Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Opuszczona rozjezdnia metra

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Black Cat

avatar

Liczba postów : 279
Data dołączenia : 16/10/2012

PisanieTemat: Opuszczona rozjezdnia metra   Sro Gru 27, 2017 12:57 am

First topic message reminder :



Jeden z wielu opuszczonych i pozostawionych samych sobie obiektów. Jest to miejsce gdzie głównie ukrywają się ocaleli członkowie gangu Hooda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Moonstone

avatar

Liczba postów : 199
Data dołączenia : 26/09/2014

PisanieTemat: Re: Opuszczona rozjezdnia metra   Czw Gru 28, 2017 6:57 pm

Uśmiechnęła się pod nosem, chociaż oczekiwała innej odpowiedzi. Ciekawe jaką cenę miała sama Black Cat? Jak wysoko samą siebie ceniła. Chociaż równie dobrze mogła być tak zwanym obiektem bezcennym lub takim, którego godności nie da się kupić za żadne pieniądze.
- Pewnie, że bym nie odmówiła. Ty byś odmówiła, gdybym ściągnęła chłopaczka w niebieskich rajtuzach? – zapytała retorycznie, robiąc minę rozkosznej pani doktor – W końcu większość problemów zazwyczaj wynika właśnie z samotności – dodała po chwili. Istotnie samotność miała wiele odcieni. Mogło być nią opuszczenie przez rodzinę, bliskich przyjaciół, a nawet po prostu decyzja o trzymania się od wszystkich z daleka. Często właśnie ona pchała złoczyńców do czynów. Z niej wynikały natomiast zapędy, by pokazać się jako ten władca świata, a z tego już rodziła się megalomania i wysokie mniemanie o sobie. Swoją drogą nie widziała w towarzystwie Doktora Dooma żadnej kobiety. Może gdyby sobie kogoś znalazł, to Latveria byłaby spokojniejszym państwem? W końcu nie można być dyktatorem 24/7, jeśli ma się osobę, która potrafi ujarzmić bestię wewnątrz zbroi. Mogło to też zadziałać w drugą stronę i obywatele mogli mieć jeszcze bardziej przekichane niż mają obecnie.
Szczerze to Sofen była zadowolona ze swojej metody. Często używała manipulacji właśnie przy pomocy głosu. Istniało pewne zjawisko związane z kłamstwem. Każdy byłby je w stanie wykryć, ale jakoś tak wychodzi, że człowiek daje podświadomie na nie przyzwolenie. Nawet jeśli wie, że coś jest kłamstwem. Dlatego właśnie za cel, blondynka zawsze obierała sobie podświadomość, która potrafiła zanegować pewne elementy racjonalnego myślenia. Człowiek z natury był zresztą istotą irracjonalną, a ona tylko to wykorzystywała. Kiedy Felicia ćwiczyła swoje ciało, Sofen robiła to same ze swoim umysłem. Niemniej jednak, im bardziej zagłębiała się w psychikę Kotki, tym więcej podobieństw do siebie widziała. Chociaż zdecydowanie wolałaby zachować szczerość jaką ją obdarzyła białowłosa, więc również nie przerywała metody hipnotycznej. W końcu czy udowodni jej, że mówienie określonym tonem głosu oraz odpowiednie układnie słów, było metodą manipulacji, a może po prostu usposobieniem blondynki. Bardzo trudno jest coś takiego wykazać, chyba że jest się biegłym psychiatrą i stosuje się podobne sztuczki.
- Cóż ja też aktualnie nikogo nie mam, więc myślę że wzajemnie sobie możemy pomóc w tej kwestii i prowadzić długie dywagacje, czy powinnaś bezpośrednio zaciągnąć pajączka w krzaki, a może zabawić się w kotka i myszkę – postanowiła ponownie podroczyć się z kotką, jednak nadal w tym przyjacielskim tonie. Być może takie bezpośrednie zagranie mogłoby odnieść jakiś skutek, ale powiedziała to bardziej w żarcie. Felicia nie była z tych. Jakby było ją na to stać, to złapałaby pająka już dawno w swoją sieć. Przynajmniej w pobliżu białowłosej nie musiała udawać tej grzecznej i ułożonej pani doktor. Mogła sugerować dwuznaczne rzeczy ile tylko chciała, a jednocześnie właśnie takimi luźnymi rozmowami zbliżać się do Kotki.
- Skarbie, walczyłam z Hulkiem. Jeśli z tym dałam radę to i lot nie będzie problemem, ale z chęcią skorzystam z luksusów. Pewnie nawet mogłybyśmy wynająć prywatny samolot – troszkę luksusów byłoby miłą odmianą od szarości siedziby Thunderbolts. Parę razy miała okazję lecieć prywatnymi samolotami, ale to było zanim dostała swoje moce. Wtedy już lot w luksusie był mniej ważny. Oszczędzała masę pieniędzy, a zarazem mogła odkrywać granice swoich mocy.
- Lecąc nisko nie wykryją nas radary. Są pewne triki, których nauczyłam się podczas testowania granic swoich mocy. Wydawałaś się taka skryta, ale jednak potrafisz wydobyć z siebie ładny uśmiech. Złotko, to że umiesz zrobić to naturalnie jest już sukcesem, bardzo łatwo jest tym prostym narzędziem kontrolować facetów – powiedziała poruszając porozumiewawczo brewką w stronę Black Cat. Wystarczył jeden uśmiech, który był sygnałem dla mężczyzny, że kobieta jest nim zainteresowana. Potem drugi, trzeci by już miał pewność, a dalej już można było liczyć na darmowego drinka. Czasami jakąś przelotną przygodę. Sofen miała w przeszłości trochę kochanków, ale z żadnym jak do tej pory nie związała się na stałe. Jakoś tak nie czuła tej potrzeby i nie znalazł się ktoś taki, kto mógłby ją utrzymać na dłużej.
- Posłałabyś jeden taki w klubie i barmanowi zabrakłoby alkoholu na drinki. Może nawet zaczęliby się bić o Ciebie, jakbyś jeszcze zarzuciła swoimi kłaczkami i puściła oczko – mówiła dalej, trzymając ręce oparte na biodrach. Cat zrobiłaby nawet w cywilnym ubiorze, furorę w klubie. Nie mogłaby się opędzić od facetów, ale sama pewnie zdawała sobie z tego sprawę. Gdyby nie techniki Karli, to nie przebiłaby się tak głęboko w tak krótkim czasie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Black Cat

avatar

Liczba postów : 279
Data dołączenia : 16/10/2012

PisanieTemat: Re: Opuszczona rozjezdnia metra   Czw Gru 28, 2017 7:42 pm

-Oj tak...- Felicia bezwiednie okrecała wokół palca jeden z kosmków. Oczami wyobraźni zobaczyła jak Moonstone przyniosła związanego i ogłuszonego pająka. Śmiech samoistnie wydobył się z jej ust niosąc echem po budowli. Samotność... Była doskonale znana białowłosej. Mieszkała w najnowszym apartamencie, za towarzystwo miała jedynie kota, który zmarł rok temu. Od tego czasu zrezygnowała z pomysłu pupila. Bo niby po co? Ona ciągle znikała... Kradzieże, zakupy, czasem podróże, to wszystko nie dawało rady zapełnić pustki w jej sercu. Brak jakichkolwiek kontaktu z rodziną, jedynie z matką rozmawiała sporadycznie. Musiała pokazywać się od czasu do czasu na ważnych wydarzeniach towarzyskich. Nie posiadała znajomych, nie było sensu. Jedynie ciągłe ćwiczenia pochłaniały jej czas... Pomimo formuły jej chęć do ćwiczeń pozostała, dlatego też codziennie biegała, rozciągała się i trenowała na dachu sztuki walki. Nie posiadała celu do którego dążyła, adrenalina była jej uzależnieniem. Życie opustoszało, pozostało jedynie skorupą pod którą ukrywała się. Nic nie zrobiła, nie chciała... Pasowało jej nawet takie życie, nikt nie pytał, nikt nie kontrolował. Nie można było jej zawieść, ponieważ nie miał kto, zdradzić też nie.
-Chętnie spróbuję zmienić twój status, w końcu od czego są przyjaciółki?- dźgnęła z zaskoczenia Karlę w bok, zaś po tym łaskotała odpłacając się pięknym za nadobne. Beztroska którą czuła w jej towarzystwie była obca Felicii. Jej styl życia był jednak wymagający. Zresztą nie tylko styl, życie białowłosej samo w sobie było cholernie wymagające. Przypomniała sobie o wieczorze u Karli, a może jednak...?- Gwiazdko co powiesz na wieczór u mnie? Mam do dyspozycji dach przerobiony w pełnowymiarowy taras. Można by zrobić grilla, co ty na to? A wracając do Pana w rajtuzach to myślę że chyba lepsza opcja to kotek i myszka, ale mysz musi mieć coś co skusi kota. Ostatnio zawinęłam naszyjnik z brylantem, chyba byłby to dobry wabik nieprawdaż?- puściła oczko dziewczynie. Zastanawiało ją gdzie pochowali się gangsterzy.
- Wiesz matka złożyła zamówienie na odrzutowiec- uśmiechnęła się przebiegle- dorobiła się na własnej linii ubrań i kosmetyków. Teraz obnosi się swoim bogactwem. Cóż co do Hulka to nie skomentuje, zastanawia mnie jak ta kupa mięśni jeszcze nie przebiła się przez planetę...- podkręciła głową, śmiejąc się pod nosem.
-Co do klubu... Może skoczymy tam jakoś niedługo?- odrzuciła włosy z ramienia płynnym ruchem nadgarstka- dawno już nie bawiłam się facetami. No bo ile można oglądać jak tamci się niemal zabijają i wychodzą w każdy możliwy sposób ze skóry byle bym tylko zwróciła na nich uwagę. Jest to dowód na prymitywność większości z nich, część mężczyzn nawet nie próbuje zagadać widząc silniejszą i pewniejszą siebie konkurencje. Powiem ci jedno przy odpowiednim upojeniu facetów alkoholem można po kolei zbierać portfele i karty kredytowe- spojrzała Karli w oczy. W jej własnych nieprzerwanie błyskały iskierki. Ileż to razy wychodziła z klubu bogatsza o kilka tysięcy, nierzadko jedna noc wystarczała na kilka szałów zakupowych.

Sent from Topic'it App
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Moonstone

avatar

Liczba postów : 199
Data dołączenia : 26/09/2014

PisanieTemat: Re: Opuszczona rozjezdnia metra   Czw Gru 28, 2017 8:41 pm

Po przyniesieniu pajączka do Kotki, Karla tylko by ich zostawiła sam na sam. Niech się bawią, w końcu trzeba czasami w życiu zaszaleć, a potem ponieść tego konsekwencje. Miała wrażenie, że wiek jej oraz Black Cat jest dosyć zbliżony. Z drugiej strony ciężko było określić faktycznie wiek osób z kategorii tych super. Zawsze jakoś moce i wrodzone talenty wpływały na proces starzenia się skóry. Nikt przecież, by nie zgadł iż Karli ma niedługo stuknąć trzydziestka. Dokładnie za dwa lata miał się zacząć ten okres, który określało się mianem złotego. Zwykle ludzie wtedy robili rzeczy, które wypadałoby chociaż raz w życiu zrobić zanim przyjdą późniejsze lata i zaczną się problemy. Na samą myśl o tym, że skończy kiedyś jako pomarszczona starucha, po prostu ją skręcało. Jeszcze jakby miała podejrzenia demencji lub alzheimera to poprosiłaby o eutanazję dla siebie. Jak umrzeć to z godnością, zresztą nie miała żadnych krewnych, którzy odwiedzaliby ją w szpitalu, a takie życie to nie życie. Cały dzień przesiedzieć i gapić się w pudło. Właśnie ta wizja była najgorszym z koszmarów sennych każdego człowieka, który był młody oraz ambitny. Dokładnie tak jak blondynka.
Sofen chyba tylko z przyzwyczajenia prowadziła swój gabinet. Mogła zawiesić swoją działalność, gdyby tylko chciała. W końcu pieniądze z Thunderbolts wystarczyłyby jej do życia na poziomie przez dłuższy czas. Jednak nadal pracowała. Nie liczyła, że dostanie za to emeryturkę zgodną z ustawą, w końcu żaden podatnik nie chciałby opłacać byłego superzłoczyńcy na emeryturze. Pracowała dzięki zamiłowaniu do pieniędzy. Patrząc jak coraz większa ilość zer wpada na jej konto bankowe. Sofen regularnie je wypłacała i trzymała w sejfie, by nie trafić przypadkiem na sytuację, że ktoś zablokuje jej konto bankowe. Gotówka była zdecydowanie lepszą opcją dla superzłoczyńców. Jeśli dokonywało się transakcji między kontami, to bank mógł na polecenie rządu zablokować oba konta i już nie można było odzyskać tych pieniędzy bez pomocy hakera. No, a niestety tę funkcję w Thunderbolts wypadałoby obsadzić. Szczerze to rozważała, by zwrócić się o to do pewnego mężczyzny. Enigmatycznego, a zarazem bardzo zdolnego w dziedzinie robotyki i łamania systemów zabezpieczeń. Mowa tu o Fixerze. Musiałaby tylko go znaleźć, a wraz z nim kilka haków, by chciał współpracować.
Felicia tym razem mogła się odegrać, jednak nie na długo. Po kilku sekundach łaskotania i śmiechu blondynki, ta w końcu dała radę skoncentrować się na tyle, by móc punktowo przefazować się przez dłonie Kotki. Wzięła kilka głębokich oddechów, rzucając rozbawione, a zarazem spojrzenie pragnące odwetu za ten zuchwały atak. Sama sobie na to zasłużyła i kto mieczem wojuje, od niego ginie, ale to zawsze ona mówiła ostatnie słowo. Niech tylko Kotka poczeka.
- Od tego, by sobie pomagać i mieć z kim jeść lody kiedy jedną rzuci chłopak? – zapytała z humorystyczną dawką sarkazmu. Tak, już to mogła sobie zwizualizować w głowie, gdyby Black Cat nie wyszło z pająkiem. Obie siedzące na kozetce, wtulone w siebie, a pod nimi puste butelki wina, zaś w łapkach dzierżyły łyżki, którymi wyjadałyby lody czekoladowe z kubełka. Wykrzykując przy tym, że wszyscy faceci są tacy sami lub inne hasła, którymi posługiwały się rozeźlone kobiety.
- Brzmi świetnie. Myślę, że nawet lepiej bo pewnie jesteś przyzwyczajona do bogatych apartamentów, a cóż innego mogłabym zaoferować jak nie wygodną kozetkę? – skoro Kotka ją chciała zaprosić do siebie to nawet lepiej. Nie będzie musiała pokazywać jej swojego domostwa, zostawiając ten sekret dla siebie, za to pozna warunki oraz miejsce, gdzie mieszka jej przyjaciółka. Plan Black Cat, by zwabić Spider-Mana był dobry, aczkolwiek musiałaby ostentacyjnie paradować po dachach ze zwisającym naszyjnikiem na piersi lub w jakimś innym widocznym miejscu. Tak, by pająk miał pewność, że ma ze sobą skradziony przedmiot.
- Brzmi ciekawie, ale pamiętaj, że to zwykle chłopak przynosi dziewczynie na randkę jakiś fajny prezent. Jest chociaż na tyle romantyczny, że na te wasze schadzki przynosi Ci kwiaty albo jakiś inny podarek? – zapytała retorycznie Sofen, zaplatając na palcu kosmyk białych włosów Felicii. Chociaż może faktycznie mieli jakąś swoją tradycję i pajączek tkał jakiś bukiet. Byleby nie tkał wieńca, bo można to źle odebrać.
Coraz więcej mogła dopasować informacji do tożsamości Black Cat, a kiedy ta wspomniała o kosmetykach i ubraniach, wtedy już większość rzeczy stała się jasna. To mogła być tylko jedna osoba, która zajmowała się obiema dziedzinami. Już wiedziała skąd kojarzyła to imię. Z gazet, gdzie był artykuł o rodzinie Hardy. Faktycznie to by się zgadzało, gdyż córka właścicielki miała na imię właśnie Felicia. Teraz wszystko miała jak na wyciągnięcie ręki, ale postanowiła zostawić sobie ten sekret dla siebie. Po co z niego korzystać i dzielić się z innymi, gdy można mieć Kotkę tylko dla siebie? Nie spodziewała się, że jej techniki dadzą tak dobre rezultaty. Co do samego komentarza na temat Hulka to nie mogła dodać zbyt wiele. Miała z nim jedno starcie i niespecjalnie dobrze je wspominała. Olbrzymowi trudniej było ją złapać przez moce, które posiadała, ale ostatecznie poniosła klęskę i musiała się wycofać. Nie mogła z nim równać się pod względem siły, ale intelektualnie nietrudno go było przewyższyć. Uśmiech był tu już bardziej z pożałowaniem dla tej zielonej istoty, która stanowiła największe zagrożenie na Ziemi, a Thaddeus Ross specjalnie stał się czerwonym hulkiem. Dobrały się dwie paskudy, nie ma co.
- Bardzo kusisz, ale jak nie będziemy zajęte sprawami jednostki i dadzą nam wolny wieczór to jak najbardziej. Idę o zakład, że dostanę więcej drinków od Ciebie – odpowiedziała z pewnością siebie w głosie, patrząc głęboko w oczy Felicii. Założyła po chwili ramiona na piersi i przybliżyła lekko twarz w stronę białowłosej – Założysz kieckę, czy pójdziesz w kostiumie? Jak w tym drugim to nie mam nawet najmniejszych szans – dodała udawanym smutnym tonem i markowała przetarcie łez, by zaraz spojrzeć w kierunku wyjścia z tunelu – Wiesz, chyba dzisiaj ich nie ma. Chodźmy do Ciebie i spróbujemy jutro. Taki nasz wieczór dla niekoniecznie grzecznych dziewczynek. Wolisz znowu polecieć, czy jednak rozruszasz kuperek? – zapytała odrzucając kosmyk blond włosów na bok, gdy ten zaczął jej przeszkadzać. W sumie nie miała nic przeciwko, by ponownie ponieść Kotkę więc wszystko już leżało w jej kwestii. Chłopaków Hooda można przyskrzynić jutro.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Black Cat

avatar

Liczba postów : 279
Data dołączenia : 16/10/2012

PisanieTemat: Re: Opuszczona rozjezdnia metra   Czw Gru 28, 2017 9:39 pm

Karla zaskoczyła Black Cat kiedy przefazowała się przez jej dłonie. Spojrzała zdziwiona na dziewczynę.
-O ty spryciulo- radosne ogniki nie zniknęły ze spojrzenia białowłosej- Doskonała definicja przyjaźni, tylko zapomniałaś dodać że druga wykastruje tego, który zranił jej przyjaciółkę- posłała Karli oczko, chichocząc pod nosem- Lody, ciastka i niezdrowe żarcie. Do tego filmy oraz dużo, dużo alkoholu, już widzę jak będziemy narzekać na facetów. Karla nie chodzi o luksusy, poza tym kozetka może być naprawdę wygodna, tylko pewniej się czuję na znanym gruncie. Sama rozumiesz... Rozstawimy grill, mam mięso w marynacie. Lubisz steki?- zetknęła zaciekawiona na blondynkę, rozśmieszyła ją myśl że ta może się okazać wegetarianką lub co gorsza weganką.
-Wiesz, zbyt wiele od faceta nie można wymagać, tym bardziej bohatera. Naszyjnik pomoże mi zwrócić jego uwagę na moje atrybuty. Łańcuszek jest wystarczająco długi aby brylant leżał między piersiami. Przy okazji może trochę speszę pajączka- rozmyślała nad chwilą jeśli rzeczywiście by coś od niego dostała. Coś innego niż serię sieci mającą na celu złapanie jej, z drugiej strony i tak zawsze zakańcza się to fiaskiem. Westchnęła zrezygnowana, jej zachowanie było porównywalne do naiwnej nastolatki, a przecież dawno ma za sobą ten okres.
-Zastanawia mnie jedno. Czy istnieje osoba na tyle głupia aby dobrowolnie przemienić się w Hulka. Przecież Banner jako człowiek był osobą o dużej wiedzy i inteligencji, z kolei teraz jest zielonym ogrem z mózgiem wielkości ziarnka piasku- strzepnęła z ramienia niewidzialny pyłek. Słowa Moonstone uraziły jej ego.
-Gwiazdko widać nie jest ci pisany hazard. Bez względu co ubiorę będę najbardziej pożądaną dziewczyną w klubie. Nie potrzebuję do tego kostiumu ani maski- triumfalny uśmiech kwitł w najlepsze na jej ustach. Przyjaciółka czy nie, próżność Felicii była nie do opanowania, nawet przez nią samą. Była to jedna z cech uciążliwych według niej i nie tylko- Baza czy nie baza w ten weekend idziemy podbijać kluby. Jak ktoś się przyczepi to pokaże mu co to znaczy zaleźć za skórę losowi. Tym bardziej jeśli ma się do czynienia z najgorszych z możliwych omenów. Czarnym kotem...- oglądała uważnie paznokcie. Jej głos był poważny i złowrogi. Bardzo szybko jednak jej ton wrócił do kpiącego tonu. Krótkie przeciągnięcie rozciągnęło jej ciało.
-Wiesz prywatna taksówka jest bardzo wygodna jednak za bardzo mnie rozleniwisz. Ruszę swój, jak to ujęłaś, kuperek- skierowała się w stronę wyjścia. Zdecydowanie musiała rozruszać kości...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Moonstone

avatar

Liczba postów : 199
Data dołączenia : 26/09/2014

PisanieTemat: Re: Opuszczona rozjezdnia metra   Pią Gru 29, 2017 2:32 am

Wcześniej już pokazała jej tę sztuczkę w trakcie lotu, ale pewnie Black Cat nie spodziewała się, że blondynka użyje tego triku w trakcie zabaw. Wiele osób miało taki odruch, by włożyć rękę w ciało Karli i sprawdzić czy faktycznie przeniknie. Taka zwykła ludzka ciekawość, w sypialni rzecz jasna nie używała tego, chyba że bezpośrednio chciała się na kimś znaleźć lub podroczyć się z partnerem.
- Kastrować na końcu. Najpierw robi się z życia danej osoby piekło – dodała całkiem poważnie, puszczając porozumiewawcze oczko. O psuciu komuś życia blondynka była w stanie mówić dokładnie tak łatwo jak rozmawia się na temat pogody. Sofen nie lubiła ludzi, którzy jej się postawili lub w jakiś inny sposób zaleźli za skórę. Coś jednak jest w tym stereotypie, że kobiety długo chowają urazę i są pamiętliwe.
Cóż domyślała się, że drugim dnem tej propozycji jest kwestia własnego bezpieczeństwa. Black Cat może była ekspertką włamań, jednak trudniej wychodzi się z pułapki, w którą samemu się włazi. Nie mogła jej winić, że jeszcze brak jej tyle zaufania do psychiatry, a z drugiej strony była to informacja o granicach jej wpływu na białowłosą. Pozostało tylko podjąć grę Kotki, bo w rzeczywistości Moonstone miała wiele możliwości ucieczki z ewentualnych pułapek. Chyba, że Felicia dysponowała czymś co mogłoby zniwelować jej moce. Tak jak stało się to w Houston, gdy Phoenix była w stanie ją poparzyć ogniem, nawet podczas stanu przenikania.
- Rozumiem. Zdam się na Twoją gościnność, a mięso lubię. Rzadko jadam coś grillowanego, ale nie mam nic przeciwko temu – zdecydowanie wolała jadać w wystawnych restauracjach, jednak grillowanym mięsem nie pogardzi. Zwłaszcza jeśli jest właściwie przyprawione i wydobywa się jego smak. Zresztą będzie mogła popatrzeć sobie na Black Cat przy grillu. Może jeszcze założy fartuszek z jakimś napisem w stylu „Kiss the Cook”? Blondynkę jakoś obeszła moda na weganizm i jedzenie warzyw. Nie było jej to potrzebne do szczęście, gdyż za metabolizm odpowiadał jej organizm. Połączony z kamieniem, który miała w sobie. Z tego co Genis mówił to połączeni są nerwowo, więc sam artefakt też mógł regulować pewne funkcje organizmu. Sofen nie wyglądała na silną, ale mogła podnosić ciężarówki lub przetrwać w walce z Hulkiem, a to był wyczyn. Wracając jednak do samego jedzenia, to nie widziała problemu w tym co ktoś je. Nagle ludzkość nie zmieni mentalności i nie przestanie jeść zwierząt hodowlanych, a gdyby tak się stało to one bez pomocy człowieka by pomarły. Zresztą wegan uważała za bandę lemingów, które idą za modą bez wcześniejszego researchu na jej temat. Chociażby jeśli nie chcieli nosić rzeczy z wełny, to pewnie zdawali sobie sprawę z tego, że owca musi być strzyżona. Inaczej robią się kołtuny i przeszkadza jej to. Oczywiście to byli ci skażeni brakiem intelektu powyżej magicznej cyferki 70. Niestety jak już się przekonała, to na świecie jest więcej głupszych ludzi, niż tych jednostek wybitnych, ale wszystko jest potrzebne. Gdyby były same jednostki wybitne, to nie miałaby kogo kontrolować i rozkazywać.
- Uuuu – westchnęła uśmiechając się na samo wyobrażenie tej sceny. Jeszcze jakby do tego Kotka dodała „złap mnie jeśli potrafisz i zabierz go stąd”, wskazując błyskotkę ukrytą w piersiach – Odważne, a z tego dobrym wyjściem byłoby doprowadzenie do sytuacji, w której Cię złapie. Nie w sieć, a dłonie – no z tego miejsca Kotka już miałaby naprawdę wielkie pole do popisu swojego kunsztu uwodzenia. Mogłaby jeszcze bardziej speszyć pajączka, a nawet doprowadzić do pewnej urokliwej scenki na dachach. Tylko dla dwojga, bez zbędnych wyrzutów sumienia. Mogłaby okazać tą fizyczną pożądliwość, by wywołać nacisk na bohaterze. Jeśli faktycznie mu zależało to mógłby się nawet ugiąć i złamać, a jeśli stawiałby problemy to cóż… pozostaje grać smutnego Kociaka. By stopić serce mężczyzny, wystarczyło niewiele rzeczy. Łzy kobiety, proszący uśmiech lub po prostu wiązka promieni, które przebijają klatkę piersiową na wylot.
- Istnieje – skomentowała krótko wywód na temat Hulka. Pohamowując przy tym śmiech, jednak wolała nie wspominać, że to aktualnie jest jej przełożony. Mimo, że istniały różne Hulki to akurat ten czerwony poddał się temu z własnej, nieprzymuszonej woli. Kierowany swoją manią pokazania, że to co robi jest jedynym słusznym wyjściem. Cały Generał Ross. Nawet własnej córki nie potrafił słuchać, a całokształt jego działań bardzo ułatwił w przeszłości Karli wywołanie u niego załamania nerwowego. Niby taki twardy, a w środku mięciutki. Jak małże, które posiadają wytrzymałą skorupę, by skryć wnętrze.
- Cóż przekonamy się. Najwyżej nauczę się paru trików, których wcześniej nie znałam – wzruszyła ramionami, chociaż była zadowolona, że połechtała ego białowłosej w ten niebezpośredni sposób. W końcu nie ulegało wątpliwości, gdy wejdą do klubu to mogą mieć każdego mężczyznę. Każdego jakiego tylko zapragną mieć. To już było wtedy sportem, zaś jeśli Black Cat była taka pewna siebie to Karla mogła jej kazać przyjść w stroju kurczaka. Postanowiła jednak nie zrazić do przyjaciółki do swojej osoby, więc zachowała ten pomysł dla siebie. Jednak wyglądało to w jej głowie tak komicznie, że mimowolnie się uśmiechnęła. Klub, pełen parkiet, a u wejścia żółty kurczak. Chociaż pewnie Felicia sama przerobiłaby kostium, tak by nadać mu odpowiedniej dawki seksapilu.
- Odważna deklaracja, w końcu ja też mogę sobie od czasu do czasu brać niezapowiedziane wolne – powiedziała uśmiechając się do Felicii. Tak, zdecydowanie to będzie długi weekend, zaś z sama Kotką jeszcze będzie miała okazję pogłębić relację. Właśnie poprzez takie wypady do klubów. Chyba przybędzie jej pacjentów, w końcu mężczyźni nie zawsze potrafią wyleczyć złamane serce, a te dwie panie zdecydowanie nie będą żadnym zainteresowane na tyle mocno, by wiązać jakiekolwiek oczekiwania. W samym tonie głosu widziała też dla siebie pewną szansę, bo skoro Kotka tak zaborczo układała im grafik. Podobało jej się to. Lubiła właśnie takie osoby, które nie przejmują się regułami.
Postanowiła również nieco się przeciągnąć. Mimo swojej fizjologii, ciało też mogło się zastać, a trochę sobie tu przesiedziały. W chłodzie i przez większość czasu w siedzącej pozycji. Sofen za to uszanowała decyzję białowłosej, podchodząc do krawędzi kładki i stawiając krok na przód, by opaść i zatrzymać się tuż nad ziemią. Zerkając w stronę białowłosej, zachęcającym głosem rzucając po chwili – Prowadź Kocico. Czasami mam wrażenie, jakobyś była na tyle zaborcza, że jak wejdę do Ciebie do domu to już mnie z niego nie wypuścisz – powiedziała lekko kpiącym tonem. Felicia zdecydowanie była ciekawą kobietą, a ten czas Moonstone chętnie spędziłaby na poznawaniu jej wnętrza. Dogłębnie, każdy zakamarek, a nie jedynie te najważniejsze segmenty. W końcu to drobne rzeczy sprawiały, że coś nabierało konkretnych cech i wyróżniało się na tle innych. Podczas lotu starała się być, ramię w ramię z Kotką. Pokazując, że raczej nie zostanie w tyle.
/ZT x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fenris
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 362
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Re: Opuszczona rozjezdnia metra   Yesterday at 4:17 pm

Po ciężkim dla nich okresie, ludzie Hooda zmuszeni byli zawęzić zakres operacji, a co za tym idzie porzucić część swych zasobów. Nie nad wszystkim dawali radą panować pozbawieni lidera, a wraz z nim znacznej części wpływów.
Wyglądało na to że niegdysiejsza kryjówka w rozjezdni metra również podzieliła ten los. Zgodnie z informacjami Moonstone kiedyś była to jedna z głównych stacji przerzutowych gangu, lecz teraz wiała pustkami. Poprzedniego dnia bohaterki nie miały wiele szczęścia, lecz ten kto nie jest wytrwały, nie osiąga sukcesów.
Dotarłszy na peron mogło się wydawać że sytuacja z wczoraj się powtórzy. Nigdzie nie widać było żywej duszy. Zapalone było jedynie minimalne oświetlenie, a wszystkie drzwi serwisowe wydawały się zamknięte. Nawet warstwa kurzu na posadce świadczyła o tym że dawno nikt tu nie zaglądał.
Po kilku minutach rozległ się jednak dźwięk uderzenia, który pomimo że niezbyt donośny, dał się łatwo usłyszeć w ciszy tego miejsca. Jedne z drzwi prowadzących na peron otworzyły się, a za nimi zdała się być grupa przynajmniej kilku osób, prawdopodobnie samych mężczyzn.
-Uważaj głąbie! Chcesz nas wszystkich pozabijać?
- Wyluzuj, najpierw trzeba je uzbroić. Na razie są niegroźne.

Jeden głos wyraźnie strofował drugi, prawdopodobnie w związku z poprzednim uderzeniem. Na razie bohaterowie pozostawali niezauważeni, ale gdy mężczyźni wyjdą na peron prawdopodobnie się to zmieni.
Nie pozostało wiele czasu do uzgodnienia strategii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pheromone

avatar

Liczba postów : 8
Data dołączenia : 03/01/2018

PisanieTemat: Re: Opuszczona rozjezdnia metra   Yesterday at 4:24 pm

Bycie superbohaterem to naprawdę fajna fucha. Pomagasz ludziom, pokonujesz ich strach przed tym, że gdy tylko wychylą głowę zza progu swojego mieszkania to zostaną zabici. Ale oprócz wiąże się też to z wielkimi wyrzeczeniami. Szczególnie, jeśli prowadzi się podwójne życie. Tak jak było to w przypadku Roberta.
Tej nocy ponownie wyszedł w kostiumie Pheromone'a na nocne zwiady. Tak nazywał zresztą tę czynność, kiedy między spaniem, a bycie Robertem Bauherem wymykał się z własnego domu, mówiąc matce, że znowu zamierza spędzić trochę czasu w laboratorium. Naprawdę nie lubił jej martwić o to, że być może pewnego dnia nie wróci do domu. Ale kiedy wpada się w nawyk niesienia sprawiedliwości to inne sprawy odchodzą na bok. To w pewien sposób także i styl życia, kiedy mając pewnego rodzaju moce nie można ich wykorzystywać w normalnym życiu dla, chociażby, uratowania życia staruszki, która za moment może zginąć pod kołami rozpędzonego samochodu. Wtedy trzeba założyć swoją drugą maskę i właśnie w ten sposób pomagać innym.
Wspinając się i przeskakując z jednego dachu na drugi, Pheromone w pewnym momencie stanął na równe nogi, obserwując panoramę Manhattanu z poziomu jednego z wyższych budynków. Wtedy to też koło lewego uda wyczuł wibracje swojego telefonu, który schował w ciasne miejsce kombinezonu. Już, już, odbieram, spokojnie. Wyciągając go zobaczył na wyświetlaczu zdjęcie Leili. Świetnie, to ponownie zaczynamy kolejne wytłumaczenie.
Cześć, kochanie. Co robię? Siedzę w laboratorium. Właśnie zacząłem badać zachowanie szerszeni na przedstawiciela ich rodziny, tyle, że innego gatunku. Nie mogę dzisiaj przyjść do ciebie. Profesor powiedział, że mam przynieść wyniki do następnego popołudnia. — Nie lubił jej kłamać. Szczególnie, że otaczała go troską większą niż on samego siebie. Jednak to wszystko było dla jej bezpieczeństwa. Jak zresztą dla każdej osoby, która z nim trzymała. — Ale naprawdę, tylko to oddam i będę znowu twój. Wiem, wezmę cię do kina na nowy film. Na mój koszt. Och, jest jakaś akcja za oknem, słyszę syreny. Powiem ci później co się wydarzyło, pa. — Kończąc połączenie westchnął, uderzając otwartą dłonią o czoło. Ty durniu. Superbohaterskie sprawy tak bardzo wpłynęły na jego życie, że nie mógł już sobie tak łatwo poradzić z wyjściem z niego. To było już częścią niego samego. Znaczną częścią. Wsuwając ponownie komórkę, zaczął rozglądać się, co jakiś czas przeskakując na nowe budynki. W końcu przystanął na kolejny z nich z widokiem na opuszczoną rozjezdnię. Nie wiadomo co mogło się tam wydarzyć. A warto było też nasłuchiwać czy ktoś aby przypadkiem nie nadchodził. Dlatego też usiadł wygodnie w ukryciu i starał się dowiedzieć co się dzieje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Slayer

avatar

Liczba postów : 49
Data dołączenia : 30/03/2017

PisanieTemat: Re: Opuszczona rozjezdnia metra   Yesterday at 6:35 pm

Bycie w służbach specjalnych miało pewne plusy - miał dostęp do kasy, pięknej przełożonej i możliwość korzystania ze specjalnych aplikacji. Dzięki nim miał dostęp nie tylko kartotek różnych osób, ale też planów różnych miejsc, co bardzo ułatwiało przygotowanie się do operacji.
Po wyjściu ze sklepu San odwiózł zakupy kobiet do biura Karli, gdzie zostawił je u portiera. Zrobił też swoje zakupy odnośnie misji - zaczynając od broni. Na swój podstawowy karabin wybrał HK G36 ze skróconą lufą i celownikiem wysokiego kontrastu, a jako pistolet wybrał Glocka 17. Co prawda nie znał tego karabinu, ale czytał, że to broń najlepsza w swojej kategorii i świetny ergonomiczny karabin. Zaopatrzył się też w pozostały sprzęt - ochraniacze na kolana i łokcie, kamizelkę taktyczny i granaty oślepiające. Musiał też odpowiednio się ubrać - kupił wojskowe buty stabilizujące kostkę, bojówki i hawajską koszule. Tak, to ostatnie było dziwne i kiczowate, jednak przyjął ten styl od starej gwardii triady, a z kolei ci przyjęli go na wzór całej Azji lat '80 i '90, czy może nawet wcześniej? Tego nie wiedział, jednak nosił takie koszule.
Zrobiwszy zakupy, San udał się do domu, gdzie wziął się za zajmowanie się bronią. Rozmontował ją kilka razy, ćwiczył poruszanie się z nią i całe obeznanie jej. Przespał się też kilka godzin, aby zachować pełną sprawność mózgu i ciała na misję.
Gdy wstał spakował swój sprzęt, wysłał do Karli SMS z informacją gdzie będzie i wyruszył. Pod drodze też wstąpił na stację benzynową, gdzie kupił kawę. Gdyby nie założył bluzy przykrywającej kamizelkę, to zapewne zostałby uznany za przestępcę chcącego okraść to miejsce. Oczywiście przed wejściem do rozjezdni zostawił tę bluzę w samochodzie.
Gdy był już na miejscu ukrył się na peronie czekając na Karlę paląc papierosa za papierosem. Jednak, gdy usłyszał głosy z oddali  od razu schował się za filarem szykując się na konfrontację. Gdzie do cholery jest Moonstone?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Opuszczona rozjezdnia metra   

Powrót do góry Go down
 
Opuszczona rozjezdnia metra
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Opuszczona Kapliczka
» Opuszczona stacja kolejowa
» Opuszczona radziecka baza
» Opuszczona leśniczówka
» Opuszczona Kuźnia

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: