Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share
 

 Głębina w okolicach sygnału

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Loki
Administrator
Loki

Liczba postów : 3987
Data dołączenia : 23/05/2012

Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Empty
PisanieTemat: Głębina w okolicach sygnału   Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Icon_minitime1Pon Mar 11, 2019 8:40 pm

First topic message reminder :

Dno w tej okolicy tworzy równina abisalna - płaska, rozległa, w większości monotonna, nawet jeżeli z rzadka występują na niej góry podwodne. Dno wypada na głębokości około sześciu tysięcy metrów pod poziomem morza, w związku z czym nie dociera tutaj światło słoneczne. Temperatura wody wynosi jakieś dwa stopnie, a ciśnienie jest bardzo wysokie. Wbrew pozorom występuje tu sporo organizmów żywych - po prostu mniej typowych i najczęściej bardzo małych. Do tych lepiej widocznych należą między innymi głębinowe ryby i jeżowce - oraz inne bezkręgowce.

_________________

Głębina w okolicach sygnału - Page 2 GlOj7xo

No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com

AutorWiadomość
Miss America

Miss America

Liczba postów : 99
Data dołączenia : 30/05/2015

Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Głębina w okolicach sygnału   Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Icon_minitime1Wto Maj 21, 2019 10:57 am

Archeologia uprawiana tysiące metrów poniżej powierzchni oceanów, niewiele różniła się od tej na lądach. Wszystko sprowadzało się do grzebania w piasku i wypatrywania w nim czegokolwiek, co w normalnych warunkach nie powinno się tu znaleźć. Chociaż w morskich głębinach taka zabawa z całą pewnością była znacznie droższa i dużo bardziej ekscytująca, przy czym w przypadku nastolatki nie chodziło wcale o świadomość iż najdrobniejszą awarie sprzętu może przypłacić życiem, co o fakt agresji licznie wstępujących tu stworzeń  Na atak małych rybek, America zareagowała dość gwałtownie, wymachując rękoma, tak jakby próbowała jednym uderzeniem znokautować całą ławicę. W tej krótkiej chwili dziewczyna pozostawała w przekonaniu, że tubylcze stworzonka próbują się na niej mścić za inwazję przeprowadzona z wykorzystaniem flagi. Nie wzięły jednak pod uwagę jak bardzo zaciekle ona jest gotowa bronić tych barw. Niestety panna Chavez nie była wystarczająco szybka by swoim działaniem odnieść inny sukces niż chwilowe przestraszenie małych rybek, co w ostateczności i tak przyjęła jako swoje zwycięstwo.
- Wynocha! – Podsumowała America, zwracając się do gromady swoich małych przeciwników. Dopiero po tym jak ryby się wyniosły, nastolatka zwróciła większą uwagę na miejsce z którego wypłoszyła niewielką ławicę. Wydawało jej się to dziwne. Pierwszy raz miała do czynienia z rybami żyjącymi w piasku. Wcześniej nawet nie słyszała o istnieniu takowych. Bliższa obserwacja miejsca na którym stała, pozwoliła dziewczynie zauważyć iż struktura dna ukrytego pod warstwą piasku, przypomina trochę ul lub ser z dziurami, charakteryzujący się mnóstwem kanalików, idealnych do tego by ukryć w swoim wnętrzu złośliwe błękitne rybki.
America próbowała zajrzeć do środka, starając się zaspokoić własną ciekawość i odpowiedzieć na pytanie jak głębokie mogą być te tunele, jednak światło latarki nie sięgało dalej niż do łokcia. Być może agenci dysponowali jakaś sondą lub inną mini kamerą, taką która dałoby się podejrzeć wnętrze podmorskiej budowli, jednak dla nastolatki podobne rozwiązania były zbędnym „pieszczeniem się”. Bohaterka zamiast technicznych udziwnień zdecydowanie wolała bezpośrednie użycie siły.
- Dajcie tu jakiś młot i rozwalmy to wreszcie! – Zasugerowała America, przekonana iż nie ma co dłużej zwlekać. Tlen w butlach nie był nieskończony, a ona potrzebowałaby tylko kilku uderzeń by rozwalić to dziadostwo.
Niestety zamiast aprobaty do swojego pomysłu odnośnie wprowadzenia w życie natychmiastowej destrukcji dna marskiego, w odpowiedzi nastolatka usłyszała głos Clinta.
- W twoją stronę? A która to niby jest twoja? – Spytała dziewczyna rozglądając się wokół siebie. Kilka błyskających lamp należących zarówno do osób z jej łodzi, jak również do agentów z drugiego statku, skutecznie uniemożliwiało jakąkolwiek orientację w terenie. O ile samo światło zdradzało pozycję poszczególnych członków ekspedycji, to jeśli chodzi o ich bezpośrednią identyfikację osób stanowiło dodatkową przeszkodę, z względu na kontrast otoczenia w jakim znajdował się człowiek trzymający latarkę. Poza tym mówienie o jakichkolwiek kierunkach, w sytuacji gdy punktów orientacyjnych było jak na lekarstwo, zakrawało na kiepski żart.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mockingbird

Mockingbird

Liczba postów : 41
Data dołączenia : 24/07/2013

Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Głębina w okolicach sygnału   Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Icon_minitime1Sob Maj 25, 2019 7:35 pm

No tak, oczywiście jej ukochany mąż stwierdził, że wiadomo kto zostanie przywódcą ich małej eskapady. Wskazując nikogo innego, jak właśnie ją. Nie żeby miała coś przeciwko. Podświadomie starała się mieć każdego z ich grupy na oku, chcąc wiedzieć, w którą stronę się oddalają i co robią.
Bobbi rozgarniała piasek kiedy Clint ich poinformował o zamiarze oddalenia się. Wtedy też kobieta podniosła głowę, by zerknąć za nim. Wolała wiedzieć, gdzie odpływał. Znając jego szczęście, łatwo mógł się zgubić. A nie mieli czasu na zabawę w poszukiwanie siebie wzajemnie.
Następnie usłyszała Jess, która skomentowała mały atak rybek na Americę. Faktycznie w dnie musiały być jakieś niewielkie tuneliki. Nawet ona je zauważyła podczas rozgarniania piasku na dnie. W dodatku coś jeszcze przyciągnęło jej uwagę. Agentka sięgnęła dłonią po błyszczący krążek, który wyróżniał się na szarym dnie. Obróciła kamień w dłoni, nie bardzo wiedząc czym on może. Moneta? Fragment zdobienia? Cokolwiek by to nie było, właśnie zostało jej własnością. Pamiątka. Później, na powierzchni, będzie mogła to dokładniej obejrzeć. Może nawet zastanowi się nad skontaktowaniem się z Namorem. Istniała szansa, że on wiedziałby czym jest owy krążek.
Morse spojrzała w stronę młodej Chavez i już miała się odezwać odnośnie jej prośby o młot kiedy usłyszała Bartona w komunikatorze. Cóż, pomysł młodej Mścicielki był dobry, ale skoro jej mąż znalazł wejście to lepiej będzie wybrać tę opcję i ruszyć za nim. Zniszczenie dna wiązało się z ryzykiem, że mogą zasypać śródło sygnału.
- Jess, wracaj. Płyniemy w drugą w stronę. Clint, słońce, nie oddalaj się za bardzo. Wystarczająco długo cię nie widziałam. Ame, wybacz. Może póxniej będziesz miała okazję do małej demolki. - po odezwaniu się do wszystkich po kolei, Bobbi schowała krążek do kieszonki w pasku i ruszyła w stronę, w którą wcześniej oddalił się Hakweye. Miała nadzieję, że posłucha jej i poczeka na nich niedaleko wejścia. Wolała mieć go cały czas na oku. Był dziwnie cichy, zupełnie jak nie on, a to sprawiało, że martwiła się. Upewniając się, że obie kobiety ruszyły za nią, Mockingbird patrzyła teraz już tylko przed siebie na dno, które po pewnym czasie faktycznie się skończyło. Teraz więc wystarczyło ruszyć w dół i znaleźć miejsce, którym Clint skierował się do środka. Przy okazji kobieta przyglądała się ścianie, sprawdzając, czy i na niej dojrzy jakieś dziwne znaki lub zdobienia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
Loki

Liczba postów : 3987
Data dołączenia : 23/05/2012

Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Głębina w okolicach sygnału   Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Icon_minitime1Nie Maj 26, 2019 3:18 pm

Z punktu widokowego przy wejściu do budynku Clint nie widział tak naprawdę wiele, lecz latarka tak czy siak pozwalała mu ustalić kilka istotnych rzeczy. Przede wszystkim jej światło nie sięgało sufitu, co mogło oznaczać, iż budowla posiadała tylko jeden, wysoko sklepiony poziom... Ewentualnie dwa, jeżeli ten na górze był z kolei bardzo niski. Oczywiście mogła również ciągnąć się w dół, pod ziemią, ale jeżeli nie, to poszukiwania powinny być znacznie ułatwione - ograniczeniem terenu. Poza ścianami biegnącymi od niego na lewo i prawo, mężczyzna nie mógł również dojrzeć żadnych innych, w związku z czym to pierwsze - jedyne? - pomieszczenie musiało być całkiem sporych rozmiarów. To również mogło zadziałać na korzyść grupy; w końcu im mniej sal, tym trudniej będzie się tutaj zgubić.
Od wewnątrz ściany także zostały kiedyś ozdobione i z tej strony wydawały się lepiej zachowane. Ząb czasu tak czy siak je nadkruszył, albo raczej wytarł, lecz dało się na nich rozróżnić wzory... Które mogły kojarzyć się luźno ze Starożytną Grecją. Z tą różnicą, że Grecy na ogół raczej nie traktowali w ten sposób całych swoich ścian - tylko mniejsze elementy budynków, jak na przykład zwieńczenia kolumn czy tympanony. Innymi słowy, prawdopodobnie nie była to ta sama kultura, która jakimś cudem zawędrowała tak daleko od Europy... Chyba że po odłączeniu się zdążyła rozwinąć się w innym kierunku.
Samo pomieszczenie, przynajmniej na te kilka metrów od wejścia, wyglądało na względnie puste. Jeżeli posiadało bogatsze wyposażenie, to bardzo możliwe, iż z czasem zgniło, rozpadło się, zostało porwane przez ciekawskie ryby - lub zniknęło na inne sposoby. Na miejscu pozostało niewiele, w większości kamienne i metalowe obiekty, zbyt ciężkie, aby coś mogło je łatwo ruszyć lub zniszczyć. Po obu stronach drzwi, może metr od nich, stały na przykład dwie wielkie, płytkie misy na wąskich podstawach, prawdopodobnie złote. Sądząc po ich samej masie kosztowałyby sporo, gdyby komuś udało się je stąd wydostać... Ale dla Avengers pewnie nie miało to żadnego znaczenia.
Podłogę - niegdyś najwyraźniej skomplikowaną posadzkę z drobnych płytek o różnych odcieniach, teraz mocno popękaną - zaśmiecało trochę kamieni, w większości drobnych, wielkości najwyżej przeciętnej ludzkiej pięści. Tylko w jednym miejscu, na skraju pola widzenia Hawkeye'a, zalegał większy głaz... Podłużny, nieregularny i mocno poturbowany, wyglądający w zasadzie tak, jak gdyby kiedyś był częścią budynku. Być może fragmentem sufitu? Coś przy nim błyszczało, zapewne odbijając światło latarki; to coś znajdowało się najwyraźniej w niewielkim wgłębieniu między wznoszącymi się fragmentami skały.
Wpłynięcie głębiej w pomieszczenie pozwoliłoby je lepiej oświetlić, oczywiście wciąż zgodnie z ruchami głowy i - co za tym idzie - latarki. Nagłe refleksy na lewo od wejścia, może półtora metra nad podłogą, zdradziły obecność drobnych rybek, trochę podobnych do tych, na które wcześniej natknęła się America, lecz bardziej przezroczystych, prezentujących się niezwykle delikatnie - i uciekających jak najdalej od poruszającego się Clinta. Nie były zainteresowane nawiązywaniem z nim znajomości.
Wreszcie ukazała się również ściana przeciwna do wejścia. Jako że te dwie dało się teraz dojrzeć, ale pozostałych nie, wniosek nasuwał się sam: sala nie była kwadratem. Wzdłuż tej świeżo odkrytej ciągnęło się coś, co przypominało nisko umieszczoną, kamienną półkę lub może raczej ławkę - w wielu miejscach popękaną lub całkiem zniszczoną. W dwóch miejscach przerwana została najwyraźniej umyślnie, aby zrobić miejsce dla kolejnych mis; w trzecim - dla przejścia... Tym razem zagrodzonego drzwiami. Wyglądały one na solidne, metalowe, bogato zdobione - bardzo możliwe, iż wykonane ze złota lub z czegoś trwalszego, co po prostu jak złoto wyglądało... Na tyle, na ile dało się to stwierdzić przy świetle latarki i to w dodatku pod wodą. Co ciekawe, na ich powierzchni na planie okręgu odlano w formie wgłębień i wypukłości coś, co przypominało przechodzenie księżyca pomiędzy jego fazami - od pełni do nowiu i z powrotem. Reszta ozdób zdawała się mniej charakterystyczna, ot, roślinność i przypadkowe, ale estetyczne wzory. Gdyby Clint spróbował otworzyć drzwi, zorientowałby się, iż były zamknięte... Lub może raczej zatrzaśnięte, bo dziurki na klucz nie posiadały. Być może należało zadziałać na nie jakimś sposobem, a może wystarczyłoby poczekać na Americę... W każdym razie, póki co Hawkeye mógł się chyba rozejrzeć.

Podczas gdy Barton wpłynął już do środka budynku, jego towarzyszki - zaraz po odebraniu jego wiadomości - mogły szybko się ze sobą dogadać... Albo raczej wysłuchać poleceń Mockingbird, która najwyraźniej została jednak mniej lub bardziej oficjalnym przywódcą grupy. W tym czasie "ich" agent siedział zadziwiająco cicho, prawdopodobnie nie chcąc bez konkretnego powodu mieszać się w to, co działo się tam na dole. Z pewnością jednak wciąż słuchał. Ba, można by się założyć, że wszystkie te dyskusje były nagrywane i raczej wiele by się na tym nie zaryzykowało...
-Zaraz do was dołączę, chcę tylko coś sprawdzić. Minuta- odezwała się z kolei Jessica, ale nie brzmiała przy tym na zaniepokojoną, ani nawet na wyjątkowo zaciekawioną, na podstawie czego można by sądzić, iż nie natrafiła na nic szczególnie istotnego. Być może chciała być po prostu dokładna? W końcu była szkolona przez S.H.I.E.L.D.
America miała natomiast rację; określanie kierunku w takim miejscu nie było proste. Nawet Bobbi, choć starała się obserwować gdzie kto się oddalił, musiała to po części zgadywać, bo w końcu sama również pozostawała w ruchu... Na szczęście światła łodzi podwodnych - choć z tej odległości już słabe - mogły służyć za punkt orientacyjny... Przynajmniej zakładając, że nie dryfowały - jak stało się wcześniej z nożem Chavez.
Na tak krótkim odcinku mogło to jednak nie mieć większego znaczenia - bo obu kobietom stosunkowo szybko udało się dotrzeć do krawędzi, wzdłuż której pozostawało im tylko skierować się w dół. Od wizyty Clinta w tym miejscu nic się nie zmieniło, więc z zewnątrz bohaterki mogły zaobserwować dokładnie to samo, co on wcześniej: kamienną powierzchnię z wąskimi oknami i pozbawionym drzwi wejściem... Z którego teraz wypłynęło kilka malutkich, częściowo przezroczystych rybek. Do tego rząd kolumn - i wytarte zdobienia, których niestety nie dałoby się lepiej zidentyfikować. Czas i woda za bardzo im zaszkodziły... Nie wspominając już zapewne o tym, co prawdopodobnie zniszczyło kiedyś ten cały... Pałac, świątynię, miasto? Bo coś chyba musiało się stać.

***

Jedna uwaga, zresztą wynikająca z treści, ale na wszelki wypadek: pewnie dobrze by było, gdyby Clint odpisał pierwszy, skoro on już jest na miejscu i może przynajmniej częściowo zbadać teren przed przybyciem pań.

_________________

Głębina w okolicach sygnału - Page 2 GlOj7xo

No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Miss America

Miss America

Liczba postów : 99
Data dołączenia : 30/05/2015

Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Głębina w okolicach sygnału   Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Icon_minitime1Czw Maj 30, 2019 9:48 am

Zaangażowanie Americi  w projekt oznaczony jaki misja naukowo – badawcza, mogło poddać w wątpliwość powszechna opinię o Shield, jako organizacji  niezwykle profesjonalnej i  skutecznej, a przy tym posiadającej w swoich szeregach agentów o szerokich kompetencjach. Nawet jeśli przyjąć założenie, że dziewczyna znalazła się tu tylko  po to by zdobywać doświadczenie, to dość łatwo dało się zauważyć, iż panna Chavez nie zalicza się do najbystrzejszych uczennic. Nastolatka nie potrafiła prowadzić obserwacji, szukać i opisywać anomalii czy formułować twierdzeń. Brakowało jej cierpliwości, opanowania i umiejętność skupienia się na celu, a dodatkowo wszystko komplikował fakt, iż Ziemia w dalszym ciągu stanowiła dla niej zupełnie obcą cześć Wszechświata, w związku z czym swoją uwagę America koncentrowała na zupełnie innych aspektach otaczającej ją rzeczywistości, niż robili to pozostali członkowie jej grupy. Bohaterka nie była w stanie określić co jest normalne, a czego z całą pewnością nie powinno być na dnie oceanu. Na jej logikę skoro większa część planety pokrywała woda, to ludzkość powinna zamieszkiwać właśnie te rejony, zamiast tłoczyć się na dużo uboższych skrawkach lądu. Poza tym, gdyby ktoś ją spytał, to największą anomalią jaką odkryła na tej planecie, nie posiadającą żadnego racjonalnego wytłumaczenia, istnienie której wydawało jej się bezcelowe, pozbawione sensu i w ogóle nie dające się opisać inaczej jak błąd ewolucji, jest obecność rasy mężczyzn. Jak również fakt że nikt się nad tym zjawiskiem nie pochylał, uznając powyższe za normalność.
America zdecydowała, że jak tylko wróci, spróbuje zapytać o to Kate. Tymczasem jedynie westchnęła głośno, słysząc ze jej pomysł agresywnego podejścia do tematu, na chwilę obecną nie zyskał aprobaty.  Dziwne. Gdzie jak gdzie ale akurat w tym miejscu ryzyko tego iż prze rozwałce cos runie in na głowy było praktycznie żadne. Przynajmniej ona sama nie musiała czekać na odpowiedź łucznika, jako że przepływająca obok niej Bobbi, wskazała nastolatce właściwy kierunek, w którym ta mogła popłynąć. A raczej polecieć zaważywszy na to iż przemieszczając, America się nie wykonywała żadnych ruchów kończynami.
Zanim jednak dziewczyna zdecydowała się skierować w tamtą stronę, po raz ostatni spojrzała w kierunku „flagi”, upewniwszy się ze ta stoi jak należy. Stała. A nawet więcej, dzięki nieznacznym prądom morskim zachowywała się jakby powiewała na wietrze. America byłą z siebie dumna. Błyskawicznie dogoniła Mockingbird, przy okazji z zaciekawieniem rejestrując fakt, iż poza ich czwórką pozostali agenci jakoś specjalnie nie spieszyli się do przeszukiwania podwodnej piaskownicy. Tak jakby tamci obawiali się, że w każdej chwil spod drobnych ziaren piasku, może wyskoczyć coś co ich ugryzie. A może bali się tych złośliwych małych rybek? Nawet złośliwa pierdoła kierujący ich łodzią, dziwnie ucichł, nie wtrącając się do rozmowy.
Chwile później nastolatka zatrzymała się mając przed sobą kolejną morską wyrwę i jeszcze bardziej nieprzeniknione ciemności.
- Czyli spadliśmy na samo dno, a teraz schodzimy jeszcze niżej? – Zakomunikowała America, choć raczej nie spodziewała się uzyskać na to pytanie jakiejkolwiek odpowiedzi. Przynajmniej światło latarki potwierdziło jej wcześniejszą teorie o „serowatości” podmorskiej budowli. Ta może i była okazała, posiadając imponujące rozmiary, ale raczej nie wyglądała solidnie. Nastolatka szybko doszła do wniosku że prawdopodobnie byłaby w stanie rozwalić ją przy użyciu tylko i wyłącznie swoich pięści. – Będę musiała zrobić kolejna flagę. – Podsumowała dziewczyna, uświadomiwszy sobie że kluczowe odkrycia wciąż są przed nimi.

//sorki nie mogłam się powstrzymać
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hawkeye
Ph.D. in friends with benefits
Hawkeye

Liczba postów : 296
Data dołączenia : 23/05/2012

Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Głębina w okolicach sygnału   Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Icon_minitime1Nie Cze 02, 2019 9:56 pm

Clinton mógł odpowiedzieć tak logicznie, jak tylko się dało:
No nie wiem. Ta, w którą popłynąłem? — jego ton nie brzmiał pretensjonalnie. Prędzej jak marna, nieprzekonująca próba żartowania sobie. Mogło to być spowodowane albo gorszym samopoczuciem, albo dlatego, że jego uwaga mimo wszystko kierowała się na coś innego. Co faktycznie widział i mógł nawet dotknąć!
Jak zobaczycie niżej światło to ja! — zapowiedział, bo więcej pomóc nie mógł. Organizacja nie chciała wspomóc agentów i dać im kompasy czy chociaż coś w tym stylu. Nie znał się na tym na tyle, by wszystko móc wyrecytować z pamięci. Skoro SHIELD miało do nich interes to SHIELD powinno było jak najlepiej się przygotować.
Tak czy siak, w oczekiwaniu na posiłki, Clinton nie miał zamiaru gdzieś przycupnąć i nic nie robić.
Rybki, na szczęście, nie przestraszyły go na tyle, żeby musiał się obawiać o stan swojego serca. Wielokrotnie Bobbi i Steve wypominali mu, że pije za dużo kawy. Choć może bardziej byli pod wrażeniem zaistniałego układu kawonośnego u Bartona, w związku z czym ograniczone było prawdopodobieństwa wystąpienia zawału? W końcu nie musiał mieć supermocy. Wystarczył dodatkowy układ i byłoby wyjątkowo dobrze.
Kształt sali go zainteresował. Powiódł od tego punktu latarką, naokoło. Nie zakładał, że będzie w stanie wszystko perfekcyjnie zobaczyć, do tego może pojawią się jakieś większe przeszkody, ale jeśli to owal czy całkowicie okrągłe to zawsze jakaś wiedza. W końcu badacze będą mogli to wykorzystać, gdyby byli bardziej zainteresowani Utopionym Miastem. Niemniej, dla Clinta prezentowało się to jak hall wejściowy, więc na pewno prowadziło gdzieś dalej…
...w czym zapewniły go masywne drzwi, które rzucały się w oczy i zwracały na siebie uwagę co bardziej ciekawskich osób. Podpłynął do nich, jakby chcąc sprawdzić ich humor. Nic jednak nie osiągnął, bo ani jedno, ani drugie skrzydło nie miało zamiaru drgnąć. Ewentualne poszukiwania klamki też na nic się nie zdały.
Obejrzał wytłoczony wzór, przesunął po nim palcami i oddalił się. Próbował znaleźć jakiś mechanizm, który mógłby uruchomić drzwi bez konieczności użycia siły. A także chciał sprawdzić czy na innych ścianach, kolumnach czy choćby przy kamiennych ławach mieściły się jakieś części ze wzoru na drzwiach.
Z flagą jeszcze się wstrzymaj. Sprawdźmy czy coś tutaj nie jest ruchome — powiedział Clint do przybyłych kobiet. Te mogły wcześniej przekonać się, jeśli któraś postanowiła podpłynąć do okazałych drzwi, że nie ma za co złapać, aby te pociągnąć lub popchnąć. — Jeśli nic nie będzie to wtedy sprawdzimy twoją siłę — napomknął z lekkim rozbawieniem i podpłynął do Chavez.
Póki nie sprawdzą pomieszczenia, w którym są aktualnie, to lepiej na razie nic nie rozwalać. Nie wiadomo jaki będzie tego efekt, a nie chciał, żeby coś runęło mu na czerep.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mockingbird

Mockingbird

Liczba postów : 41
Data dołączenia : 24/07/2013

Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Głębina w okolicach sygnału   Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Icon_minitime1Pią Cze 07, 2019 8:52 pm

- Tylko nie zgub się, Jess. - Bobbi zwróciła się do koleżanki po fachu. Nie było w tym żadnej złośliwości, a raczej troska. W tych ciemnościach zgubienie się należało to rzeczy łatwych. Wystarczyło zgubić kierunek, w którym się wcześniej poruszało i oddalenie się od reszty gotowe. A tlenu też nie mieli nieskończoną ilość, musieli uważać na to, co robią i jak szybko się poruszają. Miała nadzieję, że ich agent z łodzi podwodnej poinformuje ich kiedy będzie się zbliżał czas, by wracali do niego na pokład. Inaczej świat straci piątkę wspaniałych ludzi.
Wierząc, że Jess sobie poradzi, Mockingbird nie zwlekała dłużej i ruszyła przed siebie wraz z Americą. Po pewnym czasie dotarły do wyrwy, gdzie musiały popłynąć dalej w dół. Uśmiechnęła się lekko na komentarz nastolati odnośnie schodzenia na samo dno. Ciekawe czy dwuznaczność tekstu była celowa, czy też może zupełnie przypadkowa.
- Jak to niektórzy mówią, bezdenne dno. - skomentowała, płynąc w dół wzdłuż ściany. Wkrótce dotarli do wejścia, a płynąc kawałek dalej dogonili Clinta. Kobieta rozglądała się dookoła z zaciekawieniem pomieszczeniu, w którym się znaleźli. Nie było ono jakieś specjalnie wielkie, kawałek dalej na ich drodze stały sporych rozmiarów drzwi. Bobbi podpłynęła do nich, oglądając je uważnie. Zauważyła zarówno brak klamki, jak i zdobienia na ich powierzchni. Coś co przypominało fazy księżyca. Jeśli drzwi nie miały klamki to albo otwierał je jakiś mechanizm, albo magia. Albo dawni mieszkańcy tego miejsca byli wyjątkowo silni i musieli po prostu przepychać skrzydła drzwi w te i we wte.
- Clint dobrze mówi. Najpierw obejrzyjmy czy nie ma tu jakiejś ukrytej dźwigni lub czegoś w tym rodzaju. Jeśli nic nie znajdziemy to pokażesz nam, na co cię stać. - odezwała sie przez komunikator. W międzyczasie agentka już wzięła się za dokładne oglądanie i macanie ściany dookoła drzwi. Mechanizm mógł być ukryty tuż obok nich. Miała więc zamiar sprawdzić je z każdej strony. Jeśli America będzie musiała użyć siły to oby drzwi nie były chronione jakimś zaklęciem, którego nawet jej siła nie przełamie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
Loki

Liczba postów : 3987
Data dołączenia : 23/05/2012

Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Głębina w okolicach sygnału   Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Icon_minitime1Sob Cze 08, 2019 4:18 pm

Prawdopodobnie ze względu na materiał użyty do wykonania drzwi, umieszczone na nich wzory zachowały się w niezłym stanie. Część z nich trochę się starła, ale nie na tyle, aby nie dało się łatwo stwierdzić co dany element reprezentował... Pomijając rzecz jasna te fragmenty, które zdawały się być po prostu przypadkowymi szlaczkami. I tak jak ciężko byłoby rozpoznać jakie dokładnie kwiaty i liście zostały wytłoczone na powierzchni metalu, tak przynajmniej fazy księżyca musiały być oczywiste.
Odzwierciedlały przechodzenie form w sposób, jaki dałoby się zaobserwować z półkuli północnej, co nie powinno dla nikogo stanowić żadnego zaskoczenia, bo właśnie na niej się te ruiny znajdowały... O ile ktokolwiek zwrócił w ogóle na ten szczegół uwagę. Na szczycie królował nów, oddawany przez okrągłe wgłębienie; na prawo od niego i nieco niżej umiejscowiono okrąg z większą częścią wklęśniętą i wąskim fragmentem po prawej wypukłym... I tak dalej, schodząc aż do znów całkowicie wgłębionej pełni na samym dole, a potem z powrotem lewą stroną. W sumie osiem "obrazków", z których dwa były identyczne. Element odpowiadający pełni najwyraźniej najbardziej oberwał zębem czasu, gdyż jego powierzchnia - ta wklęśnięta - prezentowała się bardzo nierówno, jak gdyby miejscami została mocniej wytarta przez wodę.
Macanie ściany dookoła drzwi potwierdziło z kolei to, co orzec można było już na pierwszy rzut oka, szczególnie mając świadomość tego, iż budowla najwidoczniej od dawna znajdowała się w oceanie - a mianowicie to, że kamienne mury tego miejsca nie były w najlepszym stanie. Co prawda nic nie wskazywało na to, aby miały zaraz zawalić się drużynie na głowę, ale drobne fragmenty zdobień - i nie tylko - kruszyły się pod dotykiem, czyniąc te płaskorzeźby jeszcze trudniejszymi do lepszego zidentyfikowania. Naciskanie ich niczego jednak nie odsłaniało, przynajmniej nie w pobliżu samych drzwi; żadnych zapadni, dźwigni, fragmentów do przesunięcia - które mogłyby odpowiadać za otworzenie przejścia. Nic. Wyglądało na to, że naprawdę pełniły funkcję czysto estetyczną.
Oddalenie się od tego centralnego punktu w pomieszczeniu mogło z kolei zaprowadzić aż do bocznych ścian - dowodzących, iż sala powstała jednak na planie prostokąta. Same w sobie niczym się nie wyróżniały, przypominały swoje zdobione sąsiadki, a w przybliżeniu na ich środku ustawione zostały kolejne misy, po jednej na ścianę. Sama ich liczba w takim miejscu mogła zastanawiać; do czego służyły i czemu w ogóle właśnie tutaj je umieszczono? W połączeniu z symbolami na drzwiach stanowiły chyba w tym momencie jedyne wskazówki względem tego, jaką rolę pełniła niegdyś ta budowla.
To głównie misy odbijały światło latarek członków grupy... I oczywiście drzwi do następnej sali również. Były to największe metalowe elementy w pobliżu. Mimo to przy jednym z głazów - na prawo od głównego wejścia - wciąż coś blado pobłyskiwało... I w tych warunkach trudno byłoby to ocenić, ale może nawet świeciło samo, zamiast tylko rzucać refleksami? Była to ta sama rzecz, którą dało się zauważyć przy wpływaniu do pomieszczenia.

_________________

Głębina w okolicach sygnału - Page 2 GlOj7xo

No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Miss America

Miss America

Liczba postów : 99
Data dołączenia : 30/05/2015

Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Głębina w okolicach sygnału   Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Icon_minitime1Nie Cze 09, 2019 1:26 pm

America uśmiechnęła się krzywo, słysząc sugestię starszych uczestników wyprawy. Teraz wszystko wydawało się prostsze. Co prawda ona nie miała nic przeciwko temu aby jak najszybciej zabrać się za odkrywanie tutejszych zagadek, w bardziej bezpośredni sposób niż poprzez same przyglądanie się rzeźbom, jednak w żaden sposób nie wpisywało się jej to w rzekomą naukę, po jaką miała się tu wybrać. Akurat w kwestii robienie demolki na pewno w niczym nie ustępowała zarówno Bobbi jak i łucznikowi. W zasadzie powinna się domyślić, że nie została wybrana do tej misji z racji bycia ekspertem od geologi morskich głębin, a głównie z racji swojej siły. Chociaż sama nastolatka raczej nie uważała się za szczególnie mocną. Avengers z pewnością posiadali większych mięśniaków. Tymczasem na tle mieszkańców Utopi, America mogła uchodzić raczej za przeciętną. Oczywiście nie licząc tych momentów, w których traciła kontrolę nad sobą. Wówczas potrafiła niszczyć planety. A że napady złości zdarzały się jej dość często, nic dziwnego że one specjalnie nie protestowały, na pomysł nastolatki wyruszenia w długą podróż.
- Obiecałam Kete że będę nad sobą panowała i niczego nie zniszczę – zauważyła panna Chavez – więc jakby co, to… no nie wydajcie mnie.
Wspomniana przed chwilą obietnica złożona przyjaciółce, dotyczyła nie tylko utrzymania samokontroli, ale również tego, by starać się jak najlepiej reprezentować Młodych Mścicieli, tym samym udowadniając że grupa nastolatków może być wartościowym wsparciem dla rożnego rodzaju ekspedycji, nie tylko z względu na pojedyncze cechy, takie ja na przykład siła Americi. Właśnie dlatego dziewczyna usilnie wpatrywała się w rzeźby, starając się być tą, która rozwikła zagadkę. Tylko co tu rozwiązywać, skoro nic z tych rzeczy nie miało sensu. Księżyc, księżyc, księżyc, księżyc. Nic ciekawego. Nastolatka spojrzała w górę, próbując przeniknąć wzrokiem morskie głębiny. Na pewno nie docierało tu światło słoneczne, a co za tym idzie tym bardziej te odbijanie przez ziemskiego satelitę. Z tego powodu wizerunek księżyca pasował tutaj mniej więc tak samo jak rycina krowy.
- Dlaczego ktoś miałby namalować rzeczy których nigdy nie widział?  - Głośno zastanawiała się America, usiłując zrozumieć co wspólnego mogły mieć syrenki z fazami księżyca? Nawet jeśli kojarzyły związane z nim morskie pływy, to i tak raczej nie gapiły się w niebo. Teorię o tym iż budowla mogła powstać na powierzchni, a następnie być tu zrzuconą, dziewczyna również postanowiła odrzucić. W tej sytuacji całość raczej nie wylądowałaby pod tak równym kątem. Ktoś zatem musiał wypływać na górę, patrzeć, a następnie wracać na dół i rysować. Bez sensu. Podobnie jak wszystko tutaj.
America szybko zmęczyła się tymi naukowymi rozważaniami, postanawiając że tym razem pozwoli rozwiązać zagadkę komuś innemu, w czasie gdy ona sama zamię się czymś pożytecznym, jak na przykład stworzeniem kolejnej flagi. To że nie potrzebowała jej już teraz, nie oznaczało wcale iż dobrze będzie mieć takową pod rękom, gdy już wyprawa dotrze do celu. Póki co nastolatka rozsiadłą się na jednej z wielkich mis, stających pod ścianą, tam gdzie jej zdaniem było najrówniej i najjaśniej. W tym miejscu trudno o lepsze warunki by przy pomocy grotu wyciąć z bluzy narodowe barwy.
- A może wystarczy po prostu zapukać? - Zasugerowała America, ciekawa kto lub co mogłoby im otworzyć. Chodź z drugiej strony przy takim rozmachu ekspedycji, jeśli  odnaleziona przez nich siedziba miała swojego gospodarza, ten już dawno powinien ich zauważyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Głębina w okolicach sygnału   Głębina w okolicach sygnału - Page 2 Icon_minitime1

Powrót do góry Go down
 
Głębina w okolicach sygnału
Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Reszta planety :: Oceany :: Okolice sygnału z dna Oceanu Spokojnego-
Skocz do: