Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Kwatera Akiry

Go down 
AutorWiadomość
Akira

avatar

Liczba postów : 97
Data dołączenia : 02/03/2016

PisanieTemat: Kwatera Akiry   Pon Cze 18, 2018 10:14 pm

Kwatera Akiry znajdowała się na planie prostokąta i posiadała w sobie dwa pomieszczenia - sypialnię i łazienkę.
Sypialnia była większym z pomieszczeń. Stworzona na wzór ziemskiej, zawierała w jednym z rogów duże, jednoosobowe łóżko - będące dla kogoś wyższego od blondynki. Średnio-miękki materac wraz z pościelą czy kocem zawierającym się na nim. Obok mebla znajdował się nieduży stoliczek nocny wraz z lampką. Po drugiej stronie pomieszczenia jest średniej wielkości szafa na ubrania (większą częścią jej było miejsce na wieszaki), mająca rozsuwane drzwi, a obok niej ekran wielkości zwykłego okna mieszkalnego, wyświetlający co pewien okres czasu zmieniający się krajobraz. W trzecim z rogów było biurko i krzesło obrotowe, bez oparcia. Również przy ostatnim z rogów dało się zauważyć dwuosobową, niedużą kanapę i regał z książkami. Na podłodze znajdował się w odcieniu żółto-brązowego, miękki dywan, a ściany miały ciemnozieloną barwę. To wszystko jest oświetlane lampą wraz z kilkoma żarówkami, która znajdowała się na białym suficie. W sypialni nie znajdowały się żadne zdjęcia ani dodatkowe obrazy.
Mniejsze pomieszczenie pełniło funkcję niedużej łazienki. Przeważały w niej różne odcienie niebieskiego, zaczynając od ciemnej barwy na podłodze, która stopniowo rozjaśniała się aż do sufitu. Była tutaj również kabina prysznicowa, umywalka wraz z lusterkiem nad nią i szafką zawierającą potrzebne przedmioty do higieny osobistej, jak i toaleta. Pomimo swojego rozmiaru, było tutaj wystarczająco dużo miejsca, by móc przemieszczać się bez obaw.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Akira

avatar

Liczba postów : 97
Data dołączenia : 02/03/2016

PisanieTemat: Re: Kwatera Akiry   Czw Lip 05, 2018 5:42 pm

Zamrugała oczami w momencie, gdy uświadomiła sobie, że zamiast leżeć na Ancalagonie, była... przez niego niesiona.
- Ej, ej, ej... - zawołała. - Mogę sama iść - dodała, na moment robiąc minę, która ewidentnie zdradzała zaskoczenie. Ba, miała nawet dość głupią minę, zanim nieco pokręciła głową, by się otrząsnąć. Zaskoczona i lekko zmieszana takim gestem. Wyraźnie było widać, że nie była do czegoś takiego przyzwyczajona. Jednakże nie zaprotestowała bardziej, jedynie oparła swoją głowę o jego ciało.
Niewiele mogła zrobić, będąc w danej pozycji, więc pozostały jej dwie rzeczy. Ogrzewać się nadal dzięki ciepłu Czernonołuskiego i starać się obserwować mijane miejsca. Pewność w poruszaniu się i wybieraniu odpowiedniego kierunku sprawiła, że była prawie pewna iż wiedział, gdzie idzie.
- Ani trochę - przyznała. Nie zakładałabym w ogóle, że skończy tutaj... Z nim i w dodatku w takiej sytuacji! Ani ogólnie, że przez jedno spotkanie, jej życie zmieni się zupełnie. Gdyby nie to, możliwe, że trwałaby nadal w swoim świecie... Albo i nie. To już było jedynie pozostawione do rozważania.
Gdy zatrzymali się przed drzwiami, blondynka uznała, że dotarli już na miejsce. Został postawiona już na ziemię, więc mogła wejść tam o własnych siłach... Ale odczuła zarazem nutkę niepewności. Teoretycznie wiedziała, co mogłaby tam zastać, ale... Wchodzenie do obcego miejsca, które było "jej", wywoływało nutkę niepokoju. Mimo to, skinęła delikatnie głową i ruszyła się. Okazało się nawet, że nie musiała nic specjalnego robić - drzwi otworzyły się same. Z nieco większą pewnością, weszła do środka. Rozejrzała się, by zapoznać się najpierw na szybko z tym, co znajdowało się tutaj. Właściwie... To mogła po prostu zobaczyć to, co sama nie tak dawno tworzyła. Sama ruszyła w stronę biurka i dotknęła go dwoma palcami, zarazem delikatnie gładząc.
- Hm? - zerknęła w stronę Ancanaloga i zarazem sprawdzając, gdzie znajdował się. - Wygodę... - odparła, delikatnie wzruszając ramionami. - Raczej to. Sama nie wiem... - nie potrafiła się odpowiednio sprecyzować, czym właściwie się wtedy kierowała.
Nie zastanawiała się bardziej nad tym. Jej uwaga skupiła się na przemianie Smokowatego. Zamrugała oczami, mogąc nagle widzieć jego "nieco" mniejszą wersję. To była nowość... I zaskoczenie.
Chociaż wejście na jej łóżko sprawiło, że przestała się wpatrywać w niego.
- Ej, ej, ej - zawołała. - Też chcę - naburmuszenie. - Co tak idziesz beze mnie - pokręciła nieco głową. Nie podeszła jednak do niego. Postanowiła skorzystać najpierw z propozycji zobaczenia mundurów... - Serio już będą? - zaprezentowała lekkie niedowierzanie. Dlatego też podeszła do szafy i otworzyła ją. Popatrzyła na jej zawartość. Jeśli będzie mogła, wyciągnie jeden, by przyjrzeć mu się lepiej. Przyłoży do swojego ciała, nieco przekrzywiając głowę.
- Chcesz go zobaczyć? - spyta się jeszcze. Co potem... Pewnie odłoży go na miejsce i w zależności od jego woli, albo go pokaże albo nie. Rozejrzy się jeszcze za zwykłym, codziennym ubraniem - jeśli takie znajdzie, wyjmie je. - Jak idzie testowanie łóżka? - spytała jeszcze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1610
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Kwatera Akiry   Pon Lip 23, 2018 7:46 pm

NPC Storyline - Ancalagon|Jinkusu

Czerwony podniósł łeb i zerknął na Akirę badawczo. Jego ogon przesunął się po pościeli, a sam stwór podniósł swój korpus, podpierając się następnie na łokciach, by podtrzymać swe ciało w lekko uniesionej pozycji. Zgiął prawą nogę w kolanie i przysunął ją do siebie. Błękitne ślepia czerwonołuskiego gada uważniej przyjrzały się kobiecie. Smok potrząsnął lekko łbem, po czym odezwał się.
/Nadal tu jestem, a ty masz sporo miejsca, malutka istoto./
Skomentował z delikatną docinką skierowaną ku przyjaciółce. Akira przecież nie musiała ograniczać się do tłoczenia się w pozostałym obok miejscu, Ancalagon chyba wystarczająco dał jej to do zrozumienia. Przynajmniej jemu się tak wydawało.
Na pierwsze pytanie, egzekutor odpowiedział jej skinieniem łba. Mundury już były, to było naturalne dla tego miejsca. Skoro miała zostać jedną z nich, to musiała mieć swoje stanowisko pracy, wraz z całym wyposażeniem. W tym mundury treningowe, koszarowe oraz polowe. Dopasowane do niej, nie musiała martwić się o rozmiarówkę. W sumie to nie musiała martwić się nawet o pranie czy naprawę tego odzienia. Wszystkim zajmował się tutaj okręt. Słysząc kolejne pytanie, An przekrzywił łeb na bok. Spoglądał tak w ciszy na Akirę, zastanawiając się nad odpowiedzią oraz próbując sobie wyobrazić, jak kobieta będzie wyglądała w poszczególnych mundurach. Wyobraźnia, wyobraźnią, jednak bardziej pasowało mu obejrzenie jej na żywo.
/Zakładaj! Chcę zobaczyć./
W jego głosie dało się wyczuć entuzjazm. Czerwonołuski szarpnął korpus do góry, przesunął się na krawędzi łóżka, a następnie usiadł przy niej, układając nogi w siadzie skrzyżnym. Dłońmi złapał ze swoje kostki, nałożył łapę na łapę, a ogon schował za sobą. Początkowym planem było owinięcie go dookoła nóg, jednak ekscytacja nie dała mu spokoju. Zaczął więc przesuwać nim po pościeli na łóżku, tuż za jego plecami. Wielka kończyna sunęła to na lewo, to na prawo, niczym ogromny wąż. I Ancalagon, który wpatrywał się w nią, przekrzywiając łeb nieco na lewo, a potem na prawo, wracając następnie do pierwotnej pozycji. Niczym pies, przed którego pyskiem ktoś umieścił smakołyk. Siedział i czekał, aż kobieta zaprezentuje mu się w mundurze.
/Łóżko masz wygodne. Jak zaprezentujesz się w mundurze, to możesz do mnie dołączyć./
Łaskawie jej pozwoli, tak to zabrzmiało. Jego zainteresowany wyraz pyska nie uległ zmianie. Chciał obejrzeć Akirę w umundurowaniu CORE. Zapewne ta uda się do łazienki w celu przebrania się. Ubranie było bardzo wygodne, zapewniające swobodę ruchów, dobrze oddychało, a przy tym trzymało temperaturę. Materiał wydawał się być bardzo wytrzymały, odporny na przypadkowe uszkodzenia. Nie mogła wiedzieć, bez sprawdzenia w ISACu, że tkanina była odporna na pocisku małego kalibru, będące na wyposażeniu broni CORE. Niczym super-nowoczesna, kosmiczna kamizelka, tylko pokrywająca całe ciało. Gdy dziewczyna pokaże się czerwonemu, ten żartobliwie zamruczy z aprobatą, niczym wielki kocur. Zlustruje ją spojrzeniem od stóp, po czubek głowy, oczekując również reakcji z jej strony.
/Ja wyglądam doskonale nawet bez takiego munduru. Ale zazdroszczę./
Wielki, czerwony gad w mundurze. To byłby widok. Zwłaszcza, że kryły go wyłącznie jego własne łuski, naturalny pancerz. Nie mogło to jednak oznaczać, że mundury mu się po prostu nie podobały. Forma ochrony, a przede wszystkim przynależności do danej grupy.

_________________


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Akira

avatar

Liczba postów : 97
Data dołączenia : 02/03/2016

PisanieTemat: Re: Kwatera Akiry   Pon Lip 30, 2018 11:02 am

- Nie jestem malutka - burknęła bez cienia złości w głosie. - Po prostu ty jesteś za duży - odcięła się, nie zamierzając być mu dłużną. Odgarnęła zabłąkany kosmyk jasnych włosów z pola widzenia i posłała mu lekki uśmiech.
Skinęła lekko głową, przyjmując zarazem do wiadomości, że mundury były już gotowe. Kolejna rzecz, która mogła śmiało dziwić, chociaż teoretycznie nie powinna. Zdecydowanie jednak niełatwo było od razu zaakceptować różnicę pomiędzy tym miejscem, a Ziemią, gdzie to wszystko wyglądało... Mniej nowocześniej. I wolniej. Nie upłynęło aż tak tyle czasu... Doświadczyła sporo zmian w swoim życiu w przeciągu tych kilku dni.
- Oho... - uniosła nieco brwi, widząc reakcję Ana, jak i słysząc jego słowa. - Tak, tak - pokręciła lekko głową, czując zarazem lekkie rozbawienie. - Cieszę się, że zdało test... Ale sama muszę się upewnić, o - dodała jeszcze. - To poczekaj chwilę - chwyciła lepiej mundur, by nie wypadł jej z rąk, po czym odwróciła się na pięcie, by pozostawić Czerwonołuskiego samego na moment. Zdecydowała się na skierowanie ku łazience, by tam przebrać się.
Zamknęła za sobą drzwi, po czym położyła mundur na toalecie, zarazem wcześniej upewniając się, że jest zamknięta. Dopiero po tym przekierowała swoje spojrzenie na ISAC-a znajdującego się na jej ramieniu... Raczej uczepionego, gdyby tak dokładniej mówić. Wyciągnęła rękę i z wykorzystaniem siły zamierzała go odczepić, odłożyć go również tam, gdzie wcześniej przyniesiony strój, by zaraz potem zdjąć odzienie wierzchnie i odziać się już w sam mundur.
Po zrobieniu tego, przymocowała - a przynajmniej spróbowała - ISAC-a do ramienia, tak samo jak wcześniej Ancalagon to zrobił. Dopiero po tym przeciągnęła się i poruszała trochę, uświadamiając sobie, że nowy strój nie krępował jej ruchów, jak i był wygodny. Nie sprawdziła informacji o nim póki co.
Przeczesała jeszcze palcami włosy, zostawiając je rozpuszczone, poskładała stare ubrania w kostkę, po czym wyszła z pomieszczenia, powracając tym samym do sypialni. Odłożyła jeszcze ubrania do szafy, po czym podeszła bliżej łóżka, by zaprezentować się. Obróciła się również na pięcie.
- I jak? - zwróciła się do niego, kładąc już ręce na pościeli. Przewróciła nieco oczami, słysząc jego komentarz, po czym usiadła na łóżku, zabierając wcześniej dłonie. - Tak, tak, oczywiście - chociaż teraz to aż zaczęła się zastanawiać, jakby On wyglądał w takim mundurze. Wydała z siebie westchnienie, po czym położyła się częściowo na łóżku, tak, że pozostawiła nogi jeszcze poza meblem. - Jaki kolor munduru byś preferował, gdybyś chciał jakiś ponosić? - spytała się, patrząc w sufit.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1610
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Kwatera Akiry   Sob Sie 04, 2018 9:29 pm

NPC Storyline - Ancalagon|Jinkusu

Okręt zajął się jej dotychczasowymi ubraniami. Zostały przeniesione do innego pomieszczenia, gdzie czekało je pranie, następnie suszenie, a na końcu odesłanie do szafy. Gdy wyszła, czerwonołuski już na nią czekał. Na jego pysku widniał ciepły uśmiech, wargi delikatnie uniesione prezentowały ostry kły gada. Podeszła bliżej, obróciła się i zaprezentowała przyjacielowi. Jakby prosząc się o taką reakcję z jego strony. A reakcją było długie, przeciągłe warknięcie sugerujące wysoki poziom aprobaty. Zabawne i żartobliwe "raaaawrrr", które z siebie wydał, było oczywiście żartem. Choć nie mógł zaprzeczyć, że...
/Rozpuszczone włosy i mundur. Podobasz mi się taka./
Tak, doskonale wiedział, jak na Ziemi odbierało się takie słowa. Aczkolwiek w jego przypadku był to po prostu komplement skierowany do przyjaciółki. Zaraz też udał oburzonego, że nie przytaknęła mu na "wspaniały wygląd, do którego nie potrzebował munduru". Uniesiony dumnie łeb, lecz tylko na krótką chwilę, by nie zepsuć chwili. Oczywiście cieszył się i był naładowany pozytywną energią. Za dowód służyły jego przesuwając się po pościeli ogon, wodzący raz na lewo, raz na prawo. Ona położyła się obok, choć nogi pozostawiła poza łóżkiem. On zlustrował ją, a następnie podsunął się bliżej dziewczyny. Zastanowił się nad najwygodniejszą pozycją, po czym obrócił się i położył grzbietem na łóżku, rozkładając się i kładąc łeb prostopadle do czubka jej głowy, opierając na jej głowie swój policzek. Ancalagon traktował ją już w ten sam sposób, w jaki widma traktowały siebie wzajemnie. Nie myślał nawet o tym, że dla ludzi coś takiego mogło być bardziej uznane za zbytnie pozwalanie sobie, naruszanie przestrzeni osobistej. Dla niego kobieta była przyjaciółka, bliską i ważną jego osobie. Stąd pozwalał sobie na kontakty fizyczny, w tym wypadku opierając policzek o jej głowę oraz rozkładając się wzdłuż łóżka.
/Czarny z czerwonym akcentem. Dopasowany do moich własnych kolorów. Wyobrażasz sobie, jakbym wyglądał? I co mnie w tej wyobraźni ubrałaś?/
An kontynuował temat. Również wbił wzrok w sufit i słuchał. Był ciekaw, jak postrzegała to Akira. Jako Urkyn'Vareis, Ancalagon nie wykorzystywał ubrań ani innego odzienia. Nie potrzebował go, ciało chroniły pancerne łuski, skrywające grubą, odporną skórę. Nie straszne były mu ani temperatury, ani przeciwnicy. Oczywiście, odnosił rany. Ale w pancerzu również mógł je odnieść, a on już był chroniony. Choć ciekawiło go, jak postrzegała to Akira, która przytoczyła mu nowy temat do dyskusji.

_________________


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Akira

avatar

Liczba postów : 97
Data dołączenia : 02/03/2016

PisanieTemat: Re: Kwatera Akiry   Wto Sie 14, 2018 10:01 pm

Gdy tylko jego słowa dotarły do niej, momentalnie odwróciła głowę, starając się nie patrzeć na niego. Jasnowłosa wyraźnie nie wiedziała, jak powinna zareagować na jego... komplement. Na jej policzkach pojawiło się delikatnie zarumienienie.
- Dz-dzięki - bąknęła niemrawo. Akira niezbyt dobrze radziła sobie z... miłymi słowami skierowanymi pod jej adresem, co właśnie teraz było widoczne. Uniosła dłonie i delikatnie dotknęła nimi policzki. Czuła ich ciepło. - T-to miłe - dodała, nie zmieniając tonu głosu, po czym opuściła ręce.
Uśmiechnęła się delikatnie, widząc jego reakcję. Poczuła lekkie rozbawienie, po czym delikatnie pokręciła głową. Nie wnikała w to dalej, ani nie dodała od siebie więcej. Zdecydowała się jednak... Położyć.
Patrzyła w sufit i nie reagowała póki co... Przynajmniej do czasu, gdy nie poczuła przy głowie czegoś ciepłego. Delikatnie poruszyła głową, próbując zrozumieć, co się dzieje. Nie od razu do niej dotarło, że An zdecydował się znaleźć tak blisko niej. Dopiero gdy połączyła fakty i nieco pokręciła głową, by spróbować coś dostrzec, zrozumiała, że leżał tuż przy niej. Położył ręce na swoim brzuchu, splatając ze sobą dłonie.
- Nie podglądaj aż tak, próbuję właśnie - odpowiedziała. Pokręciła na nowo głową, ale tym razem po to, by połaskotać go swoimi włosami. Nadal niezbyt wiedziała, jak zareagować na to, że tak leżał... Przynajmniej przez krótki moment, bo potem uznała, że nie ma co się przejmować tym. W końcu nawet jeszcze nie tak dawno ją przyniósł tutaj.
- Nie jest to łatwe. Mało kiedy widywałam mundur na oczy - dodała od siebie, zamykając oczy i skupiając myśli na próbie ubrania Ancalagona w mundur. Dlatego też poszła po najprostszej linii oporu, wykorzystała identyczny, który miała na sobie. Starała się dopasować w odpowiednie miejsca kolory, jednakże... Niekoniecznie wszystko poszło dobrze. Nie zdążyła spamiętać wszystkich szczegółów stroju, więc nie był dokładnym odwzorowaniem. Co do barw, głównie dominowała czerń, a jaśniejsza czerwień pokazała się przy końcach rękawów marynarki. Również spod niej było widać kołnierz koszuli o tej samej barwie. Spodnie zaś jedynie przy nogawkach posiadały ciemniejszy odcień tego koloru.
- Eh... Jednak nie potrafię tak dobrze - nachmurzyła się koniec końców, po czym pokręciła głową. - Masz własne wyobrażenie tego? - spytała się go natomiast, nieco zaintrygowana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1610
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Kwatera Akiry   Sob Sie 18, 2018 8:27 pm

NPC Storyline - Ancalagon|Jinkusu

Czerwonołuski mruknął oburzony. Przecież nie podglądał! Słuchał tego co do niego mówiła, nie przeczesywał jej umysłu i nie słuchał każdej myśli, jaka przepływała przez jej głowę. Uważała, że nie szanuje jej prywatności? Z resztą co by to była za zabawa, gdybym wszystko sobie po prostu odczytał. Gdyby przewertował porządnie jej umysł, to po prostu byłby w stanie ustalić, jakie będą jej reakcje na jego konkretne zachowania, a to byłoby nudne. W końcu przyjaciółka rzuciła komentarzem, że postawione przed nią zadanie nie należało do najłatwiejszych. Choć gdy finalnie spojrzał, to efekt nie wydawał mu się najgorszy. Nadal preferował swoje łuski, jednak jeśli byłaby okazja, czemu miałby nie spróbować?
Ancalagon obrócił się na bok i sięgnął ramionami ku dziewczynie. Chwycił ją za jej ramiona, a następnie pociągnął gwałtownie w swoim kierunku. Jednocześnie obrócił się z powrotem na grzbiet, a następnie obrócił Akirę i wciągnął ją na siebie. Przestawił ją i usadowił dziewczynę na swoim brzuchu, unosząc ją do pozycji siedzącej. Chwilowo miał coś przeciwko temu, by się na nim położyła. Jeszcze by zaczęła zasypiać, a oni niedługo będą musieli wyjść na ceremonię. Ale niedługo, wystarczająco, by czerwonołuski zrealizował swój plan. Podejrzewał, że do tego momentu zdążyła się już przyzwyczaić, iż widmo przestawia ją lub układa na sobie. Ale tak było mu zwyczajnie najwygodniej, jako temu większemu samcowi - Urkyn'Vareis. Początkowo oparł na chwilę dłonie na jej ramionach, a następnie zsunął je na przedramiona Akiry, ujmując je delikatnie i przesuwając jej ręce, a następnie opierając je na swojej klatce piersiowej. Dopiero wtedy puścił jej ręce, a swoje ramiona położył wzdłuż własnego ciała. Nadal pozostawał w zmniejszonej, dwumetrowej formie, więc było trochę łatwiej względem różnicy w rozmiarze.
/Tak wygląda najlepszy mundur, który mogę mieć. Mój naturalny pancerz! Którego jeszcze nie poznałaś... a to dla mnie ważne, więc nadrabiaj./
Ancalagon trzymał łeb uniesiony w górze, spoglądając na Akirę z neutralną, choć nadal przyjazną miną. Wyraźnie czegoś od niej oczekiwał. Z jednej strony dał jej do zrozumienia, że najlepiej czuje się po prostu we własnych łuskach. Nieograniczających jego ruchów, idealnie dopasowanych, w których świetnie wyglądał. Z drugiej, interakcje cały czas inicjował on. A dla Urkyn'Vareis fizyczna forma komunikacji była równie ważna, jak werbalna. Zwłaszcza w przypadku istot bliskich widmu, a dziewczyna do takich należała dla tego konkretnego. Była to inna forma domagania się bycia pogłaskanym, za ciągłe noszenie w ramionach, żarty oraz przerabianie się - ostatnimi czasy - na poduszkę. Oczywiście to znowu wyszło od niego, ale młoda mutantka nie wydawała się narzekać na taki stan rzeczy. Ogon Ancalagona przesunął się pod jego nogami, przemieszczając się na lewą stronę łóżka, obok nich - i sunąc w lewo oraz prawo, a dokładniej w górę i w dół, po pościeli.

_________________


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Akira

avatar

Liczba postów : 97
Data dołączenia : 02/03/2016

PisanieTemat: Re: Kwatera Akiry   Nie Sie 26, 2018 10:58 pm

I ponownie... zmieniła pozycję. Nie z własnej inicjatywy, jednakże nie zareagowała w żaden negatywny sposób... Właściwie nie zareagowała bardziej specjalnie, niż tak, że patrzyła na to, co robił. Kierowała się prostą ciekawością dotyczącą końcowego efektu. Chociaż ciężko było nie porównywać tego do bycia lalką.
Zamrugała oczami, gdy już znalazła się na dłużej w jednej pozycji i spojrzała na niego pytająco.
- Umm... - przekrzywiła głowę na lewą stronę, po czym wzięła głębszy wdech. - Ok... Chyba rozumiem - nie mogła powiedzieć, że tego się spodziewała. Pokręciła nieco głową. - Ale niekoniecznie akurat w takiej pozycji będzie mi łatwo... - pogłaskała palcami prawej dłoni jego klatkę piersiową, po czym przeniosła ją dalej, nieco pochylając się do przodu i palcem tyknęła jego pysk. Uśmiechnęła się na moment, po czym zsunęła się z jego brzucha tak, by być po jego prawej stronie.
- Mówisz, że to najlepszy dla ciebie mundur, hm... - to raczej sprowadzało się do jednego... Czyli fakt, że Akira musiała się osobiście o tym przekonać. Tylko... Od czego by tu właściwie zacząć... Zastanawiała się nad tym te kilka sekund, zanim przesunęła się nieco do przodu i usiadła na kolanach. Wyciągnęła dłoń i dotknęła nią jednego z jego uszów.
- Skoro mowa o naturalnym pancerzu i mundurze... - pogłaskała je. - To oznacza, że nie masz najmniejszego zastrzeżenia co do tego, co będę robić, prawda? - uśmiechnęła się do niego lekko, zarazem jakby próbowała uprzedzić, że kolejne czynności mogą być czymś, co niekoniecznie mogło jej wypadać robić. Ale skoro na razie nie uciekał, to uznała to za zgodę.
Delikatnie, ale zarazem pewnie, palcami pomiziała go za jednym, a potem za drugim uchem, obserwując zarazem, czy odczuwał to w jakimkolwiek stopniu i jak właściwie reagował na takiego typu zagranie. W razie bardziej pozytywnej reakcji, zachęcona dziewczyna będzie próbowała sprawdzić, czy takie działanie podjęte z innej strony sprawi zmianę czy nie - czyli niekoniecznie będzie miziać go jedynie w jednym miejscu za uchem.
- Zastanawia mnie... Czy możesz mieć właściwie łaskotki... - odezwała się w pewnym momencie, przekierowując swoją dłoń tak, by tyknąć palcem jego pysk.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1610
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Kwatera Akiry   Pon Sie 27, 2018 7:39 pm

NPC Storyline - Ancalagon|Jinkusu

Akira miała swój pomysł na przetestowanie naturalnego umundurowania widma. Jej kompan wyraźnie był tym zainteresowany, zwłaszcza, gdy dłoń dziewczyny dźgnęła palcem jego pysk. Reakcja stwora był delikatny uśmiech i nieprzeszkadzanie jej w przemieszczeniu się. Szybko z niego zeszła, ale skoro uznała, że tak będzie jej wygodniej - nie mógł się stawiać.
/Najlepszy możliwy!/
Zawtórował jej telepatycznie, podkreślając ponownie, że dla niego - najlepszym ubraniem i pancerzem były jego własne łuski. Wynikało to z kultury widm oraz doświadczeń egzekutora. Przyjaciółka samca usiadła na kolanach tuż przy jego głowie. Niebieskie ślepia stwora zerknęły na nią ciekawsko, a po chwili jego ucho drgnęło delikatnie, gdy dziewczyna ujęła je w dłoń i pogładziła. Samiec spoglądał na nią z zaciekawieniem, by po chwili uśmiechnąć się ciepło i mruknąć cicho.
/Cały twój, Akiro. Bez zastrzeżeń./
Odpowiedział w typowym dla siebie stylu i zaśmiał się bardzo cicho, zaraz uspokajając się oraz unosząc lekko łeb, dla ułatwienia jej dostępu do wspomnianych uszu, które stały się teraz jej celem. Oczywiście, że nie mógł mieć zastrzeżeń, po wszystkim, co przeszli oraz co już pokazał - na ile chciał jej pozwalać. Pomijając fakt, że zdążył jej już raczej jasno udowodnić, iż ona ma pełne prawo do położenia na nim swych dłoni - samiec przecież zasłonił ją własnym ciałem przed eksplozją w Houston. Lepszego pozwolenia nie powinna oczekiwać, bardziej przekonywującego.
W odpowiedzi na przyjemne drapanie oraz masowanie uszu, w różnych miejscach, czerwonołuski wyciągnął nieco łeb, nadstawiając go i obracając tak, by dać jej lepszy dostęp do własnych uszu. Zamruczał nawet z aprobatą, jasno odpowiadając, że pieszczota mu odpowiadała. W praktycznie każdym wydaniu, choć równą przyjemność samiec odczuwał, gdy dziewczyna zahaczała palcami o jego kark, okryty mimo tego grubą łuską. I wszystko trwało tak w najlepsze, dopóki Akira nie wypowiedziała na głos swoich myśli. Ancalagon otworzył ślepia i spojrzał na nią, jakby go "zamurowało". Potrząsnął lekko łbem, machnął ogonem przy nogach i pochwycił dłońmi na pościel, jakby chciał się czegoś chwycić.
/Moooogę...? Jestem stosunkowo młody, choć moje łuski są już dość twarde, jak na mój wiek. To na pewno utrudni realizację twojego pomysłu. Chyba, że mam się ich miejscowo pozbyć. Tylko to... nie wiem, czy chcesz mnie takiego widzieć./
Tutaj przerwał na chwilę, wziął głębszy wdech i dał sobie moment do namysłu. Nie uciekał, trzymał prześcieradło, zupełnie, jakby szykował się i godził na jej próbę. Aczkolwiek poruszył specyficzny temat, który po prostu wpadł mu do łba.
/Skoro o tym wspomniałem, to zapewne jesteś ciekawa. Tak, możemy "zdjąć" z siebie łuski. To po prostu element naszych ciał. Zdarza się to głównie podczas rytuałów dotyczących medytacji oraz jednoczenia się z mocą Urkyn'Varies. Czasem też, gdy po prostu chcemy wzmocnić nasze ciała, chronione naturalnie przez pancerz. Skóra jest mocna, jednak łuska nadal mocniejsza./
Wyjaśnił, wprowadzając ją pokrótce w swoje myśli. W wypadku widma, łuski były czymś, czym dla człowieka było ubranie. Nie całkowicie, ponieważ ich brak nie powodował wstydu, a jedynie uczucie dyskomfortu. Nie raz zdarzało się, że widmo traciło część naturalnego pancerza w walce. I to głównie z tym Urkyn'Vareis kojarzyli taki stan. Z walką, ze stanem niebezpieczeństwa, zagrożenia. Skóra była u nich - zazwyczaj - dość zwyczajna. Gruba, wytrzymała, dopasowana do utrzymywania łusek w miejscu, z doskonałymi właściwościami do regeneracji. Dla niektórych, przyjemniejsza w dotyku od twardej, pancernej łuski. Co ciekawe, An nie powiedział wprost, że tego nie zrobi. Trochę zasugerował, że może to zrobić, jeśli zostanie przez nią o to poproszony. Widmo szczególnie jej ufało, do tego stopnia, że gotów był pozbyć się naturalnego pancerza na samą prośbę. Młoda mutantka musiała się jeszcze wiele nauczyć o ich relacji, jednak dla niego wyraźnie była bliską przyjaciółką, lub niemalże rodziną. Na swój specyficzny sposób, jak to Urkyn'Vareis mieli w zwyczaju.

_________________


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Akira

avatar

Liczba postów : 97
Data dołączenia : 02/03/2016

PisanieTemat: Re: Kwatera Akiry   Wto Wrz 04, 2018 1:58 am

Wysunęła na krótki moment język, po czym zaraz potem go schowała i parsknęła cicho.
- Tak, tak - potwierdziła jeszcze, słysząc jego słowa. Nie zamierzała wchodzić dalej w tą tematykę, chociaż kusiło ją, by nieco się z nim podroczyć. Ewentualnie delikatnie go namawiać, by kiedyś pokazał się w podobnym mundurze do tego, który sama miała na sobie.
Póki co jednak skupiła się na czymś innym. Po zmianie pozycji dorwała się do jego uszów i zaczęła je "męczyć". Prawdę mówiąc, niezbyt myślała teraz nad przeszłymi wydarzeniami. Skupiała się na tym, co miało miejsce teraz i  w ewentualnej, najbliższej przyszłości. Nie przekierowywała myśli wstecz, bo... No bo przypomnienie sobie o tych wszystkich wydarzeniach, które miały miejsce, wpędziłoby ją jedynie w ponury nastrój.
Słysząc jego reakcję, zareagowała z większym zapałem, sprawdzając również, czy gdzieś w obrębie uszów głaskanie nie sprawiłoby, że ponownie zamruczałby. W ten sposób na moment ostrożnie zahaczyła o kark. Zaskoczyło ją to trochę, bo wydawało jej się, że przez łuski tak tego nie odczuje.
W odpowiedzi zaś na swoje zastanawianie się, przekrzywiła głowę na bok i zabrała ręce od niego.
- Hm... - przesunęła się nieco w lewą stronę, po czym złapała za jego rękę. - Zaskoczyłeś mnie tą informacją - nie można było powiedzieć, by spodziewała się, iż mógł mieć taką możliwość. I dzięki temu, że zdecydował się pospieszyć z wyjaśnieniami, nie musiała nic więcej dopytywać. Jednakże...
- Aktualnie nie - odmówiła pomysłowi dotyczącemu pozbycia się łusek. - Pozostań taki, jaki jesteś, An - ostrożnie wsunęła swoją dłoń w jego. - W końcu, będziemy mieć wiele okazji, by spróbować poszukać łaskotek, prawda? - dodała jeszcze z delikatną nutką radości. Wyszła z założenia, że takie męczenie Ancalagona można było rozłożyć w czasie, zamiast zrobić wszystko na raz.
Nawiasem mówiąc, pozostawiła jego uszy i zaczęła drugą ręką ostrożnie głaskać jego przedramię, zarazem naciskając na nie co jakiś czas mocniej.
- Tak właściwie, przecież nie wszędzie masz łuski... Nie? - w jej głos wkradła się nutka niepewności. Wyplątała drugą dłoń, by zaraz potem podnieść jego rękę i ująć ją ostrożnie w dłonie tak, by z kciukami ostrożnie macać, od nadgarstka, kierując się w górę, nie spiesząc się za bardzo. Bardziej, jakby teraz, nie tylko próbowała sprawdzić, czy ma tu łaskotki, pomimo łusek, co jakby ogólnie zapoznawała się z tą częścią ciała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1610
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Kwatera Akiry   Nie Wrz 23, 2018 6:46 pm

NPC Storyline - Ancalagon|Jinkusu

Czerwonołuski był usypiany przez kobietę, a raczej wchodził w taki stan, dopóki nie przerwała swojego zabiegu i nie przeniosła go na inne łuski gada. Błękitne ślepia skierowały się na kobietę, gdy poformowała go o "zaskakującej informacji". Zaprzeczyła chęci zdejmowania z niego łusek - co czerwonołuski również poparł i skinął jej łbem twierdząco. Bardziej niezdecydowaną minę zrobił, gdy wspomniała o szukaniu na nim łaskotek. Potrząsnął łbem i wymruczał pod nosem, jakby coś mówił... tylko bardziej zwierzęco. Na jego pysk zaraz powrócił uśmiech.
Nacisk na łuski widma nie powodował u niego żadnych niedogodność. On odczuwał to bardziej, jak swoisty masaż. Budowa ręki przypominała tą u człowieka, stąd mięśnie i ścięgna były bardzo podobnie rozłożone. Tam jakakolwiek forma nacisku była trudna do uzyskania, bo poza twardym, choć przyjemnymi łuskami - opór stawiały właśnie mięśnie. A Ancalagon miał się tutaj czym pochwalić, jak na aktywnego wojownika przystało. Jej pytanie wywołało na smoczym pysku delikatne zdziwienie. Stwór przesunął wzrokiem po własnym ciele, starając się rozgryźć towarzyszącą jej logikę.
/Wydaje mi się... że wszędzie. Może poza wnętrzem pyska i tym podobnym miejscom. Ramiona, łeb i klatka piersiowa to głównie płyty. Podobnie na grzbiecie. Ale resztę wypełniają mniejsze łuski, co przy okazji nie krępuje mych ruchów./
Dopiero w tym momencie samiec delikatnie zacisnął swą dłoń i poczuł w niej dłoń kobiety. Skierował tam spojrzenie i znieruchomiał na chwilę, po prostu obserwując ciepły gest, jakim został obdarzony. Trwał on nieco dłużej, niż moment w którym An zorientował się, że został tak chwycony, jednak tyle wystarczyło, by w pewien sposób właśnie go sobie "kupiła". Gdy zmieniła gest na inny, stwór spojrzał na nią ponownie i posłał jej lekki uśmiech. Jego ogon przesunął się powoli po łóżku, zataczając krąg i chowając się za dziewczyną, oraz wysuwając z jej drugiej strony. Czerwony otoczył ją w ten sposób ogonem i znieruchomiał na powrót, obserwując uważnie jej ruchy.
/Uświadomiłem sobie, że nikomu przedtem na to nie pozwoliłem. Mam na myśli, dotknąć się. Ale chyba nikogo przedtem nie otoczyłem taką opieką. To zabawne, biorąc pod uwagę nasze pierwsze spotkanie. Ale ty chyba od samego początku nie czułaś przede mną strachu, prawda?/
Wzrok gada znów padł na oczy Akiry, szukając w niej odpowiedzi, chcąc zaspokoić ciekawość oraz, cóż, porozmawiać o tym, jak wszystko wyglądało z jej perspektywy. Od momentu ich poznania się, do dzisiaj. Do momentu, w którym znaleźli się teraz. An większość życia spędził, jako wojownik. Miał sporo dobrych momentów, ale głównie był egzekutorem. Natomiast od kiedy tu przybył, wydawało mu się, że był bardziej opiekunem, przyjacielem, może nawet bratem?

_________________


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Akira

avatar

Liczba postów : 97
Data dołączenia : 02/03/2016

PisanieTemat: Re: Kwatera Akiry   Wto Paź 02, 2018 10:09 pm

Bez wahania podotykała go i pomacała po ręce, zarazem poznając dotykiem jego budowę. Chociaż faktem było, że w niektórych momentach zwiększała siłę nacisku, zupełnie, jakby sprawdzała, jak bardzo jego łuski i mięśnie były twarde. Międzyczasie dowiedziała się więcej na temat jego ciała. Koniec końców, okazało się, że był cały... w różnorakich łuskach. Skinęła głową na znak, że zrozumiała, ale nie dodała od siebie nic więcej. "Męczyła" go jeszcze przez pewien czas, niezbyt świadoma tego, jak dokładniej odbierał jej gesty.
Zerknęła za siebie, skupiając swoją uwagę na moment na samym ogonie, który dostrzegła przy swoim boku. Uniosła lekko brwi, po czym ostrożnie pogłaskała go opuszkami palców i uśmiechnęła się łagodnie, by zaraz potem patrzeć już na jego pysk. Po samym usłyszeniu pytania... nie odpowiedziała od razu. Potrzebowała przemyśleć to.
- Prawdę mówiąc... Nie wiem. Nie zastanawiałam się nad tym wcześniej - odparła mu w końcu dziewczyna. - Czy się bałam czy nie... A tamta sytuacja... - zamilkła na moment, zastanawiając się nad tym. - Nie uważasz, że działo się całkiem sporo, by myśleć nad tym, czy się bać czy nie? - dokończyła, po czym dźgnęła go w rękę. - Chociaż, gdybym się bała, raczej nie podeszłabym do ciebie - delikatnie wzruszyła ramionami. Mimo wszystko, była prawie pewna, że kierowała nią wtedy ciekawość... Zwykła, ludzka ciekawość.
- Bardziej mnie dziwi, że pomimo mojego zachowania, nie zdecydowałeś się na inne działanie i inne wybory - przyznała mu się. - Mimo wszystko... Niezbyt dobrze radzę sobie z zawieraniem jakichkolwiek znajomości. Dlatego nie zakładałam nawet, że to wszystko może... skończyć się tak, jak teraz - w jej głos wkradła się nutka rozbawienia.
Jej uwaga ponownie skupiła się na ogonie... po czym odwróciła tak ciało, by móc bardziej swobodniej spróbować złapać jego koniuszek i zamknąć w dłoniach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kwatera Akiry   

Powrót do góry Go down
 
Kwatera Akiry
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Kwatera Amelii
» Kwatera główna aurorów

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Inne światy :: Przestrzeń kosmiczna :: Tytan Dur-Shurrikun-
Skocz do: