Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Placówka banku

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Rhoshan
Lisi Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 485
Data dołączenia : 15/06/2014

PisanieTemat: Placówka banku   Pią Lip 07, 2017 10:37 pm

Jedna z wielu placówek dosyć znanej sieci banków. Za dnia pilnowana przez ochroniarzy, zbrojony beton, monitoring oraz masę innych współcześnie wykorzystywanych zabezpieczeń. Każdego dnia następuje tu obrót gotówki na niewyobrażalną skalę. Udzielane są tu kredyty oraz inne usługi, które świadczą banki i mimo znacznego procentu za takie usługi to jednak na klientów nie narzekają. Zwykle największa aktywność klientów następuje rano.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sabretooth

avatar

Liczba postów : 66
Data dołączenia : 11/02/2013

PisanieTemat: Re: Placówka banku   Sob Lip 08, 2017 7:29 pm

Ekwipunek na misję:
kombinezon malarski z wielkim czerwonym "X" w czerwonym kółku na plecach
Maska
M4A1 z granatnikiem
UMP 45
Kilka granatów, ładunki do wysadzić sejfu (takie o potwornej sile przebicia, które bez problemu zniszczą sejf), farba w spraiu, kilka toreb na pieniądze i plany budnynku w PDA
*************************************************************************

Niemcy, piękny kraj z pięknymi miejscami i pięknymi kobietami - głównie tymi z za Odry i Buga. Jednak nie w takim celu Victor się tu znalazł, miał zadanie i musiał się za nie wziąć. Gdy już udało mu się ruszyć swoje kanadyjskie dupsko z Ameryki i dostać do stolicy Niemiec nie wziąz się od razu do misji. Nie, to by było zbyt proste. Wpierw poszwędał się po mieście chcąc zgubić ewentualnie podążający za nim ogon. Cóż, na szczęście nikt za nim nie podążał, a on mógł zająć się kompletowaniem potrzebnych mu do misji rzeczy - kombinezon, maska, torby i farba były dodatkami do całości. Swoją drogą szef nie dał zleceniodawca nie dał mu żadnych konkretnych i sztywnych zasad misji, więc mógł bez problemu wykożystać nadążają się okazję do własnych, nieco chorych celów. Będąc jeszcze w tanim hoteliku namalował z tyłu kombinezon charakterystyczne "X" wzorowane na tym, którego używają tak bardzo znienawidzeni przez niego X-Mani. Niestety, malunek wykonany był czerwoną farbą, bo jak na złość w sklepie nie było srebrnej. No ale nic, trzeba działać.

Gdy cały dodatkowy ekwipunku był już gotowy, Creed udał się do wyznaczonego przez zleceniodawcę kontaktu - tam odebrał broń i bomby. Wszystko jal należy. Teraz pozostawało zwinąć jakiś nierzucający się w oczy samochód i po prostu podjechać pod bank.

Popołudnie było deszczowe i zimne, jednak Victorowi to nie przeszkadało. Palił spomojnir fajkę stojąc kilka przecznic od wyznaczonego celu. Nie stresował się, nie czuł podniecenia całą akcją. Siedział w tym biznesie zbyt długo, aby odczuwać z pracy jakąkolwiek satysfakcję. Pora ruszać.

Sabertooth zaciągną maskę na twarz, po czym odpalił samochód i z dość dużą prędkością po prostu wjechał w główne wejście zabijając ochroniarza. Siła, z jaką auto wbiło się w wejście była na tyle duża, że auto dojechało aż pod schody prowadzące na wyższe piętra blokując je. Z resztą, one go nie interesowały. Jego cel - skarbiec znajdował się w piwnicy. Tam też miał zamiar się udać. A jak miał ramiar uciec? Normalnie, wysadzić jedną ze ścian i przedostać się do kanałów.

Wysiadając ze zdewastowanego samochodu Victor staną w swej pełnej okazałości pośród kłębów kurzu i pyłu. W ręku trzymał gotowy do strzału karabin. Rock & Roll, pora zaczynać...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Rhoshan
Lisi Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 485
Data dołączenia : 15/06/2014

PisanieTemat: Re: Placówka banku   Sob Lip 15, 2017 12:20 am

Wszystko było przygotowane zgodnie z planem poczynając od broni, kończąc na pozostałych akcesoriach. No może z pominięciem tamtej srebrnej farby. Jako, że popołudnie było deszczowe to stosunkowo wielu ludzi szukało w banku schronienia przed deszczem pod pretekstem załatwiania swoich spraw. Niektórzy siedzieli pod ścianą wraz z laptopami oraz innymi elektronicznymi urządzeniami podpiętymi do wifi bankowego. Próbowali jakoś zająć sobie czas i nie mogli przewidzieć tego co miało stać się zaraz. Creed wjechał autem wprost w drzwi banku taranując przy tym ochroniarza, który nie miał zbytniej szansy tego przetrwać. Chyba, że był mutantem lub innym nadczłowiekiem, o których ostatnio było dosyć głośno ale sądząc po drgawkach pośmiertnych ciała, raczej żaden z niego nadczłowiek. Auto zablokowało się na schodach prowadzących do wyższych kondygnacji, zaś pozostali funkcjonariusze pracujący w banku od razu wyciągnęli broń. Było ich 6, a wśród 25 cywili zapanował chaos. Kulili się pod ścianami lub ukrywali za krzesłami lub ozdobnymi doniczkami z roślinnością. Pracownicy banku ukryli się za ladami i najpewniej ktoś już włączył alarm. Ochroniarze jeszcze nie zaczęli strzelać, gdyż nie mieli wizji z powodu pyłu, jednak długo ten stan się nie utrzyma. Rozstawieni byli głównie przy osłonach, czyli po prostu przeskoczyli za blaty biurek i mierzyli z broni krótkiej w stronę wraku. Zmysły Creeda znacznie wcześniej wyłapały cyknięcie odbezpieczanej broni, a dzięki zapachowi dało się mniej więcej ocenić miejsce, w którym ochrona stała. Pytanie tylko jak dużo czasu minie zanim przybędzie tutaj znacznie większa ilość policji?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sabretooth

avatar

Liczba postów : 66
Data dołączenia : 11/02/2013

PisanieTemat: Re: Placówka banku   Sob Lip 15, 2017 6:43 pm

Pomieszczenie osnute było mgłą składającą się z pyłu oraz dymu wydobywającego się z auta. Victorowi to jednak w najmniejszym stopniu nie przeszkadało - nawet mając ograniczone pole widoku - odpalał swoje pozostałe zmysły i bez problemu lokalizował wszystkie ofiary. Najpier należało zająć się ochroną. Nie temu, że stanowili dla niego zagrożenie, a raczej o weliminowanie uzbrojonej siły żywej rywala.
Kierując się nosem Sabretooth bez problemu wymierzył z karabinu i sześciomrotnie nacismając spust sprawił, że głowy ochroniarzy pękły niczym bańki malując ściany ns piękny rubinowy kolor - w końcu kombinezon malarski zobowiązywał. Teraz odwrócił się w stronę skulonych pod ścianą ludzi. Na jego twarzy nie drgną ani jeden mięsień, gdy zdją z pleców UMPa i zasypał ich gradem kul. "Zabić jak najwięcej osób i zrobić to jak najbrutalniej. Ludzie mają o tym słyszeć i się bać" - tak brzmiał mniej więcej rozkaz od zleceniodawcy, a on był tylko jego wykonawcą.

Gdy już Victor upewnił się, że sterta ciał przestała się ruszać odwrócił się na pięcie i wrzucił granat pod samochód. Nie miał jednak zamiatu czekać, aż ten wybuchnie, tylko wykorzystując swoją nadludzką szybkość przemieścił się do drzwi prowadzących w do piwnicy, a tym samym do sejfu. Ku jego szczęściu drzwi były otwarte.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Rhoshan
Lisi Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 485
Data dołączenia : 15/06/2014

PisanieTemat: Re: Placówka banku   Nie Lip 23, 2017 10:02 pm

Stopniowo zasłona dymna Sabertootha traciła swoją moc, a gdy ten otworzył ogień całkiem oczywiste stało się to gdzie aktualnie był. Jasne, że zdążył poważnie ranić jednego z ochroniarzy, jednak w bankach nie zatrudnia się byle kogo i reszta po prostu ukryta za osłonami czekała na moment przeładowania. Było to ciężkie do usłyszenia z racji krzyku cywili oraz kolejnych oddawanych strzałów. No i przy okazji Creed oddając taki strzał kierowany węchem lub słuchem miał też trochę szczęścia przy oddawaniu tamtego strzału, gdyż sądząc po przyśpieszonym oddechu tamten został dosyć poważnie ranny a zapach większej ilości krwi (głównie intensywność zapachu z tamtego kierunku) sugerowała, że został trafiony najpewniej w tętnicę szyjną.
Cywili całkiem sporo dał radę zabić gradem tych kul, dlatego też o wiele trudniejsze stało się wyczuwanie poszczególnych zapachów które mieszały się w powietrzu. Trupy 15 cywilów wyścieliły część posadzki karmazynowym dywanem, jednak taka akcja nie mogła zostać pozostawiona bez należytej reakcji ze strony funkcjonariuszy, którzy gdy tylko dostrzegli okazję to od razu otworzyli do Sabertootha ogień. W tym momencie była już jako taka widoczność przez tę zasłonę dymną, więc w stronę Creeda pomknął ogień z pistoletów 5 ochroniarzy. Nawet z nadludzką prędkością ciężko jest unikać kul, a kilka z nich trafiło mutanta w klatkę piersiową. Na wysokości prawego obojczyka, lewej piersi oraz brzucha, co wystarczyło by obalić mutanta i zrzucić go z samochodu, który mógł posłużyć jako potencjalna osłona. Oczywiście nie zdążył odbezpieczyć i wrzucić pod auto tamtego granatu, gdyż mu przerwano. Healing Factor natomiast stopniowo zaczął goić te rany, ale duża dawka bólu nadal pozostawała, a co za tym idzie również reakcje ciała. Gdyby nie metalowy szkielet mogłoby się to skończyć o wiele gorzej. Na domiar złego Saber mógł również usłyszeć nadciągające syreny oraz śmigłowiec. Najpewniej za parę chwil wejdą tu odpowiednio przeszkoleni ludzie, którzy znacznie lepiej radzą sobie z rabusiami niż ochroniarze bankowi.


_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sabretooth

avatar

Liczba postów : 66
Data dołączenia : 11/02/2013

PisanieTemat: Re: Placówka banku   Nie Lip 30, 2017 11:30 am

Dobra, dość tego. Nie bądą do mnie jacyś ludzie strzelać.
Creed, przyją pociski na klatę - dosłownie - nie zdenerwował się, nie wpadł w furię, a na pewno się nie spocił. Za to zaczynał mieć dość tych ludzi. Czy oni nie mogli po prostu umrzeć? Nie mogli zdechnąć szybko i nie pogarszać swojej sytuacji? Nie. Oczywiście, że nie. Cóż, nie chcieli umrzeć po dobroci, to trzeba było zastosować działania nieca bardziej radykalne. Przerzuciwszy UMPa na plecy i ignorują ból, Victor przeładował karabin i zdjął widoczne kamery. Następnie ze zwinnością i szybkością małpy - jak przy jego gabarytach - przedostawał się za filary, za którymi znadowali się ochroniarze. Biedny ich los - urzywając karabinu jako maczugi, Creed bez problemu rozwalał im głowy i od czasu do czasu strzelał im w twarz. Następnie pozostawało zająć się czwórką ukrytą za biurkami. Niby Creed mógł wskoczyć na ścianę i używając szponów przedostać się po niej, jednak nie chciał pokazywać mocy. Mógł zrobić jednak coś innego. Biorąc odpowiedni rozbieg niemalże - a raczej dosłownie - staranował rzędy biurek nie zwarzając na lecące w jego kierunku strzały. Ochroniarze w większości uciec z trasy szarży mutanta, jednak po wszystkim musieli być w niezłym szoku.

Ta szarża przyniosła jednak odpowiedni skutek - znalazł się tuż obok drzwi prowadzących na dół i do skarbca. Nie tracąc czasu na zakładanie na nich bomby, Victor po prostu je wyrwał. Po czym po przekroceniu progu odstawił je na miejsce. Miał teraz chwilę, żeby przeładować i ruszyć do właściwego celu. Oczywiście domyślał się, że tu też napotka opór. Tak więc karabin na ramię i pędem marsz. Czasu coraz mniejszy, a jednostki specjalne coraz bliżej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Rhoshan
Lisi Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 485
Data dołączenia : 15/06/2014

PisanieTemat: Re: Placówka banku   Wto Sie 15, 2017 6:34 pm

Victor po dojściu do siebie zajął się widocznymi kamerami. Dało to ochronie kilka cennych chwil na przeładowanie broni jak również skróciło czas do przybycia wsparcia. Teraz już Creed mógł wyraźnie usłyszeć śmigłowiec oraz dźwięk zatrzymujących się furgonetek przed bankiem. Wybiegł zza osłony i błyskawicznie znalazł się w pobliżu filarów. Ochrona była bardzo zdziwiona, że bandyta wybiegł zza osłony jak szaleniec i zaczął ich atakować wręcz. Na morale negatywnie wpłynęło to w jak łatwy sposób rozbijał czaszki ich kolegów, chociaż na znaleźli się i tacy, którzy teraz byli po prostu wściekli i bez opamiętania strzelali w stronę Sabertootha pędzącego w stronę biurek.
Przy otwartej przestrzeni jak również ilości strzelających osób koniec mógł być tylko jeden. Został postrzelony w lewe ramię oraz prawe udo. Z prędkością jaką się poruszał oraz masą ciała, która wcale nie była mała po prostu wpadł w biurka, praktycznie łamiąc meble. Mutant mógł się regenerować, jednak nie był odporny na ból, ani tym bardziej na kule które skutecznie mogły go obalać. Dwaj funkcjonariusze, którym zdarzyło się być za osłoną z mebli, musieli się bardzo szybko ewakuować ze swoich pozycji. Oczywiście jednemu się nie udało na czas, gdyż mutant po prostu wpadł w niego oraz osłonę, za to jego koledze owszem i teraz pozostało mu jedynie pociągnąć za spust. Co się tyczy samych chłopaków ze służb specjalnych to wyglądało na to, że za jakieś 4 sekundy wpadną do budynku i to w liczbie znacznie większej niż ilość ochroniarzy bankowych. Jak zwykła broń palna ochrony była problematyczna, to niemiecka jednostka będzie miała znacznie większa siłę ognia. Plus był tylko taki, że Sabertooth pod sobą miał jednego z ochroniarzy, który właśnie dochodził do siebie po tym jak tamten w niego wpadł z dosyć dużą prędkością. Tamten drugi zaś coś krzyczał po niemiecku ale sądząc po obecnej sytuacji nie trzeba znać niemieckiego, by domyślić się o co chodzi. Pewnie coś w stylu "na glebę, bo cię zastrzelę".

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sabretooth

avatar

Liczba postów : 66
Data dołączenia : 11/02/2013

PisanieTemat: Re: Placówka banku   Czw Sie 31, 2017 4:51 am

Nic nie szło po myśli bestii, jednak nie zamierzał się poddawać. Fakt, popełnił JEDEN znaczący błąd - próbował wygrać bez swych mocy, zupełnie jak jakiś podły człowiek. Teraz musiał jednak wziąć się w garść, spiąć dupsko i udowodnić wyższość ewolucji nad ludźmi. Czujną wyraźny ból w nodze wątpił, aby udało mu się wykonywać obecnie jakieś skomplikowane kombinacje, postanowił więc - i tu zaskoczenie - znów postawić na siłę i nieprzewidywalność.
Sytuacja wyglądał jasno - leżał twarzą do podłogi będąc na jednym z ochroniarzy, a nad nim stał drugi. Gdyby tego było mało, to za kilka sekund do środka wpadliby chłopcy z jednostek specjalnych - po prostu bajka. Dobra, pierwszym od czego zaczął było błyskawiczne wysunięcie szponów i jednoczesne wbiciu ich w udo stojącemu nad nim strażnikowi, to było proste. Doskonale widział jak tamten zaczyna chwiać się na nogach dosłownie wymiękając. Teraz pozostawało zając się nieco poważniejszym problemem - tak, chodzi o "tę poważniejszą" policję. Nie czekając, aż sytuacje sanie się jeszcze bardziej beznadziejna przeturlał się na bok jednocześnie łapiąc leżącego pod nim mężczyznę. Miał zakładnika - a może zwykłą żywą tarczę - to już coś. Jedną rękę oplatając w okół jego szyi dusił go dość mocno, a drugą przygotował sobie torbę z bombami. Tak, widział jak policja wbiega do środka, jednak miał to gdzieś - miał powarzą przewagę taktyczną.
Jestem Sabretooth dziwki! - wykrzyczał, gdy do środka wtargnęła policja - Weźcie mnie, proszę bardzo. - jednocześnie wymacał w torbie jedną z bomb. Miały one dość prosty zapalnik. Wystarczył jeden przycisk, a samoistnie włączał się w niej dziesięciopunktowy zapalnik. Był gotowy na wszystko, mógł go wcisnąć w każdej chwili - wcisnąć i rzucić torbą w oddział. Tak, to byłby ciekawy widok - zupełnie jak na wojnie. A może on nadal na niej był?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Rhoshan
Lisi Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 485
Data dołączenia : 15/06/2014

PisanieTemat: Re: Placówka banku   Wto Wrz 12, 2017 10:55 pm

Akcja rozwijała się dosyć szybko i najwyraźniej zbliżała również do końca. Sabertooth zaskoczył strażnika swoją szybkością, dlatego tamten nie trafił oddanym strzałem z broni. Wbite szpony w udo sprawiły mu dużą dawkę bólu co sugerował krzyk strażnika oraz opadnięcie na podłogę i uciskanie zranionej kończyny. Teraz jednak mutant miał zakładnika, który nie mógł zbytnio się wyrwać. Wkrótce miał się przekonać o pewnym niedopatrzeniu jakiego właśnie dokonał.
Służby specjalne wkroczyły do banku, jednak nie mogły oddać strzału kiedy mutant miał zakładnika. Już miał sięgnąć po bomby, by je rzucić w kierunku rozproszonych policjantów, gdy usłyszał strzał z kierunku, w którym jeszcze niedawno leżał pozostawiony przy życiu ochroniarz z krwawiącym udem. Victor może i miał szkielet z adamantium, ale w żaden sposób nie chroniło go to przed wstrząsami. Mogło to ochronić jego czaszkę przed przebiciem przez kule, która go właśnie trafiła ale nie ochroniło go to przed wstrząsem jaki nastąpił po uderzeniu kuli w metalową czaszkę. Upadł na podłogę robiąc przy tym dosyć sporo hałasu. Może to nie był taki dobry pomysł pójść samemu? Teraz jego świadomość odpłynęła na skutek wstrząśnienia, a w jakich warunkach się obudzi to już pokaże czas.
Nie wiadomo jak długo spał, jednak po przebudzeniu ukazały mu się sterylnie czyste ściany, a jego ciało było unieruchomione metalowymi sztabami. Do ręki podpiętą miał aparaturę medyczną, zaś samo miejsce wyglądało jak cela sądząc po wystroju. Szpitalna, ale jednak cela.

/ZT > tutaj

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Placówka banku   

Powrót do góry Go down
 
Placówka banku
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Bank Gringotta
» Tajna placówka rządowa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Niemcy :: Berlin-
Skocz do: