Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Le Chat Noir

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Fenris
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 289
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Le Chat Noir   Sro Lip 26, 2017 11:49 am


Może nie tak znany na całym świecie, jak Moulin Rouge, kabaret "Czarny kot" również jest ważną częścią paryskiej historii, oraz kultury. Oryginalny Le Chat Noir powstał w 1881 roku i skupiał wokoło siebie znaczną część ówczesnej bohemy. Wtedy także kabaret wydawał własną gazetę o tym samym tytule, której okładka stała się oficjalnym symbolem przybytku. Po jego oficjalnym zamknięciu w 1897 na całym świecie powstały jego repliki.

Niewielu jednak wie że nie dalej jak kilka przecznic od oryginalnego położenia istnieje przybytek o tym samym kryptonimie, dostępny tylko dla osób, które zostały starannie dobrane przez właściciela kompleksu. Zbiera się tam śmietanka towarzyska złakniona bardziej niecodziennych wrażeń. Każdy z gości zostawia swoją tożsamość przy wejściu i przywdziewa wybraną przez siebie maskę. Oczywiście na wyposażeniu są też maski dla służby i gości, jednak zakładanie takiej nie dobranej przez siebie osobiście traktowane jest jako faux pas. Tak samo jak poruszanie w jakikolwiek sposób tożsamości bawiących tu gości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fenris
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 289
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Re: Le Chat Noir   Sro Lip 26, 2017 1:07 pm

Nie była to najlepsza pogoda na tego typu interesy. Było grubo po północy, a do tego lało jak z cebra. Ciężkie, gęste krople deszczu odbijały się z głośnym dudnieniem od kocich łbów, którymi wybrukowana była alejka. Mimo że Paryż uchodził za miasto romantyków i poetów, to widocznie nikt dzisiaj nie szukał weny, czy miłości między strugami ulewy. Ulice były zupełnie puste, tak więc nikt nie zwracał uwagi na dwójkę szukających właściwego adresu ludzi.
Ze znalezieniem odpowiedniego lokalu nie było większego problemu. Z zewnątrz wyglądał jak zwykła kamienica, jak również wyglądał cieć, który im otworzył. Jednak rozpoznając umowny gest, którym przywitali się nieznajomi, poprowadził ich bez słowa głębiej na zaplecze. Kolejne specjalne zapukanie w drzwi, kolejni strażnicy, kolejny punkt kontrolny. Tym razem wyglądający już profesjonalniej. Strażnicy pod bronią, słuchawki w uszach. Gdzieś z dala słychać było muzykę. Nowoprzybyli wiedzieli tylko tyle, żeby powołać się na pana ćmę. Widocznie było to jednak wystarczające, bo ochrona wiedziała o kogo chodzi i po dość skrupulatnym przeszukaniu i rozbrojeniu mężczyzn (w przypadku jednego z nich wykrywacze metalu nadal szalały, nawet po rozbrojeniu. Koniec końców ochrona zdecydowała się go puścić, jednak zaraportowała to przez radio), poprowadziła ich do pomieszczenia dalej, które okazało się przebieralnią. Wszędzie na wieszakach wisiały bogate stroje, marynarki, surduty i tym podobne ubiory z przestrzeni wielu epok. Całkiem wygodnie zwarzywszy na to że ich własne ubrania były już dość wilgotne od pogody na zewnątrz. Pryncypialne miejsce zajmował natomiast cokół z wieloma, misternie zdobionymi maskami. Były wszelakiej maści, od typowych, weneckich, czy antycznych, poprzez zwierzęce, na potwornych kończąc. O dziwo w pomieszczeniu nie było chyba żadnych kamer, a ochrona została przed drzwiami. Gdyby komuś udało się tutaj jakimś cudem coś wnieść stanowiłoby to poważną lukę w ochronie kompleksu. Niezależnie od tego czy goście zechcieli się przebrać, albo czy założyli własne maski czy skorzystali z tutejszych, z pomieszczenia było tylko jedno wyjście.
Za zamkniętymi drzwiami czekała już czwórka strażników w białych maskach pozbawionych jakichkolwiek ozdób. Ot płaskie owale z miejscami na oczy. To, garnitury, oraz broń w kaburach.
- Proszę za mną – powiedział jeden z nich wykonując przy tym głęboki ukłon, który wydawał się bardzo nie na miejscu. Wewnątrz sali panował półmrok. Gdzieś w dali stała scena na której tańczyły w rytm skocznej melodii panie w falbaniastych sukniach. Tu i ówdzie natomiast na mniejszych scenach tańczyły znacznie mniej odziane panie, które prawdopodobnie bardziej zaskarbiły sobie uwagę nowoprzybyłych. Przy mijanych stolikach siedziała groteskowa menażeria gości w szykownych strojach i maskach. Ogólnie miejsce zdawało się stanowić mieszankę kabaretu, kółka teatralnego i klubu ze striptizem.
W końcu obydwoje zostali przyprowadzeni do stolika, przy którym siedział mężczyzna w surducie i masce przedstawiającej brązowego motyla. Towarzyszyły mu dwie kobiety w maskach wyglądających jak symetryczne połówki tego samego serca przełamanego na dwoje.
- Ach, witajcie w Czarnym Kocie. Jestem Pan Ćma – przedstawił się mężczyzna wyciągając do nich rękę nad stołem, nie wstając jednak by się przywitać. Widocznie zawieszone na nim kobiety zbyt bardzo mu ciążyły. - Jak mam na was mówić, panowie? I czego się napijecie?
Widocznie nie śpieszyło mu się ubić interes. Czekał spokojnie aż goście rozsiądą się na kanapie naprzeciwko.
Ludzie z ochrony nie zamierzali ich chyba opuścić w najbliższym czasie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ajax

avatar

Liczba postów : 22
Data dołączenia : 01/03/2016

PisanieTemat: Re: Le Chat Noir   Sob Lip 29, 2017 9:12 pm

Ostatnie dni były całkowicie pozbawione jakiekolwiek smaku, czy emocji - ot, ciągłe czekanie na zlecenie i utrzymywanie kondycji. Jednak wszystko odwróciło się, gdy na skrzynkę wpłynęła pewna ciekawa oferta, z Francji. Cóż, do tej pory Ajax wolał unikać misji pozw Ameryką, jednak ogólny kryzys na tutejszym rynku zmusił go do zaakceptowania jej. Oferta posiadała jednak pewną lukę - Francis mógł zabrać ze sobą towarzysza. Oczywiście nie był tym specialnie zainteresowany, gdyż raczej nikt ze znanych mu najemników nie był według niego odpowiedni, ba nie nadawali się do niczego poza zakopaniem żywcem. Ale to inna kwestia.

Jak przystało na zawodowca, Ajax zapoznał się z notatką dołączoną do zlecenia - ogarną "tajemny" sposób przywitania, aders, nazwisko kontaktu i ogólne zasady. Jednak nie było tam ani słowa na temat samej misji. To mu się raczej mało podobało, ale z czegoś trzeba żyć. Gdy Ajax zajmował się przyvotowywaniem do misji, jego służbowy telefon zaczął wibrować na stole. Po odczkekaniu trzech sygnałów (pseudo) naukowiec odebrał i zanim rozmówca zdążył się odezwać, on rzucił stanowcze Ty mów, ja słucham - po czym usłyszał znajomy głos. Był to spotkany ostatnio w barze sztywniak. Pytał on Ajaxa, czy może jednak co# się znalazło, na co ten bez namysłu i wyjaśnień kazał stawić się rano na lotnisku gotowemu na - jak to określił - "wycieczkę do Paryża".

Zgodnie z planem obydwaj spotkali się rano na lotnisku i bez zbędnych przywitań ruszyli ku terminalom. Po pewnych niepryjemnościach związanych z szalejącym wykrywaczem metalu i dość długich wyjaśnieniach na temat metalowych protez u ex-żołnierza w końcu dotarli do samolotu, a później do Paryża. Tam czekał na nich już wynajęty pokój w hotelu. Tak, pokój. Może i zleceniodawca był na tyle bogaty, aby sprowadzić ich do Europy, jednk zaoszczędził na pokoju.

Pomijając fakt dotarcia do tajemnego kubu i zmoczenia przez deszcz dość drogiego garnituru to wszystko było dobrze. Lecz znów jegk towarzysz musiał wyjaśniać sprawę protez. I tak właśnie znaleźli się w przebieralni.
Nie mów nic i najlepiej o niczym nie myśl. Tylko obserwuj i zachowuj czujność. Obserwują nas - rzucił półgłosem Ajax puszczjąc ułamek spojrzenia na lampę. Jakoś dziwnie wyczuwał, że koło niej niest kamera.
Rozglądając się po pomieszczeniu Kanadyjczyk starał się wybrać jakiś w miarę funkcjonalny ubiur. Było tu kilka ciekawych rzeczy, prawda. Jednak tym, co przypadło mu do gustu były proste czarne spodnie, biała falbaniasta koszula stylizowana chyba na XIX wiek i brązowe futro z niedźwiedzia - chyba prawdziwe, tego nie wiedział. Teraz pozostawał wybór maski. Tu też mógł przebierać we wzorach i kolorach, jednak wybór padł na maskę białej owcy. Bo czy może być większy sarkazm? On, super żołnierz wchodzący do nory jakichś dewiantów wchodzący w masce niegroźnej owcy? Raczej nie. Gdy był już gotowy ustawił się plecami do partnera kładąc rękę na klamce drzwi prowadzących zapewne na salę.
Nie warzne co zrobisz i jak się zachowasz, już wiedzą kim jesteś. Nic nie pal i nie pij. - znów był beznamiętny do bólu - Ale skoro tak bardzo bawią się w tajemice, to lubją bawić się w pozory. - ciągle mówił półgłosem - To nie Ameryka, więc siedź cicho. Jesteś tu jako moja asysta. Gotowy?
Dał wyraźnie do zrozumienia, że to on zagra dziś pierwsze skrzypce i najlepiej, żeby B.J nie plątał się mu pod nogami.
Idąc przez zatłoczoną pokrytą pómrokiem salę, Ajax obserował dokładnie to towarzystwo - bogaci i znudzeni życiem masoni, albo jakaś inna gupa bawiąca się w tajemą lożę. A może wampiry? Kiedyś czytał coś na ten temat i ta opcja też wydawała się mocno prawdopodobna. Tacy byli najniebezpieczniejsi, ale najwięcej płacili. Gdy już obydwaj znaleźli się na przeciw owego pana Ćmy Francis uścisną jego dłoń dość moco, ale nie na tyle, żeby mu ją złamać.
Ajax - krótko oświadczył kim jest - A to mój asystent Bob - nazwał go pkerwszym lepszym imieniem, które pasowało do skrótu "B.J", po czym usiadł na kanapie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
B.J.

avatar

Liczba postów : 82
Data dołączenia : 03/12/2015

PisanieTemat: Re: Le Chat Noir   Pon Lip 31, 2017 3:00 pm

Roboty niestety, nie znalazł. Nie było innej opcji. Plus taki, że udało mu się odzyskać sprzęt. Policja nie skonfiskowała przedmiotów, ale cóż... No nic innego nie zrobisz. Zmuszony zmienić swój styl, wystarczy mu odzyskanie hełmu. Wszak był on nadal połączony z protezami. Nie straci zatem nic na tym, nieprawdaż?

Ostatecznie, nawet trzymając to wszystko w plecaku wojskowym, miał spory problem. Brak miejsca zamieszkania. Blazkowitz miał taki problem, że choć dawał radę z życiem na ulicy, to ryzyko kradzieży było spore. Oczywiście, pierwszy złodziejaszek zaliczył spotkanie z nożem. Przynajmniej będzie miał się czym chwalić, a to zawsze plusik, nieprawdaż? W końcu facet bez blizny to ciota, nie facet. Ale w obecnych czasach, kto to wie...

Ostatecznie, dał szansę spotkanemu w barze Sasowi. Zadzwonił i na jego szczęście robota była. W Europie, co jest kolejnym plusem. Potwierdził swoje przybycie, i zaczął się przygotowywać. Skoro wycieczka do Paryża, musiał zmienić wygląd. A szkoda, lubił swoją brodę. Ale co zrobić, później odrośnie. Wraz z ogoleniem, obciął się na żołnierza i przefarbował na brąz u fryzjera na przedmieściach. Farba kiepskiej jakości, wytrzyma góra dwa mycia. Więcej Joseph nie potrzebował, potem przefarbuje się bardziej konkretnie. Ostatnie resztki (z nadzieją w głosie "oby to wypaliło i było dobrze płatne") poszły na nowy ubiór.

Na lotnisku nie rozpoznali go, choć na pewno zapamiętali. Problemem były jego protezy, ale takie się zdarzały. Wyjaśnienie do hełmu "To pamiątka. Wie pan, boję się latać bez niego" zostało przyjęte. Koniec końców B.J znalazł się w samolocie. Karabin, pistolet i nóż zostały w USA. Szkoda, lubił te trio, ale sentymenty to ostatnia rzecz, którą warto pamiętać.

W samolocie zapoznał się z otrzymaną od Ajaxa notatką. Zapamiętał najważniejsze rzeczy i był gotowy. Ostatecznie, podróż przespał. Jego skórzana brązowa kurtka narzucona na czarny T-shirt były wygodne do tego. No i zasada- śpij, kiedy jest okazja. Nie wiesz kiedy będzie następna, nieprawdaż?

Gdy przybyli do Paryża, hełm pozostawił w wynajętym pokoju, jak i resztę rzeczy w walizce. Coby nie kusić losu i nie prowokować do większej ilości pytań.
Dotarł wraz z Ajaxem do miejsca spotkania, pozwalając przejąć całkowitą kontrolę towarzyszowi. W tej kwestii wolał mu zaufać niż się pogubić i skończyć na śmietniku. Ostatecznie jednak, w duchu się uśmiechał, widząc garnitur założony przez Ajaxa, a teraz przemoczony. Opłaciły się ubrania z drugiej ręki, no nie?
Odnośnie ręki, to znowu były z nią problemy. Ostatecznie jednak przepuszczony został dalej, jedynie z zameldowaniem.
Pomieszczenie wywołało u B.J'a uniesienie brwi dosyć bogato, co stało w sprzeczności z aktualnym stanem portfela. Rozglądając się uważnie i przebierając w strojach, wybrał ostatecznie biała koszulę, czarne spodnie i tegoż koloru frak i kamizelkę, podparte cienkimi rękawiczkami w czerni. Elegancja Francja, jak to mówią. Z wyborem maski jednak aż tak żołnierz nie poszalał, stawiając jedynie na maskę z uśmiechem. Taki wewnętrzny żart, biorąc pod uwagę jego poważną minę.
-Zdaję się w całości na ciebie-Odpowiedział na słowa Ajaxa. Bo i owszem, uważał, że w tych sprawach to łysy będzie bardziej doświadczony, i lepiej rozegra tą partyjkę. Rola asysty dużo bardziej mu się podobała, od roli prowadzącego. Przynajmniej nie ma potrzeby kontrolowania mimiki, może wyrażać emocje twarzą. Skrycie dłoni pod rękawiczkami było także tym podparte.
Ostatecznie, rozglądał się po sali, jednak więcej roboty wykonywały gałki oczne niż głowa. Ta tylko delikatnie się poruszała. Zgromadzone tu towarzystwo nasuwało skojarzenia z talibami. I to i to zamaskowane, i to i to gotowe rozszarpać cię na strzępy. Widać ktoś tutaj uwielbiał anonimowość... A kto wie, może i współcześni Romeo i Julia się tu znajdą?
Ostatecznie jednak, dotarli do stolika pana Ćmy. Trzeba przyznać, pseudonim pasował w trzydziestych trzecich procenta. Dwie kobiety... Nigdy nie rozumiał, dlaczego tacy jak on otaczają się kobietami. Znacznik statusu? Kto wie...
-Wystarczy B.J.-Sprostował. Bob? Poważnie? Może jeszcze Marley? No nic, mimo wszystko wolał swój pseudonim. Siadł obok Ajaxa, opierając się i lustrując wzrokiem otoczenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fenris
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 289
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Re: Le Chat Noir   Pon Lip 31, 2017 8:58 pm

Gdy już rozsiedli się tak wygodnie jak tylko się dało w towarzystwie czterech karków ze spluwami Pan Ćma poświęcił chwilę aby przyjrzeć się ich strojom. Wyraźnie ich oceniał. Być może była to zwykła ciekawość, a być może jakiś tajny test. Nawet jeśli, to widocznie go zdali, bo widoczne spod motylej maski usta wykrzywiły się w uśmiechu.
-Muszę przyznać, panowie, że mi zaimponowaliście. - odezwał się ignorując brak odzewu w kwestii picia - Większość przedstawicieli waszej szlachetnej profesji chce wyglądać strasznie. Udają wilki i lwy. Wielu ludzi uważa, że człowieka można poznać tylko po tym jak zachowuje się w pustym pomieszczeniu, bo wtedy nie musi nikogo udawać. Nie dostosowuje się. Nie nosi maski. Brednie. To, po jakie maski odruchowo sięgamy, to to, co nas właśnie określa. - dwie panie po obu stronach Ćmy zachichotały, jakby opowiedział coś śmiesznego. On jednak widocznie się tym nie przejął i kontynuował swoją tyradę. - Widzę że przyszło do mnie to czego poszukiwałem. Ułuda i wyobcowanie. Wilk w owczej skórze. Bardzo zmyślne, sir. Ma pan więcej smaku niż połowa tu zebranych. Ale nie będę was dłużej zanudzał. Jesteście ciekawi po co was tu ściągnąłem zza oceanu. Przynieście mi znowu tego samego, drogie panie, a wy... - zwrócił się do ochroniarzy - ...dajcie nam trochę miejsca. I bez was jest tu diabelnie duszno.
Pan Ćma zastygł niemal w bezruchu, z uśmiechem na ustach czekając, aż panie wygramolą się zza ławy, a ochroniarze załapią, że mają się odsunąć i nie podsłuchiwać. Nie odeszli daleko, ale i tak przez muzykę w klubie, prawdopodobnie nic nie słyszeli. Gdy było już względnie luźno, Ćma wyjął zza pazuchy fraka mały kartonik i posunął go po stole w kierunku swoich potencjalnych pracowników. Gdy przyjrzeli mu się w słabym świetle klubu, okazało się że to zalaminowany wycinek amerykańskiej gazety, a mianowicie o dwójce mutanckich wandali, którzy bezmyślnie uwalniając zwierzęta z nowojorskiego zoo narazili na niebezpieczeństwo życia wielu obywateli miasta.
- A więc Ajax, podoba mi się to że nie boisz się używać swojego pseudonimu w tym miejscu. - widocznie ich potencjalny pracodawca był jednym z tych lubiących ton własnego głosu, bo nie przestawał mówić. - To budowanie marki, nic innego. A czym jest alter ego jeśli nie kolejną maską? W każdym razie skontaktowaliśmy się z panem przez wzgląd na... powiedzmy... niezastąpione doświadczenia z nienormalnymi istotami ludzkimi. Wasz kontynent przesiąknięty jest tym... spaczeniem... - niemal wypluł to słowo. Ewidentnie chodziło mu o mutantów. - Całe szczęście że w starym świecie nie wylęgło się ich jeszcze aż tylu i wciąż można nad tym zapanować. Mnie i przyjaciołom za mną stojącym bardzo zależy, aby zatrzymać tę chorobę, która rozkwita w stanach póki jeszcze można. Mam nadzieję że na razie się rozumiemy. Poszukuję kogoś, kto pomoże nam wypełnić ten obywatelski obowiązek z możliwą subtelnością. Oczywiście za nieskromnym wynagrodzeniem.
Tu Pan Ćma zrobił pauzę. Nie wiadomo czy po to by zebrać myśli, czy właśnie dlatego że kobiety powróciły niosąc fikuśnego drinka w jeszcze fikuśniejszej, oszronionej cukrem, szklance. Ćma odprawił je jednak gestem ręki i powrócił znów całą uwagą do panów na przeciwko. Chyba teraz nastał czas na ewentualne pytania. Widocznie nie chciał wdawać się w szczegóły bez potwierdzenia że goście są zainteresowani.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ajax

avatar

Liczba postów : 22
Data dołączenia : 01/03/2016

PisanieTemat: Re: Le Chat Noir   Pią Sie 04, 2017 5:30 pm

Dobrze, że twarz Ajaxa osłonięta była maską, inaczej rozmówa dostrzegłby na niej jedynie sarkastyczny uśmiech. Co do uwag jakie puszczał w jego stronę Pan Ćma to wlatywały one mu jednym uchem, a drugim uciekały. Pomijał wychwalanie, czy sarkastycznie drwienie z maski jego, jak i jego towarzysza. Nie przybyli tu, aby słuchać wywodów jakiegoś masona (czy innej tymu podobnej cholery), liczyła się robota. Nic więcej.
Jednak, gdy rozmówca kazał odejść od stołu swoim dziewczynom i ochronie - choć może one też za nią robiły (?) - stało się pewnym, że zaraz dowiedzą się o powodzie swego przybycia do Francji.
Zgodnie z przewidywaniami Ćma wyfobył z kieszeni kawałek gazety. Francis przyjrzał się jek uważnie - nie wiedział o tej sprawie zbyt wiele, jednym co było w niej pewnikiem to uczestnictwo Franka Castla w całej imprezie. Jednak poza tym niewiele wiedział.
Ująwsze w palce ów skrawek papieru Francis udawał, że przygląda mu się z należytą strannością, po czym podał wojskowemu sztywniakowi. Swoją drogą puszczał koło ucha wszystkie pochwalne komlementy idące w jego stronę. Chociaż? Jego uwaga zatrzymała się na fragmencie, w którym tajemniczy rozmóca wspomiał o jego "szególnych umiejętnoścuach z nienormalnymi istotami ludzkimi". Normalnie by się zaśmiał, ale.... No właśnie, "normalnie", nie był norlany. Zaczynał mieć wrażenie, że powoli domyśla się z kim ma doczynienia - Przyjaciele Ludzkości, czy jakoś tak. Może tu nazywali się inaczej. Na pewno taka sama loża działała w Ameryce. Więc jeżeli trafił, to prenie ci szleńcy - jak gdyby wcześniej pracował dla normalnych - mogli faktycznie sporo zapłacić, ale też posłać na pierwsze strony gazet.
Głęboko odetchną.
Czystość rasowa i innr takie, tak znam te bajki - jego bezmaniętny ton rozbrzmiał - Żeby było jasne - nie obchodzą mnie wasze pobudki i ideologie. Nie mam "strony" - podkreślił ostanie słowo - Płacicie i dostajecie gwarancję porządnej Amerykańskiej roboty - powiedział Anglik podający się za Kanadyjczyka - Jedyne co się liczy to - ilu, gdzie i za ile. Zgodzisz się ze mną B.J? - zwrócił się do siedzącego obok mężczyzny.
Więc bez przedłużenia przendźmy do konkretów. Czas to pieniądz, a sądząc po naszej obecności tutaj, to wasza sprawa musi być nagląca. - tym razem mówił już swoim nienagannym Angielskim akcentem - Ilu, gdzie i kiedy? Kwestie finansowe odłóżmy na bok
Gotowy, zaciekawiony i mogący ruszać już teraz - tak właście czuł się Francis.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
B.J.

avatar

Liczba postów : 82
Data dołączenia : 03/12/2015

PisanieTemat: Re: Le Chat Noir   Pon Sie 07, 2017 9:29 am

Czego brakowało B.J;owi w tej chwili? Papierosa. Dokładnie, miał ogromną ochotę zapalić. Dla odstresowania? Nie. Po prostu miał taką chęć.
Możemy powiedzieć, że B.J starał się zrelaksować. Jedną rękę zawiesił na oparciu krzesła, i odchylił się lekko do tyłu. Uśmiechał się z pogardą pod maską, słysząc o innych. Oczywiście. Uwielbiał takich ludzi, którzy zgrywali twardych i wszechmocnych. Prawda jest taka, że ostatecznie większe obawy budzi skryty za maską krzaków snajper, niż napakowany twardziel drący się na widoku. Niewidzialny, niedoceniony wróg jest najgroźniejszy, co potwierdzi nam każdy żołnierz. No i inwazja na Rosję. Nie doceniłeś zimy, więc wiemy jak to się skończyło. Swoją drogę, Josepha zawsze zastanawiało, czemu każdy dokonywał inwazji w zimie?
Uśmiech pogardy znikł pod maską B.J'a gdy słyszał, jak chwalono jego towarzysza. Doskonale, jemu to na rękę. Zawsze preferował bycie tym w cieniu, który odbierze medal- ale przemowę niech mówi kto inny. Niech Ajax sam sobie radzi z takimi poradami.
Przebiegł szybko wzrokiem po artykule. Tak, to tłumaczy czemu nie było większych problemów z odzyskaniem hełmu. Skoro szaleją jakieś mutanty, to oznacza tylko jedno. Mają większe zmartwienia, ale co zrobić... Natomiast naprawdę go bawili ci wszyscy rasiści. Sam B.J do mutantów nic nie miał, póki nie miał z nimi problemów. Gdyby któryś go zaatakował, zastrzeliłby, jak normalnego człowieka. Ale rasiści byli, będą i są zawsze. Tylko teraz z czarnych przerzucili się na mutantów. Tak bywa.
-Zapytałbym jeszcze tylko, czemu tak mało, ale jak wolisz-Wtrącił swoje trzy grosze Blazkowitz. Pytają, to się odezwał. Zwrócił wycinek mężczyźnie naprzeciw. Dochodzimy do kwestii finansowych, więc te zostawił Ajaxowi. Zaczął obserwować wzrokiem wszystko w pobliżu. Nie poruszał głową, a jedynie gałki oczne wędrowały po całej sali. Maskarada go bawiła. Ludzi zawsze pociągała tajemnica. Ciekawe tylko co się dzieje, gdy dochodzi do bójki i komuś zleci w trakcie maska. Gdzie alkohol, tam zanikają hamulce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fenris
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 289
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Re: Le Chat Noir   Wto Sie 08, 2017 3:07 pm

Po krótkich oględzinach klienteli lokalu, oraz ich kondycji fizycznej BJ mógł stwierdzić że sami państwo raczej nie wdali by się w bójkę między sobą. Owszem, ich styl bycia często wymagał pokazywania innym swojego miejsca i obrony pozycji, ale prędzej chyba tego honoru broniliby wynajęte zakapiory niż sami zainteresowani. Do tego wszyscy członkowie klubu brylowali płynnie w swego rodzaju zaczepno dowcipnej manierze, w której ciężko było nawet podsłuchując określić, który z panów, lub dam, bo też się zdarzały, był chwilowo górą w konwersacji.
Ćma kiwał potakująco głową słuchając w tym czasie słów swoich rozmówców.
- Tym bardziej widzę, że trafiłem na człowieka, jakiego szukałem. - odpowiedział krótko, gdy Ajax powiedział co myśli o ich sprawie. Z tonu głosu mogło by się wydawać że jest zadowolony z takiego, a nie innego przebiegu rozmowy.
-A więc przejdźmy do konkretów! To mi się podoba! Słynny amerykański zapał! - Ćma aż klasnął w dłonie wysłuchawszy całej przemowy Ajaxa, oraz niewielkiego sprostowania BJ'a. - A więc oto konkrety. Rozumiecie, Panowie, że nie możemy powierzyć tak poważnego przedsięwzięcia, wybaczcie mi to słowo, amatorom. Owszem, wasza sława dotarła też i tutaj. Znamy wasze czyny i kartoteki, ale chcielibyśmy zobaczyć was w akcji, a nie w słowach na papierze. - pan Ćma pociągnął głębokiego łyka ze swojej szklanki - Zanim po was posłaliśmy, moi przyjaciele zdołali zidentyfikować i zlokalizować kilkoro z tych okropnych "mutantów"... - wypowiedział to słowo, z odrazą jak gdyby wyciągał zdechłego szczura spod umywalki- ...w samym Paryżu, oraz jego okolicach. Waszym pierwszym zadaniem będzie wyeliminować tych delikwentów z życia publicznego. Żywcem. Na wypadek gdybyśmy się nie zrozumieli - macie ich porwać. Oczywiście wasz trud i czas, zostanie odpowiednio wynagrodzony. A skoro już o wynagrodzeniach mówimy... - skinął głową w stronę skrytego pod uśmiechniętą maską BJ'a - Dodatkowym "perkiem", będzie niewielka willa na przedmieściach miasta, w której zatrzymają się panowie na czas naszej współpracy. Na pewno przypadną wam do gustu zestaw kina domowego, niewielki basen, garaż na cztery samochody, sala balowa, oraz dobrze wyposażone laboratorium chemiczno-inżynieryjskie, zajmujące podziemia. Rozumiem że niektórzy z indywidualistów na liście mogą być trudniejsi do spacyfikowania niż inni. W tej kwestii zdajemy się na Pańską ekspertyzę. - wskazał Ajaxa drinkiem. - Gdybyście czegoś potrzebowali, lub pozyskali jeden z obiektów kontaktujcie się na numer zapisany w pamięci tego telefonu - podsunął im jeszcze wyglądający na tani telefon w foliowym opakowaniu. - Dostaniecie dalsze instrukcje co to punktu dostarczenia, lub możliwości wsparcia. A teraz, Panowie, wchodzicie w to, czy strzępiłem sobie język nadaremno od jakiegoś kwadransu?
Pan Ćma podparł się obydwiema rękoma na blacie pochylając się w ich stronę. Maska ukrywała jego twarz, ale oczywistym było że się pod nią uśmiechał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ajax

avatar

Liczba postów : 22
Data dołączenia : 01/03/2016

PisanieTemat: Re: Le Chat Noir   Nie Sie 13, 2017 12:56 am

Zimny jak nagrobek, okrutny, wyrachowany, podły, nieczuły - Ajaxa moznaby określać wieloma przyjemnymi przymiotnikami, jednak wystaczyłby jeden - doprowadający sprawy od początku do końca. Taki właśnie był, najemnik z krwi i kości. Przesiąknięty tym biznesem i wyprany do cna z jakichkolwiek uczuć - tak było określić go najprościej. Jednak on lubił mordować i znęcać się nad każdą z ofiar, tak już bandyta z niego.
Wracając do pracy, bo chyba po to tu przybył. Własna baza operacyjna miała dwa plusy - a) nie musieli czaić się w kanałach, lub zdezelowanym wanie; b) było tam własne laboratorium, kto by nie chciał własnego laboratorium? Jedynym minusem był fakt, że wszystkl zapewne było na podsłuchu. Cóż, żeby to pierwszy raz pracował w ten sposób. Każdy pracodawca chciał mieć pewność, że pracownik wykona zadanie perfekcyjnie. Przynajmniej w tej branży.
Dobra, widać profesjonalizm działa w obie strony - był zimny jak głaz - Ale pozostaje jeszcze kwestia broni i osób, które konkretnie mamy zlikwidować. Domyślam się, że nie są to przeciętni zjadacze chleba, a osoby publiczne. Więc tu przyda się odpowiedni sprzęt. Tę kwestię możemy omówić oczywiście później, najpierw wolę poznać... cele i dobrać do każdego z nich sprzęt - w głowie już analizował jaki sprzęt może wyłudzić od tych bogatych buców. W końcu stać ich, aby uzbroić dwójkę prywatnych cyngli.
Kolejną kwestią są właśnie nasze cele. Potrzebny mi jest dokładny opis każdego z nich - zdolności, specjalność i pozycja społeczna. A co do zapłaty... Myślę, że siedemset pięćdziesiąt tysięcy euro za każdą głowę to dobra cena. Oczywiście plus dodatek za trudne warunki pracy, ubezpieczenia i dentysty w pakiecie nie wymagam. I wszystko liczone razy dwa - tak, był chamski i co z tego? Nie mogli zrobić mu nic, nie ściągali go po to, żeby strzelić mu teraz w łeb.
Więc? - zawiesił pytanie w powietrzu czekając na odpowiedź. Oczywiście negocjacje nie wchodziły w grę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
B.J.

avatar

Liczba postów : 82
Data dołączenia : 03/12/2015

PisanieTemat: Re: Le Chat Noir   Pią Sie 18, 2017 2:03 pm

Interesujące. Ludzie, którzy osiągnęli sukces, wydają się twardzi. Jednak gdy rzucisz im wyzwanie, zasłonią się jakimś mięśniakiem. Co widać z resztą po towarzystwie, które wywoływało uśmiech politowania na twarzy Blazkowitza. Ciekawe czy gdyby wyjąć tu pistolet, któryś z nich by zareagował inaczej, niż chowając się.
Baza operacyjna? Dobry plan, ale jak wiemy, cele nie przyjdą posłusznie na miejsce. Mimo wszystko jednak, meta zawsze się przyda. Zwłaszcza labolatorium mu przypadło do gustu. Powinno wystarczyć, żeby się zreperować gdyby coś poszło nie tak.
Zostawiając wszystko Ajaxowi, samemu się wyeliminował z możliwości rozmów. I w tym momencie zdał sobie sprawę, że dobrze postąpił. Gdyby to była rozgrywka szachowa, bez wahania wskazałby towarzysza jako prowadzącego rozmowę. Wyraźnie ją kontrolował, z tonem głosu to potwierdzającym. Oczywiście Ćma mógł wywoływać wrażenie, jakoby to było zaplanowane, podbudowując ego Ajaxa i odwrócić gwałtownie szalę poprzez jakiś ruch. Ale coś B.J'owi mówiło, że nie to się właśnie rozgrywa na jego oczach.
Maska, którą wybrał B.J, pasowała wręcz idealnie. Jego podejście do tej chwili można było skwitować uśmieszkiem, widocznym na masce. No to teraz panie Ćmo, zobaczymy, ile będzie cię kosztować czystka rasowa, jak to określiłby Jospeh.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Le Chat Noir   

Powrót do góry Go down
 
Le Chat Noir
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Mibbit Chat

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Francja :: Paryż-
Skocz do: