Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share
 

 Głębina w okolicach sygnału

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Loki
Administrator
Loki

Liczba postów : 4089
Data dołączenia : 23/05/2012

Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Empty
PisanieTemat: Głębina w okolicach sygnału   Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Icon_minitime1Pon Mar 11, 2019 8:40 pm

First topic message reminder :

Dno w tej okolicy tworzy równina abisalna - płaska, rozległa, w większości monotonna, nawet jeżeli z rzadka występują na niej góry podwodne. Dno wypada na głębokości około sześciu tysięcy metrów pod poziomem morza, w związku z czym nie dociera tutaj światło słoneczne. Temperatura wody wynosi jakieś dwa stopnie, a ciśnienie jest bardzo wysokie. Wbrew pozorom występuje tu sporo organizmów żywych - po prostu mniej typowych i najczęściej bardzo małych. Do tych lepiej widocznych należą między innymi głębinowe ryby i jeżowce - oraz inne bezkręgowce.

_________________

Głębina w okolicach sygnału - Page 2 GlOj7xo

No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
http://theavengers.forumpolish.com

AutorWiadomość
Miss America

Miss America

Liczba postów : 107
Data dołączenia : 30/05/2015

Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Głębina w okolicach sygnału   Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Icon_minitime1Wto Maj 21, 2019 10:57 am

Archeologia uprawiana tysiące metrów poniżej powierzchni oceanów, niewiele różniła się od tej na lądach. Wszystko sprowadzało się do grzebania w piasku i wypatrywania w nim czegokolwiek, co w normalnych warunkach nie powinno się tu znaleźć. Chociaż w morskich głębinach taka zabawa z całą pewnością była znacznie droższa i dużo bardziej ekscytująca, przy czym w przypadku nastolatki nie chodziło wcale o świadomość iż najdrobniejszą awarie sprzętu może przypłacić życiem, co o fakt agresji licznie wstępujących tu stworzeń  Na atak małych rybek, America zareagowała dość gwałtownie, wymachując rękoma, tak jakby próbowała jednym uderzeniem znokautować całą ławicę. W tej krótkiej chwili dziewczyna pozostawała w przekonaniu, że tubylcze stworzonka próbują się na niej mścić za inwazję przeprowadzona z wykorzystaniem flagi. Nie wzięły jednak pod uwagę jak bardzo zaciekle ona jest gotowa bronić tych barw. Niestety panna Chavez nie była wystarczająco szybka by swoim działaniem odnieść inny sukces niż chwilowe przestraszenie małych rybek, co w ostateczności i tak przyjęła jako swoje zwycięstwo.
- Wynocha! – Podsumowała America, zwracając się do gromady swoich małych przeciwników. Dopiero po tym jak ryby się wyniosły, nastolatka zwróciła większą uwagę na miejsce z którego wypłoszyła niewielką ławicę. Wydawało jej się to dziwne. Pierwszy raz miała do czynienia z rybami żyjącymi w piasku. Wcześniej nawet nie słyszała o istnieniu takowych. Bliższa obserwacja miejsca na którym stała, pozwoliła dziewczynie zauważyć iż struktura dna ukrytego pod warstwą piasku, przypomina trochę ul lub ser z dziurami, charakteryzujący się mnóstwem kanalików, idealnych do tego by ukryć w swoim wnętrzu złośliwe błękitne rybki.
America próbowała zajrzeć do środka, starając się zaspokoić własną ciekawość i odpowiedzieć na pytanie jak głębokie mogą być te tunele, jednak światło latarki nie sięgało dalej niż do łokcia. Być może agenci dysponowali jakaś sondą lub inną mini kamerą, taką która dałoby się podejrzeć wnętrze podmorskiej budowli, jednak dla nastolatki podobne rozwiązania były zbędnym „pieszczeniem się”. Bohaterka zamiast technicznych udziwnień zdecydowanie wolała bezpośrednie użycie siły.
- Dajcie tu jakiś młot i rozwalmy to wreszcie! – Zasugerowała America, przekonana iż nie ma co dłużej zwlekać. Tlen w butlach nie był nieskończony, a ona potrzebowałaby tylko kilku uderzeń by rozwalić to dziadostwo.
Niestety zamiast aprobaty do swojego pomysłu odnośnie wprowadzenia w życie natychmiastowej destrukcji dna marskiego, w odpowiedzi nastolatka usłyszała głos Clinta.
- W twoją stronę? A która to niby jest twoja? – Spytała dziewczyna rozglądając się wokół siebie. Kilka błyskających lamp należących zarówno do osób z jej łodzi, jak również do agentów z drugiego statku, skutecznie uniemożliwiało jakąkolwiek orientację w terenie. O ile samo światło zdradzało pozycję poszczególnych członków ekspedycji, to jeśli chodzi o ich bezpośrednią identyfikację osób stanowiło dodatkową przeszkodę, z względu na kontrast otoczenia w jakim znajdował się człowiek trzymający latarkę. Poza tym mówienie o jakichkolwiek kierunkach, w sytuacji gdy punktów orientacyjnych było jak na lekarstwo, zakrawało na kiepski żart.
Powrót do góry Go down
Mockingbird

Mockingbird

Liczba postów : 47
Data dołączenia : 24/07/2013

Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Głębina w okolicach sygnału   Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Icon_minitime1Sob Maj 25, 2019 7:35 pm

No tak, oczywiście jej ukochany mąż stwierdził, że wiadomo kto zostanie przywódcą ich małej eskapady. Wskazując nikogo innego, jak właśnie ją. Nie żeby miała coś przeciwko. Podświadomie starała się mieć każdego z ich grupy na oku, chcąc wiedzieć, w którą stronę się oddalają i co robią.
Bobbi rozgarniała piasek kiedy Clint ich poinformował o zamiarze oddalenia się. Wtedy też kobieta podniosła głowę, by zerknąć za nim. Wolała wiedzieć, gdzie odpływał. Znając jego szczęście, łatwo mógł się zgubić. A nie mieli czasu na zabawę w poszukiwanie siebie wzajemnie.
Następnie usłyszała Jess, która skomentowała mały atak rybek na Americę. Faktycznie w dnie musiały być jakieś niewielkie tuneliki. Nawet ona je zauważyła podczas rozgarniania piasku na dnie. W dodatku coś jeszcze przyciągnęło jej uwagę. Agentka sięgnęła dłonią po błyszczący krążek, który wyróżniał się na szarym dnie. Obróciła kamień w dłoni, nie bardzo wiedząc czym on może. Moneta? Fragment zdobienia? Cokolwiek by to nie było, właśnie zostało jej własnością. Pamiątka. Później, na powierzchni, będzie mogła to dokładniej obejrzeć. Może nawet zastanowi się nad skontaktowaniem się z Namorem. Istniała szansa, że on wiedziałby czym jest owy krążek.
Morse spojrzała w stronę młodej Chavez i już miała się odezwać odnośnie jej prośby o młot kiedy usłyszała Bartona w komunikatorze. Cóż, pomysł młodej Mścicielki był dobry, ale skoro jej mąż znalazł wejście to lepiej będzie wybrać tę opcję i ruszyć za nim. Zniszczenie dna wiązało się z ryzykiem, że mogą zasypać śródło sygnału.
- Jess, wracaj. Płyniemy w drugą w stronę. Clint, słońce, nie oddalaj się za bardzo. Wystarczająco długo cię nie widziałam. Ame, wybacz. Może póxniej będziesz miała okazję do małej demolki. - po odezwaniu się do wszystkich po kolei, Bobbi schowała krążek do kieszonki w pasku i ruszyła w stronę, w którą wcześniej oddalił się Hakweye. Miała nadzieję, że posłucha jej i poczeka na nich niedaleko wejścia. Wolała mieć go cały czas na oku. Był dziwnie cichy, zupełnie jak nie on, a to sprawiało, że martwiła się. Upewniając się, że obie kobiety ruszyły za nią, Mockingbird patrzyła teraz już tylko przed siebie na dno, które po pewnym czasie faktycznie się skończyło. Teraz więc wystarczyło ruszyć w dół i znaleźć miejsce, którym Clint skierował się do środka. Przy okazji kobieta przyglądała się ścianie, sprawdzając, czy i na niej dojrzy jakieś dziwne znaki lub zdobienia.
Powrót do góry Go down
Loki
Administrator
Loki

Liczba postów : 4089
Data dołączenia : 23/05/2012

Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Głębina w okolicach sygnału   Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Icon_minitime1Nie Maj 26, 2019 3:18 pm

Z punktu widokowego przy wejściu do budynku Clint nie widział tak naprawdę wiele, lecz latarka tak czy siak pozwalała mu ustalić kilka istotnych rzeczy. Przede wszystkim jej światło nie sięgało sufitu, co mogło oznaczać, iż budowla posiadała tylko jeden, wysoko sklepiony poziom... Ewentualnie dwa, jeżeli ten na górze był z kolei bardzo niski. Oczywiście mogła również ciągnąć się w dół, pod ziemią, ale jeżeli nie, to poszukiwania powinny być znacznie ułatwione - ograniczeniem terenu. Poza ścianami biegnącymi od niego na lewo i prawo, mężczyzna nie mógł również dojrzeć żadnych innych, w związku z czym to pierwsze - jedyne? - pomieszczenie musiało być całkiem sporych rozmiarów. To również mogło zadziałać na korzyść grupy; w końcu im mniej sal, tym trudniej będzie się tutaj zgubić.
Od wewnątrz ściany także zostały kiedyś ozdobione i z tej strony wydawały się lepiej zachowane. Ząb czasu tak czy siak je nadkruszył, albo raczej wytarł, lecz dało się na nich rozróżnić wzory... Które mogły kojarzyć się luźno ze Starożytną Grecją. Z tą różnicą, że Grecy na ogół raczej nie traktowali w ten sposób całych swoich ścian - tylko mniejsze elementy budynków, jak na przykład zwieńczenia kolumn czy tympanony. Innymi słowy, prawdopodobnie nie była to ta sama kultura, która jakimś cudem zawędrowała tak daleko od Europy... Chyba że po odłączeniu się zdążyła rozwinąć się w innym kierunku.
Samo pomieszczenie, przynajmniej na te kilka metrów od wejścia, wyglądało na względnie puste. Jeżeli posiadało bogatsze wyposażenie, to bardzo możliwe, iż z czasem zgniło, rozpadło się, zostało porwane przez ciekawskie ryby - lub zniknęło na inne sposoby. Na miejscu pozostało niewiele, w większości kamienne i metalowe obiekty, zbyt ciężkie, aby coś mogło je łatwo ruszyć lub zniszczyć. Po obu stronach drzwi, może metr od nich, stały na przykład dwie wielkie, płytkie misy na wąskich podstawach, prawdopodobnie złote. Sądząc po ich samej masie kosztowałyby sporo, gdyby komuś udało się je stąd wydostać... Ale dla Avengers pewnie nie miało to żadnego znaczenia.
Podłogę - niegdyś najwyraźniej skomplikowaną posadzkę z drobnych płytek o różnych odcieniach, teraz mocno popękaną - zaśmiecało trochę kamieni, w większości drobnych, wielkości najwyżej przeciętnej ludzkiej pięści. Tylko w jednym miejscu, na skraju pola widzenia Hawkeye'a, zalegał większy głaz... Podłużny, nieregularny i mocno poturbowany, wyglądający w zasadzie tak, jak gdyby kiedyś był częścią budynku. Być może fragmentem sufitu? Coś przy nim błyszczało, zapewne odbijając światło latarki; to coś znajdowało się najwyraźniej w niewielkim wgłębieniu między wznoszącymi się fragmentami skały.
Wpłynięcie głębiej w pomieszczenie pozwoliłoby je lepiej oświetlić, oczywiście wciąż zgodnie z ruchami głowy i - co za tym idzie - latarki. Nagłe refleksy na lewo od wejścia, może półtora metra nad podłogą, zdradziły obecność drobnych rybek, trochę podobnych do tych, na które wcześniej natknęła się America, lecz bardziej przezroczystych, prezentujących się niezwykle delikatnie - i uciekających jak najdalej od poruszającego się Clinta. Nie były zainteresowane nawiązywaniem z nim znajomości.
Wreszcie ukazała się również ściana przeciwna do wejścia. Jako że te dwie dało się teraz dojrzeć, ale pozostałych nie, wniosek nasuwał się sam: sala nie była kwadratem. Wzdłuż tej świeżo odkrytej ciągnęło się coś, co przypominało nisko umieszczoną, kamienną półkę lub może raczej ławkę - w wielu miejscach popękaną lub całkiem zniszczoną. W dwóch miejscach przerwana została najwyraźniej umyślnie, aby zrobić miejsce dla kolejnych mis; w trzecim - dla przejścia... Tym razem zagrodzonego drzwiami. Wyglądały one na solidne, metalowe, bogato zdobione - bardzo możliwe, iż wykonane ze złota lub z czegoś trwalszego, co po prostu jak złoto wyglądało... Na tyle, na ile dało się to stwierdzić przy świetle latarki i to w dodatku pod wodą. Co ciekawe, na ich powierzchni na planie okręgu odlano w formie wgłębień i wypukłości coś, co przypominało przechodzenie księżyca pomiędzy jego fazami - od pełni do nowiu i z powrotem. Reszta ozdób zdawała się mniej charakterystyczna, ot, roślinność i przypadkowe, ale estetyczne wzory. Gdyby Clint spróbował otworzyć drzwi, zorientowałby się, iż były zamknięte... Lub może raczej zatrzaśnięte, bo dziurki na klucz nie posiadały. Być może należało zadziałać na nie jakimś sposobem, a może wystarczyłoby poczekać na Americę... W każdym razie, póki co Hawkeye mógł się chyba rozejrzeć.

Podczas gdy Barton wpłynął już do środka budynku, jego towarzyszki - zaraz po odebraniu jego wiadomości - mogły szybko się ze sobą dogadać... Albo raczej wysłuchać poleceń Mockingbird, która najwyraźniej została jednak mniej lub bardziej oficjalnym przywódcą grupy. W tym czasie "ich" agent siedział zadziwiająco cicho, prawdopodobnie nie chcąc bez konkretnego powodu mieszać się w to, co działo się tam na dole. Z pewnością jednak wciąż słuchał. Ba, można by się założyć, że wszystkie te dyskusje były nagrywane i raczej wiele by się na tym nie zaryzykowało...
-Zaraz do was dołączę, chcę tylko coś sprawdzić. Minuta- odezwała się z kolei Jessica, ale nie brzmiała przy tym na zaniepokojoną, ani nawet na wyjątkowo zaciekawioną, na podstawie czego można by sądzić, iż nie natrafiła na nic szczególnie istotnego. Być może chciała być po prostu dokładna? W końcu była szkolona przez S.H.I.E.L.D.
America miała natomiast rację; określanie kierunku w takim miejscu nie było proste. Nawet Bobbi, choć starała się obserwować gdzie kto się oddalił, musiała to po części zgadywać, bo w końcu sama również pozostawała w ruchu... Na szczęście światła łodzi podwodnych - choć z tej odległości już słabe - mogły służyć za punkt orientacyjny... Przynajmniej zakładając, że nie dryfowały - jak stało się wcześniej z nożem Chavez.
Na tak krótkim odcinku mogło to jednak nie mieć większego znaczenia - bo obu kobietom stosunkowo szybko udało się dotrzeć do krawędzi, wzdłuż której pozostawało im tylko skierować się w dół. Od wizyty Clinta w tym miejscu nic się nie zmieniło, więc z zewnątrz bohaterki mogły zaobserwować dokładnie to samo, co on wcześniej: kamienną powierzchnię z wąskimi oknami i pozbawionym drzwi wejściem... Z którego teraz wypłynęło kilka malutkich, częściowo przezroczystych rybek. Do tego rząd kolumn - i wytarte zdobienia, których niestety nie dałoby się lepiej zidentyfikować. Czas i woda za bardzo im zaszkodziły... Nie wspominając już zapewne o tym, co prawdopodobnie zniszczyło kiedyś ten cały... Pałac, świątynię, miasto? Bo coś chyba musiało się stać.

***

Jedna uwaga, zresztą wynikająca z treści, ale na wszelki wypadek: pewnie dobrze by było, gdyby Clint odpisał pierwszy, skoro on już jest na miejscu i może przynajmniej częściowo zbadać teren przed przybyciem pań.

_________________

Głębina w okolicach sygnału - Page 2 GlOj7xo

No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
http://theavengers.forumpolish.com
Miss America

Miss America

Liczba postów : 107
Data dołączenia : 30/05/2015

Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Głębina w okolicach sygnału   Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Icon_minitime1Czw Maj 30, 2019 9:48 am

Zaangażowanie Americi  w projekt oznaczony jaki misja naukowo – badawcza, mogło poddać w wątpliwość powszechna opinię o Shield, jako organizacji  niezwykle profesjonalnej i  skutecznej, a przy tym posiadającej w swoich szeregach agentów o szerokich kompetencjach. Nawet jeśli przyjąć założenie, że dziewczyna znalazła się tu tylko  po to by zdobywać doświadczenie, to dość łatwo dało się zauważyć, iż panna Chavez nie zalicza się do najbystrzejszych uczennic. Nastolatka nie potrafiła prowadzić obserwacji, szukać i opisywać anomalii czy formułować twierdzeń. Brakowało jej cierpliwości, opanowania i umiejętność skupienia się na celu, a dodatkowo wszystko komplikował fakt, iż Ziemia w dalszym ciągu stanowiła dla niej zupełnie obcą cześć Wszechświata, w związku z czym swoją uwagę America koncentrowała na zupełnie innych aspektach otaczającej ją rzeczywistości, niż robili to pozostali członkowie jej grupy. Bohaterka nie była w stanie określić co jest normalne, a czego z całą pewnością nie powinno być na dnie oceanu. Na jej logikę skoro większa część planety pokrywała woda, to ludzkość powinna zamieszkiwać właśnie te rejony, zamiast tłoczyć się na dużo uboższych skrawkach lądu. Poza tym, gdyby ktoś ją spytał, to największą anomalią jaką odkryła na tej planecie, nie posiadającą żadnego racjonalnego wytłumaczenia, istnienie której wydawało jej się bezcelowe, pozbawione sensu i w ogóle nie dające się opisać inaczej jak błąd ewolucji, jest obecność rasy mężczyzn. Jak również fakt że nikt się nad tym zjawiskiem nie pochylał, uznając powyższe za normalność.
America zdecydowała, że jak tylko wróci, spróbuje zapytać o to Kate. Tymczasem jedynie westchnęła głośno, słysząc ze jej pomysł agresywnego podejścia do tematu, na chwilę obecną nie zyskał aprobaty.  Dziwne. Gdzie jak gdzie ale akurat w tym miejscu ryzyko tego iż prze rozwałce cos runie in na głowy było praktycznie żadne. Przynajmniej ona sama nie musiała czekać na odpowiedź łucznika, jako że przepływająca obok niej Bobbi, wskazała nastolatce właściwy kierunek, w którym ta mogła popłynąć. A raczej polecieć zaważywszy na to iż przemieszczając, America się nie wykonywała żadnych ruchów kończynami.
Zanim jednak dziewczyna zdecydowała się skierować w tamtą stronę, po raz ostatni spojrzała w kierunku „flagi”, upewniwszy się ze ta stoi jak należy. Stała. A nawet więcej, dzięki nieznacznym prądom morskim zachowywała się jakby powiewała na wietrze. America byłą z siebie dumna. Błyskawicznie dogoniła Mockingbird, przy okazji z zaciekawieniem rejestrując fakt, iż poza ich czwórką pozostali agenci jakoś specjalnie nie spieszyli się do przeszukiwania podwodnej piaskownicy. Tak jakby tamci obawiali się, że w każdej chwil spod drobnych ziaren piasku, może wyskoczyć coś co ich ugryzie. A może bali się tych złośliwych małych rybek? Nawet złośliwa pierdoła kierujący ich łodzią, dziwnie ucichł, nie wtrącając się do rozmowy.
Chwile później nastolatka zatrzymała się mając przed sobą kolejną morską wyrwę i jeszcze bardziej nieprzeniknione ciemności.
- Czyli spadliśmy na samo dno, a teraz schodzimy jeszcze niżej? – Zakomunikowała America, choć raczej nie spodziewała się uzyskać na to pytanie jakiejkolwiek odpowiedzi. Przynajmniej światło latarki potwierdziło jej wcześniejszą teorie o „serowatości” podmorskiej budowli. Ta może i była okazała, posiadając imponujące rozmiary, ale raczej nie wyglądała solidnie. Nastolatka szybko doszła do wniosku że prawdopodobnie byłaby w stanie rozwalić ją przy użyciu tylko i wyłącznie swoich pięści. – Będę musiała zrobić kolejna flagę. – Podsumowała dziewczyna, uświadomiwszy sobie że kluczowe odkrycia wciąż są przed nimi.

//sorki nie mogłam się powstrzymać
Powrót do góry Go down
Hawkeye
Ph.D. in friends with benefits
Hawkeye

Liczba postów : 300
Data dołączenia : 23/05/2012

Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Głębina w okolicach sygnału   Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Icon_minitime1Nie Cze 02, 2019 9:56 pm

Clinton mógł odpowiedzieć tak logicznie, jak tylko się dało:
No nie wiem. Ta, w którą popłynąłem? — jego ton nie brzmiał pretensjonalnie. Prędzej jak marna, nieprzekonująca próba żartowania sobie. Mogło to być spowodowane albo gorszym samopoczuciem, albo dlatego, że jego uwaga mimo wszystko kierowała się na coś innego. Co faktycznie widział i mógł nawet dotknąć!
Jak zobaczycie niżej światło to ja! — zapowiedział, bo więcej pomóc nie mógł. Organizacja nie chciała wspomóc agentów i dać im kompasy czy chociaż coś w tym stylu. Nie znał się na tym na tyle, by wszystko móc wyrecytować z pamięci. Skoro SHIELD miało do nich interes to SHIELD powinno było jak najlepiej się przygotować.
Tak czy siak, w oczekiwaniu na posiłki, Clinton nie miał zamiaru gdzieś przycupnąć i nic nie robić.
Rybki, na szczęście, nie przestraszyły go na tyle, żeby musiał się obawiać o stan swojego serca. Wielokrotnie Bobbi i Steve wypominali mu, że pije za dużo kawy. Choć może bardziej byli pod wrażeniem zaistniałego układu kawonośnego u Bartona, w związku z czym ograniczone było prawdopodobieństwa wystąpienia zawału? W końcu nie musiał mieć supermocy. Wystarczył dodatkowy układ i byłoby wyjątkowo dobrze.
Kształt sali go zainteresował. Powiódł od tego punktu latarką, naokoło. Nie zakładał, że będzie w stanie wszystko perfekcyjnie zobaczyć, do tego może pojawią się jakieś większe przeszkody, ale jeśli to owal czy całkowicie okrągłe to zawsze jakaś wiedza. W końcu badacze będą mogli to wykorzystać, gdyby byli bardziej zainteresowani Utopionym Miastem. Niemniej, dla Clinta prezentowało się to jak hall wejściowy, więc na pewno prowadziło gdzieś dalej…
...w czym zapewniły go masywne drzwi, które rzucały się w oczy i zwracały na siebie uwagę co bardziej ciekawskich osób. Podpłynął do nich, jakby chcąc sprawdzić ich humor. Nic jednak nie osiągnął, bo ani jedno, ani drugie skrzydło nie miało zamiaru drgnąć. Ewentualne poszukiwania klamki też na nic się nie zdały.
Obejrzał wytłoczony wzór, przesunął po nim palcami i oddalił się. Próbował znaleźć jakiś mechanizm, który mógłby uruchomić drzwi bez konieczności użycia siły. A także chciał sprawdzić czy na innych ścianach, kolumnach czy choćby przy kamiennych ławach mieściły się jakieś części ze wzoru na drzwiach.
Z flagą jeszcze się wstrzymaj. Sprawdźmy czy coś tutaj nie jest ruchome — powiedział Clint do przybyłych kobiet. Te mogły wcześniej przekonać się, jeśli któraś postanowiła podpłynąć do okazałych drzwi, że nie ma za co złapać, aby te pociągnąć lub popchnąć. — Jeśli nic nie będzie to wtedy sprawdzimy twoją siłę — napomknął z lekkim rozbawieniem i podpłynął do Chavez.
Póki nie sprawdzą pomieszczenia, w którym są aktualnie, to lepiej na razie nic nie rozwalać. Nie wiadomo jaki będzie tego efekt, a nie chciał, żeby coś runęło mu na czerep.
Powrót do góry Go down
Mockingbird

Mockingbird

Liczba postów : 47
Data dołączenia : 24/07/2013

Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Głębina w okolicach sygnału   Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Icon_minitime1Pią Cze 07, 2019 8:52 pm

- Tylko nie zgub się, Jess. - Bobbi zwróciła się do koleżanki po fachu. Nie było w tym żadnej złośliwości, a raczej troska. W tych ciemnościach zgubienie się należało to rzeczy łatwych. Wystarczyło zgubić kierunek, w którym się wcześniej poruszało i oddalenie się od reszty gotowe. A tlenu też nie mieli nieskończoną ilość, musieli uważać na to, co robią i jak szybko się poruszają. Miała nadzieję, że ich agent z łodzi podwodnej poinformuje ich kiedy będzie się zbliżał czas, by wracali do niego na pokład. Inaczej świat straci piątkę wspaniałych ludzi.
Wierząc, że Jess sobie poradzi, Mockingbird nie zwlekała dłużej i ruszyła przed siebie wraz z Americą. Po pewnym czasie dotarły do wyrwy, gdzie musiały popłynąć dalej w dół. Uśmiechnęła się lekko na komentarz nastolati odnośnie schodzenia na samo dno. Ciekawe czy dwuznaczność tekstu była celowa, czy też może zupełnie przypadkowa.
- Jak to niektórzy mówią, bezdenne dno. - skomentowała, płynąc w dół wzdłuż ściany. Wkrótce dotarli do wejścia, a płynąc kawałek dalej dogonili Clinta. Kobieta rozglądała się dookoła z zaciekawieniem pomieszczeniu, w którym się znaleźli. Nie było ono jakieś specjalnie wielkie, kawałek dalej na ich drodze stały sporych rozmiarów drzwi. Bobbi podpłynęła do nich, oglądając je uważnie. Zauważyła zarówno brak klamki, jak i zdobienia na ich powierzchni. Coś co przypominało fazy księżyca. Jeśli drzwi nie miały klamki to albo otwierał je jakiś mechanizm, albo magia. Albo dawni mieszkańcy tego miejsca byli wyjątkowo silni i musieli po prostu przepychać skrzydła drzwi w te i we wte.
- Clint dobrze mówi. Najpierw obejrzyjmy czy nie ma tu jakiejś ukrytej dźwigni lub czegoś w tym rodzaju. Jeśli nic nie znajdziemy to pokażesz nam, na co cię stać. - odezwała sie przez komunikator. W międzyczasie agentka już wzięła się za dokładne oglądanie i macanie ściany dookoła drzwi. Mechanizm mógł być ukryty tuż obok nich. Miała więc zamiar sprawdzić je z każdej strony. Jeśli America będzie musiała użyć siły to oby drzwi nie były chronione jakimś zaklęciem, którego nawet jej siła nie przełamie.
Powrót do góry Go down
Loki
Administrator
Loki

Liczba postów : 4089
Data dołączenia : 23/05/2012

Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Głębina w okolicach sygnału   Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Icon_minitime1Sob Cze 08, 2019 4:18 pm

Prawdopodobnie ze względu na materiał użyty do wykonania drzwi, umieszczone na nich wzory zachowały się w niezłym stanie. Część z nich trochę się starła, ale nie na tyle, aby nie dało się łatwo stwierdzić co dany element reprezentował... Pomijając rzecz jasna te fragmenty, które zdawały się być po prostu przypadkowymi szlaczkami. I tak jak ciężko byłoby rozpoznać jakie dokładnie kwiaty i liście zostały wytłoczone na powierzchni metalu, tak przynajmniej fazy księżyca musiały być oczywiste.
Odzwierciedlały przechodzenie form w sposób, jaki dałoby się zaobserwować z półkuli północnej, co nie powinno dla nikogo stanowić żadnego zaskoczenia, bo właśnie na niej się te ruiny znajdowały... O ile ktokolwiek zwrócił w ogóle na ten szczegół uwagę. Na szczycie królował nów, oddawany przez okrągłe wgłębienie; na prawo od niego i nieco niżej umiejscowiono okrąg z większą częścią wklęśniętą i wąskim fragmentem po prawej wypukłym... I tak dalej, schodząc aż do znów całkowicie wgłębionej pełni na samym dole, a potem z powrotem lewą stroną. W sumie osiem "obrazków", z których dwa były identyczne. Element odpowiadający pełni najwyraźniej najbardziej oberwał zębem czasu, gdyż jego powierzchnia - ta wklęśnięta - prezentowała się bardzo nierówno, jak gdyby miejscami została mocniej wytarta przez wodę.
Macanie ściany dookoła drzwi potwierdziło z kolei to, co orzec można było już na pierwszy rzut oka, szczególnie mając świadomość tego, iż budowla najwidoczniej od dawna znajdowała się w oceanie - a mianowicie to, że kamienne mury tego miejsca nie były w najlepszym stanie. Co prawda nic nie wskazywało na to, aby miały zaraz zawalić się drużynie na głowę, ale drobne fragmenty zdobień - i nie tylko - kruszyły się pod dotykiem, czyniąc te płaskorzeźby jeszcze trudniejszymi do lepszego zidentyfikowania. Naciskanie ich niczego jednak nie odsłaniało, przynajmniej nie w pobliżu samych drzwi; żadnych zapadni, dźwigni, fragmentów do przesunięcia - które mogłyby odpowiadać za otworzenie przejścia. Nic. Wyglądało na to, że naprawdę pełniły funkcję czysto estetyczną.
Oddalenie się od tego centralnego punktu w pomieszczeniu mogło z kolei zaprowadzić aż do bocznych ścian - dowodzących, iż sala powstała jednak na planie prostokąta. Same w sobie niczym się nie wyróżniały, przypominały swoje zdobione sąsiadki, a w przybliżeniu na ich środku ustawione zostały kolejne misy, po jednej na ścianę. Sama ich liczba w takim miejscu mogła zastanawiać; do czego służyły i czemu w ogóle właśnie tutaj je umieszczono? W połączeniu z symbolami na drzwiach stanowiły chyba w tym momencie jedyne wskazówki względem tego, jaką rolę pełniła niegdyś ta budowla.
To głównie misy odbijały światło latarek członków grupy... I oczywiście drzwi do następnej sali również. Były to największe metalowe elementy w pobliżu. Mimo to przy jednym z głazów - na prawo od głównego wejścia - wciąż coś blado pobłyskiwało... I w tych warunkach trudno byłoby to ocenić, ale może nawet świeciło samo, zamiast tylko rzucać refleksami? Była to ta sama rzecz, którą dało się zauważyć przy wpływaniu do pomieszczenia.

_________________

Głębina w okolicach sygnału - Page 2 GlOj7xo

No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
http://theavengers.forumpolish.com
Miss America

Miss America

Liczba postów : 107
Data dołączenia : 30/05/2015

Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Głębina w okolicach sygnału   Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Icon_minitime1Nie Cze 09, 2019 1:26 pm

America uśmiechnęła się krzywo, słysząc sugestię starszych uczestników wyprawy. Teraz wszystko wydawało się prostsze. Co prawda ona nie miała nic przeciwko temu aby jak najszybciej zabrać się za odkrywanie tutejszych zagadek, w bardziej bezpośredni sposób niż poprzez same przyglądanie się rzeźbom, jednak w żaden sposób nie wpisywało się jej to w rzekomą naukę, po jaką miała się tu wybrać. Akurat w kwestii robienie demolki na pewno w niczym nie ustępowała zarówno Bobbi jak i łucznikowi. W zasadzie powinna się domyślić, że nie została wybrana do tej misji z racji bycia ekspertem od geologi morskich głębin, a głównie z racji swojej siły. Chociaż sama nastolatka raczej nie uważała się za szczególnie mocną. Avengers z pewnością posiadali większych mięśniaków. Tymczasem na tle mieszkańców Utopi, America mogła uchodzić raczej za przeciętną. Oczywiście nie licząc tych momentów, w których traciła kontrolę nad sobą. Wówczas potrafiła niszczyć planety. A że napady złości zdarzały się jej dość często, nic dziwnego że one specjalnie nie protestowały, na pomysł nastolatki wyruszenia w długą podróż.
- Obiecałam Kete że będę nad sobą panowała i niczego nie zniszczę – zauważyła panna Chavez – więc jakby co, to… no nie wydajcie mnie.
Wspomniana przed chwilą obietnica złożona przyjaciółce, dotyczyła nie tylko utrzymania samokontroli, ale również tego, by starać się jak najlepiej reprezentować Młodych Mścicieli, tym samym udowadniając że grupa nastolatków może być wartościowym wsparciem dla rożnego rodzaju ekspedycji, nie tylko z względu na pojedyncze cechy, takie ja na przykład siła Americi. Właśnie dlatego dziewczyna usilnie wpatrywała się w rzeźby, starając się być tą, która rozwikła zagadkę. Tylko co tu rozwiązywać, skoro nic z tych rzeczy nie miało sensu. Księżyc, księżyc, księżyc, księżyc. Nic ciekawego. Nastolatka spojrzała w górę, próbując przeniknąć wzrokiem morskie głębiny. Na pewno nie docierało tu światło słoneczne, a co za tym idzie tym bardziej te odbijanie przez ziemskiego satelitę. Z tego powodu wizerunek księżyca pasował tutaj mniej więc tak samo jak rycina krowy.
- Dlaczego ktoś miałby namalować rzeczy których nigdy nie widział?  - Głośno zastanawiała się America, usiłując zrozumieć co wspólnego mogły mieć syrenki z fazami księżyca? Nawet jeśli kojarzyły związane z nim morskie pływy, to i tak raczej nie gapiły się w niebo. Teorię o tym iż budowla mogła powstać na powierzchni, a następnie być tu zrzuconą, dziewczyna również postanowiła odrzucić. W tej sytuacji całość raczej nie wylądowałaby pod tak równym kątem. Ktoś zatem musiał wypływać na górę, patrzeć, a następnie wracać na dół i rysować. Bez sensu. Podobnie jak wszystko tutaj.
America szybko zmęczyła się tymi naukowymi rozważaniami, postanawiając że tym razem pozwoli rozwiązać zagadkę komuś innemu, w czasie gdy ona sama zamię się czymś pożytecznym, jak na przykład stworzeniem kolejnej flagi. To że nie potrzebowała jej już teraz, nie oznaczało wcale iż dobrze będzie mieć takową pod rękom, gdy już wyprawa dotrze do celu. Póki co nastolatka rozsiadłą się na jednej z wielkich mis, stających pod ścianą, tam gdzie jej zdaniem było najrówniej i najjaśniej. W tym miejscu trudno o lepsze warunki by przy pomocy grotu wyciąć z bluzy narodowe barwy.
- A może wystarczy po prostu zapukać? - Zasugerowała America, ciekawa kto lub co mogłoby im otworzyć. Chodź z drugiej strony przy takim rozmachu ekspedycji, jeśli  odnaleziona przez nich siedziba miała swojego gospodarza, ten już dawno powinien ich zauważyć.
Powrót do góry Go down
Hawkeye
Ph.D. in friends with benefits
Hawkeye

Liczba postów : 300
Data dołączenia : 23/05/2012

Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Głębina w okolicach sygnału   Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Icon_minitime1Sro Cze 19, 2019 9:54 pm

Do raportów nie ma dostępu, więc raczej nie przeczyta, że mogłaś zniszczyć jakiś zabytek. Gorzej z jakimś uwielbiającym sztukę agentem, ale tych na pęczki… — mruknął Barton, z pewnym zlekceważeniem podchodząc do prośby Chavez. Głównie dlatego, że wiedział dobrze, jak niektóre misje się kończą i jak coś się zniszczy to… No cóż, coś za coś. Ciężko byłoby zadbać o to, aby nic nie zostało zniszczone. Tym bardziej że Avengers nie zawsze mogliby liczyć na pomoc Sue czy innych osób mogących rzucić pole siłowe na zabudowania czy inne przedmioty. Zresztą, dla samego blondyna zdawało się to absurdalne, więc takie zniszczenia wliczały się w koszty.
Jak dobrze, że to nie on się z tego rozliczał.
Na kolejne pytanie nie udzielił odpowiedzi. Przeszło mu przez myśl, choć zaraz znalazł wyjaśnienie. Budowle, które minęli, ozdoby i tym podobne świadczyły swoje. Można było się domyślić czy wyciągnąć jakieś wnioski. Clint był bardziej zdziwiony tym, że przez tyle lat nie zostało to zauważone, a patrząc na wyniszczenia - nie stało to dekadę. Z pewnością więcej. Ręki jednak uciąć nie da, bo była mu potrzebna.
Hawkeye podpłynął do Bobbi, gdy spostrzegł, że kobieta przycupnęła w jednym miejscu. Odniósł wrażenie - albo i myśl dyktowaną nadzieją - że coś znalazła, jednak krótki gest pokręcenia głową wystarczająco mu podpowiedział. Trzeba było szukać dalej. Zatem blondyn raz jeszcze przepłynął po pomieszczeniu, próbując znaleźć podpowiedź.
Zatrzymał się przy Americe. Mogła wyczuć, że była obserwowana. Barton miał pytające spojrzenie. Był ciekawy, co robi, choć doskonale widział. Czekał jedynie na wyjaśnienie.
To możesz zapukać — stwierdził. — A jak nie to wyważyć… Bylebyśmy nie skończyli pod gruzem.

// internet szaleje, więc wolę nie ryzykować z dłuższym postem, który zniknie
Powrót do góry Go down
Miss America

Miss America

Liczba postów : 107
Data dołączenia : 30/05/2015

Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Głębina w okolicach sygnału   Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Icon_minitime1Pią Cze 21, 2019 8:03 am

Wycięcie fragmentu materiału mającego posłużyć do zrobienia flagi okazało się zadaniem równie trudnym co odnalezienie ukrytego przejścia do królestwa syrenek. Subtelne prace ręczne nigdy nie były domeną Americi. Nawet na powierzchni, mając do dyspozycji jedynie grot strzały, zrobienie czegoś takiego w miarę równo, tak by w efekcie finalnym nie przypominało podartej skarpety, wymagało od nastolatki sporej dawki skupienia i cierpliwości, czyli cech których raczej nie posiadała, a co za tym idzie, chcąc wyrazić swoje zainteresowanie, Hawkeye musiał liczyć  się z tym iż trafi na nienajlepszy humor dziewczyny. Równie dobrze łucznik mógł od razu zaatakować ją pretensjami, oskarżając o to iż ta się opieprza, zajmując się błahostkami zamiast kontynuacją poszukiwań.
Latynoska na moment przerwała swoja pracę, podnosząc głowę w kierunku mężczyzny, z niewypowiedzianym „no co?” na ustach. Przez chwile oboje mierzyli się tak bez słowa. Szczęściem dla siebie i losów wyprawy, Clint postanowił nie komentować dokonań Americi. W tym momencie jakakolwiek krytyczna uwaga, nie wspominając już o ewentualnych komplementach które co do zasady przyniosłyby jeszcze gorszy skutek, oznaczałaby całą kolumnę z impetem ciśniętą w stronę dowódcy misji.
- Skończyli z guzem? Nie rozumiem. – Głośno zastanawiała się panna Chavez, w opinii której raz że pod gruzami to oni już dawno byli, a dwa jedyną osobą która prawdopodobnie miała przy sobie ładunki wybuchowe był właśnie łucznik, wiec kierowanie podobnej uwagi akurat do niej pozostawało nieuzasadnione. Mimo wszystko na słowa Hawkeye, America uśmiechnęła się krzywo, zdając sobie sprawę, że gdyby zamiast łucznika miała teraz przy sobie Kate, ta również poleciałaby jej coś w stylu „tylko nie zrób bałaganu”.   – Zaraz się tym zajmę. - Dokończyła nastolatka.
Akurat słowa koleżanki były jednymi z nielicznych argumentów które potrafiły przekonać Latynoskę, by ta zrezygnowała z działania po swojemu, co w tym przypadku oznaczało cofniecie się, nabranie rozpędu i staranowanie wejścia z siłą i wdziękiem meteorytu. Opina Kate była dla niej ważna, a sądząc po słowach łucznika, agent pierdoła siedzący w łodzi na pewno na nią doniesie.  
America jeszcze przez jakiś czas pozostała na swoim miejscu, skupiona by dokończyć własne dzieło. Dopiero gdy uznała że proporzec jest na tyle udany, by móc godnie reprezentować kraj, podniosła się z kolumny i podpłynęła w stronę masywnych wrót. Przez mement wpatrywała się w księżycowe wzory, wykonując przy tym ruch nadgarstkiem, tak jakby rzeczywiście usiłowała zapukać. Oczywiście w tych warunkach nie wywołało to żadnego dźwięku. Woda skutecznie tłumiła jakiekolwiek odgłosy.
Przekonana iż właśnie dopełniła zasadom grzeczności, America oparła obie dłonie na konstrukcji starożytnych drzwi, po czym pchnęła je z całej siły. Okazało się iż budowla nie zamierza ustąpić po dobroci.  Jeśli faktycznie wyposażona była ona w jakiś mechanizm służący do otwierania, to z biegiem lat ten musiał się zablokować, znacznie tracąc na swojej sprawności. Nie wykluczone również iż miejsce po drugiej stronie wrót było zasypane, albo w ogóle otwierało je się na zewnątrz, a nie do środka. Jednak na takie rozważania było już za późno.
- Roca maldita! - Pomstowała  America, zaskoczona takim oporem. Dziewczyna zmuszona została by wylądować na ziemi i zmienić taktykę. Zapierając się stopami o dno, zaczęła pracować zarówno rękoma jak i nogami, stopniowo uzyskując jakiś sukces. Centymetr po centymetrze mechanizm blokujący im dostępu do środka ustępował pod naciskiem siły nastolatki.  Co ciekawe im więcej oba skrzydła zostały uchylone tym łatwiej było przesuwać je dalej.
- Gotowe. Proszę zanotować to działanie jako niezwykle subtelne i delikatne. – Tryumfalnie oznajmiła panna Chavez zapraszając swoich towarzyszy do środka.
Powrót do góry Go down
Loki
Administrator
Loki

Liczba postów : 4089
Data dołączenia : 23/05/2012

Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Głębina w okolicach sygnału   Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Icon_minitime1Sob Cze 22, 2019 4:31 pm

Opór stawiany przez drzwi mógł dawać do myślenia nie mniej od obiektów znajdujących się jeszcze w otoczeniu. Nawet biorąc pod uwagę to, iż woda blokowała ruchy, siła konieczna do utworzenia przejścia mówiła sama za siebie; nie dość, że ktoś zadał sobie sporo trudu, by zabezpieczyć następną salę, to na dodatek musiał posiadać ku temu odpowiednie środki... Bo w końcu America była w stanie poradzić sobie zapewne z większością używanych w obecnych czasach materiałów, pomijając takie pokroju adamantium. Gdyby zaś wziąć jeszcze pod uwagę fakt, że budynek i drzwi powstać musiały lata temu, kiedy technologia stała na zdecydowanie niższym poziomie...
Grunt jednak, że się udało.
Początkowo ciężko byłoby powiedzieć coś więcej o tym świeżo odsłoniętym pomieszczeniu. Światło sięgało kilka metrów wgłąb niego i po drodze nie napotykało żadnej ściany, zaś skierowanie go w górę nie ukazywało sufitu - a to oznaczało, że sala musiała być przynajmniej podobna rozmiarami do przedsionka... Albo większa. Interesująco prezentowała się z kolei podłoga; mniej więcej metr na lewo od drzwi była pęknięta i wyrwa ta sięgała najwyraźniej daleko w dół... Biegła zaś w przybliżeniu prosto ku przeciwległej stronie pomieszczenia, tylko lekko przy tym zygzakując. Obie jej krawędzie się unosiły, miejscami rozchodziły się od nich dalsze - płytsze i węższe - wgłębienia. To głównie to dało się dojrzeć bez wkraczania do środka.
Wpłynięcie do sali i rozejrzenie się po niej - kompletnie z obracaniem głowy, by latarkami oświetlić jak najwięcej terenu - przyniosłoby jednak kolejne informacje. Przede wszystkim pomieszczenie naprawdę było obszerne i wysoko sklepione; wyżej od poprzedniego, zapewne sięgając aż do dachu. Podłoga w prawej części pomieszczenia zdawała się zapadać po skosie, przez co różnica poziomów sięgać mogła aż do metra - lub może nawet wynosiła trochę więcej. Zdobienia ścian nie stanowiły raczej żadnego zaskoczenia, tak samo jak i rzędy kolumn oraz tych złotych mis... Choć część z nich została tutaj przewrócona. Ciągnęły się zarówno przy murach, jak i środkiem sali, ograniczając po obu stronach przejście ku wznoszącym się schodom.
Nowym elementem były z kolei jasne, kamienne posągi... Z których przynajmniej część przypominała humanoidalne postaci. Niestety czas, woda i cokolwiek innego, co spotkało to miejsce, zdążyły zniszczyć także i rzeźby. Niektóre zalegały na podłodze, najczęściej połamane, inne zostały mocno nadkruszone lub wytarte, lecz wciąż stały w pionie. Mimo to ich pozostałości sugerowały, że albo żadne dwa nie były identyczne, albo przynajmniej większość z nich się od siebie różniła - ale "kopii" nie dało się już rozróżnić.
Gdyby komuś przyszło do głowy rzucić okiem na sufit, zorientowałby się, iż on również został wykończony płaskorzeźbami - z dominującym obrazem nocnego nieba. Pomiędzy rozmieszczonymi na planie okręgu fazami księżyca oraz, najprawdopodobniej, konstelacjami gwiazd przeplatały się motywy, które można by wręcz uznać za żywe istoty... Co z jednej strony mogło nie mieć sensu, z drugiej jednak - nie byłaby to pierwsza kultura, która przyznawała bogom, aniołom czy innym stworzeniom miejsce na sklepieniu niebieskim. Nie wspominając już o tym, że przecież bohaterowie wiedzieli najlepiej, iż w kosmosie naprawdę występowały różnego rodzaju byty.
Tyle że sufit był mimo wszystko łatwy do przeoczenia, bo na środku sali - u szczytu schodów - znajdowało się coś o wiele bardziej interesującego i przyciągającego uwagę. Wzniesienie przypominało trochę piramidę z obciętym na płasko czubkiem, której jeden bok pokrywały stopnie; platforma sięgała może na dwa i pół metra ponad poziom podłogi. Bezpośrednio z niej wyrastała metalowa konstrukcja, przywodząca na myśl kilka powyginanych wokół siebie i splątanych razem elementów, na dole rozchodzących się szerzej i zwężających się ku górze... Jak gdyby na swój sposób dopełniały kształt piramidy. Nie były gładkie. Odchodziły od nich drobniejsze fragmenty, które mogły się wręcz kojarzyć z liśćmi wychylającymi się z łodyg... Tyle że na szczycie - wbrew pozorom - nie rozkwitały kwiaty.
Zamiast tego kawałki metalu łączyły się ze sobą tworząc coś na kształt korony, zaskakująco zdobnej i delikatnej. W niej zaś spoczywało coś drobnego i promieniującego słabo własnym światłem - co dało się poznać dopiero po podpłynięciu trochę bliżej, gdyż blask ten nie przebijał się przez ciemności aż do drzwi. Obiekt musiał być jakiegoś rodzaju kryształem, błękitnym i nie do końca regularnym, lekko podłużnym i z wieloma ściankami. Długością sięgał prawie przeciętnej ludzkiej dłoni, w związku z czym mógłby być w niej trzymany. Fragmenty "korony" ledwo się z nim stykały; wyglądało to bardziej tak, jak gdyby podtrzymywały go same czubki jej drobnych kolców... Albo jak gdyby on sam wiedział, że powinien tkwić w tym miejscu i wcale nie potrzebował do tego pomocy metalu.

_________________

Głębina w okolicach sygnału - Page 2 GlOj7xo

No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
http://theavengers.forumpolish.com
Mockingbird

Mockingbird

Liczba postów : 47
Data dołączenia : 24/07/2013

Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Głębina w okolicach sygnału   Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Icon_minitime1Sro Lip 03, 2019 11:59 am

Nieważne jak długo i jak dokładnie by szukali, Bobbi widziała, że nie byli w stanie znaleźć żadnego mechanizmu, który pomógłby im w otwarciu drzwi. Musiał on być bardzo sprytnie ukryty. Lub zrobiony w tak oczywisty sposób, że szukając ukrytego mechanizmu, człowiek nie był w stanie wpaść na pomysł żeby właśnie sprawdzić.
Tak czy siak, koniec końców musieli skorzystać z siły Latynoski, która z nimi była. Mockingbird uśmiechnęła się lekko kiedy ta wspomniała o swojej koleżance z drużyny i o obietnicy odnośnie nie niszczenia niczego i nie używania swojej siły.
- W razie problemów możesz jej powiedzieć, że taki dostałaś rozkaz, bo było to jedyne wyjście, jakie nam pozostawało. - odezwała się do nastolatki. Kobieta dała sobie spokój z szukaniem i podeszła bliżej męża, obserwując jak młoda Chavez najpierw puka do drzwi - co oczywiście nie dało żadnego efektu, nawet dźwięku - po czym opiera dłonie na nich i używa swojej siły. Odetchnęła lekko z ulgą kiedy zauważyła, jak drzwi zaczynając powoli ustępować pod naporem Latynoski. Powoli, centymetr po centymetrze, przesuwały się aż w końcu stanęły przed nimi otworem.
- Teraz bez pośpiechu, nie wiemy co tam jest. Kto wie czy nie trafimy na jakąś pułapkę. - odezwała się, powoli ruszając do przodu. Krok po kroku, przeniosła się do drugiej sali, rozglądając się po niej ostrożnie i powoli poruszając się do przodu. Jej spojrzenie zatrzymało się na czymś przypominającym piramidę, której czubek mienił się na błękitno. Możliwe, że to właśnie było źródło energii, którą S.H.I.E.L.D. wyłapało. Była tego niemal całkiem pewna.
Czy tylko ja czuję się jak w filmie Indiana Jones i mam wrażenie, że jak to ruszymy to albo nam wszystko spadnie na głowę albo obudzimy jakąś klątwę? - zwróciła się do reszty drużyny.
Powrót do góry Go down
Miss America

Miss America

Liczba postów : 107
Data dołączenia : 30/05/2015

Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Głębina w okolicach sygnału   Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Icon_minitime1Czw Lip 04, 2019 10:17 am

Umiejętność znajdywania kompromisu pomiędzy samym użyciem siły, a szeroko rozumianą delikatnością, cały czas przysparzała Americi sporo problemów, podobnie zresztą jak wszystkie prace wymagające skupienia się i precyzji. Mimo tego nastolatka nie zamierzała rezygnować z ciągłego doskonalenia się, przez cały czas pracując nad poprawą własnych mankamentów. Pamiętała, że jeszcze kilka miesięcy temu, nawet przy zwykłym serdecznym uścisku, potrafiła połamać komuś żebra, dlatego też teraz promieniowała z dumy, nawet jeśli osobiście uważała że byłaby w stanie sforsować podwodne drzwi dużo szybciej, łatwiej i bez wysiłku. Choć pewnie wówczas zarówno z wrót jak i z ukrytej za nimi wewnętrznej sali niewiele pozostałoby do badania. Dziewczyna maiła nadzieję iż po zakończeniu misi końcowy raport z takowej trafi również do Młodych Mścicieli, a wówczas ona będzie miała czym pochwalić się przed koleżanką.
Niestety szybko okazało się że całe jej starania niewiele dały.  Druga sala do złudzenia przypominała tą pierwszą, choć może w nieco większej skali. Tutaj też było ciemno i ponuro. Pełno wody, rzędy ustawionych kolumn i księżycowe malunki, obecności których najwyraźniej nikt nie potrafił wyjaśnić, zdawały się być powieleniem tego co już widzieli. Wszystko to sprawiało natomiast wrażenie iż czekająca ich ekspedycja zapowiadała się na długą i nużącą. Na szczęście w środku odkrytego pomieszczenia znalazło się coś co znacznie mogło skrócić ten proces. Młoda agentka postanowiła skupić się włąsnie na tym czymś.
America przebywała na ziemi zbyt krótko, by bez problemu ogarniać niektóre niuanse w komunikacji między ludźmi, takie jak na przykład odwołania w swoich wypowiedziach do klasyki filmowej. Z tego powodu uwaga Bobbi do analogi z jakiegoś filmu niewiele dziewczynie mówiła. Panna Chavez wiedziała że Indiana jest nazwą stanu. Słyszała też o ludziach nazywanych Indianami, choć nie miała pojęcia czy ci ostatni mieszkają właśnie w tamtym miejscu?  Postanowiła że będzie musiała spytać o to Kate kiedy wróci z wyprawy. Na chwilę obecną nastolatka domyśliła się przynajmniej tyle, że jej starsza partnerka obawia się ruszyć kryształ umieszczony w koronie wieńczącej tajemniczą konstrukcję. Ostrożność wydawała się być dość uzasadniona. Samo miejsce przypominało obiekt kultu, a błyszczący kamień z pewnością został postawiony tam w określonym celu. Tylko jakie to miało znaczenie? Nie dowiedzą się czy powinni go ruszać dopóki nie spróbują, a poza tym przeciez znaleźli się tutaj po ty by go zabrać?
- Skoro nie chcesz zdejmować tego czegoś z postumentu, to zabierzmy z sobą cały postument. - Błyskawicznie zdecydowała America, podchodząc do metalowej konstrukcji i jednym szarpnięciem wyrywając ją z kamiennych schodów.
Powrót do góry Go down
Loki
Administrator
Loki

Liczba postów : 4089
Data dołączenia : 23/05/2012

Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Głębina w okolicach sygnału   Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Icon_minitime1Wto Lip 09, 2019 8:29 pm

Wyrwanie konstrukcji z czubka "piramidy" nie było trudne, przynajmniej nie dla Americi; nie musiała w to nawet wkładać wysiłku. Kamień u podstawy stosunkowo łatwo się pokruszył, uwalniając wygięte pręty - i zapewne wszystko przebiegłoby zgodnie z planem, gdyby nie jeden szczegół... Otóż błękitny klejnot najwyraźniej nie został w żaden sposób przytwierdzony do otaczającego go wieńca kolców, tylko bardzo niestabilnie w nim spoczywał, zaś takie szarpnięcie sprawiło, iż praktycznie wyskoczył górą z metalowej korony - na prawo od nastolatki.
Plus sytuacji był taki, że nie odpłynął tak daleko i szybko, jak poleciałby w powietrzu; woda mimo wszystko trochę go spowolniła. Poza tym, gdyby nawet zleciał na podłogę, to z tego samego powodu pomimo wysokości nie powinien się całkiem potłuc... Ale z drugiej strony wszystko to wydarzyło się bardzo nagle i niespodziewanie, co zapewne ujemnie wpływało na refleksy członków grupy. Nie wspominając o tym, że w gruncie rzeczy jedynie America znajdowała się wówczas blisko zajścia.
Nie pomagało również to, iż niemalże w tym samym momencie - a może nawet sekundę wcześniej - w komunikatorach zebranych rozległ się głos Spider Woman... Choć dekoncentrujący, znak życia z jej strony był pewnie mile widziany. W końcu rozdzielanie się w takich warunkach zawsze musiało być przynajmniej odrobinę stresujące, a kobieta milczała mniej więcej od chwili, gdy reszta wybrała się do tego budynku - czyli już całkiem długo.
-Znalazłam coś ciekawego. I sporego, więc zabieram to na pokład- dała znać.

***

Wybaczcie, że krótko, ale sporo zależy od tego, w jaki sposób teraz zareagujecie, w związku z czym wolę nic więcej nie zakładać.

_________________

Głębina w okolicach sygnału - Page 2 GlOj7xo

No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
http://theavengers.forumpolish.com
Miss America

Miss America

Liczba postów : 107
Data dołączenia : 30/05/2015

Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Głębina w okolicach sygnału   Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Icon_minitime1Sro Lip 17, 2019 4:17 pm

Spodziewając się większego oporu America szarpnęła zdecydowanie zbyt mocno, działając z siłą nieadekwatną do potrzeb i całkowicie nieuzasadnioną jak chodzi o konieczność zachowania ostrożności. Nigdy nie uchodziła ani za rozważną ani za delikatną, a teraz zbierała tego żniwo. Niestety nie przeczuwała iż zdobyty przez nią artefakt może być tak kruchy, by złamać się przy byle pociągnięciu. Na szczęście wyrządzone szkody wydawały się być niewielkie, więc nastolatka pozostawała w przekonaniu, iż bez problemu będzie w stanie umieścić świecący przedmiot z powrotem w koronie berła, z dziecinną naiwnością zakładając, że jeżeli zrobi to dostatecznie szybko, to nikt się nie zorientuje. Na korzyść latynoski poza faktem iż otaczająca ją woda znacznie spowolniła upadek błękitnego kryształu, działało również to, że sam postument okazał się na tyle lekki, a przynajmniej lekki w rozumowaniu samej Americi, że mogła go bez problemu trzymać w jednej ręce, a wolną dłonią chwycić dryfujący fragment i wcisnąć świecidełko tam gdzie jego miejsce.
Dziewczyna obawiała się jedynie tego jak sam minerał zachowa się w kontakcie z jej dłonią i stanowczym uściskiem. Wydawało jej się że diamenty, a ten tu wyglądał na jakąś pochodną diamentów, stanowią jeden z najtwardszych surowców na Ziemi, więc ryzyko tego że mogłaby go zgnieść było niewielkie, jednak wyobraźnia podpowiadała jej widok w którym prostując palce, zamiast całego kryształu, na swojej dłoni ujrzy tysięcy jego pokruszonych fragmentów.
„Nie pękaj, nie pękaj, nie pękaj” - W myślach powtarzała America, chwytając przedmiot i najbardziej ostrożnie jak tylko potrafiła wciskając go na swoje miejsce. Tym razem zamierzała pilnować się aby trzymać całe berło prosto, tak by ponownie nie zgubić jego centralnego elementu.  
- Łatwizna. - Podsumowała nastolatka zwracając się do towarzyszącej jej Bobbi, tym samym chcąc zapewnić że wszystko jet w porządku, a ona panuje nad sytuacją. Dopiero po umieszczeniu kryształu na „swoim” miejscu, dziewczyna mogła odnieść się do wcześniejszych słów spider – woman. - Ja też. Chcesz zalicytować czyje znalezisko jest ciekawsze?  
Powrót do góry Go down
Mockingbird

Mockingbird

Liczba postów : 47
Data dołączenia : 24/07/2013

Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Głębina w okolicach sygnału   Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Icon_minitime1Pią Lip 19, 2019 1:13 pm

Bobby z wielkimi oczami obserwowała, jak Miss wyrywa podest z ziemi. Poszło jej to dosyć szybko i łatwo, wydawało się, że najwidoczniej to równiez było wynikiem czasu, który upłynął od momentu kiedy to coś zostało zbudowane. Najwidoczniej czas nie oszczędzał niczego.
Zerknęła za kryształem, który wyskoczył z korony i juz miał podpłynąć szybko, gdy nastolatka pierwsza złapała kryształ ostrożnie i odłozyła go na miejsce. I nic się nie stało. Potwory nie wyskoczyły na nich, sufit nie zawalił się im na głowę. Nie było trzesienia ziemi. Nic, zupełnie. Zero. Nul.
Wtedy usłyszała Spider Woman w komunikatorze, a nastepnie odpowiedź Latynoski.
- Nasz znalezisko jest małe, ale ponoć rozmiar nie jest ważny. - odezwała się, wzruszając lekko ramionami. Następnie spojrzała prosto na Americę i w góre na wyrwany podest.
- Skoro nic się nie stało to myślę, że możesz odłożyć to na miejsce. Weź jedynie kryształ i schowaj go ostrożnie do kieszeni. - zwróciła się mo młodej Mścicielki. Poczekała aż dziewczyna wykona jej prośbę, po czym odwróciła się i ruszyła w stronę wyjścia. Czas wynosić się stąd. Nic więcej raczej tutaj nie znajdą. Kryształ musiał być źródłem energii, którego szukali. Inaczej chyba ich "przewodnik" powiedziałby coś, gdyby jego czujniki wykryły jakies zmiany.
Kobieta nadal mimo wszystko się rozglądała dookoła, niepewna. Wszystko wydawało się jej zbyt łatwe. Zbyt szybko znaleźli to czego szukali. Żadna misja nigdy nie szła im tak gładko. Bobbi wręcz wyczekiwała momentu kiedy coś pójdzie nie tak.
Powrót do góry Go down
Hawkeye
Ph.D. in friends with benefits
Hawkeye

Liczba postów : 300
Data dołączenia : 23/05/2012

Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Głębina w okolicach sygnału   Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Icon_minitime1Wto Lip 23, 2019 12:12 am

Clinton absolutnie nie miał zamiaru przekazywać dalej, w jak subtelny sposób - teraz i później - zadziałała America. Młodej superbohaterce pozostało namawiać Bobbi bądź Jess do tego, żeby nie uwzględniały takich działań w raporcie. On trzymał się z daleka. Wyczerpał swój limit rozpisywania się, informowania i sporządzania sprawozdań na najbliższe tygodnie. Co lepsze - wówczas pokrywałoby się to z jego zamiarem odpoczynku.
Przeszło mu przez myśl, że będzie musiał zagadnąć Kapitana czy Tony’ego o to czy przysługuje mu jakiś urlop płatny czy inne wakacje pod gruszą. Nacierpiał się wystarczająco, żeby znowu wdawać się w jakieś akcje. Zdrowie nie te.
Przemknął do kolejnego pomieszczenia, przepuszczając panie. Od razu, gdy tylko zauważył sposobność, wzniósł się w górę, aby móc oświetlić to, co było wyżej. Zdecydowanie wyżej. Prawie na tyle wysoko, że nie wiedział czy ma tyle siły, aby podpłynąć.
Czuł, że ma stan podgorączkowy. Niedobrze.
Opłynął jednak piramidę z metalowymi krzaczorami. Tak obrazowo mu się to skojarzyło w tym momencie. Barton milczał. Słuchał dyskusji między kobietami, samemu jednak nie biorąc w niej udziału. Zdawał się być nad wyraz poważnym.
Mnie to bardziej przypomina Tomb Raider. Wiesz, jak Lara skakała, nie? W tym kole zegarowym czy co to było. Konstelacje jakieś. Może świat się kończy, jak wszystkie planety w jednej linii albo nie wiadomo co — mruknął, reagując na spostrzeżenie swojej partnerki.
Clint odwrócił się na hałas i nagły ruch spowodowany tym, co America zrobiła. Wolał już nie komentować czy to było odpowiednie, czy nie. W końcu on sam tyle razy improwizował i przeważnie w niezbyt mądry sposób. Intuicja jednak go nie zawodziła, żeby musiał z tego zrezygnować, toteż działał w ten sposób dalej.
Mamy w ogóle tyle miejsca na te wasze wszystkie zabawki? — zareagował, słysząc wymianę zdań między Jess a Chavez. Nie miał złośliwego tonu. Pełen powątpiewań - tak.
Ekhm. Bobbi — odezwał się. — Słyszałem.
O dziwo! Całe szczęście, że SHIELD postanowiło zadbać o to, by kombinezon przeznaczony dla Bartona wyposażony był w lepszy system głośności i wspomniany łucznik nie musiał obawiać się, że coś go pominie. Nawet aluzja od strony żony.
Ej, Walker — zwrócił się do agenta. — Czy teraz jak Jessica lub America czymś ruszyły to pojawił się jakiś komunikat, zmiana, cokolwiek, co mogłoby nas zainteresować? Nie wiem, świecą się jakieś latarnie w tym rumowisku? — był bliski zapytania o to czy pojawił się jakiś ślad po UFO, ale jeszcze by oberwał.
W każdym razie Barton obserwował na nowo sklepienie i podniszczone figury, chcąc zobaczyć czy podniesienie kryształu i przemieszczenie go było dobrym pomysłem, czy jednak nie. Wolałby nie dostać z gwiazdy w twarz.
Powrót do góry Go down
Loki
Administrator
Loki

Liczba postów : 4089
Data dołączenia : 23/05/2012

Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Głębina w okolicach sygnału   Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Icon_minitime1Sob Lip 27, 2019 5:40 pm

Oczywiście sprawy nie mogły iść po myśli bohaterów - i agentów - zbyt długo. Jak do tej pory tak czy siak mieli spore szczęście i wszystko mniej więcej dobrze się dla nich układało, nawet wtedy, gdy na ich drodze stawała jakaś przeszkoda, opóźniająca dostanie się do źródła energii... Ale teraz byli już najprawdopodobniej przy nim, niemalże u kresu misji. Jeżeli rzeczywiście słusznie zidentyfikowali cel wyprawy, to wystarczyłoby tylko zgarnąć klejnot, zabrać go na łódź podwodną, a potem wrócić do cywilizacji.
Pierwszy punkt z tej listy odhaczyć udało się całkiem łatwo - a na dodatek błyskotka okazała się być wystarczająco wytrzymała, aby nie pęknąć w dłoni Americi. Być może naprawdę była diamentem lub czymś do niego podobnym, a może dziewczyna miała szczęście i po prostu nie ścisnęła na tyle mocno, aby wyrządzić mu szkodę - w gruncie rzeczy było to pewnie nieistotne. Ważne, że kryształ został ocalony... Ale kiedy tylko nawiązał kontakt z żywą istotą, przez okolicę przeszło coś na kształt subtelnej fali uderzeniowej.
Można by pomyśleć, że opis ten stanowił niezły oksymoron - i w normalnych warunkach prawdopodobnie właśnie tak by było... Tyle że falę tę, rozchodzącą się we wszystkich kierunkach od klejnotu, dało się nie tylko wyczuć, ale i praktycznie zauważyć. Nie zadziałała w sposób fizyczny, nikogo i niczego nie odepchnęła, ani nie zniszczyła, lecz wygenerowała coś na kształt sfery bladego blasku, która szybko się rozszerzyła i zniknęła z pomieszczenia, może kończąc się na ścianach, a może przez nie przenikając i wędrując dalej. Nie była oślepiająca, zdawała się również nie wpływać na temperaturę, jednak nie dało się jej nie zauważyć.
Przez kilka sekund zdawało się, że to by było na tyle - że kryształ oddał po prostu energię pod postacią słabego światła i to wszystko, nie stało się nic złego. W tym czasie ktoś odezwał się ponownie - albo raczej wydał z siebie cichy odgłos zaskoczenia lub zaciekawienia, coś w rodzaju "huh?" Bez wątpienia dźwięk ten pochodził od kobiety, w związku z czym można by pewnie założyć, że od Spider Woman... Chyba że jakaś agentka podpięła się ostatnio pod ten kanał. Pomijając jednak tę opcję, albo Jessica natknęła się na coś nowego, albo blask zignorował istnienie murów.
-Myślę... Że powinniście wrócić na pokład. Możliwie szybko. Jak... Teraz- skomentował natomiast obszerniej Walker, być może w odpowiedzi na pytanie Clinta, a może z własnej inicjatywy. Z jego tonu głosu, nawet zniekształconego przez komunikatory, dało się wywnioskować sporo, choć najwyraźniej właśnie tego mężczyzna starał się uniknąć. Brzmiał jak ktoś, kto starał się przekazać złe wieści w sposób, który nie wywoła paniki, tylko spokojne skierowanie się do wyjścia. Co nie następowało praktycznie nigdy.
Agent ledwo skończył mówić, a już pomieszczenie zaczęło drgać. W wodzie dało się to wyczuć, nawet jeżeli dzięki kombinezonom w bardzo małym stopniu... Ale szybko pojawiły się łatwiejsze do odnotowania wskazówki. Skierowanie latarek na podłogę, ściany czy sufit pokazałoby, iż pękały, przy czym poziome powierzchnie zdawały się obrywać bardziej i rozpadać z większą prędkością. W przypadku podłoża nie było to ogromnym problemem, bo w końcu grupa i tak utrzymywała się w wodzie, a nie stała na ziemi, ale zawalenie się sufitu dla dwojga z trójki skończyłoby się pewnie bardzo nieprzyjemnie.
Tyle że to nie był jedyny problem; bohaterowie mieli wrażenie, jak gdyby coś ciągnęło ich w dół, jakaś niewidzialna siła, początkowo słaba, ale stopniowo coraz bardziej natarczywa. Dla Americi uchronienie się przed nią powinno być dużo łatwiejsze, bo w końcu dziewczyna tak czy siak potrafiła latać, więc mogła stawić jej czoła - co nie oznaczało, że tego nie czuła.
Priorytetem zapewne powinno być wydostanie się z budynku; poza nim przynajmniej nic nie mogło spaść drużynie na głowy. Do wyjścia nie było tak naprawdę daleko, ale każda chwila pogarszała sytuację, więc płynięcie w tę stronę stanowiło ryzyko - chyba że udałoby się jakoś przyspieszyć ten proces. Z drugiej strony być może w tym wypadku zniszczenie sufitu - w odpowiedni sposób - przyniosłoby ratunek? Usunęłoby jedno zagrożenie, potencjalnie szybciej od uciekania drogą przybycia. Tyle że pomyłka mogłaby po prostu przyspieszyć zawalenie się góry budowli. Jaki nie byłby plan działania, decyzję należało podjąć szybko.

_________________

Głębina w okolicach sygnału - Page 2 GlOj7xo

No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
http://theavengers.forumpolish.com
Miss America

Miss America

Liczba postów : 107
Data dołączenia : 30/05/2015

Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Głębina w okolicach sygnału   Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Icon_minitime1Nie Lip 28, 2019 3:11 pm

Podążając wzrokiem za rozchodzącymi się wokół niej pierścieniami energii, America starała się robić dobrą minę do złej gry, udając iż nie ma z powyższym zjawiskiem nic wspólnego. Po prostu zupełnie przypadkowo stała teraz w jego centrum. Nastolatka przez chwilę przypatrywała się trzymanemu w dłoni niebieskiemu kryształowi. Minerał z całą pewnością nie wyglądał tak jakby przed chwilą wszedł w jakąś nietypową reakcję, w wyniku której mógł uwolnić coś, co może okazać się dla nich tragiczne w skutkach. Nie zmienił swoich kształtów, wciąż był tak samo lekki, świecił tym samym jednostajnym światłem, zachowując przy tym stałą temperaturę i resztę swoich właściwości. Innymi słowy ,według dziewczyny nie należało wiązać go z podziemną eksplozją. Oczywiście z punktu widzenia łucznika i Bobbi mogło to wyglądać zupełnie inaczej, dlatego też na wszelki wypadek Latynoska miała na swoje usprawiedliwienie inne argumenty.
Po pierwsze takie że nic nie wiedziała. Po drugie i tak zabraliby stąd kryształ więc wcześniej czy później ktoś by go dotknął. Po trzecie wcale nie nie mogli wykluczyć że to znalezisko Jess jest wszystkiemu wine, a po czwarte to Bobbi wykrakała że ich misja idzie zbyt łatwo. Na szczęście dla Americi sytuacja rozwinęła się na tyle dynamicznie, że nikt z drużyny nie zdołał zgłosić swoich pretensji. Najpierw agent maruda zaczął ponaglać do powrotu, a chwilę później masywny budynek wykuty w skale, zamienił się w domek z kart, taki w którym ktoś postawił o jedno piętro za dużo.
Latynoska szybko ogarnęła sytuację. Dzięki umiejętności latania sama mogłaby dostać się w pobliże łodzi podwodnej zaledwie w kilka sekund. Być może dałaby radę zaciągnąć w ten sposób dodatkową dwójkę pasażerów, jednak im większą prędkość rozwinie, tym bardziej prawdopodobne że jej „pakunek” kilka razy niechcący zderzy się z twardą skałą. Zwłaszcza przy słabej widoczności jaką gwarantowało światło latarki. Wobec powyższego lepszą opcją wydawało się dać drużynie czas na ewakuację w własnym stylu.
- Powstrzymam te ruderę zanim zwali się nam na głowy! - Powiedziała nastolatka wzbijając się w górę pod samo sklepienie budowli, po to by podpierając dłońmi sypiący się sufit, zapobiec lub przynajmniej odłożyć w czasie moment w którym całość zamieni się w gruzowisko. America oczywiście zdawała sobie sprawę że nie jest w stanie zatrzymać wszystkich obluzowujących się kamieni, ale zakładała że te mniejsze fragmenty nie wyrządzą nikomu krzywdy. Raz że były małe, a dwa wskutek tego spadały dużo wolniej, dając osobą na dole czas na reakcję.
Dopiero będąc na górze Latynoska zorientowała się że dziwnym zbiegiem okoliczności wszystko to co kruszy się z dachu, wcale nie spada prosto w dół, a zagina się pod dziwnym kątem, tak jakby na dole działało jakieś wyjątkowo silne źródło grawitacji. Co prawda ona sama bez problemu dawała mu opór, być może z racji tego że znajdowała się od niego nieco dalej, a dużo bardziej prawdopodobnie dlatego, że jest tym kim jest i mało co, o ile nie nazywało się Kate, mogło pociągnąć ją za sobą.
- Wy też to czujecie? - Nieco naiwnie spytała dziewczyna, licząc na to że być może tajemnicze „coś” zasysa jedynie kamienie i kosmitki.
Powrót do góry Go down
Mockingbird

Mockingbird

Liczba postów : 47
Data dołączenia : 24/07/2013

Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Głębina w okolicach sygnału   Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Icon_minitime1Czw Sie 01, 2019 3:55 pm

Musiała przyznać, że Clint miał rację. Tomb Rider również tutaj pasowało. Obydwie serie miały podobną tematykę, więc nic dziwnego. Na dalsze słowa męża, Bobbi skierowała swoje spojrzenie na niego i uśmiechnęła się.
- Przypomnę ci te słowa, jak zaczniesz udawać, że czegoś nie słyszysz. - odezwała się zaczepnie do niego. Nie żeby kierowała swoje wcześniejsze stwierdzenie do niego. Kobieta była całkiem zadowolona z… Wymiarów mężczyzny. No, ale przynajmniej mogli rzucić w swoją stronę parę luźnych słów. Takich, które nie nawiązywały do możliwych pułapek czy tego, że są pod wodą w miejscu, którego nie znali. Luźna atmosfera była jednak ważna w takich sytuacjach.
Oczywiście za długo było pięknie i spokojnie. Mockingbird od samego początku mówiła, że coś może im grozić. Wyczekiwała, aż coś się spieprzy i będa musieli uciekać. Kobieca intuicja? Albo po prostu świadomość, że zawsze, ale to zawsze, coś musiało pójść nie po ich myśli.
Kiedy młoda chavez złapała kamień, coś zaczęło się dziać. Biała poświata od kryształu rozeszła się po całym pomieszczeniu, a chwilę po tym ruiny zaczęły drgać. Super, wszystko im się zwali na głowy. Po prostu wspaniale. Tyle dobrego, że pod wodą wszystko raczej poruszało się nieco wolniej, więc może mieli jakieś szanse, by uciec na zewnątrz nim zostaną zasypani gruzami.
Ucieczka w górę wydawała się najlepszą opcją. Tyle, że nagle również grawitacja zaczęła oddziaływać na nich wyjątkowo mocno. Płynięcie w górę byłoby mocno spowolnione, być może nawet niemożliwe. Widziała, jak młoda Mścicielka stara się podtrzymać sufit, by ten się nie zawalił na nich od razu. Dziewczyna była dużo bardziej wytrzymała i mogła sobie poradzić w obecnych warunkach.
- Nie wiem, jak ty, ale ja nie chcę pogrzebu pod wodą. - odezwała się do Hawkeye’a. Bobbi nie myślała dłużej tylko chwyciła dłoń Clinta i pociągnęła go w stronę wyjścia. Musieli się stąd wydostać jak najszybciej.
Powrót do góry Go down
Loki
Administrator
Loki

Liczba postów : 4089
Data dołączenia : 23/05/2012

Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Głębina w okolicach sygnału   Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Icon_minitime1Pon Sie 12, 2019 3:21 pm

Podtrzymywanie sufitu nie było wcale łatwe - lecz nie tylko z tego powodu, który America sama podejrzewała. Co prawda miała rację, że jego powierzchnia szybko zaczęła się kruszyć, początkowo sypiąc w dół - pod kątem - drobniejszymi kamieniami... Jednakże główny problem polegał na czymś o wiele gorszym, na co trudno byłoby cokolwiek poradzić. Bo w końcu drużyna znajdowała się pod wodą. Głęboko. W związku z tym nad sufitem mieściły się... Setki, tysiące, miliony ton cieczy? Nawet pozostając w ruchu przez prądy - oraz biorąc pod uwagę fakt, że przyciąganie nie następowało bezpośrednio w dół - grupa musiała się liczyć z tym, że to wszystko naciskało teraz coraz mocniej na sufit. A oprócz Americi blokowało go tylko kilka wcale nie takich grubych ścian, które już się stopniowo rozpadały. Być może te wszystkie pobliskie kolumny też stanowiły dla nich jakieś wsparcie.
Z drugiej strony każda sekunda kupowała Mockingbird i Hawkeye'owi szansę na wydostanie się z budowli, więc im dłużej nastolatka mogła wytrzymać - tym lepiej. Musiało to być dla niej zresztą zaskakujące doświadczenie. Nowe. Prawdopodobnie rzadko kiedy natrafiała na coś, co naprawdę wydawało jej się ciężkie i wymagało wysiłku, obecnie zaś nawet jej mięśnie protestowały, informując o tym, że coś było nie tak.
W tym czasie szybka reakcja Bobbi pozwoliła jej pociągnąć Clinta ku otwartym drzwiom, lecz oni oboje dużo wyraźniej od Americi czuli wzrastające obciążenie. Nawet poruszając się w bok, a nie prosto do góry, tak czy siak zwalniali... Co mogło również wynikać z tego, że źródło przyciągania wypadało gdzieś za nimi - i oczywiście pod ziemią. A oni starali się przemieszczać w przeciwnym kierunku. W związku z tym wszystkim płynęli wolniej, niż mogliby to robić w normalnych warunkach.
Z drugiej strony przynajmniej nie stali w miejscu - i jeszcze bez poważniejszych problemów udało im się dotrzeć do pierwszych drzwi, a następnie je minąć. Gdyby spojrzeli wówczas za siebie - a America w dół - zorientowaliby się, iż podłoga w głównej sali pękła niemalże przez środek, zapadając się po obu stronach ku tej wyrwie. Ciężko byłoby powiedzieć jak głęboko sięgała, bo światło już tam nie docierało. Sekundę czy dwie później jedna ze ścian budynku wreszcie odmówiła dalszej współpracy; spora jej część się zapadła, pozostawiając w sobie wielką dziurę - prowadzącą na zewnątrz. Niestety stało się to zbyt daleko od członków Avengers, aby opłacało im się zawracać.
Do głównego wyjścia mieli bliżej. Już je widzieli, o dziwo lepiej, niż zapewne powinni - jak gdyby po jego drugiej stronie pojawiło się jakieś światło. Inny nurek? Jessica lub ktoś z S.H.I.E.L.D.? A może nawet kilka osób, biorąc pod uwagę to, że blask zdawał się być całkiem rozległy...? Tyle że w jego zasięgu nie było widać żadnej osoby, więc Mockingbird i Hawkeye tak czy siak mogli tylko zgadywać. Pewnie lepiej było za bardzo nie liczyć na nadciągającą pomoc.
Sytuacja pogarszała się z każdą sekundą. Wokół Americi spadały już coraz większe płaty skalne, a powierzchnia tuż nad nią pokryta była gęstniejącą siatką pęknięć... Która w końcu puściła, załamując się ponad dziewczyną. Kamienie zostały na swój sposób "rozpędzone", bo w końcu do tej pory nastolatka blokowała je przed upadkiem, lecz mimo to nie powinny jej zranić. Wprowadziły natomiast spore zamieszanie, przelatując wszędzie dookoła Americi i przy okazji zasłaniając światło z jej latarki. Nie było to dla niej fizycznie groźne, ale bez wątpienia dekoncentrujące i może irytujące - prawie jak zasłona dymna, tyle że w formie stałej... I spychającej w dół - do wtóru samemu przyciąganiu. W pewnym momencie trafić musiało ją coś większego - albo z jakiegoś powodu cięższego? - i w dodatku nastąpiło to bardzo niefortunnie, bo prosto w głowę, tym samym na moment pozbawiając dziewczynę przytomności... A może nawet nie do końca, tylko ją ogłuszając, a przez ciemności wydawało jej się, że było gorzej?
Przez ten czas Bobbi i Clint prawie że dotarli do wyjścia z budynku. Wystarczyłby im już tylko moment, by go opuścić - względnie w jednym kawałku, pomijając okazjonalne obrywanie mniejszymi kamieniami - ale... Nie mogło być tak pięknie. Tuż przed nimi ściana nad drzwiami nagle zaczęła się rozpadać, kierując się rzecz jasna do środka, zgodnie z kierunkiem tej nowej "grawitacji"... A więc ku nim. Niektóre odłamki były drobne, lecz spory fragment muru i kolumn tak czy siak zablokował im drogę, zmuszając ich do zmiany kierunku płynięcia - mniejsze zaś pewnie nawet pomimo kombinezonów pozostawiły im na pamiątkę siniaki. Mimo to nie mogli zwlekać, musieli ruszyć w górę, ponad resztkami ściany, przez dziurę w niej... Wbrew pozorom to mogło się okazać błogosławieństwem, bo przynajmniej mieli się na czym podeprzeć, nawet jeżeli skałki uciekały im z rąk i ściągane były po dnie gdzieś za nich.
Tyle że przynajmniej niczego już nad sobą nie mieli - pomijając całą masę wody oraz perspektywę zmieniającego się ciśnienia, które w tym tempie mogłoby się nawet stać zabójcze... Pewnie szczególnie dla Mockingbird i jej pasażera. Całe otoczenie drgało coraz wyraźniej. Czy to możliwe, że za to zajście odpowiadało po prostu podwodne trzęsienie ziemi? Nawet jeżeli wywołane w nienaturalny sposób? Może, ale jeżeli nie, to najwyraźniej było chociaż częścią problemu - bo zapadanie się dna dotarło teraz aż tutaj. Przyciąganie wzrosło do tego stopnia, że Avengerom ciężko byłoby oderwać się od kamieni, więc nie pozostawało im tak naprawdę nic innego, jak tylko trzymać się siebie i może podłoża - prędko się obniżającego i przesuwającego.
Być może była to kwestia stresu, może obrywania skałami, a może - co pewnie najbardziej prawdopodobne - ciśnienia, ale oboje bohaterów zaczęło szybko odpływać... Nie tylko w tym dosłownym, fizycznym sensie, ale i po prostu tracić przytomność. Tyle że tuż obok nich wciąż padało to światło, które przecież musiało mieć jakieś źródło, prawda? A obecnie liczenie na pomoc szybko stawało się jedyną, ostatnią opcją.

***

Pierwszy etap misji niniejszym uznaję za zakończony. Dostajecie tutaj z/t i zacznę w nowym miejscu, oczywiście wciąż w tym samym subforum, prawdopodobnie jeszcze dziś lub jutro. Standardowo będziecie mogli odpisywać w dowolnej kolejności.

_________________

Głębina w okolicach sygnału - Page 2 GlOj7xo

No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
http://theavengers.forumpolish.com
Sponsored content




Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Głębina w okolicach sygnału   Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Icon_minitime1

Powrót do góry Go down
 
Głębina w okolicach sygnału
Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Reszta planety :: Oceany :: Okolice sygnału z dna Oceanu Spokojnego-
Skocz do: