Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Wzgórza w okolicy świątyni Kiyomizu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Wzgórza w okolicy świątyni Kiyomizu   Pią Sie 24, 2012 1:51 pm

First topic message reminder :

Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Wzgórza w okolicy świątyni Kiyomizu   Pon Wrz 17, 2012 7:07 pm

Gad machnął w odpowiedzi lewą ręką przed siebie, jako przecząca odpowiedź. Może i był ranny ale to chyba nie było nic takiego, z resztą nie miał okazji przejrzeć się w lustrze by stwierdzić co mu dolegało.
Jaszczur warknął cicho sam do siebie, był to po prostu typowy warkot, cichy, gardłowy, lewa dłoń powędrowała na jego czoło na którym ją oparł, podciągnął lewą nogę do siebie, uginając kolano i oparł na niej łokieć ręki, oddychając i nie poruszając się specjalnie, nawet jego ogon bezwładnie spoczywał na ziemi.
W tym momencie, Reptile wyglądał tak jakby chciał tutaj umrzeć albo po prostu nad czymś rozmyślał, w jego przypadku obie wersje były prawdopodobne - w końcu był ostatni, nie miał dla kogo ani po co żyć.
Nie przyglądał się dziewczynie, słyszał, gdzieś tutaj chodziłam, jednak nadal jego ślepia były zamknięte, jakby całkowicie się nią teraz nie przejmował albo i może nawet jakby chciał być sam, tudzież miał już po prostu wszystkiego dosyć, przez co życie było mu całkowicie obojętne.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Wzgórza w okolicy świątyni Kiyomizu   Pon Wrz 17, 2012 7:36 pm

Twarz Alice znów był czysta. Dotyk chłodnej wody jednak wcale nie uspokajał. Przypominał o lufie, która kilka chwil temu muskała jej skórę. Dziewczynie udało się jednak uspokoić i wyrównać oddech. Zakręcił butelkę i postawiła ją obok siebie. Powoli przeniosł wzrok na gada. Chcąc nie chcąc, musiała być tutaj z nim. Na zbroi wciąż był ładunek, a lot z nim mógł okazać się ostatnim. Skoro jednak miała spędzić z gadem te kilka chwil, to wypadałoby chociaż trochę się nim zainteresować. Żałowała trochę, że miała tak ograniczone możliwości. Z gadem coś było nie tak. Nie musiał mu się wcale długo przypatrywać. Podniosła się z ziemi i ruszyła ku niemu. Zatrzymała się przed nim, była na wyciągnięcie ogona. Kucnęła i przechyliła nieznacznie głowę.
- Mogę Ci pomóc z namierzeniem tego człowieka... - wyszeptała wpatrując się w niego. Miał ochotę pogładzić go po ramieniu i pocieszyć niczym starego przyjaciela. Tylko, że nim nie była. Nie była nikim znaczącym. Ot, zwykły człowiek, który zranił go dotkliwie.
- Czy to rany? - dodała nie spuszczając z niego wzroku. Co o nim wiedziała? Niewiele. Niezwykle wytrzymały, szybki, silny i zwinny. Do tego fakt, że jest ostatni. Nawet nie wiedziała jak ma na imię...
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Wzgórza w okolicy świątyni Kiyomizu   Sro Wrz 19, 2012 4:16 am

Jaszczur otworzył swe ślepia, a następnie zlustrował dziewczynę spojrzeniem. Wątła, mała, słaba, nie potrafiąca walczyć w zwarciu, polegająca wyłącznie na jakiejś maszynie. Jak ona niby miała mu pomóc zlokalizować jego cel? Go już tutaj nie było, stracił za dużo czasu by w ogóle móc podejmować teraz jakiekolwiek działania. Reptile zamknął na chwilę ślepia i westchnął cicho. Zastanowił się i otworzył swe ślepia, opuszczając lewą rękę, opierając jej przedramię na nodze.
-Rany? Boli... Nic więcej. To jednak jest chyba normalne.
Odparł, spokojnym, neutralnym głosem i podniósł powieki, przyglądając się z uwagą dziewczynie. Nie dało się ukryć, że powinien po prostu ją zabić i ciągle miał ochotę to zrobić. W końcu go zaatakowała, śledziła, przeszkodziła w wykonaniu zadania. Równie dobrze mogła pracować dla wroga.
Ogon jaszczura zafalował na lewo i prawo, on sam natomiast warknął cicho i rzekł.
-Nadal uważam, że powinienem Cię zabić.
Skomentował krótko, przekrzywiając swój łeb na bok. Pomimo faktu, że cały był brudny od krwi, piachu czy błota, ból wydawał się w tym momencie nie robić na nim żadnego wrażenia. Albo i robił ogromne tylko on nie zwracał na to uwagi, będąc zajętym przez coś innego.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Wzgórza w okolicy świątyni Kiyomizu   Sro Wrz 19, 2012 5:02 am

Alice swoją posturą nie budziła strachu, ale czego sie spodziewać po Aramarath. Nie miała po kim odziedziczyć siły. Dobrze, że chociaż była wysoka. Mimo swojej słabości nie narzekała na swoje ciało. Lubił je. Było takie jakie jej odpowiadało i nie chciała wprowadzać w nim zmian.
Alice, słysząc słowa jaszczura przechyliła nieznacznie głowę. Mógł skłamać. W końcu wciąż może brać ją za wroga. Tylko, że wróg załatwiłby go podczas jego teatrzyku. Gdyby miał go zabić postąbiłaby inaczej. Z pewnością pierwsza otworzyłaby ogień.
Kobieta obserwowała ślepia gada. W głowie roiło się tyle pytań. Szkoda tylko, że jaszczur zapewne nie będzie znał odpowiedzi na większość z nich. Ostatnie słowa zbiły ją z tropu. Wiedziała jednak, że musi odpowiedzieć.
- Co Ci da moja śmierć? Twoja organizacja nie będzie wiedziała kim jestem. Podobnie Twoi wrogowie, do których nie należę. Wtedy stracisz tylko czas i amunicję, bo nic nie osiągniesz... Po za tym nie uważasz mnie chyba za zagrożenie... - powiedziała i spuściła wzrok. Alice skuliła się i oparła głowę na kolanach.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Wzgórza w okolicy świątyni Kiyomizu   Sro Wrz 19, 2012 1:58 pm

-Satysfakcję.
Odparł krótko na jej słowa. Czyżby zaczęła się denerwować, bać?
Jaszczur machnął swym ogonem ponownie, rozmyślając sobie w ciszy nad jej słowami. Żadna organizacja nie miała nad nim jurysdykcji, jacy "jego wrogowie"? Wszyscy wymarli kilka tysięcy lat temu, kiedy on bezpiecznie siedział w znędzniałej kapsule, czekając aż w końcu ktoś go z niej wyciągnie. Amunicja? Rozerwie ją na strzępy gołymi rękoma, nie zamierzał marnować na nią amunicji. No ale miała rację, nie była dla niego zagrożeniem. Wiedział nawet jak o to zadbać.
Oron wsunął prawą dłoń do kieszeni, łapiąc nią za detonator, odbezpieczył go, a następnie nacisnął przycisk zwalniający ładunek i uruchamiający zapalnik, co spowodowało detonację silnego ładunku wybuchowego C4, znanego po prostu jako plastik. W powietrze wzniosła się warstwa piachu, a sam gad siedział niewzruszony, trafiony zarówno przez piach jak i falę uderzeniową, która przy tej odległości nie zrobiła na nim wrażenia.
Puścił teraz detonator, oglądając efekty, spojrzał na dziewczynę, a następnie rzekł do niej - bez żadnych, nawet najmniejszych emocji w głosie.
-Teraz nie jesteś zagrożeniem.
Stwierdził, kierując wzrok z niej na to co powinno było po zbroi zostać. Teoretycznie nic, a praktycznie? Był ciekaw, zbroja była bardzo słaba, niezbyt wytrzymała, więcej jego łuski mogły wytrzymać niż ten kawałek blachy, a sprawiało to, że urządzenie to było bardziej mobilną trumną, aniżeli czymś skutecznym w walce na jakikolwiek sposób. Skoro był w stanie gołymi rękoma ją zniszczyć, podziurawić kulami i cóż.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Wzgórza w okolicy świątyni Kiyomizu   Sro Wrz 19, 2012 2:23 pm

Alice spoglądała na jaszczura przez chwilę. Obserwował w ciszy pogrążając się w mileczniu. Zauważyła ruch łapy. Przez chwilkę zastanawiała się w jakim celu, ale wówczas usłyszała huk. Gwałtownie obróciła się w stronę kłębów dymu. Ciało dziewczyny przeszył silny dreszcz.
- Nie. Nie! - jej głos stracił cały swój urok. Gwałtownie zerwała się i podbiegła do maszyny. Zatrzymała się przy niej i zamarła. Zasłoniła twarz rękoma. Nogi się pod nią ugięły, a ta osuneła się na kolana. Usiadła na piętach i siedziała w bezruchu. Maszyna miała zniszczone plecy, którym oberwało się rownież z powodu rakiety. Ziała z nich dziura. Wnętrze było uszkodzone i nie wyglądało na to, że szybko zadziała. Okolice tego miejsca były pofałdowane i porozrywane. Reszta na szczęście jakoś się trzymała.
Alice cała dygotała. Dławiła w sobie emocje, ale widać było, że strasznie to przeżywa. Jej dłonie powoli odsunęły się od twarzy. Dotknęła swojej maski i podniosła ją. Wtuliła ją w siebie i zaczęła się delikatnie kołysać. Tak jakby straciła kogoś bliskiego...
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Wzgórza w okolicy świątyni Kiyomizu   Sro Wrz 19, 2012 2:38 pm

Jaszczur westchnął zrezygnowany, widząc reakcję dziewczyny. Wariatka, nic innego, na prawdę wszyscy ludzie tacy byli? Przywiązani do bezwartościowych przedmiotów, broni którą mogli sobie w każdej chwili odtworzyć? Gdyby chociaż to był skuteczny, mocny pancerz, a nie kupa żelastwa, krępująca ruchy, która rani właściciela gdy tylko zostanie uszkodzona - na co dziewczyna była doskonałym przykładem.
Reptile powoli wstał, podpierając się o drzewo. Nadal był ranny, trochę poważnie, rany już jednak nie krwawiły tak obficie jak przed chwilą. Spojrzał na plamę krwi którą pozostawił w miejscu gdzie siedział przez chwilę, a następnie jego wzrok skierował się ponownie na - jak widać zdesperowaną - dziewczynę. Gad warknął cicho i pokręcił łbem na boki.
-Tacy jesteście, wartość mają dla Was wyłącznie bezużyteczne przedmioty.
Odparł, a następnie odepchnął się dłonią od drzewa o które się podpierał, po czym powoli ruszył przed siebie, ignorując dziewczynę. Jeśli to jej pasowało, mogła tu sobie zostać, on nie zamierzał się nią teraz przejmować. Po drodze schylił się i podniósł kawałek materiału z jego bluzki, który przyda mu się zaraz jako prowizoryczny bandaż, potem ruszając w dalszą podróż, powolnym krokiem, spoglądał wyłącznie przed siebie, nie oglądając się na boki, a tym bardziej za siebie.
Jedyne co w tej sytuacji mu pozostało to znaleźć miejsce w którym uszkodzony nadajnik odzyska zasięg - wtedy będzie mógł wezwać ewakuację, przyleci powietrzna maszyna która go stąd zabierze. Ludzie nazywali to "helikopterami". Powinni nadać jakaś bardziej hałaśliwą nazwę.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Wzgórza w okolicy świątyni Kiyomizu   Sro Wrz 19, 2012 2:53 pm

Alice...Alice! Dziewczyna zamrugała oczyma. Nie, to nie pomoże. Wypuściła maskę. Drżącą dłonią wyciągnęła telefon. W tym miejscu jednak niewiele zdziała. Alice wstała i wyszeptała parę cichych, niezrozumiałych dla gada słów. Zaraz jednak spojrzała na jaszczura. Miała ochotę rozerwać go na strzępy. Nic, ją nie obchodziło, że jest ostatni, i że jest znacznie silniejszy. Nie tędy droga. Niestety nie.
- Niszczysz pracę życia dwójki osób, a teraz zostawiasz mnie w tej dziurze samą? Twoi pobratymcy pewnie byliby z Ciebie dumny. - warknęła powoli uspokajają się. Wyjęła palmtopa. Może przez niego da radę wezwać pomoc. Jest to całkiem możliwe. W końcu to nie była ziemska technologia. Gdy tylko jej się udało wezwała dwie jednostki. Po pierwsze 1.9, dla niej, a po drugie 1.7, który weźmie resztki B2. Podróż zajmie im jakieś kilka godzin. Musiała coś przez ten czas robić. Hmmm dobrym zajęciem było rozmyślanie nad dobrym sposobem tortur dla jaszczura. Kto wie, czy jednak nie postanowi kiedyś znó stanąc przeciw niemu...
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Wzgórza w okolicy świątyni Kiyomizu   Sro Wrz 19, 2012 7:53 pm

Jaszczur zatrzymał się nagle, nie wierząc w to co usłyszał. Jak śmiała wypowiadać się o jego przodkach, braciach, rodzinie, przyjaciołach? Jak śmiała przywoływać ich wspomnienia?
Gad zacisnął pięści i wydobył z siebie wrogi, gardłowy warkot. Reptile odwrócił się powoli w jej stronę, uniósł ku niej swój wzrok, a chwilę później jednym szybkim susem doskoczył do dziewczyny, łapiąc ją natychmiast za krtań i unosząc w górę lewą ręką, oczywiście dusząc przy tym.
-Jeszcze raz... I pójdziesz w piach. Jeszcze raz przywołaj pamięć mych przodków, a o Tobie historia zapomni.
Rzekł, zaciskając mocniej pięść, jednak jedynie do pewnego momentu, gdyż nadszedł moment w którym gad zatrzymał się, trwało to ułamek sekundy, chwilę potem popuścił uścisk, a następnie szarpnął nią, obracając się przy tym całkowicie i rzucając nią na ziemię - cóż, niemiłe, siły przy tym nie brakowało i guza jej na pewno zostawi, jednak chwilę potem rozległ się huk wystrzału, następnie dało się usłyszeć odgłos rykoszetujących kul, a z za pleców jaszczura posypały się iskry. To nie był koniec, jaszczur odwrócił się, łapiąc w ułamku sekundy za pistolet którym wymierzył prosto w napastnika uzbrojonego w strzelbę bojową.
Obaj wypalili jednocześnie, kule odbiły się od klatki piersiowej oraz brzucha jaszczura - a napastnik, facet w kamuflażu "moro", cały wymalowany - odpadł do tyłu po tym jak kula z pistoletu rozerwała jego czaszkę.
Dopiero w tym momencie nastała całkowita cisza. Reptile nie poruszał się przez chwilę, dopiero po kilkunastu sekundach uniósł lewą dłoń, którą dotknął swego brzucha, a następnie odsunął rękę od siebie i pochylił swój łeb, wyraźnie na nią spoglądając. Nie dało się wiele z tego zobaczyć gdyż stał plecami do dziewczyny, jednak łatwo było się domyślić o co chodziło, po tym, jak chwilę później pistolet wypadł mu z ręki, a on sam upadł na kolana, podpierając się obiema dłońmi o ziemię.
Koniec? Nic bardziej mylnego, wyraźnie został postrzelony, z brzucha gada leciała krew, niemalże deszcz czarnych kropel, jednak on sam wyraźnie się nie poddał. Złapał za pistolet, który jedną dłonią zabezpieczył i odłożył do kabury, a następnie podniósł się ciężko do góry, odwracając w stronę Alice, złapał lewą dłonią za ranę i ruszył przed siebie, mijając leżącą dziewczynę i całkowicie ją ignorując, co z tego, że uratował jej życie, nie chciał jej na oczy widzieć po tym co mu zrobiła, a potem do niego powiedziała. Nie rozumiał co nim kierowało, dlaczego nie użył jej jako tarczy, zapewne długo będzie tego żałował.
Chwiejnym krokiem maszerował przed siebie, dysząc ciężko, powoli lecz pewnie stawiał następne kroki, omijając napotkane przeszkody i wyraźnie nie chcąc się zatrzymać.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Wzgórza w okolicy świątyni Kiyomizu   Sro Wrz 19, 2012 9:49 pm

Alice osiągnęła swój cel. Chciała, aby zwrócił swoją uwagę na nią. Nie spodziewała się, że osiągnie sukces. Do tego efekt znacznie przewyższał jej oczekiwania. Miało boleć. Skoro on zranił ją, to ona nie bała się zadawać mu bólu. Ciężko nawet określić, kto gorzej postąpił. Oboje uderzyli prosto w siebie, co raczej nie wróżyło dobrze.
Alice zesztywniała czując jego silną dłoń na swojej delikatnej szyi. Jej małe ręce chwyciły go za dłoń, gładząc jego łuski. Nie zwracała jednak na nie większej uwagi. W końcu jaszczur zaczynał ją dusić. Nie było to zbyt miłe. O, nie. Zaraz potem rzucił nią niczym szmacianą lalką. Dziewczyna nawet nie walczyła. Poddała się jego działaniu. Pociemniało jej przed oczyma, gdy zatrzymała się na ziemi. Kolejne wydarzenia potoczyły się niezwykle szybko. Do Alice mało docierało, ale powoli dochodziła do siebie. Jej uwagę dopiero przykuła ciemna krew spływająca po brzuchu gada. Był ranny. Ta informacja zadudniła w jej umyśle. Black 1.9 przyleci za kilkanaście minut. Do tego trzeba policzyć drogę powrotną...
- Poczekaj. - powiedziała unosząc się na łokciach i obracając w jego kierunku. Zebrała się i ruszyła za nim.
- Daj mi kilkanaście minut, a będę mogła zawieźć Cię do Twojej jednostki...do Twojego domu. - powiedziała zagradzając mu drogę. Wyglądała przy tym jak dziecko. Niska, wątła, blada istotka, która zagrodziła drogę rannemu jaszczurowi. Czemu Ty to robisz? On chciał Cię zabić. Rozsądek podpowiadał "zostaw go". Ta jednak robiła swoje. Może właśnie ze względu na to, że był ostatni...
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Wzgórza w okolicy świątyni Kiyomizu   Czw Wrz 20, 2012 6:13 pm

Gadowi kroki przychodziły dość ciężko, ciało po hibernacji nie odzyskało jednak pełnej sprawności, kiedyś... Kiedyś był w stanie wytrzymać o wiele więcej, będzie musiał bardzo dużo trenować by powrócić do dawnych możliwości.
Prawie ślepo maszerował pod siebie, całkowicie zignorował prośbę o zatrzymanie się, po prostu ta dziewczyna już go nie interesowała. Gad posłał na nieznajomą wrogie spojrzenie, wydobywając z siebie gardłowy warkot.
-Zejdź mi z drogi.
Warknął, opuszczając wolną dłoń na kaburę oraz prostując palce. Nie mógł sobie wybrać czy jeśli dalej będzie mu przeszkadzała to ma ją zastrzelić czy trzepnąć pazurami by zrozumiała swój błąd. Nie ufał jej i ufać nie zamierzał, zachowywała się jak rozwydrzony dzieciak, nawet nie wiedziała, że uratował jej właśnie życie, a nie wykorzystał jej jako tarczy, nie potrafiła nawet za to podziękować.
Nie, nie miał zamiaru pozwolić się zniewolić do jakiś badań czy czegokolwiek innego, nie wierzył w bezinteresowność Alice, była dla niego nie tyle osobą obcą, co nadal osobą której nie lubił, traktował jak wroga którego nie specjalnie chciało mu się w tym momencie zabijać, bo po prostu nie miał ku temu sił.
Jego ogon powoli podniósł się do góry, a następnie z wielką siłą uderzył o ziemię, jakby miał to być sygnał ostrzegawczy. W końcu nie potrzebował transportu, wystarczyło wejść na górę i wezwać ewakuację, on potrzebował lekarza, opieki, a póki co nie widział sposobności by z nią na te tematy rozmawiać. Gdyby na prawdę chciała mu pomóc, wykazała by się odwagą - gdyby ją miała. Ale odważna nie była, była tchórzliwa, nawet nie spróbuje go zatrzymać, zaraz zejdzie mu z drogi, był tego pewien.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Wzgórza w okolicy świątyni Kiyomizu   Czw Wrz 20, 2012 7:18 pm

Alice to mieszanka wybuchowa. Dwa odmienne temperamenty złączone w jednej, małej istotce. Ciężko było odgadnąć jej myśli... Ona sama czasami siebie nie rozumiała. Dlatego, też tłumaczenie się z danej czynności, zwykle nie miało w jej przypadku sensu. Niektórzy zwą to dumnie intuicją. Tylko, że nie zawsze podpowiada ona dobrze. Teraz też tak było. Jaszczur dał wyraźne ostrzeżenie kobiecie. Z jednej strony czuła, że powinna się cofnąć i przestać. Z drugiej jednak płynąca krew nie dawała jej spokoju. Był ranny. Nie mogła tego zostawić... Między głupotą, a odwagą jest bardzo cienka granica. Niektórzy ją przekraczają, ale nie wszyscy wracają. Alice postanowiła zaryzykować. Nie mogła mu nic zrobić. Była bezbronna, nie stanowiła zagrożenia. Miała jednak nadzieję, że jednak go przekona.
- Chodzenie pogarsza sprawę. Wymagasz opieki. Nie mamy tu całego szpitala, ale mogę Ci pomóc. Tej rany nie możesz lekceważyć. - powiedziała wciąż stojąc mu na drodze. Zwariowałam... Bała się. Ukrywała to w sobie, bo wiedziała, że w tej chwili nie może ukazać swoich słabości. Strach był jednak obecny, próbował ją sparaliżować, ale ta trzymała się. Nie mogła się poddać. Nie teraz. Jej umysł jeszcze się trzymał, ale ciało drżało. Będzie dobrze... Oblizała nerwowo wargi, obserwując jaszczura. Najpierw pozwolenie, potem będzie działała.
- Nie jestem Twoim wrogiem... - dodała. Uniosła ręce jakby chciała go dotknąć, ale zaraz się powstrzymała. Chwyciła się za dłoń i spojrzała na niego swoimi zielonymi ślepiami.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Wzgórza w okolicy świątyni Kiyomizu   Czw Wrz 20, 2012 7:47 pm

Nie dość, że arogancka to jeszcze śmiała mu mówić co może, a czego nie może lekceważyć. Zwykła kula, przeżyje tak samo jak przeżył wiele innych schorzeń. Ale uparta nie zamierzała odpuścić.
-Śledzisz mnie, atakujesz strzelając w plecy, zero odwagi, potem obrażasz mych przodków. Nie masz prawa żyć, zejdź mi z drogi bo dopilnuję by to się stało.
Odparł, wyraźnie zły, wrogo nastawiony. Gad zacisnął swe kły oraz prawą pięść, lewą trzymał w tym czasie na ranie którą uciskał. Jego ogon zafalował na lewo i prawo, a on sam cofnął prawą nogę do tyłu, lustrując dziewczynę wrogim spojrzeniem. Uważała, że nie jest jego wrogiem? To miała problem, gdyż nim była i nie zamierzał jej z tym tak po prostu odpuścić, zwłaszcza po tym co zrobiła - atakowanie jego przodków to nie był mądry pomysł i zamierzał ją w tym wcześniej czy później uświadomić.
Jaszczur warknął ponownie, wyraźnie ostrzegawczo, czekając na jej reakcję. Nie zamierzał jej nie nic pozwalać, nie był zwierzęciem którym mogłaby sobie rozporządzać, zejdzie mu z drogi albo ją po prostu zabije.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Wzgórza w okolicy świątyni Kiyomizu   Czw Wrz 20, 2012 8:22 pm

W Alice się zagotowało. Uważając, że ma prawo decydować o życiu i śmierci danej istoty porównywał się do kogoś na miarę boga. Dziewczyna przegryzła wargę. Myśl tak jak on... Tylko jak, do diabła, myśli jaszczur, który twierdzi, że jest ostatnim członkiem swojej rasy? Próbowała się postawić na jego miejscu, ale różnica między nimi była zbyt duża. Łatwiej byłoby się wczuć w człowieka, ale tym nie był gad.
- Większość kłótni wynika z niezrozumienia... Z całym szacunkiem, ale przybyłam tutaj po dane, a nie żeby Cię śledzić, mówiąc najprościej. Nie chciałam Cię atakować, ale jeżeli wyzwałeś mnie na pojedynek, to musiałam odpowiedzieć. - powiedziała. Alice przeniosła wzrok na brzuch gada. Philip... Alice przegryzła wargę. Jej nogi ruszyły do przodu, zbliżając się niebezpiecznie blisko jaszczura. Podchodziła do bestii, która przewyższała ją o jakieś pół metra i ważyła prawdopodobnie 10 razy więcej od niej samej. Warto dodać do tego łuski, ogon, siłę i zwinność. Zapewne mogłaby wyliczać jeszcze długo, ale lepiej aby się nie martwiła tym. Jej ręka chwyciła za jego lewą łapę i delikatnie pociągnęła za nią, aby odsunąć ją od rany. Zasygnalizowała, że chce się nią zająć.
- Wraz z czasem płynie krew, a tej coraz mniej. Pomogę Ci... Usiądź...Daj ranie odpocząć - powiedziała podnosząc głowę. Czuła się przy nim mała, słaba i bezbronna. Tym bardziej teraz gdy dystans między nimi znacznie się zmniejszył. Był interesującym stworzeniem. Chcąc nie chcąc budził szacunek samą posturą. Tylko, że aby ten respekt utrzymał się dłużej potrzeba było czynów.
Dłoń Alice pociągnęła za łapkę. Tym razem nieco mocniej i pewniej. Jej oczy prosiły, obiecywały... Druga ręka wylądowała na jego torsie. Miała nadzieje, że posłucha się jej słów. Dużo ryzykowała, ale dużo mogła zyskać.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Wzgórza w okolicy świątyni Kiyomizu   Nie Wrz 23, 2012 2:42 pm

Wyzwanie? Że niby on jej rzucił wyzwanie? Większego objawu arogancji i samozachwytu to w życiu swoim jeszcze nie widział, a trochę już żył. Gad zarejestrował jak dziewczyna wysunęła ku niemu dłoń, łapiąc nią za jego lewą rękę, którą uciskał ranę, na co odpowiedzią był ostrzegawczy warkot, jego prawa dłoń rozłożyła palce, prostując je i ukazując ostre pazury którymi każdy z palców był zakończony.
Reptile ukazał swe kły na których również znajdowała się krew - jego krew, już chciał uderzyć, rozerwać jej twarz na strzępy, jednak dziewczyna ponownie się odezwała. Wykrwawienie nie groziło mu tak szybko, a on nadal jej nie ufał. Dziewczyna mocniej pociągnęła za jego dłoń, więc pozwolił jej odsunąć ją od rany postrzałowej, jednak gdy druga dłoń wylądowała na jego klatce piersiowej, prawa dłoń gada załapała za jej rękę tuż przed łokciem, zatrzymując ją w jednym miejscu, a sam jaszczur spojrzał na nią wrogim spojrzeniem. Nie zamierzał dać się tutaj zabić, za długo walczył i nadal nie zamierzał się poddawać. Jego ogon ponownie uderzył o ziemię, a on sam ukazał jeszcze raz swe wielkie i ostre kły, unosząc łeb delikatnie ku górze i opuszczając wzrok w dół by móc ją wyraźnie dostrzec.
Wydobył z siebie gardłowy warkot i zamarł w bezruchu, obserwując dziewczynę uważnie. To nie było miłe, według niego - igrała sobie z nim, wpierw go zaatakowała, a teraz uważała, że mogła go tak po prostu spróbować oszukać, nie, on nie należał do tak zaślepionych by ufać wrogom.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Wzgórza w okolicy świątyni Kiyomizu   Nie Wrz 23, 2012 8:20 pm

Alice od dłuższej chwili starała się przypisać jaszczura do jakiejś grupy. Mimo szczerych chęci nie potrafiła tego uczynić. Nie brała go za wroga. Nie był też przyjacielem. Pozycję przeciwnika również skreśliła z swojej listy. Jaszczur stanowił odrebną grupę w jej umyśle. Zdobył swoje miejsce wśród myśli i pozostawał tam jako zagadka. Nie, nie traktowała go jako zabawkę, ciekawostkę czy odkrycie. Sama nie wiedziała jak to nazwać. Był kimś wyjątkowym.
Dziewczyna znieruchomiała chwilowo czując jak jego wielka łapa bez problemu obejmuje jej drobną dłoń. Powoli rozluźniła w niej mięśnie, co mógł poczuć pod palcami. Tą dłonią zamierzał go delikatnie pchnąć, aby zasygnalizować mu, że powinien siąść. Reptile był szybszy.
Wzrok kobiety utkwiony był w ranie. Kto chciał go zabić? Jaki był jego cel? Myśli kłębiły się w głowie Alice. Reptile wyraźnie czegoś oczekiwał. Przeprosin? Podziękowań za to, że zamordował człowieka i nie wykorzystał Alice jako tarczy? Łaskawca... Prawa dłoń Alice powoli zaczęła wysuwać się z jego uśisku. W tym czasie podniosła wzrok. Napotkała jego wzrok i ostre zęby. Zmiękła rura... Gada lepiej było ugłaskać. Tym bardziej, że krew wciąż płynęła. Po za tym trzymał ją i nie mogła nic zrobić.
- Mogłeś uniknąć strzału... Dziękuję... Chcę Ci pomóc, odwdzięczyć się. - powiedziała i wbiła spojrzenie w łuski przed nią. Była to jego wysokość torsu. W końcu ona była malutka.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Wzgórza w okolicy świątyni Kiyomizu   Pon Wrz 24, 2012 5:54 am

Jaszczur opuścił swój łeb w dół, czuła i akceptowała, że był od niej silniejszy i to stanowczo. To już był malutki plus dla niej, wiedział, że nie będzie musiał jej niczego udowadniać, tym bardziej, że nie zamierzał tego czynić.
Gad westchnął cicho słysząc jej słowa, znalazła się uparta, najpierw chce go zabić, a teraz mu pomóc. Zastanowił się przez chwilę i doszedł do wniosku, że może spróbować jej zaufać, a jeśli się nie sprawdzi, to cóż, wróci do planu w którym rozrzuca jej strzępy po całym lesie.
Nie czekając więc dłużej, puścił jej rękę, natomiast swoją delikatnie wyrwał, po czym pochylił się i usiadł, podpierając wcześniej prawą dłonią o ziemię oraz krzywiąc się z bólu który poczuł, gdy pracowały uszkodzone mięśnie brzucha. Gad syknął cicho, a następnie złapał prawą dłonią za drugą - większą apteczkę którą posiadał, zamkniętą w czarnym schowku przymocowanym do pasa na jego plecach, odpiął go, a następnie położył przed nią, samemu natomiast skrzyżował swe nogi do siadu tureckiego i spojrzał na nią z pytającym wyrazem pyska, tymczasem jego ogon zaczął szorować po ziemi, powolnymi ruchami na lewo i prawo.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Wzgórza w okolicy świątyni Kiyomizu   Pon Wrz 24, 2012 7:05 am

Alice rzadko kiedy pragnęła czyjejś śmierci. Taka osoba musiała zaleźć jej za skórę. Nie było to trudne, ale Alice i tak nie lubiła kończyć czyjegoś życia. Wyjątkiem byli mordercy, których nie raz, nie dwa miała ochotę rozszarpać. Wciąż obwiniała ich o śmierć jej ojca.
Jaszczur ustąpił, na co zareagowała słabym uśmiechem w jego stronę. Jakiś postęp był. Usadowił się przed nią i wyjął apteczkę. Alice kucnęła przy niej i przeszukała ją. Zawartość nie powalała. W tych warunkach niewiele mogła zrobić mimo wszystko. Największym problemem była rana na brzuchu. Najchętniej zabrałaby go do domu i poddała dokładnej analizie. Teoretycznie mogła zrobić to tutaj, po przybyciu Black. Tylko, że i tak nie mogła zaszyć jego rany. Co najwyżej zamknąć ranę. Dziewczyna podniosła wzrok i wyciągnęła rękawiczki, które zaraz założyła. Wyjęła parę bandaży i gazę. Zbliżyła się do niego i wyciągnęła rękę. Zbliżyła ją do rany i dotykała jego skóry co jakiś czas, trzymając się raczej z dala od otworu. Widać było, że myśli nad czymś intensywnie. Po chwili ocknęła się i przystąpiła do pracy. Podniosła się i przyniosła sobie wodę i fragment bluzki. Nasączyła materiał wodą i przemyła okolice rany. Zaraz potem zabrała się za opatrunki
- Może boleć. - szepnęła, gdy przyłożyła gazę do rany. Zaraz przytrzymała ją bandażem. Robiła to szybko, delikatnie i dokładnie. Momentami mocno ciągnęła za materiał, co mogło go trochę zaboleć.Gdy opatrunek był już gotowy, Alice podniosła wzrok na resztę jego ciała. Dziewczyna wstała i wzięła swoją butelkę z wodą. Nie zapomniała o fragmencie swojej bluzki. Nasączyła ją wodą i podeszła do jaszczurki. Zaczęła zmywać z niego cały ten brud, jaki stanowiła krew, pył i farba. Zaczęła od jego pyszczka. Zanim szmatka zbliżyła się do łusek pokazała mu co chce zrobić. Gdy skończyła pyszczek, zeszła na tors. Omijała rany i nie pozwalała aby spływający brud dostał się do nich. Gdy skończyła cały materiał stał się czerwonozieloną szmatą, która wylądowała u jej nóg. Dziewczyna zabrała się za rany na torsie. Bandaży było sporo, więc spokojnie starczy na gada.
- Przydałoby się zaszyć tę ranę. Nie ma tutaj do tego warunków, więc powinnyśmy się stąd zabrać... - powiedziała cicho. Jej dłonie przemykały po jego skórze, delikatnie ją muskając.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Wzgórza w okolicy świątyni Kiyomizu   Pon Wrz 24, 2012 5:30 pm

Jaszczur przyglądał się z ciekawością temu co czyniła dziewczyna. Teoretycznie znała się na rzeczy, praktycznie niby też, opatrunek był wykonany poprawnie, jednak on zrobiłby to trochę inaczej. Czując ból, lekko skrzywił pysk, a następnie przechylił łeb na bok, nadal ją obserwując. Przez cały proces siedział cicho, nie poruszając się, nie wydając z siebie nawet jednego dźwięku.
Gdy dziewczyna skończyła, gad nadal przyglądał się jej z ciekawością, a widzą, że ta złapała za butelkę z wodą i podeszła do niego z nasączonym skrawkiem materiału, wyprostował swój łeb, a następnie zamknął swe ślepia, stabilizując swój oddech i uspokajając się.
Nie spodziewał się, że zostanie umyty, jednak skoro zaczęła, a dawało to odetchnąć jego ranom i zadrapaniom - nie zamierzał jej przeszkadzać. Przemywając skórę gada, dało się zauważyć, że wcześniejsze rany już nie krwawiły, nawet te na jego łbie, jedynie pozostały ranami, były czerwone, było widać krew, jednak sama krew nie sączyła się z nich.
Gdy Alice skończyła, jaszczur ponownie otworzył swe ślepia i zaczął się jej uważnie przyglądać nadal nic nie mówił, jedynie oparł swe dłonie na swoich kolanach, obserwując ją z wielką uwagą. Miała racje, to nie były dobre warunki do udzielania pomocy medycznej - dla ludzi, nie dla niego, jemu by się aż taka krzywda nie stała, jednak wszystkiego od razu o sobie zdradzać nie musiał, pomijając fakt, że akurat w tym momencie postanowił jej nie przeszkadzać.
Przekrzywił swój pysk na bok, obserwując ją w ciszy, klatka piersiowa podnosiła się w górę i w dół, wolnym, miarowym tempem, tymczasem jego ogon przysunął się pod jego nogi z prawej strony, a jedynie końcówka latała na lewo i prawo.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Wzgórza w okolicy świątyni Kiyomizu   Pon Wrz 24, 2012 5:54 pm

Jego milczenie trochę ją niepokoiło. Siedział i wpatrywał się w nią jak w obrazek. Cisza, mimo, że męcząca Alice, nie została przez nią przerwana. Rozmyślała nad jego raną. Wiedziała, że najlepszym wyjściem byłoby zabranie go do domu. Tam, bez obaw o błąd mogłaby się nim zająć. Z drugiej jednak strony, nie chciał sprowadzać do domu obcego. Tym bardziej jeżeli był nim rosły jaszczur, który do słabych nie należał. Alice zaczęła bandażować jego pyszczek. Były to jednak znacznie mniejsze opatrunki, ponieważ rany już nie krwawiły. Jej praca powoli się kończyła...
Jej dłonię zawiązały ostatni supełek. Poprawiła włosy, które z zamiłowaniem zasłaniały jej widok. Spojrzała po raz ostatni na swoje dzieło i przeniosła wzrok na ranę. Odsunęła się od jaszczura i przykucnęła wpatrując się w niego.
- Została jeszcze ta rana, ale nie chcę się nią zajmować tutaj, w tych warunkach. W takim wypadku musimy się przenieść. Albo do Twojej jednostki, gdzie pewnie i tak się Tobą zajmą, albo do miasta. Mogę to zrobić w domu, ale nie wiem czy to dobry pomysł... W każym razie musimy się stąd wynosić. - powiedziała cichutko. Objęła swoje kolana i oparła na nich głowę. Jej wzrok padł na ogonie jaszczura. Machał ogonem na boki, ciekawe. Koty tak robiły, gdy były rozdarte. Czy on też tak miał? Jeżeli tak, to o czym myślał.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Wzgórza w okolicy świątyni Kiyomizu   Pon Wrz 24, 2012 7:04 pm

-No, Pani Doktor. Wie Pani, że tkwi w tej ranie kula i przy każdym ruchu może ona powodować uszkodzenia organów oraz potworny ból?
Zapytał, spokojnym, opanowanym głosem - jako odpowiedź na jej słowa. Póki co pominął jej słowa o zabieraniu go do jej domu. Szczerze miał wielką ochotę się tam wybrać, obejrzeć go, zaufać jej i zobaczyć co się stanie - wyrwać z tej przeklętej bazy wojskowej. To co widział ciągle było związane z militarystyką, armią, chciał chociaż na jakiś czas zmienić ten widok.
Reptile wziął głęboki wdech, a końcówka jego ogona opadła bezwładnie na ziemie. Gad poruszył palcami u stup i dłoni, zginając je kilkukrotnie oraz prostując - w oczekiwaniu na odpowiedź dziewczyny.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Wzgórza w okolicy świątyni Kiyomizu   Pon Wrz 24, 2012 7:46 pm

Alice spodziewała się innej odpowiedzi. Przede wszystkim sądziła, że wspomni o swojej jednostce, bo należał do tej, prawda? Dziewczyna z góry założyła, że jaszczurka musi w takiej być. Już się zastanawiałam nad tym... W końcu wszystko na to wskazywało. Sprzęt, broń i kamuflarz. Wszytko to co samemu niezmiernie trudno wykonać. Warto dodać do tego fakt, iż miał wyznaczony cel. Zachowywał się jak taki. Teraz jednak nie wspomniał o niej słowa. Albo panowały tam takie zasady, albo takiej nie posiadał. Alice mierzyła go wzrokiem, gdy ten przypomniał jej o tak istotnym fakcie, jakim jest kula.
- Nie zapomniałam o niej. Nie wiem jednak gdzie ona się znajduje. Po za tym mogła rozpaść się na kawałki, które ciężko tutaj wyciąnąć, a co dopiero znaleźć. Po za tym podróż spędziłbyś w bezruchu. - powiedziała wciąż go obserwując. Już niewiele czasu zostało do przybycia B. Dlatego też dziewczyna podniosła się i podeszła do Black. Przewróciła go na plecy i zdjęła przednią pokrywę. Jej zwinne łapki zanurzyły się w plątaninie kabli obecnej rzy reaktorze. Wypinanie zajmie jej trochę czasu. W końcu ten musiał się trzymać jej zbroi, a nie dygotać.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Wzgórza w okolicy świątyni Kiyomizu   Wto Wrz 25, 2012 5:04 pm

-Tam, gdzie trafiła...
Odparł poirytowany jej słowami. Odległość nie pozwalała na to, by kula rozpadała się na części pierwsze, zwłaszcza, że napastnik miał strzelbę. No i jaką niby podróż? Nie, nie będzie się z nią nigdzie zabierał, chyba zwariował, będzie potrzebował pomocy medycznej ale u siebie, w bazie, pułkownik mu ją zapewni, zadba o niego, fachowcy o niego zadbają.
Jaszczur założył ręce na klatce piersiowej. a następnie westchnął cicho i syknął, czując jak odezwała się rana w której nadal tkwiła kula napastnika. Jego ogon przejechał po podłożu z jednej strony na drugą, a następnie powrócił do pozycji wyjściowej. On sam natomiast spojrzał w ziemię, lekko przygnębiony. Trochę dołowała go cała ta sytuacja. To nie były jego czasy, nie powinien teraz żyć. Chodź...
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Wzgórza w okolicy świątyni Kiyomizu   Wto Wrz 25, 2012 5:35 pm

Alice przeżywała wewnętrzny dylemat. Z jednej strony nie chciała się bawić tym tutaj, ale z drugiej jaszczur nie wyglądał na zadowolonego. Z resztą nie ma co się dziwić. Aliś szarpnęła mocniej i wyjęła "serce" Black z jego klatki piersiowej. Zajęło to trochę czasu, ale nie ma co się dziwić. Przez kilka chwil żałowała, że było to, aż tak skomplikowane, ale wiedziała, że takie powinno pozostać. Alice położyła reaktor przy zbroi i podeszła do gada. Spojrzał na niego zrezygnowana.
- Jeżeli naprawdę chcesz, to wyjmę kulę. Nie pochwalam robienia tego w takim miejscu, ale decyzję zostawiam Tobie. - powiedziała i zbliżyła się jeszcze bardziej. Kucnęła przy nim. Chwyciła za apteczkę i przysunęła ją do siebie. Wybrała kilka najpotrzebniejszych rzeczy i skierowała ciekawe spojrzenie na gada. Miała już mniej więcej plan jak to zrobić. Nie chciała się z nim kłócił. Czasami potrafiła zastanawiać się nad daną rzeczą godzinami. Teraz, nie chciała tego robić. Nie chciał tłumaczyć mu swoich obaw. Z resztą, był tylko jaszczurem, który nawet nie zdradził jej swojego imienia. Nie wiedział o nim za wiele, dlatego nie chciała zdradzać swoich myśli.
Jeżeli gad się zgodzi, dziewczyna wymieni rękawiczki i zdejmie jego opatrunek. Najpierw dłońmi rozchyli ranę i po zbadaniu rany, przystąpi do działania z szczypcami w łapce. Gdy tylko wyjmie kulę, założy opatrunek, wymieniając zanieczyszczone miejsca. To zajmie jej trochę czasu.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Wzgórza w okolicy świątyni Kiyomizu   Sro Wrz 26, 2012 7:19 pm

Jaszczur odsunął od siebie jej dłonie i spojrzał na nią karcącym wzrokiem, pokiwał łbem na boki, a następnie podniósł się do góry, podpierając się prawą dłonią o ziemię. Po chwili, odezwał się wyraźnie głos z radia które miał przypięte do pasa.
-Reptile! Namierzyliśmy Twoją pozycję! 500 metrów na wschód od Ciebie jest trochę miejsca, Nighthawk zaraz tam będzie.
Rzekł głos i nastała cisza. Jaszczur spojrzał w kierunku wschodnim, a następnie bez słowa ruszył biegiem przed siebie, chwytając po drodze w prawą dłoń pistolet i odbezpieczając go.
Gad szybko i skutecznie wymijał wszelkie przeszkody, a po niecałej minucie, dobiegł na miejsce, nie można tego było nazwać polaną, jednak odległość pomiędzy poszczególnymi drzewami wynosiła najmniej po dwadzieścia metrów, wystarczająco dla lądowania Nighthawka. Jaszczur rozejrzał się po okolicy...
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wzgórza w okolicy świątyni Kiyomizu   

Powrót do góry Go down
 
Wzgórza w okolicy świątyni Kiyomizu
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Ruiny Zakazanej Świątyni
» Ochrona świątyni
» Wzgórze startowe przy Gibraltar Road
» Wilcze Wzgórze rodu O'Connor, Irlandia
» Klasa Wróżbiarstwa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Japonia :: Kioto-
Skocz do: