Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Ulice NYC

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 11 ... 18, 19, 20, 21  Next
AutorWiadomość
Darkhawk

avatar

Liczba postów : 148
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Ulice NYC   Pon Sie 27, 2012 4:04 pm

First topic message reminder :

Ulice Wielkiego Jabłka. Można je podzielić na dwa rodzaje: uczęszczane i lepiej-się-tu-nie-zapuszczaj. Te pierwsze są zatłoczone i szare, drugie puste i brudne. Nieważne do którego rodzaju można zaliczyć tę na której się znajdujesz, w obu przypadkach: pilnuj swojego portfela!


Ostatnio zmieniony przez Loki dnia Nie Sie 31, 2014 11:19 am, w całości zmieniany 5 razy (Reason for editing : Pierwotnie znajdował się tu także post fabularny. Został przeniesiony do pierwszego fabularnego posta Darkhawka.)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 302
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Czw Sty 12, 2017 3:30 pm

Na zaskoczenie Noriko Emma zareagowała lekkim uniesieniem i odchyleniem na bok tej dłoni, która znajdowała się wyżej, bez przemieszczania przy tym reszty ręki od nadgarstka w górę. Gest ten zdawał się mówić "właśnie tak" i zarazem wskazywać efekty wspomnianego wskrzeszania - pod postacią śpiączki. Blondynka nie uznała za stosowne potwierdzić słownie tego, co raz już przecież powiedziała... Nigdy nie lubiła się powtarzać. Rzecz jasna tym razem będzie musiała to zrobić, gdy przejdą już do bardziej globalnych tematów, lecz pod tym względem sprawy wyglądały inaczej, skoro nastolatkę całkowicie ominął wcześniejszy telepatyczny wykład, a nie straciła informacji na przykład przez brak uwagi.
Pojawienie się iskier w dalszej części dyskusji sprawiło z kolei, iż panna Frost uniosła jedną subtelnie zarysowaną i starannie zadbaną brew, a jej wzrok na moment osunął się niżej, właśnie ku tym efektom wizualnym. Nie skomentowała ich, nie podjęła też w związku z nimi żadnego działania, gdyż Noriko sama się tym zajęła. White Queen w dużej mierze przywykła do tego, że moce uczniów potrafiły aktywować się wraz z natłokiem ich emocji, lecz rzadko w to ingerowała - jedynie wówczas, gdy dana osoba nie mogła się sama opanować. W takim wypadku telepatyczne ukojenie nerwów stanowiło idealne rozwiązanie.
- Na terenie szkoły przebywało tylko kilkoro X-Men. Te siły, które były na miejscu, skupiły się na odpieraniu ataku i ewakuacji uczniów do Danger Roomu. Nie mieli czasu na więcej, nikt zaś nie wpadł na to, żeby się ze mną skontaktować. Z moich informacji wynika, że ciężkie obrażenia odniosły jedynie X-23 i cyborg Sigma. Ich ciała prędko się odbudują. Rockslide również został uszkodzony, lecz z pewnością odtworzył już te braki. Jeden z przeciwników naruszył też skrzydło Icarusa - także i tym razem większość wypowiedzi Emmy była bardzo stonowana, lecz jedno zdanie delikatnie wyróżniało się na tle pozostałych. Kiedy wspominała o braku kontaktu ze swoją osobą, w jej głosie pojawiła się nutka stwierdzająca z niesmakiem "cóż za niekompetencja". Kobieta łaskawie odpuściła sobie nawet zwracanie uwagi nastolatki na to, w jaki sposób się do niej odzywała. Tym razem wyjątkowo potrafiła zrozumieć jej emocje i zdecydowała się nie pogłębiać jej zdenerwowania... Poza tym chciała dotknąć innego tematu.
- Ten atak uzmysłowił mi, że struktura szkoły wymaga wprowadzenia pewnych zmian. Zamierzam przedstawić pannie Munroe pomysł utworzenia z wybranych i chętnych uczniów osobnej drużyny... Młodych X-Men, jeżeli tak chciałabyś to nazwać - wyjaśniła, lecz niczego jeszcze nie proponowała. Najpierw zależało jej na sprawdzeniu pierwszej reakcji dziewczyny. Jaką wyrazi opinię? Zgłosi się sama?

_________________


"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Surge

avatar

Liczba postów : 138
Data dołączenia : 04/05/2013

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Czw Sty 12, 2017 5:27 pm

Ciężko było uwierzyć w to, czego dokonał Josh. To by jednak tłumaczyło jego obecny stan. Używanie swoich mocy na tak wysoką skalę musiało go wykończyć, przez co stracił przytomność. Kto wie na jak długo. Jej też zdarzało się mdleć kiedy skorzystała ze zbyt dużej ilości swojej energii. Padała jak zużyta bateria. Miała nadzieję, że blondyn szybko dojdzie do siebie.
- Nawet pani nikt nie poinformował o tym całym zdarzeniu? To już w ogóle - nie była pewna jakim słowem określić to. Wydawało jej się, że Emma była pierwszą osobą, która powinna zostać poinformowana o tym wydarzeniu. Nic dziwnego, że i jej nikt nic nie powiedział. Skoro nie skontaktowali się z panią Frost to z nią tym bardziej nie musieli.
- Czyli nikt, kto by nie poradził sobie z ranami - ulżyło jej. Co prawda na cyborgach się nie znała, ale pewnie nic mu nie będzie. Laura była jak Wolverine, Kamyczek składał się błyskawicznie, a Icarus potrafił się uleczyć. Szczęście w nieszczęściu, że zranieni zostali tylko ci, którzy się leczą. To co później kobieta zaczęła mówić zainteresowało ją bardziej. Zmiany w organizacji. Nowa drużyna. Brzmiało ciekawie.
- Młodych X-Men? Jeśliby to by była oficjalna nazwa to brzmi fajnie, na pewno wszystkim by się spodobało - w końcu byliby nazywani X-Menami. Młodymi, ale jednak. Kto nie marzył o dołączeniu do X-Menów. Chyba każdy uczeń o tym śnił. - Myślę, że to dobry pomysł. Grupa uczniów, szkolona bardziej od reszty, by móc ich chronić w razie nieobecności X-Menów. - pokiwała głową. Opinię wyraziła. Zgłosić się nie zgłosi. Zapewne chciałaby dołączyć do takiej drużyny, by móc chronić młodszych mieszkańców instytutu. Przecież tam nawet trafiały się dzieci czasem. Jednak nie sądziła, by nadawała się do takiej grupy. Jej moce były nie do opanowania. Nie była w stanie ich kontrolować. Co jeśli podczas walki ktoś uszkodzi jej rękawice? Wtedy wszyscy będą w niebezpieczeństwie, nie tylko wrogowie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 302
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Czw Sty 12, 2017 6:27 pm

Uważnie wysłuchując słów Noriko, Emma odchyliła głowę nieznacznie na bok, teraz już właściwie nie spuszczając nastolatki z oka. Spojrzenie utrzymywała w głównej mierze na jej twarzy, lecz raz czy drugi opuściła je na osłonięte dłonie dziewczyny, jak gdyby sprawdzała cóż takiego z nimi robiła. Wypatrywała gestów, które mogłyby zdradzić jej coś więcej na temat postawy młodej mutantki, a każdą taką przesłankę starannie zapamiętywała.
Nim ponownie zabrała głos, panna Frost upewniła się, że jej rozmówczyni skończyła się wypowiadać. Nie zamierzała jej przerywać czy wchodzić w słowo. To nie byłoby kulturalne zachowanie, a telepatka rozumiała doskonale, że od młodzieży nie można było oczekiwać tego, czego samemu się jej nie okazywało - czyli szacunku. Rzecz jasna istniały pewne granice, wynikające po prostu z różnicy pozycji pomiędzy nauczycielem i jego uczniami, lecz jak do tej pory trzymanie się tej zasady wychodziło White Queen na dobre.
- Nie ustaliłam jeszcze jednej, konkretnej nazwy dla tej grupy. Oczywistym wydaje się taka pokroju New X-Men, lecz po części będzie to również zależało od panny Munroe... Skoro obie pełnimy jednocześnie obowiązki dyrektorek - zaznaczyła na początek, po tych słowach zaś dla uzyskania dodatkowego efektu uczyniła krótką pauzę, nim kontynuowała wypowiedź niezmienionym tonem głosu.
- Muszę przyznać, że mam już na oku parę obiecujących osób. Pan Guthrie wydaje się być na przykład świetnym kandydatem. Zarówno jego starszy brat, jak i siostra posiadają swoją historię z X-Men, on sam z kolei w obliczu zagrożenia zaangażował się od razu... A i uzdrowiciel będzie w takiej drużynie przydatny - wypowiadając to ostatnie zdanie, panna Frost spojrzała krótko ku Elixirowi, choć i bez tego znaczenie jej słów zapewne łatwo dałoby się odgadnąć.
Nie byli to oczywiście jedyni uczniowie, których brała pod uwagę, ale to właśnie ich Surge powinna znać lepiej od pozostałych. Można by powiedzieć, że Emma subtelnie zarzucała przynętę, aby upewnić się, iż otrzyma za chwilę jak najbardziej satysfakcjonującą ją odpowiedź. Nie wspominała natomiast o jednym ze swoich ulubieńców, którego również zamierzała wprowadzić do drużyny. Hellion potrafił budzić wśród swych rówieśników tak sprzeczne emocje...

_________________


"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Surge

avatar

Liczba postów : 138
Data dołączenia : 04/05/2013

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Czw Sty 12, 2017 8:37 pm

Jedyne co kobieta mogła wypatrzeć z dłoni Surge to to jak w pewnym momencie złożyła dłonie razem i splotła palce. A to głównie po to by uspokoić się i przybrać swoją zwyczajową obojętność. Tylko jej oczy zdradzały jej nastawienie do planu Emmy Frost. Pozytywne nastawienie. W końcu, patrząc na to, że X-Meni często byli na misjach, przyda im się nowa grupa bardziej wyszkolonych osób, które będą chronić instytutu pod ich nieobecność.
- New X-Men to dosyć neutralna nazwa. Powinna być okej. - wydawało jej się, że Storm raczej nie będzie mieć nic przeciwko takiej nazwie. Zdaniem Surge taka nazwa była mocno motywująca. Ktoś kto zostałby wybrany do takiej drużyny na pewno starałby się być jak najlepszym by udowodnić, że zasługuje na bycie nazywanym nowym X-Menem. Dawałby z siebie wszystko.
- Jay? Mam nadzieję, że już nie próbuje się zabić i nie będzie się pchał jednak za bardzo do przodu. Słyszałam jego historię. - część usłyszała nawet od samego Jaya kiedyś. To wtedy się pokłócili, doskonale pamiętała to. To wtedy postanowiła zadzwonić do domu i dopytać o braciszka, a ojciec stwierdził, że nie ma córki i rozłączył rozmowę.
- Josh na pewno byłby niezastąpiony. On potrzebuje szczególnie dużo treningu fizycznego, skoro jego moc to uzdrawianie - nie zawsze znajdzie się pod ręką ktoś kto będzie w stanie obronić Elixira. Dlatego powinien sporo ćwiczyć by chociaż w starciu bez mocy umiał się obronić. Obaj chłopacy byli jej dobrymi znajomymi, zdarzało im się trenować w jednej grupie i dogadywali się ze sobą, pomimo różnic w charakterze.
- Rozumiem, że mnie i innych uczniów z tego przedziału wiekowego też brała pani pod uwagę? - nadal nie chciała sama się zgłaszać do drużyny, ale już tak sformułowane pytanie mogło wskazywać na to, że była zainteresowana byciem częścią nowej grupy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 302
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Czw Sty 12, 2017 9:49 pm

Panna Frost nie poparła słów Surge odnośnie neutralności zaproponowanej nazwy, ale i im nie zaprzeczyła. Teraz nie był najlepszy czas, aby omawiać tę kwestię, nawet jeżeli osobiście Emma widziała wiele potencjalnych problemów z "New X-Men". Przede wszystkim część personelu nie uważała, aby trenowanie uczniów do walki było słuszne, więc umieszczanie w nazwie członu "X-Men" zapewne by się im nie spodobało... Innych z kolei mogłoby zaniepokoić słowo "New". Jeszcze poczują, że ktoś stara się ich zastąpić - a ego, szczególnie męskie, było przecież tak delikatną rzeczą... Jak dowiódł ostatnio między innymi Cyclops. Skoro zaś o nim mowa, to White Queen ciekawiło czy zamierzał w końcu powrócić do drużyny. Niemalże mogła sobie wyobrazić ten podkulony ogon, gdy wyczerpią mu się wszystkie inne opcje.
W swych kolejnych wypowiedziach Noriko poruszyła już wątki, z którymi Emma w przeważającej większości się zgadzała - i nie widziała w nich niczego kontrowersyjnego. Przy wspomnieniu treningu fizycznego telepatka kiwnęła nawet głową, a choć wyraz jej twarzy się nie zmienił, to jednak z oczu dało się wyczytać chłodną pochwałę - co w jej przypadku oznaczało naprawdę wiele. Panna Frost doceniała to, że nastolatka od razu trafiała w te istotne kwestie. Tak konkretne podejście wróżyło pozytywnie na przyszłość dziewczyny.
- Owszem. Chcę, aby początkowo grupa składała się z zaledwie kilku osób, a jeżeli pomysł się przyjmie, wówczas stopniowo zwiększymy jej liczebność. Oznacza to między innymi, iż w tym pierwszym składzie szczególnie zadbamy o różnorodność zdolności poszczególnych członków, aby drużyna była odpowiednio wszechstronna... Sądzę, że znalazłoby się w niej miejsce również dla ciebie - nie było to może pytanie, lecz z pewnością oferta. Dłuższe przeciąganie sprawy nie miałoby sensu, przeciwnie, mogłoby tylko zaszkodzić... Wyczucie chwili potrafiło czasem zadecydować o wszystkim.
Gdyby Emmie udało się zgromadzić dokładnie taką grupę, o jakiej obecnie myślała, to rzeczywiście byłaby ona przygotowana na wiele. Telekineza, możliwość lotu, manipulacja energią, uzdrowicielstwo - do tego być może wsparcie telepatyczne oraz opieka fizycznego wojownika... Szczerze mówiąc ten skład przypominałby wręcz pierwszych X-Men. To mogłoby być dość zabawne, o ile oczywiście ktoś poza nią zwróciłby na to uwagę.
Podczas gdy rozmowa toczyła się dalej, limuzyna ponownie wjechała na jedną z większych ulic, na szczęście taką niezablokowaną korkiem. Podróż z centrum miasta do Instytutu trwała zazwyczaj blisko godziny, lecz doświadczony i zdolny kierowca potrafił skrócić ten czas... A przecież tylko takie osoby zatrudniała Emma.

_________________


"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Surge

avatar

Liczba postów : 138
Data dołączenia : 04/05/2013

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Pią Sty 13, 2017 10:38 am

Różnorodność zdolności. Z tym nie powinno być problemu. Masa uczniów miała zdolności, które były wyjątkowe i jako jedyni je posiadali. Ot chociażby Pixie, która, jak na wróżkę przystało, używała magicznego pyłku do wywoływania halucynacji. Nori pomyślała, że szczególnie przydałby się im młody telepata. Bo przecież pani Frost nie dołączy do ich drużyny. Chyba, że jako opiekunka, ale to wciąż nie to samo. Z drugiej strony kobieta na pewno świetnie wiedziała co robi i dobierze odpowiednich uczniów. A skoro o odpowiednich uczniach mowa.
- Dla mnie? - spojrzała na Emmę nieco zdziwiona. Albo użyła telepatii albo Nori za bardzo okazała swoje zainteresowanie tym tematem. Obie opcje były możliwe. Fakt, dziewczyna była zainteresowana dołączeniem do takiej grupy. Gdyby chłopcy byli na misji bez niej, Surge by zamartwiała się cały dzień, zastanawiając się czy nic im nie jest. Czy wrócą w jednym kawałku. A po ich powrocie pewnie by nie okazała nawet cienia zmartwienia.
- Nie mam nic przeciwko, pani Frost. Ktoś musi pilnować chłopaków. Chociaż z tą dwójką nigdy nie było problemów, ale znam takich co są gwałtowni i więcej robią niż myślą. - głos miała spokojny, ale ponownie jej oczy zdradzały, że cieszyła się na tą propozycję. Z pilnowaniem nie żartowała. Faceci z wybujałym ego bywali problematyczni. I o ile ufała tej dwójce, to jeśli grupa będzie większa, mogą wyniknąć jakieś problemy z tego. No, a Surge nie należała do delikatnych dziewczyn, które by tylko prosiły o uspokojenie się. Wystarczy kogoś lekko popieścić prądem i powinno być spokojniej.
- Jak duża grupa byłaby na samym początku? - zapytała jeszcze, ciekawa czy ktoś więcej by do nich dołączył. Chciałaby też wiedzieć kto będzie dowódcą tej nowej drużyny, ale z tym mogła poczekać. Ona i tak się nie pchała do przodu, może i poradziłaby sobie, ale nie czuła się w takiej roli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 302
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Pią Sty 13, 2017 4:42 pm

Na zdziwienie dziewczyny Emma odpowiedziała jedynie nieznacznym kiwnięciem głową, co uczyniła na tyle subtelnie, że gest ten musiał być ledwie zauważalny. Nie ponaglała nastolatki, nie odzywała się jeszcze ponownie, tylko pozwalała jej w spokoju przemyśleć sprawę i kontynuować rozmowę w momencie, gdy będzie na to gotowa... W końcu miały jeszcze dużo czasu, nim dotrą do Instytutu.
Cierpliwe czekanie się opłaciło, a reakcja Noriko idealnie wpasowała się w plany White Queen. W ten oto sposób pierwszy z wyselekcjonownych przez nią kandydatów wyraził zgodę na dołączenie do drużyny. Hellion z pewnością również przystanie na tę propozycję... A panna Frost nie miała żadnych wątpliwości, że Elixir uczyni to samo. W pewnym stopniu niewiadomą pozostawał tylko Icarus, lecz Emma głęboko wierzyła w to, że także i jego uda się przekonać. Chyba miała już nawet pomysł jak tego dokonać...
- Zamierzam złożyć ofertę jeszcze paru osobom, w tym Laurze Kinney. Co prawda oficjalnie należy do X-Men, lecz mogłaby stanowić jednocześnie wsparcie, nadzór oraz pomoc w treningach. Czerpanie z jej doświadczenia z pewnością wiele by was nauczyło... Myślę więc o pięciu członkach na początek - telepatka rozważała również dołączenie do projektu swoich dziewcząt, lecz prawdę mówiąc najpierw chciała przyjrzeć się rozwojowi wydarzeń. Jeśli wszystko będzie przebiegało w porządku i zgodnie z planem, wówczas Emma najprawdopodobniej skieruje je do drużyny.
White Queen mogłaby poświęcić tę podróż w całości na dyskusję na temat grupy. Domyślała się, że Noriko musiała mieć więcej pytań, to naturalne... A w trakcie rozmowy pomysły napływały łatwiej i szybciej. Mimo to takie postępowanie nie byłoby wobec nastolatki sprawiedliwe. Trzymanie jej w niewiedzy w sytuacji, gdy inni uczniowie usłyszeli już tak wiele odnośnie obecnych problemów mutantów stanowiło wręcz marnowanie cennego czasu - tego zaś Emma nie tolerowała.
- Obawiam się jednak, że atak na szkołę nie jest jedynym powodem, dla którego zdecydowałam się zwiększyć starania prowadzące do przygotowania do służby kolejnych członków X-Men. Dotknęły nas rówież poważniejsze problemy - zaznaczyła więc, dając dziewczynie krótką chwilę na nastawienie się na tę mniej przyjemną część rozmowy. Świadomie ułożyła swoją wypowiedź tak, aby podkreślić skalę problemu... W końcu czekało ich coś gorszego od wrogo nastawionych kosmitów, częściowo uszkodzonego budynku i garstki rannych.

_________________


"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."


Ostatnio zmieniony przez Emma Frost dnia Sob Sty 14, 2017 5:35 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Surge

avatar

Liczba postów : 138
Data dołączenia : 04/05/2013

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Sob Sty 14, 2017 1:52 pm

Zdecydowanie mówienie wprost w obecności Noriko było najlepszym rozwiązaniem. Dziewczyna sama siebie by nie zaoferowała jako członka drużyny, ale jeśli ktoś dał wyraźnie znać, że chętnie by ją zobaczył w składzie, to przyjmowała propozycję. Wolała być blisko kolegów niż z dala od nich.
- Laura... - dziewczyna była dziwna, trochę straszna i kompletnie nie do ogarnięcia. Jednak poza tym była świetnym wojownikiem. Silna, zwinna, szybka, z wyczulonymi zmysłami. Nori nic do niej nie miała. Pewnie nie będzie łatwo się dogadać, ale faktycznie przyda im się taki trener, a Wolverine raczej nie ma czasu na bawienie się w nauczyciela. Jej twarz więc nie wyrażała żadnych negatywnych emocji wobec dziewczyny.
- Pięciu. To prawie jak w naszych grupach treningowych. Każdy z inną mocą, by się uzupełniać. I rozumiem, że z czasem grupa byłaby większa skoro to na początek? - przyglądała się Joshowi by wypatrzeć jakieś oznaki odzyskiwania przytomności, ale chyba nic z tego. Wyciągnęła dłoń żeby położyć ją na policzku chłopaka. Może tak zafundować mu małe zwarcie? Raz podziałało, więc i teraz na pewno się uda. Przestała jednak nad tym rozmyślać kiedy Emma wspomniała, że mają poważniejsze problemy.
- Poważniejsze problemy? Poważniejsze od ataku kosmitów i rozwalonej szkoły? - cofnęła dłoń i usiadła prosto, kierując spojrzenie na kobietę. Co mogło być poważniejszego od ataku i zniszczeń? Nic jej nie przychodziło do głowy, ale skoro pani Frost tak mówi to tak musi być. Aż strach się bać o co chodzi. Zaraz zapewne dowie się o czym mówi. A skoro miała powstać nowa drużyna, ćwiczona do walki, zamiast do obrony, to faktycznie sytuacja musiała być nieciekawa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 302
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Sob Sty 14, 2017 7:45 pm

Emma jedynie przytaknęła krótko na pytanie odnośnie przyszłego zwiększania liczebności składu, lecz nie wdawała się już w szczegóły. Najpierw musiała w ogóle wymusić na Storm wprowadzenie w życie jej pomysłu, potem zaś przyjdzie czas na martwienie się dodatkowymi kandydaturami. Oczywiście nie oznaczało to, iż panna Frost nie posiadała na nie żadnych pomysłów - w końcu miała z kogo wybierać - ale co za dużo, to niezdrowo... A ona lubiła pracować dokładnie i dbać o detale. Jakość przede wszystkim.
Przez kilka sekund blondynka pozwoliła sobie w milczeniu przyglądać się poczynaniom Noriko, temu zaskakująco delikatnemu dotykowi... Co prawda Emma na ogół nie mieszała się w życie uczuciowe uczniów, lecz mimo to do personelu od czasu do czasu docierały różnego rodzaju plotki. Do tego wiele zachowań po prostu łatwo było zaobserwować - czy to w trakcie zajęć czy nawet poza nimi... Wystarczy powiedzieć, że telepatka nie spodziewałaby się takiej pary.
Nie jej było to jednak oceniać, a zarazem naprawdę nie uważała, aby uczucia miały wejść w drogę współpracy w drużynie. Być może opinia ta nie należała do popularnych, lecz gdyby związki między towarzyszami rzeczywiście tak bardzo szkodziły grupom, to praktycznie wszystkie składy superbohaterów już dawno temu rozleciałyby się na dobre... Więc wnioski nasuwały się chyba same.
- Mamy wszelkie powody, aby spodziewać się kolejnych ataków... Na szkołę i nie tylko. Niedawno prezydent powołał do istnienia Thunderbolts, wspieraną przez wojsko drużynę, której głównym celem jest nadzorowanie mutantów oraz innych osób o nadludzkich mocach. Rząd prowadzi też prace nad Sentinelami, przystosowanymi do walki z nami robotami, które potrafią wykrywać gen X... Mieliśmy już z nimi do czynienia. Od przyjaciół Instytutu otrzymaliśmy bransolety pozwalające na zablokowanie ich sygnału, ale to krótkotrwałe rozwiązanie. Będziesz musiała sobie taką wziąć i stale ją przy sobie nosić - wyłożyła na początek, a pod koniec swej wypowiedzi uniosła lekko jedną rękę, aby zwrócić na nią uwagę... A raczej na srebrną ozdobę, proste kółko, które znajdowało się na wysokości jej nadgarstka. Rękawice Surge wykluczały takie założenie świecidełka, więc dziewczyna będzie musiała poradzić sobie inaczej, ale Emma liczyła na jej pomysłowość i zaradność.
Wspomniane przez White Queen kwestie stanowiły zaledwie wierzchołek góry lodowej, ale od czegoś trzeba było zacząć, a kobieta nie chciała zrzucać na nastolatkę wszystkiego na raz... Tak jak to uczyniła wcześniej z pozostałymi zainteresowanymi. Wtedy nie miała wyboru, gonił ją czas, teraz zaś mogła sobie pozwolić na dawkowanie złych wieści.

_________________


"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Surge

avatar

Liczba postów : 138
Data dołączenia : 04/05/2013

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Nie Sty 15, 2017 12:15 pm

Szczerze ją ciekawiło kto miał być piątym członkiem nowo utworzonej drużyny. Na razie wiedziała o czterech osobach. Prędzej czy później się dowie na pewno, jak będą mieli jakieś grupowe spotkanie. Liczyła, że jeśli już grupa powstanie to nie będzie problemu ze zorganizowaniem się. Na razie jak widać były sprawy ważniejsze od tego. I w sumie to faktycznie Noriko wolała wiedzieć z czym będą mieli teraz do czynienia.
To, o czym mówiła pani Frost nie brzmiało zbyt ciekawie. Nadzorowanie mutantów, Sentinele. Serio. Czy ludzie myśleli, że oni prosili się o te moce? Że chcieli się z nimi urodzić? Surge na pewno nie. Jest moc była beznadziejna, w ogóle nie była w stanie jej kontrolować. Bez rękawic nawet jej własne życie było w niebezpieczeństwie gdy się naładowała. A ludzie sobie wymyślali nie wiadomo co, bo kilku mutantom odwalało i uważali się za lepszych.
- A nie miało być przypadkiem jakiejś rozmowy na temat mutantów? Coś tam słyszałam. Oni to naprawdę poszaleli. Niech się zajmą tymi szurniętymi, a nie wszystkimi - potrząsnęła głowa, krzyżując ramiona na piersi. Spojrzała na bransoletkę. Potem na swoje rękawice. Ciężko będzie ją nosić w ten sposób. Chyba, że poprosi bestię o wmontowanie jej w rękawicę w jakiś sposób. Chociaż nie, czasem zdejmowała rękawice, a bransoletę pewnie powinna cały czas mieć założoną. Jak dotrą do instytutu to będzie musiała sprawdzić czy wejdzie jej na kostkę.
- Dobra. Co jeszcze? Wolę wiedzieć od razu wszystko niż czekać aż coś sama zobaczę. - ona i tak wiedziała, że życie jest beznadziejne i jakoś trzeba sobie radzić. A wolała wiedzieć w jak beznadziejnej sytuacji są w tej chwili. Tyle rzeczy w ciągu jednego popołudnia. Jakaś apokalipsa nadchodzi czy co?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 302
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Nie Sty 15, 2017 5:22 pm

White Queen uśmiechnęła się, lecz tak naprawdę w jej wyrazie twarzy nie było nawet za grosz dobrego humoru. Przeciwnie, prezentował się on dość ponuro, lecz zarazem rozpoznać się w nim dało wyraźny ślad cynizmu. Nic dziwnego - Noriko miała bowiem rację. Właśnie to było w tym wszystkim najgorsze, a jednocześnie niestety najbardziej spodziewane... Rzeczywiście miały się odbyć rozmowy, konferencja, ale najwyraźniej decyzja podjęta została z góry, a cała reszta stanowiła jedynie szopkę, w którą - przy odrobinie szczęścia - uwierzyć miał ciemny lud. Zachowywanie pozorów demokracji, oferowanie dialogu, ale tylko takiego, z którego nic nie wyniknie... Emma chętnie obnażyłaby to wszystko publicznie, jednakże sprawa wymagała ostrożności i delikatności, nie zaś pochopnego działania.
- Konferencja wciąż jest aktualna, a Scarlet Witch z Avengers będzie na niej reprezentować interes mutantów. Poparcie ze strony środowiska bohaterów, szczególnie tych popularnych i uwielbianych, może dla nas wiele zmienić - przekazała najpierw tę jedną z nielicznych dobrych wiadomości... O ile nie w ogóle jedyną pozytywną w tej chwili. Władza mogła wiele, to oczywiste, ale z drugiej strony lekceważenie głosu wyborców niemalże nigdy nie kończyło się dla niej dobrze, przynajmniej nie na dłuższą metę - i ta myśl trochę telepatkę pocieszała. Nie wierzyła tak naprawdę w sprawiedliwość, zbyt często doświadczała jej braku, ale była zdeterminowana, aby walczyć o bezpieczeństwo mutantów... W każdy możliwy sposób.
- Dowiedzieliśmy się też o istnieniu bazy danych zawierającej informacje na temat osób z mocami... Czy nawet nietypowymi umiejętnościami. Nie miałam do niej jeszcze wglądu, ale przy użyciu Cerebro postaram się do niej dotrzeć i odtworzyć ją dla nas - zwykłe przekopiowanie danych mogłoby pozostawić ślady, a tego panna Frost wolałaby uniknąć. Żaden sprzęt i żadne umiejętności nie dawały kompletnej pewności, że uniknie się złapania... Ale telepatyczne dobranie się do bazy i spisanie jej na nowo przy użyciu komputerów Instytutu? To było już jak najbardziej możliwe - i o wiele bezpieczniejsze. Trochę czasochłonne, to prawda, ale potężne telepatyczne umysły i tak działały na wysokich obrotach.
W tym momencie Emma zawahała się na moment. Czekało ją załatwianie kilku spraw, w tym wspomnianej bazy danych, a także rozmowa z Ororo i Laurą oraz skontaktowanie się z Julianem, w którego umyśle podczas swojej ostatniej wizyty blondynka otarła się o pewien niepokojący wątek... Równie dobrze mogła przenieść jeden ze swoich obowiązków na Surge, skoro miała ją już pod ręką.
- Kiedy dotrzemy do szkoły, zadbaj proszę o to, aby pan Foley znalazł się w bezpiecznym miejscu... A jeżeli pan Guthrie pojawi się na horyzoncie, rozmów się z nim na temat dołączenia do nowej drużyny. Tak będzie najszybciej - White Queen była pewna, że nie musiała dodawać, iż przy organizacji grupy czas będzie miał dla nich wszystkich ogromne znaczenie.

_________________


"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."


Ostatnio zmieniony przez Emma Frost dnia Nie Sty 15, 2017 7:42 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Surge

avatar

Liczba postów : 138
Data dołączenia : 04/05/2013

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Nie Sty 15, 2017 7:06 pm

Znowu Avengers. Cóż, nie powinna się dziwić. Avengers byli uważani a bohaterów. Zwykli ludzie broniący USA przez złoczyńcami. Skoro byli po ich stronie to super. Wsparcie osób poważanych jest ważne. Na pewno ułatwi im trochę sprawę. Kto nie kocha superbohaterów? Wreszcie jakaś dobra informacja dzisiejszego dnia. Kto by pomyślał, że w tak krótkim czasie tyle rzeczy może się zmienić. Widocznie ta konferencja to tylko taki pic na wodę, który pewnie i tak wiele nie da. Czy to coś nowego? Raczej nie. Polityka zawsze była narzędziem w rękach ludzi. Udają demokrację. Jedno mówią, drugie robią. A ich obietnice podczas wyborów to tylko obietnice i na słowach się kończą.
- Bazy danych? I wszyscy tam jesteśmy? Najlepiej byłoby do niej dotrzeć i ją zniszczyć. Może jeszcze nam porobią tatuaże z numerkami jak w więzieniu? - skrzywiła się. Ta baza od razu wydała jej się durnym pomysłem. Nawet nie ukrywała swojego oburzenia. Lista złoczyńców? Więźniów? Będą ich katalogować jak groźne zwierzęta? Idiotyczny, irytujący pomysł, który tylko ją bardziej zdenerwował.
- Ach, jasne. Nie ma problemu - trochę ją Emma zaskoczyła tą prośbą. O ile pokój Josha będzie w jednym kawałku to go tam zabierze. A jak nie to znajdzie się inne miejsce. Miejmy nadzieję, że jej siła jej nie zawiedzie i nie będzie problemu z doniesieniem Josha do jego pokoju.
- Jeśli zobaczę Jaya to wspomnę mu o tym. - rozejrzała się po wnętrzu samochodu. Skóra. Przechyliła głowę, zastanawiając się - Chyba niezbyt bezpiecznie będzie użyć tu mojej mocy? Przydałoby się obudzić Josha. Chociaż troszkę. Poprzednio nie miałam z tym problemów. - wolała się jednak dopytać kobiety nim zdecyduje się użyć swoich mocy. Jeśli nie to po wyjściu z samochodu zrobi to i wtedy pomoże Joshowi dotrzeć do łózka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 302
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Nie Sty 15, 2017 11:19 pm

Uśmiech zdążył już zniknąć z twarzy Emmy, gdy Surge wyrażała swoją opinię na temat bazy danych, a telepatka w duchu niechętnie przyznawała, że sugerowany przez dziewczynę rozwój wypadków wcale nie był zupełnie niemożliwy. Koniec końców ludzkość udowodniła już jak okrutnie potrafiła traktować tych odmiennych od siebie... Cóż więc stało na przeszkodzie temu, aby doszło do powtórki z historii?
Tym bardziej nie mogli dopuścić do tego, aby sprawy potoczyły się zgodnie z planem rządu. Najgorsze w tym wszystkim było chyba to, że White Queen z łatwością potrafiłaby wedrzeć się do umysłów odpowiedzialnych za taki stan rzeczy polityków, aby zmienić ich sposób rozumowania - i nie miałaby przy tym żadnych skrupułów, nie w chwili, gdy walczyła o dobro dzieci... Tyle że ich nagłe nawrócenie się prędzej czy później zwróciłoby czyjąś uwagę i tym bardziej pogrążyło mutantów. Nawet subtelne działania mogły w tej chwili wyrządzić im więcej szkód, niż przynieść pożytku.
Spojrzenie Emmy na moment opadło na jej dłonie i kobieta przesunęła nim po swoich długich, zadbanych paznokciach, obecnie pomalowanych na bardzo blady - a wręcz niemalże biały - odcień błękitu. Mimo to głowę w dalszym ciągu trzymała dumnie uniesioną, plecy zaś niezmiennie miała wyprostowane w ten charakterystyczny, naturalny sposób, tak typowy dla osób wysoko urodzonych.
- Nie tutaj - zadecydowała w końcu. Choć od czasu do czasu monitorowała stan chłopaka i w związku z tym doskonale wiedziała, że w tej chwili wszystko było z nim w porządku, to jednak zdążyła już usłyszeć kilka różnych teorii na temat tych jego śpiączek... I prawdę mówiąc nie sądziła, aby wybudzanie go z nich na siłę stanowiło najlepszy pomysł. Im dłużej będzie odpoczywał, tym lepiej dla niego - lecz niestety nie dla nich wszystkich. On również musiał przecież zostać poinformowany o ostatnich wydarzeniach oraz o planach utworzenia drużyny, w której składzie miałby się znaleźć. Przy odrobinie szczęścia Noriko powinna zająć się oboma kolegami na raz.
- Powinnam uprzedzić cię o jeszcze jednej kwestii. Wspomniałam, że wielu X-Men nie było w szkole podczas ataku... Część z nich przebywała w tym czasie w Los Angeles. Próbowali sprowadzić z powrotem do szkoły Jean Grey. Być może im się to nawet uda, ale w takim wypadku wszyscy powinniśmy zachować najwyższą ostrożność. Panna Grey nie jest w tej chwili sobą i nie mogę zagwarantować, że nie będzie stanowiła dla nas zagrożenia. Jeżeli się na nią natkniesz, zauważysz ją gdzieś, szczególnie samą... Nie nawiązuj kontaktu. Poinformuj członków X-Men - Emmie zdawało się, iż to była już ostatnia z najważniejszych złych wiadomości, o których przekazanie musiała zadbać.

_________________


"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cable

avatar

Liczba postów : 194
Data dołączenia : 22/10/2012

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Pon Sty 16, 2017 11:56 am

Do umysłu Emmy Frost dotarł, krótki przekaz myślowy. Sam przekaz miał dziwną naturę. Z jednej strony umysł nadawcy wydawał się bardzo silny, ale z drugiej można było odnieść wrażenie, że kontaktuje się trochę nieśmiało, albo inaczej, tak jakby bardziej nie lubił używać telepatii.
- Nie mieliśmy jeszcze okazji się poznać, ale powinniście wiedzieć, że jest problem z odstawieniem waszego Blackbirda do Instytutu. Agenci S.H.I.E.L.D. używają agresywnej telepatii. -
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Surge

avatar

Liczba postów : 138
Data dołączenia : 04/05/2013

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Pon Sty 16, 2017 12:56 pm

- No okej. Może sam niedługo się obudzi. A skoro i tak mam go pilnować to przy okazji mogę mu powiedzieć o wszystkim. Chyba, że już wie - właściwie to nie wiedziała ile wiedział Josh. Jak szybko stracił przytomność. Czy Emma zdążyła mu powiedzieć o Sentinelach, katalogu, bransoletkach, kosmitach. Może ona jako ostatnia się o wszystkim dowiedziała. A wszystko tylko przez to, że poszła na miasto kupić nową płytę i pospacerować trochę. To po prostu było śmieszne. Siedzisz w instytucie, nic się nie dzieje. Wyjdź na chwilkę, wszystko ci spadnie na głowę. Nawet nie wiesz gdzie i kiedy.
- Jean Grey? Jasne. Chociaż nie widziałam jej. Na pewno nie dzisiaj. Ale będę pamiętać. Strasznie dużo się wydarzyło. Jak to dużo może się zmienić w ciągu jednego dnia. - potrząsnęła lekko głową. Najważniejsze, że teraz już wszystko wiedziała i raczej nic nie powinno jej zaskoczyć. Chociaż nie wiedziała w jakim stanie jest szkoła. Ale o tym za chwilę się przekona, jak już dojadą pod bramy instytutu. No i zobaczy resztę towarzystwa. Ciekawe czy wszyscy, którzy mieli dołączyć do drużyny byli na miejscu. Przynajmniej wszystko raz dwa by się zorganizowało.
- A tej całej bransoletki to gdzie mam szukać? Inni już je noszą? - wolała nie marnować czasu na szukanie i zastanawianie się, gdzie może je znaleźć. Zawsze mogła kogoś poprosić o przyniesienie jednej dla niej, ale nie wiedziała czy inni mieszkańcy szkoły już wiedzą o nich. Przy okazji spojrzała na Josha czy i on ma już bransoletkę czy dla niego też trzeba będzie załatwić jedną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 302
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Pon Sty 16, 2017 2:59 pm

Panna Frost pokręciła głową na pytanie - gdyż owszem, w wypowiedzi Noriko wyraźnie kryło się przecież zapytanie - o to, czy Elixir usłyszał już o tym, co miało miejsce w szkole i na świecie. Mimo to w jej oczach znów pojawił się ten niemy wyraz pochwały, który jasno wskazywał na to, że aprobowała pomysły nastolatki. Pokrywały się z tym, czego Emma od niej chciała, więc oczywiście, że musiały być dobre. Jakże by mogło być inaczej? Prawdę mówiąc dzięki tej rozmowie telepatka coraz bardziej utwierdzała się w przekonaniu, że Surge będzie świetnym dodatkiem do formowanej drużyny. Być może nadawałaby się nawet na jej przywódcę, gdyby blondynka nie wybrała już na to miejsce odpowiedniego kandydata... Lecz z drugiej strony wszystko mogło się zmienić, jeżeli nie teraz, to już w trakcie funkcjonowania grupy.
- Wszystkie osoby przebywające na terenie szkoły otrzymały informację o bransoletkach, więc liczę na to, że bezzwłocznie po nie sięgnęły. Część personelu jest odpowiedzialna za ich wydawanie. Biorąc pod uwagę zaistniałą sytuację, z dużą dozą prawdopodobieństwa ktoś sam po prostu ci jedną poda... - wyjaśniła, świadomie używając liczby pojedynczej ze względu na to, gdzie powędrował właśnie wzrok dziewczyny. O zabezpieczenie Elixira już zadbała, musiała, skoro wyprowadzała go z Instytutu... Ale niestety mutacja chłopaka i tak była widoczna gołym okiem, więc istniała opcja, że przebywające blisko niego Sentinele i tak będą w stanie go wykryć. Oby nie były na tyle inteligentne.
Zanim White Queen oraz Surge podjęły następny temat, do umysłu tej pierwszej zawitał telepatyczny komunikat, przez którego treść Emma aż zmarszczyła czoło. Jeszcze niedawno S.H.I.E.L.D. oferowało X-Men współpracę i obiecywało, że jest po stronie mutantów... Rzecz jasna panna Frost rozumiała, iż był to z ich strony czysty biznes, więc ani im nie ufała, ani nie liczyła na zbyt wiele, lecz ciekawiło ją co dokładnie sprawiło, iż agencja tak szybko zmieniła zdanie. Kobieta nie musiała za to pytać o szczegóły odnośnie - na przykład - miejsca wydarzeń, gdyż wiedziała gdzie znajdował się porzucony Blackbird... A nawet z kim, choć pod tym względem posiadane przez nią informacje były o wiele mniej konkretne.
"Zobaczę co da się zrobić."
Po wysłaniu tej krótkiej odpowiedzi telepatka zerwała połączenie z tym umysłem, aby przyjrzeć się pozostałym dostępnym w jego pobliżu. Jednocześnie odezwała się też do Surge, aby poinformować dziewczynę o najnowszym zajściu... I wyjaśnić konieczność dzielenia przez siebie uwagi.
- Podobno S.H.I.E.L.D. blokuje oddanie nam jednego z Blackbirdów. Pozwolisz, że to teraz sprawdzę - wyglądało na to, że jej praca dosłownie nigdy nie miała końca. Prawdę mówiąc White Queen przywykła do takiego trybu życia, nie mniej jednak początkowo sądziła, że rola dyrektorki da jej trochę więcej wolnego czasu... Niestety nie wzięła wówczas poprawki na te wszystkie nagłe problemy.
Na polu niedawnej walki w dalszym ciągu przebywały osoby z wcześniej, lecz pojawiły się również nowe. Rozpoczynając poszukiwania Emma nie mogła mieć pewności, że telepata agencji będzie w ogóle w pobliżu, ale warto było od tego zacząć, a potem - w najgorszym wypadku - podążyć za śladami energii psionicznej utrzymującej się w powietrzu... Choć tej było wokół mnóstwo. Pozostałości po działaniach Jean, jak podejrzewała. Szczęśliwie prędko okazało się, że interesujący ją cel faktycznie znajdował się na miejscu, a co więcej - nie był sam w swoim ciele. Silny umysł, pewny, pod niektórymi względami przypominający jej własny... Kobieta obejrzała go dobrze z zewnątrz, nim podjęła próbę nawiązania kontaktu, najpierw jednak wysyłając sygnał informujący o tym zamiarze. Kultura tego wymagała, gdy porozumiewała się z obcym telepatą - o którym nie wiedziała jeszcze czy będzie wrogiem czy też nie.
"Mówi White Queen z X-Men. Doszły mnie słuchy, że S.H.I.E.L.D. uniemożliwia nam odzyskanie naszego odrzutowca. Zdaję sobie sprawę z tego, że obecni na miejscu członkowie drużyny zmienili położenie, aby zająć się istotnymi kwestiami związanymi z utrzymywaniem bezpieczeństwa, nie mniej jednak będziemy wdzięczni za odstawienie maszyny w jednym kawałku. Sporo kosztowała, a dla niektórych posiada wartość sentymentalną."
Choć połączenie było uprzejme i nie zdradzało żadnych negatywnych intencji, to jednak White Queen odruchowo wzmocniła blokady we własnym umyśle, aby obcy mógł tylko z nią rozmawiać, a nie wchodzić głębiej. Ograniczanie zaufania do innych do niezbędnego minimum zawsze dobrze jej służyło i nie zamierzała teraz rezygnować ze stosowania tej zasady.

_________________


"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."


Ostatnio zmieniony przez Emma Frost dnia Pon Sty 16, 2017 9:51 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Surge

avatar

Liczba postów : 138
Data dołączenia : 04/05/2013

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Pon Sty 16, 2017 6:37 pm

- W takim razie wszystko mu powiem jak się obudzi. Bez sensu żeby pani specjalnie czekała i powtarzała się znowu. A ja i tak nie mam nic specjalnie ciekawego do roboty. No i mam się nim zająć - zawsze może zabrać swój magnetofon albo laptop do pokoju Josha i tam posłuchać muzyki, dopóki chłopak się nie obudzi. Jeśli był w śpiączce to i tak muzyka nie będzie mu przeszkadzać. Poza tym, założy słuchawki na uszy. No i nie uważała żeby jakoś inaczej się zachowywała niż zawsze. Po prostu Surge była bardzo skrytą w sobie osobą. Rzadko okazywała uczucia czy emocje. Mało kiedy też odzywała się niepytana. Może dlatego była dość niepozorną osobą. Sprawiała wrażenie kogoś, kto nie czuł potrzeby angażowania się w cokolwiek. To jednak zmieniało się na polu walki.
- Spoko, rozejrzę się za jakimś nauczycielem - Czyli problem z bransoletką miała z głowy. A i zauważyła już u Josha taką, więc teraz musiała tylko faktycznie załatwić jedną dla siebie. Spyta o to świecidełko pierwszą osobę, jaką spotka w instytucie. Skoro inni już je mają to nie powinno być problemu ze zdobyciem jej.
Na wspomnienie o S.H.I.E.L.D. skinęła tylko głową. Z nimi to już nieraz mieli do czynienia. Czy byli po ich stronie? Nori miała wrażenie, że ludzie z tej organizacji zmieniali front, w zależności od tego jak im było wygodniej.
Nie przeszkadzała już Emmie. Rozmowa telepatyczna pewnie wymagała od niej koncentracji. Przeciągnęła się po czym przechyliła lekko, opierając łokieć na drzwiach i wyglądając na zewnątrz przez okno. Wszystko wyglądało normalnie. Na ile normalny mógł być Nowy York, gdzie ludzi kompletnie nic nie dziwiło. Nikt by nie pomyślał, że gdzieś tam są tworzone zabójcze roboty, które mają wykrywać gen X. Powinni jak najszybciej pozbyć się tych robotów. W ogóle całego projektu z nimi. Nikt nie chciał wojny przecież. Już nie mogła się doczekać kiedy wreszcie dotrą na miejsce i będzie mogła położyć się u siebie. Albo u Josha jeśli nadal będzie spał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Emma Frost

avatar

Liczba postów : 302
Data dołączenia : 02/12/2012

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Pon Sty 16, 2017 11:38 pm

Widoki za oknami stale się zmieniały. W trakcie dyskusji samochód zdążył wyjechać na te mniej oblegane ulice, a także skorzystać z paru skrótów, nieustannie zmierzając na północ, czyli w kierunku North Salem. Kierowca doskonale znał tę trasę, choć nie był w pełni świadomy tego, co kryło się u ich celu. Rzecz jasna wiedział, że chodziło o szkołę - ale nawet sobie nie wyobrażał jak wyjątkową... A Emma planowała utrzymać taki stan rzeczy, w odpowiednim momencie częściowo przejmując kontrolę nad umysłem mężczyzny, aby nie dojrzał uszkodzeń, które odniósł budynek.
Do tego momentu zostało jednak jeszcze trochę czasu. Panna Frost przewidywała, że limuzyna powinna zatrzymać się przed Instytutem za jakieś pół godziny, plus, minus parę minut. Pomiędzy kobietami nie zostało już tak naprawdę wiele do powiedzenia, a telepatka tak czy siak nasłuchiwała reakcji z drugiego końca kontynentu, w związku z czym wolała nie angażować się w dalszą dyskusję w tym miejscu. Miała podzielną uwagę, potrafiła prowadzić dwie czy nawet więcej rozmów na raz, ale po co to robić, gdy nie było takiej potrzeby?
W związku z tym we wnętrzu pojazdu zapanowało milczenie. Po upływie kilku minut White Queen uruchomiła muzykę, a z głośników zaczęły sączyć się cicho piosenki Nancy Sinatry, głównie te spokojniejsze - zaczynając od Bang Bang. Panna Frost nie zwracała na nie większej uwagi, lecz stanowiły miłe tło dla jej myśli... Te zaś powędrowały ponownie ku wszystkim tym sprawom, którymi musiała się zająć.
Blondynka już teraz starała się ułożyć sobie w głowie jak najbardziej wydajny sposób załatwienia każdego problemu i wywiązania się z kolejnych obowiązków. Co mogła zlecić innym osobom? Z kim musiała się najpierw rozmówić, żeby nie być zmuszoną się powtarzać, zawracać, dopytywać? Ciężko było znaleźć idealne rozwiązanie, szczególnie w sytuacji, gdy nie sprawowała władzy jako jedyna, a dzieliła ją z kimś innym.
Niepokoił ją również brak odzewu ze strony da Costy i jego A.I.M., ale nie miała czasu, aby już teraz brać na siebie następne zadanie. Ta sprawa będzie musiała poczekać, a kiedy trafi się wolna chwila... Wtedy skontaktuje się z Sunspotem i być może wrócą nawet do tematu, który mężczyzna ostrożnie zasugerował podczas ich niedawnego spotkania. Ta myśl naprawdę intrygowała Emmę.
Samochód mknął dalej, otoczenie wciąż płynnie ulegało zmianie, panna Frost wyglądała zaś przez okno, lecz tak naprawdę nie śledziła wzrokiem scenerii. Wiedziała kiedy będzie musiała zareagować, zadziałać na umysł kierowcy - a do tego czasu mogła w spokoju skupić się na swoich własnych myślach.

Z/t za obie. Zacznę w następnym miejscu.

_________________


"The rest of your life is a long time and whether you know it or not it's being shaped right now. You can choose to blame your circumstances on fate or bad luck or bad choices or you can fight back. Things aren't always going to be fair in the real world, that's just the way it is, but for the most part you get what you give. Let me ask you all a question. What's worse: not getting everything you wished for or getting it, but finding out it's not enough? The rest of your life is being shaped right now with the dreams you chase, the choices you make and the person you decide to be. The rest of your life is a long time and the rest of your life starts right now."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3402
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Pią Sty 20, 2017 10:07 pm

To zdecydowanie nie był dobry dzień dla Nowego Jorku i jego mieszkańców. Nie dość, że ponad Brooklynem pojawiły się gęste, ciemne chmury, za którymi prędko podążyły inne niecodzienne - i niebezpieczne - zjawiska, to jeszcze teraz w samym środku Manhattanu doszło do czegoś potencjalnie gorszego...
... A mianowicie przez ścianę budynku Metro-General Hospital przebił się wielki, zielony i do tego najwyraźniej wściekły kształt. Z każdej strony wyglądał na Hulka - ku temu nie można było mieć żadnych wątpliwości... Ale czy na pewno na tego Hulka? Kolorystyka się zgadzała, sylwetka również, wykrzywiona ze złości twarz - na miejscu... Lecz przecież Hulk należał teraz do Avengers, prawda? Był jednym z tych dobrych, dlaczego miałby wrócić do dawnych zwyczajów...?
W tej chwili ważniejsze było jednak to, że ten Hulk zeskoczył z wysokości ładnych kilku pięter prosto na ulicę, wywołując tym samym nagły wybuch paniki oraz rzecz jasna rozbijając podłoże. Przechodnie w popłochu rzucili się do ucieczki, część samochodów próbowała wyminąć nową przeszkodę - przez co kilka na siebie wpadło... Bestia zaś ryknęła potężnie, po czym biegiem ruszyła przed siebie, nie przejmując się taranowanymi po drodze obiektami.
Zaledwie kilka sekund później tą samą drogą wyskoczyła następna postać, lecz praktycznie niezauważalna dla większości osób w okolicy - gdyż pomniejszona do rozmiarów mrówki i na jednej, latającej, zasiadająca. Ant-Man pomknął za Hulkiem, po drodze nadając komunikat do Avengers Tower. Przez dziurę w ścianie widać było z kolei agentów S.H.I.E.L.D. w ich charakterystycznych kombinezonach - krzątających się i najpewniej również wzywających posiłki.
Hulk nie rozwijał swojej maksymalnej prędkości, prawdę mówiąc nawet nie skakał, a do tego poruszał się zygzakiem, dzięki czemu Ant-Manowi stosunkowo łatwo udało się go dogonić - a następnie zeskoczyć na ziemię przy nim i urosnąć na tyle, by spróbować go złapać. Bestii nieszczególnie się to spodobało; wciąż rycząc skierowała swoją agresję na przeciwnika i już wkrótce potem doszło między nimi do bardzo nierównego starcia. Ant-Man nie miał większych szans na samotne pokonanie Hulka - ale mógł dać mu zajęcie.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Noh-Varr

avatar

Liczba postów : 7
Data dołączenia : 18/01/2017

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Sro Sty 25, 2017 2:38 pm

S.H.I.E.L.D. nie mogło pozostawić szalejącej bestii w środku Nowego Jorku, jedynie pod opieką Ant-Mana. Musieli mieć tam kogoś od siebie, aby kontrolować sytuacje, a że żaden z agentów obecnie nie był wolny, musieli podjąć się ostatniej deski ratunku, jaką było wysłanie jednego z więźniów, pod czujnym okiem władz Tarczy. Pierwszym wyborem był niedawno schwytany Kree, który w ciągu swego krótkiego pobytu w jednym z więzień zdążył już położyć czterech strażników, szukając drogi do swego statku, co jak na razie nie szło po jego myśli. Dotąd nie miał okazji na ucieczkę, a przynajmniej dopóki w jego celi nie pojawił się tuzin uzbrojonych po zęby strażników, w towarzystwie gościa ubranego w strój nazywany chyba przez Ziemian garniturem, a przynajmniej tak słyszał.
Kosmita nie miał zamiaru zgadzać się na żadne warunki, zaproponowane mu przez Ziemian. Nie miał zamiaru bronić rasy, której chciwość była powodem śmierci jego całej załogi i uwięzienia. Dopiero propozycja, iż jego ”odsiadka” zostanie nieco skrócona i w końcu odzyska swoje rękawice, a może i nawet statek, dzięki któremu mógłby odlecieć z Ziemi. Z całą obstawą został zaprowadzony do pokoju, gdzie spoczywała jego broń, oraz ogromny ekran, z włączonymi kanałami informacyjnymi, pokazującymi ogromną, zieloną bestię, niszczącą otoczenie, oraz superbohatera usiłującego powstrzymać zniszczenia, choć nawet zwykły człowiek mógł ocenić, że nie radził sobie najlepiej. Ledwie kilka minut później, młody mężczyzna siedział w latającej maszynie, zwanej śmigłowcem, z rękawicami naciągniętymi na dłonie i nadgarstki.  
Owa prymitywna maszyna, która w mgnieniu oka zostałaby zniszczona w starciu ze statkami Kree, jak Noh zdążył już zauważyć, pojawiła się na niebie nad Nowym Jorkiem, z głośnym turkotem zniżając los, aby kosmita bez problemu mógł rzucić się w wir walki. Umięśniona sylwetka okryta mundurem Kree podniosła się na równe nogi, spoglądając w dół. Jego nieco lepszy zmysł słuchu, pozwolił mu na zarejestrowanie głośnych odgłosów walki już z daleka. Rękawice z cichym kliknięciem, wydłużyły się nieco, formując blaster ze świecącą się na zielono lufą. Zerknął nieco na bok, po czym kopnął zwiniętą linę i ześlizgnął się po niej na dół, kilkadziesiąt metrów od zielonej bestii.
Przez chwilę stał w miejscu, oceniając przeciwnika, zauważając, że pomimo swej masy i siły jest całkiem szybki, choć nie dla niego. Ostatecznie wybrał najbardziej banalny plan, trzymania stwora na dystans i ostrzeliwania go z daleka. Nie dostał żadnych wytycznych, dlatego jego pistolety były ustawione odpowiednio, by skrzywdzić Hulka jak najmocniej. Postanowił skorzystać ze swojej nadludzkiej szybkości i umiejętności przylepiania się do ścian, chwilę później śmigając po budynkach wokół walczących, ostrzeliwując zielone monstrum, starając się przy tym nie trafić Ant-Mana. Był niemal pewien, że lepiej poradziłby sobie sam, ale nie miał zamiaru narzekać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3402
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Czw Sty 26, 2017 9:42 pm

Śmigłowiec, którym Noh-Varr przybył na miejsce, nie był jedynym krążącym obecnie ponad okolicą. Maszyny w głównej mierze nadzorowały sytuację, póki co jeszcze się w nią nie wtrącając - choć z pewnością posiadały jakieś uzbrojenie, które mogłyby w razie czego wymierzyć w Hulka. Problem polegał na tym, że zazwyczaj tylko go to irytowało... Więc helikoptery lepiej sprawdzały się jako wsparcie - z oddali trzymające rękę na pulsie.
Część agentów zaangażowała się też niżej, na poziomie ulicy lub tylko trochę ponad nią. Wbudowane w ich kombinezony jetpacki pozwalały im podróżować w powietrzu, wyprzedzać bestię - i dbać o oczyszczenie dla niej drogi, przynajmniej z ludności cywilnej, jeżeli nie z samochodów. Przy starciu z Hulkiem nie można było zrobić wiele więcej, nie bez cięższego sprzętu - albo pomocy bohaterów... I na pewno nie w środku miasta pełnego bezbronnych mieszkańców.
W pierwszej chwili ani Hulk, ani Ant-Man nie zwrócili uwagi na pojawienie się w okolicy Noh-Varra. Obaj byli zbyt zajęci sobą wzajemnie oraz, w przypadku Pyma, najbliższym otoczeniem, tym najbardziej narażonym na zniszczenie. W tym momencie część ulicy wyglądała już jak pobojowisko: sporo samochodów zostało praktycznie zmiażdżonych, zresztą nie tylko przez zielonego potwora, ale i przypadkowo przez Ant-Mana, gdy ten - na przykład - nie miał gdzie postawić stopy. Pobliska latarnia uliczna została złapana i zwisała smętnie, jeden z hydrantów oberwał i teraz tryskała z niego woda... Przynajmniej póki co wyglądało na to, że nie było jeszcze ofiar w ludziach, więc chyba mogło być gorzej.
Ostrzał z blastera stanowił zaskoczenie dla obu walczących - dzięki czemu początek serii trafił Hulka praktycznie idealnie w szerokie plecy, a zarazem sprawił, że Ant-Man odruchowo się cofnął, aby szybko ocenić sytuację. Ciężko powiedzieć czy rozpoznał Noh-Varra - czy w ogóle mógł go rozpoznać - ale grunt, że po zauważeniu go musiał uznać go za sojusznika, a nie trzecią stronę w tym starciu.
Hulk z pewnością poczuł ten atak, choć na jego skórze nie pojawiły się pod jego wpływem żadne poważne zmiany... Jeżeli jakiekolwiek w ogóle. Może tylko się rozgrzała? Stwór obrócił się, również szukając źródła swojej krzywdy - i wyciągając przed siebie ręce, starając się przyjmować strzały przede wszystkim na nie. Potrwało to tylko moment, a w następnej chwili zielony odskoczył już kilka metrów dalej wzdłuż ulicy, chwycił pobliski wrak samochodu i wreszcie cisnął nim w stronę Noh-Varra. Zaraz potem sam również ruszył w jego kierunku, najwyraźniej póki co zapominając o Ant-Manie. Teraz poruszał się już po linii prostej, szybko, biegiem, wręcz w podskokach, porykując wściekle przy każdym przyjmowanym ataku, jeżeli kosmita w dalszym ciągu strzelał... W pewnym momencie prawie dając się spowolnić, ale jednak uparcie prąc do przodu... Aż w końcu wybił się mocno i wyskoczył ku budynkowi, na którym aktualnie znajdował się Noh-Varr.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Anthony Skyblade

avatar

Liczba postów : 21
Data dołączenia : 14/01/2017

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Pią Sty 27, 2017 8:19 pm

Ten dzień zdecydowanie powinien się już skończyć. Przynajmniej zdaniem Tony'ego. Spotkanie Luny i Wandy Maximoff było raczej przyjemnym zdarzeniem, nie codzień też odwiedza się Avengers Tower. Ale na tym trzeba było poprzestać, więcej rozrywek nastolatek nie miał w planie. No a już na pewno nie wydawanie kolejnych dolarów na taksówkę. W myślach beształ się za zafundowanie lodów sobie i córce Quicksilvera jakąś godzinę temu. Mimowolnie liczył, że ucierpiał jakiś sklep i będzie mógł ukraść coś do jedzenia. Inaczej jutro będzie krucho. Szczęście w nieszczęściu, że nieustraszeni nowojorscy taksówkarze nie widzieli problemu w dostarczeniu go niemal pod sam szpital. W czasie przejażdżki kierowca zdążył też oświecić nastolatka, że żaden Hulk nie jest porównywalny do problemu rosnących cen benzyny i ubezpieczenia.
W końcu blondyn znalazł się w pobliżu pola walki. Łatwo było je zlokalizować na podstawie krążących śmigłowców, pasa zniszczeń i odgłosów podobnych do ryków jakiejś bestii. Jednak niemiłą niespodzianką byli... Policjanci? Ludzie, którzy starali się zmusić wszystkich do natychmiastowej ewakuacji wyglądali dużo bardziej zawodowo niż stróże porządku, z którymi na codzień użerał się Skyblade. Tak czy siak, skoro chłopak chciał się dostać bliżej miejsca walki, zamierzał to zrobić. W powszechnym chaosie schował się pod zaparkowanym samochodem, zaczekał aż któryś z żołnierzy go minie i przemkął się dalej. Nie zamierzał ryzykować, że każą mu spieprzać albo spróbują wylegitymować. Ładnym ślizgiem zakończył sprint za wózkiem lodziarza. Kątem oka zauważył, że zamrażarka jest pełna. Odchrzaknął i wpakował się do wózka, w samą porę by umknąć spojrzeniu innego z agentów.
- To... Pewnie przyda się na stłuczenia. - usprawiedliwił się, zabierając rożek. Niestety pieniędzy nie było, pewnie sprzedawca o tym pomyślał, a lód okazał się stopioną mazią. Zniechęcony, odrzucił go z powrotem.
Zaraz potem kontynuował bieg. Już bez przeszkód znalazł się na ulicy z której miał widok na... Gościa z blasterem i wielką, zieloną bestię. Byli jedynie przecznice dalej, przez co Tony poczuł się nieco niepewnie. Wyglądało to tak, jakby nagle mógł się im wymsknąć tir i polecieć w jego kierunku... Przez chwilę chłopak miał genialny plan, że pomoże w walce, ale nie było trudne stwierdzić, że wiatr niewiele zrobi bestii. Z drugiej strony i tak nie miał teraz nic innego do roboty, nie zauważył żadnego rannego. Schował się pod przystankiem autobusowym.
O ile zdołał się zorientować, Hulk chciał dostać się do gościa z blasterem. Zapewne kiedy mu się to uda, będzie "łup" i mokra plama... Więc raczej trzeba mu przeszkodzić. Z tym, że bez zwracania na siebie uwagi. Tryskający wodą hydrant nasunął mu pewien pomysł. Potrzebował tylko tamtej zamrażarki z wózka, a nie chciał ryzykować powrotu. Skupił się i przez jego ciało przeszedł silny dreszcz. Wózek uderzony gwałtownym podmuchem potoczył się w jego kierunku, co nie wyglądało do końca naturalnie... Ale i tak zaraz chłopak zamierzał zrobić coś głupszego. Wyciągnął wszystkie lody które znalazł i ułożył na chodniku. Skupił się na ruchach Hulka, starając się przewidzieć co ten zrobi. Kiedy był niemal pewien, gdzie bestia skoczy za chwilę, zacisnął pięści, koncentrując się jak tylko umiał. Pudełka, choć w sumie dość ciężkie, osobno ważyły niewiele, toteż poszybowały z dużą prędkością do wymyślonego przez Skyblade'a celu. Był nim asfalt w miejscu przypuszczalnego wyladowania zielonego. Wszystkie zgodnie roztrzaskały się, wylewając śliską maź na ziemię. Tony nie czekając dłużej schował się ponownie. Miał nadzieję, że stwór opadając poślizgnie się i przewróci, jednak nie był w stanie skutecznie przewidzieć, jak to naprawdę zadziała na kogoś tak wielkiego. Tak czy siak, nie miał pomysłu na nic lepszego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noh-Varr

avatar

Liczba postów : 7
Data dołączenia : 18/01/2017

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Nie Sty 29, 2017 10:49 am

Kiedy jego strzały nie zadały żadnych obrażeń, choć trafił centralnie w plecy zielonego monstrum, nie oczywistym było, że chłopak zdziwił się, otwierając szeroko usta. Jeszcze nie miał okazji spotkać się z takim czymś. Przez chwilę zastanawiał się, dlaczego Ziemiańskie władze pozwoliły takiemu czemuś chodzić po ich miastach, niszcząc wszystko, skoro nie mogli kontrolować jego siły. W końcu musiał być czas, kiedy ten cały Hulk nie ma akurat destrukcyjnych zapędów, prawda? Prawda? W każdym razie, nie potrzeba było super-inteligencji, żeby domyślić się, iż z blasterami na tym poziomie nie da rady zrobić czegokolwiek, a jeżeli podkręci moc za bardzo, ryzykował zniszczenie budynków dookoła. Mógł też spróbować odciągnąć bestie z dala od ludzkich siedzib, ale podejrzewał, że musiałby w jakiś sposób zwabić Hulka.
No i chyba mu się udało. Nie podejrzewał, że to przyciągnie jego uwagę, kiedy przed sobą miał oponenta wielkości budynku. Jego przemyślenia brutalnie przerwał lecący samochód, którego zmuszony był uniknąć, podobnie jak lecącej za nim bestii. Rozejrzał się za jakimś wyjściem, po czym uznając, że właściwie nie ma innego, po prostu ruszył w stronę krawędzi budynku, uruchomiając swą superszybkość w mgnieniu oka, chwile później biegnąc z zawrotną szybkością w dół, przyczepiony z pomocą DNA karalucha do ściany budynku, zgrabnie unikając przy tym okien, bo udało mu się już odkryć, że do niektórych ziemskich tworzyw łatwiej się przyczepić niż do innych. Śmigał tak, aż w końcu dotarł z powrotem na twardy grunt, czując się nagle nieco pewniej, niż tam na wysokości, w towarzystwie lecącego na ciebie zielonego potwora. Ciekawe dlaczego?
Zadarł głowę w górę, spoglądając w górę na Hulka, który leciał prosto na dach wybrudzony w czymś kolorowym, co wyglądało dziwnie, nawet jak na standardy kosmity z innego uniwersum, a trzeba uwierzyć mu na słowo, że były dość wysokie. W każdym razie, plan wyciągnięcia zielonego potwora z miasta wydała mu się chwilowo najprostsza do osiągnięcia, dlatego też odetchnął głęboko nabierając powietrza w płuca i ponownie pobiegł, tym razem nie w dół, a w górę, raz jeszcze podejmując się chwilowego ostrzału, żeby zwrócić na siebie uwagę. Uśmiechnął się przy tym szeroko i pomachał, spoglądając przy tym ze zmrużonymi oczami na Ant-Mana, w końcu to on był tutaj największy i mógł chyba podjąć jakieś działania, jak na przykład zamknięcie ich wspólnego przeciwnika w swojej masywnej pięści i wrzucenie go do wody. Nie był do końca pewien, czy by to zadziałało, ale spróbować nigdy nie zaszkodzi, prawda? Zawsze to lepiej niż skakanie po budynkach, uciekając przed gościem, który może zmieść Cię z powierzchni ziemi jednym, dobrze wymierzonym uderzeniem, tak jak właśnie w obecnej chwili robił sam Noh-Varr, dodatkowo będący pod czujnym okiem latających im nad głowami śmigłowców S.H.I.E.L.D. Świetnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3402
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Pią Lut 03, 2017 3:22 pm

Wyglądało na to, że kiedy Hulk skupiał się na jednym celu, nie zwracał większej uwagi na nic innego - przynajmniej dopóki to "coś innego" nie zaczynało mu w jakiś sposób zagrażać. Dla przykładu: ataki Noh-Varra natychmiast sprawiły, że przestał się interesować Ant-Manem, teraz zaś... Nie dostrzegł tworzącej się na jego drodze plamy roztopionych lodów.
Wpadnięcie w poślizg nie uniemożliwiło mu skoku - lecz jednak go opóźniło, gdyż na moment wybiło bestię z równowagi. Stwór wyskoczył jeszcze zanim porządnie stanął na nogach, ale i tak kupiło to Noh-Varrowi trochę więcej czasu na umknięcie z jego toru lotu. Hulk wbił się w mur w miejscu, gdzie jeszcze chwilę wcześniej znajdował się kosmita - i w dodatku był nawet w stanie przytrzymać się ściany w utworzonych przez siebie wgłębieniach...
... Ale w tym momencie Noh-Varr przemieszczał się już w dół. Zielony zaskakująco szybko zorientował się, że coś było nie tak i zaczął się za nim rozglądać - a kolejne strzały z blastera przyspieszyły proces odnalezienia przez niego celu. Hulk ryknął z niezadowoleniem, po czym tak po prostu oderwał się od ściany i zeskoczył znów w stronę chłopaka, najwyraźniej zamierzając trafić w niego całym ciałem i pociągnąć go ze sobą w dół. Czy by mu się to udało czy nie, na dole tak czy siak wywołałby pewnie spore wgniecenie - oraz falę uderzeniową.
Akurat w momencie, gdy Hulk zaczynał wyprowadzać swój atak, Ant-Man uznał za stosowne przemówić - a że w dalszym ciągu był znacznie powiększony, to i jego głos brzmiał teraz głośno i wyraźnie:
-Zajmij go czymś, Avengers niedługo tu będą. Muszę wracać do laboratorium, tworzymy lekarstwo...- wyjaśnił, choć nie wspomniał już o jakie dokładnie lekarstwo mu chodziło. Dla Hulka? Czy na coś zupełnie innego? Logika podpowiadała to pierwsze, zwłaszcza biorąc pod uwagę to, że Pym zauważalnie się spieszył... A co mogło być pilniejszego?

***

Wybaczcie zwłokę, myślałem, że Avengers zdążą jeszcze dołączyć, ale donieśli mi, że potrzebują trochę więcej czasu, więc możemy póki co iść dalej bez nich.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Anthony Skyblade

avatar

Liczba postów : 21
Data dołączenia : 14/01/2017

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Sob Lut 04, 2017 12:51 pm

Tony, choć znajdował się przecznicę dalej, zarejestrował słowa Ant-Mana. Nie były tym czego się spodziewał. Myślał, że zaraz przyleci Iron Man, Vision, Wanda i cała reszta, a chwilę później będzie po wszystkim. Tymczasem okazało się, że to dopiero początek walki, a on już nie miał pomysłów na dalsze przeszkadzanie Hulkowi. Zerknął wokół siebie. Restauracja "Roosevelt Gourmet Deli", po drugiej stronie ulicy Starbucks. Przypomniał sobie, że budynek w który wbił się stwór, był biblioteką należącą do jakiegoś collage'u. Żadna z tych informacji nie była szczególnie przydatna, ale chłopak dzięki temu skupił się na otoczeniu. Po sekundzie namysłu postanowił zaryzykować. Zamknął oczy, starając się skupić jak tylko umiał. Raczej nie miał okazji, żeby popychać maksymalne granice swoich zdolności, a teraz to by się mu przydało. Postanowił zapamiętać to na przyszłość, o ile przeżyje do jutra. Wzbudził wiatr od trzech stron tak, by przecznica na której się znajdował była ich punktem styku. W ten sposób chciał uzyskać najwyższą moc w jak najkrótszym czasie. Kiedy powietrze zaczęło wirować, czekał jeszcze chwilę. Uznał, że odpowiednim wyznacznikiem będzie lekki samochód przewrócony na bok, znajdujący się w pobliżu. Kiedy zaczął się poruszać (prędkość wiatru około 62-80 km/h), skierował całą energię żywiołu na schody przeciwpożarowe, zamocowane do budynku sklepu spożywczego, jednocześnie cały czas starając się zwiększyć jego prędkość. Jego celem było oderwanie jak największego fragmentu stali od całości, co najłatwiej było uzyskać na najwyższym piętrze schodów. Kiedy zaczęły drżeć, wiatr był jeszcze silniejszy, osiągając prędkość ponad stu kilometrów na godzinę. Blondyn przypomniał sobie opracowanie, które kiedyś czytał. Gdyby umiał stworzyć wiatr sześciokrotnie potężniejszy, prawdopodobnie mógłby nim samym wyrzucić Hulka... Tymczasem chciał się zadowolić wystrzeleniem w niego możliwie najszybciej, możliwie najcięższego fragmentu stali, w nadziei na przewrócenie bestii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Ulice NYC   

Powrót do góry Go down
 
Ulice NYC
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 19 z 21Idź do strony : Previous  1 ... 11 ... 18, 19, 20, 21  Next
 Similar topics
-
» Ulice NYC
» Ulice
» Ulice
» Bronx - Ulice
» Ulice

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: