Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Bar

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1414
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Bar   Nie Sie 26, 2012 11:20 am

Pomieszczenie stworzone na planie pięciokąta z barem znajdującym się w środku. Lokal ten służy głównie jako miejsce spotkań i zabaw towarzyskich dla załogi oraz pasażerów. Serwowane są tutaj zarówno napoje alkoholowe, jak również bezalkoholowe - pochodzącej z najróżniejszych miejsc we wszechświecie. Bar w jednym momencie jest w stanie pomieścić około dwustu osób. Miejsce to obsługiwane jest przez drony. Siedzenia oraz stoliki znajdują się przy ścianach, zdolnych do wyświetlania dodatkowych obrazów których zadaniem jest umilenie pobytu w środku. Zamówienie składa się bezpośrednio u drona-barmana lub z miejsca siedzącego, za pomocą holograficznego menu.


Ostatnio zmieniony przez Dur-Shurrikun dnia Czw Sty 12, 2017 9:22 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1414
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Bar   Nie Paź 14, 2012 12:12 pm

Kwestia czy później skorzysta z propozycji była otwarta. Dur poprowadził dziewczynę po okręcie, szedł dynamicznym, pewnym siebie - "wojskowym" krokiem. Samiec nie spoglądał na Nancy, przynajmniej nie poprzez hologram. Jaszczur prowadził ją zupełnie tak jakby był eskortującym ją ochroniarzem, nie robił żadnych przystanków, nie zwalniał, do momentu aż nie dotarli do Baru.
Drzwi pomieszczenia otworzyły się, hologram wprowadził dziewczynę do środka, nie zatrzymując się. Ruszył natychmiast ku przeciwległej ścianie, zatrzymując się przy znajdującym się tam stoliku obok którego znajdowały się dwie miękkie pufy z oparciami, na których można było rozsiąść się wygodnie.
Dur zatrzymał się przy jednej i wskazał gestem otwartej dłoni na drugą. Odczekawszy, aż dziewczyna usiądzie pierwsza, jaszczur "usiadł" na przeciwko niej. Nadal to była tylko projekcja i nie wpływał na otoczenie. Samiec przyjrzał się nowemu gościowi na pokładzie z większą uwagą.
-Wybierz to co sobie zażyczysz z menu. Drony przygotują posiłek.
Objaśnił spokojnym głosem, a wzrok projekcji powiódł do centrum pomieszczenia, gdzie znajdował się okrągły bar, a za ladami - dwie drony, które czekał posłusznie w bezruchu, na wydanie im polecenia przez główny okręt. Samiec skierował wzrok ponownie na dziewczynę, milcząc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nancy Bran

avatar

Liczba postów : 51
Data dołączenia : 02/10/2012

PisanieTemat: Re: Bar   Nie Paź 14, 2012 2:01 pm

Nancy w zasadzie dopiero widząc przed sobą holograficzne menu zauważyła, że faktycznie jest głodna. Wybrała jedną z swoich ulubionych potraw, do których przygotowania zawsze brakło jej czasu i talentu. To, że hologram nadal jej towarzyszył i teraz "siedział" naprzeciw odebrała jako zaproszenie do rozmowy. Tylko że nie była pewna, od czego ma zacząć. Jego milczenie, przez całą drogę do baru, działało na nią onieśmielająco, chociaż podejrzewała że zwyczajnie taki "ma charakter", w końcu z pewnością nie był tworzony z myślą o oprowadzaniu wycieczek.
Niepokoiło ją jeszcze coś - przez cały czas nie widziała śladu żywej załogi. Statek wydawał się być całkowicie opustoszały pod tym względem.
- Jak duża jest ta jednostka? - spróbowała zacząć neutralnie, poza tym faktycznie była tego ciekawa. Z wewnątrz nie dawało się to ocenić, jednak pomieszczeniom i korytarzom jakie widziała nie można było zarzucić ciasnoty.
W oczekiwaniu na odpowiedź na twarzy Nancy pojawiło się lekkie napięcie. Jak dotąd jej przewodnik okazał się miły, ale nie chciała by okazało się, że nadużywa jego uprzejmości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://derreo-story.blogspot.com
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1414
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Bar   Nie Paź 14, 2012 2:22 pm

Jeden z Dronów poruszył się, chowają się za ladą na jakiś czas. Tymczasem hologram przekrzywił swój łeb na bok i "oparł" swe ręce na stole, kładąc lewe przedramię na blat, a na nią drugą rękę, zaczynając od przedramienia które zostało ułożone na dłoni lewej ręki, tymczasem dłoń prawej ręki spoczęła na łokciu. Ogon jaszczur poruszył się i przysunął bliżej jego ciała, układając się wzdłuż siedzenia i opadając ku ziemi po prawej stronie nóg hologramu. Jaszczur znowu wziął lekkich wdech, przez co klatka piersiowa uniosła się nieznacznie, a on sam wyprostował swój łeb i rzekł.
-Według Waszych, Ziemskich miar - okręt ma pięć kilometrów długości, dwa kilometry szerokości oraz półtora kilometra wysokości. Jak zdążyłaś zauważyć, jednostka nie posiada załogi... Od dawna... Prawie początku.
Odparł, spuszczając wzrok na blat stołu. Jaszczur zamknął dłonie w pięści, chowając pazury do środka oraz zacisnął lekko swe kły. Nadal to pamiętał, moment, wydarzenie sprzed prawie miliona lat, było zapisane w jego pamięci, nie był w stanie o tym zapomnieć, nie mógł tego usunąć, należało pamiętać o co się walczy, za kogo i dla kogo. Przede wszystkim musiał pamiętać o rozkazie który został mu wydany, wykonać go.
Ślepia jaszczura podniosły się ponownie na twarz Nancy, w tym samym momencie podleciał Dron, który w szczypcach trzymał tacę z zamówionym daniem - taca natychmiast delikatnie wylądowała na stole, dron odwrócił się i w ciszy odleciał. Hologram wyraźnie rozluźnił spięte przed chwilą mięśnie, otwierając dłonie, które swobodnie opadły, lewa na blacie, a prawa na lewym łokciu.
-Smacznego.
Rzucił krótko, wyraz jego pyska pozostał jednak neutralny. Cóż, jeśli jego gość lubił to co zamówił, to na pewno będzie zadowolony. Dur nie miał problemów z przyswajaniem wiedzy, w tym również z gotowaniem. W każdej chwili mógł posiąść dowolny przepis na potrawę, a nawet obejrzeć jak danie kreowane jest przez mistrza w swojej kuchni. Pod tym względem było mu bardzo łatwo.
Jaszczur wyprostował swój łeb, czekając na dalsze pytania. Był pewien, że kolejne również się pojawią, był za stary na to by uwierzyć, iż to byłoby wszystko. Za dużo istot miał na pokładzie, w większości przypadków scenariusz dla gości był taki sam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nancy Bran

avatar

Liczba postów : 51
Data dołączenia : 02/10/2012

PisanieTemat: Re: Bar   Nie Paź 14, 2012 2:49 pm

Jedzenie pachniało cudownie, a przecież było tyle pytań do zadania! Zwłaszcza po tym, gdy pierwsze wywołało tak wiele emocji. Nancy przez chwilę przeżywała naprawdę poważny dylemat. Nie chciała przecież zachować się po zwierzęcemu, rzucając na jedzenie - z drugiej zaś strony mówienie, kiedy ślinka napływa do gardła było sytuacją dalece nie komfortową. Możliwość jednoczesnego pytania i jedzenia odrzuciła, choć była wyraźnie kusząca.
- Przepraszam, nie chciałam poruszyć trudnego dla pana tematu - powiedziała, widząc że hologram odzyskuje spokojną postawę. - Jeśli pan nie chce...
Umilkła nagle, uświadamiając sobie, że przecież poruszyła go jedynie w myślach. Pytanie odnośnie wielkości nie miało nic wspólnego z załogą. Oczywiście nie oznaczało to, że rozmówca czyta w jej myślach - choć taki był pierwszy wniosek. Równie dobrze mógł przewidzieć jej ciąg myślowy, lub napomknąć o tym dlatego, że sprawa nadal go dręczyła. Nie zdołała powstrzymać pytania.
- Odbiera pan moje myśli?
Ta możliwość wzbudzała pewną obawę, jednak nie tak wielką jak można by przypuszczać. W końcu, puki nie zamierzała grać nieczysto, nie było w tym nic groźnego - a bynajmniej nie miała takiego zamiaru.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://derreo-story.blogspot.com
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1414
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Bar   Nie Paź 14, 2012 3:01 pm

Na pysku holograficznego jaszczura zawitał przyjazny, delikatny uśmiech. Uśmiech spowodowany zachowaniem dziewczyny, szacunkiem dla nieznanego, ciekawością oraz ostrożnością. Samiec zamknął na chwilę swe ślepia, potem otworzył je ponownie, westchnął cicho.
-Dur-Shurrikun, Nancy. Nie mów mi na Pan, proszę. Te wydarzenia miały miejsce prawie milion ziemskich lat temu. Muszę pamiętać, jednak nie mogę do tego wracać.
Odparł, przyglądając się dziewczynie ze spokojem. Wychodziło na to, że będzie jej bardzo trudno coś zjeść, ponieważ będzie musiała mu zadawać pytania. Na pewno da sobie w jakiś sposób radę. Tutaj wyboru nie miała, a inaczej się z nim komunikować nie mogła. No i jednocześnie jeść. Temat został jednak poruszony - komunikacji. To pytanie nie należało do tych których mógł się spodziewać. Okręt nie potrafił połączyć się z organicznym umysłem. Nie w ten sam sposób w jaki czyni to telepaci. Miał na to inne sposoby. No i wyjątkiem byli technopaci, do których dziewczyna się zaliczała, wyraźnie jeszcze o tym nie wiedząc.
-Nie jestem w stanie. Proponuję jednak zacząć jeść zanim ostygnie.
Odparł spokojnym głosem, kierując swój wzrok na talerz z jedzeniem. On nie mógł jeść, nie potrafił, nie wiedział jakie to uczucie oraz jak smakują poszczególne potrawy. Był maszyną, okrętem wojennym, istotą nieorganiczną, nie wymagającą pożywienia. Był tego bardzo wielki plus, nie musiał się martwić o zapasy żywności dla siebie. Zapewne pod tym względem nigdy nie zrozumiem gustów istot organicznych, jednak to nie należało do jego zmartwień. Posiadał pod tym względem własne.
Jaszczur wyprostował swój łeb i skierował swój wzrok ponownie na twarz dziewczyny, wyczekując następnych pytań. Był przygotowany, miał czas oraz ochotę by na ten pytania odpowiadać. Cóż, miał swój charakter, nie był prostym komputerem. On też miewał gorsze i lepsze chwile. Aktualnie posiadał lepszy humor, tak więc nic tylko korzystać. Dopóki nie dowie się o jakiś zamieszkach na terenie Federacji - w związku z czym będzie musiał podjąć interwencję zbrojną. Taki los żołnierza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nancy Bran

avatar

Liczba postów : 51
Data dołączenia : 02/10/2012

PisanieTemat: Re: Bar   Nie Paź 14, 2012 3:26 pm

Nancy wydała się nieco zaskoczona. Wcześniej w sposób nieoficjalny zwracała się tylko do Sugar i swojego ojca.
- Dziękuję. To bardzo miłe - odpowiedziała, speszona, po czym gdy hologram wspomniał o jedzeniu, sięgnęła po widelec, jakby przez ten czas zdążyła już o nim całkiem zapomnieć.
Nawet nie chciała wiedzieć, skąd w sosie świeżutkie, pachnące lasem kurki. Chociaż nie - chciała! Chciała bardzo, najchętniej wypytała by o każdy techniczny detal wszystkich widzianych przez siebie jednostek. Jednak na chwilę zajęła się tylko jedzeniem, ponieważ faktycznie, byłoby wielką szkodą, gdyby się ono zmarnowało.
Dość pośpiesznie zjadła kilka kęsów, zastanawiając się nad kolejnym pytaniem.
- Od dawna jesteś blisko ziemi? - zadała kolejne pytanie, na chwilę robiąc przerwę w posiłku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://derreo-story.blogspot.com
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1414
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Bar   Nie Paź 14, 2012 3:30 pm

Dur powrócił pamięcią do ziemskiego roku 1901. Tak, trochę czasu minęło od kiedy zaczął śledzić ziemian. Dwie wojny światowe przeszły przez ich planetę, po drodze kilka inwazji i innych takich.
-Ponad sto lat.
Odparł bez chwili namysłu. Nie chciał podawać dokładnego czasu, nie było w tym większego sensu, a nie miał co popisywać się matematyką - bo tylko na tym opierała by się najdokładniejsza odpowiedź. Hologram obserwował w ciszy jak dziewczyna pochłaniała przygotowane przez niego danie. Skoro już będzie mu mówiła na "Ty", będzie im o wiele łatwiej się porozumiewać. Gdyby jeszcze była ziemskim ambasadorem, nie tylko mieszkańcem, reprezentantem rasy. Gdyby on był jakimś oficerem, a nie jedynie okrętem, może wtedy nie zaproponowałby zmiany z "Pan" na "Ty". Warunki jednak nie były spełniane, nie było więc potrzeby tytułowania siebie wzajemnie, zwłaszcza, że dwaj pozostali goście na pokładzie się do niego w ten sposób nie zwracali.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nancy Bran

avatar

Liczba postów : 51
Data dołączenia : 02/10/2012

PisanieTemat: Re: Bar   Nie Paź 14, 2012 3:43 pm

Skinęła głową. Sto lat - z jej punktu widzenia kawał czasu, czterokrotnie tyle, ile w ogóle przeżyła. Dla niego mogła to być zaledwie chwila, krótki przystanek na drodze przez nieskończone otchłanie kosmosu.
- Wcześniej kontaktowałeś się z innymi ludźmi? To znaczy... podejrzewam że na początku dwudziestego wieku widok Drona przeciętnego mieszkańca Ziemi przyprawił by o atak serca - zapytała, znów na chwilę przerywając posiłek. - Muszę przyznać, że sama byłam mocno zdezorientowana, chociaż przez całe życie miałam częstszy kontakt z maszynami niż z ludźmi, a urządzenia podobne, przynajmniej pod względem wizualnym, są już w zasięgu naszej technologii. Jednak sto lat temu to musiał być szok.

Umilkła, wracając do swojego posiłku i czekając na odpowiedź. W chwili kiedy żadne z nich nie mówiło, cisza wydawała się być wręcz namacalna. Podejrzewała jednak że gospodarz jest do niej przyzwyczajony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://derreo-story.blogspot.com
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1414
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Bar   Nie Paź 14, 2012 3:52 pm

Jaszczur znowu przekrzywił swój łeb na bok, zaciekawiony jej pytaniem. To było dobre pytanie. Dur w większym stopniu obserwował ludzi, aniżeli się z nimi kontaktował. Ze względów jakie właśnie wymieniła, wolał unikać kontaktów, nie chciał wzbudzać paniki oraz nieumyślnie mordować mieszkańców tej planety, tylko dlatego, że byliby zbyt przerażeni jego obecnością, nie będąc w stanie tego zrozumieć, objąć swoimi umysłami. Pysk Dura przybrał neutralny wyraz, a on sam wyprostował swój łeb i spojrzał na dziewczynę z lekkim zainteresowaniem.
-Bardzo rzadko. Łącznie podjąłem siedemnaście prób kontaktu. Zaledwie pięć zakończyło się sukcesem. W tym kontakt z Tobą. Wasza technologia nie jest w stanie osiągnąć tego co posiadam, często nawet z wyglądu wizualnego. Powoduje to, że nie jestem odbierany właściwe. Ludzie często obawiają się moich dron. Strach powoduje u nich różne reakcje. Czasami również śmierć. Dlatego też próby te podejmuję bardzo niechętnie. Tworzenie hologramów wyglądających jak Wasza rasa również odpuściłem. Szybko uznajecie je za "duchy".
Odparł spokojnym głosem, przypominając sobie te wszystkie zdarzenia które miały miejsce przez sto lat, w tym te podczas trwania ich wojen. Cztery z siedemnastu kontaktów miały miejsce podczas wojny. Jedna podczas pierwszej i trzy podczas drugiej. Po prostu wykorzystywał okazję i badał zachowania ludzi. Była to dość niezwykła rasa... Bardzo odmienna i zróżnicowana. Trudno było znaleźć coś podobnego w tej galaktyce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nancy Bran

avatar

Liczba postów : 51
Data dołączenia : 02/10/2012

PisanieTemat: Re: Bar   Nie Paź 14, 2012 4:34 pm

- Niestety, ludzie często boją się tego, czego nie rozumieją - odpowiedziała, odkładając sztućce na pusty już talerz.
Przez chwilę milczała, zastanawiając się.
- Jesteśmy z natury nieufni, nawet wobec siebie na wzajem. Zwykle łatwiej jest nam zaakceptować rzeczy namacalne, poddające się znanym nam prawom. Gdybyś na przykład zamiast hologramem posłużył się cyborgiem, załóżmy że humanoidalnym, ale nie koniecznie, w oczach ludzi byłby czymś pewniejszym od hologramu. Czymś, czego można dotknąć, a co zatem idzie, przed czym da się zasłonić lub obronić. Oczywiście nie zakładam, że taka potrzeba by zaszła, ale ludzie rozpatrują ją nieświadomie. Czasem warto przed nimi udać kogoś słabszego niż się jest - powiedziała, wyraźnie zamyślona.

Nancy zagryzła wargi w wyrazie zamyślenia, podpierając brodę na dłoni. Zastanawiała się, jak ona sama zareagowała by widząc w miejscu drona androida o mniej lub bardziej ludzkiej formie. Gdyby wyglądał całkiem jak człowiek, prawdopodobnie by mu nie uwierzyła. Najgorsze było to, że nie posiadała "normalnych" znajomych, których reakcje mogłaby przeanalizować. Sugar zapewne nawet widząc lądującą naprzeciw niej jednostkę główną wyszła by zaproponować ciasteczka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://derreo-story.blogspot.com
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1414
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Bar   Nie Paź 14, 2012 4:43 pm

Hologram znowu przekrzywił łeb w bok. Android? Już kiedyś poruszał tę kwestię. Jednostka tego typu posiada bardzo wiele zalet, jednak nigdy jeszcze nie okazała się przydatna. Dur miał nawet przygotowane plany, bardzo wiele było już stworzone, jednak nie miał nigdy okazji ani potrzeby, by go użyć. Samiec skierował swój wzrok na chwilę ku ziemi, wyraźnie zastanawiając się. Zapadła pełna minuta ciszy, zanim jaszczur ponownie skierował swój wzrok na dziewczynę, ja jego pysku rysowało się pytanie, ciekawość.
-Twoja sugestia jest słuszna, pomysł wykonalny. Jednak będę potrzebował pomocy przy kalibracji samej jednostki. Niemniej jednak nie będzie to ludzka forma. Jednostka będzie odwzorowywała tą projekcję.
Odparł, przekrzywiając łeb na bok. Jeszcze trochę i będzie mógł świętować milion lat własnego istnienia. Pomyśleć, że przez tak długi czas, nigdy nie był mu potrzebne Android, chodź niejednokrotnie rozpatrywał zastosowanie go w działaniach bojowych. Posiadał plany, miał materiał, wystarczyło stworzyć i ruszyć do boju... Albo do badań. Niemniej jednak, to będzie pierwszy tego typu projekt, będzie wymagał kalibracji, żywa - organiczna istota - bardzo mu przy tym pomoże. Dur wiedział jak zbudowani byli Crathygtanie, w ten sam sposób będzie stworzony Android, jednak maszyna nie będzie posiadała części organicznych. Jedynie z wierzchu będzie wyglądać jak istota organiczna... Cóż, jego znajomy miał swojego Androida, chyba rzeczywiście nadeszła pora by i on stworzył swojego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nancy Bran

avatar

Liczba postów : 51
Data dołączenia : 02/10/2012

PisanieTemat: Re: Bar   Nie Paź 14, 2012 5:01 pm

- Tak może być nawet lepiej - odpowiedziała, bez namysłu, na chwilę zapominając że on przecież w żaden sposób nie musi interesować się jej aprobatą. Jednak kiedy zapędzili się w dyskusji dziewczyna traciła poczucie dystansu jaki ich dzielił. - Gdybyś stworzył dla siebie "ludzką" formę, mogłoby wywołać to szereg nieporozumień. Ludzie mogli by poczuć się oszukani. Tak będziesz komunikował swoją odrębność, a zarazem nie będziesz sprawiał problemu z umiejscowieniem cię w trójwymiarowej przestrzeni jaką postrzegamy. Nie mogę zagwarantować że to wystarczy, ale może sporo ułatwić przy następnej próbie kontaktu. Jak chodzi o pomoc, to zrobię wszystko, co będę mogła, jeśli w zamian pozwolisz mi poznać chociaż skrawek technologii jakiej użyjesz do tworzenia Androida. Jeśli chcesz, mogę złożyć przyrzeczenie że zachowam tą wiedzę dla siebie. Nie chce jej "wykraść" dla mojej rasy, to raczej jednostkowa ciekawość.

Nancy umilkła gwałtownie i popatrzyła na projekcje z lekkim niepokojem.

- Za dużo mówię, prawda? - zapytała, lekko przepraszającym tonem. - Zawsze tak jest kiedy jestem podekscytowana - dodała, tonem usprawiedliwienia.

Uśmiechnęła się przepraszająco. Dla ludzi jej słowotok potrafił być mocno męczący i zwykle tłumiła w sobie wszystko, co miała do zakomunikowania. Czekając na odpowiedź, nieświadomie, skubała brzeg torebki w nerwowym odruchu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://derreo-story.blogspot.com
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1414
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Bar   Nie Paź 14, 2012 5:23 pm

Hologram wstał z siedzenia i spojrzał na dziewczynę pytająco. Następnie skierował wzrok prosto przed siebie, a jego ślepia zaświeciły się na biało. Przez sześć sekund hologram nie poruszał się całkowicie - po tym czasie jego wzrok ponownie padł na dziewczynę. Jaszczur przekrzywił swój łeb na bok i podszedł bliżej Nancy.
-Nie jestem człowiekiem. Crathygtanie - moi twórcy, stworzyli mnie takim, a nie innym. Nie obrażę ich. Chodź ze mną. Jednostka została stworzona i czeka w ambulatorium.
Rzekł, odczekując aż dziewczyna wstanie i ruszy za nim... Gdy tak się stało, poprowadził ją do celu... [zt oboje]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Bar   Sro Paź 17, 2012 7:23 pm

Alice kierowała się posłusznie za wskazówkami Dura. Prowadził ja po sobie bez chwili przystanku. Kobieta nie była Onurisem. Jej tempo nie było za duże. Teraz, gdy była trochę zmęczona, nie miała ochoty na bieg. Z resztą nawet wtedy nie równała się z żadnym z nich. Nie nadawała się do biegów. Nic dziwnego, zwykle latała wysoko ponad powierzchnią ziemi, a teraz musiała iść na piechotę. W czasie swojej, jakże interesującej wędrówki zastanawiała się nad swoim postępowaniem. Wiedziała, że powinna z nim porozmawiać. Ot, zapytać czy wszystko w porządku. Czuła, że lepiej tak uczynić. W końcu kilka chwil temu on ją przytulał do siebie, gdy Dur postanowił wykasować wszystkie jej dane. Tak, wciąż ją to bolało. Owszem, nic wielkiego się przecież nie stało. Istniała już dla ludzi, więc nie powinna się martwić. Jej jednak chodziło o sam fakt. Nie wiedziała jak do końca traktować Dura. Dlatego zostawiła ten temat i zajęła się czymś innym.
Gdy Alice znajdowała się już na ostatniej prostej oczyściła umysł z wszelkich myśli. Wiedziała, że zbliża się do telepaty. Wiedziała też, że ten może zapoznać się z jej myślami. Lepiej było się do tego przygotować. Odsunęła wszystkie zmartwienia na bok. Głównym tematem był teraz on sam. Przed oczami na kilka chwil znów stanął jej obraz gada. Uśmiechnęła się delikatnie i weszła do pomieszczenia. Jej czujne spojrzenie przesunęło się po pokoju. Onurisa nie będzie trudno znaleźć. Malutki to on nie był.
- Onurisie? Chciałabym z Tobą pobyć chwilę, porozmawiać... - powiedziała zatrzymując wzrok na nim. Jej głos był cichy, pełen troski. Dziewczyna przesunęła jedną dłonią po swoim ramieniu. Zrobiła parę kroków w jego stronę. Wiedziała, że było coś nie tak. Jeżeli jej nie odrzuci, zostanie i spróbuje z nimi porozmawiać. Każdy kiedyś miał chwilę słabości, nawet on. Może i chciał ich wszystkich uchronić przed nieszczęściami i bólem, ale sam kiedyś polegnie pod ich ciężarem. Dlatego przyszła do niego. Żeby okazać mu swoje wsparcie. Żeby wiedział, że nie jest sam.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Bar   Czw Paź 18, 2012 12:32 pm

Wielki gad leżał tuż pod barem, milcząc i nie poruszając się, przednie łapy założył jedna na drugą oraz oparł na nich swój łeb. W pierwszej chwili nie zareagował, gdy dziewczyna weszła do pomieszczenia. Dopiero gdy się do niego odezwała, on podniósł swój łeb i spojrzał na nią neutralnym spojrzeniem.
Gad przyglądał się jej w spokoju, nic nie mówiąc. Jego pysk nie wyrażał żadnych emocji, czysta neutralność. Onuris nie odzywał się również, nie zamierzał, nie w tym momencie. Był skupiony na czymś całkowicie innym, myślami odpłynął daleko po za to miejsce. Jaszczur odwrócił swój łeb i ponownie oparł go na łapach, zamykając swe ślepia i pogrążając się w głębokim zamyśleniu. Miał swoje problemy, takie którymi nie zamierzał się z nikim dzielić, gdyż musiał je rozwiązać samodzielnie, nikt nie był w tej sprawie mu pomóc, po za nim samym. W tej oraz wielu innych.
Widmo wzięło głęboki wdech, gad odetchnął głośniej i wydobył z siebie cichy, nic nie znaczący warkot. W tym momencie obojętne mu było czy w tej sytuacji pozostanie sam czy może ktoś będzie mu towarzyszył.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Bar   Czw Paź 18, 2012 7:19 pm

Alice stała w miejscu obserwując jaszczura. Gad wyraźnie był przybity. Wprawdzie nie znała go zbyt długo i nie była wstanie określić do końca wszystkich jego zachowań. Wciąż stanowił dla niej zagadkę. Co ciekawe, poczuła się niepewnie będąc "samej" z nim w pomieszczeniu. Dur był z Nancy, Raven został w sali. Musiała zachować ostrożność. Nie chciała mu się narazić. W końcu to był kawał bestii. Nie miała ochoty sprawdzać jego gniewu na sobie. Nawet w Black bałaby się z nim zmierzyć, nawet w przyjacielskim pojedynku.
Alicja wykonała parę kroków w przód. Na jej twarzy panował delikatny niepokój i troska. W końcu zdecydowała się do niego podejść. Nie wiedziała o co chodzi. Gad również nie wyglądał na takiego co podzieli się z nią taką informacją. Dlatego nie zdziwił ja fakt, iż nie grzebał jej w umyśle. Zatrzymała się dopiero przy nim. Spojrzała na niego w ciszy i klęknęła przy gadzie.
- Coś jest nie tak, prawda? - zapytała cicho i niepewnie. Spoglądała na niego przez chwilę i niepewnie przytuliła się do niego. O ile przytuleniem mógł nazwać objęcie w połowie szyi i oparciem głowy na nim. Jej dłoń przejechała po jego łuskach. Zastanawiała się czy dobrze robi. Z jednej strony czuła, że powinna tak zrobić. Z drugiej jednak gad mógł sobie tego nie życzyć.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Bar   Pią Paź 19, 2012 2:32 pm

Dziewczyna zbliżyła się do niego, kucnęła przy nim, jaszczur czuł to, jego umysł pilnował przestrzeń dookoła jego osoby. Coś było nie tak, to była prawda, jednak on tą wiedzą nie zamierzał się dzielić, nie teraz i zapewne też nie zrobi tego w żadnym późniejszym terminie. Problemy tego pokroju rozwiązywał sam ze swoimi braćmi.
Samiec nie poruszył się również w momencie w którym dziewczyna się do niego przytuliła. Nawet nie drgnął. Z jego wielkością i masą, nawet nie odczuwał jej nacisku na swoje ciało, zapewne poczułby, że coś go dotyka dopiero w momencie w którym zaczęłaby po nim skakać. Jednak na taką zniewagę dziewczyna raczej się nie odważy. Tak będzie dla niej lepiej. Widma nie walczyły bez powodu, zawsze musiały mieć ku temu dobry powód, chodź do pacyfistów raczej nie można było ich zaliczyć. Niemniej jednak woleli uciec niż niepotrzebnie przelewać czyjąś krew. Niemniej jednak oni na słowo "niepotrzebnie" w tym znaczeniu patrzyli bardziej skrajnie niż ludzie. Obrażeni, podburzeni, potrafili siać pogrom niezależnie od miejsca w którym mogli się znaleźć. Chodź aktualne miejsce było bardzo specyficzne, pokład wielkiego okrętu starożytnej rasy. Potężnej rasy, osobiście żałował, że rasy wymarłej, rasy której nigdy nie będzie mu dane poznać osobiście. Nigdy? Może jednak nie, może osiągnie ten sam poziom co jego pradziad i spotka się z przodkami. Do tego było mu jednak bardzo daleko.
Onuris wziął głęboki wdech i odetchnął głośno, wypuszczając powietrze z nozdrzy. Zamienił położenie łap, poprzez zmianę ich pozycji, tak by druga teraz leżała na ziemi. W tym czasie podniósł na chwilę swój łeb, a następnie opuścił go, nie otwierając przy tym oczu. Nie miał aktualnie ochoty na rozmowę, może uda się jej to zmienić. Nie zamierzał jej odepchnąć, nie był taki. Niemniej jednak była dla niego obca i raczej się dla niej tak po prostu nie otworzy.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Bar   Pią Paź 19, 2012 5:44 pm

Alice przejechała dłonią po jego łuskach. Gad nie zareagował na nią. Dziewczyna obserwowała go wciąż. Nie da się tak łatwo odepchnąć. Oczywiście nie spodziewała się, że zaraz gad wyśpiewa wszystko. W końcu ona sama również nie otworzyła się przed nim na samym początku. Nic z resztą dziwnego. Nie każdy musiał chcieć zdradzać jeden przed drugim swoje tajemnice. W końcu nie znali się zbyt długo.
Alice powoli podniosła głowę. Gad leżał spokojnie przy niej i wciąż milczał. Może powinna zrobić coś jeszcze? Widząc jego reakcję coraz bardziej się do tego przekonywała. Usiadła nieco bliżej jego nosa i wyciągnęła dłoń. Przejechała nią po jego pysku. Badała jego fakturę, wciąż spoglądając na oczęta. Jej ręka zatrzymała się na rogu, po którym przejechała palcem. Zatrzymała go na samym końcu.
- Nie musisz się ze mną dzielić swoimi problemami. Wiedz jednak, że masz nas i chcemy Cię wspierać. W końcu należysz do zespołu... - powiedziała cichym, spokojnym głosem. Wciąż jedną dłonią obejmowała w części jego szyję. Na jej twarzyczce widać było niepokój. Jej gładkie czoło przeszywała nić zastanowienia, niepewności.
Widząc, że samiec raczej ją olewa powoli puściła go i podeszła do jego kłębu. Oparła dłonie na nim i zaprała się nogami porządnie. Następnie nacisnęła na niego ile sił.
- Można Cię prosić, abyś się położył na plecach? - zapytała. Nie zmniejszyła nacisku. Nie zamierzała. Nic mu się nie stanie, gdy odsłoni trochę brzuszek. Po za tym Alice to dziewczę uparte i raczej nie daruje tym razem.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Bar   Pią Paź 19, 2012 6:19 pm

Samiec poczuł jak dziewczyna zaczęła dotykać jego pyska. Nie reagował jednak na to, nie było ku temu żadnej potrzeby. Gad leżał z zamkniętymi ślepiami, rozmyślając nad swoim. Dobrze, że chcieli go wspierać, jednak jego problemy nie był dla nich. Niemniej jednak zaciekawiło go o co chodziło z tym zespołem. Właśnie dowiedział się, że do jakiegoś należał, nie wiedział jednak do jakiego.
Nie dał jednak poznać p o sobie nic, nawet zdziwienia odnośnie kwestii przynależności do jakiegoś zespołu. Samiec natomiast poczuł, jak Alice zaczęła napierać na jego łopatki, a chwilę później padło od niej pytanie. Mógł to zrobić, zwłaszcza, iż była to prośba.
Onuris westchnął tylko cicho i powoli przewalił się na bok, a następnie z boku legł na grzbiecie. Jego łapy zawisły bezwładnie i luźno w powietrzu, a ogon przejechał po ziemi. Nie rozumiał po co jej to było, jednak prośba była prośbą, a on zwykł nie odmawiać. Prośbami można było wyłudzić od niego bardzo wiele, rozkazami - już nie.
Samiec wziął głęboki wdech, unosząc klatkę piersiową wysoko do góry, a następnie opuszczając ją. Zakryte łuskami mięśnie był jednak w pewnym stopniu widoczne, jak nie "czworonoga", którego większość ludzi porównałaby po prostu i włączyła - do królestwa zwierząt - samiec miał dobrze zbudowane i ukształtowane mięśnie, co było widać na brzuchu i klatce piersiowej. W połączeniu z widokiem łap, mogło robić wrażenie. Było to u niego jednak normalne, był wojownikiem, protektorem. Siła byłą u niego wymagana.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Bar   Pią Paź 19, 2012 6:36 pm

Alice nie rozumiała zachowania gada. Z resztą czemu się dziwić, skoro nie znała problemu. Nie chciała jednak zagłębiać tematu. Owszem, jeżeli była to jej wina była skłonna, o tym porozmawiać, ale jeżeli problem miał zupełnie inne podłoże, to zostawi to w spokoju. W końcu jeżeli nie mogła pomóc, mogła tylko sprawić, aby chwilowo zapomniał o problemie. Wprawdzie ten nie znika, ale może z lepszym humorem znajdzie rozwiązanie. Dlatego dziewczyna zaczęła zastanawiać się nad tym, jak skupić jego uwagę na czymś innym. W obecnej sytuacji niewiele mogła. Jeszcze mniej na niego działało.
Alice spojrzała na samca. Leżał przed nią na podłodze, niczym czysty ragdoll i ewidentnie ją olewał. Uśmiechnęła się delikatnie i znowu przesunęła łapką po jego łuskach. Wtedy wpadła na pomysł, doprawdy inteligentny pomysł. Zapewne żadna śmiertelniczka nie wpadłaby na taki koncept, ale Alice wybijała się z schematu już od dawna. Kobieta zbliżyła się do niego i położyła łapki na nim. Weszła na niego i usiadła okrakiem na jego szerokiej klatce piersiowej. Zaraz podkuliła nogi, tak, że do złączonych ud przylegały łydki. Oparła się na rękach i przejechała nimi po wyraźnie zarysowanych mięśniach pokrywających jego żebra. Miał szeroki tors, a ona właśnie zabrała się za jego masowanie. W każdym razie za okolice mostka, w końcu do niego miała najbliżej. Spoglądała na uniesione łapki po obu jej stronach. Były wielkie i masywne. Mimo to czuła się bezpieczna między nimi. Jaszczur nie miał po co jej ranić. Po za tym, ona przyszła tylko go pocieszyć, chociaż średnio jej to wychodziło...
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Bar   Pią Paź 19, 2012 6:54 pm

Widmo wyrwało się z zamyślenia. Samiec co prawda nie poruszył się, jednak zaczął uważnie śledzić jej ruchy, nie wzrokiem, jednak skupił się na tym co aktualnie odczuwał. Nadal pamiętał o problemie, jednak zachowanie dziewczyny było dla niego dość interesujące. Wpierw go pogłaskała, przytuliła się do niego, potem poprosiła by położył się na grzbiecie, a jak już to zrobił - usiadła na jego torsie i zaczęła go masować?
Początkowo to wszystko było dla niego nie do końca zrozumiałe, jednak powoli zaczęło stawać się jego nowym "problemem". Celem nad którym zaczął główkować, odsyłając poprzedni problem chwilowo na dalszy plan. Jaszczur powoli otworzył swe ślepia i wbił wzrok w sufit. Nadal się jednak nie poruszał. Wziął jedynie głęboki wdech, podnosząc Alice do góry, a następnie pozwalając jej powoli opaść w dół, wraz z tym jak wypuszczał z płuc powietrze. Całe to doświadczenie zaczęło robić się ciekawe i nawet przyjemne. Chodź mięśnie miał rozluźnione, pozwalało to mu się w pewnym stopniu dodatkowo odprężyć.
Onuris odchylił powoli łeb do tyłu i zawarczał cicho, jakby prosząc się o to by nie przerywała, lecz kontynuowała, zwłaszcza skoro już zaczęła. Nikt nigdy go w ten sposób nie potraktował, a więcej mogło się nie powtórzyć, dlaczego więc nie skorzystać? Wolał korzystać póki okazja była, nadarzyła się, więc rozluźni się, odetchnie spokojnie i zapomni o problemie. No tak, o to tutaj chodziło, domyślił się. Miał odłożyć swój problem na dalszy plan . Chyba się jej udało, może i o nim myślał ale pod innym kątem, teraz raczej był to problem natury odłożonego problemu.
Jaszczur powoli podniósł łeb do góry i spojrzał na siedzącą na nim okrakiem dziewczynę, która masował jego klatkę piersiową. Posłał jej pytające spojrzenie, przekrzywiając delikatnie łeb na bok. Mimo całej tej przyjemnej sytuacji, był ogromnym gadem, wielką, groźną bestią. To chyba nie było normalne, by siadać takowej na piersi i tak po protu ją masować... Nawet wśród ludzi.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Bar   Pią Paź 19, 2012 7:12 pm

Jakiś sukces zdecydowanie osiągnęła. Jaszczur, wprawdzie był odprężony, ale tylko na ciele. Jego umysł zapewne pracował teraz dużo szybciej niż normalnie.W końcu miał teraz, aż dwa problemy. Jeden, ten, który był powodem jego smutku, oraz drugi - Alice. Dziewczyna wiedziała, że tak się zwykle nie robi, ale traktowała w obecnej chwili Onurisa jak drugiego człowieka. Miał problem, był przybity, więc chciała mu pomóc. Owszem, dostosowała się do jego rozmiarów, aby było im obojgu wygodniej.Po za tym jego umysł różnił się od ludzkiego. Pracował inaczej. W końcu był jaszczurem.
Alice przejeżdżała dłońmi po jego łuskach napierając na nie. Nie zamierzała przerywać, widząc jak mu się spodobało. Kto by nie chciał być masowany. W końcu każdy potrzebował odrobiny czułości. Nawet jeżeli był wielką maszyną do zabijania. Alice zacisnęła nogi na nim czując jak unosi się w górę. Będzie musiała się do tego przyzwyczaić jeżeli nie chce mu wbijać swoich nóg w żebra. Wprawdzie dla niego to nic nie było, ale i tak nie chciała tego robić. Mógłby się dziwnie poczuć.
Kobieta obserwowała go uważnie. Podniósł łeb przez co Alice delikatnie odchyliła się do tyłu. Jej ręce znieruchomiały na chwilkę, gdy jego łeb zatrzymał się przed nią. Spoglądała na niego przez chwilkę. Uśmiechnęła się do niego szczerze. Następnie pochyliła się do przodu unosząc biodra w górę. Jej wargi musnęły jego brodę symbolicznie.
- Nie chcę, abyś się zamartwiał. - powiedziała cicho, niepewnie. Nie chciała go urazić. W końcu mógłby to potraktować jako nazwanie problemu błahostką. Tylko, że ona nie mogła określić nawet rozmiarów tego kłopotu. Miała nadzieję, że nie odbierze jej źle. Alice wróciła na miejsce i znów przesunęła dłońmi po mostku.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Bar   Pią Paź 19, 2012 7:20 pm

Fakt, faktem. Gdyby nie silne mięśnie, wytrzymałe łuski oraz jego rozmiary, zapewne wbijanie mu kolan w żebra byłoby niemiłym doświadczeniem. Niemniej jednak zważywszy na fakt, że sytuacja była odwrotna, nie robiło to na nim wrażenia. Jej zachowanie natomiast było już czymś zupełnie odwrotnym.
Na pysku wielkiego gada zawitał delikatny uśmiech, gdy dziewczyna podarowała mu pocieszającego całusa, a następnie wyjaśniła mu, że nie chce by ten siedział zmartwiony. Gad zamknął na chwilę swe ślepia i odetchnął głęboko, a następnie otworzył ponownie ślepia i spojrzał na nią z lekkim uśmiechem na pysku. Taaaak, udało się jej poprawić jego humor, nie chciał jednak od razu się odzywać, mówić czegokolwiek. Wolał jeszcze chwilę zachować ciszę.
Wielkie łapy gada powoli opadły na jej ramiona, dotykając ich palcami, a następnie przesunął je na plecy dziewczyny, zatrzymując tam i nic dalej nie czyniąc. Na razie chciał oddać się przez chwilę rozluźnieniu. Zaraz sobie porozmawiają. Zaraz również jej podziękuje.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Bar   Pią Paź 19, 2012 7:33 pm

Alice uśmiechnęła się szerzej widząc, że i na jego pyszczku zagościł podobny. Udało jej się poprawić mu humor. To dobry znak. W jej oczach nadal była ta nutka niepokoju. Jej dłoń powoli oderwała się od jego torsu i przejechała po brodzie delikatnie przesuwając paznokciami po jej powierzchni. Drapała go niczym małego kocurka, który zwykle wtedy oddawał się odczuciom i mruczał radośnie. Onuris przypominał jej takowego. Wprawdzie jego budowa ciała znacznie różniła go od zwykłego kota, ale zachowaniem momentami nie odbiegał od takowego. Nie oznaczało to jednak, że był z nim na równi. Gad był istotą myślącą, świadomą. Nie tak jak puszyste kłębki sierści.
Jaszczur wciąż milczał co trochę niepokoiło Alice. Może wciąż się zastanawiał? Może jednak wolał cieszyć się chwilą. Miała nadzieję, że odpowiedź nadejdzie.
Przyszło jednak coś, trochę mniej oczekiwanego. Mianowicie, gad znów objął ją swoimi szponami. Napięła mięśnie czując jak ostre szpony przesuwają się po jej koszulce, przemykają po kręgosłupie i zatrzymują się tam. Powoli uspokoiła się i znów pogładziła dłonią jego tors i kontynuowała masaż. Nie wiedziała do końca dlaczego to robi. Coś jej kazało, i tym czymś wcale nie była autorka owego postu. Dla Alice była to powinność, obowiązek. Z resztą, w końcu mogła okazać komuś trochę serca...
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Bar   

Powrót do góry Go down
 
Bar
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 6Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Inne światy :: Przestrzeń kosmiczna :: Tytan Dur-Shurrikun-
Skocz do: