Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 The Shops at Columbus Circle (Centrum Handlowe)

Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Surge

avatar

Liczba postów : 200
Data dołączenia : 04/05/2013

PisanieTemat: The Shops at Columbus Circle (Centrum Handlowe)   Wto Maj 16, 2017 12:26 pm







Ogromne Centrum Handlowe znajdujące się przy rondzie imieniem Krzysztofa Kolumba, niedaleko Central Parku. Kompleks wieżowców, ukończony w 2003 roku. Znajduje się tam około 30 sklepów o przeróżnym asortymencie. Ubrania, książki, kosmetyki, jedzenie. Miejsce idealne na zakupy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Black Cat

avatar

Liczba postów : 284
Data dołączenia : 16/10/2012

PisanieTemat: Re: The Shops at Columbus Circle (Centrum Handlowe)   Nie Gru 31, 2017 5:28 pm

Felicia pewnie prowadziła motocykl, wymijała płynnie auta. Zajechała na podziemny parking centrum handlowego. Wyłączyła silnik, czekała aż zejdzie Karla, aby ustawić maszynę na podnożce. Zamieniła trampki na obcasy. Równie dobrze mogła by w nich prowadzić, jednak bezpieczeństwo było ważniejsze. Ściągnęła kask, jej włosy wcześniej zwinięte pod niego opadły białą kaskadą na ramiona. Przeczesała je palcami.
-Bierzesz kask? Czy chcesz zostawić w kufrze?- sama miała zamiar go zabrać, wyciągnęła z kieszeni kurtki telefon. Dostała SMSa od matki. Organizowany był bal charytatywny, matka Felicii oczekiwała że zjawi się ona na nim, najlepiej z mężczyzną... Dla niej liczyła się przede wszystkim pozycja w towarzystwie i zdanie innych. Nie podobały jej się plotki o Felicii i jej samotności, dlatego starała się na wszelkie sposoby je ukrócić- Karla chcesz nakręcić sobie klientów?- podniosła wzrok na dziewczynę. W głowie białowłosej ułożył się plan utarcia matce nosa. Potrzebowała do niego jednak pomocy Moonstone.
-Śmietanka towarzyska organizuje bal, naturalnie muszę na nim być, jednakże... Mam zaproszenie dla osoby towarzyszącej, skusisz się? Mam plan jak napędzić ci klientów, jedna sprawa, podawaj im stawkę dziesięciokrotnie wyższą niż normalnie. Dla nich jeśli coś nie jest absurdalnie drogie to znaczy że nie jest warte zwrócenia uwagi. Zapamiętaj to...- zamknęła ostatecznie kufer po czym skierowała się do centrum. Od dawna nie była na zakupach i musi to nadrobić.

Sent from Topic'it App
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Moonstone

avatar

Liczba postów : 207
Data dołączenia : 26/09/2014

PisanieTemat: Re: The Shops at Columbus Circle (Centrum Handlowe)   Nie Gru 31, 2017 5:48 pm

Rzadko kiedy Karla poruszała się jakimkolwiek środkiem transportu. Nie czuła takiej potrzeby, gdyż wszędzie mogła dolecieć, ale jazda motocyklem bądź samochodem miała pewną dozę luksusu oraz adrenaliny w wypadku pierwszym. Kontrolowała sytuację na drodze, więc nawet jakby Felicii miało coś się stać to mogłaby wraz z nią przeniknąć przez obiekt. Zdecydowanie na motocyklu łatwiej było zabić kierowcę niż w aucie, ale po pewnym czasie jazdy z Kotką, blondynka odprężyła się i pozwoliła jej prowadzić.
Zsiadła z motocykla, przeciągając się lekko, zaś kości lekko strzeliły. Karla nie miała problemów ze stawami, ale podczas takiej dłuższej jazdy ciało mogło się zastać. Chociaż mimo takiego lekkiego ubioru, nie odczuwała zbytnio zimna wywołanego jazdą. Zdjęła kask z głowy i potrząsnęła głową na boki, by włosy ułożyły się jak najbardziej naturalnie. Przeczesała je dłonią, przeglądając się w lusterku motocykla – Nie, zostawię go w kufrze – powiedziała i przefazowała swoją dłoń wraz z kaskiem przez kufer, gdzie wewnątrz sam kask puściła. Mogła tak podrzucać rzeczy, bez potrzeby otwierania czegokolwiek, a fazowanie innego obiektu działało tak długo jak go trzymała w ręce. Po odłożeniu kasku, Felicia dostała jakąś wiadomość. Karla postanowiła dać kobiecie kilka chwil, by ogarnąć sprawę a sama robiła ostatnie poprawki do swojej fryzury. Właśnie wtedy Felicia zaproponowała jej coś.
- Co masz na myśli Kotku? – zapytała opierając się lekko o motocykl dłońmi, patrząc na Kotkę z zaciekawieniem. Cóż takiego mogło zajść, że białowłosa wpadła na pomysł ubicia niezłego interesu? Otóż jak się okazało, był to bal organizowane przez matkę Felicii. Mnóstwo snobów zapewne do tego z dobrą gotówką w kieszeni. Zdecydowanie podobała jej się perspektywa ogołocenia ich z kasy na wizytach, które będzie przedłużała.
Objęła Black Cat przez plecy i już zrozumiała na czym polegał cały problem – Pójdę tam dla Ciebie. Myślę, że będzie to nawet lepsza alternatywa dla klubu, bo zarobimy znacznie więcej. Podzielimy się zyskiem co Ty na to? A potem pójdziemy za to się bawić do klubu– zaproponowała, idąc tuż obok Kotki, lekko zsuwając dłoń z jej ramienia na biodra. W końcu miały sprawiać pozory, że są parą czyż nie?
- Świetnie się składa, że akurat jesteśmy na zakupach. Poszukamy sobie czegoś ładnego na bal, w końcu nie możemy w byle łachach się pokazać – puściła dziewczynie porozumiewawcze oczko. Dzisiaj wydadzą całkiem sporo gotówki, jednak trzeba będzie znaleźć kogoś kto im będzie wszystkie te torby nosił. To było trochę jak z szukaniem wózka na zakupy w markecie, tylko tu nie trzeba było wkładać monety, a jedynie tylko zatrzepotać rzęsami i miło się uśmiechać.
- Widzę, że nie jesteś samym balem specjalnie zadowolona. Dokopmy im skarbie – to nie był styl Black Cat. Sądząc po jej szukaniu adrenaliny, bardziej adekwatnym miejscem byłby właśnie klub, gdzie wszystko było znacznie szybsze oraz intensywniejsze. Ogłuszająca muzyka, wszechobecni młodzi ludzie oraz alkohol. Trzeba było uważać, by czegoś nie dostać do drinka, a towarzystwo było znacznie bardziej bezpośrednie niż na jakimś tam balu.
Blondynce nie schodził uśmiech z ust, gdy wjeżdżały po ruchomych schodach na górę, do pasaży.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Slayer

avatar

Liczba postów : 60
Data dołączenia : 30/03/2017

PisanieTemat: Re: The Shops at Columbus Circle (Centrum Handlowe)   Nie Gru 31, 2017 11:17 pm

Czas od kiedy San stał się oficjalnym członkiem owej tajnej organizacji mijał mu dość nudno. Siedział w kwaterze głównej nudząc się okropnie. Niby miał dostęp do całego kompleksu, to jednak czegoś mu brakowało - nie miał gdzie wyjść, nie pił, nie plątał się pijany po nocnym mieście - czuł się dziwnie mając do dyspozycji czyste łóżko, salę treningową i siłownię. Tak dobrze nie miał, od czasów Japonii, ale tam to była inna rozmowa - przyjaciele, mafia, akcja. Jednak nadal mu czegoś brakowało, czuł pustkę - brak celu dawał mu się we znaki - a może to było wypalenie spowodowane brakiem adrenaliny? Na pewne czegoś potrzebował.
Postanowił się ruszyć i zerknąć co słychać w Mieście Bohaterów - wsiadł w służbowego jeepa i mając pod ręką cały karton papierosów ruszył do Nowego Yorku. Mógł przecież zerknąć co tam słychać w starym mieszkaniu, zapłacić zaległe rachunki i zrobić tam porządek. Tak też zrobił.
Gdy tylko dotarł do miasta od razu ruszył do swojego starego mieszkania - o dziwo nie przeszło ono na kolejnego właściciela - spotkał się z właścicielem, któremu zapłacił cały dług i to z nawiązką, a następnie ruszył do mieszkania. Pierwszym, od czego zaczął było wyniesienie butelek i ogólne ogarnięcie całego burdelu tam panującego. Wrzucił starą pościel do worka na śmieci, przewietrzył lokal, strzelił sobie browara i przystąpił do zmywania aneksu kuchennego. Tu jednak coś mu przerwało - SMS od przełożonej z pytaniem, czy jest bardzo zajęty. Oczywiście domyślił się, że wiedziała ona o jego pobycie w Nowym Yorku, więc odpisał jej, że jeżeli jest potrzeba to stawi się na jej wezwanie w każdym miejscu. Tu dostał dostał kolejną wiadomość, żeby przybył do jednej z galerii handlowych. Czyżby blondynka proponowała mu randkę? Tak przeszło mu przynajmniej na początku przez myśl i coś się w nim zatliło, jakaś nadzieja. Nie czekając wiele wziął szybki prysznic, wskoczył w samochód i ruszył na miejsce spotkania. Jadąc do galerii nie przejmował się nawet wypitym jakiś czas temu piwem. Gdy był już na miejscu, to starał się ustawić w punkcie, w którym był by najbardziej widoczny. Wybór padł na główne schody prowadzące na pierwszą kondygnację molocha. Stał tam próbując wytrzymać bez papierosa, bo chęć zapalenia była mocna, cholernie mocna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Black Cat

avatar

Liczba postów : 284
Data dołączenia : 16/10/2012

PisanieTemat: Re: The Shops at Columbus Circle (Centrum Handlowe)   Pon Sty 01, 2018 1:02 am

Felicia szła powoli obok Karli
-Mama zawsze próbuje mi znaleźć bogatego faceta. Chce abym się ustawiła, wkurza mnie to, poza tym wystawne bale to nie moja bajka. Zresztą widzisz... Z chęcią później pójdę odreagować do klubu, w końcu miałyśmy łowić frajerów- śmiała się złośliwie, podobała jej się perspektywa kupna nowych sukni. Miała całą szafę nimi wypełnioną jednak sprzedawała co gorsze za psie pieniądze, lub oddawała na aukcje jeśli były to cenniejsze dzieła znanych projektantów.
-Ja nam funduje zakupy! Wszystko z najwyższej półki, tylko przydałby się jakiś tragarz. Zdecydowanie na 5 torbach się nie skończy- chichotała niewinnie. Stanęły przed głównym wejściem. Białowłosa odpisała matce, że przyjedzie z osobą towarzyszącą.
-To od czego zaczynam? Buty, bielizna, biżuteria, ciuchy, kosmetyki? W międzyczasie możemy coś zjeść lub skoczyć na kawę- odrzuciła włosy z ramienia. Czuła na sobie i Karli wzrok większości facetów w galerii.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Moonstone

avatar

Liczba postów : 207
Data dołączenia : 26/09/2014

PisanieTemat: Re: The Shops at Columbus Circle (Centrum Handlowe)   Pon Sty 01, 2018 1:51 am

- Zanudziłabyś się przy takim, chyba że trafiłabyś na drugiego Bonda, który nie dałby Ci się nudzić – „lub też Starka” dodała w myślach Karla. Zdecydowanie jak źle nie mówić o Tonym Starku, to miał *** zawsze rozmach. Był obrzydliwie bogatym wynalazcą, a na dodatek bohaterem w pancerzyku. Zdecydowanie Kotka, gdyby miała wybrać jakiegoś bogacza to najpewniej najsensowniejszym wyjściem byłby właśnie Stark. Na dodatek był przystojny, więc przynajmniej nie trzeba będzie mu zakładać torby na głowę, gdy przyjdzie co do czego. Stać go było na operacje plastyczne, więc pewnie korzystał jak nadarzyła się jakaś niedoskonałość. Z bogatych złoczyńców natomiast nie miała nikogo godnego polecenia. No może Sebastian Shaw, ale chyba brytol nie byłby w typie Kotki. Jakoś tak nie widziała ich ze sobą. W gruncie rzeczy powstałby też konflikt interesów, gdyż Felicia zdecydowanie nie była złą osobą. Kradła, co jest czynem potępianym społecznie, ale nie ma to, aż takiej szkodliwości jak chociażby działalność Hellfire Club. Karli nie schodził z ust ten uśmieszek świadczący, że wszystko idzie dokładnie tak jak sobie obmyśliła. Kotka była skłonna skubać frajerów, dokładnie jak Moonstone.
Wszystko szło jak najbardziej zgodnie z planem, z grzeczności Sofen nawet machnęła, by Felicia nie płaciła za wszystko sama, jednak obie kobiety wiedziały jak to finalnie się skończy.
- Kochanie, o wszystkim pomyślałam, nie martw się – powiedziała głaszcząc ją po głowie i patrząc wzrokiem dobrej koleżanki, która właśnie ustawiła całkiem niezłą randkę. Slayer istotnie taką wiadomość dostał, bo Karla wysłała ją w trakcie lotu do apartamentu Felicii. Oczywiście przewidziała, że dotarcie na miejsce zajmie mu trochę czasu, ale miała nadzieję, że nowy nabytek Thunderboltsów nie zawiedzie jej. W końcu wjechały na górę, praktycznie pierwszą kondygnację pasażu na parterze.
- Zaczniemy od bielizny, a potem ciuchy, buty i na końcu biżuteria oraz kosmetyki, jednak zanim rozpoczniemy nasze łowy, muszę Ci kogoś przedstawić – powiedziała rozglądając się, aż w końcu dostrzegła San’a pośród ludzi w sklepie. Karla z satysfakcją spojrzała na wszystkich mężczyzn, którzy się na nią gapili, a potem ujęła pod ramię Kotkę – Chodź kochanie. Problem tragarza właśnie się rozwiązał – powiedziała, pociągając za sobą lekko białowłosą w stronę Slayera. Kiedy znalazła się przed nim, przywitała go miłym uśmiechem.
- Cześć San. Dobrze, że jesteś – zdecydowanie wyglądał lepiej, niż ostatnim razem kiedy go widziała. Wydawał się jakiś taki czystszy i znacznie lepiej ubrany? Nie pachniał starym apartamentem, a na dodatek nie mogła mu zarzucić braku uroku osobistego. Spojrzała na Felicię, a potem na Slayera i odchrząknęła lekko.
- Felicio, to San Cho Sung. Dobrze to wymówiłam? – zapytała kontrolnie Sana. Wymówiła dobrze, chociaż z amerykańskim akcentem – Pracujemy razem. San, to jest Felicia Hardy, moja lepsza połówka i nowy nabytek Thunderbolts – powiedziała miło się uśmiechając do mężczyzny, a potem do Kotki. Skoro miały zwodzić mężczyzn, to San również nie pozostawał w tej kwestii wyjątkiem. Prawda? Oczywiście podczas przedstawiania na moment wypuściła Kotkę z objęć, by mogła należycie się przywitać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Slayer

avatar

Liczba postów : 60
Data dołączenia : 30/03/2017

PisanieTemat: Re: The Shops at Columbus Circle (Centrum Handlowe)   Pon Sty 01, 2018 3:21 am

Czekanie na kobietę dłużyło się mu jak jasna cholera, jednak on stał twardo z lekkim uśmiechem na ustach opierając się o jedną z kolumn. Z jednej strony chciał tu być, a z drugiej wolałby zająć się sprzątaniem mieszkania, jednak wizja pani doktor.... Zdecydowanie wolał tu być. Swoją drogą był ciekaw, co ona planowała? Niby wysłała mu tylko suchy SMS z pytaniem, czy ten się stawi w umówionym miejscu. Gdzieś tam podświadomie liczył na coś więcej, jednak wiedział, że zapewne nic takiego się nie stanie.
Jeszcze chwilę stał tak sam, jednak gdzieś kątem oka dostrzegł znajomą twarz, jednak coś mu nie grało - raz: pani doktor wyglądała na wyluzowaną i uśmiechniętą. Cholera, była inną osobą! A jej towarzyszka? W kościach to się nazywa "snake eyes", praktycznie niemożliwa do trafienia kombinacja - zazwyczaj pechowa - a jednak do trafienia. Coraz bardziej mu to się podobało.
Patrząc, jak kobiety kierowały się w jego kierunku odwrócił głowę, aby nie dać po sobie poznać, że je dostrzegł.
W chwili gdy usłyszał powitanie spojrzał na nie lekko się uśmiechając i przymrużył oczy, jednak nie był to jakiś chamski uśmiech, a raczej delikatny nic nie zdradzający. Nie odpowiedział jednak na przywitanie, a jedynie skinął głową. Jednak gdy Karla przedstawiła mu towarzyszkę, ten ujął jej dłoń.
- Où sont mes manières? - po czym ucałował jej dłoń na kłykciach. Tak, popisywał się. Tak, chciał zrobić dobre wrażenie i zmienić opinię, jaką zapewne jego przełożona miała o nim, a przy okazji chciał zainteresować sobą jej towarzyszkę. - Jakie macie plany? - zapytał nie zmieniając wyrazu twarzy. Oczywiście domyślał się, że idą na zakupy, ale wolał wykazać inicjatywę. Swoją drogą domyślał się, że to on będzie robić za tragarza, czego się nie robi dla kobiet.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Black Cat

avatar

Liczba postów : 284
Data dołączenia : 16/10/2012

PisanieTemat: Re: The Shops at Columbus Circle (Centrum Handlowe)   Pon Sty 01, 2018 3:38 am

Spojrzała na Sana lekceważąco.
-Tak, tak miło...-nie przejęła się nim zbytnio, próbował się popisywać jednak to nie zrobiło wrażenia na białowłosej, a jedynie ją znudziło. Wielokrotnie na balach próbowali jej zaimponować w bardziej ambitny sposób- Trzeba znaleźć jakieś suknie na bal oraz ciuchy do klubu. Nie zapomnijmy o bieliźnie, w końcu po klubie lądujemy u mnie Gwiazdko- pogłaskała Karlę po policzku, a po chwili ujęła jej podbródek. Jej usta zdobił pewny siebie uśmiech- Chodź, może matka wypuściła już nowy krój sukienki, poza tym znam doskonały sklep z bielizną. Ostatnie piętro, perełka wśród marek- złapała blondynkę za dłoń i prowadziła do windy. Podejrzewała że chłopak pójdzie za nimi, podświadomie miała niezły ubaw z wkręcania go. Obserwowała uważnie kątem oka jego zachowanie, w drugiej dłoni trzymała kask.
Sklep nie był jakoś specjalnie duży, jednak od samego wejścia widać było że to najwyższa półka. Ekspedientka natychmiast do nas podeszła, Felicia zbyła ją słowami że w razie potrzeby ją zawołają. Pudrowo różowe ściany nadawały uroku, jednak to czarne dodatki stanowiły pazur, białe meble go tonowały. Zestawy, komplety jak i dodatki w postaci masek, satynowych szlafroczków. Nie tracąc czasu Black Cat podeszła do wieszaków z koronką, aczkolwiek kątem oka szukała skóry. Wybrała coś dla siebie, podeszła do Karli. Pochyliła się nad jej uchem.
-Idę do przymierzalni, nie krępuj się i bierz co chcesz- zniknęła w jednej z kabin.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Moonstone

avatar

Liczba postów : 207
Data dołączenia : 26/09/2014

PisanieTemat: Re: The Shops at Columbus Circle (Centrum Handlowe)   Pon Sty 01, 2018 4:45 am

Zawsze należało na kobiety trochę poczekać, w końcu uroda sama się nie będzie pielęgnowała. Nawet jeśli któraś zaliczała się do tych super, to pewne rzeczy nigdy nie ulegały zmianie. Również rytuał zakupów był swoistą świętością, którą praktykowały żyjące kapitalizmem niewiasty. To właśnie tu, w centrach handlowych pośród wielu sklepów, mieściły się te niezbędne dla nich dobra, które niebawem zostaną kupione. O samej kulturze konsumpcji napisane było sporo książek. Często na jakieś mniejsze projekty właśnie obierano ten temat badań, gdyż jakby nie patrzeć na centrach handlowych bardzo łatwo jest wybadać nawyki społeczeństwa i nakreślić aktualny profil psychologiczny przeciętnego Smithsa. Karla z lekkim uśmiechem politowania wspominała ten okres czasu, gdy połowa grupy zajmowała się tym zagadnieniem. Było najłatwiejsze oraz najmniej ambitne, dlatego było wybierane przez studentów pragnących jedynie zdać. Sofen zaś wybierała sobie zawsze jakieś nie za trudne, ale zarazem mało popularne zagadnienia, gdzie mogłaby się wykazać. W końcu wychodziła z założenia, że musi jakoś zaimponować profesorom, którzy będą potem komisją egzaminacyjną.
San wykazał się taktem i przywitał kobiety należycie. Trochę jak przerysowany dżentelmen i najpewniej takie powitanie wystarczyłoby na zwykłą białogłową, jednak to było za proste na Felicie. Gdy z nią się przebywało, trzeba było umieć zachować się nieszablonowo. Wykorzystał francuski jako początek konwersacji oraz ucałował jej dłoń. Karla tylko patrzyła na to z boku mając na twarzy lekki uśmieszek. Znała Black Cat jeden dzień, jednak wiedziała, że taka akcja nie wypali. Wcześniej widziała zresztą jak wyrażała się o balu charytatywnym, który zapewne pełen jest takich wyświechtanych powitań i dżentelmenów. Z perspektywy blondynki o wiele bardziej zaimponowałby białowłosej, jeśli przywitałby się bardziej biznesowo. Przez podanie ręki oraz uśmiech. Byłoby to mniej konwencjonalne i mogłoby zaskoczyć Kotkę. Mógł też podejść do tego w sposób przyjacielski i zarzucić jakimś żarcikiem na powitanie. Chociaż może obecność Karli tak na niego po prostu działała. Było to całkiem możliwe według psychiatry, że Slayer odczuwał jakiś rodzaj respektu wobec niej jako osoby o wyższej randze.
- Jakże bym śmiała zapomnieć Kotku – powiedziała uśmiechając się do białowłosej oraz objęła ją na moment w talii, podczas gdy drugą rękę ulokowała na jej pośladku. W końcu ich spojrzenia się spotkały, a w oczach Sofen była radość, zaś obie nie mogły wyjść z roli. Cieszył ją relaks, ale też sama sytuacja była dosyć zabawna w jej oczach. Patrzyła na Kotkę, jak drogą sobie kochankę, rzucając jej zalotne uśmieszki. Zdecydowanie dla mężczyzn w pasażu handlowym mógł to być ciekawy widok, gdy dwie nieziemsko piękne kobiety są tak blisko siebie. Została po chwili pociągnięta przez Kotkę w stronę windy. Wystarczył lekki ruch dłoni, by blondynka za nią poszła, za to Karla pokiwała dłonią, by poszedł z nimi.
- Widzisz dzisiaj, w planach mamy zakupy. Nawet tajniacy czasami mają wolne, więc w ramach integracji oddziału obrałam takie spotkanie – wytłumaczyła Slayerowi, jednocześnie próbując sprytnie zamaskować swoje prawdziwe zamiary wykorzystania go jako tragarza. Czasami wystarczyło coś ubrać ładniej w słowa, a ludzie zdecydowanie chętniej na coś przystawali. Jednak, by nie zniechęcić do siebie Azjaty, Sofen miała też w głowie pewien rodzaj nagrody dla niego. Po całym dniu pracy należała się w końcu jakaś kość lub zachęta, do dalszych potencjalnych spotkań, które mogą mieć miejsce w przyszłości.
- No, istnieje taka szansa. Wybacz, ostatnio nie byłam na bieżąco, bo zawaliła mnie papierkowa robota – skomentowała. Normalnie Sofen raczej nie czytała kolorowych magazynów. Kreowały one fałszywy obraz kobiety, przez który normalne osoby wpadały w kompleksy. Niewiele rzeczy, które były tam napisane jest prawdziwych. Może poza przepisami kuchennymi. Metody odchudzenia zaś od zawsze pozostawały takie same, czyli ćwiczenia oraz dokładnie rozpisana dieta. Nic więcej nie trzeba było, zaś geny to tylko wymówka. Każdy mógł schudnąć, ale nie każdemu chciało się ruszyć dupsko na siłownie albo odmówić sobie słodyczy.
Karla również gestem dłoni podziękowała ekspedientce, która chciała ją nachodzić. Rozumiała, że te dziewczyny miały taki przykaz odgórny, by nękać klientów i wpychać im te towary, których jest nadmiar w magazynie, ale nie trzeba było być tak nachalnym. Widać, że była młoda i niedoświadczona. Chociaż sklep zdecydowanie był z górnej półki. Towar wydawał się być dobrej jakości, a na wybór nie było co narzekać. Dała w sumie Sanowi dowolność czy chce zostać przed sklepem, czy wejść do środka i nieco doedukować się w kwestii kobiecej bielizny.
- Co chcę powiadasz? Obrazisz się jak wezmę Ciebie? – zachichotała pod nosem, jednak po chwili zaczęła przeglądać wieszaki. Przesuwała, aż w końcu znalazła bordowy zestaw stanika oraz majtek, podszywanych czarną koronką. Do tego znalazła maskę w tym samym kolorze zrobionej na podobny sposób, czyli wnętrze było bordowe, a ozdóbki wokół konturów czarne. Uśmiechnęła się pod nosem, gdyż to była naprawdę świetna sposobność, by zakupić sobie jeszcze do tego rubinowy szlafroczek, który wypatrzyła. Przewiesiła go sobie przez ramię.
Jeśli Slayer z nimi wszedł do tego sklepu to uśmiechnęła się do niego i postanowiła trochę wypytać co sądzi o Kotce. Specjalnie była stosunkowo blisko przebieralni, w której siedziała białowłosa.
- Mam szczęście, nie? - zapytała Azjatę, aczkolwiek nie chodziło jej jedynie o fuksa jako takiego, a w domyśle zadane zostało pytanie "ładną dziewczynę sobie znalazłam?".
- Ale żebyś się nie nudził to w czym byś nas widział? Co najbardziej rozpaliłoby Twoją wyobraźnie? - postanowiła dopytać Slayera, a właściwie zachęcić go do przyłączenia się do tej zabawy właśnie poprzez wybranie jakiegoś rodzaju bielizny. Już samo to mogło dostarczyć Kotce rozrywki, jeśli dostatecznie dobrze przysłuchiwała się wymianie zdań będąc w przebieralni.


Ostatnio zmieniony przez Moonstone dnia Pon Sty 01, 2018 5:33 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Slayer

avatar

Liczba postów : 60
Data dołączenia : 30/03/2017

PisanieTemat: Re: The Shops at Columbus Circle (Centrum Handlowe)   Pon Sty 01, 2018 3:57 pm

Tego się nie spodziewał, zwykle sztuczka z mówieniem obcym językiem działała na kobiety, a tu jednak nie - widać trafił na wyższą ligę. Dobra, szybko przeanalizował fakty - był on i dwie dziewczyny z ligi intergalaktycznej, czyli nie jego. Wiedział, gdzie popełnił błąd i doskonale wiedział, jak zmniejszyć konsekwencje swojego popisu - wystarczyło się nie odzywać i udawać obojętnego, acz zachować klasę i nie brnąć w pozę. W Japonii, czy Chinach ta sztuczka działała bez problemu, jednak to nie Azja, tu znajomość obcego języka nie jest niczym wyjątkowym.
Patrząc po dziewczynach coś mu jednak w główce świtało - znał się trochę na ludziach i gdzieś mu tam świtało, że ich zachowanie to zwykła dość przerysowana poza, nikt tu nie był święty i naturalny. Choć trzeba przyznać, że taki obrazek mu się podobał, ba nie ma chyba żadnego zdrowego mężczyzny, któremu to by się nie podobało. Jednak to on był tym szczęściarzem, który spędzi z nimi cały dzień, co prawda na targaniu toreb, ale jednak. Nawet jeżeli nic z tego nie wyniknie, to odbije to sobie jakoś wyjściem do klubu, albo jakiegoś burdelu - stać go.
Na wieść o potwierdzeniu jego przypuszczeń nawet nie drgnął, ani się nie odezwał - być cicho i obserwować - trzymał się planu. Gdy obydwie skierowały się do windy, on posłusznie podreptał za nimi. Na wieść o zamiarze odwiedzenia przez nie sklepu z bielizną delikatnie drgnął mu kącik ust, czuł że to jakiś test na jego wytrzymałość, na szczęście tej mu nie brakowało.
Gdy cała ekipa dotarła na miejsce, San wszedł za towarzyszkami do butiku - nie było nawet innej opcji, skoro i tak miał wszystko nosić, to chciał coś w zamian. Skierował się razem za nimi w kierunku przebieralni, gdzie rozsiadł się na kanapie. Swoją drogą ciekawiło go, po co - a raczej dla kogo - obydwie tak się szykują. Od odpadał w przedbiegach, więc musiał być jakiś inny powód. Na razie jednak wodził wzrokiem za swoją przełożoną, co miał ukrywać - podobała się mu.
- Tak, niezła jest. Nie mój typ, ale całkiem całkiem - domyślił się, po słowach pani doktor, że to pewna aluzja, więc odpowiedział jej w identyczny sposób, jednak wypowiedział to bez jakichkolwiek emocji.
Następne pytanie lekko go zaskoczyło, jednak nie mógł powiedzieć, żeby mu się nie podobało. Zapewne gdyby był głupim młokosem, to wyszczerzyłby się jak rekin, on jednak jedynie bardziej przymrużył oczy. To dzień ma zrobiony.
- Pończochy - rzucił po chwili zastanowienia, w końcu którego faceta to nie nakręcało? Jego nakręcało bardzo, a wizja widoku pięknej blondynki w pończochach była bardzo kusząca. Swoją drogą chętnie zobaczyłby jej towarzyszkę w samej bieliźnie, chciał mieć porównanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Black Cat

avatar

Liczba postów : 284
Data dołączenia : 16/10/2012

PisanieTemat: Re: The Shops at Columbus Circle (Centrum Handlowe)   Pon Sty 01, 2018 4:33 pm

Felicia przysłuchiwała się wszystkiemu z uśmiechem. Widziała jednak wzrok Sana podążający za blondynką.
-Karla! Nie mogę się zdecydować w którym lepiej wyglądam pomożesz?- tak czy tak weźmie oba. Aczkolwiek z chęcią zawsze oglądała jak mężczyźni którzy przyszli ze swoimi kobietami do sklepu wodzą za nią wzrokiem. Odsunęła kotarę. Cały komplet był czerwony, figi uszyty został z delikatnej, przewitującej koronki, z tyłu nie została ona niczym podszyta, jednakże z przodu już tak. Stanik posiadał tzw. pół miseczki. Ponad nimi została poprowadzona, satynowa, krwista wstążka zapobiegająca wypadaniu piersi ze stanika. Przy obfitym biuście białowłosej całość wyglądała bardzo efektownie, został on lekko ściśnięty jednak już to utworzyło swego rodzaju rowek, w którym niknęłą tasiemka.
-Co sądzisz gwiazdko?- okręciła się wokół własnej osi, lekko wypieła, schyliła- Chociaż poczekaj zobaczysz drugi- kotara z powrotem zasłoniła Black Cat jednak nie na długo. Chwilę później ta wyszła przebrana w komplet z czarnej skóry. Stanik posiadał klasyczne miseczki, jednak mocniej unosił piersi optycznie je zwiększając. Z ramiączek zostały poprowadzone kolejno 3 paski skóry, zbiegały się one między miseczkami. Figi z kolei z tyłu były wycięte u góry w mały trójkącik, nie były one jakoś szczególnie zdobione. Z przodu jedynie przyszyta została metalowa zawieszka w kształcie korony.
-Więc? W którym lepiej wyglądam?- tak samo eksponowała swoje ciało jak wcześniej. Udawała że nie widzi spojrzeń facetów, jednak do niektórych mrugneła, dając im złudną nadzieję że mają u niej jakiekolwiek szanse. Nie przejmowała się obecnością azjaty, dopóki nie zrobi jakiegoś głupiego ruchu na go gdzieś. Oblizała usta na myśl o Spider-Manie albo Peterze, najpewniej by się speszył. Jednak to właśnie podobało się Felicii, ten jego rozczulający styl bycia.

Sent from Topic'it App
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Moonstone

avatar

Liczba postów : 207
Data dołączenia : 26/09/2014

PisanieTemat: Re: The Shops at Columbus Circle (Centrum Handlowe)   Pon Sty 01, 2018 5:30 pm

Sofen zdawała sobie sprawę, że ich czułości oraz zachowanie są przerysowane jak rodem z taniego filmu erotycznego. Jednak skoro na znaczną część mężczyzn działało, to czemu zmieniać nagle styl gry aktorskiej? Na świecie funkcjonowała pewna zasada, która mówiła, że jeśli coś wygląda głupio i działa, to nie jest głupie. Brała też pod uwagę, czynnik jakim był San oraz to, że pewnie wielu facetów może na niego patrzeć z zawiścią. Mimo iż sam nie miał szans, a raczej tak myślał bo realnie nie ma fortecy nie do zdobycia, to przynajmniej mógł sobie popatrzeć i przebywać w towarzystwie kobiet. Mało tego sprawiać wrażenie, że obie w jakiś sposób są z nim związane. W końcu istniały dwa typy mężczyzn, którzy targają zakupy kobiet. Byli to sponsorzy, bądź bardzo bliskie osoby kobiet lub frajerzy, których dało się naciągnąć na bycie darmowym tragarzem, a potem perfidnie zamykało ich we friendzone. Tak wielkiej krzywdy dla męskiej godności Sana nie miała w zamyśle, w końcu to byłoby gorsze niż publicznie go spoliczkować. Może jak kiedyś narazi się Karli to skorzysta z tego rodzaju kary.
Sklep z bielizną mógłby być krępującym doświadczeniem dla mężczyzny. Oczywiście zakładamy tu wariant, że przychodzi on sam i chce kupić dziewczynie, a raczej sobie prezent. No tutaj blondynka nieco inaczej widziała sytuację, gdyż Azjata będzie obserwatorem, a może nawet doradcą w pewnych kwestiach. Mimo, że dla nikogo specjalnego się nie stroiły, to jednak przyszłościowo dobrze jest mieć parę fatałaszków, którymi można uwodzić mężczyzn. Plus blondynce ogromną satysfakcję sprawiało wydawanie pieniędzy, zresztą Kotka chyba czuła mutualne porozumienie z Moonstone w tej kwestii.
Karla tylko uśmiechnęła się do mutanta, który wyraził swoje zdanie. Przy okazji wrzucając tam drugie dno, które najpewniej brzmiało „nie mój typ, ale jakbym mógł to szarpałbym jak Reksio szynkę”. Oczywiście brała pod uwagę, że rozgryzł już ich małą gierkę, bo nie należał do tych głupich mężczyzn. Gdyby tak było to od dawna gryzłby ziemię. W końcu wszyscy wiedzą jak trudne w dzisiejszych czasach jest pracować dla mafii. Pracodawcy coraz bardziej wymagający, a praca trudniejsza.
Zdecydowanie dobrze, że zabrała go ze sobą. Nie tylko z powodu bycia przenośnym wózkiem na zakupy, ale również przypomniał jej o tym najbardziej podstawowym elemencie ubioru, który kręcił mężczyzn. Pończochy. Dodawały one pikanterii nogom każdej kobiety, a blondynka nie mogła narzekać na swoje nóżki. Będzie w nich świetnie wyglądać, dlatego wybrała zaraz inny komplet bielizny, który był z pończochami. Takimi z paskami, które naciągały je i sprawiały wiele frajdy mężczyznom podczas „rozbrajania” tego elementu garderoby. Wiedziała, że podoba się Sanowi. Czuła na sobie jego wzrok, zresztą umyty i ładnie ubrany też był niczego sobie mężczyzną. Zdecydowanie na jedną noc Karla mogłaby go zaprosić, by ocenić czy warto inwestować.
Wtedy właśnie Felicia zawołała ją z przebieralni. Sofen podeszła bliżej i zajrzała za kotarę do Kotki.
- Felicio przecież wiesz, że ładna we wszystkim będzie wyglądać seksy. No może z wyłączeniem worków pewnej religii – trudno było powiedzieć, że kobiety w stroju ninja i innych prześcieradłach wyglądały kusząco. To prawie tak jakby na kogoś narzucono pełną cenzurę, zostawiając tylko oczy. Zdecydowanie Sofen najtrudniej przychodziły terapię osób bardzo religijnych. Nie lubiła ich mieć w gabinecie, gdyż praktycznie wszystko chcieli rozwiązywać bogiem, zamiast uporać się ze swoimi wewnętrznymi problemami.
Blondynka widząc strój Black Cat, tylko zagwizdała z uznaniem. Czerwony kolor działał pobudzająco na mężczyzn, zwłaszcza że byli oni wzrokowcami. Karla zaś widziała w tym pewne nawiązania do klubów ze striptizem, jednak bielizna zdecydowanie pasowała Kotce. Chociaż blondynka wybrałaby dla niej czarny komplet. Jakoś tak lepiej kojarzyło jej się to z lateksami, które nosiła jako Black Cat.
Już chciała wyrazić swoje zdanie, gdy Kotka znowu weszła do środka, chcąc przedstawić jej inną kreację, którą sobie wybrała. Zdecydowanie to drugie było bardziej taktyczne, gdyż eksponowało już i tak świetne walory dziewczyny. Z drugiej strony wstążka była zdecydowanie lepszym dodatkiem, którym można finezyjnie mamić. Ten komplet jednak posiadał parę walorów, jak na przykład koronę czy chociażby lepiej wykonany dół. Mógłby być świetny właśnie na okazję, gdyby udało jej się zwabić pajączka w swoje sidła.
- W obu wyglądasz bosko Kotku, jednak mi bardziej podobał się czerwony komplet. Zabawy ze wstążką bardzo pobudzają wyobraźnie, chociaż jeśli chciałybyśmy czegoś ostrzejszego od czasu do czasu, to wybrałabym ten, który masz na sobie – powiedziała puszczając porozumiewawcze oczko do Kotki. Tym razem Karla weszła do sąsiedniej przebieralni i po paru chwilach wyszła ze swoim kompletem. W ciemnych pończoszkach oraz lekko prześwitującej koronkowej bieliźnie. Stanik był tak skonstruowany, że również nieco wizualnie powiększał piersi. Dodatkowo była jeszcze warstwa materiału, na której koronkowym wzorkiem była wyszyta winorośl. Karla obróciła się, pochyliła ale do tego dodała kilka gestów. Przejechała dłonią w kuszący sposób po pończoszkach, aż w końcu trafiła na biodra, a potem na brzuch, by ostatecznie zatrzymać się na piersiach.
Zarzuciła lekko swymi blond włosami na bok i spojrzała najpierw na Felicię, a potem na Sana – Jak wam się podobam? – zapytała przysuwając nieznacznie bliżej Kotki. Specjalnie zadała pytanie do obojga. Oczywiście nie należało zapominać, że obie kobiety pod ubraniem miały malinki z zeszłej nocy i dało się je teraz dostrzec. No może mniej u Karli, gdyż materiał przykrywał brzuch, ale juz na wyższych partiach spokojnie je było widać. To samo u Black Cat, gdzie malinki też mogły być widoczne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Slayer

avatar

Liczba postów : 60
Data dołączenia : 30/03/2017

PisanieTemat: Re: The Shops at Columbus Circle (Centrum Handlowe)   Pon Sty 01, 2018 9:53 pm

Wszystko pięknie ładnie - trzeba powiedzieć, że udało mu się ustawić. Co prawda mógł tylko patrzeć, ale i to mu wystarczało, choć czuł lekki niedosyt. Siedząc twardo na kanapie obserwował jak obydwie panie chodzą w samej bieliźnie, przymrużył oczy i lekko uniósł głowę. Podobało się mu.
Co do reszty klientów obserwujących ich trójkę to nawet nie zwracał na nich uwagi, choć po samej obserwacji twarzy dziewczyn dochodził do wniosku, że były z tego faktu dumne. To mu coś przypominało - pamiętał, jak kiedyś jeszcze w Chinach razem z resztą grupy i swoimi kobietami chodzili po takich samych galeriach. Tam jednak sprawa miała się inaczej, ich otaczały ich dziewczyny, których byli sponsorami. Tamte dziewczyny były puste, bez charakteru i wyrazu - za to te tutaj, no trzeba przyznać, że charakteru i wyrazu miały sporo.
Może powinien był coś zrobić, jakoś skomplementować? Nie, wolał zagrać niedostępnego i nieczułego - to powinno na nie podziałać i pokazać, że nie z nim takie gierki i niech starają się bardziej. Jest twardy jak skała (szczególnie w przyrodzeniu) i nic go nie ruszy. W tej chwili doceniał, że założył ciasne jeansy.
Gdy pani doktor zniknęła w przebieralni, a po chwili z niej wyszła to uśmiech na twarzy Sana zmienił się z delikatnego, na bardziej drapieżny. Nie kontrolował tego, nie panował nad podświadomą żądzą - oczywiście psychicznie.
Gdy ta zapytała, czy kreacja przypadła do gustu jej towarzyszom Slayer jedynie powoli skinął głową. Nie był w stanie oderwać od niej wzroku, taksował ją powoli z góry na dół badając wzrokiem każdy milimetr jej ciała. Miał wrażenie, że patrzy na jeden z cudów tego świata, chciał nasycić nim wzrok, aby ten widok zachować w pamięci na zawsze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Black Cat

avatar

Liczba postów : 284
Data dołączenia : 16/10/2012

PisanieTemat: Re: The Shops at Columbus Circle (Centrum Handlowe)   Pon Sty 01, 2018 10:10 pm

Felicia uważnie obserwowała Karlę, podeszła do niej powoli.
-Wyglądasz cudownie- złapała ją za dłoń i okręciła, ustawiła ją tak aby stała tyłem do Sana. Przytuliła ja, jej dłonie zjechały z pleców na pośladki masując je. Patrzyła przy tym chłopakowi w oczy wiedząc że w przeciwieństwie do niego jest na wygranej pozycji. Po przedstawieniu poszła poszukać jeszcze jakiś kompletów, nie krępowała się faktem że jest praktycznie pół naga. Brała wszystko co jej wpadło w oko. Po przymierzeniu każdego wychodziła z kabiny i oglądała się w dużym lustrze, traktowała azjate jak powietrze. Zresztą czemu miałaby inaczej? Nie jest dla niej nikim istotnym i raczej nie będzie. Poczekała aż Karla także już skończy wszystko przymierzać łącznie z ewentualnie dobranymi wcześniej zestawami. Po odebraniu zakupów i zapłaceniu, wyszły ze sklepu.
-Przydaj się na coś i weź te torby- niemal rzuciła nimi w Sana. Naoglądał się to niech teraz nosi.
-Karla skarbie co powiesz na kawę?- objęła dziewczynę w pasie- Może do tego jakieś ciastko? Chociaż ja bym schrupała ciebie- zachichotała. Bawiło ją całe to udawanie, mężczyźni zawsze marzą o trójkącie z dwiema kobietami, tym bardziej takimi jak one, piękne, seksowne. Oj zdecydowanie nie będą musiały sobie same kupować drinków.
-Potem byśmy skoczyły do sklepu matki, może w końcu wyszła nowa kolejka...- zerknęła na telefon. Brak wiadomości. Cieszyło ją to, nikt nie będzie jej zatruwać tego dnia.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Moonstone

avatar

Liczba postów : 207
Data dołączenia : 26/09/2014

PisanieTemat: Re: The Shops at Columbus Circle (Centrum Handlowe)   Pon Sty 01, 2018 10:52 pm

Zdecydowanie takiego wrażenia oczekiwała po Slayerze. Całkowicie kupiła jego uwagę, a wiele Sofen mogła wyczytać z mowy ciała. Głównie ze wzroku, którym Azjata taksował ją od góry do dołu. Szukając zapewne nawet najmniejszej niedoskonałości na jej skórze. Cóż jeśli będzie miał pecha znaleźć się w pobliżu Karli w trakcie jej gorszych dni, to przynajmniej zachowa sobie ten widok w pamięci przez resztę życia. Czyli w takim przypadku przez jakieś kilka sekund. Nie powiedział absolutnie nic, ale czy słowa były tutaj potrzebne? Wystarczyło wiedzieć jak patrzył na Karlę, a to już mogło połechtać jej ego, które bądź co bądź było dosyć wybujałe. Nie mowa tu już o aspiracjach pani doktor, by przyćmić samą Ms Marvel i być jedną z najbardziej podziwianych superbohaterek. Każdy ma jakieś marzenia, a to było praktycznie celem egzystencji Karli. Bez niego straciłaby sens swojego istnienia oraz chęć do życia. Odczuwała, że jest to długoterminowy cel, na który będzie musiała długo pracować, a do tego czasu może znajdzie sobie też coś, by mieć kolejny cel na wypadek osiągniecia swojego pierwotnego zadania. W życiu trzeba coś robić, a najgorsze jest poczucie całkowitego spełnienia, a skoro o nim już mowa.
Kotka podeszła do Karli. Ujęła jej dłoń, zaś Sofen postanowiła przyjąć ten taniec, obejmując pośladki kobiety, odwzajemniając się tym samym. Masowała je, a potem przeszła na kark, który zaczęła skrobać paznokciami jednej ręki, gdy druga nadal była zaciśnięta na pośladkach dziewczyny. W lustrze przebieralni mogła obserwować reakcję Slayera, a raczej chociaż jej część, gdyż jakiś fragment widoku zakrywały stojące panie oraz kawałek kotary. Po tym krótkim spektaklu, postanowiła jeszcze parę kreacji przetestować. Między innymi strój kąpielowy, który gdzieś jej tam się przewinął. Czerwone stringi oraz stanik, bo w końcu trzeba było coś nosić w barwach Thunderbolts czyż nie? Zresztą od jakiegoś czasu zastanawiała się nad kupnem stroju kąpielowego, by mieć go na jakieś wypady plażowe. W końcu pewnie kiedyś będą mieli okazję odwiedzić jakieś tropikalne wyspy służbowo, a wtedy trochę głupio nie mieć ze sobą stroju. Karla również korzystała z lustra, okazjonalnie pytając się Slayera i Felicii o zdanie w kwestii danego zestawu. Skończyło się na tym, że wzięła 7 zestawów plus 3 stroje kąpielowe. Również tak jak przyjaciółka, wręczyła Slayerowi torby z zakupami. To była tylko bielizna, więc tak naprawdę można było spakować wszystko w dwie torebki.
Cóż, przynajmniej miał piękne widoki, których nie doświadczy nikt inny w jednostce. Będzie mógł powodować niemałą zawiść wśród kolegów lub nawet na stare lata ten widok, będzie rozświetlał jego życie. Prawie jak napalm.
Sofen czując jak Felicia ją obejmuje, zamruczała i wtuliła policzek w lico białowłosej. Ucałowała ją w policzek zaraz po tym – Kawkę z wielką chęcią, do tego ciasteczko… mmm, rozpieszczasz mnie skarbie. Nie ma takiego ciastka, które zamknęłoby w sobie twoją słodycz – zachichotała kładąc dłonie na dłoniach Kotki, a gdy ta odsunęła jedną rękę by sięgnąć po telefon, Karla po prostu wzięła ją za rękę – Główne danie po zakupach Kotku, pamiętaj – powiedziała dając Kotce całusa w kącik ust, a następnie poprowadziła ją w stronę jednej z kawiarenek, gdzie akurat były dwa wolne miejsca.
Karla po prostu usiadła i pociągnęła na siebie Kotkę, by ta znalazła się na jej kolanach. Postanowiła jednak całkowicie nie ignorować Sana, pociągając konwersację – Na co macie ochotę? Ja bym napiła się latte na chudym mleku oraz zjadła do tego serniczek – wyraziła swoje zdanie i wyciągnęła z kieszeni banknot 100 dolarowy. Przesuwając go po stoliku w stronę Sana. Niech chociaż ma resztę za fatygę kiedy pójdzie po kawę dla nich.
- Jak Ci się podoba w jednostce San? Złożyłeś już Rossowi tamte dokumenty, o których Ci mówiłam? – zapytała kiedy wrócił z ich kawą i ciastkami, o ile rzecz jasna poszedł. Gestem dłoni wskazała, że resztę ze stówki mógł sobie zatrzymać. Nie chciało jej się wsypywać drobniaków do kieszeni, a do biednych osób psychiatra nie należała. Mówiła zaś o podstawowych dokumentach, które musiał zostawić czyli swoje aktualne dane. Głownie praktycznie wszystkie pisma wypełniane przez osoby przystępujące do wojska. Klauzule poufności oraz takie tam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Slayer

avatar

Liczba postów : 60
Data dołączenia : 30/03/2017

PisanieTemat: Re: The Shops at Columbus Circle (Centrum Handlowe)   Wto Sty 02, 2018 12:34 am

Trzeba przyznać, że dziewczyny były dobre w swojej roli, co jeszcze bardziej podkręcało wewnętrznie Chińczyka. Teraz jego przypuszczenia się potwierdziły, one go testowały - sprawdzały jego odruchy, lecz on nadal pozostawał niewzruszony. Siedział jak siedział, choć co prawda jego wzrok stawał się trochę bardziej natarczywy, to zdawało się to schlebiać jego towarzyszkom. W trakcie, gdy obydwie co chwilę zmieniały kreację, Slayer odczuwał coraz większą chęć zapalenia - wewnętrznie nosiło go jak jasna cholera, a gdyby nie przybrana nieruchoma poza to już dawno sięgnąłby do kieszeni i spalił dwie fajki na raz. Musiał coś zrobić, po prostu musiał inaczej wybuchnie dzikim krzykiem i popędzi do najbliższej toalety. Tu jednak panie postanowiły uratować jego godność i porządek w galerii. Z niemałym zaskoczeniem przyjął na klatę rzut torbami od towarzyszki swojej przełożonej. Czyżby ta traktowała go jak niewolnika? Najwyraźniej tak było. A co gdyby zagrać jej na nosie? Tak, to zdecydowanie przypiłowałoby kotkowi pazurki, tylko jak ją zajść? Wyjście również z tej opresji podsunęły mu dziewczyny - wyjście na kawę - bo o nim mowa stanowiło ku temu świetną okazję. Tam wygarnie im swoje spostrzeżenia na temat tej całej gierki. Niech wiedzą, że nie trafiły na debila.
Gdy cała ekipa dotarła już do kawiarni San przyjął od Karli banknot i nadal z lekkim uśmiechem na ustach ruszył do lady. Tam odczekał swoje w kolejce, kupił co potrzeba i z otrzymawszy resztę wrócił do stolika. Sobie oszczędził kupowania kawy, zamiast niej wziął puszę ze Moutain DEW - wolałby piwo, ale jakoś nie wypadało.
- Proszę - postawił kubki z kawą na stoliku i już chciał wręczyć pani doktor resztę, jednak na wiadomość o możliwości jej zatrzymania lekko się do niej uśmiechnął, będzie na paliwo.
Rozsiadł się na krześle i spokojnym ruchem wyciągnął z kieszeni kurtki swoją puszkę, po czym ją otworzył. Siedział cicho, obserwował i słuchał - wolał wiedzieć, jakie jeszcze atrakcje i zakupy do dźwigania dziewczyn dla niego szykują.
W pewnej chwili jednak usłyszał pytanie w swoim kierunku, na które leniwie odwrócił wzrok w kierunku przełożonej. Teraz, przy odrobinie rozegrania mógł wpleść w życie swój mały plan.
- Tak, wszystko załatwiłem. Mam też stałe pozwolenie na pobyt - zbył ją lakonicznie. Co do samego pozwolenia - z oczywistych względów nie mogło ono zostać wydane w porozumieniu ze stroną Chińską, jednak tu wręczono mu odpowiedni druk poświadczający jego prawo do pobytu na terenie USA. - Powiem wam dziewczyny, że świetnie się bawię - uśmiechną się krzywo - Podoba mi się ta przerysowana poza, nawet bardzo - lekko prychnął, po czym zwrócił wzrok w kierunku Felicji i wskazał na nią palcem - A Ty, jesteś wredna zołza - puścił jej oczko i łapiąc za puszkę upił z niej spory łyk, a następnie odstawił ją na stolik przybijając jej dnem o blat.
Wrócił do poprzedniej pozycji - powrócił do pozy lekkiego uśmiechu i zaciekawieniem czekał na reakcję kobiet. Miał nadzieję, że teraz uznają go za godnego uwagi gracza w tym ich małym przedstawieniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Black Cat

avatar

Liczba postów : 284
Data dołączenia : 16/10/2012

PisanieTemat: Re: The Shops at Columbus Circle (Centrum Handlowe)   Wto Sty 02, 2018 1:02 am

Felicia upiła łyk kawy, spokojnie słuchała wymiany zdań Karli i Sana, mało ją to interesowało. Spojrzała na niego obojętnie, kiedy zauważyła że zwraca się do niej skupiła minimum uwagi. Jego komentarz skwitowała śmiechem, podszytym lekko złowrogą nutą.
-Kochany uważaj, bo każdy kot posiada pazury- jeden z kącików ust uniósł się- a kto mieczem wojuje ten od miecza ginie. Tak więc radzę nie robić sobie we mnie wroga i grzecznie nosić nasze torby- zajęła się dalej kawą. Była ciekawa jego reakcji, zyskał minimum jej szacunku wcześniejsza wypowiedzią. Po wcześniejszej wpadce z powitaniem sądziła że będzie skończonym kretynem. Poczuła że jej komórka wibrowała. Kolejny sms od matki... Nowa kolekcja jest już we wszystkich sklepach, wyjątkowo było to coś co miało dla niej znaczenie. Nie dlatego że interesowała się modą, a sama stworzyła pół tej kolekcji. Musiała wykazać z rodzicielką jakąś wspólną inicjatywę, aby paparazzi mieli się czym zająć.Dopiła kawę, szczerze mówiąc ekscytowała się tym. Była ciekawa zdania Karli, nie miała zamiaru jej mówić co stworzyła ona, liczyła na subiektywną ocenę.
-Idziemy? Właśnie rozłożyli nową kolekcję we wszystkich salonach...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Moonstone

avatar

Liczba postów : 207
Data dołączenia : 26/09/2014

PisanieTemat: Re: The Shops at Columbus Circle (Centrum Handlowe)   Wto Sty 02, 2018 2:35 am

W końcu kobiety doczekały się swojej kawy. Karla skinięciem głowy podziękowała za ten boski napój, który każdego dnia budził osoby dorosłe. Latte takie jakie sobie zamówiła, chociaż ciekawe czy tak samo dobre jak to z ekspresu w bazie. Upiła łyk smakując brązową substancję z mleczną pianką. Chwile płyn pobył w jej ustach, by kubki smakowe mogły nacieszyć się otrzymaną porcją gorącej cieczy i ostateczny werdykt był taki, że tutaj mieli całkiem dobrą kawę. Nie żałowała wydanych pieniędzy, chociaż dobrze sobie liczyli za dwie kawy i jedną puszkę napoju słodzonego. Nic dziwnego, w końcu kawa to jednak sposób wabienia wszystkich hipsterów oraz młodych ludzi do sieciówek. Musieli gdzieś wydać kasę od rodziców, zaś nie ma lepszej rzeczy do windowania cen, niż właśnie artykuły pierwszej potrzeby. W ich mniemaniu kawa była niezbędnikiem, by zacząć dzień i podtrzymać rozmowę. Istotnie wytworzył się w społeczeństwie taki trend, który funkcjonował od dosyć dawna. Równie często ludzie do kawy zapalali papierosa, chociaż według Karli nie miało to sensu. Nikotyna za bardzo drażniła kubki smakowe, już nie wspominając o tym, że rzadko kiedy papierosy zostawiały przyjemny zapach oddechu bądź na ubraniach. No wyjątkiem były te e-papierosy, które przemysł tytoniowy chciał za wszelką cenę zlikwidować. Nie dziwiła im się, w końcu to konkurencja, która jest „względnie” zdrowa. Brak substancji smolistych, glukoza, aromaty oraz czysta nikotyna. Pewnie miało to jakiś wpływ na organizm ludzki, jednak zdecydowanie to była lepsza opcja niż tradycyjny papieros. Mniej śmierdziało od osoby palącej przynajmniej i nikt się nie czepiał o paprochy. Również nie produkowało się śmieci, chyba że mowa tu o pojemniczku po liquidach. Zdecydowanie jednak zwykły papieros miał w sobie tą kultowość i nieprędko ludzie od fajek się odwrócą. Na ogół większość preferowała stare rozwiązania lub jakieś antyki. Chcieli sprawiać wrażenie koneserów oraz kolekcjonerów, gdy pokazywali czarne płyty ze swojej kolekcji. Produkt luksusowy nieprzeznaczony dla mas. Tak samo jak zegarki. W końcu nie każdy musiał mieć zegarek, bo jego zadanie spełniał telefon komórkowy. Zegarek spadał do rangi jedynie dodatku, a nie pełnoprawnego czasomierza, na którym polegał człowiek. Czasami też owy czasomierz stawał się metodą komunikacji ze światem zewnętrznym jeśli mowa o smartwatchach. Takie połączenie nowoczesności z tradycją.
San był bardzo konkretny w swoich wypowiedziach. Może faktycznie przesadziły i postanowił właśnie pokazać swój pazur? Niemniej, Karla przynajmniej dostała informację, której potrzebowała. Ross najpewniej przekaże papiery dalej, a obiegiem trafią one potem do Sofen. Kolejna dawka papierkowej roboty – nic dodać, nic ująć, ale zdecydowanie blondynka cieszyła się, bo będzie miała co robić. Oczywiście na pewno były jakieś manipulacje, by Chińczyk został na terenie USA. Zapewne dostał podrabiane dokumenty oraz obywatelstwo, tak żeby mogli go zatrzymać, a Chińczycy nie czepiali się Stanów. Zresztą relacje nie wyglądały tak różowo, ale cóż się dziwić. Komunizm kontra kapitalizm, ot kwintesencja tego drobnego konfliktu.
Po dalszych wypowiedziach miała pewność, że San przejrzał ich drobną grę. Uśmiechnęła się od ucha do ucha, chciała mu nawet pogratulować, jednak Kotka nie chciała dać za wygraną. Jej krew, jej kochana przyjaciółka właśnie postanowiła pokazać pazurki. Dlatego też Sofen postanowiła ją uspokoić i pogłaskać po głowie, śmiejąc się z całej sytuacji – Moi drodzy, nie musimy negatywnie wobec siebie myśleć. Skorzystajmy z tego czasu, by lepiej się poznać i wspólnie zabawić. W końcu też możesz coś sobie wybrać przy okazji jak robimy zakupy – powiedziała w stronę San’a. W sumie nikt nie mówił, że on nie może przy okazji czegoś sobie dobrać. Wiele sklepów było mieszane, jeśli chodzi o docelową grupę konsumencką. Dzieliły się tylko na część dla kobiet i mężczyzn, jednak sklep pozostawał jeden. Blondynka dopiła kawę, gdy Kotka oznajmiła przybycie nowej kolekcji do salonów Hardy. Odstawiła kubek na stolik i wstała wraz z Felicią.
- Chętnie zobaczę nowy produkt od Hardy. Szczerze mam wysokie oczekiwania patrząc po tym co miałaś w łazience albo w szafie. Swoją drogą coś mi się wydaje, że świetnie będziecie z Sanem współpracować w polu. Z doświadczenia wiem, że jeśli dwie osoby w oddziale wzajemnie podkładają sobie publicznie nogi to potem świetnie idzie im współpraca – coś było w tym powiedzeniu „kto się czubi, ten się lubi”. Mimo, że mogli wzajemnie obrzucać się błotem, to oboje byli wykwalifikowani w tym co robili. Karla czuła, że gdy przyjdzie czas to oboje będą w stanie pozbyć się swoich waśni, byle przetrwać.
Odstawiła białowłosą i ujęła ją pod ramię. W sumie postanowiła też wyciągnąć rękę zachęcająco w stronę Slayera, by pójść pod rękę z obojgiem. Specjalnie była po środku, by ta dwójka się nie pozabijała przypadkiem.
- Swoją drogą nad Twoim wyglądem też możemy popracować – powiedziała zerkając na Sana, a potem na Felicię – Co powiesz? Pomożemy mu, by nie mógł opędzić się od kobiet i każda na jego widok robiła się wilgotna? – zapytała puszczając Kotce porozumiewawcze oczko. W sumie co za problem zahaczyć o dział męski i ubrać porządnie Chińczyka. On też będzie uczestniczył w konferencji, więc powinien należycie reprezentować Thunderbolts.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Slayer

avatar

Liczba postów : 60
Data dołączenia : 30/03/2017

PisanieTemat: Re: The Shops at Columbus Circle (Centrum Handlowe)   Wto Sty 02, 2018 4:07 am

Słysząc odpowiedź białowłosej San nawet nie drgnął, widać trafił na wyjątkową paskudę. Oczywiście mógł iść z nią daje na noże, jednak to nie było w jego stylu. Tak, zagrał na takich samych zasadach jak dziewczyny - przybrał pozę i w końcu przełamał zarówno swoją, jaki i ich gierkę. Wolał, żeby wszystko pozostało naturalne. Fakt, Felicja nie przypadłą mu do gustu - zabolało go, że ma zamiar traktować go jak niewolnika i tak właśnie go postrzega. "San przynieś, San pozamiataj, San noś moje torby" - denerwowało go to, poczuł się jak przedmiot, jej własność. Ale cholera jasna, był wykwalifikowanym zabójcą, a nie podnóżkiem. Nie miał zamiaru jednak w to brnąć, zacisną zęby i powstrzymał się powiedzenie, że skoro robi zakupy to niech sama to nosi - wtedy wyszedłby na buca i buraka, a tego chciał uniknąć szczególnie w oczach pani doktor. Dlatego też ograniczył się do posłania białowłosej pustego i beznamiętnego spojrzenia. Czuł, nie będzie to początek pięknej i długiej przyjaźni. Po prostu musiał ją tolerować.
Na całe szczęście jednak z ratunkiem przyszła tu Karla - ona jedyna zdawała się nie naskakiwać na Sunga i miała w głowię rozdziałkę pomiędzy pozowaniem i powrotem do rzeczywistości. Coraz bardziej go zaciekawiała i coraz bardziej zaczynała się mu podobać. Swoją drogą jej sugestia go zaciekawiła, może kupienie czegoś dla siebie nie było głupim pomysłem? W końcu potrzebował garnituru i jakichś spodni. Może buty? Tak, to mu pasowało. Jednak dalszy ciąg o współpracy jego i białowłosej brzmiał sensownie - San współpracował już z wieloma świrami i wykrętami, przy których Felicja to był mały pikuś. Coś mogło w tym być, choć rozkaz to rozkaz i tu nie ma się co kłócić.
Gdy obydwie panie wstały od stołu, San zrozumiał, że czas iść dalej. Jednak co stało na przeszkodzie, aby wskoczyć na papierosa? W końcu były tu toalety, a jak wiadomo w nich łatwo się schować i spokojnie spalić bez konieczności przejścia całej galerii, wyjścia na parking i powrotu - to zajęłoby zbyt wiele czasu.
Spojrzał na wyciągniętą w jego stronę rękę, jednak nie skorzystał z propozycji - nawet gdyby nie szedł zapalić to i tak by nie skorzystał. Miał opory przed tego typu uczuciami, szczególnie, gdy była to jego - bądź co bądź - szefowa.
- Wiecie co dziewczyny, dogonię was później - również powstał od stołu - Muszę na stronę, a nie chcę żebyście na mnie czekały, na pewno znajdę ten salon i tam się spotkamy, okej? - zapytał i postawił torby z bielizną na stole - Na razie wy to weźcie, nie chcę się z tym plątać i zabrudzić, czy coś. To widzimy się w sklepie. I swoją drogą muszę się wam zrewanżować za poprzednie, więc pewnie jeszcze gdzieś wstąpimy. - oddalił się szybko w stronę toalet zostawiając je same. Miał poniekąd nadzieję, że Karla porozmawia porozmawia z przyjaciółką. On jednak bardziej niż czegokolwiek innego pragną teraz zapalić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Black Cat

avatar

Liczba postów : 284
Data dołączenia : 16/10/2012

PisanieTemat: Re: The Shops at Columbus Circle (Centrum Handlowe)   Wto Sty 02, 2018 4:30 am

Niestety praca to praca. Felicia musiała spiłować pazurki, dumę do kieszeni też należało by schować. Ehhh... Dlatego pracowała sama, nie musiała się takimi rzeczami przejmować. Zabrała swoją część toreb ze stolika. Czekała aż Karla zrobi to samo i zaprowadziła ją do sklepu. Niemal natychmiast rzuciła się do wieszaków z suknią jej projektu. Wybrała swój rozmiar w odcieniu bordo, torby podała ekspedientce. Pracownice wiedziały kim jest, dlatego też jej słowo było święte, tak samo znajomych Felicii. Ta mając już wolne ręce rozglądała się po pozostałych regałach. Nie miała zamiaru oszczędzać, zresztą jako córka właścicielki miała 50% zniżki, a jakby poprosiła mamę to miała by je za darmo.
-Na początku masz nową kolekcję, zaś bardziej z tyłu poprzednią- wskazała wszystko Karli po czym poszła przymierzać wybrane ubrania. Mimo że nie dogadywała się z matką to nie mogła powiedzieć złego słowa o jej kolekcjach.

Sent from Topic'it App
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Moonstone

avatar

Liczba postów : 207
Data dołączenia : 26/09/2014

PisanieTemat: Re: The Shops at Columbus Circle (Centrum Handlowe)   Wto Sty 02, 2018 2:30 pm

Zdecydowanie była tu stosowana zagrywka na złą i dobrą kobietę. Jedna głaskała, podczas gdy druga mieszała z błotem. Celowy zabieg Karli, by Slayer nie zniechęcił się do tego towarzystwa. Może nie lubić Kotki, ale za to jeśli polubi blondynkę to również białowłosą będzie musiał tolerować. Nie muszą się kochać, ważne by w grupie nie narastały żadne problemy. Zresztą, gdy ta dwójka zacznie ze sobą walczyć, to zawsze można ich wepchnąć na ring. Wręczyć rękawice i ochraniacze, a potem ku własnej uciesze patrzeć jak się okładają. San pewnie nie miał oporów przed uderzeniem kobiety, w końcu był wyspecjalizowanym zabójcą i najpewniej również takie cele powinny mu się trafić. Sofen widziała parę wyjść z sytuacji. Pierwsze zakładało, że naturalnie stanie się coś, by ta dwójka zaczęła współpracować. Jakieś zdarzenie, które ich do siebie zbliży. Można było pozwolić zadziałać losowi lub sama Karla mogła coś zaimprowizować z wykorzystaniem środków, które ma. Nie w smak była jej opcja, by siłowo godzić tę dwójkę ze sobą, a tym bardziej przypomnieć Felicii, że najwięcej można osiągnąć w grupie. Opcja numer dwa zakładała, że zdobędą swój szacunek jak dadzą sobie po gębach na ringu lub pokażą swoje umiejętności w trakcie jakiegoś zadania. Zdecydowanie bardziej prawdopodobna opcja, by Black Cat spojrzała bardziej przychylnie na Chińczyka. Zwłaszcza gdyby miał okazję jakoś uratować jej skórę. Karla wykorzystałaby poczucie „honoru” Kotki i to zdecydowanie byłoby bardzo dobrym punktem wyjścia.
Szkoda tylko, że nie skorzystał z propozycji blondynki, jednak w pełni mogła to zrozumieć. Pewnie będzie musiała trochę popracować nad tym, by w grupie pojawiło się większe zaufanie. Wtedy nawet jeśli ich wystawi mając jakiś plan, to Thunderbolts nie ulegną rozpadowi. Była wyżej w hierarchii od niego, aczkolwiek sama nie widziała nic złego w spoufalaniu się z podwładnymi. Niebawem zresztą jednostka znajdzie się pod jej jurysdykcją i to ona zadecyduje o dalszej ścieżce rozwoju. Zresztą jeszcze nie powiedziała o tym Slayerowi, ale Felicia również awansuje w szeregach kiedy to nastąpi.
- A, dobra. Będziemy w sklepie Hardy, więc nas w razie czego tam szukaj – powiedziała biorąc swoje pakunki. Cóż nie mogła wiecznie liczyć na to, że Slayer będzie za nimi targał te torby. Dla Moonstone one nie były specjalnie ciężkie, w końcu tam tylko była bielizna, którą kupiła z Kotką. Poszła więc za Felicią do sklepu, gdzie dopiero wyładowali nowy towar na wieszaki. Sukienki od Hardy nie były wcale tanie, był to towar z wyższej półki i należało się liczyć, że kreacja będzie miała minimum trzycyfrową cenę. Specjalnie się tym nie przejmowała, gdyż na pewno Kotka ma tu jakąś zniżkę. Jakże miałoby być inaczej, gdy sklep należał do niej tak po prawdzie. W domyśle do jej matki, ale idąc zależnościami, po prostu białowłosa mogła tu zrobić cokolwiek tylko zechce. Sofen również skorzystała z okazji, by chwilowo pozbyć się toreb i mieć wolne ręce.
Moonstone przeglądała wieszaki z nowej kolekcji, kątem oka zerkając w stronę Black Cat, która już w swoje łapki dorwała piękną bordową suknie. Sobie zaś wybrała kremową kreację, pasującą idealnie do jej koloru włosów. Zresztą da jej to niejako wizerunek takiej królowej lodu. Nawet jeśli lodu, to nadal królowej, do której nie każdy będzie miał start. Poza tym wzięła jeszcze czarną suknię z wycięciem na prawym udzie. Trochę w stylu chińskim. Kreacja miała jeszcze odsłonięte plecy oraz wyeksponowany dekolt przez kolejne wycięcie pomiędzy piersiami. Był to bardziej finezyjny wzorek, bo przedstawiał Ying Yang. Ciekawe jak to słabo musiało to wyglądać na kimś o ciemnym kolorze skóry? Poza tymi rzeczami, Karla dobrała jeszcze kilka takich po prostu do pracy. Spodnie, koszule oraz kilka prostszych kiecek. Poszła więc to przymierzyć, zajmując praktycznie przebieralnie tuż obok Felicii. Ściany były stosunkowo cienkie, więc będzie słychać rozmowę. Aktualnie przebrana była w czarną kreację.
- Wiesz, jakby nie patrzeć on będzie Twoim podwładnym. Dobrze jest pokazać pazur i kto jest tu szefem, jednak czasami też trzeba dać kość psu, by nie ugryzł. Uwierz mi Kotku, pracowałam z różnymi złoczyńcami i gnębienie kogoś najczęściej przyczynia się do zdrady – podzieliła się swoimi spostrzeżeniami ubierając kreację. Po chwili przeszła przez ścianę przebieralni i oparła się lekko o nią, spoglądając na Kotkę wyczekująco – No moja droga, w tym definitywnie zawojujemy bal. Chodź, pomogę Ci z tym – powiedziała patrząc na jedną z kreacji, która z tyłu miała sznurek. Było to coś na kształt gorsetu wszytego w suknię, więc samemu nawet przy takim wygimnastykowaniu Kotki, zadanie należało do bardzo upierdliwych. Obróciła ją i zaczęła wiązać poszczególne segmenty, na koniec obejmując kobietę na wysokości podbrzusza. Szepnęła jej do uszka po chwili – Bądź humorzastym Kotkiem, w końcu taką Cię lubię – przytuliła się po chwili do Kotki – San jest jak nieoszlifowany kamień skarbie. Zależnie jak go sobie urobisz, możesz uzyskać narzędzie, które sprzedasz za kilka dolarów albo diament w kolii, który spieniężysz za kilka tysięcy – powiedziała obracając do siebie przodem kobietę. Spojrzała jej w oczy i finalnie pogłaskała po głowie, uśmiechając się do niej perliście.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Slayer

avatar

Liczba postów : 60
Data dołączenia : 30/03/2017

PisanieTemat: Re: The Shops at Columbus Circle (Centrum Handlowe)   Wto Sty 02, 2018 10:56 pm

W końcu trochę spokoju. Korzystając z chwili, w której udało mu się odciąć od bab i ich bajdurzenia Slayer mógł pobyć sam. Rozsiadając się wygodnie na kiblu włożył do ust papierosa i odpalił. Spokój, cisza i nikt na niego nie naskakuje - teraz było mu dobrze. Zaciągnął się. Swoją drogą mógł przecież stąd wyjść, wrócić do mieszkania i odciąć się na dziś od kobiet. Wypuścił i znów się zaciągnął. Nie, to byłoby zbyt proste, gdyby tak zrobił to białowłosa by wygrała, udowodniła, że go złamała. Gra nie polegała na tym, musiał ją jakoś podejść. Wypuścił. Ale z drugiej strony nie musiał wcale z nią grać, mógłby spróbować się zaprzyjaźnić? Nie, jakoś trudno przeszło mu to przez myśl. Obydwoje meli zbyt ostre charaktery i żadne z nich nie miało zamiaru dawać za wygraną. Zaciągnął się. Był w kropce, z jednej strony wiedział, że prędzej czy później dojdzie między nimi do konfliktu, a z drugiej nie był pewien, czy chce go wygrać.
- Cholera - zaklął pod nosem wypuszczając dym. Musiał z nią poważnie porozmawiać o zasadach wzajemnej tolerancji i obyciu. Nie będzie nim żadna baba pomiatać, był zbyt wysoko postawionym graczem. Chociaż nie, tu był tylko pionkiem. Czasy, gdy liczył się w biznesie odeszły w zapomnienie i to bolało go najbardziej. Z osoby, z którą należy się liczyć stał się zwykłym upchniętym do rzędu szeregowcem. Splunął na podłogę i w kilku buchach dopalił szluga. Pora się zbierać i stawić czoła kobietom. Tak, bał się ich - nie bał się śmierci, bo z nią operował na co dzień, bał się ich podejścia do niego. Nie chciał być gnojony i traktowany jak niewolnik, ale też nie mógł od nich uciec. Cholerny pat. Może jakoś zapracować na ich szacunek, albo im zaimponować? Przydałoby się. A może stać się zimnym i niedostępnym? Tak, to było najlepsze wyjście - rób swoje i nie okazuj uczuć, ani zainteresowania. Chociaż była jeszcze pani doktor... Problem jak cholera.
Opuściwszy toaletę dotarł po kilku chwilach do salonu, gdzie siedziały dziewczyny. Wszedł do środka i odnalazł je wzrokiem, co nie było zbyt trudne, po czym podszedł po cichu bliżej. Oparł się o jeden z wieszaków i bez słowa obserwował widoki, były niczego sobie, słyszał też ostatnie słowa swojej szefowej. Co prawda nie jak w poprzednim sklepie, ale i tak mu się podobały - był facetem i miał dobry wzrok, co miał innego myśleć. Więc to tak chciały się nim bawić, ciekawe co jeszcze zdążą powiedzieć nim go zauważą, to go ciekawiło i coraz mniej się podobało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Black Cat

avatar

Liczba postów : 284
Data dołączenia : 16/10/2012

PisanieTemat: Re: The Shops at Columbus Circle (Centrum Handlowe)   Sro Sty 03, 2018 6:56 am

Suknia Felicii była na długi rękaw, posiadała piękny dekolt w serce, jednak nie to było jej największą zaletą. Od ziemi aż po biodro ciągnęły się dwa rozcięcia wzdłuż nóg. Przy figurze białowłosej dawało to zniewalający efekt. Suknia była z matowego materiału, nie była zdobiona co nadawało jej prostoty, aczkolwiek uwydatniała seksapil Felicii. Tak zdecydowanie była to największa duma kotki względem projektowania.
-Niby trzeba być miłym, ale... Niech się trochę poużera, ty jesteś miła i to wystarczy. Zresztą zdecydowanie możesz grać kość dla psa, ślini się do ciebie jak cholera. Zabawnie to wygląda kiedy próbuje być obojętny, zaś z drugiej strony najchętniej przeleciałby cię jak królik- zachichotała, nie powiedziała Karli że być może odpuści Sanowi ja wytrzyma z nią cały dzień. Traktowanie go jak niewolnika było dla niej doskonałą zabawą.
-I jak? Zakochałam się w tej sukience od momentu kiedy zobaczyłam projekt- okręciła się wokół własnej osi. Brakowało jej kilku dodatków, np. pończoch jednak na bal będzie przygotowana- przydałoby się jakieś szpilki do nich znaleźć i może futro...- zamyśliła się, wyszła z kabiny. Niedługo potem zauważyła azjatę.
-O! Wrócił nasz ukochany doradca!- jej głos ociekał kpiną i sarkazmem- Idź na sam koniec sklepu tam masz męskie ubrania- machnęła obojętnie ręką i poszła wśród wieszaki poszukać czegoś jeszcze.

Sent from Topic'it App
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Moonstone

avatar

Liczba postów : 207
Data dołączenia : 26/09/2014

PisanieTemat: Re: The Shops at Columbus Circle (Centrum Handlowe)   Sro Sty 03, 2018 6:12 pm

Zdecydowanie Felicia jeszcze bardziej przykuje wzrok towarzyszącego im na zakupach mężczyzny. W tej kreacji wyglądała olśniewająco, dlatego pokusa będzie jeszcze silniejsza dla niego. Tak to już było, że kobiety uprawiające jakieś sporty lub należące do kategorii bohaterów niezależnych, zwykle coś sobą prezentowały. Ta kiecka z rozcięciami eksponowała zgrabne nogi białowłosej, a w dodatku pobudzały wyobraźnie mężczyzn. Niby ukazując co nieco na zachętę, a jednak to co najcenniejsze pozostawało w ukryciu. Na dodatek w tym przypadku znaczenie miała również bielizna, gdyż można było przyodziać ładne pończoszki oraz koronkę. Żyć nie umierać, skarb miał za zadanie mamić mężczyzn.
- Zdecydowanie przeleciałby nas obie Kotku, chociaż przyznam, że jak jest ogolony i nie wali alkoholem to nawet, nawet – roześmiała się kiwając głową lekko. Podsumowała w ten sposób Slayera, bo fakt nie należał do brzydkich facetów. Nie miał oszpeconej twarzy, a ciało miał wytrenowane więc na pewno było na co popatrzeć. Kwestia czy Sofen ze swoim nadludzkim ciałem, które męczyło się bardzo wolno, byłaby usatysfakcjonowana nocą z Chińczykiem?
- Nie musisz cnoty chować tylko dla pajączka. Seks bez zobowiązań nie jest zły, bo jako kobieta też masz swoje potrzeby. Lepiej używać prawdziwej rzeczy, niż podróbki, uwierz mi skarbie – machnęła dłonią chichocząc. Zdecydowanie Felicia mogłaby sobie poużywać do momentu, aż zejdą się ze Spider-Manem. Mogłaby nauczyć się paru sztuczek, by zaskoczyć swojego partnera marzeń i bardzo go uszczęśliwić. Nie musiała się z nikim wiązać emocjonalnie, w końcu to był tylko czysty seks bez zobowiązań. Obie strony były zadowolone, bo z kobiety schodziła cała frustracja na tle seksualnym, a mężczyzna dostawał to czego chciał, czyli pięknego ciała oraz towarzystwa na jeden wieczór.
- Wyglądasz przecudnie. Ja za to najpewniej kupie to co mam. Powiedzmy, że pokaże to moją jaśniejszą i ciemną stronę. A tak swoją drogą to do Twojej kreacji dorzuciłabym pończoszki. Będziesz jeszcze większą seksbombą, niż już jesteś Kocie – powiedziała wychodząc za nią z kabiny. Tak, zdecydowanie następnym przystankiem będą buty. Drogie buty oraz dodatki do kreacji, które sobie wybiorą – Zdecydowanie musimy częściej spędzać w ten sposób czas moja droga – skomentowała Karla, kiedy w końcu dostrzegła Azjatę. Śmiesznym trafem obie z Felicią wyszły z tej samej kabiny, w końcu Sofen wcześniej przefazowała się przez tamtą ścianę, by móc z nią porozmawiać.
Kotka znowu uraczyła go uszczypliwą kwestią, zaś Moonstone postanowiła być „tą dobrą”. Spojrzała w stronę działu męskiego, a w oczy rzuciła jej się czarna marynarka z pozłacanymi guzikami ozdobnymi – Spróbuj marynarki, czerwonej koszuli, czarnego krawatu oraz czarnych spodni. Tamta marynarka to dobry początek – wskazała na produkt wiszący praktycznie na wierzchu. Uśmiechnęła się do chińczyka i puściła mu zachęcające oczko. Niech się postara i ładnie ubierze, to może coś z tego będzie. Zachichotała uroczo, a następnie skierowała się wraz z Felicią w stronę wieszaków. Szepnęła jej na uszko – No dalej, co Ci szkodzi? Wiem! Weźmy go we dwie. W końcu po ciężkiej pracy należy dać osłowi marchewkę prawda? – zapytała znacząco i ułożyła dłoń na pośladkach Kotki. Oczywiście mówiła na tyle cicho, by Slayer nie usłyszał, a zarazem na tyle wyraźnie, by Black Cat zrozumiała przekaz. Zwykle tacy niepozorni i spokojni byli naprawdę nieźli w łóżku. Z wieszaka zaś Sofen wyciągnęła dla siebie czerwoną suknię w stylu chińskim z pomarańczowymi smoczymi wzorami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Slayer

avatar

Liczba postów : 60
Data dołączenia : 30/03/2017

PisanieTemat: Re: The Shops at Columbus Circle (Centrum Handlowe)   Sro Sty 03, 2018 7:57 pm

Chyli to tak - postanowiły nadal się nim bawić i owijać sobie w okół palca. Może i nie potrafił bawić się w zawiłe intrygi, ale miał nad nimi przewagę - wiedział o ich planach. Oczywiście bardziej bolał go fakt, że pani doktor odkryła, że fascynuje Sana, tego ciosu w spoją dumę nie mógł znieść. Jak miał osiągnąć cokolwiek, skoro wiedziały one o jego słabości i do tego były we dwie? A może zagrać inaczej? Skoro koniecznie chciały go uwieść to czemu im na to nie pozwolić, a w finalnym momencie wystawić? Wtedy zadałby cios w ich dumę i bez problemu upokorzył - taki plan zemsty mu pasował. Choć pewnie zrobiłby z nich swoich wrogów, ale jednak będzie warto. Nawet się lekko uśmiechnął. Może to on zrobi sobie niewolnice?
Spokojnie poczekał, aż obydwie dokończył swoją kolejną z gierek - teraz przyjęcie ich słów przyszło mu łatwiej, skoro wiedział, że obydwie się nim bawią. Oczywiście nie miał zamiaru słuchać ich rad, co do mody. Miał swój ulubiony krój garnituru, w którym czuł się dobrze - zdecydowane wybierze czarny komplet z czarną koszulą i czerwonym, lub jaskrawo zielonym krawatem - w końcu nie musi rzucać się w oczy. Woli pozostać w cieniu i obserwować, a nóż trafi się jakiś ciekawy kąsek? Tutaj zebrał wystarczająco, choć wciąż za mało informacji.
W końcu jednak jedynie wzruszył ramionami i bez słowa oddalił się w kierunku działu męskiego - jeden cel, szybki wybór i wyjście. Nie miał zamiaru tracić czasu na przebieranie w ciuchach jak dziewczyny, starczy, że będzie nieść to wszystko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: The Shops at Columbus Circle (Centrum Handlowe)   

Powrót do góry Go down
 
The Shops at Columbus Circle (Centrum Handlowe)
Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Centrum papirusu
» Centrum Zakazanego Lasu
» Pomieszczenie Główne
» Centrum dowodzenia kryptonim "Polana"
» Centrum monitoringu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: