Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Ambasada CORE (Wyspa Zewyhn)

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1548
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Ambasada CORE (Wyspa Zewyhn)   Wto Maj 23, 2017 8:58 pm

First topic message reminder :



Misja dyplomatyczna CORE w Federacji Alranois. Placówka nie jest objęta zasadą eksterytorialności, znajdujący się w niej personel podlega prawom państwa przyjmującego, jak również DSAT lub organizacji pochodzenia. Ambasada wypełnia szerokie spektrum zadań, często niestandardowych dla Ziemskich warunków, jak np. polityczne, kulturalno-prasowe, naukowo-technologiczne, ekonomiczne, handlowe, finansowe, wojskowe, rolne, konsularne czy administracyjne oraz kwaterunkowe.

Budynek wyróżnia się nie tylko wyglądem ale również poziomem zabezpieczeń. Mimo braku eksterytorialności, placówka jest silne chroniona technologicznie, jak również przez personel DSAT.

Ambasada CORE ulokowana jest na południowy wschód od Dreaq. Mieści się w monumentalnym, nowoczesnym budynku wyposażonym w wiele dróg dojazdowych, setki biur czy nawet punktów turystycznych. W miejscu tym można znaleźć zarówno pomieszczenia czysto urzędowe, jak również bufety, sklepy czy nawet mieszkania - znajdujące się w wydzielonej części placówki. Ogromną konstrukcję wieńczą cztery wieże, dwie rozmieszczone lustrzanie (lecz nie będące identycznymi) po obu stronach budowli, jedna - mniejsza - pomiędzy nimi, jak również jedna znajdująca się w lewym skrzydle. Poza tym, kilka sporych tarasów widokowych, wyznaczonych na budynku oraz w jego najbliższej okolicy - lądowisk, parkingi pod budynkiem oraz przy nim. Do budynku prowadzi nawet stacja szybkiej kolei, prosto ze stolicy. Teren placówki nie jest w żaden sposób ogrodzony, każdy ma tutaj wstęp, poza wyszczególnionymi sekcjami samej budowli, które dostępne są dla autoryzowanego personelu.

_________________


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1548
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Ambasada CORE (Wyspa Zewyhn)   Nie Kwi 22, 2018 1:07 pm

NPC Storyline - Faith Hartley

Uznając, że nie ma potrzeby czekania na zewnątrz, Faith wskazała gestem ręki by kobiety podążyły do środka. Sama z resztą uczyniła to samo. Odnośnie czarnołuskiego, który je tutaj dostarczył, jak również jego gadziego kompana - ich wymiana zdań wyraźnie dobiegła końca. I zanim ktoś zdążył coś do nich powiedzieć, stworzenia rozeszły się. Nodin położył jedynie lewą dłoń na prawym ramieniu smoka, skinął mu łbem, po czym rozpłynął się niczym zjawa w czarnym dymie. Barroth uczynił to samo, choć jego zniknięciu towarzyszył efektowny, ognisty błysk, który wyglądał tak, jakby "spopielił" jego osobę. U niektórych przechodniów wywołało to reakcję westchnięcia, jęku, raczej bez większych emocji.
-Przerośnięte roboty zaatakowały mieszkańców ameryki. Jak bardzo chcielibyśmy zareagować, mamy związane ręce. To sprawa wewnętrzna waszego państwa.
Odparła kobieta, przeprowadzając X-Menki przez cały wielki hol, pełen ludzi - zarówno cywili, mundurowych, jak ich samych maszyn - Ainurai. Ci ostatni pełnili głównie rolę służby ochrony budynku. Uzbrojeni, obserwowali otoczenie i zapewniali porządek. Łatwo było ich dostrzec, gdyż masą i wzrostem strasznie wyróżniali się z tłumu, po prostu nad wszystkimi górując. Faith doprowadziła je do windy. Drzwi rozsunęły się niczym na żądanie. Faith bez namysłu weszła do środka, zaczekała na Shadow i Rogue, a gdy te do niej dołączyły - winda ruszyła w górę. Podróż nie będzie trwała długo, choć piętro docelowe znajdowało się dosyć wysoko. Widna miała jednak dobre tempo, co pokazywała na znaczniku piętra, szybko zmieniającym cyfry.
-Przyjacielska rada. Uważajcie z telepatią. Można ją wykryć, można zablokować. Można przechwycić, namierzyć, a nawet oddać.
Skomentowała, a akurat po tym drzwi otworzyły się. Znaleźli się na jednym z najwyższych pięter najwyższej wieży kompleksu. Komandor ruszyła przodem, wychodząc na korytarz i zaraz zakręcając w prawo. Rozmiary pomieszczeń wyraźnie dopasowane były pod nieco większe istoty, niż ludzi. Lub architekt postanowił, że korytarze będą szersze. Gdyby Nodin poszedł z nimi, spokojnie zmieściłby się obok, nawet w swojej wielkiej, czworonożnej formie. Dla odmiany, było tu znacznie mniej tłoczno, niż na dole. Ochrona nadal była obecna, tak w przypadku Ainuari, jak również ludzkich operatorów ERT oraz reprezentantów AAF - sił zbrojnych Alranois. Zazwyczaj stali oni przy ścianach lub wejściach do niektórych pokoi. Po drodze jeden patrol minął ich i poszedł dalej, a trójka zatrzymała się pod drzwiami chronionymi z obu stron przez wspomniane androidy. Obie maszyny rozsunęły się na boki. Ich oczom ukazał się prosty, średnich rozmiarów gabinet. W środku prostokątne biurko z zaokrąglonymi kantami, pod ścianami nieco szafek, wszystko utrzymane w jasnych kolorach. Szafki były przeszklone, a w środku znajdowała się kosmiczna broń palna, jak również biała. Kolekcja. Szkło nie wyglądało na prostą szybę, natomiast zamki były dotykowymi panelami. Bez dostępu dla niepowołanych. Kobieta weszła przodem, a zapraszając je gestem do środka. Gdy wszystkie trzy znalazły się w biurze, drzwi zamknęły się za nimi. Faith zaprosiła je, by usiadły na dwóch wcześniej przygotowanych, nowoczesnych i dopasowanych fotelach. Sama zajęła miejsce naprzeciwko, mają za plecami okno z widokiem na wzgórza, które znajdowały się zaraz za ambasadą.
-Przejdźmy do celu waszej wizyty. Właściwego.
Odezwała się oficer, nakierowując rozmowę na właściwy tor. Na biurku stał dzbanek z wodą oraz trzy przezroczyste szklanki. Każdy dowolnie mógł sobie nalać, choć Faith póki co odpuściła. Spoglądała jedynie na kobiety i wyczekiwała od nich pierwszych słów. Zapewne lepiej niż ona, znały swój cel wizyty. A do tego znajdowały się z właściwą osobą we właściwym miejscu.

_________________


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadowcat

avatar

Liczba postów : 144
Data dołączenia : 27/02/2013

PisanieTemat: Re: Ambasada CORE (Wyspa Zewyhn)   Wto Kwi 24, 2018 4:06 pm

Idąc za Faith, która wskazała im drogę, Kitty obejrzała się na Nodina i jego towarzysza. Ci dosyć szybko skończyli rozmowę i zniknęli. Więc nie było już możliwości porozmawiać ze smokiem. Dziewczyna wróciła do patrzenia przed siebie, idąc przez hol i prosto do windy. Z niemałym zaciekawieniem zerkała dookoła, szczególnie często zatrzymując swoje spojrzenie na przeróżnych pojazdach, ale i również na androidach. Shadowcat uwielbiała technologię. Komputery. A Kosmiczna technologia była dla niej szczególnie interesująca, bo była czymś, czego nie znała. Chętnie by przysiadła przy którejś z maszyn i dowiedziała się jak działa. Byłaby w niebo wzięta, gdyby ktoś zechciał chociaż spróbować jej to wytłumaczyć.
Rogue zadała pytanie, które tak właściwie i ją trapiło. Coś się działo w ich kraju. Coś niedobrego. A one nie mogły pomóc w żaden sposób. Kiedy kobieta odpowiedziała krótko, co się dzieje Kitty lekko westchnęła. Powinny tam być. I walczyć z innymi. Bronić niewinnych ludzi. Pozostawało im wierzyć w to, że reszta da sobie radę. Och, na pewno dadzą sobie radę. Nie z takimi przeciwnikami już walczyli. Gorsze rzeczy się zdarzały. Jak chociażby Broo. Tych to nie chce już nigdy więcej spotkać.
Tekstu odnośnie telepatii nijak nie skomentowała. Nie żeby którakolwiek z nich była telepatką. A po zniknięciu Nodina pewnie więź, którą stworzył, zniknęła. W końcu to była jego moc. Poza tym nie potrzebowały telepatii jako takiej. Teraz wybrały się na rozmowę. W końcu winda się zatrzymała i wyszli na kolejny korytarz. Znowu sporych rozmiarów, co już ani trochę jej nie dziwiło. Ze stworami rozmiarów Nodina wszystko w budynkach musiało być dosyć duże, by każdy mógł się swobodnie poruszać. To było oczywiste.
Po dotarciu pod drzwi, te się otworzyły, a za nimi Kitty zobaczyła niewielki gabinet. Dosyć prosty i skromny. Mogli wejść do środka i rozsiąść się w wygodnych fotelach. Dziewczyna rozejrzała się krótko po pomieszczeniu, ale zaraz skoncentrowała swoje spojrzenie na kobiecie, z którą miały rozmawiać.
- Najwięcej w tej sprawie może powiedzieć Anna. Ja chciałam jedynie na wstępie podziękować za uratowanie naszych uczniów w Houston. Ktokolwiek to zrobił, ma naszą dozgonną wdzięczność. - Odezwała się krótko. Prawdą było, że to Rogue została tu wysłana. Kitty była głównie jako osoba towarzysząca i znała tylko ogólniki sprawy. Żeby więc nie marnować czasu, pozwoliła przyjaciółce przemówić w sprawie, dla której się tu znalazły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rogue

avatar

Liczba postów : 140
Data dołączenia : 06/07/2013

PisanieTemat: Re: Ambasada CORE (Wyspa Zewyhn)   Wto Kwi 24, 2018 6:58 pm

- Rozumiem. – odparła krótko uznając temat za zamknięty. Nie uzyskała żadnych dodatkowych informacji poza tym, które i tak już otrzymały od Emmy, ale też wcale tego nie oczekiwała. Tak samo jak nie oczekiwała, iż Alranois czy samo The CORE w ten konflikt się zaangażują. To nie ich sprawa. Nie ważą się losy świata, jak to było w Houston, nie mają więc żadnego powodu do wysłania kogokolwiek do jednego z atakowanych miast. Na szczęście USA nie mają prawa narzekać na brak tak zwanych bohaterów. Wiedziała, że X-Men, Avengers, Fantastyczna Czwórka oraz wielu innych herosów spróbują powstrzymać niebezpieczeństwo i uchronić tak wielu ludzi jak tylko się da. Nie miała co do tego wątpliwości. Słysząc westchnięcie, które wydobyło się z ust Kitty zerknęła w jej stronę. Rozumiała jej rozczarowanie. Również chciałaby teraz być na miejscu i ramię w ramię ze swoimi przyjaciółmi robić to co potrafią najlepiej. Miały jednak inną misję. Równie ważną, może nawet ważniejszą. W zależności od tego co usłyszą.
Podążała za kobietą, kątem oka rozglądając się po wnętrzu budynku i przebywających tam ludziach. I nie tylko, jak zdążyła zauważyć. Tu i ówdzie widziała te same istoty co przed momentem na placu przed ambasadą. Były zdecydowanie wyższe od przeciętnego człowieka, pod pewnymi względami przypominały jej Nodina, choć miała wrażenie, że nie są żywe. Nie w tradycyjnym tego słowa znaczeniu. Bez względu na to wszystko, wyróżniały się z tłumu i to mocno.
Podróż windą była krótka. Pokonały jednak dużą odległość, o czym mogły się przekonać po numerze piętra będącego ich miejscem docelowym. Nie powinna czuć się zaskoczona. Wszystko co do tej pory tu widziała coraz mocniej przekonywało ją o ogromnym zaawansowaniu technologicznym tego państwa, a zakładać też należało, że ambasada powiązana z pozaziemską organizacją będzie pod tym względem przodować. Wzmiankę o telepatii, podobnie jak Shadowcat, Anna pozostawiła bez komentarza. Tych posługujących się tą formą komunikacji było w ich środowisku niewielu, a ci którzy im przewodzili i korzystali z niej najczęściej, czy to w postaci Xaviera, czy Frost należeli do najpotężniejszych telepatów na Ziemi. Wiedzieli kiedy i na co mogą sobie pozwolić oraz jak się bronić przed atakami. Niektórych z nich również tego uczono. Głównie po to, żeby mieli przynajmniej świadomość tego, gdy jakiś mniej uzdolniony telepata próbuje grzebać im w głowach.
Ponownie rozpoczęły marsz za komandor. Przestrzenie, które przemierzały wyraźnie były przeznaczone nie tylko dla ludzi, ale i istot pokroju Nodina. Musiały być tu stałymi gośćmi, albo projektant miał upodobanie do tego typu wnętrz. Ponownie mogły też przyjrzeć się temu z jaką powagą zwraca się tu uwagę na bezpieczeństwo. Mnóstwo mundurowych wszelkiego rodzaju, stojących przy wejściach do gabinetów oraz innych pomieszczeń, a także patrolujących korytarze. Nie wiedziała czy to standardowe środki, czy miało to związek z atakiem jaki miał miejsce podczas ich podróży, ale zdecydowanie mogło imponować. Skutecznie też odstraszało przed wszelkiej maści głupstwami. W końcu też dotarły do gabinetu docelowego. Należącego do samej komandor, co odrobinę Annę zaskoczyło. Nie spodziewała się, że osoba, z którą miały rozmawiać osobiście pofatyguje się, by odebrać je sprzed wejścia. Przez krótką chwilę można było to odczytać z wyrazu jej twarzy. A z drugiej strony, to też sporo o Hartley mówiło. Rogue skorzystała z zaproszenia i zajęła wskazane im przez kobietę miejsce. Na słowa, które padły po chwili skinęła głową w pełni zgadzając się z takim postawieniem sprawy.
- Dobrze, w takim razie. Zostałyśmy tu przysłane przez naszą liderkę głównie przez wzgląd na wydarzenia, które nie tak dawno temu miały miejsce gdzieś w przestrzeni kosmicznej, a w których wspólnie z niewielką grupą przyjaciół brałam udział. Podobnie jak przedstawiciele Imperium Shi’ar oraz istota znana jako Phoenix Force. To dzięki waszym siłom udało nam się uciec i bezpiecznie wrócić do domu, stąd też decyzja, by to właśnie u The CORE szukać odpowiedzi na posiadane przez nas pytania. Oczywiście, w zamian za udzielone informacji będziemy w stanie odwdzięczyć się w sposób, który będzie dla nas możliwy do zrealizowania.  – przez chwilę przeszło jej przez głowę pytanie o to czy kobieta w ogóle posiada jakąkolwiek wiedzę na ten temat. Anna nie mogła przecież wiedzieć jak wygląda obieg informacji w szeregach organizacji, ani jaki był dokładny zakres obowiązków komandor. Zrobiła krótką pauzę na zebranie myśli, a po chwili znów się odezwała.
- Pierwszą kwestią co do której mamy wątpliwości jest końcowy rezultat z jakim zakończyły się nasze działania. Pozwoli więc pani komandor, że spytam. Czy zagrożenie ze strony kryształu zostało zażegnane i czy wiadomo co stało się z Je… Phoenix Force? – złapała się na tym, iż omal nie wymsknęło się jej imię Jean. Nie to, że miałoby ono być jakąś tajemnicą. Co to to nie. Po prostu sprawa była zbyt świeża, by mogła przejść do codzienności nad stratą kolejnej ważnej dla nich osoby. Zwłaszcza, że nastąpiło to w taki sposób. Za każdym razem, gdy padało imię Jean Grey przed oczyma Anny pojawiał się obraz z ich pożegnania. Choć nie były sobie tak bliskie, ładunek emocjonalny z tym związany był olbrzymi.
Po wypowiedzeniu pierwszego, a właściwie to pierwszych pytań skupiła wzrok na komandor Hartley. Nie chciała od razu zalewać jej potokiem zapytań. Dając zarówno jej, jak i sobie wraz z Kitty czas na przemyślenie dalszych słów i przetrawienie uzyskanych informacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1548
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Ambasada CORE (Wyspa Zewyhn)   Czw Maj 03, 2018 12:49 pm

NPC Storyline - Faith Hartley

Oficer skierowała swe spojrzenie na Shadowcat, która odezwała się jako pierwsza. Choć oddała głos koleżance, to nakierowała rozmowę na dość ważny tor, przez co komandor wtrąciła jeszcze dwa słowa, zanim oddała głos Rogue.
-Ach, tak. Młodzi utalentowani. Przejdziemy do tego tematu. Dowództwo było... pod wrażeniem.
Po krótkim wtrąceniu, Faith skierowała swe spojrzenie na Annę, dodatkowo skinęła jej głową na znak, że oddaje jej głos. Oparła łokcie na stole, a następnie palce swych dłoni jedna o drugą. Wysłuchała jej, szczególnie zwracając uwagę na słowa dotyczące możliwego odwdzięczenia się za informacje. Dość daleko posunięta deklaracja, mogłaby powiedzieć - niebezpieczna. Nie przerwała jej jednak, choć przez chwilę miała ochotę wtrącić komentarz do tych słów.
Gdy zadała swoje pytanie, Faith przez kilka sekund milczała. Nie zareagowała od razu. Zastanowiła się, co powinna im powiedzieć, po czym odpięła z prawego ramienia ISACa, odkładając go następnie na stole, tuż po swojej prawej stronie. Nie planowała niczego wyświetlać, po prostu potrzebowała na chwilę odłączyć od siebie to urządzenie.
-Zarówno kryształ, jak i Phoenix Force zniknęły. Raporty są aktualne, operacyjni nadal trzymają tam jednostkę zwiadowczą. Większą wiedzę w tym temacie mogą posiadać Urkyn'Veris. Nodin jest jednym z nich, lecz wątpię, by chciał podzielić się takimi informacjami. Jak na byty przystało, lubią być tajemniczy i mieć swoje sekrety. My wiemy jednak, że zagrożenia nie ma. Jakkolwiek tego dokonaliście, jaki nie byłby wasz udział - wszechświat winny jest wam wdzięczność.
Odpowiedziała na pytanie, a następnie sięgnęła prawą dłonią do przezroczystego, szklanego dzbanka z wodą. Gestem zapytała czy któraś z jej rozmówczyń nie zechce się napić. Jeśli tak się stanie, naleje wody do ich szklanek. Jeśli nie, naleje jej tylko sobie, odstawi dzbanek i zabierze szklankę, z której upije łyka. Szklanka z powrotem wylądowała na biurku, a kobieta spojrzała na mutantki i zaczęła następny temat, by na chwilę przejąć pałeczkę w kontroli rozmowy. I tak zainteresuje je ta konkretna kwestia.
-Wasi uczniowie i Houston.
Zaczęła, sięgając prawą dłonią do urządzenia, które przed chwilą położyła na biurku. Komandor przesunęła poręczny komputer oraz identyfikator CORE zarazem - na środek. Urządzenie uruchomiło się i wyświetliło cztery holograficzne karty. Zdjęcie oraz dość szczegółowe dane, dotyczące trójki uczniów oraz jednego członka X-Men.
-Joshua Foley, Noriko Ashida, Joshua Guthrie oraz Laura Kinney.
Kobieta wymieniła całą czwórkę z imienia i nazwiska, a następnie przesunęła dłonią po urządzeniu, to wyłączyło dwie ostatnie karty, pozostawiając na biurku holograficzne informacje jedynie, na temat Elixira i Surge.
-Elixir i Surge wykazali się. Dowództwo CORE było pod wrażeniem ich umiejętności oraz opanowania. Choć widać braki, dostrzegliśmy w nich wielki potencjał. Jednak to nie nam zawdzięczają życie.
Faith znowu sięgnęła do urządzenia. Zamiast jednak przełączyć lub jakoś zmienić obraz, kobieta po prostu wyłączyła projekcję, a następnie przesunęła urządzenie z powrotem na bok biurka, by nie przeszkadzało im w rozmowie oraz nie rozpraszało nikogo. Oczywiście, kontynuowała, nie chcąc zostawiać niedokończonego tematu.
-Wasi podopieczni uratowali Urkyn'Vareis. Spotkali również jednego z ich starożytnych. Jako szkoła, macie tendencję do kontaktów z bardzo potężnymi istotami. Phoenix Force, teraz Urkyn'Vareis. Czarnołuski Nodin to Urkyn'Vareis.
Oficer sięgnęła do szklanki z wodą i szybko upiła małego łyka, by pozbyć się suchości w gardle. Czekała ich chwila rozmowy, stąd wcześniej przygotowana woda. Jak na miejsce, które miało stanowić bezpieczną ostoję dla mutantów - dla ludzi z dodatkowym genem, mieszkańcy Insytutu bardzo chętnie angażowali się w rozwiązywanie globalnych problemów. Często bez żadnego uznania ze strony społeczeństwa. Znów odłożyła szklankę, po czym kontynuowała.
-Joshua i Noriko znajdują się aktualnie na wyspie, na środku Atlantyku. Z Urkyn'Vareis, widmem, które uratowali. Pomagają mu w dość... niebezpiecznej misji.
Kobieta delikatnie powstrzymała się i wyraźnie sarkastycznie podeszła do określenia "niebezpieczna misja". Wywiad monitorował sytuację i dowództwo wiedziało, jaki absurd ma tam miejsce. Misja nie była niebezpieczna, to było samobójstwo. Jednak ciężko, by komandor im to teraz powiedziała. Fakt ten miał pozostać niewypowiedzianą tajemnicą, której można było się domyślić.
-Ich powiązanie z widmem doprowadziło do tego scenariusza.
Tutaj kobieta przerwała, postanawiając dać im dojść do głosu. Mogła kontynuować, powiedzieć im jeszcze sporo o Urkyn'Vareis, o widmie, któremu pomagali teraz ich uczniowie - jak również o oczekiwaniach CORE, względem podejścia nauczycieli, do tej dwójki wychowanków. Oraz pewnego przerośniętego gada. Jednak nie chciała, by jej osoba całkowicie zdominowała rozmowę oraz by dyskusja przybrała jednostronny charakter.

_________________


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadowcat

avatar

Liczba postów : 144
Data dołączenia : 27/02/2013

PisanieTemat: Re: Ambasada CORE (Wyspa Zewyhn)   Nie Maj 06, 2018 3:33 pm

- Wdzięczność. Wszechświat powinien sobie pomagać. W sytuacjach kryzysowych nawet wróg może się okazać sprzymierzeńcem. Kiedy atakuje większe zło. Nieraz się o tym przekonaliśmy. - Odpowiedziała na słowa kobiety. Tutaj znowu nie mogła zbyt wiele powiedzieć. Wszystko, co wiedziała o walce z Phoenix Force, wiedziała ze słów Rogue. To ona była tam osobiście. Wszystko widziała. Sama walczyła. Kitty dosyć późno w ogóle się dowiedziała o tym wydarzeniu.
Na gest odnośnie wody Shadowcat wyraziła pozytywną odpowiedź i po chwili miała przed sobą szklankę wody. Tym razem jej spojrzenie padło na urządzenie, które wcześniej Faith położyła na biurku. Zerknęła na hologramy, które się z niego wyświetliły. I bez przedstawiania osób przecież wiedziała, kogo ukazują. Ich nową drużynę. Młodych, którzy mieli szansę, by w przyszłości zostać nowym pokoleniem X-Menów.
Następnie kobieta wyłączyła dwa hologramy, zostawiając włączone tylko dwa z nich. Josh i Noriko. Medyk, który miał potencjał w przyszłości zostać kimś naprawdę potężnym. Jak ze słów Bestii wynikało, prawdopodobnie mutant poziomu Omega. I Noriko. Której moc była niebezpieczna również dla niej samej. Urządzenie zostało wyłączone, więc jej wzrok przesunął się na ich rozmówczynię.
- To chyba już tradycja. Spotykanie się z potężnymi istotami. W dodatku zupełnie przypadkowo. Jak my dzisiaj z Nodinem. - odpowiedziała z delikatnym uśmiechem. W końcu nie planowały walki na dzisiejszy dzień. Były wysłanniczkami Instytutu do Ambasady CORE. Miały tutaj zająć się tylko rozmową. Ale oczywiście w przypadku X-Menów dzień bez walki byłby dniem straconym. Tradycji stała się zadość.
- Nasza przywódczyni też na pewno jest wam wdzięczna. Im. A ja wam. Za uratowanie Lockheeda i leczenie go. Co do reszty X-Menów, nie mogę nic mówić. Ale chętnie wam pomogę kiedyś, jeśli będę w stanie. W imieniu szkoły jednak decyzje może podejmować tylko dyrektorka. - Dziewczyna zdawała sobie sprawę, że może mówić o odwdzięczaniu się, ale decyzja nie należała do niej. Co zresztą było oczywiste chyba dla każdego. Nie była przywódcą. Nie miała siły decyzyjnej. Mogła jedynie sugerować, że coś takiego było możliwe.
Dziewczyna sama upiła nieco wody ze swojej szklanki, słuchając dalej. Informacja o niebezpiecznej misji nie spodobała się. Szczególnie, gdy została ona wypowiedziana takim tonem głosu. To nie sugerowało niczego dobrego. Miała nadzieję, że ci cali Urkyn'Vareis nie narażali za bardzo ich uczniów. Sami byli potężnymi istotami, to Kitty zdążyła zauważyć po Nodinie. Ale powinni sobie zdawać sprawę, że ludzie nie byli tak potężni jak oni.
- Powiązanie? Czyżby ta dwójka znalazła sobie kosmicznego przyjaciela? - jedynie z tym kojarzyło się jej powiązanie, dla którego dwójka młodych uczniów postanowiła zaryzykować, by pomóc komuś, kogo spotkali tylko raz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rogue

avatar

Liczba postów : 140
Data dołączenia : 06/07/2013

PisanieTemat: Re: Ambasada CORE (Wyspa Zewyhn)   Sob Maj 12, 2018 8:02 pm

- Brudną robotą zajęła się Phoenix. My wspólnie ze Shi’ar mogliśmy dać jej jedynie tyle czasu ile potrzebowała, by zrobić co było konieczne. – prawda była taka, że bez wsparcia ze strony tegoż kosmicznego bytu żadne z nich nie wróciłoby do swojego domu. Ani Lilandra, ani Gladiator, ani żadne z X-Men biorących udział w tej eskapadzie. Choć podczas tej misji stracili bliską im osobę, trudno nie odetchnąć z ulgą słysząc wyraźne potwierdzenie tego, że to zagrożenie już nie istnieje. Przynajmniej jeden problem z głowy, co jednocześnie sprawiało, że pytanie nad którym debatowała wspólnie z Emmą stało się jak najbardziej realne. Co z cząstką Phoenix Force, która została jej przekazana, gdy mieli okazję pożegnać się z Jean?
- Cieszę się i w ogóle, ale jest coś o czym chyba nie wiecie, a co może sprawić, że problem Phoenix Force w przyszłości znów może stać się realny. Zwłaszcza jeśli ta, albo jej część, faktycznie przestała istnieć wraz ze zniknięciem kryształu. – rzekła, trochę niepewnie, nie wdając się w szczegóły. Może to jeszcze nie jest dla niej odpowiedni moment, a może zwyczajne chciała wzbudzić u swojej rozmówczyni ciekawość. – Ale możemy o tym porozmawiać później. – dodała. Miały przecież jeszcze wiele rzeczy do poruszania. W odpowiedzi na ciche zapytanie, pokręciła głową dając znać, że nie ma ochoty na wodę. Może później, gdy rozmowa sprawi, iż rzeczywiście zaschnie jej w gardle. Słuchała więc i przyglądała się wszystkiemu co działo się dalej. A gdy miała w końcu możliwość odezwać się, zrobiła to bez chwili wahania.
- Problem w tym, że wcale nie mieli wylądować w Houston. Wciąż przechodzą szkolenie. Tego typu ryzyko z ich strony było czystą głupotą. Na ich szczęście, poradzili sobie nie najgorzej. – to akurat musiała im przyznać. Nie słyszała wiele na temat tamtych wydarzeń, ale skoro udali się bezpośrednio w pole walk między kosmicznymi rasami i organizacjami, a potem wrócili z tego względnie cali i zdrowi, zwyczajnie musieli wypaść całkiem nieźle.
- Nas też to zastanawia. Z założenia staramy się unikać tego typu kontaktów, nie chcąc sprowadzić nieszczęścia na tych, nad którymi sprawujemy tam pieczę. Nad pewnymi sprawami nie możemy jednak przejść obojętnie. Mimo to nie da się również nie zauważyć, że zwłaszcza w ostatnim czasie nad Instytutem musi znajdować się chyba jakaś latarnia, która cały ten bajzel sprowadza wprost pod nasze bramy. Chciałabym się do tego przyzwyczaić, a mimo to czasem wciąż mam problem widząc w telewizji czy w Internecie, że Avengers przyjmują w swoje szeregi gadającego szopa, tudzież nieco mniej rozmowne drzewo. – na świecie robi się coraz dziwniej, czasem ma nawet wrażenie, że traci rozum. Bo kto jeszcze kilka, kilkanaście lat temu powiedziałby, że kosmici czy skandynawscy bogowie będą na Ziemi czymś względnie normalnym? Na pewno nie ona. Jeśli nie chcesz zwariować, musisz się do tych nowych czasów przystosować.
Niestety dla Anny ta przyjemna część dyskusji z komandor Hartley miała się za chwilę skończyć. Nie dlatego, że dojdzie do jakiejś katastrofy czy kolejnego ataku. Wszystko przez kilka słów, które w najmniejszym stopniu nie przypadną Annie Marie do gustu. Zwłaszcza, że z mowy i mimiki kobiety uda jej się wyczytać więcej niż będzie chciała. Wiadomość ta spadła więc na nią trochę jak grom z jasnego nieba. Była zaskoczona i im bardziej dochodziło do niej to o czym wspomniała komandor, tym więcej emocji kotłowało się w jej głowie. Zaskakiwało ją też to jak podeszła do tego tematu Shadowcat. Nie mogła pozwolić, by przeszło to tak prostu bez żadnego echa.
- Rozumiem, że Frost nie ma pojęcia o tym, że dwójka naszych podopiecznych bierze udział we wspomnianej misji? Ani nikt choćby w najmniejszym stopniu uprawniony do podejmowania podobnych decyzji? Inaczej zostałybyśmy o tym wcześniej poinformowane. Czy to przez samą Frost, czy to przez kogoś innego. Z tego i twoich słów wnioskuję też, że z rzeczonym zadaniem wiąże się ogromne ryzyko. Takie, w którym prawdopodobieństwo śmierci jest dość wysokie, a powstanie poważnych obrażeń właściwie nieuniknione. Inaczej nie mielibyście oporów przed zwróceniem się do naszej liderki z prośbą o udzielenie wsparcia w postaci potrzebnych wam osób. Osób, które przypominam wciąż są tylko dzieciakami, wciąż przechodzą szkolenie i nie mają większego doświadczenia w pracy w terenie, i z tych wszystkich powodów miały działać wyłącznie pod opieką jednej z naszych najbardziej zaufanych przedstawicielek. Mylę się? – w przeciwieństwie do swojej przyjaciółki, Anna nie przyjęła tej wieści z równie wielkim spokojem. Wręcz przeciwnie, naprawdę cienka linia dzieliła ją od wybuchu złości i tego, by w dosadnych słowach wyrzucić komandor Hartley co myśli o tego typu zachowaniu. Waga spotkania i ranga miejsca, w którym przebywają sprawiły jednak, że Rogue jeszcze przez chwilę zdołała się opanować. I było widać, i słychać, że przychodzi jej to z wielkim trudem.
- W ostatnim czasie straciliśmy wystarczająco wielu przyjaciół. Dla waszego i naszego dobra radziłabym więc, abyście dołożyli wszelkich starań, by zarówno Josh, jak i Noriko wrócili do nas cali i zdrowi. Bo na kolejne tego typu tragedie nie możemy sobie pozwolić. – po jej słowach, po jej pełnej wściekłości minie i zaciskających się dłoniach widać było, że nie żartuje. Ciężko powiedzieć do czego mogłaby się posunąć gdyby coś im się stało, sama nie była tego pewna, ale cokolwiek by to nie było, zatrzymanie jej byłoby ciężką sprawą. Gdyby chodziło o kogoś innego… Kogoś bardziej doświadczonego, kto doskonale zdaje sobie z zagrożeń związanych z ich trybem życia… Może przyjęłaby to lepiej. Tu, w grę wchodziło życie dzieciaków. Tak, dzieciaków, choć byli przecież zaledwie kilka lat młodsi od niej. W ich wieku swoje już jednak przeżyła i widziała. Otoczenie, w którym się wychowywała ostatecznie przysporzyło jej problemów, z którymi nierzadko musi mierzyć się do dziś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1548
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Ambasada CORE (Wyspa Zewyhn)   Nie Cze 10, 2018 6:36 pm

NPC Storyline - Faith Hartley

-Chciałabym, by było to takie proste.
Komandor krótko odpowiedziała na słowa Kitty, dotyczące wszechświata oraz wzajemnej pomocy. A zwłaszcza stawaniu ramię w ramię z wrogiem, przeciwko większemu złu. Niestety polityka była pod tym względem bardzo brutalna i nie odpuszczała, a wielu potrafiło dążyć do samozagłady - jeśli tylko pozwalało to zabrać ze sobą przeciwnika. Odnośnie znajdowania sobie przez młodych mutantów "kosmicznego przyjaciela", Faith tylko skinęła głową. Nie była w stanie więcej tutaj powiedzieć, bo było to prawdopodobne. Scenariusz wymuszenia odpadał, a sama oficer nie koniecznie chciała w tym momencie więcej zdradzać na temat istoty, z którą Noriko oraz Josh wyruszyli "w świat". Jednak kobiety przedstawiły sobą dwie, prawie skrajnie różne reakcje. O ile Shadowcat wydawała się bardziej spokojnie reagować na sytuację, o tyle po Annie dało się dostrzec dość spory poziom niezadowolenia. Co jeszcze bardziej podkreśliła w swojej wypowiedzi, skierowanej do komandor, oficer CORE. Faith przez cały ten czas nie wydawała się w jakikolwiek sposób wzruszona lub urażona jej słowami. Można powiedzieć, że była do tego przyzwyczajona. Na swój sposób, jak każda formacja mundurowa - również i CORE obrywało za grzechy, które nie koniecznie ich dotyczyły.
-Stonowałabym swoją wypowiedź, będąc na twoim miejscu.
Zaczęła spokojnie Faith. Oskarżenia specjalnie jej nie wzruszyły. Jedynym gestem, jaki wykonała, było przesunięcie prawej dłoni i położenie jej na monitorze ISACa. Urządzenie błysnęło krótko, jednak nie dało żadnej informacji zwrotnej. W sumie to nic się nie wydarzyło, co obie kobiety mogłyby jakkolwiek odczytać. Być może komandor posłała jakiś komunikat. Niemniej jej słowa mogły dać do myślenia. Gdyby trafiły na jakąś istotę z przerostem formy nad treścią, mogłyby zostać po prostu wyrzucone za drzwi. Co prawda w CORE tacy się - raczej - nie zdarzali. Ale na świecie już tak, tym bardziej w kosmosie.
-Ryzyko wpisane jest zarówno w moją, jak i waszą służbę. Wasze dzieciaki doskonale wiedziały, na co się piszą. Gdyby zależało to ode mnie - nigdy by się tam nie znalazły.
Tutaj kobieta zrobiła krótką przerwę, chwyciła za szklankę i wzięła łyka wody. W jej ostatnim zdaniu kryło się nieco więcej, niż prosta zależność od niej. Sprawa nie dotyczyła nawet tej grupy, a co dopiero jej - jako osoby.
-Pretensje możecie mieć tylko do tego pojedynczego widma, które wciągnęło ich w tą zawieruchę. Stworzenia, które było w stanie niepostrzeżenie dostać się na teren waszej szkoły, a następnie wyprowadzić z niej dwójkę uczniów. Ale nie to jest problemem.
Komandor powoli odsunęła od siebie szklankę, a następnie pochyliła lekko korpus, opierając łokcie na stole i przybliżając się nieco do kobiet siedzących po drugiej stronie stołu.
-Istota odpowiedzialna, to Urkyn'Vareis. Gad, smok, byt. Ich życia na pewno są zagrożone. Równocześnie - on na pewno dba, by nic złego im się nie stało, ponad to - co może podczas walki. Jednak osobnik ten pozostaje widmem. Jeśli zadecydował, że chce pomocy dwójki waszych uczniów - a oni się zgodzili - to zarówno wy, jak i my, nie mamy nic do gadania.
Faith cofnęła się i oparła ponownie plecami o oparcie fotela, na którym siedziała. Dłonie położyła na oparciach i kontynuowała.
-Okręt floty Alranois nawiązał z nimi kontakt przed kilkunastoma godzinami. Ustalili, że nic im nie jest i bezpiecznie znaleźli się na wyspie. Jakkolwiek sensownym jest martwienie się, dwójka waszych uczniów zdobyła zaufanie i przyjaźń istoty, znajomości z którą wielu może pozazdrościć. Jeśli będziecie mieli okazję, polecam wzmocnić więź oraz stworzyć w nim sojusznika, przyjaciela. Problem latarni nad Instytutem sam się rozwiąże.
ISAC zamrugał, a komandor sięgnęła do niego prawą dłonią. Urządzenie wyświetliło informacje skierowaną do oficer, na niewielkim hologramie tuż nad sobą. Kobieta zapoznała się z nią, a następnie wygasiła obraz, wracając swoją uwagę do mutantek.
-Urkyn'Vareis są naszymi sojusznikami oraz przyjaciółmi. Nie mamy jednak żadnej kontroli ani możliwości wydawania im poleceń. Sami sobą rozporządzają. Wiemy również tylko o tym, o czym chcą, byśmy wiedzieli.
Być może nie stawiało to wielkiego CORE w dobrym świetle, jednak nikt nigdy nie mówił, że organizacja będąca pozostałością po Imperium Crathygtanskim stoi najwyżej w hierarchii władzy i siły. Nie trudno było znaleźć znacznie potężniejszych od niej samych, a same widma pozostawały dla CORE nieraz równie tajemnicze, co Phoenix Force dla X-Men. Faith nie miała tutaj wpływu na możliwe decyzje podejmowane przez gady. Jeśli te stworzenia chciały coś zrobić - po prostu to robiły. Nie chcąc zmieniać tematu, komandor dała swym rozmówczyniom chwilę na przemyślenia oraz ewentualne komentarze lub pytania. Jakkolwiek by to nie brzmiało, potrafiła postawić się na ich miejscu. Ją samą prawdopodobnie trafiłby szlak, gdyby usłyszała, że jej uczniowie - za których odpowiada - właśnie biorą udział w jakiejś samobójczej, niebezpiecznej misji z obcym, nieznanym stworzeniem - potencjalnie bardzo niebezpiecznym.

_________________


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadowcat

avatar

Liczba postów : 144
Data dołączenia : 27/02/2013

PisanieTemat: Re: Ambasada CORE (Wyspa Zewyhn)   Czw Cze 14, 2018 4:33 pm

Czy Kitty była aż tak spokojna? Można by wręcz stwierdzić, że obojętna. Było to tylko powierzchowne wrażenie. Dziewczyna po tylu latach spędzonych w Instytucie nauczyła się hamować swoje emocje. Nie kierować się nimi i nie okazywać tych niepotrzebnych. Kobieta siedząca przed nimi nie miała nic wspólnego z wyprawą dwójki uczniów na wyspę po środku niczego. Wylewanie swojego gniewu na nią nie miało większego sensu.
Rogue jednak nie krępowała się z wylewaniem swoich emocji tu i teraz. Cóż, przynajmniej zrobiła to za nie obie i zmusiła ich rozmówczynię do tego, by powiedziała im nieco więcej o stworzeniu, z którym dwójka ich uczniów się zaprzyjaźniła. I o sytuacji w jakiej teraz cała trójka była. Zawsze to jakiś plus, a podobno wszędzie dobrze jest szukać jakichś pozytywów. Shadowcat położyła dłoń na dłoni swojej przyjaciółki, by ją spróbować choć trochę uspokoić. Były na misji dyplomatycznej, powinny uważać na to, co mówią.
- Szczególnie ten fragment z przyjaźnią ma spore znaczenie. Wszyscy w szkole wiemy, jak bardzo antyspołeczna jest Noriko. Nie trzyma się chyba z nikim poza Joshem. To, że obdarzyła tym uczuciem kosmiczną istotę znaczy wiele.- odezwała się, przy okazji przekazując nieco informacji komandor, która siedziała przed nimi. Surge była znana ze swojego gorącego temperamentu. Można było odnieść wrażenie, że wiecznie była zła na coś lub kogoś. Szczególne kłopoty miała w dogadywaniu się z innymi dziewczynami. Przyjaźń ze smokiem z kosmosu musiała więc być czymś naprawdę wyjątkowym.
- Jeśli ten Urkyn pojawi się znowu u nas w Instytucie i zostanie złapany na tym to na pewno czeka go długa rozmowa odnośnie porywania naszych uczniów. Nawet jeśli za ich zgodą. Zresztą Noriko i Josh też powinni byli poinformować kogoś z dorosłych o ich wycieczce w nieznane. Przeczuwam szlaban w najbliższym czasie. - stwierdziła dosyć poważnym tonem. Za nieposłuszeństwo należała im się jakaś kara. Albo chociaż upomnienie. Chociaż pewnie po Joshu to spłynie jak woda po kaczce. Niektórzy ludzie byli niereformowalni.
- Czy jesteście w stanie na bieżąco śledzić, co się tam dzieje? - zapytała jeszcze na koniec kobietę. Dobrze by było wiedzieć, jak zmienia się sytuacja ich uczniów.[/color]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rogue

avatar

Liczba postów : 140
Data dołączenia : 06/07/2013

PisanieTemat: Re: Ambasada CORE (Wyspa Zewyhn)   Nie Cze 17, 2018 3:10 pm

Nie wiedziała, czy komandor Faith próbowała ją w ten sposób uspokoić czy co, ale nie poskutkowało. Wciąż była wściekła i samym spojrzeniem niemal raziła piorunami. Rogue nie była łatwą w obyciu osobą. Mówiła to co myślała, rzadko kiedy wyraźnie się powstrzymując. Wysyłając ją tu, Frost doskonale sobie przecież tego zdawała sprawę. Anna Marie sama ją przed tym ostrzegała.
- Mam gdzieś to kim jest osobnik, który uprowadził naszych uczniów. Może być sobie nawet reinkarnacją samego Boga, ale jeśli tej dwójce spadnie włos z głowy, lepiej dla niego będzie, ażeby w przyszłości nie znalazł się gdzieś na mojej drodze. – mówiła całkiem poważnie. Denerwowało ją to tym bardziej, że te całe Widma uważały się za istoty znacznie wyżej stojące w hierarchii wszechświata od ludzi i zapewne innych inteligentnych ras, i nikt zupełnie się tym nie przejmował. Ignorowanie zasad, rozdmuchane do granic możliwości ego, przekonanie o własnej wyższości oraz doskonałości… Przybyli na Ziemię i czują się nad wyraz spokojnie. Jakby byli u siebie w domu. Pozostałych traktują służących, którzy wręcz zobowiązani są im służyć. Prędzej czy później na podobnym zachowaniu się przejadą.
- I mylisz się… Dopóki Josh oraz Noriko mieszkają pod naszym dachem, jesteśmy ich opiekunami. W przypadku Josha, jedna z nas jest jego opiekunką także pod względem czysto prawnym. Więc tak, niezależnie od tego w jaki sposób przebiegło zaangażowanie tej dwójki do udziału w misji, to zdecydowanie mamy coś w tej kwestii do powiedzenia. – zgodnie ze słowami Kitty, Anna była wręcz przekonana, że za złamanie pewnych zasad dwójce młodych mutantów grozi poważna kara. Za pierwszym razem im się upiekło, ale teraz nie będzie tak różowo. Sama dopilnuje tego, by Emma nie zignorowała podobnych przykładów nieodpowiedzialnego zachowania.
- Dla mnie wygląda to tak, że na całym tym sojuszu tylko jedna strona naprawdę zyskuje. I nie mówię o was. Próbowaliście chociaż dowiedzieć się kim rzeczywiście są te Widma? Skąd pochodzą? Czego tu szukają? Co zrobicie, gdy w końcu dojdą do wniosku, że panujący na naszej planecie ład im nie pasuje i postanowią go zmienić? – od wszystkich wszędzie wymaga się, by po przybyciu do obcego państwa przystosowano się do panujących tam zasad. W jej wyobrażeniu podobnie powinno wyglądać to również w znaczeniu bardziej.. kosmicznym? Z braku lepszego słowa. Związek, który panował między The CORE, Widmami i resztą świata w żadnym wypadku nie był zdrowy. Przypominał to co widuje się w państwach, w których religią dominują jest islam. Mężczyzny wyprawiają co tylko sobie pomyślą, tymczasem kobiety nie mają prawa do niczego. Jeśli ktoś uważa to za właściwy przykład relacji, które powinny panować w tym trójkącie, w którym rzeczonymi mężczyznami są Urkyn’Vareis, a kobietami wszyscy inni, to coś jest nie tak. Po jednej i po drugiej stronie. Anna nie zamierzała być tego uczestnikiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Ambasada CORE (Wyspa Zewyhn)   

Powrót do góry Go down
 
Ambasada CORE (Wyspa Zewyhn)
Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Wyspa Twarzy
» Wyspa Endor
» Bezludna Wyspa - Survival Time.
» Kronika rodu Tarth
» Most w Sligachan, wyspa Skye

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Reszta planety :: Alranois-
Skocz do: