Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Siedziba główna nowoorleanskiej policji

Go down 
AutorWiadomość
Fenris
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 412
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Siedziba główna nowoorleanskiej policji   Sob Kwi 14, 2018 8:19 am

Policja Nowego Orleanu podzieliła miasto na rewiry, sprawami których zajmuje się oddzielny główny komendant. W sprawach wyjątkowych dowództwo przejmuje jednak centralna jednostka.
Służby cieszą się w mieście dobrą opinią i często współpracują z cywilnymi ugrupowaniami, jak wszelkiego rodzaju straże sąsiedzkie. Wierzą w informacyjny model pracy i starają się utrzymać wysoki poziom komunikacji ze społeczeństwem zarówno w sprawach uświadamiania o bezpieczeństwie, jak i planowanych operacjach i nawet przewidywanych zagrożeniach, jak klęski pogodowe, które w Nowym Orleanie zdarzają się przecież dość często.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fenris
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 412
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Re: Siedziba główna nowoorleanskiej policji   Sob Kwi 14, 2018 8:51 am

To mial byc kolejny zwykły dzień z życia Silasa. Przybył tutaj zbadać sprawę kolejnego magicznego artefaktu, który wpłynął na światło dzienne w Nowym Orleanie. Co innego że miasto żyło praktycznie zabobonami i ledwo co dziesiąty artefakt tutaj okazywał się czymś autentycznym, co też nie oznaczało że interesującym.
Po szybkim obiedzie w hotelowej restauracji Silas planował odwiedzić swojego informatora. Był już w drodze, gdy w mieście rozległy się pierwsze syreny, a zaraz po nich tajemnicze odgłosy wystrzalow w różnych odległych zakątkach miasta. Po chwili. Ruch zajmował się tak bardzo że praktycznie nie dało się jechać. Radio samochodowe zaczęło bombardowac niejasnymi informacjami na temat skoordynowanych ataków na różne miasta Stanów Zjednoczonych.
Niedługo potem odezwał się telefon Silasa. Pod numerem, którego na ogół używała Ritze, jego kontakt w Białym Domie, odezwał się inny głos. Pani Ritze była obecnie niedostępna, ale rząd znów potrzebował usług Silasa. Okazało się że był on jedną z bardziej doświadczonych osób w Nowym Orleanie pod względem transportu ludzkiego, a zarazem doświadczeń militarnych. Został v poproszony o uczestnictwo w radzie kryzysowej w ramach rządowego eksperta. Kwestia zapłaty miała zostać poruszona później, ale nie brzmiało to na ofertę do odrzucenia. Silas miał stawić się natychmiast do siedziby głównej policji miasta.
Na miejscu pozornie panował chaos. Ludzie biegali, telefony dzwoniły, wydzielana była broń, a radiowozy z wizfiem syren odjeżdżaly w miasto.
W gabinet głównego komendanta zmieniony został w bazę operacyjną. Silas wszedł w momencie gdy ktoś w stroju sanitariusza tłumaczył komendantowi, ze jeden ze szpitali miejskich znajduje się niebezpiecznie blisko jednego z miejsc ataku i musi zostać ewakuowany. Kilkoro przedstawicieli straży obywatelskiej z dzielnic nie dotkniętych atakami bulwersowalo się ze ich propozycje pomocy są wciąż odrzucane. Zastępca głównego komendanta straży pożarnej tłumaczył że ma jeszcze garstkę nieprzydzielonych jednostek, ale po prostu nie może wysłać wszystkich do centrum. Nad tym wszystkim krążyły raporty o przeciwnościach, na jakie trafiają ludzie w terenie i jednostkach, z którymi urwał się kontakt.
Wszędzie krążyło tyle osób, że chyba nikt nie zdał sobie sprawy z wejścia Silasa.


[Pisane z telefonu. Przepraszam za ew. błędy]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Silas Søgaard

avatar

Liczba postów : 9
Data dołączenia : 08/04/2018

PisanieTemat: Re: Siedziba główna nowoorleanskiej policji   Sob Kwi 14, 2018 11:17 am

W drodze najpewniej śledził wiadomości zainteresowany przebiegiem waszyngtońskiej konferencji, ale kiedy pojawiły się newsy o atakach sądził początkowo, że dotyczą tylko Waszyngtonu. Po otrzymanym telefonie nakazał szoferowi zmienić trasę i przyśpieszyć. Kłamstwem byłoby stwierdzenie, że nie wystraszył się i nie spocił; pojedyncze widoczne przez szybę ofiary, biegający ludzie i i chaos udzielił się mu napięciem. W tych czasach mogło to być przecież wszystko: od strzelaniny paru ekstremistów po pojawienie się Godzilli czy kolejnej inwazji kosmitów...

Był jednak dość kompetentny, by działać i myśleć pod presją. Jeszcze w samochodzie skontaktował się ze swoimi asystentami i polecił przeprowadzić analizę miasta pod kątem rozmieszczenia jego partnerów biznesowych oraz istotnych przedsiębiorstw, które mogłyby z jego pomocy skorzystać. Miano również skontaktować się z lokalnymi firmami ochroniarskimi oraz ewentualnymi najemnikami gotowymi przyjąć pracę w takiej sytuacji. Podczas takiego kryzysu większość zapewne sama troszczyła się o własne tyłki i własne rodziny, ale Silas potrzebował każdej pary rąk do pomocy i zanim przedostał się przez zakorkowane, pogrążone w chaosie miasto, sam też wykonał kilka telefonów przekonując co ważniejszych i bardziej opornych kontrahentów, polecając przygotować sprzęt i ludzi oraz negocjując cenę.

Przemierzając korytarze komendy głównej był świadom, że nie obędzie się bez polityki. Nieszczególnie mu to przeszkadzało, ale fakt ten odnotował, zastanawiając się, jak połączyć poprawne PR-owo ratowanie maluczkich i zabezpieczając przedsiębiorstwa potencjalnych darczyńców, z pewnością wdzięcznych, jeśli otrzymają profesjonalną pomoc w ochronie dobytku firmy...

- Silas Søgaard - wtrącił się tuż po tym, jak delikatnie zmierzwił sobie włosy, poluzował krawat i rozchełstał nieco koszulę, aby upodobnić się do zabieganych i zdenerwowanych ludzi tutaj. Kontrolowany chaos zbliżający go do osób, które chciał za moment sobie zjednać i zdominować. Wyciągnął rękę do każdego po kolei na szybki, energiczny uścisk.
- Silas Søgaard, sektor prywatny na bazie National Response Plan. Skontaktował się ze mną Waszyngton, biuro Pani Ritze. Czy mogę zobaczyć raporty? Skąd wzięły się te roboty i czy pojawia się ich więcej?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fenris
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 412
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Re: Siedziba główna nowoorleanskiej policji   Pon Kwi 16, 2018 5:42 pm

Śledząc relację na bieżąco z konferencji dotyczącej spraw nadludzi Silas mógł z pierwszej ręki dowiedzieć się o atakach, zanim jeszcze wszystkie inne media pochwyciły temat i zaczęły go roztrąbiać wszędzie wokoło radia i telewizji. Oczywiście niemal niemożliwym było skojarzenie ze sobą obydwu faktów, tak więc biznesmen i tak nie mógł zareagować praktycznie do ostatniej chwili.
Wczesne uruchomienie okolicznych kontaktów zaowocowało. Zanim samochód Sogaarda zawiózł go do celu, ten dysponował już kilkoma wcale nie małymi oddziałami o różnorakiej specjalizacji. Duża większość z najętych ludzi to profesjonaliści warci swej ceny, a pokryci musieli zostać z prywatnej kieszeni. Po wszystkim Silas oczywiście wystawi pani Ritze, lub jej reprezentantowi rachunek z adekwatną marżą. Praca dla rządu miała to do siebie, że płaca zawsze była pewna.
Pełna pewności postawa, jaką przyjął w gabinecie zadziałała. W oczach zebranych mógł dostrzec, że rozpoznali go przynajmniej jako równego sobie, jeśli nie kogoś wyżej.
-Reginald Pierce - przedstawił się w odpowiedzi główny komendant tutejszej jednostki, gdy Silas podawał mu dłoń. - Pozostali tutaj to moi długoletni współpracownicy i przyjaciele. Oszczędźmy czasu na przedstawianie się i wróćmy do ogarniania tego bajzlu. Poinformowano nas o pana przybyciu. Oby był pan tak dobry jak słyszałem. - gestem zaprosił go do wielkiego stołu zawalonego notatkami, zdjęciami i raportami. W rogu pomieszczenia stał dość spory wyświetlacz z mapą miasta, na której malowały się różnokolorowe obszary, podobnie pozamalowywane były ulice, a małe punkty opatrzone numerami krążyły wokoło. Przekaz zdawał się odbywać w czasie rzeczywistym. Pierwszy rzut oka na mapę mógł już dużo powiedzieć o sytuacji w mieście i rozmieszczeniu operatorów.
- Wszystko zdarzyło się nagle. Zaatakowanych zostało jednocześnie wiele punktów Stanów Zjednoczonych. Źródła donoszą że atak nastąpił z wewnątrz naszych granic, lecz milczą co do szczegółów. To co powinno nas interesować to to że bydlaki są metodyczne w działaniu i nieziemsko twarde. W rzadkich przypadkach gdy grupy specjalne podjęły walkę odniesiono ciężkie straty dla niewielkich skutków. Najmniejsze roboty dają się powalić ogniem z cięższych broni, lecz nie jest to zabawa. Nikt normalny nie angażował większych robotów. Największe mają ponad dziesięć metrów wzrostu. Atakują największe skupiska ludności. Panika zakorkowała miasto, ludzie przeszkadzają sobie nawzajem w ewakuacji. Mamy za mało ludzi a wciąż ich tracimy w ten czy inny sposób. Przyciśnięci do muru objawiają się coraz to kolejni mutanci. Podejmują walkę, uciekają, kradną. Tak czy siak dokłada to się do bajzlu. Kamery nagrały jakiegoś trzymetrowego Afroamerykanina spopielającego oddział robotów samym spojrzeniem. Nad nimi nie mamy żadnej kontroli. Wojsko jest jeszcze daleko i wątpię czy nawet oni tak łatwo poradzą sobie z kolosami o których mówiłem. Na szczęście nie pojawia się ich więcej. Rząd ponoć pracuje nad jakąś metodą walki z nimi, ale póki co jesteśmy zdani na siebie.
Komendant skończył wywód i przetarł ręką czoło. Sytuacja nie malowała się różowo. Wręcz przeciwnie, z tego co mówiły raporty wertowane w międzyczasie przez Silasa martwych były już tysiące. Maszyny nie przejawiały żadnych widocznych słabości. Miasto jeszcze do końca nie podniosło się po ostatnim huraganie, a tu więcej tragedii.
- Jeżeli więc ma pan jakieś sugestie, proszę wyrazić je krótkimi, prostymi słowami
Cała sala zamarła mierząc wzrokiem nowo przybyłego. Wszyscy liczyli na jego świeży punkt widzenia. Każdy z obecnych był bez wątpienia specjalistą w swojej dziedzinie, ale mieli widoczne problemy z myśleniem poza nimi, a ta sytuacja zdecydowanie takiego myślenia wymagała.
Zanim Silas zdążył cokolwiek odpowiedzieć odezwał się telefon na podwyższeniu. Pierce momentalnie stracił zainteresowanie Silasem i podniósł słuchawkę.
-Co macie na myśli mówiąc "Statek pozaziemski"?- odkrzyknął niemal do słuchawki, ale audycja urwała się. Kilka minut później nad miastem pojawił się wspomniany obiekt, dobrze widziany nawet z okien komendy.
-To ponoć nasi- poinformował zebranych komendant.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Silas Søgaard

avatar

Liczba postów : 9
Data dołączenia : 08/04/2018

PisanieTemat: Re: Siedziba główna nowoorleanskiej policji   Wto Kwi 17, 2018 1:51 pm

Gdy wspomniany pojazd pojawił się na niebie, Silas - najpewniej wraz z innymi - podszedł do okna i przyjrzał mu się przez chwilę. Pokręcił jednak głową z mieszaniną odrazy i powątpiewania.
- "Nasi"? Nie sądzę - pewnie jacyś kolejni kosmici... I tak nic z tym nie zrobimy, kiedy robią sobie plac zabaw z naszych ulic.

Wrócił do wyświetlacza z mapą i czy to na tablecie, czy na komputerze sam wyświetlacz obsługującym, zaznaczył kilka punktów i linii, głośno komentując:
- Nie mamy wyposażenia, by stawić im opór - zresztą to kompetencje wojska. Nie uda nam się wywieźć nagle pół miliona ludzi z miasta. Wszystko, co możemy zrobić, to minimalizować straty.
Trzeba kontrolować mosty, a przynajmniej zablokować Lake Pontchartrain Causeway - cholera jest nieprzejezdna w normalny dzień, a dziś byłaby śmiertelną pułapką. Musimy po prostu skierować ludzi z dala od centurm, najlepiej na zachód. Niech policja kontroluje mosty przez Missisipi i wpuszcza tylko tylu ludzi, by się poruszali sprawnie. Wszystko od London Avenue Canal i Dillard University kierujcie na wschód - międzystanowa 10-tka i autostrada nr 90 pewnie się zablokują, ale to w porządku; niech ludzie kierują się pieszo ku północnemu i wschodniemu wybrzeżu. Ile to będzie - niecałe 10 kilometrów przez bagnisty park? Miejmy nadzieję, że w lesie będą mniej widoczni. Niech straż pożarna ustawią mosty pontonowe, by cywile mogli przekraczać rzeki - Gwardia Narodowa bardziej przyda się do skonfiskowania jakichkolwiek użytecznych łodzi z północnego nabrzeża do przerzutu ludzi; kanały są na tyle długie, że przynajmniej kilka tysięcy powinno się udać ewakuować bezpośrednio z centrum miasta.
- Moi ludzie
- przeniósł wzrok bezpośrednio na komendanta - wesprą policję i pomogą w zabezpieczeniu najważniejszej infrastruktury, ale będę potrzebował do tego uprawnień, bo w tym zamęcie nie mogą tracić czasu na dyskusje. Będziemy musieli skoordynować działania z wojskiem.

- To tylko mój pomysł
- dodał po chwili, by komendant nie poczuł się odstawiony na boczny tor. Machnął ręką na unoszący się w powietrzu statek - Jeśli nam się poszczęści, to wyciągniemy z centrum większość ludzi, zanim to cholerstwo zacznie strzelać.

Jeśli zebrani nie wyrażą jakiegoś zbiorczego oporu, Silas rozejrzy się po zgromadzonych i spyta:
- Kto się zajmuje obsługą monitoringu? Chcę zobaczyć, jak radzą sobie z nieprzyjacielem największe firmy.

Nie okłamywał ich, ale w międzyczasie planował już parę innych ruchów i miał kilka pomysłów. Nie dzielił się nimi, póki nie miał wystarczająco wolnej ręki... a przy tym potrzebował więcej danych. Miał świadomość, że plan ewakuacji będzie musiał skorygować, ale potrzebował więcej danych i miał świadomość, że nie uzyska ich bez obserwacji. Ofiary cywilne były nieuniknionym kosztem.

Jeśli ogólny pomysł Silasa znajdzie posłuch, ten wykorzysta ruch i czas na wdrożenie kierunku ewakuacji na zapoznanie się z monitoringiem i raportami z tych starć, w których udało się jakiegoś robota pokonać lub przynajmniej uszkodzić. Informacje te przekaże wynajętym najemnikom, z których większość ma jeszcze się przygotowywać i pozostawać w odwodzie - czas na ich wykorzystanie jeszcze przyjdzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fenris
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 412
Data dołączenia : 08/06/2012

PisanieTemat: Re: Siedziba główna nowoorleanskiej policji   Sro Kwi 18, 2018 9:55 am

- Albo strzelnicę... - odpowiedział Silasowi ktoś w mundurze oficera straży pożarnej, również wyglądający przez okno.
Tymczasem komendant z uwagą wysłuchiwał słów Silasa w zadumie pocierając brodę. Widocznie zaimponował mu nie owijaniem w bawełnę i prostym stylem wypowiedzi.
- Kontrolą ruchu ulicznego już się zajęliśmy, ale masz rację chłopcze, trzeba stworzyć dodatkowe kierunki ewakuacji.- Kapitan przytaknął i zwrócił się do swoich ludzi. - Chcę widzieć te mosty pontonowe w działaniu. Niech ktoś da rozkaz rekwirowania łodzi i organizację transportu ewakuacyjnego z dzielnic portowych, oraz wzdłuż kanałów. Wy dwoje... - wskazał na przedstawicieli straży sąsiedzkiej - Zajmijcie się ewakuacją ludzi z dzielnic JESZCZE nie dotkniętych atakiem. Używajcie małych dróg, główne stanowe nadzoruje policja. Przydzielę wam kogoś ze służb, przed kim będziecie się raportować.
Fala rozkazów wywołała lekkie poruszenie w pomieszczeniu. Ktoś wybiegł, ktoś złapał za telefon. Czyli Silas już zapunktował swoją osobą.
- Twoi Ludzie? O tym nie zostałem poinformowany. - komendant wyglądał na zaskoczonego - Czym dokładnie dysponujesz? Wojsko nie zjawi się jeszcze przez następną godzinę. Szybciej może przybyć wsparcie powietrzne, ale nie wyrażą na to zgody w tak gęsto zaludnionym obszarze.
Gdy wszyscy znów zajęli się krzątaniną, jakiś stażysta pokazał Silasowi ich materiały filmowe. Najciekawszym wydawało się nagranie z pierwszego ataku na stadion miejski. Ciężko było cokolwiek wyciągnąć jednak z tego filmu. Uderzenie było szybkie, a ludzie nie wiedzieli co się dzieje. Maszyny strzelały w największe skupiska ludzi nie przejmując się nawet dobijaniem rannych. Tak jakby interesowała ich jak największa liczba ofiar. Było to najzwyczajniejsze polowanie na ludzi. Tych kilku policjantów i strażników, którzy stawili opór zginęło na miejscu.
Drugim nagraniem było udokumentowanie blokady służb specjalnych rozstawionej przed korowodem mniejszych modeli robotów. Tutaj przez moment nawet wywiązała się walka. Wozy pancerne dały radę wytrzymać kilka strzałów z broni energetycznej robotów, a funkcjonariuszom udało się zniszczyć dwa roboty, dosłownie zasypując je gradem kul i granatów. Niestety to małe zwycięstwo odkupione zostało wielkim kosztem i w końcu policjanci oddali pole robotom.
Co ciekawe przypadkowe raporty donosiły o walkach jakiegoś rodzaju czarnoskórych nadludzi, prawdopodobnie mutantów, w jednej z biedniejszych dzielnic miasta. Policja nie miała jednak zbyt wielu informacji na ten temat. Wyglądało na to że dzielnica ta broni się całkowicie poza jurysdykcją policji.
W Nowym Orleanie nie znajdowały się żadne organizacje czy przedsiębiorstwa, które na własną rękę dałyby radę stawiać opór, więc większość po prostu przyłączyła się do ewakuacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Silas Søgaard

avatar

Liczba postów : 9
Data dołączenia : 08/04/2018

PisanieTemat: Re: Siedziba główna nowoorleanskiej policji   Sro Kwi 18, 2018 1:30 pm

Powieka mu nie drgnęła, gdy - pomimo przeżycia prawie sześciu dekad - nazwany został "chłopcem". Zwrot, rzecz jasna, zanotował - wraz z twarzą komendanta - ale nie skomentował.

- Skrót myślowy - kontynuował zwięzłe wypowiedzi do komendanta, skoro to on miał tu najwięcej do powiedzenia i działało to na niego. - Skontaktowałem się z kilkoma lokalnymi biurami ochrony, które jeszcze nie dołączyły do milicji. Własna inicjatywa. Wyślę ich do pomocy w szpitalu, o którym wcześniej mówił tamten sanitariusz.

Mówił do koordynatora działań, ale w tym samym czasie prędko kalkulował w myślach. Nie umknęła mu zapowiedź nadciągającego wojska i chociaż wątpił, by z miejsca skupili się na tym, co robią cywile - mieli setki innych, strzelających bronią energetyczną problemów - to liczył się z tym, że będą wchodzić w sobie w drogę... a Silasowi utrudniać działanie. Czuł presję czasu; musiał przyśpieszyć.

- Polecę, żeby przetransportowali jeden z tych złomów do nas - może uda nam się coś wymyślić po oględzinach. Skąd mamy najświeższe informacje o zniszczonej jednostce?
- Powinniśmy też zabezpieczyć sieć energetyczną. Wieże telekomunikacyjne są chyba poza ich zainteresowaniem.
- Pewnie część potrafi nawigować, więc skieruję ich na wschód do przerzutu ludzi z parku przez jeziora.
- Chodziło mi jedynie o to, by policja i milicja nie robiły się nerwowe na widok uzbrojonych grup i dały im swobodę ruchu. Nie ma sensu wchodzić sobie w drogę.


Silas zasypał go jeszcze bardziej szczegółowymi pomysłami zgodnie ze zmieniającą się na mapie sytuacją. W toku prac i rozpatrywania bieżących problemów będzie subtelnie odciągał uwagę komendanta, skupiając się na najgęściej zaludnionych obszarach i właściwie najbardziej krytycznych miejscach, w międzyczasie tylko półsłówkami mówiąc, że "biura robią postępy" czy "napotkali problemy, które ich spowolniły". Unikać będzie podawania konkretnych ilości kierowanych przez siebie grup, a jeśli zostanie do tego zmuszony, to je zaniży.
Rzeczywiście oddeleguje część z nich do szpitala oraz do transportu wodnego na wschodzie - pierwsze, by podtrzymać PR pani Ritze, a drugie, by ułatwić bezbronnym ludziom ucieczkę... i przygotować sobie środek do transportu przyszłych łupów. Najemnikom nie będzie podawał szczegółów swojego planu - raz, że w tak napiętej sytuacji formuje się on i zmienia w trakcie działania, a dwa, że nie ufa im na tyle i chce zachować dyskrecję.

Dwa z podjętych przez niego działań zasługiwać będą na szczególną uwagę: szaber i dzielnica biedoty.
To pierwsze wspierane będzie przez te wszystkie dane do których Silas ma dostęp dzięki swojej aktualnej pozycji. Rzeczywiście najświeższy ze zniszczonych lub krytycznie uszkodzonych robotów ma zostać przetransportowany na komendę, by móc go obejrzeć z bliska, jednak wszystkie pozostałe - jak na przykład dwa zniszczone przez policyjny kordon - mają zostać zabezpieczone, zapakowane i przetransportowane poza miasto (najpewniej właśnie drogą wschodnią, gdzie inni najemnicy mieli zorganizować transport wodny). Najemnicy mają nie wdawać się w konfrontację z maszynami, a jedynie zabezpieczać wszystkie znalezione ich komponenty. Do starć Silas zamierza dopuścić dopiero po pojawieniu się wojska i silniejszego ogniowego wsparcia.

Ruch do dzielnicy biedoty ma być głównie zasłoną dymną: z jednej strony kolejnym ruchem PR-owym, a z drugiej usprawiedliwieniem "niekonwencjonalnych" ruchów najemników, gdyby jacyś zostali przyłapani przez komendanta na czymś, na czym nie powinni.
Niewielka jednostka ma udać się tam i potwierdzić raporty o mutantach. Mają nie wdawać się z nimi w walkę, ale dokonać rozpoznania i nawiązać kontakt, jeśli to będzie możliwe. Jeśli się to uda, to bezpośrednią rozmowę zapewne poprowadziłby Silas przez Sieć i tablety.

- Skąd wieść, że to mieliby być "nasi"? - spyta komendanta gdzieś w czasie całej tej bieganiny. - Nie wiedziałem, by ktoś dysponował takim sprzętem, a byłem w NATO.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Siedziba główna nowoorleanskiej policji   

Powrót do góry Go down
 
Siedziba główna nowoorleanskiej policji
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Siedziba wojskowa + poligon
» Siedziba Thralla
» Posterunek policji
» Verter [Misja Policji Magicznej]
» Siedziba ZRV w Yokohamie

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Orlean-
Skocz do: