Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Pokój Icarusa

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Icarus

avatar

Liczba postów : 160
Data dołączenia : 25/07/2016

PisanieTemat: Pokój Icarusa   Wto Maj 23, 2017 6:04 pm

First topic message reminder :



Pokój dwuosobowy, obecnie jednak zamieszkiwany tylko przez Jaya. Ściany w beżowym kolorze, podłoga wyłożona zielonym dywanem. Część Icarusa jest wyraźnie zadbana choć nie przesadnie. Na biurku można znaleźć komputer jak również kilka płyt z różną muzyką. Stoi na nim również zdjęcie Julii. O łóżko z błękitnym prześcieradłem i poduszką oparta jest gitara. Od czasu do czasu na krześle przewieszona jest jakaś bluza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Elixir

avatar

Liczba postów : 286
Data dołączenia : 03/01/2017

PisanieTemat: Re: Pokój Icarusa   Pią Wrz 07, 2018 6:08 pm

Wbrew temu, co mogłoby się wydawać, Josh nie miał nic przeciwko właśnie takim, a nie innym reakcjom Jay'a, włącznie z tym niedawnym dźgnięciem między żebra, na które odruchowo odchylił się lekko w drugą stronę, z opóźnieniem starając się od niego uciec, nim powrócił do poprzedniej pozycji. Nie, zachowanie aniołka wyraźnie wskazywało na jego rozluźnienie, to zaś sprawiało, że blondyn był z całej tej sytuacji - i z siebie samego - bardzo zadowolony. Chciał, żeby rówieśnik wciąż czuł się przy nim swobodnie. Zmiana statusu ich relacji mogła na to wpłynąć, ale najwyraźniej do tego nie doszło... Na szczęście.
Z drugiej strony mógł przecież trochę ponarzekać, prawda? W żartach. Drocząc się. Jay również to teraz robił, odpowiadał mu pięknym za nadobne, więc tym lepiej... Choć Elixir musiał przyznać, że aniołek drażnił się z nim w o wiele słodszy sposób, naprawdę zakrawający na flirtowanie. Być może nawet umyślnie? To była ciekawa myśl. Co prawda całe jego wyobrażenie Jay'a podpowiadało mu, że nie, na pewno nie, ale ostatnio poznał przecież takie fakty z jego życia, których nigdy by się nie spodziewał, więc... Może jednak?
- Przy tobie na pewno - odparł na początek, chociaż zgoda, nie był to jego najlepszy tekst. Przewidywalny, typowy, ale trudno, pierwszy przyszedł mu do głowy i tak już musiało zostać. Poza tym słowa te mimo wszystko spełniały jakąś funkcję. Subtelnie podkreślały, że Josh nie miał zamiaru dać się wywalić na wolne łóżko... Ani nie pozwoliłby na to, aby rudzielec mu na nie uciekł. Planował spać tuż przy nim i kropka, a skrzydlaty nie musiał nawet świadomie tego wychwytywać. Ważne, by przekaz trafił do jego podświadomości... Prawdę mówiąc tak byłoby pewnie nawet lepiej.
- Ale tak sobie myślę, że mógłbyś sprawić, by spało mi się jeszcze lepiej... - dodał, równocześnie powoli pochylając głowę, dbając przy tym o to, aby aniołek wiedział, że planował coś zrobić... I może nawet domyślał się co dokładnie. Usta blondyna znalazły się najpierw nisko na policzku Jay'a, gdzie złożył pierwszy delikatny pocałunek, za którym jednak podążyły kolejne. Kilka wzdłuż linii jego szczęki, kierując się w stronę brody, a potem następne już pod nią, wysoko na szyi - wszystkie lekkie, choć powolne, stanowiące niewiele więcej niż muśnięcia warg. W trakcie tych pieszczot Josh pilnował, aby nie spłoszyć rudzielca żadnym innym działaniem, przez które Jay mógłby uznać, że przesadzał. Skupiał się tylko i wyłącznie na tych całusach.
- Mam propozycję. Jeden porządny pocałunek, pokażesz mi jak namiętny potrafisz być, a potem dam ci już na teraz spokój. Kołysanka i pójdę grzecznie spać. Co ty na to? - zaoferował przymilnym tonem, przez który przebijały się jednak wyraźne nutki figlarnego rozbawienia, których Elixir nawet nie starał się ukryć. Przemawiając nie uniósł tak naprawdę głowy, więc spoglądał na twarz aniołka pod nieco nietypowym kątem, nie mniej jednak widok miał dobry... W gruncie rzeczy pewnie trochę lepszy od niego.
Jeszcze nad jeziorem ustalili między innymi to, że zwykłe pocałunki były w porządku, w związku z czym w tym momencie uzdrowiciel mimo wszystko nie spodziewał się odmowy, nawet przy swoich dodatkowych warunkach i przy wzięciu poprawki na to, że przebywali w łóżku. Nie były to w końcu aż tak istotne różnice, prawda? Jay powinien się zgodzić... Oby, bo choć Josh oczywiście miał ochotę na pieszczoty, to przede wszystkim zżerała go ciekawość. Chciał się przekonać jak Jay rozumiał namiętność albo przynajmniej jak daleko był skłonny się posunąć na tym etapie ich relacji. Zdawał się subtelnie podkreślać, że do niewinności i nieświadomości miał daleko, więc... Wypadało tę teorię przetestować w praktyce. Można by wręcz rzec, że Elixir robił to prawie dla dobra nauki. I własnego. Głównie dla własnego.
Czekając na reakcję i odpowiedź aniołka, blondyn jeszcze raz musnął ustami jego szyję, przy okazji ciesząc się wdychanym przez siebie zapachem Jay'a. Nie mógł nic na to poradzić. Zrzucał winę na feromony. Albo po prostu na swój gust, jedno z dwojga lub oba naraz... Prawdę mówiąc przyczyny nie obchodziły go na tyle, aby miał się nad nimi głębiej zastawiać, szczególnie w takiej chwili. Ważne, że ta woń mu się podobała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Icarus

avatar

Liczba postów : 160
Data dołączenia : 25/07/2016

PisanieTemat: Re: Pokój Icarusa   Nie Wrz 09, 2018 5:17 pm

Kolejne komplementy. Zapewnienia, że przy nim Joshowi na pewno będzie dobrze. Na pewno miło było słuchać czegoś takiego choć Jay uważał, że i bez niego chłopakowi spałoby się dobrze. Nie miał jednak zamiaru wyrażać tego na głos, by nie psuć nastroju, który blondyn wyraźnie starał się między nimi wytworzyć. Obserwowanie Elixira, jego gestów i ruchów, a także słuchanie go było bardzo ciekawe. Miłe i intrygujące. To, jak doskonale złoty wiedział jak się ruszać, jakie gesty wykonywać i co mówić. Zdecydowanie miał spore doświadczenie w tego rodzaju sytuacjach.
Skrzydlaty doskonale wiedział, że młodszy mutant używał na nim swojego uroku, mając nadzieję, że ten zadziała. Działał. O tyle, że się rozluźniał i nie miał póki co nic przeciwko temu co chłopak robił. Nie było przecież mowy żeby rudzielec nagle się w nim zakochał ot tak. To zdecydowanie nie tak działało. Nie miał zamiaru stracić dla niego głowy. Oczywiście mógł sobie planować tak, ale przecież nie znał przyszłości. Może kiedyś, kto wie? O ile Joshowi nie znudzi się szybciej bycie z nim. Co też było możliwe. Ach, ten jego optymizm.
Jay przechylił nieco głowę w bok i lekko do góry, wpatrując się w blondyna, gdy ten zaczął się pochylać w jego stronę. Trochę zaskoczyło go to, co tamten postanowił zrobić. Raczej spodziewał się, że bez owijania w bawełnę pocałuje go, a tu proszę. Najpierw buziak w policzek, potem w szczękę i szyję. Guthrie aż uśmiechnął się pod nosem, nie reagując w żaden sposób na te poczynania, ale też nie zabraniając mu ich. Pozwalał na te drobne czułości. Niegroźne. Czekając na kolejne słowa Elixira odnośnie tego, jakby miał mu umilić spanie.
Delikatnie zmarszczył brwi kiedy w końcu blondyn się ponownie odezwał. Uchylił powieki, zerkając na niego lekko przymkniętymi oczami. Czyżby myślał, że uda mu się na niego aż tak bardzo wpłynąć? Niestety tu się pomylił. Jay miał zamiar pilnować granic, które sobie wyznaczyli i nie pozwoli na razie na ich przekroczenie.
- Z tą namiętnością to może nie przesadzajmy. To by wymagało złamania naszej umowy odnośnie granic. Musisz poczekać trochę na coś takiego. Kiedyś. Jeśli będziesz na tyle cierpliwy. - wytłumaczył spokojnie. Trochę wyraził swoje wątpliwości odnośnie tego, jak długo Elixir będzie w stanie z nim wytrzymać, ale nie mógł się powstrzymać przed dodaniem tego ostatniego. W końcu z nim nie będzie łatwo, nie pójdzie szybko. Przez co Josh mógł stracić entuzjazm. To by go nawet nie zaskoczyło.
- Wiesz, gdzie stoją granice całowania. Możesz dostać tylko tyle, ile jest możliwe w ramach tej granicy. - co oznaczało, że owszem, pocałunek może być namiętny, ale nie do granic. Oznaczało to zatrzymanie się w pewnym momencie i nie przechodzenie dalej. Nie mógłby więc pokazać, jak bardzo może być jego zdaniem pocałunek namiętny. Zresztą. Czy w ogóle byłby w stanie pocałować w ten sposób? Wątpił. Do potrzeba uczucia. Przynajmniej dla niego. Jako, że Josh nadal nieco się pochylał to Jay czekał aż się wyprostuje i go pocałuje. W końcu nie był całkowicie przeciwny. Miał tylko swoje warunki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elixir

avatar

Liczba postów : 286
Data dołączenia : 03/01/2017

PisanieTemat: Re: Pokój Icarusa   Nie Wrz 09, 2018 8:47 pm

Szczerze mówiąc Josh był nastawiony całkiem optymistycznie, nie tylko ze względu na swoje jakże logiczne rozumowanie, ale i przez dotychczasowe reakcje aniołka. W końcu jak do tej pory na wszystko mu pozwalał i nawet się przy tym uśmiechał, więc najwyraźniej w jakimś stopniu mu się podobało, tak? Albo przynajmniej mu to wszystko nie przeszkadzało, a od biedy nawet z tym blondyn był skłonny pracować. Przecież od czegoś musieli zacząć, żeby potem stopniowo posunąć się dalej.
Z tego względu odpowiedź Jay'a stanowiła dla niego niemałe zaskoczenie - i od razu sprawiła, że kąciki jego ust zauważalnie opadły, a czoło lekko mu się zmarszczyło. Jego spojrzenie w dalszym ciągu nie opuszczało twarzy rudzielca, lecz teraz stało się uważniejsze, bardziej... Oceniające? Jak gdyby starał się od nowa zewaluować postawę rówieśnika i wyciągnąć z niej wnioski, równocześnie słuchając jego wyjaśnień.
Wyglądało na to, że inaczej od siebie zrozumieli warunki zawartej niedawno umowy - innego wyjaśnienia Elixir raczej nie widział. To... W porządku, blondyn nie mógł z czystym sumieniem powiedzieć, że trochę mu to nie przeszkadzało. Liczył na coś więcej. Przecież namiętne pocałunki wciąż były zwykłe! Po prostu w usta i tak dalej. Nie prosił o nic bardziej intymnego, bo wiedział, że by tego nie dostał i z tą myślą już się pogodził. Na poważniejsze pieszczoty musiał zapracować, tyle ustalili i naprawdę zamierzał się postarać. Ale to?
W normalnych okolicznościach Josh pewnie by się w tym momencie zirytował, albo raczej popadł we frustrację. Chyba nikt nie mógłby mu się dziwić, a przynajmniej nikt taki, kto kiedyś przechodził przez coś podobnego. Mimo wszystko uzdrowiciel był tylko zdrowym i pod każdym względem sprawnym nastolatkiem - a co z tego, że potrafił biokinetycznie kontrolować swoje hormony? Nieistotny detal. Choć pewnie będzie w końcu zmuszony do skorzystania z tej możliwości. Tyle że... Elixir był też z natury istotą bardzo przekorną i upartą, a Jay powiedział właśnie coś, co dostarczyło mu świeżej dawki motywacji. Że niby on nie wytrzyma do tego kiedyś? Umiał być niesamowicie cierpliwy, dzięki wielkie. Kiedy chciał. Albo gdy go do tego prowokowano.
- Nie doceniasz mnie, zapamiętam to sobie, zobaczysz - skomentował nieco ciszej, choć nie na tyle, aby rudzielec miał problemy z rozróżnieniem wypowiadanych przez niego słów. W końcu chciał, aby je dobrze zrozumiał. I oczywiście poczuł się nimi odpowiednio pouczony. W związku z tym Josh pozwolił również, aby przez jego głos przebiła się delikatna nutka teatralnej urazy. W pewnym sensie czuł ją naprawdę, ale wolał, aby Jay odebrał ją w złagodzonej wersji. Mimo wszystko nie zamierzał przecież robić mu żadnych wyrzutów, więc lepiej było, aby wziął ten tekst za żart... A blondyn i tak dzięki temu odreagował.
Skoro zaś już o reakcjach mowa... To chyba sprawy znowu wylądowały w rękach Elixira, nawet jeżeli przed chwilą wyraźnie stwierdził, że chciał, aby tym razem to aniołek go pocałował, a nie po prostu na pocałunek pozwolił. Szkoda. Będą musieli jeszcze trochę nad tym popracować, ale póki co - darowanemu koniowi nie spoglądało się w zęby, jak twierdziło stare przysłowie czy tam powiedzenie. A Jay wcale nie prezentował się mniej zachęcająco tylko dlatego, że Josh się odrobinę zawiódł.
Z tego właśnie względu blondyn nie potrzebował żadnej zachęty, aby wyprostować i unieść głowę, a następnie dla wygody przesunąć się trochę wyżej, przy okazji - wyjątkowo nieumyślnie - ocierając się o klatkę piersiową rudzielca. Jedna z jego dłoni również zmieniła położenie, jej palce wplotły się we włosy Jay'a, powoli zgarniając je do tyłu, a następnie się na nich zaciskając... Wyczuwalnie, ale nie boleśnie mocno. Dzięki biokinezie Elixir potrafił dokładnie określić kiedy powinien przestać. Chciał tylko lekko za nie pociągnąć.
W końcu także i ich usta się ze sobą wzajemnie zetknęły, a w tym samym momencie blondyn opuścił powieki, decydując się póki co polegać na swoich pozostałych zmysłach - w tym na tych, które gwarantowała mu jego mutacja. To te ostatnie dawały mu w tej sytuacji najwięcej i podczas gdy stopniowo przyspieszał początkowo delikatny i powolny pocałunek, to dzięki nim odbierał nie tylko swoje, ale i Jay'a reakcje, aż do poziomu tych chemicznych, zachodzących głęboko w ich ciałach. Uczucia czy nie, pieszczoty były po prostu przyjemne, a świadomość, że w jakikolwiek pozytywny - pobudzający - sposób działał na skrzydlatego, sprawiała Joshowi niebywałą satysfakcję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Icarus

avatar

Liczba postów : 160
Data dołączenia : 25/07/2016

PisanieTemat: Re: Pokój Icarusa   Wto Wrz 11, 2018 6:06 pm

Od razu zauważył, że Joshowi nie spodobała się jego odpowiedź i pouczanie odnośnie całowania. Nie rozumiał skąd aż tyle zawodu w jego wyrazie twarzy było. Przecież dopiero co wczoraj ustalili granice. Czyżby się nie zrozumieli? To... Byłoby dziwne. Jay miał wrażenie, że dosyć wyraźnie opisał, jak daleko może się posunąć i co mogą robić, a czego nie. Łóżko akurat niczego nie zmieniało odnośnie granic. Czyżby blondyn spodziewał się czegoś innego? Jeśli tak to... To później będą musieli chyba jeszcze raz porozmawiać o tych granicach. Ale to może jak Elixir się wyśpi. I jeśli oczywiście będzie chciał o tym znowu porozmawiać. Być może teraz już zrozumiał dokładnie, o co chodziło rudzielcowi nie potrzebował dodatkowych tłumaczeń.
Na słowa złotego Jay jedynie jeszcze szerzej się uśmiechnął. Chyba jego słowa zostały potraktowane jako wyzwanie. Wiedział, że młodszy mutant uwielbia współzawodnictwo i choć tu nie miał rywala to miał cel, do którego mógł dążyć. On miał zamiar zapamiętać te słowa. Tak, jak Josh zapamięta to, że on go nie docenia. Zobaczymy, który z nich będzie miał ostatecznie rację. Nie wątpił w to, że Josh potrafił być naprawdę uparty jeśli na czymś mu zależało, ale wiedział też, jak bardzo lubi kontakt fizyczny. Szczególnie ten, który nie kojarzył się z czymś niewinnym. Pozostawało czekać i zobaczyć, jak się potoczą sprawy.
W końcu jednak złoty przestał się dąsać na niego i ruszył się. Rudzielec pewnie i sam by zaczął pocałunek, gdyby nie ich ułożenie, które wymagało drobnej zmiany. Jeśli Josh chciał od niego pocałunku to mógł szybciej się przyszykować. A tak to on musiał zacząć. Skrzydlaty nie odrywał od niego spojrzenia, patrząc, jak powoli się przesuwa, przy okazji nieco się o niego ocierając. Nie robiło to na nim większego wrażenia, ale na pewno wzbudziło ciekawość odnośnie tego, czy robił to specjalnie czy ta po prostu wyszło przy zmienianiu pozycji.
Zdecydowanie wyraźniej odczuł za to chwycenie za włosy. Choć najpierw dłoń tylko sunęła przez jego rudą fryzurę to dosyć szybko poczuł, jak palce blondyna zaciskają się na jego kosmykach. Nie za mocno, by nie sprawić mu bólu, ale odczuwalnie. Odruchowo odchylił lekko głowę do tyłu i zamknął oczy, jak tylko poczuł usta Elixira na swoich. Dłonie z jego bioder przesunął dalej do tyłu, by w końcu objąć go lekko w pasie.
Pomimo braku jakichś głębszych uczuć całowanie było przyjemne, co w sumie nie powinno go dziwić. Tak samo jak przytulenie sprawiało mu przyjemność, nawet jeśli nie darzył przytulanej osoby specjalnym uczuciem. W tym przypadku na plus mógł działać fakt, że blondyn był jego przyjacielem. Kimś kogo po prostu lubił, od dłuższego czasu. Nie był dla niego kimś zupełnie obcym, a chyba właśnie dzięki temu mógł odczuć odrobinę więcej przyjemności. Pozwalał powoli złotemu przyspieszać pocałunek, wydłużać go. On ze swojej strony starał się włożyć w ten pocałunek jakieś uczucie. Bardziej czułość niż namiętność choć tej drugiej się nie sprzeciwiał i podążał za Joshem.
Obecna pozycja średnio mu pozwalała na zakończenie pocałunku, nie miał za bardzo gdzie się odchylić. Niby mógł po prostu odsunąć chłopaka od siebie, nie miałby z tym żadnych problemów, bo w końcu z ich dwójki to on był silniejszy. Tyle, że dopóki nastolatek nie przekraczał granic to Jay nie widział powodów, by to robić. Musiał się tylko pilnować, by panować nad odruchami swojego organizmu. Nawet nie zauważył kiedy serce zaczęło mu przyspieszać, podobnie jak oddech. Nie była to jakaś wielka różnica, jednak była wyczuwalna. Szczególnie dla kogoś takiego, jak Elixir.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elixir

avatar

Liczba postów : 286
Data dołączenia : 03/01/2017

PisanieTemat: Re: Pokój Icarusa   Wto Wrz 11, 2018 11:17 pm

Sprawiając komuś przyjemność Josh tak naprawdę rozkwitał - nie tylko dlatego, że czuł reakcje drugiej osoby, więc dokładały się one do jego własnych, ale i po prostu przez to, że bardzo głęboko siedziała w nim potrzeba zadowalania innych, aby w ten sposób podbudowywać własną samoocenę oraz ego. Do tego ostatniego chłopak z pewnością by się nie przyznał, bo sam ledwo zdawał sobie z tego sprawę i taka myśl przychodziła do niego jedynie w rzadkich momentach samoświadomości, a na co dzień w ogóle jej do siebie nie dopuszczał... Ale grunt, że działało to w praktyce, napędzając jego poczynania i nakazując mu dokładać do nich wszelkich starań.
Może i więc pocałunek sam w sobie nie był dla Elixira niczym wyjątkowym - bo przecież nie takie rzeczy zdarzało mu się już robić z różnymi osobami - lecz nastolatek i tak czerpał z niego niezwykłą satysfakcję, której wcale nie starał się ukryć, ani nawet ograniczyć. Przeciwnie, aż zamruczał z zadowoleniem, niezbyt głośno, ale też i w żadnym razie nie cicho, wyraźnie informując Jay'a o swojej aprobacie... Nie tylko dla jego działań, choć je również doceniał, ale i właśnie dla reakcji aniołka. Wiedział, że rudzielec zaczynał się wczuwać. Nie pozostawał na niego obojętny. Jego ciało wchodziło w stan gotowości, powoli się nakręcało, a to wszystko następowało dzięki Joshowi... Jak miło. Naprawdę, czy mógł istnieć jakiś lepszy komplement? Uzdrowiciel sądził, że nie.
Poza tym... Podobało mu się po prostu zachowanie Jay'a. Takie... Prawie uległe? Nie całkiem, nie do końca, bo mimo wszystko blondyn doskonale rozumiał, że skrzydlaty cały czas się pilnował - a przez to przy okazji także Elixira - ale i tak pozwalał na całkiem sporo. Układał głowę tak, jak życzył sobie tego Josh, dawał mu kontrolować pocałunek, lecz równocześnie nie pozostawał kompletnie bierny, sam objął go w pasie, angażował się w jakimś stopniu w pieszczoty. Wszystko to razem stanowiło idealne połączenie, przynajmniej dla kogoś takiego jak Josh, który preferował kierować ogólnym biegiem wydarzeń, ale niekoniecznie decydować dosłownie o wszystkim. Niespodzianki były ciekawe, a rządzenie się potrafiło się w końcu zrobić monotonne.
Prawdę mówiąc przez takie pobłażliwe traktowanie blondyn z każdą chwilą czuł się tylko coraz bardziej i bardziej zachęcony, lecz gdzieś tam w głębi ducha plątała mu się jeszcze świadomość tego, iż obiecał aniołkowi jeden pocałunek, a potem spokój. Nie był tym zachwycony, jasne, ale potrafił dotrzymywać słowa... Szczególnie wtedy, gdy oznaczało to, że być może w przyszłości dostanie coś więcej za dobre sprawowanie. Więc zgoda, może nie działał kompletnie altruistycznie, ale kto mógł go za to winić? Miał wrażenie, że w ogólnym rozrachunku i tak wychodził na moralny plus.
To właśnie dlatego Josh powstrzymał się jakoś przed spróbowaniem czegoś więcej - i także z tego względu wreszcie zacisnął palce nieco mocniej, lecz wciąż ostrożnie, na włosach rudzielca. Równocześnie z tym ostatnim przygryzł też delikatnie jego dolną wargę, za którą następnie z wyczuciem pociągnął, powoli cofając głowę. Tuż po jej puszczeniu rozchylił do połowy powieki i zerknął z góry na Jay'a, nim posłał mu lekki uśmiech, polegający właściwie na uniesieniu tylko jednego z kącików ust Elixira. Jego spojrzenie zdawało się wyrażać pochwałę, ale nie był na tyle głupi, aby wymówić ją na głos. Wzrok to jedno, taka aprobata mogła nawet stanowić komplement, ale wypowiedzenie jej całkowicie zepsułoby efekt. W końcu rudzielec nie był psem, żeby chwalić go za dobre sprawowanie. Nawet jeżeli uzdrowiciel nie miałby nic przeciwko założeniu mu obroży. Mm, to interesująca wizja... Do zapamiętania na później.
- Dobrze tak wyglądasz - skomentował zaś póki co najzupełniej szczerze, w tym samym momencie wymownie zerkając na usta aniołka, nim ponownie przeniósł spojrzenie ku jego oczom. Jego palce bez pospiechu rozluźniły swój uchwyt na miękkich, rudych kosmykach, aż wreszcie Josh przeczesał je raz i drugi, by na koniec przenieść dłoń na klatkę piersiową Jay'a. Nie mógł się powstrzymać przed takimi drobnymi zaczepkami - i nawet nie chciał. Bez nich po prostu nie byłby sobą, a ptaszyna zdawała się na ogół pozytywnie na nie reagować. No, pozytywnie albo wcale, bo i tak się zdarzało.
Trwając w swoim postanowieniu o byciu grzecznym - żeby się czasem zaraz nie rozmyślić - Elixir osunął się niżej i w ogóle zmienił nieco swoją pozycję, układając się teraz wygodniej na aniołku. Nie zszedł z niego całkowicie, głowę i jedną rękę w dalszym ciągu opierał na jego klatce piersiowej, a do tego zahaczył o jego nogę swoją własną, lecz poza tym trzymał się już teraz częściowo u jego boku. Co z tego, że przez poduszki za plecami Jay'a wciąż leżał dość wysoko? Nie przeszkadzało mu to, a zasypiać miał przecież i tak w sposób nienaturalny, czyli o wiele szybszy, więc nie narzekał.
- Ostrzegam, że zostaniesz tak na jakiś czas uziemiony, więc radzę znaleźć wygodną pozycję - zastrzegł pogodnym tonem, samemu również jeszcze trochę się moszcząc, a przez to raz po raz ocierając się o ciało rudzielca. W końcu zsunął nawet dłoń na jego skrzydło po przeciwnej do siebie stronie i znów wplótł palce w jego piórka, lecz na tym poprzestał, nie maltretując ich już bardziej. Pomimo zmęczenia był teraz zadowolony. Nie myślał nawet o swoich plamkach... Nastrój wyraźnie mu się poprawił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Icarus

avatar

Liczba postów : 160
Data dołączenia : 25/07/2016

PisanieTemat: Re: Pokój Icarusa   Sob Wrz 15, 2018 9:30 am

Z jednej strony pomruk, który usłyszał, nie był dla niego zbyt wielką niespodzianką, bo spodziewał się po Joshu podobnych odruchów czy gestów. Z drugiej jednak miło, że mruczenie to było właśnie teraz. Choć wcześniej blondyn chyba trochę się na niego dąsał przez brak zrozumienia przy "normalnym" pocałunku to teraz już nie narzekał i pokazywał, że podoba mu się to co robią. Nawet jeśli nie było tym, czego się spodziewał. Jay miał nadzieję, że nie będzie więcej między nimi takich nieporozumień. Będą musieli dokładniej określać, co mają na myśli przy konkretnych granicach. Teraz szybko sobie wyjaśnili to drobne nieporozumienie, ale nie chciał, by to się powtórzyło.
Nie był to jednak czas, by o tym rozmyślać. Teraz powinien myśleć o pilnowaniu się. I Josha też musiał pilnować, bo czuł, jak chłopak się nakręca. Na szczęście dotrzymał swojego słowa i nie próbował niczego więcej ponad to, na co rudzielec pozwolił. Na zakończenie pocałunku złoty powtórzył gest z wczoraj, a że była to powtórka to mógł zachować spokój tym razem. Poprzednio trochę się spiął. Co nie umknęło uwadze młodszego mutanta. Przed nim chyba niczego nie mógł ukryć, żadnej swojej reakcji. To był ten drobny minus biokinezy. Wszystko była w stanie wyczuć, więc Jay był niczym otwarta książka. Bez sekretów jeśli chodziło o jego reakcje.
Kiedy w końcu złoty całkiem rozdzielił ich usta, otworzył oczy, by zobaczyć, jak ten uśmiecha się delikatnie, patrząc na niego. Odwzajemnił więc uśmiech, powoli cofając dłonie na jego biodra.
- Dzięki? - odparł trochę niepewnie na ten komplement, który nie do końca zrozumiał. Liczy się gest. Nie wiedział czy chodzi o jego wyraz twarzy czy może o to, że blondyn patrzył na niego lekko z góry. Nie był jednak na tyle ciekawy, by o to dopytać. Kiedy Elixir zaczął się przemieszczać, skrzydlaty cofnął całkiem ręce, puszczając go i pozwalając chłopakowi ułożyć się wygodnie. Ciekawiło go czy nastolatek specjalnie się ociera o niego czy wychodzi mu to zupełnie przypadkowo. Obie opcje były według niego równie prawdopodobne.
- Mam robić ci za poduszkę? - zapytał z lekkim rozbawieniem. Zgodnie jednak z ostrzeżeniem Josha, zmienił pozycję, osuwając się niego niżej tak, by teraz być w pozycji pół leżącej. Nawet dał się praktycznie objąć kiedy Elixir sięgnął do skrzydła, które miał dalej od siebie. Musiał przyznać, że było to całkiem przyjemne kiedy chłopak tak się do niego tulił i układał do spania.
Kiedy miał wrażenie, że blondyn ułożył się już tak, by było mu wygodnie, Jay zastanowił się chwilkę, po czym zaczął nucić kołysankę usypiającym głosem. Pewnie nie było to zbyt potrzebne, bo Josh wydawał się wystarczająco zmęczony, by samemu zasnąć, ale obiecał mu kołysankę i miał zamiar dotrzymać tej obietnicy. Nie było dla niczego niczym nowym usypianie kogoś. W końcu miał masę młodszego rodzeństwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elixir

avatar

Liczba postów : 286
Data dołączenia : 03/01/2017

PisanieTemat: Re: Pokój Icarusa   Sob Wrz 15, 2018 8:44 pm

Na pytanie rudzielca Josh obrócił lekko głowę, aby zerknąć na jego twarz i od razu posłał mu rozbrajający uśmiech, zdający się żartobliwie mówić brawo, zrozumiałeś. W tym czasie Jay zdążył już zacząć osuwać się niżej i układać wygodniej, w związku z czym uzdrowiciel odpuścił sobie słowną odpowiedź i jedynie zamruczał potakująco, jak gdyby wyraz jego twarzy sam wszystkiego nie wyjaśniał. W związku z całym tym przemieszczaniem się aniołka on również musiał trochę poprawić swoją własną pozycję, ale w minimalnym stopniu... I już po chwili był gotowy do spania.
Wreszcie usatysfakcjonowany osiągniętym ułożeniem ciała, Elixir powoli nabrał powietrza w płuca, po czym westchnął głęboko, z wyraźnym zadowoleniem, równocześnie przymykając oczy. Zamierzał właśnie rozchylić usta, aby poprosić o obiecaną kołysankę, gdy Jay z własnej inicjatywy zaczął nucić coś spokojnego i kojącego, nie do końca znajomego, ale i nie do końca obcego... Ale tyle melodii było do siebie przecież podobnych, że Josh wcale by się nie zdziwił, gdyby jego skojarzenia okazały się błędne.
Grunt, że piosenka działała, szczególnie - a może głównie? - w połączeniu ze zdolnościami aniołka. Na moment Josh wtulił się w niego nieco mocniej, a nawet potarł policzkiem jego klatkę piersiową, lecz zaraz później zaczął już powoli odpływać, nie pozwalając swojej biokinezie z tym walczyć. Przeciwnie, zaciągnął ją do pomocy, przygotowując swoje ciało do fazy odpoczynku. Och, jak bardzo tego po ostatnich godzinach potrzebowało...
Nie śnił. Choć może wypadałoby raczej powiedzieć, że nie pamiętał o czym śnił, nawet jeżeli przez chwilę tuż po przebudzeniu - gdy przebywał jeszcze na krawędzi przytomności, w tym przytłumionym, nieokreślonym pomiędzy - przez głowę przemykało mu jeszcze parę niewyraźnych obrazów... A tak naprawdę bardziej odczuć. Nie potrafiłby ich nazwać, ale wydawały mu się... Ciepłe. Pozytywne. Przypominały mu stan lekkości, w jakim nie znajdował się od dawna, odkąd zaczęły się wszystkie jego problemy... I były niczym przesypujący się przez palce piasek, nieuchwytne, zwiewne. Parę sekund - i zniknęły, a on nie potrafił ich zatrzymać.
Mimo to spał wręcz zaskakująco dobrze. Nie wiedział jak długo wypoczywał, ale oceniał, że przynajmniej przez kilka godzin... A kiedy w końcu zmusił się, aby rozchylić nieco jedną powiekę i zerknąć w stronę okna, szybko przekonał się, że miał rację, gdyż na zewnątrz było już ciemno. Późny wieczór albo noc... Co potwierdzał zresztą jego zegar biologiczny. W porządku, to mu odpowiadało. Ten dzień i tak spisał już na straty i nie zamierzał wykorzystywać go do niczego innego, jak tylko do regenerowania sił.
Oko nastolatka znów się zamknęło, a następnie jego usta opuściło ciche, lekko drżące westchnienie. Biokineza sprawiała, że nie mogło mu być tak po prostu zimno, a przynajmniej nie bez zaistnienia skrajnych warunków pogodowych, ale musiał przyznać, że trochę dziwnie mu się spało bez okrycia... Za to z drugim ciałem obok - wręcz doskonale. Mógłby się do tego przyzwyczaić. Ciekawe ile czasu zajęłoby Jay'owi zaakceptowanie, że regularnie sypiał w jego łóżku... No nic, w końcu na pewno pogodziłby się z tym faktem.
Póki co jednak Josh nie zamierzał go tym pomysłem drażnić. Zamiast tego przeciągnął się powoli, przy okazji ocierając się o bok rudzielca niczym zadowolony z życia kocur, po czym skorzystał z tego, że trochę się przy tym przesunął - i od razu zabrał się za mizianie nosem jego szyi. Uznał, że była to wystarczająco niewinna pieszczota, aby aniołek bez problemu ją zaakceptował. Wszystkie działania blondyna wyrażały jeszcze jego senność, bo nawet nie próbował przyspieszyć procesu rozbudzania się biokinezą. Po co? Tak mu było dobrze. A do tego Jay tak ładnie pachniał... Feromony to potężna broń, zawsze tak twierdził.
Palce jednej z dłoni Elixira wyplątały się z piórek, które do tej pory bardzo luźno i delikatnie trzymały, po czym przeniosły się na klatkę piersiową Jay'a, opierając się na niej mniej więcej na wysokości jego serca. Tak czy siak czuł jego bicie, ale w ten sposób było chyba... Normalniej. A czasami lubił udawać normalność, nawet jeżeli nie miał już szans do niej powrócić - i szczerze mówiąc by tego nie chciał, nie na stałe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Icarus

avatar

Liczba postów : 160
Data dołączenia : 25/07/2016

PisanieTemat: Re: Pokój Icarusa   Wto Wrz 18, 2018 12:04 pm

Jay śpiewał kołysankę do samego końca, nie przerywając jej ani na chwilę. Kiedy skończyć, zerknął na Josha wtulonego w niego i obejmującego go jednym ramieniem. Musiał przyznać, że to było całkiem miłe kiedy tak się do niego przytulał. Właściwie to nie pamiętał kiedy ostatnio miał kogoś obok siebie, tak blisko. A teraz Elixir ot tak się przytulił i poszedł spać, robiąc sobie z niego poduszkę.
Nie chcąc go obudzić, nastolatek powoli sięgnął do parapetu, zgarniając swój telefon z niego. Skoro nie miał nic do roboty, a raczej nie mógł nic robić, będąc obecnie poduszką, to równie dobrze mógł pobawić się swoim telefonem. To chyba jedyne zajęcie, jakie mu pozostało to robienia w obecnej sytuacji.
Oczywiście nie mógł tego robić w nieskończoność, czekając aż blondyn się obudzi. Szczególnie, że chyba nie zapowiadało się, by obudził się zbyt szybko. Po jakichś dwóch godzinach odłożył w końcu telefon z powrotem na parapet i zamknął oczy, poprawiając się ostrożnie, by nie obudzić młodszego mutanta. Nie spodziewał się, że będzie spał do następnego jutra. Zdecydowanie było za wcześnie na to. Pewnie obudzi się w środku nocy. Może nawet już bez Josha u boku. W końcu nastolatek miał swój pokój i pewnie na noc powinien do niego wrócić. Inaczej jego współlokator może zacząć poważnie się martwić. Choć, znając złotego, pewnie w ogóle się tym nie przejmował.
Jay leżał dosyć długo, nim zapadł w końcu w lekki sen. Nigdy nie miał głębokiego snu. No, prawie nigdy. W końcu zapadł w sen tak mocny, że nic nie było w stanie go obudzić. Zdarzało się to jednak rzadko i w takich przypadkach nigdy nie pamiętał, co mu się śniło. Co zupełnie mu nie przeszkadzało, bo kiedy już pamiętał co mu się śniło, nigdy nie było to nic przyjemnego. Pogodzenie się ze swoim losem swoją drogą, ale duchy przeszłości ciągle nie chciały dać mu spokoju. Choć dopadały go coraz rzadziej.
Tak było i tym razem. Niestety. Nie mógł spokojnie spać. Na szczęście krótko po obudzeniu się, Josh zaczął się ruszać, przez co on sam dosyć szybko się obudził, czując jego ruchy. Chwilę mu zajęło zanim przypomniał sobie, że Elixir przyszedł do niego i zasnął u niego w łóżku. Odchylił lekko głowę kiedy chłopak zaczepił go nosem, sunąc nim po boku jego szyi.
- Łaskoczesz. - mruknął, otwierając oczy i przecierając je zaraz dłońmi. Jego organizm dosyć szybko się uspokajał po nieprzyjemnym śnie choć pewnie złoty i tak mógł wyczuć zmiany w nim tuż po przebudzeniu się. Nieco przyspieszone bicie serca, lekko spięte mięśnie. Szybko jednak się rozluźnił. Sięgnął ręką w stronę parapetu i złapał swój telefon, by sprawdzić godzinę. Dochodziła północ. Przed nimi jeszcze cała noc, a on czuł, że ciężko będzie mu znowu spać przez tę drzemkę.
- Wyspany? - zagadnął chłopaka, odkładając telefon z powrotem na parapet i cofając rękę na łóżko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elixir

avatar

Liczba postów : 286
Data dołączenia : 03/01/2017

PisanieTemat: Re: Pokój Icarusa   Wto Wrz 18, 2018 4:16 pm

Podczas gdy Josh powoli się rozbudzał, docierało do niego coraz więcej szczegółów z zewnątrz... A raczej większość z nich odbierał już wcześniej, tylko jego wciąż zaspany umysł nie potrafił ich od razu właściwie zinterpretować. Teraz, miziając tak szyję rudzielca i świadomie skupiając się na biciu jego serca, zorientował się, że pracowało zbyt szybko... A pozostałe oferowane przez organizm aniołka wskazówki prędko wykluczyły podniecenie, na które Elixir mógłby w innym wypadku po cichu liczyć.
Jay z pozoru wcale nie wyglądał na zdenerwowanego - ale z drugiej strony rzadko kiedy sprawiał takie wrażenie, nawet wtedy, gdy blondyn wyraźnie czuł, że chłopak się stresował. Jego puls stopniowo się uspokajał, oddech również wracał do normy... To samo można było powiedzieć o hormonach i aktywności mózgowej, szczególnie pobudzonego ciała migdałowatego, przynajmniej zakładając aniołkową normę, tak czy siak mijającą się trochę z poprawnymi wynikami. Więc najwyraźniej nie stało się nic pilnego czy poważnego, co wywołałoby dłuższą i intensywniejszą reakcję... W porządku, to już coś. Co innego wykrywał...? Bo oczywiście nie mógł kontynuować swojego pomysłu z udawaniem normalności i po prostu o to zapytać.
- Wiem - odparł na początek bez choćby cienia skruchy w kwestii łaskotania. Przeciwnie, brzmiał wręcz na zadowolonego z siebie, dumnego ze swojego zachowania... I po części tak właśnie było, choć szczerze powiedziawszy trochę przesadzał, licząc na poprawienie Jay'owi nastroju. Skoro już praktycznie bez pytania wpakował mu się do łóżka i przez ostatnich parę godzin używał go jako poduszki, to chyba był mu coś za to winny. Wbrew pozorom rozumiał takie zależności. Tylko czasami naprawdę nie zwracał na nie uwagi. Albo umyślnie je ignorował...
Pomimo tej reakcji, Josh chwilowo odpuścił sobie dalsze pieszczoty i obrócił lekko głowę, aby po prostu oprzeć ją na ramieniu Jay'a i obserwować jego poczynania. Nie odzywał się, pozwalając mu sprawdzić godzinę i samemu również zerkając z zainteresowaniem na ekran telefonu. Prawie północ... Pewnie powinien wrócić do siebie. David najprawdopodobniej już spał, więc przynajmniej o nic by go nie pytał - aż do rana, kiedy w końcu by go dopadł. Może to jednak nie był najlepszy pomysł. Zresztą, trwała już cisza nocna, a w jej trakcie uczniowie nie mogli chodzić po korytarzach, tak? Musiał trzymać się zasad. Wszyscy ciągle mu to powtarzali, więc ten jeden raz mógł im przyznać rację.
Uzdrowiciel zdążył już ponownie przymknąć oczy, rozważając powrót do krainy snów, gdy aniołek znów się odezwał. Co prawda nie sprawiło to, że Elixir rozchylił powieki, lecz pomogło mu podjąć decyzję o odłożeniu zaśnięcia na później. Skoro Jay pytał o coś takiego, to najwyraźniej on sam był wyspany - i być może czegoś oczekiwał. A Josh miał spore doświadczenie z sytuacjami, gdy ktoś czegoś od niego chciał. Na tym się znał.
- Nawet tak. Tak myślę. Zregenerowałem siły, ale później pewnie się jeszcze na trochę zdrzemnę - potwierdził. Nie kłamał, bo czuł, że jego organizm uzupełnił zasoby energii i tak naprawdę nie potrzebował już dłużej spać... Mógłby, ale nie musiał. W nocy na ogół nie miał po prostu niczego lepszego do roboty. Mimo wszystko - wbrew temu, co pewnie niektórzy o nim myśleli - nie łamał przepisów na prawo i lewo, dlatego wolał nie opuszczać pokoju podczas ciszy nocnej, jeżeli nie posiadał w tym jakiegoś głębszego celu. To oznaczało, że musiał działać na tyle cicho, by nie zbudzić Davida - a do tego w ciemnościach, choć to ostatnie mu akurat nie przeszkadzało, bo potrafił przebudować swoje oczy na kształt kocich, a wtedy nie wymagał dużej ilości światła, aby widzieć. Tak czy siak nie zostawiało mu to wiele interesujących czy przyjemnych zajęć do wyboru.
Teraz sprawy prezentowały się jednak inaczej, bo w końcu Jay również nie spał. Josh nie musiał na niego uważać. Jasne, tak czy siak nie mogli za bardzo hałasować, bo przeszkadzaliby sąsiadom po obu stronach, a w dodatku mógłby się też nimi w końcu zainteresować jeden z nauczycieli, ale... Ale byli przynajmniej w stanie rozmawiać, a to już lepsze od bezsenności w ciszy, ciemnościach i samotności, na którą Elixir narzekał szczególnie w okresie tuż po przebudzeniu się jego mutacji i przybyciu do Instytutu.
- Chyba że masz coś lepszego do zaoferowania. Nie odmówię odrobinie rozrywki w środku nocy - dodał więc do swojej poprzedniej wypowiedzi, równocześnie uśmiechając się z rozleniwieniem. Wyjątkowo nawet nie zamierzał uciekać się do dwuznaczności, ale sam zauważył ją od razu po tym, jak opuściła jego usta... A przecież się jej nie wstydził. Najwidoczniej jego umysł automatycznie sięgał po niegrzeczne teksty, już tego z nim nawet nie konsultując. Powinien się był spodziewać, że kiedyś wreszcie do tego dojdzie.
Kąciki ust nastolatka zadrgały lekko, sugerując, że walczył z poszerzającym się uśmiechem - co najmniej - lecz ostatecznie jakoś nad nimi zapanował. Z drugiej strony powinno to dobitnie sugerować, że w gruncie rzeczy nie planował niczego złego, tylko po prostu sobie żartował... Nawet jeżeli jego palce zaczęły właśnie kreślić przypadkowe kształty na klatce piersiowej aniołka, głównie kółka, półkola i tym podobne zawijasy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Icarus

avatar

Liczba postów : 160
Data dołączenia : 25/07/2016

PisanieTemat: Re: Pokój Icarusa   Sob Wrz 22, 2018 6:44 pm

"Wiem." A więc Josh robił to świadomie. Specjalnie. Na tym polegało jego zaczepianie. Powinien się tego domyślić. Nie pierwszy raz chłopa zaczepiał go w taki lekki, niewinny sposób. Choć Jay nie byłby też zdziwiony, gdyby to zaczepianie zamieniło się w coś więcej. Na przykład w całowanie go po szyi. To też już złoty robił, a skoro miał jego szyję już tak blisko... W dodatku przecież się nie odsunął od niego, jedynie obrócił nieco głowę. Zresztą, nawet nie miał jak się odsunąć skoro i tak blondyn częściowo na nim leżał, robiąc sobie z niego poduszkę.
Widział, jak Josh również zerka na jego komórkę, by dowiedzieć się, którą mają godzinę. Nie usłyszał jednak żadnego komentarza na jej temat, a miło by było wiedzieć, co myślał o tej porze. Jakby nie patrzeć był już środek nocy. Powinien być w swoim pokoju. W dodatku chyba oni oboje się wyspali, bo Elixir wyraźnie zasugerował, że może porobić coś ciekawszego od spania jeśli Jay ma jakieś pomysły. Komentarz zabrzmiał dosyć dwuznacznie. Świadomie lub nie. Jay uznał, że potraktuje to jako żart ze strony przyjaciela. W końcu oboje wyraźnie wskazali granice i nic ponad całowanie między nimi póki co nie będzie. Skrzydlaty mógłby ewentualnie się zgodzić na nieco namiętniejszy pocałunek... Głównie tylko po to żeby nie myśleć o tym, co mu się śniło, a i był pewien, że młodszy mutant ucieszyłby się z tego, ale byłoby to okropnie egoistyczne z jego strony. Nieważne, że Josh by się nie pogniewał, a wręcz przeciwnie.
- Mógłbym na przykład spełnić twoją prośbę z wcześniej. Przed spaniem nam nie wyszło. - Zaproponował na początek, mając na myśli pocałunek. Josh poprosił go o jeden, ale koniec końców to on pocałował rudzielca, a nie na odwrót. Teraz mogli to nadrobić. Całowanie się z drugim chłopakiem było dla Jay'a bardzo dziwne, ale to nie oznaczało, że miał coś przeciwko. Z Elixirem przychodziło mu to wręcz dosyć łatwo, bo znał go już długo i lubił. Zapewne z kimś obcym byłoby o wiele trudniej. Z tym konkretnym nastolatkiem? Było dziwnie, ale nie źle. Nie krępowała go ta sytuacja. Było całkiem przyjemnie, był w stanie czerpać przyjemność z całowania się z nim.
- Możemy też w ogóle nie ruszać się z miejsca, bo całkiem wygodnie mi tak, i użyłbyś tej swojej biokinezy do sprawdzenia mojej mutacji. Pamiętam, że coś o tym wspominałeś. Później znowu można się zdrzemnąć. - dodał drugą sugestię, by Josh miał z czego wybierać. W końcu przy stajniach trochę rozmawiali o jego mutacji. O skrzydłach. A później blondyn sam go zapytał czy będzie mógł sprawdzić sobie jego organizm i to, jak bardzo mutacja ma na niego wpływ. Prawdę mówiąc, rudzielec sam był bardzo ciekaw, czy dowie się czegoś nowego.
Oczywiście był również otwarty na sugestie przyjaciela. To nie tak, że musiał wybrać jedną z tych dwóch rzeczy. Sam również mógł coś zaproponować. Mieli przed sobą zapewne kilka godzin nim znowu pójdą spać, a i nie musieli wstawać o żadnej konkretnej porze dnia dopóki mieli wakacje. On na pewno będzie chciał później powiedzieć co nieco o ataku Sentineli na ich kraj.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elixir

avatar

Liczba postów : 286
Data dołączenia : 03/01/2017

PisanieTemat: Re: Pokój Icarusa   Sob Wrz 22, 2018 10:51 pm

Brwi Josha uniosły się wyraźnie, gdy Jay wspomniał o spełnianiu jego prośby z wcześniej. Dosłownie sekundę zajęło mu zorientowanie się o co dokładnie chodziło, a kiedy już to do niego dotarło... To przez krótką chwilę nawet nie był pewien jak powinien zareagować. To znaczy, owszem, na logikę wiedział, że aniołek zdecydowanie nie sugerowałby niczego niegrzecznego i najpewniej tylko się z nim drażnił, ot, reagował żartem na jego własną zaczepkę, ale z drugiej strony... Z drugiej strony Elixir właśnie w subtelny - i, zgoda, niepoważny - sposób zaoferował mu coś więcej, na co rudzielec odpowiedział propozycją pocałunku. Och, prosił się o zmolestowanie, naprawdę. Chyba nie zdawał sobie sprawy z tego, jak bardzo.
Blondyn już zamierzał się odezwać - by oczywiście zaakceptować ten pomysł, bo przecież nie byłby sobą, gdyby z własnej i nieprzymuszonej woli zrezygnował z realizowania takiej wizji - kiedy Jay ponownie zabrał głos... I to natychmiast go uciszyło, a wręcz wprawiło w zamyślenie. W lepszym oświetleniu aniołek zapewne byłby w stanie na podstawie wyrazu twarzy Josha ocenić to, jak w jego głowie obracały się trybiki, ale ciężko powiedzieć czy potrafił to zrobić w bladym blasku padającym przez szybę. Co prawda do tej oczy pewnie przyzwyczaiły mu się już do ciemności, a przynajmniej tak Elixir zakładał po własnych... Ale nie, nie to było teraz najważniejsze.
Pytanie brzmiało: mizianie czy może jednak zdobywanie wiedzy? W normalnych okolicznościach odpowiedź blondyna mogłaby się wydawać oczywista, tyle że istniały pewne dziedziny, które faktycznie go interesowały i w ich przypadku akurat rzeczywiście chciał się uczyć, szczególnie na własną rękę, dosłownie i w przenośni. W końcu sam niedawno poprosił Jay'a o taką możliwość i to wbrew pozorom nie dlatego, że chciał go bezkarnie zmacać... No dobrze, nie tylko dlatego. W każdym razie, grunt, że decyzja nie należała do najłatwiejszych i uzdrowiciel aż przygryzł na moment dolną wargę, rozważając plusy i minusy obu opcji... Albo raczej zastanawiając się w którym scenariuszu dobrych stron było więcej, bo złych nie widział.
- Jedno i drugie? - odparł wreszcie, lecz szczerze mówiąc zabrzmiało to bardziej na pytanie niż na ostateczny wybór. Nastolatek nie sądził, aby Jay miał coś przeciwko takiemu rozwojowi wydarzeń, ale na wszelki wypadek wolał się upewnić. Przy oporach rudzielca pocałunek i tak potrwa pewnie tylko chwilę, a potem będą się już mogli zająć nietypowym wydaniem zabawy w doktora, więc naprawdę nie musieli się przejmować dzieleniem czasu... A Josh naprawdę chciał się dowiedzieć cóż takiego wyczuwał w organizmie aniołka, czego nie wykrywał w nim wcześniej. Był pewien, że się nie mylił, że zdecydowanie zaszła jakaś zmiana, tylko nie potrafił jej jeszcze dokładniej określić, a to nie dawało mu spokoju - raz po raz do niego powracało i go męczyło.
Przez cały ten czas, nawet pogrążając się w głębokim namyśle, Elixir ani na moment nie przestawał delikatnie miziać klatki piersiowej rudzielca, ale też nie przekształcał tej pieszczoty w nic więcej... W nic poważniejszego. Cieszył się po prostu tym, że Jay w ogóle ją akceptował. Wbrew pozorom potrafił być słodki i subtelny - tylko zwykle nie widział ku temu powodów, a sam nie czuł takiej potrzeby. Przy skrzydlatym sprawy wyglądały inaczej. Wiedział, że musiał się starać i uważać na swoje działania. Planować. Zdobywać teren po kawałku. Naprawdę, gdy tak się nad tym zastanawiał, to prawie przypominało mu to grę - a w czym, jak w czym, ale w nich był akurat świetny.
Jak przez mgłę do chłopaka docierało też to, że powinien zainteresować się czymś jeszcze. Miał wrażenie, że umykało mu coś istotnego, ale za nic nie mógł sobie przypomnieć o co mogło chodzić. Chyba wszystko już sobie wyjaśnili? Jay wiedział o jego plamach, tak naprawdę jako jedyny, usłyszał również mniej więcej co stało się na wyspie... Choć, zgoda, otrzymał dość okrojoną relację z tamtych wydarzeń... I nawet dopowiedzieli sobie to i owo odnośnie zasad panujących w ich związku. Co pozostawało?
Czoło blondyna lekko się zmarszczyło, ale tak naprawdę nie przychodziło mu do głowy nic innego. To było coś z ich niedawnej dyskusji, a przynajmniej tak mu się wydawało... No nic, ta kwestia pewnie w końcu sama do niego wróci, gdy przestanie jej tak intensywnie szukać w pamięci. Zwykle tak się to kończyło, prawda? Czyli musiał tylko trochę poczekać. A w międzyczasie mógł się zająć czymś o wiele przyjemniejszym. Albo raczej kimś. Dokładniej swoją ptaszyną. Przecież miał pocałunek do odebrania.
Z tą myślą Josh w końcu uniósł się odrobinę, mimo wszystko niechętnie, bo w dotychczasowej pozycji spoczywało mu się naprawdę miło i wygodnie. Od razu pożałował częściowej utraty ciepła, jakie biło od ciała Jay'a, ale na szczęście nie zamierzał wstawać, tylko w dalszym ciągu trzymać się tuż przy nim... Po prostu w innym ułożeniu. Przede wszystkim przesunął się bardziej nad niego, jedną dłoń dla równowagi pozostawiając na materacu, drugą zaś wciąż na jego klatce piersiowej i teraz pełniej się na niej opierając. Jego spojrzenie przeniosło się ku oczom rudzielca i zaraz potem uśmiechnął się do niego czarująco.
- Działaj. Chyba że, w myśl przejmowania inicjatywy, chcesz się też znaleźć na górze. W takim wypadku nie mam nic przeciwko i pozwalam ci nas obrócić - och, doskonale wiedział, że aniołek najprawdopodobniej tego nie zrobi, więc po prostu się z nim droczył. Liczył na to, że może nawet wywoła na jego policzkach rumieńce albo uzyska jakąś inną słodką reakcję... Lub, alternatywnie, po prostu Jay'a rozbawi. To także byłoby miłe. Może nawet fajniejsze. Lubił, gdy osoby wokół niego - przynajmniej te dla niego ważne - miały dobre humory. Zwłaszcza wtedy, kiedy mu je zawdzięczały.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Icarus

avatar

Liczba postów : 160
Data dołączenia : 25/07/2016

PisanieTemat: Re: Pokój Icarusa   Wto Wrz 25, 2018 7:51 pm

Wpatrywał się w Josha, czekając na jego odpowiedź w ciszy. Powoli jego wzrok przyzwyczajał się do otaczającej ich ciemności. Blade światło księżyca, wpadające przed okna do jego pokoju na pewno trochę przyspieszyło ten proces. Widział wyraźnie zarys sylwetki blondyna leżącego tuż przy nim. Częściowo nawet na nim. Złota skóra była łatwiejsza to zauważenia do zwykłej, częściowo odbijała światło.
Ciekaw było czy Elixir wybierze którąś z jego opcji, czy może jednak sam coś zaoferuje. Miał wrażenie, że pierwsza oferta była pewniakiem. W końcu nastolatek wyraźnie lubił całowanie. Ciągle je sugerował, ciągle próbował wyciągnąć od rudzielca chociażby krótkiego całusa. Na badanie mutacji mógł nie mieć ochoty w środku nocy. Z tym mogli spokojnie poczekać do rana. Do środka dnia. Do takiego badania złoty pewnie musiałby do końca się obudzić, by skoncentrować się na działaniach swojej biokinezy. Oczywiście to były tylko domysły skrzydlatego. Nie wiedział przecież, jak dokładnie działają moce jego przyjaciela.
Czekał więc i czekał. Sam nie wiedział, jak długo tak naprawdę. Trudna decyzja najwidoczniej. Wybrać jedno z dwóch. Nie był więc jakoś szczególnie zaskoczony kiedy w końcu Josh zasugerował pytającym tonem, by zrobić jedno i drugie. Jay uśmiechnął się, a nawet zaśmiał lekko.
- Jasne. Widzę, że nie potrafisz podjąć decyzji odnośnie wybrania tylko jednej opcji. - odparł rozbawionym tonem, z iskierkami w oczach. I jak tu nie mieć dobrego humoru przy tym chłopaku? Naprawdę, to było spore wyzwanie. Nawet jeśli na samym początku z jego nastrojem było kiepsko to dzięki Elixirowi ten problem szybko się rozwiązywał. Teraz już ani trochę nie myślał o tym co mu się śniło. Co mogło mu się śnić, bo w końcu nie pamiętał snu. Ale wiedział, że nic przyjemnego i mógł się domyślać, co takiego. Te myśli zostały jednak odepchnięte na dalszy plan dzięki zachowaniu nastolatka.
Przez cały ten czas czuł, jak Elixir lekko mizia go po klatce piersiowej, ale w końcu dłoń się zatrzymała, a chłopak zaczął zmieniać ułożenie. Tylko znowu nie takie, jak powinien, przemieszczając się nad niego. Jay zamrugał, obracając głowę tak, by spojrzeć na kolegę prosto do góry. Czy on chciał, by się wychylał do góry? Zdaniem rudzielca to byłoby dosyć niewygodne. Na szczęście zaraz złoty sam zasugerował, że mogą zmienić ułożenie jeśli tak będzie mu wygodniej. I choć odnosił wrażenie, że to miał być tylko żart to i tak miał zamiar go wykorzystać. Objął więc przyjaciela jednym ramieniem i podpierając się na łokciu drugiego powoli podniósł nieco do góry ich obu.
- Tak na pewno będzie dużo wygodniej. - zgodził się, przechylając ich razem w stronę ramienia, na którym się podpierał i już zbliżając swoją twarz do tej złotej, by w końcu go pocałować. Wbrew temu co powiedział, nie miał zamiaru ich obrócić tak, by znaleźć się nad Elixirem. Chciał ich ułożyć bokiem, by oboje leżeli na łóżku. Co też powoli robił, obejmując go ramieniem i nie przerywając pocałunku. Który choć pewnie nie będzie nie wiadomo jak długi, ale tez na pewno nie skończy się po kilku sekundach.
Miał wrażenie, że Josh nie spodziewałby się po nim takiej akcji. Już wcześniej nazwał go uroczym, czy coś w tym stylu. Jeśli myślał, że Jay będzie nieśmiały, to cóż. Będzie miał niespodziankę. Z jego strony była bardziej niepewność i "dziwność" całej tej sytuacji, ale zdecydowanie nie nieśmiałość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elixir

avatar

Liczba postów : 286
Data dołączenia : 03/01/2017

PisanieTemat: Re: Pokój Icarusa   Sro Wrz 26, 2018 3:21 pm

Obejmujące go ramię jeszcze nie stanowiło dla Josha żadnego zaskoczenia. Przeciwnie, po prostu bardzo mu pasowało, ale nie zapaliło w jego głowie czerwonych lampek... Gdyż to nastąpiło dopiero w momencie, gdy Jay zaczął wyraźnie odchylać ich obu na bok. W porządku, tego się nie spodziewał. Sam to zaoferował, jasne, ale nie sądził, że aniołek na poważnie skorzysta z jego sugestii... No proszę, jaki był ostatnio pełen niespodzianek. Jeszcze trochę i zdobędzie tym jego serce.
Nie chcąc jednak w zbyt oczywisty sposób okazać po sobie tego, że rudzielec tak skutecznie go podszedł, Elixir nie tylko pozwolił mu sobą pokierować, ale i sam dołożył się do tego ruchu, przez co pociągnął za sobą Jay'a do końca - aż ten znalazł się ponad nim. Wówczas luźno oplótł ramionami jego szyję, rzecz jasna w tym czasie nieprzerwanie odwzajemniając zainicjowany przez aniołka pocałunek, lecz nawet nie próbując przejąć nad nim kontroli. W pewnym sensie robił to z ciekawości. Zastanawiało go jak daleko rudzielec się posunie, nim zacznie się wycofywać.
Poza tym natomiast Josh musiał przyznać - przed samym sobą, bo na głos nie powiedziałby tego nigdy - że samo wrażenie było... Nietypowe. Przede wszystkim nowe i to właśnie na to zrzucał całą resztę, bo w końcu do tej pory nie miał jeszcze okazji bawić się z żadnym innym chłopakiem. Nie oznaczało to, że czuł się źle. Przeciwnie. Musiał się tylko przyzwyczaić do ciężaru i kształtu męskiego ciała na swoim... I może zrezygnować z paru odruchów. Póki co bardzo skutecznie z nimi walczył. I nawet nie popadał w żadne nowe, choć - co przyjemnie go zaskoczyło - miał na to ochotę. Mmm, ale Jay pewnie nie ucieszyłby się z objęcia go nogami w pasie, ani z niczego podobnego... Więc lepiej było jeszcze się z takimi zagraniami wstrzymać, jak intrygujące by się nie wydawały.
Dzielnie trwając w tym postanowieniu, blondyn skupił się więc na tym, co mógł zrobić rękami. Początkowo jego paznokcie powoli przejechały po karku aniołka, nie zadrapując go, lecz raczej delikatnie łaskocząc. Wówczas jego dłonie zaczęły się bez pospiechu rozdzielać. Jedna powędrowała wyżej, aby mógł luźno wpleść palce w rude kosmyki, druga zaś w tym czasie skierowała się niżej, wzdłuż kręgosłupa, lecz tylko kawałek. Pamiętał o tym, że miał nie ruszać miejsca między skrzydłami, choć bardzo go to kusiło. W tej chwili powstrzymywał się też jeszcze przed aktywnym używaniem biokinezy - czyli do czegoś więcej, niż tylko odbierania sygnałów i sugerowania się nimi dla uzyskania lepszych efektów. Nie był pewien jak Jay by na to zareagował, więc wolał go nie zirytować...
Och, a miał w głowie tyle wspaniałych pomysłów! Pilnowanie się było takie nudne i męczące. Gdyby mógł, to przede wszystkim zacząłby od rozłożenia skrzydeł rudzielca. Wyobrażał sobie jak pięknie by z tej perspektywy wyglądały... Choć z drugiej strony po lewej mieli trochę mało miejsca, gdyż ograniczała ich ściana, więc może to jednak dobrze, że musiał z tego zrezygnować. Ale tej wizji i tak nikt mu już nie odbierze. No, chyba że jakiś telepata, technicznie rzecz biorąc istniała taka opcja, ale niby czemu miałoby do tego dojść?
Nic przyjemnego nie mogło jednak trwać zbyt długo i wreszcie nadszedł czas na to, aby pocałunek dobiegł końca... Choć Josh przeciągał go jak tylko mógł. Jego powieki zatrzepotały, nim rozchyliły się na dobre, a następnie jego spojrzenie skupiło się na twarzy aniołka. Wiedział, że sam oczy miał pociemniałe - co w tych warunkach skrzydlaty niekoniecznie będzie w ogóle w stanie dostrzec - choć zadbał o to, aby zapanować nad większością pozostałych... Naturalnych reakcji swojego ciała. Biokineza to cudowna sprawa.
- Zastanawiam się co jeszcze ukrywasz - skomentował cicho, a równocześnie na jego usta wstąpił już lekki uśmiech, wypadający gdzieś na granicy figlarnego i zaczepnego, drażniącego się. Jego dłonie pozostawały na swoich dotychczasowych miejscach i wyraźnie nie spieszyło mu się do zmiany pozycji, lecz na pewno nie zaprotestowałby, gdyby Jay zdecydował się znowu ich jakoś obrócić... Lub w jakiś inny sposób nim pokierować. Wbrew pozorom potrafił być bardzo ugodowym stworzeniem. Czasami. Szczególnie wtedy, kiedy tak czy siak było mu dobrze i miło - jak na przykład teraz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Icarus

avatar

Liczba postów : 160
Data dołączenia : 25/07/2016

PisanieTemat: Re: Pokój Icarusa   Czw Wrz 27, 2018 4:56 pm

Nie o to mu chodziło. Josh chyba pomyślał, że faktycznie ma wylądować na dole. Z Jay'em do góry. Przez co pociągnął go dalej, aż nad siebie choć rudzielec chciał przerwać ten ruch w połowie. Teraz jednak nie miał zamiaru się z nim szarpać bo byłoby to bez sensu. Dał się więc pociągnąć na górę. Zgiął jedną nogę lekko w kolanie, opierając się nim mocniej na łóżku, by cały jego ciężar nie wylądował na blondynie. Wiedział, że nie jest tak ciężki, jak mogłoby się to wydawać. Puste kości sprawiały, że był w miarę lekko. Mimo to jednak nie chciał się całkiem kłaść na chłopaku.
Kiedy już znalazł się całkiem na górze, jego ręce również zmieniły ułożenie. Obecne nie było zbyt wygodne, bo złoty leżał mu na ramieniu. Wyjął je więc spod przyjaciela i ułożył wzdłuż boku chłopaka, to samo robiąc z drugą ręką. Tę jednak ułożył nieco wyżej, by dłonią móc sięgnąć włosów Elixira i oprzeć ją lekko na nich.
Czuł, jak blondyn również układa się po swojemu, wplatając palce w jego rude włosy, podczas, gdy druga dłoń leżała na górze jego pleców. Musiał przyznać, że takie ułożenie było bardzo przyjemne. Zdecydowanie mu się podobało i już nawet nie myślał nad tym, że całuje drugiego chłopaka. Po prostu całował drugą osobę. Powoli, spokojnie. I na pewno z czułością. Nie było w tym pocałunku zbyt wiele namiętności, gdyż chłopak ciągle się pilnował. Musiał się pilnować żeby się nie poddać instynktom. Instynktom, które na pewno by mu kazały zrobić coś więcej niż tylko pocałować niewinnie. Szczególnie kiedy już zaczął się wczuwać w obecną sytuację.
Cały pocałunek, od chwili, gdy już znaleźli odpowiednie ułożenie, trwał jakieś kilkanaście sekund. Jay czuł, że nie powinien tego bardziej przeciągać jeśli nie chciał stracić kontroli, więc w końcu oderwał się od ust Josha i uniósł się kilka centymetrów do góry, patrząc w dół na niego z lekkim uśmiechem.
- Mam wrażenie, że jeszcze nie raz cię zaskoczę, patrząc po tym, co było do tej pory. Strasznie mnie nie doceniasz. - odparł na słowa przyjaciela. Naprawdę odnosił wrażenie, że ze względu na swoje codzienne zachowanie, swoje "bycie", nastolatek go nie doceniał. Spodziewał się, że będzie się bał? Krępował? Jeśli tak, to faktycznie miał całkiem sporą niespodziankę. To, że nie miał żadnego bliższego kontaktu z dziewczynami, nie znaczyło, że był zielony w te klocki. Nie miał kontaktu z własnego wyboru, nie z nieśmiałości. Po prostu nie chciał nikogo mieć, a i nikt przed Joshem nie pomyślał o tym, by go po prostu zapytać.
W końcu ułożył ręce tak, by móc znowu trzymać młodszego mutanta i obrócił się z nim tak, by oboje leżeli na łóżku bokiem. Tak, jak wcześniej to planował. Wtedy też objął go jednym ramieniem w pasie.
- Zgaduję, że teraz kolej na badania? - zagadnął złotego po kilku sekundach wpatrywania się w niego w ciszy. W końcu wybrał obie opcje, a do tego nie podał żadnej propozycji od siebie, więc w zasadzie nie widział innej możliwości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elixir

avatar

Liczba postów : 286
Data dołączenia : 03/01/2017

PisanieTemat: Re: Pokój Icarusa   Pon Paź 08, 2018 12:46 pm

Josh naprawdę nie chciałby powiedzieć, że nie doceniał Jay'a. Och, może i w pewnym sensie tak właśnie było, lecz nie zmieniało to faktu, że świadomie wybierał się do tego przed samym sobą nie przyznawać. Naprawdę starał się pracować nad sobą i swoim podejściem do innych osób, gdy akurat o tym pamiętał. Gdzie ostatni fragment był tym kluczowym.
Tak czy siak, grunt, że blondyn mimo wszystko się uczył, raz mniej, a raz bardziej powoli... Zaś odkrywanie aniołka okazało się być dla niego wręcz zaskakująco przyjemne. Tego również początkowo się nie spodziewał. Chciał się z nim po prostu trochę pobawić, czerpać z niego przyjemność i w zamian zaoferować mu to samo, a tu niespodzianka - wyszło na to, że samo, nazwijmy to, randkowanie z rudzielcem też było miłe. Nie tylko ze względu na pieszczoty, ale i... Jego usposobienie? Zachowanie? Tę dziwną słodkość, która nie przypominała kobiecej, a jednak była na swój sposób ujmująca...?
Obrócony na bok, Elixir ani myślał protestować, wciąż w głównej mierze zajęty swoimi rozważaniami w temacie natury Jay'a. Jego ręce pozostały na swoim miejscu, a więc w dalszym ciągu oplatały luźno szyję skrzydlatego, spojrzenie z kolei błądziło po twarzy rudzielca. Było to bezsprzecznie urodziwe oblicze, z regularnymi rysami, ładnie zarysowaną strukturą kości, miłą dla oka kolorystyką - miękką, gładką, a więc zdrową skórą bez przebarwień... Innymi słowy, Josh wcale się sobie nie dziwił, że Jay mu się fizycznie podobał. Nie był żadnym artystą, ani nawet znawcą sztuki, ale miał wrażenie, że jego anioł nadawałby się jako model dla tych starych posągów, tych, które oddawały ideał piękna... Greckich? Chyba tak. To normalne, że go podziwiał.
A mógł robić więcej. Ta myśl bardzo się nastolatkowi podobała i nie zamierzał się z tym kryć. Wolno mu było przecież dotykać, przynajmniej jak długo trzymał się wyznaczonych zasad, a i Jay powoli stawał się coraz bardziej... Fizyczny. Inicjował kontakt, choć przecież wcale nie musiał tego czynić. To chyba znak, że jednak mu się podobało, prawda? Nie tylko cieleśnie, bo o tym Josh wiedział przez swoją biokinezę, ale również... No, emocjonalnie.
Jedna z dłoni blondyna bez pospiechu powędrowała na klatkę piersiową skrzydlatego, gładząc ją delikatnie, wręcz zaczepnie, a w tym samym momencie jego usta opuścił cichy pomruk, który można by pewnie było określić mianem potwierdzającego. Tak, to już pora na to obiecane badanie... Lecz prawdę mówiąc chłopak jakoś tak nie mógł się skupić na tej wizji - choć sam przecież dopiero co jej sobie życzył.
- Uwielbiam twój organizm. Twoją mutację. Niby mamy tu całkiem sporo osób z czynnikiem regeneracyjnym, ale to nie to samo... Twój jest inny. Nie tylko wyjątkowo silny, ale i mniej typowy, taki... Taki... Oryginalny? Jedyny w swoim rodzaju - skomentował cicho. Nie były to klasyczne komplementy, szczególnie w ustach Josha. Potrafił czarować. Wiedział jak zdobywać i łamać serca, nawet jeżeli to ostatnie na ogół robił przypadkiem, zwyczajnie tracąc zainteresowanie czy nie zwracając na kogoś lub coś uwagi. A teraz... Teraz po prostu mówił najzupełniej szczerze, nie starając się niczego na tym dla siebie ugrać, tylko informując Jay'a o swoich odczuciach. A prawda była taka, że zachwycał się jego mutacją. I nim całym. Och, jak dobrze trafił!
Czuł wszystko. Dosłownie wszystko. Ciało rudzielca nie mogło mieć przed nim żadnych tajemnic. Każde uderzenie serca, zadrżenie oddechu, nawet najdrobniejsze ruchy mięśni... Lecz takie powierzchowne wrażenia ustępowały miejsca kryjącym się o wiele głębiej reakcjom - tym związanym z mutacją Jay'a. Rozchodząca się po jego organizmie ze skrzydeł substancja była dla Elixira niemalże elektryzująca. Przyciągała jego uwagę, rozbudzała zainteresowanie, rozgrzewała go... Fascynowała.
Oczywiście wszystko to był jedynie wierzchołek istnej góry lodowej. Całe ciało aniołka różniło się od typowego ludzkiego. Na pierwszy rzut oka jego mutacja mogła się wydawać niczym specjalnym, ale Josh wiedział ile czynników się na nią składało - ile zmian zaprowadziła w organizmie rudzielca, aby dostosować go do lotu... I nie tylko do tego.
- Mam propozycję, mój słowiku. Pośpiewaj dla mnie trochę. Albo chociaż coś zanuć? Chcę przyjrzeć się twoim strunom głosowym w akcji - wspomniał, równocześnie posyłając Jay'owi czarujący, wręcz rozbrajający uśmiech, jeden z tych, którymi zwykle osiągał to, czego sobie zażyczył. Wiedział, że o tej godzinie nie mogli sobie pozwolić na wiele, by nie przeszkadzać sąsiadom, ale odrobina śpiewu przecież nikomu nie zaszkodzi, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Icarus

avatar

Liczba postów : 160
Data dołączenia : 25/07/2016

PisanieTemat: Re: Pokój Icarusa   Wto Paź 09, 2018 12:23 pm

Gdyby mógł to Jay na pewno by przechylił lekko głowę, wpatrując się w Josha. Wyglądał na porządnie zamyślonego. Nie przerywał mu, nie próbował go wyrwać z jego myśli. W końcu z niczym nigdzie im się nie spieszyło, a Elixir chyba... Podziwiał go? Nie był pewien czy to to, ale na to wyglądało chociaż specjalistą nie był. Chłopak jednak milczał, wpatrując się w niego, więc bardzo możliwe.
W końcu blondyn ruszył się. A właściwie ruszył tylko dłonią, przesuwając ją na jego klatkę piersiową i wydając z siebie pomruk. Rudzielec uśmiechnął się pod nosem, patrząc na przyjaciela. Nie przeszkadzało mu takie głaskanie. Wręcz przeciwnie, było bardzo przyjemne, a zarazem delikatne i całkiem niewinne. Wtedy też w końcu się odezwał, a Jay słuchał go, nie przerywając mu choćby jednym słowem. Domyślał się, że miał to być rodzaj komplementu. Komplementu wychodzącego od biokinezy złotego. W końcu mówił o jego mutacji i jej wyjątkowości. Nawet jeśli był to dosyć niecodzienny komplement to i tak było mu miło. Miło wiedzieć, że komuś się podobały jego zmiany. Ludzie powierzchownie koncentrowali się tylko na jego skrzydłach, tym co było widoczne. Josh... Josh mógł wyczuć wszystko. Wszystkie zmiany, jakie zaszły w jego ciele. Jay był świadom części z nich. Wiedział, że ma inaczej trochę skonstruowane płuca czy oczy, by nie miał problemu z lataniem na dużych wysokościach. Nawet w bardzo rzadkim powietrzu mógł oddychać bez problemu. Nawet przy dużej prędkości mógł mieć szeroko otwarte oczy. Ze strunami głosowymi pewnie coś miał skoro mógł ta zmieniać swój głos.
- To miłe, że coś cię szczerze do mnie przyciąga i wzbudza zainteresowanie. - odparł z ciepłym uśmiechem. Bycie nazwanym wyjątkowym było szczególnie przyjemne. Jedyny w swoim rodzaju. Nawet jeśli chodziło tylko o jego moce. Poza mocami nic go raczej nie wyróżniało od jego rówieśników. Może jeszcze to trochę zrezygnowane podejście do życia, ale to nie było raczej coś dobrego.
Spodziewał się, że Josh raczej zajmie się innymi zmianami w jego ciele. Tym, czego w ogóle nie widać. Jednak on zamiast tego poprosił go o śpiewanie. W środku nocy. Kiepski pomysł. Nawet jeśliby śpiewał naprawdę cicho. Zanucenie już prędzej wchodziło w grę.
- Moge zanucić coś cicho, żaden problem. Nie musisz się uśmiechać do mnie w ten uroczy sposób. - zaśmiał się lekko. Powoli cofnął rękę z biodra złotego, obracając się na plecy i chwilę myśląc nad piosenką do zanucenia. W końcu zdecydował się na Fireflies zespołu Owl City. Piosenka była spokojna i przyjemna dla ucha. W sam raz na tą godzinę, by nikogo przypadkiem nie obudzić lub żeby jakiś nauczyciel nie usłyszał, gdyby miał nocny obchód. Skrzydlaty liczył, że było już po takim obchodzie. Że robili go koło godziny kiedy zaczynała się cisza nocna. Ułożył dłonie pod głową i zamknął oczy, koncentrując się na nuceniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elixir

avatar

Liczba postów : 286
Data dołączenia : 03/01/2017

PisanieTemat: Re: Pokój Icarusa   Sro Paź 10, 2018 12:48 pm

Josh odnosił niejasne wrażenie, że najprawdopodobniej powinien jednak w jakiś sposób skomentować słowa rudzielca - te o tym, co go do niego przyciągało. Właściwie to prawie poczuł się nimi obrażony, nim dotarło do niego, że chyba rzeczywiście nie zrobił sobie jak do tej pory najlepszej reklamy, przynajmniej pod kątem prawdziwych związków... Więc zgoda, może nie miał prawa protestować. Póki co na jego koncie znajdowały się głównie bardzo powierzchowne... Relacje. I raczej seksualne niż romantyczne. Delikatnie mówiąc.
Ale nie oznaczało to wcale, że w Jay'u lubił tylko jego mutację! Przeciwnie, naprawdę, znalazłby pewnie całkiem sporo cech, które mu się z jakiegoś powodu podobały i przyciągały go do anioła. Kiedyś powinien mu chyba o nich wszystkich opowiedzieć. Może przynajmniej pierzastemu podskoczyłaby wreszcie samoocena... Wyszłoby mu to na dobre. Blondyn zaczynał nawet sądzić, że Jay nie zawstydziłby się od tych komplementów. Prawdopodobnie... Tak, chyba zaakceptowałby je z tym swoim łagodnym uśmiechem wymalowanym na twarzy, podziękowałby - i uwierzył albo nie.
Póki co jednak najważniejsze było to, że rudzielec zgodził się coś zanucić... Och, ale jak on ubrał to w słowa! Elixir aż zaśmiał się cicho i krótko, równocześnie chętnie podążając za ruchem Jay'a i również zmieniając trochę pozycję. Choć pozostał na boku, to wychylił się bardziej w stronę aniołka, podpierając głowę na jednej ugiętej w łokciu ręce. Wolną dłoń ponownie ułożył na klatce piersiowej skrzydlatego, wracając do powolnego, wręcz leniwego jej gładzenia. Od czasu do czasu wyrysowywał na niej palcami przypadkowe wzory, lecz na ogół po prostu ją głaskał. Nawet nie poświęcał temu zajęciu większej uwagi, ot, tylko się tak bawił.
- Czyli uważasz, że jestem uroczy - zauważył z zadowoleniem, umyślnie przekręcając trochę wypowiedź aniołka, by bardziej mu pasowała do tej zaczepki. Zdawał sobie sprawę z tego, jakie wrażenie potrafił zrobić na ludziach i innych istotach, szczególnie wtedy, gdy faktycznie się starał, ale nie dość, że komplementy zawsze były miłe, to jeszcze ze strony Jay'a powinny teraz znaczyć więcej. W końcu to jego chłopak,  tak? Więc dobrze było usłyszeć od niego takie potwierdzenie.
Josh uważnie obserwował twarz rudzielca, podczas gdy ten najpewniej zastanawiał się nad doborem odpowiedniej piosenki... I później, kiedy zaczął już ją cicho nucić. Początkowo to właśnie do tego nastolatek się ograniczył - do słuchania, podziwiania, wyczuwania, miziania po klatce piersiowej... Lecz dość szybko przestało mu to wystarczać. Nie był z natury cierpliwą osobą. Ani bierną. Och, zdecydowanie nie bierną. Musiał działać.
Powoli i ostrożnie - by nie wytrącić aniołka z nucenia - chłopak znów ułożył się nieco inaczej, tym razem opierając głowę na ramieniu rudzielca. W ten sposób nie powinien mu przeszkadzać. Oddychał miarowo, spokojnie, spojrzenie zaś wbił teraz w szyję Jay'a, jak gdyby chciał ujrzeć w niej to, co i tak z niej odbierał.
Mówiło się, że ludzki głos stanowił najbardziej doskonały spośród wszystkich instrumentów. Josh lubił muzykę, wręcz ją uwielbiał, lecz znał się na niej tylko z punktu widzenia słuchacza i dlatego nie mógł wypowiadać się o kwestiach technicznych... A jednak był skłonny bez wahania zgodzić się z tym przeświadczeniem. Nawet zwykły człowiek potrafił wydawać z siebie niesamowite dźwięki. Jego aniołek z kolei posiadał możliwości wykraczające nie tylko poza ludzką skalę, ale i siłę głosu. Pewnie mógłby tak rozbijać szkło - choć ogółem był to, zdaje się, mit.
Dłoń blondyna bez pospiechu przesunęła się wyżej, na ramię Jay'a, a następnie wzdłuż niego odbiła na bok i wreszcie zatrzymała się przy szyi skrzydlatego. Palce rozsunęły się luźno i swobodnie, przyjmując wygodne pozycje... I w następnej chwili Elixir nachylił się nieco, by musnąć ustami szyję rudzielca z drugiej strony. Na tym nie poprzestał. Po kilku sekundach powtórzył ten manewr, wciąż powoli i leniwie, stosunkowo niewinnie, starając się nie przeszkadzać pierzastemu w nuceniu. Tak tylko trochę go zaczepiał... To chyba nic złego, a nie mógł się powstrzymać.
- Pięknie pachniesz. I naprawdę cudownie manipulujesz dźwiękiem. Powinieneś częściej z tego korzystać, bo mam wrażenie, że nie używasz nawet połowy swoich możliwości - zauważył z pełnym przekonaniem, choć pomiędzy poszczególnymi słowami zmuszony był czynić krótkie przerwy na kolejne drobne całusy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Icarus

avatar

Liczba postów : 160
Data dołączenia : 25/07/2016

PisanieTemat: Re: Pokój Icarusa   Pią Paź 12, 2018 10:45 pm

Oczywiście, że Josh musiał znowu zmienić pozycję kiedy i on to zrobił. Znowu się do niego przykleił, zmniejszając między nimi dystans. To zabawne, ja bardzo blondyn potrzebował kontaktu fizycznego. Jak cały czas go szukał, zbliżając się, chcąc dotykać choćby odrobinę. Choć teraz było to trochę więcej niż odrobina, bo ułożył głowę na jego ramieniu. Rudzielcowi to nie przeszkadzało choć pewnie jeśli dłużej tak będą leżeć to zdrętwieje mu ręka. Chwilowo jednak nie musiał się tym przejmować, bo dopiero co tak się ułożyli.
Na stwierdzenie Elixira, że uważa go za uroczego Guthrie jedynie się uśmiechnął. Owszem, uważał go za uroczego. Złoty miał swoje momenty. Momenty kiedy wydawał się być naprawdę uroczy i człowiek się zastanawiał, które zachowanie jest tym prawdziwym. Jay obstawiał, że chłopak po prostu świetnie potrafił odgrywać różne zachowania. Szczególnie dramatyzowanie, ale nie o tym teraz. Teraz myślał o byciu uroczym. O uroczym Joshu, który posyłał mu uśmiechy i spojrzenia. Zupełnie już nie kryjąc się z flirtowaniem z nim.
Kiedy w końcu zaczął nucić przez chwilę zapanował całkowity spokój. Szybko jednak blondyn zaczął znowu się ruszać. Nie liczył już nawet tego miziania po klatce, które nieustannie odczuwał. Chłopak przesunął się po prostu jeszcze bardziej z głową na jego ramię, układając dłoń na jego szyi. Czuł to wyraźnie. Każdy najmniejszy ruch nastolatka. Coś takiego mu nie przeszkadzało w nuceniu.
To co jednak złoty zaczął robić po chwili już mu nieco przeszkadzało. Już pomijał fakt, że uważał coś takiego za lekko intymny kontakt. Całowanie po szyi było jeszcze "w miarę" grzeczne, o ile nie miało zamiaru się przenieść gdzie indziej ani zmienić w coś innego. Poza tymi szczegółami to po prostu łaskotało go lekko, co mogło już przeszkadzać nieco przy nuceniu choć nie za mocno. Rudzielec jednak odchylił nieco głowę w drugą stronę, mając nadzieję, że w ten sposób zasygnalizuje Joshowi ten fakt bez przerywania nucenia. Nie był pewien, czy Elixir swoimi mocami był w stanie wyczuć łaskotanie. Niewiele wiedział o jego mocach.
- Nawet nie do końca wiem, jakie są moje możliwości. Poza manipulowaniem tonacją głosu i innymi sztuczkami odnośnie śpiewania używam tej mocy głównie do uspokajania ludzi. Wiem, że to działa na zasadzie hipnozy, ale nie chcę nadużywać czegoś takiego. - odezwał się kiedy skończył nucić piosenkę, zerkając w dół i w bok na Josha. Teraz już ta delikatna pieszczota nie miała w czym mu przeszkadzać. Zamknął po chwili oczy, pozwalając blondynowi na te jego drobne czułostki, które sprawiały mu przyjemność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elixir

avatar

Liczba postów : 286
Data dołączenia : 03/01/2017

PisanieTemat: Re: Pokój Icarusa   Sob Paź 13, 2018 12:11 pm

Kąciki ust Josha zadrgały lekko, nim faktycznie skierowały się delikatnie ku górze, kiedy Jay zaczął odchylać głowę na bok... Tym samym odsłaniając dla niego więcej gładkiej, miękkiej skóry na swej szyi. Zapewne zrobił to nieumyślnie, prawdę mówiąc blondyn nie spodziewałby się po nim niczego innego - i właśnie to go tak rozbawiło. Aniołek niby to uciekał od pieszczot, lecz robił to tak nieumiejętnie, że po prostu wystawił się na nie jeszcze bardziej. Było to na swój sposób słodkie zachowanie. Ale uzdrowiciel nie oceniał całkowicie obiektywnie.
Mimo to Elixir nie zamierzał zbyt długo znęcać się nad rudzielcem... Nawet jeżeli osobiście uważał, że obu im byłoby od tego miło i przyjemnie. Innymi słowy, chłopak grzecznie i posłusznie przerwał pocałunki, choć z niewielkim opóźnieniem... A następnie skupił się już na słuchaniu tego, co Jay miał mu do powiedzenia.
Jedno było pewne. Na jego miejscu Josh nie posiadałby aż takich oporów przed używaniem hipnozy czy czegoś do niej podobnego. Koniec końców sam robił coś porównywalnego - kiedy na przykład manipulował czyimś nastrojem przez zmiany hormonalne czy w aktywności mózgu. Zgoda, nie zmieniał całkiem czyjegoś sposobu myślenia, do telepatii było mu niestety daleko, ale nawet feromony potrafiły dać niesamowite efekty... A podejrzewał, że ze swoimi nowymi informacjami i tak powinien być w stanie naśladować przynajmniej część zdolności psychicznych, nawet jeżeli wciąż przy kontakcie fizycznym. Nie licząc oczywiście na sobie samym, ale to co innego.
- Wiem, jesteś prawdziwym aniołem, dobrym i niewinnym, ale mimo wszystko powinieneś spróbować zwiększyć swój repertuar. Przećwiczyć go. Tutaj możesz to przecież zrobić bezpiecznie i nikt się za to nie obrazi, a kiedyś w terenie akurat możesz tych zdolności poważnie potrzebować... Ty lub ktoś inny. Nie lepiej jest być przygotowanym na każdą okoliczność? - spytał, odnosząc się do tego, o czego posiadanie większość świata pewnie nawet go nie podejrzewała, a mianowicie do starego, dobrego zdrowego rozsądku. Wbrew pozorom nastolatek nie tylko nim dysponował, ale i zaskakująco często go słuchał. Po prostu wieści o jego wybrykach jakoś tak zawsze docierały dalej... A jemu w żadnym razie to nie przeszkadzało.
- Mogę ci z tym pomóc. Naprawdę chcę się przekonać ile potrafisz... A oczarowałeś mnie już tak czy siak, więcej mi nie zrobisz - przy ostatnim zdaniu do jego wypowiedzi znów zakradły się nutki rozbawienia, wyraźnie sugerujące, że żartował. Nie robił tego tylko dla flirtu samego w sobie, a przynajmniej nie tym razem. Skoro Jay dosłownie właśnie mu wyjawił, że nie czuł się komfortowo z częścią swoich zdolności, to po mówieniu o nich w taki sposób Elixir wolał zmienić nastrój rozmowy, uczynić jej ton lżejszym, aby nie rozdrażnić za bardzo aniołka. Nie chciałby go zdenerwować. Szczerze, nie dla własnych korzyści... Choć skłamałby twierdząc, że w ogóle nie brał ich pod uwagę. Ale jedynie odrobinę.
Mimo wszystko było mu tu teraz dobrze. Nie, lepiej niż dobrze. Cudownie. Ciepły i wygodny Jay stanowił dla niego idealną poduszkę, w dodatku taką, którą można było nie tylko przytulać, ale i całować, pieścić... W granicach rozsądku. Rudzielca. Bo to w końcu on wyznaczał im granice przyzwoitości. Josh z kolei mógł się jedynie do nich dostosować - bo na pewno nie zamierzał zrezygnować. Czuł się praktycznie tak, jak gdyby skrzydlaty rzucił mu wyzwanie, a temu po prostu nie potrafił odpuścić. Dlatego... Był stosunkowo ostrożny. W czynach i w słowach.
Z drugiej strony rzecz jasna nie oznaczało to, że w tym momencie w ogóle nie zamierzał Jay'a miziać. Przeciwnie, kiedy tylko skończył mówić, od razu wrócił do pocałunków, ponownie wychylając się, by wygodnie muskać ustami szyję rudzielca. Czynił to powoli, nigdzie się nie spieszył, bo przecież mieli przed sobą jeszcze niemalże całą noc... Jego wargi wędrowały stopniowo coraz wyżej, aż w końcu dotarły do linii szczęki anioła i to właśnie na niej blondyn się skupił, ot, tak dla odmiany. W końcu nie zamierzał wprowadzać do ich związku monotonii, tak?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Icarus

avatar

Liczba postów : 160
Data dołączenia : 25/07/2016

PisanieTemat: Re: Pokój Icarusa   Wto Paź 16, 2018 8:20 pm

Jego próby ucieczki przed ustami Josha obróciły się przeciwko niemu. Nie przemyślał tego ruchu i odsłonił tylko więcej szyi dla chłopaka. Nie przemyślał tego ruchu, ale też i nie myślał o tym, że tak to się może skończyć. Na szczęście ten długo go nie męczył i po chwili przerwał, pozwalając mu już spokojnie zanucić piosenkę do końca. Nie wiedział czy dałby radę z tym ciągłym łaskotaniem po szyi.
Musiał przyznać, że argumenty Elixira były bardzo logiczne. Z jednej strony było to zaskoczeniem. Z drugiej jednak blondyn dzięki swojej biokinezie mógł pewnie wyczuwać jego możliwości i po prostu zachęcał do rozwijania ich, odkrywania. Co również było logiczne. I faktycznie, sam wiedział, że jego moce prędzej czy później mogą się gdzieś przydać choć sam uważał się raczej za wsparcie niż główną linię na polu walki. Raczej unikał starć, a starał się pomagać przypadkowym ofiarom, ratować tych, którzy po prostu znaleźli się w złym miejscu o złym czasie.
- Nikomu jeszcze o tym nie mówiłem, ale nie planuję zostać tu na zawsze. Mam nadzieję, że uda mi się wrócić do mojej kariery muzycznej. Nie chcę być X-Menem. Mimo to jednak masz rację. Nigdy nie wiadomo kiedy moje moce się przydadzą komuś. - koniec końców rudzielec się zgodził ze swoim świeżo nabytym chłopakiem. Nawet nie należąc do Instytutu mógł wspierać jego członków w misjach. Tak chyba robiła Dazzler, niezwykle popularna piosenkarka. Jay'owi też się marzyła taka kariera. Nigdy tak naprawdę nie porzucił muzyki całkowicie. Jedynie zrezygnował z zespołu i publicznych wystąpień. Miał jednak nadzieję, że kiedyś znów poczuje się na tyle pewnie, by móc to kontynuować.
Uśmiechnął się lekko kiedy blondyn stwierdził, że już został zauroczony i nic więcej nie może mu zrobić. Skrzydlaty był pewien, że gdyby naprawdę chciał to mógłby z łatwością kogoś przekonać do skoczenia z mostu. Problem w tym, że nie chciał, więc pewnie słabo by zadziałała taka sugestia choć nie do końca był pewien czy tak właśnie działa cała ta jego hipnoza. Może wcale nie musiał chcieć naprawdę tego, co mówił.
- Tam nad jeziorem, kiedy mnie pocałowałeś to w pierwszej chwili pomyślałem właśnie, że przez przypadek użyłem na tobie moich mocy. Nie czułbym się z tym zbyt dobrze. - odezwał się, przypominają sobie tamten moment. Westchnął lekko kiedy złoty szybko wrócił do tego delikatnego całowania go po szyi, a następnie szczęce. Nawet nie miał serca żeby mu tego zabronić. Nie robił niczego złego, nie nakręcał go jakoś mocno. Takie delikatne pieszczoty mieściły się w wytyczonych przez niego granicach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elixir

avatar

Liczba postów : 286
Data dołączenia : 03/01/2017

PisanieTemat: Re: Pokój Icarusa   Czw Paź 18, 2018 5:18 pm

Brwi Josha najpierw lekko się uniosły, lecz w następnej chwili już opadły i jego czoło wyraźnie się zmarszczyło, gdy Jay zaczął opowiadać mu o swoich planach na przyszłość. To było... Dziwne. To znaczy, jasne, blondyna pewnie też kusiłaby rola muzycznej gwiazdki, gdyby posiadał w tym kierunku jakieś predyspozycje, bo kto normalny nie chciałby być sławny, bogaty i uwielbiany przez rzesze fanów, ale mimo to... Opuszczenie Instytutu - albo raczej już samo odmówienie dołączenia do X-Men, kiedy padłaby taka oferta - jakoś mu nie leżało. Niemalże nie mógł tego zrozumieć. Logicznie potrafił, ale... Nie emocjonalnie?
Nie mógł powiedzieć, że było to jego marzeniem, bo jeszcze z rok temu w ogóle o takich sprawach nie myślał. Tyle że odkąd objawiły się jego moce i przybył do szkoły... Chyba po prostu nie widział dla siebie żadnej innej przyszłości. Powodów ku temu posiadał mnóstwo, a przynajmniej do połowy z nich za nic by się nie przyznał - z jednej strony chciał spełnić się przez oferowanie swoich możliwości drużynie, swoim, jak zawsze podświadomie szukając własnej wartości w działaniu dla innych, z drugiej zaś... Czuł, że ze swoim odmiennym wyglądem i tak nie będzie miał większych szans na opuszczenie Instytutu. Wcześnie zaczął edukować się z zakresu działań X-Men i innych bohaterów, dokładniej je śledzić, aby kiedyś, może za parę lat, gładko przejść do aktywnej służby. I... Ta wizja mu się podobała. Wciąż.
Z drugiej strony... Jay bardzo się od niego różnił i Josh doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Pod wieloma względami byli praktycznie jak dzień i noc - nawet jeżeli tego porównania wolał używać w stosunku do pewnej innej osoby i teraz poczuł się nieco dziwnie, że tak łatwo i prędko przyszło mu na myśl. Tak czy siak, najważniejsze wydawało mu się to, że choć rzeczywiście nie rozumiał do końca punktu widzenia aniołka, to chyba go po prostu akceptował. Z tym ostatnim i tak zwykle nie miał problemów.
W związku z tym więc Elixir odpuścił sobie póki co komentowanie tej kwestii i skoncentrował się na pieszczotach... Przynajmniej aż do chwili, gdy rudzielec wspomniał o ich pocałunku nad jeziorem. Na te słowa uzdrowiciel nie mógł powstrzymać cichego parsknięcia śmiechem, po którym od razu pokręcił z rozbawieniem głową, nim przymilnie musnął nosem policzek Jay'a. Jak gdyby potrzebował zachęty pod postacią hipnozy, żeby pocałować kogoś atrakcyjnego i dającego pozytywne sygnały... Naprawdę, aniołek mówił prawie tak, jak gdyby zupełnie go nie znał.
- Czyli chciałeś, żebym to wtedy zrobił? Taki wprowadzałeś nastrój? Podświadomie? - zagadnął z zadowoleniem, bo co prawda spodziewał się zaprzeczenia, lecz w gruncie rzeczy i tak starał się jedynie trochę podroczyć się z rudzielcem. Lubił zapędzać go - oraz, zgoda, inne osoby również, taką miał naturę - w kozi róg, a nauczył się już, że wbrew pozorom nie było to wcale takie proste. Oczekiwał po nim większej wstydliwości, a tu proszę, Jay najczęściej spokojnie zbijał jego zaczepki szczerymi odpowiedziami i logicznymi argumentami. Na swój sposób nawet to Josha bawiło... Na pewno na tyle, aby kontynuował tę zabawę. Skrzydlatemu chyba zbytnio nie przeszkadzała, więc sumienie miał czyste. Względnie. Przynajmniej pod tym kątem.
Usatysfakcjonowany pytaniami, które udało mu się zadać w tej rundzie, Josh ponownie skupił się na pieszczotach. Szczerze mówiąc z każdą chwilą coraz bardziej się rozbudzał, nawet jeżeli w dalszym ciągu wyraźnie garnął do ciepła, jakie oferowało mu ciało aniołka. Owszem, w żadnym razie nie musiał tego robić, bo jego mutacja tak czy siak zadbałaby o jego komfort, ale... W ten sposób było mu przyjemniej i normalniej, dlatego tak wolał. Jego usta prędko powróciły na szczękę rudzielca, zaś palce zsunęły się z okolic jego szyi niżej, ponownie wędrując po jego klatce piersiowej, znów bez konkretnego celu czy wzorca. Jedną nogę blondyn ugiął w kolanie i częściowo wsunął ją na udo Jay'a, szukając wygodnej pozycji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Icarus

avatar

Liczba postów : 160
Data dołączenia : 25/07/2016

PisanieTemat: Re: Pokój Icarusa   Sro Paź 24, 2018 6:40 pm

Jay nie był osobą, którą ciągnęło do walki, a jego moce były raczej właśnie ofensywne. Nie lubił przemocy. Trenował, by się rozwijać, ale nigdy nie sądził, by został przyjęty do X-Menów. Lub jakiejkolwiek innej grupy, która będzie się zajmowała walką ze złymi. Josh miał lepiej. Używał swoich mocy głównie do leczenia. Nie musiał nikogo krzywdzić. Mógł robić w Instytucie za lekarza cudotwórcę. On natomiast wróci do swojej dawnej kariery. Będzie odwiedzał tę szkołę na pewno i pomagał jeśli zostanie o to poproszony, ale to nie takie życie będzie dla niego najważniejsze. Zdecydowanie wolał robić coś, co kochał. Coś, co było jego pasją. Wcześniej też występował na scenie, a skrzydła były scenicznym trickiem. Nikt nie wiedział, że są prawdziwe. Mógł dalej udawać. Lub się przyznać. Nie wiedział jeszcze, jaką decyzję podejmie. Miał na to sporo czasu. Nigdzie nie musiał się spieszyć.
Uśmiechnął się lekko na serię pytań od Elixira. Mógł się ich spodziewać. Mógł się spodziewać, że blondyn odwróci sytuację na swoją korzyść tak, by wyszło, że to niby Jay chciał się całować. Jasne. Wiedział, że chłopak nie ma problemu z kontaktem fizycznym, nawet tym intymnym. Sądził jednak, że tyczy się to tylko dziewczyn. Że chłopaków nie podrywa. Okazało się, że jest inaczej.
- Myślałem, że wprowadziłem taki nastrój niechcący. Wiem, że jestem romantykiem. Nie spodziewałem się, że może to zadziałać na chłopaka przypadkowo. Muszę bardziej uważać na swoje zachowanie. Tym bardziej skoro myślałeś, że wysyłam ci sygnały. Chciałeś mnie pocałować i myślałeś, że ja też tego chcę. Ale nie jestem o to zły. - Jeśli Josh próbował go zawstydzić to będzie musiał się spotarać trochę bardziej. Z nim nie będzie tak łatwo. Za to świetnie mu szło dekoncentrowanie rudzielca. Te wszystkie pieszczoty, choć delikatne, to działały na niego. Sprawiały mu drobną przyjemność. Skrzydlaty mógłby tak po prostu leżeć i poddawać się tym drobnym gestom. Wiedział, że musi tylko pilnować przyjaciela, by nie zagalopował się daleko. I siebie również musiał pilnować, by nie poddać się instynktom.
- Hej. Jeszcze trochę, a będziesz całkiem na mnie. - zagadnął dosyć lekko kiedy Josh wpakował część swojej nogi na jego udo. Czuł również dłoń blondyna na swojej klatce piersiowej i to, jak wodzi po niej palcami. Póki wszystko było takie niewinne, nie miał zamiaru odganiać nastolatka od siebie. Sam go lekko obejmował w pasie jednym ramieniem, trzymając na wpół przymknięte oczy, patrząc na sufit spod przymrużonych powiek. Było mu tak dobrze teraz. Niemalże żałował, że nie zdarzyło się to wcześniej. Ale tylko niemal. Bo wcześniej nie miał takiej więzi z Joshem. I pewnie nic by z tego nie wyszło, gdyby Elixir go zapytał o chodzenie nim zostali dobrymi przyjaciółmi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elixir

avatar

Liczba postów : 286
Data dołączenia : 03/01/2017

PisanieTemat: Re: Pokój Icarusa   Czw Paź 25, 2018 8:13 pm

Dokładnie tak, jak Josh się tego spodziewał, Jay prędko zaprzeczył jego sugestiom - i, zgoda, blondyn tak naprawdę nie sądził, aby jego rówieśnik bezpośrednio kłamał czy nawet starał się coś zachować dla siebie, w związku z czym nie naciskał i nie męczył go tą kwestią dalej. Ważne, że mieli okazję trochę się ze sobą poprzekomarzać. Albo raczej on mógł podrażnić aniołka... Który, również zgodnie z oczekiwaniami Elixira, zbył jego zaczepki logicznymi, rozsądnymi odpowiedziami. Bardzo poważnymi, to oczywiste. Przemyślanymi... Jak gdyby Josh wcale sobie nie żartował, tylko na serio mu coś wytykał. To chyba właśnie to tak go w tym wszystkim bawiło.
Z drugiej strony uzdrowiciel ledwo powstrzymał odruch przytaknięcia, że owszem, Jay powinien bardziej uważać na swoje zachowanie. Niby byli teraz parą, więc posiadał pełne prawo się o to martwić, ale... Taki komentarz jakoś nie wydawał mu się właściwy. Może dlatego, że i tak nie spodziewał się po rudzielcu świadomego flirtowania z innymi, a za przypadkowe nie mógł go tak naprawdę winić? A może przez to, że sam doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że osobiście będzie miał problemy, aby się przed tym czasem powstrzymać? Nie to, żeby nie zamierzał się postarać. Tylko... Momentami się zapominał. Nie wspominając już nawet o tym, że takie po prostu posiadał poczucie humoru. Najczęściej zaczepiał najzupełniej niewinnie.
- Taki jest z grubsza plan - potwierdził z kolei, gdy aniołek zwrócił mu uwagę na to jego przemieszczanie się. Trochę oszukiwał, fakt, bo żadnego planu w gruncie rzeczy nie posiadał, ale odpowiedź brzmiała nieźle i to najważniejsze... A nastolatek i tak zakładał, że Jay bez problemu domyśli się, że znowu żartował. Choć ton jego głosu właściwie na to nie wskazywał, wręcz przeciwnie... Ale bez przesady, byli przyjaciółmi wystarczająco długo, aby skrzydlaty potrafił zinterpretować jego zachowanie i słowa. Chyba. A jeżeli nie, to może w końcu rudzielec się dla niego zarumieni. Albo, patrząc na sytuację bardziej realistycznie, nie wytrzyma i odeśle go na drugi koniec łóżka, żeby był grzeczny. Może jednak nie powinien aż tak bardzo ryzykować...
Zmiana tematu. Tego właśnie w tej chwili potrzebował. Albo nawet nie, bo najpewniej wystarczyłoby tylko trochę odciągnąć uwagę Jay'a, ażeby przypadkiem nie przyszło mu do głowy za karę odsunąć od siebie blondyna... A co jak co, ale Elixir potrafił akurat być bardzo zajmujący. Po części ze względu na swoją czarującą osobowość - lecz i inne zalety. Jedną z nich zresztą już obecnie wykorzystywał, gdyż w dalszym ciągu wędrował ustami wzdłuż linii szczęki aniołka, teraz całując przy samej jego brodzie.
- Poza tym, aniołku, nie narzekaj. Jestem lekki, a ty taki silny, że moja waga tak czy siak nie powinna ci robić dosłownie żadnej różnicy. No i dodatkowo cię ogrzewam. Spytałbym czy nie jest ci zimno, ale ty sam jesteś trochę jak piecyk... - a do tego oczywiście biokineza i tak na bieżąco informowała go o takich kwestiach. I było lato, co oznaczało przyjemną temperaturę nawet nocą... Choć bez okrycia Josh mimo wszystko czuł się nieco dziwnie - z pełną świadomością, że pod nim zrobiłoby mu się już za ciepło i jego mutacja musiałaby wkroczyć, aby to naprawić. Człowiekowi to jednak ciężko było dogodzić. Szczególnie na swój sposób rozpieszczonemu przez dotychczasowe warunki życia człowiekowi. I pomyśleć tylko, że poprzednią noc spędził w jaskini bez jakichkolwiek wygód...
Nie, lepiej było się nad tym nie zastanawiać. Blondyn wcale by jakoś strasznie nie protestował, gdyby ostatnie wydarzenia nagle odeszły w niepamięć - dobrze, może nie aż tak, bo jednak nie chciałby mieć większych luk we wspomnieniach, ale na pewno mogłyby się porządnie zatrzeć, żeby jego egzystencja odzyskała chociaż takie pozory normalności, na jakie chłopak mógł sobie pozwolić mieszkając w pełnym mutantów Instytucie. One zaś... Nie były wielkie. Ale zawsze nieźle sobie radził z udawaniem. Nawet przed sobą samym.
Tymczasem usta Josha nie miały już gdzie zawędrować w obranym do tej pory kierunku, a przynajmniej nie bez zmieniania całej jego pozycji, w związku z czym nastolatek zmuszony był trochę zmodyfikować swoją strategię działania. Z boku brody Jay'a odbił w dół, na jego szyję, powoli schodząc coraz niżej, aż wreszcie dotarł do obojczyka rudzielca. W tym celu tak czy siak trochę się przesunął, ale w takim stopniu potrafił to jeszcze zaakceptować, więc nie narzekał. Jego usta zatrzymały się na dłużej we wgłębieniu powyżej kości, gdzie doskonale wyczuwał tętno - nie tylko biokinetycznie, ale też tak po prostu, zwyczajnie, przez wargi. Dopiero po kilku sekundach uniósł głowę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Icarus

avatar

Liczba postów : 160
Data dołączenia : 25/07/2016

PisanieTemat: Re: Pokój Icarusa   Pon Paź 29, 2018 12:04 pm

Ciężko było mu zdecydować, czy Josh żartował czy nie. Mógł znowu po prostu podążać jego tropem i przytakiwać jego domysłom. Ot tak, po prostu. Być może dla zabawy. To by pasowało do blondyna. Ton głosu mógł świadomie być dobrany tak, aby wydawało mu się inaczej. W końcu już wiedział, że Elixir jest świetny w udawaniu. Zarówno tego niewinnego, jak i w sugerowaniu, że faktycznie planuje coś więcej. Tu znowu rzeczywiście mógł planować, ale wiedzieć, że Jay mu na to nie pozwoli, więc obracał wszystko w żart. Rudzielcowi nie przeszkadzałaby żadna z opcji jeśli chodziło o samą zmianę ułożenia. W końcu dopiero co sam był na górze, całując nastolatka. Byłby hipokrytą, gdyby się zdenerwował, bo Josh też chciał choć przez chwilę poleżeć na nim, pocałować w takim ułożeniu. A nie był hipokrytą w żadnym przypadku. Jeśli więc złoty faktycznie miał taki plan to mógł go śmiało kontynuować. Powoli, krok po kroku. Chyba żadne z nich nie było w tej chwili śpiące, a to oznaczało, że z niczym nie musieli się nigdzie spieszyć. Właściwie to nawet podobały mu się te podchody. To jak nastolatek ostrożnie sprawdzał, na ile może sobie pozwolić. W razie czego skrzydlaty po prostu każe mu przystopować.
- Już mi tak nie schlebiaj. - chłopak zaśmiał się lekko na słowa blondyna, które brzmiały trochę jakby próbował połechtać jego ego. Ale fakt faktem, przy jego sile, waga Elixira praktycznie nie robiła dla niego większej różnicy. - Też jesteś ciepły. Poza tym jesteśmy ubrani, więc jest dosyć ciepło. - popatał lekko przyjaciela po włosach, zerkając na niego w dół, starając się zbytnio nie ruszyć głową, by nie przerwać mu jego zabawy. Nie sądził, by był jakoś wyjątkowo ciepły choć słyszał już kilka razy, że faceci z założenia są cieplejsi i wolniej marzną. Nie wiedział czy to prawda, ale on osobiście na pewno nie marzł łatwo.
Czuł jak Elixir powoli schodzi niżej z tymi delikatnymi pocałunkami. Na całe szczęście miał na sobie koszulkę, więc złoty nie mógł się z nimi za bardzo rozpędzić. Miał tylko nadzieję, że będzie na tyle rozsądny, by nie próbować zrobić mu śladu. Chociaż możliwe, że jego czynnik leczniczy zająłby się tym raz dwa. Kiedy blondyn podniósł głowę, by ponownie na niego spojrzeć, Jay lekko się uśmiechnął do niego. - Zabrakło miejsca? - zagadnął wesoło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elixir

avatar

Liczba postów : 286
Data dołączenia : 03/01/2017

PisanieTemat: Re: Pokój Icarusa   Wto Paź 30, 2018 9:57 pm

Wbrew pozorom Josh naprawdę nie próbował z rozmysłem schlebiać Jay'owi - albo raczej, zgoda, robił to świadomie, lecz nie po to, aby coś od niego tą drogą wyciągnąć. Ot, po prostu załączył drobny słowotok, żeby odwrócić jego uwagę, ale na pewno nie starał mu się w ten sposób podlizać... A odnosił wrażenie, że aniołek właśnie tak to odebrał, na poważnie albo przynajmniej sugerował to w ramach żartu. To... Nie do końca mu się podobało, choć musiał przyznać, że na ogół nie był powyżej takich zagrań. Tylko może nie w tym przypadku. Skoro już się starał, to, no, starał się. Na tyle, na ile potrafił.
Z drugiej strony zdawał sobie sprawę z tego, że tłumaczenie się tylko by go pogrążyło, w szczególności ze względu na to, że nie przychodziło mu do głowy żadne dobre wyjaśnienie, a nie wiedział czy chciał podać to prawdziwe. Nie dlatego, że było mu głupio albo się wstydził albo uważał, że jest na to za wcześnie - nic z tych rzeczy. Po prostu... Wątpił, aby rudzielec mu uwierzył. W związku z tym nastolatek wolał milczeć i skupiać się na pieszczotach, równocześnie pozwalając Jay'owi pogłaskać się po głowie. To ostatnie oznaczało wiele, bo zazwyczaj bardzo ostrożnie podchodził do swojej fryzury - owszem, nawet w środku nocy, w łóżku, kiedy i tak została już naruszona przez sen. Miał swoje standardy i musiał się ich trzymać. Kim by był, gdyby tego nie robił?
Na szczęście pocałunki szybko chłopaka zaabsorbowały i prawie zapomniał o tym nieporozumieniu... Ale oczywiście wtedy musiała mu się skończyć odsłonięta skóra. Naprawdę, Jay powinien spać bez koszulki. Przecież posiadał do tego wszelkie predyspozycje, a i ze skrzydłami byłoby mu tak chyba łatwiej. Gdyby nie plamy, Elixir na pewno nie kłopotałby się zbędnymi warstwami materiału, szczególnie tej nocy... W tym towarzystwie. Choć wówczas aniołek mógłby mu nie pozwolić spać tak blisko. Musiał to sobie jeszcze dobrze przemyśleć. Nie na teraz, z oczywistych powodów... Ale może na przyszłość.
Tyle że na kombinowanie Josh miał jeszcze czas, teraz zaś jego uwaga skupiła się na rudzielcu i jego słowach. Spojrzenie blondyna padło na jego twarz, a jedna z jego brwi natychmiast się uniosła, przez co wyraz jego twarzy zdawał się obecnie mówić coś w rodzaju och, naprawdę? Jay zdecydowanie brzmiał na za bardzo zadowolonego z siebie - albo raczej z tego, że Elixir natknął się na tak okropną przeszkodę. Wstyd. Wcale nie był taki niewinny, jak się wydawał... Ale to potwierdzał właściwie na każdym kroku i uzdrowiciel zaczynał się już do tego przyzwyczajać.
- Tak się jakoś złożyło - potwierdził na początek, po czym jego brew opadła, by zrównać się ze swoją bliźniaczką. Mimo wszystko nie chciał nawet utrzymywać pozorów... Między innymi dlatego, że przyszedł mu właśnie do głowy sposób na odcięcie się - przynajmniej słownie, bo chyba na tym etapie nie powinien jeszcze ryzykować wprowadzania swojego planu w życie. Coś czuł, że za to już by oberwał. I może zostałby zrzucony z łóżka... A na pewno z Jay'a, na którym w tym momencie praktycznie spoczywał. Może nie centralnie na nim, ale wystarczająco, aby można było stwierdzić, że na nim leżał.
- Ale to nic, na szczęście koszulkę można z dołu podwinąć i znowu będę miał spore pole do manewru. Tyyyle skóry - zauważył więc, równocześnie uśmiechając się do rudzielca iście anielsko. Oczywiście znajomość jego charakteru najpewniej psuła to wrażenie, ale z drugiej strony chłopak doskonale rozumiał, że - czysto fizycznie - potrafił osiągnąć taki efekt. Jasna kolorystyka, symetryczne i miłe dla oka rysy twarzy... Tak, miał do tego zadatki. I ani trochę nie obchodziło go to, że Jay najprawdopodobniej bez problemu przejrzy przez tę grę. Skoro rudzielec go zaczepiał, to odpowiadał mu tym samym, nigdy nie potrzebował do tego żadnej większej filozofii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pokój Icarusa   

Powrót do góry Go down
 
Pokój Icarusa
Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Pokój Wspólny
» Pokój 189; Kou Mukami i Axel Ledger
» Pokój #113
» Pokój numer #520
» Pokój do ćwiczeń

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork :: North Salem :: X-Mansion :: Piętro-
Skocz do: