Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Pokój Icarusa

Go down 
AutorWiadomość
Icarus

avatar

Liczba postów : 132
Data dołączenia : 25/07/2016

PisanieTemat: Pokój Icarusa   Wto Maj 23, 2017 6:04 pm



Pokój dwuosobowy, obecnie jednak zamieszkiwany tylko przez Jaya. Ściany w beżowym kolorze, podłoga wyłożona zielonym dywanem. Część Icarusa jest wyraźnie zadbana choć nie przesadnie. Na biurku można znaleźć komputer jak również kilka płyt z różną muzyką. Stoi na nim również zdjęcie Julii. O łóżko z błękitnym prześcieradłem i poduszką oparta jest gitara. Od czasu do czasu na krześle przewieszona jest jakaś bluza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Icarus

avatar

Liczba postów : 132
Data dołączenia : 25/07/2016

PisanieTemat: Re: Pokój Icarusa   Sob Wrz 23, 2017 12:59 pm

Po wejściu do budynku Jay już wiedział, że zaprowadzi brata do swojego pokoju. Tam będą mogli dalej sobie spokojnie porozmawiać. Szedł powoli korytarzam, nie poganiając Sama. Pewnie mężczyzna miał ochotę się porozglądać trochę, przyjrzeć się ponownie budynkowi. Jeśli tak, to rudzielec zatrzymywał się kiedy trzeba było i cierpliwie czekał aż mogli znowu ruszyć dalej.
Po przejściu przez kawałek parteru dotarli do schodów i nimi skierowali się na górę. Prosto na piętro z pokojami uczniów jak i nauczycieli. Teraz wystarczyło już tylko skręcić w skrzydło z pokojami męskimi i dotrzeć pod drzwi jego pokoju. Kawałek musieli przejść, ale w końcu Jay zatrzymał się przed odpowiednimi drzwiami i otworzył je szeroko, stając bokiem przy drzwiach, by przepuścić brata przodem.
- Witam w moich skromnych progach. - odezwał się z delikatnym uśmiechem na twarzy, wykonując ręką gest zapraszający do środka. Jak tylko Samuel przekroczył próg, skrzydlaty sam wszedł do pomieszczenia i zamknął drzwi za sobą.
- Drugie łóżko nadal jest niczyje jakbyś chciał się na nim rozgościć - powiedział w pierwszej kolejności, od razu kierując się na swoje łóżko i siadając na nim po turecku. Szybko ogarnął pokój wzrokiem, sprawdzając czy wszystko jest na swoim miejscu, a na podłodze nie ma jakiejś zbłąkanej skarpetki. W jego pokoju jednak zawsze panował porządek. Nie miał współlokatora, który mógłby mu nabałaganić i liczył, że jeśli kogoś już dostanie to nie będzie to żaden bałaganiarz. Lubił porządek. Oczywiście bez przesady. Pedantem nie był.
- To co? Masz nowy związek do ogłoszenia mi? Albo w ogóle coś ciekawego. Może chociaż zakochałeś się, ale jeszcze nie wyznałeś tego tej osobie? - zaczął dopytywać Samuela. Bo skoro ten już wspomniał żartem i nowym związku to równie dobrze rudzielec mógł faktycznie dopytać go o to.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samuel Guthrie

avatar

Liczba postów : 103
Data dołączenia : 12/06/2016

PisanieTemat: Re: Pokój Icarusa   Sob Wrz 23, 2017 9:12 pm

Pomimo zapowiedzi brata, że nie wszystko w szkole zostało jeszcze naprawione po niedawnych problemach z kosmitami, Sam i tak nie wyłapał po drodze zbyt wielu uszkodzeń... A rozglądał się bardzo uważnie i ciekawsko. Chociaż oficjalnie opuścił Instytut już dłuższy czas temu, to tak czy siak czuł się w nim pewnie i całkiem nieźle pamiętał gdzie co się znajdowało - i prawdopodobnie odbijało się to w całej jego postawie. To był kiedyś jego dom. Nawet jeżeli nie każdego teraz kojarzył i wielu uczniów zapewne nie rozpoznawało jego, to nie był tu obcy.
Przy niektórych pomieszczeniach blondyn zwalniał kroku, aby zajrzeć do środka, ale nie zatrzymywał się całkowicie. Mimo wszystko nie chciał stopować Jay'a, skoro sam zaproponował, by przeszli w inne miejsce i chłopak najwyraźniej gdzieś go prowadził... Najwyraźniej rzeczywiście do sypialni, w czym Sam upewnił się w chwili, gdy wkroczyli na schody. Koniec końców na piętrze nie było już wielkiego wyboru.
Wreszcie jednak dotarli przed drzwi, które Jay otworzył, a po wejściu do środka blondyn zaczął od rozejrzenia się po pokoju. Nie był tutaj po raz pierwszy, ale ciekawiło go czy coś się zmieniło od jego ostatniej wizyty... I czy potrafiłby to w ogóle wyłapać, gdyby tak się stało. Nie widział żadnych drastycznych różnic, szybko zorientował się też, że brat najwidoczniej wciąż mieszkał sam - co chłopak zresztą z własnej inicjatywy potwierdził. Sam kiwnął na to głową i usiadł mniej więcej w połowie wolnego łóżka, odchylając się trochę do tyłu i opierając ręce za sobą dla równowagi. Tutaj rzeczywiście było chłodniej. Aż łatwiej się oddychało.
W końcu spojrzenie mężczyzny znów padło na Jay'a, siedzącego teraz naprzeciwko niego, a jedna z jego brwi uniosła się wymownie na ten szereg pytań. Blondyn miał wrażenie, że właśnie obrywał swoją własną bronią, ale prawdę mówiąc nie czuł w związku z tym żadnych pretensji... Może tylko odrobinę zakłopotania, ale na jego usta tak czy siak wstąpił lekki uśmiech. W końcu tylko żartowali.
- Obawiam się, że nic aż tak interesującego. Uznałem, że póki co kariera jest dla mnie ważniejsza, więc poświęcam się pracy i przede wszystkim pracodawcy. A wierz mi, bardzo się poświęcam. Są takie dni, gdy żałuję, że nie mam czynnika regeneracyjnego, żeby szybko odzyskiwać siły - choć jego słowa wskazywałyby na narzekanie, to z jego ust nie schodził ten uśmiech, a i oczy wskazywały na dobry nastrój.
W gruncie rzeczy jednak Cannonball naprawdę nie mógł się na nic skarżyć. Eksperymenty nerdzików bywały wycieńczające, ale jak do tej pory w żadnym nie stała mu się faktyczna krzywda. Jego pole siłowe świetnie spełniało swoją funkcję... Ale z drugiej strony przecież w żaden sposób nie pomagało na zwykłe zmęczenie, nie wspominając już nawet o stresie, który nasilił się wraz z ostatnimi wydarzeniami.
Mimo to Sam wychodził z założenia, że czego to się nie robiło dla Bobby'ego i jego armii przerośniętych minionków. Mniejsza o pracę, bo znalazłby inną, gdyby musiał... Ale Berto go potrzebował - i to z wzajemnością. To było tak naprawdę najważniejsze, a choć blondyn nie mówił o tym wprost, to miał wrażenie, że nawet nie musiał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Icarus

avatar

Liczba postów : 132
Data dołączenia : 25/07/2016

PisanieTemat: Re: Pokój Icarusa   Wto Wrz 26, 2017 5:15 pm

W pokoju nie było widać raczej żadnych zmian. Gitara tradycyjnie stała obok łóżka oparta o ścianę. Zdjęcie Julii stało na biurku. Jedynie gdyby przyjrzeć się uważniej zawartości półek to można by zauważyć trochę nowych ubrań. Tak samo na biurku leżało kilka nowych płyt z muzyką. Poza tymi nieistotnymi szczegółami nic się tutaj nie zmieniło. I zapewne nie zmieni dopóki nie przydzielą Jay'owi współlokatora. Chłopak miał nadzieję, że szybko to nie nastąpi. Lubił prywatność i mieszkanie w tym pokoju samemu zdecydowanie mu odpowiadało.
- Kariera chyba nigdy nie była dla ciebie przeszkodzą w tym żeby kogoś mieć? Trochę dziwi mnie ta twoja decyzja. No, ale to twoje życie. Wychodzi na to, że wcale nie mam tak mało czasu skoro tobie nie spieszy się do ślubu i odstawiasz uczucia na bok - trochę był zaskoczony decyzją Samuela. Przecież dobrze wiedział, że brat miał już kilka dziewczyn i praca nigdy nie przeszkadzała mu w byciu z nimi. Wątpił, by nie miał wolnego czasu w obecnej pracy. Może coś się stało, o czym blondyn nie chciał mu powiedzieć, że nagle zmienił swoje nastawienie. Jay nie miał zamiaru naciskać, zadowoli się informacjami, którymi Sam zechce się z nim podzielić.
- Idź od czasu do czasu na jakiś masaż, na pewno ci pomoże. Albo spa? Teraz na pewno stać cię na takie bajery.Ostatecznie Josh ci może pomóc ze zmęczeniem. Ze swoją biokinezą chyba wszystko może zrobić. - zabawne jak niektórzy posiadając jedne moce z genu X marzą o innych. Jemu jak najbardziej odpowiadało to, że ma skrzydła. W końcu jako dzieciak sam stwierdził, że bycie mutantem nie byłoby takie złe, gdyby mógł dzięki temu latać. No i jego życzenie się spełniło, dostał skrzydła i może latać.
- Ale jak ktoś ci wpadnie w oko to daj znać, okej? Nie mówię, że masz zaraz podawać imię, nazwisko i rozmiar buta. Tylko dać znać, że ktoś jest. - specjalnie ujął to nieco żartobliwie. Nie chciał przypadkiem wyjść na wścibskiego. Po prostu interesowało go życie jego rodziny i nie chciałby dowiedzieć się czegoś takiego od osoby trzeciej. W zamian mógł obiecać, że też powie Samowi jak ktoś wykaże nim zainteresowanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samuel Guthrie

avatar

Liczba postów : 103
Data dołączenia : 12/06/2016

PisanieTemat: Re: Pokój Icarusa   Sro Wrz 27, 2017 8:31 pm

Sam z rozmysłem nie ustosunkował się do wątpliwości brata względem kwestii kariery i związku. Choć tego pierwszego określenia użył w żartach - bo naprawdę nie sądził, aby miał daleko zajść praktycznie jako ochroniarz - to prawda była taka, że jego wcześniejsze zajęcia również nie wpływały najlepiej na życie uczuciowe. Z Lilą problem stanowił nie tylko wiek, ale i dystans, gdy każde z nich skupiało się na swoich własnych priorytetach. Sytuacja z Tabithą pogorszyła się między innymi przez to, że należał wtedy do X-Men... Co zresztą do tej pory było jednym z negatywnych skojarzeń, które powstrzymywały go przed ponownym przyłączeniem się do drużyny... A gdyby teraz chciał się z kimś związać, to prawdopodobnie musiałby zaciągnąć tę osobę do bazy A.I.M. - albo wybrać kogoś, kto tak czy siak tam pracował, co pewnie też ostatecznie nie skończyłoby się najlepiej.
Tyle że tłumaczenie tego wszystkiego Jay'owi i przy okazji rozdrapywanie może nie tyle starych ran, co pozostałych po nich blizn, wcale się blondynowi nie uśmiechało. Wolał, aby rozmowa trzymała się żartów i lekkiego nastroju, a brat dalej sądził, że posiadanie jednego i drugiego było możliwe... Bo pewnie było, tylko Samowi coś się nie udawało. Z drugiej strony nie żałował tego, że koniec końców znalazł się na swoim obecnym miejscu. Przy Bobby'm było mu dobrze i w najbliższym czasie nie zamierzał z własnej inicjatywy niczego zmieniać.
- Jeżeli z kimś się zejdę, to obiecuję, że dam ci znać, że masz się powoli szykować na swoją kolej. A masaż to niezły pomysł. Może nawet wprowadzę go w życie. Ale eksploatowanie uczniów chyba sobie odpuszczę - ocenił, odchylając głowę na bok. Tym ostatnim Instytut i tak się chwilami zajmował... Choć od pewnego czasu Sam miał już nadzieję, że pod tym względem zrobiło się trochę lepiej. Oczywiście wyglądało na to, że się przeliczył, skoro właśnie powstała drużyna składająca się właściwie tylko z uczniów...
- Hej, co byś powiedział na to, żebyś niedługo odwiedził mnie w pracy? Przylecę po ciebie, spędzisz ze mną parę dni, a potem odstawię cię do szkoły. Dobierzemy termin tak, żebyś nie stracił tu niczego ważnego - zaoferował nagle, starając się, aby na jego twarzy nie pojawiła się zbyt oczywista nadzieja, choć pewnie udało mu się to tylko częściowo. Mimo wszystko nie chciał przecież wziąć brata na litość.
Wcześniej Bobby zareagował na taką wizję dość niejednoznacznie, ale Sam był przekonany, że jeszcze by go do niej przekonał... O ile w ogóle Jay wyraziłby zgodę na taki wypad. Nawet nie martwił się tym, że brat będzie potem musiał zachować dyskrecję odnośnie A.I.M., bo wiedział, że mógł na to liczyć. No i... Prędzej czy później tak czy siak się ujawnią, jeżeli nie całemu światu, to przynajmniej przed X-Men.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Icarus

avatar

Liczba postów : 132
Data dołączenia : 25/07/2016

PisanieTemat: Re: Pokój Icarusa   Pią Wrz 29, 2017 6:34 pm

- Po tobie będzie kolej na Paige, jej też będziesz musiał powiedzieć. Ja dopiero po niej, więc mam trochę więcej czasu. Chociaż może wyjdę poza kolejkę, przepuszczę młodych przodem. Będę takim dobrym starszym bratem. - oparł dłonie o łóżko za swoimi plecami. Czy on w ogóle musiał sobie kogoś koniecznie znaleźć? Czekanie ich matki na wnuki jakoś go nie przekonywało. Będzie ich miała dość od pozostałego rodzeństwa. Niechby każde miało po jednym dziecku i już będzie spora gromadka maluchów, które będzie mogła rozpieszczać do woli.
- Jak wolisz. Ja tylko tak podpowiadam. Josh mnie zapewniał, że jest w tym świetny - wzruszył lekko ramionami. Nie będzie nikogo na nic namawiał. Na pewno pójście do gabinetu masażu do specjalisty będzie również świetnym wyborem. Jego nie stać na takie luksusy, więc pozostawał mu Elixir, a skoro już i tak się zgodził na odwdzięczenie w postaci masażu to chętnie się przekona czy rzeczywiście nie przesadzał z tym chwaleniem się.
Na ostatnie słowa brata Jay zamrugał, wyraźnie zaskoczony, wpatrywał się w niego w ciszy przez dłuższą chwilę. I zastanawiał się czy mu się nie przesłyszało przypadkiem.
- Serio? Znaczy, naprawdę mógłbym? Nic prawie nie wiem o twojej pracy i nagle chcesz mnie zabrać na wycieczkę do niej? - wyprostował się i teraz ręce oparł na łóżku przed sobą, wpatrując się w brata. W końcu uśmiechnął się, i pokiwał energicznie głową.
- Jasne, że chcę. Pewnie będziesz musiał tylko porozmawiać z panią Frost. Będę trzymał kciuki żeby się zgodziła. Mam nadzieję, że masz dar przekonywania. - nagle Jay całkiem się ożywił. Jakby zupełnie inny chłopak. Wyraźnie się nakręcił na ten pomysł. Będzie mógł zobaczyć, gdzie pracuje jego brat. Może nawet się dowie co dokładniej robi. Tak bardzo chciał żeby dyrektorka pozwoliła mu opuścić Instytut na kilka dni.
Kto by pomyślał, że dzisiejszy dzień będzie tak inny od wczorajszego. Wczoraj był w Houston, walczył z kosmitami. Ledwo przeżył wybuch jakiejś bomby czy co to było co zmiotło całą okolicę z powierzchni ziemi. Nie byli pewnie czy uda im się wrócić do szkoły w jednym kawałku. A dzisiaj? Dzisiaj nie dość, że pojawił się Sam żeby go odwiedzić to jeszcze oferował wspólne spędzenie kilku dni u niego. Coś, o czym rudzielec w życiu by nie pomyślał. Życie naprawdę potrafiło być zaskakujące.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samuel Guthrie

avatar

Liczba postów : 103
Data dołączenia : 12/06/2016

PisanieTemat: Re: Pokój Icarusa   Sob Wrz 30, 2017 4:00 pm

Sam naprawdę wolał teraz nie myśleć o tym, czym jeszcze chwalił się jego bratu Josh i dlaczego. Wahał się pomiędzy silną opiekuńczością, jaką darzył całą swoją rodzinę, a świadomością, że Jay mimo wszystko był już przecież praktycznie dorosły, więc wpychanie mu się w życie na serio - a nie w żartach czy jedynie przy użyciu ostrożnych pytań - raczej dobrze by się nie skończyło. Blondyn zdecydował się wstrzymać z ingerowaniem, nawet słownym, by póki co tylko obserwować rozwój wydarzeń. Dotychczasowy przebieg rozmowy popychał go w tę i z powrotem między przekonaniem, że coś było jednak na rzeczy, a wątpliwościami odnośnie powagi sytuacji.
Sprawiało to, że mężczyzna tym bardziej miał ochotę na trochę zabrać brata do siebie. Spędziliby ze sobą czas, pogadali, Cannonball wyjaśniłby mu coś więcej na temat swojej pracy... Może nawet Bobby znalazłby dla nich chwilę, choć przy wszystkich jego zajęciach nie można tego było od niego wymagać i Sam świetnie to rozumiał.
Przeciągająca się cisza zmusiła blondyna, aby na moment zerknął na bok i przesunął spojrzeniem po przedmiotach znajdujących się na biurku Jay'a, lecz kiedy tylko chłopak przemówił, Sam znów skierował wzrok na jego twarz i to natychmiast. Choć nie od razu usłyszał zgodę, a przynajmniej nie taką wypowiedzianą wprost, to i tak miał ochotę odetchnąć z ulgą. Na jego usta wstąpił wynikający z lekkiego zakłopotania uśmiech, gdy brat przywołał swoją niewiedzę odnośnie szczegółów posady Cannonballa... Ale najważniejsze było to, że zaraz potem Jay przystał już na jego propozycję.
- Coś wymyślę - zapewnił chłopaka na wszelki wypadek, choć wcale nie wyglądało na to, aby szczerze martwił się on uzyskiwaniem zgody od dyrektorki. Pod tym względem Sam się z nim zgadzał. Wątpił, aby parę dni poza szkołą miało stanowić jakiś problem, a gdyby nawet... To mężczyzna posiadał kilka całkiem niezłych asów w rękawie. Nie chciał ich używać, jeżeli nie będzie do tego absolutnie zmuszony, ale mimo wszystko potrafił walczyć o swoje.
Reakcja Jay'a utwierdzała blondyna w przekonaniu, że naprawdę dobrze zrobił wychodząc z tą ofertą. Ten entuzjazm mówił sam za siebie... I był wręcz zaraźliwy. To przez niego uśmiech nie schodził z ust mężczyzny, a wszelkie wątpliwości i zmartwienia póki co odsunęły się na bok. Potem będzie jeszcze czas, żeby się przejmować.
- Na miejscu powinno ci się spodobać. Jest ciepło, zwykle słonecznie, w pobliżu mamy spore tereny zielone z żyjącymi dziko zwierzętami... Oczywiście będziesz musiał zachować dla siebie co, gdzie i jak, ale to chyba nic wielkiego - Sam był nawet skłonny zabrać Jay'a poza barierę chroniącą bazę, jak długo nie zapuszczaliby się zbyt daleko od niej. Musieliby zachować ostrożność, ale w okolicy kręciły się na ogół jedynie dinozaury, a z nimi raczej nie mieliby problemów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Icarus

avatar

Liczba postów : 132
Data dołączenia : 25/07/2016

PisanieTemat: Re: Pokój Icarusa   Nie Paź 01, 2017 5:29 pm

Gdzieś w podświadomości Jay również sam zaczynał się zastanawiać nad zachowaniem Josha. A wszystko przez to jak Sam nawiązał do bycia w klatce. Sam by chyba nie wpadł na ten pomysł. Teraz jednak sprawa nieco mu się rozjaśniła. Mimo wszystko na pewno nie będzie dopytywał Elixira o to, czy mówił o klatce w tym sensie co mu brat wytłumaczył. To by było głupie, a jeszcze by się ośmieszył. Zapewne szybko zapomni o tym temacie. Tylko odnosił wrażenie, że Samuel raczej szybko o tym nie zapomni. Wydawał mu się nieco podejrzliwy. Jak zawsze troskliwy i nieco nadopiekuńczy. Cały Cannonball. Równie dobrze rudzielec wiedział, że gdyby coś się zaczęło dziać to napisałby do niego o tym. W końcu blondyn pewnie by się ucieszył, gdyby Jay wreszcie sobie kogoś znalazł. Co prawda trochę to pewnie potrwa. Zwłaszcza, że miał teraz się wybrać na wycieczkę do brata, więc będzie z dala od rówieśników. Jakoś wątpił, by w pracy u Sama były tak młode osoby jak on.
- W to nie wątpię - odpowiedział na jego zapewnienia z uśmiechem. Wiedział, że mężczyzna coś wymyśli. W ostateczności zawsze mógł użyć argumentu martwienia się o jego zdrowie psychiczne czy coś. Wszyscy dorośli w Instytucie wiedzieli jakie problemy miał Icarus. Nadal czasem je miewał choć już bardzo rzadko. A takie zabranie go z dala od Instytutu i walk mogłoby dobrze na niego wpłynąć. Taki mały urlop kilkudniowy. Powinno się udać.
Słuchał opisu okolic miejsca pracy Samuela i szczerze, brzmiało to niezwykle ciekawie. Ciepło, zielono, dzikie zwierzęta. Czyżby w okolicy był jakiś las? Albo dżungla. Jakiś egzotyczny kraj być może skoro zazwyczaj mają słonecznie. Rudzielec bardzo chętnie by zwiedził taką okolicę. Uwielbiał przyrodę. Była lepsza od cementowej dżungli miejskiej choć i tam nie brakowało drzew czy trawy.
- Brzmi bardzo interesująco. Z zachowaniem tajemnicy nie będzie problemu, ale to wiesz. I tym bardziej chcę się z toba wybrać skoro chyba mamy się pojawić w jakiejś tajnej bazie. - wiadomo, że to co niedostępne było dla większości, zawsze kusiło bardziej od zwykłego miejsca. Bardzo by się ucieszył mogąc być częścią tajemnicy Cannonballa.
Kiedy tak sobie wesoło rozmawiali, Jay usłyszał dźwięk smsa na swoim telefonie. Wyciągnął go z kieszeni i zerknął na ekran. Wiadomość od Josha. Już się stęsknił? Chłopak uśmiechnął się lekko pod nosem i kliknął guzik, by odczytać informację. Ta jednak sprawiła, że zmarszczył brwi, a uśmiech szybko zniknął z jego twarzy. Problemy z jakimś młodym mutantem? Wypadało chyba wybrać się tam i pomóc im. Tylko gdzie była cała ta Valhalla?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samuel Guthrie

avatar

Liczba postów : 103
Data dołączenia : 12/06/2016

PisanieTemat: Re: Pokój Icarusa   Pon Paź 02, 2017 7:02 pm

Sam przechodził właśnie przez pewien dylemat. Z jednej strony entuzjazm i zainteresowanie brata sprawiały, że miał ochotę opowiedzieć mu coś więcej, nawet jeżeli bez zbyt dokładnych szczegółów. Z drugiej... Naprawdę nie powinien tego robić tu i teraz, a już na pewno nie bez zgody Bobby'ego. Doskonale wiedział jak różnorodne moce potrafili mieć mutanci, więc podsłuchanie przez kogoś ich rozmowy - umyślne albo przypadkowe - nie wydawało mu się wcale ani niemożliwe, ani aż tak nieprawdopodobne.
Mimo to mężczyzna powoli kiwnął głową na potwierdzenie przypuszczeń Jay'a. To była chyba wystarczająco mało konkretna informacja... A nie chciał ignorować wypowiedzi brata, ani tym bardziej jej zaprzeczać, kiedy chłopak miał przecież rację. Na szczęście tajne bazy posiadała już teraz praktycznie co druga organizacja i nie było to nawet nic dziwnego. Kiedy świat stał się taki dziwny?
- Na miejscu wszystko ci wyjaśnię, przynajmniej na tyle, na ile to będzie możliwe. I... Naprawdę mam na myśli wszystko, wliczając w to moją pracę - obiecał, lecz jeszcze w trakcie jego wypowiedzi rozległ się obcy dzwonek komórki i blondyn zerknął pytająco na brata. Ten nie tracił czasu i szybko wyjął swój telefon, Sam zaś przez ten czas uprzejmie milczał, pozwalając mu sprawdzić co i jak.
Spokojnie i cierpliwie mężczyzna obserwował to, jak na twarzy Jay'a pojawił się delikatny uśmiech, który jednak zaraz potem zniknął i zastąpiony został zmarszczonym czołem. Na ten wyraz twarzy blondyn uniósł brew. Nie był jeszcze poważnie zaalarmowany, bo i reakcja brata nie należała do gwałtownych, ale bezsprzecznie zainteresował się tym, co mogło się wydarzyć. Odczekał kilka kolejnych sekund w ciszy i bezruchu, lecz kiedy tylko stało się dla niego jasne, że Jay nie zamierzał odezwać się jako pierwszy, Sam zdecydował się wreszcie zrobić to za niego.
- Jakieś problemy? - to mówiąc, mężczyzna nie brzmiał tak naprawdę na przesadnie zmartwionego, ale jakaś drobna  nutka niepokoju musiała pojawić się w jego głosie. Uśmiech opuścił także i jego własną twarz, ale ta uniesiona przed chwilą brew znów opadła, nadając jego obliczu neutralny wygląd. Tylko spojrzenie pozostawało czujne, gdy tak w dalszym ciągu przyglądał się bratu.
Mimo wszystko jednak Sam nie spodziewał się niczego bardzo poważnego. Jay nie panikował - choć tak czy siak nie byłoby to w jego stylu - i nie podniósł się nawet z miejsca, nie informował go też o tym, że musiał już iść, ani nic podobnego... Więc raczej nie został oficjalnie wezwany na żadną misję. Gdyby zaś stało się coś wielkiego, blondyn prawdopodobnie również by o tym usłyszał... Ze swoich własnych źródeł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Icarus

avatar

Liczba postów : 132
Data dołączenia : 25/07/2016

PisanieTemat: Re: Pokój Icarusa   Czw Paź 05, 2017 12:23 pm

- Jasne. Obiecuję nie pisnąć nikomu ani słówka. Tylko telepata będzie mógł ze mne wyciągnąć to co mi powiesz, nikt więcej. Chciałbym wiedziej jak najwięcej. - pokiwał entuzjastycznie głową w chwili kiedy wyjmował telefon z kieszeni. Z sekretami zawsze można było mu zaufać. Rozumiał, że praca jego brata nie jest byle czym i dlatego tak o niej milczy. Potrafił dochować tajemnicy i na pewno nikomu nie rozgada o jego miejscu pracy jak i samym zajęciu.
Wiadomość, którą otrzymał była raczej zła. Jednak Jay nie należał do osób reagujących gwałtownie czy okazujących zbyt mocno swoje emocje. W głębi zaczął się martwić i już myśleć nad tym jak pomóc Joshowi z jego problemem. Zawsze większość emocji i zmartwień zatrzymywał w sobie, nigdy się nikomu nie zwierzał. Dlatego i teraz tak mało było po nim widać. Będzie musiał się tam wybrać, bo przecież nie zostawi blondyna w tak ciężkiej sytuacji.
Z zamyślenia wyrwało go pytanie Samuela. Rudzielec uniósł wzrok, odrywając go od telefonu i skinął lekko głową. Nie będzie przecież okłamywał brata. Zwłaszcza, że z nim teraz siedział i rozmawiał. Nie zostawi go też raczej samego w pokoju, wymyślając jakąś wymówkę, dla której musiałby wyjść na nie wiadomo jak długo. Nie chciał kręcić. Poza tym blondyn miał spore doświadczenie w spotkaniach z różnego rodzaju mutantami, w końcu bardzo wcześnie zaczął walczyć i w ogóle należeć do drużyn. Może będzie miał jakiś pomysł.
- Dosłownie chwilę temu Josh jeździł konno ze mną u boku, a w tej chwili chyba siedzi po uszy w bagnie. Napisał mi tylko, że potrzebuje pomocy z jakimś dzieckiem mutantem. W Valhalli niedaleko Nowego Jorku. Chyba... Chyba powinniśmy mu pomóc. Co ty na to? Wspólna misja? - nie chciał namawiać Cannonballa do wybranie się z nim na misję i kto wie czy nie walkę, ale wsparcie brata na pewno by mu się przydało. No i w ten sposób pobędzie jeszcze trochę dłużej na miejscu. Miał nadzieję, że Sam zgodzi się wybrać z nim na pomoc Elixirowi.
- Sprawdzisz, gdzie jest ta Valhalla? - Chłopak podniósł się z łóżka i podał bratu telefon żeby mógł zerknąć na tego krótkiego smsa. Sam skierował się do szafy z zamiarem wyciągnięcia swojego stroju New Mutants. Skoro już wiedział, że prawdopodobnie szykuje się walka to lepiej od razu ubrać się w odpowiednie ciuchy. Przechylił lekko głowę, widząc w szafie jakieś czarne ubranie i wyciągnął je razem z wieszakiem.
- Ale niespodzianka - stwierdził, podchodząc z powrotem do swojego łóżka i rozkładając na nim strój. - Chyba nasza nowa drużyna ma już gotowe uniformy. Widziałeś? - spojrzał na moment w stronę Samuela, ale zaraz wrócił spojrzeniem do czarnego ubrania, podnosząc bluzkę od niego. Właściwie to krojem przypominało jego stary strój, tylko inne kolory dostali. Czarny wydawał mu się trochę ponurym kolorem, ale nie będzie narzekał. Ktoś się postarał o ich nowy wizerunek, a darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samuel Guthrie

avatar

Liczba postów : 103
Data dołączenia : 12/06/2016

PisanieTemat: Re: Pokój Icarusa   Pią Paź 06, 2017 2:31 pm

Sam spodziewał się potwierdzającej odpowiedzi, dlatego nie zareagował od razu na to kiwnięcie głową, pozwalając bratu najpierw na spokojnie zebrać myśli. Cierpliwie mu się przyglądał, czekając na więcej informacji, w tym czasie zaś usiadł prosto, po czym oparł przedramiona na udach. Cała jego postawa wskazywała na to, że poświęcał Jay'owi swoją pełną uwagę.
Kiedy zaś w końcu usłyszał dokładniejsze - choć i tak ubogie w szczegóły - wyjaśnienia, blondyn w duchu odetchnął z ulgą. Czyli jednak miał rację sądząc, że nie chodziło o nic bardzo poważnego. Młodzi mutanci często potrzebowali pomocy, a jak długo w sprawę nie były zamieszane Sentinele albo inni samozwańczy obrońcy ludzkości... Nie było źle. Byle ograniczyć rozgłos, ale tym mogli się po fakcie zająć na przykład telepaci.
- Czemu nie? W końcu zobaczę jak sobie radzisz w terenie - zgodził się więc na propozycję brata, a kiedy ten podał mu telefon, Sam przyjął go już bez słowa. Przesunął wzrokiem po treści wiadomości, ale tak naprawdę pokrywała się z tym, co Jay i tak dopiero co mu powiedział... W związku z czym szybko skupił się na szukaniu na mapie miejscowości, w której powinni się stawić.
W tym czasie słyszał i częściowo widział to, że chłopak się przemieszczał, ale świadomie nie zwracał na to uwagi, koncentrując się na swoim własnym zajęciu. Odległość z Instytutu od Valhalli była niewielka, doleciałby tam w moment... Pewnie powinien po prostu wziąć Jay'a ze sobą, żeby mogli rozwinąć większą prędkość.
Dopiero kolejne słowa brata oderwały wzrok mężczyzny od ekranu komórki i sprawiły, że podniósł głowę. Pojawienie się kostiumu samo w sobie go nie zdziwiło, bo przecież każda drużyna potrzebowała własnych strojów, ale krój i kolorystykę tak czy siak chciał zobaczyć... W większości ciemny, prosty, nie powinien w niczym przeszkadzać - tyle rzuciło mu się w oczy na początek.
- Przebieraj się, to zaraz ocenimy czy ci do twarzy - przykazał, choć domyślał się, że Jay musiał wiedzieć, że powinien się spieszyć. Wolał ująć to w ten sposób, niż niepotrzebnie przypominać, że ktoś na nich czekał... A przynajmniej na jednego z nich, bo w końcu jego obecność na miejscu będzie niespodzianką.
Sam był tak naprawdę gotowy do drogi, co oznaczało, że miał jeszcze chwilę, aby zająć się czymkolwiek innym... I doskonale wiedział co powinien zrobić. Jego uwaga znów skupiła się na telefonie, na którym wypisał znany mu na pamięć numer Bobby'ego... Ale w tym momencie zawahał się przy samej treści wiadomości. Nie zamierzał go zbytnio niepokoić, skoro akcja nie zapowiadała się na trudną, ale powinien dać mu znać, że brał w czymś udział. Ostatecznie wystukał proste powiadomienie, wybrał "wyślij" i na koniec odłożył komórkę na biurko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Icarus

avatar

Liczba postów : 132
Data dołączenia : 25/07/2016

PisanieTemat: Re: Pokój Icarusa   Pon Paź 09, 2017 11:30 am

- W Houston raczej się nie popisałem. Mało byłem przydatny. To pewnie kwestia tego, z kim się walczy. - odpowiedział w czasie kiedy przeglądał szafę. W przeciwieństwie do niektórych, Jay nie miał problemu z przyznawaniem się do tego, że jego obecność gdzieś była mało przydatna. Zdawał sobie sprawę z faktu, że jego moce nie były niczym nadzwyczajnym. Nadawał się tylko do walki ze zwykłymi przeciwnikami, którzy nie miotali ogniem, prądem czy nie mieli telekinezy.
Skrzydła bardziej przydawały mu się do robienia uników, mógł dosyć szybko się poruszać dzięki nim. Jego głos również nie na każdego zadziała, zwłaszcza gdy wróg ciągle atakuje i ignoruje słowa. Jednak nigdy mimo to nie odmawiał pomocy. A przy walce z dzieckiem może się przydać choć walczyć dosłownie raczej nie będzie. Tu zdecydowanie mógł spróbować młodego mutanta uspokoić swoim głosem.
Kiedy pokazał Samuelowi swój nowy strój, nie usłyszał oceny ubioru tylko rozkaz ubrania się w niego. Skinął więc głową i skierował się do łazienki, by się przebrać. Właściwie to sam był ciekaw jak będzie w nim wyglądał. Normalnie nie nosił raczej czarnych ubrań. Chyba nie miał niczego w tym kolorze. Może ewentualnie bokserki, ale to tyle. Przebranie zajęło mu dłuższą chwilę. Dłuższą niż by to zajęło osobie bez skrzydeł. Te zawsze nieco spowalniały proces przebierania koszulki choć miał je specjalnie wycięte mocniej, by było mu łatwiej. Strój również był do tego dopasowany. Zerknął krótko w lustro, po czym zgarnął ciuchy i wrócił do pokoju, rzucając ubrania na oparcie łóżka.
- I jak? - zapytał, obracając się dookoła własnej osi, by pokazać się z każdej strony. Następnie oparł dłoń na karku i zerknął w dół na swój nowy strój - Nie przepadam za czarnym, mam wrażenie, że mi nie pasuje. - odezwał się całkiem szczerze. Nie miał jednak zamiaru narzekać na ten kolor ani nikomu marudzić o zmianę. To tylko do walki. Czarny nie będzie się wyróżniał niczym zbytnio. No chyba, że przyjdzie im walczyć na śniegu. Wtedy będą idealnym celem. Póki co jednak nie musieli się o to martwić.
- No to ruszajmy, nie każmy Joshowi czekać na nas. On pewnie sobie zdaje sprawę, że jestem z tobą i też możesz się pojawić. - kolejne słowa wypowiedział dopiero po tym jak usłyszał opinię brata na temat nowego stroju i tego jak w nim wygląda. Oboje i tak wiedzieli, że powinni się spieszyć. Mutant nie panujący nad swoją mocą mógł przysporzyć naprawdę sporo problemów, a lepiej żeby ludzie nie mieli kolejnego argumentu do nienawidzenia ich.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Roberto da Costa

avatar

Liczba postów : 102
Data dołączenia : 11/06/2016

PisanieTemat: Re: Pokój Icarusa   Pon Paź 09, 2017 5:36 pm

Na telefon Icarusa przyszła krótka wiadomość zwrotna od Berto: "Uważajcie na siebie. XOXO"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samuel Guthrie

avatar

Liczba postów : 103
Data dołączenia : 12/06/2016

PisanieTemat: Re: Pokój Icarusa   Wto Paź 10, 2017 11:09 pm

Prawdę mówiąc Sam nawet nie zwrócił uwagi na to, że przebieranie się zajęło bratu nieco dłużej niż komuś, kto nie miałby skrzydeł. Po części wynikało to z tego, że jego myśli skupiały się najpierw na wysyłanej wiadomości, a następnie na akcji, na którą mieli się wspólnie wybrać... Ale poza tym przecież rozumiał, że przymierzanie nowych strojów za każdym razem wymagało dokładnego obejrzenia swojego odbicia. Co prawda nieco zdziwiło go to, że Jay poszedł się przebrać do łazienki, ale nie zamierzał o tym wspominać. Skoro wolał to zrobić prywatnie - albo po prostu od razu mieć pod ręką lustro - to była to tylko i wyłącznie jego sprawa.
Odgłos kroków, a po nim ponowne pojawienie się chłopaka w pokoju od razu przykuły uwagę oraz spojrzenie blondyna, który w końcu mógł przesunąć wzrokiem po sylwetce brata, szczególnie uważnie w chwili, gdy ten się obracał. W jego głowie znów pojawiło się określenie, które wpadło do niej wcześniej... Praktyczny. Bez wielu udziwnień, które w trakcie walki albo szybkiego przemieszczania się mogłyby o coś zahaczyć... Nie licząc może pasa, ale Sam podejrzewał, że mogły się w nim znajdować płytkie kieszonki - często spotykał się z takim zabiegiem w modzie dla bohaterów.
Mimo to... Jay miał rację. Czarny to nie był jego kolor i to nie z powodów wizualnych, bo nimi Cannonball zbytnio się nie przejmował. Stały dla niego na dalszym planie. Czarny w takiej ilości wydawał mu się jednak za bardzo przygnębiający i poważny, nawet jeżeli X-Men dość często uciekali się do niego w swoich kostiumach... I właśnie dlatego Sam nie chciał, żeby brat nosił go na co dzień.
- Szukanie ci dziewczyny będzie chyba jeszcze łatwiejsze, niż podejrzewałem - ocenił wreszcie i wbrew pozorom powiedział to najzupełniej szczerze. Nie potrafiłby skłamać, a już na pewno nie członkowi rodziny i nie prosto w oczy. Nawet w czerni Jay prezentował się niezwykle korzystnie i nie sposób byłoby temu zaprzeczyć. Jako starszy brat Sam nie mógł więc przepuścić takiej okazji, aby go trochę podrażnić.
Zaraz potem jednak mężczyzna podniósł się w końcu z łóżka i kiwnął głową. Mógł wyruszać w każdej chwili, a jeżeli mieli się spieszyć, to osobiście był za skorzystaniem z okna... Dlatego to właśnie do niego teraz podszedł i otworzył je szeroko. Z tego wszystkiego pozostawała chyba tylko jeszcze jedna ważna rzecz do ustalenia.
- Przytrzymaj się mnie, to szybciej dolecimy na miejsce - bardziej poinstruował, niż zasugerował, ale wątpił, aby Jay miał z tym jakieś problemy. Nim skończył mówić, leżący na biurku telefon rozświetlił się i dał sygnał dźwiękowy, przez co Sam prędko na niego zerknął, a następnie przeniósł wzrok na brata. W końcu to jego komórka, nawet jeśli blondyn podejrzewał, że wiadomość przyszła dla niego od Bobby'ego. W trakcie oczekiwania mężczyzna oparł się na moment o krawędź parapetu, nie spuszczając Jay'a z oczu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Icarus

avatar

Liczba postów : 132
Data dołączenia : 25/07/2016

PisanieTemat: Re: Pokój Icarusa   Pią Paź 13, 2017 4:49 pm

Jay parsknął lekkim śmiechem na to stwierdzenie. Ciekawa ocena ubrania. Czyżby chodziło o to, że tak dobrze wyglądał w nowym stroju? Tylko, że wygląd to nie wszystko. Wiadomo, był ważny przy pierwszym spotkaniu. Chłopak wiedział, że uważano go za przystojnego. Więc owszem, w pierwszej chwili faktycznie można pomyśleć, że bez trudu powinien sobie znaleźć dziewczynę. Lub, że ktoś bez trudu znajdzie mu dziewczynę. Tylko, że charakter był ważniejszy, a tu już różnie bywało. Nie każdemu mogło się spodobać jego zachowanie. Na szczęście on sam o takich rzeczach nie myślał.
- To strój na misje, a nie na randki. Nikogo nie będę w nim podrywał. - odpowiedział lekkim tonem, uśmiechając się przy tym delikatnie. Mimo wszystko jednak miło było usłyszeć komplement. Teraz jednak już nie mieli czasu na rozmawianie o takich rzeczach. Trzeba było jak najszybciej się zbierać i lecieć na pomoc Joshowi do całej tej Valhalli. Która nadal kojarzyła mu się tylko z mitologią skandynawską. Zerknął za bratem, który poszedł w stronę okna. Szybko zrozumiał o co chodzi. Wyjście przez okno dla nich obu nie było żadnym problemem, a było dużo szybsze od bawienia się w schodzenie do wyjścia.
Zdążył jedynie zrobić krok w stronę Samuela kiedy odezwał się jego telefon, który wcześnie był w rękach blondyna. Jay spojrzał na biurko i podszedł szybko do niego. Wystarczył jeden rzut okiem, by zobaczył, że sms przyszedł od Roberto. Od razu się domyślił, że Sam musiał do niego posłać informację z tym co będa robić. Dotknął ekranu, by wyświetlić wiadomość i uśmiechnął się lekko, zaraz wyłączając telefon i zostawiając go na meblu. Nie będzie mu potrzebny podczas misji.
- Berto mówi żebyśmy uważali na siebie. I przesyła ci buziaki. - ostatni zdanie dodał z uśmiechem i wyraźnie rozbawionym tonem, zaraz obejmując brata za szyję. Chyba uwieszenie mu się na plecach było najlepszym rozwiązaniem skoro mężczyzna oferował, że ich obu przetransportuje na miejsce akcji. Zapewne latał szybciej od niego choć on sam dzięki skrzydłom był dosyć szybki.
Opuszczenie pokoju i ruszenie w stronę Valhalli było ostatnią rzeczą do zrobienia teraz. Miał nadzieję, że wszystko dobrze się skończy i nikomu nic poważnego się nie stanie.

z/t x 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elixir

avatar

Liczba postów : 243
Data dołączenia : 03/01/2017

PisanieTemat: Re: Pokój Icarusa   Pon Lis 06, 2017 6:28 pm

Po powrocie do Instytutu Josh czuł się prawie zadowolony z tego, że pałeczkę przejął ktoś inny. Oczywiście domyślał się, że prędzej czy później zostaną wzięci na poważną rozmowę i oberwą za samowolkę, ale nawet się tym nie przejmował. Nie takie dyskusje już odbywał i nie takie kary dostawał... Bo co mogli mu tak naprawdę zrobić? Dać mu szlaban, gdy i tak od dawna nie opuszczał terenu szkoły przez swoją skórę? Dołożyć więcej godzin treningów, co będzie mu na rękę? Dobre żarty.
Poza tym... Osobiście Elixir uważał, że nie poszło im tak źle. Zgoda, mutantka się wysadziła, więc nie udało im się jej pomóc, ale szczerze? Nie sądził, aby większość X-Men była w stanie dotrzeć do niej na czas... Może tylko telepaci, a ich nie posiadali teraz wielu. Ważne jednak, że żadnemu cywilowi nie stała się krzywda, a policjanci przeżyli. Zniszczenia dało się naprawić. Bez ich udziału najprawdopodobniej wszystko to skończyłoby się dużo gorzej i nastolatek gotów był w razie czego bronić swojego punktu widzenia.
Resztę dnia zdecydował się spędzić w swoim pokoju. Na chwilę nawet się zdrzemnął, co pomogło mu szybciej zregenerować siły, oprócz tego zaś trochę poszperał w sieci, skoczył pod prysznic i przede wszystkim zignorował czekające na niego podręczniki. Czas mijał, a chłopak nie mógł sobie tak naprawdę znaleźć miejsca... Aż do głowy przyszedł mu pewien pomysł. Jedno zerknięcie za okno potwierdziło jego przypuszczenia i upewniło go, że mógł jeszcze zrealizować ten plan.
Na początek uzdrowiciel zgarnął z dna szafy pusty plecak, przy okazji zauważając zawieszony w niej kostium. Ten widok na moment wybił go z rytmu i Josh przebiegł palcami po materiale, szybko dochodząc do wniosku, że jego strój wyglądał praktycznie tak samo jak Jay'a. W jego głowie pojawił się nagły impuls, aby już teraz się przebrać i dokładnie obejrzeć, ale chłopak prędko przywołał się do porządku. Miał coś do zrobienia. Nie mógł się tak łatwo rozpraszać.
Upewniwszy się jeszcze, że telefon komórkowy oraz łuska spoczywały w kieszeniach jego spodni, nastolatek zakomunikował swojemu współlokatorowi, że wybywał, po czym wprowadził wspomniane wybywanie w życie i opuścił pokój. Pierwszy postój wypadał w kuchni, do której blondyn musiał zejść piętro niżej. W niej zaopatrzył się w trochę przekąsek i napojów, w większości z gatunku tych zdrowszych, a wszystko to schował w plecaku, który następnie zarzucił sobie na jedno ramię... I w końcu udał się z powrotem na górę, prosto do sypialni pewnego rudzielca.
Choć Josh zapukał do drzwi, to nawet nie zaczekał na odpowiedź, tylko od razu wkroczył do środka. Jego spojrzenie prędko przeskanowało pomieszczenie i zatrzymało się na Jay'u - siedzącym na łóżku po turecku, z gitarą w ramionach... Umięśnionych i silnych ramionach... W których parę godzin temu sam się znajdował, gdy drogą powietrzną wracali do szkoły. Mmm... Tak czy siak, mógł się spodziewać, że zastanie aniołka w takiej sytuacji. Na twarzy uzdrowiciela natychmiast wykwitł przepiękny, czarujący uśmiech, który wyraźnie zwiastował, że czegoś chciał... I że to coś niekoniecznie było grzeczne i niewinne.
- Cześć. Widzę, że odpocząłeś. I jesteś bez brata. Bardzo dobrze, zbieraj się, wychodzimy na spacer póki nie mamy szlabanu - poinstruował, od razu przechodząc do rzeczy. Uśmiech nie schodził z jego ust, ton głosu miał zaś równie przymilny, choć równocześnie bardzo pewny siebie. Nie spodziewał się protestu, a przynajmniej nie takiego poważnego. Wiedział, że Jay na ogół był niezwykle zgodny i potulny, więc oczekiwał, że chłopak po prostu za nim podąży, może tylko z minimalnymi wątpliwościami albo jakimiś pytaniami. Och, zostawała jeszcze tylko jedna sprawa...
- I weź ze sobą gitarę, resztę mam - dodał i wymownie poprawił szelkę plecaka, żeby w ten sposób pokazać, że to właśnie w nim znajdował się jakiś potrzebny im ekwipunek. W głębi ducha nastolatek zastanawiał się czy rudzielec w ogóle ogarnie o co mu chodziło... Do czego się odnosił. Miał obiecaną randkę nad jeziorem i piosenki. Po prostu bardzo szybko przystąpił do realizowania tego pomysłu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Icarus

avatar

Liczba postów : 132
Data dołączenia : 25/07/2016

PisanieTemat: Re: Pokój Icarusa   Wto Lis 07, 2017 1:40 pm

Jay odstawił Josha prosto pod drzwi jego pokoju. No, właściwie to pod okno. W następnej kolejności musiał milion razy zapewnić brata, że nic mu nie jest i dobrze się czuje i, że czeka na jakieś wiadomości odnośnie obiecanej wycieczki, by poznać jego miejsce pracy. Dopiero wtedy sam drzwiami wejściowymi wszedł do budynku i skierował się do swojego pokoju, starając się unikać patrzenia na kogokolwiek i mając nadzieję, że nikt go nie zatrzyma. Po dotarciu do pokoju od razu zdjął z siebie strój, odwieszając go do szafy i poszedł wziąć prysznic. Nie żeby czuł się jakoś specjalnie brudny choć pewnie trochę był. Po prostu potrzebował chwili relaksu i uspokojenia pod gorącą wodą.
Po prysznicu ubrał się w swoje zwykłe ciuchy i położył się na łóżku. Nawet nie zauważył kiedy mu się zasnęło. Musiał być nieźle zmęczony, pomimo tego, że zbyt długo nie był w Valhalli. To pewnie wynik tej fali uderzeniowej. I tego, że jego regeneracja miała sporo do naprawienia, szczególnie w przypadku lewego skrzydła. Potrzebował teraz trochę snu, by zregenerować siły.
Kiedy się obudził, spojrzał na zegarek. Przespał dobre trzy godziny. Pierwszą rzeczą, jaką zrobił było skierowanie się do kuchni i zjedzenie porządnego posiłku, bo był głodny jak lew. Przez cały ten czas się zastanawiał, co tak właściwie działo się teraz w Valhalli. I czy czeka ich poważna rozmowa z dyrektorką na temat ich samowolki. Pewnie bez kary również się nie obędzie choć właściwie to nie ich wina, że to dziecko się wysadziło i zniszczyło wszystko dookoła. Najważniejsze, że nikt nie zginął. Udało się wszystkich uratować.
Z kubkiem gorącej herbaty ruszył z powrotem do pokoju i tradycyjnie zajął się swoim hobby. Naczynie wylądowało na szafce przy łóżku, a sam Jay sięgnął po gitarę, rozsiadając się wygodnie na kołdrze. Najpierw nastroić gitarę, a potem poćwiczyć parę piosenek. To go zawsze pochłaniało. Czas mu szybko wtedy leciał.
Sam nie wiedział ile czasu minęło kiedy nagle usłyszał pukanie do drzwi swojego pokoju. Zdążył jedynie podnieść głowę i otworzyć usta, gdy te same się otworzyły, a do jego pokoju zajrzał Elixir. Jakoś nie czuł się specjalnie tym zaskoczony. Uśmiech na jego twarzy wyraźnie sugerował, że znowu czegoś od niego chciał.
- Cześć. Wiesz, wypada poczekać aż się usłyszy odpowiedź na pukanie, a nie tak od razu otwierasz drzwi. - upomniał go w pierwszej kolejności choć nie sądził, by blondyn wziął to sobie do serca i pewnie następnym razem, o ile będzie następny raz, zrobi dokładnie tak samo.
- Jaki spacer? - zapytał wreszcie, odstawiając gitarę na podłogę i opierając ją o łóżko. Wyprostował nogi, opierając stopy na dywanie i zerknął na plecak, którym Josh lekko potrząsnął. Co ten chłopak znowu kombinował? Na pewno z jednym miał rację. Szanse na szlaban były całkiem spore i powinni wykorzystać pozostały im czas wolności. Rudzielec i tak nie miał nic konkretnego do roboty, więc nie widział żadnych przeciwwskazań do tego żeby wyjść na dwór z Elixirem.
- Chodzi ci o ten koncert? - zapytał, podnosząc się z łóżka i sięgając po gitarę. Skoro Josh oczekiwał, że pójdzie z nim, biorąc ze sobą gitarę, to tylko to mu przychodziło do głowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elixir

avatar

Liczba postów : 243
Data dołączenia : 03/01/2017

PisanieTemat: Re: Pokój Icarusa   Wto Lis 07, 2017 3:10 pm

Wcale nie wyglądało na to, aby Joshowi zrobiło się przez to upomnienie głupio. Prawdę mówiąc był już z grubsza przyzwyczajony do tego rodzaju uwag i na ogół puszczał je mimo uszu... Gdyby przejmował się za każdym razem, kiedy ktoś wytykał mu kiepskie wychowanie, to chyba ze wstydu musiałby całkiem przestać wychodzić z pokoju, więc tym lepiej dla niego, że nie odczuwał ani grama skrępowania. Zresztą... U niego w domu nawet się nie pukało, nie mówiąc już o czekaniu na odpowiedź. Aniołek powinien się cieszyć, że przynajmniej na to blondyn się szarpnął.
Podczas gdy rudzielec zadawał swoje pytania, Elixir podszedł do jego biurka i oparł się o nie tyłem, zerkając na nie jednak przez ramię i przesuwając wzrokiem po przedmiotach znajdujących się na jego blacie. Choć jedną dłoń pozostawił na szelce plecaka, to drugą na moment lekko oparł na powierzchni mebla... Nim jego spojrzenie padło na kubek, do którego od razu z zainteresowaniem zajrzał. Och, herbatka. Bez namysłu uzdrowiciel sięgnął po naczynie, a następnie - pomrukując cicho z zadowoleniem - upił z niego kilka łyków, po czym odstawił je na poprzednie miejsce.
- Mhm, prywatny koncert. Zorganizowałem przekąski, mam pomysł na miejsce, więc brakuje mi jeszcze tylko gwiazdy wieczoru - potwierdził, wciąż błądząc wzrokiem po biurku, lecz ignorując ustawione na nim zdjęcie. Domyślał się kto znajdował się na tej fotografii, choć oczywiście nie mógł mieć pewności... Tak czy siak wystarczyło mu to jednak, aby uznać, że przyglądanie się jej byłoby co najmniej dziwne.
W dodatku Joshowi mimo wszystko trochę się spieszyło. Powoli zbliżała się ósma, a on chciał dotrzeć na miejsce przed zachodem słońca, do którego mieli teraz może jakieś pół godziny albo trochę dłużej. W końcu Jay był romantykiem i artystą, więc taka sceneria powinna go wprawić w odpowiedni nastrój... Byle tylko nie w melancholijny, ale Josh był skłonny podjąć to ryzyko. W końcu do odważnych świat należy, carpe diem i tak dalej. Pomimo upływu czasu nastolatek nie chciał jednak za bardzo popędzać swojego rówieśnika, żeby nie przesadzić i go nie zirytować... Bo chyba nawet aniołek posiadał jakieś granice cierpliwości.
Na szczęście jednak rudzielec wydawał się być już gotowy do wyjścia... Czyli niedawne przewidywania Elixira najwyraźniej się sprawdziły. Kilka pytań, ale zero prawdziwych protestów. Na swój sposób taka uległość nawet mu się podobała, choć zastanawiał się czy na dłuższą metę nie byłaby nudna, bo w końcu lubił też osoby z ognistym temperamentem... Nie to, żeby planował dłuższą metę. Po prostu tak sobie niewinnie rozmyślał nad różnymi kwestiami.
- To co, możemy iść? Zobaczysz, spodoba ci się ta miejscówka, a o tej porze praktycznie na pewno nikogo tam nie będzie - dodał na zachętę, choć szczerze powiedziawszy nie sądził, aby była konieczna, równocześnie energicznym ruchem odsuwając się od biurka i podchodząc do aniołka. Niczego z tego nawet nie zmyślał. Tak blisko zachodu słońca i ciszy nocnej mało kto kręcił się zwykle przy jeziorze, a jeżeli nawet, to nie z tej strony, którą Josh zamierzał okupować. To był jeden z jego niemalże prywatnych zakątków do randkowania... Albo po prostu miziania się z kimś. Czasami zastanawiał się czy nie powinien go sobie jakoś zarezerwować, ale obawiał się, że ktoś przekorny tym bardziej wszedłby mu wtedy w drogę, tak z czystej złośliwości. Ukrywanie się na widoku wydawało się o wiele bezpieczniejsze.
Tym razem blondyn postanowił być nawet tak miły, że poczekał na reakcję Jay'a, zamiast od razu skierować się do drzwi i liczyć na to, że rówieśnik za nim podąży. Proszę, potrafił się nie rządzić. Naprawdę. Po prostu ostatnio zaczął przyzwyczajać się do tego, że inni go słuchają i... Tak to już dalej poszło. Może powinien zagadnąć o to aniołka? Nie dziś, wiadomo, przecież nie chciał rozmawiać o drużynie w trakcie randki, ale na przykład jutro, pojutrze, w wolnej chwili. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że rudzielec nie lubił Juliana, więc czemu by nie zdobyć jego poparcia? Żeby tylko nie uznał, że mizianie wiązało się z agitacją wyborczą...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Icarus

avatar

Liczba postów : 132
Data dołączenia : 25/07/2016

PisanieTemat: Re: Pokój Icarusa   Sro Lis 08, 2017 2:21 pm

Jay zerknął krótko w okno, by ocenić pogodę jaka panowała na zewnątrz o tej porze dnia. Stwierdził, że jest jeszcze wystarczająco ciepło i nie potrzebował brać ze sobą bluzy. Największy plus lata. Nawet wieczory były ciepłe. Ba, czasem i noce przez co ciężko się spało, a on i tak kiepsko sypiał.
Wrócił spojrzeniem do Josha akurat by zauważyć jak ten częstuje się jego herbatą bez pytania. W pierwszej chwili chciał go upomnieć, że tak się nie robi i wypada chociaż zapytać czy może się napić. Westchnął jednak tylko w duchu. Ten chłopak był niereformowalny i pewnie by nawet nie zwrócił uwagi na jego upomnienia. Jak do ściany. Musiał się pogodzić z takim zachowaniem Elixira i tyle. Poza tym nie spędzali ze sobą aż tyle czasu, by miało to mu jakoś specjalnie przeszkadzać.
- Kiedyś byłem gwiazdą, już nią nie jestem. - odparł, zarzucając gitarę na plecy. Jak zwykle był skromny. Oczywiście, marzyło mu się pononwnie być gwiazda muzyki. Chciałby wrócić na scenę. Najlepiej ze swoim starym zespołem. Wiedział jednak, że póki co było to niemożliwe. Może kiedyś. Póki co mógł jedynie ćwiczyć dalej i rozwijać swój talent w zakątku własnego pokoju.
- Akurat towarzystwo mi nie przeszkadza, więc o to nie musisz się martwić, gdyby ktoś tam jednak był. - zrobił krok w stronę biurka, podnosząc kubek i zaglądając do niego. Niewiele herbaty w nim zostało dzięki blondynowi. - Wisisz mi herbatę. - stwierdził, odstawiając kubek na mebel i idąc w stronę drzw. Wyszedł na korytarz, czekając aż Josh również opuści jego pokój, po czym zamknął drzwi i skierował się schodami w dół i na zewnątrz.

z/t za obu
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elixir

avatar

Liczba postów : 243
Data dołączenia : 03/01/2017

PisanieTemat: Re: Pokój Icarusa   Wto Sty 02, 2018 11:09 pm

Josh aż odchylił głowę lekko na bok, słuchając wyjaśnień swojego aniołka i w myślach rozważając wszystko to, co z nich wynikało. Po pierwsze i właściwie chyba najważniejsze, wyglądało na to, że niedługo na parę dni straci rudzielca z oczu... A to już nie bardzo mu się podobało. Nie to, żeby zamierzał go pilnować na każdym kroku i stale trzymać przy sobie - bo odnosił wrażenie, że prędzej zamęczyłby tym samego siebie, aniżeli Jay'a - lecz liczył na to, że w najbliższym czasie będą mogli jeszcze trochę się pomiziać... Ale może to i lepiej? Przynajmniej będzie miał chwilę, żeby się zastanowić i poradzić coś na te plamy. O ile to możliwe. Czuł je na skórze, więc teoretycznie powinien być w stanie je usunąć, ale z jakiegoś powodu w ogóle nie chciały go słuchać...
Teraz jednak nastolatek nie zamierzał znowu zaczynać się nimi martwić - nie bardziej, niż tak czy siak nieustannie robił to w głębi ducha. Wolał się skupić na rudzielcu i jego słowach. To trochę mu pomagało, nawet teraz, gdy faktycznie nieco pogorszył mu się nastrój. Kiedy się kimś lub czymś zajmował, prawie mógł zapomnieć o swoim problemie. Tylko prawie, jasne, ale to i tak było lepsze od pogrążania się coraz głębiej w rosnących panice i niepokoju. Gdy tylko zaczynał zastanawiać się nad tymi plamami, uścisk w jego klatce piersiowej rósł i nawet biokinetycznie chłopak nie mógł nad sobą w pełni zapanować.
- Szkoda, bo chętnie wybrałbym się tam z tobą, ale skoro tak... Pewnie będę musiał po prostu dużo o tobie myśleć. Dużo i intensywnie - podsumował wypowiedź aniołka, znów na moment zaciskając palce odrobinę mocniej na jego dłoni. Szczerze mówiąc nie oczekiwał odpowiedzi, ba, nie spodziewał się nawet, że Jay zrozumie o co mu chodziło... Zdziwiłby się i to bardzo, gdyby rówieśnik jednak to załapał. Co prawda obecnie byli już parą, więc pierzasty mógł się spodziewać flirtowania i wymierzonych ku niemu podtekstów, ale mimo to... I tak wydawał się Joshowi zbyt słodki i niewinny.
Nie zaczepiając już więcej aniołka słownie, tylko od czasu do czasu bawiąc się delikatnie jego palcami, Elixir kontynuował wraz z nim podróż w stronę głównego budynku Instytutu. Już po chwili dotarli zresztą na miejsce i wkroczyli do środka, a następnie skierowali się na górę, wciąż w większości w milczeniu, zapewne obaj zajęci własnymi myślami. Na szczęście po drodze nie natknęli się na nikogo, kto by ich zaczepił. Dopiero w skrzydle przeznaczonym na męskie dormitorium Josh znowu stał się aktywniejszy, a jego spojrzenie powróciło ku Jay'owi, ku któremu obrócił też lekko głowę.
- Więc... Zgaduję, że raczej nie ma większych szans, żebyś zaprosił mnie o tej porze do środka, co? - spytał jakże niewinnym tonem, gdy kroczyli korytarzem ku pokojowi rudzielca. Subtelny, lecz wymowny uśmiech na jego ustach wyraźnie sugerował, że tylko tak sobie żartował, choć prawdę mówiąc wcale by się nie obraził, gdyby Jay zdecydował się go zaskoczyć i jednak wpuścił go do siebie. Niby do niczego by tej nocy między nimi nie doszło i blondyn doskonale zdawał sobie z tego sprawę, ale podobał mu się sam ten pomysł. Przez te swoje paskudne plamy i tak musiał się pilnować i ograniczać.
Zaraz po rzuceniu tej sugestii uzdrowiciel zatrzymał się zresztą przy odpowiednich drzwiach i oparł się barkiem o ścianę tuż obok nich, w dalszym ciągu zerkając z zaciekawieniem na Jay'a. Ramiona skrzyżował luźno na klatce piersiowej, gotów bronić swojego punktu widzenia, lecz oczywiście nie za bardzo zapalczywie - bo jego cel był w gruncie rzeczy inny. Chciał przede wszystkim trochę się z aniołem podrażnić i wyciągnąć od niego jeszcze jednego całusa... Albo kilka. Tak, najlepiej kilka. Czekał więc na to, aż rówieśnik wyjmie klucze i otworzy swój pokój, albo wręcz przeciwnie, zostawi to sobie na później i teraz skoncentruje się w całości na nim. Potrzebował tylko tej jednej decyzji, aby zorientować się co powinien zrobić i powiedzieć dalej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Icarus

avatar

Liczba postów : 132
Data dołączenia : 25/07/2016

PisanieTemat: Re: Pokój Icarusa   Czw Sty 11, 2018 3:41 pm

Domyślał się, że Joshowi nie podobał się zbytnio pomysł, że zniknie na kilka dni. Wystarczyło popatrzeć jak bardzo się kleił zaraz po tym jak zostali oficjalnie parą. Kilka dni bez... Miziania będzie dla niego pewnie trudne. Dla Jay'a nie, nie uważał, by kontakt fizyczny był aż tak potrzebny. Postanowił jednak, że będzie dzwonił do Elixira, albo chociaż pisał smsy. O ile ten będzie tego chciał. Nie miał zamiaru się narzucać z tym. Jedyne, co budziło w nim wątpliwości to powrót do Instytutu. Miał dziwne przeczucie, że blondyn nie da mu spokoju przez dłuższy czas. Z tęsknoty. Nawet jeśli będzie to okazywał przesadnie. Zdążył już zauważyć, jak bardzo nastolatek lubił wszystko wyolbrzymiać.
- Myślał, że Sam nawet by nie pozwolił. Wiesz, w końcu to tajna baza. Nie wpuszczą tam każdego. - wytłumaczył, zaraz tez unosząc brew i na chwilę kierując spojrzenie na złotego. - Nie przesadź z tą intensywnością. - skomentował jedynie krótko. Och, może i był niedoświadczony i od naprawdę długiego czasu nie miał życia towarzyskiego, ale nie był głupi. Doskonale wiedział, albo przynajmniej domyślał się, co Josh mógł mieć na myśli przez intensywne myślenie. Czy miał coś przeciwko? Właściwie to nie był pewien, jak się powinien do tego odnieść. Dlatego postanowił nie kontynuować tego tematu dalej. I tak najpierw musiał się do końca oswoić z myślą, że ma chłopaka. Już to samo w sobie było dla niego naprawdę dużą zmianą w życiu.
Podróż przez parter budynku i schody upłynęła im w ciszy. Jednak nie tej krępującej ciszy, która była nieprzyjemna. Byli przyjaciółmi, nie musieli cały czas mówić. Przynajmniej tak uważał rudzielec. Czasem można było posiedzieć razem w ciszy i to też było przyjemne. Tak było teraz, kiedy razem powoli zmierzali pod pokój Jay'a, który był bliżej schodów niż pokój Josha. Jego oczy znowu spoczęły na chłopaku, gdy ten ponownie się odezwał w drodze przez piętro.
- Innym razem, obiecuję. W końcu chciałeś pobadać moje moce, a mój pokój to będzie idealne miejsce. Ty w końcu dzielisz swój, nie ma co przeszkadzać. - odpowiedział, sam również delikatnie się uśmiechając. Widział, że Elixir sobie żartuje, ale mógł do przecież zaskoczyć swoją odpowiedzią. Odnosił wrażenie, że blondyn uważał go za całkowicie niewinnego, więc nie tak trudno było go zaskoczyć. Chociaż pewnie już i tak był w sporym szoku bo rocku, tatuażu i planowaniu kolczyków. Mimo wszystko nie miał zamiaru zapraszać blondyna do swojego pokoju. Nie teraz. Było jeszcze dużo za wcześnie.
W końcu dotarli pod drzwi pokoju skrzydlatego i chłopak wyciągnął klucz z kieszeni. Może i nikt go nie okradnie, w końcu mieli telepatów i takie coś zaraz by wyszło na wierzch, ale z przyzwyczajenia wolał zamykać drzwi. Nie chodziło o brak zaufania. Zamek w drzwiach kliknął i klucz wrócił do kieszeni Jay'a, który ponownie spojrzał na Josha, trzymając jedną rękę w kieszeni.
- Zgaduję, że chcesz buzi na dobranoc? - zapytał, z góry już znając odpowiedź. Sam nie chciał jednak wychodzić z inicjatywą. Wolał poczekać na decyzję Elixira. Nawet by mu nie przeszkadzało, gdyby zdecydował się pocałować go tutaj, na korytarzu. Nie czuł potrzeby ukrywania się przed innymi z ich chodzeniem ze sobą. Co oczywiście nie oznaczało, że miał zamiar pozwolić blondynowi na robienie wszystkiego przy ludziach. Nie, buziak to maksimum, na jakie mogliby sobie pozwolić w towarzystwie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elixir

avatar

Liczba postów : 243
Data dołączenia : 03/01/2017

PisanieTemat: Re: Pokój Icarusa   Czw Sty 11, 2018 9:22 pm

Odpowiedź Jay'a sprawiła, że kąciki ust Josha od razu lekko zadrgały, a następnie jego uśmiech odrobinę się poszerzył, choć chłopak szczerze starał się nad nim zapanować... I tak naprawdę w dużym stopniu mu się to udało. Mimo wszystko nie chciał przecież spłoszyć aniołka zbyt wieloma sugestiami i podtekstami. Wydzielał je po trochę, hamował się, żeby nie przedobrzyć - nawet z głupimi żartami. Niektórych taki humor męczył i nastolatek potrafił to zrozumieć. Sam stosował go często po prostu dlatego, że wiedział, iż tego po nim oczekiwano... Oraz z przyzwyczajenia.
Oczywiście nie zmieniało to faktu, że swoje tak czy siak pomyślał, bo jakże by mogło być inaczej? Koniec końców rudzielec wspomniał właśnie o planowanym badaniu... W jego pokoju... Nie sposób byłoby nie skojarzyć sobie tego z pewną dość popularną zabawą erotyczną - mianowicie w doktora. Mimo to Elixir nie miał najmniejszego zamiaru wypowiadać swoich obecnych myśli na głos, więc wywołane przez nie wizje zakopał w pomięci do późniejszego użytku.
Skoro zaś Jay zdecydował się zacząć od otworzenia drzwi, to blondyn dał mu na to kilka sekund względnego spokoju, podczas których po prostu obserwował jego poczynania... Lecz kiedy klucz zniknął już z jego pola widzenia, odbił się lekko barkiem od ściany, aby ponownie stanąć prosto. Teraz aniołek odwzajemniał jego spojrzenie, co - szczerze mówiąc - Joshowi bardzo odpowiadało. Czarujący uśmiech powrócił na jego usta, a ramiona najpierw jedynie się rozluźniły, po czym całkowicie się rozplątały.
- Podoba mi się to, w jaki sposób myślisz, ptaszyno - skomentował takim tonem, jak gdyby propozycja wyszła tylko i wyłącznie od rudzielca, a on sam nawet tego nie rozważał. W jego oczach dało się jednak odczytać prawdę... Nawet nie próbował ukryć swojego zainteresowania oraz tego specyficznego rodzaju pragnienia. Niemalże rozbierał Jay'a wzrokiem... Choć szczerze powiedziawszy nie musiał tego robić, bo doskonale czując jego organizm i tak wiedział o wszystkim. Dosłownie.
Elixir nie czekał na reakcję swojego aniołka, a już na pewno nie na tę słowną. Od razu po rzuceniu swych słów wykonał krok w jego kierunku, niezbyt szybki, ale i nie za wolny, za to pełen pewności siebie. W kolejnej chwili ustawił się już przed Jay'em, a więc w praktyce pomiędzy nim i drzwiami, na swój sposób odcinając mu drogę ucieczki - przynajmniej w tę stronę. Dzięki temu manewrowi rudzielec nie mógł mu za szybko zwiać do pokoju... Za to byłby w stanie bez problemu oprzeć go plecami o najbliższą powierzchnię, gdyby naszła go taka zachcianka, w co Josh niestety głęboko powątpiewał. Z drugiej strony... Tego dnia pierzasty ciągle go zaskakiwał, więc może nie powinien w zupełności skreślać tej opcji?
- Poproszę moje buzi - dodał niewinnym tonem, opierając dłonie na początek na biodrach aniołka, aby subtelnie go przy sobie przytrzymać. Z rozmysłem umieścił je w taki sposób, by już w sekundę później móc wsunąć kciuki pod materiał jego koszulki i zacząć bez pospiechu gładzić nimi skórę rówieśnika. Zakładał, że coś takiego nie będzie jeszcze przesadą i nie zaalarmuje Jay'a. To w końcu tylko drobna pieszczota, niemalże niezauważalna, gdyby nawet ktoś miał ich tutaj nakryć. Poza tym... Wtedy poważniejszą wskazówką byłby przecież sam pocałunek. Nie wspominając już o tym, ze biologiczna świadomość Josha tak czy siak ostrzegłaby go przed nadejściem kogoś niepowołanego, chyba że byłby to robot lub jakakolwiek inna w pełni syntetyczna istota - ale takie w Instytucie dałoby się policzyć na palcach jednej ręki.
Głowa blondyna odchyliła się lekko na prawo, zachęcająco, a jego spojrzenie ani na moment nie opuszczało oczu anioła. Jego wargi powoli się rozchyliły, powieki częściowo opadły, można by wręcz powiedzieć, że w zalotny sposób... I w następnej chwili Josh pochwycił już usta rudzielca w pocałunku - czułym, lecz wystarczająco grzecznym, aby Jay nie widział powodów protestować ze względu na ich obecne położenie. W końcu uzdrowiciel chciał nacieszyć się tą pieszczotą, a nie od razu ją przerywać, w związku z czym musiał iść na pewne ustępstwa. Gdyby jednak ptaszyna okazała entuzjazm... Wystarczy powiedzieć, że Elixir nie miałby żadnych oporów przed poprowadzeniem tej zabawy dalej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Icarus

avatar

Liczba postów : 132
Data dołączenia : 25/07/2016

PisanieTemat: Re: Pokój Icarusa   Pon Sty 15, 2018 8:08 pm

Jay wolał w pierwszej kolejności otworzyć pokój, by zaraz po pożegnaniu móc do niego wejść. Choć z drugiej strony mogło to wyglądać tak, jakby nie miał zamiaru się żegnać, a więc chciał, by Josh został. Na szczęście słownie mu wytłumaczył, że innym razem go zaprosi do pokoju. Na to było dużo za wcześnie, a coś czuł, że Elixir nie byłby w stanie zostać całkiem grzeczny i nic nie próbować. Lepiej nie ryzykować pokusy.
- Powiedzmy, że w pewnym sensie czytam ci w myślach. - odparł na słowa blondyna z lekkim uśmiechem. Wiedział co ten lubi i widział to w jego oczach. Chyba nie dałby mu wejść do pokoju bez pożegnalnego buziaka. Tylko mógłby patrzeć troszkę mniej natarczywie, bo to się robiło lekko krępujące. Chyba będzie musiał po prostu się przyzwyczaić do pewnych zachowań tego nastolatka. I trochę hamować jego zapędy, tego również był pewien. Wolał powolne tempo rozwijania związku.
Nim skończył swoją wypowiedź, Josh już zaczął się przemieszczać. Najpierw odsuwając się nieco od ściany kilkoma krokami, a następnie zastępując mu drogę do pokoju, zasłaniając drzwi swoim ciałem. Jakby chciał go zatrzymać przed wejściem do środka. Co na swój sposób było zabawne, bo oboje doskonale wiedzieli, który z nich był silniejszy. Zasłonienie drzwi w niczym mu nie pomoże. Złoty dla Jay'a ważył tyle co nic, był lekki jak piórko. Bez problemu mógłby go podnieść i przenieść gdziekolwiek. Ciekawe czy miałby coś przeciwko noszeniu go jak księżniczkę. Pewnie nie.
Nie spodziewał się, że Elixir grzecznie poprosi o buziaka, zamiast samemu go sobie wziąć. To go lekko zaskoczyło. Rzucił krótkie spojrzenie w dół na złote dłonie, gdy te wylądowały na jego biodrach przy samem linii spodni. Wzdrygnął się lekko kiedy nagle kciuki wylądowały na jego skórze. Nie była to reakcja, która miałaby świadczyć o tym, że rudzielec nie życzy sobie tego gestu, co na pewno chłopak mógł wyczuć. Ten delikatny dreszcz po prostu był okazaniem jego zaskoczenia, nie spodziewał się poczuć jego palców na swoich bokach. W żadnym razie mu to nie przeszkadzało. To był raczej dosyć niewinny gest, nic wielkiego.
Obserwował jak młodszy mutant przechyla głowę, przymyka oczy. Próbował go uwieść? Pierzasty aż się uśmiechnął lekko na te wszystkie jego gesty. Josh zdecydowanie był świetnym aktorem, gdyby tak częściej bywał na zajęciach Kurta, miałby same najlepsze oceny. Będzie musiał z nim później o tym porozmawiać i zachęcić do rzadszego wagarowania. Jego talent nie powinien się tak marnować.
Pochylił się nieco, by ułatwić Joshowi sprawę i sam lekko oparł dłonie na wysokości jego pasa. Zamknął oczy, odwzajemniając spokojnie pocałunek. Czuł, że Elixir na niego patrzy. To takie uczucie kiedy czujesz, że ktoś ci wbija wzrok w plecy. On sam jednak nie miał zamiaru otwierać oczu. Nie przesuwał ich do tyłu, w ogóle nie ruszał się z miejsca. Pocałunek był powolny i grzeczny. Rudzielec go nie przerywał, pozwalając blondynowi się nacieszyć. Pilnował jedynie, by jego dłonie nie próbowały zawędrować nigdzie wyżej. Cofnął głowę dopiero, gdy złoty zrobił to pierwszy.
- To dobranoc? - zapytał z uśmiechem, powoli cofając dłonie z jego pasa i opuszczając je luźno wzdłuż swojego ciała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elixir

avatar

Liczba postów : 243
Data dołączenia : 03/01/2017

PisanieTemat: Re: Pokój Icarusa   Pon Sty 15, 2018 9:39 pm

Joshowi bardzo podobał się taki rozwój wydarzeń, nawet jeżeli gdzieś na skraju świadomości łomotała mu się myśl, że zabawa nie potrwa przecież długo i już za chwilę będzie musiał wrócić do własnego pokoju - do pustego łóżka oraz do współlokatora, który z idealnym wyczuciem wiedział kiedy i jak zepsuć mu czymś nastrój... Choć tego wieczoru będzie to wyjątkowo trudne zadanie. No i blondyn zebrał właśnie masę własnej amunicji, którą w razie czego będzie mu się mógł odwdzięczyć.
Teraz jednak nastolatek skupiał się przede wszystkim na pocałunku, z jednej strony powstrzymując się przed jego pogłębieniem, ale z drugiej i tak pomrukując cicho z zadowoleniem. Nikt nie mógłby mu z czystym sumieniem powiedzieć, że nie potrafił się cieszyć z drobnych przyjemności. W trakcie pieszczoty chłopak zamknął w końcu całkowicie oczy, nie zaprzestawał też powolnego pocierania kciukami skóry rudzielca, z czasem dostosowując tempo tych kolistych ruchów do rytmu pocałunku.
Choć wszystko to było niesamowicie miłe i chyba każdy potrafiłby się w tym zatracić, to dla Elixira doznania nie kończyły się na tak powierzchownych kwestiach. Nie tylko doświadczał fizycznych objawów przyjemności - jak inni ludzie - ale i wszystkiego tego, z czego wynikały. Miał dostęp do reakcji chemicznych, które zachodziły zarówno w ciele Jay'a, jak w jego własnym, czuł uwalnianie się substancji, w tym tych odpowiadających za pozytywne emocje... Śledził przepływ krwi wraz ze wszystkim tym, co w sobie transportowała, a także pulsowanie oraz przesuwanie się energii w ich organizmach... A to był dopiero początek.
W końcu jednak blondyn przypomniał sobie, że powinni się wreszcie rozdzielić i w związku z tym niechętnie cofnął głowę, równocześnie starając się jak najlepiej zapamiętać każdy z tych bodźców. Jego powieki bez pospiechu się rozchyliły, zatrzepotały i zaraz potem jego spojrzenie powędrowało już po twarzy aniołka - zatrzymując się na moment na jego wargach, nim przeniosło się wyżej.
- Mhm, dobranoc. Śpij dobrze i śnij o mnie - odparł na słowa rudzielca, w tym samym czasie odwzajemniając jego uśmiech swym własnym, czarującym i rozbrajającym, z gatunku tych, które zdobywały serca. Mimo to nie od razu zabrał dłonie z bioder aniołka. Najpierw zacisnął na nich nieco mocniej palce, wpatrując się przy tym Jay'owi prosto w oczy, a dopiero po krótkiej chwili go puścił.
Oczywiście nie zmieniało to faktu, że Josh w dalszym ciągu stał bardzo blisko rówieśnika i w dodatku na jego drodze do drzwi. To również musiał teraz niestety zmienić, choć prawdę mówiąc wcale mu się do tego nie spieszyło. Lubił taką bliskość, wręcz ją uwielbiał.... Szczególnie z Jay'em, okazem zdrowia, który - pomijając kilka drobnych nieprawidłowości - przesyłał mu przez biokinezę same najlepsze sygnały.
Nic dobrego nie mogło jednak trwać wiecznie, więc uzdrowiciel wykonał krok na bok, aby odsunąć się od drzwi, po czym kolejnym przeniósł się trochę dalej od ściany. Zaraz potem uniósł rękę, aby uniwersalnym gestem - dłonią skierowaną wnętrzem ku górze - zaprezentować rudzielcowi utworzone w ten sposób przejście. Proszę bardzo, droga wolna.
Elixir wyraźnie czekał na to, aż Jay wkroczy do swojej sypialni i nie ruszał się już z miejsca, po prostu patrząc na aniołka wyczekująco i wciąż lekko się do niego uśmiechając. Wbrew pozorom miał w tym swój cel i nie chodziło tylko o rycerskość, randkową etykietę czy coś podobnego... Choć rzecz jasna tak właśnie by utrzymywał, gdyby aniołek go o to spytał. Przede wszystkim jednak blondyn nie chciał, aby jego ptaszyna zobaczyła dokąd się udawał... Bo nastolatek nie planował jeszcze wracać do własnego pokoju.
Właściwie była to bardzo nagła zachcianka. Dosłownie minutę temu Josh zamierzał grzecznie wybrać się do siebie i spędzić resztę wieczoru z jakąś grą albo przeglądając strony internetowe, a w ostateczności może nawet odrabiając jakieś zadania. Dopiero przed chwilą przyszło mu do głowy, by najpierw zajrzeć do Nori i opowiedzieć jej co się stało, czyli najzwyczajniej w świecie się jej pochwalić. Tyle że dormitoria dziewcząt leżały w drugim skrzydle, więc musiał się cofnąć... A tego Jay widzieć nie powinien. Dopiero po jego zniknięciu za drzwiami Elixir planował ruszyć wreszcie z miejsca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Icarus

avatar

Liczba postów : 132
Data dołączenia : 25/07/2016

PisanieTemat: Re: Pokój Icarusa   Sro Sty 17, 2018 10:40 pm

Zabawnie było słyszeć te ciche pomruki Josha podczas pocałunku. Zdaniem Jay'a to było naprawdę urocze. W ciekawy sposób blondyn okazywał to jak bardzo jest zadowolony z tej chwili. Jednocześnie czuł, że powstrzymuje się przed czymkolwiek więcej. Dla rudzielca również to było miłe. Pokazywało, że Elixir się starał. Starał się dostosować do jego powolnego tempa, a on doskonale wiedział, że tempo złotego zazwyczaj, lub wręcz zawsze, było dużo szybsze. Po kilku sekundach jego ciało również przestało reagować dreszczem na te delikatne, okrężne ruchy kciuków nastolatka. Teraz jedynie odczuwał lekkie, przyjemne ciepło.
Kiedy poczuł jak młodszy mutant zaczyna się powoli odsuwać, sam się wyprostował, a jego dłonie zeszły z drugiego ciała. Sam spojrzał prosto na Josha, wypatrując w jego oczach jakiejś oznaki zadowolenia choć był pewien, że mu się podobało. Jego twarzy nie opuszczał delikatny uśmiech. Nie poganiał też Elixira z odsuwaniem się na bok, bo oboje wiedzieli, że nie powinni zbytnio przedłużać tego pożegnania. Stał więc spokojnie i czekał na dalszy rozwój sytuacji.
- Może się uda. - odparł z lekkim skinięciem głowy. Zapewne złoty miał na myśli konkretny rodzaj snów, ale to nie przeszkadzało skrzydlatemu, by odpowiedzieć w ten, a nie inny sposób. Tak szczerze to taki sen byłby miłą odmianą po wiecznych koszmarach i wspomnieniach powracających do niego uparcie w snach. I tak na pewno nie śniłby o blondynie w sposób, który ten mógłby mieć na myśli, ale sam fakt, że byłby w śnie już byłby milszy. Chyba, że... Nie, nie ma co roztrząsać takich opcji, bo jeszcze serio mu się przyśni.
- Kolorowych snów. - Posłał chłopakowi nieco szerszy uśmiech kiedy ten się odsunął na bok. Podszedł do drzwi i w końcu je otworzył. Po chwili za nimi zniknął. Zostawiając złotego samego na korytarzu. Westchnął głęboko, podchodząc powoli do łóżka. Pierwsze co zrobił to odstawienie gitary na jej miejsce. Przy okazji upewnił się, że nie jest brudna od trawy czy ziemi, oglądając ją dokładnie z każdej strony. Na szczęście tylko w jednym miejscu przykleiło się trochę piasku, który strzepnął dłonią na podłogę. W końcu instrument wylądował na swoim stojaku.
Chłopak usiadł na łóżku, przez chwilę siedząc na nim nieruchomo, po czym opadł do tyłu, lądując plecami na miękkiej kołdrze. Zamknął oczy, przenosząc ręce nad głowę, by ułożyć je lekko skrzyżowane na materiale. Oddychał spokojnie, na nowo przeżywając cały dzień od początku. To był zdecydowanie jeden z jego najdłuższych dni od... Od bardzo dawna. Najdłuższych i wnoszących coś do jego życia. Tyle co dzisiaj to chyba się nie zdarzyło przez ostatni rok siedzenia w Instytucie. W dodatku kompletnie się tego nie spodziewał. Dodając do tego dzień wczorajszy z walką w Houston, czuł się jakby jego życie się obróciło o sto osiemdziesiąt stopni.
Po kilku minutach bezczynnego leżenia i oswajania się z ostatnimi wydarzeniami, Jay w końcu się podniósł. Najpierw do siadu, wyciągając piżamę spod poduszki, a następnie całkiem wstał na proste nogi. Zrzucił buty z nóg, zostawiając je niedaleko łóżka, założył kapcie i powędrował do łazienki. Planował wziąć jedynie szybki prysznic i wrócić do łóżka, by jak najszybciej zasnąć. Niestety w łazience znowu się zamyślił, przez co stał pod strumieniem wody nieco dłużej niż planował. Kiedy ocknął się z zamyślenia, stwierdził, że skoro już tyle tu jest to równie dobrze może umyć włosy, co też zrobił.
Po zakończeniu prysznica przebrał się w piżamę, wytarł porządnie włosy ręcznikiem i wrócił do pokoju, ciuchy odkładając na krzesło przy biurku. Był środek lata, więc wieczory były ciepłe. U niego w pokoju też było ciepło, dlatego położył się na kołdrze. Jak zwykle miał problemy z zaśnięciem choć tym razem być może udało mu się zasnąć nieco szybciej.

z/tx2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pokój Icarusa   

Powrót do góry Go down
 
Pokój Icarusa
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Pokój wizytowy
» Pokój Chemika
» Pokój Gościnny (-) - Piętro
» Pokój Wspólny
» Czerwony pokój zabaw

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: North Salem :: X-Mansion :: Piętro-
Skocz do: