Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Ulice NYC

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3 ... 9 ... 18  Next
AutorWiadomość
Darkhawk



Liczba postów : 148
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Ulice NYC   Pon Sie 27, 2012 4:04 pm

Ulice Wielkiego Jabłka. Można je podzielić na dwa rodzaje: uczęszczane i lepiej-się-tu-nie-zapuszczaj. Te pierwsze są zatłoczone i szare, drugie puste i brudne. Nieważne do którego rodzaju można zaliczyć tę na której się znajdujesz, w obu przypadkach: pilnuj swojego portfela!


Ostatnio zmieniony przez Loki dnia Nie Sie 31, 2014 11:19 am, w całości zmieniany 5 razy (Reason for editing : Pierwotnie znajdował się tu także post fabularny. Został przeniesiony do pierwszego fabularnego posta Darkhawka.)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Viper



Liczba postów : 47
Data dołączenia : 27/08/2012

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Pon Sie 27, 2012 4:19 pm

- Tu czerwony, widzę stalowego ptaka w zasięgu, odbiór.
- Tu fioletowy. Podaj model samolotu.
- Tu czerwony, powiedziałem, stalowy ptak. Człowiek-ptak,
- Tu fioletowy, co kurwa? - barczysty mężczyzna spojrzał z niedowierzaniem na zielonowłosą kobietę. Zawsze uważał, że powinien wiedzieć o wszystkim, jednak tak naprawdę wielu rzeczy nie rozumiał. Zawsze czuł się jak idiota. Przynajmniej tyle dobrze, że nie płacili mu za myślenie.
- Co się gapisz? - warknęła zdenerwowana Viper. Oj, lepiej było jej nie wkurzać. Barczysty zastanowił się, co zrobić
- Vimes, znaczy się, czerwony, mówi, że stalowy ptak jest w zasięgu.
Do pobliskiego sklepu zaczęli wchodzić mężczyźni, również barczyści, noszący wielkie tekturowe paczki. Kobieta zarzuciła włosami, mówiąc coś w języku, którego nie rozumiał osiłek.
- Dawaj mi go, już - rozkazała, zabierając słuchawkę bez oczekiwania na reakcję - Tu Madame.
- Tu czerwony - poinformował speszony głos.
- Zaraz możesz być czerwony, łajdaku. Co tam się dzieje?
- Jakiś stalowy człowiek obserwuje mnie z powietrza. Ma jakiś nowy model zbroi, albo jest mutantem.
Usłyszał szum w słuchawce i kobiece przeklnięcie.
- Przecież jesteśmy sprzedawcami książek z antykwariatu - przypomniała.
- No ale on naprawdę wygląda, jakby się gapił na ten teren - bronił się mężczyzna.
Był chudszy od reszty i prawdopodobnie dlatego zlecono mu "mniej niebezpieczne" patrolowanie okolicy. Czując pod sobą żar, podczołgał się po stalowym dachu do brzegu budynku i niepewnie wyjrzał przed siebie.
- Szacuję, że może przez przypadek zjawić się w sektorze C4.
- Tu niebieski. Widzę go z sektora C4 - wtrącił się nowy głos w krótkofalówce.
- Dobra panowie, akcje przeprowadzamy tak jak była planowana. W razie czego, dowodzenie przejmuje Szary. Tylko niech mi nie dojdą słuchy, że ktoś coś kombinował. Ja idę zająć się blaszakiem. Bez odbioru.
Mężczyźni noszący pudełka stali w miejscu, a na ich twarzach widać było podziw i uznanie. Kobieta odwróciła się wkurzona i zaczęła poganiać mężczyzn do noszenia pudeł. Po chwili chwyciła strzelbę przypominającą shotgun i wybiegła zza zaułku, starając się ukryć broń.


Ostatnio zmieniony przez Viper dnia Pon Sie 27, 2012 4:36 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Darkhawk



Liczba postów : 148
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Pon Sie 27, 2012 4:35 pm

Post wycięty z remindera:

- Oczywiście, że po całym dniu tyrania w głupiej szkole, latanie to dla mnie przyjemność. - Podobna do ptaka postać przeleciała pomiędzy dwoma wysokimi budynkami i usiadła na gzymsie obok granitowego gargulca. Dzisiejsza noc wydawała się Darkhawkowi spokojniejsza niż zwykle, ulice były wyludnione i senne - tego się spodziewał, ale żeby na prawdę nic się nie działo? Gdzieś przecież musiał odreagować emocje po najgorszym dniu roboczego tygodnia. Poklepał maszkarę, jakby znali się od dawna i poszybował w stronę skrzyżowania siedemdziesiątej trzeciej, z generała Granta. To miejsce bywało newralgiczne, mało było tutaj działających latarni i sąsiedztwo baru "U Joe" przyciągało różne ciemne typy. Ale tu też było cicho. Darkhawk poszybował dalej w stronę masztu flagi i usiadł na nim.
- Dobra, zdarza mi się gadać do siebie, ale to głównie z nudów. - westchnął i strzelił knykciami. Pusto.
- Czy dzisiaj na prawdę nic się nie będzie działo?! - poszybował dalej. Elektryczne lampy przygasły. Oznaczało to, że było już po drugiej, a o tej godzinie według jego obserwacji przestępczość spadała o 20%, co oznaczało że będzie jeszcze gorzej. A wczoraj było prawie tak samo, jedyne co zrobił to udaremnił rabunek. Skok na portfel. Uśmiechnął się pod maską, może trochę przesadzili ze Spidey'im?

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Kolejne przecznice mijały mu jak z bicza strzelił, w podczerwieni widział tylko szczury i gołębie, kiedy nagle coś przykuło jego uwagę. Wylądował w cieniu wklęsłego okna, opierając się plecami o szybę. W dole jakaś grupa ludzi wnosiła do sklepu kartonowe pudła. Wiele pudeł.
- Dostawa towaru o 2? - Przybliżył wizję. Kilku wielkich osiłków wnosiło paczki przez główne drzwi, jak twierdził szyld, antykwariatu, było ich dziesięciu, obok stała kobieta trzymająca... krótkofalówkę?
- Jeeezu, kto jeszcze używa takiego złomu? - interfejs wizjera nagle zapalił się na czerwono i włączył komunikat ostrzegawczy. "JESTEŚ OBSERWOWANY" zamigały białe litery na ekrano-szybie. Zaraz wyświetliła się także trajektoria, wyjawiająca miejsce obserwatora. Chris podążył za nią wzrokiem. Na rogu dachu budynku, w którym mieścił się ów "antykwariat" leżał człowiek. W ręku miał przytkniętą do twarzy lornetkę. Pięknie, a więc miałem rację. Coś tu śmierdzi. Darkhawk wybił się z powrotem w górę, na szczęście nie łamiąc parapetu. Kiedy znalazł się powyżej dachów, ekran nadal pozostawał czerwony, co oznaczało że pechowiec nadal go obserwuje. To, że jest jeden obserwator, zwiastuje że jest ich więcej. Spokojnie wylądował na gzymsie budynku tuż przed cofającym się mężczyzną. Postanowił zachować milczenie, zawsze bawiły go płaczliwe głosiki krzyczące: "Kim jesteś? blablablabla". Miał nadzieję, że i tym razem to usłyszy.


Ostatnio zmieniony przez Darkhawk dnia Wto Sie 28, 2012 6:47 pm, w całości zmieniany 1 raz (Reason for editing : Tu znajduje się post wycięty z remindera.)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Viper



Liczba postów : 47
Data dołączenia : 27/08/2012

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Pon Sie 27, 2012 4:45 pm

Są takie chwile, gdy mężczyzna powinien zgrywać twardego, a wewnątrz chciałby się rozbeczeć i przytulić do mamusi, która powie, że wszytko będzie dobrze. To była właśnie taka chwila.

Unosząc głowę zastanawiał się, co powinien zrobić. Myślał tak długo, że aż zamarł w bez ruchu. No bo z jednej strony jest sytuacja krytyczna, a z drugiej są przepisy Viper, których nie można lekceważyć, no i jest też cel misji ważniejszy niż sposób jej realizacji, ale są też policyjne helikoptery i wojskowe terenówki, których należy za wszelką cenę unikać, no i w ogóle, gdzie w tym wszystkim umieścić stalowego człowieka ze skrzydłami?
- Cześć. Umiesz naprawić antenę telewizyjną? - zapytał czerwony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Darkhawk



Liczba postów : 148
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Pon Sie 27, 2012 5:02 pm

W tym momencie Chris wybuchłby śmiechem gdyby nie zagryzł z całej siły warg, aktualnie nie były to ludzkie wargi, ale zawsze. Czerwony z zakłopotania, lub ze strachu facet pytał się wielkiego stalowego gościa ze skrzydłami, czy umie naprawić antenę. Groucho Marx! Gdzie jesteś? Jednak nie mógł się roześmiać, był teraz Darkhawkiem i musiał grać strasznego, więc zszedł z gzymsu i stanął na dachu przed kucającym mężczyzną.
- Po pierwsze: nie ma tutaj żadnej anteny telewizyjnej. - odezwał się metalicznym głosem, była to prawda. Jedyne anteny jakie tu były to anteny radiowe. Gość kręci - jąka się, a gdyby był stąd to by mnie poznał. W końcu to Queens! Jestem honorowym obywatelem tej dzielnicy! Pochylił się nad nim.
- Po drugie: kto naprawia antenę bez narzędzi? - Puste ręce? Prędzej by nią tylko potrząsnął, a nie naprawiał.
Na powrót się wyprostował i w ułamku sekundy zobaczył rąbek wystającej z kabury pod pachą kolby pistoletu. Reszta była skrzętnie schowana za kurtką, ale nie mogło być mowy o pomyłce. Taką samą Berettę miał ten cwel, jego ojciec. Nie chciał go na razie tłuc, niech się jeszcze chwilkę spoci. To całkiem zabawne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Viper



Liczba postów : 47
Data dołączenia : 27/08/2012

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Pon Sie 27, 2012 5:29 pm

Tak właściwie, to jakim prawem ta istota lata - pomyślał intelektualny niebieski - To całe żelastwo powinno być za ciężkie, a nawet jeśli, to skrzydła powinny być dużo szersze i bardziej rozbudowane, aby unieść taką masę.

Plan Viper nie zakładał, że stalowy orzeł wleci na dach. Teraz biegała wzdłuż chodnika, czasem nawet po ulicy, jednak nie zależnie jak się starała, nie mogła znaleźć miejsca, z którego mogła by dobrze wystrzelić. Cel był odsłonięty, jednak wszystko komplikowała proporcja wysokości budynku względem konta nachylenia wystrzału. Niebieski o tym wiedział, bo on, w przeciwieństwie do fioletowego, lubił wiedzieć wszystko.

Czerwony w tym samym czasie uniósł ręce do góry i zaczął coś bełkotać, bodajże po arabsku. Machał przy tym rękoma i prawdopodobnie wołał coś w stylu "jestem bezbronny".

Viper nigdy nie była zbyt dokładna, aby planować wszystko od a do z - myślał dalej w swoich rozterkach, obserwując sytuację - To, za czym zdecydowanie nie przepadała, to utrata członków załogi. Dobrze wyszkolony pracownik jest cenniejszy niż złoto. No ale cóż, może tym razem nic się nie stanie.
Odwrócił krótkofalówkę tyłem i wcisnął jeden z trzech przycisków. Nim zdążył podnieść głowę, usłyszał karabinowe strzały. Orzeł znajdował się na wprost niego, trzy wieżowce dalej, seria maszynowych kul leciała zaś z prawej strony celu. Dłoń sięgnęła do kieszeni i wyciągnęła papierosa. Niebieski zaciągnął się i wypuścił dym do góry w znaku pewności siebie. Coś musiało trafić. Prawdopodobnie wiele cosiów.

I tak naprawdę, to on nigdy nie lubił czerwonego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Darkhawk



Liczba postów : 148
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Pon Sie 27, 2012 5:47 pm

Już kiedy Darkhawk miał pomyśleć: Po jakiemu on gada? ekran znowu zrobił się czerwony, a białe litery krzyczały "ZAGROŻENIE" pokazując miejsce, z którego leciały pociski. Android miał czas zanim kule go trafią. W końcu w tej postaci mózg Chrisa to niesamowicie wydajny komputer nie z tej ziemi. Unik wchodził w grę, ale po co skoro kule i tak nie zrobiłyby mu krzywdy. A co jeżeli nie są skierowane w niego? A co jeśli wspólnicy tego gościa chcieli go sprzątnąć? Darkhawk postanowił. W ułamku sekundy wzbił się w powietrze łapiąc przerażonego gościa za kurtkę i pociągnął za sobą. Kiedy byli już w powietrze zanurkował w stronę ulicy chcąc uniknąć ostrzału z prawej strony, a osłona budynków poniżej będzie idealna. Chris wpadł korytarz pomiędzy budynkami na prawo od "antykwariatu" i skręcił w jego stronę. Facet, którego trzymał w jednej ręce wrzeszczał jak opętany, ale to nie przeszkadzało mu przelecieć z wielką prędkością powyżej zielonowłosej kobiety trzymającej rękę na kaburze i rzucić pasażera wprost na grupę ładujących kartony "karczków". Ludzki pocisk z krzykiem trafił w czterech, którzy najwidoczniej nie byli na tyle inteligentni, aby uskoczyć. Jeżeli to był gliniarz i ich obserwował, to teraz ich złapał. W każdym razie, jest dobrze. Darkhawk wzbił się wyżej i zaczął robić nawrót. Wylądował na wylocie ulicy "antykwariackiej". Pakerzy jeszcze się nie pozbierali, pomimo pomocy nietrafionej części. Zaczął iść w ich kierunku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Viper



Liczba postów : 47
Data dołączenia : 27/08/2012

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Pon Sie 27, 2012 6:16 pm

Niebieski zgryzł papierosa, widząc jak postać wznosi się w powietrze i opada w przestrzeni między budynkami.

Czerwony planował zagrać na czas, po czym ogłuszyć się paralizatorem, jednak nie udało mu się tego zrobić: Hawk chwycił go za rękę i wzniósł w powietrze, w efekcie czego przedmiot wyleciał z machających dłoni, podobnie jak przymocowany do paska pistolet.

Fioletowy leżał oparty o ścianę i wstał dopiero, gdy usłyszał hałas przewracających się ludzi.
- Co to ma być, kurna? - warknął w stylu Viper i dopiero teraz zorientował się, że jest wśród nich ktoś obcy.
- Coś ty za jeden? - burknął niewzruszony.

Niebieski wiedział, że Viper jest zbyt daleko, by stanowić zagrożenie dla Sokoła. Nie spodziewał się jednak, że jest ona w stanie precyzyjnie wycelować w głowę wroga. Nie wiedział też, gdzie jest i co robi Szary, ponieważ na tym polegała rola Szarego.

Viper nie wycelowała i to nie dlatego, że właśnie jechał na nią samochód. Ona nie planowała strzelać. Położyła się na ziemi, tak, że maska pojawiła się nad nią, po czym szybkim ruchem wyciągnęła sztylety i przebiła opony auta. Po tej akcji błyskawicznie wyskoczyła w górę i chwyciła się biczem szyi kierowcy. Wóz z piskiem zaslalomował po ulicy zatrzymując się na szybie pobliskiego hipermarketu.
- Ręce do góry, patałachy! - rzuciła w powietrze, lądując na masce samochodu. Patrząc na zebranych w sklepie, zarzuciła za plecami bicz, który zręcznie przysunął pistolet do rozbitego auta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Darkhawk



Liczba postów : 148
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Pon Sie 27, 2012 7:08 pm

Atrakcyjna to ona jest, ale żeby aż taka wygimnastykowana? Ciekawe jaka jest w... Nie, nie. Darkhawk zignorował niegrzeczne pytanie przysadzistego gościa, najwidoczniej odpowiedzialnego za tych "byczków". Większym zagrożeniem była teraz kobieta. Celowała w grupkę ludzi w sklepie, a właściwie w połowie sklepu, bo reszta była zmiażdżona przez samochód. Na szczęście nikomu nic się nie stało. Android odwrócił się plecami w stronę pytającego i zaczął powoli podchodzić do wraku. Ma czterech zakładników: sprzedawcę i trzech klientów, a sądząc po tym jak się porusza i zachowuje to nie zawaha się zabić któregoś z nich. Zielonowłosa trzymała ich na muszce, szybko przeskakiwała z jednego na drugiego i lepiej dla ich zdorwia żeby żaden z nich się nie poruszył. Z głośnym trzaskiem białe skrzydła schowały się pod ramiona Sokoła.
- Radzę ci puścić tych ludzi wolno. Nie mają z nami nic wspólnego. - metaliczny głos Darkhawka mroził krew w żyłach, ale miał też przeczucie że nie zrobił na niej większego wrażenia. Czas użyć twojej zwinności, Darkhawk. Śmierć któregokolwiek z zakładników to dla ciebie plama na honorze, a to jest twoja dzielnica, twoje Queens. Możliwe, że znasz tych ludzi. Skup się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Viper



Liczba postów : 47
Data dołączenia : 27/08/2012

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Wto Sie 28, 2012 9:53 am

- Z nami, znaczy z kim? - odpowiedziała, stając profilem. Dłoń powędrowała po włosach zarzuconych w tył, przeszła wzdłuż szyi pod kurtkę i włączyła dyktafon przymocowany do pancerza.
- Ładować mi kasę i co wartościowsze do jakiejś torby - zarzuciła biczem związując pierwszego lepszego człowieka - albo ten człowiek przyniesie czarną markę temu miejscu.
Po mocnym pociągnięciu zakładnik wzniósł się w powietrze i wylądował w ramionach kobiety.

Fioletowy, minięty przez Darkhawka, dał znak robotnikom. Ci zaś zaczęli ponownie wnosić paczki. Czerwony podszedł do Fioletowego. W gwarze pomruków osiłków starał się porozmawiać z drugim z "kolorów".

Viper kontem oka spojrzała na uniform Sokoła. Nie znała go, uniform zaś nie zapowiadał przyjaznych zamiarów. W głowie miała kilka wersji:
- To agent S.H.I.E.L.D. w zbroi nowej generacji. Prawdopodobnie dobrze przeszkolony, skoro nosi tak kosztowne wdzianko. Tarcza nie pozwoli zabić ludzi, dodatkowo jeden wojownik bez wsparcia nie stanowi dużego zagrożenia. Bardziej bać się należy odkrycia jej prawdziwej tożsamości.
- To bliżej nie określony dziwny cwaniak w stylu Starka, a może nawet sam Stark w nowym dziwadle. Siłowo bardziej wyzywający niż agent, jednak mniej problematyczny. Ot, po prostu znalazł się przez przypadek w złym miejscu.
- To starkoidiota pracujący dla Tarczy, czyli dodaj pierwsze do drugiego i wymieszaj jak zupę.
- To agent Hydry, który znalazł ją i zdecydowanie ma gdzieś to, że napadła na sklep. Zaraz rozpruje ją i być może jej zakładnika, przy okazji. Zdecydowanie najciekawsza wersja wydarzeń.

- Z nami, znaczy z kim? - powtórzyła, chwytając ofiarę za gardło i zasłaniając się jej ciałem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Darkhawk



Liczba postów : 148
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Wto Sie 28, 2012 10:50 am

- Ze mną i z tobą. - kolejne kilka kroków zmniejszyło dystans pomiędzy nimi. Ci ludzie na prawdę nie byli stąd i najwidoczniej nie byli na tyle inteligentni, żeby dowiedzieć się kto tutaj może się kręcić. Postanowił to zmienić.
- Powiedz pani kim jestem. - trzymany za gardło zakładnik był w szoku. Mężczyzna w szarej koszuli i fartuchu zaczął gorączkowo łapać powietrze.
- To... jest... Darkhawk... on... oczyścił... Queens... z... szumowin - wycharczał sprzedawca, a zaraz potem złapał za dłonie zaciskające się na jego szyi, aby poluzować uścisk.
- Puść go, on potrzebuje tlenu. - Chris zaczął się niecierpliwić. Jak daleko może posunąć się ta kobieta? A co jeżeli zabije tego człowieka i zacznie strzelać do androida? Kule Darkhawkowi nic mu nie zrobią, ale sprzedawca nie zasłużył na śmierć to tylko nieszczęśliwy przypadek że się tu znalazł. Pomiędzy nim, a terrorystką pozostały tylko cztery metry. Ludzie z kartonami powrócili do swojej pracy, a facet którego zabrał w powietrze rozmawiał teraz z "pytającym". Wiedziałem.
- Puść. Go. - Będzie przeciągał negocjacje jak długo to będzie możliwe. Będzie lepiej dla wszystkich, jeżeli unikną rozlewu krwi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Viper



Liczba postów : 47
Data dołączenia : 27/08/2012

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Wto Sie 28, 2012 11:15 am

- Czary mary hokus pokus - powiedziała i z teatralnym gestem upuściła rękę w dół i szarpnęła do góry, rzucając człowieka - nie wiem, kim jest Darkhawk - oznajmiła, rozważając w umyślę wręczenie nieznajomemu swojej wizytówki.

Koleś zdecydowanie nie należał do superpotężnych ludzi znanych na całym globie. Viper zresztą też.

- Rozumiem że jest ci bardzo przykro z powodu zniszczenia sklepu w twojej dzielnicy. Przepraszam, następnym razem wybiorę miejsce w innej okolicy...

Gdy już wróci do swego brytyjskiego mieszkanka, włączy komputer, odpali excela i dopisze Hawka do swojej listy znanych superbohaterów. Potem włączy nielegalnie ściągniętą wyścigówkę i nie będzie musiała myśleć o tym, jak ciężko jest walczyć o przetrwanie. Ile razy w ciągu jednego życia można otrzeć się o śmierć?

Tłumaczyła sobie, że to hobby, tak długo, aż sama zapomniała, czy uważa tak naprawdę, czy też okłamuje siebie. Polubiła ocieranie się o śmierć z taką pasją, że mogłaby zostać gwiazdą niejednego sportu ekstremalnego. Nigdy nie została. Właściwie to nigdy nie znalazła pracy. Zawsze musiała liczyć tylko na siebie. Samotność i te cholerne twarze gapiące się z wyższością.

Dziś miała swoich ludzi a nawet legalny interes. Wiele osiągnęła i wreszcie coś znaczyła. Nie miała ochoty tego tracić, zwłaszcza że stała tu dalej, na tej ulicy, z nie rozprutym brzuchem, a nawet bez żadnej blizny.
- Tadaaaaaaaa! - ukazała rozciągniętą dłonią wyrzuconego człowieka - Chyba nie każesz mi pytać sprzedawców o siebie? Tak więc, kim jesteś, co tu robisz i które miejsca można sobie bezpiecznie napadać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Darkhawk



Liczba postów : 148
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Wto Sie 28, 2012 12:11 pm

Chris w duchu odetchnął z ulgą, kiedy kobieta upuściła zakładnika na ziemię. Ten zaś złapał się za szyję i uciekł pomiędzy półki, klientela z jego sklepu pośpiesznie opuściła miejsce. To zdarzenie na pewno nie przyniesie mu zwiększenia zysków. Zielonowłosa wyrzuciła z siebie serię pytań.
- Już wiesz kim jestem . - Aż sam nie mógł uwierzyć, że rozmawia z kobietą która nadawałaby się na wybieg Victoria's Secret, a na dodatek umiała coś więcej niż chodzić i uśmiechać się ładnie. Choć sądząc po tym, że przed chwilą z zimną krwią używała człowieka jako zakładnika, zaczynał wątpić czy ona w ogóle się uśmiecha. Czyli jednak modeleczki mają nad nią przewagę. Uśmiechnął się pod maską android.
- Robię to co zwykle. Sprawdzam czy nie kręcą się tutaj tacy jak wy. - wskazał kciukiem na stojących za nim ludzi. Górował nad nią o jakieś pół głowy, ale wiedział że gdyby doszło do walki kobieta tanio by swojej skóry nie sprzedała. Choć raczej miała marne szanse, żeby go pokonać. Darkhawk nigdy nie spotkał zwykłego złoczyńcy, bez żadnych "supermocy", który nie uciekałby na sam jego widok. Ludzie Bazina, Kingpina, czy innych bossów, mieli w zwyczaju zwiewać, kiedy tylko zobaczyli że kule nie są w stanie go zabić. Ona zaś, choć uzbrojona tylko w pistolety i bicz , nie sprawiała wrażenia zbytnio zakłopotanej rozmową z gościem, który ma skrzydła i nie wygląda zbyt ludzko. A to świadczyło o jednym. Musiała mieć już wcześniej kontakt z takimi jak Chris. Z herosami.
- Skoro już wiesz kim jestem to teraz warto byłoby się przedstawić, nie uważasz? - Czerwony wizjer świdrował jej twarz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Viper



Liczba postów : 47
Data dołączenia : 27/08/2012

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Wto Sie 28, 2012 2:06 pm

- Jestem - włożyła palec do ust i zaczęła zsuwać go coraz niżej - podkreśliła. Nastała niezręczna cisza - Może by tak... zamiast przed rozbitą szybą... poznać się... w aucie... albo w mieszkaniu... ojoj! - zatrzymała palec na pępku.

Zagwizdała. Migiem, z jednej z przecznic podjechała żółta taksówka, z której wyskoczył pracownik i otworzył drzwi przed madame. Weszła do środka.
- Zapraszam na integracyjną przejażdżkę.
Człowiek, zwany w organizacji Brązowym, pozostawił drzwi otwarte i wrócił na miejsce kierowcy. W tym samym czasie Madame przesunęła się na drugi bok auta, zostawiając wolne siedzenie.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Darkhawk



Liczba postów : 148
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Wto Sie 28, 2012 6:03 pm

Taki pokaz zrobił na nim wrażenie, gdyby był teraz Chrisem przełknąłby ślinę, ale jako że android nie posiadał przełyku, zadowolił się tylko uniesieniem czegoś w rodzaju brwi. Kobieta bez dwóch zdań używała swojego niebotycznego wyglądu przeciwko niemu. Chłopak szybko doszedł do siebie, nie był teraz Chrisem Powellem. Był teraz Darkhawkiem i jak Darkhawk musiał się zachowywać. Dopiero teraz zauważył, że ciągle nie wie kim ona jest. No proszę. Wystarczy się tylko palcem pobawić i już zapominasz o co pytałeś. To się nie mogło powtórzyć i młody Powell musiał o tym pamiętać, w końcu nie bez powodu Grecy uważali kobietę za największy kataklizm.
Chwilkę potem gwizd przeciął powietrze i zaraz za rogu wyjechała żółta taksówka. Kierowca otworzył kobiecie drzwi, po czym sama weszła do środka zostawiając miejsce Darkhawkowi i zapraszając go. Przypomniał sobie co mówiła mu mama na temat wsiadania z obcymi do samochodów. Na pewno dotyczyło to również przejażdżek autem z zielonowłosymi kobietami, którym ubranie zasłania około jednej trzeciej dekoltu. Darkhawk objął ramę drzwi dłonią i ścisnął zmniejszając jej obwód kilkakrotnie.
- Najpierw powiesz mi kim jesteś. Nie żądam historii twojego życia, ale dwóch, trzech słów. - metaliczny głos androida idealnie skomponował się z chrzęstem na nowo modelowanego metalu. Większość rabusiów których znał posrało by się pewnie teraz ze strachu, ale ona to... wyższa liga. Ona była z TYCH złych teraz nie miał wątpliwości - miała swoich ludzi, pieniądze, wyszkolenie jak jakiś ninja i nowoczesną broń. Śmierdziało to terroryzmem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Daredevil



Liczba postów : 47
Data dołączenia : 28/08/2012

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Wto Sie 28, 2012 6:35 pm

Na początek jak wiadomo szedł sobie spokojnie tymi bardzo przestępczymi ulicami. Cóż pewnie na pierwszą myśl wszyscy powiedzą, że będzie pokonywał zło. Nie miał tego na myśli, ponieważ miał ochotę tylko przejść sobie spokojnie ulicą. Nie słyszał żadnych krzyków, ponieważ jaki bandyta w dzień robi zamieszanie. Trochę też to dziwne, że tak zwany Diabeł pląta się po takich dzielnicach w takim dziwnym stroju. Niektórzy mogą myśleć sobie, że jest świrem lub coś jeszcze. Ale on spokojnie przemierzał te ulice powolnym krokiem. Tylko słuchał co się dzieje bo to słuch jest jego wzrokiem. Nie było tutaj zbyt głośno. Auta przejeżdżały, ludzie ze sobą rozmawiali i nic więcej. To wydawało się trochę dziwne. Na szczęście przez jego radar widział wszystko. Ten radar to taka jakby podczerwień. Tak przemierzał ulicę. W tym kostiumie jednak nie wyglądał na ślepca. Każdy sądził, że widzi piękno tego świata. Owszem widzi ale słuchem nie wzrokiem. Przemierzał i przemierzał te ulicę, że aż chciało się to w końcu skończyć. Na swej podczerwieni ujrzał pewne dwie osoby w oddali. Byli to Viper i Darkhawk. Nie znał za bardzo ludzi w tym mieście bo przecież Nowy Jork jest duży i nie wszyscy tutaj wszystkich znają. Podszedł jeszcze kilka kroków w stronę osób które zauważył. Nie bał się tego, że one go ujrzą ani nie myślał o tym by do nich zagadywać. Daredevil po prostu nie chciał im przeszkadzać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Viper



Liczba postów : 47
Data dołączenia : 27/08/2012

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Wto Sie 28, 2012 7:15 pm

- Tu Pomarańczowy do Niebieskiego, odbiór, sir - zatrzeszczał w słuchawce kobiecy głos.
- Tu Niebieski. Nie wkurzaj mnie tylko, bo nie dawno zmarnowałem papierosa.
- Spokojnie Sir. Pytanie. W moim rewirze jest czerwony diabeł z napisem DD. To znaczy człowiek w stroju diabła, Sir.
- To Daredevil - wyjaśnił Niebieski, zawsze doinformowany. Podczas gdy Czerwony obawiał się, że Niebieski chce przejąć rządy w organizacji, Pomarańczowa obdarzała go dużym szacunkiem.
- Jakie miejsce na naszej liście zajmuje Daredevil, Sir?
Przeniesienie odpowiedzialności. Wszystko po to, by tylko nie cierpieć konsekwencji, gdy podejmie się złą decyzję.
- De De podlega negocjacjom, Pomarańczowy - wyjaśnił - Może się przydać organizacji. Zresztą, ma magiczną moc, że nie da się w niego trafić. Spróbujesz w niego strzelić, to posrasz się ze strachu - wyjaśnił bardzo długą, jak na siebie, wypowiedzią.
- Tu Szary - wtrącił się do krótkofalówki głos vicezastępcy - wracać mi tu swoich obowiązków, zamiast urządzać babskie pogaduchy.
Niebieski nie planował się sprzeczać, bo znał ich konsekwencje. Niebieski wiedział wszystko. Na tym polegała jego moc.

Mężczyzna w długim płaszczu, skryty pod kapeluszem w długim rondzie zdecydowanie przypominał średniowiecznego łowcę czarownic. Miał nawet własną szablę oraz wielki, papieski krzyż na szyi. Odłożył krótkofalówkę na beczce, koło otwartej butelki wina, poprawił kapelusz i z rękoma w kieszeniach zaczął zbliżać się do DD, planując przeciąć mu drogę i odgrodzić od taksówki Viper.
- Słyszałem Diabełku że twoje wyczyny przynoszą ci problemy z policją. Najpierw zaczyna się od policji, potem w grę wchodzi wojsko. Wiesz, to dość problematyczne. Nie przeszkadza ci to?

***

- Bo wiesz co bym zrobiła - zaszeptała Viper, pochylając biust, po czym odskoczyła na przeciwległą szybę, wyciągnęła sześciostrzałowiec i powiedziała - bum bum bum.
Poprawiła grzywkę, która chyba była za długa po to, by móc ją poprawiać w tak klimatycznych sytuacjach
- Nie no żartuje. Wiesz jak drogie jest czyszczenie tapicerki? I jeszcze ludzie pytają się, skąd te plamy. Nie opłaca się.
Brązowy nie wiedział, kiedy Viper żartuje, a kiedy mówi poważnie. Nie płacili mu za myślenie.
- A jakby się stłukła szyba, nosz to kurna, nie ubezpieczą mi OC po trzeciej kolizji.
Wygadała się, nie miała jednak czasu by się łudzić o brak domysłów w umyśle Hawka.
- Jestem Viper, kobieta-wąż. Nie sraj mi po gaciach, tylko wsiadaj. Nie pasuje ci to do tego bajeranckiego stroju. I żeby nie było, powiem o sobie tylko tyle, ile ty, więc startujesz pierwszy, a ja będę się dostosowywać.
- Długo państwo będą jeszcze stać i rozmawiać? - wtrącił agent Brązowy przebrany za taksówkarza.


Ostatnio zmieniony przez Viper dnia Sro Sie 29, 2012 7:02 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Darkhawk



Liczba postów : 148
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Wto Sie 28, 2012 8:16 pm

- Mam uwierzyć, że jesteś taksiarzem? - mruknął do kierowcy i usiadł obok Viper. Kobieta-Wąż. Ciekawe jakby zareagowała na torebkę mojej mamy. Darkhawk czuł się zupełnie bezpieczny nawet w towarzystwie tej kobiety i jej człowieka za kierownicą. Wszak wystarczyło, żeby tylko podniósł tarczę i mogą strzelać do niego nawet z "atomicy". Tapicerka tylnej kanapy taksówki była mocno wytarta i ubita. Samochód z odzysku, podstawieni ludzie. Viper na pewno miała coś wspólnego z terroryzmem, jej komórka działała zbyt sprawnie jak na mafię, czy inne yakuzy. A jedynym sposobem na sprawdzenie wszystkich trapiących go pytań to podróż tym żółtym autem.
- Ruszamy? - spojrzał na swoją towarzyszkę. W głowie miał same wątpliwości, ale dopóki jest noc ma jeszcze czas, aby je rozwiać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Daredevil



Liczba postów : 47
Data dołączenia : 28/08/2012

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Sro Sie 29, 2012 7:11 am

Szedł i szedł ciągle bez ustanku. Widział oczywiście postacie powyżej wymieniane. Wiedział, że mogli oni go ujrzeć oraz, że o nim gadać. Tak się właśnie stało. Widział przez swój radar jak Viper rozmawiała z kimś przez krótkofalówkę. Potem podeszła do niego i mówiła mu o policji i takie tam:
-Nie boje się policji. Szczerze to mam ja staram się bronić bezbronnych a Policja mnie w tym przeszkadza. Nawet nie potrafią mnie złapać bo kiedy przyjadą mnie tam już nie ma. - takim nie za bardzo miłym tonem odpowiedział jej. Nie był za bardzo zaskoczony jej wypowiedzią poprzednią, ale gdy tylko wyjęła pistolet, Daredevil był już w gotowości. Na szczęście ona tylko powiedziała "bum bum" więc nie miał się czego bać. Nawet sam wiedział, że ona nie strzeli, ponieważ nie trzymała palca na spuście.Przedstawiła się i powiedziała, że nazywa się Viper i że jest kobietą-wężem.Wtedy on odpowiedział jej:
-Ja nazywam się Daredevil ale sądzę, że ty już mnie znasz. - Potem podjechała jakaś taksówka do której najpierw wsiadła Viper i gadała tam coś. Sam już nawet nie pamiętam co ona mówiła. Zresztą to już jest w sumie nieważne. Najważniejsze jest to, że powiedziała wsiadaj. On jej odpowiedział:
-Mam wsiadać do tej taksówki? - odparł do niej. Zauważył wtedy, że Darkhawk wsiada do taksówki. On jednak nie wiedział czy ma do niej wsiąść więc poczekał chwilę na odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Viper



Liczba postów : 47
Data dołączenia : 27/08/2012

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Sro Sie 29, 2012 7:52 am

Czując się olanym, Szary powrócił do ściany pod beczką aby kontynuować żłopanie wina. Trzeba by się z tond zwijać - pomyślał - pewnie już ktoś zadzwonił po policję i zaraz zrobi się dużo szumu wokół sklepu.

Niebieski, wbrew rozkazom, nie wrócił do swojej pracy, lecz obserwował zajście z dachu. Jaki pożytek może mieć Viper z kogoś takiego jak Szary? Nie mógł tego zrozumieć, a jeszcze bardziej znieść to, że czegoś nie rozumie. Przecież on nawet nie zdołał zatrzymać Daredevila. Czy tak powinien wyglądać godny respektu zastępca?
- Tu Fioletowy do wszystkich na dachach. Można już opuszczać sektory - krótkofalówka poinformowała roztargnionego niebieskiego.
- Szlak z tym... znowu nie zdążyłem odpalić fajki - burknął i skierował się w stronę najbliższej drabiny.

***

Viper co najmniej zaskoczona, zastanowiła się przez chwilę.
- Myślę że znajdzie się miejsce - powiedziała, siadając Hawkowi na kolnach - Jedno miejsce z tyłu właśnie się zwolniło.
Taksówkarz, korzystając z zamieszania, wybiegł z auta i schował dwa sztylety leżące na ulicy do swojego uniformu. Potem, jeszcze szybszym biegiem niż wcześniej, powrócił za kierownicę.
- Panowie i droga NIEZNANA pani - podkreślił - Powinniśmy ruszać, albo naliczę dodatkową opłatę za wymuszony postój.

// Komentarz: DD czytaj dokładnie posty, podszedł do ciebie mój współpracownik, nie ja. No ale niech będzie, że zdążyłeś podejść do taksówki, zanim on odciął ci drogę swoim stylowym chodem. A najlepiej czytaj 3-5 postów przed miejscem w którym piszesz pierwszy post, żeby wiedzieć, co się dzieje na terenie, który odwiedzasz :) Koniec komentarza. //
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Darkhawk



Liczba postów : 148
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Sro Sie 29, 2012 2:19 pm

Kiedy Viper usiadła mu na kolanach, Chris z trudem zwalczył w sobie chęć zadrżenia. Na jego kolanach spoczywały teraz dwa najbardziej kształtne pośladki jakie widział! Przez głowę przeleciała mu głupawa piosenka, którą nie dawno zasłyszał u kolegi.
Na początku nie wiedział skąd ta nagła zmiana miejsc, ale w końcu dotarły do niego słowa Viper, najwidoczniej ktoś miał do nich dołączyć. Jak wielkie było jego zdziwienie, kiedy dołączającym okazał się Daredevil. Zamaskowany diabeł, człowiek z którym szło mu czasem współpracować, wsiadał bez żadnego powodu do taksówki, która ewidentnie była podstawiona. Darkhawk chciał wyciągnąć więcej informacji, ale tamten?
- Dwa pytania. - wskazał palcem Daredevila. - Co ty tu robisz? - zmienił cel na kierowcę. - A ty, przestań grać. Działa mi to na nerwy. Przecież wiem, że jesteś z Viper. -Czy ten idiota na prawdę myślał, że nie zobaczyłem tego jak wychodził?? Miał już powyżej uszu całej tej sytuacji, na szczęście taxi ruszyła z miejsca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Daredevil



Liczba postów : 47
Data dołączenia : 28/08/2012

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Sro Sie 29, 2012 3:11 pm

Viper czyli nowo poznana osoba przez Daredevila powiedziała aby wsiadał do taksówki. Wsiadł do niej i zamknął od niej drzwi. Rozglądnął się tylko i rozsiadł się wygodnie na swoim siedzeniu. Popatrzył radarem tylko jak Viper siedzi na kolanach Darkhawk'a. Nie miał nic za złe jej, że akurat usiadła na jego kolanach. Nie był przekonany dokąd jadą. Swoją mocą podczerwieni spoglądnął przez okno. Widział budynki. ludzi, auta, drzewa. To co na każdej ulicy się znajduje. Po chwili usłyszał głos Darkhawk'a oraz swoją podczerwienią zauważył palec wskazujący Darkhawk'a na Daredevila. Nie myśląc nic odpowiedział:
- Spokojnie, kazali mnie też usiąść. - w sumie to nawet sam był zdziwiony dlaczego kazali mu wsiąść. Ale to już jest nieważne. Nie miał żadnych słów na myśli, a chciał by ktoś rozpoczął tutaj jakiś temat. Według niego chyba ta taksówka była cicha no ale cóż. Jechali i jechali...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Viper



Liczba postów : 47
Data dołączenia : 27/08/2012

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Sro Sie 29, 2012 3:39 pm

- Dobra panowie, mam nadzieję że bardzo cieszycie się, że właśnie na oczach tych ludzi, zaraz po napadzie, wsiedliście do samochodu złoczyńcy - wcisnęła przycisk i po chwili zza szyb wyłoniły się kraty, samochód zaś zamknął się dodatkowymi zabezpieczeniami - właśnie zrobiliście sobie sporo czarnego public relations w tym rejonie. Skoro już jesteśmy współpracownikami dla tych ludzi, myślę że powinniśmy omówić warunki współpracy.
- Życzę miłej podróży - wtrącił szofer i ruszył z piskiem opon.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Darkhawk



Liczba postów : 148
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Sro Sie 29, 2012 3:50 pm

Tego właśnie się spodziewał. Kraty w oknach, tytanowe sztaby zamków i inne bezużyteczne w jego przypadku zabezpieczenia. Taksówka przyśpieszyła, a szofer w końcu przestał udawać, że jest zwykłym taksówkarzem.
Najbardziej rozbawiły go słowa Daredevila.
- Zawsze robisz co ci każą? - Diabeł wsiadł do taksówki, bo tak mu powiedzieli. Dobre sobie. Ostatnio działo się DD coś dziwnego. Jakby był nieobecny duchem, z ciałem było wszystko ok, sensory androida nie wykazywały jakichś anomalii związanych z chorobą, czy zatruciem. Teraz znowu zwrócił się w stronę Viper.
- Dla jakich ludzi i jaka znowu współpraca? - "Ci" ludzie wynajmują innych terrorystów, żeby zwerbować dwóch z pośród trzech obrońców Nowego Jorku, licząc na dodatek że będą im pomagać. Ciekawe w jaki sposób mnie do tego zmuszą. Prychnął w myślach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Daredevil



Liczba postów : 47
Data dołączenia : 28/08/2012

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Sro Sie 29, 2012 3:58 pm

No cóż jak to w aucie liczy się tylko przejazd. Siedział sobie i siedział i nie był pewny, że ta jazda to tylko pułapka. Kiedy zorientował się swoim zmysłem, że zaraz upadną kraty powiedział:
-Świetnie Viper - po czym kraty obezwładniły Darkhawk'a oraz Daredevila. Wszystkie zabezpieczenia się włączyły więc chyba nie było ucieczki. Ależ była! Daredevil wykrył, że przednia szyba jest bez zabezpieczeń. Lecz najpierw trzeba znaleźć coś co by podniosło te kraty. Cóż nie chciał nic szukać tylko po prostu chciał wysłuchać żądań Viper. Nic więcej nie mówiła tylko gadała o tym, że wsiedliśmy do wozu złoczyńcy oraz że straciliśmy reputacje wśród tych ludzi. Gdy usłyszał warunki współpracy od razu odparł:
Jakie znowu warunki kobieto? - nie był za bardzo zszokowany tą całą sytuacją. Starał się jakoś uciec. Nie wiedział co ona od nas chce no ale cóż. Nie siedział już wygodnie tylko starał się dowiedzieć o co jej chodzi. W końcu się jej zapytał:
O co ci w ogóle chodzi? Czego od nas żądasz? - po tych słowach już nie wiedział sam co ma robić ani nie wiedział co powiedzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Today at 4:56 am

Powrót do góry Go down
 
Ulice NYC
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 18Idź do strony : 1, 2, 3 ... 9 ... 18  Next
 Similar topics
-
» Ulice NYC
» Ulice
» Ulice
» Bronx - Ulice

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: