Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

 

 Lilith Brown

Go down 
AutorWiadomość
Lil

Lil

Liczba postów : 13
Data dołączenia : 23/05/2018

Lilith Brown Empty
PisanieTemat: Lilith Brown   Lilith Brown Icon_minitime1Czw Maj 24, 2018 11:45 am

Imię i nazwisko: Weronika Skarbek, później Sofia, obecnie przedstawia się jako Lilith Brown
Pseudonim: -
Rasa: człowiek, mutant
Miejsce pochodzenia: Ukraina, Lwów
Wiek: rocznik 1929, czyli teraz tak pod 90 lat
Frakcja:cywil
Wygląd:
1,67m i 60kg czyli BMI mieszczące się w normie, pozwalające na szczupłą, ale nie wychudzoną sylwetkę z kształtami również nie wykraczającymi znacząco poza średnią u kobiet przed trzydziestką.
Zimne, szare oczy kontrastują mocno ze zwykle miłym i ciepłym wyrazem jasnej twarzy okolonej włosami w odcieniu ciemnego blondu, które zazwyczaj spięte są w kok lub warkocz (do nerek) żeby nie przeszkadzały.
Zwykle nosi się w prosty i wygodny sposób: dżinsy, bluzka, zwykle ma też ze sobą bluzę z kapturem (latem cienką) i jakąś chustę. Zakłada je jeśli któryś z jaśnie bohaterów zostanie ranny podczas potyczki której była świadkiem.

Charakter:
Na co dzień sprawia wrażenie przyjaznej, otwartej i godnej zaufania osoby, której można spokojnie się zwierzyć bez obaw o wyśmianie. To znacząco pomaga jej w pracy, pacjenci nie wstydzą się tak bardzo mówić o swoich problemach.
Są jednak sytuacje, gdy zmienia się nie do poznania. Najbardziej wyróżniają się dwie: gdy jest wściekła lub gdy ktoś potrzebuje interwencji lekarza. I tak już chłodne oczy stają się jakby zimniejsze, a na twarz wypływa determinacja i skupienie. Potrafi być wtedy zadziwiająco władcza.
Trudno się jednak dziwić. Jest lekarzem z powołania. Swój, wróg, ktokolwiek. Nikomu nie pozwoli umrzeć jej na rękach. Rozumie, że umieranie jest normlaną częścią egzystencji, ale jej nie znosi, zwłaszcza jeśli nadchodzi niespodziewanie.
Swoją prawdziwą przeszłość trzyma w całkowitej tajemnicy, a nawet jeśli ktoś daje do zrozumienia, że o niej wie, Lil idzie w zaparte. Nie lubi o tym mówić.
Z bardziej trywialnych rzeczy nie znosi alkoholu, jaskrawego słońca, hałasów i disco-polo ( sumie to jedno i to samo), a przepada za spacerami, drobnymi przyjemnościami, Two Steps From Hell, dobrą herbatą i słodyczami. Bardzo ważna jest dla niej wiedza. Nie znosi nie wiedzieć.
Jeśli chodzi o jej stronę w konflikcie bohaterowie vs złoczyńcy, to jest jak taki Czerwony Krzyż. Ogólnie popiera bohaterów, bo prawo nie po to jest by je łamać. No i nie chciałaby stracić dachu nad głową, a już tym bardziej świata. Jednak niezależnie od tego, kto do niej przyjdzie, może liczyć na pomoc. Zwłaszcza jeśli sam opłaci potrzebny do pomocy sprzęt (lub przyniesie coś słodkiego do regeneracji energii :3). Stąd nie należy do żadnej z grup z obawy przed zachowaniem w stylu “tego nie lecz, bo to wróg”.

Umiejętności:
-naprawdę dobry lekarz, o rozległej wiedzy w swojej dziedzinie;
-umie i lubi gotować

Moc:
W największym skrócie zdolność do wpływania na ciała istot będących z nią w bezpośrednim kontakcie fizycznym (zakładamy, że sama ze sobą jest w stałym kontakcie). Poziomem celowałam w Gammę lub Betę

Zdolności:
- diagnostyka: Im dłużej, tym więcej się dowiaduje. Podanie dłoni starczy by rozpoznać człowieka, mniej więcej wiek, płeć i może wyraźne objawy jakiś chorób. Generalnie pozwala na obejrzenie dowolnego organizmu opartego na chemii organicznej. Dopóki istota działa podobnie do ludzi i innych typowych ziemskich zwierząt, to ogólne schematy wydadzą się Lilith podobne, ale szczegóły będą jakby w zupełnie innym języku i jego zrozumienie zająć może dużo czasu.
- leczenie chorób (ważne, by były jej znane)
- przyspieszanie regeneracji organizmu- leczenie ran; Nie jest w stanie odtworzyć urwanej kończyny ani wyleczyć wielkiej dziury w sercu, ale generalnie jest skuteczniejsza od przeciętnego lekarza mającego jedynie swoją wiedzę
- znaczące spowolnienie procesu starzenia się; jest to bardziej zdolność pasywna, nad którą nie ma kontroli i która wpływa tylko na nią samą
- wpływanie na możliwości własnego organizmu: potrafi np. jakiś czas być szybsza od Usiana Bolta, ale takie wzmocnienie eksploatuje organizm (co ty wiesz o zakwasach, ona po takiej przebieżce pół dnia ma trudności ze wstaniem, a jeszcze tydzień później czuje to w nogach)
 - stale pracuje na nieznacznie wzmocnionych zmysłach i nieco zwiększonej wydolności

Uwagi, słabości itp.:
- niezbędny jest stały, bezpośredni kontakt fizyczny. Głupia rękawiczka, choćby cienka wystarczy jako ochrona przeciwko jej umiejętnościom
-gdy coś wymaga czasu to znaczy, że wymaga też uwagi. Zajmując się bardzo poważną raną może nawet nie zauważyć pędzącej w jej stronę ciężarówki dopóki ta w nią nie walnie.
- organizm przeważnie dochodzi do swojego normalnego stanu jakiś czas po jej wpływie (o ile zdąży)
- ona sama po co większych zabiegach potrzebuje odpocząć i dużo zjeść; dlatego jeśli nie musi, korzysta z mocy tylko przy diagnozie
- Niezbędna jest wiedza o organizmie albo przynajmniej o jego sferze, na której zamierza działać. Organizm ludzki ma opanowany już w zasadzie całkowicie. Poznanie nowej rasy wymaga od niej albo porządnych podręczników od anatomii i paru dni z możliwością spokojnego analizowania jej przedstawiciela. Lub jeśliby jej sumienie nie zabroniło to eksperymenty typu “co by było gdyby” są szybszą metodą, bo może spróbować wpłynąć na nieznany organizm lub czynnik w nim. Pytanie czy nie zepsuje więcej niż naprawi.
- Wpływ dotyczy organizmów żywych. Trupa nie ruszy.
- Ma dość… alergiczną reakcję na bizmut, zwłaszcza w krystalicznej formie. Kontakt z nim  sprawia, że nie może wpływać na inne organizmy, a jej własne ciało zaczynało wręcz panicznie szukać przyczyny i ją wyleczyć. Powoduje to gorączkę, potliwość, trudności z koncentracją, zamazanie wzroku, rosnący ból gdzieś w środku, aż w końcu utratę przytomności. Na szczęście nie jest to bardzo rozpowszechniony metal, choć nawet przeciętny Kowalski jest w stanie sobie trochę kupić.


Broń:
-

Ekwipunek:
-notatnik A6 oraz jakieś pisadła (ołówek lub długopis, często oba)
-apteczkę podręczną (standard: bandaż elastyczny, gazy, środek dezynfekujący w sprayu, plastry, koc ratunkowy, rękawiczki winylowe, maseczka do RKO…)
-coś słodkiego (najczęściej czekolada gorzka lub żelki)
-mała latarka (efekt krótkiego szkolenia samoobrony: jak ktoś za tobą po nocy idzie, zaświecić mu po twarzy; niegroźne, a w większości przypadków ewentualny napastnik zrezygnuje)

Historia:
W punktach ważne zwroty akcji:
1.  Narodziny w Polsce w 1929 roku,dzieciństwo, odwiedzanie mamy w pracy w szpitalu, również po rozpoczęciu wojny.
2. Pojmanie w łapance i przewiezienie do obozu koncentracyjnego KL Majdan i pierwszy zgon, o który obwiniono później "klątwę" ciążącą na dziewczynce.
3. Rosnąca liczba ofiar choroby wśród strażników, na którą więźniowie wykazywali odporność. Rozwój przesądu, o którym wspomniano punkt wyżej.
4. Przybycie naukowców, obserwacje, badania.
5. Próba przewiezienia obiektu 405 (Weronika taki miała numer w obozie i tak opisywano ją potem w raportach) do lepiej wyposażonego laboratorium, przerwana przez grupę partyzantów.
6. Pozostawienie dziewczynki u jednej z okolicznych rodzin w jakiejś bezimiennej wiosce.
7. Pierwsze świadome użycie mocy: wyleczenie rany jednego z żołnierzy.
8. Nauka pod skrzydłami lekarzy i pielęgniarek z pobliskiego szpitala.
9. Koniec wojny, zadziwiająco spokojny dla okolicy, w której żyła.
10. Liceum i studia z wybitnymi wynikami. Rozpoczęcie pracy w szpitalu i nieudane próby założenia własnego gabinetu.
11. Odkrycie spowolnienia lub nawet zatrzymania starzenia się.
12. Plotki związane z powyższym punktem. Ucieczka i zeszycie się w meksykańskich slumsach.
13. Nowe życie zadziwiająco dobre jak na spodziewane warunki.
14. Wykrycie przez najemników i ponowna zmiana tożsamości.
15. Nowe studia w Nowym Jorku, zakończone z wyróżnieniem.
16. Własny gabinet terapeutyczny i dodatkowa praca w szpitalu jako jeden z najlepszych chirurgów w kraju.


Narracja jakby coś było niejasne. W kwadratowych nawiasach numery odpowiadających fragmentowi punktów:

[1] Urodziła się w zwyczajnej, polskiej rodzinie 10 lat przed rozpoczęciem Drugiej Wojny Światowej. Miała normalne dzieciństwo. Nawet początek okupacji był dla niej stosunkowo spokojny, bo rodzice raczej dystansowali się od tej całej walki. Mama Weroniki pracowała w szpitalu. Dziewczynka często tam przychodziła, ponieważ w domu nie miał się nią kto zajmować. Stała się taką maskotką szpitala.
[2] Zimą ‘42 roku Weronika miała pecha razem z mamą trafić na łapankę. Zostały zabrane z ulicy na dworzec, a tam wpakowane w pociąg do obozu koncentracyjnego KL Majdanek.Już pierwszego dnia jeden z SS-manów przywoływał ją do porządku lepą w twarz. Chyba wpadła mu w oko, bo w ciągu kolejnych dni dostarczał jej kolejnych powodów do nienawiści. Aż w końcu zniknął. Lil do dziś nie wie, że zawieziono go do lepiej wyposażonego szpitala, gdzie zmarł na gruźlicę, a przynajmniej coś co zostało zdiagnozowane jako gruźlica.
[3] Z czasem namnożyło się podobnych bardziej i mniej spektakularnych przypadków. Wszystkie były zbiegiem okoliczności, o który finalnie obwiniono Weronikę. W końcu większość personelu obawiała się cokolwiek zrobić małej dziewczynce z numerem 405. Komendant chciał dla świętego spokoju pozbyć się problemu, ale [4] z góry przyszedł komunikat o wysłaniu do KL Majdanek kilku naukowców, których zaintrygowało 7 trupów i prawie 30 zwolnień w ciągu zaledwie sześciu miesięcy, nie mających sprecyzowanej przyczyny, a jednak bardzo do siebie podobnych.
Naukowcy w liczbie trzech przybyli, zobaczyli i dostali w ręce “klątwę 405”. Z początku nie wierzyli, ale gdy choroba panująca w obozie i ich dotknęła, dali się wciągnąć w panujący wśród strażników przesąd. Początkowo zakładali, że jest ona nosicielem jakiejś groźnej choroby, ale więźniowie przetrzymywani w tym samym baraku mieli się pod względem zdrowotnym lepiej niż ktokolwiek w obozie. Stąd wysunęli hipotezę, że potrafi ona panować nad swoją… właściwością. Wtedy dopiero odcięli ją od pozostałych więźniów. Byli dziwnie ostrożni jak na nazistowskich naukowców. 405 okazało się bardzo ciekawym obiektem badań i nie chcieli go zbyt szybko stracić. Zaobserwowali przyspieszoną regenerację i łagodniejszą reakcję na niektóre toksyny. Sama Weronika nie zdawała sobie sprawy ze swojej niezwykłości. Dla niej do było naturalne. Myślała, że każdy w jej wieku samym dotykiem może rozpoznać człowieka. [5] Naukowcy postanowili przewieźć swoją zabawkę w lepiej wyposażone i bardziej stabilne miejsce, położone dalej od frontu, ale w drodze konwój został zaatakowany przez partyzantów. Zasadzali się na kogoś innego i jedynie trafem losu to nie ten konwój pojechał pierwszy drogą.
[6]  Weronikę zostawili w najbliższym szpitalu gdzie jedna z pielęgniarek oceniła jej stan jako dobry, a następnie ukryła we własnym domu. Tam moc Weroniki też dawała o sobie znać, ale w tym pozytywnym aspekcie. Mimo przerażenia i zdezorientowania rozumiała, że ci ludzie jej pomogli, że są dobrzy. Zaczynała się też domyślać niezwykłości swojej umiejętności i zaczęła z tego korzystać, by jakoś pomóc. [7] Pierwszy raz świadomie kogoś uleczyła właśnie w szpitalu, w którym pracowała pielęgniarka, która ją przygarnęła. Oczy o mało nie wyszły kobiecie z orbit gdy rana na boku jednego z ukrywanych partyzantów po prostu sama się zasklepiła w widocznym tempie. Mała, niedoświadczona jeszcze Weronika spała potem przez dobre pół dnia, ale jak dowiedziała się, że się udało, chciała więcej. [8]  Jej przybrana mama zajęła się więc uczeniem dziewczynki. Samej mocy nie była w stanie jej przedstawić, ale mogła tłumaczyć jak goją się rany, jak je odkażać, skąd się biorą choroby i tym podobne, zwykłe rzeczy. Mała dziewczynka stała się najskuteczniejszym lekarzem w szpitalu. Wystarczyło jej wyjaśnić działanie tego, co było problemem, a ona zajmowała się resztą z lepszym lub czasem niestety gorszym rezultatem. Te drugie wypadki zdarzały się dla Weroniki zdecydowanie zbyt często, co zaowocowało rosnącą determinacją, by dowiadywać się więcej. Jej umiejętności starano się trzymać w jak największej tajemnicy. Nikt nie chciał więcej Niemców w okolicy niż to potrzebne, a pewnie i za samo znalezienie jej tutaj, wszystkim by się oberwało. Dlatego wiedzieli tylko lekarze i pielęgniarki.
[9]  I tak dotrwała czasów powojennych, które dla bezimiennej wioseczki przeszły nad wyraz spokojnie. Pojawiło się paru Rosjan, zjedli, trochę pokrzyczeli, opatrzyli rany i ci co mogli jechać dalej, pojechali. [10] Gdy sytuacja się już całkiem uspokoiła, ustalono granice i posprzątano większość ruin, Weronika znalazła sobie szkołę, na którą dostała się paroma przekrętami możliwymi tylko dzięki paru wdzięcznym osobom. Potem z dużym trudem uzbierała na studia, rzecz jasna lekarskie. Na egzaminach wstępnych miała jeden z lepszych wyników. Uczyła się pilnie, słuchała na wykładach i zaczytywała się w tonach książek. Życie towarzyskie ograniczyła do kilku znajomych, z którymi czasem gdzieś wychodziła. Po skończonych studiach, wciąż się douczała z biologii i dziedzin podobnych jak na przykład chemia, ale ze względu na pracę w szpitalu bywało u niej krucho z czasem. Próbowała założyć własny gabinet, żeby mieć trochę więcej swobody w działaniu i może też lepszą sytuację finansową, ale ówczesna władza skutecznie podcinała skrzydła indywidualistom.
Wyglądało, że niewiele miało się dla niej zmienić. Planowała przenieść się w nieco bardziej przystępne miejsce, jednak nie mogła wymyślić sobie właściwego miejsca. Odkładała więc tylko i czekała na lepszy moment i oświecenie gdzie mogłaby pojechać. [11]  Jednak pewnego dnia znalazła swoje zdjęcie z zakończenia studiów i odkryła, że przez ostatnie dziesięć praktycznie się nie zestarzała. Żadnych zmarszczek, żadnych zmian w figurze. Zdziwiło ją to, w końcu nie próbowała w żaden sposób spowolnić starzenia się. To był okres w życiu gdy ciało zmienia się dużo wolniej, więc jej młody wygląd można było zrzucić na geny. [12] Jednak po kolejnych dziesięciu latach i jeszcze następnych sytuacja niewiele się zmieniła i ludzi zaczęło to dziwić. Pojawiły się plotki, które przyciągały zainteresowanie. W końcu Weronika nie wytrzymała. Zgarnęła pieniądze, które uzbierała, zwinęła manatki i wyniosła się. Najpierw pojechała do Niemczech, przedostając się nie do końca legalnie przez granicę, a następnie poleciała do Ameryki Południowej, by w końcu zażyć się w przylegających do Mexico City slumsach. Ruch może nie do końca przemyślany, wręcz paniczny, ale chciała mieć pewność, że żaden za nią nie podąży. Szczęśliwy zbieg wypadków oraz moc teraz już Sofii zrekompensowały kompletny brak wiedzy jak sobie poradzić w nowym miejscu oraz znikomą znajomość języka. [13]  Nowi przyjaciele nauczyli ją hiszpańskiego na tyle, by mogła się porozumieć, a w zamian za leczenie miała zapewniony dach, jedzenie i jako tako bezpieczeństwo, zwłaszcza gdy wieść o niej jako o najlepszym lekarzu rozniosła się po slumsach. Również organizacje posiadające wystarczająco dużo uszu mogły usłyszeć o niezwykłym uzdrowicielu, jednak wszelkie próby poszukiwań kończyły się wrogością miejscowych, a nawet jeśli których coś wygadał, jeszcze tego samego dnia mogła być zupełnie gdzie indziej. Takie życie w biegu, z mimo wszystko utrudnionym dostępem do dobrego jedzenia było męczące, ale również bardzo dla niej satysfakcjonujące. Pomagała uczciwie, bez konieczności papierów i słuchania nadętego urzędasa w szpitalu. W dodatku wątpliwe, by ktokolwiek przejął się różnicą między jej wyglądem, a faktycznym wiekiem tym bardziej, że nikt nie musiał wiedzieć ile naprawdę ma lat. [14] Jednak i na opuszczenie tego miejsca przyszedł w końcu czas gdy jakaś grupa najemników była niebezpiecznie blisko znalezienia jej. Kontakty pozwoliły Sofii załatwić sobie nowe papiery na nazwisko Lilith Brown, z nową datą urodzenia 18 sierpnia 1981 roku, miejscem na studiach medycznych i pieniędzmi na rozpoczęcie nowej drogi życia. Studia były potrzebne, żeby nadrobić przepaść między ‘84, a 2000 rokiem, kiedy powróciła do świata jako zaledwie dwudziestoletnia dziewczyna z polskiej dzielnicy w Chicago. Musiała się oczywiście nauczyć mówić po angielsku z odpowiednim akcentem, podszkolić z geografii i najnowszej historii, więc ta zmiana z jednego życia na drugie zajęła dobre 3 lata.
[15]
 W końcu stanęła w drzwiach Uniwersytetu. Mimo dużych postępów w medycynie, wiele podstaw Lilith już znała, więc radziła sobie bardzo dobrze, znajdując bez trudu czas na pracę oraz stosunkowo łatwo załapując się na stypendium.
[16]
Kończąc studia otrzymała swój pierwszy legalny papier i poczuła się jakby bezpieczniej. Skoro do tej pory nikt nie zadawał niewygodnych pytań, to teraz tym bardziej. Szybko zdobyła opinię najlepszego terapeuty w kraju. Załatwiła sobie własny gabinet, choć wciąż współpracowała z pobliskim szpitalem, przeprowadzając tam operacje z największą zanotowaną skutecznością. Pilnowała się jednak, by nie doprowadzać do cudów zbyt często. Jej pacjenci dochodzili do siebie bardzo szybko, ale nie na tyle, by nie można było tego zrzucić na duże umiejętności z zakresu medycyny. Bardzo nie chciała kłopotów. Jednak gdy znajdowała u siebie pod progiem rannych lub była świadkiem jakiegoś wypadku, nie potrafiła się powstrzymać przed pomocą. Po prostu nie umiała.

Postać na avatarze: Evan Rachel Wood

EDIT:
Moc skorygowana, historia zmieniona w punktach 2, 3 i 4


Ostatnio zmieniony przez Lil dnia Czw Maj 24, 2018 2:41 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Loki
Administrator
Loki

Liczba postów : 4142
Data dołączenia : 23/05/2012

Lilith Brown Empty
PisanieTemat: Re: Lilith Brown   Lilith Brown Icon_minitime1Czw Maj 24, 2018 1:16 pm

Przede wszystkim: podpisz regulamin i dodaj avatar, bo jest brany pod uwagę przy akceptowaniu karty.

Jeżeli chodzi o samą treść... Na pewno wpisz sobie frakcję, bo jakąś ma każdy; w przypadku tej postaci to najprawdopodobniej cywil, sądząc po opisie z charakteru i historii.

To teraz moce... Z tego co wiem Dur już Ci mówił co miałaś na start wywalić, a widzę, że część z tego została. Wywoływanie chorób, spowalnianie regeneracji - to póki co usuń. Leczyć możesz choroby ziemskie, chyba że znajdują się już w na tyle zaawansowanym stadium, że ktoś w zasadzie od nich umiera; odpadają też te "specjalne", pokroju Legacy Virusa i tak dalej. Z ranami podobnie - śmiertelnych raczej nie wyleczysz, na przykład nie odtworzysz komuś brakującej części ciała, utraconych organów wewnętrznych etc, a poza nimi standardowo: drobne uszkodzenia szybciej, poważne dłużej. Oddziaływanie na proces starzenia - tylko u samej postaci, nie u innych; może zostać spowolniony, ale nie kompletnie zatrzymany. Ostatni punkt o wpływaniu na zachowanie organizmu też miał wylecieć, z tego co pamiętam; zachować miałaś z kolei możliwość dodawania sobie w ludzkim zakresie atrybutów fizycznych, czyli tymczasowego zwiększania siły, rozwijania zmysłów i tym podobne.

W związku z powyższym będziesz musiała zmodyfikować historię, aby usunąć z niej zabijanie mocą. Zawsze możesz podać, że to był zwykły zbieg okoliczności, że akurat jakaś choroba się wtedy rozprzestrzeniła wśród strażników, przypadkowo uznano, że to wina postaci, a po przybyciu naukowcy odkryli, że się regenerowała przy odnoszeniu ran - i gotowe. Brak choroby u innych więźniów można z kolei wyjaśnić właśnie tym, że postać ją nieświadomie powstrzymywała.
Przy okazji, jeżeli postać jest typową mutantką z genem X, to jej zdolności powinny się uaktywnić w okresie dojrzewania, czyli przynajmniej koło tych dwunastu lat albo później, więc pewnie pod koniec tego jej bywania w szpitalu z punktu pierwszego. Nie musisz tego dopisywać, tylko o tym pamiętaj.

Ostatnia sprawa, ale tego też nie musisz oczywiście dodawać: sądząc po opisie z historii, S.H.I.E.L.D. praktycznie na pewno ma postać na oku, a może i jakieś inne służby również. Z góry o tym informuję, choć możliwe, że nigdy nie poczują potrzeby nawiązania kontaktu.

_________________

Lilith Brown GlOj7xo

No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
http://theavengers.forumpolish.com
Lil

Lil

Liczba postów : 13
Data dołączenia : 23/05/2018

Lilith Brown Empty
PisanieTemat: Re: Lilith Brown   Lilith Brown Icon_minitime1Czw Maj 24, 2018 2:43 pm

regulamin podpisany, edity powprowadzane. Błędy w mocy wynikały z opacznego zrozumienia wyjaśnień Dura.
Ale przyznam, że spodziewałam się poważniejszej chłosty :D
Jeśli chodzi o S.H.I.E.L.D. i podobne, to nie wykluczam, że o niej wiedzą, ale kontaktu jako takiego nie było.
Powrót do góry Go down
Loki
Administrator
Loki

Liczba postów : 4142
Data dołączenia : 23/05/2012

Lilith Brown Empty
PisanieTemat: Re: Lilith Brown   Lilith Brown Icon_minitime1Czw Maj 24, 2018 4:59 pm

W takim razie akcept.

_________________

Lilith Brown GlOj7xo

No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
http://theavengers.forumpolish.com
Sponsored content




Lilith Brown Empty
PisanieTemat: Re: Lilith Brown   Lilith Brown Icon_minitime1

Powrót do góry Go down
 
Lilith Brown
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Sprawy organizacyjne :: Karty postaci-
Skocz do: