Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Wschodnia Plaża (Wyspa Zewyhn)

Go down 
AutorWiadomość
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1501
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Wschodnia Plaża (Wyspa Zewyhn)   Nie Maj 07, 2017 8:45 pm


Średnich rozmiarów plaża, znajdująca się daleko we wschodniej części Zewyhn. Idealne miejsce do wypoczynku oraz rekreacji. Z dala od zgiełku wielkiego miasta, jakim jest stolica Alranois.

_________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Amelia Stein

avatar

Liczba postów : 235
Data dołączenia : 11/09/2014

PisanieTemat: Re: Wschodnia Plaża (Wyspa Zewyhn)   Wto Gru 26, 2017 12:27 pm

Na jej ustach pojawił się lekki uśmiech ulgi, gdy dostrzegła twierdzące kiwnięcie głowy towarzyszącego jej wciąż stworka. Przynajmniej nie będzie musiała myśleć nad innymi sposobami znalezienia Maro. Może nie byłoby to takie trudne, mogłaby skorzystać z ISAC-a, ale czuła się bardziej komfortowo gdy mogła to załatwić bardziej tradycyjnymi sposobami i spytać o drogę istotę posiadającą jakąś twarz. Wciąż jeszcze przyzwyczajała się do nowinek technologicznych i magii.
Zacisnęła mocno powieki i obróciła głowę w bok, jednocześnie zakrywając oczy ręką, przykładając twarz do zgięcia łokcia, gdy ostry biały błysk dotarł do jej oczu. Zadrżała lekko z powodu nagłej zmiany temperatury otoczenia. Usłyszała szum fal i poczuła jak jej stopy lekko zapadają się w sypkim podłożu. Zaciekawiona miała ochotę szybko zobaczyć czy rzeczywiście znalazła się, na plaży. Wiedziała jednak, że to nie najlepszy pomysł. Biały błysk lekko zranił jej wrażliwe oczy więc te z pewnością potrzebowały by obejść się z nimi nieco delikatniej. Odsunęła więc rękę od twarzy i prostując się powoli otworzyła oczy. Niemal od razu rozejrzała się wokół.
-To się nazywa ekspres...- rzuciła cichy komentarz właściwie sama do siebie. Ponownie lekko się zatrzęsła ostatecznie przyzwyczajając się do nieco niższej niż w budynku ambasady temperatury panującej na, jak się okazało całkiem ładniej plaży.
Uśmiechnęła się i przymykając lekko oczy nastawiła twarz na leciutkie powiewy morskiej bryzy, któa niosła za sobą charakterystyczny zapach słonej wody, piasku i słońca. Było to tak przyjemne, ze aż cichutko zamruczała. Dopiero po trzech czy czterech sekundah otworzyła oczy i ponownie tym razem bardziej szczegółowo rozejrzała się po plaży.
Ciemną postać smoka zauważyła od razu, gdy tylko po roaz pierwszy otworzyła oczy. Trudno było by go przeoczyć. Sam w sobie był przecież wielki, a do tego otaczało go kilka osób. Taki tłumek zwraca uwagę. Teraz jednak skupiła się na szczegółach, dostrzegając na przykład niezwykła czystość wody i porządek panujący na plaży. Z powodu swojej "alergii na słońce" nie mogła przebywać na jakiejkolwiek plaży za dnia, ale nocą dzięki swojemu dobremu wzrokowi nie raz widziała co z piaskiem i wodą potrafią zrobić ludzie. Tu nie było nawet jednego papierka zagubionego pomiędzy ziarenkami piasku, a woda była tak przejrzysta, ze pewnie można by dostrzec w co płytszym miejscu dno. Zachodzące słońce barwiło wodę na różne odcienie czerwieni, pomarańcu i żółci. Jednocześnie woda niczym lustro odbijała fioletowo-różowe chmury i powoli ciemnijeące niebo. Była pewna, że największy gbur i ignorant zatrzymałby się z podziewm by móc choć przez chwilę cieszyć oczy tym pięknym widokiem. Ona też sobie tego nie odmówiła. Osobnik do którego tu przybyła medytował więc raczej nie będzie miał jej za złe minuty czy dwóch zwłoki.
Powoli podeszła bliżej. Stanęła obok obserwującej Maro grupki osób, którzy sądząc z podobieństwa rysów i braku rejestratorów obrazu była tutejszą rodziną. Nie dziwiła się im. Widok majestatycznego stworzenia, jakim z całą pewnością był smok, pogrążonego w medytacji na tle zachodzącego słońca robił wrażenie, ale też w jakiś sposób napawał spokojem.
Pochyliła się, zdjęła buty oraz skarpetki i biorąc je w jedną dłoń, boso podeszła do Maro. Usiadła spokojnie jakieś pół metra od niego po jego prawe stronie. Odłożyła buty po swojej prawej stronie, wyciągnęła nogi przed siebie jakby je rozciągając, a potem podciagnęła je lekko zginając kolana i zagrzebując stopy w cieplym piasku. Wyprostowała plecy lekko krążąc ramionami by je rozluźnić, a potem już tylko siedziała kilka sekund patrząc na falę.
-Witaj- odezwała się po chwili nie obracając jednak głowy w stronę smoka. Wiedziała, ze Maro na pewno doskonale zdawał sobie sprawę z jej obecności i że ma do niego sprawe, bo po cóż by innego zjawiała się nagle na tej plaży. Nie chciała jednak mu zbyt przeszkadzać, dlatego z niczym się nie śpieszyła i czekała aż ten wyrazi jakieś zainteresowanie jej osobą, choćby odpowiadając na jej przywitanie.
- Mam interes...- zaczęła powoli odwracając głowę w stronę smoka- Dostałam zadanie od Inusannona....-kontynuowała patrząc na Maro. Po kolejnym głębokim wdechu na odwagę skończyła wreszcie swoją wypowiedź- Mam Cię pokonać w pojedynku na zasadach widm.
Patrzyła uważnie na smoka czekając na jego reakcję. Powtórzyła dokładnie to co powiedział jej Inus. Ma pokonać Maro. Ona sama uważała, że sformułowanie " podjąć się walki" byłby bardziej na miejscu., Maro jest wytrenowanym wojownikiem, ona tak właściwie dopiero zaczyna. I podejmuje się tego zadania właśnie by się czegoś nauczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1501
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Wschodnia Plaża (Wyspa Zewyhn)   Sro Gru 27, 2017 11:06 pm

NPC Storyline - Jinkusu|Maro

Szarołuski siedział na kolanach, wsłuchując się w szum fal uderzających o plażę. Jego klatka piersiowa powoli unosiła się i opadała, miarowo oraz spokojnie. Stojąca obok rodzina rozeszła się nieco. Rodzice przysiedli na najbliższej ławce, starsza córka pozostała w tym samym miejscu, a młody chłopiec powoli zbliżył się do smoka, podchodząc do niego od prawej strony. Stwór nie zareagował ani na powitanie ze strony Amelii, ani zmniejszenie dystansu przez dziecko. Kobieta zaczęła mówić, nierozważnie dobierając słowa względem gwardzisty królewskiego, pochodzącego z planety miliardy lat świetlnych od tego miejsca, wychowanego na zasadach starego kodeksu. Poczuł dotyk na lewym przedramieniu. Dziecko sięgnęło ku niemu dłonią, gładziło delikatnie przedramię, tuż pod łokciem. Przesuwało dłonią do nadgarstka, badając strukturę łusek.
Szary powoli otworzył swe ślepia. Skierował łeb ku młodemu dziecku, to zauważyło ruch, jednak nie cofnęło się. Smok podniósł lewą rękę lekko w górę, unosząc przy tym dłoń chłopca. Sięgnął prawą dłonią do ręki małego człowieka, chwytając ją. Objął delikatnie, odwrócił jego dłoń. Srebrny błysk pod dłonią smoka, łuskowata kończyna cofnęła się. Ślepia chłopca wyglądały, jak pięć złotych. Dostał mały, srebrny nożyk. Cofnął się kilka kroków w tył, obejrzał nóż. Przyłożył ręce do swych bioder, a następnie skłonił nisko korpus przed smokiem. Maro odpowiedział podobnym gestem, lecz ukłonił tylko swój łeb. Chłopiec pobiegł do rodziców i siostry, którzy natychmiast zainteresowali się darem. Dopiero teraz, gwardzista mógł zwrócić uwagę na Amelię.
Karpatianka przegięła, stanowczo. Szary odwrócił swój łeb, źrenice uległy zwężeniu, stwór przymrużył oczy i uniósł wrogo wargi, odsłaniając ostre kły. Lewa noga podniosła się, opierając łapę na piasku, prawa dłoń chwyciła za trzon włóczni, wsuwając palce pod piach, by całkowicie objąć metalową część. Był lekko zgięty, spoglądając na Amelię. Mięśnie skrzydeł spięły się delikatnie, same skrzydła odsunęły od ciała, delikatnie rozsunęły na boki, przy szeleście. Wyglądał tak, jakby szykował się do lotu. Jednak nie, on szykował się do skoku. Wsparcie na kolanie, skrzydła przygotowane do wsparcia wybicia. Karpatiana śmiała go obrazić, a smok w nosie miał jej koneksje, znajomości czy nawet status aktywnego operatora CORE.
-Bacz na język, wampirze. Mój honor nie jest na sprzedaż.
Maro niemalże wysyczał przez zaciśnięte kły, które jej prezentował. Ogarnął go gniew, który był wręcz widoczny. Niemniej, bardzo specyficznie. Wrogą naturę dało się odczuć, ujrzeć w nagłej zmianie jego zachowania. Nadal był, jednak, bardzo spokojny. Stonowany, biła od niego aura opanowania i profesjonalizmu. Nigdy nie tracił kontroli, nie był w stanie sobie na to pozwolić. Błąd, kierowanie się emocjami, to wszystko mogło kosztować go życie następcy tronu. Jedyny cel oraz sens jego istnienia. A teraz ona... i do tego śmiała... to nie do pomyślenia.

_________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Amelia Stein

avatar

Liczba postów : 235
Data dołączenia : 11/09/2014

PisanieTemat: Re: Wschodnia Plaża (Wyspa Zewyhn)   Pon Sty 01, 2018 12:54 am

Usiadła koło smoka mniej więcej w tym samym czasie, w którym obserwująca go do tej pory rodzina postanowiła się rozejść. Wyglądało na to, że rodzice stwierdzili, że czas nieco się oddalić, w przeciwieństwie do swojej młodszej pociechy, która zapragnęła jeszcze bliżej przyjrzeć się skrzydlatej istocie. Malec powoli zbliżającego się do Maro została pilnować starsza siostra. Am obserwowała kątem oka całą rodzinkę sadowiąc się wygodnie u boku gada. Szczególną uwagę poświęciła małemu chłopcu który wcale nie ukrywał swojej ogromnej, typowo dziecięcej ciekawości. Była ewidentnie widoczna w jego jasnych oczach, co wywoływało na ustach Amelii lekki uśmiech. Nie dziwiła się wcale chłopcu. Ją samą bardzo fascynowały smoki i reszta stworków zamieszkująca okręt. Pewnie miała na twarzy podobną minę, gdy przeprowadzała swoje " badania". Chłopczyk również zapragnął "zbadać" smoka, a dokładniej strukturę jego łuskowego pancerza. Zaciekawiona tym jak zareaguje Maro na dotyk chłopca obserwowała całą scenkę bardzo uważnie, zwłaszcza mimikę smoka.
Na jej ustach pojawił się szeroki uśmiech, gdy w dłoni chłopca pojawił się srebrny nożyk. Odwróciła jednak zaraz spojrzenie od zaskoczonego i jednocześnie zachwyconego chłopca. Przypomniała sobie jak Onu ją tak obdarowywał. Wyczarowywał jej różne drobiazgi na wiele okazji, głównie by poprawić jej humor po kłótniach z wujem. Do tej pory nie wiedziała w jaki sposób dokładnie tworzył te rzeczy. Nigdy nie było to nic szczególnie wielkiego, zawsze jednak prezent był całkowicie trafny. Do tej pory te przedmioty trzymała albo na honorowym miejscu albo blisko siebie cały czas. Spojrzała na Maro zastanawiając się, dla oderwania myśli od brata, jakie on miał intencje by dać coś prawdopodobnie obcemu chłopcu. Uśmiechnęła się lekko widząc jak chłopiec kłania się i ucieka szybko do siedzących na ławce rodziców pochwalić się nożykiem. Odprowadziła go wzrokiem.
Gdy oderwała spojrzenie od chłopca zobaczyła wpatrujące się w nią wciekłe smocze oczy. Przełknęła nieco nerwowo ślinę widząc zwężone źrenice i uniesioną wargę, a jej puls przyspieszył gdy Maro chwycił swoją włócznię i lekko się odchylając ku niej odrobinę rozłożył skrzydła jakby chciał na nią skoczyć. Nie miała tęczowego pojęcia o co mu chodzi. Dlaczego jest nagle taki zły. Przed chwilą medytował. Nie powinien być spokojny i zrelaksowany? Dopiero jego słowa nieco jej wytłumaczyły. Potrzebowała pół sekundy by przypomnieć sobie swoje słowa i zrozumieć czym tak zdenerwowała smoka. Uniosła w uspokajającym geście dłonie na wysokość ramion.
- Maro...-powiedziała z zaskoczeniem w głowie spoglądając na smoka wielkimi oczyma. Powoli pochyliła głowę w przepraszającym i szczerze proszącym o wybaczenie geście- Źle dobrałam słowa. Nie miałam na myśli żadnego typu handlu. Uspokój się proszę i wysłuchaj mnie- kontynuowała unosząc głowę. Brwi miała lekko zmarszczone, a w oczach widać było szczerą skruchę- " Mam interes" to tylko taki zwrot. Wyrażenie sugerujące jedynie, ze czegoś od Ciebie chce. W tym wypadku przede wszystkim byś zgodził się na ten pojedynek, a możliwe, ze nawet na kilka pojedynków...oraz poświęcił mi wcześniej nieco czasu by o tym pojedynku porozmawiać- ustalić kiedy dokładnie miałoby do niego dojść i tak dalej. Nic więcej- mówiła spokojnie spojrzeniem prosząc by jej wysłuchał, zrozumiał, wybaczył. Opuściła też powoli ręce, które później w trakcie swojej krótkiej przemowy położyła na sercu dla podkreślenia szczerości swoich słów. Jednocześnie lekko pochyliła się w stronę smoka wyciągając w jego stronę szyję. Jej poza podkreślała żarliwość jej prób przekonania smoka, że szczerze nie chciała go urazić - Nawet przez myśl nie śmiałby mi przejść pomysł by sugerować Ci to o czym najwyraźniej pomyślałeś. Nie tylko ze względu na szacunek do Ciebie ale również do samej siebie. Jeśli miałabym pokonać Ciebie lub kogokolwiek to tylko w czystej walce. Innej opcji nie ma. Jeszcze raz proszę Cię, wybacz mi ten okropny dobór słów. Nie chciałam cię urazić, ani podważyć w jakikolwiek sposób twojego honoru.- ponownie skłoniła lekko głowę w wyrazie skruchy. Puls choć wyraźnie szybszy powoli się uspokajał, ale aura wściekłości otulająca Maro sprawiała, ze cały czas była spięta. Po niej samej widać było jednak, że mówi szczerze i bardzo żałuję, ze uraziła smoka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1501
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Wschodnia Plaża (Wyspa Zewyhn)   Sob Sty 06, 2018 11:20 am

NPC Storyline - Jinkusu|Maro

Palce wsunęły się w piach, zaraz za pazurami przecinającymi go i prowadzącymi ciężar niżej. Dłoń zacisnęła się na drzewcu - o ile tak można było nazwać metalowy element konstrukcji włóczni smoka - zacieśniając powoli palce, podczas wysłuchiwania jej odpowiedzi. Wyraz na pysku gada nie ulegał specjalnej zmianie, a nim więcej kobieta mówiła, tym bardziej się pogrążała. Ostatecznie, szarołuski sam ściął jej słowa, mniej więcej w momencie w którym zaczęła mówić o pokonaniu go. Poprzedzone gadaniem na temat durnych terminów i warunków. Stwór uznał, że zawracała mu niepotrzebnie łeb.
Szara, metaliczna włócznia rozpadła się w biały pył, zanikając w powietrzu. Smok spiął mięśnie nóg, a następnie podniósł się dość gwałtownie. Stanął na wyprostowanych nogach, przytwierdzając skrzydła do grzbietu. Zerknął jeszcze na kobietę, bardzo obojętnym spojrzeniem, po czym odwrócił się i ruszył przed siebie, wzdłuż plaży. Szedł dość spokojnym, miarowym krokiem. Ręce trzymał opuszczone wzdłuż ciała, przemieszczając je w naturalny rytmie chodzenia. Ogon ciągnął po piasku, głównie za pomocą samej końcówki, znacząc na nim delikatny ślad. Gwardzista nie zamierzał się zatrzymywać ani reagować na żadne zaczepki. Po prostu przemieszczał się, poza widoczny z bliska, wysunięty kawałek plaży. Nie wydawał się przejmować tym czy pójdzie za nim czy może tu zostanie. Nic jednak nie mówił. Ani wydawał żadnego dźwięku, po prostu szedł przed siebie, z dala od ludzi, turystów i całego zbiorowiska.

_________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Amelia Stein

avatar

Liczba postów : 235
Data dołączenia : 11/09/2014

PisanieTemat: Re: Wschodnia Plaża (Wyspa Zewyhn)   Wto Sty 16, 2018 12:50 pm

Nie wiedzieć czemu wydawało się, ze smok dalej chce ją skrzywdzić. Choć starała się nie okazywać obaw, nie potrafiła powstrzymać szybszego bicia serca gdy zobaczyła jak słoń samca zaciska się na drzewcu jego włóczni. Wyglądał na wściekłego, jakby jej słowa do niego nie docierały lub raczej bardziej go denerwowały. Nie wiedziała na prawdę o co chodzi. Na pysku Maro nie drgnął nawet jeden mięsień. Smok dalej był wkurzony, co dało się zauważyć w jego oczach, ale to właśnie pokerowy wyraz jego pyska napędzał jej największego stracha. W swojej karierze spotykała się z wieloma przestępcami, nieraz na prawdę groźnymi. Nauczyła się uważać na tych z nich którzy pozostawali zawsze ostoją spokoju. Właśnie oni stanowili największe zagrożenie, bo ich sumienie dawno zrezygnowało z odzywania się. Zdawali się nie odczuwać niczego. Większość z nich nie dostrzegała niemoralności swoich poczynań była wręcz z nich dumna. Czasem nawet uważali to za sztukę. Mimo, że każdego z nich mogłaby zabić bez większego wysiłku wzbudzali w niej strach. Obcując z takimi umysłami czuła się brudna i po każdej takiej sprawie potrafiła spędzić całe godziny pod prysznicem próbując zmyć siebie to uczucie. To skojarzenie sprawiło, ze aż zadrżała na całym ciele.
Odetchnęła ulgą gdy włócznia rozpadła się w pył. Pozbył się broni... może jej nie zabije. Mniej entuzjastycznie przyjęła gwałtowny ruch samca. Wstał tak szybko jakby koniecznie chciał od niej uciec. Sama najchętniej zostawiła by go w spokoju. Nie mogła jednak. Coś kazało jej trzymać się go z nadzieją, że pomoże jej dostać się pod skrzydła Inusa. Nie wiedziała czemu, ale koniecznie chciała być blisko sędziego. Istniało co prawda proste wyjaśnienie, jednak tego nie chciała do siebie dopuścić. Zostanie jego uczennicą. I tyle. Nic więcej. Zależy jej na tym bo Inus jest imponujący, silny i pewnie również ponieważ nie raz słyszała, że nie przyjmuje uczniów. Dostanie się pod jego mistrzowskie skrzydła było wyzwaniem. Uwielbiała wyzwania. Tak to tylko dlatego.
Gdy samiec ruszył przez chwilę siedziała lekko zdezorientowana. Ani be ani me ani kukuryku. Wstał i poszedł. Wstała sprężyście i poszła za nim. Nie kazał jej zostać. Szła powoli za Maro w odległości dwóch czy trzech kroków. Po drodze podziwiała krajobraz, jedynie kątem oka obserwując co robi samiec, na wypadek gdyby postanowił równie nagle zatrzymać się czy skręcić gdzieś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1501
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Wschodnia Plaża (Wyspa Zewyhn)   Sob Sty 20, 2018 8:20 pm

NPC Storyline - Jinkusu|Maro

Szarołuski nie stanął nawet na moment. Skrzydła delikatnie opadały, wsparte na ramionach. Ogon sunął po piasku za jego nogami. Stawiał spokojne, miarowe kroki, kierując się za wysuniętą część plaży gdzie skuteczniej można było unikać wzroku gapiów. Podróż w ciszy trwała dobre kilka minut. Samiec wiedział, że kobieta za nim idzie. Wyczuwał ją, jej zapach, jej energię, słyszał dźwięk jej kroków stawianych na piasku.
Gdy dotarli za wzniesienie, gwardzista wykonał jeszcze kilka kroków, po czym zatrzymał się. Spuścił na chwilę łeb i zacisnął dłonie w pięści. Zamknął swe ślepia, klatka piersiowa powoli uniosła się, gdy brał wdech. Otworzył oczy, a z nieba spadło kilkanaście srebrnych włóczni, które wbiły się w piach dookoła dwójki. Włócznie przypominały srebrne pale, otaczające ich dokładnie. Między każdą był przesmyk, na tyle duży by nawet Maro się zmieścił. Miejsca mieli sporo, a znajdowali się w okręgu, a raczej improwizowanej arenie. Maro poruszył się, przesunął prawą łapę w tył, delikatnie w bok. Ustawił się prawym bokiem do samicy, kierując na nią spojrzenie. Jego wzrok nie mówił nic, mina podobnie. Mięśnie były delikatnie spięte, niemniej sam stwór pozostawał stosunkowo spokojny, jakby zrelaksowany. Skrzydła powoli zbliżyły się bardziej do grzbietu, układając przy nim. Powoli wypuścił powietrze nozdrzami.
-Jestem Maro Szarołuski. Uczeń Sędziego z Kyrat, zabójcy Urkyn'Vareis. Przyboczny następcy tronu, złotołuskiego Acrotha.
Smok powoli obrócił się frontem do kobiety, nie przyjmując żadnej specjalnej pozy. Stanął frontem, schował pazury wewnątrz zaciśniętych dłoni i lekko opuścił łeb. Znów wziął wdech, spiął nieco mięśnie. Tu i teraz. Pokaże jej, na co się rzuca.

_________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Amelia Stein

avatar

Liczba postów : 235
Data dołączenia : 11/09/2014

PisanieTemat: Re: Wschodnia Plaża (Wyspa Zewyhn)   Sro Sty 31, 2018 5:31 pm

Dość szybko zorientowała się w jakim kierunku zmierza Maro. Miała początkowo ochotę wyprzedzić samca i podbiec. Od tak. Ochota przeszła równie szybko jak przyszła, gdy tylko spojrzała na kroczącego kilka kroków przed nią smoka. Im bliżej byli celu tym bardziej się denerowała. Chciała zostać uczennicą Inu. Nawet bardzo. Bardziej niż była w stanie zrozumieć. I tylko dlatego pisała się na zostanie workiem treningowym Maro.
Stanęła w miejscu ze wzrokiekm utkwionym w samcu, gdy tylko ten się zatrzymał. Była całkowicie pewna, ze słyszy jej serce, które biło dużo szybciej niż powinno. Oddychała głęboko starając się uspokoić. Do tej pory nie odczuwała aż takiego stresu przed walką. Jednak ta miała być zupełnie inna niż jakakolwiek do tej pory przez nią stoczona. Maro był lepiej wyszkolony, silniejszy i szybszy, a do tego miał ogon. Jej przeciwnikami jak dotąd byli ludzie, których pokonywała bez większego wysiłku z tych samych powodów, które stały teraz za Maro. Do tego, od nadchodzącej walki zależała jej przyszłość.
Była tak zdenerowowna, ze gdy z nieba spadły włucznie wyznaczając wokół nich dość spore pole walki podskoczyła lekko. Zamknęła oczy, wzięła głęboki wdech. Jej serce odzyskało powoli normalny rytm. Gdy uniosła powieki Maro stał bokiem do niej i uważnie się jej przyglądał. Odpowiedziała równie uważnym spojrzeniem. Obserwowała smoka zastanawiając się co też chodzi mu po głowie.
Nie bardzo wiedziała jak odpowiedzieć na słowa Maro. Brzmiało to tak uroczyście, że czuła się w obowiązku jakoś odpowiedzieć, tylko nie wiedziała jak to zrobić by nie wyszło zwyczajnie głupio. Nie chciała jeszcze bardziej zdenerwować samca.
- Jestem Amelia. Karpatianka.
Powiedziała skłaniając głowę po krótkiej chwili ciszy. Nic lepszego nie wymyśliła. Wyprostowała się i czekała obserwujac samca. Miała nadzieję, ze zdąży zauważyć jakąkolwiek zapowiedź jego zamiarów, nim ten zaatakuje by móc się obronić. Stała w lekkim, luźnym rozkroku z rękoma wzdłuż ciała. Gdy zaatakował w miarę swoich możliwości broniła się i podejmowała kontrataku.
Nie chciała jako pierwsza atakować. Nie miała jednak nieskończonej cierpliwości. Jeśli smok nie zaatakował, ona się tego podjęła po ewentualnej dłuższej chwili bezczynności ich obojga. Na początek spróbowała zwiększyć swoje szanse na powodzenie jakiekokolwiek ataku i oślepić nieco samca, telekinezą rzucając w jego oczy piach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1501
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Wschodnia Plaża (Wyspa Zewyhn)   Wto Lut 20, 2018 5:20 pm

NPC Storyline - Jinkusu|Maro

Smok pokręcił łbem lekko, nie komentując jej odpowiedzi z której wynikało co najwyżej tyle, że istniała. Nie ruszył pierwszy. Dał jej czas na podjęcie działania, co znacząco ułatwiłoby jej życie. Stał wyprostowany, ręce opuścił wzdłuż ciała, a nawet zneutralizował nieco własną postawę. Ustawił się frontem, na wyprostowanych nogach, rozluźnił mięśnie. Spuścił jedynie lekko łeb, na tym skończył.
Jej pierwszy ruch bynajmniej go nie zaskoczył. No, może trochę. Luźne chwycenie piachu przed nim i losowe rzucenie go w powietrze, zmusiło smoka tylko do odwrócenia łba na bok i zamknięcia ślepi. Nie rozłożył nawet skrzydła, by się zasłonić, większość piachu i tak trafiła w korpus oraz szyję, o oczy nic się nie obiło. Gad strzepnął resztę szybkim ruchem łba, nie zmieniając pozycji, zaraz powrócił spojrzeniem do kobiety. Znowu, nie wykonał żadnego ruchu, oddawał jej inicjatywę. Sam jej nie wymagał, nie w tej walce.

_________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wschodnia Plaża (Wyspa Zewyhn)   

Powrót do góry Go down
 
Wschodnia Plaża (Wyspa Zewyhn)
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Budka na plaży.
» Dzika plaża
» Wyspa Twarzy
» Wschodnia częśc zakazanego lasu
» Dzika plaża.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Reszta planety :: Alranois-
Skocz do: