Marvel Universe: The Avengers PBF
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Ulice NYC

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 12 ... 19, 20, 21
AutorWiadomość
Darkhawk

avatar

Liczba postów : 148
Data dołączenia : 25/08/2012

PisanieTemat: Ulice NYC   Pon Sie 27, 2012 6:04 pm

First topic message reminder :

Ulice Wielkiego Jabłka. Można je podzielić na dwa rodzaje: uczęszczane i lepiej-się-tu-nie-zapuszczaj. Te pierwsze są zatłoczone i szare, drugie puste i brudne. Nieważne do którego rodzaju można zaliczyć tę na której się znajdujesz, w obu przypadkach: pilnuj swojego portfela!


Ostatnio zmieniony przez Loki dnia Nie Sie 31, 2014 1:19 pm, w całości zmieniany 5 razy (Reason for editing : Pierwotnie znajdował się tu także post fabularny. Został przeniesiony do pierwszego fabularnego posta Darkhawka.)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Vision
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 73
Data dołączenia : 24/09/2015

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Pią Maj 12, 2017 10:00 am

Mężczyźni nie byli przesadnie zadowoleni z jego interwencji, gdyż z jego powodu tracili szansę na świetny w ich oczach materiał, ale on się tym nie przejmował. Bezpieczeństwo ich i chłopaka stało w tej chwili na pierwszym miejscu. Na szczęście nawet jeśli chęć dalszego kręcenia zdarzenia była w nich silna, to zdrowy rozsądek wziął nad nimi górę i obyło się bez niepotrzebnych trudności.
- Ten młodzieniec potrzebuje pomocy. – zwrócił się do reporterów, gdy już dotarli w bezpieczne miejsce i swobodnie wszystkich odstawił, wskazując na młodzieńca. Miał nadzieję, że przynajmniej któryś z nich zachowa się na tyle trzeźwo, by rzeczywiście takiej pomocy mu udzielić, zabrać do szpitala lub chociaż zadzwonić po pomoc. Odwrócił się wtedy do nich plecami i powoli zaczął wznosić się w powietrze. Gdy znajdował się kilka metrów nad ziemią przekręcił lekko głowę w kierunku pozostawionych mężczyzn i dodał: - Dziękuję za współpracę. – po czym szybko uniósł na wysokość umożliwiającą mu swobodną obserwację dachów okolicznych budowli. Musiał odnaleźć tamtego strzelca i dowiedzieć się czegoś więcej o jego planach. Nigdzie jednak nie zauważył nikogo podejrzanego. Ktokolwiek to był musiał już opuścić swój punkt obserwacyjny, ale jaki był jego kolejny krok? Stwierdził, że już po wszystkim i odpuścił czy może czai się gdzieś w pobliżu i czeka na odpowiedni moment? Wiedząc, z którego kierunku oddano strzał postanowił powoli przemieszczać się w tamtą stronę.
- Nigdzie nie widzę naszego strzelca. Sprawdzę okolicę, ale być może postanowił się ulotnić. – poinformował Wandę i kontynuował rekonesans. Zatoczył dość spory okrąg, momentami zasłonięty wieżowcami nie miał możliwości, by dokładnie widzieć to co działo się u kobiety i powstrzymanego mężczyzny. Z początku nie widział więc pędzącego w tamtą stronę wszelkimi możliwymi drogami samochodu. Dostrzegł, czy też z początku bardziej usłyszał go dopiero, gdy wykonując karkołomny manewr próbował zatrzymywać się w pewnej odległości od Wiedźmy i mężczyzny.
- Co się dzieje? – nerwowo spytał się partnerki. Podobne sytuacje rzadko wróżyły coś dobrego, chciał jak najszybciej tam dotrzeć. – Zaraz będę. – nie miał zamiaru dłużej kazać jej czekać. Ktokolwiek wysiądzie z tego auta prawdopodobnie nie będzie się spodziewał, że za jego plecami wkrótce znajdzie się kolejny Mściciel, a właśnie to zamierzał uczynić Vision. Lepiej dla tego kogoś by było, gdyby okazał się przyjacielem, a nie wrogiem. Dotarcie na miejsce jeszcze chwilę mu zajmie, oddalił się dość daleko i miał nadzieję, że w tym krótkim czasie nie wydarzy się nic złego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3339
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Pon Maj 15, 2017 10:33 pm

Odstawieni przez Visiona delikwenci przez krótką chwilę wpatrywali się w niego z czymś na wzór niedowierzania - a gdy bohater wspomniał o Anthony'm, przenieśli wzrok najpierw na chłopaka, a następnie na siebie wzajemnie. Być może w głębi ducha ustalali właśnie swoje priorytety... Jednakże w końcu jeden z nich, kamerzysta, rzucił krótkie "jasne", a drugi westchnął cicho i wyjął komórkę. Wyglądało na to, że chociaż ta kwestia została pozytywnie załatwiona.
W tym czasie natomiast doktor Pym zdążył odpowiedzieć na wiadomość Wandy, zresztą tym razem całkiem szybko. Być może oznaczało to, jego praca również dobiegała już końca? Albo przynajmniej znajdowała się na takim etapie, na którym mógł sobie pozwolić na oderwanie się od niej i wybicie się ze skupienia.
-Skieruję po niego kilku agentów. Przy odrobinie szczęścia więcej się nie zmieni, ale na wszelki wypadek uważajcie na to, żeby się nie zdenerwował. Być może będziemy mogli użyć wytworzonych przez niego przeciwciał...- ostatnie zdanie chyba nie było już przeznaczone dla Mścicieli i stopniowo przycichło. Naukowiec najpewniej rozmawiał z kimś, kto znajdował się w jego otoczeniu.
Będący źródłem całego zamieszania mężczyzna okazał się z kolei bardzo oszczędny w ruchach. Możliwe, że odpowiadało za to zmęczenie i rozkojarzenie, a może głównie choroba - bo coś najwyraźniej wciąż mu dolegało, jeżeli sądzić po kolorze jego skóry... Ale kiedy otrzymał pelerynę, po kilku sekundach przesunął powoli rękę, aby ująć w palce jej krawędź. Mimo to nawet nie próbował się podnosić, ani tym bardziej mówić - i wydawał z siebie jedynie ciężkie oddechy.
Wkrótce potem jednak na scenę wkroczył już Punisher, a że Vision wciąż miał trochę drogi do przebycia, to chwilowo Scarlet Witch musiała sama radzić sobie z tą sytuacją. Samochód stanowił całkiem niezłą barierę, więc teoretycznie dawał Punisherowi przewagę - szczególnie, że mężczyzna miał już przygotowaną broń - ale z drugiej strony jego potencjalna przeciwniczka najprawdopodobniej została zaalarmowana przybyciem auta.
Słowa Franka wywołały również reakcję w eks-Hulku, który jęknął cicho i tym razem spróbował poruszyć wolną ręką, tą, w której nie trzymał materiału. Sprawiał wrażenie, jak gdyby zamierzał jednak spróbować oderwać się od podłoża, lecz ostatecznie pozostał przy podparciu się o nie dłonią, przez co łokieć miał uniesiony lekko ponad resztę ciała, na którego poderwanie najwyraźniej zabrakło mu sił.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Scarlet Witch

avatar

Liczba postów : 188
Data dołączenia : 05/12/2012

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Pią Maj 26, 2017 7:47 pm

W normalnych warunkach zapewne poczułaby ulgę, niestety majaki jakie ją spotkały w gęstej mgle cały czas podtrzymywały stan dziwnego napięcia i wzrostu instynktu macierzyńskiego. Co prawda znając siebie i swoje emocje Wanda cały czas próbowała nad nimi zapanować, ale uczucie niepokoju i zaskakującego żalu podtrzymywało napięcie. Wiedziała do czego może doprowadzić drobna nieuwaga, bądź brak skupienia. Dlatego całą sobą skoncentrowała się na mężczyźnie, który w wątlej pozie leżał na chodniku. Dokładnie ten sam człowiek chwile temu siał zamęt i zniszczenie pod postacią ogromnego monstra, a teraz, chował się pod miękkim materiałem peleryny niczym bezbronne pisklę, nie mogące dźwignąć się o własnych siłach.
- Przyjęłam. Jakby mogli się pospieszyć. Nie wiem jak długo utrzymam jego stan - Rzuciła nie będąc pewną czy w ogóle jej wysłuchał. Zresztą, sama, sądząc po tonie głosu, wydawała się być myślami gdzie indziej. Cały czas nie odrywała spojrzenia od mężczyzny. Rozczulona gestem jakim było ujęcie materiału peleryny początkowo nie odpowiedziała na słowa Visiona. Ze zmartwioną miną przykucnęła obok i wyciągnęła w jego kierunku dłoń. Chciała, w geście otuchy ułożyć ją na barkach, ale poddenerwowany głos Visiona wybił ją z zamiarów, dlatego ta sama ręka powędrowała na policzek, gdzie dwa palce ułożyła zaraz przy uchu.
- Sytuacja wygląda na względnie opanowaną. Pomoc zaraz powinna przybyć - Celowo nie użyła słowa 'agenci'. Nie wiedziała jaki mężczyzna miał do nich stosunek, a nawet jakby miał się rozzłościć na ich widok to miała nadzieje, że będą już w posiadaniu serum.
- Mężczyzna żyje - Chciała coś dodać o jego stanie zdrowia, ale na pierwszy rzut oka nie wyglądało to najlepiej. Szara skóra, krótki i szybki oddech sugerował zaburzenie, ale przynajmniej miała pewność, że reakcje życiowe są zachowane. Darowała sobie rzucania kolejnymi spostrzeżeniami. Nie chciała sprawić by nieznajomy poczuł się gorzej. Zresztą usłyszała odgłos nadjeżdżającego z dość sporą prędkością samochodu, dlatego wzrok Szkarłatnej padł w tamtą stronę.
Na początku myślała, że to już ci agenci o których wspomniał Hank, ale coraz to szybciej zbliżający się pojazd w ogóle nie zwalniał. Zaniepokojona sytuacją wstała z przykuca i odchodząc jeden krok od leżącego mężczyzny stanęła w miejscu. Ręce niepozornie ułożyła wzdłuż ciała i z coraz to gorszymi myślami przyglądała się manewrom ich strzelca. Wanda nie wiedziała co to za oszołom, ale z każdą chwilą nabierała ochoty na sprawienie mu ostrego manta. Gdy oni, Mściciele ogarnęli sytuacje, ten najwyraźniej chciał wszystko popsuć.
- Jemu nie śmierć jest potrzebna, a pomoc. Ten człowiek jest chory i mamy lekarstwo, więc odłóż broń - Odpowiedziała stanowczym głosem.
Nie odpowiedziała natomiast na pytanie Visiona, ale słysząc tą krótką przemowę mógł się domyślić, że sytuacja w jakiej się znalazła jest ...co najmniej poważna.
Sądząc po minie i pozycji jaką przyjęła Wanda najwyraźniej nie zamierzała schodzić Punisherowi z drogi. Rozstawione, twardo stąpające nogi, śmiertelnie poważna mina. Dłonie wzniosła dłonie zatrzymując je w okolicach talii. Czerwone okręgi skrzyły się zniecierpliwionymi wiązkami, ale tym razem nie chciała wyprowadzać ataku. Wanda skupiła moc na tym by stworzyć pole energii. Tarcza górowała ponad głową Szkarłatnej tworząc coś w rodzaju chroniącej przed światem zewnętrznym otwartej bańki. Średnica zakrawała o 6 metrów, dlatego nie tylko broniła Wandę, ale również mężczyznę leżącego na ziemi. Była gotowa na przyjęcie pocisku. W głowie natomiast powtarzała jak mantrę, że musi się udać. Z każdym słowem powłoka zaczynała jarzyć się coraz to intensywniejszym rubinowym światłem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vision
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 73
Data dołączenia : 24/09/2015

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Sob Cze 03, 2017 1:09 pm

Nie jest najlepiej, pomyślał słysząc słowa bliskiej mu przyjaciółki. Musiał się pospieszyć, był już blisko, naprawdę blisko, lecz musiał dotrzeć tam jeszcze szybciej. Zbliżając się na miejsce zajścia coraz wyraźniej widział napastnika. Castle, no pewnie. Widział, że Wanda przedsięwzięła już pewne kroki mające uchronić ją i przywróconego do ludzkiej postaci mężczyznę. Bardzo dobrze, to powinno zadziałać.
- Proszę, proszę. Nie kto inny jak sam Punisher we własnej osobie złożył nam wizytę. – lądując kilka metrów, lekko po skosie, za plecami mężczyzny rzekł stanowczym tonem. Powinien był się tego domyślić. Nikt inny nie odważyłby się na coś takiego, a przynajmniej musiałby się wcześniej nad tym zastanowić. Ale nie Castle. Jego to nie dotyczyło. Był inny niż większość ludzi i nie przepadał za bohaterami, być może bardziej niż za przestępcami, na których polował. Odwiedzenie go od popełnienia błędu będzie trudnym zadaniem. – Odłóż broń. – powtórzył wcześniejsze słowa Wiedźmy. - Wiem, co sobie myślisz, lecz tamten mężczyzna nie stanowi już zagrożenia. Jeśli chcesz pomóc, zajmij się tymi, którzy go sprawili, że przemienił się w potwora. To oni powinni być twoim celem, a nie on. – odrobinę zbliżył się do Punishera, ale nie chciał jeszcze przekraczać pewnej granicy. Nie zamierzał go sprowokować. Planował za to odwrócić jego uwagę od Scarlet Witch i nakierować gniew Franka na prawdziwych przestępców. Ludzi odpowiedzialnych za stan, w którym znalazł się chory. Ludzi, którzy mogą to samo uczynić innym. Niewinni mogą stać się narzędziem w jakiejś toczącej się na ulicach miasta rozgrywce i to zdecydowanie była sprawa dla mściciela z białą czaszką. To wszystko nie znaczyło jednak, że nie był gotowy zareagować natychmiast jeśli tylko dostrzegłby u Castle’a najmniejszą chęć naciśnięcia spustu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Punisher

avatar

Liczba postów : 113
Data dołączenia : 14/04/2013

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Pią Cze 16, 2017 10:52 pm

- Mghm...

Warknął pod nosem Frank, usłyszawszy niezadowalającą odpowiedź ze strony kobiety, do której precyzyjnie celował. Wiedźma zdecydowała, by nie dostosować się do wydanego polecenia, a to świadczyło o tym, że była jak najbardziej skora do przyjęcia kulki za kogoś, kto znacznie bardziej na nią zasłużył. Castle stuknął palcem delikatnie o spust, by kolejno z nienawiścią wymalowaną na twarzy zmarszczyć swoje brwi do środka. Był gotów zabić ją tu i teraz jeszcze zanim w ogóle zdążyłaby podnieść swoje dłonie i wyczarować tarczę ochronną. To przecież on pierwszy do niej celował, a pocisk wystrzelony z karabinu dotarłaby do jej klatki piersiowej jeszcze przed drgnięciem jej małego palca u dłoni.
W zasadzie od pewnej śmierci przez głupotę, dziewczynę uratował Vision, który pomyślnie odwrócił uwagę Punishera, lądując nieopodal centrum zdarzenia. Ten mściciel posiadał już lepsze zdolności dyplomacyjne, przez co Frank kątem oka zerknął w jego kierunku i wysłuchał tego, co ten miał mu do powiedzenia. Rzekomo to nie zielony potwór był temu wszystkiemu winny, a ci, którzy właśnie stworzyli tego potwora. Niby miało to jakieś ręce i nogi, ale skąd pewność, że Vision mówił prawdę? Może po prostu próbował ratować swoją koleżankę postawioną w patowej sytuacji. Należało to sprawdzić, a najlepszym sposobem było usłyszeć to od samego potwora.
Castle stał jeszcze przez chwilę w miejscu, zupełnie nie zmieniając obranej postawy, lecz wkrótce jego prawa dłoń ułożona na M4A1 lekko drgnęła, a sam mściciel powoli przeszedł do pozycji wyprostowanej.

- Chcę to usłyszeć od niego.

Rzucił krótko i zarazem chłodno, nie obierając słów w nawet najmniejszą iskrę emocji. Wtedy także ruszył pewnym krokiem w kierunku wiedźmy, trzymając jedną rękę luźno wzdłuż ciała, a w drugiej dzierżąc karabin, lufą skierowany ku górze. Mścicielka zdążyła już otoczyć się tarczą, dlatego mężczyzna zatrzymał się tuż przy magicznej osłonie i zerknął kobiecie prosto w oczy, przeszywając ją na wylot.

- Wpuść mnie, nie zabije go.

Dorzucił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loki
Administrator
avatar

Liczba postów : 3339
Data dołączenia : 23/05/2012

PisanieTemat: Re: Ulice NYC   Sob Cze 17, 2017 5:49 pm

W chwili obecnej dalszy rozwój wydarzeń zależał praktycznie w całości od decyzji Wandy - od tego, czy kobieta zdecyduje się opuścić swoją barierę i pozwolić Punisherowi na zbliżenie się czy też nie. Teraz miała już w pobliżu wsparcie pod postacią Visiona, więc mogła się poczuć pewniej, a i sam Castle broń skierował ku górze, co - w razie czego - teoretycznie dawało pozostałym krótką chwilę przewagi... Ale wszystko to nie musiało jej przecież od razu przekonać.
Tuż przy niej natomiast stan eks-Hulka ulegał powolnym zmianom... Choć ciężko byłoby jednoznacznie określić czy na lepsze. Jego skóra w dalszym ciągu miała ten nienaturalny, szary kolor, włosy właściwie też lekko posiwiały - choć nie wszystkie, nawet nie połowa, po prostu przebijały się wśród nich jasne, popielate pasma. Mimo to przynajmniej oddech mężczyzny wyrównał się i uspokoił, a do tego jeszcze trochę przycichł.
Poza tym delikwent zdawał się odzyskiwać siły, nawet jeżeli wolno; był już w stanie unieść się na tyle, aby praktycznie przeczołgać się kawałek dalej, za Scarlet Witch, czyli w stronę przeciwną do Punishera. Trzymał się całkiem blisko ściany budynku, lecz ten zaraz mu się kończył - czyli przestawał stanowić częściową osłonę, a to chyba jej mężczyzna podświadomie szukał.
Jego krótki i cichy syk obwieścił koniec tej niezbyt ambitnej wycieczki. Osobnik zatrzymał się i skulił w sobie, oczywiście wciąż w zasięgu bańki Wandy... Chyba że ta zdecydowała się już posłuchać Punishera i jednak ją usunęła.

_________________


No. Mischief is a small thing, a toy I've well used and discarded.
This isn't mischief. This is mayhem. Just watch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://theavengers.forumpolish.com
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Ulice NYC   

Powrót do góry Go down
 
Ulice NYC
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 21 z 21Idź do strony : Previous  1 ... 12 ... 19, 20, 21
 Similar topics
-
» Ulice NYC
» Ulice
» Ulice
» Bronx - Ulice
» Ulice

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Marvel Universe: The Avengers PBF :: Midgard :: Stany Zjednoczone Ameryki :: Nowy Jork-
Skocz do: