Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

 

 Caine Joyce

Go down 
AutorWiadomość
Caine Joyce

Caine Joyce

Liczba postów : 21
Data dołączenia : 19/04/2018

Caine Joyce Empty
PisanieTemat: Caine Joyce   Caine Joyce Icon_minitime1Wto Kwi 24, 2018 7:52 pm

Imię i nazwisko:
Caine Keenan Carter Joyce
Pseudonim:
Chris Smith
Rasa:
Mutant
Miejsce pochodzenia:
Berkley, California
Wiek:
19 lat
Frakcja:
Cywil
Wygląd:
Gdyby zignorować niebieską skórę , będącą wyraźną oznaką mutacji, trudno byłoby się dopatrzeć w jego wyglądzie czegoś nietypowego:  czarno-brązowe, kręcone włosy (wiecznie nieuczesane i żyjące własnym życiem), błękitne oczy, nieco za duże, lekko odstające uszy. Mierzy 182 cm i ciągle rośnie, na co regularnie narzeka. Dorobił się, niejako w akcie buntu, jednego tatuażu: runy tiwaz za prawym uchem, zwykle zakrytego przydługimi kędziorkami. Nie można powiedzieć, że to sama skóra i kości ale daleko mu też do stałego bywalca siłowni na podwójnym białku. Ot wysportowana, szczupła sylwetka. Nie przepada za biżuterią jednak ma srebrny naszyjnik w kształcie kostki gitarowej o dużej wartości sentymentalnej, z którym się nie rozstaje.
Charakter:
Caine nie miał zbyt wiele do czynienia ze swoimi rówieśnikami, jednak mimo to (a może dzięki temu?) udało mu się zachować dziecięcą ciekawość świata i radość, która jednak doznała uszczerbku przez niedawne wydarzenia. Obecnie pod grubą warstwą pozornej otwartości, nadpobudliwości, sarkazmu, uszczypliwości, ryczącej brawury ( objawiającej się podatnością na prowokację. Nawet nie poprosi, żeby potrzymać mu piwo) i czarnego, odrobinę cynicznego poczucia humoru kryje się…cóż, więcej sarkazmu, ale też dobroć, troska o innych, lęk przed odrzuceniem i wrażliwa dusza artysty.
Skoro o artyzmie mowa Caine kocha muzykę. Lubi używać jej jako sposobu wyrażania swoich prawdziwych, bardziej skomplikowanych uczuć, wręcz woli to zamiast mówienia o nich. Nie zamiast mówienia w ogóle. Kolokwialnie mówiąc twarz mu się przez większość czasu nie zamyka. Co w sposób oczywisty może pakować go w kłopoty, zwłaszcza kiedy zaczyna jak lew bronić swojego zdania lub ktoś postanowi go zlekceważyć. Mimo to zwykle stara się dogadać z ludźmi, z którymi przyszło mu koegzystować.
Umiejętności:
• Szermierka (sportowa, poziom adekwatny do doświadczenia, trenował od 10 roku życia)
• Jazda konna (jak wyżej, z tym, że od 7)
• Gotowanie ( niezbędne do przetrwania, kiedy pochłania się jedzenie w takim tempie)
• Gra na instrumentach (pianino i gitara)
• Ze względu na zapędy mamusi posługuje się płynnie hiszpańskim i francuskim, zna też trochę niemieckiego i rosyjskiego (na tyle, żeby się dogadać, jeśli spadnie z nieba po środku niczego, ale negocjacji w tych językach nie poprowadzi).

Moce:
Telekineza- możliwość zmuszenia do ruchu (lub unieruchomienia) przedmiotów (i osób) znajdujących się w zasięgu jego wzroku ( wymaga treningu, na ten moment nie jest w stanie kontrolować jej w przypływie silnych emocji, a nawet przy pełnej koncentracji nie zawsze jest w stanie się nią posłużyć w sposób, którego oczekuje). Obiekty te nie mogą być też zbyt duże, na razie nie udało mu się podnieść nic cięższego niż mały samochód osobowy.

Czytanie w myślach- Kiedy mutacja się aktywowała zaczął słyszeć myśli otaczających go ludzi. Początkowo robił, co mógł, żeby nauczyć się wyciszać te głosy, bo inaczej pewnie kompletnie by oszalał. Obecnie zdarza mu się przeczytać czyjeś myśli z nudów i samotności, jednak nie zawsze się to udaje. Nie miałby szans w starciu z silniejszą psychicznie jednostką bez dalszego treningu.

Kontrola umysłów- nie zdaje sobie sprawy z tej umiejętności. Zdarzyło mu się użyć jej parokrotnie w sytuacji podbramkowej (konkretnie, kiedy policja miała wątpliwości legitymując go), uznawał to jednak za szczęśliwy zbieg okoliczności.

Przyspieszony metabolizm- jego komórki pracują na podwójnych obrotach, co ma swoje plusy: nigdy nie narzekał na marznięcie (w granicach rozsądku rzecz jasna, na Grenlandię w krótkim rękawku by się nie wybrał) czy brak energii. Szybciej przetwarza obce substancje (jak alkohol i leki) oraz goi obrażenia. Nie jest to zawrotna prędkość, po prostu procesy te zachodzą nieco szybciej niż u przeciętnego człowieka. Zjawisko to ma jednak swoją cenę w postaci zwiększonego zapotrzebowania na pokarm. W końcu komórki do funkcjonowania wymagają kalorycznego paliwa.

W trakcie rozgrywek fabularnych postać wykształciła kolejną zdolność psychiczną, najprawdopodobniej stanowiącą po prostu przedłużenie telepatii. Jest to empatia, pozwalająca przede wszystkim na dostrajanie się do stanu emocjonalnego osób w najbliższym otoczeniu, a także na wypływanie na ich uczucia. Działa na zasadach podobnych do telepatii, więc posiada podobne ograniczenia - zależne głównie od siły woli celu oraz ewentualnie od jego własnych mentalnych mocy.

Broń:
Na chwałę drugiej poprawki i prawa Stanu California…A nie jednak nie. Zwykły, sprężynowy nóż musi mu wystarczyć.

Ekwipunek:
Plecak: ubrania, telefon, zapas jedzenia na kilka dni, podkład, kostki do gitary, mały album ze zdjęciami, notes.
Portfel: pieniądze, fałszywe prawo jazdy
Kieszeń kurtki: nóż sprężynowy i gaz łzawiący.

Historia:
Ktoś powiedział kiedyś, że jedyną bezwarunkową miłością jest miłość rodzica do dziecka.

Bzdura.

Dla Michaela i Elleny Joyce’ów oczywistym było, że syn będzie kontynuatorem rodzinnych tradycji. Kiedy przynieśli ze szpitala niemowlę owinięte miękkim, błękitnym kocykiem, przed oczami mieli już wszystkie cudowne odkrycia, których dokona idąc ich śladem. Byli zdeterminowani, by wychować synka na prawdziwego humanistę. Determinacja ta przejawiała się na różne sposoby, niektóre dosyć…ekscentryczne. Jednym ze znakomitych przykładów takich działań były opowieści na dobranoc. Bo czy typowym jest czytanie dziecku do snu krwawych egipskich i hinduskich mitów? A może nordyckie opowieści o końcu świata stały się modelowymi bajkami dla dzieci, kiedy akurat nikt nie patrzył? Jeśli już pojawiały się klasyczne bajki to w jedynej słusznej, oryginalnej wersji Braci Grimm, pełnej morderstw, gwałtów i odcinania kończyn w celu zamążpójścia.

Oczywiście, w miarę jak mały Caine dorastał, delikatne i subtelne zachęty rodziców zmieniały się w coraz wyżej zawieszane poprzeczki. Nie było czasu na zwykłe zabawy jak wspinaczka po drzewach, gra w piłkę ( „W domu?! Wśród bezcennych eksponatów?!” usłyszał kiedyś od szczerze przerażonej matki.), zabawa z rówieśnikami czy (o ironio, w końcu był dzieckiem archeologów) głupie budowanie zamków z piasku. Energia chłopczyka była zagospodarowywana od najmłodszych lat przez udział w zajęciach dodatkowych: jazda konna, tenis i szermierka- niezbędnik młodego gentlemana. Wszystko pod kontrolą, co do minuty zgodne z drobiazgowym planem dnia. Poza tym w domu panować miała cisza i spokój. Dla hiperaktywnego dziecka, jakim był, zakrawało to czasami na piekło na ziemi. Umysłowo również chłopiec nie mógł zostawać w tyle- liczne konkursy, indywidualne nauczanie, zagraniczne wyjazdy u boku rodziców na wykopaliska i sympozja naukowe, które, choć poszerzały horyzonty, nie pozwalały mu na utrzymywanie dłuższych znajomości.
Punktem zwrotnym w zaplanowanym życiu chłopaka okazał się dzień, w którym zaczął robić się niebieski. Stopniowo, począwszy od kropki na nosie, wyglądającej jak plama po lodach o smaku jagodowym, która z czasem rozlała się na twarz, pociągając za sobą wystąpienie kolejnych na całym ciele. Miał wtedy 16 lat i nie wiedział, że jego dotychczasowe życie właśnie się skończyło.

W Ellenę wstąpił demon. Widziała tylko zruinowaną potencjalną karierę syna, całkowicie zapominając w swoim zaaferowaniu o przerażonym dzieciaku, nie mającym bladego pojęcia, co się dzieje z jego ciałem, dlaczego słyszy wszystkie te okropne rzeczy, które myśli jego kochająca mama ani czemu przedmioty ( zwykle te najdelikatniejsze i jedyne w swoim rodzaju) wokół niego nagle nabrały zwyczaju podrywania się ze swojego dotychczasowego położenia i uderzania w najbliższą ścianę, co pociągało za sobą kolejne fale krzyków i wyrzutów.

Tego było za wiele dla chłopaka, który pewnego wieczora spakował trochę ubrań, jedzenia, parę osobistych pierdół i wszystkie swoje oszczędności, po czym wyskoczył przez okno ze swojego pokoju i dalej przez ogrodzenie rezydencji. W końcu równie dobrze mógł odejść zanim matka odeśle go do jakiegoś „ośrodka dla świrów”.
Szybko zorientował się, że tacy jak on budzą bardzo …zróżnicowane reakcje społeczeństwa, więc zaczął (dość nieudolne) próby zamaskowania swojej tożsamości.

Kiedy po Berkley i San Fransisco, do którego zdecydował się uciec zaczęli krążyć ludzie z jego zdjęciem, Joyce zadecydował, że nic tam po nim i pożegnał zasnute mgłą wzgórza na rzecz spalonych słońcem plaż Miasta Aniołów.
Powrót do góry Go down
Loki
Administrator
Loki

Liczba postów : 4142
Data dołączenia : 23/05/2012

Caine Joyce Empty
PisanieTemat: Re: Caine Joyce   Caine Joyce Icon_minitime1Wto Kwi 24, 2018 9:09 pm

Telekineza - skoro mały samochód, to myślę, że na początek maksymalny telekinetyczny udźwig koło tony czy w porywach półtorej powinien być w porządku. Oczywiście pamiętaj, że nie działają one-hit-kille, przed którymi nie da się obronić, typu łamanie tym komuś karku na odległość.

Czytanie w myślach sam sobie ładnie ograniczyłeś, przy kontroli umysłowej jest podobnie, czyli ktoś silniejszy psychicznie może się postawić.

Poza tym akcept.

_________________

Caine Joyce GlOj7xo

No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
http://theavengers.forumpolish.com
 
Caine Joyce
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Sprawy organizacyjne :: Karty postaci-
Skocz do: