Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share
 

 Katakumby

Go down 
AutorWiadomość
Ramzes

Ramzes

Liczba postów : 25
Data dołączenia : 26/01/2019

Katakumby Empty
PisanieTemat: Katakumby   Katakumby Icon_minitime1Sro Maj 15, 2019 8:55 pm

Katakumby RV_80488-21
Katakumby 1920px-Catacombs_of_Paris_%2835%29
Sieć podziemnych korytarzy, mieszcząca szczątki ponad sześciu milionów ludzi. Pozostałość po kamieniołomach z czasów Cesarstwa Rzymskiego. Tunele zostały przemienione w podziemną nekropolię u schyłku XVIII wieku. Przeniesiono tam zwłoki pochowanych na cmentarzach Saints-Innocents, Saint-Étienne-des-Grès, Madeleine, Errancis i Notre-Dame-des-Blancs-Manteaux. Rozległe, wydrążone podziemia są powodem niestabilnych fundamentów budownictwa w Paryżu, a co za tym idzie, niewielkiej ilości wieżowców w mieście.
Dzisiaj są jedną z wielu atrakcji turystycznych "stolicy miłości". Korytarze przeznaczone do zwiedzania mają długość 2km, a wejście znajduje się niedaleko stacji metra Denfert-Rochereau. Tunele zamknięte dla zwiedzających są kilkusetkrotnie dłuższe i w połączeniu z kanałami pozwalają przemierzyć niemal cały Paryż bez oglądania słońca. Stanowią przez to idealną miejscówkę dla chcących uniknąć uwagi społeczeństwa i stróżów prawa. Jeśli tylko ma się na tyle mocne nerwy, by wytrzymać z milionami zmarłych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Taskmaster

Taskmaster

Liczba postów : 94
Data dołączenia : 21/10/2012

Katakumby Empty
PisanieTemat: Re: Katakumby   Katakumby Icon_minitime1Nie Maj 19, 2019 12:41 am

Paryskie kanały nie były najprzyjemniejszym z miejsc. Właściwie to plasowały się wysoko na liście nieprzyjemnych miejsc, zaraz za salonem podczas odwiedzin teściowej. Mimo tego, Tony Masters nie wahał się, opracowując plan awaryjny na ewakuację. Wszak był to tylko plan awaryjny. Wedle początkowych założeń, po wyeliminowaniu szpicla w Luwrze, opuści budynek i odpłynie łodzią motorową, unikając ulicznych kamer. Niestety to się nie udało i był zmuszony użyć alternatywnej drogi ucieczki. Mimo nieprzyjemnych zapachów, wilgoci i zimna, wciąż nie byłoby to tragiczne, był w końcu profesjonalistą. Niestety nie podróżował sam. Narzekania Black Cat nie poprawiłyby sytuacji, więc miał nadzieję, że złodziejka nie otworzy ust. Zwłaszcza w kanałach.
Nie całą drogę planował podróżować kanałami. Dzięki pomocy Hub udało mu się zdobyć zarówno mapy katakumb, jak i plany kanałów z paryskiego departamentu kanalizacji. Nałożone na siebie, te dwie mapy pozwalały przemierzyć pod ziemią niemal cały Paryż. Oczywiście te dwie mapy musiały zostać uzupełnione o notatki w formie francuskiej grypsery, pozwalające na odnalezienie nieoficjalnych wejść i wyjść. Przejście do katakumb, do którego zmierzali, nie wyglądało na oficjalne. Przejście to dużo powiedziane, bo właściwie była to dziura w ścianie przykryta foliową plandeką. Zapewne używana przez przemytników, lub innej maści przestępców. Ciężko było ocenić, czy zmiana lokalizacji wyszła im na dobre. Z jednej strony, zniknęła wilgoć i nieprzyjemne wonie. Z drugiej strony, byli otoczeni szczątkami zmarłych, datowanymi na kilkaset lat wstecz, a wąskie korytarze potęgowały uczucie klaustrofobii. Na dodatek jedyne, co oświetlało im drogę, to mała latarka, którą Tony miał przy pasku na wypadek obranie tej właśnie drogi odwrotu. Chyba, że Felicja również mogła się pochwalić działającym źródłem światła.
Gdy znaleźli się w okrągłym pomieszczeniu, Taskmaster obejrzał się na złodziejkę i motocyklistę, który jak nie on, był cicho podczas przeprawy kanałami. Najemnik postanowił nie zwlekać ze spełnieniem swojej części umowy. Otworzył nieprzemakalną torbę, w której wciąż walał się ładunek termitowy. Nie to jednak było jego celem. Wyciągnął notes kartek A4 i długopis.
- Chwila przerwy - powiedział i włożył latarkę w usta.
Położył notes na ziemi i przywołał w głowie obraz strony, którą jeszcze w muzeum pokazywała mu Kotka, prosząc o pomoc w przyzwaniu koleżanki. Zaczął pisać pewnymi ruchami, mocno dociskając długopis, by nie było wątpliwości, jak dany znak wygląda. Zajęło mu to może 10 minut, nim cała treść zaklęcia przyzywającego sukkuba znalazła się na papierze. Zapiski oddane były z dokładnością do odstępów i grubości poszczególnych liter. Znający piekielną magię demon, mógł bez problemu rozpoznać, że dostał właściwe informacje z księgi. Następnie Masters wydarł zapisaną stronę i wręczył ją Blaze'owi.
- Proszę! Wywiązałem się! Możemy ruszać, do hotelu zostało jeszcze pół godziny drogi.
Resztę przyborów wrzucił z powrotem do torby, po czym zarzucił ją na ramię i rozpoczął dalszą podróż. Idąc, zaczął się poważnie zastanawiać nad demonami i piekłem. Czego właściwie piekielne istoty szukają na ziemi? Odwrócił się, żeby zapytać o to Ghost Ridera, ale zostali z Felicją sami w mrocznych tunelach. Nawet nie spostrzegł, kiedy Johnny Blaze zniknął. Wytłumaczył sobie, że to pewnie sprawka demonicznej magii. Zamiast tego postanowił zagadać do Black Cat, bo naprawdę się zastanawiał, jaki powód miała dziewczyna, żeby ryzykować kontakt z piekielnymi mocami. Wątpił, by chodziło o zwykły materializm, bo podejrzewał, że ona może sobie ukraść to, czego zapragnie. Może chodzi o kwestie na które nie pomogą ani pieniądze ani technologia, tylko co to mogłoby być? Może nieuleczalna choroba, albo śmierć najbliższego. Odezwał się przerywając ciszę katakumb.
- Po co właściwie przywołujesz demony? Co jest tyle warte, żeby tak ryzykować?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Black Cat

Black Cat

Liczba postów : 329
Data dołączenia : 16/10/2012

Katakumby Empty
PisanieTemat: Re: Katakumby   Katakumby Icon_minitime1Sro Maj 22, 2019 6:54 am

Felicja zdawała sobie sprawę z faktu, iż jej „nowy” ochroniarz ma dość  osobliwe metody działania i podejście do tak zwanych priorytetów, o czym najpełniej dał znać nurkując w wodach Sekwany i od razu narzucając zawrotne tempo, zupełnie nie przejmując się przy tym czy ktokolwiek jest w stanie za nim nadążyć. Taskmaster należał do tych przewodników, którym zdarzało się gubić swoją grupę, zupełnie nie zauważając owego zjawiska, a co za tym idzie najlepszym rozwiązaniem dla Black Cat było samodzielnie zadbać o siebie, jednocześnie nie stawiając tej współpracy zbyt wielkich oczekiwań. Złodziejka była gotowa zadowolić się przeżyciem dzisiejszego dnia, odzyskaniem utraconej księgi i pozbyciem się „paktowego” demona, a potem błyskawicznym rozstaniem, z krótkim  „au revoir mon ami”.
Niedogodności związane z pokonywanymi trudnościami nie dokuczały kobiecie tak bardzo jak można by się tego spodziewać na podstawie czynionych przez nią złośliwych komentarzy. Złodziejka była damą na pół etatu. Doskonale potrafiła się odnajdywać wśród ludzi z wysokich sfer w ich luksusowych posiadłościach, jak również w miejskich kanałach. Ciasnych, ciemnych (to akurat jej pasowało ponieważ jej wzrok doskonale adoptował się do mroku), mokrych i cuchnących. W swoim życiu włamywała się do różnych miejsc i rzadko kiedy ścielono w nich przed nią czerwone dywany. Felicja traktowała to jako element pracy. Nawet dwukrotne przemokniecie była gotowa jakoś przeboleć, co nie zmieniało faktu iż cały czas wlokła się kilka metrów za Taskmasterem z nadąsaną miną i pełnym wyrzutów spojrzeniem. Ostatecznie to charakter mężczyzny irytował ją znacznie bardziej niż wszystkie warunki środowiskowe razem wzięte.
- Co to za miejsce? Gdzie jesteśmy? – Zainteresowała się kobieta w czerni.
Prawda była taka iż same katakumby niezmiernie ją ekscytowały. Black Cat zastanawiała się jak to możliwe, że takie cos uchowało się nienaruszone pod wielką metropolią za jaką uchodził Paryż? Nic nie wskazywało na to, by przejście wybrane przez najemnika stanowiło część Luwru. A już na pewno nie taką otwartą dla zwiedzających. Z drugiej strony to niemożliwe by przez tych kilkaset lat, na jakie w myślach datowała katakumby, podobne miejsce pozostawało niezauważone. Wybudowanie czegoś takiego w tajemnicy musiało być nie lada wyzwaniem, a przecież należało się jeszcze liczyć z ciągłą rozbudową miasta i zbrojeniem go w podziemne media, które siłą rzeczy musiałyby doprowadzić do niecodziennego okrycia. Chociaż być może obecnie znajdowali się dużo głębiej pod ziemią niż złodziejka zakładała?
Kotka zamierzała właśnie wypytać swojego przewodnika o wszystkie nurtujące ją wątpliwości, gdy nagle zorientowała się w tym co robi Taskmaster. Przez chwilę z nadzieją wpatrywała się w pracę najemnika, związane z odtworzeniem zniszczonej strony, tylko po to by anstępnie przeżyć kolejne rozczarowanie, powiązane z napadem wściekłości.
- Chwila! Co ty wyprawiasz!? Dlaczego dajesz to jemu!? Przecież to moje! – Protestowała Balck Cat, widząc jak naszkicowana kartka trafia w ręce Jona Blaze. Czyżby znów przegapiła jakąś umowę? A może miała przed oczyma jawny spisek wymierzony przeciw swojej osobie?  – Szybko! Zrób drugą taką! Przecież to demon! Komu jak komu ale jemu podobne zaklęcie na pewno się nie przyda. W każdej chwili może zejść sobie do piekielnych czeluści gdzie sukubów napchane jest jak w kurniku.
Złodziejka postanowiła twardo obstawiać przy swoim. Oba obcasy wbiła w ziemie, jasno dając do zrozumienia, że nigdzie nie idzie dopóki nie dostanie tego co chce. Co prawda obawiała się że sama mogłaby nie odnaleźć wyjścia z katakumb, tym samym wzbogacając liczbę pochowanych tu zmarłych, jednak gdyby miała ustąpić, to najwyżej kontynuując podróż idąc „za” a nie „z” Taskmasterem.
- Księga jest mi potrzebna z względu na sprawy osobiste. – Burknęła. – Nic ci do tego. Nie zamierzam otwierać się z uczuciami przed takim draniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Taskmaster

Taskmaster

Liczba postów : 94
Data dołączenia : 21/10/2012

Katakumby Empty
PisanieTemat: Re: Katakumby   Katakumby Icon_minitime1Czw Maj 23, 2019 6:05 am

Drań to i tak najłagodniejszy z epitetów, jakich się spodziewał. Kiedy Black Cat się zatrzymała, zignorował to. Wiedział, że jest jej jedynym pewnym sposobem na opuszczenie tuneli. Słusznie domyślił się, że złodziejka jednak ruszy za nim, nie chcąc ryzykować zagubienia w labiryncie podziemnych korytarzy. To jednak nie oznaczało, ze taki stan rzeczy się jej podobał, co okazywała wlokąc się za nim naburmuszona.
- Nie ufam ci na tyle, żeby dawać kopię. Od razu się zmyjesz, a potrzebuję twojej obecności na spotkaniu z Panem Ćmą - zaczął cierpliwie tłumaczyć. - Poza tym, twoje zabawy czarną magią, sprowadziły mi na kark demona. Chciał tego zaklęcia, żeby się upewnić, że wrócisz do niego aby wypełnić swoją część... - znowu się powstrzymał przed drażliwym słowem - umowy z nim.
Najemnik nie mógł powiedzieć, że był zaskoczony gwałtowną reakcją kobiety, a następnie jej oburzeniem. Skoro nie rozumiała, co przed chwilą zaszło, to pewnie nie rozumiała również w jaki sposób zawarła pakt z demonem. Ostatecznie, Tony doszedł do wniosku, że Felicja wie o sprawach nadprzyrodzonych tyle samo, co on, czyli niewiele. Chyba nawet nie do końca sobie zdawała sobie sprawę z tego, w jak poważne tarapaty wpadła. Albo rozumiała to i mimo wszystko, była przeraźliwie optymistyczna w założeniu, że wywinie się z tego wszystkiego bez uszczerbku na zdrowiu, czy duszy.
- Jakie są właściwie ustalenia między tobą, a nim? On ci umożliwi przyzwanie sukkuba z zachowaniem bezpieczeństwa. A przynajmniej tak mówił - dodał, zdając sobie sprawę, że piekielne istoty mogą nie być całkowicie szczere. - Tylko nie wiem wciąż, co ty masz dla niego zrobić.
Nie był demonicznym prawnikiem, ale każda umowa miała kruczki i luki. Trzeba je tylko umieć znaleźć. Nie mógł tego zrobić, nie znając treści umowy, a maniera wypowiedzi Blaze'a nie ułatwiała mu zadania. Gdyby złodziejka przestała kręcić i obwiniać wszystkich dookoła tylko nie siebie, to może znalazłby sposób, żeby jej pomóc. Spojrzał w tym momencie na jedną z czaszek, wyglądających pustymi oczodołami, jakby patrzyła właśnie na niego. Musiał być ostrożny. Samolubna natura dziewczyny może go wpakować w kłopoty, jeśli nie rozegra tego mądrze.
Podpisałaś cyrograf, kiedy cię wyniósł z Luwru, czy za pomocą księgi, kiedy jeszcze byłaś w muzeum z przewodnikiem? Mimo tego jego piekielnego bełkotu, brzmiało to poważnie - chociaż mówił chłodnym tonem profesjonalisty, to uważne ucho, wychwyciłoby nutkę przejęcia się losem kobiety.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Black Cat

Black Cat

Liczba postów : 329
Data dołączenia : 16/10/2012

Katakumby Empty
PisanieTemat: Re: Katakumby   Katakumby Icon_minitime1Pią Maj 24, 2019 10:04 am

Spontaniczny protest z strony Black Cat, z góry skazany był na niepowodzenie, ponieważ w całości opierał się on tylko i wyłącznie na frustracji złodziejki. Taskmaster doskonale zdawał sobie sprawę, że to on posiada wszystkie wartościowe karty. Miał dostęp do informacji zawartych w księdze z wytycznymi odnośnie przywoływania sukkuba, na których zależało Felicji, ewentualnie posiadał umiejętności by wejść w posiadanie takowych archiwów, dzięki czemu łatwo mógł wytracic kobiecie argument iż ryzuje z pamięci byle co. Z ich dwójki tylko on znał drogę przez katakumby, a poza tym był od kobiety silniejszy, jednocześnie dysponując środkami by w razie konieczności zatrzymać rozwścieczonego demona, widmo gniewu którego ciążyło nad kocicą. Co gorsze najemnik nie ograniczył się jedynie do obojętności na bunt swojej towarzyszki, jeszcze bardziej podsycając emocje targające Felicją, samym wspomnieniem rzekomego paktu jaki ta rzekomo miała mieć z Jonym Blaze. Złodziejka momentalnie poczerwieniała z złości, przechodząc do ataku. Zwykle gdy manifestowała swoje niezadowolenie, Black Cat unosiła ramiona, dłonie wspierała na bokach, a całe ciało pochylała w kierunku rozmówcy, tym samym jeszcze wyraźniej eksponując swój dorodny biust.
- Co? Bzdura! Niczego mu nie obiecałam, a tym bardziej niczego nie podpisywałam! – Zaprotestowała kobieta. - – Nie mam pojęcia o co tamtemu dziwolągowi chodzi! Wyskoczył jak dżin z butelki, przerażając mnie mniej więcej w takim samym stopniu jak ty! A potem jak obłąkany zaczął gadać o jakich umowach, paktach, cyrografach i porozumieniach.  Tak jakby w ogóle był mi do czegoś potrzebny! Tymczasem prawda jest taka, że po primo – wcale nie jest, a po drugie primo – nie podoba mi się, wiec nie ma mowy aby był, po trzecie jakbym się na coś godziła, to chciałabym mieć to szczegółowo na piśmie! – Kotka błyskawicznie wyrzuciła z siebie ciąg wątpliwych argumentów, tylko po to by po chwili refleksji dodać do nich kolejny powód dla którego ona sama pozdawała czysta i niewinna. - A i jeszcze primo czwarte, wszystko to działo się w sytuacji przymusu bezpośredniego więc nie ma żadnej mocy prawnej.
W swoim wywodzie złodziejka celowo pominęła fakt, iż przez krótką chwilę rzeczywiście rozważała możliwość podjęcia takiej współpracy z ognistogłowym. Chociaż wiązanie się z jednym demonem by przywołać innego piekielnego, przypominało trochę próbę gaszenia ognia prochem zamiast piasku. Poza tym była absolutnie przekonana, że samo rozważanie takiej możliwości, nie oznaczało wcale, iż godziła się na daną sugestię. Gdyby aresztowano ją za wszystko to co chciała zrobić, szybko okazałoby się że prawo karne nie przewiduje tak wielokrotnego dożywocia na jakie by sobie zasłużyła. Chwilowo zaś Black Cat naprawdę była przekonana iż poradzi sobie z okiełznaniem sukkuba.
Życie wystarczająco wiele razy dawało jej w kość, a ona wciąż tu stała i miała się dobrze, w związku z czym przy całym pesymistycznym podejściu do świata, akurat swoje możliwości kotka oceniała z hura optymizmem.  Na przykład teraz Taskmaster nieoczekiwanie dał jej do ręki broń, samemu wspominając o tym, że ona jest mu potrzebna do spotkania z panem Ćmą. A fakt ten diametralnie zmieniał jej pozycje negocjacyjna. Co prawda wciąż miała jedną trójkę przeciwko czterem asom najemnika, ale przecież mogła blefować i liczyć na własny spryt.
- Czyli że mi nie ufasz, a płonącej głowie to zawierzyłeś od razu? – Zainteresowała się złodziejka, wskazując na ewidentny brak logiki w postepowaniu mężczyzny. Felicja postanowiła od razu zaatakować wprost, próbując ustalić na czym obecnie stoi.  - – A co dostanę od jeśli grzecznie pójdę z tobą na kabarety pana Muchy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Taskmaster

Taskmaster

Liczba postów : 94
Data dołączenia : 21/10/2012

Katakumby Empty
PisanieTemat: Re: Katakumby   Katakumby Icon_minitime1Nie Maj 26, 2019 9:13 pm

Standardy podpisywania cyrografów musiały się mocno zmienić od czasów Goethego. Być może piekło przeszło restrukturyzację i teraz demony, tak jak telemarketerzy, łapali się wszelkich sposobów, by pozyskać klientów. Tony nie mógł z całą pewnością stwierdzić, że tak się nie stało, jako że nie był specjalistą w dziedzinie demonologii, miał jednak swoje wątpliwości. Cała ta gadka o paktach skłoniła go do przemyśleń. Demony kojarzyły mu się raczej z kuszeniem, niż agresywnym marketingiem, przyciskającym klienta do zawarcia umowy. Nie mówiąc już o samym akcie zobowiązania, który był dyskusyjny. Oczywiście nie był świadkiem tego, co się wydarzyło, kiedy Ghost Rider zabrał nieprzytomną Black Cat z Luwru, ale jakoś wątpił w to, że złodziejka wtedy na cokolwiek się zgodziła. Ktoś, kto przed chwilą zawarł umowę z przedstawicielem piekła, nie ucieka bez uzyskania tego, co chciał w zamian. Ucieczka raczej odbywa się po uzyskaniu od demona tego, czego się pożądało. Wszystko to nie trzymało się kupy. Tony podejrzewał, że Blaze celowo gadał od rzeczy i był bardzo ogólny, żeby zostawić sobie pole do manewru.
- Oczywiście, że mu nie ufam! Cała ta jego gadka o zawieraniu paktów brzmi zbyt wygodnie, żeby była prawdziwa - powiedział to tonem, jakiego zmęczony rodzic użyłby, żeby wytłumaczyć dziecku coś oczywistego.
Na kolejne słowa Kotki przewrócił oczami. Westchnął i przejechał spojrzeniem po mijanych czaszkach wkomponowanych tu i ówdzie w ścianę. Ciekawe ilu z obecnych tu nieboszczyków skończyło w tym miejscu właśnie przez takie cwaniakowanie. Nieudolne na dodatek, bo złodziejka wciąż nie rozumiała do czego dążył najemnik. Chyba trzeba jej to będzie wytłumaczyć i to obrazowo. Taskmaster zatrzymał się i obrócił, by spojrzeć na dziewczynę.
- To, co sobie sama ugrasz - powiedział sucho. - Wciąż nie zdajesz sobie sprawy, co tu się dzieje, prawda? Nie jestem instytucją charytatywną i nie pomagam ci z dobrego serca. Jestem najemnikiem, a to znaczy, że moje umiejętności się wynajmuje. Za pieniądze. Obecnie płaci mi Pan Ćma, a ciebie raczej nie stać na moje stawki - zauważył z uśmiechem politowania. - W związku z tym, jeśli Panu Ćmie zależy na twoim dobrobycie, możesz użyć swoich atutów, z którymi tak lubisz się obnosić, żeby przekonać go do wyłożenia kasy na moje usługi względem ciebie.
Odwrócił się zamaszyście, zamiatając peleryną podłoże i wzbijając tuman kurzu. Ruszył przed siebie. Sam nie miał już ochoty spędzać ani minuty dłużej, niż to konieczne w paryskich katakumbach. Spojrzał na zegarek i zgrzytnął zębami. Ma jeszcze sporo roboty przed spotkaniem, jeśli chce się zabezpieczyć przed Blazem. Spodziewał się, że tak samo, jak lekko demon podchodzi do kwestii formalnych, tak samo lekko będzie respektował zwarte w ten sposób umowy.
- Jeśli chcesz znać moją opinię, to Johnny Blaze, cię wkręca - zaczął myśleć na głos, mówiąc po części do Felicji, po części do siebie. - Nie zawarłaś żadnej umowy, ale przebywając z nim możesz zostać do tego przekonana i to o to mu chodzi. Rzekomy pakt wykorzysta jako wymówkę, żeby cię nie opuszczać, a w razie potrzeby złamać dane słowo, bo żaden pakt nie istnieje. Sam mówił, ze umie przywołać sukkuba w inny sposób, więc zaklęcie z księgi wziął tylko po to, żeby cię znowu do siebie zwabić - wnioskował łącząc wszystkie fakty. - Na razie są dwa potencjalne źródła księgi. Ja i archiwa Luwru. Jeśli się nie mylę, w tym momencie jest w drodze do muzeum, żeby zniszczyć cyfrowy zapis księgi. To mu pozostawi do usunięcia jedynie mnie jeżeli uzna, że podzielę się z tobą zaklęciem, więc nie zrobię tego, ale muszę się zabezpieczyć na wypadek, gdyby chciał się mnie pozbyć mimo wszystko - uznał przezornie. - Skoro tak lubi zawierać umowy, to zawsze mogę udać zainteresowanie paktem, który pozwoli mi odzyskać wspomnienia, tak...
Jego głos odbijał się echem po podziemnych korytarzach, mieszając się z odgłosem kroków. Najemnik przyspieszył, pochylając się nieco, a napięcie widoczne na jego szerokich plecach, opadło. Wciąż się czujnie rozglądał, ale ostrożność ustąpiła szybkości. Felicja mogła z jego ruchów i postawy wywnioskować, że gdziekolwiek zmierzają, są już blisko celu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Black Cat

Black Cat

Liczba postów : 329
Data dołączenia : 16/10/2012

Katakumby Empty
PisanieTemat: Re: Katakumby   Katakumby Icon_minitime1Wto Maj 28, 2019 9:26 am

Taskmaster doskonale zdawał sobie sprawę w które struny należy uderzyć, tak aby wywołać u Felicji falę irytacji. Teoretycznie cały jego monolog powinien zostać przez Black Cat przyjęty z satysfakcją, jako iż najemnik potwierdził w nim, iż rzekomy pakt pomiędzy kotką a Jonny’m Blaze faktycznie nie istnieje. Co więcej nawet samo wspomnienie drażliwego słowa, uszło mężczyźnie płazem, jako że ostentacyjne podważenie twierdzeń demona było jednym kontekstem w jakim kobieta akceptowała wzmiankę o wiążących ją umowach. Problem w tym iż chwile wcześniej Taskmaster nie omieszkał podkreślić, jaki to on sam jest ważny, powołując się na jakość świadczonych przez siebie usług, które to z pewnoscia pozostawały poza zasięgiem Felicji.
Złodziejka parsknęła głośno, słysząc owe twierdzenia. Jjej zdaniem oparte wyłącznie na pyszałkowatości, samouwielbieniu i przekonaniu o własnej nieomylności. Tymczasem twarde fakty jasno wskazywały na to iż obecność Taskmastera jedynie komplikowała jej sprawy. Gdyby nie najemnik, już dawno siedziałaby w samolocie do Nowego Jorku, z księgą zaklęć pod pachą. A pan pelerynka, z pożal się boże „umiejętnościami”, miał tupet twierdzić iż jej nie stać na jego usługi. Zabawne, biorąc pod uwagę, że jak do tej pory, jedyne co udało mu się osiągnąć, to zniszczenie manuskryptu na jakim jej zależało. Zresztą nie tylko jej, jako że pan Mucha zapewne również nie planował finansować fajerwerków z udziałem swojej bezcennej kolekcji. Kotka przez chwile zastanawiała czy przypadkiem nie powinna uświadomić niedoszłemu wspólnikowi, że jako zawalidroga, źródło irytacji, nieudacznik, zdrajca i gbur w jednym, nie jest dla niej wart złamanego centa.
Chyba że owo „nie stać cię” nie dotyczyło stricte finansów, a sumy złośliwego fatum z jakim dołożyłby się Taskmaster. Jeśli brać pod uwagę że Black Cat ciągnęła za sobą wystarczająco wiele nieszczęść, to rzeczywiście kobieta mogłaby nie udźwignąć dodatkowego pecha jaki sprowadzał trupia pelerynka.
- Najemnikiem, tak? W porządku przyjmuję do wiadomości, chociaż ciężko wyobrazić ki sobie jaki desperat miałby cię zatrudniać. – Z nieukrywana złością zauważyła Black Cat. -  A skoro już tak oficjalnie się przedstawiamy, to wiedz ze ja jestem damą do towarzystwa. Wytworną i elegancką. Taką co to nie chodzi na przyjęcia z byle kim. A ciebie raczej nie stać na moje stawki, co za tym idzie na spotkanie z panem Ćmą będziesz musiał zabrać pod pacha innego dachowca. – Sparafrazowała Felicja, nawiązując do uwagi Taskmastera.
Niestety złodziejce nie było dane długo cieszyć się swoją ripostą, jako że chwilę później dotarło do niej znaczenie dalszych słów wypowiedzianych przez najemnika, tych opisujących potencjalne działanie Ghost Raidera.
- Chwila… że co!? Jak to zniszczyć archiwa!? A to łysa, pleśniejąca gnida! Kolejny pseudo pomocnik. Niedoczekanie bym pozwoliła mu na cos takiego. – Oburzona Black Cat przyspieszyła kroku z zamiarem wyprzedzenia Taskmastera i jak najszybszego uskutecznienia planu  Jana Blaze, choć oczywiście w dalszym ciągu kobieta nie miała pojęcia jak znaleźć właściwą drogę z katakumb.
Refleksja nad tym ostatnim problemem, uświadomiła kotce jeszcze jedna istotna sprawę. Nie wiedzieć czemu najemnik dość wymijająco przemilczał wszystkie jej pytania odnośnie miejsca w jakim obecnie się znaleźli, naciskając przy tym by jak najszybciej je opuśicć. Kto wie, być może do wszystkich jego wątpliwych przymiotów, Felicja powinna dopisać również „kłamstwo”. Pomimo wcześniejszego gwałtownego zrywy, Black Cat nagle się zatrzymała z zainteresowaniem rozglądając się wokół siebie, szczególna uwagę poświęcając stojącym przy ścianach naczyniom. Złodziejka nie potrafiła ich nazwać, za to nagle nabrała wielkiej ochoty by zajrzeć co kryją w swoim wnętrzu wszystkie te garnki, misy, czy wazony. Jednoczenie uznała iż na zaspokojenie własnej ciekawości wcale nie potrzebuje zgody gospodarza.
- A może nie powinnam się tak spieszyć? Więc to jest paryska kryjówka wielkiego Taskmastera? Niezła stylówka. – Pochwaliła Black Cat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Taskmaster

Taskmaster

Liczba postów : 94
Data dołączenia : 21/10/2012

Katakumby Empty
PisanieTemat: Re: Katakumby   Katakumby Icon_minitime1Pią Maj 31, 2019 8:24 pm

Kąśliwe uwagi Felicji, Tony zbył wzruszeniem ramion. Za to z zadowoleniem powitał jej przyspieszone tempo. Nie byli w części Katakumb dla zwiedzających, a co za tym idzie, mogli trafić na innych podziemnych podróżników. Gdyby był sam, nie martwiłby się. Jego maska w tym miejscu działałaby lepiej niż jakiekolwiek uzbrojenie. A w razie kłopotów, był pewny swoich umiejętności. Niestety nie był sam. Musiał niańczyć głośną i lekkomyślną damę do towarzystwa. Omal nie prychnął śmiechem, jak to usłyszał. Zaczął się poważnie zastanawiać, czy uderzenie kolbą Blaze'a nie spowodowało u niej jakiegoś uszkodzenia mózgu. To było jedno z wytłumaczeń dla jej pozbawionego rozsądku zachowania.
Kiedy Felicja wyprzedziła go i narzuciła wyśrubowane tempo marszu uśmiechnął się z ulgą. Przyspieszył, by nadążać za tą niezmiernie go irytującą osóbką, gdy nagle się zatrzymała. Gdyby nie wyszkolony refleks, wpadłby na nią z impetem. Zamiast tego, zgrabnie ją wyminął, płynnym ruchem dobywając pistoletu. Stanął przed dziewczyną, żeby w razie potrzeby zasłonić ją przed tym, co spowodowało jej reakcję, czyli przed... pustym korytarzem. Gdy miał się zapytać, co zobaczyła, pochwaliła go za wygląd kryjówki. Westchnął ciężko, uznając że teoria z uszkodzeniem mózgu, staje się z minuty na minutę coraz bardziej prawdopodobna.
- Wystrój dopasowałem do kostiumu - rzucił sarkastycznie. - Jesteśmy w części katakumb, które odwiedzają najgorsze szumowiny miasta, więc jeśli nie chcesz się na nikogo takiego natknąć, radzę ruszać dalej - schował berettę do kabury. - Jeśli masz ochotę lepiej zapoznać się z tym miejscem, to zawsze możesz odwiedzić część dla turystów i poczytać Nędzników.
Mimo chęci szybkiego opuszczenia pozbawionych światła korytarzy, dał złodziejce czas na myszkowanie po podziemnej nekropolii. Mogiły i tak zostały ograbione już dawno temu, więc może co najwyżej ściągnąć na siebie klątwę z zaświatów. Taskmaster uśmiechnął się do siebie. Tak, to brzmiało, jak coś do czego Black Cat byłaby zdolna. Przez ten czas obserwował ją, szukając jakiś drobnych drgnięć mięśni mimicznych, czy sygnałów wysyłanych przez ułożenie ciała. Szukał fałszu, odgrywania roli głupiutkiej dziewuszki, w celu zmylenia otoczenia. Mimo swoich dotychczasowych obserwacji, musiał przyznać, że ktoś równie pechowy, albo głupi, sam nie mógł zdecydować, nie przyciągnąłby uwagi wysokiej figury w paryskim półświatku. A w każdym razie nie bez powodu. W takim razie musiało w niej być coś więcej, niż widać na pierwszy rzut oka. Chyba, że Pana Ćmę faktycznie interesowała jedynie, jako ekskluzywna dama do towarzystwa.
Wszystkie te myśli przeleciały przez głowę najemnika, kiedy dzielił swoją uwagę pomiędzy pilnowanie terenu, nasłuchiwanie odgłosów z korytarzy oraz studiowanie zachowań i słów Kotki. Miał już się podzielić ze złodziejką swoimi przemyśleniami na temat klątwy, jaką zmarli mogą obdarzyć potencjalnych rabusiów grobowców, gdy jego ucho złowiło niewyraźny odgłos z tunelu przed nimi. Momentalnie napiął się, przyjmując postawę obronną.
- Cicho, coś słyszałem - ostrzegł złodziejkę.
Podszedł do niej bezszelestnie i zgasił latarkę. Ogarnęła ich ciemność, która oślepiła Mastersa, ale jednocześnie pozwoliła wyostrzyć słuch. Równie cicho, jak się poruszał, dobył miecza i tarczy. Wyczuwał dziewczynę przy sobie, więc cokolwiek się przed nimi znajdowało, będzie musiało przejść przez niego, żeby się do niej dostać. W duchu przeklinał siebie za wyposażenie maski w system pozwalający mu jeść i pić bez zdejmowania jej, zamiast w noktowizję. Nasłuchiwał dalej w napięciu, by zidentyfikować źródło dźwięku oraz to, czy się do nich zbliżało, czy nie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Black Cat

Black Cat

Liczba postów : 329
Data dołączenia : 16/10/2012

Katakumby Empty
PisanieTemat: Re: Katakumby   Katakumby Icon_minitime1Nie Cze 02, 2019 8:14 am

Black Cat zdawała sobie sprawę, że większość przywar jakie przypisywała Taskmasterowi z powodzeniem można było zastosować także w opisie jej charakteru. Przede wszystkim chodziło tu o przekonanie, iż sama poradziłaby sobie lepiej, a konieczność jakiejkolwiek współpracy, jest jej jedynie kulą u nogi. W skład szeregu podobieństw  wchodziła również łatwość irytacji swojego towarzysza, a także narcyzm, w myśl którego to iż w ogóle toleruje się drugą stronę, wcale nie wynika z potrzeby chwili, czy wielu wspólnych cech osobowości, będąc jedynie naturalnie przyswojoną wyrozumiałością dla osób pokroju Taskamstera. Rzeczą jasna publiczne przyznanie się przez złodziejkę do powyższego faktu, nie przeszłoby Black Cat przez gardło, inaczej jak poprzedzone zmyślnymi torturami. Kobieta nie ufała najemnikowi, tak samo jak nie zaufałaby drugiej sobie, co oczywiście wcale nie stawiało jej towarzysza w lepszym świetle. Na chwile obecną liczyło się głownie to, ze skoro nie ufała, to również nie zamierzała słuchać.
Niestety rozpoczęte z wielkim animuszem poszukiwania skarbu nie przyniosły spodziewanych efektów. W antycznych pojemnikach złodziejka nie znalazła nic poza kurzem, pyłem i brudem. Jeśli kiedykolwiek znajdowało się tam złoto lub inne kosztowności, to zostały one skrupulatnie przeniesione w inne miejsce. Mimo wszystko zastanawiającym pozostawał fakt, iż cały ten proceder musiał odbyć się w zadziwiająco cywilizowany sposób. Wskazywał by na to fakt iż wszelkie gliniane misy, wazy czy dzbany, pozostawały nietknięte. Same naczynia najprawdopodobniej też przedstawiały jakaś wartość, jednak spieniężenie ich byłoby równie kłopotliwe jak wyniesienie takiej zdobyczy z katakumb. By c może ten który czerpał zyski z tego miejsca, najpierw starannie poszukiwał kupca a dopiero później zabierał się za organizacje transportu. A przynajmniej nie w kwesti odpuszczenia sobie małej ekspedycji po lokalne skarby.
- Ja nie słyszę nic poza własnym jękiem zawodu. – Złośliwie zauważyła kotka, odpowiadając na sugestię Taskmastera na temat zbliżającego się niebezpieczeństwa. Tym razem złodziejce chodziło nie tyle o kurtuazyjną uszczypliwość, co samo podważenie faktu iż najemnik mógłby mieć bardziej wyczulone zmysły od niej.
Oczywiście że nie mógł. Nie mógł i tyle. A jeśli przypadkiem udało mu się cos posłyszeć przed nią, to tylko dlatego, iż Black Cat miała akurat głowę w dzbanie, całą swoją uwagę koncentrując na przyglądaniu się dnu naczynia. Złodziejka miała na końcu języka kolejna kąśliwą uwagę, odnośnie tego iż z swoją pelerynką, tarczą i mieczem, najemnik bardziej niż profesjonalnego zabójcę przypomina podstarzałego kustosza, usiłującego przyciągnąć ludzi do muzeum, poprzez przebieranie się za templariusza. Problem w tym, że raz - Luwr nie musiał chwytać się takich tanich marketingowych sztuczek, dwa – ona sama widziała Taskmastera w akcji, a trzy owa uwaga wydawała się dość niestosowna w sytuacji gdy kotka również usłyszała hałasy dobiegające z głębi korytarza.
W podobnej sytuacji lepiej zachować ciszę i dodatkowe środki ostrożności, na przykład w postaci ukrycia się, co Felicja natychmiast uczyniła, chowając się za jednym z wielkich garnków.
- Czy ty nie uznajesz innej metody działania niż frontalny atak? – Tym razem szeptam spytała złodziejka , usiłując nakłonić wspólnika do przesunięcia się w zaimprowizowaną kryjówkę. Jej wzrok szybko przyzwyczaił się do ciemności, w tym samym czasie, podsuwając kobiecie myśl, iż z całą pewnością jak chodzi o spostrzegawczość, ów zmysł także niczym nie ustępuje możliwością Taskmastera. – Na następną randkę któreś z nas obowiązkowo przynosi spluwę. - Zauważyła Felicja, spoglądając na oręż najemnika. Ona sama jako broń miała pejcz i pazury ukryte w rękawicach, co w konfrontacji z bronią palną wypadało raczej średnio.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Taskmaster

Taskmaster

Liczba postów : 94
Data dołączenia : 21/10/2012

Katakumby Empty
PisanieTemat: Re: Katakumby   Katakumby Icon_minitime1Pon Cze 03, 2019 6:19 pm

Tony był gotowy do walki, więc na pomysł Black Cat w pierwszym momencie zareagował zdziwieniem. Ostateczne przyznał przed sobą, że jeśli pozwoli to im uniknąć konfrontacji, jest warte wykorzystania. Dołączył do złodziejki w miejscu jej ukrycia, kierując się raczej słuchem niż wzrokiem. Mimo chęci pozostania w ciszy i ukryciu, nie oparł się odpowiedzeniu na zaczepkę.
- Najlepszą obroną jest atak - odszepnął Felicji, zaczajając się. Podniósł tarczę i oparł o jej rant ostrze miecza. Na kolejne słowa złodziejki sarknął tylko - W pierwszej kolejności powinniśmy pomyśleć nad lokacją o lepszej atmosferze - po chwili jednak, jego głos spoważniał. - Użycie w tych tunelach broni palnej do czegokolwiek innego niż wizualnego zastraszenia, nie jest dobrym pomysłem, jeśli lubisz mieć nienaruszone bębenki w uszach.
Zamilkł oczekując na następny dźwięk. Cisza się przedłużała, co nie nastawiało go optymistycznie. Po pierwsze dlatego, że nie oczekiwał od Felicji posiadania dużych zasobów cierpliwości, a po drugie mogło to oznaczać, że cokolwiek wydało dźwięk, starało się teraz do nich podkraść. Uważał się za zdrowego paranoika, mimo to miał nadzieję, że źródło dźwięku jest stacjonarne. Zdawał sobie sprawę, że przedłużająca się cisza, działa na ich niekorzyść, bo koś, lub coś może się do nich zbliżać, albo był to jednorazowy, przypadkowy dźwięk, więc sterczeli w ciszy, jak kołki.
W ciemności dało się ledwo, bo ledwo, ale jednak usłyszeć. Kotka, która faktycznie miała dużo lepsze zmysły, wyraźniej usłyszała jęki, zawodzenie, którego nie mógł wydać z siebie człowiek. A na pewno nie żyjący człowiek. Następnie rozległo się coś w rodzaju krztuszenia się, jakby spazmatycznego kaszlu. Na myśl od razu przychodziła Czarna Śmierć, której ofiary leżą złożone w tych ciemnych korytarzach. Co gorsza, te dźwięki wydawały się zbliżać.
Najemnik był napięty, niczym struna. Gotowy w ułamku sekundy skoczyć do ataku. Przeklinał się w myślach za rozbawienie pomysłem sprowadzenia klątwy przez złodziejkę. Nie miał pojęcia, czy jego broń jest w stanie cokolwiek zdziałać przeciwko duchom, bądź umarłym. Na pewno wolał użyć miecza, niż ogłuchnąć od huku wystrzałów swoich pistoletów. Poza tym, to nie musiał być nadnaturalny przeciwnik, tylko chory przestępca, albo uciekający mutant. To byłby najlepszy obrót wydarzeń, lecz Tony Masters, przygotował się na najgorsze.
Taskmaster miał problemy z zidentyfikowaniem następnych dźwięków. Felicja na pewno znacznie szybciej odgadłaby, że źródłem odgłosów, które zapędziły ich do kryjówki, jest mały czworonóg, od którego wzięła swój złodziejski przydomek. Mimo tego, najemnik wciąż wyglądał, jakby gotował się do walki, co najmniej z Hulkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Black Cat

Black Cat

Liczba postów : 329
Data dołączenia : 16/10/2012

Katakumby Empty
PisanieTemat: Re: Katakumby   Katakumby Icon_minitime1Sro Cze 05, 2019 11:10 am

Black Cat zachowywała spokój. Nie pierwszy raz znalazła się w sytuacji, w której niezauważona przemykała obok grożącego jej niebezpieczeństwa. Swój przydomek zyskała nie tylko za sprawą ciągnącego się za nią nieszczęścia, ale również dzięki temu, iż poprzez specyficznie dobrany cykl treningowy, pod wieloma względami zdołała upodobnić się do kotów. Złodziejka potrafiła poruszać się bezszelestnie, niczym cień podkradając się do swojej ofiary. Gdy tego potrzebowała mogła regulować własne tętno i oddech, tak aby wyciszyć bicie własnego serca. Poza akrobatyczna koordynacją ruchową i znakomitą orientacją w przestrzeni, Felicja posiadała też doskonały wzrok i słuch, przygotowany szczególnie do sytuacji gdy otaczały ją ciemności. Krótko mówiąc, chodź była tu pierwszy raz, miejsce takie jak katakumby, stanowiło jej ulubiony tren diałania. W takich warunkach kobieta czuła się najlepiej.
A dokładniej rzecz ujmując czułaby się, gdyby była tu sama. W chwili obecnej, im bardziej usiłowała skopić się na zbliżającym się do nich zagrożeniu, tym wyraźniej dawała jej się we znaki obecność Taskmastera. Szybko okazało się dlaczego niektórzy wolą frontalny atak od perfekcyjnej zasadzki. Black Cat miała wrażenie że peleryn najemnika furkocze tak, jakby oboje nie znajdowali się pod ziemią, a stali na wieży Eiffla w czasie huraganu. Miecz i tarcza mężczyzny uderzały o siebie dźwięcząc niczym w kuźni, a jakby tego było mało, jej towarzysz swoim sapaniem dorównywał lokomotywie.
Wcześniej nie zwracała na to uwagi, ale cały ów image jaki wybrał sobie najemnik, w żaden sposób nie przystawał do rzeczywistości. Pomijając już niewielka skuteczność średniowiecznego uraża do walki w obecnych czasach, taki ubiór strasznie rzucał się w oczy, co w żaden sposób nie współgrało z profesją w której podstawą jest zachowanie anonimowości. Tymczasem wkładając podkute stalą buciory, najemnik równie dobrze mógł skradać się przy akompaniamencie werbli. Felicja miała wrażenie, że nawet kropla potu spływająca po czole Taskamstera, zamiast przemieszczać się po cichu, robi to z przewrażliwmy „sssss” celowo starając się imitować wodospad. Niewiele brakowało by złodziejka wrzasnęła na najemnika, tym samym z donośnym „chicho bądź!” zdradzając ich pozycję.
Szczęśliwie w całej tej kakofonii dźwięków Black Cat była w stanie zidentyfikować również te, które należały do ich prześladowcy. Od razu zresztą przyznała że tamten zachowywał się dużo profesjonalnie niż ich dwójka, chodź wiele wskazywało na to iż on również postanowił przeczekać aż niebezpieczeństwo samo minie. W tej sytuacji obie strony mogły tak czekać naprawdę długo. Oczywiście złodziejka żadną miarą nie zamierzała dzielić się z Taskmasterem swoimi przypuszczeniami. Możliwość zrobienie z niego błazna, stawała się wizją zbyt kuszącą, by zrezygnować z niej jednym wyznaniem. Poza tym gdyby jednak się myliła i tam za rogiem czyhało na nich coś groźniejszego niż zwykły dachowiec, swoją drogą Felicja nie cierpiała tego określenia, jako iż w rzeczywistości koty wspinające się na dachy, stanowią równie rzadkie zjawisko jak najemnicy w pelerynach i trupich czaszkach na twarzy, to bliskość Taskmastera zamiast bezpieczny azyl, bardziej kojarzyła jej się z miejscem gdzie z dużym prawdopodobieństwem nastąpi pierwsze starcie.
- Prześlizgnę się obok tego czegoś i zajdę go od tyłu. - Wyszeptała złodziejka, dzieląc się z towarzyszem swoim planem. Planem który Felicja zamierzała wprowadzić w życie, nie czekając na jakikolwiek komentarz z strony wspólnika.
Podążając wzdłuż jednej z ścian, Black Cat powoli przemieszczała się w kierunku z którego wcześniej dało się słyszeć tajemnicze dźwięki. Jeśli wszystko pójdzie po jej myśli, złapie kocura, prześlizgnie się z powrotem do kryjówki Taskmastera i posadzi zwierzaka najemnikowi na głowie.
- Chodź tu kity, kity. - Po cichu nawoływała Felicja. - Chodź do pańci, zanim wielki, zły brzydal skroi cię swoim mieczem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Taskmaster

Taskmaster

Liczba postów : 94
Data dołączenia : 21/10/2012

Katakumby Empty
PisanieTemat: Re: Katakumby   Katakumby Icon_minitime1Sro Cze 05, 2019 10:21 pm

Pierwszym odruchem najemnika na sugestię złodziejki, był stanowczy protest. Zanim jednak zdążył go wyartykułować, ona zniknęła. Znów, bardziej wyczuł brak jej obecności, niż usłyszał jej ruch. Taskmaster musiał jej przyznać, że znała się na rzeczy. Wiele by dał za sposób na widzenie w panujących tu ciemnościach. Choćby po to, by móc przestudiować ruchy Kotki i może podłapać nowe techniki skradania. Także dlatego, że nie czułby się tak wrażliwy na atak.
Skoro Felicja chciała zajść to coś od tyłu, wypadałoby żeby Tony przygotował gorące powitanie z przodu. Włożył miecz pod pachę ręki trzymającej tarczę i wychynął zza filara. Drugą ręką wymacał ścianę i cicho ruszył w strony wyjścia, z którego dochodziły odgłosy. Nie musiał polegać tylko na zmyśle dotyku, bo zdążył się przyjrzeć komnacie, kiedy jeszcze oświetlało ją światło latarki. Drogę do korytarza znalazł na pamięć, a gdy tam dotarł, zaczaił się i słuchał uważnie. Usłyszał jakiś szept, ale nie umiał rozpoznać słów. Nie był nawet pewien czyj to był szept. Równie dobrze, to sama Black Cat, mogła się dogadywać z kimś w tym korytarzu. Zwłaszcza, że szepty się powieliły. Nie mógł ocenić ile osób, bądź istot to sygnalizuje. Miał jednak wrażenie, że coś nie gra. Szepty nakładały się na siebie w dziwny sposób, przez tutejszą akustykę. Gdy wreszcie zrozumiał, że część słyszanych przez niego głosów dobiega z drugiej strony, miał ochotę głośno zakląć. Dopiero teraz usłyszał lekkie kroki wyciszonych podeszw, a także znajomy szczęk metalu obluzowanego magazynka w wysłużonym automacie.
Z jednej strony poczuł ulgę, bo broń palna oznaczała żywych przeciwników, a to znaczy, że wiedział czego się spodziewać, w przeciwieństwie do oponentów nadnaturalnych. Z drugiej strony zastanawiał się, czy to tylko ironia losu, że plan Kotki na oflankowanie źródła dźwięku, skończył się oflankowaniem najemnika. Coś za dużo było tych niefortunnych zbiegów okoliczności, jak na jeden dzień, a Masters nie wierzył w zbiegi okoliczność. Albo Black Cat sprowadzała pecha, tak samo, jak jej imiennik, albo, co bardziej prawdopodobne, wystawiła Taskmastera.
Nie miał więcej czasu, żeby rozmyślać nad potencjalną zdradą niesfornej złodziejki. Przeciwnicy zbliżali się i zapewne spodziewali się zastać go stojącego za filarem, gdzie byłby z drugiej strony pomieszczenia wystawiony, jak na strzelnicy. Kolejny z niefartownych przypadków.
Mimo, że nie był nawet w połowie tak cichy, jak Felicja, Tony potrafił się skradać. Przesunął się na drugą stronę pomieszczenia, naprzeciw swojej pierwotnej lokacji. Sięgnął do paska i wyciągnął zatyczki do uszu oraz zapasowy magazynek do Beretty. Robił to cicho, ale szybko, bo uzbrojeni byli już u wyjścia z tunelu. Zatyczki włożył do uszu, następnie rzucił magazynek łagodnym łukiem w stronę filaru, za którym się wcześniej krył. Jeżeli jego podejrzenia są słuszne i spodziewali się go tam zastać, to czeka ich niemiła niespodzianka. Ujął pewnie trzymany do tej pory pod pachą miecz i napiął się do działania.
Przez kilka sekund, które rozciągały się jak minuty, panowała cisza. Wtem dało się usłyszeć stukot metalu o kamień. Momentalnie snopy świateł oświetliły filar i huk wystrzałów, spotęgowany przez wąską przestrzeń, wypełnił pomieszczenie. Wraz kanonadą, dało się słyszeć stłumione "Merde" ze strony strzelców.
Taskmasterowi dzwoniło w uszach, ale to nic w porównaniu z stojącą w wejściu pięciososobową grupą, która nawet w mdłym świetle latarek miała na twarzach wypisany ból. Najemnik od razu widział, że to nie są amatorzy, ale też nie przygotowali się do walki w tunelu. Po pierwsze nie mieli żadnych zabezpieczeń słuchu, ani tłumików, po drugie używali latarek, zamiast noktowizji. Za to mógł ich pochwalić za szyk, który sprawdziłby się doskonale w wąskich przestrzeniach, gdyby nie ogłuchli od własnych wystrzałów.
To nawet nie będzie wyzwanie - pomyślał Masters i ruszył. Szybko skrócił dystans między nim, a najbliższym strzelcem. Ciął Pierwszego na odlew w trzymającą broń rękę, nie zatrzymując się. Usatysfakcjonował go krzyk bólu i uderzenie pistoletu automatycznego o ziemię. Wciąż biegł. Celem najemnika był oprych stojący pod ścianą. Niestety, na drodze stał jeszcze jeden uzbrojony mężczyzna. Nim Drugi odwrócił się w stronę pędzącego Taksmastera, pchnięcie tarczą posłało go na podłogę.
- Fantôme! - Trzeci krzyknął w przerażeniu i skierował lufę w stronę nadciągającej zjawy.
Nieszczęśnik nie zdążył nacisnąć spustu, gdy zaskakująco materialny upiór wpadł na na niego. Miecz przeszedł przez karabin i wbił się w ciało aż po rękojeść, przybijając francuza do ściany. Pozostała dwójka, dopiero teraz ogarnęła, co się dzieje. Następna w kolejce była czarnowłosa kobieta uzbrojona w strzelbę. Taskmaster tak zaplanował swoje działania, że stała on na linii strzału Piątego. Błyskawicznym ruchem najemnik zdjął tarczę i rzucił nią w Czwartą. Nie był z niego Kapitan Ameryka, ale tarcza posłusznie poszybowała, odbijając się od lufy i zawisła na moment pod sufitem, wirując jak szalona. Uderzenie zmieniło tor strzału i śmiercionośny śrut uderzył z grzmotem w podłogę. Zaraz za tarczą poruszał się, powiewając peleryną, najemnik. Jego noga uderzyła z chrzęstem w kolano czarnowłosej i ta krzyknęła. Jej krzyk szybko się urwał, gdy dostała od Piątego, serią w plecy. Tony przytrzymał dogorywającą w pozycji horyzontalnej, by służyła mu za tarczę przeciw strzelcowi za nią. Kątem oka dostrzegł, że Pierwszy, sięgnął sprawną ręką po zapasowy pistolet i z opętańczym wrzaskiem wycelował w Taskmastera. Masters nie brał grubej kasy, za bycie amatorem. Złapał za rant spadającą tarczę i cisnął nią w przeciwnika. Jedynka zachłysnął się i zaczął chrapliwie krztusić, gdy uderzenie morderczego frisbee zgniotło mu tchawicę. Tony, tymczasem odrzucił ciało kobiety i przetoczył się po ziemi unikając serii Piątego, który bez opamiętania walił przed siebie. Bardziej się przy tym obawiał rykoszetów, niż celowego postrzelenia. Po raz kolejny wziął za cel rzepkę przeciwnika, trafiając z łokcia uderzeniem niosącym cały swój pęd. Noga strzelca wygięła się nienaturalnie i ten przewrócił się. Wykorzystał to wstający najemnik, który złapał Piątego za włosy i nakierował jego twarz na spotkanie ze swoim kolanem. Chrzęst, jaki dało się usłyszeć, wskazywał na to, że nos przeciwnika znalazł sobie nowy dom, bliżej stygnącego mózgu.
Cała ta akcja nie trwała dłużej niż dziesięć sekund i zakończyła się zdecydowanym zwycięstwem Taskmastera. Piąty leżał martwy, Czwarta wykrwawiała przez wiele ran postrzałowych, Trzeci rzęził przybity do ściany, Drugi kwilił w kącie, A Pierwszy rozpaczliwie i bezskutecznie próbował zaczerpnąć powietrza. Tony dobył noża bojowego i ruszył w stronę jedynego w miarę nienaruszonego oprycha, który kulił się w przerażeniu. W świetle latarki okazał się blondynem w średnim wieku ze szczeciną kilkudniowego zarostu.
- My tylko szukamy kota - zawołał tamten płaczliwie.
To właściwie potwierdziło podejrzenia najemnika, że Black Cat miała z atakiem coś wspólnego. Nie miał pojęcia dokładnie co, ale to był ostatni raz, kiedy jej nie docenił. Wyglądało na to, że miała nie tylko kłopoty natury paranormalnej. Co znaczyło, że mogła zostać pochwycona przy próbie wyminięcia idących z drugiej strony. Którzy nie nadchodzili, co znaczyło, że albo ją złapali, albo ją ścigają. Bo Tony był przekonany, że istnieje drugi oddział, chcący zajść ich i w związku z tyn nie miał czasu, musiał ruszać dalej. Nie pierwszy raz zastanowił się, czy w ogóle opłaca mu się ochrona Felicji. Spojrzał na skulonego mężczyznę, który dosłownie robił pod siebie. Najpierw trzeba po sobie posprzątać.
- A znaleźliście śmierć - wychrypiał złowrogo Taskmaster, gotując się do zadania śmiertelnego ciosu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Black Cat

Black Cat

Liczba postów : 329
Data dołączenia : 16/10/2012

Katakumby Empty
PisanieTemat: Re: Katakumby   Katakumby Icon_minitime1Pią Cze 07, 2019 9:14 am

Felicja przywykła do tego, iż w trosce o własne zdrowie psychiczne, pewnych rzeczy w ogóle nie powinna starać się wyjaśnić. Na przykład tego, w jakiś sposób była w stanie usłyszeć stąpanie skradającego się kota, a jednocześnie przegapiła całą bandę uzbrojonych po zęby zabójców? Oczywiście zawsze wszystko można zwalić na pecha, na to że jej głowa wciąż bardziej niż możliwym zagrożeniem, pochłonięta była poszukiwaniu skarbów ukrytych w katakumbach, na fakt iż idąc za odgłosami zwierzaka, znalazła się w innym rozwidleniu podziemnych tuneli niż ten w którym stała grupa oprychów, czy chociażby na to, że wszelkie ludzkie hałasy złodziejka przypisywała Taskmasterowi, w ogóle nie biorąc pod uwagę iż podobnych jemu najemników może być tu więcej, ale bez wątpienia najbliższe prawdy było to, że chociaż Black Cat potrafiła słyszeć, to nie zawsze chciała słuchać. Na przykładu wykształciła w sobie zdolność ignorowania moralizatorskich kazań spider – mana, usiłującego przekonać ją, że droga bohatera jest lepsza niż ta związana z łamaniem prawa. Złodziejka doszła w tym do takiej wprawy, dzięki której była w stanie w swoim odbiorze całkowicie eliminować dźwięk mowy pająka, z rozbawieniem przyglądając się jego pustym gestom.
Z czasem Felicja zrozumiała iż nie powstrzyma ciążącego nad nią fatum, ani tym bardziej nie zrozumie na jakiej zasadzie ono działa, wobec czego najlepiej jest przyjąć do wiadomości to co się stało i zamiast analizować przyczynę danego zjawiska, lepiej skupić się na tym, by będąc przygotowaną, odpowiednio na nie zareagować. Choć oczywiście nie wszystkie złe rzeczy dało się przewidzieć. Na przykład tego, że ratowany przez nią kocur okaże się wyjątkowo niewdzięczny i agresywny, w skutek czego zamiast potulnie dać się złapać, rzuci się z pazurami na swoją wybawczynię,
Felicja przeklęła z złości, usiłując strącić z siebie zwierzaka wczepionego w jej włosy. Krótka acz dość intensywna szarpanina, została przerwana w skutek wystrzału z broni palnej, huk którego został spotęgowany poprzez działania roznoszącego się w pomieszczeniu echa. Teskmaster zdecydowanie miał rację. Strzelanina w takim miejscu nie była najlepszym pomysłem. Black Cat miała wrażenie jakby dudnienie chciało rozwalić jej czaszkę od środka. Cały czas trzymając kota w swoich dłoniach, złodziejka instynktownie padła na ziemie, obawiając się świszczących w powietrzu kul. Przez jakiś czas, ten w którym najemnik toczył swoje boje, kobieta leżała bez ruchu , sparaliżowana hałasem nie będąc w stanie w żaden sposób zareagować. Felicja obawiała się czy aby jej słuch nie uległ właśnie trwałemu uszkodzeniu, gdyż początkowy ból ustąpił teraz miejsca całkowitej ciszy. Chaotycznie przesuwające się światło latarek, pozwalało Black Cat domyślić się iż wokół niej coś się dzieje, jednak do jej świadomości nie dochodziły żądne odgłosy.
Leżąc na ziemi kobieta wpatrywała się w zwierzaka, zauważając iż ten ma przyczepiony do szyi dziwny pojemnik kształtem przypominający cygaro, długopis lub futerał na wiadomości. Nawet teraz, gdy tuż obok toczyła się śmiertelna walka, Felicja nie mogła się powstrzymać by w myślach nie wyrazić swojego oburzenia świadomością, że ktoś mógłby wykorzystywać koty do pracy. Przecież to szlachetne zwierzęta a nie jakieś psowate, dla których największą frajdą jest ganianie za owcami czy ujadanie na gości. Sam kot również wyglądał na zniesmaczonego i ogumionego hałasem, podobnie jak Felicja, na chwile przerywając prowadzona bitwę, pozostając przy tym w dokładnie takiej pozycji w jakiej był przed pierwszym wystrzałem.
Black Cat nie miała pojęcia jak długo ona i zwierzak leżeli bez ruchu mając Taskmastera tuż nad swoimi głowami. Wciąż nic nie słysząc, złodziejka rozejrzała się po tunelu, dzięki ciągle zapalonym latarkom dostrzegając leżące wokół trupy.
- Złapałam ich przywódcę. – Oświadczyła Felicja, prezentując najemnikowi trzymanego w dłoniach futrzaka. Kobieta chciała powiedzieć coś jeszcze aby choć w minimalnym stopniu podnieść swoje zasługi, jednak gdy tylko zorientowała się, że nie słyszy zarówno siebie jak i odpowiadającego jej Taskmastera, wskazała na własne uszy, kiwając przy tym przecząco głową.


Ostatnio zmieniony przez Black Cat dnia Sro Cze 12, 2019 7:12 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Taskmaster

Taskmaster

Liczba postów : 94
Data dołączenia : 21/10/2012

Katakumby Empty
PisanieTemat: Re: Katakumby   Katakumby Icon_minitime1Wto Cze 11, 2019 5:42 am

Masters był nieźle rozeźlony obrotem spraw, a niemal natychmiastowe pojawienie się złodziejki, gdy oparł bitewny kurz nie ukoiło jego nerwów. Stał tak z nożem w ręce, gotowy poderżnąć gardło kulącemu się ze strachu mężczyźnie, który powiedział mu, że szukają kota. Jak się okazało szukali dosłownie kota, bo takiego właśnie dachowca o nieokreślonym kolorze futra trzymała na rękach Felicja. Taskmaster uważał się profesjonalistę dalekiego od sadystów pokroju Bullseye'a, czy Crossbones'a. ale w tym momencie miał ochotę wrazić ostrze swojego noża komuś w oko. Nie lubił zabijać, kiedy nie dostawał za to wynagrodzenia, a właśnie dokonał jatki z powodu rzekomego nieporozumienia. Zmierzył Black Cat wzrokiem mogącym z powodzeniem topić adamantium.
- Gratuluję - wycedził przez zęby.
Gest kobiety uświadomił mu, że on również nie słyszy. Z powodu buzującej mu wciąż w żyłach adrenaliny, nawet nie zdał sobie sprawy, że machinalnie odczytywał słowa z ruchu warg. Z uśmiechem politowania wyciągnął z uszu stopery, pokazując je Kotce, by po chwili schować je do sakwy przy pasie.. Rzucił jeszcze okiem na robiącego pod siebie poszukiwacza kotów i postanowił pozbierać swój sprzęt. Schował nóż i podszedł podnieść tarczę. Przytraczając ją, zlitował się nad duszącym się Pierwszym i płynnym ruchem skręcił mu kark. Z chrzęstem wyciągnął miecz tkwiący w bebechach Trzeciego i ścianie z nim. Mężczyzna tylko osunął się z jękiem i znieruchomiał. Najemnik wytarł ostrze i schował broń do pochwy. Następnie cenił stan Czwartej. Czarnowłosa zdążyła się wykrwawić, co zostawiało ostatniego z bandziorów.
Tony podszedł żwawo do Drugiego. Złapał przerażonego faceta, po czym uniósł go przy ścianie tak, że nogi mu smętnie dyndały. Uderzył nim raz o ścianę, by tamten oprzytomniał. Sprawca rzeźni w tym pomieszczeniu przybliżył twarz osłoniętą czaszkową maską i spojrzał ostatniemu żywemu z grupy poszukiwawczej prosto w oczy.
- Skup się! Masz jedną szansę, żeby przeżyć! Kto cię wynajął?
Drugi był tak przerażony, że wyrzucił z siebie potok słów w łamanym angielskim, które niestety z powodu jego łkania trudno było zrozumieć. Tony wyłowił z tej wypowiedzi słowa kot, przesyłka i cenne. Taskmaster nie tego się spodziewał. Facet był przerażony i ewidentnie mówił prawdę. A to znaczyło, że Felicja nie miała z tym nic wspólnego. Jakimś cudem. Frustracja najemnika osiągnęła zenit. Rzucił trzymanym mężczyzną o przeciwległą ścianę nokautując go. Następnie odwrócił się do Felicji z trudem tłumiąc wzbierającą w nim złość.
- Hej, słyszysz mnie już? Mamy do pogadania - powiedział głośno z nutą gniewu w głosie. - Przez cały dzisiejszy wieczór spotykają nas cholernie nieszczęśliwe zbiegi okoliczności! Co tu się dzieje?!
Obdarzył ją przewiercającym na wylot spojrzeniem. Miał okazję spędzić już z nią dzisiaj trochę czasu i nauczyć się jej reakcji. Jeżeli chciała go okłamać, albo coś zataić, to zdradzi się drobnymi skurczami mięśni mimicznych. Miał tylko nadzieję, że ona naprawdę coś wiedziała, bo nie chciał myśleć o alternatywach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Black Cat

Black Cat

Liczba postów : 329
Data dołączenia : 16/10/2012

Katakumby Empty
PisanieTemat: Re: Katakumby   Katakumby Icon_minitime1Sro Cze 12, 2019 7:13 am

Powoli podnosząc się z ziemi, Felicja poprawiła uchwyt którym obejmowała kocura, przyciskając zwierzaka bliżej siebie.  Była zdeterminowana by nie oddawać małego stworzenia na łaskę psychopatycznego szaleńca, zmieniającego ludzi w krwawą miazgę tylko dlatego że … no w sumie złodziejka nawet nie miała pojęcia dlaczego. Ci tutaj znaleźli się po prostu w nieodpowiednim miejscu i czasie. W każdym bądź razie, o ile martwi najemnicy byli Black Cat zupełnie obojętni, to koty lubiła na tyle by bronić swoją „znajdę” przed Taskmasterem. Ewentualnie gdyby sprawy przybrały dla niej zły obrót, trzymanego pod pachę kota można by wykorzystać jako broń, którą rzuci się w twarz Pelerynki. Co ciekawe sam zwierzak zachowywał względny spokój. Co prawda najeżona sierść i ofukiwanie sugerowałoby że jest inaczej, ale chyba i tak zwierzak był zadowolony z faktu że miedzy sobą a gościem z tasakiem miał kogoś jeszcze.
- Nie krzycz na mnie! Nie mam pojęcia kim oni są. Ba, nawet nie wiem gdzie się znajdujemy. – Usprawiedliwiła się złodziejka próbując odgadnąć słowa Taskmastera. Trwające cały czas problemy z słuchem sprawiły iż kobieta słyszała tylko pojedyncze słowa wypowiedziane przez najemnika. Początkowo wystrzał w karabinu spowodował w jej uszach silny ból, potem na jakiś czas zupełnie ogłuchła, a obecnie miała wrażenie jakby coś dudniło jej w głowie, przy czym każdy nawet najdrobniejszy szept odbierała tak jakby ktoś przyłożył jej megafon prosto do uszu.
Gdy tylko mężczyzna zaczął mówić, Felicja odruchowa spróbowała zatknąć uszy, do jednego z nich przykładając wolną dłoń, a drugie przysłaniając kotem, tak jakby chciała sprawdzić medyczne właściwości małego drapieżnika. Choć w tym przypadku chodziło przede wszystkim o to by go nie oddawać niepowołane łąpska.
Z tego na ile znała Taskmastera, podejrzewała iż ten będzie obwiniał ją o całą serię kłopotów. Tak jakby jakimś cudem mogła przewidzieć jego pojawienie się w Paryżu, wizytę w Luwrze, a następnie wspólna wędrówkę kanałami, gdzie zaplanowałaby zasadzkę. Cała ta teoria szyta była grubymi nićmi. Nawet Black Cat nie była tak dobra.
- Może powinieneś umieścić na drzwiach tabliczkę że nie życzysz sobie gości? – Podpowiedziała Felicja, cały czas mając na uwadze że znajduje się w kryjówce Taskmastera. Złodziejka chciała dodać, że jeśli ona sama dostanie to czego potrzebuje, to również czym prędzej opuści to miejsce, uwalniając gospodarza od swojej obecności, jednak widok porozrzucanych ciał wokół najemnika, podpowiedział jej iż ten może nie być w najlepszym nastroju do podobnych negocjacji.
Dopiero po chwili Black Cat przypomniała sobie, że jej medyczny kot ma przywiązany do szyi pojemnik w który idealnie wpasowywałaby się zrolowana strona z notesu. Z kolei szybka analiza sytuacji, doprowadziła ją do wniosku, iż cała ta akcja Taskmastera miała na celu przejecie tego konkretnego pudełka. Oczywiście druga myślą, którza od razu przyszłą Felicji do głowy było „nic z tego”. Skoro Pelerynka zniszczył jej magiczna księgę, to teraz będzie musiał się liczyć z możliwościami rewanżu. Złodziejka nie miała co prawda przy sobie dynamitu, ale w ostateczności mogła tą karteczkę podrzeć na drobne lub połknąć. Rzecz jasna uprzednio zapamiętując zawartą na niej treść. Na szczęście tej ostatniej powinno być zdecydowanie mniej niż w opasłej księdze.
- Co się tak gapisz? Pierwszy raz widzisz kota? – Zauważyła Felicja mając nadzieje iż Taskmaster odwróci wzrok zanim san dostrzeże swój łup.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Taskmaster

Taskmaster

Liczba postów : 94
Data dołączenia : 21/10/2012

Katakumby Empty
PisanieTemat: Re: Katakumby   Katakumby Icon_minitime1Yesterday at 11:21 pm

Taskmaster powoli się uspokajał. Musiał przyznać, że złodziejka posiadała wyjątkowy talent. Talent do wyprowadzania go z równowagi. Miał niejasne przeczucie, że jest jeszcze ktoś z podobnym talentem. Ktoś lubiący czerwień i meksykańskie żarcie. Ponieważ jednak w najbliższej okolicy była tylko ona, to stała się centrum irytacji najemnika. Oczywiście nigdy by się nie przyznał, że ma o niej tak nieprofesjonalne myśli, jak zakneblowanie i przyniesienie Panu Ćmie w brezentowym worku. Odepchnął te niesamowicie przyjemne, ale ostatecznie niepoważne rozważania od siebie. Kiedy po raz kolejny odniosła się do Katakumb jako do jego kryjówki poczuł się pokonany jej ignorancją.
- Tak, bo to by na pewno podziałało na takich miłych ludzi, jacy się tutaj zwykle kręcą - powiedział z dozą sarkazmu, którą mógłby obdarzyć kilkunastu intelektualistów.
Najemnik uważał, że potrafi czytać ludzi. Miał nawet do tego specjalny talent. Niestety złodziejka wymykała się podobnym ocenom. Zachowywała się niesamowicie kompetentnie, albo jak ostatnia idiotka. Na dodatek jej tok myślowy był nie do przeniknięcia, bez wspomożenia się działką LSD. W ogóle jej ocena sytuacji wydawała się być wspomagana przez kwas bardzo mocno. Będzie musiał to przetrwać i wykonać swoje zadanie.
Jej następne słowa przyciągnęły jego uwagę do trzymanego na jej rękach futrzaka. Dopiero twtedy Taskmaster dostrzegł, że kot ma obroże, a do niej przypięty mały, podłużny pojemnik. Nareszcie elementy układanki zaczęły wpadać na swoje miejsca. Tylko, że to wciąż oznaczało niesamowicie pechowy zbieg okoliczności. Zwłaszcza, że kot, a raczej to, co przenosi było cenne, skoro do odnalezienia tego wysłano profesjonalistów..
- Pierwszy raz widzę kota przewoźnika, spójrz co ma doczepione do obroży - wskazał na dachowca. - Nie wiem co to za gang, ale cokolwiek jest w tym pojemniku, będą tego szukać.
Rozejrzał się po leżących tu ciałach i uznał, że przyda mu się więcej informacji. Przestał zwracać uwagę na Black Cat i rozpoczął przeszukiwanie zwłok. Niestety jego domysły, że na grupę składali się fachowcy potwierdziły się. Przy każdym znalazł 200 Euro w niskich nominałach, ale żadne nie miało dokumentów ani telefonów komórkowych. Poza jedynym żywym, który miał jednorazówkę z nierejestrowaną kartą SIM. W pokoju hotelowym spróbuje złamać zabezpieczenia, a tysiąc Euro zawsze się przyda. Do torby włożył strzelbę i automat z zapasową amunicją, na wypadek, gdyby zrobiło się gorąco. Każdy poza bronią długą miał Glocka z zapasowym magazynkiem, więc wziął dwa i 4 magazynki. Upewnił się, że są zabezpieczone i podszedł do Felicji. Wręczył jej pistolet z dwoma magazynkami.
- Narzekałaś, że nie masz, to proszę bardzo. I nie mów, że nigdy ci nic nie dałem - pozwolił sobie na uszczypliwość.
Resztę schował do torby, która zaczęła już swoje ważyć. Omiótł wzrokiem pomieszczenie, czy niczego nie pominął i ustawił się do wyjścia. Uznał sprawy tutaj za zakończone. Zerknął jeszcze raz na Kotkę. Jeżeli spróbuje użyć tej broni na nim, to przynajmniej będzie miał wymówkę, żeby ją obezwładnić i dostarczyć do Pana Ćmy bez kolejnych niespodzianek. To powinno mu znacznie ułatwić zadanie i uprzyjemnić dzień.
- Jeżeli bardzo chcesz, to kota możesz sobie zatrzymać, ale to, co miał przy sobie, radzę zostawić przy śpiącej królewnie - wskazał na nieprzytomnego Drugiego, - inaczej nie tylko demony będą cię poszukały.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




Katakumby Empty
PisanieTemat: Re: Katakumby   Katakumby Icon_minitime1

Powrót do góry Go down
 
Katakumby
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Francja :: Paryż-
Skocz do: