Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Wyspa Trask Industries na Oceanie Spokojnym

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3803
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Wyspa Trask Industries na Oceanie Spokojnym   Pon Cze 04, 2018 10:09 pm

First topic message reminder :


Wyspa nie jest może ogromna, ale za to jej teren wznosi się całkiem wysoko i to miejscami naprawdę stromo. Mniej więcej na jej środku znajduje się najwyższy punkt w okolicy, należący do krótkiego, z braku lepszego określenia, łańcucha górskiego - co w połączeniu z klimatem sprawia, że przy sprzyjającej porze roku oraz pogodzie na jednym jego boku nierzadko zalega nawet trochę śniegu. To właśnie tam powstały zabudowania Trask Industries, ciągnące się przy brzegu mniejszego z dwóch głównych jezior, częściowo wręcz w wodzie, a następnie kawałek wzdłuż gór. Takie ich umiejscowienie może świadczyć o wykorzystywaniu cieczy przy produkcji elektryczności - albo na przykład w formie dodatkowego chłodzenia. Na rzece prowadzącej z jednego zbiornika do drugiego znajdują się struktury przypominające tamy, co może sugerować przynajmniej tę pierwszą opcję.
Wyspę charakteryzuje ogromna liczba źródeł, z których wypływają mniejsze i większe rzeki. Wydaje się to być niemalże nienaturalne na tak niewielkim terenie, a jednak ciężko byłoby dopatrywać się logicznych powodów, dla których ktoś miałby umyślnie zadbać o taki stan rzeczy. Poza tymi dwoma dużymi jeziorami natknąć się też można na kilka o wiele mniejszych, najczęściej wypadających blisko brzegów wyspy lub właśnie przy tych wielkich zbiornikach - lecz jest ich stosunkowo niewiele, bo około pięciu.
Poza tym w pobliżu wyspy znajdują się jeszcze trzy malutkie skrawki lądu, tak naprawdę o wiele zbyt drobne, aby miały się do czegoś nadawać, jednakże one również są oficjalną własnością Trask Industries. Dwa z nich leżą całkiem niedaleko brzegu głównego terenu, trzeci zaś - już w oddali. Rzecz jasna najlepiej jest to wszystko widoczne z lotu ptaka.

Tutaj zobaczyć można dokładniejszą mapę:
 

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com

AutorWiadomość
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 365
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Wyspa Trask Industries na Oceanie Spokojnym   Nie Lip 22, 2018 11:23 am

Emma nie śledziła umysłów wysłanych przez Carol ochotników przez całą ich podróż na wyspę. Nie widziała takiej potrzeby, gdyż nie spodziewała się, aby jej potrzebowali - albo by w tym czasie spotkało ich coś istotnego. Była gotowa w razie czego donieść im o najnowszych zmianach, ale skończyło się tak, że nie musiała tego robić, bo w gruncie rzeczy nie stało się nic na tyle ważnego, by miała powód zaprzątać im tym głowy. Przez ten czas kobieta na zmianę przyglądała się więc sytuacji w różnych miastach, głównie zbierając informacje, a momentami nawet przekazując je tam, gdzie były niezbędne.
Kiedy zaś telepatka ponownie zainteresowała się członkami wyprawy, z zaskoczeniem odnotowała, że gdzieś po drodze dołączyła do nich trzecia osoba. Całą trójkę mogła bardzo łatwo wyczuć, bo w końcu na tym obszarze nie wykrywała żadnych innych ludzi. Wszystkie pozostałe umysły należały do zwierząt i White Queen nie miała żadnych problemów ani z oddzieleniem jednych od drugich, ani z mentalnym połączeniem się z mężczyznami. Nie wkraczała jednak głęboko, pozostawała w warstwie ich bieżących myśli, gdyż właśnie w niej zamierzała umieścić swoją wiadomość.
"Być może zainteresuje was informacja, że poza wami na wyspie nie odbieram obecności żadnego innego człowieka. Nie mogę zagwarantować, że nie ostał się ktoś posiadający sprzęt lub moce kryjące przed telepatią, ale wcześniej byłam w stanie wejść do umysłu umierającego pracownika, więc najprawdopodobniej przynajmniej część z nich nie miała do dyspozycji takich pomocy."
Po przekazaniu tych słów, Emma nie wycofała się od razu, czekając na reakcję mężczyzn. Być może będą jej mieli coś do powiedzenia albo zechcą ją o coś zapytać... A ona i tak zamierzała kontrolować ich działania, choć naprzemiennie z zaglądaniem do innych bohaterów, szczególnie członków X-Men i Avengers.

_________________



"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hawkeye
Ph.D. in friends with benefits
avatar

Liczba postów : 275
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Wyspa Trask Industries na Oceanie Spokojnym   Pią Lip 27, 2018 11:56 pm

Kapitan zdecydowanie mógł się śmiać i oburzać raportami Bartona. Może rzadziej dostrzegłby jakieś błędy w tekście, ale raz zdarzyło się nawet, że treść sprawozdania napisana była w formie białego wiersza. Kiedy indziej natomiast zaznaczone było fioletowym kolorem to, co było najważniejsze według Clinta. Było wiele strzałek wskazujących co ciekawsze momenty podczas misji.
Łucznikowi nie podobało się to, co widział. Promień rozproszył się dopiero na skałach, niszcząc ich powierzchnię nieznacznie. Dało to jednak do myślenia i Barton zdecydowanie nie chciałby stać się przeszkodą dla takiej wiązki. A im bardziej nie chciał, to tym bardziej było prawdopodobne, że tak się stanie. Taki już był ten kapryśny los.
Jako że był z Kapitanem w drużynie od paru lat czy parunastu miesięcy, to jednak zdążyli nauczyć się jakoś współpracować. Jakoś na początku, teraz zdecydowanie lepiej. Nie wpadli więc na siebie i nie zrobili sobie żadnej krzywdy. Prawdę mówiąc to Hawk był przekonany, że Steve przemknie i również wskoczy do środka.
Niestety, obaj mężczyźni znajdujący się na niższym piętrze fabryki, będą musieli znieść rozłąkę spowodowaną grubszą ścianą. Przynajmniej na ten moment. Clint, znalazłszy się w środku, rozejrzał się po pomieszczeniu. Nie sięgał zaciekawiony do komputerów, aby te uruchomić i sprawdzić, co się w nich dzieje. Nie zaczął łazić po pokoju. Najpierw spojrzał po standardowych miejscach, jakby szukał kamer; skoro były na zewnątrz to w środku też zapewne się znajdą. Dopiero wtedy Barton dość ostrożnie, z wyciągniętą strzałą i łukiem, przemierzałby po kwadracie. Może nawet pobieżnie pogrzebałby w jakichś szafkach, rezygnując w momencie, gdyby trzeba było dalej kombinować.
Następnie Hawkeye wyszedłby na korytarz. Skrzywiłby się niezadowolony, że nie ma przejścia, aby mógł zaatakować od strony pleców.
Nie zostawiasz nikogo za sobą, co, Cap? — rzucił pół żartem, pół serio, wycofując się z korytarza, żeby przejść do okna. — Wywab go na zewnątrz.
Clint postanowił zostać Julią. Nie było w sumie balkonu na parterze, więc pozostało mu przycupnięcie na parapecie czy czymś podobnym. Tak, aby mógł swobodnie spojrzeć na to, co dzieje się na zewnątrz i zareagować wystarczająco szybko, jeśli ktoś - lub coś - pojawiłoby się w środku, od jego strony. Przygotował wzmocnioną strzałę. Gdyby tylko Kapitanowi udało się wyciągnąć Sentinela na zewnątrz, Barton od razu celowałby w jego głowę.
Nie nawiązywał rozmową do Miguela - nie kierował swoich słów do niego ani tym podobne. Domyślał się, że zapewne Pająk zechciałby zażartować, ale skoro pogardził ich towarzystwem…
Hawkeye skrzywił się, słysząc czyjś głos w swoim umyśle. Nie miał za dobrych wspomnień, więc w jakimś stopniu był przewrażliwiony na tym punkcie. Ot, delikatniejszy! Niemniej, nie przerywał Emmie, bo pewnie nawet by tego nie zdążył - albo odpowiedziałaby na zaś, mogąc wyczytać to, z jakimi pytaniami miota się blondyn.
"Oooch świetnie, czyli w teorii nie ma więcej ludzi, ale w praktyce może być niespodzianka, bo ktoś ma coś na głowie, w głowie lub z głową nie tak?", odpowiedział w myślach. Skomentował nawet w krótkiej przerwie, że to bardzo pomocne. Nie mógłby się z tym nie zgodzić. Lepiej było wiedzieć niż nie wiedzieć. "Nie przepadam za taką formą rozmowy, zdecydowanie lepiej gada się przy kawie. Powinnaś to rozważyć", zagaił całkiem wesoło. "Jak ma się sytuacja w Stanach?"
Clint był ciekawy. Nie miał pojęcia, o co mógłby spytać. Dwóm towarzyszom pozostawił wyjaśnienia w związku ze spotkaniem kogoś czy zapytaniem o coś. On jeszcze próbował odnaleźć się w tych wszystkich wydarzeniach.
Nic dziwnego, że Frost mogłaby wyłapać jak Clint intensywnie myśli nad kawą, w ten sposób: "kawa, kawa, kawa."


Ostatnio zmieniony przez Hawkeye dnia Czw Sie 09, 2018 11:47 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3803
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Wyspa Trask Industries na Oceanie Spokojnym   Sob Lip 28, 2018 9:27 pm

Herbie bez problemu dostosował się do życzenia Spider-Mana i wyciszył jego komunikator dokładnie tak, jak ten mu polecił. Tuż po potwierdzeniu wykonania zadania sztuczna inteligencja również zamilkła, lecz to akurat nie było dziwne, bo w końcu jak do tej pory odzywała się głównie wtedy, gdy została do tego wezwana - lub w innych ważnych sprawach. Na pewno można było zaufać jej ocenie przepuszczanych i blokowanych treści.
Miguel wybrał więc drogę przed siebie, a nie na bok. Co prawda nie poruszał się zbyt długo prosto, gdyż zaraz potem korytarz zakręcił w prawo, a po kilku metrach znowu w lewo - ale z tego miejsca ciągnął się już daleko. Trudno byłoby podać dokładną jego długość, choć na pewno nie biegł przez cały budynek, ale mógł mieć spokojnie około trzydziestu metrów. Tutaj drzwi znajdowały się już po obu stronach, choć rzadko wypadały akurat naprzeciw siebie - po lewej było ich bowiem pięć par, a po prawej dwie, jedna blisko początku, a druga końca korytarza. Wszystkie po lewej wyglądały standardowo, bez czytników kart, po prawej zaś je posiadały. Różniły się jednak jeszcze jednym szczegółem: te pierwsze zostały oznaczone liczbami, zaczynając od dwustu w górę, te drugie zaś ich na sobie nie miały.
Na tym odkrycia się nie kończyły. Szeroki korytarz wieńczyły raczej wąska klatka schodowa - wyraźnie pozwalająca udać się zarówno w górę, jak i w dół - oraz dwa szyby windy. To zresztą w tę stronę wskazywała zielona strzałka odpowiadająca drodze ewakuacyjnej, którą Spider-Man mógł zaobserwować jeszcze przy zakręcie. Więc... Wiedział przynajmniej którędy będzie można przemieszczać się pomiędzy piętrami - pomijając korzystanie z zewnętrznych ścian.
Tyle że niestety był jeden problem. A właściwie kilka bardzo podobnych problemów - spoczywających co parę metrów na podłodze korytarza. W sumie pięć osób obu płci, mimo wszystko usytuowanych bliżej Miguela, aniżeli schodów i wind... Trzy w całości w strojach cywilnych, dwie dodatkowo w narzuconych na to białych kitlach. Najwyraźniej każda z nich oberwała od tyłu, sądząc zarówno po ułożeniu ciał, jak i po wypalonych na plecach czy ewentualnie częściowo na bokach ranach. Zwłoki znajdowały się w podobnym stanie do tych, na które Spider-Man natknął się wcześniej na zewnątrz. Różnica była jedynie taka, że tutaj w zasadzie brakowało krwi - może ze względu na temperaturę ataku?

Podczas gdy Miguel kręcił się po drugim piętrze, Cap zaczaił się na powoli - i na szczęście całkiem głośno - opuszczającego budynek robota. Mężczyzna miał spore szczęście, gdyż maszyna musiała się schylić - zresztą dość niezgrabnie - aby w ogóle być w stanie przejść przez drzwi... A w tym czasie jej zdolność bojowa wyraźnie się obniżyła. Przy okazji głowa i szyja znalazły się też niżej, przez co łatwiej było w nie celować.
Pierwszy cios trafił w wybrane miejsce i tarcza wbiła się tuż pod łbem robota. Co prawda nie był to najlepszy punkt do atakowania, bo stawy kolan i rąk wydawały się mniej osłonięte, ale z drugiej strony Steve wiedział już, że uszkodzenie głowy potrafiło Sentinele wyłączyć - więc w tym wypadku ryzykowanie mogło się opłacić. Iskry natychmiast się posypały i maszyna skierowała swój pusty wzrok na Rogersa, czemu towarzyszył nieprzyjemny zgrzyt, zapewne wynikający z przesuwania się tam w środku zniszczonych części. Jako że cel miała jednak z boku, a nie przed sobą, to nie mogła odpowiedzieć od razu atakiem z klatki piersiowej, która jedynie rozświetliła się groźnie.
W tym czasie ramię Sentinela zaczęło kierować się - na ślepo lub nie - ku Capowi, który zdążył raz jeszcze uderzyć tarczą w to samo miejsce, pogłębiając wyrwę w powłoce robota i przy okazji sprawiając, że jego oczy zamigotały, jak gdyby coś przestało się w nim do końca łączyć... Ale zanim zdążyło dojść do trzeciego ciosu albo do kolejnego aktu agresji ze strony maszyny - której wnętrze dłoni błyszczało już złowrogo, zapowiadając promień energii - strzała Clinta wbiła się we wgłębienie utworzone przez tarczę.
Wyjątkowo Hawkeye musiał mieć szczęście, bo przecież nie mógł wiedzieć gdzie dokładnie celować... A może to po prostu działania Rogersa wywołały opóźniony efekt? Najpewniej w grę wchodziło jakieś połączenie jednego i drugiego. Grunt jednak, że światło w ręce robota zaczęło powoli gasnąć, a on sam opadł do swobodnej pozycji. To było proste. Wręcz zaskakująco proste... I teraz obie drogi stały otworem, zarówno ta bezpośrednio od bocznego wejścia do budynku, jak i korytarz biegnący od pomieszczenia, w którym siedział Barton.

_________________



No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Captain America

avatar

Liczba postów : 230
Data dołączenia : 27/05/2012

PisanieTemat: Re: Wyspa Trask Industries na Oceanie Spokojnym   Sro Sie 08, 2018 5:08 pm

Steve z zadowoleniem kiwnął głową w stronę Clinta, po czym rzucił okiem na maszynę, upewniając się, że nic im już więcej z jej strony nie grozi. To była zadziwiająco szybka akcja - zastanawiał się, czy przebiegła ona tak płynnie ze względu na już jakąś wiedzę odnośnie natury Sentinela, czy szczęście Bartona i Rogersa to po prostu dobre połączenie. Tak czy inaczej - nie miał powodu, by narzekać.
Niespodziewany głos rozbrzmiewający w jego głowie lekko zbił go z tropu, czego dowodem mogła być jego szybko i głęboko skonsternowana twarz. Mimowolnie jego spojrzenie powędrowało ku Hawkeye’owi, który najwidoczniej też witał nowego gościa w swoim umyśle.
“Dziękuję za informacje, panno Frost.” Aczkolwiek teraz zastanawiał się czy na pewno jest mu z tym lepiej. Żadnych zakładników czy osób do uratowania - każdy, kto żył, zapewne zdążył paść ofiarą. Lepiej jest jednak wiedzieć cokolwiek, niż iść na oślep. Teraz chociaż mają lepszy wgląd w dalszą infiltrację.
Nie tracąc czasu ruszył ku odblokowanemu wejściu. Miał dwie możliwości - iść w stronę Clinta lub przeciwną. Wiedząc jednak, że nie ma tu nikogo, kto potrzebowałby ich pomocy, mogli pozwolić sobie na nieco więcej, zarówno z tempem, jak i “dyskrecją”.
- Barton, mam nadzieję, że spodobało ci się to skrzydło, jest całe twoje. Chyba że masz coś innego na myśli. - zanim ruszył w przeciwnym kierunku Rogers zdecydował się odczekać grzecznie chwilę, by usłyszeć co do powiedzenia ( a na pewno coś ma! ) ma jego przyjaciel.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hawkeye
Ph.D. in friends with benefits
avatar

Liczba postów : 275
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Wyspa Trask Industries na Oceanie Spokojnym   Pią Sie 10, 2018 12:23 am

Kącik ust Bartona zadrżał w delikatnym uśmiechu. Nie miało to znaczenia czy to było spowodowane celnością Clinta, czy szybką akcją ze strony Kapitana. Grunt, że obaj mogli przynajmniej przez chwilę czuć się spokojnie czy względnie bezpiecznie. Hawkeye jedynie zerknął na robota niepewnie, z jakimś brakiem zaufania.
I co? — rzucił. — Nie wybuchnie? — zapytał, nieświadom tego w jaki sposób można było unieszkodliwić maszynę. Albo wiedział, tylko miał to gdzieś i wychodził z założenia, że brak ataku ze strony robota nastąpi dopiero w momencie, gdy sam robot będzie zniszczony.  Niemniej, nie miał zamiaru się wykłócać i cisnąć kolejnymi strzałami w unieruchomionego, żeby tylko wyszło na jego.
Hawkeye nonszalancko oparł się lewym przedramieniem o framugę okna, wcześniej przekładając do prawej ręki łuk. Wychylił się ponownie, patrząc w stronę Kapitana, choć ze względu na włączony system maskowania przyjaciela, Barton wyglądał na młodszego reprezentanta osiedlowego monitoringu, który rozglądał się po okolicy.
Wolałbym trafić do kuchni, na kawę — westchnął niczym cierpiętnik, bo tak właśnie się czuł. — I na rozeznanie po terenie. Myślisz, że możemy przejąć na własność? Sztandar tam, o, a potem zrobi się prywatne uzdrowisko… — rozmarzył się Barton, patrząc przez moment gdzieś w dalej, bardziej w stronę jeziora, w którym wcześniej wylądował. Szybko wrócił do rzeczywistości, rezygnując z beztroski. W tej chwili.
Jeśli będziesz potrzebował pomocy to krzycz i się pokaż — powiedział Barton, choć można to było zinterpretować jako “jak będę miał [znowu] problem to się dowiesz”. Po tych słowach Clint niedbale zasalutował nieodpowiednią, ale wolną ręką i zniknął w pomieszczeniu.
Pozwolił sobie na rozejrzenie się po pokoju biurowym. Podszedłby do każdego ze stanowisk. W końcu nie miał żadnego maskującego trybu, to uruchomienie sprzętu nie byłoby czymś podejrzanym jak w przypadku nieobecnej (ukrytej) żywej istoty. Prawdopodobnie Clint starałby się coś sprawdzić, w tym datę i godzinę, żeby móc się zorientować, ile go nie było. Potem skupiłby się na czymś ważniejszym, a być może także pomocnym dla całej trójki.
Jeśli jednak okazałoby się, że urządzenia wymagają odpowiednich haseł i innych bzdur, to Barton szybko by z tego zrezygnował, machnął ręką i westchnął na to wszystko. Jakby hasło pizza nie było wystarczająco dobre. Ugh. Wówczas Hawkeye przejrzałby powierzchownie szafki i szuflady, jeśli te dałoby się otworzyć.
Czy widziałeś się z Gamorą? Spotkałeś, poznałeś ją? Niby od Strażników Kosmosu jest… Czy jak oni tam... — odezwał się Barton. Kapitan mógł go usłyszeć. Miguel, jeśli zdecydowałby się zainteresować towarzyszami na parterze, też. — I wiesz, że mamy przekichane. Już nawet nie chodzi o teraz. Mam cię załamać, Cap?
A bo to by było coś nowego, prawda?
Gdyby Clint niczego ciekawego nie znalazł, przeszedłby na korytarz. Przy okazji rozejrzałby się za obecnymi w nim kamerami. Spojrzałby po niewielkim holu, aby móc pójść jedyną, dostępną drogą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vision
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 143
Data dołączenia : 24/09/2015

PisanieTemat: Re: Wyspa Trask Industries na Oceanie Spokojnym   Pon Sie 13, 2018 7:34 pm

W pewnej chwili Steve oraz pochodzący z dalekiej przyszłości Spider-Man mogli usłyszeć w swoich komunikatorach głos przynoszącego nowe wieści Visiona.
- Jeden z olbrzymich Sentineli okazał się być bardziej niezależny od swoich mniejszych braci. Jest również nadzwyczaj, jak na jego ograniczone mimo wszystko możliwości, rozmowny. Udało mi się dzięki temu dowiedzieć, iż maszyny wykonują polecenia kogoś kto nazywa siebie Master Mold. Spróbuję zdobyć kolejne informacje, lecz może okazać się to niemożliwe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miguel O'Hara

avatar

Liczba postów : 117
Data dołączenia : 29/12/2014

PisanieTemat: Re: Wyspa Trask Industries na Oceanie Spokojnym   Pon Sie 13, 2018 10:04 pm

Kiedy tylko w jego głowie pojawił się przekaz telepatyczny, Miguel przystanął w miejscu - można by rzec, niczym porażony (oby żona nie była zazdrosna). To był pierwszy raz, kiedy ktoś włamał się do jego umysłu. Z jednej strony, kobieta wpuściła tam wykreowaną przez siebie myśl na pewno w sposób bardzo profesjonalny, doświadczony; na pewno starając się zrobić to jak najmniej inwazyjnie - z drugiej strony, mimo wszystko jednak czuć było w ów myśli tą niepokojącą obcość.
Można by oczywiście fascynować się skutecznością takiej wiadomości, która od razu w momencie otrzymania jawiła się jako coś już w pełni odebranego i przetworzonego przez umysł, idealnie wyraźnego, bez zakłóceń i innych wad jakie niesie za sobą tradycyjna forma ludzkiej komunikacji - jednakże tu O'Hara wyjątkowo nie czuł się w nastroju do naukowej fascynacji.
Czuł się w nastroju do szokująco sporego dyskomfortu, jako człowiek, który tak naprawdę zawsze bardzo krył się z wieloma ze swoich myśli - szczególnie tymi zahaczającymi o zmartwienia, problemy, strach. Miał sporo sekretów, którymi nienawidził się dzielić z własnej woli, a co dopiero być do tego zmuszanym, bo ktoś postanowił bez pytania wejść do jego pieprz***j głowy.
To było większe naruszenie prywatności, niż to co jest na porządku dziennym w 2099 - a to coś znaczyło.
Dlatego o ile jego towarzysze podziękowali, poflirtowali i zarzucili pannę Frost spamem o kawie, o tyle od Spider-Mana mutantka mogła "usłyszeć" tylko - poza oczywiście tymi wszystkimi towarzyszącymi myślami - krótkie, acz stanowcze "wynoś się z mojej głowy".
Innymi słowy, tutaj akurat Emma dostała kosza (widzicie, żony, nie ma powodów do zazdrości).

Kiedy było już po wszystkim, mężczyzna potrzebował jeszcze chwili by dojść do siebie.
Zakładając oczywiście że posłuchała. Przez moment O'Hara pomyślał, czy na wszelki wypadek nie przenieść do bieżących myśli kilka najohydniejszych wspomnień, jakie stety niestety posiadał - coś o urokach kanibalizmu, przygodach z żywymi trupami czy widoku i smrodzie człowieka żywcem rozpuszczanego od środka przez silnie żrący kwas - ale szczerze mówiąc sam miał wystarczająco wrażeń na ten moment.
Zamiast tego, skupił się na powrocie do tego co najważniejsze, w tym przeanalizowania - przydatnej, bądź co bądź - informacji od Emmy.
Niedobrze, że na wyspie prawdopodobnie nie znajdował się już nikt żywy. Z drugiej strony, po znalezieniu wcześniej ciała można było coś takiego przypuszczać, a brak zakładników też miał swoje plusy; pozwalał na większą swobodę w działaniu i na zebranie większej liczby kart do kolekcji. Tak, Miggy, chłodna kalkulacja i pajęcze żarty, tego właśnie ci w tej chwili trzeba.

Właściwie, w głowie Latynosa pojawiło się aż jedno potencjalne pytanie do Emmy, jednakże nie miał on zamiaru zadawać go osobiście. Radujcie się, towarzysze, znów będziecie mogli porozmawiać ze Spider-Manem przyszłości.
- Cap, Hawkeye - zaczął, by Herbie otrzymał jasny sygnał - możecie zapytać nasz Piękny Głos W Głowie - bo imienia nie znał, co tylko podsyciło zgryźliwy wydźwięk tego pseudonimu - czy wydobyła może z umierającego pracownika, o którym wspomniała, jakiekolwiek informacje o rozkładzie tego budynku; czy wie gdzie powinniśmy zawęzić poszukiwania? - Podejrzewał że nie, inaczej taką wiedzę zapewne przekazałaby w ostatniej wiadomości, wydawało się to logiczne - ale z drugiej strony, nieodpowiedniość włażenia komuś bez pytania do głowy też wydawała się logiczna, więc kto ją tam wie.
Przy okazji może kolegom z zespołu w ten sposób podpowiedział, na czym mogliby się skupić, jeśli zaczną przeszukiwać komputery - nie wprost, na głos, bo ich jeszcze nie zdążył uznać za skończonych bitmózgów.

- ... I czy jest pewna, że  n i k o g o  nie wyczuwa. Znalazłem pięć nowych ciał. - Które, trochę z głupiej nadziei, po kolei upewnił się że są zwłokami również własnoręcznie, bez pomocy Emmy. Przeszukał też je, w poszukiwaniu kolejnych kart czy innych dowodów tożsamości - a nuż Herbie znajdzie coś ciekawego, mając do dyspozycji tożsamość większej liczby pracowników tegoż ośrodka - oraz innych ciekawostek.

- Master Mold? - Miguel uniósł brew, słysząc ten jakże złowieszczy pseudonim. Zaczął się intensywnie zastanawiać, czy cokolwiek mu on mówi - idealnie by urozmaicić czymś potencjalne grabienie zwłok oraz oczekiwanie na ewentualną odpowiedź na wcześniejsze pytanie, od której zależeć będzie czy w dalszą podróż Spider-Man ruszy w dół, czy w górę*.

* Możemy to w razie czego ustalić jeszcze poza postem, jeśli będą ku temu sprzyjające okoliczności; co by nie przedłużać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 365
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Wyspa Trask Industries na Oceanie Spokojnym   Yesterday at 12:08 am

Emma jednocześnie śledziła reakcje wszystkich trzech mężczyzn na swoje telepatyczne słowa, a rozbieżność w ich myślach i odczuciach niemalże ją rozbawiła. Jeden agresywny i ostry, drugi sarkastyczny, lecz zaczepny, trzeci zaś niezmiennie uprzejmy i kulturalny... Stanowili ciekawą ekipę, tutaj panna Frost nie miała żadnych wątpliwości.
"Jak można by to było przewidzieć. Ci, którzy mogą jakoś pomóc, starają się to zrobić. Agenci S.H.I.E.L.D. i A.I.M. działają na większą skalę, do akcji przyłączył się też Namor, a przynajmniej jeden z jego mniej czarujących podwładnych... Być może Inhumans uczynią to samo. Nawet Morlockowie wyszli z tuneli. W przeciwieństwie jednak do maszyn, większość naszych sojuszników nie jest w stanie walczyć bez końca. Pospieszcie się, a wezmę pod uwagę to zaproszenie."
Odpowiadając tak Clintowi, blondynka rozważała również dodanie, że powtarzanie w myślach jednego i tego samego słowa naprawdę nie pomagało się przed nią ochronić... Ale odnosiła wrażenie, że to mógł być dla niego stan naturalny, a nie świadoma próba bronienia się przed telepatią. Szczególnie sądząc po jego dalszych słowach, wypowiedzianych już na głos, w których także wspomniał między innymi o kawie. Nim jednak je usłyszała, White Queen zwróciła się jeszcze do tego najmniej przyjaznego członka drużyny.
"Bez obaw. Zapewniam, że twoje sekrety zupełnie mnie nie obchodzą... Jak długo nie dasz mi powodów do ich odkrywania."
Doprawdy, ludzie zbyt często sądzili, że ich pragnienia, zmartwienia i tajemnice były takie wyjątkowe i interesujące. Przez chwilę Emmę kusiło zwrócenie się do mężczyzny po imieniu czy nazwisku, lecz jednak nie czuła potrzeby, aby zniżyć się do tego poziomu. Wystarczyło jej, że ostrzegła go, aby na przyszłość był milszy... Jeżeli nie chciał drobnego konfliktu. Nawet wizja poznania mających dopiero nastąpić wydarzeń nie wydawała jej się teraz aż tak atrakcyjna... Bo w końcu wiedziała, że bardzo łatwo mogły się one zmienić. Nie byłby to pierwszy raz, a X-Men znali już wiele wersji przyszłości.
"Gamora wyjaśniła sytuację Tony'emu, a on rozmawiał z Carol. Nie wydaje mi się jednak, aby posiadali w tej chwili jakieś genialne pomysły co z tym wszystkim zrobić."
Wtrąciła się od razu, gdy Clint przywołał tę kwestię w rozmowie ze Stevenem, zwracając się jednak tylko i wyłącznie do pierwszego z mężczyzn i pozostawiając mu wyjaśnienie wszystkiego po kolei jego towarzyszowi. Poza tym kobieta milczała aż do chwili, gdy do dyskusji łaskawie dołączył się trzeci z nich, co wyłapała przez umysły Bartona i Rogersa - do których też przemówiła.
"To niesamowite, ale w chwili umierania nie prowadził refleksji na temat budynku, w którym się znajdował. Skupiał się głównie na odczuwanym bólu, a jego myśli były zbyt chaotyczne, aby wyłapać z nich coś przydatniejszego. Pytanie czy jestem pewna uprzejmie zignoruję."
Po tym wszystkim Emma zainteresowała się jeszcze głosem, który z komunikatorów usłyszał jeden ze śledzonych przez nią mężczyzn - a była nawet na tyle miła, że przekazała treść tej wiadomości do umysłu Clinta, zachowując jej naturalne brzmienie. Dzięki ich myślom wiedziała kto się do nich odezwał, lecz choć zapamiętała wszystkie jego słowa, to sama już się nie wypowiedziała. Na chwilę skoncentrowała się na badaniu rozwoju wydarzeń i zbieraniu informacji.

_________________



"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wyspa Trask Industries na Oceanie Spokojnym   

Powrót do góry Go down
 
Wyspa Trask Industries na Oceanie Spokojnym
Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Wyspa Twarzy
» Wyspa Endor
» Bezludna Wyspa - Survival Time.
» Stark Industries
» Kronika rodu Tarth

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Reszta planety :: Oceany-
Skocz do: