Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

 

 Luwr

Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Black Cat

Black Cat

Liczba postów : 369
Data dołączenia : 16/10/2012

Luwr Empty
PisanieTemat: Luwr   Luwr Icon_minitime1Pon Kwi 08, 2019 8:55 am

Luwr Luwr-99bf63fbae0d7791835519559f3d1ac2

Jedno z największych muzeów na świecie, mieszaczce się w dawnym pałacu królewskim wzniesionym przez ktróla Filipa II Augusta. Stanowi jedno z ważniejszych punktów orientacyjnych stolicy Francji. Luwr położony jest między ulicą de Rivoli i prawym brzegiem Sekwany oraz ogrodami Tuileries i rue du Louvre w obrębie 1. dzielnicy. W kompleksie budynków o całkowitej powierzchni wynoszącej 60 600 metrów kwadratowych znajdują się zbiory liczące około 300 000 dzieł sztuki od czasów najdawniejszych po połowę wieku XIX, dzieła światowego dziedzictwa o największej sławie takie jak np. stela z kodeksem Hammurabiego, Nike z Samotraki, Wenus z Milo, Mona Lisa Leonarda da Vinci.
Obecnie Luwr podzielony jest na trzy sekcje odpowiadające trójdzielnemu układowi przestrzennemu budowli. Punktem wyjścia jest Hall Napoleona położony poniżej szklanej piramidy. Mieszczą się tam informacja, kasy biletowe, kawiarnie, butiki z pamiątkami oraz wejścia do trzech pawilonów którymi są:
   • Sully, która obejmuje najstarsze zachowane zabudowania pałacu skupione wokół Cour Caree – dziedzińca wewnętrznego.
   • Denon, południowe skrzydło pałacu położone przy brzegu Sekwany.
   • Richelieu, północne skrzydło pałacu położone przy ulicy Rivoli.
Powrót do góry Go down
Black Cat

Black Cat

Liczba postów : 369
Data dołączenia : 16/10/2012

Luwr Empty
PisanieTemat: Re: Luwr   Luwr Icon_minitime1Pon Kwi 15, 2019 10:48 am

Black Cat była zniecierpliwiona i zmarznięta. Nie miała pojęcia że wieczory w Paryżu mogą być tak chłodne, a umówieni lokalni przewodnicy okazać się nad wyraz niepunktualni. Kimkolwiek był osobnik polecony przez pana Muchę, najwyraźniej nie wiedział czym grozi spóźnienie się na randkę i towarzystwo zirytowanej kobiety. Czyżby jej wątpliwe szczęście znów dało znać o sobie? Złodziejka nie mogła tego wykluczyć, zwłaszcza gdy okazało się ze wejście do Luwru, te z jakiego miała dziś skorzystać, prowadziło przez podziemny tunel. Ciemny, wilgotny i oczywiście zimny. Według słów jej towarzysza, obecne muzeum niegdyś było królewskim pałacem, a biorąc pod uwagę spore doświadczenia monarchii francuskiej w kwestii ludowych rewolucji, potrzeba posiadania alternatywnej drogi ucieczki z swojej siedziby, wydawała się dla króla czymś naturalnym. Jednak zdaniem Felicji ów tunel służył raczej do organizacji dyskretnych schadzek, chociaż gdyby to ona była królową, na pewno nie zadawałaby sobie tyle trudu by ukryć własne pragnienia przed swoim dworem.
- A co z ochroną i całym systemem bezpieczeństwa? – Zainteresowała się Balck Cat.
- Tym proszę się nie martwić. Przyjaciel panienki zadbał o wszystko, w ramach również oczekując realizacji zobowiązania. – Dość ogólnikowo wytłumaczył przewodnik, zapewne mając na myśli deklarację Felicji pozostawienia wszystkiego w nienaruszonym stanie.
Po głębszej analizie tematu, Black Cat doszła do wniosku iż pewne elementy w tej układance mają sens. Posiadając niczym nieskrępowany dostęp do zbiorów muzealnych, jej skrzydlaty znajomy zapewne uważał Luwr za swoją własność, a co za tym idzie sam zapewniał jego ochronę. Po cóż kraść pojedyncze eksponaty, jeśli można mieć wszystko, elegancko oprawione i pod należy a opieką? Umowa z rządem musiała być prosta. Nic nie znika, zwiedzający mają to czego oczekują, a wokół panuje ład i porządek. Sporna sprawą były zapewne podziały zysków.  Po namyśle złodziejka uznała ze nie będzie roztrząsać tego tematu. Dużo ważniejszą dla niej informacja był fakt, że jeżeli coś tu nagrzebie, będzie miała na głowie nie tylko lokalne, czy światowe ograny władzy, ale również świat przestępczy w osobie pana Muchy i jego koneksji.  
Nie żeby w jakikolwiek sposób przeszkadzało jej powyższe, ale jako słowna kobieta, zamierzała trzymać się zobowiązania. Tym bardziej iż zjawiła się tu jedynie w poszukiwaniu pewnej księgi. Oficjalnie nieistniejącej, więc tym bardziej nie będzie można oskarżyć jej o kradzież czegoś czego się wcześniej nie posiadało, a co do której w ostateczności można posłużyć się telefonem by wykonać kopię. Zakładając oczywiście że rzucanie zaklęć nie wymaga opasłych, nadgryzionych zębem czasu, solidnie okutych, zakurzonych ksiąg z pożółkłymi kartkami i wyblakłym atramentem? Odczytanie formułki z ekranu smartfonu powinno być tak samo skuteczne.
- Inkwizycja? Czarna magia? Demony? Tropienie czarów? Przepraszam ale to poważna instytucja, nie zajmujemy się tutaj wytworami ludzkiej wyobraźni. – Oburzył się przewodnik, gdy Black Cat sprecyzowała czego szuka.
- To dzienne. Zdaje się że macie tu całkiem pokaźną kolekcję odnośnie różnych wierzeń i sposobów walki z nimi. – Zauważyła złodziejka.  - Oczywiście rozumiem że wygodnie jest dokumentować „dzikość” innych ludów, jednocześnie swoją mroczną przeszłość zamiatając pod dywan, co nie zmienia faktu, że jak go nazwałeś „nasz wspólny przyjaciel” pozwolił mi zobaczyć wszystko, a chyba nie chcesz pan go rozczarować.
- Nie mam pojęcia gdzie i czy w ogóle mamy tu taką księgę. Próbowała pani w Bibliotece Narodowej? – Bronił się przewodnik.
- Nie drażnij mnie pan i zacznij szukać. Gdyby książeczka leżała ot tak sobie na półce w czytelni, nie zmuszałabym się do obejrzenia ciągu cholernych kabaretów. – Wyjaśniła poirytowana złodziejka.
Powrót do góry Go down
Taskmaster

Taskmaster

Liczba postów : 133
Data dołączenia : 21/10/2012

Luwr Empty
PisanieTemat: Re: Luwr   Luwr Icon_minitime1Nie Kwi 21, 2019 12:15 pm

Płatny zabójca przygotowywał się do zlecenia, w tanim hotelu na przedmieściach Paryża. Zadanie, którego miał się podjąć otrzymał zwyczajowym kanałem, przy czym brzmiało podejrzanie łatwo, jak na specjalistę jego kalibru. Miał wyeliminować policyjnego informatora w szeregach organizacji przestępczej. Nic w tym dziwnego, ale zlecenie zawierało kilka nietypowych elementów. Informator miał znaleźć się w nocy w Luwrze, gdzie jedynym świadkiem miał być gość tajemniczego zleceniodawcy Pana Ćmy.  I właśnie w tym miejscu spodziewał się problemów, bo potencjalnemu świadkowi włos z głowy miał nie spaść. Lokacja dawała mu spore pole do popisu, biorąc pod uwagę brak innych świadków. Przy ofierze, miał znaleźć swoje następne zlecenie, a nie był fanem takiej metody komunikacji. W sumie wszystko proste. Zbyt proste. Musiał się upewnić, ze nagrania monitoringu będą pokazywać poprzednią noc, mimo, że jego pracodawca liczył pewnie na nagranie z czynu, żeby potwierdzić wykonanie przez najemnika TEJ części zlecenia. Masters nie dość, że nie ufał Panu Ćmie, to nie zamierzał mu dawać satysfakcji. Jego reputacja powinna starczyć. Proste zabójstwo, ale głupie. Może Hub wybrała mu takie zadanie, żeby się rozruszał. Co to jest w ogóle za przydomek Pan Ćma? Pokręcił głową.
I pomyśleć, że jeszcze wczoraj nie znał swojego imienia, a dzisiaj ma dokonać wyroku na policyjnym szpiclu. Dwa dni temu obudził się na jachcie dryfującym po Sekwanie. Nie wiedział o sobie prawie nic, póki wczoraj nie skontaktowała się z nim Hub, jego agentka. Wytłumaczyła mu, że nazywa się Tony Masters, jest najemnikiem i to nie pierwsze kłopoty z pamięcią. Dużo, jak na jeden raz, a dzisiejszy dzień niósł ze sobą kolejną niespodziankę. Tym razem w postaci pierwszego zlecenia. Znaczy pierwszego po utracie wspomnień, bo z tego, co rozumiał, ma bogate portfolio.
Kończył wkładanie taktycznego kombinezonu i spojrzał powątpiewająco na pelerynę. Nie do końca rozumiał, jak ma mu pomóc w wykonaniu zlecenia, ale rozumiał potrzebę utrzymania marki. Zamocował pelerynę i została mu tylko maska do uzupełnienia wyglądu. Małe cudo techniki w postaci czaszki i jednocześnie znak rozpoznawczy Taskmastera. Wyglądała na szyderczo uśmiechniętą, gdy Tony na nią patrzył. Westchnął, założył ja na głowę i zarzucił kaptur.
Spędził kilka następnych minut na analizowaniu swojej ruchliwości w kostiumie. Już wczoraj miął okazję potrenować kilka ruchów walki wręcz i koordynację ręka-oko Wiedział, że to dla niego nie pierwszyzna, a noszony strój, ani trochę mu nie zawadzał. Co więcej, poczuł w nim coś znajomego, jakąś cząstkę przeszłego życia. Uśmiechnął się do siebie. Potem uzbroił się w dwie Beretty, miecz, tarczę i nóż taktyczny. To wszystko na wypadek komplikacji, bo do wykonania zlecenia będzie mu potrzebny jedynie jedwabny sznur. Zerknął na zegarek. Do zachodu słońca miał jeszcze trzy godziny. Wystarczająco dużo, by dotrzeć do muzeum, rozprawić się z strażnikami i przeprogramować monitoring. Bułka z masłem!
Droga obyła się bez kłopotów, ochroniarze w Luwrze również zostali łatwo spacyfikowani, zostało mu więc danie główne. Podłączył się do prawdziwego obrazu z kamer i zlokalizował swój cel. Aktualnie oprowadzał on po opuszczonym muzeum młodą kobietę. Zabójca nie miał pewności kim była, ale otrzymał wyraźne polecenie, że nie może jej się stać krzywda. Robota to robota, trzeba wykonać co do joty.
Najemnik odczekał, aż kobieta oddali się od swojego przewodnika na znaczną odległość. Nie było to trudne, bo jej uwaga wydawała się być pochłonięta poszukiwaniami. Wychynął z korytarza niczym duch nawiedzający paryskie muzeum. W półmroku wyglądał jak lewitująca czaszka, za którą ciągnął się biały welon. Na ten widok, skazany na śmierć wydał z siebie wrzask, jakiego nie powstydziłaby się diwa operowa. Chciał się chyba rzucić do ucieczki, ale tak się ze strachu zaplątał we własne nogi, że niemal wpadł swojemu oprawcy w ręce. Tony miałby chyba łatwiejszą robotę tylko, gdyby tamten sam założył sobie pętlę i podał koniec liny. Tak czy inaczej, mężczyzna zawisł na ramieniu zabójcy, a nad podłogą trzymał go tylko sznur, owinięty wokół szyi. Kopał nogami i charczał, dusząc się. Teraz kolej na najgorszą część.
- Pozdrowienia od Pana Ćmy - powiedział do informatora zachrypniętym basem
Gdy miał już za sobą wypowiedzenie zawartej w kontrakcie i strasznie żenującej kwestii, przystąpił do przyjemniejszych spraw. Szarpnął gwałtownie łamiąc szpiclowi kark. To było znajome uczucie, uczucie odebrania życia drugiej osobie, uczucie zadowolenia z dobrze wykonanego zadania. Dopiero teraz poczuł się pewnie w bądź co bądź nowej sytuacji. Nie pierwszy raz zabił i na pewno nie ostatni. Pozwolił by ciało nieboszczyka osunęło się na posadzkę i mruknął do siebie.
- Pan Ćma, co za durne miano.
Powrót do góry Go down
Black Cat

Black Cat

Liczba postów : 369
Data dołączenia : 16/10/2012

Luwr Empty
PisanieTemat: Re: Luwr   Luwr Icon_minitime1Pon Kwi 22, 2019 9:45 am

Zgodnie z tym co opowiedziała w Le Chat Noir, Black Cat spodziewała się kłopotów. Zwykle zaczynała się niepokoić właśnie wtedy gdy wszystko szło sprawnie i gładko, podejrzewając, że jej wyjątkowy dar, szykuje coś specjalnego. Oczywiście cały czas napotykała pewne niedogodności, jednak problemy typu wilgotny i ciasny tunel, czy ponury, zamknięty w sobie i niezbyt zorientowany w temacie przewodnik, nie mogły uspokoić złodziejki. Obaw Felicji nie rozwiewało również to iż podziemia Luwru urządzone zostały nie z myślą o zwiedzających, ale tak by maksymalnie wykorzystać powierzchnię magazynową. Artefakty, które z rożnych względów nie znalazły się jeszcze w głównej galerii, upychano jeden przy drugim, wykorzystując w tym celu każdą wolną przestrzeń. Były tu przedmioty czekające na renowacje, takie których pochodzenie i wartość dopiero należało zbadać lub te do których przygotowywano odpowiednią ekspozycję, a także rzeczy o istnieniu jakich świat zewnętrzny nie miał się nigdy dowiedzieć. Te ostatnie interesowały Felicję najbardziej.
Swoją drogą kobieta zastanawiała się dlaczego w przypadku książek, które bez trudu przetrwany setki lat w zapleśniałych piwnicach, nagle zaczęto stosować środki zapobiegawcze, w obawie iż w idealnie sterylnych warunkach, podobna sztuka mogłaby im się nie udać? Niestety dla Black Cat nic nie zapowiadało że jej poszukiwania mogą zakończyć się szybko. To nie była biblioteka gdzie zbiory są katalogowane i układane według określonego klucza. Tutejsze miejsce przypominało raczej siedzibę jakiegoś podstarzałego alchemika bałaganiarza, upychającego swój dobytek buye jak i gdzie. Jednak największym problemem było to iż niemalże wszystkie te książki spisane zostały po łacinie. Złodziejka od biedy znała francuski, jednak takiej niedogodności się nie spodziewała. Na szczęście chwilowo mogła ograniczyć się do przeglądania samych obrazków. Wiedziała jak powinien wyglądać ten którego chciała przywołać.  Sukkuba raczej nie da się pomylić z niczym innym. Zwłaszcza że gro postaci ukazanych w interesującej jej tematyce, posiadała dość charakterystyczny wygląd.
Jeśli każda epoka miała swój modowy styl, to ta najwyraźniej wyrażała go poprzez zamiłowanie do ludzkich czaszek. Większość postaci na rycinach była przedstawiana właśnie w ten sposób. Felicji trudno było skomentować powyższe, inaczej niż poprzez wyrażenie nadziei, że ów trend nie powróci szybko.
- Protégé tenebris. Rector animarum. (Protegowany ciemności. Przewodnik dusz.) - Przeczytała Felicja przyglądając się kolejnemu obrazowi przedstawiającemu postawnego mężczyznę z płaszczem i  łysą czachą na karku. Black Cat zastanawiała się właśnie kto wymyśla tak długie i skomplikowane nazwy, gdy nagle usłyszała okrzyk przerażenia wydobywający się z gardła jej przewodnika, a chwilę później ujrzała demona … którego najwyraźniej przed chwilą sama przywołała.
Refleksja iż poprzez samo wypowiadanie imienia czorta może sprowadzić go swojego świata, przyszła zbyt późno.
- Chciałaś komplikacji to właśnie je masz. Zdaje się ze wdepnęłaś po łydki w psią michę. - Ironicznie podsumowała  Black Cat, jednocześnie samej chowając się między regałami w nadziei iż demon może jej tam nie odkryć. Chociaż w przypadku istot piekielnych podobny pomysł wydawał się raczej kiepski. Za to można było spróbować czegoś innego, jak na przykład przypomnienia bestii o jej obowiązkach . Co prawda złodziejka ryzykowała w ten sposób dodatkowe wkurzenie ciemnej istoty, ale  zdaje się ze w swojej sytuacji i tak nie miała wielu alternatyw. - Nie mam nic wspólnego z żadnym Ćmą, Muchą, Ślimakiem ani innym robalem. - Odpowiedziała Felicja. - Tak w ogóle zanim coś powiesz, czy przypadkiem nie powinieneś służyć temu który cie przywołał?
Powrót do góry Go down
Taskmaster

Taskmaster

Liczba postów : 133
Data dołączenia : 21/10/2012

Luwr Empty
PisanieTemat: Re: Luwr   Luwr Icon_minitime1Pon Kwi 22, 2019 4:19 pm

Tony był pewien, że po zabiciu informatora, najtrudniejsze już za nim. Wybuch kobiety szybko wyprowadził go z błędu. Przekrzywił głowę, niczym zaciekawiony pies, a przez głowę przebiegły mu setki pytań. Każde z nich można było sprowadzić do "o co jej chodzi?" Służyć, to słabe określenie na jego profesję, wszak w byciu wolnym strzelcem, najważniejsza była wolność.
- Ależ służę - wskazał teatralnie na nieboszczyka. - Przeprowadziłem go w zaświaty, czyż nie?
Na polecenie Pana Ćmy - zabójca dodał w myśli i pokręcił głową. Gdyby nie wyraźne wytyczne ją także by zlikwidował, a tak musi się z nią męczyć. Klęknął i zaczął przetrząsać kieszenie zmarłego, w poszukiwaniu następnego zlecenia. Znalazł portfel z dokumentami i kilkunastoma Euro, mniej lub bardziej przydatne bibeloty oraz pięknie tłoczone zaproszenie na kabaret. Schował wszystko do kieszeni na pasie. Powstał i jeszcze raz ocenił kobietę, świdrując ją wzrokiem. Wydawała się młoda, ładna, ale było w niej coś więcej. Taskmaster potrafił wyczuć drapieżnika, gdy się z takim zetknął. Może miał ją oszczędzić, żeby doprowadziła go do następnego zlecenia? Wątpił, by to było tak proste jak zaproszenie z adresem i godziną.
- Le Chat Noir?
Powrót do góry Go down
Johnny Blaze

Johnny Blaze

Liczba postów : 101
Data dołączenia : 29/08/2014

Luwr Empty
PisanieTemat: Re: Luwr   Luwr Icon_minitime1Pon Kwi 22, 2019 10:14 pm

Jon Blaze podróżując po Europie, zatrzymał się w Paryżu nigdy nie przypadał za zgiełkiem tego romantyzmu jaki tutaj wychodził, doskonale wiedział że to całe jest chowane przez mroczne wrota w których istnieją same demony. Ale cóż jedynym celem jest polowanie na te bestie by ludzie byli bezpieczni. Nie obchodziła go szczera wojna jaką się działa między śmiertelnikami, wyczuwając demona zatrzymał się z dala od Luwr, przygotowując biorąc strzeblę którą przewiesza sobie przez ramie, poprawie swoje czarne włosy który spiął w kok. Oraz inne niezbędne rzeczy które używają łowcy demonów, gdy nagle zauważył pewną księgę jaką wydawało mu się że ktoś mu ukradł, czując przeogromną aurę demona. Domyślał co się stało podchodząc do kobiety niczym cień, bo doskonale czuł jej umiejętności a walka z najróżniejszymi bestiami, dzięki którymi doświadczył tak cholernych przygód i wiedzy jaką teraz może wykorzystywać. Złapał ją za szyje przy tym tak umiejętnie by zarazem nie zrobić jej krzywdy oraz unieruchomić jako że miał demoniczną siłę, był przygotowany jeśli użyje siły fizycznej. - Czy ty jesteś świadoma co właśnie zrobiłaś ? - Odparł krótko, przy tym patrząc na dziwnie wyglądającego typa, który chyba za bardzo bierze moją modę na poważnie. - Teraz zrobisz dokładnie to co ci powiem, jeśli nie chcesz strać czegoś najcenniejszego co masz. - Wypuścił go z ucisku poprawiając swój kożuch, i podając jej dłoń przy tym się uśmiechając nie chciał jej zrobić krzywdy. Bo czuł że kieruje ją większa potrzeba i może był jej w stanie pomóc. - Wybacz za mój parszywy charakter, ale czasem demon którego mam w sobie lubi wrzuć do pieca.
Powrót do góry Go down
Black Cat

Black Cat

Liczba postów : 369
Data dołączenia : 16/10/2012

Luwr Empty
PisanieTemat: Re: Luwr   Luwr Icon_minitime1Wto Kwi 23, 2019 7:05 am

Biorąc pod uwagę że miała do czynienia z demonem, stwierdzenie iż problemy „zmaterializowały się” przed nią same, nie było do końca precyzyjne, za to bez cienia wątpliwości można było postawić tezę, że ta która przywołała upiora, nie miała bladego pojęcia jak odesłać ducha z powrotem do piekielnych czeluści. Ani tym bardziej jak namówić go współpracy. Black Cat zdawała sobie sprawę że zabójstwo zaufanego człowieka pana Muchy odbije jej się czkawką, a ewentualna próba wytłumaczenia mafiosowi iż sprawcą całego zamieszania jest demon, prezentowała się mało wiarygodnie. Jednak złodziejka szybko doszła do wniosku, że prawdopodobnym gniewem szefa paryskiej mafii będzie przejmowała się później. W pierwszej kolejności musiała skupić się na próbie przeżycia obecnego spotkania.
Sytuację dodatkowo komplikował fakt dość osobliwego rozumienia „służebności” jaką zdawała się wyznawać piekielna istota. Felicja zaczęła się obawiać, czy jeśli już uświadomi jegomościowi komu winien jest posłuszeństwo, w ramach podziękowań również nie dostanie biletu w zaświaty? Mimo dość nieciekawego położenia, takiego którego zapewne niewielu jej zazdrościło, a jeszcze mniej chciałoby się z nią teraz zamienić. złodziejka nie mogła pozbyć się nurtującego ją pytania, czy byłaby w stanie uwieść upiora? Nigdy jeszcze nie próbowała podobnych sztuczek, ale raz że ubiła wyzwania, a dwa zdawała sobie sprawę iż nie dowie się jeśli nie spróbuje. Zresztą, najwyraźniej już zaczęła to robić, na przykład poprzez zmianę rytmu oddychania, z przeponowego na taki przy którym efektowniej pracowała swoim biustem. „I wcale nie jest to oznaka paniki” – W myślach próbowała przekonać się Black Cat.
- Po pierwsze mocno nie wydaje mi się aby akurat to było jego życzeniem, a po drugie, spójrz na to. – Odpowiedziała kobieta ukazując demonowi trzymaną w dłoniach księgę gdzie wyryto rycinę z jego podobizną.
Felicja zgadzała się z stwierdzeniem że sam rysunek odbiega nieco od oryginału, ale zrzuciła to na fakt iż demon zapewne nie pozował do swojego portretu osobiście, a jeśli nawet, zapewne twórcy owego dzieła trudno było się skupić, jeśli w czasie malowania srał w gacie z strachu. W każdym bądź razie przesłanie wynikające z tej prezentacji było dość proste. To ona miała księgę, zatem tylko ona mogła przywołać upiora, a co za tym idzie, tylko ona jest tą której potwór powinien być posłuszny. Black Cat nie miała co do tego wątpliwości. Pytanie tylko czy pan demon również bedzie wystarczająco domyślny?
Wiele wskazywało że tak, ponieważ widząc zachowanie Felicji, piekielna istota wypowiedziała jej imię. Co prawda złodziejce bardziej pasowała angielska forma, ale ostatecznie uznała, że skoro jest w Francji, to nie powinna narzekać że trafił jej się francuski upiór. Poza tym ci tutaj podobno byli lepszymi kochankami.
- Tak, to ja. Jestem Le Chat Noir. Cieszę się że wreszcie doszliśmy do jakiegoś porozumienia. A skoro tak, to może zamiast mnie straszyć, podpowiesz jak zaprosić tu twoją koleżankę? O taką. – Spytała Black Cat, prezentując swojemu gościowi rycinę sukkuba.
Złodziejka przez moment zdążyła nawet pomyśleć iż jednak udało jej się zapanować nad sytuacja, gdy nagle poczuła uścisk na swojej szyi i wypowiedziane groźby pod własnym adresem. Tym razem ni w ząb nie wiedziała o co chodzi. Tym bardziej że chwile później owe groźby zamieniały się w … hmm… pojednawcze gesty?
- A ty tu czego? – Spytała poirytowana Felicja.
Powrót do góry Go down
Johnny Blaze

Johnny Blaze

Liczba postów : 101
Data dołączenia : 29/08/2014

Luwr Empty
PisanieTemat: Re: Luwr   Luwr Icon_minitime1Wto Kwi 23, 2019 8:18 am

- Posłuchaj mnie bardzo uważnie, zabawa z demonami jak mówisz by tobie służyły nie jest taką prostą sprawą. A tym bardziej z Córką Lilith i jedyną osobą którą na tym się zna i może ci pomóc jestem ja. - Wziął głęboki oddech prześlizgiem patrząc na kobiecy biust, przy tym się uśmiechając było mu głupio że Demon zemsty czasem panuje nad jego emocjami i nie potrafiąc przy tym racjonalnie myślał. Posiadał wiedzie demologiczną i wiedział do czego co knuje obiecując sobie że zadba o bezpieczeństwo ludzi, demony uwielbią coś za coś ale nigdy nie można zaprzedać duszy, bo po śmierci trafisz do jedynego miejsca które ci jest dane… do piekła, tak do tego cholernego miejsca w którym mało kto chciałbym trafić, jestem łowcą tych potworów i trafie razem z nimi. Ojcze wybacz mi że zgrzeszyłem ale chciałem uratować własną rodzinę a przez to zaprzedałem jedną rzecz jaką była mi potrzebna w życiu, nie wiedział co powiedzieć na to chciał znowu poczuć miłość chęć życia a tak już gubi się po świecie, nie potrafiąc odnaleźć czy jest w stanie żyć w nim. Gdzie jest miejsce na osoby która ma w sobie demona który łaknie dusz tych cholernych potworów. Pewien człowiek powiedział mi że by zabijać potwory trzeba nim się stać i to w sumie prawda, jestem jedyną osobą na tej ziemi której te bestie się obawiają, widziałem wiele razy piekło i nic ale to nic nie zmieni moich postepowań jeśli wiem co mnie czeka. Więc chce teraz brać życie garściami, jeśli będę w stanie chociaż patrząc na tą kobietę… przypomina mu jedną osobę z bardzo dawna. - Speak the devil and he shall appear (O Wilku mowa). - Nagle jego czaszka buchnęła płomieniami, chociaż był to w kolorze smoły, przez nie wyglądał tak przerażająco, zarazem jego cały ubiór był zniszczony jak by wyszedł z płomieni. Podobnie było z jego uzbrojeniem czyli strzelbą myśliwską na ramieniu, toporem który miał przy pasie oraz nożem myśliwskim, wkładając cygaro do ust który było nad palone z jego oczu wychodził dym jak i nosa. Co wyglądało przeraźliwe patrząc w oczy na Felicje by później zwróci uwagę na czaszkę (Taskmastera).
Powrót do góry Go down
Taskmaster

Taskmaster

Liczba postów : 133
Data dołączenia : 21/10/2012

Luwr Empty
PisanieTemat: Re: Luwr   Luwr Icon_minitime1Wto Kwi 23, 2019 10:37 am

Ona jest Le Chat Noir?! To znaczy, że ona jest zleceniem, na które wskazuje ulotka? To po co ta cała szopka z "włos jej ma nie spaść z głowy" i tak dalej? Całkowicie zdurniał. Co więcej dziewczyna również nie została poinformowana o jego udziale w dzisiejszym wieczorze, o czym wnioskował widząc jej hiperwentylację. Pokazała mu jakąś rycinę ze starej księgi, co nie pomogło mu w zrozumieniu sytuacji. Zobaczył w niej demona z czaszką, zamiast głowy. W co do cholery gra ten, cały Pan Ćma? To już nie ma darkwebu, żeby wynajmować najemników? Odstawia cyrki z zaproszeniami i starodawnymi ilustracjami. Z kolei jego potencjalny cel, albo się bardzo mocno wczuła, albo naprawdę miała go za demona, po pokazywała teraz inną stronicę. A może było na odwrót? Wydawała się niespełna rozumu, więc może miał być jej niańką i upewnić się, że nic jej się nie stanie. Tylko kto mógłby jej tu zagrażać?
Jak na komendę z cienia wychynął motocyklista i chwycił kobietę za szyję. Bez wysiłku uniósł ją w górę. Nie dość, że był bardzo silny, to jeszcze Tony poczuł jego obecność za późno, żeby coś zrobić. Nadczłowiek. No i zaczęło się. Poczuł w piersi bardzo znajome uczucie, które pojawiało się, kiedy wszystko szło w cholerę. Znał czterdzieści technik walki wręcz, a wciąż nie nauczył się podejmować zleceń bez komplikacji. Przekroczył ciało zabitego szpicla, coś czuł, że nie będzie się musiał martwić ukrywaniem dowodów. Dobył miecza i tarczy, a następnie stanął w pozycji bojowej.
- Postawisz damę na ziemi, albo będziemy mieli nieporozumienie - krzyknął, wskazując agresora ostrzem.
W odpowiedzi facet w skórze zaskoczył Mastersa i opuścił Black Cat. Czy to kiedykolwiek wcześniej zadziałało? Zabójca nie pamiętał. Z drugiej strony nie pamiętał wielu rzeczy, może to był właśnie jego popisowy numer. Nie, szczerze w to wątpił.
Widząc, jak motocyklista patrzy na kobietę, zdał sobie sprawę, że skądś zna tego typa. Widział już to spojrzenie profesjonalnego zboczeńca. Miał doskonałą pamięć do twarzy, problem polegał na dopasowaniu do niej imienia. Jeszcze dwa dni temu nie pamiętał swojego, a co dopiero jakiegoś gościa, którego mógł kiedyś, gdzieś zobaczyć.
Nie było mu dane rozmyślać dłużej nad tą twarzą, bo zniknęła w płomieniach i pozostawiła po sobie ludzką czaszkę. Nie wydawało się to jednak motocykliście przeszkadzać. Może kwestia o demonie wewnątrz nie była przenośnią. Gdy czacha zwróciła się w jego stronę, sparaliżowało go. Ogniste spojrzenie, paradoksalnie zmroziło go do szpiku kości. Nie pamiętał ich, ale mógłby przysiąc, że usłyszał setki krzyków swoich ofiar. Stał, jak wryty, czując bardzo głęboki niepokój.
Niepokój jednak szybko ustąpił frustracji. Gdy umysł Taskmastera otrząsnął się i zaczął myśleć taktycznie. Bez problemu mógł stąd uciec, bo demonowi zależało raczej na dziewczynie. Jeśli jednak najemnik miał ją chronić, to zostawienie jej na pastwę płomiennego adoratora nie będzie ładnie wyglądało w CV. Na dodatek byli w jednym z największych i najbardziej znanych muzeów na świecie, otoczeni bezcennymi dziełami sztuki, a kilkanaście kroków od niego spokojnie konwersowało sobie otwarte źródło ognia. Jeżeli Luwr spali mężczyzna z czaszką zamiast twarzy, pierwszą myślą władz i mediów na pewno nie będzie "to wina demona z piekła rodem".
Rozejrzał się dookoła i uśmiechnął lekko, gdy zobaczył w rogu to, czego szukał. Zniknął między regałami na moment, dając pozostałej dwójce chwilę czasu na kontynuowanie rozmowy. Gdy pojawił się ponownie, w ręce trzymał gaśnicę proszkową i skierował strumień gaśniczego reagentu, prosto w tył płonącej głowy. Proszek w zetknięciu z piekielnymi płomieniami zasyczał i wytworzył gęstą chmurę. Idealna zasłona dymna, by czym prędzej czmychnąć.
- Wiej - krzyknął do Black Cat, mając nadzieję, że zostało jej trochę oleju w głowie.
Powrót do góry Go down
Black Cat

Black Cat

Liczba postów : 369
Data dołączenia : 16/10/2012

Luwr Empty
PisanieTemat: Re: Luwr   Luwr Icon_minitime1Sro Kwi 24, 2019 8:52 am

Black Cat czytała kiedyś, że koty, a czarne to już w szczególności, posiadają umiejętność widzenia bytów z innych wymiarów, w tym wszelkiej maści demonów, duchów, zjaw i innych istot piekielnych. Samej Felicji do tej poty nic takiego się nie przytrafiało, jednak w obecnej sytuacji złodziejka skłonna była podejrzewać że stan ów wynikał raczej z braku takowych w Nowym Jorku. W podziemiach Luwru najróżniejszych diabłów był za to dostatek, a jej ukazywały się wszystkie. Dodatkowo kobiecie nie pomagał fakt, iż ona sama z natury była przesądna. Felicja wierzyła w skuteczność najróżniejszych klątw, uroków, czarów i wróżb, przy czym jej wyobrażeniom bliżej było do prastarych celtyckich legend niż współczesnego chrześcijaństwa. Między innymi dlatego wraz z każdym kolejnym pojawiającym się upiorem, umysł złodziejki podsuwał jej wizję mające w jakiś sposób wytłumaczyć obecność danego demona. „Racjonalna” ocena sytuacji wcale nie sprawiała iż złodziejka czuła się pewniej, a poczucie zagrożenia czy związany z nim strach był mniejszy, jednak przynajmniej mogła sobie wmówić że nie zwariowała.  
I tak jak na przykład pierwszy jegomość z trupią czaszka na karku uznany był za tego którego Black Cat przywołała sama,  nieopatrznie wymawiając jego imię w świętym miejscu, tak drugi z potworów wzięty został za strażnika miejscowych zbiorów. wybudzonego z racji jej planów kradzieży bezcennej księgi. Wyjaśniałoby to dziwny bełkot demona oraz wysuwane przez niego oskarżenia odnośnie tego iż ona nie jest władna zadzierać  z istotami opisanymi na kartkach rękopisu, jak również próbę przedstawienia samego siebie, jako jedynego który ma kompetencje mierzyć się z wszelkim złem. Podsumowując, obie istoty były diaboliczne i niebezpieczne, ale ponieważ to ten drugi z nich był jej bardziej nieprzychylny, Felicja zaczęła rozmyślać o ucieczce na długo przed tym zanim padło ostrzeżenie wypowiedziane przez jej „sojusznika”. A swoją drogę będzie musiała ponownie rozmówić się z panem Muchą, na temat znaczenia słowa „intymne”.
Problem w tym, że zaraz po tym jak Strażnik uraczył ją niezwykłym przedstawieniem w postaci samospalenia swojej głowy, złodziejka przez jakiś czas nie była w stanie myśleć o niczym innym jak o tym iż lada moment zsika się z strachu. Dopiero odgłos pracującej gaśnicy przywołał ją do porządku. Tylko czemu akurat gaśnica? Biorąc pod uwagę okoliczności, kicia spodziewałaby się bardziej wyrafinowanej metody działania. Prędzej jakiejś sekretnej sentencji przywołującej czarną magię , energetycznej mocy uwolnionej z dłoni, czy pnączy wydobywających się z posadzki celem unieruchomienia przeciwnika.
- Fascynujące to co pan mówi, ale proszę wybaczyć mam randkę z przeznaczeniem. – Odpowiedziała Felicja siląc się przy tym na spokój.
Ostatecznie Black Cat postanowiła nie wybrzydzać i zadowolić się osiągnieciami ziemskiej techniki w postaci sprzętu gaśniczego. Trzymając swój łup pod pachą, złodziejka błyskawicznie skoczyła w kierunku „swojego” demona, z zamiarem schowania się za jego plecami. Mimo wiszącego nad nią niebezpieczeństwa, kicia nie mogła pozbyć się intrygującej ją myśli, iż nigdy wcześniej nie nazwałaby podobnej zjawy  mianem „swojej”. Nawet w myślach.
- Szybko! Jeśli wydostaniemy się na zewnątrz, to światło słoneczne… psiakrew, co ja plotę, przecież jest noc! – Zaklęła Felicja zdajać sobie sprawę z absurdu własnego rozumowania. - W takim razie wbijamy do sali tronowej, powinna być tam cała gama świętych przedmiotów, przydatnych do zatrzymania tej paskudy. – Podsumowała złodziejka, rzucając się do ucieczki, tylko po to by niemal natychmiast potknąć się o leżące na ziemi zwłoki. Zwłoki jej przewodnika. Jedynej osoby znającej rozkład pomieszczeń w Luwrze, a przy tym tez jedynej wiedzącej jak wydostać się z podziemi.
Black Cat z irytacja spojrzała w kierunku demona z gaśnicą.
- Ty mi w ogóle pomagasz?
Powrót do góry Go down
Johnny Blaze

Johnny Blaze

Liczba postów : 101
Data dołączenia : 29/08/2014

Luwr Empty
PisanieTemat: Re: Luwr   Luwr Icon_minitime1Czw Kwi 25, 2019 11:17 am

Poczuł nagle skok napięcia u czaski że coś knuje i w sumie będzie mu łatwiej zabrać księgę, nie pozwolić by żaden demon bez jego pozwolenia opuść piekło, gdy wypuścił z gaśnicy płyn zaczął podążać za swoim instynktem rzucając łańcuchem który obwiązał Taskamastera, rzecz jasna nie płoną by podejść do niego i złapać go za gardło, a gdy mu się to udało to wypowiedzieć te słowa. - Jestem głodny… - Spojrzał prosto mu w oczy mógł użyć pokutniczego spojrzenia ale wolał jedynie przestraszyć mężczyznę, by ten nie był w stanie się ruszyć a wnet ruszył w kierunku Czarnej Kotki zmieniając swoje płomienia na kolor mocnej niebieskiego ognia. - Posłuchaj mnie bardzo uważnie oddaj mi tą księgę którą masz, nie masz pojęcia z jaką mocą zadzierasz, wiem kim jesteś czuje to… masz prawo być zła ale wszak jestem Demonem Zemsty. - Spojrzał jej prosto w oczy przy tym płomień coraz bardziej gasł, aż wrócił do ludzkiej formy chciał jej pokazać że nie jest potworem i potrafi nad tym panować. - Zwą mnie Jon Blaze, pewnie o mnie słyszałaś jestem osobą która zajmuje się tymi „paranormalnymi” sprawami, dlatego tak bardzo zależy mi na twoim i jego bezpieczeństwo, mając sobie tego potwora nawet nie wiesz jak ciężko panować się by nikomu nie zrobić krzywdy. Bo każdy popełnia błędy prawda ? - Wystawił do niej dłoń by przywitać ją łapiąc za przedramię, miała prawa się go bać ale nie chciał jej i temu „ochroniarzowi” zrobić krzywdę chociaż mógłby bez najmniejszego problemu. - Jeśli chciałbym to zrobić to po złapaniu cię nie puścił a tego mężczyznę zabił zabierając mu duszę, a tego nie zrobiłem bo masz w sobie coś co doskonale rozumiem, droga Felicjo wiem kim jesteś widzie to w twoich pięknych oczętach. -
Powrót do góry Go down
Taskmaster

Taskmaster

Liczba postów : 133
Data dołączenia : 21/10/2012

Luwr Empty
PisanieTemat: Re: Luwr   Luwr Icon_minitime1Czw Kwi 25, 2019 5:28 pm

Gdy Black Cat do niego podbiegła, zawahał się. Uzbrojenie się przeciwko przeciwnikowi o nadprzyrodzonych mocach było kuszące, ale dziewczyna chyba sama nie była pewna swoich słów. Wolał wydostać się stąd najkrótszą drogą. Przed ruszeniem na misję obejrzał plany muzeum. Zrobił to tylko raz, ale wystarczyło, by zaplanować odpowiednią drogę ucieczki.
- Tak - odparł krótko na pytanie o to, gdzie leży jego lojalność.
Miał na końcu języka kilka ciętych ripost, ale nie były one warte oddechu, który zaraz im się przyda do biegu. Już miał ruszać, gdy z chmury gaśniczego proszku wyleciał prosto w jego stronę łańcuch. Taskmaster miał jedynie ułamki sekund na reakcję, ale to wystarczyło. Przekoziołkował w tył i zasłonił się nieboszczykiem. Łańcuchy owinęły trupa tak, że gdyby żył, to i tak nie mógłby się poruszyć. Tony nie miał czasu na podziwianie kunsztu z jakim ten manewr został wykonany, bo za łańcuchem z chmury wychynął demon, pędzący prosto na nich. Jedyne co zdążył zrobić najemnik to zepchnięcie kobiety z toru ataku, nim pan ognista czacha na niego wpadł.
Masters mógł powiedzieć o sobie wiele, ale na pewno nie to, że jest słabeuszem. Nawet jednak jego siła nie mogła się równać diabelskiej. Demoniczny motocyklista staranował go niczym ciężarówka i złapał tym samym chwytem, którym wcześniej unieruchomił Black Cat. Gaśnica z łoskotem upadła na posadzkę muzeum. Oczodoły płonącej czaszki zdawały się przewiercać schwytanego człowieka na wylot piekielnym spojrzeniem, wywołując paniczny lęk.
Honoraria Taskmastera nie opiewały na siedmiocyfrowe sumy bez powodu. Ktoś inny zostałby unieruchomiony szokiem i paniką, ale nie on. Ktoś inny nie widziałby ucieczki z chwytu nadludzko silnego przeciwnika, ale nie on. Ktoś inny poddałby się, albo uciekł, ale nie on. Miał zadanie i je wykona, bo za to mu płacą. Widział dokładnie ten sam ruch użyty przez agresora, kiedy użył go na kobiecie. Jego pamięć mięśniowa pozwoliła mu go dokładnie zapamiętać. Może jego oponent miał w sobie demona, może i był nienaturalnie silny, ale wciąż operował ludzkim ciałem. Ciałem składającym się z mięśni, ścięgien i nerwów, które reagowały bezwarunkowo, niezależnie od potęgi istoty. Kiedy po raz pierwszy zobaczył ten chwyt, opracował w myślach kontrę. Pora jej użyć.
Kciukiem i palcem wskazującym lewej ręki nacisnął na nerw i ścięgno odpowiadające za kciuk. Ręka Ghost Ridera puściła go bez udziału właściciela. Gdy stanął, momentalnie odskoczył i zatrzymał się w pozie obronnej obok złodziejki, spodziewając kontynuacji ataku. Demon najwyraźniej stracił zainteresowanie najemnikiem, bo odwrócił się do kobiety i zaczął do niej przemawiać. Z treści jego wywodu, Tony wnioskował, że Johnny'emu Blaze'owi, jak się kreatura przedstawiła, zależy przede wszystkim na księdze. A także, że ledwo kontroluje pożerającego dusze demona w sobie. Masters był dobrze opłacany, ale chyba nie aż tak dobrze. Co więcej motocyklista, znał chyba imię kobiety, więc cała sprawa zaczęła śmierdzieć jeszcze bardziej.
Miał przed sobą kilka opcji. Ta, w której odpuszczał i się po prostu ulatniał z Luwru była najbardziej kusząca. Mógł także na własną rękę poszukać broni, mogących zranić demoniczny byt. Te opcje skończyłyby się zostawieniem Black Cat na pastwę niestabilnego, nadnaturalnego socjopaty. Mógł też zaryzykować, że w miejscu, gdzie szukała, jest jeszcze druga magiczna księga, która odwróci uwagę piekielnika. W ostateczności zwykły atak. Nie był pewny, czy jest w stanie zranić demona, ale może go oszołomić, odrzucić, lub w najlepszym przypadku obezwładnić. Jeśli jednak kluczem do wszystkiego miało być trzymane przez kobietę tomisko, to ona ostatecznie musi zdecydować, czy chce je zachować, czy się go pozbyć. Położył dłoń na rękojeści miecza i wskazując podbródkiem księgę, zwrócił się do dziewczyny.
- Twoja decyzja Kocie.
Powrót do góry Go down
Black Cat

Black Cat

Liczba postów : 369
Data dołączenia : 16/10/2012

Luwr Empty
PisanieTemat: Re: Luwr   Luwr Icon_minitime1Pią Kwi 26, 2019 6:41 am

Możliwość oglądania krótkiego starcia pomiędzy dwoma demonami, okazała się dla Felicji na tyle intrygująca, iż ta zamiast uciekać, stała w miejscu wpatrując się w dwa rywalizujące z sobą szkielety. Niestety było już za późno, gdy kobieta w myślach skarciła się za ów błąd, uznając takie postępowanie za mało profesjonalne. Teoretycznie mogła liczyć na łut szczęścia, gdyby to jej faworyt wygrał ową walkę, tym samym rozwiązując wszelkie problemy złodziejki, ale dla Black Cat bazowanie na sprzyjającej jej fortunie, było niczym proszenie o porażkę. W przypadku Felicji „przeznaczenie” dokładnie pamiętało by zawsze działać przeciwko niej, a jeśli nawet chwilowo sprawiało wrażenie, że stoi po stronie kobiety, to tylko po to by chwilę później spektakularnie obalić taką wizję. Innymi słowy Taskmaster skazany był na klęskę, choć o dziwo to on zdobył pierwszy punkt, skutecznie gasząc rozpaloną łepetynę swojego oponenta.
Przez krótką chwilę złodziejka zaczęła nawet zastanawiać się, czy to możliwe że ktoś może mieć więcej szczęścia, niż ona jest w stanie przynieść mu pecha? Na pewno taki osobnik okazałby się cennym wspólnikiem. A może w przypadku demonów pojęcia związane z przychylnością losu w ogóle nie miały zastosowania? Bez względu na to jak było naprawdę, tym razem Black Cat nie zamierzała biernie czekać aż sprawa sama się wyjaśni. Pierwsza z szans na brawurową ucieczkę była już stracona, a co za tym idzie Felicja musiała sięgnąć po inną z swoich ulubionych technik, a mianowicie po oszustwo.
Dla kogoś takiego jak złodziejka oczywistym było bowiem że nie oddaje się dobrowolnie raz ukradzionego skarbu. Nie oddaje się i kropka! To ona zwinęła księgę, wiec według własnego kodeksu manuskrypt był obecnie jej własnością. A upiór nie miał do niego żadnych praw! Tym bardziej że jej owe zapiski były bardziej potrzebne. Po wszystkim mogą ponownie negocjować cenę zwrotu, ale najpierw Black Cat zamierzała osiągnąć to po co się tu zjawiła. Z tego powodu dość krytycznie spojrzała w kierunku Taskmastera, oburzona samą sugestią istnienia jakiegokolwiek dylematu. Chyba że pytając o jej decyzje demon sugerował , wybór pomiędzy zabiciem przeciwnika albo ucieczką?
Pokonując własne uprzedzenia i lęki, Felicja raz jeszcze spojrzała w stronę osobnika przedstawiającego się jako Jon Blaze, próbując znaleźć w nim słabe punkty, takie na których ona była by stanie oprzeć swój podstęp. Kobieta nie posiadała umiejętności swojego wspólnika, dzięki którym była by w stanie analizować każdy potencjalny atak upiora, ale jedną jego słabość odkryła niemal od razu.
Gadulstwo.
Demon najwyraźniej lubił opowiadać o sobie i trwonił na to dużo czasu, wobec tego złodziejka założyła, że jeśli wciągnie go w dyskusję, zyska  tym samym czas na ucieczkę. Fakt że tamten znał jej imię i pewnie będzie wiedział gdzie ja tropić, brzmiał dość przerażająco, ale tym problemem Felicja postanowiła martwić się później.
- Przestań mydlić mi tu oczy gadaniem o pięknych oczach. Przecież widzę gdzie zezujesz. Jeśli już musisz, to pochwal cycki, przynajmniej będzie szczerze. I tak, oczywiście że wiem kim jest Jon Blaze… – Zauważyła Black Cat, zastanawiając się w myślach kim do cholery jest Jon Blaze? – .. problem w tym, że za nic nie pojmuję dlaczego taka sławna persona miała by się czaić w podziemiach Luwru, czekając tu ma moje przybycie?
Felicja postanowiła od razy wytoczyć  ciężki działa, zarzucając brak logiki swojemu rozmówcy. Jej zdaniem, demon zmaterializował się w postać wspomnianego przez siebie jegomościa, tym samym chcąc by jego teoria brzmiała autentyczniej, ale z uzasadnieniem obecności rzekomego Jona w tym miejscu i czasie, powinien mieć znacznie więcej problemów. A już  na pewno ów wywód zajmie mu tyle, że ona i jej trupiasty kolega zdążą nawiać.
- Poza tym jak widać na załączonym przykładzie, kontrolowanie demonów idzie mi świetnie. – Zauważyła Black Cat wskazując na Taskmastera, który przed chwilą sam zadeklarował że przecież jej służy.
Idąc za ciosem złodziejka, odważyła się nawet by poklepać wspólnika po plecach. uUnała, że skoro tamten potrafił chwycić gaśnice, to musiał być wystarczająco materialny, tak że jej dłoń nie przeniknie przez jego ciało. A poza tym, była to idealna okazja by nieznacznym skinieniem głowy, zasugerować partnerowi, natychmiastową ucieczkę gdy tylko Jon Balze zacznie gadać.
Powrót do góry Go down
Johnny Blaze

Johnny Blaze

Liczba postów : 101
Data dołączenia : 29/08/2014

Luwr Empty
PisanieTemat: Re: Luwr   Luwr Icon_minitime1Pią Kwi 26, 2019 12:53 pm

Blaze zdziwił się gdy czaszka świetnie panowała nad wiedzą odnośnie punktów witalnych, no ale cóż jednak jeśli zwiększy płomień nie będzie w stanie go dotknąć a tym bardziej uderzyć, żadna śmiertelna rzecz nie zabije demona. Zarathos podpowiadał Jon co się świeci czując emocje narastającego napięcia jak i strachu, tak właśnie chyba tym się został potworem który każdy go się boi przy tym zdarza mu się żartować swoim, czarnym i sprośnym humor. No cóż natury nigdy nie zmienisz będąc demonem muszę pracować by nie wyjść po za granice dobra i nie stać się do końca złym. Chociaż wiele osób uważa że jestem złem koniecznym, czego nie mam pojęcia czy tak jest po prostu robię swoje. - Spokojnie Czaszko jeśli chciałbym cię zabić, zrobił to bym moim wzrokiem. Więc nie próbuj tego co właśnie myślisz i weź te dłonie od swego miecza, bo nim co najwyżej możesz mnie połaskotać. - Odparł swym ponurym i niskim głosem, chociaż bardziej aktorzy przez to że spędził dzieciństwo w cyrku, mógł się zbawiać a przy tym uczyć się różnych rozrywek. Wyjął z kieszeni cygaro które zapalił pstryknięciem palców. - Cóż staram się nie patrzyć na twój biust, bo wszak kobiety w tych czasach za takie coś się obrażają. - Odprał drapiąc się po głowie i poprawiając włosy które spadły mu na czoło, gdy kobieta coraz bardziej się uspokajała mógł wyczuć że coś kombinuje, jednak wiedział że nie odda księgi ale też przed nim się nie ukryje nikt tego nie zrobi. Podróżując po świecie mógł być wszędzie nawet w samym piekle, spojrzał jej prosto w oczy. - Cóż sławną może byłem ale dużo osób o mnie zapominało, a to że tutaj się znalazłem po prostu czuje rzeczy na kilometr, które mają w sobie choć trochę czarnej magi. Może ty powiesz co Amerykanka robi we Francji bądź twój przyjaciel? - Wziął głęboki oddech biorąc wydech przez nos dymu cygarowego, po patrzył na Taskamastera. - Jeśli chcesz wiedzieć kim byłeś mogę ci w tym pomóc, ale nic nie ma za dramo, jestem człowiekiem z wieloma talentami jeśli spróbujesz uciec z Kotką. Ale jeśli to zrobicie możecie bardzo źle na tym wyjść, jednak ja jeszcze potrafie panować nad tą potworną storna, ale to z tą księgą nie powinna ją sama czytać, dlatego może tutaj się znalazłem. By was przypilnować a księgę zabrać w miejsce gdzie nikt ją nie znajdzie. - Pożył dłoń na torbę w której miał podobną księgę czuł że jeśli spróbują uciec, użyje swych sztuczek magicznych i ją podmieni, był wszak w tym mistrzem tylko to którą ma torbę księgę ma nadajnik dzięki któremu znajdzie ich bez najmniejszego problemu.
Powrót do góry Go down
Taskmaster

Taskmaster

Liczba postów : 133
Data dołączenia : 21/10/2012

Luwr Empty
PisanieTemat: Re: Luwr   Luwr Icon_minitime1Pią Kwi 26, 2019 3:37 pm

Taskmaster był zawodowcem. Z łatwością rozpoznał taktykę użytą przez Black Cat do odwrócenia uwagi Blaze'a. Masters słuchał jego wywodu jednym uchem, bo myśli zaprzątnięte miał zapamiętanym planem muzeum. Najbliższe wyjście prowadziło ich w okolice Sekwany. Miał tam przygotowaną motorówkę do ucieczki. Jest plan, trzeba go tylko wdrożyć. Mimo pozornego braku zainteresowania słowami demona, wyłapał kilka interesujących faktów. Motocyklista najwyraźniej zauważył jego plan użycia miecza, więc musi zmienić taktykę. Tony wcześniej usłyszał, że dziewczyna nazywa się Felicja, a teraz, że jest amerykanką, znajomość jej nie jest czymś niezwykłym, bo Johnny wiedział również kim jest najemnik.
Masters zdawał sobie sprawę na jak bardzo przegranej pozycji był w tym starciu, mimo to wyciągnął szybko miecz, łapiąc tą samą ręką poły swojej peleryny. Jednocześnie dobył Beretty i strzelił w gaśnicę leżącą pod stopami Johnny'ego. Wybuch rozrzucił proszek gaśniczy po całym pomieszczeniu, wzniecając jeszcze większą i gęstszą chmurę niż poprzednio. Peleryną zasłonił dziewczynę, przed początkowym podmuchem, następnie objął w pasie, by poprowadzić odwrót. Puścił się biegiem, chowając pistolet do kabury. Ręka z mieczem, którą prowadził dziewczynę, ponagliła złodziejkę, by ta zmieniła stronę Tony'ego po której się znajdowała. Musiał mieć swobodę ruchu, by w razie potrzeby, odbić ostrzem rzucony w ich stronę łańcuch. Skupiał się na swoim słuchu, by usłyszeć grzechot ogniw odpowiednio wcześnie, więc biegł na pamięć. Oczywiście plany pokazywały tylko rozkład pomieszczeń, a nie ich zawartość. Gdy wypadli z białej chmury, okazało się, że sprintują prosto na regał ustawiony pośrodku korytarza. Odepchnął Black Cat w jedną stronę, a sam odbił w drugą, ślizgiem po podłodze. Przejechał pod opartą o regał drabiną, zatrzymując się na jakimś starym lustrze, opartym o drewniane pudło z napisem "uwaga szkło". Tafla lustra rozbiła się na setki małych, srebrnych kryształów, które rozprysnęły dookoła. Szcześciem kostium bojowy zatrzymał malutkie ostrza, ale peleryna się trocję postrzępiła. Zaprawiony w szybkich odwrotach najemnik, wykorzystał pudło, żeby powstać i przez nie przeskoczyć. Chociaż nie był przesądny, z ogromną chęcią mruknąłby "Hattrick," ale oszczędzał oddech. Przez całą drogę nie odezwał się ani słowem, skupiając na tym, czy Blaze ich dogania, czy nie.
Odgłosy ich kroków na posadzce roznosiły się echem, po pustych salach Luwru, niczym grzmoty podczas burzy. Nie było opcji, by ognista czaszka, nie znał ich pozycji. Na szczęście zbliżali się do celu, jeszcze tylko jeden zakręt. Wypadli zza rogu i Taskmaster miał ochotę głośno zakląć. Drzwi, które prowadziły do wolności, były zastawione wszelkiej maści gratami i pakunkami. No jasne, najpierw drogę przebiegł mu Czarny Kot, potem przeszedł pod drabiną, a następnie zbił lustro. Ścigający ich demon mógłby być stuletnim geriatrykiem, a i tak dogoniłby ich, zanim oczyściliby zatarasowane przejście. Jedynym wyjściem był lufcik przy suficie, w którym postawny mężczyzna na pewno by się nie zmieścił. Ale ona już tak. Jeszcze raz zlustrował kobietę. Mimo dorodnego biustu opiętego kostiumem, powinna się przecisnąć. Nie tracąc czasu, sięgnął do pasa i rzucił w jej stronę kluczyki. Wykonał, to jednocześnie mówiąc i podchodząc pod ścianę z okienkiem.
- Motorówka jest pod mostem Pont des Arts - rzekł szybkim, ale wyraźnym tonem nauczyciela. - Zanurz się w rzece, bo mógł ci podrzucić coś śledzącego.
Nie miał pojęcia, czy demony używają elektronicznych nadajników, ale procedura przeciwszpiegowska zawsze była dobrym pomysłem. Przeciwko magicznym efektom nic już nie poradzi, ale ona i tak wydawała się na tym lepiej znać niż on. Wbił miecz w posadzkę i oparł o niego tarczę, by ją mieć pod ręką. Jeśli demon się pojawi, przynajmniej pierwszy atak skontruje rzutem tarczy, dając dziewczynie czas na ucieczkę. Jeśli jej uda się stąd wydostać, będzie miał jedno zmartwienie mniej. Ułożył ręce w stopień i spojrzał na Black Cat. Chociaż miała aurę profesjonalistki, wolał nie ryzykować i zaakcentować instrukcje, które dałby każdej podopiecznej.
- Wie kim jesteś, więc unikaj swoich stałych miejscówek i znajomych. A teraz ruszaj!
Powrót do góry Go down
Black Cat

Black Cat

Liczba postów : 369
Data dołączenia : 16/10/2012

Luwr Empty
PisanieTemat: Re: Luwr   Luwr Icon_minitime1Nie Kwi 28, 2019 4:37 pm

Okazało się że oba paryskie demony miały takie samo podejście do kwestii udzielania komuś pomocy, w skrócie rzecz ujmując, sprowadzające się do tego, iż jednostronnie decydowały co jest najlepsze dla osoby będącej w potrzebie. Jednak biorąc pod uwagę z kim miała do czynienia, stwierdzenie iż oba kościotrupy były w tym postępowaniu „oderwane od rzeczywistości”, trudno było traktować jako zarzut. Felicja zrozumiała że nie powinna narzekać. W końcu z definicji właśnie taka jest natura bytów niematerialnych. I tak jak „kapturowy upiór”, za szczodry gest uznał odprawienie przewodnika na inny świat, tak „pan płonąca głowa” nieustannie upierał się przy twierdzeniu, że najlepszym co może zrobić dla Black Cat, jest niedopuszczenie do realizacji jej planów. Felicja najchętniej od razu odpowiedziałaby mu gdzie może sobie wsadzić taką pomoc. Póki „ognisty” nie zmieni podejścia w kwestii formy oferowanego przez siebie wsparcia, jakakolwiek dyskusja z nim nie miała sensu. Zresztą chwilowo złodziejka w ogóle nie zamierzała wdawać się w nim w żadne rozmowy. Czekała tylko aż Jon Blaze zacznie swój monolog.
Nieoczekiwanie, szczęśliwym dla Black Cat zbiegiem okoliczności, okazało się ze duch pelerynkowy jest doskonale zorientowany w kwestii wszelkiego rodzaju planowych i nieplanowych ucieczek. Co więcej jej demon zaskoczył kobietę spektakularnym pokazem sztuk magicznych, za sprawą którego cała piwnica pokryła się oparami gazów. Oszołomiona tajemniczą eksplozję, Felicja po prostu dała się wyprowadzić. Doskonale zdawała sobie sprawę, że współpracując z mężczyzną, czasem trzeba takiemu pozwolić przejąc inicjatywę w tańcu. W przeciwnym razie jej partner szybko może poczuć się niedocenionym.
Tym bardziej iż wyglądało na to iż demon rzeczywiście zna się na rzeczy. Być może był to nie pierwszy raz gdy brał nogi za pas. Złodziejka pozostawała pod wrażeniem jego profesjonalizmu, przynajmniej do czasu gdy nagle została przez niego odepchnięta w bok, wskutek czego wpadła na jakiś starożytny wazon, tłukąc gliniany antyk na drobne, tym samym powiększając listę potencjalnych tematów na jakie chciałby z nią porozmawia pan Mucha, a w efekcie została doprowadzona pod zamknięte drzwi, bez możliwości dalszej ucieczki. Wiara w umiejętności nowego wspólnika szybko zaczęła topnieć.
- Motorówka? Widzę że w piekle jesteście na bieżąco. - Zauważyła zaskoczona kicia, mile przyjmując fakt, iż trupia pelerynka nie wspomniał o konieczności wiosłowania. Naprawdę to doceniała,choć oczywiście nie zamierzała chwalić dnia przed zachodem słońca. A może biorąc pod uwagę obecną porę, należałoby raczej powiedzieć „chwalić nocy przed świtem”.
Okazało się bowiem, że wskazane przez demona ciasne przejście, było tak naprawdę korytarzem wentylacyjnym. Raz że wyjątkowo ciasnym, dwa dość niewygodnym dla kogoś kto zmuszony jest pchać przed sobą opasły średniowieczny manuskrypt, którego obwoluta została starannie obłożona grubą skórą, a narożniki zabezpieczone metalowymi zdobieniami, a trzy sam w sobie tworzący swoisty labirynt, w którym Black Cat dość szybko się pogubiła.
W sytuacjach gdy miała wątpliwości którą drogę wybrać, Felicja zwykle zastanawiała się co radzi jej wrodzona intuicja, a następnie postępowała dokładnie odwrotnie, przekonana iż ta pierwsza podpowiada jej źle. Oczywiście dużo lepszym rozwiązaniem jest w ogóle nie dopuszczać do podobnych dylematów, na przykład poprzez wcześniejsze dokładne zapoznanie się z planami budynku, jednak w tym przypadku nie spodziewała się aż takich komplikacji. Nawet jeśli zwykle starała się brać pod uwagę wszystkie możliwe trudności, to owo „wszystkie” nie obejmowało faktu iż jej przewodnik zginie z rąk demona. Ulotki zapraszające do zwiedzania Luwru, zdecydowanie powinny zawierać wzmiankę o takiej możliwości.
Po kilku minutach błądzenia po omacku w wąskich korytarzach, Felicja wreszcie dotarta do czegoś co wydawało jej się wyjściem. Po raz ostatni energicznie pchnęła księgę, tym samym zrzucając swój wolumin prosto na głowę Taskmastera. Demon najwyraźniej nie był przygotowany na atak z tej strony, bo gdy chwile później sama złodziejka  zeskoczyła w dół, również wylądowała na ramionach swojego wspólnika, z zaskoczeniem uświadamiając sobie, że znalazła się w punkcie wyjścia.
- Typowe. - Mruknęła złodziejka. Czy mogło być gorzej? Zawsze. Mogła na przykład dotrzeć do łodzi, trafiając tam na strażnika z psem u boku.
Powrót do góry Go down
Johnny Blaze

Johnny Blaze

Liczba postów : 101
Data dołączenia : 29/08/2014

Luwr Empty
PisanieTemat: Re: Luwr   Luwr Icon_minitime1Nie Kwi 28, 2019 8:40 pm

Johnny Blaze nie rozumiał dlaczego ludzie są tak nie wdzięczni, chciał po prostu poczuć że gdzieś na świecie są ludzie którzy są mu wdzięczni za to co robi, ale jedynie co widzie to że każdy go się obawia  bo wybuchu gaśnicy momentalnie zmienił się w formę Zarathosa i jak by nic się nie stało, wybuch go nie ogłuszył pozwolił swoim „ofiarom” uciec, chociaż wystrzelił kilka raz strzelbą tak by pokierować ich w miejsce z którego nie mogli uciec. By ruszyć za nimi był wściekły na to że próbują go tak zdenerwować i po prostu miarka się przebrała, gdy wyszedł im naprzeciw kiedy nie mieli możliwość uciec, Czaszka gdy rzucił w stronę Jeźdźca tarczą z łatwością ominą, dzięki jego demonicznej nadnaturalnej zręczność i refleksie. Przy tym  wypuścił w stronę Taskamstera z ust kilkaset łańcuchów z którymi potężne demony mają problem i na pewno będzie mieć problem z wydostaniem się z nich, które wbiły się w ziemię i z każdym ruchem coraz bardziej miażdżyły ciało Tony’ego, jeśli to nie pomoże dostał piekielnym ogniem w klatkę piersiową. By później spojrzał na księgę przy tym się uśmiechając, ogłuszył z kolby strzelby Felicje bo nie miał zamiaru jej robić poważnej krzywdy związał ją łańcuchem który miał przy sobie obwiązany swój płaszcze na skos. Biorąc ją na bark gdzie nie ma kolący z drugiej strony złapał księgę i ruszył w stronę wyjścia. Jako że był „wybuchowym człowiekiem” przeszedł bez najmiększego problemu. Kładąc kobietę na motor przy tym tak umiejętnie by jak się obudziła to nie zrobiła mu rąbaniu, księgę schował w schowku obok, podobnie co strzelbę kładąc dłoni na pośladku Czarnej Kotki i związując jej włosy przy tym przygrywając ją kocem by nie zmarzła, był dość miłym demonem chyba tak można tak to nazwać. Ruszając już w formie ludzkiej w stronę jakiegoś ustronnego miejsca gdzie z nią szczerze pogada. Przy tym jak już się oddalił, łańcuchy same siebie zmieniły się w pył. Myślał by nad pojechaniem do Niemiec wszak tam najwięcej palono czarownic i jest to dość mroczne i straszne miejsce. Gdzie jeśli ma się odpowiednią wiedzie wie jak wykorzystać tę księgę. Poprawił swoje ciemno brązowe włosy które można powiedzieć że przechodziły w czerń, wziął krust na najbardziej oddalony, miejsca w którym będzie mógł bezpiecznie z nią porozmawiać i wyjaśnić, że wie czym się kieruje może jej nawet w tym pomoże wszak jeśli księga zostanie raz wykorzystana już więcej nie może być użyta. Więc niech to będzie w „pozytywnym” aspekcie jeśli mógł to tak nazwać. - Nie martw się kocie, wszystkim się zajmie i spróbuje ci jakoś pomóc. - Odparł pod nosem.
Powrót do góry Go down
Taskmaster

Taskmaster

Liczba postów : 133
Data dołączenia : 21/10/2012

Luwr Empty
PisanieTemat: Re: Luwr   Luwr Icon_minitime1Pon Kwi 29, 2019 3:47 pm

Tony spodziewał się wyzwania, jakkolwiek miał nadzieję, że skoro zniknęła księga, to demon da mu spokój. Jego nadzieje okazały się płonne, gdy Blaze przypuścił atak od razu, jak tylko się pojawił. Rzut tarczą kupił mężczyźnie te cenne ułamki sekund pozwalające zejść z drogi łańcuchom. Dzięki treningowi i wysportowaniu najemnika, ogniste, czy łańcuchowe ataki mijały go włos. Początkowo. Im dłużej skakał dookoła przeciwnika, tym lepszy miał wgląd w ruchy motocyklisty, w jego zamierzenia, w jego sposób walki. W pewnym momencie nie musiał już się wysilać by unikać ataków demona. Piekielne ciosy, moce i zamierzenia, były proste do przewidzenia. Drobne zmiany w postawie, napięcie odpowiednich mięśni, telegrafowało konkretne ataki, w konkretnych kierunkach. Te zmiany mogły być niezauważalne dla zwykłych ludzi, czy nawet demonów, ale Masters, czytał w Blazie, jak w otwartej księdze.
- Twoja technika posługiwania się łańcuchem ma zauważalne braki - krzyknął odturlowujuąc się od kolejnego smagnięcia. - Jeśli chcesz, mogę cię podszkolić, w zamian za odpowiednią sumę!
Taskmaster odzyskał pewność siebie, bo demon przestał stanowić dla najemnika śmiertelne zagrożenie. Sęk w tym, że człowiek wciąż nie dysponował bronią zdolną ranić piekielną istotę. Kilka strzałów, jakie oddał ze swoich pistoletów nie wywarły na Johnnym najmniejszego wrażenia. Brak odpowiedzi na zaczepkę, Tony poczytał sobie za koniec dialogu.
- Pora się zwijać - mruknął do siebie.
Nagle coś ciężkiego rąbnęło go przez łeb. Uważnie obserwował Blaze'a, więc widział, że to nie był jego atak. Cios był mocny i zamroczył na chwilę Mastersa. Wybity z równowagi, odwrócił się, by stawić czoło kolejnemu przeciwnikowi i spojrzał na ścianę. Chwilę potem Black Cat spadła prosto na niego. Nie miał pojęcia, dlaczego zwróciła się nagle przeciw niemu, tak jak i nie rozpoznawał sztuki walki, której użyła. Rozpłaszczyła się na nim tak skutecznie, że przyszpiliła go do podłogi. Ghost Rider nie miał większych problemów, by skrępować łańcuchami znajdującego się w takim stanie najemnika.
- Rozumiem, że już nie życzysz sobie moich usług - stęknął do kobiety. - W takim razie życzę powodzenia w działaniu na własną rękę.
Łańcuchy demona nawet nie musiały się mocno zaciskać, bo Taskmaster się im nie opierał. Niespecjalnie się też przejął, gdy Felicja oberwała kolbą strzelby w głowę. Mimo skrępowania łańcuchami, udało mu się zaczepić na futrze jej butów niewielki nadajnik. Jeśli Pan Ćma tak bardzo chce jej pomóc, to niech to sobie sam robi.
Gdy Blaze oddalił się z kobietą, łańcuchy przestały krępować mężczyznę. Tony przeciągnął się. Będzie obolały przez kilka dni, ale na szczęście łańcuchy nie wyrządziły mu krzywdy. Szybkim, acz spokojnym krokiem opuścił budynek Luwru i dotarł do motorówki. Ponieważ szlachetnie zostawił klucze dziewczynie, musiał teraz odpalić łódź na krótko. Ruszył Sekwaną na początku leniwie, potem znacznie szybciej. Chciał jak najprędzej oddalić się od muzeum. Zdjął maskę i pelerynę, założył na kostium spodnie dresowe i kurtkę, po czym odprężył się, śmigając największą paryską rzeką. Nikt go nie szukał, a jak zaczną szukać i przeglądać miejski monitoring, Blaze będzie oczywistym podejrzanym. Ostatecznie jego pojawienie się w muzeum nie było takie złe.
Masters obejrzał sobie zaproszenie, które zabrał zabitemu przez siebie informatorowi. Wybierze się na to przedstawienie i może uzyska jakieś odpowiedzi. Jeśli o odpowiedzi chodzi, to wysłał krótką notkę do Hub z prośbą o zebranie dla niego informacji na temat Johnny'ego Blaze'a i sposobów na walkę z demonami. Jeśli dojdzie do następnego spotkania z motocyklistą, najemnik będzie przygotowany. Tony spojrzał na trasę, którą obrała motorówka i wrócił do wiadomości. Momentalnie jednak znowu spojrzał naprzód.
- Nie wierzę - powiedział w zdumieniu, widząc Ghost Ridera i Black Cat przejeżdżających na motocyklu most, pod którym za moment przepłynie motorówka.
Przez chwilę Masters zastanawiał się, czy spróbować odbić kobietę, ale po pierwsze nie był do tego odpowiednio wyekwipowany, a po drugie ona sama chyba sobie tego nie życzyła. Sprawdził szybko czy nadajnik, który jej podrzucił, działa i uśmiechnął się do siebie. Jeśli Panu Ćmie zależy, to dostanie sposób na zlokalizowanie dziewczyny. Rola Taskmastera już się skończyła. A przynajmniej tak uważał.
- Au revoir la Chat Noire - rzucił w nocne powietrze.
Powrót do góry Go down
Black Cat

Black Cat

Liczba postów : 369
Data dołączenia : 16/10/2012

Luwr Empty
PisanieTemat: Re: Luwr   Luwr Icon_minitime1Wto Kwi 30, 2019 5:32 am

Black Cat czułą się oszukana i wściekła na siebie. Pierwszą rzeczą o jakiej pomyślała gdy wreszcie odzyskała przytomność, były wewnętrzne pretensję, o to jak łatwo dała się wywieść w pole parze trupich czaszek. Nawet bez swoich „nadzwyczajnych” umiejętności, powinna była się domyślić, że tak jak dwójka Amerykanów łatwo dogada się przeciw Francuzowi, tak dwie istoty rodem z piekła bez trudu zawiążą spisek mający na celu wykiwać człowieka. A ona miała przeciw sobie nie tylko dwa trupy, ale co gorsza były to trupy paryskie. Cała ta niby okazana pomoc przez demona w płaszczu miała jedynie za zadanie uśpić jej czujność, i najwyraźniej spełniła swoje zadanie. A przynajmniej do tego momentu, ponieważ złodziejka żadną miarą nie zamierzała dać za wygraną.
Przy okazji Felicja przypomniała sobie dlaczego zwykle woli pracować sama. Im mniej wspólników, tym mniejsze prawdopodobieństwo dopuszczenia do sytuacji w której ktoś wali cię kolbą w pysk. Demon „płonący łeb” najwyraźniej chciał się przekonać co znaczy trafić na mściwą kobietę. Na szczęście dla siebie, umiejętność ucieczki Black Cat miała opanowaną nawet lepiej niż kradzieże. Kobieta była przekonana, że bez trudu mogłaby czmychnąć z każdego więzienia. Chociaż nigdy jeszcze nie próbowała wydostać się z piekła, a w chwili obecnej  podejrzewała że właśnie tam jest wieziona. Cóż, lubiła wyzwania, jednak rozsądek podpowiadał by w tym przypadku pozostać ostrożniejszą, nie spiesząc się z owym „pierwszym razem”.
Miała jeszcze czas, a dodatkowo posiadała również element zaskoczenia, w postaci tego iż upiór prowadzący motocykl trzymał ręce na kierownicy, chwilowo nie zwracając na nią uwagi, a co za tym idzie, nie zdajać sobie sprawy z faktu iż ona odzyskała przytomność. Przy pomocy znanych sobie złodziejskich sztuczek, kobieta uwolniła się z więzów, jednocześnie cały czas pozostając w pozycji w jakiej została pierwotnie ułożona, tak aby nie wzbudzać jakichkolwiek podejrzeń, ewentualnymi gwałtownymi ruchami.
Czekała.
Lektura różnych diabelskich ksiąg, podpowiadała Black Cat iż większość demonów boi się wody. Miało to ogólny związek z jej oczyszczającą mocą, a co ciekawsze wcale nie musiała być to woda święcona. Ten ostatni mit rozpowszechnił Kościół, tak aby przypisać sobie zasługi w walce z siłami piekielnymi. Najważniejsze jednak było to, iż Felicja miała wody pod dostatkiem. Cała Sekwana pozostawała do jej dyspozycji. Złodziejka musiała jedynie zaczekać aż motocykl z nią i płonącą czachą wjedzie na most. A przy okazji musiała również wyzbyć się swojej niechęci do zimnej kąpieli, typowej dla większości kotów. Pozostawała jeszcze sprawa księgi. Z niej również Black Cat nie zamierzała rezygnować, ostatecznie uznając, że mokry rękopis jest lepszy niż żaden.
Gdy wreszcie motor wjechał na wyczekiwane przez nią miejsce, z kocią gracja złodziejka naprężyła mięsnie i wykorzystując pojazd jako trampolinę do odpicia, przeskoczyła przez barierki, prosto w nurt rzeki, chwile wcześniej tą samą droga wyrzucając przed siebie księgę stanowiącą jej własność. Niestety w przypadku Felicja rzadko kiedy cały plan odbywał się bez komplikacji. Chociaż jej lot trwał zaledwie kilka sekund, kobieta zdążyła w tym czasie zarejestrować fakt, iż opasły manuskrypt zamiast wylądować w wodzie, poleciał prosto do przepływającej pod mostem motorówki, przy okazji trafiając w łepetynę gościa stojącego za sterem. Słowo „typowe” ponownie cisnęło jej się na usta, jednak tym razem Black Cat nie była w stanie nic zrobić, jako że chwilę później sama zanurkowała w mroźnej toni.
Pływała słabo. A już na pewno nie tak dobrze by gonić łódź wyposażoną w silnik, w związku z czym zrozumiała że będzie potrzebowała nowego planu, który to zamierzała opracować jak tylko bezpiecznie wydostanie się na powierzchnię, co w konfrontacji z szokiem termicznym i dość silnym prądem Sekwany, wcale nie było takie proste.
Powrót do góry Go down
Johnny Blaze

Johnny Blaze

Liczba postów : 101
Data dołączenia : 29/08/2014

Luwr Empty
PisanieTemat: Re: Luwr   Luwr Icon_minitime1Wto Kwi 30, 2019 6:07 am

Jeździec miał poczucie winy że pozwolił by Zarathos, tak zaczął szaleć ale jeśli karmi się strachem i duszami. Nie mógł go powstrzymać zastanawiał się czy co teraz robi ma sens czy ma jakieś możliwość czy po prostu, stara się być dobry ale przez jego demoniczną moc nigdy mu to nie wyjdzie. Chociaż jak by chciał zrobił by wszystko co był mógł by czuć się bezpiecznie. Gdy kotka jakiś cudem złapał księgę czego się nie spodziewał a tym bardziej że ucieknie z więzów. Cóż zdenerwowało podpalając się jeszcze bardziej złapał za łańcuch który miał hak, wypijając w motorówkę przy tym przywiązując ten demoniczny przedmiot do mostu, miał nadziej że trafił jeśli nie przywoła swój łańcuch by ruszyć swym motorem po jeziorze i tam ich dorwać, jednak Johny trzeba przyznać jest człowiekiem zdeterminowany. Tylko z drugiej strony po co to robi chciał bezpiecznie dogadać to wszystko a nie dostać możliwość stracenia. Już ludzkiej relacji wiecznie jego historia jest mroczna i zarazem mało przyjemna, a ludzie przy nim źle kończą dlatego jest wiecznie w czasie podróży żyje koczowniczo nigdy nie potrafił odnaleźć swego domu, chociaż chciałby jak mieć choć na chwilę dom przyjaciół żonę i dzieci. Jednak ciemne moce które są z piekła by zamordowały ich więc wypuścił łańcuchy by jakoś zatrzymać motorówkę, biorąc motor i wskakując do wody razem z nim który bez problemu się uniósł przy tym patrząc mężczyźnie prosto w oczy, wiedział kim jest ale mniejsza pierw zajmie się Kotem, podjechał do niej wyjmując pomocną dłoń przy tym jego płomienie ugasiły będąc w jasno niebieskim kolorze. - Przepraszam cię że tak zareagowałem, dalej się uczę panować nad tym potężnym bytem. Chciałem tylko tego byś byli bezpieczni dlatego tak zawzięcie robię to co muszę jednak widzisz, nie jestem tym tak dobry zawsze mam problem, by ludzie mnie zrozumieli że to co mam w sobie jest to potwornościom którą muszę walczyć ja jej sobie nie wybrałem, jednak staram się z nią funkcjonować. Mam nadzieje że wybaczysz mi to i możemy jakoś razem funkcjonować ja tobie pomogę w zemście, chce tylko jednego by pod koniec pokazała mi że wszystko o co walczy ma sens, wiem co ci zrobił Ryan, wyobraź sobie że teraz za to jest w najgorszym miejscu jaka dusza mogła się znaleźć. Jeśli tęsknisz za ojcem bo widziałem kilka razy w wizjach jak i twoja tęsknota. Której mi ciężko wyczuć mogę się mylić to spróbuje go zabrać z piekła, tylko pod jednym warunkiem pójdziesz razem mną dobrze ? - Przygotował wyjął łańcuch w drugiej dłoni przygotował się by zabrać mężczyźnie chociaż czekał na ich reakcje.
Powrót do góry Go down
Taskmaster

Taskmaster

Liczba postów : 133
Data dołączenia : 21/10/2012

Luwr Empty
PisanieTemat: Re: Luwr   Luwr Icon_minitime1Wto Kwi 30, 2019 8:05 am

Irytacja to wyjątkowo łagodne określenie na to, co czuł. Kiedy już myślał, że sytuacja się uspokoiła, oberwał po głowie drugi raz jednego dnia. Na dodatek tą samą księgą, która tak wszystkich interesowała. Co więcej, ta sama dziewczyna, która była źródłem jego kłopotów, padła w wodę z gracją kota bojącego się kąpieli. Tony nawet nie rozważał ruszenia jej na ratunek, skoro wzgardziła jego pomocą w muzeum. Po prostu dodał gazu, chcąc zostawić ją za sobą.
To nie było jednak takie proste, bo nagle łańcuch zakończony hakiem wbił się w kadłub łodzi, którą płynął. Drugi koniec był przytwierdzony do przęsła mostu, co nie mogło się dobrze skończyć. Ogniwa zatrzeszczały, gdy łańcuch się napiął. Motorówka jednak się nie zatrzymała. Hak rozorał sporą część kadłuba i chyba uszkodził silnik, bo ten zaczął płonąć. Łódź zaczęła wywijać szaleńcze zygzaki po Sekwanie, by ostatecznie wbić się w brzeg.
Masters miał już tego wszystkiego serdecznie dość. Podniósł księgę i zaczął ją szybko kartkować. Zrobi sobie jej kopię w pamięci. Może kiedyś mu się to przyda. Przejeżdżał po stronach opuszkami palców, by poza treścią, zapamiętać również fakturę. Tomisko było opasłe, ale to dlatego, że same stronnice również były grube, nie mówiąc o drewnianej okładce oprawionej skórą. Dzięki doskonałej mnemotechnice, Tony'emu nie zajęło to dużo czasu. Gdy skończył zapamiętywanie księgi, spojrzał na nią mściwie.
- Same przez ciebie problemy!
Kiedyś z magią i czarownicami walczono ogniem. Może jest w tym sens. Zwłaszcza jeśli płomień osiągnie temperaturę trzech tysięcy stopni Celsjusza. Taśmą klejącą przytroczył do niej jeden z dwóch granatów zapalających przygotowanych na łodzi, na wypadek konieczności pozbycia się jej. Gotowy do porzucenia niesprawnego środka transportu, najemnik zarzucił na ramię torbę z resztą swoich gratów, po czym odbezpieczył wybuchowy pakunek i rzucił go do wnętrza motorówki. Następnie szybko wyskoczył z płonącego wraku do zimnej wody. Zanurkował, gdy oślepiający blask płonącego termitu objął łódź motorową. Schronił się tym samym przed eksplozją, która nastąpiła chwilę potem. Kula ognia wystrzeliła w powietrze, rozświetlając nocne niebo nad Paryżem.
Taskmaster nie zwrócił na to większej uwagi, zamiast tego postanowił jak najszybciej odpłynąć z miejsca wypadku. Miał w tej torbie mini butle tlenową wystarczającą na kwadrans przebywania pod wodą. Wystarczy żeby niepostrzeżenie oddalić się od pożaru, który zapewne zostanie wkrótce otoczony kordonem słub. Jak to się stało, że od prostego zabójstwa, do którego potrzebował jedynie jedwabnego sznura, przeszedł do wykorzystania wszystkich awaryjnych narzędzi, które zostawił sobie na łodzi?
Powrót do góry Go down
Black Cat

Black Cat

Liczba postów : 369
Data dołączenia : 16/10/2012

Luwr Empty
PisanieTemat: Re: Luwr   Luwr Icon_minitime1Wto Kwi 30, 2019 11:22 am

Wszystko poszło nie tak, co zresztą dla Black Cat nie stanowiło żadnej nowości. Powinna raczej powiedzieć, że wyszło jak zawsze. Jej złodziejskie dokonania zdecydowanie były przeceniane, chociaż chaos jaki zdołała wywołać w Luwrze i wokół niego, z całą pewnością zasługiwał na uznanie. Z drugiej strony sam Paryż jeszcze nie płonął więc pan Mucha nie powinien mieć do niej aż takich pretensji. Póki co złodziejka desperacko usiłowała wydostać się z wody, w czym skutecznie przeszkadzał jej lewitujący nad jej głową motocykl z ognistym demonem na siodełku. A jakby tego było mało, ten ostatni znów gadał. Gadał i gadał, zamiast dla odmiany zrobić coś pożytecznego. Felicja powoli utwierdzała się w przekonaniu, iż jej pomysł z wykorzystaniem usług mocy piekielnych to nie najlepsze rozwiązanie. Bo niby dlaczego wciąż zakładała że przywołany przez nią sukkub okaże się bardziej przydatny niż ta dwójka łysoli? Bo niby jako dwie kobiety dogadają się lepiej? Nigdy nie dogadywała się lepiej z kobietami, a z kobietami – demonami to już na pewni nie.
Powyższa refleksja pozostawiona została przez złodziejkę do rozważenia na przyszłość. Póki co wewnętrzny upór kazał brnąc dalej w pierwotny plan, chociażby po to by udowodnić iż wbrew przeciwnościom losu jest w stanie dopiąć swego. Jednak na chwilę obecną wszystko wskazywało na to, że nie. Zwłaszcza w momencie gdy „demon pelerynka” wysadził jej rękopis, dodając do dotychczasowych zniszczeń efektowną eksplozję. Taką którą z całą pewnością zauważyła nie tylko miejscowe władze, ale również ludzie pana Muchy.
- Głupolu, ty! To był bezcenny artefakt! – Wykrzyczała wściekła Felicja, cały czas wymachując rękoma i nogami, po to by utrzymać się na powierzchni. Mimo dość niewygodnej pozycji kobieta zauważyła iż przed zniszczeniem księgi, upiór dokładnie przestudiował jej zawartość, a co za tym idzie wciąż tliła się nadzieja na sukces.
Doświadczenie nauczyło Felicję, że w beznadziejnych sytuacjach podstawą jest umiejętność wykorzystania tego co akurat ma się pod ręką, a ona miała płonącego demona na latającym motocyklu, uparcie deklarującego jej pomoc. Dlatego też, pomijając wszelkie uprzedzenia, na czele z tym dlaczego pod prawym okiem kwitł jej obecnie wielki siniak, Black Cat zdecydowała się skorzystać z tej szansy.
– W porządku. Przekonałeś mnie. Pójdę na współpracę. Ale jeśli naprawdę chcesz mi pomóc, to złap swojego kuzyna. Ta trupia czacha posiada ważne dla mnie informacje. – Zaproponowała złodziejka, jednocześnie zastanawiając się czy ciarki przechodzące jej po plecach, wywołane były uczuciem zimna czy przerażeniem? Odgrywanie damy w opałach zwykle przychodziło jej z łatwością, nigdy jednak nie próbowała uwieść demona, z definicji zakładając iż taki raczej nie będzie zainteresowany cielesnymi sprawami. A może się myliła? W każdym razie Black Cat uznała że chyba nie zaszkodzi posłużyć się jakimś miłym komplementem. Taki na jaki może zdobyć się osoba właśnie tonąca. – Rozumiem. Życie czasem daje w dupsko. – Powiedziała Felicja.
Kobieta zastanawiała się jednocześnie skąd trupia głowa tyle o niej wie? I to o sprawach o których ona sama dawno już zapomniała. Na przykład o Rayanie i ojcu. Pierwszy był palantem dawno gryzącym ziemię, a drugi już tylko wspomnieniem. Black Cat starała się iść do przodu, nie roztrząsając za bardzo przeszłości. Chyba że chodziło o spider-mena, ale jego wątek stanowił zupełnie inny ciężar gatunkowy, zahaczając o sprawy które traktowana nad wyraz osobiście.
W każdym bądź razie na pewno chciała już wyjść na brzeg i wynieść się z tego miejsca zanim pewien robalowaty mafioso zjawi się tu w pobliżu, przypominając jej deklaracje iż pozostawi wszystko w nienaruszonym stanie.
Powrót do góry Go down
Johnny Blaze

Johnny Blaze

Liczba postów : 101
Data dołączenia : 29/08/2014

Luwr Empty
PisanieTemat: Re: Luwr   Luwr Icon_minitime1Wto Kwi 30, 2019 12:42 pm

Jeździec pomógł kobiecie by zasiadła na jego motorze przy ty dobrze wiedział że same informacje były niezdatne bez księgi, inaczej jedno razowy użytek był bez sensu księga po nim została by zniszczona. Gdy zasiadła motorze wnet poczuła że płomień był czymś przyjemny, jak ciepły wiatr w wiosenne dni. - Spokojnie Felicjo z samymi informacjami to on nic nie zrobi, ma inny pomysł by Sukkub został przywitał nasz świat, księga była tylko wymiarem a jak dobrze wiesz tych wymiarów na świecie jest kilka i jeden znajduję się w Niemczech. Gdzie planuje wyruszyć razem z tobą i tam będziesz miała to czego chciałaś, tylko pierw musisz zagoić rany i przegadamy na spokojnie. - Zawrócił piekielny motor przy tym jeśli mógł to wziął dłonie Kotki na swój tors, jak by był w formie człowieczej na pewno by się zarumienił. Blaze nie pozwolił by Felicji coś się stało, chciał by poczuła się przy nim bezpiecznie, bo wszak jaki demon ruszył by na łowcę głów samego Szatana. - Więc spokojnie mam pewien pomysł tylko jak na razie musimy się schować, bo za niedługo przyjadą służby i będziemy mieli nie potrzebny rozgłos. Ale jeśli tak ci bardzo zależy na tym by go złapać przy tym paląc Paryż bo raczej moje moce są potężne tylko że już rzeczy materie nie za bardzo. Więc zrobimy jak uważasz jest to twoja decyzja. Odparł, chociaż domyślał się odpowiedź że miała wrogów oprócz niego, samo to że pokazał że jest potężny to raczej, równie pokazuje jego wiedzie na temat świata nadnaturalnego i mrocznego. Przy tym ruszając Sekwaną do swojej kryjówki zmniejszając płomień by zostać słabiej zlokalizowany. Błąd Taskmastera polegał na tym że wyczuwał takich ludzi jak on i jeśli raz zasmakuje się w tych emocjach nie ma problemu wytropieniem go, ale miło z jej strony że zgodziła się na pomoc. Bo jak to człowiek mądry powiedział nikt nie przeżyje w tym świecie bez niczyjego wsparcia. - Pewnie zastanawiasz się skąd tyle wiem, otóż widzie ludzi grzechy i to co się im stało. Chociaż to zależy od człowieka którzy szczerze żałują tego czy raczej nie, wnet widzie więcej bądź mniej co do przeszłość. Więc rozumiem cię dlaczego tak usilnie to chcesz zrobić, dlatego zaoferowałem swoją pomoc, która jak dobrze wiesz nie będzie za darmo, każda rzecz ma swoją cenę. Uwierz wiem o tym jak na lepiej i możesz mi powiedzieć kim jest pan Ćma ? -
Powrót do góry Go down
Black Cat

Black Cat

Liczba postów : 369
Data dołączenia : 16/10/2012

Luwr Empty
PisanieTemat: Re: Luwr   Luwr Icon_minitime1Czw Maj 02, 2019 7:00 am

Choć wydawało się to nieprawdopodobne, w chwili w której Black Cat poprosiła demona by ten skończył z swoimi monologami i wziął się wreszcie do roboty, ognisty motocyklista zaczął gadać jeszcze więcej. Czyżby tylko ona dostrzegała ironię tej sytuacji? Tonąca kobieta, z trudem starająca się dopłynąć do brzegu, a tuż nad jej głową lewitujący upiór, raczący ją kwiecistą mową, odnośnie tego jaki to może być przydatny. A może cała ta gra prowadzona przez Jona Blaze była jedynie elementem negocjacji? Jak sam wspomniał jego wsparcie nie miało być bezinteresowne, a trudno wyobrazić sobie lepszy moment na targowanie się, niż taki gdy jedna z stron jest przyparta do muru. Tylko czemu do licha mężczyzna nazywał to „pomocą”?
- Daj już sobie spokój i powiedz czego chcesz w zamian? -  Wydyszała Felicja gdy wreszcie udało jej się wydostać na brzeg Sekwany. – Nie wiem czy kiedykolwiek słyszałeś, ale w pomaganiu podstawą jest wysłuchać tego co oczekuje potrzebujący. - Złośliwie zauważyła złodziejka.
Black Cat nie miała zbyt wiele czasu by wysłuchać co tym razem ma do powiedzenia Jony, ponieważ chwilę po tym gdy sama zadała swoje pytanie, wokół złodziejki i motocyklisty rozbrzmiała salwa z karabinów. Jak się okazało zaufanie jakim darzył ją pan Ćma było mocno ograniczone, w skutek czego mafioso pozostawił wokół muzeum swoich ludzi, na wypadek gdyby intencje kobiety nie były tak czyste jak to deklarowała w Le Chat Noir. Felicja mogła jedynie dziękować opatrzności iż cały grad pocisków skierowany był w stronę demona, którego to w oczywisty sposób ludzie pana Ćmy uznali za większe zagrożenie. A już z całą pewnością za element którego nie powinno tu być. Pozostawało pytanie czy kule z pistoletów mogą uczynić cokolwiek przeciwko upiorowi? Black Cat nie zamierzała tego sprawdzać. Uznała że innym razem zaspokoi swoją ciekawość odnośnie ewentualnego przenikania pocisków przez ciało demona lub też odbijania się naboi od jego ciała niczym od pancerza. Na chwilę obecną postanowiła skupić się na ucieczce.  
Zupełnie niespodziewanie, złodziejka mogła stwierdzić iż po raz kolejny los jej sprzyjał. Skoczyła z mostu i mimo iż pływanie szło jej ślamazarnie, okazało się że nurt rzeki nie zniósł jej jakoś daleko, dzięki czemu wypłynęła na powierzchnie w pobliżu murowanej konstrukcji służącej do przeprawy przez rzekę. Ta z kolei w obecnej sytuacji stanowiła idealne schronienie przez salwą grupy przestępczej. Złodziejka natychmiast rzucała się do biegu w kierunku mostu, z zamiarem ukrycia się pod nim. Miała na sobie swój czarny skórzany kostium, który świetnie maskował ją w ciemnościach, a dokładniej rzecz ujmując, który mógłby to robić, gdyby nie długie, jasne włosy idealnie wskazujące strzelcom jej pozycję.
„Będę musiała sprawić sobie jakiś kaptur” – pomyślała Felicja gdy szczęśliwie dotarła na miejsce. Haki ukryte w rękawicach okazały się w tym przypadku wyjątkowo przydatne, ponieważ pozwoliły jej przemieszczać się po wewnętrznej stronie kamiennej budowli, w kierunku bezpieczniejszej strony rzeki. Wszystko szło zgodnie z planem do chwili w której przypadkowo obracając się za siebie, złodziejka ujrzała przepływającego pod nią demona z płaszczem.
Początkowo Felicja zamierzała zignorować jego obecność, jednak już od jakiegoś czasu podejrzewała, ze spektakularne wysadzenie księgi wraz z motorówką, mogło być w rzeczywistości jedynie pozorowaną zagrywką, mającą na celu zmylenie pościgu. W sumie klasyczna przestępcza akcja. Będąc w wodzie, Black Cat nie miała pewności czy zniszczony rękopis rzeczywiście był tym który ona sobie przywłaszczyła. Na logikę demon raczej nie powinien unicestwiać rzeczy służących piekłu. Po namyśle złodziejka uznała, że warto się upewnić i ewentualnie odzyskać swoja własność.  
Najwyższa pora by pokazać zebranym że i ona nie przyszła tu z pustymi rękoma. Biorąc w dłonie wzmacnianą linę zwykle używaną jako pejcz, oraz modyfikując pazury do postaci czekanów,  Felicja błyskawicznie przygotowała sobie zestaw przy pomocy którego mogła złowić grubą, złodziejską rybę, umykającą z jej księgą, a że w posługiwaniu się tego typu bronią miała nie lada wprawę, już przy pierwszym rzucie udało jej się zahaczyć płynącego Taskmastera.  
- Voilà! – Krzyknęła Black Cat, zadowolona osiągniętym sukcesem gdy nagle poczuła gwałtowne szarpnięcie, takie na które zdecydowanie nie była przygotowana. Jako kotka lubiła ryby, jednak dopiero teraz uświadomiła sobie dlaczego nie przepada za wędkarstwem.  Bez względu na wszystko nie zamierzała stracić swojej broni, nawet jeśli oznaczało to kolejną kąpiel w lodowatej toni.
Powrót do góry Go down
Taskmaster

Taskmaster

Liczba postów : 133
Data dołączenia : 21/10/2012

Luwr Empty
PisanieTemat: Re: Luwr   Luwr Icon_minitime1Czw Maj 02, 2019 9:41 am

Nawet pod wodą dało się słyszeć kanonadę z powierzchni. Dziwne - pomyślał Tony. To nie mogła być policja. Za wcześnie. Jakieś okoliczne gangi wybrały akurat to miejsce i ten moment, żeby załatwić swoje porachunki? Mało prawdopodobne. Być może Blaze się zapalił i wywołał panikę u kogoś posiadającego broń, na przykład gangów. To już jest możliwe. Taskmaster cieszył się w duchu, że nie jest już tego częścią i udało mu się uciec.
Oczywiście to nie mogło być takie proste, bo nagle coś szarpnęło go do tyłu. Musiał zahaczyć o coś peleryną. Tak czuł, że ten element jego kostiumu może mu przysporzyć problemów. Próbował się odwrócić, żeby sprawdzić co powstrzymywało go przed dalszą ucieczką, gdy szarpnięcie się powtórzyło. Najemnikiem zarzuciło i wpadł na kamienną ścianę kanału, którym płynęła Sekwana. Zdążył tylko zauważyć hamującą go linę, która sięgała miejsca nad powierzchnią.
Masters nie widział kto próbował go złowić, ale miał swoje podejrzenia. Miał nadzieję, że niszcząc księgę, pozbędzie się demonicznego motocyklisty, ale najwyraźniej się przeliczył. Nie miał szans przesiłować piekielnego wędkarza, więc dobył noża taktycznego. Złapał za linę i szarpnął, by ją naprężyć. Tak napiętą linę mógł z łatwością przeciąć nawet pod wodą. Niestety lina nie pozostała napięta długo, bo momentalnie zwiotczała i coś na górze uderzyło w wodę z pluskiem.
Blask płonącego pod wodą termitu pozwolił mu dostrzec, że na drugim końcu liny znajduje się Black Cat.Czego ona znowu od niego chce? Tony aż prychnął z poirytowania, co zmaterializowało się w postaci wydmuchniętych bąbelków powietrza.
Najemnik miał tego wszystkiego dość. Korzystając z faktu, że linka nie jest już napięta, oddzielił zaczep od swojej peleryny. Dalej go trzymając, potężnym machnięciem ramion, skierował się w jej stronę. Zwiąże Felicję jej własną liną, a następnie zostawi na brzegu w prezencie dla demonów, policji, czy Pana Ćmy. Kogokolwiek, kto będzie nią zainteresowany, byle tylko on mógł w spokoju zbiec. Przystąpił do prób związania kobiety, czego nie ułatwiała jej szamotanina. To i fakt, że musiał działać pod wodą sprawiały, że równie łatwo mógł zaplątać i związać samego siebie.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




Luwr Empty
PisanieTemat: Re: Luwr   Luwr Icon_minitime1

Powrót do góry Go down
 
Luwr
Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Francja :: Paryż-
Skocz do: