Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Bar

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1414
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Bar   Nie Sie 26, 2012 11:20 am

First topic message reminder :

Pomieszczenie stworzone na planie pięciokąta z barem znajdującym się w środku. Lokal ten służy głównie jako miejsce spotkań i zabaw towarzyskich dla załogi oraz pasażerów. Serwowane są tutaj zarówno napoje alkoholowe, jak również bezalkoholowe - pochodzącej z najróżniejszych miejsc we wszechświecie. Bar w jednym momencie jest w stanie pomieścić około dwustu osób. Miejsce to obsługiwane jest przez drony. Siedzenia oraz stoliki znajdują się przy ścianach, zdolnych do wyświetlania dodatkowych obrazów których zadaniem jest umilenie pobytu w środku. Zamówienie składa się bezpośrednio u drona-barmana lub z miejsca siedzącego, za pomocą holograficznego menu.


Ostatnio zmieniony przez Dur-Shurrikun dnia Czw Sty 12, 2017 9:22 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1414
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Bar   Czw Gru 06, 2012 7:07 pm

Widmo nic nie odpowiedziało Alice. Nie jej pierwszej i nie ostatniej pomógł. Takie było jego przeznaczenie - poświęcenie względem innych. Nawet gdy czasami na to nie zasługiwali. Wzrok Widma padł natomiast na Ravena. A więc przyjdzie im jeszcze trochę razem pobyć.
/Dobrze, Nocny-Łowco. Zostanę z Tobą jak długo czas pozwoli./
Odparł spokojnym głosem. Wielki gad powoli obrócił się i powolnym krokiem opuścił pomieszczenie, udając się natychmiast do hangaru. Nie widział więcej celu w przesiadywaniu tutaj.

Crathygtanin tymczasem spojrzał kątem oka na Onurisa, a następnie jego wzrok ponownie w pełni padł na Alice i Scotta.
-Transportowce Was tam zabiorą. Nie próbujecie się ze mną kontaktować, nie dacie rady. Gdy nadejdzie pora, odezwę się do Was.
Wyjaśnił, a następnie odwrócił się i również wyszedł, prowadząc swych gości do hangaru, gdzie wskazał każdemu z nich do którego z przygotowanych transportowców mają wsiąść. Gdy do uczynili, transportowce uruchomiły kamuflaż i odleciały we wskazane adresy. Tymczasem android wszedł na pokład trzeciej jednostki transportowej i również wyruszył na ziemię. Musiał się jeszcze przygotować [zt cała trójka]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1414
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Bar   Nie Sty 06, 2013 8:35 pm

Samiec prowadził nową towarzyszkę - a przynajmniej taką miał nadzieję , że nią właśnie się stanie - przez pokład Tytana. Drzwi same otwierały się przed dwójką, przeszli przez niezliczone, puste korytarze, idealnie czyste, białe, wszystkie pokryte stalo-podobnym (z wyglądu) tworzywem. W końcu otworzyły się ostatnie drzwi, a oczom obojga ukazał się pokładowy bar, jadalnia z "barem" po środku. Miejsce dla barmana zajmowały dwie drony - jedną z nich Isabella mogła zobaczyć wcześniej w hangarze. Daalkiin nie zatrzymał się ani na chwilę, ruszył przed siebie przez prawie pustą salę - gdyż wszelkie stoły i wygodnymi krzesłami - znajdowały się przy ścianach. Samiec zatrzymał się przed przeciwległą do wejścia ścianą baru - na której wyświetlony był ogromny obraz z przodu gigantycznego okrętu. Na dole dało się dostrzec hangar, a tuż przed nimi znajdowała się Ziemia, zwana Midgardem - planeta z której Lafia pochodziła. Samiec obrócił się w stronę dziewczyny i odsunął od stołu krzesło, wskazując jej by na nim usiadła. Kultury na prawdę mu nie brakowało, a zdążył się zapoznać z "kodeksem rycerskim" wśród ludzi. Po za tym, bycie miłym sprawiło, że chciał się tak zachowywać - nie posłusznie, lecz kulturalnie. Była jego gościem, kobietą, a jednocześnie chciał by była jego przyszłym towarzyszem. Musiał więc budować w niej zaufanie względem własnej osoby. Gdy dziewczyna usiadła na krześle, Odrodzony przysunął je powoli do stołu, a następnie obszedł ją i usiadł na przeciwko niej. Samiec wbił swe spojrzenie w dziewczynę, a na jego pysku zawitał przyjazny, delikatny uśmiech.
-Wszystko co tu jest, spokojnie poznasz. Jednak wpierw musimy sobie wzajemnie zaufać. Pozwól więc, że wyjaśnię Tobie gdzie się znajdujesz. Okręt ten nosi imię - Dur-Shurrikun. Nie jest to zwykła maszyna, lecz żywa istota. Jego rasę zwą Jinkusu, a on jest jej jedynym przedstawicielem. Ma ponad osiemset tysięcy lat, jest doświadczonym, zaprawionym okrętem, ostatnim reprezentantem potężnej cywilizacji...
Rzekł i zamilkł nagle. Nie mógł zdradzać wszystkiego, jednak to co właśnie powiedział powinno sprawić, że Isabella poukłada sobie spokojnie w głowie to z czym przyjdzie jej się tutaj spotkać. A będzie tego bardzo dużo. Po za tym, chyba nie zapomni jak go obserwowała w hangarze. Czuł się trochę jak eksponat, jednak było to przyjemne uczucie, ktoś był po prostu nim w miły sposób zainteresowany, zaciekawiony. Samiec przekrzywił delikatnie łeb o kilka stopni na bok, obserwując uważnie swoją rozmówczynię. Niedługo przyjdzie jej poznać Dur-Shurrikuna we własnej osobie. I wiele więcej. Ona o tym nie wiedziała, jednak Jinkusu sprawdzał teraz wszystko na jej temat. A dokładniej - już to zrobił, gdyż to co ludzkie specjalne jednostki czyniły w kilkanaście minut - on czynił w kilkaset setnych nanosekund. Potęga tego okrętu zawsze zapierała Daalkiinowi dech w piersiach i czuł się on dumny z tego, że mógł mieszkać na jego pokładzie, walczyć dla niego i jednocześnie nazywać Jinkusu swym mistrzem oraz... Przyjacielem. To ostatnio było dla niego najważniejsze. Przyjaciele byli najważniejszym elementem jego życia, a aktualnie był nim wyłącznie ten okręt, chodź znał setki istot z różnych planet i stacji, reprezentujących najróżniejsze rasy. A jak będzie z Isabellą? Ukrywał to po sobie, jednak był ciekaw jak ich relacja się rozwinie. To był jego pierwszy prawdziwy kontakt z przedstawicielem rasy ludzkiej i właśnie budował swoje doświadczenie oraz uczył się, chodź ona była tego raczej nieświadoma.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lafia

avatar

Liczba postów : 54
Data dołączenia : 19/11/2012

PisanieTemat: Re: Bar   Nie Sty 06, 2013 9:52 pm

Gdy Daalkiin prowadził ją przez kolejne pomieszczenia, ciągle się wierciła, próbując zobaczyć jak najwięcej. Jego głowa chodziła we wszystkie strony. Drzwi otwierały się przed nimi automatycznie, co sprawiało, że naprawdę poczuła się jak super technologicznym statku. Co to byłby za statek bez automatycznych drzwi? Kiedy przekroczyli w końcu próg baru, o którym wspomniał Daalkliin, zaskoczyła ją wielkość i wygoda tego miejsca. W oczy rzuciły jej się od razu małe, urocze maszyny zajmujące miejsce za barem. Podążyła za Odrodzonym do naprzeciwległego stołu. Spojrzała na obraz wyświetlony na ścianie. Ze zdumieniem otworzyła szeroko oczy. Przecież to Ziemia! Zagapiła się przez chwilę na ten widok. Otrząsnęła się, gdy zobaczyła jak Odrodzony stoi, aby przysunąć jej krzesło. Uśmiechnęła się do niego szczerze i usiadła na krześle. Uwielbiała, gdy ktoś był dla niej miły. Obserwowała go, gdy zajął miejsce naprzeciw niej. Uśmiechnął się do niej, a ona zauważyła, że od razu twarz... pysk... rozjaśnił/a mu się. Gdy zaczął jej wyjaśniać pochodzenie statku, jej mina zdradzała skupienie. Mówił jej teraz bardzo ważne rzeczy, a ona nie chciała prosić o powtórzenie. Skupienie powoli zaczęło ustępować niedowierzaniu. Żywa istota? Więc... jestem we wnętrzu żywej istoty.
- Dur-Shurrikun - wyszeptała jego imię, próbując je poprawnie wymówić, tak samo, gdy poznała imię Odrodzonego. Czuła się jak... czerwona krwinka w organizmie człowieka. To musi być chyba żołądek. Ostatni przedstawiciel potężnej rasy. To ją chyba trochę przerastało. Sens całej tej wypowiedzi nie dotarł jeszcze do niej. Zgadzała się, że muszą sobie zaufać. Pełne zaufanie przyjdzie pewnie z czasem. Gdy poznają się bliżej. Zrozumiała, dlaczego Odrodzony nagle urwał. Nie znał jej. Pewnie nie wiedział, ile może jej zdradzić. To logiczne. Spojrzała na niego, wyrywając się z rozmyślań. Zobaczyła, że przekrzywił głowę delikatnie w bok i wpatruję się w nią. Postarała się zdusić śmiech. Zaczęła się delikatnie trząść, w końcu zakryła usta ręką. Wyglądał w tej chwili jak mały, ziemski szczeniaczek, próbujący zrozumieć, co tu się tak właściwie dzieje. A tego raczej nie mogła mu powiedzieć. Porównanie do szczeniaczka raczej nie zostałoby dobrze odebrane. Odwróciła się w stronę małych maszyn, próbując ukryć uśmiech.
- A one - wskazała ruchem głowy, o co jej chodzi - też są żywymi istotami? - Zmieniła temat również po to, aby nie musiał zdradzać jej więcej, niż mógł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1414
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Bar   Pon Sty 07, 2013 7:23 am

Dziewczyna powtórzyła podane jej imię, tak jak uczyniła to wcześniej z jego własnym. Nie szło jej najgorzej, przez co samiec zaczął podejrzewać, że ma ona talent do języków. Dziwnym jednak było, że miałaby talent do języków... innych od tych które spotyka na ziemi.
-Wszystko w porządku?
Zapytał, obserwując nagłą, dziwną reakcję dziewczyny, prawdopodobnie na jego własne zachowanie. Chodziło o przekrzywienie głowy? Zapewne, na dole - na ziemi, również wprowadziło ją to w jakiś dziwny stan. Samiec wyprostował swój łeb, stwierdzając, że lepiej nie powodować u niej nagłych ataków śmiechu. Nie do końca tego teraz potrzebował. Isabella skupiła się teraz jednak na maszynach znajdujących się za barem i zadała odnośnie nich pytanie. Daalkiin skierował na sekundę swe spojrzenie ku dronom, by zaraz odwrócić wzrok w stronę swej rozmówczyni i móc odpowiedzieć jej na pytanie.
-Nie do końca. Wszystko co Ciebie tutaj otacza, to Dur-Shurrikun. On kontroluje każdy skrawek powierzchni, każdą maszynę, każde drzwi. Najprościej mówiąc - ten wielki okręt to on, a wszystko inne to po prostu mniejsze jednostki nad którymi ma pełną kontrolę.
Wyjaśnił, starając się mówić jak najprościej. Ludzie stworzyli tyle filmów, komiksów i opowiadań o obcych, że raczej ciężko byłoby jej to wyjaśnić w sposób bardziej skomplikowany, zwłaszcza taki by nie ukazać dziewczynie tego okrętu jako wielkiego mordercy. W końcu w ich grach, filmach, książkach - maszyny często były "żywe", jednak w przypasowaniu ich do dobra i zła, wypadały raczej po tej drugiej stronie. Dla Daalkiina było to jednak bezsensowne. Podział istot na dobre i złe był znacznie poniżej pasa. Myśląc tymi kategoriami, nigdy nie był w stanie przyporządkować Dur-Shurrikuna do żadnej ze stron. Wiedział o nim tak dużo, że przydzielenie go do jednych lub drugich było po prostu niemożliwe. Jednocześnie uznanie go za "neutralnego" również nie wchodziło w grę. Dur-Shurrikun był okrętem-założycielem federacji, jednostką wojskową Imperium Crathygtańskiego. Co chwilę toczył jakąś bitwę, ciągle brał udział w jakiś naradach, spotkaniach, wypowiadał się na korzyść jednych, a niekorzyść drugich. Czy można więc go było przyporządkować do jednej ze stron? Nie, stanowczo nie. Okręt który poczynił tyle dobra, a jednocześnie przez tysiące lat istnienia - tyle zła... Nie dało się jasno sprecyzować, do której strony go zaliczyć.
Przed Isabellą pojawił się holograficzny panel dotykowy, opisany w jej ojczystym języku. Były na nim pokazane kategorie żywności, wraz z krótkimi opisami. W każdej kategorii znajdowały się dania z najróżniejszych krajów, każde posiadało obrazek przedstawiający jak danie będzie wyglądało - oraz opis co się na nie składa.
-Zapewne jesteś głodna. Wybierz sobie coś.
Zaproponował Odrodzony. Jemu taki panel się nie pokazał, jednak on już miał ustalony posiłek i nie musiał go sobie wybierać. Dur-Shurrikun po prostu za dobrze go znał by nie wiedzieć co samiec chciałby zjeść po luźniejszym zadaniu. Wzrok Daalkiina ponownie utkwił w dziewczynie. Ciekawiło go jak ona poradzi sobie z holograficznym wyświetlaczem który się przed nią pojawił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lafia

avatar

Liczba postów : 54
Data dołączenia : 19/11/2012

PisanieTemat: Re: Bar   Pon Sty 07, 2013 5:29 pm

Chyba poczuł się odrobinę urażony, kiedy dostała ataku śmiechu. Może nie był to najlepszy moment do żartów, ale była zdenerwowana. W nerwach ludzie robią niekiedy dziwne rzeczy. Ją zaczynało po prostu wszystko śmieszyć. Po wyjaśnieniu jej działania małych maszyn, umilkła na moment, trawiąc zdobyte informacje.
- Więc.. Chyba rozumiem - powiedziała niepewnie. Czyli można powiedzieć, że świadomość tego... Dur-Shurrikuna jest wszędzie. Nawet w tej chwili może obserwować ją i analizować jej zachowanie. Poczuła się jeszcze bardziej niezręcznie. Nagle pojawił się przed nią holograficzne menu. Gdy spojrzała na te wszystkie pyszności, zdziwiła się, jak duży jest tu wybór ziemskich dań. Chciała odmówić, ale pomyślała, że to niekulturalne pozwolić swojemu towarzyszowi jeść w samotności. Poza tym, naprawdę była głodna. Zawsze po jeździe samochodem musiała coś zjeść. Widać, ta zasada odnosiła się także do super statków. Spojrzała na Daalkliina, niepewna co ma zrobić. Potraktowała to jakie drobne wyzwanie. Była pewna, że wejście do statku, którym tu przylecieli było jednym z nich. Pewnie nie raz będę musiała udowadniać, na co mnie stać, jeśli chcę zaskarbić sobie ich sympatię Patrząc na listę kategorii, zupełnie nie wiedziała, na co powinna się zdecydować. Jest jakaś potrawa, którą chciałabym spróbować? Nie wiedziała za bardzo, jak ma sobie z tym poradzić.
- Macie tu może... pierogi? - Zwróciła się do Daalkliina. Nagle na panelu pojawiła się lista z rodzajami pierogów - Aaa... to tak to działa! - Dumna ze swojego odkrycia, wybrała te z kapustą. Oglądała dużo programów podróżniczych i zawsze były tak wychwalane europejskie pierogi. To dobry sposób, aby spróbować czegoś nowego.
- Pewnie nie macie tu zasięgu? - W końcu to przestrzeń kosmiczna, ale kto wie? Takie beznadziejne pytania pewnie staną się tu normą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1414
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Bar   Pon Sty 07, 2013 5:48 pm

-Dobrze.
Odparł krótko na stwierdzenie, że "chyba rozumie". Jeszcze dużo było przed nią do zrozumienia. Samiec siedział spokojnie, czekając aż jego rozmówczyni złoży zamówienie. Długo czekać nie musiał, aż dziewczyna połapała się jak obsługiwać hologram, co sprawiło, że ucieszył się lekko. Zazwyczaj dłużej zajmowało różnym istotom "zrozumienie" systemu działania tego hologramu. Pomijając już fakt, że Dur-Shurrikun pokazywał na ekranie to, czego dana osoba sobie zażyczyła w danej chwili. Można więc było najprostszym sposobem - wybrać swoje danie tylko z użyciem głosu.
Od momentu kiedy Lafia wybrała swój posiłek, minęło zaledwie kilka minut, a dwie drony które znajdowały się przy barze - podleciały do dwójki, trzymając w szczypcach tace z ich posiłkami, które zostały spokojnie ułożone na stole. Przy obu porcjach znajdowały się srebrne sztućce, ozdobione dziwnymi znakami, podobnymi do pisma klinowego. Isabella dostała swoje pierogi, a na talerzu Odrodzonego znalazł się duży kawałek mięsa, przypominający pierś z kurczaka... bardzo dużego kurczaka.
Samiec natychmiast chwycił za sztućce i zaczął odkrajać większe płaty mięsa, a następnie szybko je pochłaniać, niemalże połykając w całości. Podczas opróżniania zawartości talerza, zrobił sobie krótką przerwę i spojrzał na dziewczynę.
-Znajdujemy się tuż obok Waszych satelit. Jeśli będzie taka potrzeba, okręt wzmocni Twój sygnał, więc nie musisz się przejmować.
Wyjaśnił, a następnie kontynuował posiłek. Trochę mu to zajęło, jadł nie śpiesząc się - własnym tempem, którego po prostu nauczył się przez czas życia na pokładzie okrętu. Gdy w końcu ostatni kęs mięsa zniknął z jego talerza, samiec ponownie skierował swój pysk ku dziewczynie i przyglądając się jej chwilę w milczeniu, rzekł w końcu.
-Musisz mi co nieco o sobie opowiedzieć. I przy okazji sprawdzimy jak sobie radzisz w walce.
Wyjaśnił krótko. Miał już plan jak to zrobi. Cóż, Isabella musi mu pokazać, jak dobrze potrafi się bić. W końcu od tego będzie zależało, czy dziewczyna przeżyje nie jedną z przygód na które wyśle ją Dur-Shurrikun. Umiejętność przetrwania, walki - to była tutaj całkowita podstawa. W najgorszym wypadku, jeśli Isabella wypadnie słabo, to zawsze będzie się mogła co nieco nauczyć. Każdemu należało dać szansę w takiej sytuacji, zwłaszcza jak już znalazł się na pokładzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lafia

avatar

Liczba postów : 54
Data dołączenia : 19/11/2012

PisanieTemat: Re: Bar   Pon Sty 07, 2013 6:33 pm

Gdy zauważyła, że dwie maszyny niosą ich zamówienie, ucieszyła się. Po pierwsze, była naprawdę głodna. Nie tak dawno leżała przecież we własnej krwi w opuszczonej fabryce. Po drugie, te małe maszyny były takie urocze! Podziękowała za przyniesione jedzenie. Srebrne sztućce pokryte były nietypowymi znakami. Cóż, właśnie się dowiedziała, że ludzie nie są sami w kosmosie. Chociaż nie. Po ataku na Nowy York już to wiedziała. A przynajmniej musiała jakoś wyjaśnić sobie obecność tych dziwnych istot. Pierogi wyglądały naprawdę zachęcająco. Wzięła pierwszego gryza.
- To jest naprawdę dobre! - Spojrzała na jego danie. Nie chciała chyba wiedzieć, jakie wyglądało to mięso, kiedy było jeszcze żywe. Jedno jest pewne: musiało być spore. Wróciła do swojego posiłku, delektując się każdym kęsem. Gdy wyjaśnił jej sprawę zasięgu, kiwnęła tylko głową i uśmiechnęła się wdzięcznie. Właśnie wsadziła sobie do ust następnego pieroga. Skończywszy jeść, oblizała ze smakiem usta.
Propozycja opowiedzenia czegoś o sobie była oczywista. Musiał wiedzieć, kogo zaprosił na pokład statku. Zwłaszcza takiego statku. Ludzie nie lubili zazwyczaj mówić za dużo o sobie. Ona nie była wyjątkiem. Wspomnienie o walce sprawiło, że przypomniała sobie o ranach zdobytych w kawiarni. Oby Daalkliin potraktował ją łagodniej.
- Zgoda - Umilkła na moment - Ale musisz mi się zrewanżować. Pytanie za pytanie, co ty na to? - zaskoczyła ją własna śmiałość, ale nie mogła się już wycofać. Najwyżej ją zje - Ja zaczynam, od bardzo ważnej kwestii - Jej mina była śmiertelnie poważna - Jak to jest mieć ogon? - Ludzie posiadali kości ogonowe, ale w znacznym stopniu zredukowane do 3, 4 kosteczek. Taki ogon nie plątał się między nogami?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1414
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Bar   Pon Sty 07, 2013 6:49 pm

Samiec uśmiechnął się na jej słowa. Dur-Shurrikun na pewno był teraz zadowolony, słysząc, że danie smakuje. Był potężnym okrętem, jednak potrafił cieszyć się z małych rzeczy. Dziewczyna zajadała się smacznie no i ostatecznie zgodziła się na jego "propozycję". Dobrze. Jednak wykazała się również śmiałością, co spodobało się Daalkiinowi. Wolał mieć za towarzysza osobę odważną, śmiałą. Ważnym było by nie bała się pytać. Nie było głupich pytań.
-Dobrze.
Odparł spokojnym głosem. Pytanie za pytanie. Czyli bardzo szybko będą w stanie dowiedzieć się o sobie bardzo dużo. Ciekawa metoda na poznanie innej istoty, warto było to wykorzystać. Już zaczął się zastanawiać nad następnymi pytaniami, które jej zada, a wtedy ona ze swoją poważną miną zadała mu pytanie o to - jak to jest posiadać ogon. W pierwszej chwili nie wiedział co ma powiedzieć, a było to spowodowane sposobem w jaki pytanie zostało zadane. Strasznie poważnie, dziwnie się przez to poczuł. Po chwili namysłu, uśmiechnął się tylko delikatnie, a jego ogon ześlizgnął się na ziemię i powędrował ku niej. Nie siedzieli od siebie zbyt daleko, na dobrą sprawę nie dzielił ich nawet metr, tak więc Isabella mogła poczuć jak coś miękkiego i w miarę ciężko legło na jej kolanach - a był to futrzasty ogon samca, który udawał, że wcale nic nie zrobił. Spojrzał tylko na dziewczynę z uśmiechem na pysku. Cóż, nie przejmował się tym, że zaraz mogła się do jego ogona dorwać, wprost przeciwnie - bardzo by go to zadowoliło. W końcu pytanie było śmiałe, więc jego odpowiedź nie mogła być inna. A jego ogon był wytrzymały, tak więc mógł być "męczony".
-Bardzo dobrze... Przydatna kończyna, zarówno w codziennych czynnościach jak i w walce.
Wyjaśnił. Ta pokryta futrem kończyna doskonale nadawała się do walki i nie raz ogon był w takowej wykorzystywany. Bez problemu łamał nim kości przeciwników, zwłaszcza ze względu na masywną budowę całego swojego ciała oraz potężne umięśnienie - w tym zaliczając ogon, kończyna była idealnym, śmiercionośnym łańcuchem, batem i nie tylko. A doliczając do tego wytrzymałą, grubą skórę samca - ciężko go było zranić, tak więc nie musiał martwić się o ewentualne rany poniesione w wyniku ataku. Cóż... Przyszła więc chyba pora na jego pytanie. Tak więc kiedy jego ogon spokojnie wylegiwał się na kolanach Isabelli, Daalkiin wziął głęboki wdech i zastanowił się przez chwilę.
-Masz bardzo nietypowy oręż. Ostrze rozkładane na drzewcu. Dlaczego akurat taka broń?
Zapytał. Skąd wiedział? Cóż, znajdowali się na pokładzie pradawnego Tytana, super-potężnego okrętu wojennego. Dlatego wiedział. Jinkusu już na ziemi dokonał skanu jej uzbrojenia i wyjaśnił, iż dziewczyna posiada nietypową broń białą w której zamknięta jest energia. Stąd też jego pytanie. Miała do czynienia z istotami obdarzonymi przeróżnymi mocami? Po za oczywiście Daalkiinem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lafia

avatar

Liczba postów : 54
Data dołączenia : 19/11/2012

PisanieTemat: Re: Bar   Pon Sty 07, 2013 7:18 pm

Szybko zgodził się na jej propozycję. Ucieszyła się, że będą mieli okazję bliżej się poznać. Odrodzony... można powiedzieć, fascynował ją. Nie tylko dlatego, że nie był człowiekiem, ale przez odpowiedź na zadanie przez nią pytanie jeszcze w fabryce. Starała się zrozumieć jego motywy. Dlaczego wybrał takie życie?
Spojrzała zaskoczona na ogon leżący na jej kolanach. Uśmiechnęła się i dotknęła go. Był zaskakująco miękki. Chwyciła go przy końcu i zaczęła przekładać z jednej strony na drugą. Daalkliin wydawał się rozbawiony. Wyszczerzyła się do niego w odpowiedzi. Ogon rzeczywiście wydawał się silny, zawsze można podciąć komuś nogi, albo po prostu udusić. Wzdrygnęła się na tę myśl. Chyba nie chciałaby, aby Odrodzonemu przyszło kiedyś do głowy zademonstrować jej chwyty w walce wykorzystując ją jako manekina. Zastanowiła się, jakie pytanie on wybierze. Gdy zapytał o jej oręż, na początku zdziwiła się. Kosa w formie złożonej wyglądała jak zwykły patyk. Zaraz przypomniała sobie gdzie tak właściwie się znajduje. Pomyśl, Is, super statek, pamiętasz? Na pewno wiedzą, jak jest uzbrojona.
- No cóż... - zastanowiła się - Można powiedzieć, że ona mnie wybrała - może jej broń miała czasem swoje humorki, ale dała się opanować - Mój były nauczyciel powiedział mi kiedyś, że muszę być jej godna - wyjaśniła - Poza tym, mam dobre pole manewru przy broni z długim drzewcem. Mogę użyć jej jako tyczki, trzymać wrogów na dystans itd. Wielofunkcyjna. Zmienna. Podoba mi się to. - uśmiechnęła się. Lubiła swoją broń. Była uparta, ale skuteczna. Przynajmniej do tej pory.
- Kim jesteś? - zadała swoje pytanie - Znaczy się... do jakiej rasy należysz? - Nie wiedziała za wiele o obcych. Um... W sumie to nic nie wiedziała. Czy jest ich więcej? Gdzie żyją? To wszystko było strasznie ciekawe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1414
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Bar   Pon Sty 07, 2013 7:37 pm

Ogon samca spokojnie wylegiwał się na jej kolanach, pozwalając się do woli głaskać. Tymczasem jego właściciel wysłuchał jej odpowiedzi, wyciągając odpowiednie wnioski. Zapewne crathygtańska lanca przypadnie jej do gustu. Następnym pytaniem które padło z jej strony, było pytanie o to kim jest, a dokładniej - jaką rasę reprezentuje. Cóż, uderzyła lekko w czuły punkt. Może nie do końca w czuły, gdyż Daalkiin dobrze się czuł takim jakim był, wiedząc o sobie to co wiedział.
-Oficjalnie, Dur-Shurrikun przyjął mnie do rasy jego twórców - Crathygtan. To wielki honor móc nazwać się Crathygtaninem.
Wyjaśnił. Cóż, było to mniej więcej jak ludzka adopcja, tylko w tym wypadku zyskał rasę, a nie koniecznie nazwisko. Samiec wziął głęboki wdech, a końcówka jego ogona oplotła się dookoła dłoni dziewczyny.
-Jinkusu znalazł mnie w przestrzeni, zamkniętego w sarkofagu. Nie udało mu się ustalić nic na temat mojej rasy czy pochodzenia. Przygarnął mnie więc, zaczął uczyć i szkolić. Nie pamiętam co było wcześniej... Jedynie moment kiedy po raz pierwszy obudziłem się na pokładzie tego okrętu... Jakby... Urodziłem. Ten okręt jest moim domem, przyjacielem oraz opiekunem.
Wyjaśnił spokojnie, a jego głos przepełniała duma. Nie było mu przykro z powodu, że nie wie do końca "kim jest". Dlaczego? Bo wiedział. Był Crathygtaninem, członkiem załogi tego okrętu. Tu się wychował, tu był jego dom i tutaj należał. To życie było dla niego w zupełności normalne.
Samiec ponownie przekrzywił swój łeb na bok i przyjrzał się dziewczynie z uwagą.
-Dlaczego poszłaś za mną?
Zapytał, ciekaw tej odpowiedzi. I to było ostatnie pytanie które zamierzał jej zadać, gdyż planował dalej coś innego. Ona z nim tylko rozmawiała, a on poddawał jej charakter dokładnej analizie, starając się ją rozgryźć, domyślić co mu wolno, a czego nie wolno, jak dziewczyna zareaguje na różne sytuacje - co ją zdenerwuje, a co zadowoli. Taka tam wnikliwa analiza przyszłej towarzyszki. Po za tym, wszystko dążyło w dobrym kierunku, wyraźnie obie strony chciały zbudować silną, mocną więź - tak więc czemu nie? Isabella na prawdę wydawała się interesującą osobą, osobą która go nie zawiedzie i która napełni jego życie w dalszym stopniu. W pewnym stopniu zaczynało go fascynować, że miał okazję poznać kogoś takiego jak ona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lafia

avatar

Liczba postów : 54
Data dołączenia : 19/11/2012

PisanieTemat: Re: Bar   Wto Sty 08, 2013 6:06 pm

Crathygtan. To słowo było chyba najtrudniejsze ze wszystkich, które poznała do tej pory. Kiedy odpowiadał na jej pytanie, jego ogon okręcił się wokół jej dłoni. Uśmiechnęła się i ponownie pogłaskała go. Brzmi smutnie, nie pamiętając nic ze swojej przeszłości. Nie wiedziała, że to pytanie może być tak osobiste. Zawstydziła się, że poniekąd zmusiła go do takich wyznań. Ale gdy wspominał o Dur-Shurrikunie, jego głos przepełniania duma. Musi tu być naprawdę szczęśliwy. Przekrzywił swój łeb i na nią spojrzał. Dalej uważała to za zabawne, ale tym razem nie roześmiała się. Można powiedzieć, że już się przyzwyczaiła, chociaż nie widziała tego więcej niż dwa razy.
- Hę? - powiedziała zaskoczona, słysząc jego pytanie. Dlaczego tak właściwie to zrobiła? Mógł być kimkolwiek, jakimś handlarzem narkotyków, albo żywym towarem, kto wie? Nie wiedziała o nim nic, nawet tego, jak on tak właściwie wygląda - Chyba... Uratowałeś mnie. Nikt nigdy nie zrobił dla mnie czegoś takiego. Nie mogłeś być złą osobą, a wydawało mi się, że jesteś... - urwała. Jakiego słowa chciała użyć? Tajemniczy? - ... skonfundowany. - to słowo nie do końca oddawało wrażenie, jakie na niej wywarł, ale było mu chyba najbliższe - Poza tym zaskoczyła mnie twoja propozycja. - Zazwyczaj ludzie nie chcieli nawiązywać z nią bliższych kontaktów. I zazwyczaj była to jej wina.
- A właśnie. Dlaczego ty chciałeś, żebym z tobą poszła? - Skoro on już wiedział, ona też chciała znać jego powody. Może teraz zaśmieję się jak gangster i wyrzuci ją przez śluzę statku?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1414
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Bar   Wto Sty 08, 2013 6:38 pm

-Skonfudo...?
Powtórzył po niej. Ach te ludzkie zabawy ze słówkami. Ich język sam w sobie nie był już łatwy, a tu jeszcze coś takiego. Na jego pytanie jednak odpowiedziała. Więc mieli do siebie wzajemnie podobne podejście. Oboje wydali się sobie "dobrymi" istotami. No i dorzuciła do tego zaskoczenie jego propozycją. Ogon samca uwolnił jej dłoń i powoli wycofał się na ziemię, a następnie wrócił do swego właściciela. Sam właściciel natomiast, siedział dalej spokojnie, zastanawiając się nad pytaniem które zostało mu zadane. Cóż, miał ku temu swoje powody, trochę podobne do powodów Isabelli - jednak znalazły się i te bardziej prywatne. Ostatecznie, Odrodzony wziął głęboki wdech i rzekł.
-Aaa... Nie powiem.
Odparł po chwili namysłu, a na jego pysku ponownie zagościł lekki uśmiech. W końcu czemu by się z nią nie podroczyć? Tak lekko? Zawsze mogła pomyśleć, jak wydobyć z niego te informacje. Może przyjdzie jej do głowy coś ciekawego. Tymczasem pozostawały jeszcze inne sprawy, po za ich najprostszą rozmową, jak chociażby sprawdzenie jej umiejętności. Mógł na to jednak znaleźć kilka sposobów, a nie tylko o walkę chodziło.
-Co potrafisz? Po za walką?
Zapytał spokojnie, chodź szczerze to nawet do tego ostatniego nie był specjalnie przekonany. Isabella może i posiadała broń, jednak nie wydawała się być osobą która trudziła się sztuką walki, wojny, przetrwania. Szybciej nazwałby ją osobą która potrafi obronić w pewnym stopniu samą siebie. Z jego doświadczeniem niektóre rzeczy po prostu były widoczne na pierwszy rzut oka, chodź mógł się mylić. Po za tym, jego rozmówczyni mogła mieć również inne umiejętności, mniej lub bardziej przydatne - dla których byłby w stanie znaleźć jakieś zastosowanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lafia

avatar

Liczba postów : 54
Data dołączenia : 19/11/2012

PisanieTemat: Re: Bar   Wto Sty 08, 2013 7:29 pm

Zaśmiała się przy jego próbie powtórzenia słowa, którego przed chwilą użyła. Chyba nie powinna używać takich trudnych słów. Ale czytając tyle książek, trudne słowa nie były dla niej już wcale trudne. Przez gardło przechodziły jej tak naturalnie, jak język potoczny. Nie zadała sobie tego trudu, aby wyjaśnić znaczenie tego słowa. Może to i lepiej, że nie wiedział. Chociaż może po prostu nie potrafił go wymówić. Nieważne. Gdy usłyszała odpowiedź na swoje pytanie, spojrzała na niego wzrokiem nieznoszącym sprzeciwu. O nie! Tak nie będzie! Zasady są zasadami. Ona powiedziała swoje, to teraz jego kolej. Zadał jej kolejne pytanie. Hmmm... Co ona takiego potrafiła? Alchemia. Tak, to było jedno z tych nielicznych rzeczy, które nawet jej wychodziły. Chociaż znała przepisy na tylko dwie miksturki, uwielbiała je robić. Wychodziły jej zawsze, niepowodzenie nie było w ogóle brane pod uwagę. Potrafiła grać nieco na gitarze, ale raczej nie o takie umiejętności chodziło Odrodzonemu. Była dosyć zwinna i wytrzymała, miała całkiem niezły refleks. Ale nie powiedziała tego wszystkiego na głos. O nie. Założyła nogę na nogę, skrzyżowała ręce i spojrzała na niego niby znudzona.
- Aaa... Nie powiem - I uśmiechnęła się znacząco. On nic nie powie, ona też nie. Tym bardziej, że naprawdę chciała poznać odpowiedź na swoje pytanie. Nie ma tak dobrze. Dlaczego tak właściwie to zrobił? Na świecie są miliony ludzi, a on zaproponował to akurat jej. Może po prostu była pierwszą osobą jaka się napatoczyła? Kto wie. Musiała to z niego wyciągnąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1414
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Bar   Wto Sty 08, 2013 7:57 pm

Samiec przyglądał się jej zachowaniu z lekkim rozbawieniem. Na prawdę, stwierdziła, że dziecinne, ludzkie sztuczki będą miały na niego jakikolwiek wpływ? Odrodzony powoli oparł swe dłonie na stole, słysząc jej odpowiedź, a następnie uniósł swe wargi do góry, ukazując rząd ostrych, białych, wielkich kłów - kłów mięsożercy. Od tak, skoro ona próbuje wpływać na niego... Ludzkim... Fochem? To on wykorzysta w tym wypadku swoje naturalne uwarunkowania w postaci kłów. Wyszczerzone w uśmiechu kły były idealnie zadbane, białe niczym śnieg. Samiec przyglądał się przez chwilę dziewczynie by potem rzec.
-Chyba zrobiłem się głodny...
Rzucił krótko i gwałtownie wstał, podchodząc do krzesła na którym siedziała Isabella i kucając przy niej - z prawej strony dziewczyny. Samiec spojrzał na nią z dołu i oparł swe dłonie, zakończone czarnymi, ostrymi pazurami - tuż na oparciu jej krzesła. Spojrzał na nią z dołu, ponownie wyszczerzając - tym razem delikatnie - kły w przyjacielskim uśmiechu i kładąc uszy płasko na swym łbie, który dodatkowo przekrzywił delikatnie na bok. Może w tym momencie nie przypominał wyszkolonego żołnierza, lecz bardziej "małe" zwierzątko, jednak w żadnym wypadku mu to nie przeszkadzało. W końcu skoro postanowili się chwilę powygłupiać, to czemu nie? On i tak dostanie informacje które chciał, a swoją odpowiedź zdradzi gdy dziewczyna na to "zasłuży". Czyli sprawi, by chciał jej powiedzieć, a jak na razie nie czuł takiej potrzeby. A przynajmniej jeszcze nie. Ogon samca przejechał po ziemi, oczywiście nie brudząc się, gdyż na pokładzie było bardzo czysto - o czym zapewne jego rozmówczyni będzie miała okazję niedługo się przekonać.
Odrodzony wydobył z siebie cichy, przyjemny, gardłowy warkot, wlepiając swe ślepia w oczy Isabelli i zamierając w bezruchu. Przyglądał się jej tak, jak pozostał, po prostu ciekaw co ona teraz z tym zrobi. Od tak, po prostu. Nie można było - a wręcz nie należało żyć tylko i wyłącznie służbą. Między zadaniami - w czasie wolnym - był sobą. Dur-Shurrikun całkowicie to popierał, zgadzał się z tym i nie zabraniał swemu podopiecznemu niczego. W końcu tak czy inaczej - Daalkiin był młody, uczył się, miał w sobie dużo energii którą zawsze musiał jakoś wykorzystywać w ten czy inny sposób. Zadania zazwyczaj były dość niebezpieczne, tak więc warto było się do czasu do czasu odstresować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lafia

avatar

Liczba postów : 54
Data dołączenia : 19/11/2012

PisanieTemat: Re: Bar   Czw Sty 24, 2013 8:11 pm

Uśmiechnął się, pokazując jej swoje śnieżnobiałe kły. Dobra, tu ma przewagę. I może jeszcze w paru innych sprawach, jak np. są w kosmosie na jego statku, jest przedstawicielem innej rasy... Taa... Zdecydowanie stała na przegranej pozycji, ale musiała wymusić jakoś na nim odpowiedź. Po prostu musiała. Zbyt ją to ciekawiło, żeby teraz odpuścić. Nie potrafiła zrozumieć powodu jego działań. Po chusteczkę zabierał ją ze sobą? Potrafiła znaleźć w tym korzyści dla siebie, mogła się wiele nauczyć, ale on? Chyba że rozkroi ją i przeprowadzi sekcję zwłok. To nawet mogłoby być logiczne. O czym ja myślę?! Gdy Odrodzony rzucił, że zrobił się głodny, spojrzała na niego sceptycznie. Wiedziała, że to żart, ale równocześnie pomyślała, czy po takim posiłku ktokolwiek mógłby poczuć się nienajedzony. Wstał gwałtownie i wzdrygnęła się, a jej dłoń odruchowo poszła w kierunku ostrza. Zbeształa się za to myślach, szybko uspokajając się. Wiodła za nim wzrokiem, kiedy podszedł do jej krzesła i kucnął przy nim. Co on kombinuje? Ale on tylko siedział i patrzył na nią, szczerząc kły w przyjaznym uśmiechu. Zaśmiała się, patrząc na jego niewinny wygląd. Skulił uszy, przekrzywił głowę i zamruczał przyjemnie, gapiąc się jej głęboko w oczy. Nie mogła się nie uśmiechnąć, próbując ciągle zataić przed nim ten uśmiech, ciągle udając obrażoną. Nie za bardzo jej wychodziło. Jak mogła wyciągnąć od niego pożądaną informację? Hmm... W tym momencie rzeczywiście przypominał małego zwierzaczka, a co się robi ze zwierzaczkami? Lafia podniosła delikatnie rękę i pogłaskała Daalkliina, po czym szybko ją cofnęła.
- A teraz proszę o odpowiedź - powiedziała wesoło - Bo nigdy więcej cię nie pogłaszczę - zagroziła. W sumie to nie wiedziała, czy Odrodzony lubi być głaskany, ale musiała zaryzykować. Zawsze może odgryźć jej rękę. Czy coś. Po chwili zauważyła, jak czysto tu jest. Nigdzie nie widziała choćby namiastki kurzu, choćby kłaczka. Ze wstydem spojrzała na swoje buty. Oby nie były bardzo ubłocone. Skupiwszy się przez chwilę odkryła, że bądź co bądź zachowuje się bardzo niedojrzale. Jakby cała ta sytuacja była jedną wielką zabawą. Szczerze powiedziawszy, bała się, że Odrodzony uzna ją za dziecinną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1414
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Bar   Pią Sty 25, 2013 1:28 pm

Samiec przyglądał się tak dziewczynie w ciszy, aż ta w pewnym momencie uniosła dłoń do góry i położyła ją na jego głowie. Przez chwilę przeszła jego umysł myśl, co Isabella chce zrobić. Zaraz jednak się przekonał, że chciała go po prostu trochę pogłaskać, jak to ludzie mają w zwyczaju robić ze swoimi zwierzątkami domowymi. Odrodzony przyglądał się jej dalej spokojnie, starając sobie nic z tego nie robić, chodź tak na prawdę głaskanie go, bardzo mu odpowiadało. Zawsze jakaś możliwość relaksu, coś nowego, innego. Wtedy jednak dziewczyna poprosiła o odpowiedź, cofając swą dłoń. Daalkiin postawił uszy wysoko i spojrzał na nią z wyraźnym zaciekawieniem, rysującym się na jego pysku. Prośba była na miejscu, jednak ta próba postraszenia go, już nie... W połączeniu z prośbą, dużo nie dawało. O tym Lafia mogła przekonać się natychmiast.
-W takim wypadku się nie dowiesz. Po prostu zrozumiesz w swoim czasie. A jak nie... pozostaje opcja, że przekonasz mnie w sposób inny niż szantaż.
Odparł nadał się uśmiechając, jednak tym razem schował już swoje kły. W tym czasie drzwi baru otworzyły się, a do środka wleciał dron z otwartą na górze pokrywą i pustym miejscem w środku. Maszyna przeleciała przez całe pomieszczenie i zatrzymała się tuż obok Daalkiina i Lafii. Samiec nawet nie odwrócił się w stronę drodna.
-Musisz oddać wszelką broń którą przy sobie masz.
Wyjaśnił spokojnie, nie podnosząc się. Dla niego było to oczywiste. A Dur-Shurrikun nie lubił mieć na pokładzie uzbrojonych istot z po za personelu jednostki. Niezależnie od tego czy poziom zagrożenia jakie mogli stwarzać był ogromny czy bliski zeru. Niejednokrotnie ambasadorzy reprezentujące inne cywilizacje galaktyczne - byli odprawiani z kwitkiem w momencie w którym odmawiali rozbrojenia się. Odrodzony nie zawsze to rozumiał. Nie to, że Jinkusu odbierał broń, lecz to, że często odmawiano jej złożenia. W końcu - na co komu broń kiedy i tak nie ma się szans przeżycia? Okręt niejednokrotnie przechodził abordaż. Kończyło się to śmiercią wszystkich atakujących, a ich broń była po prostu bezużyteczna, gdyż nie byli w stanie jej wykorzystywać.
Daalkiin dalej już tylko obserwował swoją nową znajomą w pełnej ciszy, czekając aż ta odda swoje uzbrojenie, by mogli przejść dalej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lafia

avatar

Liczba postów : 54
Data dołączenia : 19/11/2012

PisanieTemat: Re: Bar   Sob Sty 26, 2013 7:03 pm

Odmowa odrodzonego nieco ją zirytowała. Przecież to nie było takie trudne pytanie, prawda? Nie prosiła go o zdradzenie jakiejś wielkiej tajemnicy. Mógł odpowiedzieć coś w stylu: "Bo wyglądasz miło", albo "Jesteś pierwszym człowiekiem na którego się natknąłem". I takiej odpowiedzi w sumie się spodziewała. Myślała i myślała, ale nie potrafiła wymyślić żadnych sensownych powodów. Cóż, zawsze istnieje opcja, że jednak jest dilerem organów. Ilość niezdrowych jednak rzeczy spożywanych na co dzień dyskwalifikuje ją z miana dobrego dawcy. Poza tym, ona nie uznała tego za szantaż w dosłownym znaczeniu tego słowa. Raczej... brakiem innych możliwości. Nie traktowała tego za poważnie, a sądząc po tym, że Daalkliin ciągle się uśmiechał, on raczej też nie. Kiedyś się dowie. Raczej sama z siebie nie zrozumie jego powodów. A przynajmniej tak uważała. Nie miała siebie za osobę zbyt inteligentną, co było w jej przypadku znaczną hiperbolizacją. Uniosła głowę i zobaczyła małego robota śmigającego przez całe pomieszczenie. Na początku nie wiedziała po co tu przybył, ale kiedy Odrodzony jej wyjaśnił, nie spodobało jej się to. Wizja oddania broni na obcym statku nie była przyjemna. Tym bardziej, że wcale się nie znają. Z jednej strony rozumiała to, była w końcu obca. Ale oni byli dla niej tak samo obcy. Nie miała jednak wyboru, podejrzewała, że nawet uzbrojona nie miałaby w razie czego jakichkolwiek szans, ale to zawsze miłe uczucie, gdy można poczuć ciężar broni w ręku w razie niebezpieczeństwa. Wstała z krzesła i wyjęła sztylet. Ostrożnie położyła go na maszynie. Potem wyjęła kosę. Kładąc ją na robocie, przytrzymała ją odrobinę dłużej niż było to konieczne, zanim w końcu ją odłożyła. Nigdy nie zostawała się ze swoją bronią. Czuła się bezbronna. Wzięła głęboki oddech, po czym spojrzała na odrodzonego.
- Gotowa - oznajmiła. Nie pomyślała nawet o miksturkach, w końcu to nie broń. Była ciekawa, gdzie udadzą się teraz. Była pewna, że taki statek musi skrywać w sobie pełno niesamowitych miejsc. Jedno już poznała. Bar z nieskończoną liczbą dań można do nich zaliczyć. I oczywiście hangar.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1414
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Bar   Sob Sty 26, 2013 7:48 pm

Drona zamknęła pokrywę gdzie została schowana broń, a następnie odwróciła się i odleciała. Daalkiin obserwował tylko z dołu Lafię, bo wstać gdy ta powiedziała, że jest gotowa. Samiec był o pół metra wyższy od dziewczyny. Dla niego to było normalne, jednak nie wiedział jak ona się do tego odnosiła. Z resztą to nie było teraz ważne. Samiec spojrzał na swą towarzyszkę, a następnie owinął swój ogon dookoła jej prawej dłoni, odwrócił się i ruszył w miarę szybkim krokiem w stronę wyjścia.
-Choć!
Rzucił pośpiesznie, idąc w kierunku drzwi. A jego ogon tymczasem trzymał jej dłoń, samiec wyraźnie ją prowadził, lecz nie ciągnął. Szedł szybko jednak nie wymuszał na niej biegu. Tak oto opuścili Bar i udali się do innego miejsca, przemierzając korytarze Tytana. [zt oboje]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shy

avatar

Liczba postów : 38
Data dołączenia : 15/03/2013

PisanieTemat: Re: Bar   Sro Kwi 24, 2013 7:08 pm

Shy weszła do baru spokojnie. Zajęła miejsce przy stole, obok siedącego już tam Acrotha. Położyła dłonie na blacie i wpatrzyła w nie swój wzrok. Wyglądały tak delikatnie, w przeciwieństwie do mocnych i wielkich łap smoka. Cóż ona mogła przeciw niemu? Gdyby nie Dur zapwne byłaby już martwa.
- Co można tutaj zjeść? - zapytała spokojnie. Po chwili podniosła wzrok i spojrzała w jego oczy niczym płynne złoto. Nie odczuwała nic, choć pewnie powinna być zła lub uspokojona. Nie czuła jednak nic - dla niej smok był obojętny. Mógł teraz wskoczyć na stół i zacząć tańczyć hula, a ona nadal patrzyłaby na niego spokojnie. Nie była to chłodna ani odpychając obojętność. Była po prostu... Obojętna. Chciałą zostać na pokładzie statku bo była go ciekawa, a także dlatego, że Dur-Shurrikun ocalił jej życie i chciała mu się jakoś odwdzięczyć. Nie miało to nic wspólnego z Acrothem.
- Masz być moim opiekunem. Masz jakieś konkretne plany w związku ze mną? - zapytała spokojnie. Mówiła rzeczowo i beznamiętnie. Dlaczego? Cóż, w głębi duszy musiała przyznać, że liczyłą na ukaranie smoczastego za jego zachowanie. Pomimo tego, że twierdziła że nic się nie stało i że może wstać, nadal uważała, że zasłużył na jakąś karę. Wtedy jednak wzróciła uwagę na fakt, że migoczący punkt na jednej ze ścian się poruszył. Zmarszczyła brwi i przyjrzałą mu się dokłądniej. Po chwili wstałą i zaczęłą iść w kierunku ściany. Jej oczy stawały się coraz szersze i szersze, kiedy powoli docierała do niej świadomość na co właśnie patrzy. Zatrzymała się tuż przy ścianie, która okazała się ogromną szybą i położyła na niej dłonie. Po drugiej stronie, upstrzony miriadami gwiazd, mgławic, galaktyk... Był WSZECHŚWIAT. Wpatrywała się w niego, z przedziwnym, lodowym uczuciem w sercu. Puls jej przyśpieszył. Nie mogła uwierzyć, że to była prawda. On był taki piękny! Wpatrywała się w jego cudowność z otwartymi ustami, nie zwracając teraz najmniejszej uwagi na smoka ani nic dookoła. Pośród tego całego ogromu, niczym piłka, zawieszona była Ziemia. Tak mała, jakby dziewczyna mogła przejść ją dookoła w parę minut. Nigdy w swoim życiu Shy nie widziała tak pięknego widoku. W jej oczach mimowolnie zaszkliły się łzy wzruszenia, których nawet nie próbowała ocierać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1414
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Bar   Sro Kwi 24, 2013 7:54 pm

Poruszanie się po okręcie w kierunku innym, niż wybierał on dla "zwiedzającego" było niemożliwe, gdyż okręt w większości przypadków pokazywał strzałki oraz blokował inną drogę - na przykład drzwi które mogły się otworzyć, nie otwierały się.
Shy dotarła do baru, usiadła przy jednym ze stolików... I najwyraźniej wyobraziła sobie, że jej złotołuski znajomy się tutaj znajdował, gdyż nikogo nie było w pomieszczeniu - po za nią i dwoma dronami przy barze. Przy stoliku przy którym siedziała, wyświetlała się holograficzna projekcja - menu z listą dań, posegregowanych według kategorii na kraj, rodzaj dania i tak dalej.
Dziewczyna zapatrzyła się w przestrzeń kosmiczną, aż w pewnym momencie - tuż przed "szybą" pojawił się ogromny statek kosmiczny, który zatrzymał się na wysokości Shy i odwrócił w jej stronę. Nie dało się dostrzec jakoby ktoś pilotował tą siedemdziesięciu metrową maszyną, natomiast sam pojazd wydawał się obserwować ją, gdyż zatrzymał się, skierował przodem w jej stronę i zamarł na chwilę w bezruchu, jakoby rzeczywiście - przez te kilka sekund - przyglądał się jej. Potem gwałtownie zawrócił, odwracając się do niej tyłem i znikając nagle - prawdopodobnie uruchamiając kamuflaż i odlatując w nieznane.
Tymczasem obok Shy ponownie pojawił się hologram-avatar okrętu.
-Wybierz z holograficznego menu danie które Tobie przygotować. Jeśli wiesz już co mam Tobie podać, po prostu powiedz.
Wyjaśnił, zamierając znów w bezruchu ze wzrokiem wlepionym w dziewczynę. Teraz tylko mogło pojawić się pytanie - gdzie był Acroth, skoro nie było go tutaj? Otóż tą informację, mogła pozyskać od okrętu osobiście, po prostu pytając o miejsce w którym znajdował się jej znajomy. Dur-Shurrikun dostrzegał w ich relacjach dość silny problem, gdyż oboje wzajemnie pokarali siebie za pojedynczy błąd. Tak nie powinno się było postępować, gdyż łatwo niszczyło się relacje - na które często pracowało się długimi godzinami - jeśli nie latami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shy

avatar

Liczba postów : 38
Data dołączenia : 15/03/2013

PisanieTemat: Re: Bar   Sro Kwi 24, 2013 9:15 pm

Shy odwróciła się, rozproszona przez odpowiedź i otarła łzy. Pokiwała głową i usiadła przy stoliku. Przejrzałą pobierznie menu, zastanawiając się, skąd wzięły się w nim tak egzotyczne nazwy. Po jakimś czasie trafiła na parę bardziej jej znanych dań. Zamówiła krwisty befsztyk, makaron z jakimś sosem, oraz drinka którego nazwę ledwo mogłą odczytać. Zazwyczaj nie piła, ale teraz czuła, że tego potrzebuje na ukojenie nerwów.
Acroth. Nie ogarniała tego smoka. Raz przyjacielski, ale jak tylko powiedziałą coś co nawet przez przypadek uraziło jego przyjaciela, rzucił się na nią z pazurami. Honorna bestia, ot co. Złapała się na tym, że zastanawia się czy w jej obronie też podobnie by stanął. Zganiła jednak samą siebie. Przecież nie była dla niego nikim ważnym, dlaczego więc miałby to robić? Kiedy danie zostało jej podane, zajęła się jedzeniem, odrywając od mięsa duże płaty. Potem zjadłą makaron a na końcu powoli wypiła drinka, delektując się płynem. W końcu odetchnęłą i odezwała się.
- Dur-Shurrikunie, pokażesz mi gdzie jest Acroth? - zapytała. Był jej opiekunem a przy tym jedyną znaną jej istotą na tym statku, jeśli nie liczyć jego samego. Do kogo innego miałaby pójść? No i naprawdę nie przekreśliła go. Ciągnęło ją do niego, w nieznany jej sposób. Chciałą poczuć jego gładkie łuski pod palcami, przytulić się do ciepłej piersi i zostać otoczona płaszczem skrzydeł. Czuła się przy nim bezpiecznie, a to było dla niej zupełnie nowe doznanie. Nie była pewna, czy przypadkiem się go nie obawia, ale chciałą sprawdzić co to jest za uczucie, co za nim stoi i dokąd ją ono zaprowadzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1414
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Bar   Czw Kwi 25, 2013 10:51 am

-Ćwiczy na obszarze treningowym.
Odparł krótko hologram, znikając zaraz potem. Po tym, jak dziewczyna skończyła swój posiłek, jeden z dronów podleciał do stolika i zabrał od niej tacę, a tymczasem drzwi wejściowe do baru rozchyliły się, a za nimi dało się ujrzeć kolejną strzałkę - która tym razem miała zaprowadzić dziewczynę do miejsca w którym znajdował się Acroth. Zapowiadała się dość długa wędrówka, gdyż obszar treningowy znajdował się - najkrótszą trasą - dwa kilometry od tego miejsca. Czego się jednak spodziewać, skoro okręt miał dwadzieścia kilometrów długości... Pomijający przy tym wysokość oraz szerokość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1414
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Bar   Sob Maj 03, 2014 11:27 pm

Widać, nie tylko dla niego to było przyjemne. Samiec dostrzegł jej wyraźne zadowolenie, wynikające z tego, że dostarczyła mu trochę przyjemności. Z resztą, Daalkiin potrafił docenić takie zastosowanie jej mocy. Podniesienie morale, wyciszenie, rozluźnienie. Samiec miał świadomość tego, że jego nowa znajoma będzie miała okazję osiągnąć tutaj na prawdę wiele.
-Każdy może nauczyć się czegoś więcej. Później znajdziemy tobie jakiegoś dobrego nauczyciela.
Odparł krótko, by zaraz po jej następnych słowach - postawić uszy pionowo - ze zdziwieniem rysującym się na jego pysku. A dotyczyło to jej komentarza o zapomnieniu, że można być głodnym. Czy to nie była lekka przesada? Zapomnieć, że jest się głodnym? Niemniej jednak nie czekając dużo dłużej, po tym jak wspomniała o odstresowaniu - czarnofutry kiwnął łbem w stronę drzwi, które otworzyły się, a sam ruszył przed siebie - prowadząc ją za sobą, niemniej jednak tym razem obeszło się bez ogonów - wszakże nie był to Nodin. Idąc korytarzami, Daalkiin w dalszym ciągu słuchał swej rozmówczyni.
-Pruzah... Dobrze było by znać tych z którymi przyjdzie tobie pracować, żyć? Tych, których przyjdzie leczyć?
Odpowiedział na jej słowa, nie chcąc dodawać nic dalej. Niemniej jednak nie pokazał po sobie zdziwienia, które pojawiło się w momencie gdy samica wspomniała o byciu, a raczej nie byciu - nikim szczególnym. Cóż, na to również potrafił znaleźć odpowiedź.
-Czasami pojawiają się tutaj legendy, a czasami przychodzą tacy którzy dopiero swą legendę kreują.
Dodał jako komentarz by nieco zbudować jej wiarę w siebie. Czarnofutry prowadził ją dalej korytarzami, aż w końcu trafili przed podwójne drzwi, które rozsunęły się na boki i wsunęły w ściany. Oczom Raeny ukazała się ogromna sala, bar - na środku znajdowało się stoisko dla "barmana" w kształcie koła, obsługiwane przez małe drony - przy stoisku można było oczywiście usiąść. Tymczasem najwięcej stołów i wygodnych siedzeń znajdowało się przy ścianach, wyglądających zupełnie niczym szklane szyby - który pokazywały przestrzeń kosmiczną znajdującą się po drugiej stronie okrętu. Biorąc jednak pod uwagę jej pokój, łatwo mogła domyślić się - iż były to jedynie hologramy. Niemniej jednak widok mógł być zapierający - pomimo faktu, iż aktualnie okrętu dryfował gdzie w przestrzeni, więc dookoła było widać jedynie miliardy - jeśli nie więcej - gwiazd, na czarnym tle.
Daalkiin wyraźnie nie zamierzał długo czekać, gdyż zaraz po otwarciu się drzwi - wszedł do środka. Od razu ruszył na drugą stronę pomieszczenia, a już spod drzwi dało się zobaczyć, że nie byli tu sami. Choć sala mogła spokojnie pomieścić kilkaset osób, aktualnie znajdowały się tutaj łącznie cztery. Raena, Daalkiin i... dwie gadowate, łuskowate istoty. Dwa półsmoki siedział przy jednym ze stołów, pożywiając się. Kim byli? Już z "daleka" Raena mogła rozpoznać jednego z nich, gdyż na Densorinie był bardziej znany niż Daalkiin i przynajmniej na tyle dobrze co Nodin - co najwyżej ciesząc się mniejszą renomą. Gad ten miał złoty kolor łusek, majestatyczne skrzydła które aktualnie były złożone i przyciśnięte do ciała, mierzył podobnie jak Daalkiin - dwa metry i dwadzieścia centymetrów, był podobnie do niego - dobrze zbudowany i umięśniony, jedynie łuski przykrywały mięśnie przez co nie były tak widoczne - ale smok wydawał się przez to bardziej... wielki. Kolce pokrywające łeb, złote ślepia, złote pazury - tylko strój, identyczny jak miał Daalkiin, spodnie od munduru bojowego (WYGLĄD). Pierwszą z istot siedzących przy stole był nikt inny, jak sam młody następca tronu Densorinu - Książę, złotołuski Acroth. Słynął z ogromnej woli, wielokrotnie biorąc udział w turniejach i na prawdę rzadko przegrywając - a to dzięki swej wytrwałości psychicznej, gdzie nawet najpotężniejsze rany nie pozwalały wykluczyć go z dalszej rozgrywki. Złotołuski był świetnym wojownikiem, który posługiwał się magią złocistego ognia, manipulując potężnym żywiołem smoczej krwi. Z charakteru? Lud go kochał i uwielbiał, Książę był bowiem miły, przyjacielski i bardzo oddany swemu ludowi, niezależnie od tego kto - jaką rasę reprezentował. Każdy mógł liczyć na to, że zostanie wysłuchany, każdy mógł czuć się przy nim bezpiecznie - nie tylko niczym przy władcy - ale niczym przy opiekunie. Niemniej jednak smok ten był młody i często odzywało się to w jego charakterze, czasami bywał impulsywny czy po prostu czuł się nieśmiertelny.
Na przeciwko złotołuskiego - siedział drugi smok, niższy od niego o jakieś pięć centymetrów. Szary kolor łusek, białe włosy porastające głowę oraz kark, ten sam ubiór jak w przypadku Daalkiina i Acrotha - ten osobnik tutaj nie był specjalnie znany, choć często zdarzało się go spotykać przy złotołuskim. Był dość szczupły, naturalnej budowy - niemniej jednak jego cechą nie była siła, a szybkość. Imię jego - Maro, kilkukrotnie wziął udział w turnieju, jako partner Acrotha - wykazując się niezwykłą magią ostrzy, wzywając i kontrolując setki mieczy, włóczni oraz innego rodzaju tradycyjnych broni. Nie wiadomo o nim było za dużo, po za tym - że był i trzymał się Księcia niczym przyjaciel bądź ochroniarz (WYGLĄD). Być może był jednym z gwardzistów. Gdy gady usłyszały kroki, oba odwróciły swe łby w ich stronę, a następnie obaj wstali, by przywitać się z przybyłymi.
-Raeno, poznaj Acrotha złotołuskiego oraz Maro szarołuskeigo. Pierwszy, jak zapewne wiesz - jest jednym z twych władców, a jego szarołuski towarzysz jest królewskim gwardzistą z Densorinu.
Skomentował czarnofutry, zatrzymując się przy stole dwóch smoków. Acroth uśmiechnął się, natomiast Maro pozostał neutralny, wręcz niewzruszony, niemniej jednak w żaden sposób nie dało się odczuć od niego chłodu. Wprost przeciwnie, smoki emanowały bardzo pozytywnymi aurami.
-Witaj, Raeno! Witaj na pokładzie, witaj w naszej zabawnej gromadce. Chciałem powitać cię wcześniej osobiści, jednak Lord Nodin zdążył mnie uprzedzić... cóż, nie dał mi wyboru - tak szczerze.
Odezwał się na powitanie, miłym i przyjaznym głosem. Acroth na prawdę nie odbiegał od opisów. A Maro? Po tym, jak ukłonił się lekko łbem na powitanie, obserwował ją jedynie w milczeniu. Po chwilo obaj usiedli na swych miejscach - przy ścianie, naprzeciwko siebie, a więc pozostały kolejne miejsca na przeciwko. Daalkiin wskazał gestem łba samicy, by usiadła przy złotołuskim, a sam rozsiadł się obok szarołuskiego smoka. Nad stołem wyświetliły się dwa hologramy, po jednym - na przeciwko Daalkiina i Raeny. Oba były w innych językach, ten który miała przed sobą Ar - w jej języku, a ten na który spoglądał Daalkiin - w jego języku. Nie było to nic innego, jak holograficzne menu, spis dań... i było tego na prawdę sporo. Przesuwać można było po tym gestem dłoni, obracając go niczym księgę lub przeciągając z jednej strony na drugą. Dosłownie każda potrwała czy rodzaj dania miał tam swe miejsce. Smoki wróciły do konsumpcji, mięsa, doprawionego, usmażonego - w bardzo dużej ilości. Oba gady wtapiały swe ostre kły w kawałki, które wydawały się topić w ich pyskach. Daalkiin również zamówił jakieś danie, co zaowocowało dostarczeniem go przez chwili przez dronę. To samo stało się, gdy Raena wybrała swój posiłek.
-Więc, Raeno - powiedz nam coś o sobie.
Zaproponował Acroth, łapiąc w kły kolejnego kęsa. Maro spojrzał na nią również, kiedy to Daalkiin skupił się na pożywianiu się... i również zamówił mięso - choć nie były to jedyne potrawy, gdyż nie brakowało potraw bezmięsnych, zup i im podobnych dań...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bar   Nie Maj 04, 2014 8:04 am

Ar uśmiechnęła się do Futrzastego, kiedy wspomniał o nauczycielu dla niej. Trochę ją to zdziwiło, bo myślała, że może Nodin będzie ją szkolić, ale najwyraźniej Lord ma ważniejsze sprawy do załatwienia. W końcu Ar musiała też poznać inne istoty przebywające na pokładzie,  skoro przyjdzie jej spędzić tutaj bardzo dużo czasu.
- Wiele nauki przede mną. – powiedziała z uśmiechem.
W końcu Uszata ruszyła za Daalkiinem i oboje wyszli z jej kwatery. Króliczyca zaśmiała się  cicho, bo odruchowo lekko uniosła łapkę, bo  przywykła do ogony Nodina, ale tym razem obyło się bez tego. Idąc spokojnie obok Czarnofutrego, zerkała na niego co jakiś czas, kiedy odzywał się do niej.
Słowa dotyczące leczenia innych wcale jej nie uspokoiły,  czyżby działo się coś naprawdę niebezpiecznego skoro była potrzebna na pokładzie? Zapewne  o tym miała się przekonać. Z rozmyślania wyrwały ją kolejne słowa Daalkiina, który najwyraźniej próbował nieco wzbudzić jej wiarę w siebie. Może po prostu nie wiedział o tym jak straciła kostkę?
- Czasem legendy wcale nie są takie dobre. – zerknęła na niego kątem oka, wciąż idąc tam gdzie ją prowadził.  Mimo tych słów uśmiechnęła się i lekko skinęła głową, bo faktycznie doceniała to, że  ktoś próbuje jakoś wpłynąć na nią. Zapewne wkrótce znowu odzyska swoją pewność  siebie, a póki co czekały ją kolejne niespodzianki, o których w życiu by się nie spodziewała.
Spacer korytarzami statku był dla R.R. upewnieniem się, że gdyby przyszło jej pójść samej, zapewne zgubiłaby się od razu. W końcu oboje dotarli do podwójnych drzwi, które rozsunęły się przed nimi i Uszata mogła zobaczyć obszerne miejsce z okrągłym barem na środku, obsługiwanym – a jakże…- przez drony.  Jeszcze będzie musiała przywyknąć do takich „udogodnień” i nowości, bo jak się okazywało, co rusz działo się coś co wprawiało ją w zaskoczenie.
To co przykuło uwagę Samicy to ściany. Na początku była pewna, że właśnie widzi przestrzeń kosmiczną, która była piękna, ale dopiero po chwili dotarło do niej, że przecież ona może mieć dokładnie taki sam widok, który będzie stworzony przez hologramy. Co jak co, ale jakoś tych obrazów była naprawdę imponująca.
R.R. szła za Futrzastym przewodnikiem, rozglądając się z zaciekawieniem. Miejsce zdawało się być całkiem ciekawym, może też będzie tutaj wpadać częściej?
To co zdziwiło Ar to ilość istot w tym ogromnym pomieszczeniu, bo oprócz niej i Daalkiina były tylko dwie, z początku Króliczyca nawet nie przyglądała się im, będąc oszołomioną tym miejscem i hologramami.  Gdy podeszli nieco bliżej miejsca, w którym tamte osobniki siedziały,  dziewczyna zrobiła wielkie oczy po raz kolejny będąc w szoku…Nie mogła uwierzyć swoim oczom, bo oto przyjdzie poznać jej kolejną osobistość….
Złotołuski był nikim innym,  jak Księciem Densorinu! R.R. zupełnie nie spodziewała się, że spotka tutaj właśnie kogoś z rodziny królewskiej. Uszata przyglądała się mu przez jakiś czas, bo dla niej wyglądał naprawdę niesamowicie i jak dla niej miał ten książęcy wygląd, który potrafił zapierać dech w piersiach.  Z kolei samo pochodzenie tego Samca sprawiało, że Ar poczuła się nieco bardziej jak w domu. Samica na tyle skupiła się na Księciu, że właściwie nie spojrzała na drugą istotę siedzącą obok przy stoliku.
Daalkiin i Króliczyca podeszli do stolika, a spojrzenia dwóch istot od razu zwróciły się ku nim. Futrzasty przewodnik przedstawił ją, a jej spojrzenie wędrowało od  Księcia, po jego towarzysza,  który również wyglądał całkiem dobrze. Właściwie R.R. zawsze była pod wrażeniem skrzydlatych postaci, może dlatego ,że sama tych skrzydeł nie miała?
Uszata skinęła głową Czarnofutremu, sugerując  tym, że wie z kim ma do czynienia.  Jej spojrzenie wróciło do Księcia, który uśmiechnął się do niej, na co odpowiedziała tym samym.
- Witaj Panie. – powiedziała z należytym szacunkiem, ale i z uśmiechem na pyszczku. Kiedy wspomniał o tym, że Nodin uprzedził go w powitaniu jej na pokładzie, zrobiła zaskoczoną minę, bo nie sądziła, że jej pojawienie się tutaj to takie niecodzienne wydarzenie.
- Lord zajął się mną odpowiednio. – powiedziała uśmiechem.
- Nie spodziewałam się takiego spotkania. – przyznała szczerze, a jej spojrzenie powędrowało do Maro, do którego uśmiechnęła się przyjaźnie i również jemu skinęła głową na przywitanie.
Uszata usiadła na miejscu, które wskazał jej Daalkin, przypadło jej siedzenie obok samego Księcia, a do tego pojawiło się przed nią holograficzne menu, w którym musiała znaleźć coś dla siebie. Spojrzała na Daalkiina jakby szukała pomocy, ale w końcu poradziła sobie jakoś i wybrała jedzenie dla siebie. Oczywiście nie były to tony mięsa, tak jak zamówili jej towarzysze. Ona wybrała coś bardziej warzywnego i jedynie malutki kawałek mięsa, który był dobrze wysmażony. A co… W końcu jest Królikiem i swoje preferencje ma.  Na jedzenie nie trzeba było długo czekać i już wkrótce przed Ar pojawiło się jej danie. Na sam jego widok, dziewczyna poczuła jak bardzo jest głodna i gdyby nie istoty, które ją otaczają, od razu rzuciłaby się na talerz i zamówiła jeszcze jedno danie.  Mimo wszystko Ar, powoli zabrała się za jedzenie, wcale nie pokazując jak piekielnie zgłodniała. Skupiła się na swoim posiłku, kiedy Acroth postanowił dowiedzieć się o niej czegoś więcej. Nawet Maro spojrzał na nią zapewne ciekawy tego co odpowie.
- Więc jednak nie wszystko o mnie zostało przekazane, Książę? – uśmiechnęła się przyjaźnie, choć obecność takich istot wokół niej, była nieco krępująca. A zadała to pytanie, bo co spotykała kogoś, to ten ktoś o niej wiedział. Kto wie co jeszcze dotarło do uszu tych wszystkich istot.
- Jestem tutaj przez swoją moc, właściwie byłam zupełnie zaskoczona tym, że mam trafić właśnie w to miejsce. – wzruszyła lekko ramionami.
- Ciągle jestem zaskakiwana spotkaniami z takimi osobistościami, o których tyle słyszałam, z kolei ja zaskakuję tym, że moja moc to nie tylko leczenie. – uśmiechnęła się i zerknęła na Daalkiina, który przekonał się już o działaniu jej energii.
- Z tego co powiedziałeś Książę, wiedzieliście o moim przybyciu, ja za to byłam zupełnie zaskoczona i odmówiłam za pierwszym razem. –  zerknęła znowu na Acrotha, a potem na Maro.
- Mimo wszystko postanowiłam jednak zgodzić się, bo potraktowałam to jak okazję do zdobycia doświadczenia i rozwinięcia umiejętności, a przede wszystkim mocy. -  powiedziała spokojnie, choć naprawdę bardzo nie lubiła o sobie mówić. Mimo wszystko nie można było odmówić komuś takiemu jak sam Książę.
Powrót do góry Go down
Dur-Shurrikun
Mistrz Gry | NPC
avatar

Liczba postów : 1414
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Bar   Nie Maj 04, 2014 6:52 pm

Zamówione danie zostało bardzo szybko dostarczone przez jednego z dronów stacjonujących przy barze. Tymczasem jej aktualni kompani spokojnie się pożywali, prowadząc oczywiście dalej z nią rozmowę.
-Czarnołuski jest bardzo specyficznym widmem. Obraz który mu kreujemy jest poprawny... ale tylko dla obcych. Potrafi być bowiem bardzo miły. Nie wiem jak pokazał się tobie, jednak wnioskuję - że odebrałaś go pozytywnie.
Odpowiedział jej złotołuski, sięgając w międzyczasie po kolejnego kęsa. Daalkiin w tym momencie słuchał, jakby wyłapując - w którym momencie mógłby się odezwać, a tymczasem Maro milczał, nie mówiąc absolutnie nic. Jedynie jadł, słuchał, na dobrą sprawę nawet jego wzrok był bardziej wbity to w talerz - a to w kosmiczną przestrzeń wyświetlaną dookoła.
Słowa na przekazania wszystkiego na jej temat, sprawiły - że na pysku złotołuskiego smoka pojawił się delikatny uśmiech. Przeżuł on jedzenie do końca, a następnie spojrzał na młodą densorinkę i odezwał się.
-Nie kazałem nikomu ciebie szpiegować, tak więc nic nie wiem na twój temat. Wbrew temu, że zapewne przeszłaś odprawę, co nie zmienia faktu, że nie ja jej dokonałem.
Po tych słowach, złotołuski powrócił do konsumpcji zawartości swojego talerza. Szarołuski dalej wypatrywał jakiejś gwiazdy, a Daalkiin słuchał jej uważnie, jakby ciekaw tego czego mógł dowiedzieć się z jej ust. Widać żaden z nich nie potrafił czytać w jej myślach - albo przynajmniej żaden z nich takich zdolności nie ujawniał. Niemniej jednak gdy pochwaliła się swą tajemniczą mocą, oba smoki skierowały ku niej swe spojrzenia, natomiast na pysku Daalkiina pojawił się lekki uśmiech. Gady spojrzały na nią zaciekawione, czymże mogłaby by być ta tajemnicza moc.
-A więc jaką jeszcze moc w sobie kryjesz, Raeno?
Zapytał złotołuski, a ślepia obu gadów pozostały wpatrzone w nią pytająco. Niemniej jednak rozmowa ciągnęła się dalej.
-Dur-Shurrikun jest okrętem Crathygtańskim. Wszyscy wiedzieliśmy o nowym członku załogi, jego funkcji, niemniej jednak w twoje dane wglądu nie posiadamy.
Wyjaśnił dla upewnienia jej, że prywatne sekrety - jeśli widma lub ktoś inny ich z niej nie wyciągnie - pozostaną w dalszym ciągu jej prywatnymi sekretami. Niemniej jednak oba smoki oczekiwały odpowiedzi na pytanie dotyczące jej mocy. Jedynie Daalkiin wydawał się tym rozbawiony - i jadł dalej, w przeciwieństwie do gadów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Bar   

Powrót do góry Go down
 
Bar
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Inne światy :: Przestrzeń kosmiczna :: Tytan Dur-Shurrikun-
Skocz do: