Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share
 

 Głębina w okolicach sygnału

Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Loki
Administrator
Loki

Liczba postów : 3987
Data dołączenia : 23/05/2012

Głębina w okolicach sygnału Empty
PisanieTemat: Głębina w okolicach sygnału   Głębina w okolicach sygnału Icon_minitime1Pon 11 Mar - 21:40

Dno w tej okolicy tworzy równina abisalna - płaska, rozległa, w większości monotonna, nawet jeżeli z rzadka występują na niej góry podwodne. Dno wypada na głębokości około sześciu tysięcy metrów pod poziomem morza, w związku z czym nie dociera tutaj światło słoneczne. Temperatura wody wynosi jakieś dwa stopnie, a ciśnienie jest bardzo wysokie. Wbrew pozorom występuje tu sporo organizmów żywych - po prostu mniej typowych i najczęściej bardzo małych. Do tych lepiej widocznych należą między innymi głębinowe ryby i jeżowce - oraz inne bezkręgowce.

_________________

Głębina w okolicach sygnału GlOj7xo

No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Loki
Administrator
Loki

Liczba postów : 3987
Data dołączenia : 23/05/2012

Głębina w okolicach sygnału Empty
PisanieTemat: Re: Głębina w okolicach sygnału   Głębina w okolicach sygnału Icon_minitime1Sro 13 Mar - 0:34

Podróż rozpoczęła się na lotnisku w Nowym Jorku - właściwie dzień przed oficjalnym startem wyprawy. Aby pozostali Avengers nie musieli tracić dostępu do jednego ze swoich własnych pojazdów, S.H.I.E.L.D. zagwarantowało grupie przelot swoim odrzutowcem - który potrwał parę godzin, około czterech, z lądowaniem pod wieczór na obrzeżach San Francisco. Tam zapewnione zostały nocleg oraz kolacja w niepozornym hotelu wykorzystywanym zazwyczaj przez pracowników agencji - z osobnymi pokojami dla Jessici i Americi oraz wspólnym dla Bobbi i Clinta - a o poranku, po śniadaniu, drużyna mogła już dołączyć do akcji.
Początkowo jednak "akcja" to było stanowczo za dużo powiedziane. Najpierw przejazd do jednego z budynków należących do S.H.I.E.L.D., wybudowanego niedaleko brzegu - potem zejście do jego piwnic i tunelem przedostanie się do czegoś w rodzaju niewielkiego portu dla łodzi podwodnych. W misji miały wziąć udział takie dwie, z czego bohaterowie wylądowali wszyscy razem w jednej z nich Co prawda obejrzenie ich z zewnątrz w całości okazałoby się niemożliwe, ale wydawały się być do siebie na tyle podobne, że najprawdopodobniej stanowiły ten sam model.
W środku okręt oferował całkiem sporo miejsca, nawet jeżeli nie był tak naprawdę zbyt duży; musiało za to odpowiadać właściwe zagospodarowanie dostępnej przestrzeni. Był podłużny, jednopoziomowy, a jego przód zajmowało rzecz jasna niewielkie pomieszczenie z konsolą do sterowania i siedzeniami: dwoma przy niej, a następnie czterema kolejnymi, rozdzielonymi po środku przejściem, w drugim rzędzie. Praktycznie cały zaokrąglony przód nad konsolą był przeszklony - aż do sufitu. Szyba nie łączyła się ze sklepieniem pod kątem prostym, tylko wyginała się, pozwalając także na spoglądanie w pewnym zakresie w górę.


Głębina w okolicach sygnału WhIK3XZ


Drzwiami wychodziło się na długi korytarz, szerszy od tej pierwszej kabiny i z położoną nieco niżej podłogą, przez co należało między nimi przechodzić po dwóch schodkach. To tutaj znajdował się wysoko umieszczony właz z drabinką, przez który można się było wydostać na zewnątrz i z powrotem. Na ścianach w gablotach oraz na odpowiednio wygiętych i zaokrąglonych hakach - przygotowanych w taki sposób, aby w razie czego nie można było sobie na nich zrobić krzywdy - wisiało co nieco sprzętu, zaczynając od kombinezonów, przez zapasowe butle i inne elementy, a na broniach kończąc. Towarzyszyły im trzy spore i na dodatek darmowe automaty - jeden z zupami i ciepłymi napojami, drugi z chłodnymi w puszkach i butelkach, a ostatni ze sporym wyborem przekąsek: chipsów, paluszków, czekolad, batonów - w tym proteinowych - oraz podobnych produktów. Do tego dochodziły także drzwi do innych pomieszczeń, w tym małej łazienki, nieco większej salki z dwoma piętrowymi łóżkami, ustawionymi przy przeciwległych ścianach, pod kątem prostym do wejścia... A także do kabiny o technicznym przeznaczeniu na tyłach łodzi.
Nie to było jednak najciekawsze; korytarz posiadał bowiem na swym środku wnękę w podłodze, którą należało omijać i przemieszczać się po nim przy ścianach. Była ona wypełniona wodą i czekały w niej dwa mniejsze pojazdy, niemalże identyczne, bo różniły się jedynie kolorem: czerwonym i niebieskim, w obu przypadkach ciemnym. Sprawiały wrażenie dwuosobowych, rozmiarami przypominały może małe samochody - lub nawet nie tyle. Zaokrąglone kształty dawały im bardziej opływowy wygląd; w zasadzie najłatwiej byłoby je opisać jako spłaszczone kule z dodatkami po bokach oraz z tyłu, zapewne kryjącymi silniki lub może jakiś inny sprzęt. Jak w przypadku głównej łodzi, one również były częściowo oszklone z przodu i z góry. Wnęka z kolei nie wychodziła rzecz jasna bezpośrednio na ocean, lecz jeden jej fragment mógł zostać otworzony, aby wypuścić te dwa mniejsze pojazdy.
Towarzyszący drużynie agent przedstawił się jako Patrick Walker, lecz prawdę mówiąc po powitaniu początkowo nie poświęcał jej członkom większej uwagi... Albo przynajmniej nie nawiązywał kontaktu, choć od czasu do czasu na nich zerkał. Zdawał się być z jakiegoś powodu nerwowy i kiepsko to ukrywać; zajmował miejsce na jednym z przednich siedzeń, zaraz przy konsoli, którą obsługiwał, ale jego prawa noga podskakiwała lekko, na czym momentami najwyraźniej się łapał - i wtedy na chwilę przestawał. Był mężczyzną koło trzydziestki, oceniając na oko, więc być może jego zachowanie wynikało ze stosunkowo niewielkiego doświadczenia... Włosy koloru blond zaczesał do tyłu, a oczy miał szare, w związku z czym jego ciemniejszy odcień skóry mógł wskazywać na opaleniznę, a nie na naturalną barwę. Rysy twarzy by to zresztą potwierdzały. Nosił charakterystyczny polowy mundur S.H.I.E.L.D., a więc nic specjalnego, choć momentami błysk światła wskazywał, iż na szyi miał zawieszony jakiś srebrny łańcuszek.
Wypłynięcie odbyło się zgodnie z planem i równo o wyznaczonej godzinie. Już po paru minutach od wyruszenia agent w końcu odezwał się po raz kolejny, sugerując, aby bohaterowie zajęli się teraz swoimi sprawami; oglądaniem okolicy póki widok za szybą był jeszcze ciekawy, rozmowami, czytaniem czegoś... Zasugerował nawet, że w pomieszczeniu sypialnym w szafce między łóżkami powinno się znaleźć parę książek, ale nie potrafił określić jakich. Potem zaś skupił się już na prowadzeniu maszyny.
Czas mijał, a otoczenie zmieniało się bardzo powoli - kiedy w ogóle się zmieniało. Oczywiście łódź poruszała się szybko, ale nie w tym rzecz; po prostu ogromne połacie wody siłą rzeczy nie mogły być strasznie różnorodne i interesujące. Początkowo, bliżej brzegu, otoczenie było przynajmniej lepiej widoczne, ale potem dno przestało być zauważalne i jedynym urozmaiceniem były ryby przemykające od czasu do czasu wokół okrętu. Niekiedy większe, pojedyncze, innym razem całe ławice mniejszych... Co prawda nie wpadały na łódź, ale i zdawały się nie bać jej jakoś szczególnie. Niektóre z nich był naprawdę ładne i kolorowe, inne - wręcz przeciwnie, niczym się nie wyróżniały. Drugi statek również dało się momentami dojrzeć.
-Niedługo powinniśmy dotrzeć na miejsce- odezwał się wreszcie agent Walker po upływie może trzech czy nawet czterech godzin. Wciąż sprawiał wrażenie niespokojnego, ale w mniejszym stopniu. Być może tak długi okres bez jakichkolwiek kłopotów pomógł mu poczuć się pewniej, a może swoje zrobiło zwykłe znudzenie.
-Myślę, że w tym tempie może za dwadzieścia minut. Albo za kwadrans. Ja tak czy siak zostanę w środku, ale wy pewnie będziecie wychodzić, więc równie dobrze możecie zaraz założyć kombinezony. Ale najpierw... Nurkowaliście już wcześniej na sporych głębokościach?- ton głosu mężczyzny brzmiał trochę tak, jak gdyby miał ochotę zwracać się do swoich towarzyszy per "państwo" i ledwo się przed tym powstrzymywał. Bez wątpienia był bardzo grzeczny i uprzejmy. Tylko dość... Niezręczny.
Tymczasem poza okrętem okolica prezentowała się teraz... Nieciekawie. Łódź płynęła głęboko, lecz nie na tyle, aby dało się dostrzec dno, a ryb w pobliżu było najwyraźniej bardzo mało, choć od czasu jeszcze się jakieś trafiały. Najgorsze mogły się jednak wydawać przytłaczające ciemności. Światła maszyny nie przebijały się aż tak daleko; właściwie ciężko by było określić na jaką odległość sięgały, ale poza ich zasięgiem mrok zdawał się być głęboki i na swój sposób pewnie przerażający.

_________________

Głębina w okolicach sygnału GlOj7xo

No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Miss America

Miss America

Liczba postów : 99
Data dołączenia : 30/05/2015

Głębina w okolicach sygnału Empty
PisanieTemat: Re: Głębina w okolicach sygnału   Głębina w okolicach sygnału Icon_minitime1Sro 13 Mar - 10:25

Amercia zajęła jeden z tylnych foteli, siadając na nim z kolanami podciągniętymi pod brodę i dłońmi zaplecionymi wokół stóp. Nie podobało jej się to wszystko, a tym bardziej nie miała ochoty na prowadzenie jakichkolwiek rozmów. Kaptur naciągnięty na głowę miał stanowić ostrzeżenie dla pozostałych uczestników wyprawy, iż przy obecnym nastroju lepiej unikać jakiejkolwiek konfrontacji z nastolatką. Dziewczyna sumiennie przykazała sobie że już nigdy więcej nie zgłosi się jako ochotniczka na misje o której nie ma zielonego pojęcia.
Co prawda otrzymała krótki prospekt z ogólnymi założeniami dotyczącymi zleconego zadania, na który  to w drodze wyjątku rzuciła okiem, głównie po to by spełnić prośbę Kate, nieustannie powtarzającą jak wielka szansą dla Młodych Mścicieli jest ta misja, której ewentualny sukces może przesadzić o przyszłości całej organizacji. Udawadniający swoją wartość, przydatność i umiejętności współpracy, America miała pomóc nie tylko sobie, ale również wszystkim innym chcącym w przyszłości należeć do Avengers.
Problem w tym iż owa ulotka w żaden sposób nie wspominała o piętrzących się przez paną Chavez komplikacjach. Od momentu pojawienia się w bazie, America nieustannie musiała zmagać się z tymi samymi tłumaczeniami. Tak, jestem nastolatką, tak, zostałam zaproszona od udziału w misji, tak, mam na to stosowne kwity i nie, nie mam zamiaru się przebierać, ponieważ to co mam na sobie stanowi mój oficjalny strój do pracy. Szybko tracąc cierpliwość dziewczyna uznała iż następny amigos wygrażający jej bronią i traktujący jako zagubiony element szkolnej wycieczki, dostanie w pysk, a po tym jak przeleci pół hangaru, być może odczepi się od tych wszystkich „legitymacji”.
Nawet na głupiej stołówce America napotkała na problem związany z rzekomym naruszeniem przez siebie kolejnego z licznych tu regulaminów, tym razem dotyczącego odsłoniętych ud. Tak jakby zamierzała jeść z nogami na stole. Wszystko to jednak okazało się niczym, w porównaniu z faktem iż zapakowano ją do  ciasnego blaszanego ogórka. Dziewczyna nie była przygotowana na takiego typu niewygody. Zdecydowanie wolała otwarte, niczym nie ograniczone przestrzenie. Gdy latała, horyzont zawsze znajdował się daleko przed nią. Przestrzeń między wymiarami również wyglądała na nieskończoną. Tu natomiast czuła się jak w słoju, odnosząc wrażenie iż wszystko się na nią rozpycha. Co gorsza, zapowiadało się na to iż wkrótce mieli przesiąść się do czegoś jeszcze bardziej ciasnego.  America nie miała pojęcia czy chorowała na klaustrofobię, natomiast z całą pewnością zdawała sobie z sprawę z faktu iż nie potrafi pływać.
Do tej pory nie uważała nauczenia się tej sztuki za konieczność, pozostając w przekonaniu, że skoro potrafiła latać, to pewnie będzie w stanie zrobić coś podobnego w gęstszym środowisku. Teraz jednak nie miała już takiej pewności. O istnieniu czegoś takiego jak nurkowanie, nastolatka w ogóle nie miała pojęcia.
Obecnie zresztą zarówno ciasnota, wszechobecna woda, czy nawet lekceważący stosunek wszystkich tych agentów, nie stanowiły dla Americi takiego problemu, jak irytujące „pip, pip, pip” wydobywające się z sonaru, skanera czy czegoś tam zamontowanego na pulpicie sterowniczym a jednocześnie uporczywie działającego jej na nerwy. Czy naprawdę nie  można by przeszukiwać dna morskiego w ciszy? Dziewczyna nie wytrzymała. Po kwadransie mała już tego dość, a kolejne minuty sprawiały iż nie potrafiła skupić się na niczym innym jak potrzebie rozwalenia tego ustrojstwa.
Początkowo planowała dyskretnie podejść do okrągłego ekranu na którym cienka wskazówka zataczała kolejne koła ciągnąc za sobą kolorową wstęgę i niby to przypadkiem z całej siły przyłożyć złośliwej aparaturze, jednak czując iż tamci nie spuszczają jej z oczu, America zmieniła taktykę. Zdecydowanym krokiem udała się do automatu na przekąski, wydobywając z niego wszelkie dostępne gumy, które następnie szybko przetrawiła w ustach, a mając już w dłoni gotową mieszankę, przykleiła wielki różowy lep do otworu wyglądającego na głośnik.
- Reparado. (naprawiony) – Oświadczyła zadowolona nastolatka gdy sprzęt wreszcie ucichł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Spider Woman

Spider Woman

Liczba postów : 82
Data dołączenia : 19/05/2013

Głębina w okolicach sygnału Empty
PisanieTemat: Re: Głębina w okolicach sygnału   Głębina w okolicach sygnału Icon_minitime1Sro 13 Mar - 11:12

Jessici tak naprawdę nie obchodziłona jaką misję się udaje. Po dość dziwnych przejściach jakie ostatnio zaliczyła poszłaby na cokolwiek, byleby się odstresować. Co prawda przeszukiwanie oceanu to nie walka z Sentinelami, ale też mogło być ciekawie.
Gdy tylko weszli do pomieszczenia z konsolą położyła się na dwóch tylnych siedzeniach. Po około pół godzinie, gdy uznała że znudził jej się widok rybek, wstała i podeszła do automatu z chłodnymi na pojami. Po chwili zastanowienia wybrała puszkę coli, z którą wróciła do sterowni. Nie chciało jej się już patrzeć na szklany sufit, więc postanowiła przyjrzeć się osobom z którymi przyszło jej pracować. Na pierwszy rzut oka widać było podenerwowanie Walkera. Albo się stresuje, być może dlatego że pierwszy raz pracuje z kimś takim jak Avengersi, albo dzieje się coś o czym Jessica nie wie. Pewnie to pierwsza opcja, ale doświadczenie nauczyło ją, że wszystko jest możliwe.
Od razu też można było zauważyć to, jak towarzysząca im młoda się izoluje. Jessica lekko się uśmiechnęła, gdy ta zakleiła głośnik. Widać że dziewczyna jest impulsywna. Ale kim jest Jess żeby oceniać? Jeszcze chwila i sama by się tym zajęłą, tylko w mniej subtelny sposób.
Na pytanie Walkera Jess pokiwała głową na boki. Zdarzało jej się wykonywać misję pod wodą, ale chyba na dnie jeszcze nie pływała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mockingbird

Mockingbird

Liczba postów : 41
Data dołączenia : 24/07/2013

Głębina w okolicach sygnału Empty
PisanieTemat: Re: Głębina w okolicach sygnału   Głębina w okolicach sygnału Icon_minitime1Sro 13 Mar - 21:36

W przeciągu ostatnich kilku dni sytuacja się uspokoiła. I to nie tylko w Stanach Zjednoczonych, - po ataku morderczych robotów- ale również w małżeństwie Bartonów. Emocje jak zwykle wzięły górę. Najpierw Bobbi musiała ochrzanić męża za zniknięcie na cały tydzień i nieodzywanie się, przez co tylko bardziej się zamartwiała. Tyle, że łatwiej było krzyczeć niż okazać troskę. Potem były obustronne nerwy i ochrzanianie za narażanie życia kiedy po ich kraju grasowały Sentinele. Po tradycyjnym rozładowaniu emocji kobieta niemal dosłownie nie mogła się odkleić od Clinta. Martwiła się o niego i tęskniła za nim. Nerwy bardzo często ją ponosiły, pod całą jej złością zawsze kryła się troska o ukochanego. Nie była w stanie sobie wyobrazić, co by zrobiła, gdyby nagle go zabrakło.
Wspólna misja więc jak najbardziej jej odpowiadała. W dodatku misja należała do tych z typu "Zbadaj i zdaj raport.", czyli coś w sam raz dla niej. Po ostatnich wyczynach lekarz zabronił jej brania udziału w niebezpiecznych misjach, a jej zdecydowanie przyda się chwila spokoju. Wycieczka do San Francisco, nocleg w całkiem przyjemnym hotelu. A potem wycieczka na wybrzeże i do portu dla łodzi podwodnych. Ta misja była czymś zupełnie innym od tego, co zazwyczaj brała na siebie. W dodatku poza towarzyszczącą jej Jess, dostali pod opiekę jedną z członkiń Young Avengers, by nabrała doświadczenia i zobaczyła, jak wyglądają misje.
Obecnie Mockingbird siedziała na kolanach Clinta z nogami przerzuconymi przez jedno z bocznych oparć fotela. Korzystając z tego, że pogoda nadal była ładna, rano ubrała się w krótkie spodenki i bluzkę na krótki rękaw. W swój kostium zdąży się przebrać tuż przez opuszczeniem pokładu. Kobieta zerkała na widok za szybą, zajadając zawartość paczki z groszkami czekoladowymi. Trzeciej paczki. Zerknęła w dół, gdzie na jej nogach leżały trzy puste opakowania po groszkach. Okej, czwartej paczki. Co za różnica.
Ciężko było nie zwrócić uwagi na nastoletnią bohaterkę, która chyba miała problemy z siedzeniem w miejscu. I najwyraźniej przeszkadzał jej sonar. W dodatku nie wiedziała, czym jest poszanowanie do cudzej własności. S.H.I.E.L.D. pewnie wspomni o tym Mścicielom. Jeśli ktoś wymagał szacunku, sam powinien go również umieć okazać.
Spojrzenie Bobbi powędrowało w stronę Walkera kiedy ten w końcu się do nich odezwał. Kiedyś raz jej się zdarzyło, jeśli dobrze pamiętała.
- Nie na aż tak sporych, ale tak. - odpowiedziała mężczyźnie, zaraz wrzucając kolejnego groszka do buzi. Chyba właśnie znalazła swoją nową, ulubioną przekąskę. Po powrocie do domu będzie musiała sobie zrobić ich mały zapas.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
Loki

Liczba postów : 3987
Data dołączenia : 23/05/2012

Głębina w okolicach sygnału Empty
PisanieTemat: Re: Głębina w okolicach sygnału   Głębina w okolicach sygnału Icon_minitime1Pią 15 Mar - 19:19

Agent posłał Americe skonsternowane spojrzenie, po czym otworzył usta, jak gdyby zamierzał jakoś skomentować jej działania... Lecz ostatecznie jednak z tego zrezygnował, zamknął je i tylko obrócił głowę, aby posłać swoim dorosłym towarzyszom zdesperowane spojrzenie. Zdawało się ono mówić: proszę, zróbcie coś. Przynajmniej w jednym przypadku nie przyniosło to żadnego efektu, gdyż Hawkeye najwyraźniej drzemał sobie dyskretnie na swoim miejscu pod Mockingbird. Na ten widok mina Walkera jeszcze bardziej zrzedła i mężczyzna westchnął cicho ze zrezygnowaniem.
Z tego wszystkiego przynajmniej dwie bohaterki zareagowały na jego pytanie odnośnie nurkowania i na to agent kiwnął krótko głową. Być może uznał, że dwie z czterech osób z jako takim doświadczeniem to i tak nieźle, a może przypomniał sobie o konieczności utrzymywania maski profesjonalizmu - grunt, że jego twarz znów przybrała bardziej neutralny wyraz. Wzrok ponownie skierował przed siebie, na zewnątrz, ale zabrał się za rozwijanie tematu:
-Przede wszystkim: jak długo będziecie w kombinezonach, nic wam tam nie grozi. Ciśnienie na tej głębokości jest ogromne, ale nasze ciała składają się w większości z wody, więc nie odkształcają się pod jego wpływem. Problemem mogłyby być puste przestrzenie. Takie, przez które przechodzą gazy... Jak płuca, zatoki, przewody słuchowe i tak dalej. Normalnie to wszystko jest ze sobą połączone, ale gdyby połączenie zostało przerwane, zaczęłyby się kłopoty, więc w razie czego na to uważajcie. Z aparatów powietrznych będziecie dostawać odpowiednią mieszankę oddechową, z małą zawartością tlenu i azotu, dostosowaną do tego ciśnienia. Oddychajcie spokojnie, nie marnujcie tego zapasu, ale i nie próbujcie wstrzymywać oddechu, bo tylko tym sobie zaszkodzicie. Temperatura na zewnątrz wynosi około dwóch stopni, ale w wodzie marznie się dużo szybciej niż na powietrzu, więc dbajcie o to, aby nie uszkodzić kombinezonów. Zapewnią wam ochronę nawet przed niższą temperaturą. Nie zaszkodzi, jeżeli pod nie tak czy siak włożycie coś ciepłego albo izolującego- cały ten monolog wypowiedziany został szybko i bardzo sztywno, właściwie tak, jak gdyby mężczyzna wyczytywał tekst z książki. Być może przez te długie godziny milczenia zdążył sobie przygotować przemowę. Po tych słowach zrobił tylko krótką pauzę, jak gdyby chciał dać słuchaczom moment na zebranie myśli, po czym kontynuował:
-Każdy kombinezon ma na czole wmontowaną latarkę, która powinna przebijać się przynajmniej przez jakieś cztery metry takich ciemności, a także znak na klatce piersiowej i opaskę na lewym ramieniu, które pod wpływem światła zadziałają jak odblaski. Na wypadek, gdyby ktoś się wam zawieruszył. Po przebraniu się sprawdźcie czy latarki działają. Upewnijcie się, że w pochwie u pasa po prawej stronie zaczepiony macie tytanowy nóż nurkowy i że gładko z niej wychodzi. W pomieszczeniu obok na ścianie wiszą też kusze podwodne i strzały do nich. Jeżeli mieliście już z nimi doświadczenie i czujecie się pewnie ich używając, możecie je ze sobą zabrać i przypiąć do pasa kombinezonu, ale ostrzegam, że przydadzą się raczej tylko z małej odległości. To chyba najważniejsze sprawy, więc możecie się już ubrać- wyjaśnił. W miarę mówienia zdawał się nabierać trochę pewności siebie, jak gdyby przekazywanie faktów poprawiało jego samopoczucie.
Gdyby grupa rzeczywiście zdecydowała się teraz przejść do sąsiedniego pomieszczenia, wszystko zastałaby w nim rzecz jasna na swoim miejscu. Sześć przygotowanych skafandrów - obcisłych, granatowych, z wyglądu niemalże identycznych, chociaż zapewne dostosowanych rozmiarami lub przynajmniej rozciągliwych - czekało przy ścianach. Zgodnie z opisem agenta, posiadały latarki oraz odblaskowe znaki i opaski; maski, pasy, rękawice oraz płetwy zakładało się osobno, rzecz jasna aparaty oddechowe również. Te ostatnie były stosunkowo niewielkie, co z jednej strony powinno ułatwiać poruszanie się z nimi, z drugiej zaś mogło zaniepokoić - bo ile mieściły w sobie mieszanki? Na jak długo wystarczały? S.H.I.E.L.D. chyba wzięłoby to pod uwagę...
Każdy pas posiadał taką samą kaburę z nożem: niezbyt długim, gdyż rękojeść i ostrze musiały mieć podobne wymiary. To ostatnie było zresztą gładkie z jednej strony i ząbkowane z drugiej - niczym piłka. Ta gładka część posiadała wnękę do przecinania lin stalowych. Noże zakończone były ostro, lecz same ich rękojeści - stalowym elementem, którego pewnie można by w razie czego użyć niczym improwizowanego młotka.
Wspomniane przez Walkera kusze z kolei kształtem przypominały bardziej coś w rodzaju niezwykle prostych i wybrakowanych strzelb. Miały długość w przybliżeniu około pół metra, może nieco mniejszą i już na pierwszy rzut oka wydawały się być lekkie, na co wpływała nie tylko ich budowa, ale i użyte materiały. Jako że załadować je można było jedną strzałą, to więcej należałoby zabrać ze sobą i najpewniej przyczepić do pasa - przy czym zakładanie ich pod wodą mogło wcale nie być takie łatwe, szczególnie bez wcześniejszego doświadczenia. Poza tym... Misja zakładała zbadanie terenu i znalezienie źródła sygnału, więc broń niekoniecznie była w ogóle potrzebna. Chyba że na jakąś większą rybę.
Od informacji agenta o tym, iż zbliżali się na miejsce, nie minęło jeszcze dużo czasu, może parę minut - podczas których padło więcej wskazówek i instrukcji odnośnie samego nurkowania - więc drużyna w dalszym ciągu miała przynajmniej dziesięć na przebranie się i przygotowanie do wyjścia oraz na ewentualne interakcje.

***

Ten raz na życzenie Clinta go pomijamy, dołączy w drugiej kolejce.

_________________

Głębina w okolicach sygnału GlOj7xo

No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Miss America

Miss America

Liczba postów : 99
Data dołączenia : 30/05/2015

Głębina w okolicach sygnału Empty
PisanieTemat: Re: Głębina w okolicach sygnału   Głębina w okolicach sygnału Icon_minitime1Sob 16 Mar - 10:54

Długi, monotonny, skomplikowany i nudny wykład agenta, America skomentowała prostym „że co?”. Pomijając już sam moment jaki mężczyzna wybrał wybrał sobie na swoją prelekcję, taki w którym najwyraźniej nikt go nie słuchał, czy to z racji snu, czy ogólnego lekceważącego stosunku do powagi sytuacji, nawet nastolatka była w stanie zauważyć iż z całą tą mową coś jest nie tak. Przede wszystkim brakowało w niej najistotniejszych rzeczy, takich jak chociażby podanie powodu dlaczego teraz się zatrzymują i wychodzą na zewnątrz. Lub chociażby tego dokąd mieli iść, na jak długo i kiedy wrócić. America nie miała pojęcia co miał dać taki zwiad. Czym różniło się oglądanie dna morskiego przez wielką oszkloną szybę w łodzi podwodnej, od robienia tego samego przez maskę od nurkowania? Nie licząc faktu iż reflektory „pływającego ogórka” z całą pewnością były efektywniejsze niż światło latarki.
- Nic tu nie ma poza jedną rybą. - Zwięźle podsumowała swoje wątpliwości panna Chavez, podchodząc do szyby przez którą dotychczas obserwowali otoczenie. Z tego co pamiętała, w założeniach misji nie było ani słowa o wzbogacaniu jakiegoś akwarium o ekscentryczne morskie gatunki, więc przynajmniej tą teorie mogła odrzucić. Na szczęście owe dylematy mogła pozostawić temu który miał przewodzić ich wyprawie. Chociaż szczerze mówiąc America do tej pory nie zdołała się zorientować który z trójki Mścicieli zamierzał pełnić tą funkcję. Na pewno nie był nim agent siedzący za sterami.
Ignorując powyższą kwestię, dziewczyna postanowią skupić się na rozwiązaniu technicznych kwestii związanych z obsługą sprzętu do nurkowania. Szybko jednak okazało się iż te przekraczają jej możliwości pojmowania. Zresztą im bardziej próbowała skupić się na przykład na obsłudze manometrów i innych wskaźnikach zamontowanych na aparaturze, tym szybciej jej myśli odbiegały w innym kierunku. Chociażby na rozważaniu o tym w jakiś sposób Tarcza przygotowywała się do misji, Począwszy od hotelu, gdziekolwiek by się nie udała, wszystko było dopracowywane tak jakby ktoś godzinami analizował jej potrzeby. Na przykład w przypadku ubrań. Wszystkie były dobrane na miarę i oznaczone etykietą iż są przeznaczone konkretnie dla niej. America nie miała wątpliwości co do tego, że nawet wspomniany przed chwilą kombinezon, będzie miał na sobie naszywkę z jej nazwiskiem, a sam ekwipunek dopasowany zostanie z uwzględnieniem indywidualnych preferencji. A przecież jej wymiary były ściśle chronioną tajemnicą? A przynajmniej tak jej się wydawało.
Ostatecznie, sugerując się radą Kate, która długo przekonywała ją iż w czasie misji nie musi robić wszystkiego sama, że jest tu po to by się uczyć, a co za tym idzie nikt nie oczekuje po niej że będzie znała rozwiązanie na wszelkie problemy i ma pełne prawo pytać o cokolwiek co budzi w niej wątpliwości, nastolatka postanowiła zwrócić się  z swoim dylematem do leżącej na fotelach kobiety. Tej która w jakiś naturalny sposób wydawała jej się bliższa.
- Chyba przegapiłam wstęp, zapina się to od przodu czy na plecach? - Spytała America nie kryjąc się z swoim aktualnym stanem wiedzy na temat podwodnych eskapad
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Spider Woman

Spider Woman

Liczba postów : 82
Data dołączenia : 19/05/2013

Głębina w okolicach sygnału Empty
PisanieTemat: Re: Głębina w okolicach sygnału   Głębina w okolicach sygnału Icon_minitime1Sob 16 Mar - 15:16

Jessica uśmiechnęła się widząc spojrzenie agenta, posłane mścicielom. Był chyba jedyną osobą na pokładzie, która przejęła się wybrykiem nastolatki. Chwilę potem jednak skupiła się na tym co mówił.
Pierwsza część brzmiała raczej jak wykład z biologii. Rozumiała, że mieli pomóc członkini Young Avengers zdobyć doświadczenie, ale... Ciekawostki z anatomii? Poza tym mógł chyba pominąć tą część żeby nie uszkadzać kombinezonów. Dziewczyna raczej nie była dość głupia by to zrobić.
Druga część wydała się Jessice bardziej przydatna. Informacje o wyposażeniu i broni. Ta druga raczej nie powinna być potrzebna, nie szykowali się przecież na żadną walkę. A przynajmniej nie powiedziano im o tym.
Na pytanie Americi wzruszyła tylko ramionami, po czym wstała, zostawiając niedopitą colę na siedzeniu i podeszła spokojnie do Walkera, aby dopytać się o ważniejsze szczegóły, których z jakiegoś powodu im jeszcze nie wyjawił.
-Na ile nam starczy tlenu?- Spytała, z przyzwyczajenia wydzielając przy okazji niewielką ilość feromonów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mockingbird

Mockingbird

Liczba postów : 41
Data dołączenia : 24/07/2013

Głębina w okolicach sygnału Empty
PisanieTemat: Re: Głębina w okolicach sygnału   Głębina w okolicach sygnału Icon_minitime1Wto 19 Mar - 23:24

Bobbi przechyliła lekko głowę, spoglądając na mężczyznę. Chyba nikt nie był zadowolony z młodej dziewczyny, ale ona nie miała zamiaru się wtrącać. Najważniejsze żeby na misji się zachowywała odpowiednio i nie sprawiała im kłopotów. Skoro należała do młodej grupy mścicieli to chociaż tyle powinna potrafić. Wiedzieć, jak się zachowywać na misjach.
Kiedy agent zaczął kontynuować swoje instrukcje, Mockingbird uszczypnęła męża w policzek żeby w końcu go obudzić. Wypadało żeby chociaż udawał, że go słucha. Ona słuchała, więc w razie problemów będzie mogła pomóc. Poza tym zaraz będą musieli się zbierać, więc tak czy siak powinien zacząć się rozbudzać żeby wyjść na zewnątrz całkowicie przytomnym. Szczegóły biologiczne nie były im zbytnio potrzebne, przecież jeśli coś im się stanie to i tak nic z tym nie zrobią. Ona osobiście miała zamiar być bardzo ostrożna, musiała na siebie uważać.
Kiedy mężczyzna skończył opowiadać im o ich sprzęcie i o tym, co mieli do dyspozycji, Bobbi w końcu wstała z kolan męża i ruszyła do sąsiedniego pomieszczenia, by obejrzeć ich ekwipunek jeszcze raz. Wcześniej już raz to zrobiła, warto było wiedzieć, z czym ma się do czynienia.
- Najczęściej zapina się od tyłu. - zwróciła się do młodej Americi, mijając ją. Widziała, że druga Mścicielka nie odpowiedziała na jej pytanie. Kobieta przeszła do sąsiednego pomieszczenia, sprawdzając latarki przy kombinezonach. Rozpięła i zapięła zamek przy jednym z nich, by sprawdzić czy ten chodzi bez problemu. Później mogą nie mieć czasu na reklamacje. Następnie sprawdziła czy nóż lekko wychodzi z kabury. Darowała sobie sprawdzanie kuszy, te i tak będą trudne do użycia.
Ciekawiło ją czy natrafią na jakieś większe przeszkody. Ryby, jak ryby, ale od jakiegoś czasu na ich planecie działy się takie cuda, że powinni się spodziewać niespodziewanego tam na dole.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hawkeye
Ph.D. in friends with benefits
Hawkeye

Liczba postów : 296
Data dołączenia : 23/05/2012

Głębina w okolicach sygnału Empty
PisanieTemat: Re: Głębina w okolicach sygnału   Głębina w okolicach sygnału Icon_minitime1Pon 25 Mar - 21:09

Clinton faktycznie miał pewien niedostatek snu. Można było podejrzewać, że najwidoczniej zmiana planety również wpływa na samopoczucie porównywalne - a może i nawet mocniejsze - jak przy zmianie czasu po locie międzykontynentalnym.
Nie udało mu się wystarczająco wypocząć, a tu już szykowała się kolejna wyprawa. Do tego podwodna i w innym składzie! Jeszcze na dwa dni przed wyjazdem do San Francisco sprzeczał się z Bobbi, aby później nadrobić czas przy rozmowie i innych sprawach, które zaangażowały Bartonów.
Zdziwił się, że Jess zgłosiła się na ochotnika, a jeszcze bardziej był zdziwiony obecnością młodej Mścicielki z ichniej grupy. Co nieco wiedział o tej sytuacji. Dobrze że Carol zdążyła wyjaśnić im to, co musieli wiedzieć. Inaczej Miss America już dawno miałaby zabite Clinta, a i tak na to się zapowiadało.
Gdy tylko znaleźli się w odpowiednim transporcie, blondyn rozejrzał się i szybko się rozgościł. Spojrzał tu, spojrzał tam. Zainteresował się nawet tym, co działo się po drugiej stronie szyby, nie mogąc jednak odgadnąć odpowiednich nazw poszczególnych zwierząt. Ale tym się nie martwił. Niemalże zawsze był równie świetnie przygotowany. Zresztą, obecność żony była wystarczająca. Bobbi się znała, Bobbi wiedziała, więc nie musiał się martwić.
I nie martwił się. Na tyle, że udało mu się zasnąć na nieszczególnie wygodnym, ale do przeżycia, siedzisku. Głowę odchylił, rozluźnił się i już był nieobecny. Dźwięk sonaru mu nie przeszkadzał, bo nawet go nie słyszał. Był też za głuchy na to. Aparaty słuchowe nadal zdobiły jego uszy.
Mamrotał coś we śnie o kanapkach, kiedy Bobbi go obudziła. Szybko otworzył oczy, nie wykonał jednak żadnych gwałtownych ruchów. Przetarł palcami wewnętrzne kąciki i ziewnął. Dopytał o to, co go ominęło. Wysłuchał i nadrobił, co należało, więc mogli powoli przygotowywać się do opuszczenia łodzi.
Najpierw kawa — mruknął i nikt nie byłby w stanie go zniechęcić. Zresztą, zanim ogarną się to zdąży ze trzy kubki wypić. Niestety, nie było wielkich pojemności, co Clintona zasmuciło już na samym początku.
Z tyłu — powiedział, gdy zapytano o zamek błyskawiczny. Sam nie miał z tym problemu. Już wcześniej był przygotowany. Choćby przez to, że miał na sobie jedne z dodatków sportowych w postaci spodni czy podkoszulki utrzymujących ciepło. Przywdzianie uniformu nie stanowiło dla niego problemu. Jako były cyrkowiec musiał pewnie siłować się z podobnymi materiałami, które dodatkowo mieniły się niecodziennymi, krzykliwymi kolorami.
Nie czaruj, Jess — odezwał się do Spider-Woman. Wystarczająco dużo czasu byli w drużynie i niekiedy współpracowali ze sobą, żeby Clint był jednak w stanie odgadnąć, kiedy Drew korzysta ze swoich zdolności.
Najpierw pomógłby Mockingbird w założeniu kostiumu.
Potrzebujesz pomocy? — zapytał najmłodszej obecnych. Nie był na tyle rozbudzony, choć podpijał kawę co i rusz, żeby rzucać żartami na prawo i na lewo. Widać było, że jeszcze jest ospały.
W każdym razie Clint ubrałby się jako ostatni.
Mogą być jakieś problemy z łącznością?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
Loki

Liczba postów : 3987
Data dołączenia : 23/05/2012

Głębina w okolicach sygnału Empty
PisanieTemat: Re: Głębina w okolicach sygnału   Głębina w okolicach sygnału Icon_minitime1Wto 26 Mar - 23:18

Żadne feromony nie były raczej potrzebne do uzyskania od agenta odpowiedzi - bo w końcu jego rola polegała między innymi na ich udzielaniu, nie licząc rzecz jasna prowadzenia łodzi podwodnej i obsługi całego znajdującego się w niej sprzętu. W związku z tym mężczyzna odpowiedział Jessice praktycznie od razu, choć na nią przy tym nie spojrzał, tylko w dalszym ciągu wyglądał przez szybę na przedzie pojazdu.
-Na tej głębokości... Dwie godziny. Maksymalnie. Przy oszczędnym używaniu, spokojnym oddychaniu i ogólnym uważaniu. Więc w praktyce lepiej liczyć trochę mniej. Może półtorej godziny z zapasem... Na pewno wystarczy do zbadania okolicy sygnału i jeszcze zostanie- wyjaśnił, to ostatnie zdanie dodając w nieco szybszym tempie, jak gdyby zależało mu na zapewnieniu grupy, że nic jej nie groziło. Brzmiało to zresztą całkiem sensownie, bo chyba żadne z nich nie oczekiwało, że będą pływać poza łodzią dłużej.
Przez następną chwilę agent się nie wtrącał, pozwalając drużynie w spokoju sprawdzić kombinezony, sprzęt i broń, ale najwyraźniej pozostawał czujny, bo natychmiast zareagował na pytanie Clinta, tym razem nawet zerkając przez ramię - i przez przejście, które dzieliło go od drugiego, podłużnego pomieszczenia, zawierającego cały ten skład.
-Mogą, ale nie powinny być. A przynajmniej nie ze względu na samą głębokość i ciśnienie. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć jak komunikatory - wmontowane w stroje, bez obaw - zachowają się bliżej tego źródła energii, ale w większej odległości od niego wszystko powinno być w porządku- zapewnił. I... To również zdawało się być całkiem optymistyczne. Wręcz podejrzanie optymistyczne, jak na misję, w której brał udział Hawkeye, więc pewnie w każdej chwili należało się spodziewać kłopotów... Ale kto wie, być może tym razem wszechświat zamierzał mu wyjątkowo odpuścić. Szczególnie po ostatnich wydarzeniach w Asgardzie - czy też raczej Jotunheim - i na wyspie Traska.
Wszystkie te interakcje i działania zajmowały następne cenne minuty, w związku z czym za kilka kolejnych łódź powinna dotrzeć wystarczająco blisko celu podróży. Zachowanie Walkera również zdawało się na to wskazywać, bo mężczyzna znów wydawał się bardziej spięty... I jakby uważniej wpatrywał się w rozświetlany obszar przed pojazdem. Gdyby ktoś teraz do niego podszedł i był w stanie dojrzeć jego twarz, zorientowałby się, iż mężczyzna aż mrużył lekko oczy. Może czegoś wyglądał?
-Możecie chcieć to zobaczyć- odezwał się ponownie agent po upłynięciu może dwóch czy trzech kolejnych minut. Przez ten czas łódź zwolniła i najwyraźniej osunęła się niżej... Albo to dno trochę się podniosło. Grunt, że było teraz widoczne i stanowiło połączenie kamieni, żwiru i piasku, urozmaiconych tu i ówdzie ciemniejszymi plamami, które mogły być jakiegoś rodzaju organizmami żywymi - choć na tej głębokości na pewno takimi, które nie potrzebowały przeprowadzać fotosyntezy. Chemoautotrofy? Pewnie głównie tak. W pewnym momencie pomiędzy nimi mignął jakiś ruch, zapewne ryba - ale nawet jeżeli, to szybko zniknęła między skałami.
Nie to było jednak takie interesujące; w zasięgu świateł łodzi znalazło się teraz bowiem coś jeszcze, do czego pojazd właśnie się zbliżał, mając to po swojej lewej. Sporych rozmiarów głaz, ciągnący się od dna i powyżej oświetlonego obszaru - oraz niknący w ciemnościach również na szerokość - sam w sobie nie byłby niczym niezwykłym... Tyle że coś się o niego opierało. Coś bladego, długiego na jakieś pięć metrów, popękanego, choć z powierzchnią w dużej mierze wygładzoną przez wodę... Ale zarazem wyjątkowo symetrycznego.
Powalona kolumna.
W pobliżu dało się nawet zauważyć podstawę, na której musiała kiedyś stać - wciąż wystawał z niej kawałek walca, od którego reszta musiała się z jakiegoś powodu odłamać i przewrócić na skałę, opierając się teraz o nią po skosie. Gdy łódź znalazła się bliżej, emitowane przez nią światło przesunęło się po powierzchni kolumny, podkreślając drobne i nieregularne rowki, które zapewne były jakimiś zdobieniami, niestety obecnie już zbyt zniszczonymi, aby dało się z nich coś wyciągnąć. Jeżeli ktoś przyjrzałby się dokładniej podłożu, być może wypatrzyłby kamienie o różnej wielkości, przypominające fragmenty podobnych kolumn - a może nawet tu czy tam jeszcze jakąś podstawę.
-Podpłyniemy tak blisko źródła sygnału, jak będzie to możliwe, ale bądźcie gotowi na wychodzenie w każdej chwili. Wskoczycie wtedy do tamtego basenu i otworzę dla was właz- powiedział jeszcze agent, ostrożnie przeprowadzając łódź obok resztek kolumn i dalej, wciąż w linii prostej. Drugi pojazd musiał znajdować się nieco w tyle, ale skoro Walker tego nie komentował, to najwyraźniej wszystko było z nim w porządku.

_________________

Głębina w okolicach sygnału GlOj7xo

No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Miss America

Miss America

Liczba postów : 99
Data dołączenia : 30/05/2015

Głębina w okolicach sygnału Empty
PisanieTemat: Re: Głębina w okolicach sygnału   Głębina w okolicach sygnału Icon_minitime1Sro 27 Mar - 11:49

Idąc za przykładem starszych i bardziej doświadczonych członków ekspedycji, America postanowiła odpuścić dręczące ją dylematy, skupiając się na sprawie najpilniejszej, to jest na potrzebie zmierzenia się z założeniem pływackiego kombinezonu. Skinieniem głowy podziękowała za udzielone wskazówki. Przynajmniej miała teraz rozeznanie od czego powinna była zacząć. Szybko jednak okazało się, że zdobyta wiedza niewiele jest jej w stanie pomóc, jak chodzi o sprawne poradzenie sobie z specyficznym materiałem. Technicy Shield prawdopodobnie byli dumni z swoich dokonań w kwestii skonstruowania elastycznego, wygodnego i wytrzymałego materiału, jednak nastolatka szybko oceniła ów wyrób jako cholerstwo, gówno i bezużyteczny śmieć w jednym.  
Rękawy naciągały  się niczym guma, a gdy panna Chavez przestała je szarpać, natychmiast wracały do swojego pierwotnego kształtu, złośliwie nie chcąc się nasunąć na ramiona i uda. Podskoki, ekwilibrystyczna gimnastyka i strzelające stawy, również okazały się niewystarczająca bronią w kwestii szybkiego okiełznania tego paskudztwa, podobnie zresztą jak cały szereg siarczystych hiszpańskich przekleństw, którymi dziewczyna raczyła innych uczestników wyprawy. W sposób szczególny dostało się w nich temu, który zaprojektował ów zamek na plecach. Przez chwile America zastanawiała się czy przypadkiem nie powinna zaproponować pozostałym zgłoszenia się na ochotnika, jaką tą która w czasie gdy reszta opuści pokład, zostanie w łodzi i przypilnuje by pewien podejrzany agęcina na nawiał im do domu. Niechęć do Tarczy byłą wśród młodych mścicieli dość powszechna, a nastolatka po prostu przejęła owe przekonania. Co prawda niewiele  by się w ten sposób nauczyła, ale przynajmniej nie stanowiłaby dla pozostałych przeszkody.
Po namyśle dziewczyna jednak doszła do wniosku, że jakieś przeklęty kauczuk nie może jej zatrzymać. Prędzej rozerwie to cholerstwo na strzępy niż przyzna się do porażki. Najgorszy w tym wszystkim był fakt, że gdy wreszcie, po wielu trudach i mękach, udało jej się osiągnąć jako taki sukces, naszła ją refleksja, sugerująca iż być może lepiej byłoby nie zakładać kombinezonu bezpośrednio na koszulkę i spodenki. Zwłaszcza ta pierwsza zaczęła się marszczyć i gnieść, niemal w całości wędrując pod piersi tym samym wywołując dość irytujące poczucie dyskomfortu, z kolei poprawienie jej teraz graniczyło z cudem. Dobrze że przynajmniej samą kurtkę dziewczyna zdecydowała się włożyć na wierzch.
Americi nie dane było zresztą cieszyć się nawet tym połowicznym sukcesem, ponieważ chwile później jej spojrzenie powędrowało w kierunku leżącego na ziemi akwalungu. Plątanina butli, pasków, uprzęży i aparatury pomiarowej zdecydowanie przekraczała jej możliwości. W wyobraźni nastolatka widziała siebie jak wściekła tłucze tym wszystkim o ściany łodzi podwodnej, wybijając w niej wielgachną dziurę i zatapiając przy tym całą wyprawę. Być może dała by radę uratować wszystkich (wszystkich poza agentem którego nie lubiła) ale i tak nie spodziewałaby się za to pochwały.
Ostatecznie America uznała że przecież nie musi zakładać wszystkiego zgodnie z sztuką. Co za różnica czy będzie miała sprzęt na plecach czy pod pachą? Liczyło się chyba to, by sama maska wylądowała na twarzy.
- No hay problema. – Zatryumfowała nastolatka, dopiero teraz spoglądając w kierunku szyby i wszystkiego tego na co gapiła się reszta.  Nie miała pojęcia co to takiego więc postanowiła poczekać na komentarz z strony „fachowców”.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mockingbird

Mockingbird

Liczba postów : 41
Data dołączenia : 24/07/2013

Głębina w okolicach sygnału Empty
PisanieTemat: Re: Głębina w okolicach sygnału   Głębina w okolicach sygnału Icon_minitime1Pon 1 Kwi - 11:18

Na szczęście obudzenie Clinta nie było trudne. Dosyć szybko otworzył oczy. Bobbi też wstała dosyć szybko z jego kolan, dając mu swobodę ruchów, by mógł się przeciągnąć i rozbudzić do końca. Nie była zaskoczona kiedy mężczyzna wspomniał o kawie, jego największym uzależnieniu. Zgarnęła papierki po słodyczach, które zdążyła zjeść do tej pory i wyrzuciła je do śmietnika.
Jej spojrzenie jedynie na chwilę powędrowało w stronę Jess i ich przewodnika. Nie musiała ich cały czas obserwować, by usłyszeć co mówił mężczyzna. W końcu pomieszczenie było dosyć ciche, więc wszystko było dokładnie słychać. Dwie godziny to chyba całkiem sporo czasu na zbadanie czegoś nowego. Choć musieli odjąć te kilka minut na drogę tam i z powrotem, ale to nie zmieniało zbyt wiele.
Chętnie przyjęła pomoc Clinta w ubraniu jednego z kombinezonów. Nie pierwszy raz miała do czynienia z czymś takim, ale jednak z pomocą zawsze było łatwiej. Kątem oka zerkała co jakiś czas w stronę młodej Chavez, która się siłowała ze swoim egzemplarzem.
- Im mocniej szarpiesz, tym trudniej ci będzie. - zwróciła się do nastolatki. Nie mieli już zbyt wiele czasu przed wyjściem. Zapewne zostało im kilka, może kilanaście minut. Bobbi, wykorzystując moment przebywania z mężem w mniejszym pomieszczeniu z kombinezonami, objęła go za szyję i stając na palcach pocałowała. Nie żeby się wstydziła całować przy ludziach, nie była nieśmiałą nastolatką. Nie każdy miał ochotę patrzeć na całującą się parę i ona o tym wiedziała. A za chwilę straci możliwość tego rodzaju kontaktu, więc wykorzystała ostatnią szansę.
Zostawiając partnera samego, by mógł się przebrać, kobieta wróciła do głównego pomieszczenia i podeszła do szyby. Usłyszała pytanie Clinta, a następnie odpowiedź na nie. Nie powinno być problemów. Czyli nie mieli całkowitej pewności. Nie brzmiało to najgorzej. Opierając lekko dłonie o szybę, obserwowała, jak zbliżając się do celu podróży. Czegoś, co wyglądało jak kolumna. I pewnie gdyby nie była jedyną rzeczą tu to skojarzyłaby się agentce z podwodnym miastem. Tyle, że miasto składa się z czegoś więcej niż z pojedynczej kolumny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
Loki

Liczba postów : 3987
Data dołączenia : 23/05/2012

Głębina w okolicach sygnału Empty
PisanieTemat: Re: Głębina w okolicach sygnału   Głębina w okolicach sygnału Icon_minitime1Czw 4 Kwi - 23:23

Agent wyraźnie bardzo starał się nie patrzeć na Americę, nie tylko wtedy, gdy robiła takie zamieszanie przy przebieraniu się, ale i później, kiedy już odniosła sukces i skupiła się na widoku za szybą. Może po jej wcześniejszych poczynaniach zadecydował, że naprawdę nie chciał zwracać jej na nic uwagi, gdy nie robili tego jej dorośli towarzysze - a może posiadał jeszcze jakieś inne powody, trudno orzec; grunt, że uparcie tego unikał.
Jego spojrzenie powędrowało za to na moment ku Bobbi, kiedy ta oparła dłonie o szkło... I w jej przypadku mężczyzna już przez krótką chwilę sprawiał wrażenie, jak gdyby chciał coś powiedzieć, ba, rozchylił nawet usta, ale ostatecznie jednak z tego zrezygnował. Dlaczego? To również można by tylko zgadywać. Choć w tym wypadku mogła to być kwestia rangi. Albo po prostu nieśmiałości... Ale z drugiej strony na pytania do tej pory odpowiadał.
-Nie byliśmy tu jeszcze. My jako kolektyw agentów, to mam na myśli. Opieramy się tylko na odczytach. Więc... Nie mogę wam tego oficjalnie wyjaśnić. Ale tak daleko od jakiegokolwiek lądu i na tej głębokości najbardziej prawdopodobną opcją jest chyba to, że... Coś spadło ze statku? Albo jakiś został tu niedaleko zatopiony?- zasugerował za to, choć w obu tych przypadkach brzmiał tak naprawdę bardzo sceptycznie i sam marszczył lekko czoło. Raczej nie wierzył do końca w to, co mówił, ale i tak starał się znaleźć najlepsze wytłumaczenie. Z drugiej strony nie sprawiał wrażenia wyjątkowo zaskoczonego...
Łódź podwodna w tym czasie wciąż parła przed siebie, a jej światła odsłaniały coraz to nowe widoki. Większość z nich nie była zbyt ciekawa, ale przynajmniej stanowiła odmianę od wcześniejszej równiny. W tej okolicy występowało sporo większych skał, przez które Walker musiał ostrożnie sterować pojazdem; na ogół przepływał nad nimi i nie musiał zmieniać kursu, ale raz czy drugi konieczne okazało się lekkie odbicie na bok, a następnie tego skorygowanie.
Tyle że... Im dalej docierali, tym więcej wskazywało na to, że teoria z zatopionym statkiem musiała być błędna - albo przynajmniej nie była całą prawdą. Miejscami pod kamieniami, piaskiem i żywymi organizmami dało się dostrzec większe połacie... Czegoś gładszego, bardziej symetrycznego, przypominającego umyślnie ułożoną drogę, chodnik, plac - czy coś podobnego. Jak gdyby człowiek - lub inny gatunek - przyłożył tu jednak kiedyś swoją rękę, a następnie wróciła natura, która odebrała mu ten skrawek świata.
Na niektórych skałach widać było żłobienia - spłycone, rozmyte, ale momentami tak regularne, że sprawiały wrażenie, iż kiedyś umieszczono je tam z rozmysłem. Tu czy tam spoczywał fragment jakiejś większej całości; coś, co mogło być ułamaną w pół kamienną ławą, dalej kawałek ogromnej misy... Trafiały się nawet obiekty, na których światło odbijało się w sposób sugerujący metalowe elementy. Część z tego wszystkiego zdawała się wystawać z piachu i żwiru, jak gdyby została w nich zakopana.
Mina agenta wyraźnie wskazywała na jego rosnące zastanowienie, może nawet wymieszane z wahaniem - ale pod tym kryło się jednak jeszcze coś, co ciężko byłoby zidentyfikować. Zainteresowanie? Zaintrygowanie? Wręcz ekscytacja? W końcu zaś jego oczy aż otworzyły się szerzej...
... Kiedy w polu widzenia - czyli świateł maszyny - pojawił się łuk. Oczywiście nie chodziło o broń; to była struktura, wielka i będąca chyba w całkiem dobrym stanie... A przynajmniej na tyle, że dało się ją łatwo rozpoznać. Twór wydawał się być na tyle szeroki, by łódź bez problemu przepłynęła jego środkiem i najwidoczniej Walker też tak uważał, gdyż nie próbował zmieniać kursu... Choć mogło to również wynikać z faktu, iż po obu stronach budowli ciągnęły się zabudowania, mocno wyniszczone, połamane, pokryte rozległymi pęknięciami, a miejscami wręcz "zastąpione" różnej wielkości głazami... Ale jednak stanowiły przynajmniej zarys muru. Wysokiego - bo jego szczyt wystawał ponad zasięg światła. Sama góra łuku zresztą również. W miarę zmniejszania się odległości na jego powierzchni coraz wyraźniej dało się wyróżnić kolejne żłobienia, niestety również wytarte.
Problemy zaczęły się chwilę po minięciu struktury. Po drugiej stronie kiedyś musiało się znajdować... Miasto, wioska? A może to wszystko stanowiło jeden budynek, ogromny i skomplikowany? Kompleks pałacowy lub świątynny? Grunt, że to oznaczało ściany, z których niektóre jeszcze stały. I inne wystające obiekty, w tym kolumny, nierzadko wysokie... A do tego więcej skał. Początkowo Walker starał się te obiekty omijać, ale stosunkowo szybko z tego zrezygnował i wzniósł nieco łódź. Od tego momentu drużyna mogła już oglądać jedynie mijane od czasu do czasu góry murów i innych tworów.
-No więc może nie był to statek- skomentował nagle agent z namysłem w głosie, najwyraźniej w końcu - po takim czasie - nawiązując do swoich wcześniej proponowanych wyjaśnień. Wyglądał teraz na bardziej skupionego i pewnie nic dziwnego, skoro dbał o to, aby ich pojazd o nic przypadkiem nie zahaczył i nie uległ przez to uszkodzeniu.
-Jesteśmy bardzo blisko, kwestia minuty, dwóch. Przejdźcie do zbiornika, ale nie zamykajcie za sobą drzwi. Chcę w razie czego widzieć tamto pomieszczenie. Dam wam znać kiedy będę otwierać przejście, wtedy wypłyniecie nim na zewnątrz i poprowadzę was dalej przez komunikatory. Patrząc na te zniszczenia, oby źródło sygnału nie było zakopane pod gruzami, bo trzeba go jeszcze będzie szukać- dodał już mniej zamyślonym, konkretniejszym tonem, choć w dalszym ciągu wpatrywał się w widok za szybą.

_________________

Głębina w okolicach sygnału GlOj7xo

No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Miss America

Miss America

Liczba postów : 99
Data dołączenia : 30/05/2015

Głębina w okolicach sygnału Empty
PisanieTemat: Re: Głębina w okolicach sygnału   Głębina w okolicach sygnału Icon_minitime1Pią 5 Kwi - 11:33

- Nic na to nie poradzę. To cholerstwo samo ze mną walczy. – Odpowiedziała nastolatka, spoglądając w kierunku Bobbi, z uśmiechem na twarzy wyrażającym jednoczenie irytację zaistniałą sytuacją, wdzięczność za okazaną radę, sympatię i niewypowiedzianą prośbę o pomoc. W kombinezonie do nurkowania, America czuła się jakby miła na sobie skarpetę zaciągniętą pod sama szyję. Zastanawiała się w jaki sposób Kate wytrzymuje ubierając się w coś podobnego na co dzień? I jak to jest, że na jej przyjaciółce podobne rzeczy wyglądały ładnie i naturalnie, podczas gdy na niej nie dość że prezentowały się źle, to jeszcze wywoływały ataki wściekłości, nie pozwalając skupić się na niczym innym? Panna Chavez przeczuwała, że jak przyjdzie jej jeszcze założyć te wszystkie sznurki, to pewnie dostanie szału.
Swoją drogą powyższe doświadczenie pozwoliło jej dokonać ciekawej obserwacji na temat ludzkości w ogóle. Dziewczyna uświadomiła sobie nagle, iż jeśli człowiek czegoś nie potrafi, to ślepo zaczyna naśladować otoczenie. Gdy chce latać, buduje mechaniczne ptaki. Próbując się ogrzać, bierze ogień jako jedyne znane sobie źródło ciepła i wkłada go do swoich maszyn, a jeśli przychodzi mu ochota na pływanie, stara się upodobnić do ryby. Ona z całą pewnością nie zamierzała zostać rybą. Między innymi dlatego, przekonana że nikt nie patrzy, wielkie płetwy mocowane nie wiadomo do czego, wepchnęła gdzieś w kąt, z zamiarem udawania że nic takiego nie znalazła. Podobnie zresztą cały trzymany w dłoniach akwalung, rzuciła na jedno z wolnych krzeseł, uświadamiając sobie że póki co nie jest on jej jeszcze potrzebny. Następnie zaś przyłączyła się do pozostałych uczestników misji, w podziwianiu podwodnej struktury która najwyraźniej była ich celem.
Dziwne konstrukcje nie kojarzyły jej się z niczym, chociaż nawet taki laik jak America potrafiła dostrzec iż są one rozmieszczone z jakimś rozmysłem, czy objawami celowości, dlatego też słysząc teorie agenta o zatopionym okręcie, nastolatka tylko prychnęła ironicznie.
- Wasze statki przewożą kamienie w obawie że tam dokąd płynną może ich zabraknąć? – Zainteresowała się America, po raz pierwszy odzywając się bezpośrednio do mężczyzny pilotującego łódź podwodną. Pomijając sam fakt iż nigdzie nie było widać żadnego wraku, sama sugestia brzmiała śmiesznie, zwłaszcza w sytuacji, gdy ten który ją wygłosił, należał do organizacji zwanej „mądrale co uważają że wszystko wiedzą najlepiej”. – Chociaż zdaje się że jedna statułetkowa panna z pochodnią rzeczywiście podróżowała w ten sposób?
Tak naprawdę agent był pierwszym z członków Shield z którym America miała okazję się spotkać i bliżej współpracować. Co ciekawe reprezentował sobą wszystkie stereotypy i przywary jakie Młodzi Mściciele przypisywali Tarczy, na czele z powagą, sztywnością i poczuciem wyższości, wynikającym z posiadanej wiedzy, którą absolutnie nie chcą się podzielić, tylko po to by nie psuć sobie dobrego nastroju. Podobno pod tym względem wszyscy agenci byli identyczni. Byli też dobrzy w poszukiwaniu informacji i drążeniu tego co nieznane, a co za tym idzie nastolatce dość dziwnym wydawał się fakt, iż zaprosili kogokolwiek do współpracy, zanim sami dokładnie zbadali sprawę. Albo może zbadali, stwierdzili że ich przerasta i dopiero potem zrobili to pierwsze? Ciekawe. Ostatecznie przecież nawet jeśli wyglądali jak armia gryzipiórków, to przecież nie byli mięczakami robiącymi w pory na widok byle czego.
- Dlaczego sami nie sprawdziliście tego swojego źródła? – Zainteresowała się dziewczyna. – Boicie się syrenek? Divertido (zabawne).
Chwile później America przysłuchiwała się szczegółowym instrukcjom tego co powinni byli zrobić w najbliższym czasie. Szczegółowym, choć brzmiącym jakby były wypowiadane w nieznanym dziewczynie języku. Być może powinna uświadomić pana za sterami, że ma na pokładzie nastolatkę, zupełnie nie obeznaną z ziemskimi procedurami,  dla której „śluza” znaczy tyle co „śliniąca się ryba”? Chociaż być może lepszym rozwiązaniem będzie liczyć na wyrozumiałość u pozostałych Mścicieli?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mockingbird

Mockingbird

Liczba postów : 41
Data dołączenia : 24/07/2013

Głębina w okolicach sygnału Empty
PisanieTemat: Re: Głębina w okolicach sygnału   Głębina w okolicach sygnału Icon_minitime1Pon 8 Kwi - 12:56

Bobbi przysłuchiwała się słowom agenta, jednocześnie obserwując wszystko co mijali. Zaczęło się od zwykłej kolumny, leżącej na dnie oceanu, kilku pojedynczych głazów. Jednak im dalej płynęli, tym więcej mogli zobaczyć. Kobiecie wszystko się kojarzyło z Atlantydą lub innym podwodnym państwem. Ciekawe czy Namor wiedziałby cokolwiek o tym miejscu. Agencja pewnie mu nie ufała i właściwie to nie byłaby tym zdziwiona. Ten mężczyzna był zmienny jak ocean. Kto wie, co siedziało w jego głowie.
Mockingbird musiała przyznać, że widok był całkiem ciekawy. Co mogło być źródłem energii w takim miejscu? Coś, co utrzymywało te miasto, czy cokolwiek to było, w jednej części, głęboko pod wodą. Niby jako agentka Tarczy powinna był wiedzieć o tych badaniach wcześniej, ale ostatnio wszyscy mieli tyle na głowie. Szczególnie tę całą inwazję. Nic dziwnego, że nie miała okazji usłyszeć o badaniach podwodnych.
Spojrzenie kobiety powędrowało w stronę Latynoski, gdy ta wspomniała o syrenkach. Uśmiechnęła się delikatnie. Żart, który mógłby być prawdziwy, dla tych, którzy wierzyli w legendy. A biorąc pod uwagę, że Thor, nordycki bóg, należał do Mścicieli, a Atlantyda naprawdę istniała, inne legendy również mogły być prawdziwe.
- Legendy o syrenach, te nie przeznaczone dla dzieci, mówią o tym, że zwabiały one marynarzy swoim śpiewem, by potem ich pożreć. Żywiły się ludzkim mięsem. A jako, że kobiety były uważane za pechowe na pokładzie, to nie wiadomo czy tyczy się to również ich, czy może syreny preferowały męskie mięso. - podzieliła się drobną ciekawostką. Kiedy agent ich poinformował, że są już blisko, Bobbi skierowała swoje kroki do zbiornika, zakładając na siebie resztę sprzętu. Nie trzeba było być geniuszem, by się domyślić, że America znowu będzie się bić ze swoim sprzętem zamiast na spokojnie go ubrać, więc pomogła dziewczynie z nim, pokazując co i jak założyć. Im szybciej będą gotowi, tym lepiej. Była gotowa na znak od ich przewodnika.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
Loki

Liczba postów : 3987
Data dołączenia : 23/05/2012

Głębina w okolicach sygnału Empty
PisanieTemat: Re: Głębina w okolicach sygnału   Głębina w okolicach sygnału Icon_minitime1Pią 12 Kwi - 23:26

Z czasem coraz bardziej stawało się jasne, że agent albo zupełnie nie wiedział jak reagować na Americę - albo świadomie się przed tym powstrzymywał, może rozsądnie pozostawiając dyskutowanie z nią dorosłym Avengers. Jako że jego twarz i spojrzenie skierowane był przez cały czas przed niego, to ciężko byłoby ocenić ich wyraz, za to dało się stwierdzić coś innego, a mianowicie to, iż kiedy Mockingbird wypowiedziała się w temacie syren, z jego ramion spłynęło trochę napięcia.
Z tego wszystkiego mężczyzna obejrzał się za siebie tylko raz, a dokładniej wtedy, gdy drużyna zdążyła już dokończyć przebieranie się i znaleźć się w zbiorniku. Rzecz jasna oznaczało to, że spoglądał na jej członków przez otwarte drzwi i z odległości, ale raczej nie miało to znaczenia, bo znajdowali się w linii prostej i niżej od niego. Walker nie tracił jednak czasu na obserwowanie bohaterów; odnotował fakt, że przebywali na swoich miejscach, po czym kiwnął głową - do nich lub do samego siebie - i znów skierował wzrok za szybę. Cały ten proces potrwał może kolejną minutę... I wreszcie agent odezwał się ponownie:
-W porządku, nurkujcie. I od razu włączcie latarki, wystarczy przesunąć ten płytki przełącznik zaraz nad nimi, jeżeli jeszcze nie próbowaliście. Światła łodzi długo wam tam nie pomogą, więc będziecie potrzebować własnych- podczas gdy mówił, prowadzony przez niego pojazd ponownie trochę zwolnił, choć oczywiście grupie ciężko by to było jednoznacznie ocenić. Musiałaby to chyba ustalić patrząc przez przednią szybę na mijane obiekty, co teoretycznie mogła zrobić - szczególnie jeżeli zerkała ku Walkerowi - ale... Kto miałby głowę do zwracania teraz uwagi na takie szczegóły?
Grunt, że po zanurkowaniu w zbiorniku przynajmniej droga na zewnątrz okazała się być prosta - i na dodatek dosłownie jasno oznaczona. W jednej ze ścian tego "basenu" znajdowało się okrągłe przejście, na tyle duże, że nie tylko człowiek byłby w stanie swobodnie przez nie przepłynąć, ale i mogłaby to zrobić niewielka maszyna - jak te dwie czekające w wodzie. Wokół niej umieszczono wąskie światła. Zgodnie z zapowiedzią agenta, na oczach drużyny przejście zostało przez niego otworzone - i w ten oto sposób bohaterowie mogli bez problemu wypłynąć na zewnątrz. W mrok.
To była ta nieprzyjemna część. Te włączone reflektory łodzi podwodnej skierowane były do przodu; jeżeli posiadała jakieś inne, to w tej chwili z jakiegoś powodu nie funkcjonowały. Oddalenie się od podwodnego okrętu oznaczało będzie utratę nawet tego wsparcia - i sprawi, iż grupa będzie się musiała opierać praktycznie tylko na blasku latarek na czołach swoich kombinezonów. W takich warunkach łatwo można by się było zgubić... Ale przynajmniej komunikacja zdawała się póki co działać w porządku, więc może ta perspektywa nie powinna być obecnie aż tak straszna.
Kostiumy rzeczywiście dobrze utrzymywały ciepło. Co prawda po wypłynięciu na zewnątrz dało się poczuć różnicę temperatur względem wody w środku łodzi - zrobiło się trochę chłodniej - ale w łatwym do zniesienia stopniu; nikomu na pewno nie groziło, że zaraz tutaj zamarznie. Być może dłuższe przebywanie w takich warunkach zrobiłoby się bardziej uciążliwe, ale w tej chwili było jeszcze głównie nieco niekomfortowe.
Kolejne udogodnienie stanowiła przestrzeń w maskach. Choć całe kombinezony wyraźnie zostały zaprojektowane w taki sposób, aby być w miarę możliwości jak najbardziej lekkie i smukłe, pozwalając na sporą - jak na nurkowanie na tej głębokości - swobodę ruchu, to pozostawiały dość miejsca na to, by nie tylko czerpać powietrze, ale i swobodnie przemawiać. To na pewno się przyda, skoro jedynym sposobem porozumiewania się ze sobą wzajemnie i z łodzią stały się teraz komunikatory... I może jeszcze gesty - ale te oczywiście tylko na mniejszą odległość.
Statek zdążył zwolnić do tego stopnia, że teraz już praktycznie dryfował, przesuwając się jedynie minimalnie. Kawałek dalej obecność drugiego zestawu świateł sugerowała położenie bliźniaczego pojazdu, z którego to z kolei wypływali właśnie agenci, rozpoznawalni przez ich własne latarki. Póki co wszystko zdawało się przebiegać w porządku, a w okolicy nie widać było żadnych zagrożeń, żywych czy martwych... W tym nawet ryb. Oczywiście "w okolicy" oznaczało w tym wypadku promień paru metrów i to jedynie w tych kierunkach, w których ktoś był właśnie obrócony i oświetlał swoje otoczenie... Ale to zawsze coś.
-Jeżeli wszystko u was dobrze, możecie ruszyć dokładnie w stronę, w którą zwrócona jest łódź. Dam wam znać kiedy będziecie bezpośrednio nad sygnałem, żebyście mogli zejść niżej, tak chyba będzie najłatwiej- odezwał się przez komunikatory Walker, a pod koniec jego wypowiedzi do jego głosu zakradła się odrobina niepewności. Dlaczego? Dobre pytanie. Być może po prostu myślał nad różnymi innymi opcjami.
Drużyna mogła więc w końcu popłynąć przed siebie - w jednej, zbitej grupie lub nieco się od siebie oddalając. Pierwsze rozwiązanie mogło być bezpieczniejsze, za to drugie pozwalało nie tylko pokryć większy teren, ale i go oświetlić. Na tej wysokości grupa wciąż nie widziała jednak zbyt wiele, więc być może nie miało to aż takiego znaczenia. Tu czy tam ostała się jeszcze jakaś kolumna, czasem złamana, innym razem cała; miejscami sięgały tu też resztki murów, zdecydowanie bardziej gęste niż bliżej łuku... Co mogło sugerować, że niegdyś tworzyły pomieszczenia, a nie osobne budynki, lecz równie dobrze dawne budowle mogły zostać postawione właśnie tak blisko siebie. Większość powierzchni wyglądała tak, jak gdyby niegdyś posiadały całkiem bogate zdobienia, które zatarły jednak woda i czas... Lub które miejscami zostały przez coś odłupane. W niektórych pęknięciach coś się zagnieździło; na pierwszy rzut oka można by pomyśleć, że jakieś rośliny, ale na tej głębokości nie byłoby to raczej możliwe, więc najprawdopodobniej musiały to być innego rodzaju organizmy. Nie wyglądały ani groźnie, ani podejrzanie, co najłatwiej byłoby pewnie stwierdzić Mockingbird; co prawda jej dziedzina nie wiązała się bezpośrednio z podwodnym życiem, ale przed studiowaniem biochemii liznęła prawdopodobnie co nieco bardziej ogólnych informacji.
-Właściwie kto nami na tej misji dowodzi?- spytała po drodze Jessica. Odezwała się niespodziewanie i tak naprawdę nie nawiązywała do niczego konkretnego: niczyich słów czy jakichkolwiek wydarzeń... Więc albo od pewnego czasu się nad tym zastanawiała albo przyszło jej to do głowy właśnie w tym momencie. Z jej tonu głosu ciężko byłoby wywnioskować to, która opcja wydawała się bardziej prawdopodobna, szczególnie przez komunikatory - bo mimo wszystko taka metoda porozumiewania się zniekształcała trochę dźwięki.

***

Taka informacja: póki co przejmuję kontrolę nad Spider Woman, postaram się nie robić nią wiele, żeby w razie czego autor mógł się łatwo dołączyć i nie mieć podjętych za siebie decyzji... Chyba że stanie się to konieczne.

_________________

Głębina w okolicach sygnału GlOj7xo

No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Miss America

Miss America

Liczba postów : 99
Data dołączenia : 30/05/2015

Głębina w okolicach sygnału Empty
PisanieTemat: Re: Głębina w okolicach sygnału   Głębina w okolicach sygnału Icon_minitime1Sob 13 Kwi - 12:28

Nastolatka zatrzymała się na moment, z uwagą wsłuchując się w wykład jasnowłosej na temat syren. Jeśli chodzi o tych rzekomych mieszkańców głębin, America kojarzyła ich raczej z filmowych plakatów, czy wystaw w sklepach z zabawkami, toteż przytoczona przez Bobbi zupełnie inna wizja kobiet z rybim ogonem, wydała się dziewczynie nad wyraz interesująca. Tym bardziej, że według słów Kate, jeśli nie wiesz która wizja świata jest bliższa prawdy, najlepiej jest założyć że „Shield” jest najlepiej poinformowane w temacie. Wyglądało na to, że wyprawa jeszcze się na dobre nie rozkręciła, a młoda Mścicielka już nauczyła się kilku ważnych rzeczy. Po pierwsze tego iż nie wszyscy agenci Tarczy są dupkami. Mockingbird najwyraźniej była wyjątkiem. Po drugie, biorąc pod uwagę rzekomego pecha jakiego pleć piękna  przyciągała na pokłady okrętów oraz zamiłowanie syren do szczególnego rodzaju mięsa, America doszła do bardzo prostego wniosku.
- Masz przerąbane. - Zakomunikowała agentowi, skinieniem głowy uświadamiając mu ile potencjalnie niepożądanych osób znajduje się na pokładzie jego łodzi.
W czasie gdy agentka pomagała jej z ekwipunkiem do nurkowania, próbując wyjaśnić tajniki jego działania, (choć cały czas nastolatka nie potrafią zrozumieć, dlaczego nikt tu jeszcze nie zauważył że wypuszczanie „świeżaka” na tak głęboką wodę to nie najlepszy pomysł, zwiastujący raczej więcej problemów niż pożytku), America postanowiła zapytać o inną dużo bardziej nurtującą ją kwestię. A mianowicie o samego Clinta i jego broń. Zamiłowanie do łuków raczej nie było tu dziełem przypadku. Podobnie zresztą jak zdjęcie tego mężczyzny w pokoju jej przyjaciółki.
- Znacie Kate Bishop? - Spytała zaciekawiona.
Jakiś czas później, członkowie wyprawy znaleźli się pod wodą, poza wnętrzem statku. Dla Americi było to niezwykłe doświadczenie. Dziewczyna z zainteresowaniem przyglądała się ruchom swoich dłoni i nóg, spowalnianych przez ciecz. Nigdy w życiu nie była na basenie, toteż fakt znalezienie się w gęstszym środowisku, nad wyraz ją intrygował. Nie żeby woda jakoś jej przeszkadzała. Wymagała po prostu tego by się przyzwyczaić do nowych warunków. Po kilku korektach, America doszła ostatecznie do wniosku, że tu w głębinach może poruszać się równie swobodnie i szybko jak na powierzchni. Pod warunkiem jednak, że nie będzie starała się naśladować dziwnych wymachów kończynami, jakie stosowała pozostała cześć ekipy. Oni naprawdę starali się przypominać ryby. Wyglądało to nawet zabawnie. Americę jednak spowalniało, nie wspominając o tym, iż skorygowanie tych wszystkich ruchów wymagało znacznej wprawy, jakiej ona z pewnością nie miała. Zdecydowanie duża bardziej praktyczniejsze było przemieszczanie się lotem ślizgowym, z ramionami ułożonymi wzdłuż tułowia i nogami złączonymi razem.
Amercia bardzo szybko dogoniła pozostałych członków grupy, wysforowując się przed wszystkich. Uznała że skoro „pływa” najlepiej, to może odwalić całą cześć zadania i zagwarantować reszcie szybki powrót do łodzi. To znaczy mogłaby tak zrobić, gdyby tylko wiedziała czego szuka.
- Co to ma być za sygnał? Świetlny? Dźwiękowy? Magnetyczny? - Usiłowała dociekać nastolatka, po kolei negując każdą z opcji. Źródła światła nie było nigdzie widać, natomiast gdyby chodziło o jakieś odgłosy, to przecież nie kazano by im zakładać na głowę czegoś, co skutecznie blokowało odbieranie dźwięków z toczenia.
Dziewczyna zwolniła słysząc wzmiankę o rzekomym dowódcy. Przypomniała sobie, że sama wcześniej usiłowała rozwiązać ten problem. W każdym razie przynajmniej tego warto było się dowiedzieć i, pod warunkiem że odpowiedzią nie będzie agencina w łodzie, być może się dostosować.
- Mam nadzieję że pani. - Odpowiedziała kierując swoje przypuszczenia w stronę Bobbi. -  No i że Shield odkupi mi zniszczoną kurtkę oraz buty.
Zakładanie tych dwóch rzeczy na skafander pływacki, jednak nie było najlepszym pomysłem. Ale skoro nikt wcześniej jej o tym nie uprzedził, to America uznała ze ma teraz pełne prawo dopominać się odszkodowania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mockingbird

Mockingbird

Liczba postów : 41
Data dołączenia : 24/07/2013

Głębina w okolicach sygnału Empty
PisanieTemat: Re: Głębina w okolicach sygnału   Głębina w okolicach sygnału Icon_minitime1Sob 20 Kwi - 14:47

Bobbi uśmiechnęła się pod nosem kiedy młoda bohaterka stwierdziła na głos, że agent ma przerąbane. Pewnie wniosek wyciągnęła z jej historii o syrenack i statkach. Bobbi sama nie wiedziała w co można wierzyć, a w co nie. Fakt, wszyscy wiedzieli o Namorze i jego Atlantydzie. Ona osobiście nigdy nie spotkała mężczyzny i chyba nie chciałaby go spotkać. Słyszała pewne plotki o nim. Jak chociażby ta o jego słabości do blondynek. Nie potrzebowała adoratora. Nie, kiedy miała swoją własną rodzinę. Och, Clint pewnie by się na niego nieźle zdenerwował za próbu flirtu. Kobieta uśmiechnęła się pod nosem, myśląc o tym.
Teraz jednak nie było czasu na takie rozmyślania, musieli się przygotować do nurkowania. Na pytanie Americi o Kate, Mockingbird skinęła lekko głową. Wiedziała co nieco o każdym z nastoletnich mścicieli. Shield miało swoją bazę danych i stamtąd łatwo było się dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy. Być może ciemnoskóra dziewczyna została wybrana, bo niewiele wiedziała o świecie i chcieli jej pokazać głębiny oceanów. Tego agentka nie wiedziała. Ale byli tu oni, dorośli i mogli się nią zająć.
Po wyjściu na zewnątrz Bobbi natychmiast włączyła swoją latarkę. Tutaj było o wiele ciemniej, światła łodzi trochę im pomagały. Płynąc przed siebie, kobieta rozglądała się dookoła na fragmenty kolumn i murów. Wyglądało to jak zapomniana część Atlantydy. Ciekawe czy znajdą jakąś podziemną jaskinię i komnatę. To byłoby całkiem ciekawe. Jej spojrzenie powędrowało w stronę Americi kiedy ta odezwała się na temat dowodzenia.
- Jako drużyna powinniśmy się dogadywać i szukać najlepszego rozwiązania, nieważne kto dowodzi. Szczególnie, że nie planujemy z nikim ani niczym walczyć. - Każde z nich miało inne doświadczenie i każde mogło zaoferować swoją wiedzę. Bobbi nie widziała żadnego problemu w fakcie, że nie wybrali dowódcy.
- O ubrania nie musisz się martwić. Shield nie pozwoli sobie na rysę na swojej reputacji. - odpowiedziała z uśmiechem.

_____________________
Przepraszam za opóźnienie, praca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
Loki

Liczba postów : 3987
Data dołączenia : 23/05/2012

Głębina w okolicach sygnału Empty
PisanieTemat: Re: Głębina w okolicach sygnału   Głębina w okolicach sygnału Icon_minitime1Pią 26 Kwi - 13:38

Przez krótką chwilę Jessica nie odpowiadała, zapewne zastanawiając się nad tym, czy mogła tak po prostu zaakceptować brak jednoznacznie określonego przywódcy, czy może jednak wolałaby obstawać przy jego wybraniu... A ten moment ciszy został szybko wykorzystany przez agenta, który wtrącił się przez wszystkie komunikatory, odnosząc się najwyraźniej do pytania Americi... Z opóźnieniem wywołanym najpewniej przez drugi temat dyskusji:
-Energetyczny. Sygnał. Właściwie to odbieramy z tej okolicy specyficzny rodzaj promieniowania, z nietypową sygnaturą - to właśnie zwróciło naszą uwagę. Ale kombinezony tak czy siak was chronią, więc go nie przepuszczą- przy tym ostatnim zdaniu mężczyzna wyraźnie przyspieszył, jak gdyby nagle dotarło do niego, że "promieniowanie" nie brzmiało zbyt zachęcająco i należałoby tę kwestię wyjaśnić.
-Możliwe, że jego centrum będzie wytwarzało światło lub chociaż poświatę, ale tego nie jesteśmy w stanie ocenić bez nawiązania bliższego kontaktu. Zaburzenia pola elektromagnetycznego w pobliżu są minimalne, przynajmniej na tyle, na ile możemy to stąd stwierdzić. Równie dobrze mogą nie być nawet związane z sygnałem, tylko na przykład ze złożami występującymi w dnie. Tym się nie przejmujcie- wytłumaczył już wolniej, nawiązując do większości zasugerowanych przez Americę objawów.
Podczas gdy Walker mówił, grupa trochę się rozciągnęła - ze względu na to, że nastolatka poruszała się szybciej od swoich dorosłych kompanów. Jak długo wszyscy pozostawali jednak w zasięgu swojego wzroku - albo raczej światła latarek - nie powinno to być problemem. Okolica wydawała się być pusta. Gdzieś w tyle od czasu do czasu błyskały lampy agentów, którzy opuścili drugą łódź, ale poza nimi swojej obecności nie zdradzały żadne większe stworzenia. Tak było zapewne lepiej; kręcące się zbyt blisko ryby mogłyby rozpraszać lub, kto wie, może nawet zaatakować, gdyby poczuły się zagrożone albo głodne.
-Pod wami. Pod... Panną Chavez, mam na myśli- odezwał się nagle Walker, tyle że bezpośrednio pod dziewczyną nie dało się dojrzeć niczego szczególnie się wyróżniającego. Na pewno żadnego światła, ani innego nietypowego efektu... Ot, po prostu kamienie i gruzy, trochę tych dziwnych prawdopodobnie-nie-roślin na wierzchu i w szczelinach... Ale podpłynięcie bliżej dna ukazałoby już więcej szczegółów.
Przede wszystkim było w tym miejscu zaskakująco płaskie. Nie gładkie - głazy i resztki zrujnowanych zabudowań wyścielały je całkiem gęsto - ale z pominięciem paru większych skał czy odłamków tak czy siak płaskie. Można by wręcz odnieść wrażenie, że pod nimi mogła się mieścić w przybliżeniu równa powierzchnia... A skoro drużyna wiedziała już, że kiedyś najprawdopodobniej istniały tutaj ulice, place i budynki, to czy tak trudno byłoby uwierzyć, iż pod spodem znajdował się jeden z nich?
Latarki oświetlające teren tylko na kilka metrów do przodu utrudniały poszukiwania, wymuszając na członkach grupy przemieszczanie się, jeżeli chcieli znaleźć coś więcej. Od góry teren wydawał się być całkiem zbity, a większość wnęk pomiędzy kamieniami i gruzami wypełniały organizmy przystosowane do tych warunków. Niektóre z nich prezentowały się nawet całkiem ciekawie - tu wystawały czerwono-purpurowe, lekko zakręcone laski, które mogły przypominać języki, tam kryła się jasna, kolczasta kulka - jeżowiec... W pewnym momencie między skałami błysnęły łuski; drobna, ciemna rybka przepłynęła tuż nad osadami i znów zniknęła gdzieś w dole.
W tym momencie opcji było pewnie przynajmniej kilka. Drużyna mogłaby przede wszystkim szukać przejścia lub spróbować je sobie utorować, z czego to pierwsze prawdopodobnie wymagałoby więcej czasu, drugie zaś mogłoby się skończyć zawaleniem czegoś istotnego... Choć oczywiście nie dało się całkowicie wykluczyć opcji, iż odpłynięcie zaledwie kawałek dalej pozwoliłoby szczęśliwym trafem namierzyć przejście - lub przebicie się górą niczego by nie naruszyło. Tyle że zakładało to podjęcie ryzyka.
Do tego dochodziły inne kwestie. Czy źródło sygnału znajdowało się kiedyś pod czy nad ziemią? Pod jakimś placem, czy może w budynku? W tym drugim przypadku można by podejrzewać, iż jego boki zawierały jakieś okna lub drzwi, o ile architektura tego miejsca była wystarczająco podobna do tej powierzchniowej... I o ile przejścia te nie zostały zasypane lub zarośnięte. Poza tym tamta ryba też musiała gdzieś się udać, więc może pomiędzy głazami dało się jednak namierzyć jakąś drogę - ale z drugiej strony mogła ona być zbyt wąska, bo w końcu żyjątko nie posiadało rozmiarów większych od przeciętnej dłoni. A może istniały jeszcze inne możliwości?

_________________

Głębina w okolicach sygnału GlOj7xo

No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Miss America

Miss America

Liczba postów : 99
Data dołączenia : 30/05/2015

Głębina w okolicach sygnału Empty
PisanieTemat: Re: Głębina w okolicach sygnału   Głębina w okolicach sygnału Icon_minitime1Sob 27 Kwi - 15:40

Komunikat informujący ją że właśnie dotarła na miejsce będące celem ich misji, sprawił że America gwałtownie zwolniła, czujnie rozglądając się wokół siebie. Młodą Mścicielkę przede wszystkim interesowało to, skąd agent – maruda, siedzący sobie wygodnie w swoim kapitańskim fotelu, wie wszystko na temat postępowania poszczególnych członków misji? Na przykład to, że ona wysforowała się znacznie przed grupę, gnana ciekawością jak najszybszego znalezienia źródła, na którym tak bardzo zależało Tarczy. Powinna była się domyślić, że Shield będzie chciało kontrolować wszystko i wszystkich. A może to tylko ona była pod ścisłą obserwacją, z racji tego iż jej lojalność względem agencji pozostawała dość wątpliwa? W każdym bądź razie nastolatka nigdzie nie dostrzegła pływającej nad sobą kamery, czy urządzenia do lokalizacji. Być może miała taki na sobie jako element wyposażenia? Jednak z racji faktu iż nie miała pojęcia do czego służy ponad połowa elementów wchodzących w skład przekazanego jej ekwipunku, wywołanie niby celowej awarii szpiegowskiego gadżetu, nie było obecnie możliwe. Pytać o to agenta też nie miała po co, przekonana iż w odpowiedzi usłyszy jakąś gadkę na temat bezpieczeństwa i takie tam.
Szybko okazało się zresztą, że nie tylko nie było tu kamery, ale w ogóle nie było niczego. A już z całą pewnością niczego co mogłoby emitować jakiekolwiek sygnały. A przynajmniej nie na powierzchni. Poszukiwanie pod dnem, swoją drogą dnem wyglądającym jakby usiadł na nie wieloryb, pokaźnym podbrzuszem wygładzając wszelkie nierówności, wydawało się być jedyną alternatywą.
- Dlaczego łódź podwodna nie mogła zatrzymać się właśnie tutaj? - America postanowiła nie rezygnować z zadawania agentowi kłopotliwych pytań. Nie zamierzała zresztą ukrywać faktu, że gdyby gdyby ktoś kazał jej znaleźć najlepsze lądowisko na dnie oceanu, bez wahania wskazałaby właśnie to miejsce. Duża płaska powierzchnia, spokojna woda i otwarty teren, z jednej strony dogodny do obserwacji, a z drugiej pozwalający poszczególnym nurkom zlokalizować bazę powrotną, wydawał się idealny na miejsce postoju. Ale oczywiście agent musiał zdecydować inaczej.
Schodząc w pobliże dna, dziewczyna zaczęła rozgarniać rękoma piasek, tak jakby spodziewała się znaleźć na kamieniach jakieś inskrypcje, podpowiadające jak dostać się do środka. Jednocześnie wyciągnęła nóż, wypuszczając go z dłoni i pozwalając mu swobodnie unosić się na wodzie, chcąc sprawdzić czy są tu jakieś prądy lub inne niewidoczne gołym okiem siły, na które mógłby oddziaływać metal.
- Skoro jesteśmy tu pierwsi, powinniśmy mieć z sobą flagę. Jak ci goście na biegunie, albo na księżycu. – Dość niespodziewanie zauważyła nastolatka. Po namyśle panna Chavez doszła również do wniosku, że skoro z wszystkich „pierwszych” ona znalazła się tu najszybciej, to właśnie ona powinna zająć się udokumentowaniem tego faktu. Jednak powrót na statek, zwłaszcza teraz, nie był zbyt kuszącą wizją, a poza tym nie miała pojęcia czy znajdzie tam amerykańskie barwy mogące potwierdzić ich osiągniecie. Pozostawało więc skorzystać z … własnej kurtki i jednego z bełtów od kuszy. Kilka „krawieckich” poprawek i może nie będzie miała flagi, ale proporzec to już na pewno. America dziarsko zabrała się do pracy. Świadomie iż swoim działaniem być może dodatkowo wkurzy agenta, dodawała jej animuszu. Shield i tak miało odkupić jej bluzę, a samo rozdarcie powinno posłużyć w tej sprawie jako dodatkowy argument. Po chwili nastolatka zaczęła rozglądać się za jakąś szczeliną gdzie mogłaby wbić własne dzieło.
Dziewczynę ciekawiło również to jak będzie wyglądała owa demokratyczna dyskusja, odnośnie tego co drużyna powinna robić dalej. America przywykła do tego iż to Kate dowodziła, Kate podejmowała decyzję i Kate brała odpowiedzialność jeśli coś poszło nie tak. Nigdy wcześniej nie spotkała się z ustalaniem wszystkiego wspólnie. A już na pewno nie w czasie misji, tym bardziej gdy ich czas mocno ograniczały zasoby powietrza w butlach.
Mścicielka nie wykluczała również możliwości iż być może nic więcej nie będą robić, Nic poza siedzeniem na tyłku i przyglądaniu się jak naukowcy pobierają próbki i zabezpieczają zgromadzony materiał do analizy. Choć z drugiej strony biorąc pod uwagę rozmach ekspedycji, powołanej tylko dlatego że coś pod wodą dziwnie piszczy, America uznała iż wcale nie byłaby zaskoczona, gdyby nagle pojawił się tu ktoś z wielkim wiertłem i intencją przebicia się pod powierzchnię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mockingbird

Mockingbird

Liczba postów : 41
Data dołączenia : 24/07/2013

Głębina w okolicach sygnału Empty
PisanieTemat: Re: Głębina w okolicach sygnału   Głębina w okolicach sygnału Icon_minitime1Wto 30 Kwi - 20:26

Nie ma to jak poinformować ludzi o promieniowaniu i dopiero po chwili ich zapewnić, że nic im nie grozi dzięki kombinezonom. Na szczęście żadne z nich chyba nie zdążyło się zdenerwować przez ten drobny szczegół. Ważne, że, teoretycznie, byli bezpieczni i jak na razie nic im nie groziło. Chociaż Bobbi wolałaby żeby młoda mścicielka trzymała się bliżej ich grupy. Byłoby naprawde kiepsko, gdyby się zgubiła. Dno było ciemne, latarki nie miały zbyt dużego zasięgu. Odnalezienie jej mogłoby być trudne. Nie wiadomo, jak daleko i jak długo działałoby urządzenie namierzające. Och, agentka od samego początku zdawała sobie sprawę, że ich wyposażenie najpewniej posiada system namierzania. Nie od dziś pracuje dla Tarczy. Pewnie rzeczy były już oczywiste. Ale nawet z namierzaniem mogliby mieć problem z odnalezieniem Americi.
W końcu agent z łodzi przekazał im jakieś lepsze wiadomości od promieniowania. Mianowicie, że źródło znajduje się pod młodą Chavez. Reszta grupy szybko ją dogoniła. Bobbi zbliżyła się do dna, kucając i rozgarniając kamienie, przyglądając się dnu i szukając czegoś co mofgłoby wskazywać na to, jak dotrzeć do źródła sygnału, które najwyraźniej było pod dnem. Możliwe, że gdzieś tu było jakieś tajne przejście do... Właściwie czego? Podwodnej jaskinii?
-Jess, przejdziesz się kawałeczek dalej? Musimy przejrzeć dno w okolicy. Przebijanie się przez dno powinno być ostatecznością. - zwróciła się do koleżanki po fachu. Tarcza wiedziała zapewne, co młoda America potrafi. Jej siła mogła się przydać przy przebijaniu przez dno, ale na razie lepiej tego unikać. Agentka spojrzała na nastolatkę, patrząc jak ta bada dno, jednocześnie bawi się w robienie flagi. Cóż, dopóki nie olewała kompletnie misji, Mockingbird nie miała zamiaru zwracać jej uwagi. Rozumiała, że dla kogoś tak młodego musiało tutaj być strasznie nudno.
Sama Bobbi postanowiła nieco skręcić w bok, poruszając się blisko dna i szukając czegoś co mogłoby wskazywać na jakieś dawne przejście. W końcu widzieli już kolumny. Musiało tu być coś więcej niż tylko płaskie dno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hawkeye
Ph.D. in friends with benefits
Hawkeye

Liczba postów : 296
Data dołączenia : 23/05/2012

Głębina w okolicach sygnału Empty
PisanieTemat: Re: Głębina w okolicach sygnału   Głębina w okolicach sygnału Icon_minitime1Czw 16 Maj - 0:12

Barton nie omieszkał nie ucałować żony, żeby potem pomóc jej w przywdzianiu kombinezonu, gdy już uporał się ze swoim. Jako że America czy Jessica nie potrzebowały pomocy - a przynajmniej zauważył, że sobie radzą - to tylko kontrolnie spojrzał, jak tam u nich się dzieje.
Częściowo słuchał tego, co miał do powiedzenia agent. Przyglądał się mu nieco nieufnie. Przede wszystkim miał zaspany wzrok i wyglądał, jakby dopiero co był wybudzony z drzemki. Nie mijało się to z prawdą, jako że wbrew pozorom niewiele czasu minęło od jego przebudzenia.
Milczał w trakcie przygotowań. Przeszedł do pomieszczenia, skąd mógł obserwować to, co dało się zauważyć, im bardziej zbliżali się do celu. Uniesione coraz wyżej brwi, jak i marszcząca się skóra na czole wskazywały na zdziwienie Bartona. Clint chętnie by o tym dyskutował, gdyby był bardziej rozbudzony. Z kolei myśl zanurzenia się w czeluściach wód, milion litrów od powierzchni, była wystarczająco niepokojąca. Pozostało mu mieć nadzieję, że nie wyrwą się żadne ręce z piachu, zza kolumn i innych pozostałości. Nie miał na tyle energii, aby się bawić w wyrywanie się!
Ziewnął potężnie, przechodząc do zbiornika. Po raz kolejny upewnił się, że wszystko ma odpowiednio zapięte, spięte, przypięte i przymocowane. Był milczący, a to też mogło zastanowić i Bobbi, i Jessicę, które z nim - chcąc nie chcąc - współpracowały. America nie miała tego porównania, bo nie doświadczyła jeszcze spotkania z rozgadanym, niekiedy całkowicie bez sensu, łucznikiem.

Spojrzał na Chavez, gdy zadała pytanie.
Znać nie, ale to i owo się wie — odpowiedział. Zakładał, że nastolatka spodziewała się i wiedziała o tym, że na temat jej i zgrupowania, do którego przynależała, było trochę informacji. W związku z tym członkowie drużyny mogli dowiedzieć się czegoś nowego lub konkretnego. Barton nie za bardzo wnikał w to wszystko. Teraz spojrzał na młodą latynoskę z oczekiwaniem, jakby spodziewał się jakiegoś pytania z jej strony. Wówczas musiał wtrącić się Walker z jakimiś spostrzeżeniami. Najwidoczniej pozostanie im ewentualna rozmowa pod koniec całej ekspedycji.

Bobbi mogła zacząć martwić się o swojego męża. Blondyn bez szemrania od razu zanurkował, uprzednio włączając latarkę na hełmie. Nie oddalił się, ale krążył nieopodal włazu, jakby chciał wypatrzyć ewentualne niebezpieczeństwo, które mogło czaić się w tych mrokach. Tak czy siak, Morse mogłaby zastanawiać się nad tym, co jest nie tak; najpewniej skończyłoby się to na marudzeniu, że Najbardziej Spostrzegawczy Mściciel Mścicieli był najzwyczajniej w świecie przeziębiony. Ale czy przeziębienie u mężczyzn nie było czasem gorsze niż atak Sentineli, szumnie zapowiadane przybycie Surtura i połączenie światów? Czymże były te problemy w porównaniu z katarem… No właśnie!
Duh, wiadomo kto — odpowiedział, wskazując na swoją partnerkę, gdy zaczęli przemierzać we wskazaną przez agenta stronę. Nie miał problemu z poruszaniem się. Odbijał czasem w zewnętrzną stronę, aby sprawdzić, co znajduje się dalej.
Sam mógłby przejąć dowodzenie, co niekiedy miało miejsce. Nie uważał, żeby było z nim aż tak źle! Wiedział jednak, że niektórzy mogli aż za nadto obawiać się jego pechowości i improwizacji, dzięki której był żywy, nie martwy. Nie lada osiągnięcie, trzeba przyznać. Z chęcią lub bez niej.
Fakt, trudniej to spreparować — skomentował słowa Chavez, gdy powiedziała o wbiciu flagi. Nie dopytywał jednak o odpowiedni materiał, żeby tutaj go umieścić. Równie dobrze zawsze można było poprosić Steve’a, aby się pojawił… To też jakieś oznaczenie, prawda?
Hawkeye okrążył zbitek skał, gładkiej powierzchni i tym podobne. Szukał ewentualnej przekładni, która mogła być porośnięta czymkolwiek! Ślady jakichś zdobień czy coś wyróżniającego się od razu zwróciłoby jego uwagę. Informując o tym pozostałych, oddalił się nieco od grupy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
Loki

Liczba postów : 3987
Data dołączenia : 23/05/2012

Głębina w okolicach sygnału Empty
PisanieTemat: Re: Głębina w okolicach sygnału   Głębina w okolicach sygnału Icon_minitime1Nie 19 Maj - 0:18

Tym razem agent odpowiedział Americe całkiem szybko - może nie od razu, ale przerwa między jej pytaniem i jego reakcją tak czy siak była na tyle krótka, iż brzmiała na w pełni naturalną. Ot, jak gdyby po prostu potrzebował momentu na zarejestrowanie o co pytała i znalezienie w głowie właściwego wyjaśnienia:
-Ze względów bezpieczeństwa. Gdyby naruszenie źródła miało spowodować jakieś nieprzyjemne konsekwencje, raczej nie chcielibyście stracić swojego transportu na powierzchnię i ląd. Mało prawdopodobne, ale możliwe- wytłumaczył mianowicie... Albo raczej wyrecytował, może pomijając tę ostatnią uwagę, która sprawiała wrażenie dodanej już przez niego samego. Podany przez niego plan działania posiadał dość oczywiste dziury, ale z drugiej strony ciężko byłoby przygotować się na wszystko, więc może wcale nie wynikały ze złej woli albo kłamstwa.
Puszczony przez Americę luzem nóż - zgodnie z dziewczyny przewidywaniami - zaczął powoli dryfować. W pierwszej chwili mogłaby pomyśleć, iż wynikało to z jej własnych ruchów, tyle że nawet po tym, jak ich zaprzestała i przystąpiła do obserwowania broni, ta wciąż się od niej oddalała. Tempo utrzymywała przy tym stałe, a zmierzała w przybliżeniu w kierunku, z którego grupa przybyła. Trudno byłoby jednoznacznie ustalić czy wynikało to z bardzo słabego prądu, z pola elektromagnetycznego, czy jeszcze z czegoś innego.
Rozgarnianie piasku - tak przez Americę, jak i Bobbi - w pierwszej kolejności ukazało sporo pęknięć oraz mniejszych i większych kamieni. Tutaj akurat brakowało wzorów czy napisów w dziwnych językach, ale przynajmniej po zrobieniu "flagi" nastolatka nie miała problemów z odszukaniem odpowiedniego miejsca, aby ją wbić... Bo praktycznie całe dno zdawało się być ich pełne. Czy to na tych bardziej pustych obszarach, czy pomiędzy skałami - wystarczyło zajrzeć głębiej, aby znaleźć wąskie szczeliny, najczęściej czymś zarośnięte lub zlepione.
Wbicie w jedną z nich końcówki strzały spowodowało niemalże natychmiastową reakcję; po obu jej bokach z wgłębienia zaczęły uciekać - najwyraźniej nagle sprowokowane do ucieczki - drobne rybki. Wszystkie wyglądały praktycznie identycznie, ich wymiary mogły się różnić milimetrami, a kolorystyka - może odrobinę rozłożeniem barw, ale poza tym były długie, smukłe i srebrzysto-błękitne. W świetle latarki błyszczały intensywnie, więc być może ich łuski posiadały w tym zakresie jakieś specjalne właściwości - prawie jak odblaski... A może po prostu ciemności dookoła powodowały taką iluzję.
Rybek musiały być dziesiątki, co - jak na ławicę - było tak naprawdę niewielką liczbą, ale kiedy wyskakiwały nagle wokół dziewczyny, uciekając najpierw pionowo w górę, a potem szybko za nią, wszystkie w jednym kierunku i bardzo zgranie, to z pewnością mogły narobić zamieszania... Zwłaszcza na samym początku. Wykazywały jednak przynajmniej dość skoordynowania, aby się o Americę nie ocierać, nawet kiedy przepływały tuż przy niej i... Nie można by powiedzieć, że nie wyglądały na swój sposób zachwycająco - bo przecież stanowiły bezpośrednie spotkanie z naturą.
Całe to przedstawienie sprawiło, że Drew wyraźnie zawiesiła się na moment, obserwując ten bezlitosny "atak" rybek na Americę, nawet jeżeli sama miała przy tym dłoń opartą o jeden z większych kamieni, przy którym dopiero co się rozglądała. Potrzebowała dobrych dwóch czy trzech sekund na to, aby powoli pokręcić głową, a następnie spojrzeć ku Mockingbird - i wreszcie zareagować na zadane przez nią pytanie.
-Załatwione. Choć nie wiem czy przebijanie się będzie konieczne. Może wystarczy poszerzyć te szczeliny... Albo wyłamać i wyjąć część dna pomiędzy ich bardziej gęstą siatką. O ile te ryby ciągle się w nich nie kryją jak w tunelach, to głębiej może znajdować się pusta przestrzeń- zauważyła, lecz w trakcie mówienia już odpływała w stronę, której aktualnie nikt inny jeszcze nie badał - zresztą przeciwną do Clinta. Pozwoliła sobie najpierw się trochę oddalić - jednak na tyle, aby wciąż znajdować się w zasięgu światła pozostałych - i dopiero wówczas opadła bliżej dna, aby wrócić do jego badania.
To mniej więcej wówczas światło latarki Morse odbiło się od czegoś błyszczącego... I tym razem nieruchomego, więc kobieta nie musiała obawiać się szarży małych rybek. Złocisto-zielonkawy połysk zdradził drobny, płaski krążek, który w pierwszej chwili mógł się kojarzyć z monetą; z pewnością pasował na nią rozmiarami... Tyle że obie jego strony wyglądały na niemalże całkowicie gładkie. Co prawda posiadały lekkie wypukłości blisko centrum, ale albo nigdy nie miały większych szczegółów, albo te zatarły się po latach. Biorąc pod uwagę fakt, iż do tej pory większość napotykanych obiektów zdawała się być zdobiona, ta ostatnia opcja mogła być bardziej prawdopodobna.
W tym czasie natomiast Hawkeye jako jedyny skupił się na obserwowaniu otoczenia, a nie grzebaniu w nim... I pewnie dobrze zrobił, bo w końcu świetny wzrok był praktycznie jego super-mocą, zaś gdyby czegoś dotknął, prawdopodobnie dno samo by się zapadło. Całe. I to w dodatku w górę, żeby w nich uderzyć. Tak czy siak, grunt, że mężczyzna odpływał od grupy, rozglądając się za czymś, co mogłoby im pomóc...
... Aż skończyło mu się dno do obserwowania. Nastąpiło to zresztą w zasadzie pod idealnym kątem prostym; skały i piasek nagle się urywały, a prosto w dół ciągnęła się od nich kilkumetrowa kamienna ściana... Wyraźnie zdobiona, nawet jeżeli pokrywające ją wypukliny i wgłębienia również zostały wygładzone i wytarte, uniemożliwiając dokładniejsze zidentyfikowanie tego, co niegdyś przedstawiały. Większość z nich umieszczono w rzędach, ale nieco niżej od jednego gzymsu odbiegał szereg kolumienek, niektórych całych, innych połamanych. Każda z nich znajdowała się na niewielkim podwyższeniu.
Jak gdyby tego było mało, ściana posiadała liczne, pozbawione szyb czy innych osłon okna - ale bardzo wąskie, w związku z czym Clint z pewnością nie dałby rady się przez nie przecisnąć. Może mógłby włożyć przez nie rękę, ale nic więcej. Oczywiście w grę wchodziło zniszczenie fragmentu tego budynku, by utorować sobie drogę do środka, ale z drugiej strony ruiny stanowiły pewnie zabytek. Gdyby okazały się bezpieczne, ktoś mógłby się zdecydować lepiej je zbadać lub nawet częściowo przetransportować na powierzchnię.
Na szczęście na samym dole - i na środku ściany - pomiędzy kolumnami znajdowały się również spore drzwi. Albo raczej dziura, w której najpewniej kiedyś się one mieściły... Choć brak jakichkolwiek uchwytów mógł temu ostatniemu przeczyć. Grunt jednak, że było to niewątpliwie przejście, z którego dałoby się już bez problemu skorzystać - nawet jeżeli ziało ciemnością, czym pewnie nie zachęcało do eksploracji.

_________________

Głębina w okolicach sygnału GlOj7xo

No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Hawkeye
Ph.D. in friends with benefits
Hawkeye

Liczba postów : 296
Data dołączenia : 23/05/2012

Głębina w okolicach sygnału Empty
PisanieTemat: Re: Głębina w okolicach sygnału   Głębina w okolicach sygnału Icon_minitime1Pon 20 Maj - 17:29

Barton był przekonany, że oddalenie się od grupy - choć na niewiele - przyda mu się. Płynął więc w najlepsze, patrząc po tej okolicy pełnej wody (oczywiście!), a także po dnie; gdzieś się plątały rośliny, gdzieś jakieś inne ozdoby były. Może nawet udałoby mu się znaleźć czarną perłę, gdyby uważniej pogrzebał między tymi wszystkimi kawałkami… Nie pomyślał o tym, choć niedługo zapewne to się zmieni. Mógłby się obłowić, jeśli byłaby taka okazja. Powinien skorzystać.
Zdziwił się, gdy po licznych kamieniach, rozległym mule, pojawiła się nicość. Zatrzymał się na moment, żeby ruszyć dalej. Najpierw wyciągnął rękę, aby obmacać glebę i ciemności, a gdy wyłapał, że ta tylko się zmieniła - popłynął pewniej. W tej chwili już całkowicie zniknął z oczu grupy zajmującej się przekładaniem i szukaniem czegoś tam wyżej.
Wyszukał jednego z wgłębień, dłonią śledząc po omacku. Gdy takie się nadarzyło, “podciągnął” się, aby dodać sobie jakiegoś tempa i moc szybciej znaleźć się niżej. Bliskość nie dała mu za wiele. Kamienna - a przynajmniej tak wolał założyć - ściana była wygładzona, choć wyłapał wzornictwo i inne zdobienia, które najpewniej pasowały do jakiegoś stylu.
Dopiero oddalenie się od znaleziska pozwoliło Clintowi na zidentyfikowanie budynku… W ostateczności jego pozostałości, które czasem były w lepszym stanie niż część zrujnowanych mieszkań na Bronksie… Albo też lokale, które w innych dzielnicach zostały opuszczone i zaniedbane przez czas.
Pozwolił sobie egoistycznie na podziwianie znaleziska, któremu przypatrywał się w milczeniu. Nie odzywał się, a nie będąc pytanym - nie odpowiadał. Podpłynął do wąskich otworów okiennych, aby podeprzeć się dłonią, jakby coś próbował znaleźć. Nic jednak takiego nie było, więc Barton przemieścił się do kolejnego otworu. Dopiero gdy znalazł się przed większą, zdecydowanie szerszą wnęką, mógł zapuścić żurawia do środka. Pozostało mu jedynie zmówić szybko modlitwę, aby czasem coś go nie wzięło za fraki i nie wciągnęło.
Jak odbijecie w moją stronę i w dół będzie zapadlisko — odezwał się w komunikatorach wszystkich. — Pod całym gruzem jest jakiś budynek, więc stąd może być sygnał.
Barton odpłynął na chwilę i odchylił głowę. Tak, jakby naiwnie liczył na to, że siła oświetlenia w latarkach chociaż odrobinę wskaże kierunek, w jakim pozostali powinni się skierować.
Zaraz też poinformował, że wpływa do środka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




Głębina w okolicach sygnału Empty
PisanieTemat: Re: Głębina w okolicach sygnału   Głębina w okolicach sygnału Icon_minitime1

Powrót do góry Go down
 
Głębina w okolicach sygnału
Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Reszta planety :: Oceany :: Okolice sygnału z dna Oceanu Spokojnego-
Skocz do: