Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Bar

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1418
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Bar   Nie Sie 26, 2012 11:20 am

First topic message reminder :

Pomieszczenie stworzone na planie pięciokąta z barem znajdującym się w środku. Lokal ten służy głównie jako miejsce spotkań i zabaw towarzyskich dla załogi oraz pasażerów. Serwowane są tutaj zarówno napoje alkoholowe, jak również bezalkoholowe - pochodzącej z najróżniejszych miejsc we wszechświecie. Bar w jednym momencie jest w stanie pomieścić około dwustu osób. Miejsce to obsługiwane jest przez drony. Siedzenia oraz stoliki znajdują się przy ścianach, zdolnych do wyświetlania dodatkowych obrazów których zadaniem jest umilenie pobytu w środku. Zamówienie składa się bezpośrednio u drona-barmana lub z miejsca siedzącego, za pomocą holograficznego menu.


Ostatnio zmieniony przez Dur-Shurrikun dnia Czw Sty 12, 2017 9:22 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Bar   Sob Paź 20, 2012 12:47 pm

Samiec przechylił powoli łeb na bok. Ta sytuacja była dla niego bardziej niż komiczna. To przechodziło trochę jego dotychczasowe pojęcie. Niekoniecznie źle, ktoś sprawiał, że przez chwilę żyło mu się przyjemniej, jednak sytuacja w jakiej się znajdował, wydawała się komiczna. Onuris wziął głęboki wdech i skierował swój wzrok ku dłoniom Alice które padły na jego klatkę piersiową.
/Zastanawiam się czy nazwać to aktem odwagi, czy może głupoty./
Skomentował krótko, odzywając się poważnym, spokojnym głosem w głowie dziewczyny. Jego łapy odsunęły się od niej, a on sam spojrzał jej w oczy, jakby chciał dostrzec w nich coś więcej niż zwykle. Usiadła sobie na Widmie, istocie o której mało było wiadomo większości wszechświata. Istocie która budziła strach w oczach większości żywych i martwych - samym swoim pojawieniem się.
Gad wziął kolejny głęboki wdech i poruszył nerwowo ogonem, zastanawiając się co zrobić z tą sytuacją. Uznać za zniewagę, kazać jej z siebie zejść czy może po prostu pozostawić całe to zajście jednej wielkiej obojętności? W końcu na głowie miał inne problemy. Po za tym czym był ten zespół do którego niby należał? O niczym takim nie wiedział ani nie słyszał. Gad zacisnął palce u wszystkich łap, czekając - co dalej.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Bar   Sob Paź 20, 2012 4:33 pm

Alice spoglądała na jaszczura z uśmiechem na ustach. Było mu przyjemnie, w każdym razie tak sądziła. Ręce Alice raz jeszcze przejechały po jego łuskach. Nie czuła się zbyt pewnie. Owszem, sądziła, że ten jej nie zrobi krzywdy, ale zastanawiała się czy to nie obraziło przypadkiem. Póki co zachowywał dobry humor i być może przymykał na to oko, ale kto wie...
Słowa, które rozeszły się w jej umyśle były niczym sztylet prosto w plecy. Alice momentalnie zesztywniała. W jej oczach pojawiła się nutka strachu i niepewności. Nie była to dobra wiadomość. Tym bardziej, że jaszczur zachowywał poważny ton rozmowy. Czyżby zrobiła coś nie tak? Najwyraźniej. Alice poruszyła się niespokojnie po chwili wstrzymywania oddechu. Płuca zabolały ją od tej chwili bez tlenu. Dziewczyna spojrzała w jego ślepia. Jej własne oczy wiele ukrywały. Nie chciała się jednak z tymi dzielić. Nie teraz. Nie gdy jej myśli pędziły przez umysł niczym błyskawice. Nie, gdy jej serce przyśpieszyło.
- Przepraszam jeżeli Cię to uraziło. - powiedziała cicho spoglądając na gada. Powoli zaczęła się z niego zsuwać wciąż obserwując jego pysk. Miała nadzieję, że da jej jakąś odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Bar   Nie Paź 21, 2012 1:49 pm

Widmo przyglądało się tak zakłopotanej - ba! Przerażonej dziewczynie. Oto jak kilka prostych słów mogło całkowicie zmienić wrażenie sytuacji w jakiej znalazła się. W jednej chwili Onuris z niezmiernie przyjaznego, leniwego stworka zmienił się w groźną, niebezpieczną bestię gotową rozszarpać Alice na maluteńkie kawałki. To była właśnie siła perswazji, słowa - nie siły mięśni. Prosta sugestia.
Łapy gada opadły na plecy dziewczyny, zanim ta w ogóle zdążyła się ruszyć by móc mu uciec- a raczej z niego zejść. Onuris położył pazury na jej skórze, dając jej odczuć zagrożenie, możliwość cóż... Bolesnej śmierci.
Gdy tylko dziewczyna przeprosiła za swoje zachowanie, samiec pociągnął ją w dół, włożył w to jedynie odrobinę swej siły, by nie zrobić jej krzywdy. Co się stało dalej? Zapewne Alice wylądowała na jego klatce piersiowej plackiem, nie mogąc nic na to poradzić, Onuris drastycznie przewyższał ją siłą. Nie było jednak dla niej tak źle, dziewczyna została ułożona na torsie wielkiego gada, a ten jedynie położył na jej plecach swe łapy, przytrzymując ją tak przez chwilę.
Łeb jaszczura padł ponownie na podłogę, a on sam wziął głęboki wdech, unosząc Alice do góry i opuszczając ją zaraz potem w dół wraz z tym jak podniosła się i opadła jego klatka piersiowa.
/Do jakiego to "zespołu" według Ciebie należę?/
Zapytał zaciekawiony, spokojnym głosem, jego łapy podniosły się i puściły dziewczynę. Pozwolił jej przez chwilę "siłowo" poczuć własne ciepło, opiekuńczość, protekcję, bezpieczeństwo płynące z jego strony. To czy jej się to podobało czy nie - nie miało tutaj żadnego znaczenia. To ona się na nim rozsiadła, sama z siebie, bez pytania. Po za tym nie mogła mu powiedzieć, że był niewygodny. Może puch to nie był, łuski były twarde - wytrzymałe, jednak bardziej były wytrzymałe, a do odczucia kamienia podczas dotykania ich - było im bardzo daleko. Typowe gadzie łuski - tylko stanowczo większe i kilkuset-krotnie bardziej wytrzymałe.
Jaszczur nie poruszył się dalej, wyczekując reakcji dziewczyny.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Bar   Nie Paź 21, 2012 5:58 pm

To chyba nawet dobrze, że się przestraszyła. Nie ignorowała jego siły, nie wierzyła w swoje szczęście. Wprawdzie wydawało jej się, że był trochę przybity, ale powinna była zastanowić się zanim zaczęła działać. Nie powinna była się, aż tak bardzo zamartwiać.
Zanim zdążyła się z niego ześlizgnąć jego szpony wylądowały na jej ciele. Zamknęła oczy i spuściła wzrok. W jednej chwili wizja stania się kawałkami mięsa rozwleczonymi po ziemi stała się bardzo realistyczna. Alice mimo wszystko sądziła, że jaszczur jej nie zrani. Bo po co? Co miałby z jej śmierci? Może on widział w tym sens, ale dla niej był ukryty. Dlatego wciąż jakaś nadzieja w niej żyła. Jeszcze.
Zamiast bólu doczekała się jednak czegoś przyjemniejszego. Gad przytulił ją do siebie. Jego ciepło zaraz ogarnęło jej ciało przez co dziewczyna poczuła się trochę bezpieczniej. Położyła głowę na nim i obróciła się na bok, gdy tylko mogła. Podkuliła nogi i skupiła się na jego potężnym sercu.
Mimo wszystko podobało jej się to. Przede wszystkim dzięki jego ciepłu i opiekuńczości. Mile łaskotało to po jej sercu.
- Chodziło mi o osoby przebywające na statku. Nie twierdzę, że jesteś najemnikiem Dura. Jak dla mnie jesteś sprzymierzeńcem, którego złączył z nami Dur. Może się pomyliłam... Przepraszam jeżeli tak. - powiedziała niepewnie. Uznawała go za część ich wspólnoty. Może to był błąd?
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Bar   Pon Paź 22, 2012 2:51 pm

No tak, widać dziewczyna źle to rozumiała, bardzo źle. Jaszczur wziął kolejny głęboki wdech. Fakt, leżała mu na klatce piersiowej, jednak w żaden sposób mu przy tym nie ciążyła - była po prostu za lekka, więc jak dla niego - mogła tak na razie na nim leżeć.
/Nie sądzę by mnie z Wami w jakikolwiek sposób złączył. Zwłaszcza jako sprzymierzeńca. Nie mam celu w niesieniu Wam pomocy. Mam obserwować./
Wyjaśnił jej poprzez telepatię - czyli jak zwykle i w jedyny - albo raczej najprostszy, nie jedyny - sposób w jaki mógł to zrobić. Gad przejechał ogonem po podłodze, a chwilę później podniósł łeb do góry, spojrzał na Alice, oglądając ją przez chwilę po czym ponownie ułożył łeb na ziemi. Rzeczywiście mogło jej być wygodnie, był wielki, ona mała, mogła się cała na nim rozłożyć, cóż, on leżał na ziemi, lecz do niewygodnych tego miejsca zaliczyć nie mógł.
Nie ważne jednak. Onuris był przede wszystkim obserwatorem. Pomagał, ratował, jednak głównie obserwował, starał się raczej nie mieszać i nazbyt nie ingerować w wydarzenia. Głównie z powodu, że zazwyczaj ci których uratował, nie brali go za bohatera, lecz za bezmyślną bestię - wroga, który zaraz zechce ich wszystkich wymordować, a uratował ich zapewne tylko dlatego by samemu ich zabić i zjeść... Ach.... Krótkowzroczność istot żywych i nie tylko... To było czasami bardzo smutne.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Bar   Pon Paź 22, 2012 4:45 pm

Alice gładziła ręką jego łuski. Skuliła się na nim i zamknęła oczy. Przez chwilkę jej myśli płynęły leniwie, krążąc głównie wokół Onurisa. Leżała mu na łuskach i wpatrywała się w swoje piękne powieki. Jej oddech znacznie się uspokoił. Po raz pierwszy rozluźniła się przy kimś. Mimo wszystko wciąż wsłuchiwała się w jego ruchy. Nie traciła czujności. W końcu mógł postanowić coś z nią zrobić. Mógł ją zrzucić, albo przesunąć. Jak na razie zachowywał się spokojnie.
- Mogłam tutaj popełnić błąd. W końcu to tylko moje odczucie... - powiedziała dając znać, że nie śpi. Sądząc po częstotliwości jej oddechów była jednak skłonna ku temu. Jej myśli leniwie krążyły bez większego uporządkowania. Po raz pierwszy wyciszyła się. Ot, tak dawna... Zawsze miała jakiś kłopot, problem. Zawsze się o coś bała. Teraz przestała o tym myśleć. Po prostu, straciło to dla niej znaczenie. To było dla niej nowe, dziwne. Zawsze szukała czegoś do roboty, a teraz chciała tylko posiedzieć z Onurisem.
- Mogę zapytać, co to za problem Cię gnębi? - szepnęła cichutko po chwili. Bała się trochę tego pytania. Może nie powinna była pytać? Tylko trochę jej głupio było tak na nim leżeć i milczeć. W końcu gad mógłby się zniecierpliwić. Dlatego powoli obróciła się na plecy i położyła głowę na jego obojczykach. Widziała go do góry nogami wyraźnie przy sobie. Jej ręce leżały po bokach podczas gdy nogi przesunęły się po brzuchu gada. W pewnym momencie dziewczyna przeciągnęła się wyciągając nogi w dół po ciele jaszczura i przymknęła nieco oczy. Uśmiechała się do niego czule. Nie mając co robić chwyciła za jedną z łap gada i badała dłonią jego szpony. Robiła to delikatnie, niepewnie. Patrzyła na nie z uwagą.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Bar   Pon Paź 29, 2012 6:38 pm

Wszystko było w porządku.... Tylko Alice zaczęła zasypiać, co jaszczur natychmiast wyczuł, a co niekoniecznie mu się spodobało.
Samiec powoli opuścił łapę której szpony dziewczyna badała, kładąc ją na torsie dziewczyny, a następnie przewalając się na bok i natychmiastowo podnosząc. Gad opuścił łapą dziewczynę na podłogę, tuż pod sobą, a następnie cofnął się do tyłu i spojrzał na nią z góry, przekrzywiając łeb na bok.
/Wyglądam na łóżko? Jestem Widmem./
Rozgrzmiał w głowie dziewczyny, pozwalając jej spokojnie wstać. Wtedy też obszedł ją powolnym krokiem dookoła, nie spuszczając jej nawet na chwilę z oczu.
/Problem o którym nie powinniście wiedzieć - dla własnego bezpieczeństwa./
Wyjaśnił, zatrzymując się przed Alice i podchodząc bliżej niej, tak by pysk gada znalazł się tuż przed nią, jakieś dziesięć, może mniej centymetrów od jej twarzy. Widmo dmuchnęło jej w twarz ciepłym powietrzem z własnych nozdrzy, a następnie wycofało pysk do góry, cofając również do tyłu sam łeb, a następnie wypychając do przodu klatkę piersiową.
Jaszczur spojrzał przed siebie, pogrążając się przez chwilę w głębszym zamyśleniu.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Bar   Pon Paź 29, 2012 8:44 pm

Alicja z początku tylko delikatnie "przysypiała" na jaszczurze. Rozluźniła się, czuła się przy nim bezpiecznie. Zastanawiała się czy to źle. W końcu nie znała Onurisa zbyt długo. Skoro jednak wcześniej mu zaufała, to dlaczego niby miałaby teraz zgrywać przerażoną? Trzeba był wcześniej się nad tym zastanawiać, a nie teraz, gdy było już trochę za późno. Alice obserwowała jego szponiastą łapę, która przesunęła się na jej klatkę piersiową. Dziewczyna chwyciła za pazurki i poczuła jak gad unosi ją do góry. Sapnęła cicho starając się zachować spokój. Jej serce zaraz jednak przyśpieszyło swoją pracę. Nie dawała tego po sobie poznać. Twarz pozostała dalej taka sama. Gdy tylko mogła stanęła przed nim. Znów zmierzyła go pełnym ciekawości spojrzeniem.
- Przepraszam, zagalopowałam się. - powiedziała. Wspominała to jednak jako przyjemne doświadczenie. Mogłaby tak na nim jeszcze długo. Był ciepły i wygodny. Jak na łóżko nadawał się wręcz idealnie. Nic tylko kołderka i ciepła herbatka.
- Jeżeli tak będzie lepiej. - powiedziała cicho, godząc się na jego decyzję. Nie będzie z nim dyskutowała. Na razie stała i obserwowała go, podczas gdy jej łapki zatrzymały się na jej udach. Przesunęła po nich zataczając wzorki. Ponownie gad odpłynął w swój świat. Alice zrobiła mały krok do przodu i podniosła głowę nieco wyżej. Obserwowała go z dołu i przechyliła głowę.
- Znów o czymś myślisz... Nie powinieneś się tyle martwić... W końcu teraz nic takiego się nie dzieje. - powiedziała i powoli wysunęła rękę do przodu. Musnęła jego tors dłonią i powoli ją oparła. Zaraz jednak się powstrzymała. Skarciła sama siebie. Nie powinna go tyle dotykać. Dlatego powoli odsunęła się i usiadła na krzesełku. Mogła teraz obserwować go z nieco wyższej pozycji.
- Onurisie...może jeszcze nie nadszedł czas na ten problem? - powiedziała niepewnie. Nie chciała go tutaj pouczać, w końcu wiedział o wiele więcej od niej. Bywały jednak problemy, do których rozwiązania przychodziły z czasem.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Bar   Pon Lis 05, 2012 5:17 pm

/Znieważyłaś mnie. Jestem miły, co nie znaczy, że jesteśmy przyjaciółmi./
Odparł spokojnym głosem w kwestii jej słów na temat zagalopowania się ze strony dziewczyny. Ona jednak ciągnęła swoje. Martwienie się o niego nie było dobrym pomysłem. Widma ze swoimi problemami stanowiły inną przestrzeń, zamkniętą. Próba wejścia do niej, podłączenia się była... Bardzo złym pomysłem. Jeszcze nikt nie wyszedł z czegoś takiego żywy. Dlatego też Onuris uważał swoje problemy za wyłącznie swoje.
W pierwszej chwili samiec nie odpowiedział nic. Wypchnął jednie klatkę piersiową do przodu, cofając przy tym swój łeb do tyłu i spoglądając w ten sposób na dziewczynę, która w tym momencie położyła swą dłoń na jego piersi. Problemem ludzi była niewiedza. Był to bardzo duży problem. Jej wycofanie się sprawiło, że samiec cofnął tors do tyłu i powrócił do naturalnej pozycji, robiąc krok w przód ku niej.
/Tryliardy dusz zginą jeśli jedno z wielu wszechpotężnych zagrożeń nie zostanie powstrzymane. Dwa dotyczą Waszej planety bezpośrednio. Może więcej. Jedno wypełniło się już na Crathygtanach. Wtedy też zginęły tryliardy. Potężne imperium legło w gruzach, kontrolowali kilkanaście galaktyk. Całkowicie. A mimo to przegrali wszystkie bitwy. Samotny okręt próbuje natomiast wygrać wojnę. A Ziemia? Mnie oddano Ziemi. A Wy dążycie do samozagłady. Zabierzecie ze sobą tą planetę. Jak się nie martwić?/
Odparł spokojnym głosem. Czas nadszedł, dawno temu, tylko ludzie tego nie widzą. Są zbyt zaślepieni wizjami potęgi, władzy, siły.
Widmo odwróciło się powoli i odeszło pod bar, kładąc się pod nim na brzuchu. Jaszczur wysunął obie przednie łapy przed siebie, położył jedną na drugiej, a następnie na nich oparł swój łeb.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1418
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Bar   Pią Lis 09, 2012 3:29 pm

Drzwi baru otworzyły się, a do środka wszedł wpierw Android, prowadząc za sobą Nancy. W środku byli już Alice oraz Widmo... Onuris. Warto by była agentka SHIELD oraz Onuris, poznali się. Wielki jaszczur podniósł się do góry jak tylko otworzyły się drzwi baru.
Onuris powoli odwrócił się i spojrzał wpierw na Dur-Shurrikuna, a następnie na Nancy. Nie zdradził po sobie żadnych emocji, był spokojny, jak to on. Widmo powoli ruszyło do przodu, zatrzymując się tuż przy nich. Android skierował swe spojrzenie wpierw na metr wyższe od siebie Widmo - podnosząc łeb do góry - by następnie skierować go na Nancy, opuszczając go trochę w dół.
-Nancy Barn - oto przedstawiciel Widm. Onuris. Więcej powie o sobie sam.
Wyjaśnił spokojnie. Widmo się tymczasem nie odezwało. Android natomiast ruszył bez słowa przed siebie, siadając przy jednym ze stolików - dokładniej tym samym przy którym siedział z Nancy wcześniej... Jednak jako hologram. Teraz posiadał po prostu bardziej materialną powłokę.
Maszyna spojrzała przed siebie w milczeniu, nie odzywając się... Póki co. Zajęła go chwilowo analiza sytuacji na ziemi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nancy Bran

avatar

Liczba postów : 51
Data dołączenia : 02/10/2012

PisanieTemat: Re: Bar   Nie Lis 11, 2012 11:06 am

Nancy widząc ostatniego z gości Dura poczuła instynktowną obawę przechodzącą w głęboki respekt. Potrzebowała odrobiny samozaparcia, by przemówić, a kiedy to zrobiła, jej głos zdradzał lęk.
- To zaszczyt pana poznać - powiedziała, bo te słowa wydały się najodpowiedniejsze.
Mówiąc to, skłoniła się lekko, nie przez brak szacunku, a przez niepewność, w jaki sposób go okazać. Bała się, że jej zachowanie będzie odebrane jako przesada - w końcu Alice wydawała się zachowywać dość swobodnie.
Nie ruszyła za Androidem, czekając na reakcję Widma. Stała wyprostowana, z rękoma opuszczonymi wzdłuż ciała - prawie w postawie zasadniczej, jeśli nie liczyć nerwowo zaciskanych na brzegach ubrania dłoni. Przyłapała się na tym, że wstrzymuje oddech, więc zmusiła się do wyrównania oddechu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://derreo-story.blogspot.com
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Bar   Nie Lis 11, 2012 2:29 pm

Alicja spoglądała z uwagą na jaszczura. Przegryzła wargę słysząc jego słowa. Nie chciała tego. Nie sądziła też, że może go to obrazić. Miała nadzieję, że nie obrazi się na nią za to. Powiedziała ciche "przepraszam" i znów wsłuchała się w jego słowa. Podkuliła nieco nogi opierając stópki na rurce łączącej dwie nogi stolika. Przesunęła dłońmi po kolanach, obejmując je delikatnie. Na jej twarzy nie pojawiał się żaden uśmiech, bo...to co mówił było smutne. Nie tylko ze względu na te wieści, ale również dlatego, że ona sama nic nie wiedziała. Cicho westchnęła.
- Żyję za krótko, by móc Ci doradzić. - odpowiedziała i spojrzała na jaszczura. Ten zaraz ułożył się na ziemi i znów znieruchomiał. Zastanawiała się nad powagą tego zagrożenia. Zastanawiała się nad sobą. Czy mogła się wypowiedzieć w tej kwestii? Czy mogłaby coś zdziałać? Ha! Czy mogła nazywać siebie obrońcą? Nie, raczej nie. Wiele jej jeszcze brakowało. Zdecydowanie zbyt wiele.
Wtedy drzwi do sali otworzyły się. Alicja wstała, gdy tylko to dostrzegła. Spoglądała w ciszy na przybyłych. Skinęła im tylko głową na powitanie i obserwowała ich poczynania stojąc przy barze. Po kilku chwilach Alice powoli usiadła na swoim miejscu. Wpatrywała się w Dura. Zastanawiała się nad kilkoma sprawami. W końcu zdecydowała się na krok. Wstała i powoli ruszyła w kierunku Dura. Ominęła zgrabnie rozmawiającą parkę i podeszła do stolika, gdzie siedział jaszczur. W ciągu tych kilku sekund serce zaczęło jej bić mocniej. Poczuła też znajomy ścisk w głębi brzucha. Alicja zatrzymała się przy jaszczurze. Wbiła w niego niepewne spojrzenie.
- Witaj znów, Durze. Chciałabym...porozmawiać? Mogę? - zapytała posyłając mu delikatny uśmiech. Obserwowała go uważnie. Szukała w nim sygnałów. Ciekawe czy i on przesyła takie nieświadomie.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1418
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Bar   Nie Lis 11, 2012 4:53 pm

Onuris uniósł lekko swój łeb ku górze, spoglądając z większej wysokości na stojącą przed nim Nancy. Czuł jej strach, niepewność, pomimo faktu, że znajdowała się na pokładzie okrętu, że Dur-Shurrikun uważnie ich obserwował i na pewno nie pozwoliłby zrobić jej krzywdy. Z jednej strony szacunek - z drugiej - strach. Onuris zawsze chciał by się go bali. Jego wrogowie, nie Ci dla których miał być strażnikiem. Widmo powoli opuściło swój łeb na wysokość twarzy dziewczyny, wbijając swój wzrok prosto w jej ślepia. Umysł dziewczyny został delikatnie otulony przez świadomość Widma, które podeszło do kontaktu z nią spokojnie i ostrożnie.
/Ze wzajemnością, Nancy./
Rozbrzmiał w jej głowie niski, męski głos samca stojącego tuż przed nią. Nie zamierzał wystraszyć dziewczyny, na swój sposób była ona bardzo dobrą istotą, szanowała innych tak po prostu, nie ze względu na rasę, przynależność, wiek. Tak po prostu. Onuris zawsze lubił kontakty z takimi osobami. Gad obrócił swój łeb ku siedzącemu Androidowi, do którego podeszła Alice. Źle! Nie tak należy się do niego odzywać! Nie wolno!
/Dur-Shurrikun. Crathygtanin, nie człowiek, zrozumiesz wreszcie?/
Rozbrzmiał w głowach zarówno Alice jak i Nancy. Jego słowa był skierowane ku tej pierwszej i dało się w nich wyczuć lekkie oddźwięk pretensji.

Tymczasem Android skierował wzrok ku Alice. Zdążył skinąć jej głową, jednak chwilę później wstał gwałtownie i ruszył biegiem ku wyjściu bez słowa. Jedynie diody w ścianach rozmieszczony w równych odległościach od siebie zapaliły się na czarno, a sam Android wybiegł z pomieszczenia bez słowa, drzwi natomiast zamknęły się za nim natychmiast.

/Gość na pokładzie... Zostańmy tutaj i pozwólmy mu działać./
Skomentował krótko w umysłach obu kobiet Onuris - wracając swym spojrzeniem ku Nancy.

//Popędzali mnie... SRY WIELKIE MIAŁO BYĆ LEPIEJ WYSZŁO JAK ZWYKLE.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nancy Bran

avatar

Liczba postów : 51
Data dołączenia : 02/10/2012

PisanieTemat: Re: Bar   Nie Lis 11, 2012 5:54 pm

Skłoniła się raz jeszcze. Wrażenie kontaktu telepatycznego było dziwne, ale spodziewała się czegoś bardziej nieprzyjemnego. Tym czasem jego głos zabrzmiał w jej umyśle gwałtownie, nie towarzyszyło mu żadne negatywne wrażenie. Przyjęła to z ulgą.

Gdy Onuris spojrzał w kierunku Alice i następnie przekazał im obu myśl z naganą, nie spodobało jej się to. Oczywiście wiedziała, że komunikat był ważny dla nich obu, ale Alice musiało zrobić się przykro, gdy niejako publicznie została upomniana. Była agentka popatrzyła na dziewczynę, uśmiechając się do niej pocieszająco. Obie były drobnymi istotkami w miejscu, którego zasady dopiero poznawały. Wiele jeszcze trzeba było się nauczyć. Mogły się tylko cieszyć z tego, że Dur-Shurrikun był bardzo cierpliwy i tolerancyjny na tego typu gafy. Choć to równie wiele utrudniało. Gdyby od razu podał jasne zasady, nie popełniały by tylu błędów w kontakcie z nim.

- Miło cię znów widzieć, Alice - powiedziała, w ramach spóźnionego powitania, wreszcie odrywając stopy od podłogi i podejmując marsz. Zatrzymała się tylko gdy android poderwał się i wybiegł, ale następujące chwilę później wyjaśnienie Widma wyraźnie wystarczyło, by ją uspokoić.

- A do pana jak należy się zwracać, panie Onurise? - zapytała, jednocześnie podchodząc do stolika, przy którym siedziała Alice. - Przepraszam, jeśli jest to zbyt bezpośrednie pytanie, ale na ziemi jeszcze nie prowadzi się lekcji kosmicznego savoir vivre i wiele błędów możemy popełniać, nawet nie wiedząc że są one błędami - dodała, nadal nie siadając, jedynie stając przy stoliku, splecione dłonie opierając na oparciu krzesła i obserwując Widmo uważnie.

Liczyła na to, że skoro już ten temat został poruszony, dostanie kilka podpowiedzi jak zachowywać się zarówno wobec Onurisa, jak i Dur-Shurrikuna. Bo puki co czuła się jak wiejska dziewczynka na arystokratycznym bankiecie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://derreo-story.blogspot.com
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Bar   Sro Lis 14, 2012 6:03 pm

Kobieta nie dała po sobie poznać, że ją to ukłuło. Irytowało ją to, że ma podchodzić do gada w sposób, którego nie znała. Dlatego przyjmowała ludzkie zachowywania. Dziwna jakaś. Ciekawe skąd miałaby wiedzieć jak ma zachować się w stosunku do jaszczura, którego od zaledwie kilku...dni? Zapewne gdzieś tak będzie. Nie wiedziała dokładnie. Czas płynął, a ona przestała być tego świadoma. Dni traciły sens. Wszelkie inne wydarzenia również. Dziwne uczucie. Kiedyś każda sekunda miała znaczenie, a teraz? Teraz było inaczej. Było lepiej.
- Witaj znów, Nancy. - powiedziała cicho. Odprowadziła gada wzrokiem. Aż tak źle? Miło, baaardzo miło. Westchnęła słysząc jego odpowiedź i usadowiła się na krzesełku. Poprawiła opadające na twarz włosy. Przesunęła rękoma po kolanach i wbiła spojrzenie w Jaszczura. Nie miała już sił się z nimi kłócić. Miała bardzo mało sił.
Alicja wysłuchała jego słów. Ten temat ją zaciekawił. Obcy? Tutaj? Na statku? Skąd? Alice poczekała grzecznie, aż będzie mogła się wypowiedzieć. Nie chciała się wpychać w temat, a ponieważ nigdzie jej się nie śpieszyło poczeka.
- Wybacz, jeżeli wpycham nos w nie swoje sprawy, ale wiadomo może skąd ten gość? W końcu z Ziemią jest coś nie tak. - powiedziała niepewnie wciąż obserwując gada.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1418
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Bar   Czw Lis 15, 2012 6:50 pm

Onurispowoli obrócił swój łeb w stronę obu kobiet siedzących przy stole, a następnie powoli podszedł do ich stolika i położył się tuż przy nim - pozostawiając łeb uniesiony w górze. Efekt? Cóż, przy jego rozmiarach - trzech metrach i sześćdziesięciu pięciu centymetrach wzrostu - położenie się sprawiało, że nadal z góry patrzył na swe rozmówczynie. Doliczając do tego długość siedmiu metrów i sześćdziesięciu dwóch centymetrów... Oraz wagę dziesięciu ton. Taaak, był pokaźną, groźną bestią.
Samiec przerzucał powoli wzrok raz z jednej dziewczyny, na drugą - w zależności od tego która akurat się odzywała. Cóż, skoro temat zaczął - musiał na siebie wziąć ten ciężar - pociągnąć go do końca i odpowiedzieć na pytania.
/"Panie i Władco Wszechświata"./
Odparł i zachichotał rozbawiony pytaniem. A jakże można by się było do niego zwracać inaczej, aniżeli nie po imieniu? No tak... Było kilka możliwości.
/Jestem Widmem. Tak też możecie mnie zwać. Moje imię brzmi jednak "Onuris". Wasze ludy różnie nazywały mnie przez stulecia przebywania na Ziemi. "Protektor", "Strażnik", "Opiekun", "Lord". Ten ostatni tytuł niespecjalnie mi przypasował. Nie obrażę się jednak jak nazwiecie mnie Opiekunem, Widmem lub po prostu - Onurisem./
Wyjaśnił już spokojnym, niskim głosem - jak to na niego przystało. Onuris był bardzo przyjacielski względem tych których poznał, których chronił, którymi w jakiś sposób się opiekował. Po za tym tak najlepiej według niego nawiązywało się relacje. Zwłaszcza istocie takiej jak on - gdyż raczej nie spotykał silniejszych od siebie samego, którzy w swej "groźności" stwierdziliby, że mogą podchodzić do niego w sposób arogancki.
/Dur-Shurrikun jest Crathygtaninem. Nie okrętem. Nie traktujcie go jak maszyny, to się z nim świetnie dogadacie. Należy zwać go pełnym imieniem - takim jakie nadali mu jego twórcy. Tak robili oni sami i tak czyni również on./
Wyjaśnił, nadal rzucając wzrokiem raz na Nancy, a raz na Alice. Przyszła pora na ostatnie pytanie... Samiec zamknął na chwilę swe ślepia i westchnął cicho. Przesunął swym ogonem po ziemi, a następnie przysunął go do siebie, gdzie kończyna zatrzymała się. Samiec otworzył powoli swe ślepia i wypuścił powietrze ze swych nozdrzy.
/Nie jesteście gotowe na spotkanie z tą istotą. Nasz gospodarz wszystkim się zajmie./
Wyjaśnił spokojnie, a następnie powoli przekrzywił łeb na bok i skierował gwałtownie swój łeb w stronę Nancy.
/Nie powiedział Ci? Oczywiście, że nie powiedział.../
Rzekł i przerzucił swe spojrzenie na Alice, a potem ponownie zaczął krążyć od jednej do drugiej.
/Więc może opowiedzcie coś o sobie? Poznajmy się!/
Zaproponował spokojnym, przyjacielskim - lekko wesołym głosem - nie poruszając się z miejsca. Jedynie jego łeb przesuwał się - kiedy to gad przerzucał swe spojrzenie z jednej kobiety na drugą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nancy Bran

avatar

Liczba postów : 51
Data dołączenia : 02/10/2012

PisanieTemat: Re: Bar   Wto Lis 20, 2012 1:54 pm

- O czym mi nie powiedział? - zapytała Nancy, ale po chwili dała sobie spokój. Gdyby Widmo chciało dokończyć myśl, zapewne by to zrobiło. - Więc może zacznę od siebie - westchnęła, siadając przy stole. Czuła się jak na zebraniu anonimowych alkoholików. Nie lubiła opowiadać o sobie, ale uprzejmość tego wymagała, a ona nie posiadała żadnych ważnych przyczyn by nie mówić. - Mam na imię Nancy. Zajmuje się szeroko pojętą technologią informacyjną, oczywiście na poziomie na jakim jest ona dostępna dla ludzi. Prawdę mówiąc, nie ma w mojej osobie nic, o czym warto byłoby opowiadać. Zawsze byłam tylko elementem tła dla życia ciekawszych ludzi i nikt specjalnie nie zwracał na mnie uwagi - zauważyła, z spojrzeniem utkwionym we własnych dłoniach.
Wzięła głęboki oddech, jakby musiała dodać sobie odwagi, po czym spojrzała na Onurisa. Przerażał ją. Nawet kiedy zachowywał się w sposób przyjazny, by nie powiedzieć, że beztroski. Szybko wróciła spojrzeniem do swoich dłoni, po czym znów je podniosła, tym razem na Alice, jakby liczyła że ta doda jej otuchy, albo przynajmniej odezwie się, przerywając ciszę.
Nancy nienawidziła ciszy. Bała się jej. Dlatego zawsze słuchała muzyki. Prawie zawsze. Poczuła wyraźną potrzebę sięgnięcia po papierosa. Jednak wiedziała, że jak długo znajduje się na pokładzie statku, nic z tego. Zdusiła więc ją w sobie.
- Nie będzie wam przeszkadzało, jeśli zjem śniadanie? - dodała, choć nie tyle odczuwała głód, co chciała zająć czymś ręce. Poza tym przyszła tu właśnie w celu zjedzenia posiłku, więc pytanie nie wydawało się być całkiem irracjonalne.
Chciała w to wierzyć. Ale czuła się bardzo mała, bardzo słaba i bardzo głupia w chwili, kiedy padało na nią spojrzenie Onurisa. Dało się dostrzec, jak mimowolnie spina się pod jego wzrokiem. Czekając na odpowiedź, poprawiła ułożenie rękawów SHIELDowskiego munduru, naciągając je, jakby były minimalnie zbyt krótkie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://derreo-story.blogspot.com
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Bar   Pią Lis 23, 2012 1:08 pm

Alicja siedziała i wysłuchiwała uważnie słów obojga. Słysząc zapewnienie o przybyszu ze strony Onurisa, chwilowo przestała się martwić o niego. Statek z pewnością s0bie poradzi. Z jednej strony ciekawiło ją o co chodzi, ale skoro Dur wspominał wielokrotnie o innych rasach, to może o to właśnie chodziło? Wciąż jednak chciała je poznać. W końcu nie codziennie ma się do czynienia z istotami z innych planet. Może spotyka coś...kogoś ciekawego? Zawsze była ciekawa świata. Lubiła się uczyć, poznawać. Tym razem nie było jej to dane, ale nie narzekała.
Kobieta przeniosła wzrok na Nancy. Kobieta mówiła o sobie parę ciekawych informacji. Może kiedyś się przydadzą. Kto wie? Alicja spoglądała na nią z delikatnym uśmiechem na twarzy. Widać, ta trochę się denerwowała. Miała prawo. Może w jej pracy nie było takich niezwykłych rzeczy. Alice pokręciła delikatnie głową słysząc jej pytanie.
- Nie, widzę moja kolej. Jak wiecie, mam na imię Alice. Mam nieodnalezioną siostrę, zbroję i dwa koty w domu. Oficjalnie pracuję w firmie mojego zmarłego ojca oraz wiodę nudne, spokojne życie. - powiedziała znów nieco się uśmiechając. Nie lubiła o sobie mówić. Zawsze miała wtedy pustkę w głowie. Dopiero gdy powstała dyskusja wychodziło na wierzch tyle rzeczy. Taka już była.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bar   Nie Lis 25, 2012 6:39 pm

Cichy syk rozsuwanych drzwi obwieścił zebranym tutaj przybycie kolejnego gościa. Był nim Raven, odziany w pełny rynsztunek jakim się posługiwał. Poza maską, którą miał przypiętą do pasa jego pancerz pokrywał całe ciało mężczyzny. Brązowe oczy obejrzały wszystkich, a usta obdarzyły ich spokojnym, lecz dosyć nieciekawym uśmiechem. Raven rzadko się uśmiechał, jeszcze rzadziej bez maski, kiedy nikt nie oceni paskudności owego niewyuczonego przez łowcę grymasu.
- Ile czasu mnie nie było?- Zapytał, stojąc w wejściu. Zrobił dwa kroki, zaś drzwi za nim zamknęły się. Łowca stał tak, nie wiedząc za bardzo co ze sobą zrobić. Pić nie musiał, jeść tak samo...Kiedy uzyska odpowiedź po prostu usiądzie na jednym z wielu obecnych tu siedzeń, może po prostu oprze ręce o ladę i postoi sobie...Nie był bowiem duszą towarzystwa.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1418
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Bar   Nie Lis 25, 2012 8:37 pm

Drzwi ponownie rozchyliły się bezgłośnie. Do środka niedługo po Ravenie wszedł nikt inny jak sam Dur-Shurrikun. Samiec podszedł szybkim krokiem do całej grupki, zatrzymując się po prawej stronie leżącego przed stołem Onurisa. Przejechał szybko wzrokiem po grupie, ignorując wpatrzonego w niego jak w obrazek - Onurisa - a następnie odezwał się.
-Posilcie się i przyszykujcie. Zamierzam odstawić Was na ziemię.
Rzekłszy to skierował swój wzrok ku Nancy. W tym czasie Onuris wstał i po cichu, bez słowa - udał się w stronę drzwi - które otworzyły się przed nim, by gad mógł opuścić pomieszczenie, co oczywiście uczynił. Dur-Shurrikun podszedł bliżej stołu, stając tuż przy Nancy. Dosłownie zlustrował ją wzrokiem, a następnie rzekł.
-Nancy Bran. Ciebie zabiorę na wyprawę. Odnotowałem Twoje podejście do szybkich pojazdów jednośladowych, tak więc przygotowałem odpowiedni.
Wyjaśnił spokojnie, a następnie jego wzrok padł na Ravena.
-Wystarczająco. Grah-Zeymahzin, Kinbok Tsavani Nilsine czeka, aż wypełnię złożoną przysięgę. Pośpieszcie się.
Rzekł, a następnie odwrócił się tyłem do grupy i odszedł od zgromadzenia kilka kroków, kierując wzrok przed siebie. Chwycił jedną dłoń za drugą, za swymi plecami, tak jak to zawsze czynił i stanął tak wyprostowany, jakby czymś zamyślony. Ale miał problem. Dzisiaj był dla niego dość szczególny dzień. Który właśnie się zaczął. Będzie musiał dokonać wielu zmian we własnym systemie. Po za tym, jedno z ostatnich znalezisk patroli które powróciły, bardzo go niepokoiło. Gdyby nie ziemia, zapewne natychmiast udał się na miejsce. Ten cel musi jednak poczekać. Biblioteki na ziemi są ważniejsze... Znaczenie ważniejsze. Ogon jaszczura przesunął się po ziemi na lewo i prawo, a on sam nie poruszał się, jedynie stał niczym posąg, kamienny strażnik - tak wyglądał... Tylko bardziej przypominał istotę żywą, organiczną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bar   Pon Lis 26, 2012 10:13 pm

Scott mimowolnie podniósł kącik ust w geście zadowolenia... W końcu będzie coś do roboty. W końcu poprawi swoje stosunki z Onurisem, pokaże na co stać Kruka...
- Zatem operacja o której wspominaliśmy ma się zacząć? No i w jaki sposób możemy przenieść się na Ziemię? Kiedy oddałem się medytacji była spowita polem siłowym. Zneutralizowałeś je, jak mniemam? - Zapytał Kruk na słowa Dura. Cieszyła go ta wiadomość, a jak. Ale potrzebują planu. Biały dom to nie nora jakiegoś podrzędnego gangstera ale forteca, podobna do posiadłości wampirów które niegdyś infiltrował. Dodać należy, że Raven nie miał zamiaru zabijać ochroniarzy, jedynie ich unieszkodliwić...Śmierć to ostateczność. I tak miał znaczącą przewagę nad ludźmi, nieważne jak wyszkolonymi...Nie był człowiekiem. był silniejszy, szybszy, a ponadto sprytny...Zaadaptował sobie ciemność, ugiął ją, by stała się jego sojusznikiem. Dodając do tego wyostrzone zmysły i szósty, wampirzy zmysł...Był koszmarem. Na szczęście dla ludzi walczył po ich stronie. Poprawił zatem rękawice, sprawdził ukryte ostrza. Oba wyskoczyły z wewnętrznej strony rękawicy z cichym sykiem, by zaraz wrócić do środka. Następnie założył swoją maskę połączoną z kapturem...Jeść jak na razie nie musiał. Miał wprawdzie zapasową fiolkę surowicy, ale nie była mu na razie potrzebna. Czekał teraz na pomysły reszty grupy...Raven był za infiltracją. Poprzedzoną odpowiednią dywersją, pozwalającą owemu skrytobójcy wejść do środka i znaleźć przedmiot którego szukają. Następnie szybkie wyjście...Musi znajdować się jak najkrócej w obiekcie...Wejść szybko i wyjść jeszcze szybciej.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Bar   Nie Gru 02, 2012 6:28 pm

Alice podniosła wzrok słysząc syk drzwi. W nich najpierw pojawił się Raven, a zaraz za nim wszedł Dur. Kobieta powitała ich krótkim, delikatnym uśmiechem. Zaraz zwróciła uwagę na słowa jaszczura. Na reszcie wrócą do domu. Wróci do Black... Kobieta przegryzła wargę. Jej zbroja leżała zniszczona w piwnicy, a ona przebywała po za Ziemią. Nie, nie było jej tutaj źle. Czuła się tu obca. Otoczona przez potężną, ogromną istotę. Z resztą nie jedną. Nie zapominała o Onurisie, który przecież nie był ani mały, ani słaby.
Alicja po chwili przeniosła wzrok na Ravena. On najwyraźniej wiedziało co chodzi. Chociaż, już wcześniej coś wspominał. Ech, dlaczego ona nie wiedziała? Alice spojrzała wzrok na Dura. Uśmiechnęł się do niego delikatnie.
- Będę uczestniczyć w tym wydarzeniu? Jeżeli tak, potrzebuje trochę informacji, aby przygotować się odpowienio. - powiedziała obserwując uważnie gada.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1418
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Bar   Pon Gru 03, 2012 7:18 pm

Dur-Shurrikun powoli obrócił się w kierunku obojga, spojrzał na nich poważnie, odnotowując ówcześnie ich reakcje. Raczej nie tego się w tym momencie spodziewał.
-Biały Dom jest najpilniej strzeżoną fortecą na Waszej Planecie. Oficjalnie. Nie zamierzam narażać bibliotek bo któremuś z Was pośpieszy się by dołączyć do mych twórców. Na razie wrócicie na ziemię, możecie się przygotowywać lub odpocząć. Wezwę Was gdy nadejdzie odpowiednia pora. Aktualna sytuacja jest... Niepewna.
Wyjaśnił spokojnie, przyglądając się swym rozmówcom. Tymczasem drzwi baru ponownie otworzyły się, a do środka wszedł ponownie Onuris. Widmo kroczyło dumnie, stawiając powolne, majestatyczne kroki. Ogromny gad zatrzymał się przy grupce i spojrzał na wszystkich z góry. Ponad trzy metry wysokości ciała robiło swoje... A co do tego jak ma się jeszcze ponad siedem długości.
/Czas nadejdzie. Jeśli mamy się rozstać, powiedzcie, czy chcielibyście czegoś jeszcze od mojej osoby. Moja przyszłość jest okryta ciemnymi chmurami, nie wiem czy po rozstaniu będziemy mieli jeszcze okazję się zobaczyć. Mogę więc Wam jeszcze dotrzymać jakiś czas towarzystwa, jeśli tego sobie zażyczycie./
W głowach obojga rozbrzmiał spokojny głos samca, naturalny, niski, a przy tym bardzo poważny.
Dur-Shurrikun obrócił się w kierunku Widma i wyprostowany, zmierzył swojego gadziego gościa wzrokiem.
-Nii Lost Zin, Vokun Onuris. Aal Him Sil Kos Mul.
Rzekł w niezrozumiałym dialekcie - wyraźne własnym języku ojczystym, android. Widmo warknęło coś cicho, wyglądało to jakby obaj się żegnali z użyciem pozdrowień. Po wzajemnej wypowiedzi, obaj zarówno Dur-Shurrikun, jak i Onuris - spojrzeli na pozostałych rozmówców, wyczekując ich reakcji oraz odpowiedzi.
-Podajcie mi cel swej podróży, a zabiorę Was tam bezpiecznie.
Dokończył spokojnie okręt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Bar   Wto Gru 04, 2012 7:06 pm

Alicja przesunęła wzrokiem po Jaszczurze. Jej wzrok wyraźnie wskazywał jednak, że była zamyślona. Krążyła wokół jej celu. Nigdy nie pomyślała, aby tam zajrzeć. Miejsce ciekawe, specyficzne. Nie ma co, sądziła, że to będzie pustkowie, ale widocznie los chciał inaczej. Z jednej strony cała ta wyprawa z lekka ją przerażała. Biały Dom? Ciężko, niebezpiecznie i ciekawie. Bardzo ciekawie. Nie mogła się wręcz doczekać tego. Z drugiej strony cała ta wyprawa nie wydawała się być dobrym pomysłem. Mimo wszystko planowali zaatakować w najgorszy punkt. Dur nie żartował, a ona nie zamierzała się sprzeciwić. Zapewne mógł bez problemów sobie z nimi poradzić. Oby chciał to uczynić.
Wtedy do sali wszedł Onuris. Alice uśmiechnęła się delikatnie do niego i spojrzała na samca. Wysłuchała go uważnie. Wiedziała co chce. Na samą myśl na jej ustach pojawiał się delikatny uśmiech. Lustrowała go wzrokiem jeszcze dłuższą chwilkę. Poczekała chwilkę, aż nastanie cisza.
- Chciałabym Ci, Onurisie, podziękować. Pomogłeś, nawet nieświadomie. Dziękuję. - powiedziała spoglądając na gada. Po chwili przeniosła wzrok na Dura.
- Prosiłabym w okolicach domków jednorodzinnych w Nowym Jorku, jeżeli nie będzie to problemem. - powiedziała znów uśmiechając się prosząco.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bar   Wto Gru 04, 2012 9:53 pm

Raven wysłuchał Dura ze spokojem. Zgadzał się z pancernikiem w tej kwestii...Rozumiał jego troskę o owe biblioteki. Nic na prędko...To nim kieruje.
- Oczywistym jest, iż nie będziemy iść na żywioł...Przygotujemy się, będziemy czekać na właściwy sygnał. W końcu Ty tu dowodzisz, to Twoja operacja. Sporo mnie Twoje istnienie nauczyło...- Powiedział, ostatnie słowa wypowiadając z lekką niepewnością.
Na słowa Onurisa natomiast Raven westchnął...Ten gad też nauczył go paru rzeczy...Postawił sporo pytań przed Krukiem... Po co miałby odchodzić?
- Chciałbym bliżej poznać Cię...Jako istotę. Jeżeli wyrażasz taką chęć, możesz dotrzymać mi towarzystwa lecz moje miejsce zamieszkania może być dla Ciebie...Problematyczne.- Powiedział, podchodząc do Widma bliżej. Ciężko by było biedaka zakwaterować. Ma w domu małe laboratorium, rzecz jasna nielegalne. Ponadto bardzo delikatne...Na tyle by wysadzić kamienicę w której mieszka jako Scott Torino. Innym problemem byłyby rozmiary Onurisa...W domu się zmieści, ale musi do niego jeszcze wejść a to już wyższa szkoła jazdy.
- Mnie możesz przenieść do Nowego Jorku, do dzielnicy zwanej Bronxem. Moja kamienica jest dość charakterystyczna.- Powiedział do Dura, lecz wolał poczekać na odpowiedź Onurisa...Wszak łatwiej by było mu się zalokować u Alice...Ma lepsze warunki by gościć 10metrowego jaszczura.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Bar   

Powrót do góry Go down
 
Bar
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Inne światy :: Przestrzeń kosmiczna :: Tytan Dur-Shurrikun-
Skocz do: