Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share
 

 Ukryta toń

Go down 
AutorWiadomość
Loki
Administrator
Loki

Liczba postów : 4091
Data dołączenia : 23/05/2012

Ukryta toń Empty
PisanieTemat: Ukryta toń   Ukryta toń Icon_minitime1Wto Sie 13, 2019 2:31 pm

Głębia odsłonięta po zapadnięciu się podwodnego miasta. Na pierwszy rzut oka wydaje się być całkowicie ciemna - głęboko czarna - i przede wszystkim pusta... Ale kto wie co może się w niej kryć? Bardzo prawdopodobnym jest, iż do tej pory żaden człowiek nie postawił w niej stopy. Okolica jest zimna, a ciśnienie bardzo wysokie, być może nie tylko z naturalnych względów.

_________________

Ukryta toń GlOj7xo

No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
http://theavengers.forumpolish.com
Loki
Administrator
Loki

Liczba postów : 4091
Data dołączenia : 23/05/2012

Ukryta toń Empty
PisanieTemat: Re: Ukryta toń   Ukryta toń Icon_minitime1Wto Sie 13, 2019 3:28 pm

Biorąc pod uwagę to, w jakich okolicznościach stracili przytomność, Mockingbird i Hawkeye mogli nie spodziewać się przebudzenia - a już na pewno nie bezpiecznego przebudzenia. Wyjątkowo jednak tym razem los spłatał im pozytywnego psikusa, bo kiedy zaczęli dochodzić do siebie, okazało się, że... Przede wszystkim żyli, a to już było sporo. W tej sytuacji nie mogliby chyba prosić o więcej, a jednak więcej otrzymali.
Leżeli na łóżkach w tym niewielkim pomieszczeniu łodzi podwodnej, Bobbi na dole, a Clint na górze tego samego mebla. Ktoś zdjął z nich kombinezony i zakrył ich kołdrami, dzięki czemu było im względnie wygodnie... Choć obojgu zapewne pękały głowy. Właściwie to całe ich ciała wydawały się ociężałe, lecz mogło się to wiązać po prostu z wybijaniem się ze snu... Albo i z czymś poważniejszym, początkowo trudno by to było stwierdzić.
Światło w pokoju było co prawda włączone, ale ustawione na niską intensywność, dzięki czemu nie raziło i nie przeszkadzało w wypoczywaniu, lecz wciąż pozwalało dobrze widzieć. W tym momencie fakt ten powinien szczególnie się przydać, bo umożliwiał parce obserwowanie rozgrywających się obok wydarzeń - a dokładniej tego, iż Spider Woman układała właśnie Americę na dolnym materacu drugiego piętrowego łóżka. Dziewczyna też mogła się już w tym momencie wybudzać - także z bólem głowy, lecz fizycznie mniej zmęczona, a do tego również pozbawiona kombinezonu.
Jessica z kolei co prawda wciąż miała go na sobie, lecz odpięła od niego niepotrzebne elementy, takie jak płetwy czy sprzęt odpowiedzialny za oddychanie pod wodą. Być może nie miała czasu zdejmować wszystkiego, a może używała bez wątpienia wzmocnionego materiału jako dodatkowej warstwy ochronnej. Przy okazji dało się odnotować, że jej kombinezon był wilgotny, choć na przykład włosy już nie - pomijając miejsca, gdzie łapały wilgoć od kropli ze stroju.
Kobieta wyglądała na zdecydowaną, lecz jednocześnie zaniepokojoną. Kiedy tylko zarzuciła kołdrę na Americę, wyprostowała się i obróciła lekko, a to pozwoliło jej dojrzeć przynajmniej Bobbi. Umiejscowionego wyżej Clinta ze swojego punktu widzenia niekoniecznie widziała, choć z drugiej strony nie było to kompletnie niemożliwe - szczególnie jeżeli mężczyzna przez ten czas na przykład się przesunął lub nieco podniósł.
-Macie niesamowite szczęście w nieszczęściu, wiecie?- spytała, tyle że jej głos zabrzmiał przy tym raczej ponuro... Trochę tak, jak gdyby pomiędzy opcjami "śmiać się" i "płakać" zadecydowała, że przynajmniej spróbuje z tą pierwszą, ale nie była do niej wcale przekonana.

***

Jak wynika z tekstu - właśnie się budzicie, pora ustalić co się stało i zaplanować co dalej.

_________________

Ukryta toń GlOj7xo

No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
http://theavengers.forumpolish.com
Miss America

Miss America

Liczba postów : 107
Data dołączenia : 30/05/2015

Ukryta toń Empty
PisanieTemat: Re: Ukryta toń   Ukryta toń Icon_minitime1Sro Sie 14, 2019 6:59 am

- Co ty wyprawiasz? – Zaprotestowała America gdy tylko odzyskała pełnie świadomości.
Nastolatka od razu zerwała się na nogi, obrzucając Jess spojrzeniem pełnym pretensji. Nie potrafiła zrozumieć co się wokół niej dzieje i bynajmniej nie chodziło tu o to iż znajdowała się obecnie jedynie w koszulce i spodenkach. Była wojowniczką. Twardą i zawziętą. Takich jak ona nie kładzie się do łóżka tylko dlatego że przypadkiem przyjęli na siebie kilka ciosów, czy też dokładniej rzecz ujmując, zaliczyli zderzenie z ścianą. America nie miała pojęcia w jaki sposób znalazła się na statku. Końcówkę wydarzeń z eksploracji podziemnego miasta pamiętała dość mgliście. Gdy wszystko zaczęło się trząść, podtrzymywała sklepienie do czasu aż nabierze pewności że towarzysząca jej para jest bezpieczna, a gdy już uznała swoją akcję za udaną, postanowiła samej jak najszybciej opuścić komnatę. Fakt że nawet pod wodą potrafiła przemieszczać się bardzo szybko, połączony z panującymi wokół niej ciemnościami, sprawił iż najprawdopodobniej sama nabiła sobie guza wpadając na cos po drodze. A że była tam na dole jedną z bardziej niszczycielskich sił, impet owego zderzenia okazał się wyjątkowo dokuczliwy.
Latynoska nie miała pojęcia jak to jest u ludzi, wiedziała natomiast że sama z pewnością nie poczuje się lepiej od jakiejś rozczulającej kuracji. Może gdyby była z nią Kate to sprawa wyglądałaby inaczej, ale skora tamta znajdowała się gdzieś wysoko na powierzchni, to jedynym co mogło ukoić jej gniew i przegnać złe samopoczucie była jak najszybsza możliwość odegrania się po porażce.
tymczasem była naprawdę wściekła. Po pierwsze dlatego że straciła kurtkę i „flagę”, a zgubienie barw narodowych traktowała jako poważną plamę na honorze. Co prawda w zamian zdobyła dziwny błyszczący kryształ, prawdopodobnie będący przyczyną wszystkich komplikacji, którego przez całe to zamieszanie z trzęsieniem ziemi jak do tej pory nie miała okazji oddać w bardziej odpowiednie ręce, jednak takie znalezisko w żaden sposób nie rekompensowało jej straty. Po drugie dziewczynie dokuczała świadomość iż nie dała rady. O ile nie czuła się winna tego iż prawdopodobnie to jej pośpiech naraził innych na niebezpieczeństwo, podobnie zresztą jak nie traktowała się jak bohaterkę dzięki której Bobbi i łucznik nie skończyli pod gruzami, to przekonanie iż mimo wszystko powinna utrzymać głupi sufit na swoim miejscu, gnębiło jej sumienie. Problem Americi polegał na tym iż ta nie bardzo wiedziała jak ma wziąć rewanż i przyłożyć wodzie.
- Ma ktoś pomysł jak zasadzić kopa oceanowi? – Spytała nastolatka kierując swoje słowa do dwójki towarzyszy podwodnej ekspedycji. Tamci wyglądali na całych. Może poobijanych, w nienajlepszej formie i pewnie podobnie jak ona w cienkich humorach, ale żywych, a co za tym idzie zdaniem dziewczyny wszystko było w porządku.
America nie należała do szczególnie opiekuńczych. Nie  miała w zwyczaju pytać drugiej osoby „czy nic jej nie jest”, wychodząc z założenia że gdyby było, to cierpiący sam by ją o tym poinformował, bez czekania na jakaś grzecznościową formułkę. Poza tym uważał że mówienie o bólu jest tylko narzekaniem. Prawdziwy ból to taki który odbiera mowę, a rozpatrując sprawy w tych kategoriach, zarówno jej, Bobbi jak i Hawkeye nic nie było.
- Czyli wracamy do domu? – Głośno zastanawiała się latynoska przekonana o tym że ich misja właśnie dobiegła końca.
Powrót do góry Go down
Mockingbird

Mockingbird

Liczba postów : 47
Data dołączenia : 24/07/2013

Ukryta toń Empty
PisanieTemat: Re: Ukryta toń   Ukryta toń Icon_minitime1Sob Sie 17, 2019 6:38 pm

Kiedy Bobbi nagle się obudziła, gwałtownie wciągnęła powietrze, jakby tego jej brakowało wcześnie i szybko podniosła się do siadu. Dosłownie przez chwile myślała, że jest nadal pod wodą, w ruinach. Z ta różnicą, że została przysypana gruzami. Blady blask żarówki szybko jednak do niej dotarł i ta opcja zaraz odpadła. Kobieta zmarszczyła brwi, rozglądając się dookoła. Czuła i wiedziała już, że nie ma na sobie kombinezonu do nurkowania. I że przede wszystkim nie jest w wodzie. Nie bezpośrednio. Rozpoznała pomieszczenie bez problemu. Znowu byli w łodzi podwodnej.
Czy wszystko co przeżyła wcześniej było tylko snem? Jej spojrzenie padł na Jessicę, która próbowała ułożyć nastolatkę na łóżku, ale ta gwałtownie się zerwała, wyraźnie niezadowolona z takiego traktowania. Kiedy Mścicielka przemówiła do niej, Mockingbird zrozumiała, że to nie był wcale sen. Jakimś cudem przeżyli to, co się działo wcześniej i zostali zabrani na łódź. Bezpieczni.
Barbara obróciła się na łóżku, osuwając stopy na podłogę. Jej lewa dłoń powędrowała w górę do jej głowy kiedy wreszczie ból dotarł do jej świadomości. Musiała nieźle oberwać. Ciśnienie pewnie też robiło swoje. Na chwilę wstrzymała oddech starając się wyczuć jeszcze jakieś zmiany. Zmiany odnośnie jej brzucha dokładniej mówiąc. Nie czuła jednak żadnego bólu, więc najprawdopodobniej wszystko było okej. Westchnęła z niejaką ulgą i ponownie spojrzała na Jessicę.
- Co właściwie się stało? Ostatnie co pamiętam to gruzy lecące na nas. Jak się tu znaleźliśmy? - zapytała koleżankę po fachu. Blondynka obróciła się nieco i wychyliła, by zerknąć na górę łóżka. Z ulgą stwierdziła, że i Clint był z nimi. Na szczęście. Miał od niej bana na umieranie.
Powrót do góry Go down
Hawkeye
Ph.D. in friends with benefits
Hawkeye

Liczba postów : 300
Data dołączenia : 23/05/2012

Ukryta toń Empty
PisanieTemat: Re: Ukryta toń   Ukryta toń Icon_minitime1Nie Sie 18, 2019 11:17 pm

/ z głębiny

Nawiązując jeszcze do poprzednich wydarzeń to Clinton był po prostu przekonany, że było zbyt spokojnie, aby miało to się równie spokojnie skończyć. Wiedział i czuł to w kościach, lędźwiach czy gdzie jeszcze można, że coś się stanie. I tak właśnie się stało.
Z każdym dniem był coraz bliższy znalezienia supermocy, którą wmówiłby sobie równie sukcesywnie co pech.
Trwało to szybko. Na tyle, że znowu wystąpiła improwizacja, choć ta była inicjatywą jego żony. Nie miał nic przeciwko temu. Przez myśl przeszło mu także, co wtedy z Americą, która chcąc nie chcąc pozostała w głównej, najbardziej kłopotliwej sali.
Nie dano mu jednak szans na to, żeby dłużej się nad tym zastanawiać. Nie dość, że uczucie bycia wciąganym było tak znajome, jak również nieprzyjemne, to jeszcze zmieniające się ciśnienie i narastający ból głowy nie pomagały w niczym. Prócz utraty przytomności. W końcu do tej doprowadziły.

Ból głowy nie ustępował. Właściwie to go wybudził, co mogli usłyszeć zebrani w pomieszczeniu poprzez stęknięcie i ciche przekleństwo. Barton poruszył się na materacu, jakby zechciał sprawdzić czy ma wszystkie kończyny i jest w stanie się ruszyć. Walcząc z pulsowaniem w czerepie, uniósł się najpierw na łokciach i ostrożnie, powoli, całkowicie niespiesznie i mozolnie zadarł łeb. Towarzyszył temu ból, że niewiele brakowało do stwierdzenia, że to już koniec - grypa, agonia i śmierć. Nic więcej. Ewentualne wybudzenie, zabicie z rąk Bobbi i śmierć. Znowu. Zdążyłby się wprawić.
Jeśli w pomieszczeniu panował półmrok to czuł się swobodniej. Inaczej najpierw sarknął, żeby zmniejszyli natężenie światła, bo tak się nie da żyć, egzystować i działać. Niemniej, nie miał w planach - przynajmniej w tej chwili - przeleżenia. Na taki pomysł wpadnie w chwili, gdy znajdzie się w Avengers Tower bądź w swoim apartamencie na Brooklynie.
Kiwnął dłonią do Jessiki, gdy ta odwróciła się w ich stronę. Na jej komentarz zareagował zniesmaczonym stęknięciem.
Wiadomo, że jak głupi w grupie to od razu trochę szczęścia przypada, nie? — skomentował. Gdyby nie grymas na jego twarzy, to można by było dopatrzeć się uśmiechu, jaki majaczył się w kącikach jego ust. Taką rzucił zagadkę, choć była ona na tyle prosta, że każdy ogarnięty by wiedział, o kim mowa.
Przechylił się, ryzykując kolejnym bólem głowy, żeby spojrzeć na Bobbi. Mrugnął do niej, a potem zmusił się do tego, aby zejść z łóżka. Poszło mu to dość zgrabnie i bez problemu.
Jak się czujesz? — zagadnął do partnerki, kładąc dłoń mniej więcej na wysokości jej uda. Przyjrzał się uważniej. Po uzyskaniu odpowiedzi skinąłby krótko i przeniósł spojrzenie na Americę.
A jak z tobą? Wszystko w porządku?
Lepiej było zorientować się teraz czy był poważniejszy problem w związku z samopoczuciem grupy, niż potem dowiadywać się, że coś się dzieje.
Gruzy? Ja zdążyłem zobaczyć multum pławikoników w neonowych odcieniach od fioletowego przez niebieski, aż po turkus — rzucił z pełną swobodą w głosie i wyprostował się, żeby stanąć obok Drew.  Najwidoczniej obecność koników morskich nie była dla niego czymś niepokojącym.
Uh, to przechodzimy dalej i dowiadujemy się, co kryształ zrobił? Ale najpierw... — wyszedł z pomieszczenia.
Rozpoczął poszukiwania aspiryny czy innego środku przeciwbólowego.
Powrót do góry Go down
Loki
Administrator
Loki

Liczba postów : 4091
Data dołączenia : 23/05/2012

Ukryta toń Empty
PisanieTemat: Re: Ukryta toń   Ukryta toń Icon_minitime1Wto Sie 20, 2019 4:11 pm

Ten pierwszy wybuch Americi sprawił jedynie, że przez twarz Jessici szybko przemknął cień lekkiej irytacji, lecz najwyraźniej kobieta nie poczuła się nim tak naprawdę urażona - bo nawet nie spróbowała się do niego w jakiś sposób ustosunkować. Nie skomentowała również tego, że dziewczyna od razu poderwała się na równe nogi... Po czym można było wnioskować, że ona także nie posiadała chyba wyjątkowo silnych instynktów opiekuńczych. Prawdopodobnie wychodziła z założenia, że teraz, kiedy wszyscy znajdowali się już na pokładzie, każdy powinien być w stanie sam określić na ile mógł sobie pozwolić bez wyrządzania sobie szkody.
Nie zmieniało to faktu, że Spider Woman sprawiała wrażenie zniecierpliwionej... Albo może zestresowanej? Czymś zmartwionej? W całej jej postawie widać było napięcie. Co prawda bez słowa protestu dała pozostałym krótką chwilę na wymianę paru uwag z zakresu "wszystko w porządku?" - lecz sama w tym czasie oparła już dłonie na biodrach, pogłębiając to poczucie pospieszania. Dobrze, że dla dopełnienia obrazka nie zaczęła tupać nogą...
A potem Bobbi zadała jej swoje pytanie, Clint się w nie wtrącił - i brwi Jessici wyraźnie się uniosły. Kobieta już otwierała usta, zapewne po to, aby udzielić jakichś wyjaśnień, kiedy Hawkeye  skierował się ku wyjściu... I brunetka zmarszczyła czoło, przybierając wyraz twarzy, który zdawał się mówić "chyba sobie ze mnie żartujesz, ale nie jestem tym wcale zaskoczona, bo już się do ciebie przyzwyczaiłam".
-Krótka wersja: zapadło się całe dno i jakaś siła wciągnęła nas w powstałą w ten sposób szczelinę. Długa... Nie wiemy dokładnie co się stało. Najpierw rozeszło się światło, a potem... Jak gdyby wzrosło przyciąganie. Zdążyłam dostać się do łodzi, a nasz agent zdecydował się podpłynąć bliżej, żebyście mieli dokąd uciec. Was dwoje- tu Spider Woman zerknęła na Mockingbird, ruchem głowy wskazując też w stronę drzwi, za którymi zniknął Clint... Który być może wciąż słyszał tę opowieść, bo w końcu statek naprawdę nie był aż tak duży.
-Zgarnął szczypcami, a ja wciągnęłam do środka. Tyle że wtedy silniki nie dawały już rady, a pod nami ziała wielka dziura, jak wyrwa przy trzęsieniu ziemi. Nie udało nam się wydostać, straciliśmy kontakt z drugą łodzią i światem zewnętrznym, nie mamy pojęcia jak głęboko się teraz znajdujemy - bo nie wiemy czy możemy zaufać sprzętowi... Ale nie schodzimy niżej, więc najwyraźniej to przyciąganie ustało. Ciebie znaleźliśmy już tu na dole- dodając to ostatnie, kobieta przeniosła rzecz jasna spojrzenie na Americę.
Tymczasem na korytarzu Hawkeye nie powinien mieć żadnych problemów z namierzeniem leków przeciwbólowych. Zawieszona na ścianie spora apteczka przyciągała spojrzenie wielkim, uniwersalnym plusem, więc tak naprawdę wystarczyło tylko ją przeszukać. Na podróż została wyposażona we wszelkie podstawowe środki i artykuły, oczywiście świeże - nic po terminie ważności. Tylko się częstować.

_________________

Ukryta toń GlOj7xo

No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
http://theavengers.forumpolish.com
Miss America

Miss America

Liczba postów : 107
Data dołączenia : 30/05/2015

Ukryta toń Empty
PisanieTemat: Re: Ukryta toń   Ukryta toń Icon_minitime1Sro Sie 21, 2019 6:42 am

Nie znając dobrze zwyczajów Jess, nastolatka nie miała pojęcia czy starsza koleżanka zwykła zaczynać przekazywanie informacji od złych, czy dobrych wiadomości, dlatego też spokojnie czekała na to co będzie dalej. Z tego co zdążyła zrozumieć, jeżeli cały ocean traktować jako wannę wypełnioną po brzegi wodą, to oni znajdowali się na jej dnie i właśnie znaleźli korek. America była natomiast tą, której udało się ów korek wyciągnąć. A potem zadziałały prawa fizyki. Zdaniem dziewczyny sprawa nie prezentowała się aż tak źle. Łódź wyglądała na sprawną, a jeśli coś było z nią nie tak, to w dalszym ciągu mieli w rezerwie napęd o mocy jednej kosmitki.
- Czyli wciąż płyniemy i szukamy tamtych? – Spytała America mając na myśli zaginioną, drugą łódź podwodną. Choć w tym przypadku nie wiadomo czy bliższym prawdy nie byłoby stwierdzenie, że to oni się zgubili. Bez względu na to która opcja była tą właściwszą, decyzja co robić dalej i tak nie należała do niej, wobec czego Latynoska postanowiła spokojnie zaczekać na rozwój wypadków, a przynajmniej tym razem nie wyrywać się przed szereg, do czasu aż Bobbi (bo chyba to powinna być ona), postanowi co robić. – Poszukam jakiś rzeczy.
America wciąż miała problemy z orientacją i ogarnięciem rozkładu pomieszczeń w łodzi podwodnej, toteż odnalezienie swojej kajuty zabrało jej wyjątkowo dużo czasu. Ma miejscu zabrała czerwoną bluzę z kapturem i nowe, suche buty, uznając że na chwilę obecną taki zestaw zupełnie jej wystarczy. Od razu poczuła się wygodniej, z satysfakcja puszczając w niepamięć ekwipunek do nurkowania.  W drodze powrotnej, próbując odnaleźć sterownie, nastolatka trafiła do kuchni, gdzie w dalszym ciągu grasował Hawkeye. America nie miała pojęcia czym są leki, a z istnieniem chorób spotkała się dopiero na Ziemi. Dla kogoś kto nigdy ich nie potrzebował, medykamenty były jedynie kolejną, wyjątkowo dziwną formą pożywienia jaką produkowała ludzkość. Zrozumienie wszystkich zwyczajów panujących na tej planecie, wciąż wydawało się rzeczą niemożliwą, nawet jeśli posiadało się w tej sprawie najlepszą z możliwych przewodniczek.
- Zajadasz porażkę? – Luźno rzuciła dziewczyna, samej zabierając się za przeszukiwanie schowków z ukrytym prowiantem. Już wcześniej zauważyła znajdujący się tam słoik z cukierkami, stanowiący najlepszy dowód iż Tarcza organizowała swoje wyprawy z rozmachem i dbałością o najmniejsze szczegóły, a który to sama America zamierzała obecnie złupić, wydobywając z niego wszystkie te przysmaki, które lubiła Kate.
Dziewczyna nie potrafiła zrozumieć również tego, po co ludzie zadawali sobie tyle trudu by dzielić słodycze na tak małe części i każda z nich pakować w osobny papier? Dla Americi była to kwintesencja marnowania czasu.
- Czy to są te kleiste, zalegające na zębach? – Spytała Clinta, wskazując mężczyźnie wybraną przez siebie zdobycz, po to by się upewnić że jak już przebierze cały słój, nie będzie musiała robić tego od początku. Po chwili kolejne cukierki zaczęły ginąć, ukryte w kieszeniach panny Chavez.
Powrót do góry Go down
Mockingbird

Mockingbird

Liczba postów : 47
Data dołączenia : 24/07/2013

Ukryta toń Empty
PisanieTemat: Re: Ukryta toń   Ukryta toń Icon_minitime1Czw Sie 29, 2019 10:21 am

Bobbi uśmiechnęła się lekko kiedy Clint przechylił się w dół, by na nią spojrzeć, a nastepnie mrugnął do niej. Jednym z najwiekszych atutów Hawkeye'a był fakt, że nawet w najgorszej sytuacji potrafił zachować dobry humor. Lub po prostu świetnie udawał. tak czy siak, jego zachowanie sprawiało, że kobieta czuła się lepiej. Pozytywna aura była ważna, a tej jej mąż czasem miał aż nadto.
- Nie licząc okropnego bólu głowy wszystko raczej w porządku. Nic więcej mi nie dokucza. - odparła na pytanie Clinta podczas, gdy jej dłoń na chwilę odnalazła dłoń mężczyzny. Miała nadzieję, że faktycznie było tak, jak mówiła. Przez ból głowy nie do końca mogła określić, jak dokładnie się czuje, bo przyćmiewał on wszystko inne.
Barbara zerknęła za bartonem kiedy ten wyszedł z pomieszczenia lecz po chwili jej spojrzenie skoncentrowało się juz na Jessice gdyz ta zaczęła im wyjaśniać co się dokładnie wydarzyło podczas gdy oni przebywali w świecie nieswiadomości. Wychodziło na to, że nawet łódź nie był wystarczająco mocna, by przełamać siłę przyciągania, które nagle zaczęło ich ściągać w dół. Jak głęboko teraz byli? I czy mogli sie wydostać jakoś stąd?
- Skoro już spadliśmy tak nisko... To równie dobrze możemy się rozejrzeć, prawda? O ile łódź jest w dobrym stanie. Lepiej wiedzieć, jak duże ryzyko podejmujemy. - w końcu ona niewiele wiedziała o ich obecnym położeniu. Dobra co odzyskała przytomność. Jak było z ciśnieniem na tak dużej głębokości? Czy ich łódź to wytrzyma?
Spojrzenie Bobbi przeniosło się na Americę, która również zdecydowała się wyjść z pomieszczenia w jakiejś sprawie. Westchnęła lekko odchylając się do tyłu i kładąc w poprzeg jej łóżka. Dłonie splotła na brzuchu podczas, gdy jej oczy wpatrywały sie w górne łóżko. Czuła się zmęczona pomimo faktu, że dopiero co powróciła do świata rzeczywistego.

//Przepraszam za opóźnienie. Praca i impreza ukradły mój czas ;w;
Powrót do góry Go down
Loki
Administrator
Loki

Liczba postów : 4091
Data dołączenia : 23/05/2012

Ukryta toń Empty
PisanieTemat: Re: Ukryta toń   Ukryta toń Icon_minitime1Nie Wrz 15, 2019 12:16 pm

Spider Woman kiwnęła głową na pytanie Americi, lecz prawdę mówiąc uczyniła to jakby po sekundzie zwłoki czy zawahania - ledwo zauważalnego, ale obecnego, w związku z czym czujny obserwator powinien być w stanie je wychwycić... Przynajmniej o ile przykładał teraz wagę do zachowania kobiety.
-Podejmujemy próbę- potwierdziła krótko, tyle że to... Niekoniecznie oznaczało, iż plan zakładał szukanie drugiej łodzi aż do skutku. W gruncie rzeczy nie było w tym jednak nic dziwnego; mimo wszystko własne bezpieczeństwo otrzymywało w takich sytuacjach priorytet. Pytanie brzmiało więc raczej - kto miał zadecydować kiedy przerwać poszukiwania? Agent sterujący pojazdem? Czy może Mockingbird, Spider Woman lub Hawkeye, którzy prawdopodobnie w hierarchii S.H.I.E.L.D. stali od niego wyżej?
-Łódź jest sprawna i szczelna. W tej chwili zatonięcie nam nie grozi, ale trudno powiedzieć co się tutaj kryje. Przy odrobinie szczęścia tutejsze ciśnienie, temperatura i brak światła powinny nie dopuszczać do rozwinięcia się wielu gatunków dużych zwierząt, ale z Clintem na pokładzie możemy nie mieć nawet tej odrobiny- dodała Jessica po uwadze Bobbi, jednocześnie krzyżując ramiona na piersi. Kiedy America zdecydowała się opuścić pomieszczenie, Spider Woman odprowadziła ją wzrokiem, lecz zaraz potem znów przeniosła spojrzenie na odpoczywającą Mockingbird.
-Próbowaliśmy już wrócić na górę. W pierwszej kolejności, szczerze mówiąc. Gdyby się udało, bylibyśmy teraz z powrotem ponad tą wyrwą i tam zastanawialibyśmy się co zrobić w sprawie drugiej grupy, ale zamiast tego krążymy praktycznie w pustce- poinformowała kobietę poważnym tonem. Sytuacja nie była jeszcze beznadziejna, bo w końcu wszyscy mieli się stosunkowo dobrze, łódź ich chroniła i mogli popracować nad planem działania, ale z drugiej strony... Dobrze też nie było.
-Co się w ogóle stało z tym źródłem energii? Dotarliście do niego, zabraliście je?- spytała następnie Spider Woman, marszcząc przy tym lekko czoło. Wyglądało na to, że ta myśl naszła ją bardzo nagle, jak gdyby do tej pory zdążyła zapomnieć po co tutaj w ogóle przybyli. Być może tak właśnie było; zagrożenie potrafiło szybko przestawić priorytety.
Podczas gdy Avengers młodzi i starzy dyskutowali oraz częstowali się zapasami, ich towarzysz agent siedział za sterami łodzi. Drzwi do pomieszczenia pozostawały otwarte, więc dało się go dojrzeć z korytarza - i usłyszeć, bo mężczyzna od czasu do czasu próbował nadawać komunikat z prośbą o pomoc lub o odpowiedź. Za każdym razem brzmiał na coraz bardziej zestresowanego i przeciętnie szło mu ukrywanie napięcia. Jako tako się trzymał, lecz wyraźnie przejmował się ich obecnym położeniem.

***

Pewnie byłoby dobrze, gdyby Clint odpisał teraz jako pierwszy - żeby mógł zareagować na post Americi - ale nie zmuszam do konkretnej kolejki. To tylko sugestia.

_________________

Ukryta toń GlOj7xo

No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
http://theavengers.forumpolish.com
Miss America

Miss America

Liczba postów : 107
Data dołączenia : 30/05/2015

Ukryta toń Empty
PisanieTemat: Re: Ukryta toń   Ukryta toń Icon_minitime1Sob Wrz 28, 2019 6:14 pm

America nigdy nie uchodziła za osobę spokojną, opanowaną i umiejącą kontrolować emocje, głównie za sprawą tego, iż swoje porażki zwykła przeżywać dość impulsywnie, sposobów na rozładowanie stresu szukając raczej w fizycznym wysiłku niż w głębokich kontemplacjach, jednak gdyby w tym momencie pokusić się o analizę nastrojów poszczególnych członków wyprawy, być może, całkowicie zresztą błędnie, to właśnie nastolatka zostałaby uznaną tą, nie dającą się ponieść emocjom, potrafiącą odpowiednio zdystansować się od problemów, czy zagrożeń czekających na załogę statku podwodnego, znajdującego się  w nieznanym sobie środowisku, a dzięki temu z optymizmem patrzącą na czekającą ich przyszłość. Ta pozorna beztroska wynikała nie tyle z odwagi, wiary w własne możliwości, czy średniego zaangażowania w misję, co z poczucia braku odpowiedzialności i swoistego komfortu psychicznego. Prawdopodobieństwo faktu iż to właśnie panna Chavez zostanie poproszona o podjecie decyzji „co robić dalej”, było mniej więcej takie samo jak szansa na spotkanie syren. America z kolei nie pchała się na dowodzenie. To była rola Kate. To znaczy zwykle była to rola Kete, teraz natomiast odpowiedzialność za misję spadała na barki jej najstarszych uczestników, a skoro decyzja leżała poza nią, nastolatka skupiała się bardziej na własnych błędach niż na trosce o całą wyprawę.
- Tyle zachodu o jeden mały kamyczek. - Latynoska kontynuowała rozmowę z Łucznikiem, jednocześnie wyciągając z kieszeni wyłowiony wcześniej kryształ i przyglądając mu się uważnie.
Jeżeli minerał miał w sobie jakieś ukryte pokłady energii, to dziewczyna i tak ich nie wyczuwała. Z pewnością nie byłby to w Wszechświecie pierwszy kamień obdarzony wyjątkowo potężnymi mocami, uwolnionymi w całkowicie przypadkowych okolicznościach, choć America wolała trzymać się stwierdzenia, iż wcale nie jest odpowiedzialna za zniszczenie podwodnej jaskini, a wszystko to co stało się tam na dnie, było jedynie zbiegiem okoliczności. Podwodna budowla i tak dążyła ku upadkowi. Raczej nie było jej pisane przetrwać tam nienaruszoną przez kolejne tysiąc lat, więc bez problemu można było założyć, że ona i cała reszta po prostu znaleźli się na miejscu w niewłaściwym czasie. Chociaż biorąc pod uwagę to, że dzięki temu uratowali mały, błękitny diament, należałoby powiedzieć, że akurat wybrany przez nich czas był tym najbardziej odpowiednim.
W każdym razie teraz wyglądało na to iż wszelka obecna w krysztale moc już z niego wyparowała. Albo też, raz uwolniona, kumulowała się w nim od początku. America tego nie wiedziała. Nie była naukowcem. Oczywiście chciałaby okazać się tą która rozwiąże zagadkę sił uwięzionych w kamieniu, nic jednak nie przychodziło jej do głowy. Latynoska próbowała podejść do sprawy tajemniczego diamentu w taki sposób w jaki zapewne zabrałaby się do tego Kate. Jej przyjaciółka zapewne od razu sformułowałaby dziesiątki pytań, skrupulatnie łącząc z sobą drobne detale, tak by w efekcie uzyskać pełny obraz zagadkowego zjawiska.  Bez wątpienia interesowałaby ją jaskinia z której diament został zabrany. Niestety tej ostatniej America nie mogła już jej pokazać. Podobnie jak postumentu, na którym znalazła swoja zdobycz.
- Chwila! To jest to! Kate na pewno chciałaby wiedzieć! - Krzyknęła uradowana nastolatka.  Jeśli dziwna konstrukcja na której umocowany był diament spełniała dodatkową role niż tylko dekoracyjną, jej kształt mógł być niezwykle istotny. A ona z kolei była tą, która z racji iż stała najbliżej postumentu, najlepiej mogłaby go odwzorować. Nie w słowach, jako że opisywanie rzeczy za pomocą słów szło jej dość topornie, ale budowanie to już zupełnie inna historia. America lubiła prace ręczne, posiadając w tym kierunku pewne uzdolnienia. - Orientujesz się może gdzie znajdę na statku kilka prętów, grubych na dwa palce i na tyle elastycznych by nie łamały się przy gięciu? - Spytała łucznika, wychodząc z kuchni, z zamiarem rozpoczęcia swoich poszukiwań.
Powrót do góry Go down
Hawkeye
Ph.D. in friends with benefits
Hawkeye

Liczba postów : 300
Data dołączenia : 23/05/2012

Ukryta toń Empty
PisanieTemat: Re: Ukryta toń   Ukryta toń Icon_minitime1Pią Paź 11, 2019 11:53 pm

Chciałoby się powiedzieć, że Clinton był takim typem (na szczęście jeszcze kwalifikował się na typa niż podtypa, choć kto wie) człowieka, który bywał niesamowicie, jakże przerażająco poważny. Że takiemu to nawet przez myśl nie przeszedłby żart najmarniejszej niczym puch jakości. Że należał do ludzi na tyle poważnych, że rzeźby wyrażają więcej humoru w tych wszystkich muzeach, które odwiedził i zdemolował ku nieświadomej - ale prawdopodobnej - rozpaczy Kapitana. Co prawda, Barton w swoim rozumowaniu uznawał jedynie tradycyjne muzea, bo jeśli miałby pójść do sztuki nowoczesnej i modernizmu to zapewne usiadłby na dziele sztuki w postaci zwykłej ławki z Central Parku. Niemniej, nosa o tyle miał, że wyróżniał co poszczególne dzieła. Sąd Ostateczny. Mógłby się z tym identyfikować, jako że dzień za dniem zdawał się być tym ostatnim.
Wracając, chciałoby się powiedzieć, że Clint był człowiekiem poważnym i rozważnym. I miałoby to w sobie od groma prawdy pod warunkiem, że wykreśliłoby się poważnym i rozważnym. Wtedy Clint po prostu był człowiekiem. I to się liczyło.
Jessica nie mogła tak bardzo liczyć na Bartona bez humoru. Musiała przyznać, że chcąc nie chcąc, zachowanie łucznika jak często i gęsto było nad wyraz irytujące, to czasem pozwalało na to, aby atmosfera się rozluźniła, pierwsze stresy odpuściły i tak dalej, i tak dalej.
Słuchał na tyle, na ile mógł i był w stanie. Jeden z aparatów miał, drugi leżał gdzieś wśród pościeli czy innego materiału na piętrowym łóżku. Miał możliwość wyłapać co ważniejsze słowa, jednak nie wtrącał się i nie przerywał kobietom w rozmowie.

Hawkeye spojrzał na Chavez i parsknął. Właściwie to zaśmiał się pod nosem i zaraz skrzywił.
Gdybym miał zajadać każdą porażkę w moim życiu to jestem pewien, że Blob przy mnie wyglądałby jak Mister Świata, a ja mógłbym podróżować i odbijać się bez transportu czy siły kogoś rozwścieczonego — taką odpowiedź udzielił Młodej Mścicielce. Jeśli wcześniej nie znała Bartona, a przynajmniej jego charakteru, to teraz była w stanie wyłapać co bardziej zauważalne zachowania; śmiał się z siebie i był świadomy tego, że ma pecha. Co usłyszał, jak powiedziała Jess. Wychylił się nawet zza framugi, aby Spider-Woman wraz z jego żoną mogły zobaczyć blond czuprynę. Przy tym także ostrzegawcze spojrzenie ze strony mężczyzny.
Nie wtrącał się. Bobbi mogła wtajemniczyć Jess w ich dotychczasowe osiągnięcia pod wodą. Wspomnieć o tym, co zrobiła Chavez, co się zaczęło dziać w chwili zabrania kryształu z jego - jak można by zgadywać - stałego miejsca. Morse zdecydowanie łatwiej będzie to opowiedzieć, a i z pewnością jej szybciej uwierzy.
Wrócił uwagą do tabletek, Americi i bólu głowy, który był dla niego męczący. Nic dziwnego, że zaraz pochłonął draże. Pozostało mu łudzić się, że parę sekund i zaraz ból jak ręką odjął, zniknie. Chciałoby się tak!
Barton podrapał się za uchem i zerknął na Chavez gdy już zaczęła krążyć, znajdując nowe powołanie. Nie było to zbyt rozsądne, co było o tyle dziwne, że sam łucznik się na tym złapał. W końcu też nie kierował się za często rozsądkiem, a improwizacją.
Lepiej byłoby nie grzebać przy tym dalej i wstawić do jakiegoś pudła czy coś. Na pewno się znajdzie tutaj jakieś zabezpieczenie. Chyba że chcesz, abyśmy jeszcze dalej się znaleźli i odkryli jądro Ziemi lub przebili na drugą stronę — rzucił Clinton, podążając za nastolatką. Wyrywać nie miał zamiaru tego kryształu. Jeszcze zakończyłby swój marny żywot. Położył dłoń na ramieniu latynoski, aby ją zatrzymać lub w ostateczności naprowadzić w stronę pomieszczenia, w którym siedział agent.
Nie od razu zauważył niepokój mężczyzny. Bynajmniej nie po wyrazie twarzy, jako że zwrócony do nich był plecami. Szybciej był w stanie załapać nerwowe działania. I to również nie było niczym dziwnym.
Zaraz zedrzesz sobie gardło, więc pomyślmy o czymś pożyteczniejszym… — przez myśl przeszło mu zaparzenie świeżej kawy, ale zdążył się zreflektować. — Nie będę grzebać, więc możesz przynieść albo chociaż powiedzieć naszej poszukiwaczce, gdzie może znaleźć jedno z tych pudeł, co to chronią energię przed wszystkim — nieskładność myśli zrzucał na migrenę. Czuł się usprawiedliwiony.
Wówczas Barton zająłby wolne miejsce obok Walkera. Czy zauważyłby jakieś rejestry, obrazy z kamer czy inne nagrania, które zarejestrowały ostatnie wydarzenia? Ile było prób ruszenia, nawiązania połączenia i czy były jakieś szkody?
Powrót do góry Go down
Loki
Administrator
Loki

Liczba postów : 4091
Data dołączenia : 23/05/2012

Ukryta toń Empty
PisanieTemat: Re: Ukryta toń   Ukryta toń Icon_minitime1Pią Lis 01, 2019 4:39 pm

W pierwszym momencie wyjęcie przez Americę klejnotu nie wywołało żadnej reakcji - albo przynajmniej zauważalnej gołym okiem. Być może był już aktywny, dlatego ponowne go dotykanie wyglądało inaczej? Może zaznajomił się już z Americą? A może brak wody bezpośrednio w jego otoczeniu coś zmieniał? Powietrze nie transportowało równie skutecznie jego energii? Wyjaśnień mogło być tak naprawdę mnóstwo; grupa posiadała zbyt mało informacji, aby zadecydować które z nich wydawało się najbardziej prawdopodobne.
Tyle że zaraz po tym, jak America wydała z siebie zachwycony - własnym pomysłem - okrzyk, łodzią niespodziewanie wstrząsnęło... Coś. Wyglądało to tak, jak gdyby przez trzy, góra cztery sekundy wszystko dookoła zaczęło gwałtownie i mocno drżeć, w połączeniu z szarpnięciem całego pojazdu w dół. Czy było to coś naturalnego? Może, choć w takim wypadku drużyna miała do czynienia z niezłym zbiegiem okoliczności. Może Clint miał rację odnośnie tego nie ruszania klejnotu... Ale tak naprawdę tylko on był świadkiem tego, że America w ogóle go wyjęła.
Na szczęście zjawisko ustało samo i to na tyle szybko, że agent sterujący łodzią ledwo zdążył pisnąć - zawstydzająco wysoko jak na mężczyznę - a Jessica akurat stanęła w drzwiach do części sypialnej, przy okazji blokując zresztą przejście dla Bobbi, którą zostawiła za sobą. Wyraźnie spięta i czujna Spider Woman opierała się przedramionami o framugi, jak gdyby starała się w nich utrzymać - w oczekiwaniu na ewentualne kolejne wstrząsy... Które jednak póki co nie nadchodziły. Niezadowolenie płynęło z kobiety falami.
Skoro zaś już o nim była mowa, to Walker odpowiedział na jego przybycie - oraz słowa - przede wszystkim spojrzeniem... Po trochę zakłopotanym, a po trochę podejrzliwym. Może oczekiwał jakiegoś komentarza odnośnie wydanego przez siebie odgłosu i już planował zaprzeczanie? Tyle że w jego oczach szybko zagościło zdezorientowanie, gdy próbował rozpracować o co Hawkeye'owi chodziło. Potrzebował na to parę sekund, nim na jego twarzy odbiło się zrozumienie; wówczas rzucił pełne rozdarcia spojrzenie sterom, a szczególnie systemowi komunikacyjnemu.
-Niczego nie dotykaj. Będziemy utrzymywali kurs. Lepiej, żebyśmy na wszelki wypadek poruszali się póki co po prostej- poinformował wreszcie Clinta - bo przez ton jego wypowiedzi poleceniem tego nazwać się nie dało - po czym niechętnie wstał ze swojego miejsca i skierował się ku wyjściu z pomieszczenia na korytarz, gestem zapraszając Americę do tego, aby za nim podążyła. Stąpał ostrożnie, jak gdyby w każdej chwili spodziewał się, że coś się wydarzy... Coś złego. W innych okolicznościach można by to było nazwać paranoją, ale teraz jego zachowanie zdawało się być całkiem usprawiedliwione.
Agent przeprowadził nastolatkę korytarzem do jednego z pomieszczeń na tyłach łodzi, do którego wkroczył jako pierwszy, nawet nie oglądając się na dziewczynę. Po drodze milczał, ale w jego ciszy można było wyczytać zdenerwowanie i napięcie. Wyraźnie lepiej czuł się przy sterach, a oderwany od nich zrobił się jeszcze bardziej niepewny. Z drugiej strony przynajmniej robił to, co mu kazano, a to już coś...
-Tutaj- odezwał się krótko, gdy szybko namierzył sporych rozmiarów... "Pudło", jak nazwał to Barton. Metalowe, ale o dziwo stosunkowo lekkie, rozkładane przez złapanie uchwytów na dwóch przeciwległych bokach, obrócenie ich i pociągnięcie. Urządzenie nie rozsunęło się tak po prostu, nie rozjechało, jak można by się tego było po nim spodziewać, tylko otworzyło się trochę na wzór spiralnych... Schodków? Trójwymiarowych puzzli z zapadającymi się elementami? W środku, przy jego ściankach, zdawały się przemykać jakieś błyski, ale nie wyglądały na wyładowania elektryczne... Tyle że na lampki tym bardziej nie. Chyba należało uwierzyć w to, że działało. Agent podsunął je Americe, zerkając na nią wyczekująco, ale nie puszczając uchwytów pudełka. Możliwe, że wolał przejąć klejnot... I pilnować go osobiście albo na resztę podróży zamknąć go w tym składziku. Pytanie tylko co America na to.
Tymczasem na drugim końcu łodzi Jessica - po uprzednim upomnieniu Bobbi, że powinna się położyć i odpocząć póki mogła, jeżeli nie miała w tej chwili innych planów - dołączyła do Clinta. Nie zajęła miejsca Walkera, lecz jedno z tych położonych nieco dalej od sterów. Założyła nogę na nogę, skrzyżowała ramiona na piersi... I wbiła wzrok w Hawkeye'a.
-To przed chwilą- zaczęła, nie precyzując o co dokładnie jej chodziło, lecz już sam jej ton wyraźnie wskazywał na to, że lepiej dla łucznika, aby się nie zgrywał, bo wiedziała, że ją zrozumiał... Albo przynajmniej dla własnego dobra powinien. Z drugiej strony naprawdę nie było wielu rzeczy, do których mogła się odnosić; chyba jedynie ten wstrząs... A choć kobieta o nic w zasadzie nie spytała, to zdecydowanie czekała na jakieś rozwinięcie tematu.

_________________

Ukryta toń GlOj7xo

No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
http://theavengers.forumpolish.com
Miss America

Miss America

Liczba postów : 107
Data dołączenia : 30/05/2015

Ukryta toń Empty
PisanieTemat: Re: Ukryta toń   Ukryta toń Icon_minitime1Pon Lis 04, 2019 12:06 pm

Słuchając wyjaśnień łucznika, America zdobyła się na grymas twarzy, który od biedy można było uznać za sympatyczny uśmiech. Nie mając pojęcia czym jest wspomniany przez Hawkeye „Blob”, nastolatka w żaden sposób nie była w stanie zrozumieć wspomnianego przez Mściciela żartu. W ogóle nie była mocna w jakichkolwiek dyskusjach z mężczyznami. W normalnych okolicznościach zapewne nie odezwałaby się do Bartona ani słowem, ignorując zarówno jego obecność jak i udzielone przez niego rady i jak najszybciej znalazła się w innej części statku. Jednak łucznik był jednym z nielicznych o którym panna Chavez mogła powiedzieć że go lubi. Nawet jeśli była to sympatia oparta głównie na tym, że Kate miała o nim dobre zdanie, a America przede wszystkim lubiła Kate, to i tak Hawkeye mógł w tej sytuacji czuć się wyróżnionym.
- Podpiszesz mi jedną z tych twoich strzałek? – Bez cienia skrepowania, Latynoska usiłowała wyłudzić prezent dla przyjaciółki.
Na pewno tego samego nie mógł powiedzieć siedzący za starami agent. Gdy tylko łódź podwodna wpadła w morskie turbulencje, nastolatka nie omieszkała skomentować umiejętności prowadzącego, nawet jeśli powstałe przed chwilą zaburzenia nie tylko nie wyrządziły jej żadnej krzywdy, ale też z dużym prawdopodobieństwem nie były wynikiem braku kompetencji iż strony agenta.
- Sternik od siedmiu boleści. Jak można najechać na coś będąc na środku oceanu? – Dziewczyna głośno wyraziła swoją opinię. Nastolatka w żaden sposób nie łączyła wstrząsów szarpiących łodzią z faktem trzymanego w dłoniach znaleziska. Dla niej nie istniała żadna różniąca w tym, czy akurat trzyma błękitny kryształ w swoich rękach, czy ma go w kieszeni, natomiast jak chodzi o pozostałą część załogi, ów brak refleksji Latynoski w tym temacie, pasażerowie na pokładzie mogli uznać za szczęśliwy zbieg okoliczności, jako że przy innych, nawet najdrobniejszych wątpliwościach, dziewczyna od razu postanowiłaby zaspokoić własną ciekawość w temacie „a co się stanie jeśli spróbuje go ścisnąć lub wstrząsnąć jak gazowaną lemoniadę?”
Dopiero po jakimś czasie America zorientowała się że Barton oczekuje od niej zwrotu odnalezionego kamienia, czy też dokładniej rzecz ujmując odłożenia znaleziska w bezpieczne miejsce, bo jakoś dziwnym trafem nikt nie chciał tego minerału wziąć na siebie.
- Czyli że nie wiedzieliśmy dokąd ani po co płyniemy, ale zbiegiem okoliczności mamy przy sobie „pudełko” na  to cos, którego wcale nie spodziewaliśmy się spotkać? - Skomentowana nastolatka z nieukrywaną ironią wpatrując się w swojego rozmówcę.  Nie była to z jej strony jakaś głośno wyrażona pretensja o ukrywanie przed nią szczegółów misji, ani tym bardziej wysnute oskarżenie na temat możliwego spisku. Gdyby tak była America powinna raczej zachować swoje podejrzenia dla siebie, przynajmniej do czasu aż zdobędzie na nie odpowiednie dowody. Tymczasem Latynoska po prostu miała zwyczaj mówić co myśli, nie zawsze się nad tym zastanawiając.
Nastolatka posłusznie udała się za agentem, odkładając kryształ w wskazane przez mężczyznę miejsce. Wcale nie chciała go mieć, dlatego też mogła z ulgą odetchnąć iż ktoś się wreszcie zainteresował sprawą. Z drugie strony naprawdę zależało jej na materiałach dzięki którym będzie mogła odwzorować podwodny postument w postaci metalowych pnączy, a akurat tym tematem nikt zajac się nie chciał.
- A co z tymi prętami? Mam sama rozebrać statek?  - Spytała America.
Powrót do góry Go down
Loki
Administrator
Loki

Liczba postów : 4091
Data dołączenia : 23/05/2012

Ukryta toń Empty
PisanieTemat: Re: Ukryta toń   Ukryta toń Icon_minitime1Nie Lis 24, 2019 1:17 pm

Umieszczony w "pudełku" kryształ zachował się bardzo nietypowo - tyle że wyjątkowo nie była to raczej jego własna cecha, a właściwość jego nowego opakowania. Otóż klejnot nie wylądował na dnie urządzenia, lecz zawisł w powietrzu mniej więcej na jego środku, czemu towarzyszył zresztą cichy, lecz utrzymujący się stale odgłos, który mógł przypominać... Może bzyczenie lub coś podobnego? Dźwięki charakterystyczne dla przepływającej energii - zazwyczaj elektrycznej...?
Najważniejsze, że odgłos uległ niemalże całkowitemu stłumieniu, gdy "skrzynka" została zamknięta, znów zsuwając się niczym trójwymiarowe puzzle. Wszystkie zapadki wskoczyły na swoje miejsca, a dobiegające ze środka buczenie byłoby teraz wykrywalne chyba tylko wówczas, gdyby ktoś przysunął ucho do urządzenia i w milczeniu umyślnie się go doszukiwał. Innymi słowy, z zewnątrz ciężko byłoby stwierdzić, że pod metalem znajdowało się coś potencjalnie cennego i najpewniej w jakimś stopniu niebezpiecznego.
Oczywiście nie sposób byłoby też ocenić na ile to wszystko pomagało. To miniaturowe więzienie raczej nie zostało przygotowane specjalnie z myślą o tym konkretnym obiekcie; prawdopodobnie było czymś stosunkowo uniwersalnym... A to oznaczało, że co prawda mogło blokować sygnały z kryształu - albo tylko je osłabiać. Albo tak czy siak coś przepuszczać. Z drugiej strony zawsze lepiej było przynajmniej spróbować.
Póki co natomiast agent posłał Americe spojrzenie leżące gdzieś pomiędzy zaskoczeniem, oburzeniem i przerażeniem... Z naciskiem na te dwa ostatnie. Najwyraźniej wziął jej słowa bardzo na poważnie... Zapewne sugerując się wcześniejszymi działaniami dziewczyny, która przecież jak do tej pory nie powstrzymywała się przed robieniem tego, co przychodziło jej akurat w danej chwili do głowy. Gdyby tak lepiej mu się przyjrzeć, to chyba nawet trochę od tej wizji pobladł...
-Proszę, nie rozbieraj statku. Będziemy go jeszcze potrzebować- oznajmił tonem co prawda wyważonym - przynajmniej w takim sensie, że w żadnym momencie ani go nie podniósł, ani nie obniżył - lecz jednak podszytym napięciem. Tak, zdecydowanie wierzył w to, że America była skłonna podążyć za swoją własną sugestią i zabrać się za wyszarpywanie fragmentów ich łodzi.
-Nie wiem czy mamy na pokładzie... Pręty. Jeżeli chodzi ci o takie zbrojeniowe, budowlane. Z rzeczy podobnych kształtem posiadamy harpuny?- zaoferował szybko, prawdopodobnie głównie dlatego, aby odwieść nastolatkę od jej pierwszego pomysłu. W zależności od rodzaju, harpuny mogły być znośnym zamiennikiem; te małe, do podręcznych broni, pewnie byłyby za krótkie, ale większe mogłyby się już przydać... Choć raczej wciąż byłyby trochę węższe od tego, czego życzyła sobie wcześniej America.
Tymczasem w głównym pomieszczeniu statku - gdzie obecnie zasiadali Jessica i Clint - coś się nagle zmieniło. Była to bardzo drobna, subtelna różnica, na którą bohaterowie mogli w ogóle nie zwrócić uwagi, szczególnie rozmawiając, a więc siłą rzeczy skupiając się na czymś innym... Nie wspominając o tym, że przecież America już chwilę temu zalepiła głośnik, który w innym wypadku być może przykułby ich zainteresowanie.
Otóż na uciszonym radarze pojawił się jakiś obiekt - duży obiekt. Zdecydowanie większy od łodzi S.H.I.E.L.D. - nawet jeżeli dokładne rozmiary trudno by było podać jedynie na podstawie sygnałów z urządzenia - więc niestety nie byli to najwyraźniej zagubieni towarzysze... Początkowo znajdował się mniej więcej na godzinie pierwszej, co oznaczało, że statek nie kierował się bezpośrednio na niego, ale tak czy siak miał przepłynąć blisko - choć może nieco niżej lub wyżej, niekoniecznie na tej samej głębokości.
Tyle że ten obiekt się poruszał. Powoli, ledwo zauważalnie, przez co ciężko byłoby to stwierdzić patrząc na radar tylko przez chwilę - ale jednak się przemieszczał... I najwyraźniej płynął bez pospiechu w kierunku przeciwnym do łodzi, przynajmniej w przybliżeniu.

_________________

Ukryta toń GlOj7xo

No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
http://theavengers.forumpolish.com
Sponsored content




Ukryta toń Empty
PisanieTemat: Re: Ukryta toń   Ukryta toń Icon_minitime1

Powrót do góry Go down
 
Ukryta toń
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Reszta planety :: Oceany :: Okolice sygnału z dna Oceanu Spokojnego-
Skocz do: