na pierwszy rzut oka nie widać było jednak żadnych śladów, jakoby zwłoki zostały skądś przywleczone, więc to co ich spotkało wydarzyło się pewnie dokładnie w tym miejscu.
Chwilę szoku, oraz obrzydzenia przerwało rozkaszlenie się jednego z ludzi. Dziewczyny natychmiast zapomniały o grozie sytuacji i ruszyły z pomocą. Zwłaszcza Alice, której moce mogły przesądzić o życiu lub śmierci człowieka. Dopadła ona do mężczyzny omijając sprawnie jego niegdysiejszych towarzyszy i uruchomiła swoje zdolności. Niestety jej moc przyśpieszała tylko regenerację organizmu, a nie mówiła, co takiego mogło mu się przydarzyć. I bez tego jednak widać było że mężczyzna jest straszliwie pogruchotany. Alice po szybkich oględzinach namierzyła dziesiątki złamań, w tym prawdopodobnie klatki piersiowej. Jakimś cudem, człowiek ten uniknął obrażeń czaszki, które widoczne były na innych ciałach w windzie. Prawdopodobnie dlatego jeszcze żył. Nie wiadomo było ile mógłby pociągnąć gdyby nie pomoc Alice z powodu licznych obrażeń i krwotoków wewnętrznych, które zapewne miały miejsce.
W tym samym czasie dwie kolejne koleżanki Alice zabezpieczały okolicę jak mogły. Ava stała czujnie na skraju windy gotowa interweniować kiedy zajdzie potrzeba, a Sammy pokrywała wnętrze windy dodatkową warstwą lodu, która utwardzała konstrukcję wagonu, zarówno chroniąc przed zawaleniem się, lub ewentualną ingerencją z zewnątrz. To oczywiście oznaczało nagłe obniżenie się temperatury, jednak nikt w tej chwili nie zwracał na to chyba uwagi. Zresztą dziewczyny i tak miały cieplejsze stroje z Nowego Jorku, a kombinezony techniczne Roxxon też były dość dobrze izolowane.
W tym czasie mężczyźnie wyraźnie się poprawiło. Alice nigdy nie miała do czynienia z kimś w tak ciężkim stanie, nie była więc w stanie określić na ile może nieszczęśnikowi pomóc. Człowiek odzyskał w pewnym stopniu przytomność, z tym że skrzywił się od razu, tak jakby dopiero teraz zdał sobie sprawę z bólu. Zogniskował swój przerażony wzrok na dziewczynie która chciała mu pomóc i wymamrotał tylko: - Pu...Pułapka... - W zalegającej dookoła ciszy wszystkie dziewczyny mogły to wyraźnie usłyszeć, pomimo że człowiek mówił niewyraźnie.
Nie było jednak wiele czasu na reakcję. Niemal w momencie, w którym człowiek ostrzegł dziewczyny, winda zatrzęsła się i runęła w dół razem z Alice i resztkami ekipy ratunkowej. Dziewczyny na zewnątrz windy nie były zagrożone, jednak musiały działać bardzo szybko, jeśli chciały oszczędzić złego losu koleżance. Jeśli w żaden sposób nie zatrzymają windy, pogna ona w dół rozprawiając się z młodą mścicielką w podobny sposób jak poprzednimi ofiarami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava Harris

avatar

Liczba postów : 26
Data dołączenia : 01/04/2017

PisanieTemat: Re: Kopalnia Roxxon Energy Corporation w stanie Kolorado   Sro Maj 24, 2017 11:29 am

Za pomoc w podleczeniu nogi Ava podziękowała skinieniem głowy. Ze sprzętu jak najbardziej miała zamiar skorzystać, zgarniając latarki i jeśli tam była jakaś lina to i ją sobie "pożyczyła". Nie wiadomo czy wszędzie będzie jak dotrzeć. A lina może się przydać. Może dziewczyny również wpadły na to, by coś zabrać.
Dobrze, że dziewczyna szybko zareagowała. Nie wiadomo jak długo mężczyzna był w stanie przeżyć, więc czas odgrywał tu bardzo istotną rolę. Podleczenie go chociażby trochę było dla nich wszystkich ważne. Musieli się dowiedzieć co tu się stało. Kto był odpowiedzialny za ta masakrę i komu Ava ma skopać tyłek. Bo, że komuś go skopie to do tego nie miała wątpliwości. Nikomu nie ujdzie płazem ta masakra. Co, jeśli wszyscy pracownicy zginęli? Wtedy na pewno będzie chciał pomścić wujka.
- Pułapka? - zapytała, wpatrując się w mężczyznę, który ledwo miał siły. Nagle usłyszała jakiś trzask. W pierwszej chwili nie wiedziała co się dzieje, ale zaraz winda się zachybotała i poleciała w dół. Ava niewiele się namyślała nad tym co robić. Trzeba było ratować dziewczynę. Rzuciła się do przodu, by jedną ręką złapać linę od windy. Nie musiała się teraz martwić aktywowaniem mocy, zrobiła to wcześniej. Rozsunęła nogi, by zaprzeć się nimi o ściany po boku, a ręką szukała uchwytu dla dodatkowego utrzymania równowagi.
- Sam, lód! - krzyknęła do dziewczyny, mając nadzieję na jej szybką reakcję. Jeśli będą zbyt wolne... Cóż, jej zbyt wielka krzywda się nie stanie, ale AC może tego nie przeżyć, a nie po to tu przyszły, by same zginęły. Musiała liczyć na szczęście. Albo się uda albo nie. O ile się uda to zacznie próbować podciągnąć windę z powrotem do góry. W końcu nie wiedziała jak daleko w dół sięgał szyb. Bezpieczniej było ją zawrócić tutaj niż opuścić na dół.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alice Carter

avatar

Liczba postów : 38
Data dołączenia : 15/03/2017

PisanieTemat: Re: Kopalnia Roxxon Energy Corporation w stanie Kolorado   Sro Maj 24, 2017 5:06 pm

Jej złe przeczucia się potwierdzały. Miała też rację z tym wiatrakiem. To była pułapka. Ktoś celowo odciął kopalnię i czekał na ekipy ratownicze żeby się z nimi rozprawić w bardzo niefajny sposób. Ten ktoś był zapobiegawczy, skoro trafiły na pułapki w tunelach wentylacyjnych, są one też na pewno w przejściach serwisowych, a na pewno na korytarzach. Nie mogło ich zabraknąć również w tak strategicznych miejscach jak schody czy windy. O tak. Carter jednak nie myślała o tym, gdy zaczęła ratować ratownika. Jej bezpieczeństwo zeszło na odległy plan, co było podstawowym błędem. wiedziała to. Ilekroć coś z mamą ćwiczyła, symulacje akcji ratunkowych w różnych sytuacjach i warunkach, na wstępie zawsze popełniała ten sam błąd. Dbała bardziej o innych niż o siebie. A jakie są zasady? Bezpieczeństwo ratownika przede wszystkim! Jakie jest postępowanie w przypadku przykładowo katastrof budowlanych? Ekipy ratunkowe nie wejdą na miejsce póki teren nie będzie dostatecznie zabezpieczony, by w bezpośrednim niebezpieczeństwie nie znaleźli się lekarze i sanitariusze... no bo przecież to byłyby kolejne ofiary, którym pomóc trzeba będzie.
AC niestety, a może stety, odkąd przebudziły się jej moce leczenia i regeneracji wykazywała się zanikającym instynktem samozachowawczym, który umierał na rzecz bezinteresownej troski o innych. Cała ruda. Niby to pochwalić, a jednak lać należy.

Gdy więc ratownik wydusił przerażające słowo, Alice zdążyła się tylko odwrócić by spojrzeć na dziewczyny po czym wszystko runęło w dół. Krótki krzyk zaskoczenia, a potem skupiona cisza. Carter nie dysponowała żadnym super refleksem czy szybkością, nie zdążyła więc wyskoczyć z windy, a szkoda.
To wszystko trwało sekundy, bardzo krótkie chwile, ale w tym czasie przez umysł nastoletniej mścicielki zdążyły przemknąć różne scenariusze i warianty. Jeśli dziewczyny nie zareagują, albo nie zrobią tego na czas winda zatrzyma się na najniższym piętrze z hukiem. Już raz to prawdopodobnie zrobiła, mordując ekipę ratowniczą. Sam dźwig jednak wyglądał na nieuszkodzony, albo w minimalnym stopniu. W końcu wjechał na górę w jednym kawałku. To dawało nadzieję. Ava dysponowała super siłą, powinna więc być w stanie utrzymać ciężar windy z pasażerami, kwestia tak czy da radę jakoś tą windę złapać i samej nie zlecieć do szybu. Sammy w tym przypadku mogła robić za doskonały support dla Avy.
Carter nie czekała jednak na spełnienie żadnego scenariusza. Musiała zmaksymalizować swoje szanse przy założeniu tego najgorszego. Na szczęście, że rudzielec należał do osób, które nie wpadały w panikę, a w sytuacjach krytycznych, takich jak ta, włączał jej się eksprsowy chłodny kalkulator. Myślała jasno. Bez trudy przywołała sobie instrukcje postępowania w spadające windzie. Musiała maksymalnie rozłożyć swój ciężar ciała na podłodze. Tak jak to się czyni w podróży po niepewnym lodzie. Tu miała trochę problem, bo powierzchnia ograniczona i miała połamane towarzystwo. Niemniej jednak od razu legła plackiem na plecach. Walcząc z siłą nieważkości postarała zrobić sobie maksymalnie miejsca by się położyć, by przynajmniej głowa i kręgosłup nie leżały na niczyjej kończynie, tylko płasko na podłodze dźwigu. To była jedyna szansa. Równoległe ułożenie się na podłodze. Co prawda wstrząsu w żaden sposób nie zamortyzuje, wstrząs mózgu gwarantowany, siły przeciążenia mają szansę połamać jej żebra, ale wszystkie grube kości i kręgosłup będą maksymalnie zabezpieczone. Jeśli ci biedacy stali w momencie uderzenia, to nic dziwnego, że wyglądali jak połamane zapałki.
Ruda wciągnęła w płuca powietrze i je wstrzymała by zrobić dla żeber poduszkę powietrzną, zacisnęła zęby, powieki i napięła wszystkie mięśnie czekając na uderzenie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sammy

avatar

Liczba postów : 38
Data dołączenia : 21/12/2016

PisanieTemat: Re: Kopalnia Roxxon Energy Corporation w stanie Kolorado   Pią Maj 26, 2017 6:09 pm

Latarka, latarka - taki właśnie był wybór Samanthy dotyczący przedmiotów, które znajdowały się po drodze. Zdecydowała się ją wziąć i również móc oświecać sobie drogę. Nie wzięła jednak nic więcej, nie bardzo wiedząc, czy właściwie jej coś się przyda. Z drugiej strony też wolała nie nosić za wiele rzeczy ze względu na kilka rzeczy. A główną była jej moc lodu.
W końcu i dotarły do windy, a sytuacja rozwijała się jak wcześniej została opisana. Ciemnowłosa zajęła się akurat wspomnianą windą, za pomocą własnej mocy starając się wzmocnić ją samą i zabezpieczyć się przed ingerencją z zewnątrz. Miała nadzieję, że to będzie w miarę pomocne.
I nie, nie zwróciła uwagi na to, że przez jej działanie obniżyła się temperatura. Sama, skupiając się na tej czynności, nie interesowała się tym teraz, a skoro nikt się nie poskarżył o to... W sumie, to jakaś odmiana patrząc po tym, że niedawno znosiły upał z zewnątrz.
Nagle usłyszała słowo. Jedno. "Pułapka". Spojrzała w stronę, z którego usłyszała je.
- Że co? - wydobyła z siebie jedynie tyle, by chociaż w ten sposób przerwać nieprzyjemną ciszę, jaka powstała. Jednakże to było jedynie tyle z jej strony, bo sytuacja gwałtownie się zmieniła. Winda runęła w dół.
Dobra, to co mogła Sam zrobić w tak krótkim czasie? Cokolwiek.
Szybko nachyliła sie na tyle, by móc ujrzeć uciekającą windę - wyciągnęła dłoń przed siebie kierując ją w dół i użyła mocy lodu - zamierzała zamrozić zewnętrzne ściany windy, by za pomocą swojej mocy spowolnić windę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fenris
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 277
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Re: Kopalnia Roxxon Energy Corporation w stanie Kolorado   Pią Maj 26, 2017 10:22 pm

Szukając liny jeszcze w stróżówce Ava nigdzie nie mogła jej znaleźć. Za to w jej zastępstwie równie dobrze mógłby sprawdzić się wspomniany wcześniej łańcuch, który i tak nie nadwyrężyłby nadludzkiej siły dziewczyny. Ava mogła spokojnie rozerwać ogniwa na wybranej przez siebie długości, a resztą opasać się dookoła.
Ostrzeżone słowami konającego człowieka dziewczyny zyskały sobie te kilka sekund reakcji, które normalnie zmarnowałyby na zorientowanie się w tym co się działo.
Dla samej Alice nie była to wielka pociecha, bo jedyne co mogła zrobić to ułożyć się w pozycji jak najbardziej amortyzującej ewentualne, albo nawet nieuniknione, obrażenia od upadku. Całe szczęście przeszkolenie medyczno-ratownicze opłaciło się i dziewczyna dobrze wiedziała co powinna zrobić.
Jej koleżanki na zewnątrz miały już więcej swobody w działaniu. Ava znowu z typowo kaskaderskim animuszem ruszyła do wewnątrz szybu chwycić za opadającą w dół linę dźwigu windy. Szyb, jak i sama winda, były bardzo szerokie. Prawdopodobnie przeznaczone do transportu wydobytego materiału i ciężkiego sprzętu kopalnianego. Tak więc aby dostać się do jednej z lin, trzeba było najpierw przejść po wąskim gzymsie otaczającym spadek w dół. Dla wysportowanej dziewczyny i tym razem nie stanowiło to problemu, ale straciła na tym cenne sekundy. Na szczęście  na miejscu mogła spokojnie zaprzeć się o kilka rur, zza których dała radę dosięgnąć stalowej liny dźwigu. Po ściśnięciu garścią stalowej liny winda oczywiście nie zatrzymała się od razu. Spowolniła tylko, a wywołane ściskaniem stalowej liny tarcie mocno rozgrzało dłoń dziewczyny. Na wysokie temperatury Ava także była jednak odporna. W powietrzu dało się tylko wyczuć leciutką woń spalenizny. Gorzej, że takie naprężenie bardzo nadwyrężyło rury, o które dziewczyna się zapierała. Jedna z nich nawet urwała się i z brzękiem opadła na windę w dole. W każdym razie wagonik wytracił na prędkości.
W tym czasie Sammy też bynajmniej nie próżnowała. Wychylając się odważnie do szybu spróbowała użyć swojej mocy aby przymrozić windę do ścian szybu. Przez to że jej moc nie działała tak sprawnie na odległość mogłoby się jej nie udać przy pełnej prędkości napędu. Całe szczęście jednak Ava spowolniła windę i jej pełne zatrzymanie za pomocą lodu mogłoby się udać.
Mogłoby, gdyby nie stała się nagle rzecz niespodziewana. Winda sama z siebie wyhamowała do zera, po czym momentalnie zmieniła kierunek i niemal z ta sama prędkością pofrunęła ku górze. Zaskoczona Ava, skupiona na uścisku, została na moment pociągnięta w górę, straciła równowagę i spadła na dach jadącej w górę windy.
Sammy też nie dane było długo przyglądać się temu z bezpiecznej odległości, bo poczuła na sobie z dużą siłą zamykające się odrzwia windy. Skutecznie przeszkodziło to w koncentracji na tworzeniu lodu. Po pierwszym ciosie dziewczyna poczuła że z jej barkiem jest coś nie tak, a wrota rozwarły się właśnie i widocznie szykowały się do kolejnego ciosu. Na szczęście gdy już wiedziało się o zagrożeniu dużo łatwiej było mu zapobiec i dziewczynie łatwiej było uniknąć kolejnego ataku. Straciła przez to niestety na moment z oczu szyb windy. Gdy drzwi znowu się otworzyły widać było za nimi tylko szybko przejeżdżający wagonik windy z Avą na dachu i AC wewnątrz.
Winda przejechała jeszcze jakieś dwa piętra w górę uderzając z impetem o sufit szybu i miażdżąc biedną Avę, która poczuła siłę ciosu nawet pomimo swojej odporności. Zaraz potem winda znowu zaczęła opadać. Prawdopodobnie ten cios miał zabić ewentualnego pasażera, tak więc dziewczyna mogła na chwilę skorzystać z efektu zaskoczenia.
Gdy winda znowu mijała parter, dziewczyny miały szansę na drugie podejście. Drzwi windy nie były tak silne jak mechanizm napędu, tak więc łatwo dałyby się zamrozić w miejscu, tak by już nie przeszkadzały w akcji. Ava mogła też zwyczajnie złapać za oprzyrządowanie serwisowe na dachu windy i zaprzeć się o inny element terenu, choćby i próg samego parteru. Tak czy siak tym razem udało się wykonać plan w stu procentach. Winda walczyła jeszcze ciskając iskrami z napędu, ale w końcu przepaliła się jedna z lin dźwigu, prawdopodobnie nie wytrzymując tarcia. Wózek windy stanął więc kilka metrów niżej opierając się głównie na wytworzonej przez Sammy warstwie lodu.
Nie trzeba chyba tłumaczyć, jakie podczas tej szaleńczej jazdy panowały warunki wewnątrz wagonika. Wszystkie ciała, żywe i martwe, rzucało szaleńczo po całej windzie. Alice uniknęła większych obrażeń, ale ciężko powiedzieć to samo o jeszcze żywym człowieku, rzucanym po okolicy jak szmaciana lalka. Z każdą gwałtowną zmianą pozycji wydawał z siebie krzyk bólu.
Gdy już wszystko ucichło winda zatrzymała się między piętrami, tak ze nie widać było żadnego zejścia na piętro, jednak gdy AC podniosła leżącą niedaleko latarkę i rozejrzała się po okolicy, spostrzegła w jednej ze ścian dziwny tunel o sporej szerokości, który wyglądał jakby został  wykonany jakimś świdrem. Winda przypadkiem stanęła zaraz przy nim, ale nie wchodząc do niego głębiej ciężko było stwierdzić dokąd prowadził, poza tym że w dół.
Ogólnie akcja ratownicza zakończyła się połowicznym sukcesem. AC nic wielkiego się nie stało, ale człowiek, którego próbowały wcześniej uratować widocznie nie przeżył powtórki z przejażdżki. Leżał na boku i nie ruszał się. Widocznie zaszkodziły mu wcześniejsze obrażenia jakie odniósł w windzie. Wzięte z zaskoczenia Młode Mścicielki też zostały trochę poturbowane. O dziwo bardziej dostało się Sammy, która widocznie miała przetrącony bark. No ale kto mógł przewidzieć takie zachowanie zwyczajnej windy towarowej?
Teraz zostało dostać się jakoś do wagonika i zagłębić się dalej w kopalnię. Do tej pory znaleziono ciała tylko jednej z dwóch ekip ratunkowych, nie mówiąc już o pozostałym personelu kopalni. Być może uda się dotrzeć do kogoś żywego.


Ostatnio zmieniony przez Fenris dnia Pon Maj 29, 2017 11:19 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alice Carter

avatar

Liczba postów : 38
Data dołączenia : 15/03/2017

PisanieTemat: Re: Kopalnia Roxxon Energy Corporation w stanie Kolorado   Sob Maj 27, 2017 9:49 am

Alice nie miała pojęcia co dzieje się z dziewczynami. Czy nic im nie grozi, czy one tam są bezpieczne. To była najgorsza myśl. Nie to, że leci w dół zamknięta w stalowej puszce! Dziwna dziewczyna. Na szczęście w głównym stopniu skupiła się teraz jednak na własnym przeżyciu. Nie bała się, ale musiała przecież działać... własnie... działać... w tej sytuacji jej działanie ograniczyło się do położenia plackiem na podłodze.
W każdym razie. Przeszkolenia zaczęły przynosić efekty. AC leżała i czekała, bo tyle mogła. Uderzenie jednak nie nastąpiło. Widna szarpnęła i nieco zwolniła, potem jeszcze bardziej, aż zatrzymała się nagle nie jadąc już tak szybko. Wszystkim strząsnęło. Alice wypuściła powietrze z płuc. Nie wiedziała co się dzieje, obstawiała, że dziewczyny coś wspaniale podziałały. Nie śmiała jednak jeszcze wstawać, wciąż była w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Winda w każdej chwili znowu mogła polecieć w dół.
Tego, że pomknie w górę się nie spodziewała. Mało tego, coś przygrzmociło w dach dźwigu, gdy ten szarpnął w górę, jakby coś zwaliło się szybem... któraś z dziewczyn...? Na bogów oby nie!
Znowu napięła mięśnie i zacisnęła zęby. Uderzenie w górę szybu z taką prędkością też będzie nieprzyjemne. Humoru nie poprawiał jej wrzeszczący agonalnie ratownik.
Zderzenie było gwałtowne i wyrzuciło całą zawartość windy w górę robiąc sobie krwawo - kościstego szejka. AC uderzyła w sufit windy ledwo będąc w stanie zasłonić głowę ramionami, po czym, gruchnęła znowu na podłogę. Stęknęła i otworzyła oczy. Nie chciała widzieć tej krwawej mielonki wewnątrz. Zrobiło się cicho. Ratownik nie przeżył kolejnego zderzenia. Przez chwilę nastolatka uspokajała oddech. Dopiero teraz zdała sobie sprawę, że winda znowu nieco opadła, ale stoi, a wewnątrz zrobiło się koszmarnie zimno, aż para z ust szła.
Leżąc wciąż poruszyła palcami u rąk i nóg, potem lekko nogami i rękoma. Miała czucie, kręgosłup cały. Usiadła. Mogła być w szoku, bo nie czuła żadnego dużego bólu, ale dla pewności dłońmi obmacała się szybko upewniając się czy nie ma żadnych złamań. W porządku. Była pokaleczona, posiniaczona i poturbowana, ale ostatecznie cała i żywa. Widok wewnątrz za to był bardzo nieciekawy. Krew, kości, poskręcane ciała, brud. Wolała się nie widzieć w lustrze. Musiała wyglądać jak prawdziwa zmora w dziecięcych koszmarów, umazana krwią i sadzą. Dobrze, że włosy miała związane w ciasnego kuca.
Po kilku głębokich, uspokajających serce wdechach postanowiła się wreszcie ruszyć. Winda stała, oby znowu jej się na spacery nie zebrało. Carter podniosła latarkę i rozejrzała się. Wśród ciał znalazła torbę lekarską, którą wcześniej zgarnęła, a jeśli wcześniej takiej nie znalazła, to zapewne ratownicy wśród swojego sprzętu taką mieli. Wzięła ją i westchnęła. Powrót na piętro był trudny i w zasadzie bezcelowy.
-Dziewczyny?! Halo! - Zawołała. Nie wiedziała co się z nimi dzieje. Czy nie są ranne, czy to któraś z nich nie spadła i nie została rozmazana na sklepieniu szybu.
-Dacie radę tutaj zejść? Tu jest jakiś tunel! - Powiedziała gdy tylko światło jej latarki padło na ów przejście. Jeśli miały w ogóle wciąż ciągnąć misję, to w obecnej sytuacji, to była jedyna droga.
-Jesteście całe? Dziewczyny?! Ava!? Sammy?! - Zawołała. Samej nie mogąc im pomóc się tu dostać, postanowiła wgramolić się do tunelu. Latarka w zęby, torbę wrzuciła przodem i wdrapała się do przejścia. Krzywiąc się trochę przy tym, ale to nic. AC powinna być w pełnej dyspozycji znowu za kilka, może kilkanaście minut, takie obrażenia nie stanowiły raczej większego wyzwania dla jej regeneracji.
Co jakiś czas wołając dziewczyny po imieniu utrzymywała kontakt głosowy, choć tyle mogła. Torbę przewiesiła przez ramię i szyję i świeciła latarką w głąb tunelu by ocenić jego pochodzenie lub przeznaczenie. Co to za miejsce? Szyb kopalniany? Miał tory? Jak duży był ten tunel. Czy uzbrojony jakimiś belkami czy innymi wzmocnieniami, czy to zwyczajnie była wydrążona, surowa dziura w ziemi?
Gdy i jeśli dziewczyny zlezą do windy, Carter pomoże z góry wdrapać im się do tunelu, a potem, nim ruszą dalej obejrzy je i pomoże Samm z barkiem. Jeśli nie da rady tego naprawić mocą w miarę szybko, to poprosi Avę o pójście przodem, a Samma poprowadzi Sam pod ramię, by mieć z nią kontakt fizyczny, by jej leczenie mogło sobie wciąż naprawiać bark nastolatki.

//Pozwoliłam sobie napisać pierwszego posta, by dać wam znać o tunelu ^^
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava Harris

avatar

Liczba postów : 26
Data dołączenia : 01/04/2017

PisanieTemat: Re: Kopalnia Roxxon Energy Corporation w stanie Kolorado   Pon Maj 29, 2017 12:48 pm

Skoro liny nie było, to trzeba było się zadowolić łańcuchem choć przy tym się martwiła, że może pęknąć. Ale będą się później o to martwić.
Po tym jak kabel windy wraz z wagonikiem szarpnęły nią, poczuła lekki ból w ramieniu i zachybotała się niebezpiecznie, gdy jedna z rur się naderwała. Na szczęście nie wszystko poszło i nadal miała czego się trzymać. Była świadoma tego, że taki kabel od windy szybko się nagrzeje, ale na szczęście to jej dużo nie robiło. Poza lekkim odczuwaniem nieprzyjemnego parzenia. Pewnie bez aktywowania mocy rozwaliłoby jej nieźle dłoń. Siła to nie wszystko.
Zerknęła w dół z zadowoleniem, widząc jak Sammy używa swojej mocy, by pomóc jej z windą. Tak było dużo łatwiej. Kto wie czy sama dałaby radę zatrzymać ją na czas. Może i Alice się leczyła, ale nie była nieśmiertelna. Nie wiadomo czy by przeżyła taki upadek windy.
Nie spodziewała się jednak tego co się stało po chwili. Winda szarpnęła w górę, odrywając ją od bezpiecznego podłoża. Zaskoczona tą nagłą zmianą toru lotu nie była w stanie zareagować nijak na to. Pociągnięta za liną, wylądowała na dachu windy, po chwili wydając z siebie cichy jęk i zaciskając zęby gdy przygniotło ją do sufitu. Może i była odporna na uszkodzenia, ale na ból już nie. I choć był mniejszy niż normalnie by odczuł człowiek to jednak nadal był. Jeśli ktoś kto sterował windą, próbował ją zabić to cóż, nie udało mu się. Choć zapewne zwykły człowiek w tej chwili by zginął.
Starając się ignorować ból i dając działać swojej regeneracji, Ava zaparła się nogami, by ponownie spróbować zatrzymać wagon. Z pomocą Sam w końcu im się to udało. Odetchnęła, chwilę leżąc nieruchomo na dachu windy i oddychając ciężko.
- Żyję! I Sam też! - zawołała do Alice, słysząc jej głos. Ot powiedziała tyle tylko, by uspokoić dziewczynę, że może i nie w idealnym stanie, ale wciąż żyją. Jeśli Sammy coś się stało to AC zapewne ją uleczy. O to nie musiała się martwić. Powoli podniosła się do siadu i złapała za klapę w suficie windy. Uspokoiła oddech, by szarpnąć nią. Domyślała się, że klapa i tak była porządnie zamknięta, więc musiała ją wyrwać. Ale łatwiejsze to od bawienia się w robienie dziury w suficie. Kiedy w końcu udało jej się zajrzeć do środka, zobaczyła niezbyt przyjemny widok. Ciała były porozrzucane jeszcze bardziej.
- Tunel? Kolejna pułapka? - i kolejne trupy dodała sobie w myślach. Nie była pesymistką, skądże znowu. Ale patrząc na to co się tu działo, ciężko było mieć nadzieję, że ktoś przeżył. Zeskoczyła w dół i spojrzała w górę, by w razie czego pomóc Sammy z zejściem na dół. W końcu mogłyby ruszyć dalej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sammy

avatar

Liczba postów : 38
Data dołączenia : 21/12/2016

PisanieTemat: Re: Kopalnia Roxxon Energy Corporation w stanie Kolorado   Wto Maj 30, 2017 10:51 pm

Ból dość dobrze sprawił, że Sammy przestała się patrzeć w głąb i podziwiać to, jakie cuda zaczęły się dziać z windą. Przynajmniej jedną z pozytywnych wiadomości dotyczyła tego, że jej starania dały jakikolwiek rezultat. Ale wracając...
Jej oczy otworzyły się szeroko, a odrzwia windy, które zatrzasnęły się na jej ciele, spowodowały również rozproszenie jej uwagi. Do tego dochodził też skutek całego działania - w tym przypadku odsunięcie się od tego, próba zablokowania ich na krótki moment za pomocą stworzonej "belki" z lodu i upadnięcie na tyłek, by nie oberwać po raz kolejny.
Boli. Cholernie boli - wiedziała, że jej ciało nie zniosłoby tego uścisku tak, by wyszła z tego bez obrażeń. Na swoje nieszczęście. Przez krótki moment nie mogła nic więcej zrobić niż obserwować to, co się działo... Dlatego też przez krótki moment, w którym nie mogła nic zrobić, starała się chociaż trochę ochłodzić swój bark - coś w stylu zimnego okładu, tylko, że w tym przypadku nie dotykała tego miejsca, jedynie skupiając swoją moc tam.
Ale dobra, czas przecież i zadziałać dalej, prawda?
Powstała na obie nogi, decydując się na kolejne podejście i zarazem ignorując na moment fakt, że jej ciało nie było w pełni sprawne. Momentalnie potraktowała umiejętnością, by zablokować mechanizm, który doprowadził wcześniej do jej takiego, a nie innego stanu. Drzwi windy zostały "wyłączone" z gry, a ona, jeśli trzeba było, próbowała jeszcze coś zrobić za pomocą mocy, jeśli chodziło o zatrzymanie wcześniej wspomnianej windy.
Po tym wszystkim odsunęłaby się o metr od tego i wzięła wdech, zarazem krzywiąc się mocno. Spokojnie. Musisz odpocząć. I nie zawracać sobie ciągle uwagi tym barkiem.
- Jeszcze żyję. Chociaż najwyraźniej sobie coś uszkodziłam - dodała od siebie. Aww... Świetnie. Mam za swoje. Powinnam być bardziej uważna. - Ta winda jest nawiedzona czy jak? - naburmuszyła się jeszcze nastolatka. Jeżeli gdzieś wcześniej zapodziała się jej latarka - kto wie, co się z nią działo przez ten czas - schowałaby ją do kombinezonu.
Ah. Właśnie. Raczej nie zdołałaby sama zejść, dlatego też dość niepewnie podeszła do pomysłu zejścia niżej i dostania się do tunelu. W razie możliwości, skorzystała z pomocy Avy, jak i AC, mamrocąc przy tym podziękowania.
- [b]Um. Jeśli chcecie, mogłabym spróbować stworzyć za pomocą lodu warstwę na ścianach i suficie, by mieć pewność, że się nie zawali. Chociaż nie wiem czy coś to da[/i] - powiedziała jeszcze w sprawie samego tunelu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fenris
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 277
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Re: Kopalnia Roxxon Energy Corporation w stanie Kolorado   Czw Cze 01, 2017 6:20 pm

W absolutnej ciszy dziewczyny słyszały się bardzo wyraźnie, zakłócane jedynie przez echo, które odbijając się od ścian pędziło w głąb szybu. "Żyje...żyje...żyje...żyje..." Pytanie, czy dawanie o sobie znać należało do rzeczy rozważnych. Z drugiej strony dotychczasowe skradanie się nie pomogło uniknąć pułapek w postaci szalonego wiatraka oraz windy.
Sammy bez problemu znalazła swoją latarkę, bo ta pomimo że upadła na ziemię i kawałek się odtoczyła, to wciąż pozostawała włączona i stanowiła jedno z niewielu źródeł światła w tunelu.
Dziewczyny przegrupowały się szybko na skraju tunelu, który stanowił chyba pewniejsze podłoże niż zdezelowana już winda. Wybity bark stanowił niewielkie wyzwanie dla AC. Bardziej pomogło wyszkolenie medyczne niż sama moc, bo nastawienie barku z powrotem na miejsce nie wymagało specjalnych nadludzkich zdolności. Oczywiście moc także pomogła.
Czas jednak było ruszyć dalej. Bez zagłębiania się do tunelu ciężko było o nim dużo powiedzieć. Zapuszczając się lekko w głąb AC mogła stwierdzić że na pewno nie był on naturalny. Miał niemal idealnie okrągły przekrój o promieniu jakiegoś półtora metra, a wydrążony był w litej skale. Do tego schodził spiralnie w dół, niczym przedziwna klatka schodowa. Czyżby coś, lub ktoś próbowało wytworzyć sobie drogę między piętrami bez użycia windy? Może tunel nie wyglądał szczególnie zachwycająco, ale poza nim zostawała tylko wspinaczka w dół szybem windy.
Przechadzka spiralnym tunelem strasznie się dłużyła. W ciszy, która znacznie potęgowała odgłosy ich kroków ciężko było powiedzieć jak bardzo w dół już zeszły. Po jakimś czasie zupełnie straciły również poczucie kierunku.
Kiedy tak szły i szły jakiś inny odgłos przyłączył się do tupotu stóp. Z początku bardzo niemrawy, jednak z każdą chwilą przybierający na sile.
Coś jakby warkot silnika?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alice Carter

avatar

Liczba postów : 38
Data dołączenia : 15/03/2017

PisanieTemat: Re: Kopalnia Roxxon Energy Corporation w stanie Kolorado   Nie Cze 04, 2017 6:29 pm

Alice ulżyło widząc, że dziewczyny są zdrowe... całe w zasadzie też. Sam miała wybity bark, ale na szczęście w zasadzie tylko wybity bark. Nieprzyjemna sprawa, nie ma co ukrywać, nastawienie barku było jeszcze mniej przyjemne i bardzo bolesne, ale AC starała się łagodzić o ile nawet nie zniwelować bólu swoją mocą. Potem została tylko ostateczna regeneracja, by Sam miała pełną sprawność ruchu już bez bólu.

Podróż dalej tunelem zdawała się rudej ciągnąć w nieskończoność. Nastolatka na każdym kroku spodziewała się pułapek, albo innych równie brutalnych niespodzianek. Instynktownie stawiała kroki ostrożnie i lekko. Była czujna i skupiona. Zdawała sobie sprawę, że przy windzie miały znacznie więcej szczęścia niż rozumu. Musiały mieć się na baczności skoro brnęły w to dalej, a AC nie chciała dać się znowu głupio zaskoczyć.
Tunel schodził w dół. Ciągle w dół, ale ciągle też zakręcał. Carter zdała sobie sprawę, że idą spiralą. Przez chwilę zastanowiła się co też mogło wykonać taki tunel, ale szalone pomysły jakie wpadały jej tylko do głowy szybko odrzuciła.
-Oszczędzaj siły Sammy. Nie wiemy kiedy będziemy potrzebowały naprawdę Twojego lodu. - Odpowiedziała koleżance. Tunel mimo iż surowy, zdawał się stabilny. Nic nie powinno się stać jeśli nie będą tu szaleć, a tylko iść ostrożnie przed siebie.
Kiedy więc ich uszu dobiegł dźwięk, AC się zatrzymała i nasłuchiwała chwilę. Przyłożyła palec do ust. Do czegoś się zbliżały. To chyba brzmiało jak warkot silnika. Cóż to mogło być? Koniec tunelu i jakieś pomieszczenie z pracującymi maszynami górniczymi? A może to maszyna drążąca, do której się zbliżały?
Kiwnęła dziewczynom głową. Nie miały co tak stać. Trzeba było iść dalej. Z tym, że teraz Alice zaczęła świadomie stąpać jak kto, ostrożnie, lekko, cicho. Jak potrafiła najlepiej się skradać, by nie narobić hałasu... nie wiedziały do czego się zbliżają. Światło latarki przesłoniła też palcami i skierowała je w ziemię pod stopami, by nie zdradzić się błyskami z korytarza. Mogli czekać ich tam robotnicy, druga ekipa ratunkowa, albo coś co odpowiadało za ten cały bajzel. Musiały być naprawdę ostrożne...
A mogła tam równie dobrze jakaś porzucona, uruchomiona maszyna...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava Harris

avatar

Liczba postów : 26
Data dołączenia : 01/04/2017

PisanieTemat: Re: Kopalnia Roxxon Energy Corporation w stanie Kolorado   Pon Cze 05, 2017 2:52 pm

Nie było co zastanawiać się nad tym czy głośne gadanie było mądre czy nie. Wcześniej były cicho, a i tak winda je zaatakowała. Ava nie widziała więc sensu w byciu przesadnie ostrożnym. Jeśli ktoś lub coś będzie chciało to i tak je dopadnie. Choćby było cichutko.
Po wejściu do tunelu okazało się, że nie jest specjalnie wielki. Na szczęście ona również nie była specjalnie wielka i musiała się tylko delikatnie pochylić, by móc iść nim do przodu. Tunel jej się kojarzył z czymś wydrążonym przez mega dżdżownicę, a to jej podsunęło na myśl czerwie z serii Diuna. Miała nadzieję, że to tylko wytwory fantastyki i takie coś naprawdę nie istniało nigdzie głęboko pod ziemię. Z drugiej strony. Skoro istnieją mutanci i kosmici to czemu nie wielkie robale.
Zwłaszcza, że tunel schodził pod skosem w dół i nie wiadomo jak głęboko mógł prowadzić. Może faktycznie górnicy przypadkowo obudzili coś co spało głęboko pod ziemią. Istniało tak wiele możliwości, że ciężko aż było rozważać je wszystkie. A może to jakiś mutant sterujący ziemią i kamieniami? Może jakiś z mocami telekinetycznymi? Albo po prostu maszyna.
Spojrzała na Alice, no gadać nie gadały, a po ziemi ciężko było iść idealnie cicho. I tak szły powoli. Albo miały przed sobą jakąś uruchomioną maszynę, albo, w najgorszym przypadku, coś wielkości tunelu jechało właśnie na nie i je staranuje. Nie sądziła by była w stanie zatrzymać ciężką maszynę górniczą. Na pewno dałaby radę ją spowolnić, gdyby się uparła, ale całkowite zatrzymanie byłoby trudne. Nie ma jednak co gdybać, nie było odwrotu jeśli chciały uratować ludzi. O ile ktokolwiek jeszcze żył.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sammy

avatar

Liczba postów : 38
Data dołączenia : 21/12/2016

PisanieTemat: Re: Kopalnia Roxxon Energy Corporation w stanie Kolorado   Sro Cze 07, 2017 10:09 am

Przywrócenie jej ciała do poprzedniego stanu zdecydowanie nie mogła zaliczyć do przyjemnych działań. Zacisnęła mocno zęby, starając się nie wydawać z siebie żadnego dźwięku, jedynie skrzywiła się z bólu. Nigdy. Więcej - pomyślała międzyczasie, jednocześnie w tej samej chwili zdając sobie sprawę z tego, że to nie było możliwie. Znajdowały się w niebezpiecznym miejscu, więc uniknięcie kolejnych obrażeń było... Raczej niemożliwe.
Ale przynajmniej latarka działa. Przyda się nam - gdy już były w tunelu, zdecydowała się również na jej użycie.
- Zrozumiałam - mruknęła jedynie do Alice, rozglądając się zarazem. Dziwny ten tunel. Przez moment pomyślała o jakimś świdrze, który mógłby stworzyć coś takiego. Zawsze to jakieś skojarzenie. W sumie, mało co widziałam tuneli. Może w rzeczywistości tak wyglądają?
Oświetlanie sobie drogi dość pomagało, ale... Jak długa będzie aktualnie ta trasa? Dość dłużyła się, a cisza, która tutaj była - nie licząc odgłosów, jakie same wydawały - dość niepokojąca. Nie wiadome było, na co właściwie powinny się jeszcze przygotować.
No i... Po pewnym czasie zaczęła również coś słyszeć. Zamrugała oczami, po czym skierowała światło latarki ku ziemi. A co, jeśli to kolejna pułapka? Przesunęła się bliżej ściany, po swojej lewej. Wolała, by nagle coś nie zaskoczyło ją, gdyby znajdowała się po środku tunelu. I po prostu szła dalej, a skoro nie zostałaby zatrzymana, pewnie niedługo dotrze bliżej czegoś, co wydawało z siebie ów dźwięk.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fenris
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 277
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Re: Kopalnia Roxxon Energy Corporation w stanie Kolorado   Sro Cze 07, 2017 1:41 pm

Schodząc w dół zdawało się, że odgłos maszyny nie narastał bardziej, niż dziewczyny same by się do niego nie zbliżały. Wyglądało więc na to że to, co czekało na nie w dole, nie ruszało się z miejsca. Co więcej, po przejściu jeszcze paru spiral w dół dało się z pośród hałasu wybrać kilka mniejszych odgłosów silnika. Natężenie dźwięku urosło do poziomu placu budowy, albo sporej hali produkcyjnej zanim dziewczyny zeszły na sam dół. Plusem tej sytuacji było to, że jak głośno by się nie zachowywały, nie było szans, by ktoś (lub coś) z dołu je usłyszał.
Gdy tunel powoli przestał opadać, a w końcu trafił już do większego pomieszczenia, dziewczyny musiały podnosić głos żeby się słyszeć. Mimo że dla bezpieczeństwa bohaterki skierowały światło latarek możliwie w dół i nie sposób było się prze to rozejrzeć, to po wejściu do pieczary poczuły wrażenie sporej przestrzeni. Przestrzeni, a także ruchu, bo pomimo że w kopalni stało gorące powietrze, to w jaskini ewidentnie coś się ruszało. Niestety wszędzie były pogaszone światła, więc ciężko było rozeznać się zarówno w samych wymiarach jaskini, jak i tym co się w niej działo. Ze wszystkich miar wydawało by się że kopalnia pracuje bez zarzutu. Czyżby rzeczywiście była nawiedzona?
Jakiś niewielki kształt śmignął z metalicznym wizgiem obok nogi Alice znikając dalej w mroku. Poruszanie się po omacku nie wchodziło w grę jeśli nie chciały przypadkiem wpaść na jakąś pracującą maszynę. Chcąc nie chcąc dziewczyny musiały więc znów radzić sobie latarkami. Niestety te źródła światła, które miały przy sobie bohaterki  nie starczały by poradzić sobie całkowicie z mrokiem jaskini. Pozwalały jakoś lawirować, oświetlając teren dookoła siebie, jednak ginęły w mroku sali na większej odległości.
Szperanie światłem po pieczarze przyniosło jednak jakieś efekty. Wyglądało na to że hala rzeczywiście pracowała pełną parą. Latarki rzucały powykrzywiane cienie na całą scenę, tak więc to, co na początku mogło się wydawać dziewczynom za łapę jakiegoś smoka, czy innej besti, okazało się być zwyczajną łyżką od koparki górniczej. Jedne maszyny cały czas pogłębiały wymiary pieczary, inne zbierały uzyskany w ten sposób gruz i przewoziły go do potężnych rozkruszarek pośrodku pomieszczenia. Niewielkie robociki odbierały rozdrobniony już gruz i odjeżdżały z nim gdzieś w mrok. Nigdzie nie było żywej duszy, pomimo że koparki, wózki widłowe i inne pracujące urządzenia miały widoczne, puste teraz, stanowiska dla operatorów. Z tego miejsca trudno było określić w którą stronę znajdują się wyjścia z hali, a już tym bardziej w którą stronę należało się udać.
Stać też nie było sensu, więc każdy kierunek marszu wydawał się tak samo dobry, o ile nie wiązał się ze staniem w miejscu. Nieważne w którą stronę dziewczyny poszły, świecąc sobie pod nogi trafiły na kolejny makabryczny widok. W pewnym miejscu, na podłodze sali, leżały równo ułożone rzędy ludzkich sylwetek. Było ich strasznie dużo, na oko parę dziesiątek, wszystkie poukładane w linie, jak do jakiegoś spisu, czy oględzin. Światło latarek tańczyło na ich kształtach potęgując makabryczne wrażenie.
Gdy dziewczyny w końcu podeszły, żeby sprawdzić stan zwłok, okazało się jednak, że wcale nie są to ludzie, ani nawet nic, co z nich zostało. To co wydawało się być jakąś masową mogiłą, okazało się być tylko stertami mniejszych i większych kamieni usypanych w ludzkie sylwetki, jedną obok drugiej. Jeden z małych robocików wyładował właśnie obok nich kolejną porcję kamieni i uformował ją jako tako w kształt ludzkiego korpusu i jednej nogi.
Nagle stało się coś. Jeden z tych małych robotów zatrąbił na nie ostrzegawczo zza ich pleców. Gdy się odwróciły okazało się że stoją w miejscu gdzie zgodnie z programem powinien zostać usypany kolejny człowiek. Po kilku sekundach do tego jednego zaczęło przyjeżdżać coraz więcej maluchów z zapasem gruzu, które zbierały się w półkole i trąbiły z wyrzutem na dziewczyny.
Wszystko rozeszłoby się po kościach gdyby nie to że na trąbienia małych robotów odpowiedziała gromka syrena ogromnej koparki z oddali i kilka innych sygnałów. Dziewczyny nagle znalazły się w centrum uwagi gdy wszystkie maszyny, które nie były przybite do podłoża przerwały to co robiły i skierowały swoje widły, łyżki i spulchniarki w ich stronę startując tak szybko jak tylko pozwalał im ich napęd.
Gdy sytuacja wyglądała wyjątkowo beznadziejnie do kakofonii odgłosów doszły kolejne, których dziewczyny się raczej nie spodobały. Strzały. Nie było pewne kto strzelał i do kogo, ale zaraz po tym pod jedną ze ścian jaskini, kawałek dalej rozbłysła w ciemności flara. Być może kolejna pułapka, być może obietnica zbawienia.
Dziewczyny musiały postanowić co dalej robią i to szybko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alice Carter

avatar

Liczba postów : 38
Data dołączenia : 15/03/2017

PisanieTemat: Re: Kopalnia Roxxon Energy Corporation w stanie Kolorado   Sro Cze 07, 2017 7:24 pm

Hałas robił się coraz wyraźniejszy, coraz głośniejszy. W pewnym momencie dziewczyny były w stanie już stwierdzić, że nie zbliża się on do nich, tylko one do niego. Huk maszyn górniczych, bez dwóch zdań.
AC czuła niepokój. Niby trudno stwierdzić dlaczego, a z drugiej strony, to było chyba oczywiste. Znajdowały się bogowie wiedzą ile pod ziemią, poza zasięgiem czegokolwiek, pchając się w coś o czym nie miały bladego pojęcia. Chodzące maszyny górnicze mimo wszystko budziły też nadzieję. Ktoś tu pracował? Byli żywi ludzie? Pracownicy? Druga ekipa ratunkowa?! Może miały farta i tym razem trafiły na coś, co nie będzie chciało ich zabić?

Dotarły wreszcie do jakiejś wielkiej groty. Ciężko było nawet nazwać to pomieszczenie. Może była to hala, a może jaskinia wydrążona przez sprzęt. Carter spodziewała się tutaj, świateł, ruchu... ludzi. Zastała je jednak ciemność i pracujące głośno machiny. Nawet gdy odważyły się wreszcie poświecić latarkami by się rozejrzeć, niewiele mogły stwierdzić. Ogromne miejsce, ogromne maszyny... pracujące maszyny i ruch... maszyn, robocików jakiś, nie ludzi.
-Co jest do diabła... - Mruknęła, ale sama nie usłyszała własnych słów. Huk był wielki. AC poczuła znowu napięcie. Maszyny działały... mało tego pracowały, wykonywały swoje zadania, a nie stały tylko odpalone i czekały aż zabraknie im benzyny. Pracowały, mimo iż na siedzeniach nie było operatorów. Tu w ogóle nigdzie nie było ludzi!!
Coś tu nie grało... nic do siebie nie pasowało, a to co roiło się w głowie nastolatki było czystą fantazją! Krok za krokiem podjęły zwiedzanie, a napięcie w rudej narastało.
W końcu to zobaczyła. Ciała. Równo poukładane w rzędzie... może do czegoś przygotowywane. tyle ludzi... chyba wszyscy pracownicy...
Zaraz... to nie ciała...?
Gruz...?
Poukładany na kształt ciał ludzkich?...
Alice stała nad rzędem kamiennych kopczyków usypanych obok siebie starannie, nie wierząc w to co widzi. Ukłucie niepokoju było silniejsze niż to jakie odczuła z początku, gdy myślała iż są to prawdziwe ciała.
Gdy za ich plecami coś trąbnęło, podskoczyła zaskoczona. Robocik z kupką gruzu widocznie chciał skończyć usypywać jedno z kamiennych ciał.
-Co jest...? - Powtórzyła, ale znowu została zagłuszona. Do pierwszej syreny dołączyła kolejna, potem następna, kolejne robociki, potem większe maszyny i kolejne klaksony i syreny. Istna kakofonia. Ruda skrzywiła się, uszy bolały, nie ma co.
Nie to było jednak najgorsze. Fantazje AC zdawały się potwierdzać, bo te maszyny zdawały się żyć. Funkcjonowały bez operatorów! Zachowywały się jak świadome istoty, którym właśnie przerwano pracę! Rozzłoszczone maszyny, którym przerwano pracę! Przez głowę Carter przebiegły szybko dwie wizje... albo to faktycznie są jakieś inteligentne maszyny, jakimś sposobem ożywione, samoświadome... co oznaczało, że sprawa grubo ich przerasta bo rozchodzi się tu o Sztuczną Inteligencję. Albo ktoś ma wszystko na podglądzie i operuje jakimś super joystickiem, by kierować całym tym ustrojstwem! Jedna myśl bardziej szalona od drugiej.
Na rozprawianie o tym głośno nie było sposobu. Maszyny... małe robociki, wózki widłowe, koparki i co tylko mogło zwróciło się w ich stronę z jawnym zamiarem pokrojenia, rozdrobnienia, rozjechania, rozpłaszczenia, nadziania, pokrojenia czy rozszarpania dziewczyn na kawałeczki. Co teraz?! Ava pewnie byłaby w stanie powstrzymać kilka z tych krwiożerczych machin, ale nie wszystkie, pewnie nawet Sam część zdołała by zamrozić. Nawet ona przez jakiś czas zdołałaby tańczyć wymijając ramiona koparek, ale ile...
Kiedy błysnęła raca i rozległy się strzały z broni AC spojrzała natychmiast w tamtą stronę. Wszystko działo szybko. Sekunda na decyzję. Ułamek sekundy na analizę. Po strzałach żadna nie padła ranna ani martwa, strzały więc albo były pudłem, albo nie były skierowane w nie. Wierzyła, że to ta druga opcja... do tego flara oświetlała pewne miejsce jakby umyślnie wskazując im drogę. Same ze swoimi latarkami były dość dobrym celem, więc nie potrzebna byłaby raca jeśli ktoś chciałby powystrzelać je jak kaczki.
-DALEJ! - Wrzasnęła co sił w płucach i machnęła na dziewczyny po czym rzuciła się w stronę flary. Wóz albo przewóz. Z szans się korzysta, a to była jedna z nich.
Oby agresywny sprzęt nie odciął im jeszcze drogi. W razie czego AC znała kilka parkurowych skoków i trików, nie powinna mieś większych problemów z wyminięciem, przeskoczeniem czy prześlizgnięciem się pod widłami. Oby jednak ewolucje nie były potrzebne inaczej Ava musiałaby staranować co nieco by zrobić przejście...
Tak czy siak... kierunek flara.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava Harris

avatar

Liczba postów : 26
Data dołączenia : 01/04/2017

PisanieTemat: Re: Kopalnia Roxxon Energy Corporation w stanie Kolorado   Sob Cze 10, 2017 4:51 pm

Na szczęście okazało się, że tunel nie był drogą do legowiska jakiegoś olbrzymiego potwora, który zaraz by ich zjadł. Ani nie był drogą dla zabójczej maszyny jego wielkości, która by jechała prosto na nich. One się zbliżały do dźwięku, ale dźwięk wyraźnie stał w miejscu. I w końcu dotarły do wyjścia. A przed nimi było sporej wielkości pomieszczenie, sądząc po odgłosach. Ciężko jednak było dojrzeć cokolwiek w tych ciemnościach. Echo jednak było sporo. Musiało tu być naprawdę sporo maszyn. Tylko dlaczego pracowały? Skoro podobno wszyscy ludzie zaginęli. W którymś momencie jednak Ava dojrzała, że pojazdy są puste. Nie wyglądały na jakieś niesamowicie zaawansowane. Wyraźnie miały kabiny na kierowców. Więc ich potrzebowały. A jednak. Chodziły i pracowały bez nich.
Jakiś super zaawansowany wirus, który przejmował kontrolę nad urządzeniami? A może mutant, który potrafił to zrobić? Ciężko było stwierdzić. Dookoła nie było ani jednej żywej duszy.
W końcu zdecydowały się ruszyć przed siebie. I przez chwilę chyba każda z nich miała wrażenie, że trafiły na miejsce, gdzie właśnie zginęli wszyscy ludzie. Przerażające. Martwiła się, że może tez tam zobaczyć swojego wujka... Ale ku jej zdziwieniu nie zobaczyła tam ani jednego człowieka. Tylko sterty kamieni poukładane na kształt ludzi. Ktoś miał zamiar zrobić sobie golemy? Służących?
- To... Jest naprawdę dziwne - stwierdziła, patrząc na ten dziwny widok. Niemal podskoczyła, gdy jedna z maszyn na nie zatrąbiła z niezadowoleniem. Avie nie widziało się zwracać na siebie uwagi wszystkich maszyn, więc szybko odsunęła się na bok by robot mógł odłożyć swoją stertę gruzu tam, gdzie chciał. Chyba przypadkiem weszły na miejsce, gdzie miało być ułożone kolejne "ciało." Maszyny chyba tylko chciały wykonywać swoje zadania. Być może nie były zaprogramowane na marnowanie czasu na atak. Więc najlepiej zejść im z drogi.
Strzał przykuł jej uwagę. Oczywiście nie obawiała się go, cały czas miała aktywną swoją moc. W takim miejscu jak to nie warto było ryzykować wyłączaniem jej. Zerknęła na Alice, po czym ruszyła za nią, ale nieco wolniej. Zerkając za siebie na maszyny. Ciekawa czy wrócą do swojej pracy, skoro przeszkoda sama się usunęła, czy jednak spróbują je gonić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sammy

avatar

Liczba postów : 38
Data dołączenia : 21/12/2016

PisanieTemat: Re: Kopalnia Roxxon Energy Corporation w stanie Kolorado   Wto Cze 13, 2017 1:03 pm

W końcu dotarły... Do tego miejsca. Jakiego? Cóż, ciężko był stwierdzić na starcie, skoro na początku zrezygnowały z próby oświetlania okolicy. Bądź co bądź, Sammy doszła chociażby do jednego wniosku - hałas zwiększał się wraz z zmniejszeniem się odległości, ale... Nic nie zbliżało się do nich. To one zbliżały się do... Czegoś.
Hałas sprawił, że pozostanie cicho nie miało większego sensu. Do tego wszystkiego dochodził fakt, że jednak musiały wykorzystać te niewielkie źródło światła - nawet jeśli nie oświetliło to wszystkiego, jak również i powodowało, że miejsce wydawało się być jeszcze bardziej straszniejsze niż wcześniej...
Zapoznanie się z miejscem również nie należało do złych pomysłów. Dzięki temu ciemnowłosa zrozumiała, że nie miała do czynienia z dziwnymi stworzeniami, a z maszynami.
- Hm... Ciekawe... - mruknęła do siebie. Więc takich tutaj używają? I ciekawe czy są automatycznie zaprogramowane na działanie. Rozglądała się, oświetlając tyle, ile mogła tego miejsca, zarazem przemieszczając się wraz z towarzyszkami. Wydawało się być to na swój sposób bardzo ciekawe.
Ah. Co jeszcze? No fakt, że na początku, gdy ujrzała "mogiły", na moment zamarła, odczuwając strach. Miejsce, oświetlenie, niepewność i ta napięta atmosfera sprawiła, że pomyślała z miejsca o czymś najgorszym. Tyle ofiar... Czyżby nie zdążyły?
Myślała tak do momentu, gdy przybliżyła się do tego... I zobaczyła... Kamienie. Tak.
- Co to jest? - chwilowa ulga spowodowana świadomością, że to nie ludzie, ponownie została zniwelowana przez narastającą niepewność... Dotyczącą dość prostego faktu. Jakiego? No właśnie... Dlaczego właściwie to robiły? To... Dziwne. Zdecydowanie. Jeszcze bardziej niż nawiedzona winda.
No i oczywiście problemy nadeszły...
Usłyszała pikanie za sobą i z lekka zaskoczona. Co jest? Zdecydowanie to coś można nazwać kolejną niespodzianką. Nim się spostrzegła, coraz to więcej maszyn zaczęło się "interesować" ową trójką. Przełknęła ślinę.
- Nie podoba mi się to... - tym bardziej, że i większe maszyny dawały po sobie znać. Czy wykorzystała swoją moc? Nie. Poleciała z dziewczynami, pewnie trochę wolniej, ale jednak. Jednakże zamierzała postawić lodową ścianę, jeśli zechcą je gonić maszyny. Ewentualnie spróbować unieruchomić... Po prostu zamrozić powierzchnię za nimi. Nie chciała się wdawać teraz w walkę, nie, gdy miała wrażenie, że nie miałaby zbyt dużych szans.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fenris
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 277
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Re: Kopalnia Roxxon Energy Corporation w stanie Kolorado   Sro Cze 14, 2017 9:19 am

Żadna z dziewczyn nie kwapiła się szczególnie do mocowania z maszynami górniczymi. Stawanie twarzą w twarz ze skruszarką do skał nikomu chyba nie mogłoby wydawać się dobrym pomysłem.
Dlatego kiedy tylko padły tajemnicze strzały, a gdzieś z tyłu rozbłysła raca, bohaterki nie namyślały się długo i ruszyły w stronę światła.
Przypuszczenia Avy sprawdziły się. Inne dziewczyny zajęte ucieczką mogły tego nie zauważyć, oświetlając sobie drogę przed sobą, ale gdy tylko zwolniły małym robocikom miejsce pracy, te zupełnie je zignorowały i ochoczo zabrały się za usypywanie kolejnego człowieczka. Większe maszyny również wróciły do swojej pracy, gdy tylko dziewczyny oddaliły się na pewną odległość od „ciał”. Widocznie imperatyw kontynuowania pracy miał wyższy priorytet, niż przeganianie intruzów. A może większe maszyny uznały, że małe robociki są już bezpieczne? Ciężko powiedzieć co sterowało obwodami pojazdów.
Tak czy siak pojedyncze strzały nie ustępowały, teraz na nowo zagłuszone odgłosami pracy. Gdzieś z mroku hali rozległa się niewielka eksplozja. Ciężko było stwierdzić co się dzieje przy tak skąpym dostępie do światła. Nagle w polu widzenia Avy, która została trochę w tyle za koleżankami, pojawiła się kolejna maszyna. W ciemności i cieniu rzucanym przez latarkę na myśl przypominała ona średniej wielkości drona, z pojedynczym wiertłem ustawionym z przodu. Poruszała się w powietrzu za pomocą zestawu śmigieł, a sama nie miała więcej niż metr średnicy. Miała też coś w rodzaju odnóży, ale ciężko było zgadnąć ich zastosowanie w tym mroku. W każdym razie "komar" momentalnie zaatakował wiertłem szyję Avy, ale w oczywisty sposób ześlizgnęło się ono po niej. Komar zawizgał z bulwersacją i okrążył dziewczynę, szukając kolejnego miejsca do ataku. W tym czasie dołączyła do niego kolejna maszyna, a jeszcze dwie wyminęły Avę i pognały dalej za niespodziewającymi się niczego dziewczynami. Być może było ich więcej, ale poruszały się bardzo zwinnie i nie dawały się długo oświetlać w promieniu latarki.
Sammy i AC w tym czasie biegły przed siebie w stronę światła flary. Okazało się że cały czas poruszały się wzdłuż linii szyn, które prawdopodobnie prowadziły w dół do dalszych tuneli. Cały czas towarzyszyły im strzały, a raz zaraz za nimi rozległa się niewielka eksplozja. Gdy dotarły na miejsce okazało się że flara oświetla tylko wlot do kolejnego z tuneli kopalni, gdzie prowadziły tory. Dziewczyny chwile zastanawiały się co teraz, czy zawrócić, czy iść dalej w tunel, gdy zorientowały się, że strzały dochodzą jakby znad ich głów. Oświetlenie sufitu światłem lamp pokazało że nad nimi znajduje się dość spore piętro ze stalowych rusztowań, na którym zamontowana była jakaś maszyna która pewnie służyła do załadunku czegoś na wagoniki. Na piętro można było dostać się metalową drabinką widoczną pod jedną ze ścian kawałek dalej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alice Carter

avatar

Liczba postów : 38
Data dołączenia : 15/03/2017

PisanieTemat: Re: Kopalnia Roxxon Energy Corporation w stanie Kolorado   Pią Cze 16, 2017 6:59 pm

Strzały dalej brzmiały. Na szczęście maszyny, gdy tylko dziewczyny zeszły im z drogi straciły swój wojowniczy zapał i wróciły do pracy.
W świetle flary mogła się trochę rozeznać. Za flarą nikt nie stał, był tam co prawda szyb z torami, ale strzały dobiegały z barierki u góry.
Biegła pierwsza, musiał podjąć szybko decyzję i to zrobiła.
Odwróciła się i rozejrzała w sytuacji. Szybka analiza. W pościg za nimi ruszyły jakiś mniejsze, zawzięte złomki. Komaro - pszczoło - coś tam. Jej i Sam jeszcze nie dosięgnęły, ale Ava już toczyła walkę. Nie mogła tu pomóc.
-Sam uważaj! - Wrzasnęła by ostrzec dziewczynę o ścigającym je towarzystwie. O Av się nie martwiła, robocik pewnie nie będzie w stanie się przebić jej jej pancerną skórę, a gdy dziewczę go pochwyci to marny jego los. Sam, gdy będzie świadoma zagrożenia mogła ustrojstwo zamrozić.
Wskazała też na metalowe schody dalej pod ścianą. To był kierunek. Tam byli ludzie. Tam być może były odpowiedzi na część ich pytań. Od razu ruszyła wzdłuż ściany by dotrze do schodów. Miała też na oku robota - komara, który uwziął się na nią. Miała zamiar unikać jego ataków. Ewentualnie, jeśli po drodze będzie jakiś łom, kij od szpadla, kilof, czy inny kawał pręta, to do w biegu chwyci, by móc obronić się przed ewentualnym bliskim kontaktem z nieprzyjemną maszyną i oddać pięknym za nadobne. Mistrzem broni improwizowanej może nie była, ale wiedziała jak z niej zrobić użytek.
Najważniejsze było dotrzeć do schodów, tam powinna zyskać przewagę wysokości i pozycji nad robotem i jeśli taką poczuje, przestanie biec, a tylko cofać się po schodach w górę i owym prętem (jeśli taki będzie mieć) bronić się i wyczekiwać dogodnego momentu by zneutralizować złom ciosem w newralgiczne miejsce... bo takie jest no nie... system naprowadzający, źródło napędu, miejsca ruchem czy złączenia blach, które być może są bardziej podatne na uszkodzenia. Jeśli nie, to został bieg pędem na górę i modlitwa by na szczycie schodów nie dostała kulki między oczy, bo wtedy nawet jej regeneracja nie pomoże...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava Harris

avatar

Liczba postów : 26
Data dołączenia : 01/04/2017

PisanieTemat: Re: Kopalnia Roxxon Energy Corporation w stanie Kolorado   Nie Cze 18, 2017 10:24 am

Dziewczyna uśmiechnęła się pod nosem. Jej domysły się sprawdziły. Maszyny dostały zadanie do wykonania i tylko nie chciały, by ktokolwiek im przeszkadzał. Widocznie robiły coś bardzo ważnego choć jeszcze nie była w stanie wymyślić do czego mogły być potrzebne te stosy gruzu układane na kształt ludzkich ciał. Jedyne co jej przychodziło do głowy to tworzenie golemów, nic więcej. Ważne, że nie musiały uciekać przed maszynami ani walczyć z nimi, bo te jednak nie zostały do tego zaprogramowane.
Nie spodziewała się jednak, że z innej strony może chcieć ją zaatakować zupełnie inna maszyna. Kolejny robot, sterowany przez nie wiadomo kogo. W mroku, lekko oświetlanym latarką, nie była w stanie ocenić czym właściwie to było. Widziała jednak, że maszyna nie była wielka, tylko po prostu unosiła się w powietrzu dzięki śmigłom. Nagły atak na szyję, choć nie zrobił jej krzywdy, to jednak wytrącił ją nieco z równowagi, a i wywołał ból. Dużo mniejszy niż normalny człowiek by odczuł, ale jednak. Rozejrzała się za robotem. Starając się nie zatrzymywać za bardzo, odganiała od siebie maszynę, a gdy ta była zbyt natrętna, jej wymachy ręką zrobiły się bardziej konkretne. Próbowała tak trafić w drona, by go rozwalić lub chociaż uszkodzić.
- Dziewczyny, uważajcie! - krzyknęła najgłośniej jak tylko mogła choć obawiała się, że w tym hałasie i tak jej nie usłyszą. Dlatego starała się je dogonić, by móc i reszty dronów się pozbyć. Również miała zamiar podążyć za nimi tą drabinką, którą zauważyła, będąc już bliżej pozostałych. W tunelu na pewno będzie łatwiej się bronić przed tymi robotami niż na otwartej przestrzeni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sammy

avatar

Liczba postów : 38
Data dołączenia : 21/12/2016

PisanieTemat: Re: Kopalnia Roxxon Energy Corporation w stanie Kolorado   Pią Cze 23, 2017 12:16 am

Teoretycznie wydawało się, że zagrożenie minęło. Roboty ponownie wróciły do swojego nietypowego zajęcia, a one zdecydowały się udać za wcześniej ukazanym "znakiem". Międzyczasie, gdy tak zbliżały się do najnowszego celu, Sammy zastanawiała się, dlaczego właściwie to czyniły... Jeśli są tak zaprogramowane... To kto wpadł na taki pomysł, by to zrobić? I właściwie dlaczego? - ciężko było odgonić się od takich myśli. - Ciekawe, czy ludzie przed nami też to zobaczyli... I jak właściwie zareagowali. Nie licząc nieszczęśników w windzie, nie napotkały się jeszcze na kogoś innego. Samantha miała nadzieję, że chociaż tamci trzymają się lepiej i... No i właściwie żyją.
Dźwięk pracujących maszyn zagłuszył wcześniejsze strzały, przez to ciemnowłosa nie potrafiła na ten moment stwierdzić dobrze, czy ktoś dalej strzelał czy też nie. Mimo wszystko nie zrezygnowała z wcześniej obranego kierunku. Pozostawało jeszcze światło flary...
Szyny? Czyli i tu by się dawało jechać wagonikiem. Świeciła latarką, by móc lepiej zapoznać się z tym kawałkiem kopalni. W końcu jednak musiała się zatrzymać i rozejrzała się, skupiając swoje spojrzenie najpierw na wlocie, by potem unieść głowę i poświecić na zauważoną wcześniej drabinkę. Oby była solidna. Raczej nie uśmiechała się jej perspektywa nagłego upadku z niej.
Samego krzyku Avy nie usłyszała, jednakże słowa należące do Alice już dotarły do niej. Zamrugała oczami, zastanawiając się nad tym. Nie dotarło do niej na starcie, na co właściwie powinna uważać. Dopiero gdy poświeciła latarką w miejsce, w którym wcześniej się znajdowała... Może zdoła coś dostrzec? Chociaż cokolwiek, co błyskawicznie umykało jej z pola widzenia?  Cokolwiek by to nie było, zdecydowanie powinno sprawić, że jednak zostałaby zaalarmowana o niebezpieczeństwie.
Sammy przykucnęła, dotknęła ziemi i zamroziła podłoże w odległości dwudziestu metrów od siebie - jeżeli sojuszniczki znajdowały się na tym obszarze, to ominęłaby je. Oczywiście, też przyświecała sobie latarką - chciała zobaczyć, czy właściwie udało się jej coś złapać w to.
Jeżeli jednak to nie zadziała, a zostanie zaatakowana, to postawiłaby pomiędzy sobą a przeciwnikiem lodową ścianę grubą na około 7 centymetrów. Miała ona na celu spowolnić przeciwnika, by sama mogłaby zwiększyć odległość i stworzyć kolce lodowe, którymi potem cisnęłaby w "wroga". Albo próbować go unieruchomić albo zniszczyć. Nie liczyła na to, że zdołałaby podejść i zamrozić go bez żadnych obrażeń.
- Czy tego czegoś naprawdę nie da się wyłączyć? - spytała się na głos, ale nie oczekiwała odpowiedzi. Nie nastawiała się nawet na to, że ktoś ją usłyszy w tym hałasie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fenris
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 277
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Re: Kopalnia Roxxon Energy Corporation w stanie Kolorado   Pią Cze 23, 2017 9:39 am

Przy ograniczonym świetle i słyszalności ciężko było dokładnie określić kim byli zarówno atakujący, jak i osoby prowadzące ostrzał. Dlatego nawet pomimo ostrzeżeń i wzajemnego osłaniania, dziewczyny które pobiegły naprzód do ostatniej chwili nie były pewne, co je atakuje. Owszem, kilkanaście metrów dalej w mroku widniała sylwetka Avy, odganiającej się od jakiś latających potworów, ale skaczące oświetlenie nie pomagało w ocenie sytuacji. Oczywiście wszędzie wokoło walała się wystarczająca ilość żelastwa, łomów, a także prymitywniejszego sprzętu górniczego, tak więc znalezienie sobie improwizowanej broni do odganiania się przed komarami nie było wcale trudne. Wystarczyło się schylić.
Próba walki nie skończyła się jednak szczególnie dobrze. Stwory nie dość że posiadały wzorową zwrotność w powietrzu, a ciemność i hałas zdawały się im szczególnie nie przeszkadzać, to jeszcze nieźle ze sobą współpracowały. W obydwu przypadkach, gdy dziewczyny skupiały się na tych, które miały przed sobą, drony tylko straszyły swoją obecnością, trzymając się nie dalej niż na granicy pola widzenia. Po kilku sekundach takiego „straszenia”, następna z maszyn ze sporym impetem atakowała w przelocie wiertłem z drugiej strony.
Stwory atakowały Avę z coraz większym impetem, starając się nieudolnie znaleźć słabe miejsca w jej ochronie. Niestety jedyną rzeczą jaką udało im się osiągnąć, było co najwyżej zniszczenie wiertłami ubrania dziewczyny, które powoli zamieniało się w strzępy. Jednak gdy Avie udało się ciosami posłać dwa z nich na glebę, stwory wyraźnie odstąpiły i latały tylko wkoło. Być może obmyślały kolejną strategię. Dwa z nich nawet wylądowały w niedalekiej odległości od dziewczyny, ale potem znieruchomiały. Gdyby Ava nie wiedziała dobrze że są to maszyny, mogłaby pomyśleć że zmęczyły się walką i lataniem wkoło.
Niestety gorzej miała się sprawa u pozostałej dwójki dziewczyn, które nie posiadały skóry odpornej na diamentowe wiertła. Pierwszy atak komarów wyrządził dziewczynom spore szkody. Dziewczyny były jednak na tyle zręczne by zejść z toru lotu maszyn i wyszły z tego tylko z pooranymi plecami. Uskok w ostatniej chwili pozwolił im uniknąć obrażeń ważniejszych organów, ale brutalnie rozdrapane rany na plecach piekły bólem i mocno krwawiły. Wyglądały mniej więcej tak jakby dziewczyny wpadły na pomysł położenia się na wybuchającej petardzie. Skoro stwory poruszały się w powietrzu nie było większego sensu dla Sammy zamrażać gruntu pod stopami.
Gdy już się wiedziało o taktyce stworów można było ze sporym powodzeniem trzymać je na wodzy, ciągle rozglądając się dookoła i wymachując ostrzegawczo zaimprowizowaną bronią. Pomogło tym bardziej, że Sammy na szybko postawiła między obok lodową ścianę, do której mogły w miarę bezpiecznie stać plecami. Problem polegał teraz na tym że zostały otoczone, a każda próba dobiegnięcia do drabinki wiązałaby się z wbiegnięciem w krąg dronów. Ac udało się nawet zdzielić szpadlem jedną z maszyn, ale poza chwilowym wytrąceniem jej z równowagi niewiele jej zrobiła. Ciskanie lodowymi kolcami w poruszające się w ciemnościach maszyny nie było łatwe, mimo to Sammy miała wrażenie że trafiła w nie kilka razy. Nie była jednak pewna, czy jej atak przyniósł większy skutek niż cios szpadlem. Widocznie roboty miały dość solidną konstrukcję. Nie mając dokładnej wiedzy o ich budowie ciężko było określić ich słabe punkty. Chyba najbardziej newralgicznym elementem konstrukcji wydawały się być śmigła robotów. Każdy z nich miał jednak komplet czterech, a były też wyposażone w osłony przed ewentualnym uszkodzeniem, można było się więc do nich dostać tylko z góry, albo z dołu. Tak więc wepchnięcie tam metalowego pręta, o ile wykonalne, mogło być sporym wyzwaniem.
Krąg dookoła dwójki dziewczyn powoli się zacieśniał, gdy znowu padły strzały. Tym razem widać było do czego zostały oddawane, bo kilka komarów, zostało powalonych gradem ołowiu na ziemię. Nie było to efektowne zajęcie, bo maszyny musiały przyjąć na siebie prawdziwy grad kul, zanim przestały się ruszać. Spowodowało to że droga do drabiny na moment stanęła otworem. Problem polegał na tym że roboty chyba również zauważyły co jest celem dziewczyn i kilka pognało w tamtą stronę. Jeden z nich nawet jakoś wczepił się w ścianę nieopodal drabinki.
Gdy Ava zdecydowała że zignoruje nieudolne próby ataku maszyn i ruszy w stronę nowo poznanych przyjaciółek, widocznie spłoszyła jedną ze stojących na ziemi maszyn. Dopiero dość potężna eksplozja, która rzuciła nią kilka metrów na bok uświadomiła jej co właściwie robiły na ziemi „Zmęczone roboty”. Widocznie w zanadrzu miały jakiegoś rodzaju ładunki wybuchowe, które umiały uzbrajać na ziemi. Oczywiście eksplozja ku sporej frustracji robocików nie zrobiła jej większej krzywdy, ale solidnie poharatała jej nogę, którą stanęła nieopodal wybuchającego ładunku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kopalnia Roxxon Energy Corporation w stanie Kolorado   

Powrót do góry Go down
 
Kopalnia Roxxon Energy Corporation w stanie Kolorado
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Kopalnia Roxxon Energy Corporation w stanie Kolorado
» Finnick Odair
» Zaklęcia i uroki
» Opuszczona kopalnia
» Walder Frey

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Tereny dzikie-
Skocz do: