Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Uniwersytet Paryski

Go down 
AutorWiadomość
Fenris
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 435
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Uniwersytet Paryski   Wto Paź 10, 2017 8:10 am


Jest to jedna z najstarszych uczelni w Europie, sięgająca swoimi tradycjami aż średniowiecza, gdzie już wtedy utrzymywał wysoką renomę i poziom kształcenia. Co ciekawe, po protestach studenckich w 1968 został podzielony na aż dwanaście różnych uczelni, zatytułowanych kolejno: "Uniwersytet Paryski I", "Uniwersytet Paryski II", "Uniwersytet Paryski III" itd.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fenris
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 435
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Re: Uniwersytet Paryski   Wto Paź 10, 2017 8:10 am

Powoli się ściemniało, gdy mały van zaparkował w bramie osiedla, przecznicę od paryskiego uniwersytetu. Dwie sylwetki, które się z niego wyłoniły nie zwracały na siebie niczyjej uwagi. O tej porze miasteczko uniwersyteckie tętniło życiem raczej w pubach i kebabiarniach, niż gmachach wydziałów.
Niczym nie kłopotani, dwoje mężczyźn dotarło w końcu pod bramę załadunkową wydziału mechanicznego, która to graniczyła z ogrodzeniem kampusu. W tym miejscu byli najbardziej osłonięci przed niepożądanym wzrokiem, a samo pokonanie ogrodzenia nie sprawiło najemnikom większej trudności. Ba, przejście przez płot, oraz wyminięcie uniwersyteckiej ochrony stanowiło niemal obrazę dla umiejętności najemników, przyzwyczajonych do dużo trudniejszych operacji. Po terenie parkowym, którym otoczony był budynek do którego zmierzali, nie kręcił się dosłownie żaden strażnik. Być może tak bardzo ufali zamkniętym bramom, że nie spodziewali się tutaj nieproszonych gości. Była też może kwestia takiego, a nie innego opłacania straży uczelni. Tak czy siak dotarcie pod odpowiedni budynek zajęło dosłownie chwilkę.
Pytanie jak mężczyźni będą chcieli dostać się do środka. Frontowe drzwi były oczywiście o tej porze zamknięte, a wewnątrz prawdopodobnie pętała się grupka strażników. Zgodnie z posiadanymi informacjami, pracownia w której wieczorami zaszywał się doktor mieściła się na ostatnim piętrze, czyli trzecim. Sądząc po jego dyskrecji niewiele osób wiedziało że tam przebywa, a jeszcze mniej wiedziało, co właściwie tam robi.
Jeśli w planie pozostały jeszcze jakieś luki, teraz była chyba ostatnia chwila, aby je wyjaśnić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
B.J.

avatar

Liczba postów : 89
Data dołączenia : 03/12/2015

PisanieTemat: Re: Uniwersytet Paryski   Pon Paź 16, 2017 6:19 pm

B.J szedł posłusznie za Ajaxem, czujny jak pies i uważny na podobnym poziomie jak wspomniane zwierzę. Nasłuchiwał wszelkich odgłosów, uzbrojony. Taśma klejąca znajdowała się przypięta do pasa. Kajdanki powodowały zbyt duży hałas, obijając się o siebie.
Co w sumie wiele nie znaczyło. Ochrona zapewne nie usłyszałaby czołgu niedaleko ich samych. W sumie to byłby ciekawy plan, wjechać czołgiem i zagrozić wypaleniem z lufy w cel.
-Sprawdź okna. Jeśli któreś jest otwarte, nie ma sensu marnować czasu-Rzucił Joseph, trzymając wydobyty pistolet. Mówił wystarczająco cicho, by nie słyszano go w okolicy, ale dość głośno by Ajax zrozumiał i usłyszał.
Nasunął noktowizor na oczy. Okolicę rozświetliła charakterystyczna zieleń. Jak za starych dobrych czasów, jeszcze raz ruszał w bój. Broń uzbrojona w tłumik, cały osprzęt w postaci hełmu i zbroi był pod ręką. Był w pełnej gotowości.
Gotów porywać.
Poluzował delikatnie nóż w kieszeni i zaczął rozglądając się, wypatrując śladów strażników. No i otwartego okna, bo nóż widelec ktoś zostawił otwarte. Metoda "z buta" była ostatecznością. Cel mógłby uciec za pomocą kanalizacji, lub czegoś podobnego...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ajax

avatar

Liczba postów : 31
Data dołączenia : 01/03/2016

PisanieTemat: Re: Uniwersytet Paryski   Pią Paź 20, 2017 6:28 pm

Dostanie się do uczelni było dziecinnie proste. Proste do tego stopnia, że gdyby ktokolwiek załozył się o to z którymkolwiek z nich to uznaliby to za obrazę. Będąc już w środku, Ajax naciągnął na głowę kaptur swojej kurtki - w końcu chciał uniknąć rozpoznania przez obecne kamery. Po chwili dla pewności wyciągnął pistolet na strzałki usypiające i szedł powoli przed siebie powolnym wojskowym krokiem z bronią wyciągniętą przed siebie.
Kroczył powoli przed siebie ze skupieniem wypisanym na twarzy co raz orientując się, czy jego towarzysz jest nadal za nim.
Zatrzymał się dopiero, gdy byli koło drzwi do gabinetu profesora. Posłuchał tego, co i poruszając się szybko i cicho sprawdził okna na korytarzu - tylko jedno z nich było otwarte. Ajax zamknął je i powrócił do swojego partnera.
- Plan jest prosty - gramy ludzi z mafii - rzucił po cichu Ajax.
Musieli zagrać "przyjaciół przyjaciół" swojego celu. Zaważywszy na jego znajomości i przynależność do półświatka.
- Osłaniaj mnie - podał mu pistolet - Czekasz tutaj i strzelasz w niego bez rozkazu. Wyczekaj moment i go uśpij. Ja z min porozmawiam - odczekał chwilę i lekko pchnął drzwi
- Profesorze... - rzucił półszeptem stanąwszy w drzwiach z lekkim uśmiechem na ustach - Proszę się nie obawiać - dodał po chwili obserwując jego reakcje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fenris
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 435
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Re: Uniwersytet Paryski   Pon Paź 23, 2017 7:54 am

Szansa na to, że któreś z okien było otwarte, była dość niewielka. Jednak już lekko uchylona okiennica pozwoliłaby najemnikom na dostanie się do budynku, a obejście go nie trwałoby długo. Warto więc było się upewnić.
B.J. obszedł już niemal cały budynek już tracąc nadzieję na łatwiejszą drogę do środka, gdy nagle usłyszał za sobą charakterystyczne skrzypnięcie odblokowywanego okna.
- Wiesz że nie możemy palić na służbie! – jakiś głos strofował kogoś – Módl się żeby do rana się wywietrzyło, albo nam obydwojgu potrącą z wypłaty!
- Luz, luz. Nie peniaj tak. Dopalę tylko tego i kończę.
Pierwszy głos tylko westchnął i trzasnął drzwiami. Właściciel tego drugiego jak gdyby nigdy nic wychylił się z jakimś skrętem przez właśnie otwarte okno. Nie wyglądał na szczególnie czujnego, a w powietrzu rozległ się charakterystyczny zapach marihuany.
Okno nie było wysoko, wystarczyło podskoczyć i się podciągnąć. Po rozprawieniu się z nie do końca zdającym sobie sprawę co się dzieje strażnikiem, okazało się że okno prowadziło do niezbyt przestronnej łazienki. Do tego damskiej. Wszędzie pachniało ziołem. Po właścicielu drugiego głosu nie było śladu. Pozostało więc przekraść się korytarzami na ostatnie piętro. Pod drzwi odpowiedniej pracowni znowu trafili bez trudu.
Na miejscu okazało się jednak, że plan Ajaxa był tak dobry, że nawet ktoś inny przed nimi starał się go wykorzystać. Drzwi do pracowni były uchylone, a z środka na korytarz wlewało się światło. Wewnątrz toczyła się ożywiona rozmowa.
- Nie mogę. Nad głównym składnikiem skończyły się właśnie badania. Nie mogę go tak łatwo zdobyć w takiej ilości...  – tłumaczył się ktoś
- Na początku miesiąca twierdziłeś inaczej!  – jego rozmówca wyraźnie nie dawał się uspokoić. - Guzik mnie obchodzi co jajogłowi tutaj odwalają! Jeśli o nie chodzi możesz dosypać nawet Viziru! BOS CZEKA NA TOWAR!
Rozległ się brzdęk czegoś upadającego na podłogę. Bez zerkania do środka trudno powiedzieć ilu gości miał profesor, ale wydawało się że przynajmniej paru. Sytuacja powoli zdawała się jeszcze bardziej zaogniać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
B.J.

avatar

Liczba postów : 89
Data dołączenia : 03/12/2015

PisanieTemat: Re: Uniwersytet Paryski   Czw Gru 07, 2017 1:25 pm

Obezwładnienie nie było zbyt trudne. Uśmieszek B.J'a to potwierdził. Skulone podejście pod okno, bezszelestne...
Oraz odczekanie chwili, by się podciągnąć i wyrwać strażnika z okna, zrzucając jegomościa na dół. Pozostawił już Ajaxowi sposób, w jaki obezwładni lub ukryje na ziemi, samemu zaś wchodząc na górę. Przeszukanie uniwersytetu było już dziecinnie proste.
Słysząc głosy, B.J. spojrzał na Ajaxa wzrokiem "Plan?". Nie ukrywajmy, sytuacja drastycznie się zmieniła, a opcja wejścia z nieznaną ilością osobników nie wydawała się najlepsza. Cały czas trzymając broń ze strzałką, wydobył granat błyskowy i spojrzał na Ajaxa z pytaniem. Mogli tego użyć, by się dostać z zaskoczeniem, ale pytanie, czy Ajax to zatwierdzi. Nie ukrywajmy, nie chciał brać na siebie całkowitej odpowiedzialności za nieudany plan.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ajax

avatar

Liczba postów : 31
Data dołączenia : 01/03/2016

PisanieTemat: Re: Uniwersytet Paryski   Nie Gru 17, 2017 5:24 am

Miał szczęście, cholerne szczęście - nie wykryto go i tylko to go ratowało. Musiał więc podejść do tego z głową - szybko i pewnie, a za razem ostrożnie, aby nie spłoszyć profesora i jego gości. Nie miał wątpliwości, że dojdzie do konfrontacji. Jednak pytanie brzmiało - Ilu jest przeciwników i co zrobić ze zwłokami po wszystkim? Jeżeli było ich dwóch to mogliby zawinąć ich w dywan i wynieść, jednak był jeszcze profesor, cholera....
- Czekaj przed drzwiami i czekaj, aż krzyknę "Bob", rozumiesz? - powiedział jak tylko najciszej potrafił uśmiechając się sarkastycznie, choć pewnie w tych ciemnościach i z kapturem na twarzy jego twarz pozostawała niewidoczna. - I chowaj to, nie chcemy ściągnąć na siebie większej uwagi - cholera wie ilu z nich tam jest i ilu obserwuje go od zewnątrz. - co prawda idąc tu nie widzieli nikogo specjalnego, jednak kompleks był dość spory.
Wziął głęboki oddech, przełożył nóż z mocowania na kostce do lewego rękawa kurtki i jak gdyby nigdy nic pchnął drzwi wchodząc do środka.
- Przepraszam, chyba jestem nie w porę. - jego nienaganna angielszczyzna rozbrzmiała w całym pomieszczeniu, doskonale wiedział jak Francuzi tego nie lubili. Uśmiechał się szeroko z pod kaptura zasłaniającego jego twarz. Miał nad przeciwnikami pewną przewagę - swoją moc i umiejętności. Oby tylko partner nie zawiódł. - Widzę, że nie tylko ja mam pilne interesy do pana Rene. - nie bał się konfrontacji, można powiedzieć, że na nią czekał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fenris
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 435
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Re: Uniwersytet Paryski   Pon Gru 18, 2017 11:33 am

Najemnicy szybko przedyskutowali między sobą plan działania i Ajax pewnie ruszył naprzód.
Wewnątrz profesor przyjmował właśnie piątkę gości. Ich reakcja na pojawienie się w drzwiach Brytyjczyka od razu pozwoliła określić że nikt z nich nie był profesjonalistą. Nie wszyscy od razu sięgnęli po broń, a reakcja tych, którzy to zrobili była bardzo słaba. Do tego nikt nawet nie pilnował wejścia. Sądząc po chwycie, panowie nawet na strzelnicy nie osiągnęliby najwyższych wyników. Wciąż jednak, były to trzy spluwy wymierzone w pozornie bezbronnego Francisa.
Poza trzema cynglami był też jeden, który przyciskał profesora za poły kitla do jednego ze stołów laboratoryjnych, oraz kolejny, który właśnie podnosił swoją broń i dołączył do pozostałych mierząc do Ajaxa. To jak jego broń się tam znalazła przekraczało pojmowanie. Wokoło widać było typowe ślady demolki i porozrzucane po podłodze sprzęty pomiarowe.
- Kim ty do ‘uja jesteś? – rzucił łamaną angielszczyzną łysy, największy z napastników. Widocznie takich męty mimowolnie wybierały sobie na wodzów.
Nastąpiła wymiana zdań, lufy pistoletów minimalnie opadły, wszyscy zaczęli patrzeć po sobie. Profesor cały czas patrzył tylko na anglika nie wiedząc czy jest jego ratunkiem, czy wręcz przeciwnie, zwiastunem kolejnych problemów.
Z tonu konwersacji dało się wyczuć, że obecność Francisa nikomu nie była na rękę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
B.J.

avatar

Liczba postów : 89
Data dołączenia : 03/12/2015

PisanieTemat: Re: Uniwersytet Paryski   Czw Sty 04, 2018 12:58 pm

Skinięcie głową, granat wrócił na swoje miejsce. B.J zajął pozycję tuż obok drzwi, chowając się za nimi i zamykając oczy. Nasłuchiwał. Pistolet dobyty, wejść do środka na sygnał, zidentyfikować cele, zacząć strzelać w przeciwników.
Poprawił uchwyt
Dotyk zimnej stali na powierzchni skóry go uspokajał. Zawsze. Jakoś tak się działo...
Oczywiście, nie zawsze. W samej walce też był stres, ryzyko. Ale w takich momentach, gdy zamykał oczy i oddychał powoli, spokojnie... W takich chwilach czuł, że jest sobą. Żołnierzem, najemnikiem... Ktoś ma papierosa? Nie? I w sumie dobrze.
Trzy sekundy wdech, trzy sekundy stop, trzy sekundy wydech
Metoda Seal.
Powtórzyć.
Gotowy.
Daj mi sygnał, Ajax. Daj, a przybędę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ajax

avatar

Liczba postów : 31
Data dołączenia : 01/03/2016

PisanieTemat: Re: Uniwersytet Paryski   Sob Sty 06, 2018 12:44 pm

Oczywiście, że nie czuł stresu - bo niby przed kim? Miał przed sobą pięciu leszczy wyciągniętych żywcem z rynsztoka i brudnej meliny, niż liczących się przestępców. Żałosne, nawet bardzo. Przez chwilę nawet Ajax zastanawiał się, czy ruszyć na nich i nie posprzątać całej wesołej gromadki przy pomocy noża. To byłoby proste, ruszyć na nich bezpośrednio i wywołując chaos zlikwidować wszystkich. Z drugiej jednak strony plan ten miał pewne minusy - fakt, pokonałby ich bez problemu, może zarobiłby jakąś zabłąkaną kulę, ale osiągnąłby cel, istniało też ryzyko, ze te osobniki są pod wpływem narkotyków i alkoholu. Tu był jednak spory problem - owa zabłąka kula mogłaby trafić również profesora, a tego nie chciał. Co prawda w umowie nie było nic o oddaniu nienausznego obiektu, jednak wolał nie ryzykować, że profesor zginie. Musiał zdać się na prostą psychologiczny gierkę i zastraszyć tych łachów. Jednak nadal ryzykował życiem, nie był pewien, czy któryś z nich nagle do niego nie strzeli - ale za pewne nawet nie odbezpieczyli broni.
- Och, przepraszam. Gdzie moje maniery - powiedział z całkiem dobrze udawanym zakłopotaniem w głosie - Zapomniałem się przedstawić. Nazywam się Sterling i reprezentuję Essex - tak, zmyślał, ale doskonale widział, że powołanie się na jedną z najbardziej wpływowych mafii w Anglii powinno przynieść skutek. Miał tylko nadzieję, że te palanty wiedzą o czym on mówi. Do tego mówił wszystko nienaganną, wręcz chamsą angielszczyzną - Prosiłbym panów o opuszczenie broni, inaczej może się to źle skończyć - podniósł głowę spoglądając na nich z cynicznym uśmieszkiem. - W okno za wami wcelowany jest snajper - zdejmie was, nim zdążycie mrugnąć. - samo założenie planu było idealne, na pewno wzbudził w nich strach. Wiedział też, że pełen spokój, opanowanie i kultura wypowiedzi dodatkowo podkręci atmosferę.
Ciekawiło go jak zareagują, w końcu spłoszone zwierzęta dość często atakowały na ślepo i czasem im to wychodziło - tu pomyślał o Wilsonie. Swoją drogą ciekawe co u niego?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fenris
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 435
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Re: Uniwersytet Paryski   Nie Sty 07, 2018 5:50 pm

Pierwszym i jedynym skutkiem jaki zdała się wprowadzić przemowa było zdezorientowanie słuchaczy. Widocznie nie rozumieli większości słów, ale ton głosu, oraz "snajper" miały międzynarodowy wydźwięk. Wyraźnie zdekoncentrowani pozwolili sobie na spuszczenie broni.
Pierwszy odkrzyknął coś profesor. Należało zakładać że człowiek nauki doskonale zna angielski. Odważnie odkrzyknął coś reszcie drabów. W jego wypowiedzi znów padły słowa "snajper" i "essex", a kilkoro z bandytów odruchowo zerknęło w kierunku okna. Wyglądało więc na to że wiernie przetłumaczył słowa Ajaxa zbirom, w wyniku czego został puszczony.
Doctor Rene otrzepał się i zdecydowanym krokiem podszedł w kierunku Ajaxa.
- Nie wiem kim jesteś, ale wiem że nie jestem aż tak głupi żeby zadzierać z angielskim półświatkiem. Policja działa innaczej. Rozumiem że snajpera również nie ma. Co teraz?
Strzelcy spoglądali to na rozmawiających, to na swojego szefa, który widocznie tracił cierpliwość. Nonszalancka postawa doktora wyraźnie go wkurzyła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
B.J.

avatar

Liczba postów : 89
Data dołączenia : 03/12/2015

PisanieTemat: Re: Uniwersytet Paryski   Nie Sty 28, 2018 5:33 pm

Spokój i kontrola oddechu. Wszystko, co potrzebował B.J w tej chwili, to skoncentrować się na słowie kluczu. Aczkolwiek, uśmiechnął się słysząc o snajperze. Powinien go uprzedzić, żeby poświecił laserowym wskaźnikiem.
Którego nie miał. Chyba. Pies wie, co tam się chowa w mechanicznych kończynach... Musiał je przetrenować i się z nimi oswoić. Chociaż oswoić, to złe słowo. Przywykł już do nich, musiał jednak poznać pełnię ich możliwości i ograniczenia. Jakoś nie miał okazji, by to zrobić. Taki drobny haczyk, co zrobić? Kiedyś się trafi okazja, na pewno. Ale im będzie ona szybciej, tym lepiej, nieprawdaż?
Ale wszystko opierało się na słowie haśle. Gdy tylko rozbrzmi, Blazkowitz był gotowy wejść gwałtownie do pomieszczenia, celując we wrogów. Ale musi ono rozbrzmieć
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ajax

avatar

Liczba postów : 31
Data dołączenia : 01/03/2016

PisanieTemat: Re: Uniwersytet Paryski   Wto Sty 30, 2018 8:23 pm

Nadal z sarkastycznym uśmieszkiem na twary Francis obserwował, jak zwiątka wpadaną w panikę. Bardzo dobrze. Wiedział, że przestraszone zwierzę popełnia błędy, choć z drugiej strony jeżeli zbyt mocno ich przyciśnie do muru, to mogą wpaść w panikę i zrobić coś, czego nikt nie chce.
Wracając jednak do celu jego wizyty tutaj - profesor okazał się być o wiele bardziej rozgarnięty, niż "mafiozi" i to mu się podobało - rzeczowy człowiek. Choć gdywy znał prawdziwy cel najemnika... Małow ważne, te zwierzę należało utrzynać w spokoju i nie wypadać ze swojej roli.
- Po pierwsze, z nikim pan nie zadarł - jego idealny akcent tylko nadał powagi jego idealnie wyćwiczonemu tonu głosu i udawanego szacunku - Zostałem tu wysłany, aby zaproponować panu pracę dla naszej organizacji, plus coś jeszcze. Ale przechodząc do konkretów - moi pracodawcy są zainteresowani pańskimi osiągnięciami w dziedzinie chemii nieorganicznej, oraz obeznaniem w tworzeniu syntetycznych narkotyków. Dlatego też proponujemu panu pracę dla nas, a dodatkowo posadę zastępcy rektora na uniwersytecie w Birmingham. Plus dowolną kwotę w ramch zdrowego rozsądku - mówił szybko, lecz płynnie - Oczywiście, jeżeli chce pan przejść na wyższy poziom i rozpocząć pracę z zawodowcami, a nie kundlami z rynsztoka, którym brak manier i ogłady. - to dodał nieco ciszej - I jeżeli chodzi o tego snajpera, to lubię patrzeć jak szczury wpadaną w popłoch - taka z niego wredna bestia - Więc jeżeli się pan zgadza, to proszę stanąć tam w kące przy drzwiach, zrobić przysiad i zamknąć oczy, a my tu posprzątamy - posłał mu ciepły uśmiech.
Trzeba mu przyznać, że był przeknujący - zupełnie jak lektor z reklamy płynu do płukania ust, a nie podły najemnik wciskając wymyślony na poczekaniu kit i chcący porwać biedaka. Tak, był najlepszy i o tym wiedział.
Jeżeli profesor się zgodził, to Ajax wykrzyknął umówione hasło, sam wziął przysiad i zamknął oczy. Poraz wyrżnąć te szczury. I oby tylko partner nie zawiódł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fenris
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 435
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Re: Uniwersytet Paryski   Czw Lut 15, 2018 3:44 pm

Nauczyciel wnikliwie obserwował Ajaxa, jakby chciał odczytać z jego twarzy jakąkolwiek sugestię blefu czy podstępu. Nie doszukał się jej jednak. Ajax był zimnym profesjonalistą, wartym swej ceny, i dużo więksi wyjadacze niż pan doktor mieli ciężkie chwile by go odczytać.
Nie mając też innego wyjścia, skinął lekko głową na potwierdzenie, że rozumie o co chodzi i zabrał się za wykonywanie poleceń.
Na ten widok obecni w pomieszczeniu "gangsterzy" stali się tym bardziej niespokojni. Niezależnie od tego, czy uwierzyli w bajeczkę o snajperze, czy nie, wszyscy sięgnęli po broń i wymierzyli do Ajaxa i jego protegowanego. Największy z nich krzyknął coś po francusku. Francis potrafiłby pewnie rozpoznać rozkaz do strzału w kilkunastu językach, dlatego miał trochę czasu na reakcję, zanim wszyscy ochoczo zaczęli zasypywać całe pomieszczenie gradem kul. Nie byli przy tym wyborowymi strzelcami. Dwoje z nich widocznie naoglądało się gangsterskich filmów, bo trzymało pistolety w poprzek, zupełnie nie patrząc gdzie celują.
Celem ostrzału został zarówno Ajax, jak i naukowiec.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
B.J.

avatar

Liczba postów : 89
Data dołączenia : 03/12/2015

PisanieTemat: Re: Uniwersytet Paryski   Nie Lut 18, 2018 12:02 pm

~I rzekł on wtedy "Bob". A sługa jego przybył~Pomyślał ciut zgryźliwie Blazkowitz, ukłądając wersety "Bibli według Ajaxa". B.J. 4.2.
Wdech.
Oczyścić umysł. Podnieść się, krok do przodu.
Obrót w stronę wejścia. Pistolet przed siebie.
Zidentyfikować cele.
Wydech.
Oczyścić płuca. Nie stresować się, być spokojnym.
Nacisnąć spust. Wystrzelić. Nabój wprowadzony do komory. Nacisnąć spust ponownie. Wystrzelić w kolejnego. Strzelać tak, by zabić.
Powrót za osłonę, nie pozwalając się strzelić
Wdech.
W płucach zapach prochu. Nie ma sensu liczyć teraz, ilu trafił, ilu nie. Tym razem nie ma elementu zaskoczenia, jeśli choć trochę ogarnęli sytuację, wiedzą o drugim strzelcu. Tym razem, delikatne wychylenie się i wykonanie strzałów w cele. Minimalne, by widzieć, odpowiednio, by trafić. Pociski są zabójcze, nieprawdaż? Wywołują chorobę zwaną "Przedawkowanie ołowiu". Chociaż... Czy pociski dalej robi się z ołowiu, czy to się utarło?
Nie czas na rozmyślania. B.J znowu wysunął się zza framugi drzwi i posłał kolejne strzały. Założył, że klęczący osobnik to naukowiec... Dlaczego każdy naukowiec ma zawały na widok strzałów? To dobre pytanie, nieprawdaż?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ajax

avatar

Liczba postów : 31
Data dołączenia : 01/03/2016

PisanieTemat: Re: Uniwersytet Paryski   Wto Lut 20, 2018 9:12 am

No i Ajax się zląkł, gdy spojrzał na sposób w jaki tamta banda złapała za broń. Ich styl"na czarnucha" był bardzo, ale to bardzo zły. Przecież każdy, kto miał jakiekolwiek doświadczenie z bronią wiedział, że przez taką głupotę strzelec jes całkowicie pozbawiony kontroli nad trajektorią wystrzału, a kula nie dość, że poleci w bok, to jeszcze poleci "gdzieś". Obawiał się, że ówe niekontrolowane wystrzały sięgnął jego, lub doktora. Oczywiście nie trafią mu w głowę, prędziej odstrzeją mały palec na stopie - i tak tego nie poczuje. A co do doktrora, nikt nie mówił, że ma być w idealnym stanie. Oby tylko nie zginął, lub nie użył swoich mocy, bo wtedy wszystko na marne.
Tak, czy inaczej miał przed sobą bandę znerwicowanych zawodowych amatorów, których nieco za bardzo przycisnął. Doskonale wiedział, że oni będą strzelać i to on będzie ich celem. Tak więc wykorzystując pierwszy atak B.J'a, Francis wykonał efektowny przewót w przez bark w przód - wcale nie był efektowny, ale to lepiej brzmi - przy jednoczesnym wyciągnięciu z rękawu noż. Widział, że ktoś strzelił, ale czy to ważne? O ile partner, go nie trafi, to będzie miał pole do popisu. Pierwszy cios nożem podciął pachwinę samzwańczego szefa mafii, drugi poleciał na odlew w twarz stojącego najbliżej. A kolejnych nie było. Ajax jak gdyby nigdy nic chwycił jednego z przeciwników za broń i wyrwał mu ją, po czym uderzył kolbą w szczękę - that's hard - a kolejnemu wymierzył potężne kopnięcie w krocze - przynajmniej nie będzie musiał obawiać się brakiem potimstwa, bo i tak zaraz zginie. Wtedy też dotarło do niego coś ważnego - najemnicy posiadali broń z tłumikiem, a tamta banda nie. Do tego na zawnątrz była ochrona, która bankowo słyszała strzały. Wnioski nasówały się same, lepiej kończyć to jak najszybciej i zwijać do cieplutkiego domku, zrobić herbatę i wprowadzić doktora w śpiączkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fenris
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 435
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Re: Uniwersytet Paryski   Sro Lut 21, 2018 2:07 pm

Spięty BJ czekał tylko na znak od partnera. Tak naprawdę jednak hasło padło dosłownie na moment przed rozpoczęciem ostrzału przeciwników, tak więc Joseph miał naprawdę mało czasu na oddanie strzału, nim zmuszony został wycofać się znowu za framugę. Nikt nie spodziewał się dodatkowego strzelca w tamtym miejscu, jednak technika gangu była na tyle mierna, że cały obszar za Ajaxem był równie dobrze strefą zagrożoną. BJ zdążył załatwić jednego z napastników, nim ledwo uniknął zabłąkanej kuli i wycofał się z pomieszczenia.
W tym czasie Francis przeszedł do prób zmniejszenia dystansu. Akrobatyczny sus i wspomniana wcześniej precyzja jego wrogów sprawiły że udało mu się uniknąć większości pocisków. Kilka zbłąkanych kul dosięgnęło jednak celu. Całe szczęście Osłabione receptory czuciowe nie posłały go od razu z bólu na podłogę. Z drugiej strony działały na tyle dobrze, że Ajax świadomy był wszystkich trafień. Lewe ramię, bok, udo i stopa. Niemal wykrakał sobie ten mały palec u nogi.
Potem jednak zyskał na przewadze. Podcięta duma szefa bandy sprawiła, że ten osunął się na ziemię oburącz trzymając się za zranione miejsce i tarzając w konwulsjach. Człowiek cięty przez twarz, również przyciskał do niej obie ręce, wrzeszcząc w niebogłosy. Najprościej było wyrwać broń któremuś z nich, tak by jak najmniej narażać się na kolejne strzały.
Wrzaski te skutecznie odwracały uwagę i dezorientowały. W międzyczasie rzeźnickich popisów Ajaxa, BJ wykończył pozostałe, stojące dalej cele, tak więc po wyrwaniu broni najemnikowi nie zostało do roboty nic, jak tylko podobijać okaleczonych i wrzeszczących wrogów.
Podczas całej szamotaniny pewnym było, że profesor zarobił przynajmniej kilka kulek w pierś. Gdy jednak kurz opadł, a najemnicy mogli się rozejrzeć, okazało się że pod rozszarpaną kulami koszulą, oraz na odsłoniętej twarzy widniała skóra z litej skały.
- TAK, JESTEM MUTANTEM. – zaczął doktor kamiennym głosem. – MAM NADZIEJĘ ŻE NIE KŁADZIE TO CIENIA NA NASZEJ WSPÓŁPRACY.
Naukowiec czekał widocznie na dalsze polecenia. Do tej pory nic nie świadczyło o tym by kogoś zaciekawiły dźwięki wystrzałów, ale wcześniej widzieli cieci i strażników budynku. Możliwie że ktoś załączył cichy alarm i czekał na pojawienie się policji.
Ajax krwawił z kilku ran. Mógł jakoś chodzić opierając ciężar na zdrowej nodze, ale miejsca postrzału wymagały opatrzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ajax

avatar

Liczba postów : 31
Data dołączenia : 01/03/2016

PisanieTemat: Re: Uniwersytet Paryski   Czw Mar 01, 2018 4:01 pm

Cała akcja przebiegła zgodnie z przewidywaniem Francisa - poradził sobie bezbłędnie eliminując każdy z celów. Sądził nawet, że równie skutecznie poradziłby sobie bez partnera, no ale skoro już takowy był to tylko ułatwił mu robotę. Szybko popatrzył na swoje kończyny - super, dostał. Teraz będzie krwawić i zostawi po sobie ślady, cholera. Ale cóż, robota wykonana, to było najważniejsze. Gdy już cała siła żywa przeciwnika przemieniła się w masę martwą przeciwnika legła już na podłodze, Francis spojrzał na profesora, który się przemienił - dobrze, że w kamień, a nie w powietrze. Kolejne spojrzenie rzucił do swojego partnera ukrywającego się nadal za futryną.
- Profesorze - zaczął Ajax swoim spokojnym głosem, jakże komicznie musiało to wyglądać zważywszy na liczne rany najemnika - Bycie mutantem nie jest w tych czasach niczym szczególnym, z resztą nie jest pan tu jedynym. - pomijając fakt, że mutacja Francisa była wytworzona sztucznie. - Polecałbym nam jak najszybciej ewakuować się z uczelni, za chwilę może być tu dość tłoczno od policji. - Ajax wskazał na drzwi.
Jeżeli profesor zgodził się na wyjście i powrócił do ludzkiej formy, to Francis wymierzył mu cios w kark, po którym profesor stracił przytomność. Następnie obydwaj najemnicy wynieśliby go z gmachu, zapakowali do samochodu i odwieźli do domu.

// jak się udało, to ZT dla wszystkich, szczególnie zważywszy na nieobecność B.Ja.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fenris
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 435
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Re: Uniwersytet Paryski   Sro Mar 21, 2018 10:40 am

Na widok powoli, zasklepiających się ran Francisa profesor wyraźnie się rozluźnił. Widocznie mutancka solidarność była silniejsza niż strach przed własnym życiem. Profesor spojrzał jeszcze na BJ’a szukając w nim przejawów paranormalnych zdolności, ale nawet jeśli się ich nie doszukał, zdecydował się poddać najemnikom.
Nawet więcej. Pokazał dwójce mniej uczęszczane wyjście z budynku, dostępne tylko kadrze, tak by nie musieli wychodzić wszyscy frontowymi drzwiami. Bardzo zresztą dobrze, bo gdy wychodzili, od frontu słychać już było nadciągające syreny policyjne.
Do swojej zwyczajnej postaci profesor powrócił dopiero gdy wychodzili na ulice, aby nie zwracać na siebie uwagi. Może dobrze, bo oszczędził im tachania go nieprzytomnego przez teren kampusu. Teraz wystarczyło go wtachać do pojazdu.
Ostatecznie może i zostawili po sobie trochę bałaganu, ale biorąc pod uwagę okoliczności, mogło pójść dużo gorzej.  Zostawili za sobą masę ciał i bałagan, ale taka brudna robota to specjalność gangów. Plotki wokoło osoby profesora prawdopodobnie sprowadzą śledztwo najpierw w tę stronę.
Na miejscu profesorowi należało podać coś mocniejszego, dopóki nie pojawi się ekipa, żeby go odebrać. Po skontaktowaniu się z nimi przez system z piwnicy przybylipunktualnie na czas i profesor szybko zniknął z ich oczu i żyć. Niedługo po tym na ich konto wpłynęła umówiona suma.
Pozostało wyznaczyć kolejny cel.

[2x zt. BJ wspomina że znowu wraca do grania więc ustalcie między sobą czy piszecie w bazie, czy już na miejscu, kogo wybieracie teraz, jakie macie plan i dajcie mi znać.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Uniwersytet Paryski   

Powrót do góry Go down
 
Uniwersytet Paryski
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Francja :: Paryż-
Skocz do: