Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Hangar

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Hangar   Czw Sie 23, 2012 6:17 pm



Miejsce przeznaczone dla Quitjetów, myśliwców wszelkiej maści oraz innych jednostek latających, wykorzystywane zarówno wtedy gdy Helicarrier znajduje się w powietrzu, jak również na powierzchni wody.
Powrót do góry Go down
Hawkeye

avatar

Liczba postów : 220
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Hangar   Nie Lis 23, 2014 2:16 pm

/ początek

Clint może tego po sobie nie pokazywał, aczkolwiek był w jakimś stopniu zaniepokojony, bo trudno byłoby nazwać to strachem czy innym przerażeniem. Mógłby nawet spierać się w związku z tym, że ten niepokój wcale nie tkwi w jego osobie, jednakże jako agent i szpieg - potrafił tych uczuć i emocji nie pokazywać po sobie.
Jak dla mężczyzny - ostatnio było za cicho, za spokojnie. Niszowe misje, które nie wymagały towarzystwa innego superbohatera, a w których wystarczyli agenci na tym samym levelu - jakoś go nie zaspokajały i pozostawał w mężczyźnie pewien niesmak, niedosyt. Niemniej, wszędobylska cisza zdawała się być tą przed burzą, zwiastującą coś niezbyt dobrego, ale trudno było to wyjaśnić na głos.
Barton właśnie wrócił z niedługiej misji zwiadowczej. Tak przynajmniej te zadanie określił, ponieważ nie musiał robić nic szczególnego. Ani nikogo atakować, ani nie "broić" na swój sposób. Mężczyzna wysiadł z Quinjeta, przechodząc później przez ten hangar i mijając się z kilkoma agentami, mechanikami, którzy ostatnio byli tutaj zalatani. Oczywiście, w ramach gotowości i zawczasu; to było zrozumiałe.
- Hill - kiwnął do Marii, którą zauważył nieopodal wyjścia z hangaru, kierując się do niej. W międzyczasie ściągnął kołczan ze swoich pleców i złożył łuk poprzez jedno machnięcie.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maria Hill

avatar

Liczba postów : 29
Data dołączenia : 15/11/2014

PisanieTemat: Re: Hangar   Nie Lis 23, 2014 5:46 pm

// the same

Będąc agentką S.H.I.E.L.D. trzeba się przyzwyczaić, że jednego dnia możesz zaliczyć kilka stref czasowych. Z tym że Maria czuła się jakby to… Yhm, ukróćmy tę myśl. Czuła się bardzo zużyta. Właśnie przybyła z drugiego końca świata, gdzie po jakiś 4-5 tygodniach „wróciła do gry”. 5 tygodni siedzenia za biurkiem i papierkowej roboty to stanowczo za dużo dla Marii. Lekarze truli jej, że powinna wstrzymać się jeszcze jakiś czas, ale ona wiedziała lepiej. I miała dar przekonywania samym spojrzeniem, co udoskonaliła pod dowództwem takiego, któremu wystarczyło jedno oko.

Otrzymała więc swój papierek i zaraz potem udała się na akcję w terenie. Co nie zawsze odpowiadało Fury’emu. Maria potrzebowała od czasu do czasu wziąć sobie tego rodzaju „wolne”. I chyba nie chciała przyznać sama przed sobą, dlaczego tak naprawdę to robiła. Tłumaczyła sobie, że lubi adrenalinę, że taka po prostu jest – musi działać. Musi coś robić, w imię czegoś. Prawda była trochę bardziej skomplikowana. No i nie miała też nic wspólnego z udowodnieniem, że jest kimś więcej niż pieskiem przy nodze Fury’ego. Absolutnie.

Maria westchnęła ciężko, co natychmiast przerwało nieproszone przemyślenia. Kobieta odruchowo dotknęła się pod żebrami i zaklęła cicho. A już tak nie bolało przy każdym wdechu… No, to teraz ma – na własne życzenie.
Poprawiła mundur oraz swoją postawę nienagannego agenta, z twarzy którego nic nie da się wyczytać: ani o nieprzespanej nocy, ani o niedokończonej rekonwalescencji, ani o zapędach mordercy, jeśli zaraz nie dostanie kawy. Niestety, stawiając swoje pierwsze od jakiegoś czasu kroki w hangarze Helicarrier, zamiast kawy otrzymała organizer z raportami o kilku ostatnich wydarzeniach. O kontrowersyjnych newsach, jakie wywołała dr Aviles i jej współpracownik dr Walton, Maria zdążyła się już dowiedzieć i ustosunkować. Ale nie miała pojęcia, o co chodziło z zalewającą media informacją o napaści na dr Kumiko Nakamoto przez ich agentkę. Znowu będzie używanie na S.H.I.E.L.D. Uwagę Marii przykuła też akcja, która okazała się ratunkiem dla jednego z X-Manów. Nie rozumiała tylko czemu pozwolili mu tak szybko zwinąć manatki…

Usłyszawszy, że ktoś ją woła, przystanęła i rozejrzała się, zaskoczona nieco swoim zamyśleniem. Nie w smak było takie przyłapywanie jej, wolała wiedzieć, co dzieje się dookoła. Widok wynagrodził drobną niedogodność.
- Barton – odpowiedziała spokojnie, może trochę beznamiętnie. Wprawne oko mogło jednak wyłapać, że był taki ułamek sekundy, gdy usta Marii drgnęły lekko do góry.
Jeśli kobieta miałaby wskazać w swoim życiu ludzi w jakimś stopniu bliskich… byliby to między innymi Clint i Natasha. Ceniła sobie znajomość z kimś takim, jak Tasha, wiele się od niej nauczyła. Natomiast Barton… Cóż, nigdy… ale to nigdy, nawet na jakiś torturach… nie przyzna się, że lubiła jego pokrętne poczucie humoru.
- Obijasz się? – nie, takie słowa w ustach Marii nie mogły zabrzmieć jak żart w lekkim tonie. Nie zamierzała nic więcej dodawać, chcąc utrzymać efekt, ale przyjrzenie się bliżej mężczyźnie i przypomnienie sobie raportów sprzed chwili dało jakby wgląd w myśli Bartona.
- Cisza przed burzą, co? – dodała, jakby porozumiewawczo.


Ostatnio zmieniony przez Maria Hill dnia Sob Lis 29, 2014 5:56 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hawkeye

avatar

Liczba postów : 220
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Hangar   Nie Lis 23, 2014 10:18 pm

Hill z pewnością udało się skryć to przemęczenie i jakikolwiek ból, który u niej występował. Clint, całkiem spostrzegawczy, tego nie zauważył. Można byłoby założyć, że też nie zwrócił uwagi, ale w tym momencie nie miał znaczenia. Całkiem sporo osób tutaj latało i biegało, więc trudno było ogarnąć, gdzie spojrzeć, a gdzie nie trzeba. Logiczne.
Mężczyzna rozejrzał się po hangarze, jakby chciał siebie upewnić, że nic się nie dzieje i nie ma nic do roboty dla jego osoby. Zgromadzonej energii w organizmie miał całkiem sporo, jak i chęci na działanie, ale właśnie chodziło o jakieś zadania czy coś w tym stylu.
Spojrzał na Hill, słysząc jej uwagę o obijaniu się i domniemanym lenistwie. Jemu to akurat lekki uśmiech przemknął przez wyraz twarzy, kiedy podszedł bliżej. U niego aż tak trudno nie było z zauważaniem towarzyszącego mu (bądź nie) humoru. Przystanął obok kobiety, kątem oka zerkając w te raporty, jednakże okładka na niewiele mu się zdała.
Ściągnął powoli, niespiesznie ochraniacze z przedramion, dyskretnie rozmasowując przy tym swoje ręce.
- Dokładnie - odezwał się, wszystko umiejscawiając w odpowiednim miejscu i kieszeniach swojego stroju. - Zaczyna to być niepokojące - wyjaśnił, rozważając kontynuację swojej myśli, po czym się zdecydował.
- Za długo jest za spokojnie, więc trzeba założyć, że to, co może się wydarzyć - o ile - nie będzie aż tak nikłe, jak ostatnie misje - trochę ponad jego zasadę, by się nie rozgadywać niepotrzebnie, ale przedstawienie myśli nie było aż takie proste. Choć nie miało to znaczenia, skoro Hill musiała sobie zdawać sprawę, o co chodzi Bartonowi.
Oparł się o jedną z poręcz, przy której się znaleźli, przemierzając niedługi odcinek. Lekki rozgardiasz panujący w hangarze nie był niczym zadziwiającym, więc Hawkeye nie zwrócił na to szczególnej uwagi.
- Nadal żadnych konkretów, co się dzieje? - kojarzył, że Foster z Bannerem gdzieś się znaleźli, że Agentka 13 z Rogersem też mieli jakieś zadanie, o Starku nic nie wiedział, bo ten już tak miał, że mało co się z kimś dzielił, jak to on.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maria Hill

avatar

Liczba postów : 29
Data dołączenia : 15/11/2014

PisanieTemat: Re: Hangar   Wto Lis 25, 2014 11:08 pm

Dostosowawszy się do Bartona, ruszyła wraz z nim. Dzieliła swoją uwagę między dalsze przeglądanie danych z elektronicznego organizera a odpowiedź mężczyzny. Kiedy się zatrzymał, instynktownie zrobiła to samo i oparła się obok niego, zerkając przelotnie.

Byłaby nawet zdolna kuksnąć go w bok i rzucić złośliwą uwagę, że właśnie chyba wypowiedział  do niej najwięcej słów w całej ich znajomości. Zazwyczaj małomówny Hawkeye nie często dzielił się swoimi przemyśleniami. A przed chwilą otwarcie przyznał się do obaw. Hill automatycznie poczuła, że powinna podnieść morale w szeregach. Barton zdążył jednak zadać kluczowe pytanie.

- Żadnych – odparła niemal w żołnierskim tonie na ostatnie słowa.

Podzielała jego opinię i rozumiała, co miał na myśli. Wpatrzona w ekran organizera, który zatrzymała na raporcie o zajściu w Rosji oraz zamieszanych w to X-Menach, sama nie rozumiała, czemu ta sprawa ją tak przyciąga. Może z racji wypuszczenia z ich tajnej bazy jednego z naczelnych X-Menów i wyprawy agenta S.H.I.E.L.D. do Instytutu Xaviera? Tylko że w danym momencie na całym świecie działo się mnóstwo podobnych sytuacji i jeszcze więcej o statusie zagrażającym życie. Sedno w tym, że jak to określił Barton – były „nikłe”.

- Wiesz? To zakrawa już o paranoję – rzuciła niespodziewanie z krzywym półuśmieszkiem. – Czujemy się niespokojni, bo na niebie nie pojawiają się ogromne portale, wpuszczające do naszego świata kosmiczne potwoty…

Wtedy przynajmniej otrzymaliby jakieś konkrety, co się dzieje.

- Ale wiem, kogo obstawiać, iż nie ma najmniejszych problemów z wykorzystaniem czasu na dobrą zabawę – dodała, zerkając porozumiewawczo na Bartona, z błyskiem w oku jakby chciała otworzyć jakieś zakłady bukmacherskie. [och, Tony, Su… Wy zboczuszki! Tylko kto mi wyjaśni, jakim cudem Stark jest kobietą…?!]

Odepchnęła się od barierki i przycisnęła do boku organizer. Miała dość zgiełku w hangarze i latających tam i z powrotem ludzi.

- A Ty? – spytała. – Co ma w planach Avenger, skoro najpewniej zwiad nie dał mu satysfakcji i spokoju ducha?


Ostatnio zmieniony przez Maria Hill dnia Sob Lis 29, 2014 5:55 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3468
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Hangar   Sob Lis 29, 2014 11:47 am

Podczas gdy Maria i Clint tak sobie dyskutowali, do hangaru wkroczył, cóż, agent jakich wielu - mężczyzna w średnim wieku i raczej niczym się nie wyróżniający na tle innych, przynajmniej pod względem czysto wizualnym. Jego spojrzenie przeczesało okolicę, a kiedy tylko wypatrzył tę parkę - od razu ruszył prosto ku niej. Widać było, że mu się spieszy... Choć to z kolei prowadziło do pytania: skoro najwyraźniej miał do nich jakąś pilną sprawę, dlaczego nie użył na przykład komunikatora, tylko przybył osobiście? Odpowiedź była dość prosta: przekaz mógł zostać przechwycony, podsłuchany, a przede wszystkim: byłby odnotowany w bazie... A to wymagało dyskrecji - nawet w obrębie samej agencji.
-Mamy problem- rzucił cicho, pomijając wszelkie kwestie grzecznościowe. Wyraz jego twarzy pozostawał ostrożnie neutralny, a jednak w tonie głosu dosłyszeć można było napięcie.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Hawkeye

avatar

Liczba postów : 220
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Hangar   Nie Lis 30, 2014 2:09 pm

Na pewno można byłoby pośmiać się z takich okoliczności, w których to Clint powie znacznie więcej niż dany limit słów na jakiś czas. Nieraz zwrócono mu nawet uwagę, przy czym trudno byłoby uznać, że to było czymś obraźliwym. Wręcz przeciwnie - zazwyczaj miało to charakter złośliwy, zabawny, a i sam zainteresowany podejmował się takiego tematu, pokazując swój dystans przy okazji.
Skinął na jej odpowiedź w wyrazie zrozumienia, choć nie pokazał po sobie, że takie słowo mu nie odpowiada. Wolałby zadziałać, coś zrobić. Nie zawsze miał wgląd do pewnych misji, przy czym też nieszczególnie z tego względu cierpi. W końcu nie bez powodu każdemu co innego jest przypisywane, o czym każdy wiedział. Powinien był przynajmniej.
Spojrzał na Marię, krzyżując ramiona na piersi. Następnie rozejrzał się po hangarze, po ludziach, których zdawało mu się, że przybyło więcej. Mimo że nie patrzył na Hill, to jednak wiadomym było, że słucha jej głosu i tego, co ma do powiedzenia.
- Albo bogowie tykający scepterem klatki piersiowej - powiedział z nieco ironicznym tonem, przypominając sobie spotkanie z Lokim i ten czas, kiedy chcąc nie chcąc podlegał mu. Tego raczej na pewno nie chciałby powtórzyć.
Prychnął.
- Zdziwiłbym się, gdyby miał problemy - nietrudno było domyślić się o kogo chodzi. No, chyba że człowiek nie miał głowy do jakiegokolwiek myślenia. Clintowi tak czy siak - zawsze przy słowie "zabawa" kojarzyło się tylko jedno nazwisko, więc szybko się ogarniało takie wątki.
Właściwie to Clint już szykował się do odpowiedzi, która przedstawiłaby tylko dalszą chęć i poszukiwania czegoś do zrobienia, żeby Barton nie siedział tak bezczynnie. Żeby chociaż nie miał poczucia takowej bezczynności, aczkolwiek obecność mężczyzny, który doszedł do nich była... równie interesująca, co niepokojąca.
- Jaki problem? - spytał, chwilowo zapominając o tym, że bardziej prawdopodobnym było, iż stojący przed nimi facet swoje słowa skierował do Hill, więc zaraz i Hawkeye spojrzał na kobietę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maria Hill

avatar

Liczba postów : 29
Data dołączenia : 15/11/2014

PisanieTemat: Re: Hangar   Wto Gru 02, 2014 5:50 pm

Przygryzła wargę i stłumiła reakcję na pełne nieświadomego zażalenia dopowiedzenie Bartona na temat metod pozyskiwania "popleczników" przez Lokiego. Ale co się dziwić facetowi? Sama pewnie wstąpiłaby na ścieżkę osobistej vendetty, gdyby i ją zmuszono do zdrady za sprawą dotknięcia jakąś cholerną "magiczną różdżką". Choć była tylko człowiekiem, nie wahałaby się ani przez chwilę. Poruszyłaby niebo i ziemię, by zawalczyć o swoje, mimo że na tym świecie żyje o wiele silniejszych i potężniejszych - nie, nie ludzi a istot - niż ona. I tym chyba różniła się od innych z jej rasy. Chociaż znała prawdę, wciąż potrafiła funkcjonować w tym świecie. TO czyniło z niej osobę, którą była i jedną z agentów S.H.I.E.L.D.

Przecież on jest jednym wielkim chodzącym problemem, skomentowała z krzywym uśmieszkiem odpowiedź na jej niejednoznaczne wspomnienie o Starku. Ba, nawet latającym.

Po zadaniu pytania na temat planów Bartona, Hill spostrzegła rzecz wyróżniającą się na tle hangarowego zgiełku, który z nawyku obserwowała ze swoim rozmówcą.
Jakiś agent ewidentnie namierzył ich jako cel. Niespecjalnie wyróżniał się z tłumu, ale zdradzał podenerwowanie i pośpiech. W kilka sekund znalazł się przy nich i od razu przeszedł do rzeczy, ale dla Hill to i tak było za mało.
Problem?
Mieli go cały czas, czyli przysłowiowe "powiedzcie coś, czego nie wiem".
Konkrety, ludzie, konkrety! Ale zanim uległa impulsywnej reakcji, kiwnęła głową i zapytała z wyćwiczonym wręcz naturalnym opanowaniem:
- Tutaj czy...?
Oczywiście miała na myśli miejsce rozmowy, skoro agent nie przekazał wieści przez komunikator a pofatygował się osobiście. Coś było na rzeczy i zamierzała dowiedzieć się co.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3468
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Hangar   Czw Gru 04, 2014 10:30 pm

Agent prędko przesunął wzrokiem od Hill ku Bartonowi, a następnie z powrotem ku kobiecie i dopiero wówczas pokręcił nieznacznie głową, a następnie cicho odchrząknął; być może w pierwszym momencie nie był do końca pewien przed kim powinien odpowiadać.
-W sali narad. Tam zostanie skierowany... Przekaz holograficzny- wyjaśnił krótko, po czym przeniósł spojrzenie ku jednemu z wyjść z hangaru, w ten sposób sugerując jego opuszczenie - gotów podążyć, gdy tylko jego rozmówcy ruszą z miejsca.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Hawkeye

avatar

Liczba postów : 220
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Hangar   Nie Gru 07, 2014 3:26 am

Clint przyglądał się przybyłemu agentowi z uwagą i pewnym sceptycyzmem. To drugie nie umniejszało pewnemu zmartwieniu, jakie zdążyło zakiełkować u Bartona. Hawkeye nie pokazywał tego po sobie, a i Hill już wcześniej dostrzegła jego zachowanie. Teraz jednak łucznik wolał przysłuchiwać się temu, co mężczyzna ma do powiedzenia i najwyżej od razu się zgłosić na ochotnika. Skoro i tak teraz miał czas wolny, a i wyraził swoją chęć do zrobienia czegokolwiek - nie powinno być więc w związku z tym problemów, czyż nie?
Sokole Oko zmarszczył nieznacznie brwi, kątem oka zerkając na Marię i próbując odgadnąć jej myśli w tym momencie. Słowa dotyczące przekazu holograficznego jeszcze bardziej zabrzmiały nieprzyjaźnie, więc Clint - nie czekając dłużej - poprawił raz jeszcze ochraniacze na przedramieniu i zerknął na agentkę.
- Chodźmy - powiedział, choć poczekał aż kobieta ruszy pierwsza.
Najwidoczniej w milczeniu ruszyli do sali narad, gdzie podczas niedługiej wędrówki cała trójka układała myśli, co może się wydarzyć lub słowa, które mają przynieść jakąkolwiek informację.

To lecimy do tego tematu, o!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Scattershot

avatar

Liczba postów : 38
Data dołączenia : 28/04/2016

PisanieTemat: Re: Hangar   Sro Maj 25, 2016 6:50 pm

- No i jesteśmy... - Scattershot ziewnął przeciągając się z lubością. Coś z trzaskiem przeskoczyło w okolicach jego łopatek, a wydarzeniu temu towarzyszył wyraz błogości malujący się na twarzy mężczyzny.
Podróż wyglądała tak jak zawsze - Stawienie się w wyznaczonym punkcie, czekanie... Bardzo długie czekania, na transport, który zbierze interesantów prosto na Helicarriera. Sam lot i dokowanie w hangarze były już w zasadzie wyłącznie formalnością.
W wielkiej hali panował gwar. Odgłos ciężki, podkutych butów uderzających w metalową podłogę odbijał się echem, podobnie jak pokrzykiwania inżynierów i agentów "Tarczy". I ten irytujący pisk cofającego wózka widłowego.
- A teraz się skup... - Rzucił do Hollly rozmasowując kark, jednocześnie nie obdarzając dziewczyny nawet spojrzeniem
- Zachowuj się, nie ekscytuj, nie rozglądaj głupkowato... - Mówił monotonnym tonem, w którym wyczuwalna była rezygnacja.
- Postaraj się okazywać profesjonalizm. Nie gap się, nie pokazuj palcami, nie "oh'uj" i nie "ah'uj" z powodu każdej śrubki, zachowaj ciszę i powagę... - Dokończył ruszając powoli przed siebie.
W marszu kilka razy skinął głową w powitalnym geście do paru znajomych twarzy. Nie znał nawet ich imion, znał tylko z widzenia. To w zupełności mu wystarczało. Nawet nigdy nie przystanął by zamienić zdanie lub dwa.
- Tak w ogóle poinformowali cię dzieciaku po co nas wzywają, czy tylko gwizdnęli, a my już lecimy z wywieszonymi jęzorami chociaż nie wiemy w jakim celu? - Zagadnął z przekąsem zezując kątem oka na Smugę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Smuga

avatar

Liczba postów : 52
Data dołączenia : 27/04/2016

PisanieTemat: Re: Hangar   Czw Maj 26, 2016 10:57 am

Po drodze wskoczyli, w przypadku Smugi nieco bardziej dosłownie, do jej mieszkania, gdzie dziewczyna przebrała się w swój 'służbowy' strój. Google, skórzana kurtka i pomarańczowe leginsy. Wzięła też broń.
Transport był dość przewidywalny, czyli śmigłowiec. Sam lot Smugi jakoś specjalnie nie podniecał, chociaż i tak siedziała jak na szpilkach. Liczyło się to, dokąd leci. I gdy tylko cel ich podróży wyłonił się zza chmur, przylepiła twarz do szyby wydając z siebie cichy pisk ekscytacji.
Gdy tylko wylądowali i wysiedli, Chris zaczął przemowę, ale było już za późno. Smuga rozglądała się dookoła, oczy miała jak pięć złotych a na twarzy uśmiech pełen podjarki.
-Ale tu jest ekstra. -powiedziała, sprawiając wrażenie, jakby miała eksplodować z podniecenia. Właściwie hangar jak hangar, no, może poza maszynami, które tu stały. Część z nich na pewno była o wiele bardziej zaawansowane technicznie nawet od sprzętu wojska. Ale były też stworzone w trochę innych celach. Tak czy siak, liczyło się to, że jest na Helicarrierze. Obiecała sobie, że potem zwiedzi cały. A przynajmniej te ciekawsze części. No i te, do których ją wpuszczą.
-I tak i tak. -odpowiedziała, idąc za nim, rozglądając się dookoła i wykorzystując całą swoją siłę woli, żeby nie pozwiedzać już teraz. Albo chociaż poskakać po hangarze. -Napisali, że wzywają nas na odprawę przed misją. Ale nie napisali, jaką. -w pewnym momencie nie mogła się powstrzymać, widząc jakiś niezwykły odrzutowiec. Przeskoczyła bliżej niego, pod sam dziób.
-Łaa... Cudo. -wskoczyła na jego 'grzbiet'. -Ciekawe, jak szybko potrafi latać. -zajrzała do kokpitu. Po chwili znów była już przy Chrisie. Może się nawet nie zorientował.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Scattershot

avatar

Liczba postów : 38
Data dołączenia : 28/04/2016

PisanieTemat: Re: Hangar   Czw Maj 26, 2016 2:19 pm

- Co ja przed chwilą mówiłem?! - Fuknął Scattershot patrząc jak dziewczyna obskakuje jeden z samolotów budząc żywe zainteresowanie znajdujących się w najbliższym otoczeniu agentów i pracowników obsługi technicznej. Była niereformowalna u zupełnie, absolutnie nie słuchała. Jakim cudem ktoś taki jak ona został zwerbowany do S.H.I.E.L.D. ? Jeśli chodziło o niego, sam nie zatrudniłby jej nawet do roznoszenia gazet. Naprawdę zachowywała się jakby miała dziesięć lat.
- Złaź stamtąd z tymi buciorami bo zepsujesz! - Fuknął zniecierpliwiony. Naprawdę nie mógł jej cały czas niańczyć i przede wszystkim wstydzić się za nią.
Miał zamiar odczekać, aż wreszcie raczy dołączyć do niego, a potem wyjaśnić co planuje zrobić w dalszej kolejności.
- Posłuchaj dzieciaku... - Mruknął rozglądając się dookoła tak, by upewnić się, że gapie zrezygnowali z przyglądania się temu dziwnemu przedstawieniu i wrócili do swoich obowiązków.
- Postaraj się nie zwracać na siebie uwagi i przy okazji na mnie... - kontynuował szeptem.
- Teraz pójdziemy do mnie. Mówiąc do mnie mam na myśli moją kajutę. Uprzedzając pytanie "Po co?" albo "Dlaczego", odpowiadam - Podobnie jak ty wcześniej, ja też muszę się przygotować do odprawy. Jak zapewne się domyślasz, nie ma możliwości bym podjął się jakiegokolwiek zadania w tym... - Tutaj demonstracyjnie rozłożył ręce prezentując w całej okazałości wymiętą, brudną i poszarpaną koszulę.
- Co do mojej kajuty tylko jedna zasada: Niczego, ale to NICZEGO nie dotykaj. Jasne? - Zapytał sceptycznie unosząc brew.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Smuga

avatar

Liczba postów : 52
Data dołączenia : 27/04/2016

PisanieTemat: Re: Hangar   Pią Maj 27, 2016 9:18 am

-Od razu zepsujesz. -fuknęła. -Przesadzasz, to jest maszyna bojowa, a ja mam sportowe buty na miękkiej podeszwie i ważę jakieś sześćdziesiąt kilo. -musiałaby się postarać, żeby go chociaż porysować.
-Dobra, wyjaśnijmy coś sobie. -powiedziała zaskakująco poważnym tonem zrobiła wyjątkowo profesjonalną minę. -Nie jestem dzieckiem. Potrafię cieszyć się każdym dniem i każdą jego najmniejszą częścią. Świat i życie po prostu mnie ekscytuje, mimo tych wad i problemów, które nas otaczają. To, że Ty -tutaj na chwilę zmieniła głos na monotonny, a twarz na bez wyrazu, żeby go 'ponaśladować' -tego nie potrafisz, bo jesteś sztywnym pesymistą, nie znaczy, że każdy musi. Ja rozumiem, że przeszedłeś swoje w wojsku, ale moje życie też nie zawsze było kolorowe. I wierz mi, potrafię się powstrzymać, a tym bardziej potrafię być sobą w taki sposób, żeby nikomu nie przeszkadzać, przynajmniej w pracy. Kiedyś było troszkę inaczej, kiedy jeszcze uczyłam się korzystać z akceleratora, wtedy faktycznie mocno działałam ludziom na nerwy. Ale to były początki. Więc zluzuj nieco galoty i nie bierz życia zbyt serio. Bo ona Ciebie też nie bierze -dalej szła obok niego, dalej z poważną miną. -Gratuluję, zepsułeś mi humor. -rzuciła po chwili. -Możesz czuć się dumny, bo niewielu to potrafi. -zaraz pewnie jej przejdzie, na przykład jak wyjdą na główny pokład. O ile wyjdą. Widok stamtąd musi być niesamowity.
-W porządku. -odparła, idąc dalej. Już nawet się nie rozglądała.
-Tak tak, dobra. -burknęła. -Podłogi też? -rzuciła po chwili, ale ciężko było stwierdzić, czy miał to być żarcik, bo wracał jej humor, czy tylko uszczypliwa uwaga, żeby mu trochę zagrać na nerwach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Scattershot

avatar

Liczba postów : 38
Data dołączenia : 28/04/2016

PisanieTemat: Re: Hangar   Pią Maj 27, 2016 11:12 am

Scattershot przyglądał się dziewczynie z dość sceptyczną miną i lekko uniesioną lewą brwią. Słuchał jej cierpliwie, ani na chwilę nie przerywając i jedynie obserwował wylewające się z niej emocje. Kiedy skończyła potarł dłonią policzek, przekrzywiając nieznacznie głowę na bok.
- Więc mówisz, że działałaś ludziom na nerwy kiedy uczyłaś się korzystać z tego ustrojstwa, a teraz już nie? Boże, dziękuję że mnie przed tym uchroniłeś... - Demonstracyjnie wzniósł wzrok ku metalowemu (Jak wszystko dookoła) sufitowi.
- I skoro już jesteśmy przy wyjaśnianiu to jesteś dzieciakiem. Nadpobudliwym, głośnym... Być może z trudnym dzieciństwem albo młodością zanim firma Starka zaopatrzyła cię w to święcące dziadostwo... - Tutaj niedbałym machnięciem głowy wskazał akcelerator, po czym kontynuował.
- Ale nadal jesteś dzieciakiem dzieciaku. Możesz cieszyć się życiem jeśli masz powody - Ja nie mam. Ciesz się, baw ale na pewno nie tutaj. Jesteś częścią S.H.I.E.L.D. i powinnaś godnie reprezentować agencję. Skacząc po hangarze, popiskując i depcząc drogie, specjalistyczne sprzęty z pewnością tego nie robisz. - Kontynuował wykład pozornie tracąc zainteresowanie rozmówczynią i ruszając w kierunku wyjścia z hali.
- O nadużywaniu i niepotrzebnym korzystaniu z twoich zdolności mówiłem już wcześniej. - Dodał nawet na chwilę nie zwalniając kroku.
- Ty widzisz naskakującego na ciebie, pouczającego, zgorzkniałego pesymistę, ja widzę kogoś, kto chce byś nauczyła się jak być agentem. Jak odnaleźć się w tym środowisku. Życie to nie sklep z cukierkami. Smarkata jesteś ale niegłupia... Panuj nad sobą. Na wszystko jest odpowiedni czas i miejsce. Jak będziesz miała tyle lat co ja, wtedy zrozumiesz, że miałem rację. - Wzruszył z obojętnością ramionami. Mogła się boczyć, bo prawda rzadko bywała wygodna, ale akurat na to nie mógł już nic poradzić. Teraz musiał przygotować się do odprawy...

z/t do Kajuty Skattershota
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nellie

avatar

Liczba postów : 26
Data dołączenia : 22/11/2016

PisanieTemat: Re: Hangar   Sro Lis 23, 2016 8:58 am

Nellie siedziała na kadłubie jednego z myśliwców zajęta prowadzeniem przeglądu silnika. Wokół siebie rozmieściła wszelkiej maści różnego rodzaju sprzętu, który tylko sobie znanym sposobem opierał się prawom grawitacji, cały czas pozostając na konstrukcji maszyny. To co miało być standardowym badaniem, ciągnęło się godzinami. Technik nie potrafiła określić przyczyny pojawiania się wysokiej temperatury na obudowie napędu. Generujące się ciepło uszkodziło instalację elektryczną. Raz za razem Meredith nurkowała do wnętrza instalacji dokonując w niej niezbędnych modyfikacji. Powymieniała okablowanie, sprawdziła zabezpieczenia, pomierzyła izolacje, wyeliminowała luzy na łożyskach i kapach. Wszystko wyglądało w porządku, a mimo to przy kolejnym uruchomieniu silnik nie pracował tak jak powinien.
Dziewczyna żałowała że zabrała się za ta pracę samodzielnie.  Po pierwsze znów łamała cześć przepisów związanych z bezpieczeństwem, po drugi musiała co chwila wychodzić po narzędzia, a co najgorsze całością aplikacji sterowała sama, przy pomocy tabletu. Nellie nie była najlepsza w sprawach oprogramowania. Wolała prace bezpośrednio przy sprzęcie, a dodatkowo konieczność nieustannego ściągania i zakładania ochronnych rękawic, doprowadzał dziewczynę do szału.  
- No dobra. Jeszcze raz. Uruchamiam na dwadzieścia herców i zobaczmy jak wyglądasz w skanie termowizyjnym. – Powiedziała do siebie Meredith, zawzięcie stukając w ekran. – Mam nadzieję że nie poszła przekładnia i nie przyjdzie m spędzić tu całej nocy w wyciągnięciu tego gówna.
Nagle na ekranie monitora zamiast typowego panelu sterowniczego, oczom technik ukazała się wiadomość: „PODWOJNA RANDKA. DZIŚ 18:00. PAMIĘTAJ”. Była to przypominajka od Vanessy, informatyczki która mieszkała naprzeciwko Nellie, a która to uparła się zabrać dziewczynę na wspólne spotkanie z jakąś parą agentów. Meredith właśnie dlatego wzięła dziś na siebie masę pracy. Chciała mieć wytłumaczenie przed światem dlaczego nie będzie uczestniczyć w tej hecy.
- Do licha Vi, tu się pracuje. Poza tym czy ja ci wyglądam na kogoś kto chodzi na randki? – Zirytowała się Nellie, a system rozpoznawania mowy przesłał jej wypowiedź do Vanessy. Na reakcje informatyczki nie trzeba było długo czekać. Tym razem na panelu dziewczyny ukazało się zdjęcie nagiego mężczyzny z podpisem „NIE CHCIAŁABYŚ TEGO STRACIĆ”.  Najprawdopodobniej była to fotka jednego z uczestników dzisiejszego spotkania. Co gorsze, nieszczęśliwe zdjęcie nie chciało zniknąć z pulpitu technik, mimo gorączkowych prac Meredith w tym zakresie. „Szantażuje mnie małpa” – Pomyślała Nellie. W starciu z programistką, dziewczyna była bez szans. Wściekła technik gotowa była stłuc ekran lecz zamiast tego ten ostatni wyślizgnął jej się z dłoni.
W ostatniej chwili Nellie udało się zapłać drogocenny sprzęt, jednak przy tej akrobacji dziewczyna straciła równowagę i z trzaskiem spadła na podłogę hangaru, upadając bezpośrednio pod nogi  przypadkowego przechodnia. Meredith syknęła z bólu. Podnosząc głowę ujrzała twarz agentki. Nieznajoma wpatrywał się to w techniczkę, to w ekran jej tabletu na którym wciąż radośnie prezentowało się zdjęcie nagiego amanta.
„Do licha ale wtopa” Pomyślała Meredith, oczyma wyobraźni widząc nieznajomą jak donosi na jej metody pracy. .
- Hej, co tu robisz? Mogę w czymś pomóc? – Wyrzuciła z siebie Nellie, która szczerząc zęby natychmiast schowała komputer za plecami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lisbeth Vagner

avatar

Liczba postów : 10
Data dołączenia : 19/11/2016

PisanieTemat: Re: Hangar   Sro Lis 23, 2016 5:22 pm

Lisbeth przemierzała hangar równym krokiem rozglądając się za jakąkolwiek żywą duszą. Zawsze było tu wręcz tłocznie, ale jak potrzebowała zapytać kogoś o osobę, której szukała, to oczywiście w zasięgu wzroku nie pojawiał się nikt. Westchnęła cierpiętniczo. Jak zwykle ,,szczęście'' jej nie opuszczało. No cóż, jakoś będzie musiała sobie poradzić. Kierując się głównie intuicją przemierzała kolejne alejki mijając najróżniejsze myśliwce i inne cuda techniki. W końcu dostrzegła czyjąś sylwetkę na kadłubie jednej z maszyn. Uśmiechnęła się w duchu. Szach-mat podstępny losie! Teraz pójdzie już z górki. Pewnym krokiem ruszyła w stronę tajemniczej postaci, która właśnie zaczęła nieco histerycznie miotać się dzierżąc w dłoniach coś, co prawdopodobnie było tabletem albo innym sprzętem elektronicznym. Lisbeth była już całkiem blisko myśliwca w którym najwyraźniej grzebała tajemnicza nieznajoma, kiedy ta wykonała efektowną ewolucję akrobatyczną chwytając w powietrzu sprzęt a w następnej chwili lecąc na spotkanie z ziemią. Dziewczyna o wyjątkowo kręconych włosach wylądowała tuż przed Vagner. Lisbeth zamierzała odezwać się i zapytać, czy nieznajoma nie ucierpiała po bliskim i nagłym kontakcie z podłożem hangaru, które nie wyglądało na odpowiednie do ćwiczenia upadków z wysokości, rozważała też pogratulowanie godnego pozazdroszczenia stylu lotu. W każdym razie, zanim zdążyła choćby otworzyć usta, jej wzrok padł na cudem uratowany przed śmiercią tablet. Na widok interesującego zdjęcia zajmującego niemal cały wyświetlacz uniosła brwi i przeniosła wzrok na Dziewczynę-Pokonaną-Przez-Grawitację, która sprawiała wrażenie zawstydzonej. Sytuacja rzeczywiście mogła być uznana za dość niezręczną
- Jesteś pewna, że to schemat budowy tego cacka? - wskazała na myśliwiec - Ja tam się nie znam, ale obstawiałabym, że projekt wyglądał trochę inaczej.
Na twarzy Lisbeth czaił się wesoły uśmiech, cała ta sytuacja wyraźnie ją rozbawiła. Od razu poprawił jej się humor, no ale cóż. Niestety nie przyszła do hangaru tylko po to żeby się pośmiać.
- Nellie Meredith? - teraz, gdy stanęła oko w oko z dziewczyną, poznała wizerunek ze zdjęcia z bazy S.H.I.E.L.D. To chyba jej szukała, pytanie było więc niemal retoryczne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nellie

avatar

Liczba postów : 26
Data dołączenia : 22/11/2016

PisanieTemat: Re: Hangar   Czw Lis 24, 2016 8:04 am

Nellie czuła iż płonie z wstydu. Stała przed agentką niczym uczniak karcony przez profesora, odruchowo pocierając o siebie swoje stopy. Teoretycznie nie zrobiła nic złego, z tym że owe „nic złego” robiła w godzinach pracy. W sumie i tak miała szczęście że trafiła na kobietę. Konieczność tłumaczenia się przed mężczyzną, przełożonym albo, nie daj losie, którymś z avengers byłaby psychiczną udręką.  Chociaż jej mowa ciała zdradzała zakłopotanie, technik usiłowała stworzyć pozory pewności siebie. Czuła że to co powie może ją uratować lub pchnąć w widmo ewentualnej nagany.
- Pytasz o to? – Nellie wskazała nieznajomej trzymany w dłoniach tablet, tak jakby przed chwilą sama go zauważyła. Kobieta była wyższa od niej, toteż Meredith musiała podnieść urządzenie nad głowę. Technik wyciągnęła ręce chcąc przybliżyć agentce widok na ekranie, praktycznie usiłując przykleić monitor do twarzy agentki. „A niech się dziewczyna napatrzy” pomyślała cynicznie.– Nie. To wcale nie jest tym o czym myślisz. Znaczy się jest. Naturalnie że jest. Przystojny nagi mężczyzna. Nie da się ukryć. Ale chodzi mi o to że… no… to taki trening koncentracji i samokontroli. Doskonalenie siebie poprzez pracę w otoczeniu czegoś co cię rozprasza. Też tak macie?
Meredith schowała swój komputer do torby dopiero w chwili w której uświadomiła sobie że agentka może znać osobę z zdjęcia. Rozdmuchanie tej sprawy z całą pewnością jej nie pomoże. W tej sytuacji najlepszym rozwiązaniem była błyskawiczna zmiana tematu.
Fakt iż kobieta znała personalia techniczki nie był żadna niespodzianką. Zapewne agenci stawiali sobie za cel aby wyglądać przeciętnie, na przykład po to by łatwo wtapiać się w otoczenie, chociaż akurat ta która trafiła się Meredith z całą pewnością za przeciętną uchodzić nie mogła, w każdym razie Nellie wyglądała jak Nellie i nie dało się jej z nikim pomylić. Poza tym dziewczyna miała wypisane swoje imię i nazwisko na służbowym kombinezonie. W tym względzie Meredith posuwała się nawet dalej, znacząc personaliami wszystkie swoje narzędzia i akcesoria. Każdy nawet najmniejszy wkrętak opisany był treścią „WŁASNOŚC NELLIE MEREDITH. NIE DOTYKAĆ!”, co o ile w przypadku przyrządów miało jeszcze sens, to w sprawie emblematu na piersi technik, mogło wyglądać nieco dwuznacznie.
- To ja! – Przyznała się Nellie wskazując na swoja naszywkę. – Znaczy się cała reszta dotyczy narzędzi. No wiesz na wypadek zguby. – Wyjaśniła dziewczyna siląc się na szczery uśmiech. - Więc czego ci potrzeba? Zaznaczam że jestem tu strasznie zapracowana by podnieść to cacko w powietrze.
Według obowiązującej hierarchii agent był znacznie wyżej nad technikiem, więc Meredith zdana była na wykonanie poleceń. Poza tym sama przecież zaoferowała swoją pomoc.
– Robię co mogę by mój przyjaciel nie grzał się jak patelnia. Musiała zatrzeć się przekładnia,  albo ślimak, albo koło pasowe lub zwyczajnie jest problem z samym smarowaniem. Znaczy się nie sprawdziłam jeszcze przetwornicy, po jeśli poszedł tranzystor w mostku mocy, to przy większych obrotach efekty będą takie same. Wciskasz gaz, a maszyna zamiast wgnieść cię w fotel, robi bum. – Nellie udzielała technicznych wyjaśnień posługując się intensywna gestykulacją, aby bardziej dosłownie zobrazować czym jest wybuch. Nagle uświadomiła sobie iż nieznajomą prawdopodobnie niezbyt interesują aspekty jej pracy  - … Przynudzam prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lisbeth Vagner

avatar

Liczba postów : 10
Data dołączenia : 19/11/2016

PisanieTemat: Re: Hangar   Nie Lis 27, 2016 5:01 pm

Brwi Lisbeth powędrowały jeszcze wyżej, gdy dosłownie kilka centymetrów przed jej twarzą znalazło się zdjęcie mężczyzny i to takie z gatunku bardziej prywatnych. W dodatku.. czy to przypadkiem nie był agent Holmer? Po dwu sekundowym zastanowieniu Vagner stwierdziła, że woli nie pytać. Miała nadzieję, że uda jej się wyprzeć ten widok z pamięci zanim spotka mężczyznę gdzieś przypadkowo na korytarzu. Usilnie starając się nie wybuchnąć śmiechem odparła :
- Taa, mamy takie ćwiczenia w każdy czwartek.
Gdy Nellie Meredith potwierdziła swoją tożsamość, co w zasadzie było jedynie formalnością, Lisbeth ucieszyła się w duchu, że nie musi więcej krążyć po hangarze. W dodatku wyglądało na to, że w alejce przebywały w tej chwili same, co zważywszy na powód dla którego Vagner tu przysłano, było dość sporą zaletą. Jak zaznaczyli przełożeni agentki, o sprawie nie powinno póki co dowiedzieć się zbyt wiele osób. Dyskrecja była w tym momencie kluczowa. Teraz należało wybadać, ile techniczka wie już o powodach usterki w myśliwcu. Jeśli podejrzenia się potwierdzą, trzeba będzie ją wtajemniczyć w śledztwo. Póki co Lisbeth dane było usłyszeć wywód o możliwych przyczynach chwilowej niedyspozycji maszyny. Vagner musiała przyznać, że mechanika nigdy nie była jej mocną stroną. Znane jej metody reperowania wszelkich urządzeń sprowadzały się głównie do użycia taśmy izolacyjnej, tudzież plastikowych zacisków. Mechanizmy sprawiające, że kupa blachy i elektroniki wznosiła się w powietrze raczej pozostawały poza jej zasięgiem.
- Nie przynudzasz - uśmiechnęła się pokrzepiająco - przemówiło do mnie zwłaszcza zdanie o wgniataniu w fotel. Czy domyślasz się już co mogłoby ewentualnie spowodować którąś z wymienionych przez ciebie usterek? -
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nellie

avatar

Liczba postów : 26
Data dołączenia : 22/11/2016

PisanieTemat: Re: Hangar   Pon Lis 28, 2016 7:40 am

Pytanie agentki wywołało u Nellie nie lada rozterki. Technik dokonała pewnego odkrycia, wskazującego na poważniejszy problem, mający znamiona spisku. Wprawdzie sama Meredith nie posiadała wielkiego doświadczenia w tego typu sprawach, jednak instynktownie czuła że najważniejszym dylematem przed jakim stoi, będzie wskazanie osób którym może zaufać. Nieznajoma równie dobrze mogła okazać się pomocną dłonią, jak również osobą która pojawiła się w hangarze po to by uciąć sprawie łeb. Fakt iż w chwili obecnej w pobliżu nie było nikogo innego poza dwoma kobietami, uświadomił Nellie że jeśli będzie nieostrożna, łatwo może skończyć z dziurą po kuli między oczyma. Z drugiej strony technik nie łudziła się że zdoła przechytrzyć agentkę w kwestii szpiegowskich gierek, a w związku z powyższym Meredith nie miała innego wyboru niż rozbrajająca szczerość.
- Pozwól że coś zaproponuję. Jeśli to co powiem miałoby być dla ciebie niewygodne, to wcale nie musisz brudzić sobie rąk, ryzykować zdemaskowania czy narażać się na ogrom pracy biurowej przy sporządzaniu raportów. Możesz się mnie pozbyć jeśli tylko na mnie doniesiesz. Cokolwiek. Wszystko będzie miało sens. Niesubordynacja, przekraczanie uprawnień, łamanie zasad bezpieczeństwa,  czy chociażby tablet i zawarte na nim treści. A wtedy wyląduje na długie tygodnie przy czyszczeniu łazienek lub segregacji odpadów i masz mnie z głowy.
Nellie rozłożyła ręce w obronnym geście.
- Oczywiście wszystko ci wyśpiewam. Nawet jeśli twoje pytanie nico mnie obraża. Bo widzisz, znam te maszyny na wylot. Co do najdrobniejszej śrubki. Wiem o nich tyle co twój jednooki przyjaciel o swoich podwładnych. Mogłabym przeprowadzać na nich operacje z zawiązanymi oczyma, albo torturować twoich jeńców, godzinami zadręczając ich opowieściami o technicznych aspektach konstrukcji myśliwców. Na przykład o sterowaniu wektorowym, albo na temat tego czemu czwarta z klap zwrotnych uchyla się odwrotnie niż jej poprzedniczki.
Meredith podeszła do agentki, stając na palcach, objęła ramieniem szyję nieznajomej i zaczęła szeptać jej do ucha niczym kochanka, albo najlepsza przyjaciółka. Technik miała świadomość rozmieszczonych wokół kamer, a nie chciała by to co powie rozeszło się po całej Firmie.
- Zmierzam do tego że z całą pewnością wiem czego w nich być nie powinno. A tak się składa w tym wielkoludzie znalazłam… - Nellie na chwile zrobiła przerwę, zastanawiając się jak wytłumaczyć rozmówczyni o co chodzi, nie używając przy tym całego szeregu technicznych zwrotów – …coś na kształt wielkiego robala, który uaktywniony z zewnątrz, zaczyna łazić po bebechach niszcząc co tylko zapragnie.
Na powrót odsuwając się nieco od agentki, Mereditch kontynuowała:
- Oczywiście mogę się mylić i założyć że owo coś zostało tam zostawione przez przypadek ale szanse na to są miej więcej takie same jak na to iż jutro rano obudzę się w objęciach Tonego Starka. – Technik zamilkła, na chwilę odpływając w świat swoich fantazji. Wystarczyło kilka sekund poświęconych na wspomnienie ukrytych pragnień by uszy i policzki Nellie przybrały kolor dojrzałego pomidora. – Znaczy się mówię o tym że zamierzam pokazać mu kilka z swoich projektów.
Pośpiesznie wyjaśniła dziewczyna, po czym błyskawicznie zmieniła temat.
- A tak w ogóle to jak mam się do ciebie zwracać? Masz jakieś imię? Albo pseudonim?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3468
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Hangar   Wto Lis 29, 2016 2:29 pm

Komunikatory obu pań odezwały się jednocześnie, przynosząc im w dodatku taką samą wiadomość:
-Sytuacja awaryjna w Nowym Jorku. Spotkanie w hangarze, wylot najszybciej, jak to tylko będzie możliwe. Więcej informacji dostaniecie po drodze.
Sądząc po jego treści, osoba odpowiedzialna za nadanie tego komunikatu nie zdawała sobie sprawy, że kobiety już przebywały w wyznaczonym miejscu. Z drugiej strony mogło to również oznaczać, że nie tylko one otrzymały takie polecenie; w takim wypadku czekały na więcej osób... W tym pewnie na kogoś, kto w ogóle wyjaśni im problem.

***

Zróbcie sobie jeszcze kolejkę czy dwie, a potem powoli przejdziemy do rzeczy.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Lisbeth Vagner

avatar

Liczba postów : 10
Data dołączenia : 19/11/2016

PisanieTemat: Re: Hangar   Wto Lis 29, 2016 6:52 pm

Wielki Robal?... Wow. Jakież to subtelne i dyskretne. O ile oczywiście Meredith mówiła dosłownie... Lisbeth zamrugała wyobrażając sobie coś na kształt metalowego karalucha, który radośnie zjada przewody hamulcowe a następnie raczy się szklaneczką płynu chłodniczego.
Nie zdziwiła jej natomiast postawa techniczki, na jej miejscu Vagner także zastanowiłaby się dwa razy komu może zaufać w tak nietypowej sprawie. W każdym razie trzeba działać i to natychmiast.
- Nazywam się Lisbeth Vagner - płynnym ruchem dobyła swojego identyfikatora, który z przyzwyczajenia nosiła w kieszeni i na kilka sekund plakietka zawisła przed oczyma Nellie. Miało to ostatecznie potwierdzić tożsamość agentki i choć trochę uspokoić techniczkę. Nie tak łatwo było podrobić odznakę S.H.I.E.L.D i Vagner miała nadzieję, że jej towarzyszka o tym wie. Przeniosła zaciekawione spojrzenie na myśliwiec.
- Pokażesz mi tego potwora? -
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nellie

avatar

Liczba postów : 26
Data dołączenia : 22/11/2016

PisanieTemat: Re: Hangar   Sro Lis 30, 2016 7:13 am

Nellie nie potrafiła ukryć zdenerwowania rozmową z kimś takim jak Lisabeth. Z całą pewnością nie była to dla niej typowa sytuacja. Większość agentów traktowała techników jako  niezbędne elementy otoczenia, którymi nie warto zaprzątać sobie głowy. Uwaga jaką poświęciła jej kobieta, była dla Meredith trochę stresująca, co z kolei sprawiało iż Nellie zaczynała gadać dużo i bez sensu.
- Robala? … Na pewno chcesz go zobaczyć? Niestety to chyba niemożliwe. No bo… jakby to powiedzieć… sama próbowałam się do niego dobrać i okazało się ze nie jest to takie proste urządzenie. Wybuchło mi w twarz. Nic wielkiego, chociaż gdyby nie gogle przez miesiąc musiałabym domalowywać sobie brwi. – Tłumaczyła technik, starając się śmiechem zbagatelizować swój błąd. - W każdym razie teraz jest on w postaci szczątków nadpalonej elektroniki. Minie trochę czasu zanim go złożę. Podejrzewam że być może w innej maszynie znalazłoby się ich więcej ale nie mogę sama z własnej woli rozbierać kolejnych myśliwców. A kupa zniszczonych podzespołów to trochę blady argument w kwestii poproszenia przełożonego o zgodę na śledztwo.
Meredith nieśmiało starała się zasugerować Lisabeth że właśnie ta sprawa byłaby polem do popisu dla agentki. Na szczęście dla Nellie z kłopotliwej sytuacji wybawił ją dźwięk komunikatora.
- Aha, chyba cię potrzebują. -  Technik była przekonana iż samo zgłoszenie dotyczy tylko i wyłącznie agentki, a obecność technika jest rutynową czynnością związaną z startem maszyny. Było to trochę dziwne, gdyż zwykle przekazywane im wiadomości były znacznie prostsze, a dotyczyły jedynie numeru maszyny i czasu jej odlotu. Ktoś tam na górze musiał się pomylić. Widocznie nie tylko ona była dziś spięta. – Powodzenia. Jak chcesz wpadnij jeszcze kiedyś do mnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3468
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Hangar   Czw Gru 01, 2016 3:22 pm

W hangarze stopniowo, lecz wyraźnie zaczęło przybywać ludzi, z których część pewnie przynajmniej wyglądała znajomo - bo w końcu pracowanie na pokładzie jednego Helicarriera oznaczało, że zaczynało się kojarzyć twarze i niektóre nazwiska. Skład mógł się zmieniać, agenci wyjeżdżali na misje, ale pomimo tej rotacji przecież wielu z nich widywało się po kilka - lub więcej - razy.
Zdecydowana większość wezwanych osób miała na sobie standardowe kombinezony S.H.I.E.L.D. - oczywiście te nowsze, z lekkim pancerzem i wbudowanym jetpackiem. Niektórzy jeszcze z daleka wymieniali się jakimiś uwagami, co prawdę mówiąc bardziej było widać, niż słychać. Twarze części z nich wskazywały na lekkie zdezorientowanie, więc zapewne również nie zostali poinformowani o szczegółach operacji. W sumie do hangaru napłynęło około dziesięciu nowych osób - może trochę mniej - które rozeszły się po nim dość swobodnie.
Sytuacja uległa zmianie w momencie, gdy na scenę wkroczyła kolejna postać - kobieta z długim, blond warkoczem, odziana w strój przywodzący na myśl uniform S.H.I.E.L.D., tyle że w białym wydaniu. Właściwie z tego względu przypominała trochę o wiele lepiej znaną Sharon Carter, lecz rysy jej twarzy były inne, odcień włosów jaśniejszy, schodzący raczej w platynę... Nie, to nie była ta sama agentka. Przybyszka wyróżniała się już samym wyglądem, ale prędko okazało się, iż to nie wszystko; przemówiła bowiem do swojego komunikatora, który musiał zostać ustawiony tak, aby nawiązywać kontakt od razu z wybranymi do misji agentami... I technikami.
-Agentka Lebiediewa. Proszę do mnie, póki mamy jeszcze chwilę- zarządziła, a w jej głosie dość łatwo dało się rozpoznać rosyjski akcent. Grupka agentów bez słowa protestu zaczęła ku niej napływać, ona zaś zatrzymała się w pobliżu jednego z helikopterów, składając teraz dłonie przed sobą.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Lisbeth Vagner

avatar

Liczba postów : 10
Data dołączenia : 19/11/2016

PisanieTemat: Re: Hangar   Pią Gru 02, 2016 4:52 pm

- Wygląda na to, że będziemy musiały dokończyć tą rozmowę trochę później, ale myślę, że jeszcze się tu pojawię.. Ten robal to zdecydowanie coś, czym należy się zająć. Daj mi znać, jeśli dowiesz się na jego temat czegoś więcej. - Lisbeth odpowiedziała skinieniem głowy kilku znajomym twarzom, które właśnie pojawiły się w zasięgu jej wzroku. Z zaciekawieniem zmarszczyła brwi na widok wkraczającej w tłum kobiety w białym kombinezonie. Odwróciła głowę w jej stronę i czekała na rozwój wydarzeń. Ciekawe co tym razem szykowało się w Nowym Jorku...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Hangar   

Powrót do góry Go down
 
Hangar
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Hangar
» [Alfa] Hangar i zbrojownia
» Hangar

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Helicarrier-
Skocz do: